Medicalpress
Cyberzagrożenia w ochronie zdrowia rosną wręcz geometrycznie. W 2025 roku CSIRT CeZ obsłużył 1441 incydentów bezpieczeństwa, co oznacza wzrost o ponad 60% rok do roku. Najnowsza publikacja Raport 2025 CSIRT CeZ „Krajobraz cyberbezpieczeństwa w sektorze ochrony zdrowia” pokazuje skalę wyzwań, z jakimi mierzy się sektor oraz wskazuje kluczowe kierunki wzmacniania odporności cyfrowej placówek medycznych.  

Statystyki incydentów w sektorze ochrony zdrowia

Zdecydowanie dominują oszustwa komputerowe (580 przypadków) oraz podatne usługi (344), które razem stanowią największą część wszystkich odnotowanych zdarzeń (64%). W dalszej kolejności pojawiają się kategorie o średniej liczbie zgłoszeń, takie jak wycieki poświadczeń (148), szkodliwe oprogramowanie (146) oraz obraźliwe i nielegalne treści (74). Główną przyczyną wielu zdarzeń są coraz bardziej zaawansowane kampanie phishingowe,  kierowane bezpośrednio do personelu medycznego. Często wykorzystują wizerunek instytucji publicznych i stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa danych i ciągłości świadczeń zdrowotnych.

CSIRT CeZ podkreśla, że cyberbezpieczeństwo w ochronie zdrowia ma dziś znaczenie krytyczne, ponieważ naruszenia systemów mogą bezpośrednio wpływać na bezpieczeństwo pacjentów i funkcjonowanie placówek. Odpowiedzią na te wyzwania jest nie tylko rozwój technologii, lecz także wzmacnianie procesów organizacyjnych, edukacja użytkowników oraz wdrażanie standardów wynikających m.in. z dyrektywy NIS2.  

Wyniki ankiety  

Raport prezentuje również wyniki badań sektora. CSIRT CeZ wskazuje na rosnącą świadomość cyberbezpieczeństwa, ale jednocześnie identyfikuje istotne luki m.in. w zakresie zarządzania ryzykiem, wdrażania polityk bezpieczeństwa czy szkoleń kadry zarządzającej.  

Mimo że 76% jednostek deklaruje wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, ponad 28% nie posiada opublikowanej polityki bezpieczeństwa, a ok. 29% dyrektorów ankietowanych placówek nie dokonuje regularnych przeglądów oceny ryzyka. Jednocześnie widać poprawę w obszarze kompetencji kadry zarządzającej: w 2025 roku 42% dyrektorów uczestniczyło w szkoleniach z zakresu cyberbezpieczeństwa (wzrost względem lat ubiegłych). W odpowiedzi na widoczne potrzeby sektora Centrum e‑Zdrowia rozwija działania edukacyjne, w tym bezpłatne szkolenia dla kadry zarządzającej w ramach Akademii CeZ.

Rozwój CSIRT CeZ

CSIRT CeZ konsekwentnie wzmacnia swoje zdolności operacyjne i przygotowuje się do obsługi rosnącej liczby incydentów oraz rozszerzenia zakresu obowiązków wynikających z nowych regulacji, w tym nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Planowane działania obejmują m.in. rozwój kompetencji zespołu, wdrożenie pracy w trybie całodobowym (24/7), rozbudowę zaplecza technicznego oraz narzędzi analitycznych, a także uruchomienie nowych inicjatyw wspierających sektor, takich jak platformy szkoleniowe czy projekty reagowania kryzysowego (np. „Cyberkaretka”).

Istotnym elementem rozwoju jest również intensyfikacja współpracy krajowej i międzynarodowej oraz rozwój działań edukacyjnych i prewencyjnych. CSIRT CeZ pełni rolę praktycznego partnera dla podmiotów ochrony zdrowia, czyli nie tylko reaguje na incydenty, lecz także wspiera sektor w budowaniu długofalowej odporności poprzez rekomendacje, analizy zagrożeń, wymianę informacji oraz działania podnoszące świadomość i rozwój kompetencji w obszarze cyberbezpieczeństwa. 

źródło: Centrum e-Zdrowia

Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki.
Współczesna hematoonkologia należy do najbardziej wymagających obszarów medycyny. Zarówno pod względem diagnostyki, jak i leczenia. Choroby układu krwiotwórczego charakteryzują się dużą różnorodnością biologiczną, często dynamicznym przebiegiem i koniecznością stosowania zaawansowanych terapii, w tym leczenia komórkowego. W tym kontekście, ogłoszona 8 kwietnia przez Resort Zdrowia oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii, zapowiedź budowy Krajowej Sieci Hematologicznej staje się naturalną odpowiedzią na potrzebę uporządkowania opieki nad pacjentami i zapewnienia jej jednolitej jakości w skali całego kraju.

Fundamentem budowy sieci ma być pilotaż, który zakłada opracowanie 19 standardowych ścieżek terapeutycznych oraz przygotowanie organizacyjnych podstaw funkcjonowania przyszłej sieci. Jak podkreśla w wystąpieniu inicjującym powołanie Sieci wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk – koncepcja tego rozwiązania powstała już w 2023 roku, natomiast realizacja pilotażu została zaplanowana na okres od 1 lipca 2026 r. do września 2029 r.

Standardy, które porządkują opiekę
Kluczowym elementem przygotowywanego pilotażu, realizowanego przez Instytut Hematologii i Transfuzjologii w partnerstwie z Centrum e-Zdrowia w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS),  będą standardy, które mają realnie uporządkować opiekę nad pacjentem – od jasno zdefiniowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych, przez model organizacji leczenia, aż po zasady współpracy pomiędzy ośrodkami na różnych poziomach referencyjności. To właśnie te rozwiązania mają w praktyce przełożyć się na większą przewidywalność procesu leczenia oraz jego spójną jakość w całym kraju.

Projekt pilotażu należy więc postrzegać jako przełomowy krok w kierunku ujednolicenia opieki hematologicznej w Polsce – tym bardziej, że już dziś nasz kraj należy do europejskich liderów w tym obszarze.  – mówiła podczas konferencji minister Kacperczyk. Polska została sklasyfikowana na trzecim miejscu w Europie pod względem dostępności do terapii hematoonkologicznych, oferując pacjentom pełen wachlarz nowoczesnych metod leczenia, w tym terapie najwyższej generacji. W samym tylko ubiegłym roku około 400 pacjentów skorzystało z terapii CAR-T, co potwierdza zarówno skalę wdrożenia, jak i dojrzałość systemu.

Doświadczenie, które wyznacza kierunek
Istotnym punktem odniesienia dla budowy nowego modelu jest doświadczenie Krajowej Sieci Onkologicznej i funkcjonujących w niej wyspecjalizowanych ośrodków, takich jak Narodowy Instytut Onkologii, który pełni funkcję Krajowego Ośrodka Monitorującego. Rola ta obejmuje m.in. analizę danych klinicznych, monitorowanie jakości leczenia, opracowywanie wskaźników efektywności oraz wspieranie jednolitego wdrażania standardów w skali całego kraju. To właśnie dzięki temu możliwe jest nie tylko bieżące zarządzanie systemem, ale również jego ciągłe doskonalenie w oparciu o twarde dane i mierzalne rezultaty.

