Medicalpress
W środę 5 listopada w Warszawie zainaugurowano ogólnopolską kampanię edukacyjną „Słuchaj Swojego Pęcherza”, której celem jest zwiększenie świadomości na temat alarmujących objawów ze strony pęcherza moczowego oraz znaczenia czujności i wczesnej diagnostyki tego nowotworu. Inicjatywa realizowana przez Fundację To Się Leczy ma pomóc przełamać tabu wokół chorób układu moczowego i zachęcać Polaków, by uważniej wsłuchiwali się w sygnały wysyłane przez swoje ciało.

 
– Nie chcemy nikogo straszyć ani wzbudzać lęku. Chcemy oswoić temat tak codzienny, jak oddawanie moczu – nauczyć, że warto obserwować swoje ciało i nie „olewać” nietypowych objawów. Choć zmieniony kolor moczu czy krwiomocz, mogą z czasem zniknąć, to ich przyczyna pozostaje. Rak pęcherza to choroba, którą można skutecznie leczyć, jeśli zostanie wcześnie wykryta. Dlatego zachęcamy, by słuchać swojego organizmu, reagować na niepokojące sygnały i nie bać się wizyty u specjalisty – mówił Marek Kustosz, prezes Fundacji To Się Leczy.
 
Na stronie kampanii www.sluchajpecherza.pl znajduje się przewodnik po sygnałach i objawach ze strony układu moczowego, które powinny zwrócić naszą uwagę, quiz – sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka z zaleceniami dalszego postępowania, filmy z ekspertami oraz praktyczne informacje o profilaktyce, diagnostyce i leczeniu raka pęcherza.
 
Sygnały, których nie można lekceważyć
Najbardziej charakterystycznym sygnałem jest krwiomocz – nawet pojedynczy epizod obecności krwi w moczu powinien skłonić do natychmiastowej wizyty u lekarza. Inne niepokojące sygnały to ból lub pieczenie przy oddawaniu moczu, nagłe parcia, częstomocz i ból w podbrzuszu. Niestety, wielu pacjentów tłumaczy te objawy infekcją lub „przemęczeniem”, co opóźnia diagnostykę.
 
–  Krew w moczu to sygnał alarmowy, nie przypadłość “po zjedzeniu buraczków”. Nawet jeśli ustąpi, nie wolno tego bagatelizować – trzeba pilnie zgłosić się do lekarza – podkreślał dr hab. n. med. Roman Sosnowski, urolog, Kierownik Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii. – Warto też pamiętać, że jednym z głównych czynników ryzyka zachorowania na raka pęcherza jest palenie tytoniu. Nigdy nie jest za późno, aby rzucić palenie – to decyzja, która realnie zmniejsza ryzyko nowotworu i ratuje życie.
 
– Musimy sobie zdawać sprawę, że dym tytoniowy, który wdychamy paląc papierosy, to mieszanka wielu różnych kancerogenów, które trafiają do płuc, potem do krwiobiegu i w dalszej kolejności do nerek i moczu, który zalega w pęcherzu moczowym czekając na opróżnienie. Substancje toksyczne z dymu tytoniowego powodują zaburzenia DNA komórek, indukując powstanie raka pęcherza moczowego. – tłumaczył dr hab. n. med. Piotr Bryniarski, Kierownik Kliniki Urologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Polskie Towarzystwo Urologiczne.
 
Krwiomocz występuje u ponad 2/3 pacjentów jako:
●     krwiomocz makroskopowy – mocz ma wyraźnie czerwone lub brunatne zabarwienie, co jest łatwe do zauważenia gołym okiem,
●     krwinkomocz (krwiomocz mikroskopowy) – ilość krwi jest tak niewielka, że zmiany w moczu można wykryć jedynie w badaniu laboratoryjnym.
 
– Trzeba zachować czujność i reagować na każdy niepokojący sygnał ze strony organizmu. Nawet pozornie błaha zmiana w kolorze moczu, powinna skłonić nas do działania – wizyty u lekarza. To pierwszy, kluczowy krok, który może uratować zdrowie i życie. – dodał prof. Sosnowski.
 
– Kiedy pojawia się krew w moczu – krwiomocz, to trzeba od razu wykonać diagnostykę, sprawdzić jego przyczynę. Niestety, bardzo często ten objaw jest bagatelizowany przez pacjentów, którzy tłumaczą sobie, że to pewnie “tylko” zapalenie pęcherza albo jakaś infekcja. Tymczasem, zawsze w takich przypadkach w pierwszej kolejności powinniśmy wykluczyć nowotwór. Żółta lampka powinna się szczególnie zapalić, jeśli pacjent palił lub pali papierosy. – mówił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Eksperci zgodnie wskazują na kluczową rolę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w procesie wczesnego rozpoznania raka pęcherza. To właśnie lekarz POZ często jako pierwszy ma szansę wychwycić objawy alarmowe – zlecić podstawowe badanie moczu i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki. podstawowa ocena moczu czy USG układu moczowo-płciowego powinno być pierwszym krokiem w diagnostyce niepokojących objawów.
 
– Jesteśmy z reguły pierwszą instytucją, do której zwraca się pacjent. Tworzymy z pacjentem wieloletnią więź, dlatego często jest im łatwiej się przed nami otworzyć. W każdym przypadku krwiomoczu musimy działać natychmiast, nie ma tu czasu do stracenia. Wykonujemy na początku bardzo proste, tanie, nieinwazyjne badanie ogólne moczu. Na podstawie jego wyników już możemy skierować pacjenta do specjalisty – urologa do poradni lub na oddział urologiczny. Tu liczy się czas.  – zaznaczył dr Janusz Krupa, lekarz rodzinny, Przychodnia “Orlik” w Warszawie.
 
Doktor Krupa zachęca też do świadomego zadbania o swoje zdrowie i udziału w programie profilaktyki Moje Zdrowie, gdzie wykonuje się m.in. badania moczu, a pacjent otrzymuje całościowe podsumowanie wyników i zalecenia.
 
Krwiomocz bywa jednorazowy, może też pojawiać się okresowo i samoistnie ustępować. Ponieważ zazwyczaj nie towarzyszą mu ból ani inne dolegliwości, jest często bagatelizowany. Tymczasem każdorazowe stwierdzenie krwi w moczu – widocznej lub wykrytej w badaniu (ogólne badanie moczu) – powinno być sygnałem do pilnej konsultacji lekarskiej i skierowania pacjenta do urologa.
 
Najważniejsze, by tej pierwszej ścieżki nie odwlekać – Krwiomocz pojawia się w przypadku ok. 15-20% diagnozowanych raków pęcherza. Zmiana koloru moczu jednak nie zawsze jest widoczna. Krwinkomocz to mocz, który ma barwę żółtą/słomkową, ale w badaniach laboratoryjnych (badanie ogólne moczu) diagnosta widzi większą niż prawidłowa ilość czerwonych krwinek. Może to być objaw raka pęcherza moczowego (ok. 5% przypadków). Krew w moczu nie zawsze oznacza nowotwór, ale zawsze powinno być to pierwszą rzeczą, którą trzeba wykluczyć. W porównaniu do infekcji i innych schorzeń rak pęcherza jest chorobą śmiertelną. – podkreślił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Rak pęcherza może manifestować się również innymi objawami, które łatwo pomylić z infekcją dróg moczowych czy kamicą. Należą do nich:
●      częstomocz,
●      nagłe, silne parcia na mocz,
●      uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza,
●      ból, pieczenie czy szczypanie podczas oddawania moczu,
●      nawracające infekcje pęcherza moczowego.
 
Warto pamiętać, że gdy zakażenie pęcherza jest leczone antybiotykami, objawy powinny ustąpić w ciągu około tygodnia. Jeśli infekcje nawracają lub leczenie nie przynosi poprawy, należy poszukać innej przyczyny – w tym wykluczyć raka pęcherza.
 
