Medicalpress
Najwybitniejsi eksperci onkologii z Europy, przedstawiciele czołowych instytutów badawczych, organizacji naukowych i instytucji zdrowia publicznego spotkają się w Warszawie podczas Gala Dinner organizowanego w ramach Oncology Days 2026. Wydarzenie, przygotowywane wspólnie przez Organisation of European Cancer Institutes (OECI) oraz Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie PIB, będzie także okazją do uroczystego wręczenia Instytutowi prestiżowego certyfikatu akredytacji OECI, pierwszego takiego wyróżnienia dla ośrodka onkologicznego w Polsce.
Gala Dinner organizowany jest w ramach Oncology Days 2026, przygotowywanej przez Organisation of European Cancer Institutes (OECI) wspólnie z Narodowym Instytutem Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie PIB. Wydarzenie odbędzie się 18 czerwca 2026 roku o godz. 20.00 w Arkadach Kubickiego w Warszawie i zgromadzi liderów europejskiej oraz światowej onkologii, przedstawicieli instytucji medycznych, środowiska naukowego oraz administracji publicznej.

Międzynarodowa ranga wydarzenia

Wśród gości i uczestników wydarzenia znajdą się m.in.:

Certyfikat akredytacji OECI dla Narodowego Instytutu Onkologii

Podczas wieczoru odbędzie się uroczyste wręczenie certyfikatu akredytacji OECI dla Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie PIB. NIO jest pierwszym ośrodkiem w Polsce, który uzyskał tę prestiżową europejską akredytację, potwierdzającą najwyższe standardy jakości leczenia, badań naukowych oraz organizacji opieki onkologicznej.

Arkady Kubickiego – wyjątkowa przestrzeń historyczna

Gala Dinner odbędzie się w Arkadach Kubickiego – jednej z najbardziej prestiżowych i reprezentacyjnych przestrzeni wydarzeniowych w Warszawie, położonej u podnóża Zamku Królewskiego. To unikalne miejsce łączy historyczny charakter z nowoczesną funkcjonalnością, tworząc wyjątkową oprawę dla spotkań o międzynarodowej randze.

Źródło: NIO

Prof. Piotr Rutkowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich onkologów klinicznych i ekspertów w leczeniu czerniaków oraz nowotworów tkanek miękkich został przewodniczącym International Affairs Committee of ASCO, komitetu odpowiadającego za globalne działania największego towarzystwa onkologicznego na świecie. To pierwsza taka funkcja powierzona Polakowi i ważne wyróżnienie dla polskiej onkologii. W świecie onkologii są stanowiska, które mają znaczenie nie tylko prestiżowe, ale również realnie wpływają na kierunki rozwoju medycyny. Do takich należy funkcja przewodniczącego International Affairs Committee w American Society of Clinical Oncology (ASCO). Po raz pierwszy w historii objął ją Polak. 
Sama nominacja ma wymiar symboliczny. Jeszcze kilkanaście lat temu polska onkologia była przede wszystkim odbiorcą światowych standardów. Dziś coraz częściej uczestniczy w ich tworzeniu. Obecność polskiego eksperta na jednym z najważniejszych stanowisk w strukturach ASCO jest dowodem na to, że doświadczenia naszego kraju zaczynają być dostrzegane i wykorzystywane w międzynarodowej debacie dotyczącej organizacji opieki onkologicznej.

ASCO zrzesza ponad 50 tysięcy specjalistów ze 170 krajów. To właśnie tam powstają rekomendacje, programy edukacyjne i inicjatywy, które później wpływają na codzienną praktykę onkologiczną na całym świecie. International Affairs Committee odpowiada za współpracę międzynarodową organizacji, rozwój programów edukacyjnych, wspieranie badań naukowych i budowanie partnerstw pomiędzy regionami o bardzo różnym poziomie rozwoju systemów ochrony zdrowia.

W czasach, gdy nowoczesna onkologia staje się coraz bardziej globalna, znaczenie takich działań rośnie. Wiedza medyczna rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie dostęp do innowacyjnej diagnostyki i terapii pozostaje bardzo nierówny. Dlatego coraz większą rolę odgrywają inicjatywy pozwalające przenosić najlepsze praktyki do krajów i regionów, które dopiero budują nowoczesne systemy opieki onkologicznej.

Dla Polski szczególnie ważny jest fakt, że jednym z obszarów aktywności ASCO pozostaje Europa Środkowo-Wschodnia. Region ten wciąż mierzy się z wyzwaniami związanymi z dostępnością badań molekularnych, udziałem pacjentów w badaniach klinicznych czy organizacją kompleksowej opieki onkologicznej. Obecność polskiego eksperta na stanowisku przewodniczącego komitetu może oznaczać większą widoczność problemów naszego regionu oraz łatwiejszy dostęp do międzynarodowych programów edukacyjnych i jakościowych.

Nie jest przypadkiem, że jednym z tematów szczególnie promowanych przez ASCO są obecnie Molecular Tumor Boards, czyli interdyscyplinarne zespoły analizujące wyniki badań molekularnych nowotworów. Współczesna onkologia coraz częściej odchodzi od leczenia „jednego raka dla wszystkich”. Kluczowe stają się indywidualne cechy biologiczne nowotworu, a decyzje terapeutyczne coraz częściej podejmowane są na podstawie zaawansowanych analiz genetycznych. To kierunek, który w Polsce rozwija się dynamicznie, ale nadal wymaga inwestycji w kompetencje i organizację systemu.

Nominacja prof. Rutkowskiego zbiegła się z jego aktywnym udziałem w tegorocznym kongresie ASCO, podczas którego wygłosił wykład poświęcony włókniakowatości desmoidalnej, rzadkiej chorobie, która choć nie daje przerzutów, może prowadzić do poważnych powikłań i znacząco pogarszać jakość życia pacjentów. To przykład obszaru medycyny, w którym w ostatnich latach nastąpiła istotna zmiana myślenia. Coraz częściej celem leczenia nie jest maksymalna ingerencja chirurgiczna, lecz znalezienie równowagi pomiędzy skutecznością terapii a zachowaniem jakości życia chorego.

To właśnie takie podejście coraz mocniej definiuje współczesną onkologię. Sukces leczenia nie jest dziś oceniany wyłącznie przez pryzmat długości przeżycia. Coraz większe znaczenie mają komfort pacjenta, ograniczanie działań niepożądanych i indywidualizacja terapii. W tym sensie zarówno działalność naukowa prof. Rutkowskiego, jak i jego nowa funkcja w ASCO wpisują się w najważniejsze światowe trendy rozwoju onkologii.