Model ten, oparty na koordynacji, transparentności i jakości, już dziś pokazuje swoją skuteczność. Dlatego budowa Krajowej Sieci Hematologicznej stanowi jego naturalną konsekwencję i rozszerzenie na obszar chorób układu krwiotwórczego. W praktyce oznacza to przeniesienie sprawdzonych mechanizmów organizacyjnych, w tym monitorowania efektów leczenia i zarządzania ścieżką pacjenta, do kolejnego, wysoce wyspecjalizowanego segmentu opieki.

Budując referencjność
Pozycja Instytutu w projektowanym systemie wynika nie tylko ze skali działalności, lecz przede wszystkim z doświadczenia budowanego konsekwentnie od dekad. Szczególnym przykładem tych kompetencji jest działalność Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego – wyspecjalizowanej jednostki, która od momentu powstania, w połowie lat 90., rozwijana była jako miejsce kompleksowej diagnostyki i leczenia tej grupy nowotworów. Od początku jej funkcjonowanie opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnej, obejmującej patomorfologię, diagnostykę molekularną czy nowoczesne metody obrazowania, co umożliwia precyzyjne rozpoznanie i dobór terapii zgodnych z aktualnymi standardami światowymi.

Każdego roku trafia do nas blisko sześciuset nowych pacjentów, w tym chorzy z rzadkimi nowotworami układu chłonnego oraz przypadki wymagające leczenia wysokospecjalistycznego, kierowane z całego kraju. – wyjaśnia prof. Joanna Romejko-Jarosińska kierująca Kliniką.  Prowadzimy także  intensywną działalność terapeutyczną, realizując zaawansowane procedury – w tym autotransplantacje komórek krwiotwórczych oraz nowoczesne terapie komórkowe CAR-T, a równolegle rozwijamy działalność naukową i badawczą, obejmująca liczne projekty krajowe i międzynarodowe oraz szeroki portfel badań klinicznych, zapewniających pacjentom dostęp do innowacyjnych metod leczenia.- dodaje ekspertka.

Pozycja Kliniki jako jednego z wiodących ośrodków hematoonkologicznych w Polsce nie jest rezultatem ostatnich lat, lecz efektem konsekwentnie i długofalowo budowanego doświadczenia. – W 1996 roku wdrożyliśmy jedną z najbardziej intensywnych terapii dla chłoniaka Burkitta (CODOX/IVAC), uzyskując trwałą remisję u pacjentki, która pozostaje zdrowa do dziś. Równolegle klinika aktywnie uczestniczyła w przełomowych badaniach klinicznych – m.in. tych, które potwierdziły znaczenie włączenia rytuksymabu do leczenia chłoniaków grudkowych, zmieniając standardy terapii na świecie. – kontynuuje profesor Romejko-Jarosińska.

Ważnym kamieniem milowym był także rozwój programu przeszczepowego w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zapoczątkowany w 1997 roku przez profesora Jana Walewskiego Od tego czasu  w klinice wykonano ponad 1500 przeszczepień komórek krwiotwórczych, rozwijając równolegle zaplecze laboratoryjne i współpracę w zakresie terapii komórkowych. Naturalną kontynuacją tego kierunku jest wdrożenie w 2024 roku stosowania terapii CAR-T– jednej z najbardziej zaawansowanych metod leczenia współczesnej hematoonkologii.  To potwierdzenie, że ośrodek od dekad współtworzy i wdraża rozwiązania, które dziś definiują standardy nowoczesnej hematoonkologii i stają się fundamentem projektowanej Krajowej Sieci Hematologicznej.

Kierunek zmian: system, który realnie wspiera pacjenta
Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki. To właśnie połączenie wieloletniej praktyki klinicznej, rozwoju nowoczesnych terapii i świadomego projektowania systemu daje realną szansę na dalsze wzmacnianie pozycji Polski jako jednego z liderów europejskiej hematoonkologii – z korzyścią, przede wszystkim, dla pacjentów.
 
 
 
źródło: NIO-PIB
W dniu 21 listopada 2025 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, która przewiduje przekazanie dodatkowo ok. 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego na rzecz Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w 2025 roku, co ma zasilić finansowanie świadczeń zdrowotnych (poprzez zmianę limitu finansowania dla dzieci i młodzieży).
Nowe przepisy mają wejść w życie 15 grudnia 2025 roku.

Ustawa ma na celu zabezpieczenie finansowania NFZ do końca roku 2025 — w obliczu trudności budżetowych. W uzasadnieniu projektu wskazano, że limity finansowania świadczeń pediatrycznych zostały znacząco zaniżone w ostatnich latach — np. NFZ w 2024 r. pokrył nadwykonania dla dzieci w wysokości ok. 2,4 mld zł.
Ustawa przewiduje także utworzenie dwóch nowych subfunduszy w ramach Funduszu Medycznego:

Dzięki dodatkowym środkom NFZ będzie miał lepszą możliwość rozliczenia i finansowania świadczeń pediatrycznych wykonanych ponad limity kontraktowe (tzw. nadwykonań) dla dzieci i młodzieży — co może przełożyć się na skrócenie kolejek lub uniknięcie ograniczeń w usługach dla najmłodszych.Wejście w życie w połowie grudnia oznacza, że w ostatnim miesiącu roku system ochrony zdrowia ma mieć stabilniejsze podstawy finansowe. Nowe subfundusze mogą otworzyć dodatkowe ścieżki finansowania np. inwestycji w infrastrukturę medyczną czy leczenia chorób rzadkich. Podwyższenie minimalnych wpłat państwa na Fundusz Medyczny w latach 2025–2029 wskazuje na długofalowe zwiększone zaangażowanie finansowe w system ochrony zdrowia — co może być sygnałem dla placówek, że finansowanie będzie bardziej przewidywalne.

Ustawę musi podpisać Prezydent RP.

źródło: Medicalpress, MZ, GOV
Prezydent RP podpisał ustawę wprowadzającą Centralną Elektroniczną Rejestrację (CER) – ogólnopolski system kolejkowy, który ma całkowicie zmienić sposób zapisywania się na świadczenia medyczne. Dzięki nowym rozwiązaniom pacjenci zyskają jedno wspólne miejsce rejestracji do wybranych świadczeń opieki zdrowotnej, a placówki – narzędzie pozwalające skuteczniej zarządzać dostępnością terminów.
Ustawa z 26 września 2025 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych tworzy nowy, zintegrowany system zgłoszeń i list oczekujących. Celem jest uproszczenie rejestracji, ograniczenie biurokracji i zwiększenie przejrzystości w dostępie do świadczeń. Nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2026 r.

Nowe zasady – koniec z chaosem kolejek

Centralna Elektroniczna Rejestracja będzie jednym wspólnym wykazem pacjentów oczekujących na świadczenia w całym kraju. Zastąpi ona dotychczasowe, odrębne listy prowadzone przez poszczególne placówki. W pierwszym etapie system obejmie 12 kategorii świadczeń zdrowotnych, wskazanych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia.

Zgłoszenia będzie można dokonać:
Pacjent w formularzu określi preferencje dotyczące miejsca, rodzaju świadczenia czy terminu wizyty, a po jej wyznaczeniu otrzyma automatyczne potwierdzenie. Informacja o przydzielonym terminie trafi też do harmonogramu przyjęć widocznego w systemie.

Cyfrowy asystent przypomni o wizycie

Jednym z innowacyjnych elementów CER będzie voicebot – asystent głosowy, który przypomni o terminie wizyty, potwierdzi obecność pacjenta lub – w razie potrzeby – pomoże ją przełożyć. Dzięki temu system ma ograniczyć liczbę nieodwołanych wizyt i poprawić efektywność pracy placówek medycznych.