Prostym i skutecznym sposobem na wczesne wykrycie raka pęcherza jest regularne wykonywanie badania ogólnego moczu – najlepiej raz w roku, razem z morfologią krwi. Nawet niewielka ilość krwi w moczu, niewidoczna gołym okiem, wymaga dalszej diagnostyki. Do kolejnych kroków należy wykonanie badań obrazowych, takich jak USG układu moczowego czy tomografia komputerowa, a także badanie cystoskopowe, które pozwala obejrzeć wnętrze pęcherza i pobrać wycinki do badania histopatologicznego.
 
Rak pęcherza – częstszy niż myślisz
Rak pęcherza moczowego to czwarty najczęściej diagnozowany nowotworów wśród mężczyzn i drugi nowotwór urologiczny wśród kobiet. Co roku odnotowuje się ok. 7,5 tys. nowych przypadków, ale świadomość społeczna dotycząca tego nowotworu wciąż jest bardzo niska. Wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana, co znacząco ogranicza skuteczność leczenia.
 
– Wczesne wykrycie raka pęcherza znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Dlatego każdy niepokojący objaw, zwłaszcza obecność krwi w moczu, wymaga pilnej diagnostyki. Szybka reakcja może uratować życie – mówił prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej. – Strach rodzi się z niewiedzy. Dlatego naszą rolą, ekspertów, organizacji, mediów, resortu zdrowia jest uświadamianie zagrożeń, ale jednocześnie możliwości profilaktyk, diagnostyki i leczenia – bo postęp jest ogromny. – dodał.
 
Listopad to miesiąc świadomości męskich nowotworów – to dobry moment, by przypomnieć, że rak pęcherza jest wciąż głównie domeną mężczyzn (panowie chorują nawet 3-4 razy częściej niż panie), choć niepokojąco rośnie liczba zachorowań u kobiet. Najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu. Substancje toksyczne z dymu papierosowego są wydalane z moczem i przez lata uszkadzają błonę śluzową pęcherza oraz innych odcinków urotelium (w tym miedniczek nerkowych i moczowodów). Ryzyko zwiększają także ekspozycje zawodowe na związki chemiczne (np. w przemyśle farbiarskim, gumowym, przy smarach), przewlekłe drażnienie pęcherza oraz nawracające zakażenia układu moczowego.
 
– Rokowanie chorego z rakiem pęcherza, jak w każdej chorobie nowotworowej, zależy od momentu, w którym zostanie postawiona diagnoza – przypominał prof. Jakub Kucharz, prof. NIO-PIB, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB – Jeśli choroba jest ograniczona do pęcherza i nie nacieka jego ścian, rokowanie jest bardzo dobre. Leczenie polega wtedy na usunięciu zmiany podczas zabiegu przezcewkowego i ewentualnym leczeniu dopęcherzowym.
 
Historię swojej choroby przedstawił Pan Marian, który miał świadomość ryzyk związanych z męskimi nowotworami. Po ukończeniu 50 r. ż. regularnie badał się profilaktycznie u urologa. Przez wiele lat miał prawidłowe wyniki, ale momentem alarmowym była krew w moczu – Wyglądało to jakbym wysikał butelkę wina. – mówił. Pacjent na cito przeszedł pełną diagnostykę i był leczony zabiegowo i chemioterapią. To dzięki szybkiej reakcji Pana Mariana i lekarzy, może dalej cieszyć się życiem. Pozostaje pod kontrolą lekarza.
 
W bardziej zaawansowanych stadiach nowotworu, gdy guz nacieka mięśniówkę pęcherza, konieczne jest leczenie radykalne – najczęściej chirurgiczne, z usunięciem pęcherza (tzw. cystektomia). U części pacjentów stosuje się także chemioterapię przedoperacyjną lub immunoterapię pooperacyjną, która pobudza układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworowymi. Mamy dziś coraz więcej możliwościod chemioterapii i immunoterapii po terapie ukierunkowane molekularnie (np. w zaburzeniach genu FGFR). U części pacjentów pozwala to uzyskać długie przeżycia, a choroba przyjmuje postać przewlekłą.
 
Nowotwór pęcherza wymaga leczenia interdyscyplinarnego i stałej kontroli, ponieważ ma skłonność do nawrotów. Dlatego tak ważne jest, by po zakończonej terapii pacjent pozostawał pod opieką specjalistów i regularnie wykonywał badania kontrolne.
 
Nie wstyd, lecz choroba – psychologiczny wymiar diagnozy
Podczas wydarzenia poruszono również aspekt psychologiczny choroby i wstydu związanego z jej objawami. – Cały czas rozmowy na temat naszego ciała, kwestii zdrowia intymnego, układu trawienno-wydalniczego i moczowego to temat tabu – główny powód, że się nie badamy, udajemy, że nie ma problemu. Dlatego musimy nauczyć się mówić o zdrowiu intymnym bez skrępowania. Rak pęcherza to nie wstydliwa dolegliwość, tylko choroba, którą można i trzeba leczyć – zaznaczyła Dorota Minta, psycholog i prezes Fundacji StomaLife.
 
Eksperci podkreślali, że choroba i leczenie – zwłaszcza w przypadku konieczności usunięcia pęcherza – znacząco wpływają na jakość życia pacjentów. Dlatego niezbędne jest kompleksowe wsparcie, obejmujące opiekę stomijną, psychologiczną i rehabilitację. Dobrze zaplanowane leczenie i wsparcie emocjonalne pomagają pacjentom odzyskać poczucie kontroli i wrócić do aktywności.
 
– Bardzo ważne jest to, jak przekażemy pacjentowi pierwszą informację o diagnozie, chorobie i możliwościach leczenia, bo ludzie zapamiętują najbardziej to co pierwsze i te bardziej negatywne przekazy, a utrwalone przekonania np. że choroba ma fatalne rokowanie, jest trudno potem odwrócić. – dodał prof. Kucharz.
 
Słuchać swojego pęcherza – krok po kroku do zdrowia
Symbolicznym momentem inauguracji kampanii było odsłonięcie muralu edukacyjnego przy ul. Koszykowej – przypominającego, że warto słuchać swojego ciała i reagować, gdy coś niepokoi. Uroczystego odsłonięcia dokonali przedstawiciele Fundacji To Się Leczy oraz Mateusz Kusznierewicz, który następnie poprowadził uczestników wydarzenia w Power Walku – symbolicznym spacerze zdrowia pod hasłem „Ruch to profilaktyka – krok po kroku do zdrowia”.
 
Zdrowie zaczyna się od uważności. Im więcej osób będzie mówić o sygnałach alarmowych raka pęcherza moczowego, tym więcej osób o tym usłyszy, dziś, jutro, za miesiąc. Swoje zasięgi i organizowane “power walki” chcę wykorzystać, aby dotrzeć z przekazem, co w takich przypadkach robić – mówił Mateusz Kusznierewicz, ambasador kampanii. – Osobiście bardzo dbam o zdrowie i aktywność fizyczną, co roku robię sobie w prezencie na urodziny przegląd zdrowia – badania profilaktyczne i zachęcam do tego innych.
 
– Wystarczy, że nie będziemy ignorować sygnałów naszego organizmu i będziemy reagować, to będzie już bardzo dużo. – dodał dr hab. Kucharz.
 
Z perspektywy praw pacjenta ważne jest, by nikt nie zostawał sam z niepokojącymi objawami ani wstydem. Pacjent ma prawo do szybkiej diagnostyki w ramach ścieżki DILO, do pełnej informacji, poszanowania intymności i godności podczas badań. – Zadaniem Rzecznika Praw Pacjenta jest także edukacja, w tym na temat podstawowego prawa jakim jest prawo do informacji, czyli prawo, aby dopytywać medyków i oczekiwać jasnej, zrozumiałej informacji. – mówiła Joanna Niewiadomska, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta.
 
Te słowa doskonale oddają ideę kampanii – by nie bać się mówić o zdrowiu intymnym, korzystać z przysługujących praw i traktować profilaktykę jako naturalną część codziennej troski o siebie. „Słuchaj swojego pęcherza” to zaproszenie do uważności i działania – zanim niepokojące objawy staną się poważnym problemem.
 