Dla polskich pacjentów nominacja nie oznacza oczywiście natychmiastowych zmian w systemie. Może jednak przyczynić się do lepszego szerzenia wiedzy, większej obecności Polski w międzynarodowych projektach oraz łatwiejszego dostępu do programów podnoszących jakość leczenia. A w nowoczesnej medycynie właśnie wiedza i umiejętność jej wdrażania stają się najcenniejszą walutą.

W świecie, w którym liczba zachorowań na nowotwory stale rośnie, a leczenie staje się coraz bardziej złożone, obecność polskich ekspertów przy globalnych stołach decyzyjnych ma znaczenie większe niż kiedykolwiek wcześniej. Nominacja prof. Piotra Rutkowskiego jest nie tylko osobistym sukcesem wybitnego lekarza, ale także sygnałem, że polska onkologia coraz częściej staje się partnerem, a nie jedynie obserwatorem światowych zmian.

Źródło: PTO
Foto: PTO

Jeszcze trzy dekady temu wielu polskich onkologów miało do dyspozycji zaledwie jeden lub dwa schematy leczenia, diagnostyka molekularna praktycznie nie istniała, a kojarzenie metod leczenia miejscowego oraz systemowego dotyczyło niewielu chorych. Immunoterapia pozostawała pojęciem z przyszłości, a w chorobie zaawansowanej rokowanie bywało liczone w miesiącach. Dziś w wielu nowotworach standardem są terapie ukierunkowane molekularnie, leczenie skojarzone i okołooperacyjne, a decyzje terapeutyczne coraz częściej zależą nie tylko od lokalizacji guza, ale przede wszystkim od jego charakterystyki morfologicznej i molekularnej (w tym – od biomarkerów predykcyjnych). Coraz więcej pacjentów żyje przez wiele lat po leczeniu lub funkcjonuje z chorobą nowotworową, która ma charakter przewlekły.

To właśnie tę ogromną zmianę – nie tylko w medycynie, ale także w codziennym doświadczeniu pacjentów i lekarzy – podsumowuje jubileusz 30-lecia Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK). Historia Towarzystwa jest jednocześnie historią dojrzewania całej polskiej onkologii: od czasów ograniczonych możliwości terapeutycznych do ery medycyny precyzyjnej, leczenia personalizowanego i coraz bardziej kompleksowej opieki nad pacjentem.
 
Gdy onkologia kliniczna dopiero się rodziła
 
Początki współczesnej onkologii klinicznej w Polsce sięgają działalności Sekcji Chemioterapii Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, która działała od 1974 roku. Wówczas zaczęło kształtować się środowisko lekarzy dostrzegających potrzebę rozwoju specjalizacji zajmującej się farmakologicznym leczeniem nowotworów. Przełomowym momentem było utworzenie pierwszej Kliniki Chemioterapii w Instytucie Onkologii w Warszawie oraz rozwój specjalizacji z zakresu chemioterapii nowotworów od połowy lat osiemdziesiątych. Leczenie systemowe dopiero zdobywało wówczas należne miejsce w terapii nowotworów, a zawód onkologa klinicznego wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Choć polska onkologia już wtedy dysponowała bardzo dobrze wykształconą kadrą, możliwości diagnostyczne i terapeutyczne pozostawały wyraźnie bardziej ograniczone niż w krajach Europy Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Brakowało nowoczesnej aparatury, dostęp do terapii był ograniczony, a rozwój nowych metod leczenia postępował wolniej niż w najbardziej rozwiniętych systemach ochrony zdrowia.
 
Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej zostało formalnie powołane w 1996 roku z inicjatywy prof. Grzegorza Madeja. Od początku miało być czymś więcej niż klasycznym towarzystwem naukowym – miejscem integrującym środowisko lekarzy zajmujących się leczeniem systemowym nowotworów, edukacją i tworzeniem standardów postępowania.
 
Dziś młodszym lekarzom trudno sobie wyobrazić, jak wyglądała onkologia jeszcze trzy dekady temu. Mieliśmy świetnie wykształconych specjalistów, ale możliwości terapeutyczne oraz diagnostyczne to było średniowiecze. Nie istniały technologie, bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie diagnostyki i personalizowanego leczenia. Dostęp do nowych leków nie tylko bywał opóźniony o kilka lat, ale również bardzo ograniczony dla pacjentów. Natomiast niewątpliwie to, czego się nauczyliśmy w tych trudnych latach, to bardzo inteligentne wykorzystywanie tego, czym dysponowaliśmy. Między innymi z tego powodu w Polsce rozwijały się metody chemioterapii metronomicznej oraz personalizacji wielolekowych schematów chemioterapii. Ogromną zmianą ostatnich dekad było to, że zaczęliśmy realnie, na bieżąco korzystać z osiągnięć światowej onkologii – mówi prof. Piotr Wysocki, były prezes PTOK.
 
Trudno jednak opowiadać o historii PTOK bez pokazania tego, jak bardzo zmieniła się sama onkologia.
 
Od chemioterapii do medycyny precyzyjnej
 
Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych leczenie chorych na wiele nowotworów wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Dominowała klasyczna chemioterapia, dostęp do nowoczesnych terapii pozostawał niewielki, a wiedza o biologii nowotworów była nieporównywalnie skromniejsza.
 
Kiedy zaczynałem specjalizację, na moich oczach eksplodowała era terapii celowanych, pojawiły się pierwsze inhibitory kinaz tyrozynowych w leczeniu raka nerki czy GIST, trastuzumab wszedł do leczenia uzupełniającego w raku piersi. To było niesamowite jak w onkologii klinicznej, operującej wcześniej kilkunastoma lekami cytotoksycznymi, nagle co roku pojawiało się kilka/kilkanaście nowych terapii. W kolejnych latach, jak burza, weszła do onkologii immunoterapia, a następnie celowana chemioterapia oparta na koniugatach przeciwciało-lek cytotoksyczny. Dziś w wielu nowotworach dysponujemy kilkoma liniami leczenia, możemy stosować leczenie skojarzone, immunoterapię lub terapie ukierunkowane molekularnie, które pozwalają nie tylko wydłużać życie, ale coraz częściej także utrzymywać rewelacyjną jakość życia naszych chorych – podkreśla prof. Wysocki.
 
Jak wskazują eksperci, przełom dokonał się nie tylko w samych lekach, ale również w rozumieniu choroby nowotworowej.
 
