Medicalpress
Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów. Nowe przepisy będą lepiej chronić przed pseudomedycznymi praktykami, narażającymi zdrowie i życie pacjentów.
Projekt zmian przepisów został przygotowany z inicjatywy Rzecznika Praw Pacjenta, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, które prowadzi proces legislacyjny. Konieczność wprowadzenia nowych regulacji wynika z narastającego problemu szarlatanerii i oszustw, wymierzonych w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi.

 Państwo ma obowiązek chronić pacjentów wszędzie tam, gdzie zagrożone jest ich zdrowie lub życie. Celowe wprowadzanie w błąd pacjenta, szerzenie dezinformacji, czy wykorzystywanie trudnych życiowo sytuacji do bezwzględnego zarabiania pieniędzy nigdy nie powinno mieć miejsca. Przygotowana ustawa ma postawić tamę procederom polegającym na przypisywaniu działania leczniczego preparatom oraz reklamowaniu usług i metod jako świadczeń zdrowotnych, mimo że w rzeczywistości nie są one skuteczne w leczeniu chorób, a wręcz szkodliwe dla pacjenta  podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Projekt nowelizacji został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów, a następnie trafi pod obrady Rady Ministrów.

 Ze względu na wagę regulacji, projekt nowelizacji poddany był szerokim konsultacjom społecznym – został wysłany do ponad 120 instytucji i organizacji, a każdy zainteresowany mógł zająć stanowisko w sprawie proponowanych zmian. Zgłoszono ponad cztery tysiące uwagi, które zostały bardzo dokładnie przeanalizowane. W efekcie został wypracowany projekt przepisów, które zapewnią pacjentom odpowiednią ochronę przed niebezpiecznymi działaniami osób, które cynicznie wykorzystują pacjentów w celach biznesowych oraz wprowadzają pacjentów świadomie w błąd, siejąc dezinformację medyczną. Naszym obowiązkiem jest skutecznie chronić pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami  dodaje Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

Szarlatani narażają zdrowie i życie pacjentów

Najważniejszym celem nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta jest bezpieczeństwo pacjentów. Nowelizacja pozwoli eliminować takie praktyki jak:

Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta dostrzegają pilną potrzebę wyeliminowania wskazanych powyżej procederów w celu chronienia pacjentów przed działaniami, które zagrażają ich zdrowiu i życiu.

Nowe przepisy odpowiedzią na technologiczne możliwości oszustów

Konsultacje prowadzone w ramach prac nad nowelizacją, jak również sygnały docierające od pacjentów i mediów, jasno wskazują na potrzebę uregulowania obszaru związanego z działalnością tzw. szarlatanów oraz upowszechnianą dezinformacją medyczną. Niebezpieczne praktyki wymierzone w pacjentów nasiliły się wraz z rozwojem nowych kanałów komunikacji oraz narzędzi AI, wykorzystywanych na szeroką skalę przez oszustów medycznych.  

Lepsze wsparcie dla środowiska medycznego

Projekt ustawy jest także istotny dla środowiska medycznego, które coraz częściej musi mierzyć się z konsekwencjami działań szarlatanów i konsekwencjami dezinformacji medycznej. Medycy muszą podejmować szczególne wysiłki we wspieraniu pacjentów w walce o zdrowie, które zostało nadszarpnięte przez niesprawdzone terapie, preparaty lub zaniechanie podjęcia właściwego, zgodnego z nauką leczenia. Środowiska medyczne dawały wielokrotnie wyraz wsparcia dla nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Lex szarlatan ogranicza działalność pseudomedyczną

Projektowe zmiany nie zakazują prowadzenia działalności gospodarczej żadnego rodzaju. Zakazane ma być natomiast niezgodne z prawdą przypisywanie (sugerowanie, deklarowanie) oferowanym w ramach działalności usługom lub metodom cech zgodnego z aktualną wiedzą medyczną świadczenia zdrowotnego, skutecznego w leczeniu chorób. Przepisy mają pomóc w przeciwdziałaniu takim procederom narażającym życie i zdrowie pacjentów.

Nowe kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta dla lepszej ochrony pacjentów

W świetle projektu nowych przepisów prowadzeniem postępowań w sprawach tzw. praktyk pseudomedycznych będzie zajmował się Rzecznik Praw Pacjenta, który posiada odpowiednie zasoby merytoryczne oraz doświadczenie. Rozwiązania prawne w tym zakresie bazują na przepisach dot. praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, które Rzecznik Praw Pacjenta stosuje od lat, a tego rodzaju postępowań Rzecznik prowadzi kilkaset rocznie.  Projektowane przepisy przewidują skuteczne rozwiązania chroniące obywateli przez pseudomedycyną, w tym: wysokie kary pieniężne, do 1 mln zł, nakładane na oszustów medycznych; nakaz zaniechania niezgodnych z przepisami praktyk z rygorem natychmiastowej wykonalności; instytucję tzw. ostrzeżenia publicznego – ostrzeżenia Rzecznika Praw Pacjenta skierowanego do obywateli, publicznej wiadomości, że działania określonego podmiotu mogą być niebezpieczne; decyzje zabezpieczające – nakazujące danemu podmiotowi, do czasu zakończenia postępowania, powstrzymanie się od określonych praktyk mogących stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjentów.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

To miało się nigdy nie wydarzyć. Lekarz pogotowia, który zostaje uderzony przez pacjenta. Pielęgniarka, której grożono śmiercią. Ratownik medyczny szarpany na klatce schodowej w czasie próby reanimacji. Brutalna codzienność? Niestety, tak. Z roku na rok rośnie liczba ataków na osoby, które na co dzień udzielają świadczeń zdrowotnych. Coraz więcej skarg trafia też do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, a agresja — słowna i fizyczna — nasila się szczególnie w sytuacjach nagłych, gdzie presja czasu, emocje i brak zrozumienia potrafią eksplodować w nieprzewidywalny sposób.
14 lipca 2025 roku Prokurator Generalny wydał nowe wytyczne, które mają nie tylko ujednolicić, ale i przyspieszyć reakcje organów ścigania w przypadku przemocy wobec medyków. To nie była decyzja oderwana od rzeczywistości. Wcześniejsze spotkania z przedstawicielami Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Prokuratury Krajowej jasno pokazały, że dotychczasowe podejście nie nadążało za skalą problemu. „W ocenie autorów dokumentu dotychczasowe wytyczne nie odpowiadały w pełni na wyzwania wynikające z rosnącej liczby napaści. Część regulacji uległa też dezaktualizacji.”

Nowe zalecenia przewidują szereg konkretnych działań. Ich celem jest „sprawna i jednolita reakcja organów ścigania, nieuchronność kary dla sprawców przestępstw wobec medyków, wykorzystania dostępnych narzędzi prawnych, w tym przyspieszonego trybu postępowania.” To jasny sygnał: państwo nie będzie już przyglądać się biernie, gdy lekarz staje się ofiarą.

Wytyczne liczą 13 punktów. Wśród nich znalazły się m.in. „obowiązek niezwłocznego podjęcia czynności w przypadku informacji o przestępstwie wobec medyków, rozważenie zastosowania środków zapobiegawczych wobec sprawców, możliwość orzekania środków kompensacyjnych (np. zadośćuczynienia czy przeprosin), rozpoznawanie takich spraw w trybie przyspieszonym, wnioskowanie o podanie wyroku do publicznej wiadomości, monitorowanie tych spraw na poziomie Prokuratury Krajowej i coroczne raportowanie o ich przebiegu.”

Kluczowe w tych zaleceniach jest również przypomnienie o statusie prawnym medyków. „W dokumencie podkreślono, że osoby udzielające świadczeń zdrowotnych korzystają z ochrony przewidzianej w Kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych.” W praktyce oznacza to, że napaść na lekarza, pielęgniarkę czy ratownika może być kwalifikowana m.in. z art. 222, 223, 224 lub 226 Kodeksu karnego, a także — przy spełnieniu przesłanek — jako czyn o charakterze chuligańskim.

Szczególną ostrożność prokuratorzy mają wykazywać przy informowaniu mediów. Powinni brać pod uwagę „nie tylko interes społeczny i prewencyjny, ale także dobra osobiste pokrzywdzonych”. Komunikaty muszą jasno wskazywać, że osoby wykonujące zawody medyczne „podlegają szczególnej ochronie prawnej”.

Dla środowisk medycznych to ważny krok — choć zapewne nie ostatni. Agresja wobec medyków przestała być incydentalna. Stała się społecznym problemem, który trzeba rozwiązywać systemowo. Wytyczne Prokuratora Generalnego mogą stać się punktem zwrotnym — pod warunkiem, że będą skutecznie egzekwowane. Tylko wtedy osoby, które ratują życie, przestaną się bać o swoje.

Źródło: RPO

Latem chętniej wystawiamy skórę na słońce, spędzając wolne chwile na świeżym powietrzu. Warto jednak pamiętać, że ekspozycja na promieniowanie UV może mieć poważne konsekwencje zdrowotne, a jednym z podstawowych działań profilaktycznych w ochronie skóry jest regularne badanie znamion, czyli dermatoskopia. Na czym polega i jak wygląda badanie – mówi lekarz Bogumiła Medyńska, dermatolog z Centrum Medycznego Scanmed we Wrocławiu, American Heart of Poland.
Dermatoskopia to nieinwazyjne badanie umożliwiające ocenę znamion i innych zmian skórnych w powiększeniu, z wykorzystaniem dermatoskopu. To urządzenie przypominające szkło powiększające, wyposażone w oświetlenie, pozwala dermatologowi dostrzec struktury niewidoczne gołym okiem. Powiększenie dermatoskopu, zwykle około 10-krotne, umożliwia analizę koloru, kształtu i symetrii zmiany oraz ocenę jej głębszych warstw. Badania dermatoskopowe mogą być przeprowadzane zarówno u dorosłych, jak i dzieci – niezależnie od wieku.

– Dermatoskopia to jedna z podstawowych metod diagnostycznych w dermatologii. To Pozwala odróżnić zmiany łagodne od tych, które mogą wymagać dalszej diagnostyki lub usunięcia chirurgicznego – podkreśla lekarz dermatolog Bogumiła Medyńska z Centrum Medycznego Scanmed we Wrocławiu, American Heart of Poland.

Dlaczego warto badać znamiona?

Regularna kontrola znamion powinna być obowiązkowa szczególnie dla osób o jasnej karnacji, z licznymi znamionami, historią oparzeń słonecznych lub przypadkami nowotworów skóry w rodzinie. – Każda zmiana, która nagle zmienia kolor, kształt, zaczyna swędzieć, krwawić lub się powiększać, powinna być skonsultowana z dermatologiem – dodaje ekspertka Centrum Medycznego Scanmed, American Heart of Poland.

Jak przebiega badanie dermatoskopowe?