 
O kampanii
Kampania „Słuchaj Swojego Pęcherza” jest realizowana przez Fundację To Się Leczy, która od lat prowadzi ogólnopolskie projekty edukacyjne i społeczne poświęcone profilaktyce chorób cywilizacyjnych i onkologicznych.
 
Partnerem głównym kampanii jest firma Merck, wspierająca działania na rzecz profilaktyki, wczesnej diagnostyki i zwiększenia świadomości zdrowotnej w zakresie chorób nowotworowych.
 
Patronat honorowy nad kampanią objęli: Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta oraz Pracodawcy RP.
Wśród partnerów kampaniii znalałzy się: Fundacja StomaLife, Stowarzyszenie UroConti, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, Karta Seniora oraz Apteki Gemini.
 
Kampanię wspierają także patroni medialni: Co w Zdrowiu, Głos Seniora, MedicalPress, Medonet, Medycyna Praktyczna, Puls Medycyny oraz Zwrotnik Raka.
 
Projekt obejmuje ogólnopolską kampanię medialną, działania edukacyjne, kampanię outdoorową, lokalne wydarzenia profilaktyczne oraz materiały informacyjne kierowane do pacjentów i personelu medycznego. Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości objawów raka pęcherza, promowanie wczesnej diagnostyki i przełamywanie tabu wokół zdrowia intymnego.
 
Więcej na:
www.sluchajpecherza.pl
Facebook
Instagram


źródło: Fundacja To Się Leczy

Oceniając stan opieki w raku prostaty w Polsce w styczniu 2024 roku należy przyznać, że w ostatnich miesiącach i latach w tej dziedzinie medycyny zdarzyło się wiele dobrego. Skriningowy program pilotażowy, refundacja nowych procedur i terapii to bez wątpienia ważne kroki milowe na drodze do udoskonalenia opieki nad pacjentami z najczęściej występującym wśród mężczyzn nowotworem. Nie można jednak spoczywać na laurach: konieczne są zakrojone na szeroką skalę działania świadomościowe, dostęp do specjalisty urologa bez skierowania a także zwiększanie zakresu refundacji procedur diagnostycznych i terapeutycznych. Obecnie wiele form diagnostyki i terapii jest dostępnych, w ograniczonym zakresie. To sprawia, że nie zawsze mogą być zastosowane we wszystkich przypadkach, gdzie miałoby to uzasadnienie kliniczne – mówi prof. Tomasz Drewa, kierownik Katedry Urologii i Andrologii Szpitala Klinicznego nr 1 imienia Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, należącego do Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.
Zdaniem prof. Tomasza Drewy stan opieki nad pacjentami z rakiem prostaty w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku lat poprawił się, zwłaszcza w zakresie dostępności terapii zaawansowanych. W opinii eksperta problem najczęściej występującego wśród mężczyzn nowotworu musi być jednak rozpatrywany kompleksowo, szczególnie jeśli brać pod uwagę dalszy prognozowany wzrost zapadalności i śmiertelności z powodu tego nowotworu w Polsce (Polska to jedyny kraj Unii Europejskiej, gdzie wystandaryzowany współczynnik śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego rośnie (o 18%)[1]. Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Urologicznego w 2024 roku potrzeba w Polsce większej dostępności profilaktyki, diagnostyki i terapii raka prostaty.
 
Ogólnopolski skrining
 
W opinii prof. Tomasza Drewy w zakresie profilaktyki i diagnostyki raka prostaty potrzebne są szeroko zakrojone działania świadomościowe i program skriningowy o wymiarze ogólnopolskim.
 
– Akcji świadomościowych, skierowanych do mężczyzn, ale także do ich bliskich, nakierowanych na profilaktykę raka prostaty, nigdy dość. Kluczowe jest zbudowanie przekonania o potrzebie wykonywania regularnych badań profilaktycznych. Skutecznego przekonania mężczyzn w Polsce, że taka postawa procentuje: dłuższym i lepszej jakości życiem (także w przypadku zdiagnozowania nowotworu). Po drugie: diagnostyka. W Czechach funkcjonuje oficjalny narodowy program skriningu raka prostaty. W Polsce zainicjowano program pilotażowy, jednak jest on koordynowany tylko przez jeden z ośrodków. Zdecydowanie potrzeba większej skali działania, w tym włączenia w prace Polskiego Towarzystwa Urologicznego, które jest w stanie dostarczyć właściwy wkład merytoryczny w tego typu inicjatywę – podkreśla ekspert.
 
Urolog bez skierowania
 
Zdaniem prof. Tomasza Drewy kolejną barierą do pokonania na drodze do lepszych warunków opieki nad pacjentami z rakiem prostaty jest zniesienie skierowań do specjalisty urologa.
 
– Dziś, aby pacjent dostał się do urologa, musi tam trafić przez gabinet lekarza rodzinnego. Co prawda, teoretycznie pacjenci, którzy chcieliby się zbadać w kierunku raka prostaty, mają potencjalnie dostępną możliwość wizyty u specjalisty onkologa bez konieczności pozyskania skierowana od lekarza rodzinnego. Musimy jednak uczciwie przyznać, że dostępność wizyt u onkologów i miejsc, gdzie prowadzone są takie konsultacje skriningowe jest wielokrotnie mniejsza niż dostępność i liczba poradni urologicznych. Potencjał poradni urologicznych staje się przez to nie w pełni wykorzystany. Wzorcowe rozwiązanie? Funkcjonuje, i to w Polsce: w ramach działań profilaktycznych (zapobieganie i wczesne wykrywanie nowotworów ginekologicznych) kobiety w Polsce mogą dostać się na wizytę do specjalisty ginekologa bez konieczności pozyskania skierowania od lekarza rodzinnego. To naprawdę wymiernie procentuje – przekonuje prof. Tomasz Drewa.
 
Ekspert wskazuje dodatkowo na psychologiczny aspekt diagnostyki mężczyzn pod kątem raka prostaty. Zdaniem specjalisty kwestia badania prostaty i jąder dla wielu panów bywa wyzwaniem o naturze psychicznej. Im zatem krótsza ścieżka diagnostyczna, tym prawdopodobieństwo, że pacjent zdecyduje się na nią wkroczyć, jest większe.
 
Biopsja fuzyjna
 
Wymieniając pozytywne zmiany w opiece nad pacjentami z rakiem prostaty prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego wskazuje na zwiększenie dostępności i jakości badań z zastosowaniem rezonansu magnetycznego.
 
– Trzeba przyznać, że dostępność badań rezonansem magnetycznym jest obecnie dość duża. Co więcej, jakość badań i ich opisy także są obecnie bardzo dobre. W ciągu ostatnich dwóch lat nastąpiła w tym zakresie naprawdę znacząca zmiana jakościowa. To bardzo ważne, ponieważ bez dobrej jakościowo oceny tego badania nie ma mowy o tym, żeby można było właściwie zdiagnozować raka prostaty. Problem polega na tym, że nie jest obecnie refundowana biopsja w oparciu o rezonans (tzw. biopsja fuzyjna). Pacjenci pytają o możliwość jej wykonania – czy to ze znieczuleniem czy bez, ale z użyciem odpowiedniego sprzętu. Niestety, z powodu braku refundacji musimy wciąż jednak bazować na tak zwanej „starej biopsji”. Szpitale mają problemy z zakupem sprzętu do biopsji fuzyjnej i brakiem możliwości rozliczenia procedury obejmującej znieczulenie i wykonanie badania – przyznaje prof. Tomasz Drewa.
 
Leczenie: potrzebne szersze zakresy refundacyjne
 
W kontekście dostępności metod leczenia raka prostaty prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego przyznaje: co do zasady mamy w Polsce możliwości zastosowania terapii zgodnych z aktualną wiedzą medyczną (zawartych w wytycznych towarzystw naukowych). To, co pozostaje wyzwaniem, to poszerzanie dostępu do terapii tak, by określoną formę leczenia można było rzeczywiście zastosować zgodnie ze wskazaniami klinicznymi, bez ograniczeń administracyjnych.
 
