Medicalpress
Jeszcze niedawno rdzeniowy zanik mięśni (SMA) był chorobą o niezwykle dramatycznym przebiegu, a dziś – dzięki przełomowym terapiom – staje się schorzeniem przewlekłym. O tym, jak zmienił się profil pacjentów, dlaczego kluczowa staje się personalizacja leczenia oraz jakie wyzwania niesie rosnąca populacja dorosłych chorych, mówi prof. dr hab. n. med. Justyna Paprocka, konsultant krajowa w dziedzinie neurologii dziecięcej, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Pani Profesor, jak dziś wygląda leczenie rdzeniowego zaniku mięśni i czym obecna sytuacja chorych różni się od tej sprzed kilku lat?

Zmiana w leczeniu pacjentów z SMA, której jesteśmy świadkami, jest naprawdę fundamentalna. Jeszcze stosunkowo niedawno rdzeniowy zanik mięśni był chorobą głównie dziecięcą, o ciężkim, często dramatycznym przebiegu. Dziś, dzięki ogromnemu postępowi terapeutycznemu, widzimy coś zupełnie nowego, a mianowicie rosnącą populację pacjentów dorosłych. To najlepszy dowód na skuteczność leczenia, ale jednocześnie początek zupełnie nowego etapu w myśleniu o tej chorobie. Coraz częściej mamy do czynienia z pacjentami, którzy żyją długo, a SMA przyjmuje charakter choroby przewlekłej, ustabilizowanej. To automatycznie zmienia nasze cele terapeutyczne. Nie koncentrujemy się już wyłącznie na ratowaniu życia, ale na jego jakości – na funkcjonowaniu ruchowym, oddechowym, społecznym. To z kolei wymusza rozwój długoterminowych strategii opieki nad pacjentami, zwłaszcza w zakresie rehabilitacji i wsparcia wielospecjalistycznego.

Czyli zmieniło się podejście do samej terapii?

Zdecydowanie tak. Przeszliśmy od pytania „czy leczyć?” do pytania „jak leczyć najlepiej?”. Pojawienie się przełomowych terapii – takich jak nusinersen, risdiplam czy terapia genowa onasemnogene abeparvovec – oraz ich refundacja w ramach programu lekowego całkowicie zmieniło krajobraz terapeutyczny. Obecnie w Polsce w programie lekowym leczymy 655 pacjentów nusinersenem i 474 risdiplamem, terapię genową otrzymało 85 dzieci. Nie dyskutujemy już więc o dostępności leczenia, ale o jego optymalizacji. Z tego względu coraz większego znaczenia nabierają koncepcje terapii sekwencyjnych i skojarzonych. Zastanawiamy się, kiedy zmienić leczenie, a kiedy łączyć różne terapie. Każda taka decyzja musi być bardzo precyzyjna i uwzględniać wiek pacjenta, jego stan funkcjonalny, a także historię wcześniejszego leczenia, w tym udział w badaniach klinicznych. Jest to nowe podejście, które sprawia, że leczenie staje się procesem ciągłego dostosowywania do zmieniającej się sytuacji pacjenta.

Czy to oznacza, że wchodzimy w erę medycynie spersonalizowanej w rdzeniowym zaniku mięśni?

Medycyna personalizowana to jeden z najważniejszych kierunków rozwoju. Odchodzimy od modelu „jedna terapia dla wszystkich chorych” i coraz wyraźniej zmierzamy w stronę leczenia szytego na miarę. Chcemy dobierać terapię nie tylko do rozpoznania, ale też do konkretnego pacjenta – jego wieku, fenotypu, dynamiki choroby i wcześniejszych doświadczeń terapeutycznych. Ogromną rolę odegrają tutaj biomarkery. Dziś najbardziej zaawansowanym kandydatem są neurofilamenty (łańcuchy lekkie), które zostały uznane przez Europejską Agencję Leków za biomarker rozwojowy. U dzieci obserwujemy wyraźną zależność – wysokie wartości neurofilamentów odpowiadają aktywnej chorobie, a ich spadek świadczy o skuteczności leczenia. U dorosłych sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo ta korelacja nie jest już tak wyraźna. Dlatego coraz częściej mówi się o biomarkerach złożonych, które będą łączyć parametry biologiczne, takie jak neurofilamenty, z oceną kliniczną i neuropsychologiczną.

W przyszłości biomarkery mogą pełnić trzy kluczowe funkcje – monitorować skuteczność leczenia, przewidywać przebieg choroby oraz pomagać w wyborze optymalnej terapii dla konkretnego pacjenta, także w kontekście decyzji o zmianie leczenia lub zastosowaniu terapii skojarzonych.

Jednym z przełomów w SMA jest także bardzo wczesne leczenie…

To prawda – leczenie presymptomatyczne, czyli jeszcze przed pojawieniem się jakichkolwiek objawów choroby, jest absolutnym przełomem. W Polsce jest to możliwe dzięki badaniom przesiewowym noworodków. Efekty takiego postępowania, kiedy staramy się wyprzedzać chorobę, są zdecydowanie najlepsze, co potwierdzają nasze doświadczenia kliniczne.

Obecnie idziemy jeszcze o krok dalej. Pojawiają się pierwsze doniesienia o leczeniu prenatalnym, czyli terapii rozpoczynanej jeszcze w czasie ciąży – podawanej matce, z myślą o dziecku. Dotyczy to bardzo szczególnej grupy przypadków, w których SMA zostaje rozpoznane już na etapie życia płodowego, na podstawie badań genetycznych – na przykład wtedy, gdy w rodzinie jest już chore dziecko i wykonuje się diagnostykę prenatalną. W tym kontekście mówimy o stosowaniu doustnego risdiplamu, podawanego jeszcze przed narodzinami, zanim choroba zdąży się ujawnić i doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń. Na razie jest to leczenie eksperymentalne, ale pierwsze wyniki są bardzo obiecujące. To podejście pokazuje, jak bardzo przesuwa się granica możliwości terapeutycznych w rdzeniowym zaniku mięśni.

A co z nowościami terapeutycznymi?

Tych zmian jest naprawdę dużo, biorąc pod uwagę, że SMA jest chorobą rzadką. Aktualnie mamy już dostęp do risdiplamu w formie tabletek, które znacząco ułatwiają codzienne funkcjonowanie pacjentów. Zarejestrowana jest wyższa dawka nusinersenu oraz terapia genowa podawana drogą dokanałową, przeznaczona dla starszych dzieci i dorosłych pacjentów. Ponadto rozwijane są nowe cząsteczki działające bezpośrednio na mięśnie i jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera koncepcja łączenia terapii – na przykład obecnych leków wpływających na białko SMN z terapiami ukierunkowanymi na mięśnie. To może być kolejny krok w zwiększaniu skuteczności leczenia.

Rozwój terapii niesie jednak nowe wyzwania systemowe…

Tak, i to bardzo poważne. Jednym z największych wyzwań jest dziś płynna tranzycja pacjentów z opieki pediatrycznej do systemu dla osób dorosłych. Liczba dorosłych pacjentów z SMA rośnie, natomiast liczba ośrodków przygotowanych do ich leczenia pozostaje niewystarczająca. To może wpływać na ciągłość terapii. Z jednej strony potrzebujemy standaryzacji, czyli jasnych wytycznych i algorytmów postępowania, które zapewnią pacjentom bezpieczeństwo i spójność terapii, ale z drugiej – musimy zachować elastyczność i możliwość dostosowania leczenia do konkretnego chorego.

Kolejnym wyzwaniem jest monitorowanie efektów leczenia. Potrzebujemy dobrze prowadzonych rejestrów, które pozwolą nam ocenić skuteczność i bezpieczeństwo terapii – szczególnie w przypadku terapii sekwencyjnych i skojarzonych – a także ich wpływ na jakość życia pacjentów. Jest to niezwykle ważne również w kontekście decyzji refundacyjnych, ponieważ mówimy o terapiach bardzo kosztownych.

Jakie są najważniejsze kierunki na najbliższe lata?

Bez wątpienia dalszy rozwój medycyny personalizowanej czyli terapii szytych na miarę, opartych na kompleksowych danych i biomarkerach. Równolegle będą rozwijać się strategie łączenia i sekwencjonowania terapii oraz bardzo wczesnej interwencji terapeutycznej. Ale równie ważne będzie zarządzanie odniesionym już sukcesem, bo będąca jego efektem, rosnąca liczba dorosłych pacjentów z SMA oznacza nowe wyzwania, m.in. ortopedyczne, społeczne i związane z jakością życia.

Ale największa, najważniejsza zmiana już się dokonała – dziś nie pytamy już, czy możemy pomóc pacjentowi z SMA, lecz pytamy o to, jak najlepiej prowadzić go przez całe jego życie. I to jest zupełnie nowy rozdział w historii tej choroby.