Zmiany w przepisach

Wprowadzenie CER wymagało nowelizacji kilku aktów prawnych. Ustawa m.in.:

Centralna Elektroniczna Rejestracja to kolejny etap budowy cyfrowego systemu ochrony zdrowia w Polsce. Integracja rejestracji, list oczekujących i komunikacji z pacjentem ma przynieść większą przejrzystość, lepszą kontrolę nad czasem oczekiwania i realną poprawę dostępności świadczeń.
Nowy system to także oszczędność czasu – zarówno dla pacjentów, jak i pracowników ochrony zdrowia. W założeniu ma to być rozwiązanie, które „uporządkuje” chaos kolejkowy i ułatwi codzienne funkcjonowanie publicznej służby zdrowia.

Źródło: Prezydent.pl

Jeszcze kilka lat temu wydawało się to wizją rodem z futurystycznych opowieści: lekarze wspomagani przez algorytmy, które analizują badania obrazowe, przewidują skuteczność terapii czy porządkują dokumentację medyczną. Dziś sztuczna inteligencja staje się rzeczywistością polskiej ochrony zdrowia. Według danych Centrum e-Zdrowia, w 2024 roku korzystało z niej już 13,2 procent szpitali – niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Najczęściej wspiera radiologów i diagnostów laboratoryjnych, coraz częściej też towarzyszy lekarzom w podejmowaniu decyzji klinicznych.
„Sztuczna inteligencja już w praktyce jest stosowana w systemie ochrony zdrowia. Myślę, że jeszcze parę lat zabierze nam, zanim będzie ona wykorzystywana w codziennej praktyce we wszystkich szpitalach, natomiast już dziś widzimy wiele zastosowań, które pomagają zarówno pacjentom, jak i lekarzom, np. na etapie diagnostyki” – mówi Adam Krenke, dyrektor ds. strategii w Roche Polska.

AI skraca czas potrzebny na postawienie diagnozy, a tym samym zwiększa szanse na szybsze wdrożenie terapii. W sektorze medycznym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji wdraża dziś około 4,7 procent podmiotów leczniczych. Choć liczba ta może wydawać się niewielka, dynamika wzrostu sugeruje, że wkrótce technologia ta stanie się nieodłącznym elementem nowoczesnego leczenia.

Eksperci zgodnie podkreślają, że sztuczna inteligencja nie zastąpi lekarza. Może jednak znacząco odciążyć personel medyczny, przewidywać pogorszenie stanu pacjenta, analizować interakcje lekowe i wspierać komunikację z chorymi. Aby jednak była skuteczna, musi rozwijać się w oparciu o dane i doświadczenia kliniczne. Roche realizuje koncepcję „Lab in the Loop”, w której dane z badań laboratoryjnych i klinicznych służą do trenowania modeli wspierających tworzenie nowych leków.

„Proces tworzenia nowego leku zajmuje ponad 10 lat i pochłania kilka miliardów dolarów. Ludzki organizm składa się z 37 bln komórek, mamy 10 tys. różnych rodzajów komórek w ciele, 20 tys. genów, które tworzą nasze ciało, i komórki, czytając odpowiedni fragment tego genomu, odpowiadają na niego, więc liczba kombinacji, które mogą pójść nie tak w tym procesie, jest niewiarygodnie duża. Jeżeli już mamy zidentyfikowaną chorobę, to samych małych cząsteczek, które mogą być potencjalnie kandydatami na lek, jest 10⁶⁰” – tłumaczy Adam Krenke.

Algorytmy mogą w tym kontekście okazać się bezcennym wsparciem. Umożliwiają szybsze typowanie najbardziej obiecujących cząsteczek i trafniejsze przewidywanie reakcji pacjentów na leczenie. To szczególnie ważne w onkologii, neurologii czy chorobach autoimmunologicznych. „Stworzyliśmy algorytm wytrenowany na bazie wszystkich eksperymentów, które dotychczas w firmie Roche były przeprowadzone na przestrzeni lat. Mierząc się z nowym problemem, pytamy algorytm: wygeneruj nam wszystkie możliwe cząsteczki, które potencjalnie są w stanie adresować nam dany cel terapeutyczny. Później zawężamy te wyniki i kilkaset tych najbardziej obiecujących syntetyzujemy, wprowadzamy do laboratorium i badamy. Na bazie tych wyników możemy zasilić nimi algorytm, stworzyć kolejne zapytanie i cały czas ulepszać te propozycje” – dodaje Krenke.

Kluczem do sukcesu jest jednak jakość danych. „Niezwykle ważne jest to, żeby dane polskich pacjentów były udostępniane, oczywiście w bezpieczny, zanonimizowany sposób, aby te algorytmy, które są trenowane z wykorzystaniem tych danych, mogły odzwierciedlać specyfikę naszej populacji” – podkreśla przedstawiciel Roche.

W Polsce coraz częściej podejmowane są działania, które mają zapewnić, że krajowe dane staną się realnym zasobem rozwoju AI. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku i Gdański Uniwersytet Medyczny prowadzą projekty łączące badania kliniczne, IoT i analitykę danych. „Mamy bardzo dużą grupę pacjentów, to są dziesiątki czy nawet setki tysięcy hospitalizacji, setki tysięcy wizyt poradnianych, miliony badań laboratoryjnych, setki tysięcy badań obrazowych, dzięki temu mamy w skali roku ogromną bazę pacjentów. Staramy się te dane porządkować, dzięki temu mamy możliwość pracy z danymi i rozwijania narzędzi AI” – mówi Dariusz Szplit z UCK w Gdańsku.

Inicjatywy takie jak Poland Healthcare Datathon 2025 pokazują, że współpraca nauki, medycyny i technologii może przekładać się na konkretne efekty. Wydarzenie stało się przestrzenią dla inżynierów, klinicystów i naukowców, którzy w formule hackathonu pracowali nad analizą rzeczywistych, zanonimizowanych danych klinicznych. W ramach projektu przeprowadzono także pierwszą w Polsce ocenę dużych modeli językowych w języku polskim i na lokalnych danych medycznych dotyczących chorób neurologicznych.

„Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, na ile precyzyjnie modele sztucznej inteligencji, dostępne dziś dla pacjentów, są w stanie odpowiedzieć na pytania, z którymi mierzą się pacjenci ze stwardnieniem rozsianym. Choć stosowanie modeli językowych na własną rękę jest niewskazane, to taka ewaluacja służy edukacji oraz podnoszeniu świadomości społeczeństwa na ten temat” – wyjaśnia Adam Krenke.

Na podobnych zasadach rozwijane są rozwiązania, które mogą odmienić codzienną pracę lekarzy. W Gdańsku testowany jest system AdmedVoice – asystent głosowy zapisujący i katalogujący to, co mówi lekarz w trakcie wizyty lub operacji. Dzięki temu medyk nie musi samodzielnie wypełniać dokumentacji, co pozwala mu skupić się na pacjencie.

„Teraz pracujemy nad rozwiązaniem IoT, które monitoruje zarówno parametry pacjenta, jak i jego położenie w oddziale ratunkowym. Przykładowo pozwala to na uniknięcie sytuacji, w której pacjent opuści w sposób nieoczekiwany oddział ratunkowy, szczególnie dotyczy to osób starszych, które mogą się nie orientować w przestrzeni” – mówi Dariusz Szplit. Jak dodaje, system AI pomaga także w analizie polipragmazji – sytuacji, w której pacjent przyjmuje jednocześnie wiele leków. Uporządkowanie tych informacji i połączenie z bazami danych o lekach pozwala szybciej wychwycić potencjalne interakcje i zwiększyć bezpieczeństwo terapii.