– Większość pacjentów z rakiem prostaty jest leczona metodami radykalnymi – albo przy pomocy operacji, albo przy pomocy różnych form naświetlania jonizującego. Dostępność i zakres refundacyjny  różnych metod leczenia w początkowych stadiach choroby wydają się dobre. Wyzwaniem jest leczenie zaawansowanej i rozsianej postaci raka prostaty. To znacznie mniej liczna grupa pacjentów. Dla tych chorych medycyna ma dziś propozycje różnych rozwiązań, w tym leczenia kilkoma preparatami jednocześnie (działanie na wielu frontach), leczenia sekwencyjnego. To, co bywa wyzwaniem, to brak refundacji dla poszczególnych rozwiązań w określonych grupach chorych. Przykładowo, jeśli pacjent nie spełnia albo przekroczy określone w programie lekowym parametry, nie może liczyć na refundowaną terapię nawet, jeśli onkolog mógłby i chciał ją zastosować w oparciu o aktualną wiedzę medyczną. To i wymienione wcześniej wyzwania wydają się priorytetowe do wdrożenia w najbliższym czasie. Jako Polskie Towarzystwo Urologiczne pozostajemy do dyspozycji Ministerstwa Zdrowia by wypracowywać rozwiązania poprawiające długość i jakość życia chorych na raka prostaty w Polsce – deklaruje prof. Tomasz Drewa.
 
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32321669/
– Rak płuca jest największym zagrożeniem zdrowotnym wśród wszystkich nowotworów z jakimi mamy do czynienia – mówił prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski podczas debaty Wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka płuca w Polsce z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”. – Mimo że mamy rewolucję w leczeniu raka płuca, to cały czas ścieżka diagnostyczna i dostęp do terapii jest ograniczony w Polsce. I to jest bardzo duży problem. Stąd konieczne jest zaangażowanie kolegów lekarzy rodzinnych, pulmonologów, torakochirurgów, onkologów i diagnostów molekularnych, jak również patomorfologów.
Co roku rak płuca jest w Polsce przyczyną zgonów około 24 tys. osób. To mniej więcej tyle ile powodują trzy kolejne najczęstsze nowotwory.

– Pomimo postępu w medycynie, w tym nowotworze w Polsce nie osiągnęliśmy w ostatnim czasie poprawy wyników wyleczalności. Niestety zachowania społeczne naszych rodaków, dotyczące szczególnie palenia tytoniu, odbiegają od zachowań w krajach Europy Zachodniej. Mamy około 10% więcej osób palących tytoń niż np. we Francji. W związku z tym działania, z którymi musimy mieć do czynienia w najbliższym czasie są bardzo duże – zwracał uwagę prof. Rutkowski.

Prof. Dariusz Kowalski, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, podkreślał, jak bardzo zwiększyły się możliwości leczenia raka płuca. – Jeszcze niedawno mediana czasu przeżycia chorych wynosiła od 3 do 5 miesięcy. 6 miesięcy to był sukces. Dokonał się skokowy postęp w leczeniu nowotworów tego obszaru, a w szczególności niedrobnokomórkowego raka płuca. Wprowadzono dwie całkowicie nowe klasy leków terapeutycznych – leki ukierunkowane molekularnie i leki immunokompetentne.

Ministerstwo Zdrowia nadało rakowi płuca priorytet w Narodowej Strategii Onkologicznej. Zapisano utworzenie Lung Cancer Unitów, czyli oddziałów kompetencji dla diagnostyki i leczenia raka płuca. Poprawie sytuacji mają służyć zmiany w diagnostyce  patomorfologicznej, jak i molekularnej, oraz program screeningowy za pomocą niskodawkowej tomografii, którego pilotaż ma zostać przedłużony. Krajowa Sieć Onkologiczna ma zoptymalizować ścieżkę pacjenta, dzięki m. in. wprowadzeniu koordynatorów. Od 2020 roku do refundacji trafiło wiele nowych cząsteczek. Jednak cały czas wielu pacjentów nie otrzymuje skutecznego leczenia, z powodu opóźnień w diagnostyce i jej nieoptymanej organizacji.

– Mamy w raku płuca największy przełom w leczeniu od lat, a tylko ok. 20% pacjentów korzysta z programu lekowego raka płuca, podczas gdy powinno być to minimum 40-50%. To jest przerażające – alarmował prof. Piotr Rutkowski.

Objawy raka płuca są widoczne dopiero w zaawansowanym stadium, a w przypadku tego nowotworu bardzo liczy się czas, dlatego powstał Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca, czyli program wykonywania niskodawkowej tomografii komputerowej. – Jesteśmy jednym z kilku krajów europejskich, gdzie ten program został bardzo szybko uruchomiony m.in. dzięki działalności Polskiej Grupy Raka Płuca – przypomniał dr Mateusz Polaczek.

Niestety wciąż mierzymy się z wyzwaniami ze strony systemu opieki zdrowotnej i ze zbyt długim oczekiwaniem – najpierw na pierwszorazową wizytę ambulatoryjną, potem do pulmonologa bądź chirurga klatki piersiowej i na wstępne badania diagnostyczne (np. tomografię komputerową klatki piersiowej). 

Aby ułatwić proces diagnostyki lekarze podstawowej opieki zdrowotnej od stycznia tego roku mają prawo wystawić skierowanie na takie badanie z czego wielu z nich nie korzysta. Jeśli pacjent trafi do pulmonologa czy do torakochirurga już z wynikiem takiego badania to zdecydowanie przyspieszy, nawet o kilka tygodni, całą jego ścieżkę diagnostyczną. – Niestety liczba skierowań lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej na diagnostykę w ramach karty DILO spadła – zauważył dr Mateusz Polaczek z III Kliniki Chorób Płuc, Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Kolejnym kluczowym etapem w diagnostyce są wysokiej jakości badania diagnostyczne – przede wszystkim endoskopowe, a tylko pełen komplet badań pozwala zespołowi wielo-specjalistycznemu prawidłowo zakwalifikować pacjenta do leczenia radykalnego lub systemowego. Dzięki szybkiej, dobrze zorganizowanej diagnostyce chory może być szybciej włączony do zindywidualizowanego leczenia.

– W diagnostyce raka płuca stosowane są najbardziej zaawansowane techniki genetyczne, ale w około 30% przypadków brakuje lub nie ma wcale tkanki nadającej się do oceny molekularnej oraz oznaczenia innych czynników predykcyjnych w badaniach. A badania te muszą być wykonane tak, aby przy jednym podejściu uzyskać możliwie największą ilość informacji kluczowych dla procesu diagnostyczno-terapeutycznego – zwrócił uwagę dr Andrzej Tysarowski, Kierownik Pracowni Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.

Prof. Rutkowski przypomniał, że “żadne leczenie w tej chwili nie może się odbyć w raku płuca bez właściwej diagnostyki patomorfologicznej, ale przede wszystkim molekularnej i ten dobór chyba jest najbardziej rozbudowany wśród wszystkich nowotworów”.

Eksperci bardzo liczą na usprawnienie procesu diagnostyki dzięki utworzeniu Lung Cancer Unit’ów, czyli specjalistycznych ośrodków multidyscyplinarnych. – Mają one robić bardzo dobrą i bardzo szybką diagnostykę – w bardzo krótkim czasie identyfikować, kwalifikować, leczyć przypadki bardzo trudne albo rzadkie, współpracować z innymi prowadzącymi pacjentów z mniej wymagającymi postaciami choroby, również z innych ośrodków. – mówił prof. Dariusz Kowalski

Wagę takiego rozwiązania organizacyjnego podkreślał dr Andrzej Badzio Chorzy często trafiają do nas z dużymi brakami w diagnostyce i musimy ponownie tę diagnostykę rozpoczynać, albo czasami z powodu upływu czasu musimy decyzje podejmować na podstawie diagnostyki niepełnej. To jest dużym problemem. Utworzenie ośrodków, które mogłyby diagnostykę prowadzić w sposób zorganizowany ze standardami, które obowiązywałyby w całym kraju bardzo by usprawniło ten proces i pacjent trafiałby na konsylium już z pełną informacją, która pozwoli taką decyzję podjąć.