Źródło: inf pras

Jeszcze kilkanaście lat temu rdzeniowy zanik mięśni (SMA) był jedną z najcięższych chorób neurologicznych wieku dziecięcego. Dziś, dzięki przełomowym terapiom i programowi badań przesiewowych noworodków, coraz więcej pacjentów prowadzi aktywne życie, a SMA stopniowo staje się chorobą przewlekłą. Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Justyna Paprocka, konsultant krajowa w dziedzinie neurologii dziecięcej, współczesne wyzwania nie dotyczą już wyłącznie dostępu do leczenia, ale przede wszystkim jego optymalizacji. Coraz większą rolę odgrywają medycyna personalizowana, biomarkery, terapie sekwencyjne oraz zapewnienie pacjentom kompleksowej opieki na każdym etapie życia.
Pani Profesor, jak dziś wygląda leczenie rdzeniowego zaniku mięśni i czym obecna sytuacja chorych różni się od tej sprzed kilku lat?

Zmiana w leczeniu pacjentów z SMA, której jesteśmy świadkami, jest naprawdę fundamentalna. Jeszcze stosunkowo niedawno rdzeniowy zanik mięśni był chorobą głównie dziecięcą, o ciężkim, często dramatycznym przebiegu. Dziś, dzięki ogromnemu postępowi terapeutycznemu, widzimy coś zupełnie nowego, a mianowicie rosnącą populację pacjentów dorosłych. To najlepszy dowód na skuteczność leczenia, ale jednocześnie początek zupełnie nowego etapu w myśleniu o tej chorobie. Coraz częściej mamy do czynienia z pacjentami, którzy żyją długo, a SMA przyjmuje charakter choroby przewlekłej, ustabilizowanej. To automatycznie zmienia nasze cele terapeutyczne. Nie koncentrujemy się już wyłącznie na ratowaniu życia, ale na jego jakości – na funkcjonowaniu ruchowym, oddechowym, społecznym. To z kolei wymusza rozwój długoterminowych strategii opieki nad pacjentami, zwłaszcza w zakresie rehabilitacji i wsparcia wielospecjalistycznego.

Czyli zmieniło się podejście do samej terapii?

Zdecydowanie tak. Przeszliśmy od pytania „czy leczyć?” do pytania „jak leczyć najlepiej?”. Pojawienie się przełomowych terapii – takich jak nusinersen, risdiplam czy terapia genowa onasemnogene abeparvovec – oraz ich refundacja w ramach programu lekowego całkowicie zmieniło krajobraz terapeutyczny. Obecnie w Polsce w programie lekowym leczymy 655 pacjentów nusinersenem i 474 risdiplamem, terapię genową otrzymało 85 dzieci. Nie dyskutujemy już więc o dostępności leczenia, ale o jego optymalizacji. Z tego względu coraz większego znaczenia nabierają koncepcje terapii sekwencyjnych i skojarzonych. Zastanawiamy się, kiedy zmienić leczenie, a kiedy łączyć różne terapie. Każda taka decyzja musi być bardzo precyzyjna i uwzględniać wiek pacjenta, jego stan funkcjonalny, a także historię wcześniejszego leczenia, w tym udział w badaniach klinicznych. Jest to nowe podejście, które sprawia, że leczenie staje się procesem ciągłego dostosowywania do zmieniającej się sytuacji pacjenta.

Czy to oznacza, że wchodzimy w erę medycynie spersonalizowanej w rdzeniowym zaniku mięśni?

Medycyna personalizowana to jeden z najważniejszych kierunków rozwoju. Odchodzimy od modelu „jedna terapia dla wszystkich chorych” i coraz wyraźniej zmierzamy w stronę leczenia szytego na miarę. Chcemy dobierać terapię nie tylko do rozpoznania, ale też do konkretnego pacjenta – jego wieku, fenotypu, dynamiki choroby i wcześniejszych doświadczeń terapeutycznych. Ogromną rolę odegrają tutaj biomarkery. Dziś najbardziej zaawansowanym kandydatem są neurofilamenty (łańcuchy lekkie), które zostały uznane przez Europejską Agencję Leków za biomarker rozwojowy. U dzieci obserwujemy wyraźną zależność – wysokie wartości neurofilamentów odpowiadają aktywnej chorobie, a ich spadek świadczy o skuteczności leczenia. U dorosłych sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo ta korelacja nie jest już tak wyraźna. Dlatego coraz częściej mówi się o biomarkerach złożonych, które będą łączyć parametry biologiczne, takie jak neurofilamenty, z oceną kliniczną i neuropsychologiczną.

W przyszłości biomarkery mogą pełnić trzy kluczowe funkcje – monitorować skuteczność leczenia, przewidywać przebieg choroby oraz pomagać w wyborze optymalnej terapii dla konkretnego pacjenta, także w kontekście decyzji o zmianie leczenia lub zastosowaniu terapii skojarzonych.

Jednym z przełomów w SMA jest także bardzo wczesne leczenie…

To prawda – leczenie presymptomatyczne, czyli jeszcze przed pojawieniem się jakichkolwiek objawów choroby, jest absolutnym przełomem. W Polsce jest to możliwe dzięki badaniom przesiewowym noworodków. Efekty takiego postępowania, kiedy staramy się wyprzedzać chorobę, są zdecydowanie najlepsze, co potwierdzają nasze doświadczenia kliniczne.

Obecnie idziemy jeszcze o krok dalej. Pojawiają się pierwsze doniesienia o leczeniu prenatalnym, czyli terapii rozpoczynanej jeszcze w czasie ciąży – podawanej matce, z myślą o dziecku. Dotyczy to bardzo szczególnej grupy przypadków, w których SMA zostaje rozpoznane już na etapie życia płodowego, na podstawie badań genetycznych – na przykład wtedy, gdy w rodzinie jest już chore dziecko i wykonuje się diagnostykę prenatalną. W tym kontekście mówimy o stosowaniu doustnego risdiplamu, podawanego jeszcze przed narodzinami, zanim choroba zdąży się ujawnić i doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń. Na razie jest to leczenie eksperymentalne, ale pierwsze wyniki są bardzo obiecujące. To podejście pokazuje, jak bardzo przesuwa się granica możliwości terapeutycznych w rdzeniowym zaniku mięśni.

A co z nowościami terapeutycznymi?

Tych zmian jest naprawdę dużo, biorąc pod uwagę, że SMA jest chorobą rzadką. Aktualnie mamy już dostęp do risdiplamu w formie tabletek, które znacząco ułatwiają codzienne funkcjonowanie pacjentów. Zarejestrowana jest wyższa dawka nusinersenu oraz terapia genowa podawana drogą dokanałową, przeznaczona dla starszych dzieci i dorosłych pacjentów. Ponadto rozwijane są nowe cząsteczki działające bezpośrednio na mięśnie i jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera koncepcja łączenia terapii – na przykład obecnych leków wpływających na białko SMN z terapiami ukierunkowanymi na mięśnie. To może być kolejny krok w zwiększaniu skuteczności leczenia.

Rozwój terapii niesie jednak nowe wyzwania systemowe…

Tak, i to bardzo poważne. Jednym z największych wyzwań jest dziś płynna tranzycja pacjentów z opieki pediatrycznej do systemu dla osób dorosłych. Liczba dorosłych pacjentów z SMA rośnie, natomiast liczba ośrodków przygotowanych do ich leczenia pozostaje niewystarczająca. To może wpływać na ciągłość terapii. Z jednej strony potrzebujemy standaryzacji, czyli jasnych wytycznych i algorytmów postępowania, które zapewnią pacjentom bezpieczeństwo i spójność terapii, ale z drugiej – musimy zachować elastyczność i możliwość dostosowania leczenia do konkretnego chorego.

Kolejnym wyzwaniem jest monitorowanie efektów leczenia. Potrzebujemy dobrze prowadzonych rejestrów, które pozwolą nam ocenić skuteczność i bezpieczeństwo terapii – szczególnie w przypadku terapii sekwencyjnych i skojarzonych – a także ich wpływ na jakość życia pacjentów. Jest to niezwykle ważne również w kontekście decyzji refundacyjnych, ponieważ mówimy o terapiach bardzo kosztownych.

Jakie są najważniejsze kierunki na najbliższe lata?

Bez wątpienia dalszy rozwój medycyny personalizowanej czyli terapii szytych na miarę, opartych na kompleksowych danych i biomarkerach. Równolegle będą rozwijać się strategie łączenia i sekwencjonowania terapii oraz bardzo wczesnej interwencji terapeutycznej. Ale równie ważne będzie zarządzanie odniesionym już sukcesem, bo będąca jego efektem, rosnąca liczba dorosłych pacjentów z SMA oznacza nowe wyzwania, m.in. ortopedyczne, społeczne i związane z jakością życia.

Ale największa, najważniejsza zmiana już się dokonała – dziś nie pytamy już, czy możemy pomóc pacjentowi z SMA, lecz pytamy o to, jak najlepiej prowadzić go przez całe jego życie. I to jest zupełnie nowy rozdział w historii tej choroby.