Coraz więcej wskazuje na to, że sztuczna inteligencja w ochronie zdrowia nie jest już eksperymentem, lecz początkiem nowej ery medycyny. Ery, w której lekarz nie zostaje zastąpiony przez maszynę, lecz zyskuje sojusznika – niezmordowanego analityka danych, który pomaga ratować życie.

Źródło: Newseria
Foto: Newseria

Rząd przyjął wstępny projekt ustawy budżetowej na 2026 rok i ogłosił rekordowe nakłady na ochronę zdrowia. Według Kancelarii Premiera oraz Ministerstwa Finansów na zdrowie ma trafić 247,8 mld zł, co odpowiada 6,81% PKB i oznacza wzrost o ponad 25 mld zł wobec bieżącego roku. Jednocześnie zapowiedziano zwiększenie finansowania programu in vitro do 600 mln zł oraz podniesienie środków na telefon zaufania do 30 mln zł. Deklaracje padają wprost: celem jest poprawa dostępności świadczeń i aby „dodatkowe środki zasilające system trafiały do pacjentów”.
W centrum przyszłorocznych wydatków znajdzie się – jak co roku – Narodowy Fundusz Zdrowia. Z projektu planu finansowego NFZ wynika, że przychody płatnika w 2026 r. mają wynieść 217,4 mld zł, w tym 184,3 mld zł ze składki i 26 mld zł dotacji z budżetu państwa. To nominalnie więcej niż w 2025 r., jednak już teraz padają pytania, czy założenia wystarczą, by pokryć rosnące koszty świadczeń, wynagrodzeń i leków. Część analiz ocenia, że plan może być niedoszacowany, co nieuchronnie prowadzi do dyskusji o skali „luki” i jej wpływie na bieżące kontraktowanie.

Tło makro liczb jest równie istotne: w 2025 r. łączny poziom wydatków publicznych na zdrowie planowano na ok. 221,7 mld zł. Przeskok do 247,8 mld zł w kolejnym roku to sygnał politycznego priorytetu, ale także rachunek za szybko drożejący system – od wycen procedur po minimalne płace w ochronie zdrowia i kolejne regulacje. Rząd podkreśla, że środki mają przełożyć się na realny dostęp do świadczeń, jednak praktyka ostatnich lat pokazuje, że ostateczny „oddech” systemu zależy nie tylko od kwoty globalnej, lecz również od tego, jak szybko trafi ona do koszyków: ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, szpitali, POZ i – szczególnie wrażliwych budżetowo – programów lekowych i chemioterapii.

Doświadczenia 2025 r. podpowiadają ostrożny optymizm. NFZ już w trakcie roku korygował plan i zwiększał środki m.in. na nadwykonania nielimitowane oraz rozliczenia w programach lekowych i chemioterapii, zasilając system dodatkową dotacją z budżetu państwa i własnym funduszem zapasowym. Jeśli w 2026 r. presja kosztowa nie osłabnie, podobnych korekt może być więcej. Dla pacjentów liczy się jednak to, czy wzrost nominalny przełoży się na krótsze kolejki i stabilne terapie. Tu kluczowe będzie tempo zawierania umów i rozliczeń świadczeń, a także terminowość finansowania „starych” zobowiązań, które co roku uszczuplają pulę na nowe kontrakty. 

Polityczna narracja o „rekordowych środkach” brzmi atrakcyjnie, ale to wykonanie budżetu – a więc realna praca płatnika i resortu zdrowia – zweryfikuje obietnice. W najbliższych miesiącach warto śledzić trzy wskaźniki: finalny plan finansowy NFZ po uzgodnieniach, dystrybucję środków między koszykami świadczeń oraz harmonogram kontraktowania na 2026 r. Dopiero te elementy zdecydują, czy 247,8 mld zł zmieni doświadczenie pacjenta w gabinecie i na oddziale, czy pozostanie liczbą w rządowej prezentacji.

Źródło: GOV

To miało się nigdy nie wydarzyć. Lekarz pogotowia, który zostaje uderzony przez pacjenta. Pielęgniarka, której grożono śmiercią. Ratownik medyczny szarpany na klatce schodowej w czasie próby reanimacji. Brutalna codzienność? Niestety, tak. Z roku na rok rośnie liczba ataków na osoby, które na co dzień udzielają świadczeń zdrowotnych. Coraz więcej skarg trafia też do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, a agresja — słowna i fizyczna — nasila się szczególnie w sytuacjach nagłych, gdzie presja czasu, emocje i brak zrozumienia potrafią eksplodować w nieprzewidywalny sposób.
14 lipca 2025 roku Prokurator Generalny wydał nowe wytyczne, które mają nie tylko ujednolicić, ale i przyspieszyć reakcje organów ścigania w przypadku przemocy wobec medyków. To nie była decyzja oderwana od rzeczywistości. Wcześniejsze spotkania z przedstawicielami Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Prokuratury Krajowej jasno pokazały, że dotychczasowe podejście nie nadążało za skalą problemu. „W ocenie autorów dokumentu dotychczasowe wytyczne nie odpowiadały w pełni na wyzwania wynikające z rosnącej liczby napaści. Część regulacji uległa też dezaktualizacji.”

Nowe zalecenia przewidują szereg konkretnych działań. Ich celem jest „sprawna i jednolita reakcja organów ścigania, nieuchronność kary dla sprawców przestępstw wobec medyków, wykorzystania dostępnych narzędzi prawnych, w tym przyspieszonego trybu postępowania.” To jasny sygnał: państwo nie będzie już przyglądać się biernie, gdy lekarz staje się ofiarą.

Wytyczne liczą 13 punktów. Wśród nich znalazły się m.in. „obowiązek niezwłocznego podjęcia czynności w przypadku informacji o przestępstwie wobec medyków, rozważenie zastosowania środków zapobiegawczych wobec sprawców, możliwość orzekania środków kompensacyjnych (np. zadośćuczynienia czy przeprosin), rozpoznawanie takich spraw w trybie przyspieszonym, wnioskowanie o podanie wyroku do publicznej wiadomości, monitorowanie tych spraw na poziomie Prokuratury Krajowej i coroczne raportowanie o ich przebiegu.”

Kluczowe w tych zaleceniach jest również przypomnienie o statusie prawnym medyków. „W dokumencie podkreślono, że osoby udzielające świadczeń zdrowotnych korzystają z ochrony przewidzianej w Kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych.” W praktyce oznacza to, że napaść na lekarza, pielęgniarkę czy ratownika może być kwalifikowana m.in. z art. 222, 223, 224 lub 226 Kodeksu karnego, a także — przy spełnieniu przesłanek — jako czyn o charakterze chuligańskim.

Szczególną ostrożność prokuratorzy mają wykazywać przy informowaniu mediów. Powinni brać pod uwagę „nie tylko interes społeczny i prewencyjny, ale także dobra osobiste pokrzywdzonych”. Komunikaty muszą jasno wskazywać, że osoby wykonujące zawody medyczne „podlegają szczególnej ochronie prawnej”.

Dla środowisk medycznych to ważny krok — choć zapewne nie ostatni. Agresja wobec medyków przestała być incydentalna. Stała się społecznym problemem, który trzeba rozwiązywać systemowo. Wytyczne Prokuratora Generalnego mogą stać się punktem zwrotnym — pod warunkiem, że będą skutecznie egzekwowane. Tylko wtedy osoby, które ratują życie, przestaną się bać o swoje.