W trakcie dyskusji eksperci podkreślali też kwestię odpowiedzialności i solidności pracy samych lekarzy, zwłaszcza w kontekście konsyliów. – Nie zawsze są one przeprowadzane w sposób w jaki byśmy sobie życzyli, nie tylko z powodu niedokładnej diagnostyki. Dobrze byłoby, gdyby te konsylia nie stały się biurokratycznym elementem, ale rzeczywiście były owocną dyskusją między specjalistami. – apelował dr Andrzej Badzio.

Uczestnicy dyskusji zadeklarowali współpracę Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z Polską Grupą Raka Płuca i innymi towarzystwami, żeby szybko poprawić tę niekorzystną sytuację.

Artykuł powstał na podstawie relacji z debaty „Aktualne wyzwania w diagnostyce i leczenia raka płuca w Polsce” – pełna relacja wideo dostępna pod linkiem:
https://www.youtube.com/live/YsX2XZI8WdA?feature=share

źródło: Medicalpress

9 listopada rusza nowy program stażowy w obszarze onkologii zainicjowany przez firmę AstraZeneca oraz Institute of Cancer Research w Londynie. Partnerem projektu jest Porozumienie Akademickich Centrów Transferu Technologii. W ramach procedury konkursowej na początku przyszłego roku wyłoniona zostanie osoba, która otrzyma możliwość odbycia rocznego stażu w prestiżowym Institute of Cancer Research w Londynie.
AstraZeneca to globalna firma biotechnologiczna, inwestująca w R&D i blisko współpracująca zarówno z ośrodkami naukowymi na świecie, ale również z około 250 podmiotami w Polsce. Spółka od lat wspiera środowisko akademickie, oferuje różnorodne programy stażowe, doktoraty wdrożeniowe i zachęca młodych naukowców do rozwoju w swoich strukturach.
 
Wspieranie młodych naukowców jest jedną nadrzędnych wartości firmy AstraZeneca. Chcemy podążać za nauką, wierzymy, że takie podejście wspomaga potencjał innowacyjny firmy, ale także krajowych jednostek badawczych. Mamy nadzieję, że zdobyte podczas stażu doświadczenia przyczynią się do wzmacniania działalności naukowej i innowacyjności polskiego środowiska – zaznacza dr inż. Karolina Tkaczuk, Senior Director, Innovation and Academic Alliance w AstraZeneca.

Program stażowy jest projektem unikatowym, który wspiera partnerstwo między podmiotami komercyjnymi i światem akademickim. Ważne jest też to, że takie programy mogą mieć znaczący wpływ na ścieżkę kariery naukowców w nich uczestniczących.

Ten program jest autorską inicjatywą polskiego zespołu AstraZeneca i wierzymy, że umożliwi wymianę kadr oraz doświadczeń między wiodącymi ośrodkami naukowymi w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Ja sam miałem okazję na początku mojej drogi naukowej odbyć taki staż i było to doświadczenie, które ukształtowało moją drogę zawodową. To wtedy zdecydowałem, że chcę robić doktorat w onkologii i specjalizować się w obszarze naprawy DNA. Dzięki tej decyzji od 15 lat pracuję z lekami które mają realny wpływ na życie wielu pacjentów – podkreśla dr Rafał Lolo, Senior Director, Precision Medicine Lead, Oncology R&D w AstraZeneca.

Institute of Cancer Research w Londynie jest jedną z najbardziej wpływowych na świecie organizacji zajmujących się badaniami nad rakiem, z ponad 100-letnią historią. Londyński instytut to światowy lider w identyfikacji genów nowotworowych, odkrywaniu leków przeciwnowotworowych i opracowywaniu precyzyjnej radioterapii.

Wierzymy, że możliwość zdobycia doświadczenia w tak prestiżowej instytucji to ogromna szansa dla polskiego naukowca. Cieszymy się, że AstraZeneca zdecydowała się na partnerstwo z PACTT w realizacji tego programu. Ta inicjatywa jest jednym z kilku kroków wspierających budowanie w Polsce silnych kompetencji w obszarze onkologii precyzyjnej i rozwoju technik molekularnych – mówi dr Robert Dwiliński, prezes Fundacji Porozumienia Akademickich Centrów Transferu Technologii.

Już od 9 listopada naukowcy zajmujący się onkologią mogą zapoznać się z warunkami programu umieszczonymi w witrynie internetowej www.nagroda-naukowa-az.pactt.pl. Nabór zgłoszeń rozpocznie się w grudniu 2022 r. Z kolei w styczniu 2023 r. zakończy się pierwszy etap konkursu. W drugim etapie, w marcu 2023 r., wyłoniony zostanie laureat programu. Rozpocznie on we wrześniu 2023 r. dziesięciomiesięczny staż w londyńskim Institute of Cancer Research. Program stażu będzie odzwierciedlał plany i zainteresowania badawcze laureata.

Więcej informacji na temat konkursu znajduje się pod adresem: 
www.nagroda-naukowa-az.pactt.pl

źródło: AstraZeneca
9 listopada rusza nowy program stażowy w obszarze onkologii zainicjowany przez firmę AstraZeneca oraz Institute of Cancer Research w Londynie. Partnerem projektu jest Porozumienie Akademickich Centrów Transferu Technologii. W ramach procedury konkursowej na początku przyszłego roku wyłoniona zostanie osoba, która otrzyma możliwość odbycia rocznego stażu w prestiżowym Institute of Cancer Research w Londynie.
AstraZeneca to globalna firma biotechnologiczna, inwestująca w R&D i blisko współpracująca zarówno z ośrodkami naukowymi na świecie, ale również z około 250 podmiotami w Polsce. Spółka od lat wspiera środowisko akademickie, oferuje różnorodne programy stażowe, doktoraty wdrożeniowe i zachęca młodych naukowców do rozwoju w swoich strukturach.
 
Wspieranie młodych naukowców jest jedną nadrzędnych wartości firmy AstraZeneca. Chcemy podążać za nauką, wierzymy, że takie podejście wspomaga potencjał innowacyjny firmy, ale także krajowych jednostek badawczych. Mamy nadzieję, że zdobyte podczas stażu doświadczenia przyczynią się do wzmacniania działalności naukowej i innowacyjności polskiego środowiska – zaznacza dr inż. Karolina Tkaczuk, Senior Director, Innovation and Academic Alliance w AstraZeneca.

Program stażowy jest projektem unikatowym, który wspiera partnerstwo między podmiotami komercyjnymi i światem akademickim. Ważne jest też to, że takie programy mogą mieć znaczący wpływ na ścieżkę kariery naukowców w nich uczestniczących.

Ten program jest autorską inicjatywą polskiego zespołu AstraZeneca i wierzymy, że umożliwi wymianę kadr oraz doświadczeń między wiodącymi ośrodkami naukowymi w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Ja sam miałem okazję na początku mojej drogi naukowej odbyć taki staż i było to doświadczenie, które ukształtowało moją drogę zawodową. To wtedy zdecydowałem, że chcę robić doktorat w onkologii i specjalizować się w obszarze naprawy DNA. Dzięki tej decyzji od 15 lat pracuję z lekami które mają realny wpływ na życie wielu pacjentów – podkreśla dr Rafał Lolo, Senior Director, Precision Medicine Lead, Oncology R&D w AstraZeneca.

Institute of Cancer Research w Londynie jest jedną z najbardziej wpływowych na świecie organizacji zajmujących się badaniami nad rakiem, z ponad 100-letnią historią. Londyński instytut to światowy lider w identyfikacji genów nowotworowych, odkrywaniu leków przeciwnowotworowych i opracowywaniu precyzyjnej radioterapii.

Wierzymy, że możliwość zdobycia doświadczenia w tak prestiżowej instytucji to ogromna szansa dla polskiego naukowca. Cieszymy się, że AstraZeneca zdecydowała się na partnerstwo z PACTT w realizacji tego programu. Ta inicjatywa jest jednym z kilku kroków wspierających budowanie w Polsce silnych kompetencji w obszarze onkologii precyzyjnej i rozwoju technik molekularnych – mówi dr Robert Dwiliński, prezes Fundacji Porozumienia Akademickich Centrów Transferu Technologii.