Źródło: inf pras

Jeszcze kilka lat temu rozmowa o rdzeniowym zaniku mięśni (SMA) koncentrowała się przede wszystkim na jednym pytaniu: czy pacjenci w ogóle będą mieli dostęp do skutecznego leczenia. Dziś punkt ciężkości przesuwa się wyraźnie gdzie indziej. W Polsce i w Europie SMA coraz częściej staje się przykładem choroby, w której przełom terapeutyczny już się dokonał, a najważniejszym wyzwaniem staje się dalsza optymalizacja terapii, dopasowanie leczenia do potrzeb pacjentów oraz rozwój systemu opieki, który nadąży za zmianą historii naturalnej choroby.

Zmiana podejścia do leczenia SMA jest dziś widoczna także w sposobie, w jaki eksperci opisują cele terapii. Jak podkreśla dr hab. Justyna Paprocka, prof. Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Dziecięcej SUM w Katowicach, „w tej chwili zmieniło się bardzo dużo, ponieważ przeszliśmy z pewnego podejścia: czy leczyć pacjentów, do pytania, jak zoptymalizować terapię i w jaki sposób poszczególne terapie powinny ze sobą współistnieć”. Jak dodaje ekspertka, skuteczność leczenia widać także w zmieniającej się strukturze populacji chorych: „To, że leczymy bardzo skutecznie, widać w zmieniającym się profilu pacjentów. Mamy coraz większą grupę pacjentów dorosłych, co pokazuje, że leczenie jest prowadzone bardzo dobrze”.

Ta zmiana demograficzna jest dziś jednym z najważniejszych wyzwań systemowych. Coraz większa liczba chorych wchodzi bowiem w dorosłość, a wraz z tym pojawia się konieczność rozwijania strategii długoterminowych oraz odpowiedniej infrastruktury opieki.

„W związku z tym konieczne staje się rozwijanie strategii długoterminowych i opieka nad pacjentami, którzy żyją o wiele dłużej” – wskazywała prof. Paprocka. Jak podkreślała, kluczowe znaczenie mają nie tylko same terapie, lecz także dostęp do rehabilitacji i rozwój nowych strategii leczenia, w tym terapii skojarzonych czy presymptomatycznych.

Coraz więcej dorosłych pacjentów

Zmianę struktury populacji pacjentów z rdzeniowym zanikiem mięśni bardzo wyraźnie pokazują dziś dane programu lekowego. Coraz większa grupa chorych, którzy kilka lat temu rozpoczynali terapię w ośrodkach pediatrycznych, wchodzi obecnie w dorosłość i wymaga dalszego leczenia już w systemie opieki nad pacjentem dorosłym. Jak mówiła prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak z Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, obecnie w Polsce leczonych jest 1195 pacjentów z SMA. „Po raz pierwszy liczba pacjentów dorosłych przekroczyła liczbę dzieci i stało się to dość skokowo – jeszcze w styczniu liczby były mniej więcej równe, a obecnie dorosłych jest o ponad trzydzieści osób więcej” – wskazywała.

Ta zmiana szybko przekłada się na konkretne wyzwania organizacyjne. W najbliższym roku 31 pacjentów osiągnie pełnoletność i przejdzie z ośrodków pediatrycznych do ośrodków dla dorosłych. Formalnie program lekowy obejmuje dziś 18 takich placówek, ale w praktyce nie oznacza to jeszcze, że system jest przygotowany na rosnącą liczbę chorych wymagających płynnej kontynuacji terapii. Jak zwracała uwagę prof. Kotulska-Jóźwiak, problem nie polega już wyłącznie na samym dostępie do leku, lecz coraz częściej na możliwościach organizacyjnych ośrodków: „W zespole koordynującym do spraw SMA niemal przy każdym posiedzeniu mamy pisma od pacjentów, którzy mają problem z kontynuacją terapii. Wynika to z tego, że kolejne wizyty są odsuwane w czasie, ponieważ ośrodek prowadzący leczenie nie ma fizycznie możliwości przyjęcia pacjenta”.

Leczenie działa, ale pojawia się efekt stabilizacji

Z klinicznego punktu widzenia skuteczność terapii stosowanych w rdzeniowym zaniku mięśni nie budzi dziś większych wątpliwości. W wielu przypadkach udaje się zatrzymać postęp choroby, a u części pacjentów osiągnąć wyraźną poprawę funkcjonalną. Widać to zarówno w wynikach badań klinicznych, jak i w codziennej praktyce ośrodków prowadzących leczenie.

Jak wskazywała dr Małgorzata Piosik z Klinicznego Oddziału Neurologii Dorosłych Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu, obecnie w Polsce 384 dorosłych pacjentów z SMA leczonych jest nusinersenem. Doświadczenia kliniczne pokazują, że największa poprawa pojawia się w pierwszym okresie terapii. „Największą poprawę obserwowaliśmy na początku leczenia, w okresie dawki wysycającej i w kolejnych kilkunastu miesiącach terapii” – mówiła neurolog.

W jej ośrodku średnia poprawa w skali Hammersmith wynosiła około 7 punktów, a w skali CHOP-INTEND około 14 punktów. Po tym początkowym okresie dynamika zmian zwykle jednak wyraźnie zwalnia, a stan pacjentów stabilizuje się. „W dalszym przebiegu terapii stan pacjentów utrzymuje się na podobnym poziomie. Co ważne, u wszystkich leczonych osób zatrzymał się postęp choroby” – podkreślała dr Piosik.

Jednocześnie w długotrwałej terapii pojawia się zjawisko, które coraz częściej zgłaszają sami pacjenci. Część z nich obserwuje pogorszenie samopoczucia w okresie poprzedzającym kolejne podanie leku. „Około 2–3 tygodnie przed kolejnym podaniem leku część chorych relacjonuje subiektywne pogorszenie samopoczucia, gorszą tolerancję wysiłku czy rehabilitacji” – mówiła neurolog. Według jej obserwacji dotyczy to niemal 60 proc. pacjentów, szczególnie tych młodszych i bardziej aktywnych. Co istotne, zjawisko to zwykle nie znajduje potwierdzenia w obiektywnych skalach funkcjonalnych ani w badaniu neurologicznym, dlatego pozostaje trudne do jednoznacznej oceny klinicznej.

Dlaczego mówi się dziś o wyższych dawkach

Dyskusja o zwiększeniu dawki nusinersenu nie pojawiła się przypadkowo. W dużej mierze wynika z doświadczeń klinicznych zebranych w ciągu kilku lat stosowania terapii oraz z obserwacji pacjentów, u których po początkowej poprawie dochodzi do stabilizacji stanu funkcjonalnego. W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie, czy modyfikacja dawki leku mogłaby pozwolić na uzyskanie dodatkowych korzyści terapeutycznych.

Jak przypominała prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak, stosowana obecnie dawka nusinersenu – 12 mg – była najwyższą dawką badaną w badaniach klinicznych poprzedzających rejestrację leku. Nie oznacza to jednak, że wcześniej sprawdzono wszystkie możliwości zwiększenia dawkowania. „Badanie zostało przerwane wcześniej ze względu na wyjątkową skuteczność terapii i nie podjęto próby sprawdzenia, co stanie się przy zastosowaniu wyższej dawki”.

Dopiero kolejne badania kliniczne pozwoliły przyjrzeć się temu zagadnieniu bardziej szczegółowo. Jednym z najważniejszych było badanie DEVOTE, które oceniało bezpieczeństwo i skuteczność wyższych dawek nusinersenu. Jak podkreślała prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, właśnie jego wyniki stały się podstawą do rozmów o potencjalnym rozszerzeniu schematu leczenia. „Badanie osiągnęło swój punkt końcowy z 26-punktową zmianą w skali CHOP-INTEND” – wskazywała ekspertka.

SMA jako model rozwoju terapii chorób rzadkich

Eksperci coraz częściej podkreślają, że historia rdzeniowego zaniku mięśni w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej spektakularnych przykładów postępu w leczeniu chorób rzadkich. Jeszcze kilkanaście lat temu SMA było schorzeniem, w którym możliwości terapeutyczne ograniczały się praktycznie wyłącznie do leczenia objawowego i wsparcia rehabilitacyjnego. Dziś krajobraz terapeutyczny wygląda zupełnie inaczej.
Jak podkreślała prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, zmiana ta jest fundamentalna nie tylko z punktu widzenia samej choroby, ale także dla całej medycyny chorób rzadkich. „Musimy sobie zdać sprawę, że w rdzeniowym zaniku mięśni naprawdę zadziało się bardzo dużo. To stała się zupełnie inna choroba niż jeszcze kilka lat temu” – mówiła.

Jeszcze niedawno jedyną możliwością było leczenie objawowe, tymczasem dziś dostępnych jest kilka strategii terapeutycznych, a od kilku lat funkcjonuje także przesiew noworodkowy, który pozwala wykryć chorobę zanim pojawią się objawy i rozpocząć terapię na bardzo wczesnym etapie. „Im szybciej zaczynamy leczyć, tym lepiej, ponieważ motoneurony bardzo szybko ulegają utracie. Badania przesiewowe noworodków pozwalają wykryć prawie wszystkie przypadki choroby i mają ogromne znaczenie dla wczesnego leczenia oraz poprawy wyników terapii” – przypominała ekspertka.