Źródło: RPO

W środę 23 lipca premier Donald Tusk przedstawił skład nowego rządu — ministerstwem zdrowia pokieruje Jolanta Sobierańska-Grenda, dotychczas prezes spółki Szpitale Pomorskie. To doświadczenie menedżerskie w restrukturyzacji i oddłużaniu szpitali ma być fundamentem zapowiadanej depolityzacji i odpartyjnienia resortu zdrowia.
Jolanta Sobierańska-Grenda obejmuje urząd ministra zdrowia po Izabeli Leszczynie. Premier podkreślił na konferencji prasowej, że „Cały resort zostanie odpartyjniony i odpolityczniony”. Sobierańska‑Grenda nie jest związana z żadną partią, co ma potwierdzać obietnicę przekazania resortu w ręce fachowców.

Nowa minister ma za sobą kilkanaście lat doświadczenia w zarządzaniu ochroną zdrowia. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, posiada doktorat z ekonomii i finansów, a także prestiżowe programy MBA oraz Advanced Management Program. Przez lata restrukturyzowała i oddłużała placówki medyczne — między 2011 a 2019 rokiem wspierała transformację około 30 szpitali wojewódzkich i powiatowych, przekształcając część z nich w spółki prawa handlowego.

Od 2017 roku pełniła funkcję prezesa spółki Szpitale Pomorskie, prowadząc konsolidację czterech szpitali regionalnych oraz wprowadzając porządek zarówno finansowy, jak i organizacyjny. Za te działania otrzymała wyróżnienie Kobieta Rynku Zdrowia 2025, co udowadnia jej uznaną pozycję w sektorze ochrony zdrowia. 

Premier Tusk chwalił nie tylko skuteczność jej działań, ale także „mocną rękę” w reformatorskich projektach prowadzonych na Pomorzu. Jako prawnik i menedżerka, Sobierańska-Grenda zdobyła reputację osoby, która nie boi się trudnych decyzji i konfliktów interesów — stąd właśnie spadek zaufania do politycznych wpływów w resorcie. Na konferencji poinformowano, że pierwsze posiedzenie nowego rządu odbędzie się w piątek, po czym rozpocznie się przejmowanie obowiązków przez nową minister zdrowia.

Jolanta Sobierańska‑Grenda to pierwsza w historii minister zdrowia z doświadczeniem menedżerskim opartym na konsolidacji, restrukturyzacji i oddłużeniu szpitali. Jej niezależność od partii politycznych i uznane kompetencje mają symbolizować nową erę depolityzacji i profesjonalizacji resortu zdrowia. Teraz jej głównym zadaniem będzie wdrożenie standardów lekarskiej efektywności i pacjentocentryzmu, które do tej pory były osiągane głównie dzięki działaniom samorządowych struktur medycznych. Jolanta Sobierańska-Grenda jest laureatką Konkursu Lwy Koźmińskiego 2022 w kategorii Menedżer. W 2025 roku otrzymała nagrodę Kobiety Rynku Zdrowia przyznawaną przez tę redakcję.

Źródło: gov.pl 
Foto: Szpitale Pomorskie

Sezon 2025/2026 przynosi dobrą wiadomość dla pacjentów w Polsce – szczepionki przeciw grypie Vaxigrip Tetra, Influvac Tetra oraz Efluelda Tetra pozostają objęte refundacją NFZ. Ministerstwo Zdrowia wraz z producentami potwierdzają kontynuację wsparcia finansowego zarówno dla grup szczególnie zagrożonych, jak i dla osób z przedziału 18–64 lat
W nadchodzącym sezonie grypowym pacjenci będą mogli korzystać zarówno z pełnej refundacji szczepionek u wybranych grup, jak i z połowicznej dopłaty w pozostałych przypadkach.

Vaxigrip Tetra i Influvac Tetra będą dostępne bezpłatnie dla dzieci (od 6 msc do 18 lat), kobiet w ciąży i połogu oraz osób powyżej 65. roku życia. Dla dorosłych w wieku 18–64 lata szczepionki te pozostaną refundowane w 50% – z dopłatą w wysokości około 26,40–26,60 zł.
Efluelda Tetra, dla grupy osób powyżej 60 lat, również zachowuje 50% refundację – koszt to około 81,67 zł. Preparat ten, o czterokrotnie wyższej dawce antygenu, od 2024 r. jest szczególnie rekomendowany dla seniorów, gdyż istotnie redukuje ciężki przebieg grypy i hospitalizacje.

Zgodnie z zasadami programu szczepień, wszystkie te preparaty są podawane w postaci iniekcji (czterowalentne). Refundacja wymaga uzyskania recepty od lekarza (lub farmaceuty w określonych przypadkach), a szczepienia można wykonać w poradniach POZ lub w wybranych aptekach. ompozycja szczepionek na sezon 2025/2026 oparta jest na rekomendacjach EMA i WHO, z możliwością stosowania czterowalentnej formuły zawierającej dwa szczepy wirusa B, co zapewnia szeroką ochronę przed dominującymi szczepami.

Refundacja szczepionek przeciw grypie na sezon 2025/2026 została zachowana i obejmuje trzy główne preparaty: Vaxigrip Tetra i Influvac Tetra (pełna refundacja dla dzieci, seniorów, kobiet w ciąży; 50% dopłaty dla dorosłych 18‑64) oraz Efluelda Tetra (50% dopłaty dla osób ≥60). To znacząca korzyść dla zdrowia publicznego, szczególnie w grupach podwyższonego ryzyka. Optymalnym czasem na szczepienie jest okres od września do października, choć można to zrobić przez cały sezon, nawet do wiosny. Szczepienia wykonuje się na podstawie recepty w POZ lub aptece – co ważne, bez zbędnych formalności.

Źródło: Szczepienia.info

Przewlekła choroba nerek (PChN) rozwija się po cichu i często pozostaje niezauważona aż do momentu, gdy wyrządzi nieodwracalne szkody. Szacuje się, że na całym świecie dotyczy blisko 850 milionów ludzi, z czego mniej niż 10% wie o swoim stanie zdrowia. Również w Polsce zagrożenie rośnie – PChN dotyka już ponad 4,7 mln osób. Nowa globalna kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” ma na celu zmianę tej dramatycznej statystyki. Inicjatorzy apelują o systemowe podejście do profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób nerek, traktując je jako priorytet polityki zdrowotnej.
Cicha i podstępna – tak najczęściej mówi się o przewlekłej chorobie nerek. Przez wiele lat nie daje żadnych objawów, a jej pierwszym „symptomem” bywa dopiero konieczność dializoterapii lub przeszczepu. Tymczasem – jak pokazują dane – zagrożenie narasta. W Polsce z PChN żyje już więcej osób niż łączna populacja Warszawy i Krakowa. Na świecie problem ten dotyczy niemal 850 milionów ludzi.

W maju 2025 roku, podczas 78. Światowego Zgromadzenia Zdrowia, WHO przyjęła historyczną rezolucję, która po raz pierwszy tak jednoznacznie podkreśla znaczenie chorób nerek w skali globalnej. W dokumencie pojawia się apel do państw członkowskich o wdrażanie narodowych strategii uwzględniających profilaktykę, wczesną diagnostykę i skuteczne leczenie PChN. WHO zwraca również uwagę na silne powiązania chorób nerek z innymi schorzeniami cywilizacyjnymi – takimi jak cukrzyca, otyłość i nadciśnienie.