Najważniejszą zmianą ostatnich trzydziestu lat jest rozpowszechnienie postępowania personalizowanego. Obecnie w ogromnej większości nowotworów wybór leczenia zależy nie tylko od rodzaju nowotworu, ale także od cech chorego, charakterystyki biologicznej i morfologii nowotworu oraz obecności określonych biomarkerów. W praktyce oznacza to możliwość lepszego dopasowania terapii do konkretnego pacjenta, większą skuteczność leczenia oraz ograniczanie niepotrzebnej toksyczności – podkreśla prof. Maciej Krzakowski, prezes PTOK i konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.
 
Współczesna onkologia coraz częściej zaczyna się od pytania nie tylko „gdzie jest nowotwór?”, ale także „jakie są jego cechy biologiczne?”. Diagnostyka molekularna i wykorzystanie biomarkerów predykcyjnych stały się jednym z fundamentów współczesnego leczenia przeciwnowotworowego. To ogromna zmiana w stosunku do tego, jak wyglądała praktyka kliniczna jeszcze dwie czy trzy dekady temu – dodaje Profesor.
 
Efekty tej transformacji widać również w rokowaniu chorych. W wielu nowotworach, które jeszcze kilkanaście lat temu wiązały się z bardzo ograniczonym przeżyciem – również w stadiach zaawansowanych – dziś obserwuje się wyraźną poprawę wyników leczenia.
 
Coraz częściej możemy mówić nie tylko o wydłużaniu życia w przypadku choroby uogólnionej, ale także powoli zaczynamy mieć coraz bardziej uzasadnioną nadzieję, że wieloletnie przeżycia naszych chorych poddawanych immunoterapii mogą oznaczać całkowite wyleczenie. W przypadku niektórych nowotworów, które dawniej bardzo szybko prowadziły do śmierci chorego, dziś część pacjentów żyje przez wiele lat, funkcjonuje zawodowo oraz społecznie. W przypadku innych, które kiedyś były uznawane za nieoperacyjne, dzięki leczeniu systemowemu możemy dać chorym szansę na całkowite wyleczenie. Kluczowa rola onkologa klinicznego w całym kompleksowym procesie diagnostyki i lecenia chorych onkologicznych to jedna z największych zmian, jakich byliśmy świadkami w nowoczesnej onkologii – dodaje prof. Wysocki.
 
Pamiętam czasy, kiedy w zaawansowanej chorobie nowotworowej, z przerzutami do płuc czy wątroby, częściej rozmawialiśmy o miesiącach niż latach życia. Dziś mamy pacjentki chorujące na raka piersi, które leczymy pięć, osiem i czasem więcej lat. Pracują, wychowują dzieci, podróżują, pełnią swoje role zawodowe, rodzinne, społeczne, mają swoje plany i codzienność. Oczywiście, nadal mówimy o ciężkiej chorobie, ale jej przebieg w wielu przypadkach zmienił się nie do poznania. Rak piersi z przerzutami to choroba nieuleczalna, ale poddająca się leczeniu. I to leczenie pozwala nazywać tę chorobę przewlekłą – mówi prof. Barbara Radecka, wiceprezes PTOK.
 
Jedną z największych zmian ostatnich dekad była również zmiana samej filozofii leczenia nowotworów.
 
Jeszcze trzydzieści lat temu w wielu nowotworach myślenie było bardzo proste: rozpoznanie – operacja – ewentualnie leczenie uzupełniające. Dziś wiemy, że taka kolejność nie zawsze jest najlepsza. Coraz częściej zaczynamy od leczenia systemowego lub radioterapii, aby zmniejszyć nowotwór, ograniczyć ryzyko rozsiewu i zwiększyć szansę na trwałe wyleczenie. To jedna z największych zmian współczesnej onkologii – mówi dr Janusz Meder, wieloletni wiceprezes PTOK.
 
Onkolog nie jest już sam na posterunku
 
Zmieniły się nie tylko możliwości leczenia, ale również sama praca onkologa klinicznego. Kilkadziesiąt lat temu decyzje terapeutyczne częściej podejmowano w węższym gronie lub indywidualnie. Dziś standardem są wielodyscyplinarne konsylia i współpraca specjalistów różnych dziedzin – od onkologów klinicznych, chirurgów i radioterapeutów po patomorfologów, diagnostów molekularnych, psychoonkologów, rehabilitantów czy dietetyków.
 
Onkolog kliniczny nie jest już samotnym lekarzem odpowiedzialnym za cały proces leczenia. Współczesna onkologia to medycyna zespołowa. Decyzje terapeutyczne podejmowane są podczas konsyliów i wymagają współpracy specjalistów różnych dziedzin. To ogromna zmiana jakościowa, która pozwala lepiej planować leczenie, ograniczać błędy i bardziej indywidualnie patrzeć na potrzeby chorego – mówi dr Janusz Meder. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu lekarz częściej podejmował decyzje bardziej autorytarnie. Dziś pacjent powinien świadomie uczestniczyć w procesie leczenia, rozumieć proponowaną terapię, możliwe korzyści i działania niepożądane. To ważna zmiana nie tylko organizacyjna, ale także kulturowa – dodaje.
 
Od leczenia narządu do leczenia człowieka
 
Zmieniały się nie tylko terapie i organizacja leczenia, ale również sama filozofia opieki nad chorymi. Jeszcze przez wiele lat onkologia kojarzona była przede wszystkim z walką o przeżycie za wszelką cenę. Sukces terapii oceniano głównie przez pryzmat odpowiedzi na leczenie lub długości przeżycia. Jakość życia pacjenta pozostawała często sprawą drugoplanową.
 
Największa zmiana, jaka dokonała się przez ostatnie dekady, dotyczy chyba samego spojrzenia na pacjenta. Kiedyś skupialiśmy się przede wszystkim na leczeniu nowotworu. Dziś wiemy, że skuteczna terapia nie kończy się na podaniu leków czy wykonaniu zabiegu. Musimy patrzeć na człowieka całościowo – na jego kondycję psychiczną, odżywienie, sprawność fizyczną, sytuację rodzinną i społeczną – podkreśla dr Janusz Meder.
 
Rak coraz częściej nie kończy historii chorego
 
Jeszcze nie tak dawno zakończenie leczenia onkologicznego oznaczało przede wszystkim okres obserwacji pod kątem nawrotu choroby. Dziś coraz częściej pojawia się nowe wyzwanie: jak wspierać osoby, które przez wiele lat żyją po leczeniu nowotworu albo funkcjonują z chorobą przewlekłą.
 