Jednocześnie rozwój terapii w SMA nie zatrzymuje się na obecnie stosowanych lekach. W badaniach klinicznych pojawiają się kolejne cząsteczki i nowe strategie terapeutyczne, w tym m.in. oligonukleotydy antysensowne o znacznie rzadszym schemacie podawania czy terapie ukierunkowane bezpośrednio na tkankę mięśniową. W praktyce może to oznaczać także zmianę sposobu prowadzenia leczenia w przyszłości. „Jeżeli pojawiają się leki podawane raz w roku, to naturalnie mogą być chętniej stosowane niż te, które wymagają podawania co cztery miesiące” – zauważyła prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska.

Perspektywa pacjentów

Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA, przypominała, że jeszcze kilkanaście lat temu diagnoza rdzeniowego zaniku mięśni oznaczała w praktyce brak realnej perspektywy leczenia. W jej własnej rodzinie chorobę rozpoznano w 2009 roku. Jak mówiła, córka choruje na łagodniejszą postać SMA i przez wiele lat jedyną formą wsparcia była intensywna fizjoterapia prowadzona kilka razy w tygodniu. Dopiero w 2019 roku możliwe stało się rozpoczęcie leczenia nusinersenem, co – jak podkreślała – całkowicie zmieniło sytuację pacjentów i ich rodzin.

W jej przypadku terapia przyniosła wyraźną poprawę funkcjonalną, jednak – podobnie jak u wielu innych pacjentów – z czasem pojawił się efekt stabilizacji. „Po włączeniu nusinersenu córka poprawiła wynik w skali Hammersmith o osiem punktów. Z czasem pojawił się jednak efekt plateau – stan jest stabilny, choroba się nie pogarsza, ale postęp się zatrzymał” – mówiła.

To właśnie doświadczenie stabilizacji sprawia, że środowisko pacjentów z dużą uwagą śledzi nowe możliwości terapeutyczne, w tym potencjalną zmianę dawkowania leku. Jak podkreślała Raczek, chorzy często opisują charakterystyczne pogorszenie samopoczucia w okresie poprzedzającym kolejne podanie nusinersenu. „Pacjenci często mówią o sytuacji, w której kilka tygodni przed kolejną dawką pojawia się poczucie spadku siły czy dyskomfortu. Profesjonalnie określa się to jako efekt wearing off”.

Podobne doświadczenia opisywała Pani Agnieszka, mama Radka leczonego nusinersenem od ośmiu lat. Początki terapii – jak mówiła – przyniosły zmianę, która dla rodziny była przełomowa. „Po pierwszych dawkach nastąpił szybki powrót do najlepszego stanu sprzed kilku miesięcy. Dla innych może to niewielka zmiana, dla nas był to ogromny przełom”.

Dziś stan chłopca jest stabilny, a choroba nie postępuje, jednak pod koniec okresu między kolejnymi dawkami pojawia się większa męczliwość i spadek wydolności. Radek chodzi do szkoły, spotyka się z kolegami i prowadzi aktywne życie społeczne, ale – jak opisywała jego mama – w ostatnich tygodniach przed kolejną dawką wyraźnie widać, że organizm zaczyna gorzej tolerować wysiłek.

Historie rodzin pacjentów pokazują, jak duże znaczenie mają kolejne zmiany w terapii – nawet wtedy, gdy choroba jest już ustabilizowana i nie postępuje.

Decyzja refundacyjna możliwa jeszcze w tym roku

Ostateczna decyzja o ewentualnym wprowadzeniu wyższej dawki nusinersenu do refundacji należy do Ministerstwa Zdrowia. Jak poinformowała Dorota Gołębiowska z Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, producent leku – firma Biogen – złożył w lutym wniosek o objęcie refundacją dawki 28,5 mg.

Przedstawicielka resortu podkreśliła jednak, że zmiana dawkowania wymaga dokładnej oceny. „Zwiększone dawkowanie i zmieniony schemat podawania wymagają dokładnej analizy zarówno pod względem klinicznym, jak i kosztowym” – zaznaczyła.

Jak dodała, wniosek znajduje się obecnie na końcowym etapie negocjacyjnym. Jeśli nie pojawią się dodatkowe kwestie wymagające analizy, decyzja refundacyjna może zapaść w najbliższych miesiącach. „Możemy spodziewać się decyzji w lipcu, a najpóźniej w październiku, jeżeli pojawiłyby się dodatkowe kwestie wymagające analizy” – poinformowała Dorota Gołębiowska.

Choroba, która zmieniła swoje oblicze

Historia SMA pokazuje, jak szybko może zmieniać się medycyna chorób rzadkich, gdy postęp naukowy spotyka się z decyzjami refundacyjnymi i realnym dostępem do leczenia.

„To stała się modelowa choroba, która stanowi wzorzec dla innych schorzeń i daje ogromną nadzieję pacjentom, którzy do tej pory nie mają jeszcze dostępnych terapii” – podsumowała prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska.

Dziś rdzeniowy zanik mięśni coraz rzadziej oznacza wyłącznie walkę o przeżycie. Coraz częściej oznacza długotrwałe leczenie, stabilizację choroby i budowanie jakości życia. Właśnie dlatego dyskusja o wyższych dawkach leków, nowych terapiach i organizacji opieki staje się kolejnym etapem tej historii – etapem, w którym medycyna próbuje nie tylko zatrzymać chorobę, ale także poprawić codzienne funkcjonowanie pacjentów.

Źródło: opracowanie redakcji Medicalpress na podstawie zapisu posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Rdzeniowego Zaniku Mięśni (SMA) oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich w Sejmie RP. Cytowane wypowiedzi pochodzą z wystąpień uczestników posiedzenia.

Przełom, który umożliwił powstanie terapii antysensownych (ASO), rozpoczął się od odkrycia „rozdzielonych genów” i mechanizmu splicingu RNA. Badania te, prowadzone przez późniejszych noblistów, Waltera Gilberta i Philipa Sharpa, oraz zespół naukowców, stworzyły fundament pod technologie modyfikujące splicing. To właśnie one umożliwiły prof. Adrianowi Krainerowi opracowanie mechanizmu korekcji wadliwego splicingu SMN2, co doprowadziło do powstania pierwszej terapii przyczynowej SMA i zapoczątkowało rewolucję, dzięki czemu dziś leczone są także inne choroby neurodegeneracyjne.
Rdzeniowy zanik mięśni jest chorobą genetyczną, wynikającą z mutacji w genie SMN1, co prowadzi do niedoboru białka SMN, niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania neuronu motorycznego. Opracowanie leku było możliwe dzięki pracom naukowców, którzy wnieśli trwały wkład w rozwój biologii molekularnej i biotechnologii. Cała historia ma początek jeszcze w latach 80. XX wieku, kiedy to Walter Gilbert otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za prace nad metodami sekwencjonowania DNA i odkrycie genu kodującego RNA, a w 1993 roku Philip Sharp otrzymał nagrodę za odkrycie „rozdzielonych genów”, czyli egzonów i intronów. 

Kolejnym przełomem było odkrycie mechanizmu splicing’u (składania) RNA i stworzenie technologii modyfikacji w celu zwiększenia produkcji pełnego białka SMN przez Adriana R. Krainera. Dzięki temu możliwe stało się opracowanie antysensownych oligonukleotydów, czyli krótkich fragmentów RNA lub DNA (ok. 20–25 nukleotydów), które są komplementarne (antysensowne) do konkretnych fragmentów RNA lub DNA, czyli kwasów nukleinowych, zmieniających wadliwy splicing.

Badacz odszyfrował mechanizm molekularny zaburzenia splicingu u pacjentów z SMA i stworzył nowy sposób jego korekcji, otwierając drogę dla ASO jako terapii nie tylko w rdzeniowym zaniku mięśni, ale też w innych chorobach neurologicznych.

Za swoje badania nad mechanizmami obróbki informacji genetycznej przez komórki oraz za zastosowanie tej wiedzy do opracowania przełomowej, pierwszej terapii stosowanej w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA) został wybrany do National Academy of Medicine (NAM). W grudniu tego roku otrzymał nagrodę Heinricha Wielanda 2025.

Jak to działa?

Istotą rdzeniowego zaniku mięśni jest postępujące uszkodzenie motoneuronów, czyli komórek ruchowych w rdzeniu kręgowym, prowadzące do stopniowego zaniku mięśni. Przyczyną tego zjawiska jest mutacja w genie SMN1, odpowiadającym za przeżycie motoneuronów, która polega na delecji eksonu 7, co prowadzi do powstania skróconego białka. Tymczasem to właśnie gen SMN1 jest odpowiedzialny za produkcję większości, bo ok. 90% białka SMN, natomiast gen SMN2 odpowiada za produkcję ok. 10%. U osoby chorej, ze zmutowanym genem SMN1, ten gen nie produkuje białka, więc jego jedynym źródłem jest gen SMN2, ale ilość białka, jaka powstaje z genu SMN2, jest zbyt mała, żeby zapobiec rozwojowi choroby.