Już od 9 listopada naukowcy zajmujący się onkologią mogą zapoznać się z warunkami programu umieszczonymi w witrynie internetowej www.nagroda-naukowa-az.pactt.pl. Nabór zgłoszeń rozpocznie się w grudniu 2022 r. Z kolei w styczniu 2023 r. zakończy się pierwszy etap konkursu. W drugim etapie, w marcu 2023 r., wyłoniony zostanie laureat programu. Rozpocznie on we wrześniu 2023 r. dziesięciomiesięczny staż w londyńskim Institute of Cancer Research. Program stażu będzie odzwierciedlał plany i zainteresowania badawcze laureata.

Więcej informacji na temat konkursu znajduje się pod adresem: 
www.nagroda-naukowa-az.pactt.pl

źródło: AstraZeneca
O tym, kto jest narażony na zachorowanie na raka pęcherza moczowego, jakie objawy daje ten nowotwór oraz jak wygląda jego diagnostyka i leczenie rozmawiamy z dr n. med. Iwoną Skoneczną ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie, onkologiem specjalizującym się w nowotworach urologicznych.
Rak pęcherza moczowego jest nowotworem „zapomnianym”, choć jest to choroba dosyć powszechna. Kto najczęściej choruje na raka pęcherza?
To prawda, rak pęcherza moczowego jest stosunkowo częstym nowotworem – każdego roku w Polsce rozpoznajemy około 8 tysięcy nowych przypadków tego raka. Jest to choroba, która dotyczy częściej mężczyzn. U około połowy pacjentów nowotwór pęcherza jest skutkiem palenia tytoniu, a u około 1/3 chorych – skutkiem zawodowej ekspozycji na różne szkodliwe substancje chemiczne. Bywają też pacjenci, u których występują jednocześnie oba te czynniki ryzyka zachorowania – to osoby, które palą i równocześnie są narażone toksyczne chemikalia. Niestety w Polsce u dużej części pacjentów rak pęcherza jest rozpoznawany w stadium, gdy jest już to nowotwór zaawansowany i inwazyjny. Dlatego z powodu raka pęcherza umiera około 4 tysięcy pacjentów rocznie.

Jak często i jakie badania profilaktyczne warto zatem wykonywać, żeby wcześnie wykryć raka pęcherza?
Podstawowym badaniem, które może pomóc wcześnie wykryć ten nowotwór jest zwykłe, ogólne badanie moczu. Jest to badanie tanie, niebolesne, bardzo łatwe do wykonania, które możemy sobie sami zlecić. Warto je wykonywać regularnie nawet, jeśli nie odczuwamy żadnych dolegliwości, czy nie obserwujemy żadnych niepokojących objawów. Dzięki temu możemy znaleźć chorobę we wczesnym stadium rozwoju.

A jakie dolegliwości lub objawy powinny skłonić nas do niezwłocznego wykonania badania ogólnego moczu?
Wskazaniem do natychmiastowego zrobienia badania ogólnego moczu jest pojawienie się krwi w moczu, czyli czerwone lub różowe zabarwienie moczu. To bardzo ważne, aby obserwować zarówno mocz jak i stolec, i w sytuacji, gdy zauważymy czerwone zabarwienie moczu lub stolca, nawet jeśli pojawiło się i minęło, jak najszybciej zameldować o tym swojemu lekarzowi rodzinnemu. Nie cieszmy się, że krwiomocz był epizodyczny i zniknął, tylko zróbmy badania kontrolne. Oprócz badania ogólnego moczu, należy w takim wypadku wykonać badanie USG jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. Pamiętajmy, że żeby ocenić pęcherz moczowy w badaniu USG, pęcherz musi być wypełniony jak balon. Na badanie należy zatem przyjść z butelką niegazowanej wody i wypić ją tuż przed badaniem.

Nie u wszystkich osób z rakiem pęcherza występuje krwiomocz, dlatego powinniśmy zwracać uwagę także na inne objawy. Zaniepokoić powinna nas trwająca ponad 2 tygodnie infekcja dróg moczowych, problemy z oddawaniem moczu, takie jak: szczypanie, pieczenie, ból; czy też częste oddawanie moczu. Niektóre nowotwory mogą bowiem podrażniać pęcherz moczowy, w taki sposób, że nie dają krwawienia lecz przypominają infekcję.

Jak wygląda proces diagnostyczny w raku pęcherza?
Jeśli po wykonaniu badania ogólnego moczu oraz badania USG, lekarz podejrzewa raka pęcherza, powinien jak najszybciej skierować pacjenta do urologa. Urolog powinien zajrzeć do środka pęcherza moczowego za pomocą instrumentu, który nazywa się cystoskop. Zabieg ten, nazywany cystoskopią, wykonywany jest w znieczuleniu. Lekarz ma wówczas możliwość dokładnego obejrzenia pęcherza oraz wycięcia podejrzanych zmian. Jeśli zmiany są niewielkie możliwe jest wycięcie ich w całości, natomiast jeśli są duże i rozległe, pobiera się z nich wycinki. Następnie wycinki te są analizowane pod mikroskopem. Jest to tzw. badanie mikroskopowe histopatologiczne, którego wyniki dają ostateczną odpowiedź, czy mamy do czynienia z rakiem oraz z jakim jego typem.

Jakie są rokowania w raku pęcherza?
Tak jak w każdym nowotworze, wyniki leczenia raka pęcherza zależą od stopnia zaawansowania choroby. Powinniśmy zrobić wszystko, aby taki nowotwór rozpoznać jak najwcześniej, czyli w tzw. nieinwazyjnym stadium, kiedy jeszcze nie wrasta głęboko w ścianę pęcherza moczowego. Jeśli się to uda, leczenie polega na wycięciu zmian podczas zabiegu tzw. przezcewkowej elektroresekcji (z ang. TURT/TURBT). Wyniki takiego leczenia są doskonałe i pacjenci żyją przez wiele lat. Czasem po takim leczeniu wymagane są kontrolne, regularne cystoskopie, czyli zaglądnięcia do pęcherza moczowego, czasami stosujemy wlewy z terapeutykami do pęcherza moczowego, ale pęcherz pozostaje i nadal działa. Jeśli natomiast proces diagnostyczny trwa zbyt długo i nowotwór ma czas na to, żeby wrosnąć głęboko w ściany pęcherza moczowego, to sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Mówimy wtedy o tzw. inwazyjnym raku pęcherza moczowego. Leczenie takiego raka to dużo bardziej skomplikowany proces, mocno obciążający dla pacjenta, a na dodatek jego wyniki nie zawsze są takie, jakbyśmy chcieli. Dlatego, tak ważne jest, żeby jak najszybciej doprowadzić do rozpoznania choroby, w jeszcze nieinwazyjnym stadium.

Co jeśli się to nie uda? Na czym polega leczenie inwazyjnego raka pęcherza?
U pacjentów, u których nowotwór wrasta w ściany pęcherza moczowego, konieczne jest wycięcie całego pęcherza wraz z przylegającymi narządami, czyli u mężczyzn wraz prostatą, a u kobiet wraz z częścią narządu rodnego. Operacja ta, nazywana radykalną cystektomią, jest dużym, okaleczającym zabiegiem, w trakcie którego konieczne jest wykonanie urostomii. Po operacji nie jest bowiem możliwe oddawanie moczu w naturalny sposób, lecz spływa on do specjalnego woreczka przyklejanego do skóry. W pierwszej chwili urostomia wygląda dla pacjenta jak przysłowiowy „koniec świata” – jednak najczęściej wcale tak nie jest. Przyklejony do skóry woreczek na mocz nie wyklucza aktywnego, prawie normalnego życia z wykonywaniem czynności zawodowych oraz sportu. Niestety, nowotwór, który wrasta w ścianę pęcherza moczowego, ma także tendencję do wrastania do naczyń krwionośnych, co oznacza, że dosyć łatwo daje przerzuty. Dlatego jeszcze przed operacją cystektomii pacjent powinien otrzymać przedoperacyjną chemioterapię.