Samo badanie jest szybkie i bezbolesne. Lekarz przykłada dermatoskop do skóry, wcześniej pokrywając soczewkę specjalnym olejkiem, który eliminuje odbicia światła i pozwala na dokładniejszy obraz zmiany. Wynik ocenia się w oparciu o tzw. skalę TDS (Total Dermatoscopic Score), czyli Całkowity Wskaźnik Dermatoskopowy. Na jego podstawie lekarz określa stopień niepokojących cech zmiany i decyduje o konieczności dalszej diagnostyki lub obserwacji.

U osób z grupy podwyższonego ryzyka – posiadających liczne znamiona, dodatni wywiad rodzinny lub historię chorób skóry – zaleca się kontrolne badania dermatoskopowe co 3-6 miesięcy. U pozostałych pacjentów – raz w roku lub wtedy, gdy pojawi się niepokojąca zmiana.

Latem szczególnie uważaj na słońce

Latem nasza skóra jest narażona na szkodliwe działanie promieniowania UV. Ekspozycja na słońce nie tylko przyspiesza procesy starzenia skóry, ale również znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów skóry.

– W słoneczne dni zalecam unikanie wychodzenia na zewnątrz w godzinach największego nasłonecznienia, czyli między 11:00 a 16:00. Bezwzględnie należy stosować kremy z wysokim filtrem SPF 50+, które chronią przed promieniowaniem UVA i UVB. Filtry warto aplikować co 2-3 godziny oraz po każdej kąpieli, nawet w pochmurne dni – przypomina dermatolog Bogumiła Medyńska.

Latem, gdy skóra jest narażona na działanie słońca, warto być jeszcze bardziej czujnym i nie lekceważyć niepokojących objawów. Zdrowa skóra to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim bezpieczeństwa.

Źródło: Komunikat Prasowy

 
Prezydium KRDL zwraca się z apelem do władz państwowych, w szczególności do Minister Zdrowia Pani Izabeli Leszczyny, o podjęcie zdecydowanych kroków w kierunku zmiany przepisów prawa celem zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim medykom. Ostatnie dramatyczne wydarzenie w Siedlcach, w wyniku którego śmierć poniósł ratownik medyczny, uwidaczniają ogromne zagrożenie, na które narażeni są przedstawiciele zawodów medycznych. Dotyczy to także diagnostów laboratoryjnych. 
29 stycznia 2025 r. Prezydium Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych przyjęła stanowisko w sprawie apelu o pilne podjęcie działań w kierunku objęcia wszystkich pracowników ochrony zdrowia ochroną prawną przewidzianą dla funkcjonariusza publicznego. 
 
Prezydium KRDL zwraca się z apelem do władz państwowych, w szczególności do Minister Zdrowia Pani Izabeli Leszczyny, o podjęcie zdecydowanych kroków w kierunku zmiany przepisów prawa celem zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim medykom. 
 
Ostatnie dramatyczne wydarzenie w Siedlcach, w wyniku którego śmierć poniósł ratownik medyczny, uwidaczniają ogromne zagrożenie, na które narażeni są przedstawiciele zawodów medycznych. Dotyczy to także diagnostów laboratoryjnych. 
 
Jednocześnie Prezydium KRDL deklaruje pełne poparcie dla wszelkich inicjatyw mających na celu poprawę bezpieczeństwa w systemie opieki zdrowotnej oraz wyraża otwartość na dialog w zakresie procesu opracowania i wdrożenia odpowiednich rozwiązań legislacyjnych. 
 
Teść stanowiska

źródło: KIDL

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Zdrowia dodało do procedowanych przepisów na temat e-papierosów również restrykcje dotyczące saszetek nikotynowych. Złożona autopoprawka ma zakazać m.in. sprzedaży takich produktów nieletnim oraz przez internet, a także nakazać wycofanie smakowych woreczków. Pracodawcy RP oceniają, że w praktyce wykluczy ona saszetki z rynku bez wprowadzenia oficjalnego zakazu ich stosowania. Zdaniem organizacji to niezgodna z prawem wrzutka legislacyjna, więc projekt powinien ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych.

– Na ostatniej prostej prac, gdy projekt ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych ma już trafić do Sejmu, została zgłoszona kontrowersyjna autopoprawka ze strony Ministerstwa Zdrowia, która wprowadza bardzo rygorystyczne zasady co do saszetek nikotynowych – mówi agencji Newseria Szymon Witkowski, główny legislator Pracodawców RP. – Problem polega na tym, że poprawka ta nie została w ogóle skonsultowana z przedstawicielami rynku, podczas gdy przepisy mówią jasno, że partnerzy społeczni, czyli organizacje pracodawców, związki zawodowe, czyli Rada Dialogu Społecznego, powinni dostać co najmniej 30 dni na skonsultowanie, zaopiniowanie projektu ustawy.

Projekt ustawy (UD 86) w wersji skonsultowanej z rynkiem zakłada kompleksową regulację sprzedaży płynów beznikotynowych do elektronicznych papierosów, również jednorazowych. Proponowane przepisy mają zakazać sprzedaży takich produktów osobom niepełnoletnim, sprzedaży w automatach i przez internet oraz reklamowania e-papierosów. Rząd chce także ograniczyć miejsca, gdzie będzie można używać takich produktów, i wprowadzić obowiązek odpowiedniego znakowania opakowań. Z kolei autopoprawka zakłada, że podobne obostrzenia będą dotyczyć także woreczków z nikotyną, które zostały zaklasyfikowane jako produkty powiązane.

W sytuacji, w której opiniowanie ustawy już się zakończyło, doszło do wrzutki legislacyjnej, która obejmuje restrykcjami kolejny produkt. To nie było przewidziane w pierwotnym projekcie, dlatego jako przedstawiciele pracodawców, przedsiębiorców uważamy, że obowiązek skonsultowania, zaopiniowania wycinka tej ustawy nie został zachowany i że jest to naruszenie przepisów prawa – wyjaśnia Szymon Witkowski.

Eksperci Pracodawców RP oceniają, że autopoprawka na tyle znacząco zmienia uprzednio opiniowany projekt przepisów, że powinien on ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych. Wprowadza ona bowiem nową kategorię produktów, do tej pory nieujętą w proponowanej regulacji, a więc także niekonsultowaną z rynkiem. Dodatkowo dodane przepisy nakładają na producentach konieczność zgłaszania informacji o wyrobach do Prezesa Biura do spraw Substancji Chemicznych co najmniej sześć miesięcy przed dniem wprowadzenia do obrotu nowych lub zmodyfikowanych woreczków nikotynowych,  a także określają maksymalną zawartość nikotyny na poziomie 20 mg/g.

Projekt ustawy zakłada znaczące restrykcje w zakresie saszetek nikotynowych, które tak naprawdę doprowadzą do tego, że ekonomiczny sens ich produkcji w naszym kraju zniknie. W innych krajach Unii Europejskiej takie restrykcje nie występują, oczywiście w niektórych z nich saszetki nikotynowe są uregulowane i powinniśmy stamtąd brać pozytywne przykłady, ale nie całkowicie zakazywać ich produkcji, bo w gruncie rzeczy do tego zmierzają te przepisy – mówi ekspert Pracodawców RP.

Chodzi m.in. o zapis o możliwości sprzedaży wyłącznie woreczków, które zawierają składniki nadające zapach lub smak tytoniu. To oznacza, że wszelkie smakowe produkty będą zakazane. Woreczki nikotynowe, które nie będą spełniać nowych wymogów dotyczących oznakowania czy składu, zgodnie z propozycjami będą musiały być wycofane maksymalnie po pół roku od dnia wejścia w życie ustawy.

– W przepisach nie ma wprost zakazu, ale restrykcje są na tyle duże, że producenci nie będą woreczków produkować. Jeżeli nie będą ich produkować w Polsce, to nie zarobią na tym chociażby polscy plantatorzy tytoniu, rolnicy, którzy od wielu lat tytoń uprawiają, a Polska jest jednym z największych producentów i eksporterów wyrobów tytoniowych na świecie, więc ten rynek u nas jest bardzo istotny. Restrykcje niestety zniszczą jego istotną część. A konsumenci będą mieli swobodny dostęp do saszetek nikotynowych z innych krajów Unii Europejskiej – mówi Szymon Witkowski.

Jak wskazuje, w piśmie przewodnim do autopoprawki przekazano sugestię umieszczenia projektu UD 86 w porządku obrad najbliższego posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów. Pracodawcy RP zaapelowali do jego przewodniczącego Macieja Berka, by zgodnie z regulaminem prac Rady Ministrów zwrócił projekt organowi wnioskującemu i zobowiązał go do przeprowadzenia uzgodnień. Tym bardziej że legislacyjnych uchybień jest więcej niż tylko brak konsultacji nowych propozycji.

Doszło do wprowadzenia w projekcie ustawy vacatio legis, które w praktyce uniemożliwia polskim przedsiębiorcom dostosowanie się do tych przepisów. W gruncie rzeczy wejdą one w życie z dnia na dzień, co jest sprzeczne z tym, co rząd obiecywał nam już od dłuższego czasu, czyli miały co najmniej sześciomiesięczne vacatio legis dla przepisów, które nakładają dodatkowe obciążenia, dodatkowe obowiązki na przedsiębiorców – wyjaśnia główny legislator Pracodawców RP.

Zdaniem ekspertów tej organizacji resort zdrowia, proponując autopoprawkę, nie uwzględnił obowiązku notyfikacji przepisów w Komisji Europejskiej. Chodzi konkretnie o zakaz sprzedaży saszetek nikotynowych o różnych smakach i zapachach, czyli produktów legalnie funkcjonujących do tej pory na rynku.

– Biorąc pod uwagę skalę naruszeń i wątpliwości, Pracodawcy RP oceniają krytycznie sposób procedowania tego projektu ustawy. Trzeba nadmienić, że niestety nie jest to też pierwszy taki przypadek – w ostatnim czasie pojawia się wiele projektów ustaw, które są przesyłane do zaopiniowania w skandalicznie krótkim czasie, gdy trudno jest nam przeprowadzić rzetelną analizę często bardzo skomplikowanych projektów ustaw. Czasem nawet te projekty nie są nam w ogóle przekazywane, a czasem, tak jak w tym przypadku, dochodzi do wrzutki legislacyjnej, która całkowicie zmienia sens danego projektu ustawy i nie jest z nami konsultowana – wskazuje Szymon Witkowski.

Woreczki nikotynowe to produkty beztytoniowe, ale zawierające nikotynę, które są umieszczane pod wargą, gdzie nikotyna stopniowo uwalnia się do krwioobiegu. Są one w Polsce legalne i dostępne na rynku, ale zakazana jest ich sprzedaż osobom niepełnoletnim. Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, popularność tych produktów wśród młodych rośnie, bo w praktyce mogą oni bez problemu kupić woreczki w sklepach stacjonarnych i online. 

