Medicalpress
Zdaniem Prof. Piotra Rutkowskiego, Przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, rak płuca jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów, gdzie problemy systemowe w onkologii są szczególnie widoczne – mimo dostępnych narzędzi i wiedzy medycznej tempo poprawy jest dramatycznie wolne. Podstawowe wyzwania są wciąż te same: dominacja palenia tytoniu jako głównego czynnika ryzyka, rosnące znaczenie zanieczyszczenia powietrza, brak powszechnego i skutecznego screeningu oraz niewystarczająca organizacja i kompleksowość ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, która mogłaby znacznie skrócić czas od podejrzenia do leczenia.
Rak płuca pozostaje w Polsce największym wyzwaniem wśród wszystkich nowotworów – zarówno pod względem zachorowalności, jak i liczby zgonów. Choć ostatnie lata przyniosły rozwój nowych terapii oraz coraz szerszy dostęp do leczenia skojarzonego, w statystykach wciąż niewiele się zmienia. Wskaźniki pięcioletnich przeżyć zbliżają się do poziomu około 20% (ok. 18% u kobiet, ok. 15% u mężczyzn), co – jak zwracali uwagę eksperci – plasuje nas wśród państw o najgorszych wynikach w Unii Europejskiej. Każdego roku na raka płuca zachorowuje ponad 21 tysięcy, a umiera ponad 22 tysiące Polek i Polaków, a przewidywania epidemiologiczne nie są optymistyczne: liczby te będą nadal rosły.
 
Zdaniem prof. Piotra Rutkowskiego, Przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, rak płuca jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów, gdzie problemy systemowe w onkologii są szczególnie widoczne – mimo dostępnych narzędzi i wiedzy medycznej tempo poprawy jest dramatycznie wolne. Podstawowe wyzwania są wciąż te same: dominacja palenia tytoniu jako głównego czynnika ryzyka, rosnące znaczenie zanieczyszczenia powietrza, brak powszechnego i skutecznego screeningu oraz niewystarczająca organizacja i kompleksowość ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, która mogłaby znacznie skrócić czas od podejrzenia do leczenia.
 
Dlaczego wykrywamy raka płuca zbyt późno? Profilaktyka i NDTK
 
Późne rozpoznanie pozostaje kluczowym powodem utrzymujących się niskich wskaźników przeżycia w raku płuca w Polsce. Jak podkreślał prof. Witold Rzyman, Konsultant Krajowy w dziedzinie Chirurgii Klatki Piersiowej, mimo ogromnych postępów w farmakoterapii i technologiach medycznych statystyki poprawiają się minimalnie, ponieważ choroba wciąż rozpoznawana jest zbyt późno: – Ze 100 osób, które zachorowały w 2020 roku, w tej chwili żyje około 20. Osiemdziesiąt z nich zmarło, połowa w ciągu dwóch pierwszych lat. Dane populacyjne pozostają nieubłagane — około 55% pacjentów trafia do systemu w stadium IV, a kolejne 20–25% w stadium III. Jedynie około 15%-20% chorych kwalifikuje się do leczenia radykalnego.
 
Na tę sytuację nakładają się zmieniające się trendy epidemiologiczne. Zachorowalność wśród mężczyzn zaczyna się stabilizować, natomiast u kobiet rośnie, co — jak zauważyła dr Katarzyna Stencel, Kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii — jest konsekwencją dynamicznej ewolucji rynku produktów nikotynowych: – Komercja idzie naprzód – już nie tylko papierosy, ale piękne, kolorowe urządzenia w eleganckich etui. Długofalowe skutki tej konsumpcji poznamy dopiero za jakiś czas, ale pacjentów nam raczej nie ubędzie. Coraz większą rolę odgrywa również zanieczyszczenie powietrza, będące dziś drugim najważniejszym czynnikiem ryzyka raka płuca, zwłaszcza u osób niepalących.
 
Eksperci byli zgodni: bez populacyjnego programu niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) nie uda się odwrócić trendu późnych rozpoznań. Doświadczenia Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Korei Południowej, ale także polskiego pilotażu, pokazują, że regularne badania przesiewowe pozwalają wykrywać raka w jego najwcześniejszych, bezobjawowych stadiach, kiedy leczenie ma największą skuteczność. NDTK charakteryzuje się bardzo wysoką efektywnością — wykrywalność zmian nowotworowych na poziomie około 3% jest trzykrotnie wyższa niż w przypadku mammografii, jednej z najlepiej ugruntowanych metod screeningu.
 
Polski pilotaż NDTK potwierdził te obserwacje. Dane z Dolnośląskiego Centrum Onkologii pokazały, że dzięki niskodawkowej tomografii odsetek pacjentów kwalifikujących się do leczenia operacyjnego wzrósł z około 15% do 20–25%. To wyraźna zmiana w kierunku wcześniejszych stadiów choroby, w których możliwe jest leczenie radykalne. Kluczową kwestią jest także właściwa częstotliwość badań. Jak zaznaczył prof. Rzyman: – Co 12 miesięcy – to jedyne właściwe rozwiązanie. Inne modele to eksperymenty prowadzone w wybranych ośrodkach, ale nie standard populacyjny.
 
Od strony systemowej program NDTK jest już na bardzo zaawansowanym etapie wdrożenia. Karta świadczenia gwarantowanego przeszła wszystkie konsultacje i została zaakceptowana przez NFZ, AOTMiT oraz Ministerstwo Zdrowia. 9 grudnia resort zdrowia skierował projekt rozporządzenia do konsultacji społecznychJesteśmy właściwie na prostej do wdrożenia programu – podkreślił prof. Rzyman.
 
Lung Cancer Units – organizacja, która może zmienić wszystko
 
Zgodnie z dokumentami przygotowywanymi w Ministerstwie Zdrowia, docelowa sieć Lung Cancer Units miałaby objąć około dziewiętnastu wyspecjalizowanych ośrodków. W ocenie ekspertów to dopiero punkt wyjścia – liczba ta powinna w przyszłości wzrosnąć, tak aby pacjenci w różnych regionach kraju mieli porównywalny dostęp do diagnostyki i leczenia. Kluczowe nie jest jednak to, ile ośrodków powstanie, lecz jakie standardy będą musiały spełniać. LCU mają być jednostkami gwarantującymi wysoki wolumen procedur, pełne zaplecze diagnostyczne, dostęp do nowoczesnych terapii oraz sprawnie działające konsylia wielodyscyplinarne. Jak podkreślono, ośrodek wykonujący „dwie czy pięć torakotomii rocznie” nie może zapewnić jakości odpowiadającej współczesnym wymaganiom onkologii.
 
Największym oczekiwaniem związanym z LCU jest radykalne skrócenie ścieżki diagnostycznej. Dziś w wielu miejscach proces ten trwa nawet sześć miesięcy, a jedynie nieliczne ośrodki są w stanie zamknąć go w około trzech miesiącach. Model LCU zakłada, że czas od podejrzenia choroby do rozpoczęcia leczenia powinien wynosić maksymalnie sześć tygodni. Taka organizacja oznacza nie tylko szybsze rozpoznanie, lecz także ujednolicenie jakości diagnostyki, sprawny przepływ materiału i wyników oraz stałą współpracę specjalistów, co bezpośrednio przekłada się na trafniejsze decyzje terapeutyczne.
 
Warunkiem powodzenia całego projektu jest jednak systemowe raportowanie jakości i czasu wykonywania procedur. Bez rzetelnych danych nie da się ani monitorować pracy ośrodków, ani identyfikować obszarów wymagających poprawy. Prof. Witold Rzyman podsumował to jednoznacznie: – Bardzo dobra baza danych jest warunkiem sine qua non. Bez niej nie stworzymy skutecznych lung cancer unitów.
 
LCU mają więc przełożyć nowoczesną medycynę na praktykę: zapewnić szybkie i kompletne rozpoznanie, jednoznaczną odpowiedzialność za proces leczenia i realne wyrównywanie różnic regionalnych. W opinii ekspertów ich wdrożenie może być najbardziej systemową zmianą w polskiej onkologii od lat – pod warunkiem, że za koncepcją pójdą jasne standardy, finansowanie i wymóg raportowania wyników.
 
Patomorfologia i diagnostyka molekularna — fundament, który wciąż się kruszy
 
Mimo ogromnego postępu technologicznego i szerokiej dostępności nowoczesnych terapii, patomorfologia i diagnostyka molekularna pozostają jednym z największych hamulców leczenia raka płuca w Polsce. W opinii prof. Renaty Langfort kluczowym problemem jest zatrzymanie procesu akredytacji zakładów patomorfologii. Pilotaż, wprowadzony dwa lata temu, realnie poprawił standardy: wymuszał prawidłowe procedury utrwalania materiału, stosowanie odpowiedniej formaliny, kontrolę czasu od pobrania do obróbki oraz wykonywanie badań predykcyjnych w sposób umożliwiający uzyskanie tzw. wyniku kompleksowego. Dziś jednak certyfikaty wygasają, a kontynuacji programu wciąż nie ma.
 
Jak podkreśliła Prof. Renata Langfort, Kierownik Zakładu Patomorfologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie – Akredytacja patomorfologii jest absolutnie niezbędna. Jej podstawowym założeniem było to, aby pacjent otrzymywał tak zwany wynik kompleksowy – żeby wychodząc ze szpitala miał wykonane wszystkie konieczne badania, istotne do rozpoczęcia leczenia. Wstrzymanie akredytacji wiąże się z tym, że badania patomorfologiczne przestają być finansowane, a zakłady, które nie otrzymały środków, nie wykonują pełnej diagnostyki predykcyjnej.
 
W efekcie wiele ośrodków wykonuje jedynie podstawowe testy, bo pełna diagnostyka – IHC, FISH, NGS, PD-L1 – nie jest finansowana w placówkach bez akredytacji. Szpitale, które nie prowadzą leczenia raka płuca, nie widzą powodu, by inwestować w kosztowne badania, co powoduje wielotygodniowe opóźnienia i konieczność kierowania pacjentów do kolejnych laboratoriów. Logistyka dodatkowo komplikuje sytuację: materiał pobierany w jednym miejscu trafia do oceny histopatologicznej w innym, a następnie do badań molekularnych jeszcze gdzie indziej. Każdy transfer wydłuża czas i zwiększa ryzyko utraty cennej tkanki. Prof. Langfort ujęła to jednoznacznie – Zaczyna się błędne koło i wędrowanie materiału. To powoduje straty czasu, a często brakuje wystarczającej ilości materiału, by wykonać NGS.
 
Niedobór materiału to jedno z najpoważniejszych wyzwań diagnostycznych w raku płuca. Dlatego standardem światowym – i rekomendacją Polskiej Grupy Raka Płuca – jak podkreślał Prof. Dariusz M. Kowalski, Sekretarz generalny PGRP – jest panel NGS jako badanie pierwszego wyboru. Testy pojedyncze (EGFR, ALK, ROS1, BRAF, MET, RET) powinny być stosowane jedynie w szczególnych sytuacjach. Coraz większe znaczenie zyskuje również płynna biopsja (ctDNA), zwłaszcza gdy materiału tkankowego jest niewystarczająco dużo lub u pacjenta dochodzi do progresji choroby. Jej szerokie zastosowanie wymaga jednak pełnej dostępności laboratoriów wykonujących analizę krążącego DNA.
 
Istotnym narzędziem, które może skrócić ścieżkę diagnostyczną o wiele tygodni, jest tzw. zgoda warunkowa na wykonanie badań molekularnych – podpisywana przez pacjenta jeszcze przed pobraniem materiału. Prof. Piotr Rutkowski zaznaczył – To kwestia organizacyjna szpitala, nie NFZ. To skraca proces diagnostyczny o tygodnie. Mimo to w wielu ośrodkach zgoda ta nadal nie jest stosowana, co oznacza konieczność ponownych wizyt, opóźnienia i dodatkowe obciążenie dla pacjentów.
 
Konsekwencje braków w diagnostyce widać w danych populacyjnych. Według dokumentu „Misja Rak Płuca 2025” w Polsce brakuje rocznie 4–8 tysięcy badań NGS, co oznacza, że nawet jedna czwarta pacjentów nigdy nie otrzymuje leczenia celowanego – mimo że mogłoby ono znacząco poprawić rokowanie.
 
Chirurgia raka płuca – ogromny potencjał minimalnie inwazyjnych technik, niewykorzystana robotyka
 
Chirurgia pozostaje kluczowym elementem leczenia radykalnego, a w ostatnich latach w Polsce nastąpił znaczący postęp w zakresie technik małoinwazyjnych. Coraz szersze zastosowanie znajduje wideotorakoskopia (VATS), która w wielu ośrodkach stała się standardem postępowania. Jak wskazywał prof. Witold Rzyman, – Ponad 55% zabiegów w 2024 roku wykonano metodą wideotorakoskopową. Najlepsze ośrodki osiągają 85%.
 
Ten poziom zbliża Polskę do najbardziej rozwiniętych systemów ochrony zdrowia w Europie, a korzyści dla pacjentów są jednoznaczne: mniejszy uraz operacyjny, krótsza hospitalizacja, szybsza możliwość wdrożenia leczenia uzupełniającego oraz mniejsze ryzyko powikłań.
Równolegle rozwija się chirurgia robotowa, która w wielu krajach stała się już standardem w torakochirurgii. W Polsce jednak jej zastosowanie jest ograniczone barierami systemowymi. Choć technologia jest dostępna, operacje robotyczne wykonuje zaledwie kilka ośrodków, i to najczęściej dzięki środkom własnym lub dlatego, że roboty są wykorzystywane także w innych specjalnościach.
 
W szczegółowej analizie problemu prof. Rzyman zauważył – Mamy w tej chwili pięć ośrodków, które wykonują operacje robotyczne, pomimo tego, że jest to procedura, która nie jest refundowana. To jest procedura droższa, ale też niewątpliwie jest to procedura przyszłości. Wniosek, który był złożony w AOTMiT, był dwustopniowo oceniany – był oceniany pozytywnie najpierw przez Radę Przejrzystości, następnie, nie wiadomo czemu, była druga ocena, która wypadła negatywnie, w tym sensie, że nie była rekomendowana. Zarządzeniem prezesa ostatecznie robotyka nie jest skierowana do refundowania.
 