Współczesna onkologia coraz częściej oznacza nie tylko skuteczne leczenie, ale również wieloletnie życie po chorobie. Wielu pacjentów wraca do pracy, aktywności społecznej i rodzinnej, ale jednocześnie mierzy się z późnymi konsekwencjami terapii – zmęczeniem, powikłaniami narządowymi, problemami emocjonalnymi czy lękiem przed nawrotem choroby. Dlatego opieka po leczeniu onkologicznym staje się dziś jednym z ważnych wyzwań współczesnej medycyny – podkreśla prof. Barbara Radecka.
 
Coraz częściej mówi się o tzw. survivorship care – długoterminowej opiece obejmującej monitorowanie późnych powikłań leczenia, rehabilitację, profilaktykę wtórną, wsparcie psychiczne i pomoc w powrocie do codziennego życia.
 
Jeszcze kilkanaście lat temu znacznie rzadziej rozmawialiśmy o tym, jak pacjent będzie funkcjonował pięć, dziesięć czy piętnaście lat po leczeniu. Dziś to coraz częściej codzienność naszej praktyki klinicznej. Wyleczenie lub długotrwała kontrola choroby nie oznaczają końca opieki – oznaczają jej nowy etap – dodaje Prof. Radecka.
 
Rewolucja nie wydarzyła się sama
 
Postęp w leczeniu nowotworów nie byłby możliwy wyłącznie dzięki nowym lekom. Równie istotnie zmieniał się system organizacji opieki onkologicznej w Polsce. W ciągu minionych trzech dekad pojawiły się programy lekowe umożliwiające finansowanie nowoczesnych terapii, ratunkowy dostęp do technologii lekowych (RDTL), karta diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO), rozwijano programy profilaktyczne i przesiewowe, a w ostatnich latach rozpoczęto budowę Krajowej Sieci Onkologicznej oraz realizację Narodowej Strategii Onkologicznej. Coraz większego znaczenia nabrały także badania kliniczne, które dla wielu pacjentów stały się szansą na wcześniejszy dostęp do leczenia dostępnego rutynowo dopiero kilka lat później.
 
W ostatnich latach polskie ośrodki onkologiczne stały się aktywnymi uczestnikami międzynarodowych badań klinicznych, nie tylko realizując badania wieloośrodkowe, ale coraz częściej inicjując takie badania o zasięgu międzynarodowym. Co więcej, coraz częściej innowacyjne, eksperymentalne leki onkologiczne są po raz pierwszy badane u człowieka właśnie w polskich ośrodkach. To ogromna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed kilkudziesięciu lat. Dla wielu pacjentów udział w badaniu klinicznym oznacza możliwość skorzystania z terapii, która dopiero za kilka lat stanie się standardem. To także rozwój kompetencji lekarzy i całych ośrodków. To też sygnał, że polska onkologia ma ogromny potencjał i może aktywnie wpływać na kształt światowej onkologii – zaznacza prof. Piotr Wysocki.
 
Pacjenci przestali być biernymi odbiorcami leczenia
 
Zmieniła się również rola samych pacjentów. Jeszcze trzydzieści lat temu chory częściej pozostawał biernym odbiorcą decyzji terapeutycznych. Dziś coraz częściej staje się partnerem procesu leczenia – świadomie uczestniczy w wyborze terapii, zadaje pytania i współdecyduje o swojej ścieżce terapeutycznej. Ważnym partnerem środowiska onkologicznego stały się również organizacje pacjenckie, które przez ostatnie lata nie tylko edukowały społeczeństwo, ale także aktywnie uczestniczyły w rozmowie o refundacji nowych terapii i zmianach systemowych.
 
Jedną z ważnych zmian ostatnich dekad było to, że pacjenci przestali być wyłącznie odbiorcami systemu. Organizacje pacjenckie stały się ważnym partnerem środowiska medycznego – w edukacji, profilaktyce, ale również w rozmowach o dostępie do nowych terapii i zmianach systemowych. W wielu momentach wspólny głos lekarzy i pacjentów naprawdę pomagał przyspieszać potrzebne decyzje – podkreśla dr Janusz Meder.
 
PTOK nie tylko obserwował zmiany. Pomagał je współtworzyć
 
Jak zaznacza dr Piotr Siedlecki, wieloletni prezes PTOK: Rozwój polskiej onkologii nie odbywał się w izolacji. Ogromne znaczenie miała współpraca międzynarodowa i szybkie wdrażanie nowych standardów leczenia. Eksperci PTOK od lat współpracują z najważniejszymi organizacjami naukowymi świata, w tym ESMO i ASCO, uczestnicząc w wymianie wiedzy oraz tworzeniu standardów, które następnie przekładają się na codzienną praktykę kliniczną w Polsce.
 
PTOK od 1997 r. posiada swojego stałego przedstawiciela w ESMO, a w ramach polsko-amerykańskiej umowy rządowej roczne staże naukowe w wiodących klinikach amerykańskich od 1980 r. odbywali m.in. dr Piotr Siedlecki, dr Janusz Meder oraz prof. Jan Walewski.
 
Jednym z ważnych osiągnięć PTOK było stworzenie i systematyczne aktualizowanie polskich wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. Współczesna onkologia zmienia się niezwykle szybko, dlatego aktualizacja zaleceń musi być procesem ciągłym. Należy zapewnić szeroką implementację wytycznych, które powinny powstawać w wyniku uzgodnień specjalistów wszystkich dziedzin zaangażowanych w opiekę nad chorymi na nowotwory. Wytyczne pozwalają przekładać wyniki badań klinicznych i międzynarodowe rekomendacje na codzienną praktykę kliniczną w polskich warunkach – mówi prof. Maciej Krzakowski.
 
Towarzystwo od lat wspiera również edukację lekarzy, pielęgniarek oraz pacjentów, organizując kongresy, kursy specjalizacyjne i działania edukacyjne.
 
Kolejne 30 lat zaczyna się dziś
 
Jubileusz 30-lecia Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej jest nie tylko okazją do podsumowań, ale także do spojrzenia w przyszłość. Jednym z najważniejszych wydarzeń jubileuszowego roku będzie XXIX Kongres Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, który odbędzie się w dniach 27–29 sierpnia 2026 roku w Centrum Konferencyjnym Fabryczna w Krakowie. Wydarzenie zgromadzi ekspertów z Polski i zagranicy, stając się przestrzenią prezentacji najnowszych doniesień naukowych, wyników badań klinicznych oraz dyskusji o przyszłości leczenia nowotworów.
 