Z badań Stowarzyszenia Rotary Club Warszawa i Instytutu Badań Społecznych i Rynkowych na temat dostępności i korzystania z wyrobów nikotynowych przez młodzież wynika, że saszetki nie są najczęściej kojarzonym i stosowanym przez młodzież produktem z nikotyną. Najbardziej rozpoznawalne są podgrzewacze tytoniu (83 proc.) oraz jednorazowe e-papierosy (73 proc.). Dla porównania 18 proc. osób nieletnich wskazało, że wie, czym są woreczki nikotynowe. 

źródło: newseria

Ograniczanie konsumpcji i zrównoważony styl życia na co dzień – te działania chcą podejmować młodzi w odpowiedzi na wyzwania klimatyczne. To wnioski z warsztatów pt. „Żywność i odżywianie dla zdrowia i klimatu“. Udziałwzięło 120 studentek i studentów z 17 uczelni. 82 proc. uczestników spotkania przyznało, że zamierza nie tylko zmieniać swoje codzienne zachowania, ale i zachęcać do tego innych.
Warszawa, 8 listopada 2023 – Globalny wzrost temperatury o 1,1° C od 1880 roku 1 ma destrukcyjny wpływ na ludzkie zdrowie. Według WHO każdego roku 11 milionów ludzi umiera z powodu niewłaściwej diety 2 . Społeczeństwa doświadczają ekstremalnych zjawisk pogodowych: powodzi, suszy, gwałtownych burz. Pozyskiwanie żywności w takich warunkach to ogromne wyzwanie.

O tym co można zrobić na poziomie zarówno społeczności, jak i zachowań indywidualnych oraz w jaki sposób dzielić się praktykami życia w sposób zrównoważony rozmawiano w gronie ekspertów i studentów podczas warsztatu „emPOWER Climate: Sustainability Talks”. Wydarzenie – we współpracy z prof. dr. hab. Tymonem Zielińskim z Instytutu Oceanologii PAN i pod honorowym patronatem United Nations Global Compact Network Poland – zorganizowała firma Bayer, rozwijając w ten sposób platformę dialogu z młodą generacją.

– Zgodnie z misją "Health for All, Hunger for None" naszym celem jest położenie kresu głodowi i wsparcie ludzi w prowadzeniu zdrowego życia, przy jednoczesnej ochronie ekosystemów. Dzięki trzem dywizjom firmy: Pharmaceuticals, Consumer Health i Crop Science ułatwiamy dostęp do opieki zdrowotnej, działamy na rzecz bezpieczeństwa żywnościowego oraz popularyzujemy rolnictwo zrównoważone. Nasze innowacje wspierają wysiłki na rzecz sprostania globalnym wyzwaniom – mówi Holger Pfeiffer, prezes firmy Bayer w Polsce, Czechach, Słowacji i Węgrzech.
 
 
W spotkaniu uczestniczyli studenci z Łodzi, Krakowa, Poznania, Radomia, Warszawy i innych miast. Bardzo wysoko je ocenili: na 5,2 pkt. w 6-stopniowej skali. Podkreślali ogromną wartość edukacyjną przedstawioną przez ekspertów UNGC, Instytutu Oceanologii PAN, Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin oraz firmy Bayer. Dużym zainteresowaniem cieszyły się prezentacje influencerów: Janiny Daily (Janiny Bąk) oraz Doktora z TikToka (dr. Konrada Skotnickiego) o tym jak popularyzować tematykę zrównoważonego życia w mediach społecznościowych. Studenci wzięli udział w praktycznych warsztatach, pracując w zespołach nad projektem popularyzującym w mediach społecznościowych zrównoważone podejście do zdrowia i odżywiania.

– Perspektywa ekspertów ze środowiska akademickiego, z biznesu, a także ONZ była bardzo cenna, a wiedza o wyzwaniach klimatycznych w kontekście zdrowia i rolnictwa – inspirująca pouczająca – oceniła spotkanie Aleksandra Dudzińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zuzanna Rżysko, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, dodała: – Największe wrażenie zrobiła na mnie część dotycząca danych populacyjnych podczas której dowiedzieliśmy się ile osób na całym świecie jest dotkniętych niedożywieniem.
 
Perspektywa zdrowia…
 
– Paradoksem jest to, że w XXI wieku niedożywienie dotyka 1 na 3 osoby na świecie, głównie kobiety i dzieci. Globalnie 149 milionów dzieci w wieku poniżej 5 lat cierpi na niedobory witamin i minerałów w ciągu pierwszych 1000 dni życia. Niedożywienie może negatywnie wpływać na układ odpornościowy, zwiększać ryzyko chorób takich jak cukrzyca i problemy z sercem – mówił podczas spotkania Christian Sarto, dyrektor dywizji Consumer Health firmy Bayer w Europie Środkowo-Wschodniej.
W odpowiedzi na te potrzeby firma Bayer prowadzi globalną inicjatywę The Nutrient Gap Initiative. Ma ona na celu rozszerzenie dostępu społeczeństw do niezbędnych witamin i minerałów. Celem jest dotarcie do 50 milionów ludzi do 2030 roku; podejmowane są działania interwencyjne i edukacyjne czy suplementacja na rzecz mam i dzieci w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi. Działania prowadzone są w 25 krajach.
 
…oraz rolnictwa
 
Prognozy przewidują, że do 2050 r. liczba ludności na świecie wzrośnie o 2 miliardy. Wszyscy będą potrzebować wysokiej jakości żywności. W obliczu zmienności klimatu, presji szkodników i chorób potrzeba systemu żywnościowego, który jest zrównoważony dla rolników, konsumentów i planety.
– Bayer wspiera rolnictwo regeneratywne. Głównym celem tego modelu jest poprawa stanu gleby i wzmocnienie odporności. Kolejne cele to łagodzenie zmian klimatycznych poprzez redukcję emisji gazów cieplarnianych i zwiększenie pochłaniania dwutlenku węgla, utrzymanie lub przywrócenie różnorodności biologicznej, ochronę zasobów wodnych, a także zwiększenie plonów i poprawę sytuacji ekonomicznej i społecznej rolników – mówi Laércio Bortolini, dyrektor dywizji Crop Science firmy Bayer dla Polski, Czech, Słowacji, Ukrainy i krajów bałtyckich.
 
 
O firmie Bayer

Firma Bayer to międzynarodowe przedsiębiorstwo, którego działalność skupia się na obszarach nauk Life Sciences, jakimi są ochrona zdrowia i produkcja żywności. Jej produkty i usługi mają nacelu przyniesienie korzyści ludziom i planecie poprzez wspieranie wysiłków zmierzających do przezwyciężenia głównych wyzwań związanych z rosnącą i starzejącą się populacją globalną.
Bayer angażuje się w zrównoważony rozwój i wywieranie pozytywnego wpływu poprzez swoją działalność. Jednocześnie Grupa dąży do poprawy rentowności i tworzenia wartości poprzez innowacje i wzrost. Marka Bayer oznacza zaufanie, niezawodność i jakość na całym świecie. W roku podatkowym 2022 Grupa zatrudniała około 101 000 osób, a wartość jej sprzedaży wyniosła50,7 mld euro. Wydatki na badania i rozwój – przed uwzględnieniem pozycji nadzwyczajnych – wyniosły 6,2 mld euro. Więcej informacji na stronie internetowej www.bayer.com.

Źródło:  Bayer, Omega Communication

Czerniak należy do najbardziej złośliwych nowotworów. Wykryty we wczesnym stadium daje duże szanse na wyleczenie. Narodowy Fundusz Zdrowia przypomina o profilaktyce tego groźnego nowotworu. Koniec wakacji to dobry moment, by sprawdzić swoje znamiona i przebarwienia na skórze.
Czerniak jest nowotworem agresywnym, ponieważ szybko rozwija się, tworzy przerzuty i często jest odporny na leczenie. Zazwyczaj kojarzymy go ze zmianami na skórze, ale może się pojawić także w obrębie błony śluzowej jamy ustnej, nosa czy gałki ocznej. Z danych z Krajowego Rejestru Nowotworów na lata 1980-2020 wynika, że zapadalność na ten nowotwór skóry zwiększyła się o 300% w ciągu ostatnich 30 lat. Jak podkreślają specjaliści, co roku w Polsce wykrywa się około 3500 nowych przypadków czerniaka, umiera – ok. 1400 osób.

Czy jesteś w grupie ryzyka?
Zagrożenie zachorowaniem na czerniaka wzrasta m.in. u osób o jasnej karnacji, rudych lub blond włosach, mających dużą liczbę znamion barwnikowych, które doznały oparzeń słonecznych, szczególnie w dzieciństwie, słabo tolerują słońce, opalających się z dużym trudem, przebywających w pełnym słońcu powyżej godziny dziennie, a także tych osób, u których w rodzinie występowały przypadki czerniaka lub innych nowotworów skóry oraz opalających się w solarium.

Jak się badać?
Czerniak wykryty we wczesnym stadium w większości jest możliwy do wyleczenia. Dlatego tak ważne jest szybkie rozpoznanie tego nowotworu. Profilaktyka to skuteczna broń w walce z czerniakiem.
– Uważnie przyglądajmy się naszej skórze, przynajmniej raz w miesiącu sami sprawdźmy swoje znamiona, pieprzyki, czy nie pojawiły się jakieś niepokojące zmiany – mówi Beata Kopczyńska, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jak to robić? Można skorzystać ze specjalnej ściągi czerniaka – metody ABCDE, w której bierzemy pod uwagę pięć kryteriów zmian na skórze: asymetrię, brzegi, kolor, duży rozmiar i ewolucja.
– Jeśli zauważymy jakieś niepokojące zmiany swoje obawy warto skonsultować z lekarzem. Zachęcam też do skorzystania z badań w ramach ogólnopolskiego programu profilaktyki nowotworów skóry – dodaje rzeczniczka.

Kto może skorzystać z programu profilaktyki
Z programu mogą skorzystać osoby w wieku od 50-64 lat, a także starsze, które wciąż są aktywne zawodowo. Ogólnopolski program profilaktyki nowotworów skóry obejmuje też młodsze osoby, już od 15 roku życia aż do 49 lat, gdy lekarz stwierdził niepokojące zmiany skórne. W ramach programu odbędziesz konsultację z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, a w razie potrzeby lekarz skieruje pacjenta na badanie dermoskopowe wraz z konsultacją lekarza specjalisty lub badanie wideodermoskopowe wraz z konsultacją lekarza specjalisty.

– Informacje na temat samej profilaktyki, ogólnopolskiego programu i o tym jakie placówki go realizują można znaleźć na stronie internetowej Narodowego Funduszu Zdrowia, bądź na stronie pacjent.gov.pl oraz w placówce NFZ osobiście u doradcy ds. profilaktyki i promocji zdrowia – podpowiada rzeczniczka.