Ośrodki torakochirurgiczne, nawet te o najwyższych kompetencjach i dużym doświadczeniu, nie mogą uzyskać finansowania na zakup robotów, ponieważ nie mają możliwości rozliczania procedur w ramach systemu publicznego. Eksperci podkreślali, że jest to przykład bariery systemowej, trudnej do uzasadnienia w sytuacji, gdy robotyka dynamicznie rozwija się w chirurgii ogólnej, urologii czy ginekologii, podczas gdy torakotomia – jedna z najbardziej inwazyjnych operacji wykonywanych w onkologii – nadal nie może korzystać z nowoczesnych, minimalnie inwazyjnych narzędzi najwyższej generacji.
 
Leczenie okołooperacyjne i radykalne – ogromny postęp naukowy, który wymaga perfekcyjnej organizacji
 
Ostatnia dekada przyniosła prawdziwy przełom w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuca we wczesnych i miejscowo zaawansowanych stadiach. Polska dysponuje dziś szerokim dostępem do terapii okołooperacyjnych. Nowoczesne leczenie neoadjuwantowe (stosowane przed operacją, aby zmniejszyć masę guza i poprawić skuteczność zabiegu) oraz adjuwantowe (podawane po operacji, by zmniejszyć ryzyko nawrotu) stało się elementem codziennej praktyki klinicznej, a immunoterapia i terapie celowane zmieniły rokowania chorych, dla których jeszcze kilka lat temu możliwość trwałego wyleczenia była niewielka.
 
W praktyce klinicznej dostępne są obecnie liczne opcje terapeutyczne: neoadjuwantowa immunochemioterapia z niwolumabem, pembrolizumab stosowany w schemacie okołooperacyjnym, adjuwantowy atezolizumab lub pembrolizumab, a także ozymertynib jako leczenie uzupełniające u chorych z mutacją EGFR. Jak wskazywał dr Mateusz Polaczek, Kierownik III Kliniki Chorób Płuc i Onkologii, Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, wprowadzenie tych terapii nie tylko poprawiło efekty leczenia, ale również wymusiło podniesienie jakości diagnostyki. – Leczenie okołooperacyjne niejako wymusza pełną diagnostykę przedoperacyjną. Zwiększamy odsetek chorych, u których przed podjęciem decyzji terapeutycznej zostanie wykonana pełna ocena zaawansowania. Coraz więcej pacjentów ma PET, ma zweryfikowany stopień zaawansowania przedoperacyjnie – zarówno we wnęce, jak i w śródpiersiu. Krótko mówiąc: cały zestaw badań diagnostycznych i lepszego przygotowania do operacji jest dziś po prostu konieczny, bo chory ma realną szansę na leczenie okołooperacyjne.
 
Efekt kliniczny terapii okołooperacyjnych jest widoczny szczególnie w trzecim stopniu zaawansowania, gdzie jeszcze niedawno odsetek nawrotów sięgał około 70%. Dziś, dzięki immunoterapii i leczeniu celowanemu, w wybranych podgrupach chorych można osiągać nawet 70% trwałych wyleczeń. Tak duża zmiana rokowań w raku płuca jest zjawiskiem bez precedensu.
 
Równie istotnym elementem współczesnego leczenia radykalnego stała się jednoczasowa radiochemioterapia i konsolidacja durwalumabem. Prof. Dariusz M. Kowalski tłumaczył, że program lekowy całkowicie zmienił praktykę kliniczną – Przed erą tak zwanego durwalumabu, kiedy program lekowy umożliwił zastosowanie leczenia konsolidującego durwalumabem w populacji chorych otrzymujących leczenie radykalne z udziałem radioterapii i chemioterapii, chorzy kwalifikowani do leczenia jednoczasowego, które jest leczeniem optymalnym w Polsce, stanowili około 10%. Program lekowy wymógł konieczność stosowania leczenia jednoczasowego, po to aby móc zastosować durwalumab, i doprowadziło to do tego, że w chwili obecnej, jeżeli mamy chorego z rakiem niedrobnokomórkowym płuca w trzecim stopniu zaawansowania kwalifikującego się do leczenia radykalnego metodą radiochemioterapii, to prawie 40% chorych – czyli czterokrotnie więcej niż przedtem – otrzymuje takie leczenie.
 
To przykład, jak właściwie skonstruowany program lekowy może poprawić jakość leczenia nie tylko poprzez refundację nowej terapii, lecz także przez wymuszenie optymalnej organizacji postępowania.
 
Rokowanie pacjenta zależy nadal od kodu pocztowego
 
Dostęp do nowoczesnych terapii w raku płuca zależy dziś przede wszystkim od jakości organizacji opieki, a jednym z najważniejszych elementów tej organizacji są zespoły wielodyscyplinarne. Właściwie funkcjonujące MDT wciąż nie są standardem w całym kraju, co przekłada się na duże różnice w diagnostyce, kwalifikacji do leczenia i wynikach terapii. Jak podkreślała dr Katarzyna Stencel – Nie wyobrażam sobie nie usiąść do jednego stołu z pulmonologiem, torakochirurgiem i radioterapeutą. Konsultacje kaskadowe nie są dopuszczalne.
 
Brak takiej współpracy w wielu ośrodkach sprawia, że nawet szeroka dostępność nowoczesnych terapii nie przekłada się na ich wykorzystanie w praktyce. Prof. Dariusz M. Kowalski podkreślił, że – Dziś trafiają do nas pacjenci po jednej, dwóch, trzech nieskutecznych liniach leczenia, często bez diagnostyki molekularnej.
 
Mimo że w teorii Polska zapewnia szeroki dostęp do innowacyjnego leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca, w praktyce korzystają z niego głównie chorzy leczeni w dużych, wyspecjalizowanych ośrodkach. To właśnie tam funkcjonują aktywne programy lekowe, pełna diagnostyka molekularna, doświadczone zespoły MDT oraz wypracowane ścieżki diagnostyczne. W mniejszych szpitalach wiele z tych elementów wciąż nie jest dostępnych, co automatycznie powoduje, że chorzy nie kwalifikują się do terapii celowanych czy immunoterapii. Dr Stencel obrazowała tę nierówność jednoznacznie: „Cały czas powtarzamy: świetne ośrodki, świetne leczenie. Ale mówimy o dużych ośrodkach. W innych częściach kraju nadal pacjent nie ma takiego dostępu. Rokowanie pacjenta zależy od kodu pocztowego.
 
Konsekwencje tej dysproporcji są widoczne każdego dnia. Prof. Kowalski wskazał, że spośród pierwszorazowych chorych zgłaszających się do ośrodka wysokospecjalistycznego trzech na pięciu pacjentów przyjeżdża w stanie sprawności WHO 3, po wcześniejszym, nieskutecznym leczeniu systemowym i bez wykonanych badań molekularnych. Tacy chorzy często nie kwalifikują się już do żadnego leczenia przyczynowego. To problem nie medyczny, lecz organizacyjny – wynikający z braku koordynacji, fragmentaryzacji opieki i różnic regionalnych, które prowadzą do realnego „onkologicznego wykluczenia”.
 
Na te nierówności nakłada się także luka terapeutyczna. Choć Polska jest jednym z liderów regionu w refundacji immunoterapii i nowoczesnych leków na NDRP, kilka kluczowych terapii wciąż pozostaje poza zasięgiem chorych. Dotyczy to m.in. inhibitorów BRAF plus MEK, leków ukierunkowanych na insercję w egzonie 20 genu EGFR, terapii celowanych na mutację MET exon 14 skipping oraz inhibitorów RET. W wielu krajach Europy Zachodniej leki te są standardem pierwszej linii.  Dr Stencel podkreślała – Świat leczy w pierwszej linii tym leczeniem celowanym. My wciąż czekamy nawet na refundację w drugiej linii.
 
Brak dostępu do tych terapii oznacza, że chorzy z rzadkimi mutacjami genetycznymi mają realną szansę na leczenie jedynie wtedy, gdy trafią do dużego ośrodka prowadzącego badania kliniczne – a to niewielka część populacji.
 
Istotnym wyzwaniem pozostaje również rak drobnokomórkowy płuca, który mimo postępu w NDRP nadal jest nowotworem o bardzo złym rokowaniu. Eksperci wskazywali, że terapie konsolidujące, stosowane już w wielu krajach, mogłyby wydłużyć życie pacjentów nawet o kilkanaście miesięcy. W raku drobnokomórkowym brakuje nam leczenia konsolidującego. To diametralnie zmienia rokowanie – prawie dwa lata dodatkowego życia. – mówiła dr Stencel. W przeciwieństwie do wielu innych innowacji, wprowadzenie takiego leczenia nie wymagałoby przebudowy organizacji systemu – wystarczyłaby decyzja refundacyjna.

Perspektywa na 2026 rok

ońcówka 2025 roku przyniosła pierwsze długo wyczekiwane sygnały systemowych zmian, o które środowisko ekspertów zabiega od wielu lat. 9 grudnia Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji publicznych projekt rozporządzenia w sprawie programu przesiewowego z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK). To krok o fundamentalnym znaczeniu — screening oparty na NDTK jest najskuteczniejszym narzędziem wczesnego wykrywania raka płuca, a jego populacyjne wdrożenie może już w pierwszych latach istotnie zwiększyć odsetek rozpoznań w I i II stadium choroby. To właśnie te stadia dają pacjentom największą szansę na trwałe wyleczenie.

Równolegle Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że jeszcze w grudniu lub na początku stycznia do konsultacji trafi rozporządzenie dotyczące organizacji Lung Cancer Units — ośrodków wyspecjalizowanych, które mają zapewniać pełną diagnostykę, szybkie konsylia i kompleksowe prowadzenie pacjenta. Oznacza to, że po raz pierwszy od lat oba kluczowe elementy systemu — wczesne wykrywanie poprzez NDTK oraz wysokiej jakości, zintegrowana opieka w ramach LCU — mogą zostać wprowadzone niemal równolegle.

Jeżeli proces legislacyjny zostanie przeprowadzony zgodnie z zapowiedziami, a zmiany zostaną właściwie wdrożone w terenie, rok 2026 może stać się momentem przełomowym: rokiem realnej poprawy ścieżki diagnostycznej, większej liczby pacjentów kwalifikowanych do leczenia radykalnego i stopniowego wyrównywania dramatycznych różnic regionalnych. To, co od lat było postulatem ekspertów, organizacji pacjentów i środowiska klinicznego, zaczyna przybierać formę konkretnych działań regulacyjnych i systemowych.

Zmiany te — jak podkreślali uczestnicy debaty — nie wymagają przełomowych technologii ani ogromnych nakładów finansowych. Wymagają odważnych decyzji, dobrej organizacji i konsekwentnego wdrażania rozwiązań, które w wielu krajach Europy od dawna stanowią standard nowoczesnej opieki nad chorymi na raka płuca. Jeśli te kroki zostaną skutecznie zrealizowane, rok 2026 może stać się pierwszym rokiem, w którym krzywa przeżyć zacznie realnie rosnąć.

Artykuł oparty na wypowiedziach ekspertów z debaty online PTO & Medicalpress, 9 grudnia 2025 r.

 źródło: PTO/Medicalpress
 
Listopad przypomina, że potrafimy skutecznie leczyć raka płuca. Nowoczesne terapie są coraz bardziej dostępne. Aby nie tracić cennego czasu i szans pacjentów na wyleczenie lub dłuższe przeżycie, potrzebujemy ujednoliconego standardu postępowania, finansowania kompleksowych badań molekularnych i jednoczasowych skierowań na badania predykcyjne – apelują eksperci i pacjenci.  – Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Ostatnie dwie dekady to diametralna poprawa w zakresie przeżyć chorych na nowotwory płuca – o jakiej jeszcze na początku XX wieku nie marzyło się ani lekarzom, ani badaczom. Co ważne, dzięki innowacjom medycznym oraz dobrym decyzjom refundacyjnym pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca mają obecnie w Polsce możliwość leczenia na europejskim poziomie w ramach programu lekowego B.6. Problemem pozostaje dostęp do szybkiej, kompletnej i zgodnej ze standardami diagnostyki predykcyjnej (badań molekularnych i immunohistochemicznych) – elementu niezbędnego do zakwalifikowania danego pacjenta do skutecznej terapii.      

Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Innowacje działają
– Ostatnie lata przyniosły pacjentom z niedrobnokomórkowym rakiem płuca diametralną zmianę w podejściu do leczenia w oparciu o spersonalizowaną terapię w zależności od zmian patogennych, które występują w komórkach nowotworowych. Kluczem do poprawy wyników leczenia są terapie ukierunkowane molekularnie i immunoterapia, stosowane także okołooperacyjnie. Ta zmiana realnie przekłada się na wydłużenie przeżycia i lepszą jakość życia chorych. – podkreśla prof. Ramlau.

Bezprecedensowy rozwój medycyny oraz decyzje refundacyjne Ministerstwa Zdrowia zmieniły obraz choroby oraz szanse pacjentów na długie przeżycie. Skuteczność nowoczesnego leczenia jest jednak warunkowana zastosowaniem właściwej terapii dopasowanej do cech charakterystycznych nowotworu. Te cechy to m.in. obecność ekspresji białka PD-L1 czy kluczowych biomarkerów tj. EGFR, KRAS, BRAF, ALK, ROS1, NTRK, RET, MET, HER2. 

Niedrobnokomórkowy rak płuca jest tak różnorodny, że można powiedzieć, że ma indywidualną „twarz” każdego pacjenta. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia leczenia chorego bez pełnej wiedzy o biologii guza i molekularnym profilu nowotworu – o obecności konkretnych mutacji, rearanżacji genowych oraz poziomu ekspresji białek, które determinują skuteczność zastosowanej terapii. Tylko mając pełen obraz raka, na bazie badań obrazowych, histopatologicznych i predykcyjnych, możemy dobrać leczenie celowane lub immunoterapię w sposób rzeczywiście spersonalizowany, ograniczyć niepotrzebne “przeleczenie” chorego nieskutecznymi w jego przypadku terapiami, a tym samym zmaksymalizować szansę pacjenta na długie przeżycie – dodaje prof. Ramlau.

Diagnostyka jako „wąskie gardło” do poprawy

Jak oceniają eksperci Misji Rak Płuca, w tym organizacje pacjentów, zbyt wielu chorych trafia do leczenia bez pełnej diagnostyki predykcyjnej i wskazują na brak jednolitego, powszechnie stosowanego schematu ścieżki diagnostycznej w raku płuca. Według danych opublikowanych na stronach Centrum eZdrowia – w 2024 roku 10 521 pacjentów miało przeprowadzona badania molekularne (z ok. 22 tys. u których co roku diagnozuje się raka płuca). W okresie styczeń-sierpień roku 2025 przebadano 9 052 pacjentów. Diagnostyka molekularna jest rozliczana w ramach programów lekowych, tymczasem w opinii ekspertów badania molekularne i immunohistochemiczne powinny być wykonywane przed podjęciem decyzji o leczeniu.