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że mimo ogromnego postępu ostatnich trzydziestu lat współczesna onkologia stoi dziś przed kolejnym etapem zmian. Społeczeństwo starzeje się, liczba zachorowań na nowotwory rośnie, a chorych żyjących wiele lat po leczeniu będzie coraz więcej. Dlatego przyszłość onkologii to nie tylko kolejne leki, ale również lepsza organizacja opieki, szybszy dostęp do diagnostyki molekularnej, rozwój biomarkerów predykcyjnych, skuteczniejsze programy profilaktyczne i coraz bardziej indywidualne podejście do chorego.
 
Największą potrzebą i jednocześnie wyzwaniem pozostaje dalszy rozwój opieki koordynowanej oraz tworzenie zespołów kompetencji dla większości nowotworów. Coraz większe znaczenie będzie miało monitorowanie jakości leczenia i wyników terapii. Musimy również jeszcze lepiej wykorzystywać biomarkery pozwalające dobrać najbardziej skuteczne leczenie i ograniczać toksyczność terapii – podkreśla prof. Maciej Krzakowski.
 
Historia ostatnich trzydziestu lat nie jest wyłącznie opowieścią o nowych lekach, biomarkerach, diagnostyce molekularnej czy nowoczesnych technologiach. To przede wszystkim historia ludzi – lekarzy, którzy przez lata budowali nowoczesną onkologię, i pacjentów, którzy dzięki temu postępowi coraz częściej mogą żyć dłużej, lepiej i z większą nadzieją niż kiedykolwiek wcześniej.
 
A kolejne trzydzieści lat tej historii właśnie się zaczyna.
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami na temat tzw. badań „onkopierwiastków”, prezentowanych jako metoda wykrywania lub monitorowania chorób nowotworowych, informujemy, że obecnie brak jest wiarygodnych danych naukowych uzasadniających wykonywanie tego typu badań zarówno u osób zdrowych, jak i u pacjentów z rozpoznanym nowotworem.
 
Dostępne publikacje dotyczące oznaczania wybranych pierwiastków lub ich zaburzeń w kontekście chorób nowotworowych mają charakter pojedynczych doniesień obserwacyjnych, często opartych na małych grupach chorych, bez odpowiednich grup kontrolnych i bez potwierdzenia w badaniach prospektywnych. Tego rodzaju obserwacje nie stanowią podstawy do formułowania zaleceń diagnostycznych, prognostycznych ani do monitorowania skuteczności leczenia onkologicznego.

Podkreślamy, że:

 
Obecnie żadne polskie ani międzynarodowe towarzystwo naukowe nie rekomenduje wykonywania badań tzw. „onkopierwiastków” ani jako metody profilaktyki nowotworów, ani jako elementu diagnostyki czy monitorowania leczenia onkologicznego. Brakuje dowodów, że takie postępowanie poprawia rokowanie lub jakość opieki nad pacjentami. Konieczne są dalsze badania wartości oznaczeń „onkopierwiastków”, aby mogły być ewentualnie uwzględnione  w wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w nowotorach.

Podkreślamy, że diagnostyka i monitorowanie chorób nowotworowych powinny opierać się wyłącznie na metodach o udowodnionej skuteczności, zgodnych z aktualnymi wytycznymi naukowymi. Wszelkie badania dodatkowe u pacjentów onkologicznych powinny być zlecane indywidualnie przez lekarza prowadzącego i interpretowane w kontekście pełnego obrazu klinicznego.

Apelujemy do pacjentów o ostrożność wobec badań i ofert, które nie mają potwierdzenia  w rzetelnych badaniach naukowych, oraz o omawianie wszelkich wątpliwości diagnostycznych  z zespołem leczących lekarzy.
 
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Źródło: PTO

Po sześciu miesiącach funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej widać już coś więcej niż tylko nowy schemat organizacyjny. Z wypowiedzi dyrektorów szpitali, konsultantów krajowych i przedstawicieli młodego pokolenia lekarzy podczas briefingu w Narodowym Instytucie Onkologii przebija jedno wspólne przesłanie: system zaczyna realnie zmieniać codzienność pacjentów. Jednocześnie wciąż jest w fazie „rozruchu”, w której każdy błąd, luka i niedoróbka od razu stają się testem wiarygodności tej reformy.
Eksperci nie mają wątpliwości, że fundamentem KSO jest poczucie bezpieczeństwa pacjenta i jego stały dostęp do specjalistycznej opieki. Dyrektorzy ośrodków podkreślali, że w ich szpitalach pacjenci onkologiczni są przyjmowani planowo, a priorytetem pozostaje „bezpieczeństwo i stały dostęp do specjalistycznej opieki onkologicznej”. Pytanie, które powinniśmy zadawać dziś, brzmi: czy ten standard uda się utrzymać w całym kraju, również poza dużymi, wysokospecjalistycznymi centrami?

Wyraźnie widać, że Krajowa Sieć Onkologiczna została pomyślana nie jako kolejny dokument, lecz jako układ naczyń połączonych. Jak podkreśla dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii i przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej, „w centrum Krajowej Sieci Onkologicznej jest pacjent, ale nic z tego, co udało nam się wypracować, nie wydarzyłoby się bez równorzędnej współpracy między ośrodkami”. To współdziałanie Krajowego Ośrodka Monitorującego, wojewódzkich ośrodków monitorujących i ośrodków SOLO I–III sprawia, że standardy – przynajmniej w założeniu – przestają być zapisami „na papierze”, a stają się narzędziem codziennej pracy.

Jednym z najciekawszych wątków, które wybrzmiały podczas briefingu, jest rola podstawowej opieki zdrowotnej. To właśnie POZ ma być pierwszym, krytycznym etapem ścieżki onkologicznej. Jak mówiła dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii Magdalena Borkowska, „nie wyobrażamy sobie, aby POZ nie współpracował z nami. To tam pacjent pojawia się z pierwszym niepokojem onkologicznym”. BCO wypracowało – choćby w raku piersi – „specjalne łącza i szybką informację zwrotną, która trafia do nas natychmiast”. W praktyce oznacza to próbę „uszczelnienia” systemu: ścieżka pacjenta zostaje jasno opisana, a lekarze rodzinni dostają konkretne narzędzia nawigowania pacjenta po systemie.