Więcej
https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/poradnik-pacjenta-czerniak-niebezpieczny-nowotwor-skory-jak-sie-przed-nim-chronic,8438.html

źródło: NFZ
Wraz z nadejściem dłuższych i cieplejszych dni dzieci zaczęły spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. I choć zabawa na przydomowym podwórku podczas słonecznej pogody niesie ze sobą wiele korzyści dla zdrowia i rozwoju dziecka, to jednak towarzyszy jej także czynnik, przed którym należy je chronić. Promieniowanie ultrafioletowe (UV), niewidoczny składnik światła słonecznego, może uszkadzać tkanki oka, rogówkę i soczewkę, doprowadzając do pogorszenia wzroku. Problem ten może w znaczny sposób dotykać osoby nadwrażliwe na światło naturalne, przede wszystkim dzieci.
Promieniowanie UV jest częściowo filtrowane przez warstwę ozonową. W ciągu ostatnich dziesięcioleci uległa ona jednak znaczącemu zmniejszeniu, co skutkuje zwiększeniem ilości promieni ultrafioletowych docierających do ziemi. Spowodowało to wzrost ekspozycji na promieniowanie UV, a ponieważ kumuluje się ona przez całe życie, to  bezpośredni kontakt ze światłem słonecznym nawet przez krótki czas może prowadzić do kilku długotrwałych problemów. Nadmierna ilość światła słonecznego może powodować oparzenia słoneczne i nowotwory skóry, ale także problemy ze wzrokiem, na co rodzice zwracają wciąż niewielką uwagę. Tymczasem obecność okularów i czapki z daszkiem na głowie dziecka wcale nie jest mniej ważna, niż krem z filtrem na jego skórze, szczególnie w te najbardziej słoneczne dni.

Dzieci są bardziej narażone na negatywne skutki promieniowania UV
Oczy dzieci są bardziej wrażliwe na promieniowanie UV niż oczy osób dorosłych. Według Amerykańskiego Towarzystwa Optometrii (AOA) u dzieci występuje wyższe ryzyko uszkodzenia siatkówki spowodowanego promieniowaniem UV, ponieważ ich źrenice są większe, a soczewki ich oczu są bardziej przezierne, co sprawia, że więcej promieniowania UV może docierać do siatkówki[1]. Poza tym dzieci zazwyczaj spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu niż dorośli. Szacuje się, że większość ekspozycji na światło słoneczne z całego życia przypada na okres do 21. roku życia[2].

U dzieci występuje wyższe ryzyko wystąpienia szeregu chorób oczu grożących utratą wzroku na późniejszych etapach życia, ponieważ promieniowanie UV powoduje uszkodzenie komórek w oczach, a zmiany w wyniku działania tego promieniowania są nieodwracalne. Warto pamiętać, że to, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce, nie musi dawać objawów przez lata, co nie oznacza, że nie nastąpiły żadne skutki ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe – przestrzega Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Ochrona oczu dziecka przed nadmiarem promieniowania UV teraz, zmniejszy ryzyko poważnych problemów z oczami w późniejszym życiu, dlatego istotną rolą rodziców jest podjęcie odpowiednich kroków w tym kierunku. Jakich? Aby skutecznie przeciwdziałać uszkodzeniom oczu dziecka spowodowanych przez nadmierną ekspozycję na promieniowanie UV, najważniejszy jest dobór odpowiednich okularów przeciwsłonecznych i dopilnowanie, aby dziecko zakładało je podczas zabawy na świeżym powietrzu.
 
Jakie okulary wybrać?
Okulary przeciwsłoneczne zdarza się nam wybierać przypadkowo i nie zastanawiamy się nad tym, jakie powinny być, aby odpowiednio chronić oczy. Dotyczy to również wyboru okularów dla dziecka, kupionych przy okazji w sklepie z zabawkami. Tymczasem specjaliści od ochrony wzroku są zgodni co do tego, że noszenie takich okularów może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Nie kupujmy zwykłych okularów przeciwsłonecznych bez filtra. Przyciemniane soczewki w takich okularach powodują rozszerzenie źrenic, przez co do oczu wpada jeszcze więcej promieni UV. Najlepiej sięgnąć po takie ze znakiem CE (Conformitée Européenne) i kupować je w sprawdzonych miejscach, czyli w salonach optycznych. Symbol CE umieszczony w widocznym miejscu oznacza, że produkt spełnia normy Unii Europejskiej. Znajdziemy go niestety również na okularach sprzedawanych poza salonami optycznymi, jednak wtedy oznacza najczęściej China Export, co nie gwarantuje obecności filtrów UV. Najlepsze są okulary posiadające filtr UV 400, który w pełni chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem – radzi Sylwia Kijewska, optometrystka.

Dobre okulary to również te, które są dopasowane do kształtu twarzy, nie zsuwają się, nie spadają i nie uciskają. Pamiętajmy, że powieki i skóra wokół oczu dzieci są delikatne i bardziej wrażliwe niż skóra dorosłych. Dlatego tym bardziej nie mogą być one zbyt luźne, muszą chronić oczy z każdej strony, także po bokach. Warto pamiętać także o tym, że wada wzroku nie wyklucza posiadania okularów przeciwsłonecznych, ponieważ można je mieć w wersji uwzględniającej wartości korekcyjne dziecka.

Decydując się na okulary przeciwsłoneczne dla dziecka z reguły większy nacisk kładziemy na kolor i poziom zabarwienia soczewek, a także wygląd oprawek. Rzadko myślimy o tym, że mogą łączyć w sobie więcej funkcji. Tymczasem mogą one nie tylko chronić oczy dziecka przed światłem słonecznym, ale także poprawić ostrość widzenia, zwiększając jego komfort i minimalizując ryzyko pojawienia się zaburzeń, które w wyniku nieskorygowanej wady wzroku w dzieciństwie, mogą pojawić się w późniejszym okresie życia.
Korekcyjne okulary przeciwsłoneczne możemy dostać w szerokiej gamie kolorystycznej, spośród której dziecko może wybrać te, które będzie najchętniej zakładać do zabawy na zewnątrz. W związku z tym nie powinniśmy obawiać się tego, że nie znajdziemy oprawek, które przypadną mu do gustu. – zaznacza Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Przed wyborem okularów przeciwsłonecznych dla dziecka warto skontaktować się z lekarzem okulistą lub optometrystą w celu dokładnego zbadania wzroku, aby wziąć pod uwagę wszelkie wymagania i potrzeby wzrokowe dziecka. Pozwoli to dopasować takie rozwiązanie, które da dziecku możliwość jak najbardziej komfortowo funkcjonować na zewnątrz, zapewniając odpowiednią ochronę tak delikatnego organu jakim są oczy.

Jak właściwie korzystać ze słońca, aby chronić wzrok dzieci?
Nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne może mieć negatywne konsekwencje. Z drugiej strony, światło słoneczne wpływa również na prawidłowy rozwój oczu. Dlatego tak ważne jest, aby dzieci codziennie spędzały czas na świeżym powietrzu, ale jednocześnie były odpowiednio zabezpieczone przed nadmiarem promieniowania UV. Badania pokazują, że przebywanie na zewnątrz przynajmniej 2 godziny dziennie, może zmniejszyć ryzyko wystąpienia krótkowzroczności i jej progresji[3].

Naturalne światło słoneczne stymuluje produkcję substancji zwanej dopaminą – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za regulację procesów w mózgu. Dopamina jest kluczowa dla prawidłowego rozwoju gałki ocznej. Jej niedobór sprawia, że oko rośnie zbyt szybko. W konsekwencji nie jest ono w stanie w odpowiedni sposób skupić obrazów na siatkówce. Skutkiem tego procesu jest progresja krótkowzroczności – tłumaczy Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland – Czas na świeżym powietrzu jest ważnym czynnikiem w prawidłowym rozwoju widzenia. Dlatego warto zachęcać dzieci do częstego wychodzenia z domu. Nie zapominajmy jednak, aby wychodząc na zewnątrz, dzieci były zaopatrzone w wysokiej jakości okulary z filtrami UV, które zapewnią ochronę oczu przed szkodliwym wpływem promieniowania ultrafioletowego. Takie połączenie pomoże zadbać o wzrok dziecka kompleksowo – podsumowuje optometrystka.

 
[1] Zapobieganie ślepocie. Oczy dzieci są bardziej podatne na długotrwałe uszkodzenia spowodowane promieniowaniem UV. 2011. Artykuł dostępny na stronie: https://preventblindness.org/childrens-eyes-are-more-susceptible-to-long-term-damage-from-uv-rays/ (data ostatniego dostępu: 21 lutego 2023 r.)
[2] Światowe Towarzystwo Okulistyki Dziecięcej i Zeza (World Society of Paediatric Ophthalmology and Strabismus, WSPOS). Uzgodnione stanowisko w sprawie ekspozycji na światło słoneczne i wzroku dzieci. 2016. Artykuł dostępny na stronie: https://www.wspos.org/wspos-sunlight-exposure-childrens-eyes-consensus-statement/ (data ostatniego dostępu: 21 lutego 2023 r.)
[3] A.N. French, R.S. Ashby, I.G. Morgan, K.A. Rose. Time outdoors and the prevention of myopia. Exp Eye Res. 2013 Sep; 114: 58–68
źródło: Hoya Lens Poland
Wraz z nadejściem dłuższych i cieplejszych dni dzieci zaczęły spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. I choć zabawa na przydomowym podwórku podczas słonecznej pogody niesie ze sobą wiele korzyści dla zdrowia i rozwoju dziecka, to jednak towarzyszy jej także czynnik, przed którym należy je chronić. Promieniowanie ultrafioletowe (UV), niewidoczny składnik światła słonecznego, może uszkadzać tkanki oka, rogówkę i soczewkę, doprowadzając do pogorszenia wzroku. Problem ten może w znaczny sposób dotykać osoby nadwrażliwe na światło naturalne, przede wszystkim dzieci.
Promieniowanie UV jest częściowo filtrowane przez warstwę ozonową. W ciągu ostatnich dziesięcioleci uległa ona jednak znaczącemu zmniejszeniu, co skutkuje zwiększeniem ilości promieni ultrafioletowych docierających do ziemi. Spowodowało to wzrost ekspozycji na promieniowanie UV, a ponieważ kumuluje się ona przez całe życie, to  bezpośredni kontakt ze światłem słonecznym nawet przez krótki czas może prowadzić do kilku długotrwałych problemów. Nadmierna ilość światła słonecznego może powodować oparzenia słoneczne i nowotwory skóry, ale także problemy ze wzrokiem, na co rodzice zwracają wciąż niewielką uwagę. Tymczasem obecność okularów i czapki z daszkiem na głowie dziecka wcale nie jest mniej ważna, niż krem z filtrem na jego skórze, szczególnie w te najbardziej słoneczne dni.