– Przewlekła choroba nerek dotyczy niemal 850 milionów ludzi na całym świecie, a mniej niż 10% z nich ma świadomość swojego stanu zdrowia – podkreśla Robert Dewor, dyrektor medyczny. – Konieczne są skoordynowane działania, które uwzględnią znaczenie zdrowia nerek w politykach zdrowotnych.

Kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” podkreśla, że wczesna diagnostyka PChN nie musi być ani skomplikowana, ani kosztowna. Proste, szybkie i tanie testy, możliwe do wykonania w podstawowej opiece zdrowotnej, mogą wykryć chorobę na etapie, w którym możliwe jest jeszcze skuteczne leczenie i zatrzymanie jej postępu. Wczesne wykrycie choroby pozwala nie tylko ratować zdrowie i życie pacjentów, ale także znacząco ograniczyć obciążenie systemów ochrony zdrowia.

PChN, jeśli nie jest odpowiednio leczona, prowadzi do schyłkowej niewydolności nerek (ESKD), dializoterapii lub przeszczepu. To także choroba powiązana z wysokim ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, co czyni ją jednym z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych XXI wieku. Według szacunków do 2040 roku PChN stanie się piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie.

Choć przewlekła choroba nerek rozwija się powoli i przez długi czas może przebiegać bezobjawowo, organizm wysyła pewne sygnały ostrzegawcze, które – jeśli zostaną zignorowane – mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian. Do najczęstszych objawów PChN należą: przewlekłe zmęczenie, zaburzenia koncentracji, obrzęki (szczególnie nóg, stóp i twarzy), częste oddawanie moczu (zwłaszcza w nocy) lub jego zmniejszona ilość, pienienie się moczu, uczucie duszności, bóle w okolicy lędźwiowej, nadciśnienie tętnicze oraz metaliczny posmak w ustach. U niektórych osób mogą wystąpić także nudności, brak apetytu, bladość skóry, świąd czy nieprzyjemny zapach ciała.

Sygnały te bywają niespecyficzne i łatwo je pomylić z objawami przemęczenia, przeziębienia lub innych schorzeń. Dlatego właśnie regularne badania – zwłaszcza u osób z grup podwyższonego ryzyka (cierpiących na cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca, osoby starsze, otyłe lub z historią chorób nerek w rodzinie) – są kluczowe dla wczesnego rozpoznania i skutecznego leczenia PChN.

Kampania podkreśla również korzyści systemowe płynące ze skutecznej profilaktyki – od obniżenia kosztów leczenia, przez mniejsze zużycie zasobów medycznych, aż po poprawę jakości życia całych rodzin. Opiekunowie osób z zaawansowaną PChN poświęcają bliskim średnio 35 godzin tygodniowo, często kosztem własnej pracy zawodowej i zdrowia psychicznego. Dobrze funkcjonujący system wczesnej diagnostyki i terapii to nie tylko ratunek dla pacjenta, ale i odciążenie dla jego otoczenia.

Autorzy kampanii podkreślają także aspekt środowiskowy: dializy są jedną z najbardziej energochłonnych procedur medycznych. Rocznie zużywają ponad 169 miliardów litrów wody i generują około 1 miliard kilogramów odpadów medycznych. To wyraźny sygnał, że profilaktyka PChN może odegrać istotną rolę także w zrównoważonym rozwoju ochrony zdrowia.

– Wierzymy, że mimo wyzwań demograficznych, rosnącego obciążenia chorobami przewlekłymi, utrzymanie dobrego zdrowia jest możliwe dzięki zmianom nawyków, wczesnej diagnostyce i skutecznemu leczeniu – podsumowuje Robert Dewor.

Przewlekła choroba nerek to globalne zagrożenie, które wymaga natychmiastowej reakcji systemowej. Kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” wzywa decydentów, lekarzy i całe społeczeństwa do podjęcia wspólnych działań. Wczesna diagnostyka, większa świadomość i skuteczna profilaktyka mogą uratować zdrowie milionów ludzi i odciążyć systemy opieki zdrowotnej. Zmiana jest możliwa – jeśli zdecydujemy się na nią teraz.

Szczegóły: https://globalkidneyalliance.org/make-the-change

Źródło: Komunikat Prasowy

Czy w Polsce każdy lekarz, który uzyskał prawo wykonywania zawodu, rzeczywiście spełnia dziś aktualne standardy wiedzy i praktyki medycznej? Czy system ochrony zdrowia ma jakikolwiek mechanizm, by to regularnie sprawdzać? Odpowiedź brzmi: nie. A skutki tego stanu rzeczy mogą być – i są – poważne.
Obecnie w Polsce praktycznie nie funkcjonuje efektywny system rewalidacji lekarzy – czyli okresowej weryfikacji uprawnień i kompetencji). Po uzyskaniu prawa wykonywania zawodu lekarze nie podlegają regularnej ocenie jakości swojej pracy ani obowiązkowej recertyfikacji. Choć formalnie istnieje obowiązek ustawicznego kształcenia i zbierania tzw. punktów edukacyjnych, to w praktyce nikt tego nie egzekwuje. W rezultacie – jak alarmują eksperci – dziesiątki, a nawet setki polskich lekarzy od lat nie uczestniczyły w żadnych szkoleniach czy konferencjach, prowadząc praktykę medyczną na poziomie sprzed kilkudziesięciu lat. Taki stan rzeczy sprawia, że spadek kompetencji lub braki w aktualnej wiedzy często wychodzą na jaw dopiero przy łóżku pacjentów, narażając ich zdrowie i życie.

Brak systemowej weryfikacji umiejętności lekarzy przekłada się bezpośrednio na pogorszenie bezpieczeństwa pacjentów. Profesor Adam Dziki zwraca uwagę, że Polska należy do krajów o jednej z najwyższych śmiertelności z powodu raka jelita grubego w Europie – jedną z przyczyn jest fakt, że wielu chirurgów nie doskonali swoich umiejętności i operuje przestarzałymi metodami. Innymi słowy, brak ciągłego doskonalenia zawodowego oznacza gorsze wyniki leczenia. Nawet najlepsze leki czy sprzęt nie uratują pacjenta, jeśli zabieg zostanie wykonany niezgodnie z aktualnymi standardami. Pomimo tego obecne przepisy nie przewidują żadnych sankcji za zaniedbanie doskonalenia zawodowego – lekarz, który nie zbiera wymaganych punktów edukacyjnych, wciąż bez przeszkód wykonuje zawód. Taki dziurawy system uniemożliwia również identyfikację lekarzy mających problemy (np. wypalonych zawodowo, z trudnościami w pracy czy w życiu osobistym), którym należałoby zapewnić wsparcie lub czasowe ograniczenie praktyki. W efekcie brak mechanizmu rewalidacji oznacza, że dopóki nie dojdzie do poważnego błędu lub skargi pacjenta – nikt nie weryfikuje jakości pracy lekarza.