Aktualne zalecenia ekspertów Misji Rak Płuca opublikowane we wrześniu 2025 r. jednoznacznie wskazują na konieczność ustandaryzowania tego procesu:
  1. ocena patomorfologiczna – potwierdza diagnozę i umożliwia określenie podtypu nowotworu raka płuca: drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy i dalej płasko/niepłaskonabłonkowy, nieokreślony (NOS) czy wielkokomórkowy.
  2. badanie predykcyjne: immunohistochemiczne oraz panel badań molekularnych wskazują konkretne cechy charakterystyczne danego nowotworu i pozwalają dobrać właściwą terapię. Wykorzystanie panelu badań molekularnych nowej generacji NGS/CGP, pozwala na jednorazową i jednoczesną ocenę występowania wszystkich mutacji i cech nowotworu, która mają wpływ na podjęcie decyzji o zastosowaniu najbardziej skutecznego leczenia.
  3. płynna biopsja/ctDNA niezbędna w razie niedoboru materiału tkankowego lub jego nieagnostycznego charakteru do przeprowadzenia badań molekularnych (problem ten dotyczy nawet 30% pacjentów z rakiem płuca).
– Za ponad 1/5 zgonów onkologicznych w Polsce odpowiada rak płuca, aby poprawić te statystyki potrzebujemy dostępu do pełnej diagnostyki – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY, sygnatariusz Misji Rak Płuca.

Kompleksowa diagnostyka molekularna to leczenie bez zbędnej zwłoki, które się opłaca
Badania molekularne w wielu ośrodkach realizowane są sekwencyjnie, czyli jedno po drugim, oceniając każdorazowo pojedynczą zmianę lub kilka zmian. Takie podejście zabiera cenny czas do rozpoczęcia leczenia, a nierzadko wywołuje sytuację, w której, zanim pacjent rozpocznie leczenie, brakuje materiału (tkanki nowotworowej) do dalszych badań. To z kolei powoduje konieczność przeprowadzenia kolejnej biopsji – co jest dodatkowym kosztem, obciążeniem dla pacjenta i stratą cennego czasu. A gdy czas upływa zdarza się, że pacjent progresuje i wówczas jego stan zdrowia może go zdyskwalifikować do otrzymania odpowiedniej terapii.

Stąd postulat realizacji badań z wykorzystaniem kompleksowego profilowania genomowego NGS CGP, które ocenia wszystkie mutacje w trakcie jednego badania. Dzięki jego zastosowaniu w ciągu 21 dni pacjent i lekarz mają w ręku pełne rozpoznanie. Stosowanie diagnostyki NGS CGP w określaniu rzadkich wariantów NDRP daje pełną wiedzę o charakterze nowotworu i pozwala precyzyjnie dobierać terapię już od I linii leczenia oraz zaplanować kolejne kroki.
Sekwencjonowanie nowej generacji to obecnie podstawowa metoda diagnostyki molekularnej ze względu na szybkość i możliwość oceny wszystkich wariantów patogennych związanych z kwalifikacją do aktywnego leczenia, jak również ze względu na małe ilości materiału biologicznego. W przypadku raka płuca nie możemy opierać się na badaniach wykonywanych pojedynczo, dlatego NGS powinno być standardem postępowania w całym kraju. – zaznacza prof. Rodryg Ramlau.

Każdy pacjent, u którego występują zaburzenia molekularne, a nie wykonano w jego przypadku pełnej diagnostyki predykcyjnej, otrzymuje terapię „w ciemno” – często mniej skuteczną lub całkowicie nieskuteczną wobec biologii nowotworu. To oznacza nie tylko dramat osobisty pacjenta i jego rodziny, ale także ogromne koszty dla systemu:
Z kolei kompleksowa i szybka diagnostyka (NGS/CGP, PD-L1, biopsja płynna) pozwala dobrać leczenie spersonalizowane (celowane, immunokompetentne) od razu na początku drogi – ograniczając liczbę hospitalizacji, przyspieszając dobór terapii i wydłużając przeżycie pacjentów. To inwestycja, która zwraca się zarówno w wymiarze zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Każdy miesiąc zwłoki w diagnostyce kosztuje nie tylko życie pacjentów, ale też miliony złotych dla systemu – ponieważ leczenie w zaawansowanych stadiach choroby jest wielokrotnie droższe i mniej skuteczne niż terapie wdrożone na jak najwcześniejszym etapie.

Niedrobnokomórkowy rak płuca charakteryzuje się bardzo wysoką różnorodnością mutacji genetycznych, których obecność definiuje zastosowanie konkretnych terapii. Badania CGP NGS realizowane są już m.in. w krajach takich jak Austria, Węgry, Francja, Chorwacja, Dania, Portugalia, Francja czy Wielka Brytania.

Dla pacjenta czas oczekiwania na wynik badania molekularnego to często czas niepewności, strachu i pogarszającego się stanu zdrowia. Każdy dzień zwłoki oznacza ryzyko, że choroba będzie postępować, a leczenie, które mogłoby być skuteczne, nie zostanie już wdrożone. Dlatego tak ważne jest, by diagnostyka molekularna była prowadzona kompleksowo – w jednym etapie, z wykorzystaniem metod nowej generacji. To nie jest luksus, to konieczność. NGS daje pacjentowi realną szansę na szybsze rozpoczęcie właściwego leczenia i na dłuższe życie – mówi Aleksandra Wilk.

Eksperci Misji Rak Płuca apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego, spójnego schematu diagnostyki niedrobnokomórkowego raka płuca, obowiązującego każdą placówkę zakwalifikowaną w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej do kategorii SOLO I, II lub III, która stawia diagnozę raka płuca (NDRP) oraz pełne finansowanie kompleksowych predykcyjnych badań molekularnych oraz immunohistochemicznych (w tym PD-L1), jako wyodrębnionego świadczenia.

Jednoczasowe skierowanie warunkowe – gotowe rozwiązanie do zaadaptowania
Kluczowym elementem usprawnienia procesu diagnostycznego obok szerokiego stosowania badań diagnostycznych jest jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne wystawiane razem ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Takie rozwiązanie znacznie skraca czas realizacji diagnostyki oraz ogranicza konieczność kolejnych wizyt, co jest szczególnie ważne ze względu na braki kadrowe jak i czas potrzebny do podjęcia decyzji o leczeniu. Dzięki jednoczesnemu skierowaniu na badanie patomorfologiczne i molekularne, lekarz onkolog i cały zespół wielodyscyplinarny, który prowadzi pacjenta, będzie miał pełen obraz choroby, co pozwoli optymalnie zaplanować leczenie i wykorzystać aktualne możliwości terapeutyczne.

– Leczenie raka płuca wymaga planowania i dobrej organizacji – musi być nastawione na człowieka, nie na procedurę. Jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne jest z powodzeniem stosowane w Narodowym Instytucie Onkologii – czas, aby stało się standardem w całym kraju – podkreśla prof. Rodryg Ramlau.

Co zyskuje pacjent, co zyskuje system?
Rak płuca odpowiada za 12% zachorowań onkologicznych i aż 22% zgonów nowotworowych. U ok. 85% chorych występuje niedrobnokomórkowy rak płuca (NDRP), gdzie badania molekularne i immunohistochemiczne są podstawą decyzji terapeutycznych. Jednak nadal tylko połowa pacjentów z tej grupy ma wykonywane badania molekularne zgodnie ze standardami. W konsekwencji niewielu z nich poddawanych jest optymalnej terapii.

Największy potencjał dla poprawy statystyk wskaźników przeżycia w Polsce tkwi w zwiększeniu odsetka wczesnych wykryć, m.in. dzięki wdrożeniu powszechnego programu przesiewowego w grupach ryzyka z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) oraz zapewnieniu kompleksowej oceny biomarkerów i zmian molekularnych. Diagnostyka predykcyjna gwarantuje mniej „pustych” terapii, dzięki podawaniu wyłącznie leczenia o potwierdzonej skuteczności, które jest ukierunkowane na dane zmiany molekularne. To także krótszy czas do rozpoczęcia terapii, mniej ponownych biopsji, hospitalizacji i powikłań.

– Dzięki refundacjom innowacyjnych terapii pacjenci mogą żyć dłużej oraz w zdecydowanie lepszej jakości życia. Aby jednak mogli odnieść korzyść kliniczną musimy skupić się w pierwszej kolejności na dostępie do pełnej diagnostyki – by każdy chory miał szansę na najlepsze leczenie od pierwszej linii, w każdym miejscu w kraju – co jest zgodne z założeniami Narodowej Strategii Onkologicznie i Krajowej Sieci Onkologicznej. Jednolity schemat postępowania – dobre jakościowo pobranie materiału, jednoczasowe skierowanie warunkowe oraz wykonanie niezbędnych badań czynników predykcyjnych zdecydowanie skrócą ścieżkę pacjenta i zwiększą dostęp do skutecznych terapii – niezależnie od miejsca zamieszkania i miejsca leczenia pacjenta. – dodaje Aleksandra Wilk.

Kluczowe rozwiązania usprawniające proces diagnostyki raka płuca:
     
źródło: PGRP
Wraz z rosnącą liczbą starszych pacjentek onkologicznych, system ochrony zdrowia musi dostosować się do ich potrzeb. Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie utworzył pierwszy w Polsce Pododdział Onkologii Geriatrycznej, w którym powstaje nowy model opieki nad kobietami powyżej 75. roku życia z rakiem piersi. Efekty pilotażu pokazują, że to kierunek, którego polska onkologia nie może już ignorować.

Czy można leczyć raka piersi u pacjentek powyżej 75. roku życia równie skutecznie i bezpiecznie jak u młodszych kobiet? Przez lata odpowiedź na to pytanie bywała niejednoznaczna – standardy terapii nie zawsze uwzględniały potrzeby najstarszych pacjentek, a decyzje terapeutyczne częściej niż oparte na faktach, bywały podyktowane stereotypami. Dziś to się zmienia. W Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie uruchomiono pierwszy w Polsce Pododdział Onkologii Geriatrycznej. To pionierska odpowiedź na rosnącą grupę kobiet 75+, które stanowią już 15% nowych rozpoznań raka piersi.

W strukturach Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej powstało interdyscyplinarne miejsce, w którym geriatrzy i onkolodzy opracowują nowy, zintegrowany model opieki. Projekt ONKOger, który towarzyszy tej inicjatywie, to przełomowy program – pierwszy tak kompleksowy w Polsce. Zakłada indywidualną ocenę stanu zdrowia każdej pacjentki, z uwzględnieniem nie tylko chorób współistniejących, ale również sprawności fizycznej, funkcjonowania w życiu codziennym, pamięci czy poziomu wsparcia społecznego.

Kluczowe znaczenie ma tu personalizacja terapii. Jak pokazują wyniki pilotażu przeprowadzonego od września 2024 do stycznia 2025 roku, połowa z 95 zakwalifikowanych pacjentek miała zmodyfikowany plan leczenia w oparciu o ocenę geriatryczną. To realnie przełożyło się na zmniejszenie liczby powikłań, rzadsze hospitalizacje i wyższą jakość życia.

W skład zespołu terapeutycznego wchodzą nie tylko onkolodzy i geriatrzy, ale także chirurdzy, kardiolodzy, dietetycy i pielęgniarki. Decyzje terapeutyczne podejmowane są wspólnie, po dokładnej analizie wszystkich aspektów zdrowotnych i społecznych pacjentki. Ocenę ułatwiają standaryzowane narzędzia, m.in. skala VES-13 oraz autorskie kwestionariusze funkcjonalne, dopasowane do potrzeb kobiet w podeszłym wieku.

Nie chodzi wyłącznie o wydłużenie życia. Chodzi o jego jakość – podkreślają twórcy projektu. Seniorzy nie mogą być wykluczani z pełnego dostępu do leczenia tylko dlatego, że ich wiek nie mieści się w dotychczasowych schematach terapeutycznych. ONKOger pokazuje, że możliwe jest leczenie skuteczne, bezpieczne i empatyczne – oparte na faktach i doświadczeniu klinicznym.

Efekty pracy zespołu NIO już teraz spotykają się z dużym uznaniem środowiska medycznego. Liderki projektu zaproszono do prac Krajowej Sieci Onkologicznej i międzynarodowych grup roboczych ESMO. Działania te mają szansę stać się podstawą dla wytycznych krajowych w zakresie opieki nad starszymi pacjentami onkologicznymi.

Nowy model leczenia pacjentek onkologicznych 75+ zapoczątkowany przez NIO-PIB w Warszawie to nie tylko ważny krok w kierunku nowoczesnej, spersonalizowanej medycyny, ale również wyraz szacunku i troski o tych, którzy często zbyt długo pozostawali na marginesie systemu. W dobie starzejącego się społeczeństwa, takie rozwiązania powinny stać się standardem.

Źródło: NIO

Lipiec na całym świecie obchodzony jest jako Miesiąc Świadomości Mięsaków (Sarcoma Awareness Month). To czas, kiedy w sposób szczególny zwraca się uwagę na rzadkie, ale wyjątkowo trudne w leczeniu nowotwory wywodzące się z tkanek miękkich i kości. Mięsaki mogą rozwijać się niemal w każdej części ciała – zarówno u dzieci, jak i dorosłych – a ich objawy często pozostają niezauważone aż do momentu zaawansowanego stadium choroby
Rozpoznanie mięsaków nie należy do łatwych, a leczenie wymaga zaangażowania wielu specjalistów i zastosowania nowoczesnych metod diagnostycznych, w tym badań molekularnych. W Polsce pacjenci mają dostęp do takiej diagnostyki w ramach Europejskiej Sieci Ośrodków Referencyjnych EURACAN – ośrodkiem koordynującym jest Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. NIO uczestniczy również w międzynarodowych badaniach nad nowymi strategiami leczenia, w tym mięsaków zaotrzewnowych, oraz wdraża innowacyjne terapie, takie jak immunoterapia w leczeniu mięsaków.

Jak podkreśla prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii, kluczowe znaczenie ma czujność onkologiczna – każda zmiana tkanek miękkich większa niż 5 cm, rosnąca lub położona głęboko pod powięzią, powinna być pilnie skonsultowana. Objawy bywają mylące – niebolesne guzy, uczucie pełności w jamie brzusznej, ból tkanek miękkich bez urazu, nawracające obrzęki – to tylko niektóre sygnały, które łatwo zignorować. Tymczasem wczesne rozpoznanie zwiększa szanse na wyleczenie.