Dzieci są bardziej narażone na negatywne skutki promieniowania UV
Oczy dzieci są bardziej wrażliwe na promieniowanie UV niż oczy osób dorosłych. Według Amerykańskiego Towarzystwa Optometrii (AOA) u dzieci występuje wyższe ryzyko uszkodzenia siatkówki spowodowanego promieniowaniem UV, ponieważ ich źrenice są większe, a soczewki ich oczu są bardziej przezierne, co sprawia, że więcej promieniowania UV może docierać do siatkówki[1]. Poza tym dzieci zazwyczaj spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu niż dorośli. Szacuje się, że większość ekspozycji na światło słoneczne z całego życia przypada na okres do 21. roku życia[2].

U dzieci występuje wyższe ryzyko wystąpienia szeregu chorób oczu grożących utratą wzroku na późniejszych etapach życia, ponieważ promieniowanie UV powoduje uszkodzenie komórek w oczach, a zmiany w wyniku działania tego promieniowania są nieodwracalne. Warto pamiętać, że to, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce, nie musi dawać objawów przez lata, co nie oznacza, że nie nastąpiły żadne skutki ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe – przestrzega Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Ochrona oczu dziecka przed nadmiarem promieniowania UV teraz, zmniejszy ryzyko poważnych problemów z oczami w późniejszym życiu, dlatego istotną rolą rodziców jest podjęcie odpowiednich kroków w tym kierunku. Jakich? Aby skutecznie przeciwdziałać uszkodzeniom oczu dziecka spowodowanych przez nadmierną ekspozycję na promieniowanie UV, najważniejszy jest dobór odpowiednich okularów przeciwsłonecznych i dopilnowanie, aby dziecko zakładało je podczas zabawy na świeżym powietrzu.
 
Jakie okulary wybrać?
Okulary przeciwsłoneczne zdarza się nam wybierać przypadkowo i nie zastanawiamy się nad tym, jakie powinny być, aby odpowiednio chronić oczy. Dotyczy to również wyboru okularów dla dziecka, kupionych przy okazji w sklepie z zabawkami. Tymczasem specjaliści od ochrony wzroku są zgodni co do tego, że noszenie takich okularów może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Nie kupujmy zwykłych okularów przeciwsłonecznych bez filtra. Przyciemniane soczewki w takich okularach powodują rozszerzenie źrenic, przez co do oczu wpada jeszcze więcej promieni UV. Najlepiej sięgnąć po takie ze znakiem CE (Conformitée Européenne) i kupować je w sprawdzonych miejscach, czyli w salonach optycznych. Symbol CE umieszczony w widocznym miejscu oznacza, że produkt spełnia normy Unii Europejskiej. Znajdziemy go niestety również na okularach sprzedawanych poza salonami optycznymi, jednak wtedy oznacza najczęściej China Export, co nie gwarantuje obecności filtrów UV. Najlepsze są okulary posiadające filtr UV 400, który w pełni chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem – radzi Sylwia Kijewska, optometrystka.

Dobre okulary to również te, które są dopasowane do kształtu twarzy, nie zsuwają się, nie spadają i nie uciskają. Pamiętajmy, że powieki i skóra wokół oczu dzieci są delikatne i bardziej wrażliwe niż skóra dorosłych. Dlatego tym bardziej nie mogą być one zbyt luźne, muszą chronić oczy z każdej strony, także po bokach. Warto pamiętać także o tym, że wada wzroku nie wyklucza posiadania okularów przeciwsłonecznych, ponieważ można je mieć w wersji uwzględniającej wartości korekcyjne dziecka.

Decydując się na okulary przeciwsłoneczne dla dziecka z reguły większy nacisk kładziemy na kolor i poziom zabarwienia soczewek, a także wygląd oprawek. Rzadko myślimy o tym, że mogą łączyć w sobie więcej funkcji. Tymczasem mogą one nie tylko chronić oczy dziecka przed światłem słonecznym, ale także poprawić ostrość widzenia, zwiększając jego komfort i minimalizując ryzyko pojawienia się zaburzeń, które w wyniku nieskorygowanej wady wzroku w dzieciństwie, mogą pojawić się w późniejszym okresie życia.
Korekcyjne okulary przeciwsłoneczne możemy dostać w szerokiej gamie kolorystycznej, spośród której dziecko może wybrać te, które będzie najchętniej zakładać do zabawy na zewnątrz. W związku z tym nie powinniśmy obawiać się tego, że nie znajdziemy oprawek, które przypadną mu do gustu. – zaznacza Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Przed wyborem okularów przeciwsłonecznych dla dziecka warto skontaktować się z lekarzem okulistą lub optometrystą w celu dokładnego zbadania wzroku, aby wziąć pod uwagę wszelkie wymagania i potrzeby wzrokowe dziecka. Pozwoli to dopasować takie rozwiązanie, które da dziecku możliwość jak najbardziej komfortowo funkcjonować na zewnątrz, zapewniając odpowiednią ochronę tak delikatnego organu jakim są oczy.

Jak właściwie korzystać ze słońca, aby chronić wzrok dzieci?
Nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne może mieć negatywne konsekwencje. Z drugiej strony, światło słoneczne wpływa również na prawidłowy rozwój oczu. Dlatego tak ważne jest, aby dzieci codziennie spędzały czas na świeżym powietrzu, ale jednocześnie były odpowiednio zabezpieczone przed nadmiarem promieniowania UV. Badania pokazują, że przebywanie na zewnątrz przynajmniej 2 godziny dziennie, może zmniejszyć ryzyko wystąpienia krótkowzroczności i jej progresji[3].

Naturalne światło słoneczne stymuluje produkcję substancji zwanej dopaminą – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za regulację procesów w mózgu. Dopamina jest kluczowa dla prawidłowego rozwoju gałki ocznej. Jej niedobór sprawia, że oko rośnie zbyt szybko. W konsekwencji nie jest ono w stanie w odpowiedni sposób skupić obrazów na siatkówce. Skutkiem tego procesu jest progresja krótkowzroczności – tłumaczy Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland – Czas na świeżym powietrzu jest ważnym czynnikiem w prawidłowym rozwoju widzenia. Dlatego warto zachęcać dzieci do częstego wychodzenia z domu. Nie zapominajmy jednak, aby wychodząc na zewnątrz, dzieci były zaopatrzone w wysokiej jakości okulary z filtrami UV, które zapewnią ochronę oczu przed szkodliwym wpływem promieniowania ultrafioletowego. Takie połączenie pomoże zadbać o wzrok dziecka kompleksowo – podsumowuje optometrystka.

 
[1] Zapobieganie ślepocie. Oczy dzieci są bardziej podatne na długotrwałe uszkodzenia spowodowane promieniowaniem UV. 2011. Artykuł dostępny na stronie: https://preventblindness.org/childrens-eyes-are-more-susceptible-to-long-term-damage-from-uv-rays/ (data ostatniego dostępu: 21 lutego 2023 r.)
[2] Światowe Towarzystwo Okulistyki Dziecięcej i Zeza (World Society of Paediatric Ophthalmology and Strabismus, WSPOS). Uzgodnione stanowisko w sprawie ekspozycji na światło słoneczne i wzroku dzieci. 2016. Artykuł dostępny na stronie: https://www.wspos.org/wspos-sunlight-exposure-childrens-eyes-consensus-statement/ (data ostatniego dostępu: 21 lutego 2023 r.)
[3] A.N. French, R.S. Ashby, I.G. Morgan, K.A. Rose. Time outdoors and the prevention of myopia. Exp Eye Res. 2013 Sep; 114: 58–68
źródło: Hoya Lens Poland
Z roku na rok liczba nowotworów skóry dynamicznie wzrasta.[1] Zgodnie z danymi KRN niebarwnikowe nowotwory skóry plasują się na podium najczęściej występujących nowotworów w Polsce – zaraz po raku płuca i raku piersi – choć w rzeczywistości jest ich znacznie więcej. Ich główną przyczyną powstawania jest nadmierna ekspozycja na działanie promieni słonecznych. Biorąc pod uwagę niedostateczną profilaktykę oraz problemy klimatyczne wynikające z dziury ozonowej, przez którą na naszą planetę dociera coraz więcej promieni UV wzrastające statystyki nie dziwią.
Mimo tego, że niebarwnikowe nowotwory skóry występują tak często, to równie często są bagatelizowane. O ile zmiany przypominające czerniaka budzą zaniepokojenie wśród większej liczby osób, o tyle niebarwnikowe zmiany przypominające strupki i pewnego rodzaju defekty kosmetyczne są często ignorowane. Dlatego też wraz z rozpoczynającym się sezonem letnim, w którym ekspozycja na słońce jest zdecydowanie największa, ruszamy z kolejną odsłoną kampanii edukacyjnej RAK UV, rozbudowując edukację o raka podstawnokomórkowego skóry. Tylko dzięki edukacji społeczeństwa, szczególnie w grupach wysokiego ryzyka, jesteśmy w stanie zmienić te statystyki – podkreśla Elżbieta Kozik Prezes Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny, jednego z organizatorów kampanii RAK UV.

W związku z rozkwitającym sezonem rolniczym i sadowniczym oraz rozpoczynającym się okresem wakacyjnym inicjatorzy kampanii RAK UV prezentują kolejną odsłonę kampanii edukacyjnej dotyczącej niebarwnikowych nowotworów skóry. W tym roku oprócz raka kolczystokomórkowego będą także edukować na temat raka podstawnokomórkowego, najczęstszego z nowotworów skóry.

Doskonale wiemy jak ważna jest edukacja z zakresu profilaktyki zdrowotnej, dlatego nieprzerwanie od 2020 roku edukujemy na temat niebarwnikowych nowotworów skóry. W tym roku chcemy zwrócić uwagę na raka podstawnokomórkowego, który jest zdecydowanie najczęstszym rakiem skóry. W ramach działań edukacyjnych uczestniczymy w różnych lokalnych inicjatywach skupiających osoby najbardziej narażone na zachorowanie na nowotwory skóry tj. rolników i sadowników. W tym roku oprócz edukacji w specjalnie przygotowanym mobilnym gabinecie realizujemy bezpłatne badania dermatoskopowe – podkreśla Kamil Dolecki Prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma.

Raki skóry stanowią 30% wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych. Najczęstszymi z nich są niebarwnikowe nowotwory skóry, które stanowią 98% zachorowań. Dominujący wśród zachorowalności jest rak podstawnokomórkowy stanowiącego 80% przypadków, natomiast na drugim miejscu plasuje się rak kolczystokomórkowy stanowiący 15-20%. [2]

Łącznie te dwa nowotwory są odpowiedzialne za 14 266 oficjalnie odnotowanych w 2019 roku zachorowań na niebarwnikowe nowotwory skóry – 6872 u mężczyzn i 7391 u kobiet – co odpowiada zachorowalności odpowiednio 8,0% i 8,6%.[3]

Dane epidemiologiczne, którymi dysponujemy niestety nie są pełne. Oficjalnie odnotowanych zachorowań na raka skóry mamy w Polsce ponad 14 tys., ale w rzeczywistości jest ich o wiele więcej. Szacuje się, że jest to około 40-50 tys. zachorowań rocznie. Bardzo często pacjenci operowani są lub leczeni miejscowo przez specjalistów dermatologów czy chirurgów plastyków, więc przypadki te nie trafiają do Krajowego Rejestru Nowotworów – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Rak podstawnokomórkowy skóry – jak go rozpoznać?
Rak podstawnokomórkowy skóry (BCC) to nowotwór złośliwy wywodzący się z nierogowaciejących komórek warstwy podstawnej naskórka. BCC zazwyczaj charakteryzuje się powolnym wzrostem, miejscową złośliwością i niewielkim ryzykiem przerzutów.