Profesor Krainer zainteresował się różnicami między genami SMN1 SMN2. Chociaż różnice były niewielkie, to głowę badacza zajmowała kwestia faktu, że gen SMN2 nie może wytwarzać tak dużej ilości funkcjonalnego białka z powodu defektu splicingu. Doszedł do wniosku, że jeśli uda się poprawić splicing SMN2, można tym zrekompensować brak SMN1.

Rozwiązanie polegało na usunięciu intronów, czyli segmentów niekodujących z cząsteczek prekursorowego mRNA (pre-mRNA), i połączeniu kodujących fragmentów, czyli eksonów, za pomocą antysensownego oligonukleotydu (ASO) w celu utworzenia dojrzałej cząsteczki mRNA.

Antysensowne oligonukleotydy (ASO) to krótkie fragmenty RNA lub DNA (ok. 20–25 nukleotydów), które są komplementarne (antysensowne) do konkretnych fragmentów RNA lub DNA, czyli kwasów nukleinowych. Ich główną funkcją jest modyfikacja ekspresji genów, wpływająca na proces odczytu informacji genetycznej. Mogą naprawiać mutacje i są bardzo swoiste, ponieważ działają tylko na konkretne zmutowane sekwencje, nie zakłócając działania prawidłowych genów.

Wiedzę tę wykorzystali Walter Gilbert oraz Philip Sharp wspólnie z Charlesem Weissmannem, Heinzem Schallerem i Kennethem Murrayem – założyciele firmy biotechnologicznej Biogen, która wdrożyła pierwszą na świecie cząsteczkę w leczeniu SMA, nusinersen.

Wprowadzenie nusinersenu uratowało życie wielu pacjentom z SMA i stanowi przełom w leczeniu choroby. Jego sukces jest wynikiem wspólnych wysiłków wielu naukowców i lekarzy.

Odkrycia naukowe i koncepcje badawcze w procesie rozwoju technologii ASO przyniosły nowy kierunek leczenia chorób uwarunkowanych genetycznie. Jednym z pierwszych przełomowych zastosowań antysensownych oligonukleodydów była terapia w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA) i dystrofii Duchenne’a. Kolejnym stwardnienie zanikowe boczne (ALS) o podłożu genetycznym, związane z mutacją w genie dysmutazy nadtlenkowej SOD1.

Skuteczność ASO

Technologia ASO wymaga podania dokanałowego, dzięki czemu możliwy jest szybki wzrost funkcjonalnego poziomu białka SMN w motoneuronach. W efekcie terapia zatrzymuje postęp neurodegeneracji i przywraca do prawidłowego funkcjonowania neurony, które jeszcze nie obumarły, a także tzw. „uśpione neurony”, dzięki czemu może dojść do przywrócenia wcześniej utraconych przez osobę chorą funkcji.

Dodatkowo, z wieloletnich obserwacji wynika, że u wielu pacjentów poprawa funkcji motorycznych nie tylko utrzymuje się na początkowym poziomie, narasta w czasie.
Wskazują na to wnioski z metaanalizy Hagenackera. Wynika z niej, że u pacjentów leczonych terapią nusinersenem dochodzi nie tylko do stabilizacji choroby, lecz także do poprawy stanu funkcjonalnego widocznego w czasie w 94% przypadków. Badanie pokazuje także, że terapia jest dobrze tolerowana: 85% pacjentów odczuwa poprawę, a 100% uzyskało stabilizację stanu. Zatrzymanie postępu choroby w schorzeniach takich jak SMA, czyli w tych, w których stan pacjenta nieuchronnie pogarsza się z czasem, jest już sukcesem. Nie mniej w przypadku tej terapii mówimy także o poprawie stanu pacjentów. Świadomość, że choroba zatrzymała się i nie będzie powodować utraty kolejnych funkcji ruchowych, pozwala pacjentom na podejmowanie nowych wyzwań.

Rewolucja w leczeniu SMA przeszła w ewolucję, która wciąż przynosi nowe rozwiązania.

Eksperci podkreślają, że krajobraz terapeutyczny w SMA szybko się poszerza. Jedną z opcji jest podawanie nusinersenu w wyższej dawce (28 mg), której rejestracja w Europie przez EMA oczekiwana jest w styczniu 2026 roku. Historia terapii SMA to dowód na to, że jedno fundamentalne odkrycie może odmienić los pokoleń pacjentów. Od dekodowania struktury genów przez zrozumienie mechanizmu splicingu aż po opracowanie antysensowych oligonukleotydów – każdy z tych kroków tworzył drogę do przełomu.

Dziś technologia ASO nie tylko ratuje życie osobom z SMA, lecz także otwiera kolejne rozdziały w leczeniu chorób neurodegeneracyjnych. To już nie rewolucja, lecz dynamiczna ewolucja, która trwa i nieustannie przynosi rozwiązania, o jakich kilkadziesiąt lat temu nie śmiano marzyć.

Więcej informacji o SMA na stronie: www.fsma.pl.

Źródło: Fundacja SMA

Antysensowne oligonukleotydy (ASO) są obecnie celebrytami, jeśli chodzi o molekularne leczenie uwarunkowanych genetycznie chorób neurodegeneracyjnych. Największy przełom w leczeniu SMA nastąpił dzięki nusinersenowi, który jest właśnie antysensownym oligonukleotydem – mówi dr n. med. Anna Łusakowska z Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego.
Antysensowne oligonukleotydy to krótkie fragmenty RNA lub DNA (ok. 20–25 nukleotydów), które są komplementarne (antysensowne) do konkretnych fragmentów RNA lub DNA, czyli kwasów nukleinowych. Ich główną funkcją jest modyfikacja ekspresji genów, wpływająca na proces odczytu informacji genetycznej. Mogą naprawiać mutacje i są bardzo swoiste, ponieważ działają tylko na konkretne zmutowane sekwencje, nie zakłócając działania prawidłowych genów.
 
Gdzie znajdują zastosowanie?

Antysensowne oligonukleotydy są przełomem w leczeniu uwarunkowanych genetycznie chorób neurodegeneracyjnych.

Jednym z pierwszych przełomowych zastosowań antysensownych oligonukleodydów była terapia dystrofii Duchenne’a oraz rdzeniowy zanik mięśni (SMA). Kolejnym stwardnienie zanikowe boczne (ALS) o podłożu genetycznym, związane z mutacją w genie dysmutazy nadtlenkowej SOD1. ASO pomaga przywracać produkcję prawidłowego białka, spowalniając przebieg choroby ALS, dla której średnia przeżycia pacjentów nie leczonych wynosi od 3 do 5 lat.
Na horyzoncie mamy również leczenie dystrofii miotonicznej typu pierwszego. Jednak największym sukcesem terapeutycznym antysensownych oligonukleotydów jest ich zastosowanie w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA). Wprowadzenie nusinersenu, który jest właśnie antysensownym oligonukleotydem, to przełom w terapii pacjentów z SMA, diametralnie zmieniający ich życiową perspektywę.

Jak terapia wpływa na pacjentów?

Istotą rdzeniowego zaniku mięśni jest postępujące uszkodzenie motoneuronów, czyli komórek ruchowych w rdzeniu kręgowym, które prowadzi do zaniku mięśni. Przyczyną tego zjawiska jest mutacja w genie SMN1 (gen przeżycia motoneuronów), polegająca na delecji eksonu 7. Gen SMN1 jest odpowiedzialny za produkcję białka SMN, którego brak prowadzi do degeneracji motoneuronów.

Każda zdrowa osoba ma dwa geny – SMN1 i SMN2. Gen SMN1 produkuje większość, bo ok. 90% białka SMN, a gen SMN2 ok. 10%. U osoby chorej, ze zmutowanym genem SMN1, ten gen nie produkuje białka, więc jego jedynym źródłem jest gen SMN2. Jednak ilość powstającego białka jest zbyt mała, żeby zapobiec rozwojowi choroby.
Nusinersen przyłącza się w odpowiednim miejscu do genu SMN2, powodując w konsekwencji zwiększenie produkcji białka SMN. Terapia prowadzi do szybkiego wzrostu poziomu białka SMN w płynie mózgowo-rdzeniowym. Lek podawany jest dokanałowo, aby bezpośrednio dotrzeć do komórek ruchowych w rdzeniu kręgowym.
 
Co na temat skuteczności i efektów terapii nusinersenem mówią długofalowe obserwacje z praktyki klinicznej (RWE) oraz ostatnio zaktualizowana metaanaliza Hagenackera?