W Gdańsku ten sam kierunek widać w danych. Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego dr n. o zdr. Jakub Kraszewski przypomniał, że „ponad 50% kart DILO od lat wystawia POZ – to naturalne, bo to pierwsza linia kontaktu”. UCK nie ogranicza się jednak do apeli – organizuje konferencje dla lekarzy rodzinnych, jeździ do przychodni, stawia na kontakt bezpośredni, który, jak podkreślił dyrektor, „działa najlepiej”. Nowością jest też funkcja edukatora KSO, który codziennie odwiedza przychodnie i tłumaczy zasady ścieżek oraz możliwości Sieci. To ciekawy przykład przełożenia centralnych założeń na bardzo konkretną pracę „w terenie”.

Jeżeli czymś Krajowa Sieć Onkologiczna radykalnie zmienia polską onkologię, to jest to wprowadzenie do systemu nowej, dziś już kluczowej postaci: koordynatora opieki onkologicznej. Jak zauważył prof. Mariusz Bidziński, „koordynatorzy to jeden z fundamentów dzisiejszej rzeczywistości onkologicznej. Pacjent, który dowiaduje się o ciężkim schorzeniu, jest zagubiony; to koordynator przeprowadza go przez skomplikowany proces leczenia”. W tle toczy się praca u podstaw – w NIO od 2024 roku, „na mocy umowy z Ministerstwem Zdrowia”, prowadzone są szkolenia dla koordynatorów, obejmujące zarówno wiedzę merytoryczną, jak i komunikację z pacjentem. „Do tej pory przeszkoliliśmy blisko tysiąc osób. W 2026 roku liczę na kolejny cykl szkoleń” – podsumował profesor. Tu rodzi się kolejne pytanie: czy system będzie w stanie utrzymać i rozwijać tę grupę zawodową, bez której tak naprawdę nie da się mówić o skoordynowanej opiece?

Drugim filarem praktycznej zmiany są standaryzacja ścieżek i check-listy. To brzmi technicznie, ale dla pacjenta oznacza prostą rzecz: mniejszą przypadkowość leczenia. Magdalena Janus-Hibner z łódzkiego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika przypomniała, że „check-listy i ścieżki pacjenta nie są dokumentami ‘do szuflady’. W wielu ośrodkach SOLO I po raz pierwszy stworzyły kompletny, uporządkowany model postępowania”. Dzięki porozumieniom z dwudziestoma ośrodkami SOLO I w regionie łódzkim udało się zbudować wspólną platformę komunikacji i „pacjenci coraz wyraźniej odczuwają, że niezależnie od miejsca leczenia obowiązuje ten sam wysoki standard kliniczny”. To deklaracja, która – jeśli potwierdzą ją dane z kolejnych miesięcy – może być jedną z najważniejszych zmian systemowych ostatnich lat.

W centrum działania Krajowej Sieci Onkologicznej znalazła się także komunikacja. Profesor Piotr Rutkowski podkreślił, że jednym z kluczowych narzędzi stał się uruchomiony w maju Narodowy Portal Onkologiczny. „Portal odwiedziło już prawie ćwierć miliona użytkowników – czyli więcej niż wynosi liczba nowych rozpoznań nowotworów rocznie” – mówił, zwracając uwagę, że serwis dociera nie tylko do chorych, lecz także do całego społeczeństwa, m.in. z przekazem o profilaktyce. Po raz pierwszy publicznie dostępne stały się także standardy diagnostyczno-terapeutyczne: „przygotowaliśmy 27 wytycznych, dostępnych na portalu Onkologia.gov.pl oraz stronie Krajowego Ośrodka Monitorującego kom.nio.gov.pl. Każdy lekarz i pacjent może sprawdzić, jak diagnostyka i leczenie powinny wyglądać”. Transparentność i możliwość porównania realnej praktyki ze standardem to krok, który może wyraźnie zmniejszyć różnice pomiędzy regionami – o ile pacjenci i lekarze faktycznie zaczną z tych narzędzi korzystać.

Jednym z tematów, który zwykle zostaje „w cieniu”, a tu wybrzmiał mocno, jest patomorfologia. Prof. Andrzej Marszałek zwrócił uwagę, że dopiero dzięki Krajowej Sieci Onkologicznej udało się systemowo zająć zarówno brakami kadrowymi, jak i standaryzacją badań. Przez lata narastał niedobór kadr, bo „lata temu zatrzymano kształcenie histotechników”. Teraz, po wprowadzeniu standardów i określeniu ról, „w bardzo krótkim czasie przeszkolić ponad 150 osób z technicznego zakresu przygotowywania i obróbki materiału”. Równolegle do kształcenia doszły bezprecedensowe inwestycje: „ponad 120 milionów złotych trafiło do jednostek diagnostyki patomorfologicznej. Tego w Polsce po prostu nigdy nie było”. To nie jest tylko kwestia sprzętu. Jak podkreślał profesor, „nic w onkologii nie jest tak groźne, jak złe rozpoznanie” – a patomorfolodzy stają się pełnoprawną częścią zespołów wielodyscyplinarnych, współdecydując o wyborze terapii.

Duża część dyskusji dotyczyła także tego, jak mierzyć skuteczność całego systemu. Dyrektor Beata Jagielska przypomniała, że oprócz ustawowego systemu jakości KSO wprowadza własny, oparty na twardych wskaźnikach. Zestawy dla raka piersi i jelita grubego zostały już zatwierdzone, kolejne – dla raka jajnika, płuca i prostaty – są w przygotowaniu. Pierwsze dane są obiecujące: „ponad 75 procent pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium”. Warto jednak pamiętać, że pozostałe 25 procent to nie zawsze „opóźnienia” – często konieczne są dodatkowe kwalifikacje, zmiany w stanie klinicznym czy po prostu brak zgłoszenia się pacjenta.

Szczególnie interesująco wyglądają dane o leczeniu „jak najbliżej domu”. Jak wylicza dyrektor Jagielska, „w SOLO I blisko 60 procent pacjentów pozostaje na miejscu, w SOLO II jest to około 80 procent, a w SOLO III ponad 90 procent”. To sygnał, że mechanizmy kierowania pacjentów zaczynają działać zgodnie z założeniami – i jednocześnie test dla mniejszych ośrodków, które muszą utrzymać jakość leczenia na poziomie centrów wysokospecjalistycznych.

Analityka i rozliczenia przestały być tłem, a stały się jednym z narzędzi realnej zmiany. Jak mówił dyrektor Jakub Kraszewski, „zaczęliśmy między innymi sprawdzać, jak skuteczne jest działanie choćby w obszarze konsyliów. Wiemy już, że ponad 20% z nich nie odbywa się albo odbywa się nieprawidłowo, więc mamy jasny sygnał, gdzie trzeba poprawić procesy”. W regionach powstają rozwiązania informatyczne rejestrujące elektronicznie „cały ruch pacjentów — konsyliów, zdarzeń, przekierowań pomiędzy ośrodkami”. Jeżeli ten model się utrzyma, po raz pierwszy będziemy mogli mówić o onkologii opartej nie tylko na intuicji i doświadczeniu, ale także na systematycznie zbieranych danych.