Zawód lekarza to szczególna odpowiedzialność i publiczne zaufanie

Lekarz należy do zawodów zaufania publicznego, co potwierdza Konstytucja RP i przepisy prawa. Społeczeństwo oczekuje od osób wykonujących ten zawód najwyższych kwalifikacji, etycznej postawy oraz pełnej odpowiedzialności za swoje działania. Nie bez przyczyny mówi się o etosie lekarza – przedstawiciele tej profesji mają bezpośredni wpływ na zdrowie i życie obywateli, służą ochronie fundamentalnych wartości społecznych. Aby sprostać temu wyjątkowemu zaufaniu, lekarze muszą być transparentni w swojej praktyce, w pełni odpowiedzialni za decyzje i godni zaufania każdego dnia. Niestety, długotrwały brak systemowej kontroli jakości opieki medycznej przyczynił się do kryzysu zaufania społecznego. Oznacza to, że miliony ludzi nie wierzą, iż lekarze zawsze postępują profesjonalnie i rzetelnie. Tego zaufania nie da się odbudować samymi kampaniami wizerunkowymi –konieczne są realne działania, które pokażą społeczeństwu, że środowisko lekarskie dba o utrzymanie najwyższych standardów i nie toleruje zaniedbań.

Zawód lekarza to powołanie, które wymaga stałej pracy nad sobą. Medycy, bardziej niż przedstawiciele wielu innych profesji, powinni pozostawać otwarci na ocenę i informację zwrotną – zarówno od pacjentów, jak i kolegów z zespołu. Taka kultura transparencji i odpowiedzialności w medycynie leży w interesie całego społeczeństwa. Pacjent ma prawo oczekiwać, że lekarz regularnie aktualizuje swoją wiedzę i umiejętności, a jeśli tego nie robi – że zostanie to wychwycone odpowiednio wcześnie.

Dlatego wprowadzenie systemu rewalidacji lekarzy nie jest atakiem na autonomię profesji, lecz przeciwnie – niezbędnym warunkiem utrzymania prestiżu i wiarygodności tego zawodu.

Efektywne modele istnieją – czas na polską reformę

W wielu krajach na świecie zawód lekarza podlega okresowej ocenie i odnowieniu uprawnień. Są państwa, w których lekarz co kilka lat musi udowodnić, że nadal spełnia wymogi do wykonywania zawodu – przedstawiając dowody doskonalenia zawodowego i pozytywne opinie, a brak takiego potwierdzenia skutkuje nawet utratą prawa wykonywania zawodu. Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że taki system rewalidacji działa skutecznie, podnosząc jakość opieki i eliminując z praktyki osoby, które nie powinny już samodzielnie leczyć pacjentów. Nie musimy jednak kopiować żadnego modelu wprost. Możemy stworzyć rozwiązanie dostosowane do polskich realiów – ważne jednak, by nabrało ono mocy prawnej i faktycznie działało, a nie było kolejnym martwym przepisem.

Samorząd lekarski oraz decydenci od lat dyskutują o zapewnieniu jakości w ochronie zdrowia. Pora przejść od dyskusji do czynów. Rewalidacja medyków nie musi oznaczać biurokratycznej szykany – jeśli zostanie zaprojektowana mądrze, stanie się narzędziem rozwoju zarówno dla lekarzy, jak i dla całego systemu opieki zdrowotnej. Ważne, by wdrażając reformę uwzględnić głos środowiska lekarskiego i stworzyć mechanizmy wsparcia – np. dla tych, którzy wymagają doszkolenia, a nie wyłącznie karania. Celem jest podnoszenie jakości, a nie piętnowanie lekarzy. Dobrze zaplanowany program rewalidacji będzie przede wszystkim służył społeczeństwu : bezpieczeństwu pacjentów i wzmocnieniu prestiżu polskiej medycyny.

Proponowany model okresowej rewalidacji lekarzy

Aby rewalidacja była skuteczna, powinna opierać się na ciągłym procesie oceny i doskonalenia – rozłożonym na powtarzalne cykle pięcioletnie. Każdy lekarz, niezależnie od specjalizacji, co 5 lat odnawiałby prawo wykonywania zawodu po spełnieniu jasno określonych kryteriów jakościowych. Poniżej kluczowe założenia takiego modelu:

Cele wprowadzenia systemu rewalidacji

Proponowany system okresowej rewalidacji lekarzy ma przynieść wymierne korzyści dla pacjentów, lekarzy i całego systemu ochrony zdrowia. Do najważniejszych celów takiej reformy należą:

Wezwanie do działania – wspólna odpowiedzialność lekarzy i władz

Opisany powyżej program rewalidacji lekarzy to nie zbiór abstrakcyjnych postulatów, lecz konkretna propozycja naprawy polskiego systemu ochrony zdrowia u jego fundamentów. Teraz potrzebna jest odwaga i determinacja , by wcielić ją w życie. Apelujemy do całego środowiska lekarskiego – do samorządu lekarskiego, izb i stowarzyszeń, liderów opinii – o głośne wsparcie tej reformy. To właśnie lekarze powinni stać na czele zmian, które przywrócą należny szacunek ich zawodowi. Nie bójmy się wymagających standardów – one służą nam wszystkim. Pokażmy pacjentom, że potrafimy rozliczać się ze swojego powołania i że każdy prawdziwy lekarz chce być lepszy każdego dnia.

Władze publiczne oraz decydenci systemowi – Ministerstwo Zdrowia, uczelnie medyczne, Narodowy Fundusz Zdrowia – również muszą wziąć odpowiedzialność za wdrożenie tej reformy. Konieczne będą zmiany prawne – nowelizacja ustawy o zawodach lekarza, wprowadzenie aktów wykonawczych ustanawiających procedury rewalidacji. Niezbędne będzie też zapewnienie środków i infrastruktury: system informatyczny do prowadzenia „teczek” i ankiet, szkolenia dla mentorów prowadzących rozmowy rozwojowe, mechanizmy finansowania doskonalenia (np. dofinansowanie kursów dla lekarzy). To inwestycja, która zwróci się wielokrotnie w postaci uniknionych błędów medycznych, zdrowszego społeczeństwa i bardziej efektywnego systemu. Nie można dłużej odkładać tych decyzji – każdy rok zwłoki to kolejne niepotrzebne tragedie i dalsza erozja zaufania.

Na koniec warto podkreślić: medycyna to nie zwykły zawód – to służba i powołanie. By to powołanie wypełniać godnie, nie wystarczy jednorazowy dyplom. W świecie postępującej wiedzy naukowej tylko ciągły rozwój gwarantuje najwyższą jakość opieki. Dlatego raz jeszcze zwracamy się do Koleżanek i Kolegów lekarzy oraz do naszych reprezentantów w samorządzie – czas na odważną zmianę! Wdrożenie skutecznego programu rewalidacji lekarzy powinno stać się naszym wspólnym priorytetem. Zróbmy to dla dobra pacjentów, dla przyszłości naszego zawodu i dla własnego sumienia. Polska medycyna może znów stać się powodem do dumy – jeśli sami zadbamy o to, by każdy lekarz był przejrzysty, odpowiedzialny i godny zaufania, na miarę oczekiwań tego wyjątkowego zawodu zaufania publicznego. Nie czekajmy – działajmy teraz, bo zdrowie Polaków nie może dłużej czekać!

Komentarz: dr Łukasz Rakasz, Ordynator Oddziału Neurochirurgii Dziecięcej w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej, Forum Ekspertów Ad Rem

Źródło: Komuikat Prasowy

Brutalne napaści, groźby karalne, znieważenia, fizyczne ataki – z takim zestawem realnych zagrożeń mierzą się dziś osoby, których zawód polega na ratowaniu życia. Nie są to odosobnione incydenty, lecz zjawisko na tyle częste, że wymagało systemowej odpowiedzi.
W odpowiedzi na rosnącą liczbę takich przestępstw, Prokurator Generalny Adam Bodnar wydał 14 lipca 2025 r. nowe „Wytyczne w sprawie prowadzenia postępowań o przestępstwa popełniane na szkodę osób udzielających świadczeń zdrowotnych, pierwszej pomocy, czynności ratunkowych, a także innych osób wykonujących obowiązki służbowe i zawodowe, które na mocy przepisów szczególnych korzystają z ochrony przewidzianej w kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych.”