Niektórzy pacjenci nie zgadzają się na wycięcie pęcherza moczowego i u nich sięgamy po leczenie łączące kilka metod, czyli chirurgiczne wycięcie jak największego obszaru guza, chemioterapię i naświetlania. Czasami udaje się uzyskać w ten sposób dobre, długotrwałe wyniki, jednak pęcherz moczowy nie jest idealnym narządem do napromieniowania i stąd nie u wszystkich pacjentów takie leczenie przynosi oczekiwane efekty. Dlatego też złotym standardem przy inwazyjnym raku pęcherza jest usunięcie pęcherza wraz z podaniem okołooperacyjnej chemioterapii.

Jakie są aktualnie możliwości leczenia zaawansowanego raka pęcherza?
Zaawansowany rak pęcherza moczowego to nowotwór, którego nie jesteśmy w stanie całkowicie wyciąć albo nowotwór, który dał przerzuty do innych lokalizacji w organizmie, poza pęcherz moczowy. Aby potwierdzić takie rozpoznanie, musimy u pacjenta pobrać wycinki z pęcherza oraz wykonać rutynowe badanie tomograficzne przynajmniej klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Jeżeli w takim badaniu widzimy nowotwór poza pęcherzem moczowym, pacjenta kwalifikujemy do systemowej chemioterapii. Problemem jest jednak to, że aby podać klasyczną chemioterapię, wymagane są dobre parametry nerkowe, a niestety u części pacjentów guz w pęcherzu moczowym utrudnia odpływ moczu z nerek, co sprawia, że te parametry nie są wystarczające dobre, abyśmy mogli bezpiecznie zastosować chemioterapię. Wtedy nasze możliwości działania są ograniczone. Jeżeli jednak pacjent może otrzymać chemioterapię, to ją stosujemy. Po zakończeniu cykli chemioterapii, oceniamy odpowiedź na to leczenie i jeżeli odpowiedź jest dobra, czyli udało się zatrzymać postęp choroby, możemy zastosować immunoterapię, która podtrzymuje ten dobry efekt uzyskany wskutek podawania chemioterapii. Inny rodzaj immunoterapii stosujemy natomiast u pacjentów, u których chemioterapia nie zadziałała lub przestała działać. Z prowadzonych badań wynika jednak, że dużo lepiej jest, kiedy pacjent dostaje immunoterapię zaraz po zakończeniu chemioterapii, w celu wzmocnienia jej efektu, i bez czekania na nawrót choroby. Jeszcze inny rodzaj immunoterapii to taka, która jest stosowana u tych pacjentów, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii, a ponadto mają odpowiednio wysoką ekspresję określonego markera. Ta wysoka ekspresja daje szansę na dobrą odpowiedź na immunoterapię. Problemem jest to, że w Polsce żadna z tych immunoterapii nie jest obecnie refundowana. Cieszymy się, że pojawiają się nowe leki przeznaczone do leczenia zaawansowanego raka pęcherza moczowego, ale niestety na dzisiaj nie do końca są one dostępne dla naszych polskich pacjentów. Oczywiście chcielibyśmy, żeby to się zmieniło i żeby immunoterapia była refundowana, a tym samym dostępna dla naszych chorych.

Dlaczego w leczeniu raka pęcherza ważna jest współpraca różnych specjalistów?
Obecnie w większości nowotworów stosujemy leczenie wielodyscyplinarne. W zespole lekarzy, którzy zajmują się leczeniem choroby nowotworowej, jest najczęściej chirurg, onkolog radioterapeuta oraz chemioterapeuta, czyli onkolog kliniczny. Dzięki temu można połączyć metody operacyjne, czyli wycinania guza, z napromienianiem oraz z podawaniem leczenia systemowego, czyli chemioterapii czy immunoterapii. Takie postępowanie przynosi najlepsze rezultaty i ważne jest, żeby pacjent mógł płynnie, bez zbędnej zwłoki, przechodzić z jednego leczenia do kolejnego.
 
Dr n. med. Iwona Skoneczna jest ekspertką kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, prowadzonej przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych. Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na „zapomniany” nowotwór, jakim jest rak pęcherza.

Działania edukacyjne prowadzone są na stronie kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl oraz
na profilu na FB
www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz 

Na FB funkcjonuje też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich: https://www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz

 źródło: wywiad ukazał się w kwartalniku NTM nr 2(81)/2022
O tym, kto jest narażony na zachorowanie na raka pęcherza moczowego, jakie objawy daje ten nowotwór oraz jak wygląda jego diagnostyka i leczenie rozmawiamy z dr n. med. Iwoną Skoneczną ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie, onkologiem specjalizującym się w nowotworach urologicznych.
Rak pęcherza moczowego jest nowotworem „zapomnianym”, choć jest to choroba dosyć powszechna. Kto najczęściej choruje na raka pęcherza?
To prawda, rak pęcherza moczowego jest stosunkowo częstym nowotworem – każdego roku w Polsce rozpoznajemy około 8 tysięcy nowych przypadków tego raka. Jest to choroba, która dotyczy częściej mężczyzn. U około połowy pacjentów nowotwór pęcherza jest skutkiem palenia tytoniu, a u około 1/3 chorych – skutkiem zawodowej ekspozycji na różne szkodliwe substancje chemiczne. Bywają też pacjenci, u których występują jednocześnie oba te czynniki ryzyka zachorowania – to osoby, które palą i równocześnie są narażone toksyczne chemikalia. Niestety w Polsce u dużej części pacjentów rak pęcherza jest rozpoznawany w stadium, gdy jest już to nowotwór zaawansowany i inwazyjny. Dlatego z powodu raka pęcherza umiera około 4 tysięcy pacjentów rocznie.

Jak często i jakie badania profilaktyczne warto zatem wykonywać, żeby wcześnie wykryć raka pęcherza?
Podstawowym badaniem, które może pomóc wcześnie wykryć ten nowotwór jest zwykłe, ogólne badanie moczu. Jest to badanie tanie, niebolesne, bardzo łatwe do wykonania, które możemy sobie sami zlecić. Warto je wykonywać regularnie nawet, jeśli nie odczuwamy żadnych dolegliwości, czy nie obserwujemy żadnych niepokojących objawów. Dzięki temu możemy znaleźć chorobę we wczesnym stadium rozwoju.

A jakie dolegliwości lub objawy powinny skłonić nas do niezwłocznego wykonania badania ogólnego moczu?
Wskazaniem do natychmiastowego zrobienia badania ogólnego moczu jest pojawienie się krwi w moczu, czyli czerwone lub różowe zabarwienie moczu. To bardzo ważne, aby obserwować zarówno mocz jak i stolec, i w sytuacji, gdy zauważymy czerwone zabarwienie moczu lub stolca, nawet jeśli pojawiło się i minęło, jak najszybciej zameldować o tym swojemu lekarzowi rodzinnemu. Nie cieszmy się, że krwiomocz był epizodyczny i zniknął, tylko zróbmy badania kontrolne. Oprócz badania ogólnego moczu, należy w takim wypadku wykonać badanie USG jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. Pamiętajmy, że żeby ocenić pęcherz moczowy w badaniu USG, pęcherz musi być wypełniony jak balon. Na badanie należy zatem przyjść z butelką niegazowanej wody i wypić ją tuż przed badaniem.

Nie u wszystkich osób z rakiem pęcherza występuje krwiomocz, dlatego powinniśmy zwracać uwagę także na inne objawy. Zaniepokoić powinna nas trwająca ponad 2 tygodnie infekcja dróg moczowych, problemy z oddawaniem moczu, takie jak: szczypanie, pieczenie, ból; czy też częste oddawanie moczu. Niektóre nowotwory mogą bowiem podrażniać pęcherz moczowy, w taki sposób, że nie dają krwawienia lecz przypominają infekcję.