Opublikowana w Advanced Therapy Metaanaliza Hegenackera, obejmująca dostępne wyniki badań nad skutecznością nusinersenu do 2024 r., ma duże znaczenie – zwłaszcza w kontekście leczenia dorosłych, którzy pierwotnie nie byli włączani do badań klinicznych, choć lek zarejestrowano dla całej populacji, zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dzięki obserwacjom i metaanalizom można ocenić efekty terapii u dorosłych i lepiej rozumieć jej działanie poza ściśle kontrolowanymi warunkami badań klinicznych.

Znaczenie metaanalizy jest też ważne, jeśli chodzi o czas obserwacji oraz wielkość populacji. Z tego powodu badania obserwacyjne i metaanalizy, które gromadzą dane z wielu publikacji, obejmujących nawet małą liczbę chorych, są niezwykle istotne dla oceny efektów leczenia. Metaanaliza Hagenackera objęła dane dotyczące ponad tysiąca chorych leczonych nusinersenem, co stanowi ogromny materiał w kontekście choroby rzadkiej.

Z metaanalizy wynika, że nusinersen powoduje stabilizację, a u wielu pacjentów także poprawę funkcji motorycznych i to w dłuższej perspektywie czasowej. Pamiętajmy, że zatrzymanie postępu choroby w takich schorzeniach jak SMA, w których stan pacjenta nieuchronnie się pogarsza, jest już dużym sukcesem. Świadomość, że choroba zatrzymała się i nie będzie powodować utraty kolejnych funkcji ruchowych, pozwala pacjentom na podejmowanie nowych wyzwań zawodowych, naukowych, w życiu rodzinnym a także umożliwia realizację marzeń. Poprawa jakości życia jest realna i wyraźna w wielu aspektach codziennego funkcjonowania.

W metaanalizie Hagenackera pacjentów podzielono na grupy według czasu obserwacji. Wykazano, że poprawa występowała u wszystkich pacjentów – zarówno u chorych leczonych przez mniej niż rok, jak i tych objętych terapią przez dwa do trzech lat, a także u pacjentów pozostających w leczeniu ponad cztery lata.

W każdym przedziale czasowym zauważono poprawę. Największe efekty obserwowano u pacjentów chodzących, szczególnie w pierwszych trzech latach leczenia. Kluczowy był tu test HFMSE (Hammersmith Functional Motor Scale Expanded), stosowany u pacjentów dorosłych, w którym istotna klinicznie poprawa to minimum trzy punkty więcej, co w praktyce może oznaczać zdobycie nowych umiejętności ruchowych, takich jak podniesienie ręki czy przekręcenie się na bok. W naturalnym przebiegu choroby (bez leczenia) pacjent co roku traci średnio pół punktu w teście HFMSE. Poprawa o półtora punktu po leczeniu oznacza zysk o trzy punkty względem naturalnego przebiegu SMA.
Poprawa była też odnotowana w teście RULM (Revise Upper Limb Measure), szczególnie przydatnym u pacjentów niechodzących, oceniającym funkcję kończyn górnych. Także tutaj obserwowano istotną klinicznie poprawę (o co najmniej 2 punkty). W sześciominutowym teście marszu (6MWT), wykonywanym u pacjentów chodzących, poprawa o 30 metrów była uznawana za klinicznie istotną. Osiągało ją około 50% pacjentów.

Nusinersen wykazuje więc długoterminową skuteczność w stabilizacji i poprawie funkcji motorycznych.

Metaanaliza dotyczyła głównie młodzieży i dorosłych, czyli grupy rzadziej badanej w początkowych fazach rozwoju terapii. Zebrane dane okazują się bardzo przydatne przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych dla nowych pacjentów. Pozwalają porównać dostępne opcje leczenia w sposób obiektywny i na podstawie dowodów, a nie tylko przypuszczeń.

W metaanalizie została uwzględniona nasza praca z 30. miesięcznej obserwacji, z której wynika, że w teście HFMSE ponad 70% pacjentów uzyskało poprawę istotną klinicznie, a u pozostałych odnotowano stabilizację. Tylko u niewielkiego odsetka pacjentów nie obserwowano żadnych pozytywnych zmian. Obecnie przygotowujemy publikację wyników z 50. miesięcznej obserwacji klinicznej leczenia nusinersenem.

Co wiemy na temat efektów terapii w zakresie poprawy jakości życia i stanu emocjonalnego pacjentów?

Standaryzowane i powszechnie stosowane testy, HFMSE, RULM czy 6MWT, pozwalają porównywać wyniki w skali międzynarodowej. Są one nie tylko narzędziem oceny skuteczności leczenia, ale również podstawą do komunikacji między zespołami badawczymi i klinicznymi na całym świecie.

Oprócz wyników obiektywnych testów ważne są także relacje samych pacjentów, którzy wskazują na takie efekty leczenia, jak wzrost wytrzymałości, poprawę siły głosu czy funkcji połykania. U pacjentów z zaawansowaną postacią SMA poprawa w tych obszarach przekłada się bezpośrednio na jakość życia: skrócenie czasu jedzenia, poprawę komunikacji z otoczeniem czy zmniejszenie potrzeby stosowania wentylacji wspomaganej.

Poprawa siły mięśniowej, wydolności oddechowej i sprawniejsze odkrztuszanie wydzieliny prowadzą do mniejszej liczby powikłań, takich jak infekcje dróg oddechowych, w tym groźne dla życia zapalenie płuc. Pacjenci zyskują większą samodzielność, co przekłada się również na komfort ich rodzin i opiekunów.

Leczeni pacjenci coraz śmielej realizują swoje plany i marzenia. Wielu z nich podejmuje nowe aktywności, takie jak podróże, nurkowanie, uprawie sportów paraolimpijski (np. boccia), a nawet skoki spadochronowe, a wielu chorych decyduje się na potomstwo. Jeden z pacjentów, który od wczesnego dzieciństwa porusza się na wózku, ożenił się i wiedzie satysfakcjonujące życie rodzinne. To dowód na to, że terapia wpływa pozytywnie nie tylko na ciało, lecz także na poczucie bezpieczeństwa i możliwość planowania przyszłości.

W jaką stronę idą badania kolejnych właściwości antysensownych oligonukleotydów? Czy nadzieją dla chorych może być stosowanie wyższych dawek nusinersenu

Dane z badań klinicznych, a także dane z RWE (real-world experiences), czyli z rzeczywistej praktyki klinicznej, wykazały, że lek stosowany nawet kilka lat jest bezpieczny. Działania niepożądane związane są głównie z dokanałową drogą podania, nie zaś z samym lekiem. Już na etapie badań klinicznych było wiadomo, że wyższy poziom białka SMN, uzyskiwany dzięki większej dawce, przekłada się na lepsze efekty kliniczne.

Powyższe fakty wskazują, że wyższa dawka leku może być skuteczniejsza przy zachowaniu dobrego profilu bezpieczeństwa. Ta koncepcja została zrealizowana w badaniu DEVOTE, w którym dawkę podtrzymującą nusinersenu zwiększono z 12 do 28 mg, co oznacza wzrost aż o 230%.

W badaniach skuteczności wyższej dawki nusinersenu pojawił się nowy biomarker – neurofilamenty, które są wskaźnikiem uszkodzenia motoneuronów. Im wyższy poziom neurofilamentów w płynie mózgowo-rdzeniowym lub surowicy, tym bardziej nasilony proces degeneracyjny motoneuronów. Okazało się, że po wyższej dawce nusinersenu poziom neurofilamentów spada, co świadczy o zahamowaniu procesu degeneracji. Szybsze zahamowanie procesu chorobowego zwiększa szanse na poprawę uszkodzonych lub zachowanie funkcji zdrowych motoneuronów.

Czym jest SMA?

Rdzeniowy zanik mięśni (ang. Spinal Muscular Atrophy, SMA) jest chorobą neurodegeneracyjną o podłożu genetycznym. To ciężka choroba z grupy schorzeń nerwowo-mięśniowych. W konsekwencji wady genetycznej u osób chorych dochodzi do obumierania neuronów w rogach przednich rdzenia kręgowego, odpowiadających za prawidłową pracę mięśni. Brak przewodzenia impulsów nerwowych pomiędzy rdzeniem a mięśniami prowadzi do postępującego zaniku mięśni i uogólnionego wyniszczenia organizmu. Czucie i dotyk nie są zaburzone, a rozwój poznawczy i emocjonalny przebiegają prawidłowo. SMA jest chorobą dotyczącą zarówno dzieci, jak i dorosłych. Pojawienie się pierwszych objawów bezpośrednio po urodzeniu, w okresie niemowlęcym, wiąże się z najcięższym przebiegiem choroby i złym rokowaniem dla przeżycia.

SMA dotyka osoby w różnym wieku, jednak w ponad 70% przypadków objawy pojawiają się w okresie niemowlęcym albo w wczesnym dzieciństwie. Średnio u jednego na 7 tys. urodzonych niemowląt występuje wada genetyczna będąca przyczyną SMA, która prowadzi do rozwoju choroby i jej objawów na pewnym etapie życia. Podstawę SMA stanowi mutacja w genie odpowiedzialnym za kodowanie białka SMN (ang. survival motor neuron protein), niezbędnego do przeżycia i prawidłowego funkcjonowania neuronów ruchowych. Taką mutację ma w Polsce średnio jedna na 35 osób.