Wytyczne mają charakter nie tylko porządkujący dotychczasową praktykę, ale i deklaratywny – pokazują, że państwo nie pozostaje obojętne wobec eskalacji przemocy wobec lekarzy, ratowników, pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowia. „Informacje o przypadkach napaści na osoby podejmujące czynności ratownicze lub udzielające świadczeń zdrowotnych wielokrotnie bulwersowały opinię publiczną wzbudzając poczucie zagrożenia oraz przekonanie o bezsilności organów ścigania.”

Jak wskazano w komunikacie, przygotowanie dokumentu poprzedziła analiza 432 postępowań przygotowawczych prowadzonych w 2024 roku. Przeanalizowano m.in. kwalifikacje prawne czynów, sprawność i skuteczność działań prokuratorskich oraz zapadłe wyroki. „Ich treść oparta została także na wynikach konsultacji prokuratorów ze środowiskiem ratowników medycznych oraz z przedstawicielami Naczelnej Izby Lekarskiej.”

W ocenie Prokuratora Generalnego „obowiązujące instrumenty prawne w obszarze prawa karnego dają podstawę do podjęcia sprawnej i skutecznej reakcji ze strony prokuratorów, w celu wykrycia i pociągnięcia do odpowiedzialności karnej sprawców przestępstw skierowanych wobec osób udzielających świadczeń medycznych.” Zadaniem prokuratury jest więc pełne wykorzystanie tych narzędzi – z profesjonalizmem i zaangażowaniem.

Wytyczne nakazują, by każdorazowo po uzyskaniu informacji o możliwym przestępstwie wobec osób udzielających świadczeń zdrowotnych, prokurator niezwłocznie podjął działania z urzędu w celu jej weryfikacji, a w razie potwierdzenia – wszczął postępowanie przygotowawcze. Szczególny nacisk położono na ścisłą współpracę z policją, tak by zapewnić „przepływ informacji o wszczęciu postępowań dotyczących przestępstw popełnionych na szkodę osób udzielających świadczeń zdrowotnych, a także o wydaniu postanowień o przedstawieniu zarzutów.”

Wytyczne podkreślają wagę szybkiej reakcji już na wstępnym etapie postępowania, tak aby „zapobiec popełnieniu przez [podejrzanych] kolejnych, ciężkich przestępstw”. Wskazano również na możliwość rozpoznania takich spraw w trybie przyśpieszonym oraz na konieczność oceny, czy dane przestępstwo miało „charakter chuligański”.

Prokurator Generalny zwraca także uwagę na obowiązek podejmowania działań zabezpieczających prawa pokrzywdzonych. To m.in. wnioski o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody, zadośćuczynienia lub nawiązki – przy czym „wnioskowane kwoty powinny realnie odzwierciedlać wysokość szkody wyrządzonej przestępstwem, a także w pełni uwzględniać charakter krzywdy doznanej w wyniku przestępstwa.” W uzasadnionych przypadkach prokuratorzy powinni wnosić także o obowiązek przeproszenia pokrzywdzonych.

Nie zabrakło również postulatów o charakterze prewencyjnym. Wytyczne zachęcają do składania wniosków o podanie wyroków skazujących do publicznej wiadomości – „Ma to być wyraźny sygnał dla społeczeństwa, że agresja wobec osób niosących pomoc medyczną spotka się z nieuchronną karą.”

Z dokumentu wynika także, że dotąd prokuratorzy rzadko wnosili środki odwoławcze od wyroków. Nowe regulacje obligują referentów i ich przełożonych do „pogłębionej oceny adekwatności orzeczonych kar oraz środków kompensacyjnych i karnych w relacji do okoliczności przestępstwa”.

Zgodnie z Wytycznymi, Departament Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej ma przygotowywać coroczne sprawozdania z realizacji tych spraw. Od dnia ogłoszenia nowego dokumentu tracą moc wytyczne z 2018 roku.

To nie tylko formalna zmiana – to także deklaracja, że państwo stoi po stronie tych, którzy codziennie walczą o ludzkie życie. Czy jednak za tą deklaracją pójdą konkretne działania i czy rzeczywiście wpłynie to na poczucie bezpieczeństwa medyków? Tego dopiero się dowiemy.

Źródło: www.gov.pl

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach rozpoczyna rekrutację na wyjątkowy program – MBA Zarządzanie jakością i innowacją w ochronie zdrowia. Zajęcia wystartują w roku akademickim 2025/2026, a uczelnia podkreśla, że to pierwsze takie studia w Polsce. Program łączy praktyczne metody zarządzania z najnowszymi trendami w medtech i e‑health. Chcesz dowiedzieć się, kto może skorzystać i jakie kompetencje zyskują absolwenci? Zapraszamy do lektury.
Nowy program MBA to propozycja dla kadry kierowniczej, menedżerów ochrony zdrowia, liderów projektów innowacyjnych, a także osób pracujących w sektorze publicznym i prywatnym, które chcą rozwijać kompetencje w zakresie nowoczesnego zarządzania w medycynie. Studia łączą podejście strategiczne z praktycznymi metodami, takimi jak Lean Management, Six Sigma czy zarządzanie projektami według metodyki CCPM. Kluczowe miejsce zajmą także tematy związane z wdrażaniem innowacji, wykorzystaniem nowych technologii oraz poprawą doświadczenia pacjenta.

Program studiów potrwa trzy semestry, a zajęcia będą odbywać się w trybie weekendowym – w formule hybrydowej, łączącej spotkania stacjonarne z komponentami online. To rozwiązanie szczególnie atrakcyjne dla osób aktywnych zawodowo. Na liście wykładowców znajdą się praktycy z wieloletnim doświadczeniem w systemie ochrony zdrowia, eksperci prawa medycznego, ekonomiści i lekarze zarządzający dużymi placówkami medycznymi.

Integralną częścią programu będą również wizyty studyjne w referencyjnych jednostkach, takich jak Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, Centrum Doświadczeń Pacjenta HELIMED oraz Górnośląskie Centrum Medyczne. Ich celem jest pokazanie nowoczesnych modeli organizacyjnych i innowacyjnych rozwiązań wdrażanych z myślą o jakości leczenia i bezpieczeństwie pacjentów.

Ukończenie programu MBA daje nie tylko nowe kompetencje, ale i formalne kwalifikacje – w tym możliwość zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Co ważne, program powstaje we współpracy z innymi ośrodkami akademickimi, w tym Uczelnią Łazarskiego oraz Gdańskim Uniwersytetem Medycznym, co zapewnia szeroką perspektywę i wysoki poziom merytoryczny.

MBA „Zarządzanie jakością i innowacją w ochronie zdrowia” to odpowiedź na rosnące potrzeby kadry kierowniczej sektora zdrowia. To także wyraz ambicji uczelni, by kształcić liderów przyszłości – zdolnych wprowadzać realne zmiany systemowe, technologiczne i organizacyjne. To studia, które mogą zmienić jakość zarządzania – nie tylko na poziomie instytucji, ale całego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Źródło: Śląski Uniwersytet Medyczny