Jak wygląda proces diagnostyczny w raku pęcherza?
Jeśli po wykonaniu badania ogólnego moczu oraz badania USG, lekarz podejrzewa raka pęcherza, powinien jak najszybciej skierować pacjenta do urologa. Urolog powinien zajrzeć do środka pęcherza moczowego za pomocą instrumentu, który nazywa się cystoskop. Zabieg ten, nazywany cystoskopią, wykonywany jest w znieczuleniu. Lekarz ma wówczas możliwość dokładnego obejrzenia pęcherza oraz wycięcia podejrzanych zmian. Jeśli zmiany są niewielkie możliwe jest wycięcie ich w całości, natomiast jeśli są duże i rozległe, pobiera się z nich wycinki. Następnie wycinki te są analizowane pod mikroskopem. Jest to tzw. badanie mikroskopowe histopatologiczne, którego wyniki dają ostateczną odpowiedź, czy mamy do czynienia z rakiem oraz z jakim jego typem.

Jakie są rokowania w raku pęcherza?
Tak jak w każdym nowotworze, wyniki leczenia raka pęcherza zależą od stopnia zaawansowania choroby. Powinniśmy zrobić wszystko, aby taki nowotwór rozpoznać jak najwcześniej, czyli w tzw. nieinwazyjnym stadium, kiedy jeszcze nie wrasta głęboko w ścianę pęcherza moczowego. Jeśli się to uda, leczenie polega na wycięciu zmian podczas zabiegu tzw. przezcewkowej elektroresekcji (z ang. TURT/TURBT). Wyniki takiego leczenia są doskonałe i pacjenci żyją przez wiele lat. Czasem po takim leczeniu wymagane są kontrolne, regularne cystoskopie, czyli zaglądnięcia do pęcherza moczowego, czasami stosujemy wlewy z terapeutykami do pęcherza moczowego, ale pęcherz pozostaje i nadal działa. Jeśli natomiast proces diagnostyczny trwa zbyt długo i nowotwór ma czas na to, żeby wrosnąć głęboko w ściany pęcherza moczowego, to sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Mówimy wtedy o tzw. inwazyjnym raku pęcherza moczowego. Leczenie takiego raka to dużo bardziej skomplikowany proces, mocno obciążający dla pacjenta, a na dodatek jego wyniki nie zawsze są takie, jakbyśmy chcieli. Dlatego, tak ważne jest, żeby jak najszybciej doprowadzić do rozpoznania choroby, w jeszcze nieinwazyjnym stadium.

Co jeśli się to nie uda? Na czym polega leczenie inwazyjnego raka pęcherza?
U pacjentów, u których nowotwór wrasta w ściany pęcherza moczowego, konieczne jest wycięcie całego pęcherza wraz z przylegającymi narządami, czyli u mężczyzn wraz prostatą, a u kobiet wraz z częścią narządu rodnego. Operacja ta, nazywana radykalną cystektomią, jest dużym, okaleczającym zabiegiem, w trakcie którego konieczne jest wykonanie urostomii. Po operacji nie jest bowiem możliwe oddawanie moczu w naturalny sposób, lecz spływa on do specjalnego woreczka przyklejanego do skóry. W pierwszej chwili urostomia wygląda dla pacjenta jak przysłowiowy „koniec świata” – jednak najczęściej wcale tak nie jest. Przyklejony do skóry woreczek na mocz nie wyklucza aktywnego, prawie normalnego życia z wykonywaniem czynności zawodowych oraz sportu. Niestety, nowotwór, który wrasta w ścianę pęcherza moczowego, ma także tendencję do wrastania do naczyń krwionośnych, co oznacza, że dosyć łatwo daje przerzuty. Dlatego jeszcze przed operacją cystektomii pacjent powinien otrzymać przedoperacyjną chemioterapię.

Niektórzy pacjenci nie zgadzają się na wycięcie pęcherza moczowego i u nich sięgamy po leczenie łączące kilka metod, czyli chirurgiczne wycięcie jak największego obszaru guza, chemioterapię i naświetlania. Czasami udaje się uzyskać w ten sposób dobre, długotrwałe wyniki, jednak pęcherz moczowy nie jest idealnym narządem do napromieniowania i stąd nie u wszystkich pacjentów takie leczenie przynosi oczekiwane efekty. Dlatego też złotym standardem przy inwazyjnym raku pęcherza jest usunięcie pęcherza wraz z podaniem okołooperacyjnej chemioterapii.

Jakie są aktualnie możliwości leczenia zaawansowanego raka pęcherza?
Zaawansowany rak pęcherza moczowego to nowotwór, którego nie jesteśmy w stanie całkowicie wyciąć albo nowotwór, który dał przerzuty do innych lokalizacji w organizmie, poza pęcherz moczowy. Aby potwierdzić takie rozpoznanie, musimy u pacjenta pobrać wycinki z pęcherza oraz wykonać rutynowe badanie tomograficzne przynajmniej klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Jeżeli w takim badaniu widzimy nowotwór poza pęcherzem moczowym, pacjenta kwalifikujemy do systemowej chemioterapii. Problemem jest jednak to, że aby podać klasyczną chemioterapię, wymagane są dobre parametry nerkowe, a niestety u części pacjentów guz w pęcherzu moczowym utrudnia odpływ moczu z nerek, co sprawia, że te parametry nie są wystarczające dobre, abyśmy mogli bezpiecznie zastosować chemioterapię. Wtedy nasze możliwości działania są ograniczone. Jeżeli jednak pacjent może otrzymać chemioterapię, to ją stosujemy. Po zakończeniu cykli chemioterapii, oceniamy odpowiedź na to leczenie i jeżeli odpowiedź jest dobra, czyli udało się zatrzymać postęp choroby, możemy zastosować immunoterapię, która podtrzymuje ten dobry efekt uzyskany wskutek podawania chemioterapii. Inny rodzaj immunoterapii stosujemy natomiast u pacjentów, u których chemioterapia nie zadziałała lub przestała działać. Z prowadzonych badań wynika jednak, że dużo lepiej jest, kiedy pacjent dostaje immunoterapię zaraz po zakończeniu chemioterapii, w celu wzmocnienia jej efektu, i bez czekania na nawrót choroby. Jeszcze inny rodzaj immunoterapii to taka, która jest stosowana u tych pacjentów, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii, a ponadto mają odpowiednio wysoką ekspresję określonego markera. Ta wysoka ekspresja daje szansę na dobrą odpowiedź na immunoterapię. Problemem jest to, że w Polsce żadna z tych immunoterapii nie jest obecnie refundowana. Cieszymy się, że pojawiają się nowe leki przeznaczone do leczenia zaawansowanego raka pęcherza moczowego, ale niestety na dzisiaj nie do końca są one dostępne dla naszych polskich pacjentów. Oczywiście chcielibyśmy, żeby to się zmieniło i żeby immunoterapia była refundowana, a tym samym dostępna dla naszych chorych.

Dlaczego w leczeniu raka pęcherza ważna jest współpraca różnych specjalistów?
Obecnie w większości nowotworów stosujemy leczenie wielodyscyplinarne. W zespole lekarzy, którzy zajmują się leczeniem choroby nowotworowej, jest najczęściej chirurg, onkolog radioterapeuta oraz chemioterapeuta, czyli onkolog kliniczny. Dzięki temu można połączyć metody operacyjne, czyli wycinania guza, z napromienianiem oraz z podawaniem leczenia systemowego, czyli chemioterapii czy immunoterapii. Takie postępowanie przynosi najlepsze rezultaty i ważne jest, żeby pacjent mógł płynnie, bez zbędnej zwłoki, przechodzić z jednego leczenia do kolejnego.
 
Dr n. med. Iwona Skoneczna jest ekspertką kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, prowadzonej przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych. Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na „zapomniany” nowotwór, jakim jest rak pęcherza.

Działania edukacyjne prowadzone są na stronie kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl oraz
na profilu na FB
www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz 

Na FB funkcjonuje też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich: https://www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz

 źródło: wywiad ukazał się w kwartalniku NTM nr 2(81)/2022