Mięsaki to grupa ponad 100 podtypów nowotworów. Część z nich charakteryzuje się unikalnymi zmianami genetycznymi, które można dziś wykrywać dzięki diagnostyce molekularnej. To otwiera drzwi do coraz bardziej spersonalizowanego i skutecznego leczenia – dostosowanego do konkretnego przypadku i biologii nowotworu.

W obchody Miesiąca Świadomości Mięsaków wpisuje się także wyjątkowe wydarzenie, które co roku jednoczy środowisko pacjentów, lekarzy i wszystkich, którym nie jest obojętny los osób dotkniętych chorobą nowotworową – Onkobieg, organizowany przez Stowarzyszenie Sarcoma we współpracy z Narodowym Instytutem Onkologii. Jego prezes, Kamil Dolecki, sam pokonał mięsaka Ewinga, z którym zmierzył się jako nastolatek. Dziś, dzięki osobistemu doświadczeniu, wspiera innych w walce o zdrowie i życie.

Tegoroczna edycja Onkobiegu odbędzie się 14 września 2025 roku – tradycyjnie w Warszawie oraz w formule online. Każdy może wziąć udział i dołożyć swoją cegiełkę do wspólnej sprawy: budowania solidarności, nadziei i realnego wsparcia.

Mięsaki pozostają jednymi z najbardziej wymagających nowotworów – rzadkich, trudnych do rozpoznania, wymagających interdyscyplinarnej opieki i szybkiej reakcji. Miesiąc Świadomości Mięsaków to moment, by mówić o nich głośno – przypominać, jak ważna jest czujność, diagnostyka, dostęp do nowoczesnego leczenia i wsparcie dla pacjentów. Ale też o sile wspólnoty, którą budujemy – czy to poprzez wiedzę, czy poprzez gesty solidarności, takie jak udział w Onkobiegu.

Źródło: Narodowy Instytut Onkologii

Od 1 lipca 2025 r. pacjenci z nowotworami związanymi z mutacjami BRCA1 i BRCA2 (m.in. rak piersi, jajnika, trzustki, prostaty, jajowodu, otrzewnej) mogą wykonać badania genetyczne z krwi w trybie ambulatoryjnym — bez konieczności hospitalizacji. Wystarczy udać się do szpitala na jedno pobranie krwi i tego samego dnia wrócić do domu, a koszt pokryje w całości NFZ
Wszystkie badania genetyczne wykonane metodą NGS (sekwencjonowanie DNA/RNA), niezbędne dla kwalifikacji do terapii celowanych, są w pełni refundowane przez NFZ. Co istotne, obejmuje to także sytuacje, gdy badanie wykaże brak kwalifikacji do danego programu terapeutycznego.

Nowa regulacja obejmuje także pacjentów z innymi nowotworami, takimi jak:

Cel zmian

Opinie ekspertów i szczegóły operacyjne

Wiceminister zdrowia, prof. Urszula Demkow, oraz dr Andrzej Tysarowski z NIO‑PIB podkreślają, że ambulatoryjny tryb badania zmniejszy bariery dla pacjentów, co jest istotne dla szybkiego wdrożenia leczenia ukierunkowanego molekularnie.

NFZ zaktualizował zarządzenie prezesa, umożliwiając rozliczanie badań genetycznych BRCA w ramach umów szpitalnych w trybie ambulatoryjnym, uwzględniając technikę NGS.

Co dalej?

Ministerstwo Zdrowia i NFZ wprowadziły od 1 lipca 2025 r. znaczącą zmianę – refundowane badania genetyczne BRCA można teraz wykonać ambulatoryjnie, z pobraniem krwi, bez hospitalizacji. Refundacja obejmuje testy NGS i dotyczy szerszej grupy nowotworów. To kluczowy krok ku szybszej diagnostyce i diagnostyce precyzyjnej, odpowiadający na oczekiwania środowiska onkologicznego. Kolejnym etapem zmian ma być wsparcie diagnostyki HRD i dalsze rozszerzenie opieki molekularnej.

Wskazówki dla pacjentów
  1. Poproś lekarza o skierowanie na badanie BRCA w trybie ambulatoryjnym.
  2. Umów termin w szpitalu lub poradni z umową z NFZ.
  3. Pobranie krwi odbywa się tego samego dnia — brak hospitalizacji.
  4. Wynik pozwala na kwalifikację do terapii celowanych takich jak inhibitory PARP.

Źródło: www.gov.pl

To moment przełomowy. Przez ponad dwie dekady powtarzaliśmy, że Polska potrzebuje nowoczesnego, kompleksowego modelu opieki nad pacjentem z rakiem płuca. Teraz jesteśmy o krok od jego realizacji – podkreślił prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca (PGRP). Lung Cancer Units (LCU) są jednym kluczowych elementów wspierających osiągnięcie założeń Misji Rak Płuca 2024 – 2034 – obniżenia umieralności z powodu raka płuca z 24% do ok. 15% oraz zwiększenia odsetka przeżyć 5-letnich z 14% do min. 20% (dla całej populacji chorych z rakiem płuca) w ciągu najbliższych 10 lat. Obecnie trwają ostatnie uzgodnienia w resorcie zdrowia przed ich implementacją.

Rak płuca to wyzwanie epidemiologiczne numer jeden. Mamy wciąż dramatycznie niskie wskaźniki przeżyć, a śmiertelność jest praktycznie równa liczbie nowych zachorowań. W ostatnich dwóch dekadach zachorowalność wśród kobiet wzrosła o blisko 100 proc., a liczba zgonów z powodu raka płuca przewyższyła już te notowane dla raka piersi. Musimy to zmienić. A zmiana wymaga systemowego podejścia – w tym wdrożenia sieci ośrodków kompetencji LCU – zaznaczył prof. Rodryg Ramlau.

Koncepcja Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowanych ośrodków kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami płuca i klatki piersiowej, dojrzewała przez blisko dekadę – zbyt długo, jak na skalę problemu. – Jestem optymistą, więc uważam, że wreszcie jesteśmy na etapie finalnym – powiedział prof. Maciej Krzakowski, Krajowy Konsultant w dziedzinie Onkologii Klinicznej.

Jak podkreślał, ostateczny kształt LCU – wraz ze szczegółowymi wymaganiami organizacyjnymi, kadrowymi i sprzętowymi – został przekazany do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która AOTMiT w połowie maja wydała pozytywną opinię, rekomendując nowy model opieki. Obecnie dokument znajduje się w Ministerstwie Zdrowia i – jak zapowiadają eksperci – nie powinno być już przeszkód, by zakończyć etap formalnych uzgodnień. – Ministerstwo zwróciło się o opinię do czterech konsultantów krajowych – z zakresu torakochirurgii, radioterapii onkologicznej, pneumonologii i onkologii klinicznej. Jesteśmy zgodni co do struktury organizacyjnej LCU, dlatego najbliższe spotkanie uzgodnieniowe powinno zamknąć ten etap – mówił prof. Krzakowski.

Model LCU przewiduje trzy warianty organizacyjne, dostosowane do możliwości konkretnych placówek. Pierwszy z nich zakłada obecność oddziałów chorób płuc i onkologii klinicznej w tej samej lokalizacji oraz współpracę z chirurgią klatki piersiowej. Drugi wariant to oddziały chorób płuc, onkologii klinicznej i chirurgii klatki piersiowej – wszystkie w jednej lokalizacji. Trzeci, dostosowany do realiów wielu ośrodków onkologicznych, zakłada obecność onkologii klinicznej i chirurgii na miejscu oraz zapewnienie dostępu do oddziału chorób płuc w innej jednostce. – W praktyce trudno znaleźć ośrodki, które oferują pełne spektrum świadczeń pod jednym dachem. Dlatego tak istotne jest dopuszczenie rozwiązań konsorcyjnych – czyli sieci placówek, które razem realizują wszystkie elementy opieki – wyjaśnił prof. Krzakowski.

Model LCU obejmuje leczenie chirurgiczne, systemowe i radioterapię, ale także pełną diagnostykę – obrazową, patomorfologiczną i molekularną – a także rehabilitację, opiekę nad pacjentem po leczeniu oraz poradnictwo przeciwnikotynowe. Równie istotne są elementy związane z jakością – nadzór nad realizacją procedur oraz ich zgodność z obowiązującymi wytycznymi klinicznymi. – Ten model pozwala wreszcie uporządkować bałagan, który dziś utrudnia sprawną i skuteczną opiekę nad pacjentem z rakiem płuca – podsumował prof. Krzakowski.

Choć eksperci przyznają, że zmiana jest możliwa, sytuacja w Polsce wciąż pozostaje daleka od satysfakcjonującej. O dostępie do leczenia operacyjnego – jedynej metodzie dającej szansę na całkowite wyleczenie – mówił prof. Tadeusz Orłowski, torakochirurg, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca. – Przez wiele lat oscylowaliśmy wokół wskaźnika resekcyjności na poziomie 13–16 procent. To oznacza, że tylko taki odsetek pacjentów był kwalifikowany do leczenia operacyjnego. Tymczasem w krajach takich jak Niemcy wskaźnik ten sięga 25 procent, a w niektórych stanach USA – nawet 30 procent.

Dopiero ostatni rok przyniósł zauważalną poprawę – średni ogólnopolski wskaźnik resekcyjności wzrósł do 21,2 proc. – To istotny postęp – w porównaniu z rokiem 2022 (16,3 proc.) czy 2021 (14,8 proc.) widać wyraźny wzrost. Można więc mówić o zmianie trendu, choć z pewnością nie o systemowej stabilizacji – podkreślił prof. Orłowski.

Największy postęp osiągnięto w województwie dolnośląskim, gdzie w ciągu jednego roku liczba operowanych pacjentów z rakiem płuca… podwoiła się. – To sytuacja bez precedensu. W regionie działa sześć ośrodków realizujących programy wczesnego wykrywania raka płuca z zastosowaniem NDTK i to właśnie one przyczyniły się do takiego wzrostu. Mówimy o populacji niecałych 3,5 miliona mieszkańców – a mimo to liczba operacji wzrosła dwukrotnie – dodał prof. Orłowski.

Polska zaczyna doganiać niektóre kraje zachodniej Europy, ale do roli lidera wciąż nam daleko. – Jeśli jednak utrzymamy ten kierunek zmian – mamy szansę znaleźć się w gronie państw z dobrze zorganizowanym systemem opieki nad chorymi na raka płuca. To wymaga dalszej koordynacji, inwestycji i pełnego wdrożenia modelu LCU – zaznaczył prof. Orłowski.

Z drugiej strony, jak podkreśliła prof. Renata Langfort, prezes polskiego Towarzystwa Patologów, nawet najlepszy model organizacyjny nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli nie zapewnimy realnej ciągłości i jakości diagnostyki. – Tak, myślę, że ta kompleksowa diagnostyka jest podstawą, bo jednak – chociaż widzimy poprawę, czyli 20% pacjentów to pacjenci operacyjni – to jednak pozostaje cała grupa chorych, którzy zgłaszają się z zaawansowaną chorobą nowotworową. I tutaj jest rzeczywiście ogromny problem.

Diagnostyka obrazowa to dopiero początek. – Jeśli nie mamy dobrej patomorfologii i rzetelnych wyników badań molekularnych, nie jesteśmy w stanie prowadzić skutecznego leczenia. A dziś zdarza się, że pacjent trafia do ośrodka bez rozpoznania histopatologicznego lub z rozpoznaniem opartym na niepełnym materiale – mówiła prof. Langfort.Jeszcze kilkanaście lat temu rozmaz cytologiczny był uznawany za wystarczający. Diagnoza była szybka, ale możliwości leczenia – praktycznie żadne. Dziś musimy wiedzieć, czy mamy do czynienia z rakiem gruczołowym czy płaskonabłonkowym, określić ekspresję białka PD-L1, zbadać obecność mutacji EGFR, rearanżacji ALK i wielu innych zaburzeń molekularnych. Wciąż jednak zdarza się, że pacjent otrzymuje wynik: ‘rak niedrobnokomórkowy, prawdopodobnie gruczołowy’ – i nic więcej. A to zdecydowanie za mało, by zaplanować leczenie – podkreśliła profesor.

Na ten aspekt zwrócił uwagę również prof. Maciej Krzakowski, przypominając, że miernikiem jakości patomorfologii jest m.in. odsetek przypadków oznaczonych jako NDRP-NOS – niedrobnokomórkowy rak płuca o nieokreślonym typie histologicznym. – Tego typu rozpoznań nie powinno być dziś więcej niż 10 proc. – przy obecnych możliwościach immunohistochemii i diagnostyki molekularnej. Jeśli w ośrodku jest ich więcej, oznacza to, że nie wykorzystuje on dostępnych narzędzi – zaznaczył.

Jak tłumaczyła prof. Langfort, problemem jest również brak finansowania. – Pełne badania predykcyjne – w tym oznaczenie ekspresji PD-L1 – są obecnie refundowane tylko w ośrodkach, które uzyskały akredytację w ramach zakończonego pilotażu. Pozostałe placówki nie mają możliwości rozliczania kosztów diagnostyki, więc po prostu jej nie wykonują. To trzeba pilnie zmienić. Bez systemowego wsparcia diagnostyki, mówienie o personalizacji leczenia pozostanie fikcją – dodała.

Szansą na poprawę jakości diagnostyki mają być właśnie LCU, które dzięki tworzeniu zintegrowanych konsorcjów będą mogły ustalić jasną, usystematyzowaną ścieżkę diagnostyczną – kto, gdzie i w jakim czasie wykonuje dane badania. – Dziś mamy wolną amerykankę. Materiał wędruje tygodniami między ośrodkami, a samo badanie NGS, czyli sekwencjonowanie nowej generacji, nie należy do szybkich. Do tego dochodzi problem jakości materiału – jego utrwalania, przechowywania, transportu. To wszystko wpływa na wynik – wskazała ekspertka. Tylko dobra organizacja i ścisła współpraca specjalistów – pulmonologów, chirurgów, onkologów, patomorfologów i biologów molekularnych – może zapewnić pacjentowi szybką i pełną diagnostykę. – W naszym instytucie mamy cotygodniowe konsylia. Jako patomorfolodzy dowiadujemy się na nich znacznie więcej niż z kartki ze skierowaniem. A tylko znając pełen kontekst kliniczny, możemy wydać rozpoznanie, które stanie się realną podstawą dalszego leczenia – mówiła prof. Langfort.