Obraz kliniczny raka podstawnokomórkowego, tak samo jak w przypadku raka kolczystokomórkowego, jest zróżnicowany i zależy od umiejscowienia. Rozwija się przede wszystkim na odkrytych częściach ciała tj. głowie i szyi, które są najbardziej narażone na oddziaływanie promieni UV, ale może również występować na tułowiu, kończynach czy genitaliach. Typowy wygląd BCC to blaszka, grudka lub guzek różowej barwy z uniesionym, perełkowatym wałem lub opalizującą, przezroczystą powierzchnią w przypadku guzka. Z czasem powierzchnia raka pokrywa się drobnymi nadżerkami, strupami lub ulega owrzodzeniu – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski.

Mimo że rak podstawnokomórkowy rozwija się powoli, to zaniedbany może zacząć naciekać na sąsiadujące elementy kostne, chrzęstne, naczyniowe, nerwowe albo gałkę oczną. Co w konsekwencji, po szerokim wycięciu, powoduje zniekształcenia anatomiczne. Zdarzają się także przypadki z agresywnym przebiegiem, głębokim naciekaniem na sąsiednie struktury, dającym wznowy i przerzuty do narządów odległych, najczęściej do węzłów chłonnych, płuc, kości i wątroby – dodaje profesor.
 
Wiosną i latem – nie pracuj na raka!
Dla zsyntetyzowania w skórze odpowiedniej ilości witaminy D w sezonie wiosenno-letnim, wystarczy 10-15 minut ekspozycji słońca na odsłoniętą skórę twarzy, dłoni i przedramion.[4] Dłuższe przebywanie na słońcu wcale nie zwiększa jej produkcji, a może jedynie przyczynić się do uszkodzenia skóry. Bez odpowiedniej profilaktyki słońce może być dla nas naprawdę niebezpieczne.

Warto pamiętać, że na działanie promieni słonecznych jesteśmy narażeni nie tylko na wakacjach, ale za każdym razem, gdy wychodzimy z domu – czyli idąc do pracy, pielęgnując ogródek, czy jadąc rowerem. Dlatego apelujemy, aby podczas wykonywania prac czy odpoczynku na świeżym powietrzu chronić skórę przed słońcem, a wszystkie niepokojące zmiany skórne konsultować z lekarzem dermatologiem lub/i onkologiem. Nasze działania edukacyjne kierujemy przede wszystkim do osób pracujących na świeżym powietrzu, w sektorach takich jak rolnictwo, czy sadownictwo, bo to zdecydowanie te osoby przez cały sezon wiosenno-letni spędzają najwięcej czasu na zewnątrz, a w natłoku pracy ostatnią rzeczą o jakiej myślą jest użycie kremu z filtrem czy osłona ramion i głowy. Dlatego to właśnie te osoby są w grupie ryzyka zachorowania na niebarwnikowe nowotwory skory tj. raka podstawnokomórkowego skóry i raka kolczystkomórkowego skóry – podkreśla Joanna Konarzewska-Król dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja. – Na raka skóry pracuje się przez całe życie, dlatego tak ważna jest profilaktyka szczególnie wśród osób z grupy ryzyka – dodaje.

Statystyki nie kłamią!
Tylko w trakcie jednego dnia, w ramach działań kampanii RAK UV i zorganizowanych badań profilaktycznych podczas niedawnych Dni Garwolina, przebadanych zostało łącznie 81 osób – aż u 25% uczestników badania wykryto zmiany z podejrzeniem nowotworowym. – W trakcie zaledwie kilku godzin, aż u 20 osób, które zostały przebadane w naszym mobilnym gabinecie #FurzeZdrowia wykryliśmy zmiany o charakterze nowotworowym, które wymagają dalszej diagnostyki w kierunku chorób nowotworowych skóry takich jak czerniak, rak podstawnokomórkowy jak również zmian o innej etiologii, w tym raka kolczystokomórkowego i mięsaka. To jeszcze bardziej uzmysławia nam jak istotne jest to co robimy. Wiele osób wykonujących pracę na świeżym powietrzu, nie zdaje sobie sprawy, że codziennie naraża się na zachorowanie, szczególnie gdy nie stosuje żadnej ochrony przed słońcem i nie robi badań profilaktycznych – wyjaśnia Kamil Dolecki.

Samoobserwacja skóry – robisz to?
W przypadku profilaktyki, oprócz ochrony skóry przed działaniem promieni UV, bardzo istotnym elementem jest samoobserwacja, która powinna odbywać się przynajmniej raz w miesiącu. Ważne jest, aby obserwować zmiany już istniejące oraz sprawdzać skórę pod kątem nowych. Raz w roku, szczególnie po okresie wakacyjnym warto także udać się do dermatologa. W przypadku pojawienia się niepokojących zmian pobiera się wycinek, który następnie przechodzi przez badanie histopatologiczne.

Złotym standardem w leczeniu raków skóry jest wycięcie zmiany wraz z marginesem zdrowych tkanek. Można je zastosować w większości przypadków, szczególnie przy wczesnym wykryciu choroby. Zabieg ten nie jest możliwy w przypadku zaawansowanej choroby lub ze względu na lokalizację nowotworu. W leczeniu wykorzystuje się radioterapię, leczenie bólu, opatrywanie ran nowotworowych oraz chemioterapię. Jednak należy pamiętać, że pacjenci z zaawansowanymi rakami niebarwnikowymi skóry to głównie osoby starsze, które cierpią na inne schorzenia towarzyszące. Z tego powodu większość z nich nie może przyjmować chemioterapii stosowanej w praktyce klinicznej. Takie osoby leczone są paliatywnie, czyli objawowo – podkreśla Profesor Rutkowski. – Nie można bagatelizować żadnych zmian na skórze. W przypadku raków skóry tak samo, jak w przypadku innych chorób nowotworowych, wczesna diagnostyka ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia pacjenta – apeluje.

O kampanii
„Rak UV” to ogólnopolska kampania edukacyjna poświęcona niebarwnikowym nowotworom skóry: rakowi kolczystokomórkowemu skóry (SCC) oraz rakowi podstawnokomórkowemu skóry (BCC).
Celem kampanii jest edukacja i budowanie świadomości społecznej na temat niebarwnikowych nowotworów skóry, czynników ryzyka oraz możliwych form profilaktyki, szczególnie w grupach wysokiego ryzyka zachorowania na ten typ nowotworu. Działania edukacyjne realizowane w ramach kampanii będą kierowane do rolników, sadowników, leśników, ogrodników, rybaków, pracowników budowlanych ale również działkowców; seniorów z gmin wiejskich i miejsko-wiejskich.
Więcej informacji na temat kampanii na www.rakuv.pl.
 
[1] Rutkowski P, Owczarek W, Nejc D et al. Skin carcinomas. Oncol Clin Pract 2020
[2] Rutkowski P, Owczarek W, Nejc D et al. Skin carcinomas. Oncol Clin Pract 2020
[3] Nowotwory złośliwe w Polsce 2019, http://onkologia.org.pl/wp-content/uploads/Nowotwory_2019.pdf, 14.06.2022
[4] Światło słoneczne i witamina D, https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/swiatlo-sloneczne-i-witamina-d, 14.06.2022r.

źródlo: komunikat

Z roku na rok liczba nowotworów skóry dynamicznie wzrasta.[1] Zgodnie z danymi KRN niebarwnikowe nowotwory skóry plasują się na podium najczęściej występujących nowotworów w Polsce – zaraz po raku płuca i raku piersi – choć w rzeczywistości jest ich znacznie więcej. Ich główną przyczyną powstawania jest nadmierna ekspozycja na działanie promieni słonecznych. Biorąc pod uwagę niedostateczną profilaktykę oraz problemy klimatyczne wynikające z dziury ozonowej, przez którą na naszą planetę dociera coraz więcej promieni UV wzrastające statystyki nie dziwią.
Mimo tego, że niebarwnikowe nowotwory skóry występują tak często, to równie często są bagatelizowane. O ile zmiany przypominające czerniaka budzą zaniepokojenie wśród większej liczby osób, o tyle niebarwnikowe zmiany przypominające strupki i pewnego rodzaju defekty kosmetyczne są często ignorowane. Dlatego też wraz z rozpoczynającym się sezonem letnim, w którym ekspozycja na słońce jest zdecydowanie największa, ruszamy z kolejną odsłoną kampanii edukacyjnej RAK UV, rozbudowując edukację o raka podstawnokomórkowego skóry. Tylko dzięki edukacji społeczeństwa, szczególnie w grupach wysokiego ryzyka, jesteśmy w stanie zmienić te statystyki – podkreśla Elżbieta Kozik Prezes Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny, jednego z organizatorów kampanii RAK UV.

W związku z rozkwitającym sezonem rolniczym i sadowniczym oraz rozpoczynającym się okresem wakacyjnym inicjatorzy kampanii RAK UV prezentują kolejną odsłonę kampanii edukacyjnej dotyczącej niebarwnikowych nowotworów skóry. W tym roku oprócz raka kolczystokomórkowego będą także edukować na temat raka podstawnokomórkowego, najczęstszego z nowotworów skóry.

Doskonale wiemy jak ważna jest edukacja z zakresu profilaktyki zdrowotnej, dlatego nieprzerwanie od 2020 roku edukujemy na temat niebarwnikowych nowotworów skóry. W tym roku chcemy zwrócić uwagę na raka podstawnokomórkowego, który jest zdecydowanie najczęstszym rakiem skóry. W ramach działań edukacyjnych uczestniczymy w różnych lokalnych inicjatywach skupiających osoby najbardziej narażone na zachorowanie na nowotwory skóry tj. rolników i sadowników. W tym roku oprócz edukacji w specjalnie przygotowanym mobilnym gabinecie realizujemy bezpłatne badania dermatoskopowe – podkreśla Kamil Dolecki Prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma.