Osobnym, ale kluczowym wątkiem są kadry. Dane z CMKP pokazują, że onkologia kliniczna przestaje być „niechcianą” specjalizacją. W 2023 roku wiosenny nabór wybrało zaledwie 7 lekarzy, w 2025 roku już 27; w jesiennej turze liczba rezydentów wzrosła z 60 do 70, a rok do roku – z 84 do 97 osób. Paulina Kalman, lekarka i prezeska Studenckiego Onko-Forum, tłumaczy tę zmianę przede wszystkim zmianą postrzegania specjalizacji: „onkologia przestała być postrzegana jako dziedzina bezradności. To najszybciej rozwijająca się gałąź medycyny, z dostępem do nowych terapii i realną możliwością wyleczania pacjentów”. Do tego dochodzi aktywność środowiska studenckiego – warsztaty, konferencje, wymiana doświadczeń – która realnie wpływa na wybory zawodowe młodych lekarzy.

Po pół roku działania Krajowej Sieci Onkologicznej widać więc zarówno obiecujące wskaźniki, jak i miejsca wymagające pilnej poprawy: niewłaściwie prowadzone konsylia, konieczność dalszej edukacji POZ, utrzymania jakości w mniejszych ośrodkach. Sieć „dojrzewa, uczy się, udoskonala – tak jak robiły to najlepsze systemy onkologiczne w Europie”. Najważniejsze, by w tym procesie nie zgubić tego, co dziś jest jej najmocniejszą stroną: pacjenta, który – jak podkreślali uczestnicy briefingu – jest „lepiej prowadzony, lepiej zaopiekowany i bezpieczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej”. Prawdziwym testem będzie to, czy za kolejne sześć miesięcy te słowa nadal będą można powtórzyć, opierając się już nie tylko na pierwszym entuzjazmie, lecz także na twardych, długofalowych danych.

Źródło: NIO

Onkologia kliniczna jeszcze kilka lat temu była jedną z najmniej popularnych dziedzin wśród absolwentów medycyny. Dziś sytuacja się zmienia – i to w imponującym tempie. Z najnowszych danych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) wynika, że aż 70 młodych lekarzy wybrało rezydenturę z onkologii klinicznej w jesiennym naborze 2025 roku. To rekordowy wynik, który plasuje tę specjalizację w pierwszej dziesiątce najczęściej wybieranych kierunków rozwoju zawodowego.
Rosnące zainteresowanie onkologią nie jest przypadkiem. Za zmianą postrzegania tej specjalizacji stoją konkretne działania edukacyjne i promocyjne, przede wszystkim inicjatywy Studenckiego Onko-Forum (SOF) działającego przy Narodowym Instytucie Onkologii. Organizacja od lat buduje pozytywny wizerunek zawodu onkologa, pokazując, że to nie tylko wymagająca, ale przede wszystkim dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny, w której kluczowe znaczenie mają innowacje, interdyscyplinarna współpraca i postęp naukowy.

„Rekordowa liczba 70 nowych rezydentów to efekt konsekwentnej promocji tej specjalizacji i dowód, że inwestowanie w edukację oraz inspirujące spotkania ma realny wpływ na decyzje zawodowe młodych lekarzy” – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.

Systematyczny wzrost zainteresowania

Rekrutacja na rezydentury medyczne prowadzona jest dwa razy w roku – wiosną i jesienią. W 2025 roku widać wyraźny trend wzrostowy w obu edycjach naboru.

Dla porównania:
To jasny sygnał, że systematyczne działania promujące onkologię kliniczną przynoszą trwałe efekty i przyciągają coraz więcej młodych adeptów medycyny.

Już 15 listopada 2025 roku odbędzie się trzecia edycja międzynarodowej konferencji SOF „Science Non-Fiction: Nowa Era Onkologii”, organizowanej z okazji urodzin Marii Skłodowskiej-Curie. Wydarzenie połączy studentów medycyny, młodych lekarzy, naukowców i przedstawicieli startupów technologicznych.

W programie znajdą się wystąpienia światowej klasy ekspertów, m.in. prof. Silvii Formenti (Weill Cornell Medicine, Nowy Jork) i prof. Gerarda Evana (King’s College London), a także panele poświęcone terapiom celowanym, immunoterapii, chirurgii robotycznej oraz sesja „Pitch Your Idea”, podczas której młodzi badacze i startupy będą mogli zaprezentować swoje innowacyjne rozwiązania w onkologii.

„Chcemy pokazać, że onkologia to dziedzina przyszłości – łącząca naukę, technologię i pasję. Nasze działania inspirują młodych ludzi do odwagi w wyborze ścieżki zawodowej i pokazują, że w tej specjalizacji można realnie zmieniać życie pacjentów” – podkreśla Paulina Kalman, prezeska Studenckiego Onko-Forum.

Działania Studenckiego Onko-Forum – konferencje, warsztaty i projekty popularyzujące onkologię – realizowane są we współpracy z uczelniami medycznymi w całej Polsce. Ich efekty są wymierne:

„To niezwykle budujące widzieć, że nowa generacja lekarzy postrzega onkologię jako fascynującą i perspektywiczną dziedzinę. Dzięki takim inicjatywom, jak Studenckie Onko-Forum, budujemy przyszłość polskiej medycyny” – podsumowuje Beata Jagielska.

Rosnące zainteresowanie onkologią kliniczną to sygnał, że zmienia się świadomość młodych lekarzy i sposób, w jaki postrzegają tę dziedzinę. Dzięki zaangażowaniu środowisk akademickich, organizacji takich jak Studenckie Onko-Forum i nowoczesnym działaniom edukacyjnym, onkologia zyskuje nowe oblicze – pełne naukowych możliwości i realnego wpływu na życie pacjentów.

Źródło: CMKP

1 sierpnia, w Światowym Dniu Raka Płuca, uwaga całego świata kieruje się ku jednej z najpoważniejszych onkologicznych diagnoz. Rak płuca niezmiennie pozostaje jednym z największych wyzwań medycyny – zarówno pod względem liczby zachorowań, jak i zgonów. Ale dziś – inaczej niż jeszcze dekadę temu – coraz częściej towarzyszy mu nie tylko statystyka, ale także konkretna nadzieja.
 