Badania genetyczne są refundowane, w tym sekwencjonowanie NGS, małe panele, które umożliwijąa wykrycie kilkunastu zmian molekularnych istotnych klinicznie. Problem w tym, że dostęp ten bywa jedynie teoretyczny – mówił prof. Paweł Krawczyk. Kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Wciąż jednak zbyt wiele ośrodków nie zleca badań molekularnych, nie przestrzega standardów lub wykonuje je z wielotygodniowym opóźnieniem. – W praktyce pacjent z podejrzeniem raka płuca przechodzi przez długą i rozproszoną ścieżkę diagnostyczną. Obieg bloczków i skierowań bywa tak nieczytelny, że wielu chorych nie trafia na czas do właściwego leczenia – albo w ogóle nie ma wykonanego badania genetycznego – zaznaczył.

Prof. Renata Langfort wskazała na potrzebę wprowadzenia tzw. jednoczasowego, warunkowego skierowania na badania molekularne. – Klinicysta, kierując na diagnostykę patomorfologiczną, powinien od razu wystawić drugie, „warunkowe” skierowanie na diagnostykę molekularną, którego patomorfolog mógłby użyć w przypadku potwierdzenia diagnozy onkologicznej (np. niedrobnokomórkowego raka płuca). To znacznie skróci cały proces, nawet o połowę – tłumaczyła.

Współczesna onkologia płuca opiera się na personalizacji terapii. – To znaczy, że decyzję o leczeniu podejmujemy na podstawie konkretnych cech biologicznych guza. Do tego potrzebne są zaawansowane badania molekularne – i to nie tylko w kierunku mutacji EGFR czy rearanżacji ALK, ale również ROS1, MET, RET, NTRK, BRAF czy KRAS. Takie badania powinny być wykonywane metodą NGS – mówił prof. Krawczyk. NGS (Next-Generation Sequencing) to technika umożliwiająca jednoczesne badanie wielu genów z jednej próbki. – Pozwala wykrywać mutacje, delecje, insercje i rearanżacje genowe – informacje kluczowe dla kwalifikacji do leczenia celowanego lub immunoterapii. Jeśli tego nie wykonamy, pacjent może nie dostać leczenia, które jest dla niego najlepsze. To nie jest opcja – to powinien być standard. I to standard bez opóźnień. O jakości diagnostyki decyduje również jakość materiału biologicznego. – Nie wystarczy wykonać biopsję. Trzeba ją dobrze zaplanować – wiedzieć, ile materiału potrzebujemy, jak go zabezpieczyć, jakie badania mają być wykonane. Tylko wtedy laboratorium będzie mogło wydać wiarygodny i kompletny wynik – dodał.

Zarówno prof. Krawczyk, jak i prof. Langfort wskazywali na konieczność wdrożenia standardów diagnostycznych i objęcia ośrodków wymogami akredytacyjnymi. – Bez tego nie zbudujemy spójnego, przewidywalnego systemu diagnostyki raka płuca – mówiła prof. Langfort. – A jeśli chcemy wdrażać Lung Cancer Units, to właśnie na tym fundamencie – dobrze zorganizowanej, kompleksowej, zintegrowanej diagnostyki – podsumował prof. Krawczyk.

Jak wskazywał prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka płuca, problemem nie jest brak dostępu do skutecznych terapii – ale ich niewłaściwe wykorzystanie. – Mamy dostęp do bardzo wielu skutecznych cząsteczek – zarówno w ramach immunoterapii, jak i leczenia celowanego. Problem polega na tym, że pacjenci zbyt rzadko trafiają na terapię w odpowiednim czasie i w odpowiedniej sekwencji. Żeby zastosować nowoczesne leczenie, trzeba mieć wcześniej odpowiednie rozpoznanie molekularne – mówił. Profesor podkreślił również, że właściwa sekwencja terapeutyczna ma kluczowe znaczenie. – Każda z cząsteczek ma swoje miejsce. Jeśli je zastosujemy za późno, tracimy szansę na wydłużenie życia pacjenta. Leczenie celowane to nie jest loteria – to precyzyjny plan, który zaczyna się od dobrej diagnostyki.

Dodał, że nowoczesne leczenie wymaga wielodyscyplinarnych konsyliów, w ramach których decyzje terapeutyczne podejmuje zespół specjalistów. – Pacjent nie może być skazany na decyzję jednego lekarza – zwłaszcza w sytuacji, gdy leczenie obejmuje chirurgię, leczenie okołooperacyjne, radioterapię i dalsze leczenie systemowe – mówił.

Zwrócił również uwagę na znaczenie profilaktyki pierwotnej, przypominając, że poradnictwo antynikotynowe powinno być integralną częścią każdego Lung Cancer Unit. – Najtańszą i najskuteczniejszą metodą ograniczania zachorowalności na raka płuca pozostaje ograniczenie palenia tytoniu. Tymczasem nie mamy ogólnopolskiego programu walki z nikotynizmem, brakuje refundacji leków wspomagających rzucenie palenia, a poradnictwo antynikotynowe praktycznie nie istnieje. To powinno być standardowym elementem każdego LCU – stwierdził prof. Kowalski.

Wdrażanie Lung Cancer Units powinno przebiegać etapami, ale konsekwentnie i przy pełnym wsparciu Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szanowni Państwo, myślę, że przekonaliśmy już wszystkich: powstanie LCU to nie kwestia prestiżu, ale konieczność. Przez ponad 10 lat zabiegaliśmy o model, który zintegrowałby opiekę, przyspieszył diagnostykę i poprawił wyniki leczenia. Dziś jesteśmy o krok od jego realizacji. To nie tylko szansa na systemową poprawę – to realna nadzieja dla tysięcy pacjentów, którzy zbyt długo czekali na opiekę na miarę XXI wieku – podsumował prof. Rodryg Ramlau.

 
Tekst powstał na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas śniadania prasowego Polskiej Grupy Raka Płuca pt. „Kompleksowa ścieżka pacjenta z rakiem płuca. Wdrażamy Lung Cancer Units”, które odbyło się 11 czerwca 2025 r. w Warszawie.
źródło: PGRP
Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najczęstszych nowotworów urologicznych w Polsce, a opieka nad pacjentami z tym rozpoznaniem nadal wiąże się z licznymi wyzwaniami. Choć w ostatnich latach nastąpił postęp w zakresie dostępności nowoczesnych terapii, m.in. dzięki rozszerzeniu programów lekowych, wciąż zauważalny jest brak systemowego podejścia do kompleksowej opieki. Eksperci zwracają uwagę na konieczność poprawy wczesnej diagnostyki, koordynacji leczenia i dostępności rehabilitacji, które mają kluczowe znaczenie dla jakości życia pacjentów oraz skuteczności terapii.
Choć sytuacja pacjentów z nowotworem pęcherza moczowego dzięki nowemu programowi lekowemu uległa dużej poprawie, to klinicyści, eksperci i pacjenci mają nadzieję, że jest to wstęp do systemowych zmian w opiece: w profilaktyce, diagnostyce, dostępie do innowacyjnych terapii oraz rehabilitacji. Rak ten pozostaje jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród Polaków.

Co roku w naszym kraju stawia się ponad 7 tys. nowych rozpoznań raka pęcherza moczowego, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3,8 – 4 tys. osób. Częściej występuje on u mężczyzn niż kobiet, zwłaszcza palących, otyłych, a także pracujących w zawodach wysokiego ryzyka (strażaków, pracowników przemysłu chemicznego – czyli osób narażonych na czynniki środowiskowe czy działanie środków chemicznych).

„Jeszcze do niedawna raka pęcherza moczowego nazywaliśmy >>zapomnianym<<, bowiem akurat ta grupa pacjentów onkologicznych była pozbawiona dostępu do jakiejkolwiek kompleksowej pomocy. Szczęśliwie, od 2022 roku funkcjonuje w Polsce program lekowy umożliwiający skorzystanie z nowoczesnych, innowacyjnych terapii, jednak nie możemy osiąść na laurach. Potrzebujemy kompleksowej ścieżki pacjenta z tym nowotworem, aby móc poprawić wyniki leczenia” – przekonywał Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie podczas debaty eksperckiej zorganizowanej w Centrum Prasowym PAP.

Konferencja została zorganizowana z dwóch, tylko pozornie niezwiązanych ze sobą powodów. Po pierwsze – maj to tradycyjnie miesiąc świadomości raka pęcherza moczowego, dedykowany zarówno pacjentom, jak i ich rodzinom oraz opiekującym się nimi specjalistom. Z kolei 4 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Strażaka: a to właśnie ta, ciesząca się rekordowym zaufaniem społecznym grupa zawodowa jest szczególnie narażona na ten typ nowotworu.

„Najczęstszym objawem nowotworu pęcherza jest krwawienie z moczem, może to być czasem pojedynczy epizod krwawienia. Ważne jest, by tego nie lekceważyć, jak najszybciej wykonać badanie ogólne moczu i badanie ultrasonograficzne jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. Jak zawsze: bezcennym wektorem jest czas, bo wykrycie zmian nowotworowych na ich wczesnym etapie umożliwia włączenie maksymalnie skutecznego leczenia” – wyjaśniał prof. Piotr Chłosta, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum (UJ CM) oraz kierownik Oddziału Klinicznego Urologii i Urologii Onkologicznej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Poza krwiomoczem, powinniśmy również zwracać uwagę na ewentualne występowanie przewlekających się w czasie bądź nawracających objawów ze strony dróg moczowych, takich jak ból, pieczenie przy oddawaniu moczu, oddawanie go małymi porcjami albo dyskomfort w okolicy podbrzusza, kroczowej czy pachwinowej. Wszystkie z wymienionych symptomów nie stanowią jednoznacznie o obecności nowotworu – mogą być wywołane innymi, często błahymi czy niegroźnymi chorobami, jak zakażenia czy kamica dróg moczowych. Niemniej ich pojawienie się powinno być wskazaniem do diagnostyki, której celem jest ustalenia przyczyny rozwoju tej czy innej dolegliwości albo objawu. W przypadku zdiagnozowania raka, dalsze leczenie zależy od jego stadium i charakteru.

„W powierzchownym raku pęcherza moczowego leczenie ma zapobiegać nawrotowi nowotworu. W stadium inwazyjnym, gdy nowotwór wrasta głęboko w ścianę-mięsień pęcherza, podstawową metodą leczenia raka pęcherza moczowego jest całkowite operacyjne usunięcie pęcherza, czyli tzw. radykalna cystektomia. Część z chorych z zaawansowanym nowotworem pęcherza moczowego może wymagać dodatkowo chemioterapii lub naświetlań” – tłumaczył dr hab. med. Jakub Żołnierek, specjalista w dziedzinie urologii i onkologii klinicznej.

Ekspert dodał, że choć chemioterapia okołooperacyjna wciąż stanowi podstawę prowadzenia leczenia, to jednak wielu pacjentów nie może z niej korzystać, chociażby z powodu złej kondycji czy osłabionej odporności. To właśnie oni zawdzięczają najwięcej nowemu programowi lekowemu.

„Pozwala on na zastosowanie immunoterapii stymulujących układ immunologiczny do poszukiwania i niszczenia komórek nowotworowych. Dostępny w jego ramach jest także zaawansowany technologicznie lek, który, podawany dożylnie, w inteligentny sposób przykleja się do komórek nowotworowych, wnika w nie i niszczy od wewnątrz” – zaznaczył urolog.

Aktualnie obowiązujący program umożliwia także wykorzystanie immunoterapii po leczeniu operacyjnym, nawet po uprzednim przejściu przez pacjenta chemioterapii, w celu efektywnego poszukiwania mikroprzerzutów niewidzialnych w badaniach obrazowych.

Edukacja, promowanie profilaktyki, dostęp do nieinwazyjnych i nowoczesnych terapii – to szczególnie ważne elementy dla 30 tys. zawodowych strażaków w Państwowej Straży Pożarnej oraz ponad 700 tys. strażaków w Ochotniczych Strażach Pożarnych (OSP).
„Środki samorządowe i europejskie są inwestowane w poprawę jakości sprzętu używanego przez naszych bohaterów, wyjeżdżających na interwencję nawet 300 razy w roku, a zabezpieczającego ich przez groźnymi substancjami czy zanieczyszczeniami. Wiele mamy jednak jeszcze do zrobienia i to nawet w tak podstawowych kwestiach jak zakup profesjonalnych pralek do regularnego czyszczenia kombinezonów strażackich” – zauważył Tadeusz Tomaszewski, poseł na Sejm RP.

Specjalne instrukcje i zalecenia, minimalizujące ryzyko zachorowania na raka pęcherza moczowego, przygotowali już kilka lat temu sami strażacy, dzieląc się z nimi z dowódcami poszczególnych jednostek.

„Ważne, aby jak najwcześniej wykryć dany problem: dlatego zachęcamy do robienia regularnych badań, nie tylko okresowych, ale również specjalistycznych, nawet na własną rękę” – powiedział starszy kpt. Tomasz Milczarczyk, Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.

Moderująca debatę Aleksandra Rudnicka, rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Onkologicznego SANITAS, zaprosiła również do dyskusji Iwonę Król, pielęgniarkę prowadzącą w social mediach grupę wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza moczowego.

„Potrzebujemy naprawdę kompleksowej opieki nad chorymi i ich rodzinami, a także jasnej i drożnej ścieżki leczenia. Obecnie pacjenci trafiają do specjalistycznych ośrodków zbyt późno. Musimy jeszcze więcej inwestować w edukację, profilaktykę, a także budowę świadomości istnienia problemu wśród lekarzy rodzinnych, będących fundamentem sprawnego systemu” – przekonywała.
Między innymi te postulaty zostały zawarte w publicznym apelu wystosowanym przez Fundację Wygrajmy Zdrowie wraz z sześcioma innymi stowarzyszeniami. Jego autorzy zwracają uwagę m.in. na fakt, że na wizytę u urologa trzeba w Polsce czekać niekiedy ponad 250 dni.