Szacuje się, że w Polsce żyje około 1300 osób z SMA, a każdego roku rodzi się około 35–40 dzieci z tą chorobą.

Materiał kampanii edukacyjnej „Strumień życia w SMA” z tegorocznym hasłem: „W kierunku niezależności”

Więcej informacji o SMA na stronie: www.fsma.pl

Biogen Inc. ogłosił dziś szczegółowe wyniki części B i C badania fazy 2/3 DEVOTE, oceniającego bezpieczeństwo i skuteczność badanego schematu wyższych dawek nusinersenu w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA), wykazując korzyści zarówno u osób wcześniej leczonych, jak i nieleczonych nusinersenem, z SMA o początku w okresie niemowlęcym lub późniejszym. Badany wyższy schemat dawkowania nusinersenu zakłada szybsze podanie dawek wysycających (dwie dawki 50 mg w odstępie 14 dni) oraz wyższe dawki podtrzymujące (28 mg co 4 miesiące) w porównaniu do zatwierdzonego schematu dawkowania nusinersenu. Dane, które zostaną zaprezentowane podczas kongresu World Muscle Society (WMS) 2024 (8–12 października 2024 r. w Pradze), podkreślają potencjał tego badanego schematu leczenia w wyższych dawkach, w odpowiedzi na niezaspokojone potrzeby związane z leczeniem SMA.
 „Uderzające jest to, że wyższy schemat dawkowania szybciej obniża poziom neurofilamentów, co oznacza, że szybciej spowalnia neurodegenerację. Wiemy, jak ważne jest to u osób żyjących z SMA. Z biegiem czasu widzimy dowody na korzyści płynące ze stosowania wyższych dawek nusinersenu we wszystkich fenotypach SMA” – powiedział dr Thomas Crawford, współdyrektor kliniki Muscular Dystrophy Association w Johns Hopkins Medicine. „Pomimo podawania istotnie wiekszej dawki leku, wyższy schemat dawkowania wydaje się mieć spójny profil bezpieczeństwa z zatwierdzonym schematem w dawce 12 mg.”
 
DEVOTE to trzyczęściowe badanie, do którego włączono 145 uczestników w różnym wieku i z różnymi typami SMA. Kluczowa kohorta części B (n=75) osiągnęła swój pierwszorzędowy punkt końcowy, w którym nieleczone, objawowe niemowlęta, które otrzymały wyższy schemat dawkowania, osiągnęły znacznie większą poprawę funkcji ruchowych, mierzoną za pomocą testu zaburzeń nerwowo-mięśniowych dla niemowląt Children’s Hospital of Philadelphia (CHOP-INTEND), w porównaniu do wstępnie określonej, dopasowanej grupy leczenia pozorowanego z badania fazy 3 ENDEAR (+15,1 vs -11,1, P<0,0001).
 
Oprócz pierwotnych porównań schematu wyższej dawki z dopasowaną grupą leczenia pozorowanego, przeprowadzono również analizy porównujące z zatwierdzonym schematem dawki 12 mg, choć nie miały one odpowiedniej mocy statystycznej do wykrycia istotnych różnic między tymi grupami. Pomimo stosunkowo niewielkiego rozmiaru badania, analizy wtórne konsekwentnie faworyzowały grupę otrzymującą wyższe dawki we wszystkich porównaniach z grupą leczenia pozorowanego i prawie we wszystkich porównaniach ze schematem 12 mg. Szczegółowe wyniki obejmują:
Przedstawiono również wstępne wyniki z części C (n=40) badania DEVOTE, w której zróżnicowana grupa uczestników w wieku 4–65 lat przeszła na wyższy schemat dawkowania (jedna dawka 50 mg, a następnie schemat podtrzymujący 28 mg) po medianie 3,9 roku stosowania zatwierdzonego schematu 12 mg. Uczestnicy doświadczyli poprawy funkcji ruchowych po przejściu na nowy schemat, ze średnim wzrostem o 1,8 punktu w skali HFMSE i 1,2 punktu w skali RULM w stosunku do wartości wyjściowej w dniu 302.
 
We wszystkich częściach badania DEVOTE wyższy schemat dawkowania był ogólnie dobrze tolerowany i wykazywał profil bezpieczeństwa podobny do zatwierdzonego schematu 12 mg. W przypadku dawki 12 mg najczęstszymi zdarzeniami niepożądanymi (AE) były infekcje dróg oddechowych, gorączka, zaparcia, ból głowy, wymioty i ból pleców. Częstość zdarzeń niepożądanych w badaniu DEVOTE była podobna we wszystkich ramionach leczenia nusinersenem. Liczba zdarzeń niepożądanych prowadzących do wycofania się z badania i zgonu wystąpiła tylko w kohorcie nieleczonej w ramach części B i wyniosła 20% (10), 24% (6) i 55% (11), odpowiednio w ramionach 50/28 mg, 12 mg i dopasowanych ramionach pozorowanych.
 
„Chociaż w ciągu ostatniej dekady zaobserwowaliśmy ogromny postęp w poprawie życia osób z SMA, nadal istnieją niezaspokojone potrzeby i możemy zrobić więcej, aby zaspokoić pełen zakres potrzeb i celów w naszej społeczności” – powiedział Kenneth Hobby, prezes Cure SMA. „Wyniki badania DEVOTE są obiecujące i pokazują potencjał osiągnięcia dodatkowych, znaczących postępów, które mogą jeszcze bardziej poprawić funkcje ruchowe, co wpływa na codzienne czynności życiowe wszystkich osób żyjących z SMA.”
 
Firma Biogen planuje złożenie wniosków rejestracyjnych do organów regulacyjnych na całym świecie odnośnie schematu leczenia nusinersenem w wyższej dawce 50/28 mg. Nusinersen jest obecnie sprzedawany w ponad 71 krajach w zatwierdzonej dawce 12 mg.
 
O badaniu DEVOTE
DEVOTE było randomizowanym, kontrolowanym badaniem fazy 2/3 z eskalacją dawki, zaprojektowanym w celu oceny bezpieczeństwa, tolerancji, farmakokinetyki i potencjalnej jeszcze większej skuteczności nusinersenu podawanego w wyższej dawce (50/28 mg) niż obecnie zatwierdzony schemat (12 mg) w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA). Do badania włączono 145 uczestników w różnym wieku i z różnymi typami SMA w około 42 ośrodkach na całym świecie. DEVOTE obejmuje niezaślepioną część mającą na celu ocenę bezpieczeństwa (część A), randomizowaną, podwójnie zaślepioną kohortę pacjentów otrzymujących leczenie, z aktywną kontrolą (część B), a następnie otwartą kohortę leczenia (część C) w celu oceny bezpieczeństwa i tolerancji przejścia uczestników z obecnie zatwierdzonej dawki nusinersenu na wyższą dawkę testowaną w badaniu.
 
Część B badania obejmuje kohortę pacjentów o początku choroby w wieku niemowlęcym (n=75), która jest uważana za kluczową, oraz kohorty o późniejszym początku choroby. Pierwszorzędowym punktem końcowym części B badania była zmiana w stosunku do wartości wyjściowej w skali CHOP-INTEND po sześciu miesiącach, zaobserwowana przy porównaniu schematu podawania nusinersenu w wyższej dawce z dopasowaną grupą kontrolną leczenia pozorowanego z badania fazy 3 ENDEAR. ENDEAR jest jednym z dwóch kluczowych badań, które stanowiły podstawę do zarejestrowania nusinersenu w dawce 12 mg.
 
Część C jest otwartym badaniem oceniającym schemat podawania leku w wyższej dawce dzieciom i dorosłym, którzy uprzednio otrzymywali leczenie w dawce 12 mg, a następnie przeszli na schemat 50/28 mg (n=40).
 