W Polsce właśnie kończą się prace nad nowym modelem organizacji opieki onkologicznej w raku płuca i innych nowotworach klatki piersiowej. Model ten nosi nazwę Lung Cancer Unit (LCU) i – jak podkreślają eksperci – może oznaczać prawdziwy przełom.

„W ramach Lung Cancer Unit pacjenci będą mieli dostęp do pełnej, zaawansowanej diagnostyki, w tym badań obrazowych, patomorfologicznych i molekularnych, która jest niezbędna do trafnego rozpoznania i doboru optymalnej terapii. Leczenie obejmie wszystkie dostępne metody: chirurgię, terapię systemową (taką jak chemioterapia, immunoterapia czy terapie celowane) oraz radioterapię” – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii i przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej.

Model LCU ma łączyć nie tylko wszystkie kluczowe komponenty terapii, ale także wprowadzić zintegrowaną opiekę po zakończeniu leczenia. To m.in. rehabilitacja onkologiczna i poradnictwo przeciwnikotynowe – nieodzowne nie tylko w profilaktyce pierwotnej, ale także w ograniczaniu ryzyka nawrotów.

„Jednym z filarów LCU są także systemy monitorujące realizację procedur i ich zgodność z aktualnymi, międzynarodowymi wytycznymi klinicznymi. Dzięki temu możliwe będzie nie tylko uporządkowanie dotychczasowych działań, ale przede wszystkim zapewnienie pacjentom równego i szybkiego dostępu do skutecznego leczenia, bez względu na miejsce zamieszkania” – podkreśla prof. Maciej Krzakowski, kierujący Kliniką Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej w NIO oraz Konsultant Krajowy w Dziedzinie Onkologii Klinicznej. I dodaje: „To jeden z najważniejszych kroków w stronę nowoczesnej, zintegrowanej onkologii – skoncentrowanej na pacjencie, opartej na danych i wysokiej jakości, a także nastawionej na długofalowy efekt terapeutyczny”.

Rak płuca przez wiele lat był postrzegany niemal wyłącznie jako konsekwencja palenia tytoniu. Dziś wiadomo, że choroba ta dotyka także osoby niepalące. W grupie pacjentów rośnie liczba osób z mutacjami genetycznymi, które można leczyć za pomocą terapii celowanych. Immunoterapia daje nadzieję na skuteczną walkę z nowotworem także w bardziej zaawansowanych stadiach choroby. Kluczowy warunek? Wczesna i trafna diagnoza oraz dostęp do interdyscyplinarnego zespołu specjalistów.

Taką możliwość stwarza obecnie trwający w Polsce pilotaż Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca. Choć został wydłużony do końca 2025 roku i działa już w 26 ośrodkach, jego największym wyzwaniem pozostaje niska zgłaszalność. Tymczasem dzięki zastosowaniu niskodawkowej tomografii komputerowej możliwe jest wykrycie zmian chorobowych na bardzo wczesnym etapie – jeszcze zanim wystąpią jakiekolwiek objawy.

Ministerstwo Zdrowia, dostrzegając potencjał pilotażu, skierowało program do oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Celem jest jego stałe włączenie do świadczeń gwarantowanych, co zapewni trwałość programu i dostępność dla większej liczby osób z grupy ryzyka.

1 sierpnia to dobry moment, by przypomnieć o objawach, które powinny niepokoić: przewlekłym kaszlu, duszności, bólu w klatce piersiowej czy chrypce. To także okazja, by powiedzieć jasno – profilaktyka ma znaczenie. Rzucenie palenia w każdym wieku przynosi korzyści, a regularne badania to szansa na wykrycie choroby, zanim będzie za późno.

Współczesna onkologia coraz częściej daje pacjentom z rakiem płuca coś, czego przez lata im brakowało – perspektywę długiego życia. Ale to, czy stanie się ono powszechną rzeczywistością, zależy nie tylko od technologii i medycyny. Zależy także od naszej świadomości, decyzji i odwagi, by działać zanim będzie za późno.

Źródło: NIO

Badanie z udziałem pacjentów z Polski i Czech opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Clinical Genitourinary Cancer. Jego celem była ocena skuteczności kabozantynibu w pierwszej linii leczenia chorych z przerzutowym rakiem nerkowokomórkowym (mRCC) na podstawie danych z codziennej praktyki klinicznej.
ICARO (International Consortium for the Analysis of Real-world Outcomes) to międzynarodowe konsorcjum zajmujące się wykorzystaniem danych z codziennej praktyki klinicznej w onkologii. W jego skład wchodzą trzy wiodące ośrodki onkologiczne:
W ramach współpracy tych instytucji zakończyło się niedawno badanie pt.
„Cabozantinib in the first-line treatment of patients with metastatic renal cell carcinoma, real-world data from the Czech Republic and Poland: ICARO-RC project”
(„Kabozantynib w leczeniu pierwszej linii u pacjentów z przerzutowym rakiem nerkowokomórkowym – dane z codziennej praktyki klinicznej z Czech i Polski: projekt ICARO-RC”).

Badanie zostało opublikowane w czerwcu 2025 roku w Clinical Genitourinary Cancer, a populacja chorych z Polski i Czech objęta analizą była drugą pod względem liczebności na świecie, co czyni uzyskane wyniki cennymi dla środowiska klinicznego.

W badaniu oceniono skuteczność kabozantynibu, doustnego inhibitora kinaz tyrozynowych, w pierwszej linii leczenia chorych na zaawansowanego raka nerkowokomórkowego. Uzyskane wyniki potwierdzają efektywność takiego postępowania w tzw. rzeczywistej praktyce klinicznej oraz jego dobry, przewidywalny profil działań niepożądanych.

Co szczególnie istotne, do badania włączono również pacjentów z rzadkimi typami histologicznymi raka nerkowokomórkowego, których leczenie stanowi duże wyzwanie z uwagi na ograniczoną ilość danych pochodzących z badań klinicznych.

To istotny krok w stronę bardziej spersonalizowanego leczenia chorych na raka nerkowokomórkowego – wyjaśnia prof. Jakub Kucharz, pierwszy autor publikacji i kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii.

Członkowie konsorcjum ICARO poinformowali, że rozpoczęto już zbieranie danych do kolejnych projektów badawczych, których celem jest dalsze doskonalenie terapii nowotworów.

Link do publikacji: Clinical Genitourinary Cancer – ICARO-RC study

Źródło: Informacja prasowa NIO-PIB w Warszawie