„Polskę cechuje podobna zachorowalność na ten typ nowotworu jak w innych państwach regionu, ale z uwagi na jego późną wykrywalność zajmujemy niechlubne miejsce na końcu Europy, jeśli chodzi o liczbę zgonów. Możemy to zmienić, ale wymaga to ogromnego wysiłku i wprowadzenia głębokich, systemowych zmian” – podkreślił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Foto: M. Kmieciński
Aktualna oraz kompleksowa analiza stanu lecznictwa przeciwnowotworowego w Polsce, odwołująca się do przykładów raka płuca oraz nerki została przedstawiona w najnowszym raporcie pt.: „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych”.
Raport pt.: „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” to jeden z projektów realizowanych przez inicjatywę All.Can Polska w roku 2024. Publikacja została opracowana przez firmę IQVIA na zlecenie All.Can Polska przy wsparciu firmy MSD Polska i prezentuje aktualną oraz kompleksową analizę stanu lecznictwa przeciwnowotworowego w Polsce, odwołując się w wybranych miejscach do przykładów raka płuca oraz nerki. Głównym celem raportu jest zidentyfikowanie barier w rozwoju leczenia innowacyjnego wynikających z finansowania oraz organizacji leczenia i diagnostyki, a także wskazanie propozycji rozwiązań systemowych i klinicznych.

W publikacji „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” autorzy poddali szczegółowej analizie obecne możliwości systemowego leczenia chorych na raka płuca i raka nerki. Autorzy przedstawili wartościowe rekomendacje działań, które mogą poprawić sytuację w zakresie postępowania przeciwnowotworowego. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów liczba nowych zachorowań to około 170 tys. przypadków rocznie, liczba zgonów sięga ok. 100 tys. Obecnie ponad 1,17 mln Polaków żyje z chorobą nowotworową. Dlatego, bez względu na to jak wiele zostało już zrobione – zarówno w zakresie poprawy diagnostyki, organizacji opieki czy dostępu do innowacyjnych leków niezbędne są zmiany, które będą skutkować dalszą poprawą efektywności leczenia nowotworów w Polsce. Narastająca skala problemu powinna skłaniać nas do podejmowania działań rozważnie, ale też szybkowyjaśnia Szymon Chrostowski, Przewodniczący Prezydium All.Can Polska.
 
Nowotwory są poważnym problemem zdrowotnym
Dostępność leczenia przeciwnowotworowego jest tematem aktualnym, gdyż tylko w 2021 roku w Polsce odnotowano 171,6 tys. nowych zachorowań na nowotwory i 93,6 tys. zgonów z ich powodu. Same nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę zgonów w Polsce, odpowiadając w 2021 roku za 18,8% zgonów mężczyzn i 17,2% zgonów kobiet.

Nowotwory są poważnym problemem zdrowotnym, głównie dla osób w wieku od 25 do 64 lat. W szczególności dotyczy to kobiet, u których od pewnego czasu nowotwory są najczęstszą przyczyną zgonów przed 65. rokiem życia, stanowiącą aż 24,6% wszystkich zgonów w tej grupie wiekowej[1].

Rak płuca jest najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym oraz najczęstszą przyczyną zgonów z powodu nowotworu złośliwego w Polsce. Nowotwory nerek występują rzadziej. Według Krajowego Rejestru Nowotworów (KRN), w Polsce w 2021 roku liczba nowych przypadków nowotworów oskrzeli oraz płuc (ICD10: C34) i nerek oraz miedniczki nerkowej (ICD10: C64+C65) wyniosła odpowiednio 20 572 oraz 5 342 przypadków[2].

Celem raportu „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” była analiza istniejących w polskim systemie ochrony zdrowia barier związanych z dostępem do nowoczesnego leczenia onkologicznego, na przykładzie dwóch wybranych nowotworów – płuca oraz nerki.

Opracowanie skupia się na problematyce opieki onkologicznej, w której dostępność leczenia warunkowana jest nie tylko statusem refundacyjnym poszczególnych leków, ale także szeroko rozumianą organizacją opieki zdrowotnej, gdyż proces diagnostyczno-terapeutyczny dla pacjentów onkologicznych, szczególnie na etapie zaawansowanej choroby nowotworowej, w ramach którego istotną rolę odgrywa leczenie farmakologiczne, może być zrealizowany wyłącznie przy udziale interdyscyplinarnych zespołów specjalistów.
 
Jak zminimalizować zagrożenia i poprawić leczenie nowotworów złośliwych?
Pierwszym obszarem wymagającym poprawy jest zwiększenie skuteczności profilaktyki pierwotnej i wtórnej – większa świadomość znaczenia zachowań prozdrowotnych społeczeństwa i poprawienie wskaźników zgłaszalności na szczepienia oraz badania przesiewowe mogą znacząco zmniejszyć zachorowalność i umieralność. Kolejnym obszarem, który wymaga poprawienia, jest sprawność diagnostyki – należy doprowadzić do przyspieszenia postępowania diagnostycznego, w tym – uwzględnienia bardziej racjonalnej i kompleksowej diagnostyki molekularnej. Dostęp i realizacja diagnostyki molekularnej stopniowo zwiększa się w ostatnim czasie, jednak na tym polu widzimy obszar do pilnej poprawy – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Konsultant Krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, Prezes PTOK, Członek Prezydium All.Can Polska.

Niewątpliwie należy poprawić system w zakresie wykorzystywania możliwości skojarzonego leczenia – w przypadku większości nowotworów złośliwych konieczne jest łączenie metod leczenia miejscowego – chirurgii, radioterapii z chemioterapią i nowoczesnymi lekami ukierunkowanymi molekularnie lub immunoterapią. Nie bez znaczenia jest poprawienie możliwości rehabilitacji po leczeniu i wspierania chorych w zakresie powracania do normalnego funkcjonowania. Obserwacja chorych po leczeniu powinna być bardziej racjonalna, co – między innymi – obejmuje udział podstawowej opieki zdrowotnej – dodaje dr hab. n. med. Adam Płużański, Naczelny Specjalista Onkologii Klinicznej Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Konsultant Wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej.

Ostatnie lata przyniosły zmiany dla chorych, u których zdiagnozowano raka nerkowokomórkowego. Program lekowy umożliwia w dużej mierze realizację zaleceń diagnostyczno-terapeutycznych, przygotowanych przez Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej i Polskie Towarzystwo Urologiczne. Od września 2023 dysponujemy również możliwością zastosowania uzupełniającej immunoterapii, która pozwala  zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby. Dużym wyzwaniem jest leczenie chorych na przerzutowego raka nerki. U 30% chorych w momencie rozpoznania stwierdza się przerzuty odległe, a u około połowy pozostałych chorych pojawiają się one w toku obserwacji. Przebieg i manifestacja choroby przerzutowej bywają bardzo różne, od powolnego i skąpoobjawowego po bardzo agresywny, stąd konieczny jest dostęp do różnych schematów leczenia, pozwalający na zastosowanie terapii adekwatnej do sytuacji klinicznej – tłumaczy dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii.
 
Autorzy raportu podkreślają, że w ostatnich latach nastąpił szybki rozwój programów lekowych w Polsce, co doprowadziło do objęcia refundacją wielu rekomendowanych substancji leczniczych. Istniejące nadal braki wynikają głównie z nieskładania wniosków refundacyjnych od producentów leków. Co ważne, nie mają one na ogół istotnego znaczenia klinicznego, ponieważ są rekompensowane dostępnością innych substancji o podobnym działaniu i skuteczności. Równocześnie jednak nie udało się dotychczas rozwiązać wielu systemowych problemów polskiej opieki onkologicznej, takich jak jej nadmierne rozproszenie, niedobory kadr i zasobów medycznych, niewłaściwa struktura finansowania wybranych procedur diagnostycznych i leczniczych czy długotrwałość podejmowania decyzji administracyjnych i finansowych. W efekcie to właśnie te czynniki, a nie polityka refundacyjna Państwa, są główną przyczyną wciąż niewystarczającego dostępu do innowacyjnych terapii – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem, Gdański Uniwersytet Medyczny, Członek All.Can Polska.
 
Rekomendacje autorów raportu dotyczące poprawy leczenia onkologicznego
Określenie barier w rozwoju leczenia innowacyjnego na przykładzie raka płuca i nerki pozwoliło ekspertom i autorom publikacji „Bariery w dostępie do leczenia innowacyjnego w wybranych chorobach nowotworowych” na określenie zestawu rekomendacji umożliwiających wdrożenie zmian systemowych. Wśród kwestii priorytetowych należy wymienić:
Jednym z głównych wniosków płynących z Raportu, jest stwierdzenie, że bariery w dostępie do innowacyjnego leczenia coraz częściej wychodzą poza obszar standardowo rozumianej polityki lekowej Państwa – sytuacja w zakresie dostępności refundacyjnej, mierzonej odsetkiem nowoczesnych terapii, uległa znaczącej poprawie w ostatnich latach. Mianowicie, w przypadku raka płuca w ramach systemu publicznego finansowanych jest aż 56% substancji czynnych rekomendowanych przez wytyczne kliniczne, w raku nerki sytuacja ta jest jeszcze lepsza, gdyż odsetek ten wynosi 71%. Jak wynika z komentarzy ekspertów klinicznych, braki refundacyjne są jednak w większości zastępowalne przez inne dostępne w refundacji leki i nie można już mówić o istotnej „luce refundacyjnej” w tych obszarach, tak jak miało to miejsce w poprzednich latach. Uwagę należy natomiast skoncentrować na problemach systemowych, związanych choćby z faktyczną dostępnością do refundowanych nowoczesnych terapii. Kwalifikacja do leczenia celowanego wymaga przeprowadzenia diagnostyki genetycznej i molekularnej, której rozpowszechnienie, jak wynika z danych NFZ, wciąż jest dalekie od oczekiwanego – szacunkowo jedynie w 27% nowo rozpoznanych przypadków raka płuca przeprowadzane są badania genetyczne w kierunku oznaczenia markerów nowotworowych, będących podstawą do kwalifikacji do innowacyjnych terapii. Wynik też można przypisać wielu czynnikom, m.in. niskiej świadomości części lekarzy, istotnemu rozproszeniu ośrodków diagnostyczno-terapeutycznych w Polsce oraz niedofinansowaniu diagnostyki genetycznej, w szczególności patomorfologicznej – zaznacza Andrzej Mazurek, Associate Director Public Health & PPG IQVIA.

Odrębnym problemem jest organizacja finansowania leczenia w ramach programów lekowych, którymi objęte są nowoczesne terapie przeciwnowotworowe. W tym obszarze należy wskazać przede wszystkim na brak waloryzacji świadczeń opieki zdrowotnej od 2018 roku i ogólne niedofinansowanie programów lekowych, a także znaczącą biurokratyzację obsługi pacjenta i włączania nowych leków to programów lekowych, która powoduje istotne, bo nawet 9 miesięczne opóźnienia w faktycznym dostępnie do nowych opcji terapeutycznych. Dodatkowo, należy zwrócić uwagę na obowiązujące reguły finansowania, które prowadzą do, de facto, zjawiska „kredytowania” NFZ przez świadczeniodawców, co należy uznać za istotny problem, w szczególności w obliczu trudnej sytuacji gospodarczej szpitali w Polsce – dodaje Jacek Wieczorek, Manager Consulting IQVIA.

Wierzę, że wskazane przez autorów rekomendacje działań mogą przyczynić się do poprawy sytuacji w zakresie postępowania przeciwnowotworowego. Zachęcam do lektury wszystkie osoby, strony zaangażowane w proces opieki nad pacjentami onkologicznymi w Polscepodsumowuje Szymon Chrostowski, Przewodniczący Prezydium Grupy Sterującej All.Can Polska.

All.Can Polska to inicjatywa, która zrzesza przedstawicieli ekspertów medycznych, farmaceutów, koderów medycznych, organizacji pacjentów, ekspertów systemu opieki zdrowotnej oraz reprezentantów innowacyjnego przemysłu farmaceutycznego.

Celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi opinii publicznej oraz decydentów na konieczność poprawy efektywności i stabilności opieki onkologicznej, a także  sytuacji pacjentów, poprzez efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów finansowych.

Inicjatywa All.Can Polska jest częścią All.Can International z siedzibą w Brukseli, działa od 2016 roku. Inicjatywa przygotowuje cykliczne raporty dotyczące obszaru onkologii w Polsce, min. „Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematoonkologicznej w roku 2023”, który diagnozuje zmiany, jakie nastąpiły w minionym roku, mające wpływ na poprawę jej efektywności i jakości, ale także wskazuje dalsze wyzwania i potrzeby. Więcej informacji na temat działań All.Can Polska znaleźć można na stronie internetowej https://all-can.pl/.
 
 
[1] 1 KRN. Krajowy Rejestr Nowotworów. Dostęp online: https://onkologia.org.pl/pl/raporty, data dostępu: 05.01.2024.
[2] ibidem
źrósło: All Can Polska
43% pytanych pacjentów nie było pewnych, czy leczenie, które przeszli, było najlepszym dostępnym w Polsce; 58% nie odczuwało zainteresowania ze strony personelu medycznego jakością ich życia podczas leczenia; 67% nie zostało poinformowanych o możliwościach wsparcia po zakończeniu leczenia.
– Celem ankiety była ocena stopnia realizacji praw pacjenta zawartych w Europejskim Kodeksie Opieki Onkologicznej. Dokument ten został zaakceptowany przez Parlament Europejski i Komisję Europejską, ale był dotychczas w Polsce mało znany. Obecnie Fundacja Polskiej Ligi Walki z Rakiem wspólnie z Ogólnopolską Federacją Onkologiczną prowadzi kampanię mającą na celu zapoznanie z nim polskich pacjentów i lekarzy, a następnie wdrożenie do polskiego systemu ochrony zdrowia. Kampania realizowana jest i z udziałem około 30 partnerów, a jej patronem jest Rzecznik Praw Pacjenta – powiedział prof. Jacek Jassem, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem. – Standardem nowoczesnej opieki onkologicznej jest dbałość o upodmiotowienie pacjentów i ich partnerskie relacje z pracownikami ochrony zdrowia. Mamy nadzieję, że nasza kampania pozwoli przybliżyć te cele – podkreślił prof. Jassem.

Prawa pacjenta zawarte w EKKO, a doświadczenia polskich pacjentów – wyniki ankiety:

1. Prawo do równego dostępu do możliwie najlepszej opieki medycznej, w tym prawo do drugiej opinii lekarskiej
– niska świadomość pacjentów: 43% badanych nie było pewnych, czy leczenie, które przeszli, było najlepszym dostępnym w Polsce.
– druga opinia lekarska: Dwie trzecie badanych (67%) nie pytało o możliwość uzyskania drugiej opinii lekarskiej

2. Prawo do informacji na temat Twojej choroby i leczenia przekazanej przez opiekujący się Tobą zespół medyczny oraz pochodzącej z innych wiarygodnych źródeł, w tym od specjalistycznych i pacjenckich organizacji
– dostęp do informacji: Niespełna połowa respondentów (48%) uważała, że otrzymała wyczerpujące informacje o swojej chorobie od lekarza prowadzącego, a 30% miało odmienne zdanie
– wsparcie osoby towarzyszącej: Dwie trzecie ankietowanych (67%) miało możliwość przyprowadzenia osoby towarzyszącej na wizyty lekarskie, co może wpływać na komfort psychiczny pacjentów.
– informacje pisemne: 45% badanych otrzymało, a 43% nie otrzymało informacji o chorobie i leczeniu w formie pisemnej.
– tylko 14% badanych uzyskało kontakt do organizacji pacjenckiej.