Raki skóry stanowią 30% wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych. Najczęstszymi z nich są niebarwnikowe nowotwory skóry, które stanowią 98% zachorowań. Dominujący wśród zachorowalności jest rak podstawnokomórkowy stanowiącego 80% przypadków, natomiast na drugim miejscu plasuje się rak kolczystokomórkowy stanowiący 15-20%. [2]

Łącznie te dwa nowotwory są odpowiedzialne za 14 266 oficjalnie odnotowanych w 2019 roku zachorowań na niebarwnikowe nowotwory skóry – 6872 u mężczyzn i 7391 u kobiet – co odpowiada zachorowalności odpowiednio 8,0% i 8,6%.[3]

Dane epidemiologiczne, którymi dysponujemy niestety nie są pełne. Oficjalnie odnotowanych zachorowań na raka skóry mamy w Polsce ponad 14 tys., ale w rzeczywistości jest ich o wiele więcej. Szacuje się, że jest to około 40-50 tys. zachorowań rocznie. Bardzo często pacjenci operowani są lub leczeni miejscowo przez specjalistów dermatologów czy chirurgów plastyków, więc przypadki te nie trafiają do Krajowego Rejestru Nowotworów – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Rak podstawnokomórkowy skóry – jak go rozpoznać?
Rak podstawnokomórkowy skóry (BCC) to nowotwór złośliwy wywodzący się z nierogowaciejących komórek warstwy podstawnej naskórka. BCC zazwyczaj charakteryzuje się powolnym wzrostem, miejscową złośliwością i niewielkim ryzykiem przerzutów.

Obraz kliniczny raka podstawnokomórkowego, tak samo jak w przypadku raka kolczystokomórkowego, jest zróżnicowany i zależy od umiejscowienia. Rozwija się przede wszystkim na odkrytych częściach ciała tj. głowie i szyi, które są najbardziej narażone na oddziaływanie promieni UV, ale może również występować na tułowiu, kończynach czy genitaliach. Typowy wygląd BCC to blaszka, grudka lub guzek różowej barwy z uniesionym, perełkowatym wałem lub opalizującą, przezroczystą powierzchnią w przypadku guzka. Z czasem powierzchnia raka pokrywa się drobnymi nadżerkami, strupami lub ulega owrzodzeniu – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski.

Mimo że rak podstawnokomórkowy rozwija się powoli, to zaniedbany może zacząć naciekać na sąsiadujące elementy kostne, chrzęstne, naczyniowe, nerwowe albo gałkę oczną. Co w konsekwencji, po szerokim wycięciu, powoduje zniekształcenia anatomiczne. Zdarzają się także przypadki z agresywnym przebiegiem, głębokim naciekaniem na sąsiednie struktury, dającym wznowy i przerzuty do narządów odległych, najczęściej do węzłów chłonnych, płuc, kości i wątroby – dodaje profesor.
 
Wiosną i latem – nie pracuj na raka!
Dla zsyntetyzowania w skórze odpowiedniej ilości witaminy D w sezonie wiosenno-letnim, wystarczy 10-15 minut ekspozycji słońca na odsłoniętą skórę twarzy, dłoni i przedramion.[4] Dłuższe przebywanie na słońcu wcale nie zwiększa jej produkcji, a może jedynie przyczynić się do uszkodzenia skóry. Bez odpowiedniej profilaktyki słońce może być dla nas naprawdę niebezpieczne.

Warto pamiętać, że na działanie promieni słonecznych jesteśmy narażeni nie tylko na wakacjach, ale za każdym razem, gdy wychodzimy z domu – czyli idąc do pracy, pielęgnując ogródek, czy jadąc rowerem. Dlatego apelujemy, aby podczas wykonywania prac czy odpoczynku na świeżym powietrzu chronić skórę przed słońcem, a wszystkie niepokojące zmiany skórne konsultować z lekarzem dermatologiem lub/i onkologiem. Nasze działania edukacyjne kierujemy przede wszystkim do osób pracujących na świeżym powietrzu, w sektorach takich jak rolnictwo, czy sadownictwo, bo to zdecydowanie te osoby przez cały sezon wiosenno-letni spędzają najwięcej czasu na zewnątrz, a w natłoku pracy ostatnią rzeczą o jakiej myślą jest użycie kremu z filtrem czy osłona ramion i głowy. Dlatego to właśnie te osoby są w grupie ryzyka zachorowania na niebarwnikowe nowotwory skory tj. raka podstawnokomórkowego skóry i raka kolczystkomórkowego skóry – podkreśla Joanna Konarzewska-Król dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja. – Na raka skóry pracuje się przez całe życie, dlatego tak ważna jest profilaktyka szczególnie wśród osób z grupy ryzyka – dodaje.

Statystyki nie kłamią!
Tylko w trakcie jednego dnia, w ramach działań kampanii RAK UV i zorganizowanych badań profilaktycznych podczas niedawnych Dni Garwolina, przebadanych zostało łącznie 81 osób – aż u 25% uczestników badania wykryto zmiany z podejrzeniem nowotworowym. – W trakcie zaledwie kilku godzin, aż u 20 osób, które zostały przebadane w naszym mobilnym gabinecie #FurzeZdrowia wykryliśmy zmiany o charakterze nowotworowym, które wymagają dalszej diagnostyki w kierunku chorób nowotworowych skóry takich jak czerniak, rak podstawnokomórkowy jak również zmian o innej etiologii, w tym raka kolczystokomórkowego i mięsaka. To jeszcze bardziej uzmysławia nam jak istotne jest to co robimy. Wiele osób wykonujących pracę na świeżym powietrzu, nie zdaje sobie sprawy, że codziennie naraża się na zachorowanie, szczególnie gdy nie stosuje żadnej ochrony przed słońcem i nie robi badań profilaktycznych – wyjaśnia Kamil Dolecki.

Samoobserwacja skóry – robisz to?
W przypadku profilaktyki, oprócz ochrony skóry przed działaniem promieni UV, bardzo istotnym elementem jest samoobserwacja, która powinna odbywać się przynajmniej raz w miesiącu. Ważne jest, aby obserwować zmiany już istniejące oraz sprawdzać skórę pod kątem nowych. Raz w roku, szczególnie po okresie wakacyjnym warto także udać się do dermatologa. W przypadku pojawienia się niepokojących zmian pobiera się wycinek, który następnie przechodzi przez badanie histopatologiczne.

Złotym standardem w leczeniu raków skóry jest wycięcie zmiany wraz z marginesem zdrowych tkanek. Można je zastosować w większości przypadków, szczególnie przy wczesnym wykryciu choroby. Zabieg ten nie jest możliwy w przypadku zaawansowanej choroby lub ze względu na lokalizację nowotworu. W leczeniu wykorzystuje się radioterapię, leczenie bólu, opatrywanie ran nowotworowych oraz chemioterapię. Jednak należy pamiętać, że pacjenci z zaawansowanymi rakami niebarwnikowymi skóry to głównie osoby starsze, które cierpią na inne schorzenia towarzyszące. Z tego powodu większość z nich nie może przyjmować chemioterapii stosowanej w praktyce klinicznej. Takie osoby leczone są paliatywnie, czyli objawowo – podkreśla Profesor Rutkowski. – Nie można bagatelizować żadnych zmian na skórze. W przypadku raków skóry tak samo, jak w przypadku innych chorób nowotworowych, wczesna diagnostyka ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia pacjenta – apeluje.

O kampanii
„Rak UV” to ogólnopolska kampania edukacyjna poświęcona niebarwnikowym nowotworom skóry: rakowi kolczystokomórkowemu skóry (SCC) oraz rakowi podstawnokomórkowemu skóry (BCC).
Celem kampanii jest edukacja i budowanie świadomości społecznej na temat niebarwnikowych nowotworów skóry, czynników ryzyka oraz możliwych form profilaktyki, szczególnie w grupach wysokiego ryzyka zachorowania na ten typ nowotworu. Działania edukacyjne realizowane w ramach kampanii będą kierowane do rolników, sadowników, leśników, ogrodników, rybaków, pracowników budowlanych ale również działkowców; seniorów z gmin wiejskich i miejsko-wiejskich.
Więcej informacji na temat kampanii na www.rakuv.pl.
 
[1] Rutkowski P, Owczarek W, Nejc D et al. Skin carcinomas. Oncol Clin Pract 2020
[2] Rutkowski P, Owczarek W, Nejc D et al. Skin carcinomas. Oncol Clin Pract 2020
[3] Nowotwory złośliwe w Polsce 2019, http://onkologia.org.pl/wp-content/uploads/Nowotwory_2019.pdf, 14.06.2022
[4] Światło słoneczne i witamina D, https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/swiatlo-sloneczne-i-witamina-d, 14.06.2022r.

źródlo: komunikat

Szczepienia przeciw COVID-19 pozwoliły w ubiegłym roku uniknąć ok. 61 tys. dodatkowych zgonów w Polsce. Gdyby nie one, to całkowita liczba śmierci w wyniku tej choroby w 2021 roku byłaby niemal dwukrotnie wyższa i sięgnęłaby blisko 129 tys. – wynika z analizy Instytutu Badań Strukturalnych. Tymczasem w Polsce wskaźnik wyszczepienia wciąż pozostaje jednym z najniższych w Europie. – Choć zbliżamy się do końca pandemii pod względem masowych fal zakażeń, choroba z nami zostanie. Dlatego w kolejnych kwartałach i latach należy się skupić na ochronie osób znajdujących się w grupach ryzyka: osobach po 70. roku życia, z otyłością, cukrzycą i innymi chorobami współistniejącymi – ocenia  Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych.
 Naukowcy wyróżniają dwa główne wymiary skuteczności szczepień. Jednym z nich jest ochrona przed zakażeniem jako takim, a drugim – ochrona przed ciężkim przebiegiem choroby i śmiercią. Szczepionki na COVID-19 mają bardzo wysoką skuteczność ochrony przed ciężkim przebiegiem choroby i przed śmiercią. Według naszych obliczeń ona się utrzymuje na poziomie 85–90 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Lewandowski.

W Polsce z powodu COVID-19 zmarło dotychczas ponad 111 tys. osób. W samym 2021 roku ofiar było ok. 68,5 tys., z czego 65 proc. osób zmarło w trakcie wiosennej fali (od stycznia do maja włącznie, gdy poziom wyszczepienia populacji wynosił ok. 18 proc.). Z 44 tys. osób zmarłych w trakcie wiosennej fali pandemii 98 proc. stanowiły osoby niezaszczepione. W czasie jesiennej fali (październik–grudzień) zmarło 22 tys. osób, z czego 73 proc. stanowiły osoby niezaszczepione. Z wyliczeń IBS („Skuteczność szczepień przeciw COVID-19 w Polsce”) wynika, że szczepienia zmniejszyły liczbę zgonów na COVID-19 w 2021 roku o połowę w porównaniu do sytuacji, gdyby szczepionki nie były dostępne.

– Skuteczność ochrony przed samym zakażeniem obniża się w czasie wraz z wydłużaniem się czasu od szczepienia. Teraz, kiedy część populacji dostała trzecią dawkę, to ta ochrona przed samym faktem zakażenia wśród tej populacji będzie oczywiście wyższa. Natomiast generalnie rzecz biorąc, główny mechanizm ochrony polega na ochronie przed ciężkim przebiegiem choroby i zgonem – tłumaczy ekspert z Instytutu Badań Strukturalnych.