3. Prawo do informacji na temat jakości i bezpieczeństwa opieki, poziomu wiedzy i wyników leczenia Twojej choroby w ośrodku, w którym się leczysz
informacje dotyczące jakości leczenia: 53% respondentów nie była pewna, czy ich szpital osiąga wyniki w leczeniu danego typu nowotworu, porównywalne z innymi placówkami
– brak pytań o alternatywy: 61% respondentów nie pytało o wyniki leczenia danego nowotworu w innych szpitalach, a tylko 3% zadało takie pytanie i uzyskało odpowiedź.

4. Prawo do opieki sprawowanej przez wyspecjalizowany wielodyscyplinarny zespół, najlepiej w ramach sieci współpracujących ze sobą ośrodków onkologicznych
– zespół wielodyscyplinarny: 52% pacjentów zadeklarowało, że ich diagnostyka i leczenie były prowadzone przez zespół wielodyscyplinarny, ale tylko 25% z nich znało skład tego zespołu.
– sieci współprace: 58% ankietowanych nie wiedziało, czy szpital, w którym się leczą/leczyli, należy do sieci współpracujących placówek. 29% badanych stwierdziło, że leczą/leczyli się w szpitalu będącym częścią takiej sieci.

5. Prawo do udziału we wszystkich decyzjach na temat leczenia i opieki podejmowanych przez opiekujący się Tobą zespół medyczny
– niskie zaangażowanie pacjentów: Zaledwie 38% pacjentów czuło się zaangażowanych w proces podejmowania decyzji dotyczących ich leczenia.
– zachęta do aktywności: Tylko 34% respondentów zachęcano do aktywnego zaangażowania w proces leczenia.

6. Prawo do informacji o istotnych dla Ciebie toczących się badaniach klinicznych oraz o tym, czy możesz w nich uczestniczyć  
– świadomość badań klinicznych: 47% badanych było świadomych, że ich szpital prowadzi badania kliniczne, jednak tylko 15% uczestniczyło w takich badaniach.

7. Prawo do omówienia z zespołem medycznym Twoich priorytetów i preferencji, aby osiągnąć jak najlepszą jakość życia
– zainteresowanie ze strony personelu: 58% ankietowanych nie odczuwało zainteresowania ze strony personelu medycznego jakością ich życia podczas leczenia.
– wskazówki dotyczące jakości życia: 56% respondentów nie otrzymało wskazówek dotyczących osiągnięcia możliwie najlepszej jakości życia.

8. Prawo do optymalnego leczenia wspomagającego i paliatywnego w każdym momencie Twojej choroby
dostępność leczenia wspomagającego: 39% badanych miało zapewniony dostęp do leczenia wspomagającego lub paliatywnego; jednak aż 31% nie miało do niego dostępu.

9. Prawo do uzyskania przejrzystego, dobrze zorganizowanego i możliwego do zrealizowania planu wychodzenia z choroby i rehabilitacji oraz omówienia go ze swoim zespołem medycznym
– informacje po zakończeniu terapii: 47% badanych otrzymało informacje o potencjalnych problemach po zakończeniu terapii.
– 67% pacjentów nie zostało poinformowanych o możliwościach wsparcia po zakończeniu leczenia.

10. Prawo do pełnego powrotu do społeczeństwa i ochrony przed stygmatyzacją i dyskryminacją związaną z chorobą nowotworową oraz – w miarę możliwości – powrotu do normalnego życia
– trudności po zakończeniu leczeniu: 44% badanych doświadczyło trudności z powrotem do normalnego życia rodzinnego, społecznego lub zawodowego po zakończeniu leczenia onkologicznego. 36% nie miało takich problemów.
– adaptacja: 40% respondentów przyznało, że potrzebowało pomocy w adaptacji do życia po zakończeniu leczenia. 41% uznało, że nie było to konieczne.

– Oprócz oczywistych praw, takich jak prawo do uzyskania pełnej informacji o swoim stanie zdrowia, wielodyscyplinarnej opieki czy dostępu do możliwie najlepszego leczenia onkologicznego, wspomagającego i paliatywnego, Europejki Kodeks Opieki Onkologicznej  zawiera szereg zapisów, które tymczasem są w Polsce trudne do zrealizowania. Przykładem jest prawo do informacji o wynikach leczenia w ośrodku Pacjenta i w podobnych instytucjach w sytuacji, kiedy w Polsce nie prowadzi się dotychczas tego typu systemowych analiz. Trudno także zrealizować prawo do informacji o toczących się badaniach klinicznych, skoro dotychczas nie powstał ogólnopolski rejestr badań klinicznych w onkologii. Z kolei prawo do pełnego powrotu do społeczeństwa i ochrony przed stygmatyzacją i dyskryminacją związaną z chorobą nowotworową wymagałoby uregulowań prawnych –
powiedział prof. Jassem.

– Niezależnie od tego wyniki ankiety wskazują, że niektóre prawa, które już obecnie można by wdrożyć, nie są w Polsce w pełni przestrzegane. Wynika to częściowo z przyczyn kulturowych, w szczególności relacji pomiędzy lekarzami i pacjentami. Przykładem jest prawo do uzyskania drugiej opinii, które w Polsce mogłoby być odbierane jako brak zaufania do swojego lekarza. Przejawem pewnego onieśmielenia pacjentów onkologicznych jest również ich niechęć do zadawania ważnych pytań, na które mają prawo otrzymać odpowiedź. Ankieta wskazuje także, że zbyt małą uwagę poświęca się w Polsce zagadnieniom związanym z jakością życia czy planem rehabilitacji i wychodzenia z choroby – podkreślił prof. Jassem.

REKOMENDACJE

Wdrożenie powyższych rekomendacji może znacząco poprawić jakość opieki onkologicznej w Polsce. Kluczowe jest zaangażowanie wszystkich interesariuszy – od personelu medycznego po organizacje pacjenckie – aby wspólnie dążyć do stworzenia systemu, który będzie bardziej przyjazny dla pacjenta i zgodny z zasadami Europejskiego Kodeksu Opieki Onkologicznej (EKOO).

Więcej na temat Europejskiego Kodeksu Opieki Onkologicznej na stronie: www.onko-koalicja.pl

źródło: Onko – Koalicja

W odpowiedzi na rosnącą liczbę przypadków chorób sercowo-naczyniowych eksperci medyczni podkreślają konieczność całościowego podejścia do zarządzania ryzykiem oraz wykorzystania nowoczesnych terapii kardiologicznych, które mogą znacząco poprawić jakość życia pacjentów i zredukować ryzyko poważnych powikłań. Przepis na sukces? Holistyczna i nowoczesna opieka nad chorym sprawowana przez zespół wielodyscyplinarny – przekonuje prof. Izabella Uchmanowicz z Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członkini Komitetu Organizacyjnego konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz ekspertki

Kluczowym elementem w zapobieganiu chorobom serca jest wczesne identyfikowanie i zarządzanie czynnikami ryzyka. Należą do nich zarówno modyfikowalne czynniki, jak nadciśnienie, cholesterol, otyłość, palenie tytoniu oraz brak aktywności fizycznej, jak i niemodyfikowalne, takie jak wiek i predyspozycje genetyczne. Profilaktyka obejmuje regularne badania kontrolne, odpowiednią dietę bogatą w warzywa i owoce, ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych i trans, a także aktywność fizyczną dostosowaną do indywidualnych możliwości pacjenta.

Postęp w medycynie przynosi coraz to nowsze metody leczenia chorób sercowo-naczyniowych, które skutecznie zmniejszają ryzyko zgonu i poprawiają jakość życia chorych. Wśród nich znajdują się innowacyjne procedury interwencyjne, takie jak angioplastyka, nowoczesne urządzenia wszczepialne, jak stymulatory serca czy defibrylatory, a także zaawansowane techniki obrazowania medycznego, które pozwalają na dokładniejszą diagnozę i lepsze dostosowanie terapii do potrzeb każdego pacjenta.

Podkreśla się, że zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym powinno być rozpoczynane jak najwcześniej i powinno obejmować zarówno interwencje behawioralne, jak i farmakologiczne. Dodatkowo, dostęp do nowoczesnych terapii kardiologicznych powinien być stale poszerzany – tak, aby umożliwić pacjentom jak najpełniejsze korzystanie z najnowszych osiągnięć medycyny.

Edukacja pacjentów na temat czynników ryzyka i metod ich redukcji, regularne kontrole medyczne oraz wczesne rozpoznawanie symptomów to kluczowe elementy, które mogą znacząco przyczynić się do zmniejszenia skali występowania chorób sercowo-naczyniowych.

W ostatnim czasie szczególnie mocno podkreśla się, że dynamiczny rozwój kardiologii wymaga coraz bardziej zintegrowanego podejścia, gdzie kluczową rolę odgrywa wielodyscyplinarny zespół specjalistów.

Nowoczesna opieka kardiologiczna opiera się na współpracy różnych dziedzin medycyny, co pozwala na całościowe i skuteczne leczenie pacjentów z chorobami serca. Poniżej przedstawiam schemat organizacji takiej opieki, aktualne wyzwania oraz szanse wynikające z tego modelu.

Organizacja opieki: nowoczesna opieka kardiologiczna organizowana jest wokół pacjenta, gdzie każdy członek zespołu – od kardiologów, przez pielęgniarki specjalizujące się w opiece kardiologicznej, dietetyków, rehabilitantów, psychologów, po pracowników socjalnych – ma jasno określone role. Centralne miejsce zajmuje pacjent a potem koordynator opieki, który odpowiada za zapewnienie płynności komunikacji pomiędzy specjalistami oraz monitorowanie postępów terapeutycznych pacjenta.

Kluczowym elementem skutecznej opieki jest efektywna koordynacja działań i otwarta komunikacja między członkami zespołu oraz z pacjentem. Regularne spotkania zespołowe oraz wykorzystanie nowoczesnych narzędzi do zarządzania informacją medyczną pozwalają na szybkie reagowanie na zmieniające się potrzeby pacjenta oraz dostosowywanie do nich planu terapeutycznego.

W wielu ośrodkach medycznych już funkcjonują wielodyscyplinarne zespoły kardiologiczne, jednak ich efektywność wciąż jest różna. Największe wyzwania to integracja systemów informatycznych umożliwiających wymianę danych pomiędzy różnymi specjalistami oraz ograniczenia budżetowe, które wpływają na dostępność niektórych usług.

Wdrożenie modelu wielodyscyplinarnego otwiera nowe możliwości w zakresie personalizacji terapii, co może znacząco poprawić wyniki leczenia. Ponadto, zespołowe podejście sprzyja rozwojowi nowych strategii profilaktycznych, które mogą obniżać wskaźnik powikłań i re-hospitalizacji.

Zarządzanie tak złożonym zespołem wymaga doskonałej organizacji i lidera z umiejętnościami zarówno medycznymi, jak i menedżerskimi. Jednym z głównych wyzwań jest również zapewnienie ciągłości opieki po wypisie pacjenta ze szpitala oraz zwiększenie zaangażowania pacjentów w proces leczenia.

Wielodyscyplinarne podejście w kardiologii to kierunek, który zmienia oblicze współczesnej medycyny. Pomimo wyzwań, jakie niesie, potencjał dla poprawy jakości życia pacjentów jest ogromny. Dalsze inwestycje w rozwój kompetencji zespołów oraz technologii wspierających ich pracę mogą przynieść znaczące korzyści zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu zdrowotnego.

źródło: Prevention&Intervention
Odbywający się raz na cztery lata Kongres Onkologii Polskiej ma już ponad dwudziestoletnią historię. To największa konferencja edukacyjno-naukowa skierowana do lekarzy onkologów, lekarzy innych specjalności i przedstawicieli dziedzin związanych z onkologią, a także pielęgniarek i studentów medycyny. Tegoroczna edycja Kongresu odbędzie się w dniach 17-19 października 2024 r. w Warszawie. Na kilka dni przed konferencją w systemie zarejestrowało się ponad 1400 uczestników.
Kongres Onkologii Polskiej odbędzie się już po raz szósty. Pierwsza edycja odbyła się w 2002 r. w Katowicach. Kolejne edycje odbywały się w Poznaniu, Wrocławiu (dwa razy) oraz w Łodzi.

Strona Kongresu: 
https://kongres.pto.med.pl/33396.1.2024.warszawa 

Po raz pierwszy Kongres odbędzie się w Warszawie. Każda edycja wydarzenia gromadzi kilkuset znamienitych wykładowców z Polski i z Europy oraz tysiące uczestników. Organizatorem i Głównym Patronem Naukowym Kongresu, jest Polskie Towarzystwo Onkologiczne. Hasłem przewodnim tegorocznego Kongresu jest. “Nowoczesna onkologia – wiele specjalności, wspólny cel”. W programie konferencji zaplanowano ponad 50 sesji edukacyjnych, w tym blisko 150 wykładów, a udział potwierdziło ponad 150 wykładowców, będących ekspertami w zakresie przedstawianych zagadnień. Wykład inaugurujący wygłosi Prezydent European Society for Medical Oncology (ESMO) Andrés Cervantes.

 
W programie konferencji znalazły się sesje poświęcone systemowi opieki onkologicznej, w tym Krajowej Sieci Onkologicznej i Narodowej Strategii Onkologicznej oraz tematy strategiczne dla onkologii, dotyczące m.in. AI i digitalizacji w onkologii, monitorowania jakości opieki onkologicznej i wdrażania wytycznych postępowania terapeutycznego w Polsce, kształcenia przyszłych onkologów, upowszechniania badań molekularnych, prowadzenia badań naukowych w onkologii, a także dotyczące bezpośredniej opieki onkologicznej, jak np.: opieka nad „młodymi dorosłymi” pacjentami onkologicznymi, zabezpieczenie płodności u pacjentów onkologicznych, psychoonkologia oraz komunikacja pacjent – lekarz.
 
Przewodniczącym Komitetu Honorowego VI Kongresu Onkologii Polskiej został Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Do Komitetu Honorowego dołączyli: Marszałek Województwa Mazowieckiego, Prezydent m.s.t Warszawy, Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Rektor Uniwersytetu Warszawskiego, Rektor Uczelni Łazarskiego, Rektor Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, Rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.
 
Patronat merytoryczny nad Kongresem objęło ponad dwadzieścia najważniejszych towarzystw naukowych w Polsce.
 
Patronat medialny nad Kongresem objęli: TVP3, TVP3 Warszawa, Polska Agencja Prasowa, Medonet, Puls Medycyny, Konsylium24, MedicalPress, Po Pierwsze Pacjent, tvmed, czasopismo naukowe „Nowotwory”, czasopismo naukowe „Onkologia kliniczna w praktyce”.
 
W ramach Kongresu zaplanowano konferencję prasową pt. „Koordynacja i wdrożenie Narodowej Strategii Onkologicznej oraz Krajowej Sieci Onkologicznej”, w której wezmą udział dr hab. Beata Jagielska, Dyrektor NIO-PIB i Przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej, prof. dr hab. Piotr Rutkowski, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz Konrad Korbiński, Dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia. Konferencja odbędzie się 18 października 2024 r. o godz. 12:30 (Meeting Room 1).

źródło: PTO

Podczas Letniej Akademii Onkologicznej, która odbyła się w Warszawie w dniach 5-7 sierpnia br., zaprezentowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród lekarzy dotyczącej szans na wdrożenie w Polsce praw pacjenta onkologicznego zawartych w Europejskim Kodeksie Opieki Onkologicznej (EKOO). EKOO definiuje 10 kluczowych praw pacjenta, określając czego pacjent może oczekiwać od systemu opieki zdrowotnej w zakresie wyników leczenia i jakości życia na każdym etapie choroby – od rozpoznania, poprzez leczenie, aż do jego zakończenia.
WZMOCNIENIE ROLI PACJENTA ONKOLOGICZNEGO
Z powodu chorób nowotworowych umiera w Polsce co czwarta osoba. Są one drugą przyczyną zgonów, powodując śmierć ok. 100 tys. osób rocznie. Ocenia się, że liczba ta może w najbliższych 10 latach znacząco wzrosnąć i nowotwory staną się główną przyczyną zgonów w naszym kraju.

Wzmocnienie roli pacjenta i jego aktywny udział w procesie leczenia są istotnymi elementami dobrej praktyki onkologicznej. Istnieją dowody naukowe, że wprowadzenie tych zasad nie tylko poprawia samopoczucie chorych, ale także wyniki leczeniapodkreśla prof. Jacek Jassem, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem, jeden ze współautorów EKOO. – Pacjent, który wie, jakie ma prawa i jak o nich rozmawiać, jest lepszym partnerem dla lekarza niż pacjent bierny, wycofany i zamknięty w swojej chorobie. Dlatego tak ważne jest upowszechnienie wiedzy na temat praw pacjenta onkologicznego oraz stworzenie warunków do ich pełnej realizacji w polskim systemie ochrony zdrowia – dodaje prof. Jacek Jassem.

Europejski Kodeks Opieki Onkologicznej (EKOO) opublikowany w 2021 r. jako rozwinięcie Europejskiej Karty Praw Pacjenta Onkologicznego, stanowi fundament dla podniesienia standardów opieki onkologicznej w UE. Dokument został opracowany przez przedstawicieli organizacji pacjentów i rzeczników praw pacjenta, przy wsparciu europejskich towarzystw naukowych oraz Komisji Europejskiej. Ma na celu poprawę wyników leczenia chorych na nowotwory w Europie niezależnie od ich miejsca zamieszkania. EKOO definiuje 10 najważniejszych praw pacjenta onkologicznego, określając czego pacjent może oczekiwać od systemu opieki zdrowotnej na każdym etapie choroby oraz wskazuje decydentom, jak zorganizować skupiony na pacjencie i efektywny system opieki onkologicznej. Postulaty zawarte w EKOO są wdrażane w większości krajów europejskich.  W Polsce Kodeks był dotychczas mało znany i często nie jest przestrzegany. Polska Liga Walki z Rakiem we współpracy z Ogólnopolską Federacją Onkologiczną zainicjowała powstanie Onko-Koalicji dla 10 Twoich Praw, której celem jest poprawa opieki onkologicznej w Polsce, poprzez wdrożenie zapisów EKOO do krajowego systemu opieki zdrowotnej. Więcej informacji na stronie: www.onko-koalicja.pl.
 
WYNIKI ANKIETY DLA EKSPERTÓW
Lekarze w anonimowej ankiecie w skali od 1 (bardzo trudne) do 5 (bardzo łatwe) oceniali stopień trudności wdrożenia poszczególnych 10 praw pacjenta zawartych w Europejskim Kodeksie Opieki Onkologicznej do polskiego systemu opieki zdrowotnej oraz wskazywali główne bariery i trudności w ich realizacji.

Średnia ocena trudności wdrożenia wszystkich 10 praw zawartych w EKOO wg ankietowanych ekspertów wyniosła 3,2.  
Za najłatwiejsze prawa do wdrożenia respondenci uznali:
Za najtrudniejsze prawa do wdrożenia respondenci uznali:
Za główne bariery i wyzwania we wdrożeniu praw pacjenta  zawartych w Europejskim Kodeksie Opieki Onkologicznej do polskiego systemu opieki onkologicznej eksperci uznali:

NAJWAŻNIEJSZE REKOMENDACJE I WNIOSKI Z ANALIZY WYNIKÓW ANKIETY:
– Realizacja tak ambitnego zamierzenia, jakim jest wdrożenie w Polsce Europejskiego Kodeksu Postępowania Onkologicznego, wymaga zmobilizowania do współpracy całego środowiska lekarzy zajmujących się tą grupą pacjentów. Wyniki ankiety pozwolą nam zaplanować i ukierunkować dalsze działania, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów, które okazały się najtrudniejsze. Równocześnie rozpoczynamy szeroko zakrojoną ankietę skierowaną do pacjentów, aby zidentyfikować największe problemy w zaspokajaniu ich praw. Liczymy, że nasza akcja przyczyni się do zwiększenia roli pacjentów w polskim systemie opieki onkologicznej, co przełoży się na poprawę wyników leczenia. Jeśli udało się to w innych krajach, uda się także u naspodkreśla prof. Jacek Jassem.

Więcej na temat ankiety skierowanej do pacjentów onkologicznych w trakcie i po zakończeniu leczenia:
https://onko-koalicja.pl/wazna-ankieta-dla-pacjentow-onkologicznych/

Link do ankiety dla pacjentów:
https://a.cawi24.pl/WAZNA-ANKIETA-DLA-PACJENTOW-ONKOLOGICZNYCH/?p=2
źródło: Polska Liga Walki z Rakiem
– Z roku na rok pacjentów onkologicznych będzie coraz więcej, a zasoby systemu już są mocno ograniczone – mówi dr Michał Seweryn z Krakowskiej Akademii im. A. Frycza Modrzewskiego. – Dramatycznie brakuje nam lekarzy onkologów i personelu pielęgniarskiego. Jeśli chcemy, by pacjenci mieli zapewnione leczenie, musimy zacząć inwestować w alternatywne formy podania leków, jak to się robi w innych krajach. Terapie podskórne to nie tylko poprawa jakości życia chorych, ale też oszczędności wynikające z redukcji zaangażowania personelu medycznego, obłożenia szpitali i zużycia materiałów niezbędnych do podań dożylnych. Poza tym to jedno z rozwiązań, które pozwoli sprostać zwiększającej się liczbie zachorowań na nowotwory.
Sytuacja się nie poprawi i chorych na raka będzie coraz więcej – ocenia dr Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, prezes EconMed, wykładowca na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Na dowód przytacza statystyki: wzrost o 9,2 proc. chorobowości w latach 2017-2021 czy o 57 proc. więcej wydanych kart DILO w latach 2019-2024. Choć te ostatnie nie muszą oznaczać nowych rozpoznań, to wciąż są alarmujące. Niekorzystne dla Polski są też prognozy Europejskiego Systemu Informacji Nowotworowych (ECIS). Te najnowsze wskazują, że w 2040 r. liczba nowych przypadków chorób nowotworowych osiągnie poziom 240 tysięcy (w 2023 r. było to około 200 tys. nowych rozpoznań).

Jeśli do tego przytoczymy bardzo złe wskaźniki śmierci z powodu nowotworów, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że jako społeczeństwo powinniśmy robić więcej w zakresie edukacji, profilaktyki i wsparcia, jeżeli chodzi o dostępne metody i formy leczenia onkologicznego – dodaje ekspert.

Czas odwrócić piramidę świadczeń
Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że onkologia wymaga gruntownych zmian systemowych, których oczekują zarówno pacjenci jak i personel medyczny. Według szacunków ekspertów z Narodowego Centrum Onkologii już teraz w Polsce jest około pół tysiąca wolnych wakatów. Niestety brakuje też chętnych, by tę lukę wypełnić. Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w I etapie kwalifikacji na specjalizację jesienią 2023 r. na 200 dostępnych rezydentur z onkologii klinicznej było tylko 39 chętnych.

Onkolodzy idą na emeryturę, umierają, a przecież ktoś tych chorych będzie musiał leczyć. Nie spodziewajmy się, że te zasoby nagle wzrosną o 200 czy 300 proc., dlatego pilnie musimy zacząć tymi zasobami rozsądnie gospodarować, żeby pacjenci mogli korzystać z najbardziej elastycznych form opieki – zauważa dr Seweryn, który w przeszłości m.in. odpowiadał w NFZ za gospodarkę lekami oraz pełnił funkcję Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, i dodaje. – W ostatnich latach w Polsce w kontekście leczenia onkologicznego zmieniło się dużo, co niewątpliwie zasługuje na ogromną pochwałę. Dzięki nowoczesnym terapiom pacjenci żyją dłużej i dłużej są leczeni przez co ich liczba ogólna się zwiększa każdego roku. Niestety w ślad za inwestycjami w programy lekowe, nie poszły zmiany systemowe, jak choćby obecnie zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia odwrócenie piramidy świadczeń i zwiększenie roli opieki w warunkach ambulatoryjnych.

Według danych Centrum e-Zdrowia liczba wizyt w ramach AOS mimo znacznego, nawet 60-procentowego wzrostu ogółu pacjentów korzystających z programów lekowych, pozostaje od wielu lat na niezmiennym poziomie i stanowi od 38 do 40 proc. wszystkich porad onkologicznych. Reszta, czyli większość, wciąż odbywa się w szpitalach.

Nigdy nie będzie tak, że liczba szpitali i ośrodków onkologicznych będzie rosła w tym samym tempie, co liczba pacjentów. Sprawia to, że nie tylko wydłużają się kolejki, ale też odległość, jaką muszą pokonać pacjenci, by dostać się do onkologa. Obecnie jest to średnio 37,7 km. Dlatego też powinniśmy myśleć o uelastycznieniu systemu, co umożliwiają nam nowe formy podania leków (formy podskórne i tabletki) – postuluje dr Seweryn.

Elastyczny system to oszczędność
Z podobnymi wyzwaniami co Polska, obecnie mierzy się wiele krajów europejskich. Dobrym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie postawiono m.in. na formy podskórne podania leków, które dotychczas były dostępne tylko w formie dożylnej. Pozwoliło to skrócić nie tylko czas podania leku, ale i pobytu pacjenta w szpitalu, na czym skorzystali zarówno chorzy, którzy krócej przebywali na oddziale, jak i personel. Co istotne, wprowadzenie leków podskórnych w latach 2021 – 2023 przyniosły oszczędność dla budżetu w wysokości ok. 7 mld funtów.  Podobne wnioski wypływają także z badań przeprowadzonych w Polsce. Mimo to formy podskórne wciąż stanowią mniejszość – obecnie refundowane są zaledwie trzy substancje czynne, z których korzysta tylko 8 proc. chorych na raka.

Zastosowanie w leczeniu pacjenta leku podawanego podskórnie oznacza, że uwalniamy zasoby personelu. Z naszych obserwacji wynika, że w czasie potrzebnym na podanie jednemu pacjentowi leku dożylnie, można przyjąć dwóch chorych, którzy otrzymają lek podskórnie. Bez uszczerbku na zdrowiu, bezpieczeństwie terapii, a przede wszystkim skuteczności – wylicza dr Seweryn. Leki podawane w formie podskórnej i doustnej umożliwiają zastąpienie leczenia stacjonarnego ambulatoryjnym lub terapią w warunkach domowych. – To ogromna ulga dla systemu – dodaje.

Alternatywne formy podania leku to też ułatwienie dla pacjentów. Podanie takiego preparatu jest szybsze i nie powoduje stresu, jaki często towarzyszy wlewom dożylnym. To także więcej czasu dla siebie, rodziny. Choroby nowotworowe mocno dotykają osoby, które są aktywne zawodowo. Jak informuje ZUS, w latach 2019-2023 łączna liczba absencji chorobowych z powodu nowotworów wyniosła prawie 8,7 mln dni, w tym tylko w 2023 r. wydano ponad pół miliona takich zaświadczeń. Jest to wzrost utraty produktywności o 32 proc. 
Są to także konkretne koszty, które ponosimy jako społeczeństwo. W 2023 r. straty dla gospodarki przekroczyły 4,6 mld zł – podlicza ekspert.  

Czy stać nas na elastyczny model opieki nad pacjentami onkologicznymi?
Formy podskórne i leki w tabletkach, które dziś zastosowanie mają w onkologii i hematoonkologii, ale też innych obszarach terapeutycznych są naturalnym wynikiem postępu w medycynie. Zdaniem ekspertów klinicznych i systemowych nie stać nas by elastycznego modelu opieki nad pacjentami onkologicznymi nie wprowadzać. Tym bardziej, że Ministerstwo Zdrowia dysponuje całą gamą różnych narzędzi, RSS, czynników korygujących itp, które pozwalają na wprowadzanie nowych terapii w bardziej przyjaznych dla pacjenta formach podania przy jednoczesnym zabezpieczeniu budżetu płatnika.

Jak pokazuje przykład brytyjski wprowadzanie elastycznego modelu opieki nad pacjentami onkologicznymi po prostu się opłaca zwłaszcza jeśli koszt terapii jednego pacjenta lekiem podskórnym nie odbiega od kosztu terapii podawanej dożylnie.

źródło: mat. pras.