Latem, kiedy ryzyko zakażenia było niższe, efektywność szczepionki była wyższa i wynosiła 90–100 proc. w zależności od grupy wiekowej. Jesienią, kiedy rozprzestrzenianie wirusa było bardziej intensywne, skuteczność nieco spadła, ale nadal utrzymała się na wysokim poziomie 85–90 proc. Ze statystyk wynika, że ryzyko śmierci osoby niezaszczepionej w porównaniu do osoby zaszczepionej jest od 7 do 10 razy większe.

– Skuteczność ochrony przed samym zakażeniem obniża się po jakichś trzech–czterech miesiącach, co wynika prawdopodobnie z tego, że poziom przeciwciał we krwi się obniża. W momencie kontaktu z wirusem nie mamy natychmiastowej ochrony przed rozwinięciem się zakażenia, ale nasz układ odpornościowy zna tego wirusa i reaguje po chwili, więc on rozwija się np. w naszych górnych drogach oddechowych, ale już nie atakuje płuc – przekonuje Piotr Lewandowski.

Pojawienie się masowo dostępnych szczepionek na COVID-19 było krokiem milowym w walce z pandemią. Rozpoczęta w styczniu 2021 roku akcja szczepień w Polsce umożliwiła zaszczepienie dotychczas niemal nieco ponad 22 mln osób dorosłych. Dawkę przypominającą przyjęło ponad 11 mln. Wiele osób pozostaje jednak niezaszczepionych i nie ma zamiaru tego zmieniać. Skłonność do szczepień i ich dzienna liczba spada wraz ze spadkiem liczby zakażeń. W ostatnim tygodniu lutego codziennie szczepiło się ok. 3050 tys. osób, podczas gdy na początku miesiąca było to 80120 tys. Tymczasem wzrost liczby szczepień, zwłaszcza w grupie seniorów, może znacznie zmniejszyć liczbę zgonów.

– Zbliżamy się do końca pandemii w rozumieniu masowych fal zakażeń, skoncentrowanych w czasie, ale COVID-19 nie zniknie. Ta choroba z nami zostanie na zawsze i nadal będzie stanowić bardzo duże ryzyko dla osób po 70. roku życia, które mają cukrzycę, osób otyłych, z chorobami współtowarzyszącymi. Więc nawet jeśli dla osób młodych, zdrowych te ryzyka związane z COVID-em będą mniejsze, niż były w poprzednich latach, zwłaszcza dla zaszczepionych, nadal jest to wyzwanie dla osób starszych, które jeszcze nie chorowały. W kolejnych kwartałach i latach należy się skupiać przede wszystkim na ochronie osób w grupach ryzyka – podkreśla ekspert Instytutu Badań Strukturalnych.

Jego zdaniem priorytety polityki zdrowotnej w obliczu pandemii nie powinny dotyczyć wyłącznie COVID-19. Zgodnie z nowym raportem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) w ostatnim roku odnotowano największy od 20 lat wzrost liczby dzieci niezaszczepionych przeciw odrze. Pandemia spowodowała też przestój w diagnostyce i terapii innych chorób. Tylko w 2020 roku liczba nowych rozpoznań nowotworów spadła o około 20 proc. w stosunku do roku 2019 („Wpływ pandemii COVID-19 na system opieki onkologicznej” Narodowego Instytutu Onkologii).

– Na pewno w tym roku polityka zdrowotna w Polsce powinna zrównoważyć samo zarządzanie pandemią COVID-19 i nadrabianie zaległości w innych obszarach. Aby można było to zrobić, powinniśmy mieć mniej ludzi, którzy wymagają opieki szpitalnej w przypadku zachorowania, a najlepszą metodą, żeby to ryzyko ograniczyć, jest zaszczepienie osób starszych – przekonuje Piotr Lewandowski.

Jak wynika z danych ECDC („Vaccine Tracker”), pod względem odsetka zaszczepionych przynajmniej jedną dawką Polska (z wynikiem 59,6 proc.) jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. Mniejszy jest w Bułgarii (29,9 proc.), Rumunii (42,1 proc.), Słowenii (59,2 proc.) oraz na Słowacji (51,6 proc.).

źródło: newseria

Szczepienia przeciw COVID-19 pozwoliły w ubiegłym roku uniknąć ok. 61 tys. dodatkowych zgonów w Polsce. Gdyby nie one, to całkowita liczba śmierci w wyniku tej choroby w 2021 roku byłaby niemal dwukrotnie wyższa i sięgnęłaby blisko 129 tys. – wynika z analizy Instytutu Badań Strukturalnych. Tymczasem w Polsce wskaźnik wyszczepienia wciąż pozostaje jednym z najniższych w Europie. – Choć zbliżamy się do końca pandemii pod względem masowych fal zakażeń, choroba z nami zostanie. Dlatego w kolejnych kwartałach i latach należy się skupić na ochronie osób znajdujących się w grupach ryzyka: osobach po 70. roku życia, z otyłością, cukrzycą i innymi chorobami współistniejącymi – ocenia  Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych.
 Naukowcy wyróżniają dwa główne wymiary skuteczności szczepień. Jednym z nich jest ochrona przed zakażeniem jako takim, a drugim – ochrona przed ciężkim przebiegiem choroby i śmiercią. Szczepionki na COVID-19 mają bardzo wysoką skuteczność ochrony przed ciężkim przebiegiem choroby i przed śmiercią. Według naszych obliczeń ona się utrzymuje na poziomie 85–90 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Lewandowski.

W Polsce z powodu COVID-19 zmarło dotychczas ponad 111 tys. osób. W samym 2021 roku ofiar było ok. 68,5 tys., z czego 65 proc. osób zmarło w trakcie wiosennej fali (od stycznia do maja włącznie, gdy poziom wyszczepienia populacji wynosił ok. 18 proc.). Z 44 tys. osób zmarłych w trakcie wiosennej fali pandemii 98 proc. stanowiły osoby niezaszczepione. W czasie jesiennej fali (październik–grudzień) zmarło 22 tys. osób, z czego 73 proc. stanowiły osoby niezaszczepione. Z wyliczeń IBS („Skuteczność szczepień przeciw COVID-19 w Polsce”) wynika, że szczepienia zmniejszyły liczbę zgonów na COVID-19 w 2021 roku o połowę w porównaniu do sytuacji, gdyby szczepionki nie były dostępne.

– Skuteczność ochrony przed samym zakażeniem obniża się w czasie wraz z wydłużaniem się czasu od szczepienia. Teraz, kiedy część populacji dostała trzecią dawkę, to ta ochrona przed samym faktem zakażenia wśród tej populacji będzie oczywiście wyższa. Natomiast generalnie rzecz biorąc, główny mechanizm ochrony polega na ochronie przed ciężkim przebiegiem choroby i zgonem – tłumaczy ekspert z Instytutu Badań Strukturalnych.

Latem, kiedy ryzyko zakażenia było niższe, efektywność szczepionki była wyższa i wynosiła 90–100 proc. w zależności od grupy wiekowej. Jesienią, kiedy rozprzestrzenianie wirusa było bardziej intensywne, skuteczność nieco spadła, ale nadal utrzymała się na wysokim poziomie 85–90 proc. Ze statystyk wynika, że ryzyko śmierci osoby niezaszczepionej w porównaniu do osoby zaszczepionej jest od 7 do 10 razy większe.

– Skuteczność ochrony przed samym zakażeniem obniża się po jakichś trzech–czterech miesiącach, co wynika prawdopodobnie z tego, że poziom przeciwciał we krwi się obniża. W momencie kontaktu z wirusem nie mamy natychmiastowej ochrony przed rozwinięciem się zakażenia, ale nasz układ odpornościowy zna tego wirusa i reaguje po chwili, więc on rozwija się np. w naszych górnych drogach oddechowych, ale już nie atakuje płuc – przekonuje Piotr Lewandowski.

Pojawienie się masowo dostępnych szczepionek na COVID-19 było krokiem milowym w walce z pandemią. Rozpoczęta w styczniu 2021 roku akcja szczepień w Polsce umożliwiła zaszczepienie dotychczas niemal nieco ponad 22 mln osób dorosłych. Dawkę przypominającą przyjęło ponad 11 mln. Wiele osób pozostaje jednak niezaszczepionych i nie ma zamiaru tego zmieniać. Skłonność do szczepień i ich dzienna liczba spada wraz ze spadkiem liczby zakażeń. W ostatnim tygodniu lutego codziennie szczepiło się ok. 3050 tys. osób, podczas gdy na początku miesiąca było to 80120 tys. Tymczasem wzrost liczby szczepień, zwłaszcza w grupie seniorów, może znacznie zmniejszyć liczbę zgonów.

– Zbliżamy się do końca pandemii w rozumieniu masowych fal zakażeń, skoncentrowanych w czasie, ale COVID-19 nie zniknie. Ta choroba z nami zostanie na zawsze i nadal będzie stanowić bardzo duże ryzyko dla osób po 70. roku życia, które mają cukrzycę, osób otyłych, z chorobami współtowarzyszącymi. Więc nawet jeśli dla osób młodych, zdrowych te ryzyka związane z COVID-em będą mniejsze, niż były w poprzednich latach, zwłaszcza dla zaszczepionych, nadal jest to wyzwanie dla osób starszych, które jeszcze nie chorowały. W kolejnych kwartałach i latach należy się skupiać przede wszystkim na ochronie osób w grupach ryzyka – podkreśla ekspert Instytutu Badań Strukturalnych.

Jego zdaniem priorytety polityki zdrowotnej w obliczu pandemii nie powinny dotyczyć wyłącznie COVID-19. Zgodnie z nowym raportem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) w ostatnim roku odnotowano największy od 20 lat wzrost liczby dzieci niezaszczepionych przeciw odrze. Pandemia spowodowała też przestój w diagnostyce i terapii innych chorób. Tylko w 2020 roku liczba nowych rozpoznań nowotworów spadła o około 20 proc. w stosunku do roku 2019 („Wpływ pandemii COVID-19 na system opieki onkologicznej” Narodowego Instytutu Onkologii).

– Na pewno w tym roku polityka zdrowotna w Polsce powinna zrównoważyć samo zarządzanie pandemią COVID-19 i nadrabianie zaległości w innych obszarach. Aby można było to zrobić, powinniśmy mieć mniej ludzi, którzy wymagają opieki szpitalnej w przypadku zachorowania, a najlepszą metodą, żeby to ryzyko ograniczyć, jest zaszczepienie osób starszych – przekonuje Piotr Lewandowski.

Jak wynika z danych ECDC („Vaccine Tracker”), pod względem odsetka zaszczepionych przynajmniej jedną dawką Polska (z wynikiem 59,6 proc.) jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. Mniejszy jest w Bułgarii (29,9 proc.), Rumunii (42,1 proc.), Słowenii (59,2 proc.) oraz na Słowacji (51,6 proc.).

źródło: newseria