Więcej informacji na temat badania DEVOTE (NCT04089566) można znaleźć na stronie clinicaltrials.gov

źródło: Biogen
Firma Biogen ogłosiła pozytywne, wstępne dane zebrane z kluczowej kohorty (część B) badania fazy 2/3 DEVOTE oceniającego bezpieczeństwo i skuteczność schematu podawania wyższych dawek nusinersenu u nieleczonych, objawowych niemowląt z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA, ang. spinal muscular atrophy). Badany schemat wyższych dawek nusinersenu zakłada szybsze podanie dawek wysycających (dwie dawki 50 mg w odstępie 14 dni) oraz wyższe dawki podtrzymujące (28 mg co 4 miesiące) w porównaniu do zatwierdzonego schematu. Badanie osiągnęło pierwszorzędowy punkt końcowy po sześciu miesiącach, wykazując statystycznie istotną poprawę funkcji motorycznych u niemowląt, które otrzymały schemat wyższych dawek w porównaniu do wcześniej określonej grupy kontrolnej leczenia pozorowanego (tj. nieleczonej) z badania ENDEAR.
 „Chociaż nastąpił znaczący postęp w paradygmacie leczenia SMA, nadal istnieją znaczne niezaspokojone potrzeby. Opierając się na dobrze scharakteryzowanym profilu leku nusinersen zbudowanym w ciągu ostatnich 10 lat, nieustannie badamy potencjał maksymalizacji wyników skuteczności bez uszczerbku dla bezpieczeństwa” – powiedziała dr n. farm. Stephanie Fradette, szefowa działu rozwoju terapii chorób nerwowo-mięśniowych w firmie Biogen. – „Zachęcające wstępne wyniki badania DEVOTE pokazują, że schemat stosowania wyższych dawek nusinersenu może szybciej spowolnić neurodegenerację, o czym świadczy zmniejszenie poziomów neurofilamentów w 64. dniu w porównaniu z zatwierdzoną dawką. Z czasem wyższy schemat dawkowania doprowadził do znaczących korzyści klinicznych u niemowląt z objawowym SMA. Z niecierpliwością czekamy na udostępnienie szczegółowych wyników społeczności SMA i organom ochrony zdrowia”.
 
DEVOTE to trzyczęściowe badanie, do którego włączono 145 pacjentów w różnym wieku i z różnymi typami SMA. Kluczowa kohorta z części B badania obejmowała dotychczas nieleczone dzieci z SMA o początku w wieku niemowlęcym (n=75), które randomizowano w stosunku 2:1, i które otrzymały badany schemat z wyższą dawką nusinersenu lub zatwierdzony schemat podawania leku z dawką 12 mg.

Pierwszorzędowy punkt końcowy części B mierzył zmianę w stosunku do wartości wyjściowej w skali Children’s Hospital of Philadelphia-Infant Test of Neuromuscular Disorders (CHOP-INTEND) po sześciu miesiącach, porównując schemat wyższych dawek nusinersenu z dopasowaną, nieleczoną, pozorowaną grupą kontrolną z badania ENDER fazy 3. ENDEAR jest jednym z dwóch kluczowych badań, które stanowiły podstawę do zatwierdzenia przez organy regulacyjne leku nusinersen w dawce 12 mg.
 
Kohorta z wyższą dawką wykazała statystycznie istotną poprawę w porównaniu z wcześniej określoną, dopasowaną grupą kontrolną leczenia pozorowanego w pierwszorzędowym punkcie końcowym, jakim była zmiana w CHOP-INTEND od wartości wyjściowej po sześciu miesiącach leczenia (średnia różnica najmniejszych kwadratów: 26,19; p<0,0001). Wyniki faworyzowały schemat z wyższą dawką w stosunku do schematu leczenia pozorowanego w zakresie drugorzędowych punktów końcowych i wykazywały tendencję na korzyść schematu z wyższą dawką w porównaniu z obecnie zatwierdzonym schematem 12 mg w odniesieniu do kluczowych biomarkerów i miar skuteczności leczenia. Schemat z zastosowaniem wyższej dawki był ogólnie dobrze tolerowany, a zgłaszane zdarzenia niepożądane były ogólnie zgodne z przebiegiem SMA i znanym profilem bezpieczeństwa nusinersenu. Odsetek poważnych zdarzeń niepożądanych był niższy w przypadku wyższej dawki (60%; 30) w porównaniu z grupą 12 mg (72%; 18). Szczegółowe wyniki badania DEVOTE zostaną przedstawione na nadchodzących konferencjach medycznych.
 
Więcej informacji na temat badania DEVOTE (NCT04089566) można znaleźć na stronie clinicaltrials.gov. Obecnie nusinersen jest zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków (EMA), do stosowania w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) w dawce 12 mg.
 
O badaniu DEVOTE
 
DEVOTE było randomizowanym, kontrolowanym badaniem fazy 2/3 z eskalacją dawki, zaprojektowanym w celu oceny bezpieczeństwa, tolerancji, farmakokinetyki i potencjalnej jeszcze większej skuteczności nusinersenu podawanego w wyższej dawce (50 mg/28 mg) niż obecnie zatwierdzony schemat (12 mg) w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA). Do badania włączono 145 pacjentów w różnym wieku i z różnymi typami SMA w ok. 42 ośrodkach na całym świecie. DEVOTE obejmuje niezaślepioną część mającą na celu ocenę bezpieczeństwa (część A), randomizowaną kohortę leczoną metodą podwójnie ślepej próby z aktywną kontrolą (część B), następnie otwartą część leczenia (część C) w celu oceny bezpieczeństwa i tolerancji przejścia pacjentów z obecnie zatwierdzonej dawki nusinersenu na wyższą dawkę testowaną w badaniu. Część B badania obejmuje kohortę pacjentów o początku choroby w wieku niemowlęcym, która jest uważana za kluczową oraz kohorty
o późniejszym początku choroby.
 
O leku NUSINERSEN
Nusinersen jest zatwierdzony w ponad 71 krajach w leczeniu niemowląt, dzieci i osób dorosłych z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA). Jest podstawą opieki nad chorymi z SMA. Ponad 14 000 osób na całym świecie otrzymało terapię z zastosowaniem nusinersenu1.
 
Nusinersen jest oligonukleotydem antysensownym (ASO), który celuje w podstawową przyczynę utraty motoneuronów poprzez nieustanne zwiększanie ilości pełnowartościowego białka przeżycia neuronu ruchowego (SMN) o pełnej długości wytwarzanego w organizmie.2 Jest podawany bezpośrednio do ośrodkowego układu nerwowego, gdzie znajdują się neurony ruchowe, aby zapewnić leczenie w miejscu, gdzie rozpoczyna się choroba.2 
 
Nusinersen wykazał trwałą skuteczność w różnych grupach wiekowych i typach SMA z dobrze ugruntowanym profilem bezpieczeństwa na podstawie danych pacjentów leczonych przez okres do 10 lat3,4 w połączeniu z niezrównanym doświadczeniem w świecie rzeczywistym. Program rozwoju klinicznego nusinersenu obejmuje ponad 10 badań klinicznych, do których włączono ponad 460 osób z szerokim spektrum populacji pacjentów, w tym dwa randomizowane badania z grupą kontrolną (ENDEAR i CHERISH). Otwarta, rozszerzona faza badania NURTURE ocenia długoterminowy wpływ leku nusinersen. Do najczęściej obserwowanych zdarzeń niepożądanych w badaniach klinicznych należały: infekcje dróg oddechowych, gorączka, zaparcia, bóle głowy, wymioty i bóle pleców. W badaniach laboratoryjnych możliwe jest monitorowanie nefrotoksyczności oraz zaburzeń krzepliwości krwi, w tym ostrego i ciężkiego obniżenia liczby płytek krwi, które zaobserwowano po podaniu niektórych oligonukleotydów antysensownych. 
 
Firma Biogen uzyskała globalną licencję na rozwijanie, wytwarzanie i wprowadzanie na rynek leku nusinersen od firmy Ionis Pharmaceuticals, Inc. (Nasdaq: IONS).  
 
 
Dokumenty referencyjne:
  1. Dane pacjentów ogólnych, pacjentów korzystających z programu wczesnego dostępu do terapii oraz uczestników badań klinicznych w okresie do 31 grudnia 2022 r. 
  2. Spinraza, INN-nusinersen (europa.eu) Dostęp: wrzesień 2024
  3. Core Data sheet, Version 13, October 2021. SPINRAZA. Biogen Inc, Cambridge, MA.
  4. Finkle et al. Cure SMA 2024. “Final Safety and Efficacy Data From the SHINE Study in Participants With Infantile-Onset and Later-Onset SMA“
źródło: Biogen
Nowe dane zaprezentowane podczas tegorocznego kongresu medycznego Cure SMA podkreślają potencjalne korzyści ze stosowania leku nusinersen u niemowląt i małych dzieci z niezaspokojonymi potrzebami klinicznymi po uprzednim zastosowaniu terapii genowej onasemnogene abeparvovec.
 
Biogen Inc. (Nasdaq: BIIB) publikuje nowe dane dotyczące leku nusinersen, które udzielają odpowiedzi na kluczowe pytania dla społeczności SMA (rdzeniowego zaniku mięśni). Dane zostały zaprezentowane w tym tygodniu w Orlando, w stanie Floryda, na posiedzeniu zorganizowanym przez Cure SMA, poświęconym badaniom oraz opiece klinicznej w leczeniu SMA.
 
„Coroczna konferencja Cure SMA to wyjątkowa okazja, aby nawiązać kontakt i czerpać wiedzę od obecnych na niej świadczeniodawców opieki zdrowotnej, pacjentów i opiekunów oraz dzielić się informacjami o badaniach mających na celu zaspokojenie potrzeb społeczności SMA” – powiedziała Maha Radhakrishnan, M.D., Chief Medical Officer w Biogen. – „Z przyjemnością przedstawiamy nasze nowe dane, w tym wczesne wyniki badania RESPOND oceniającego korzyści kliniczne i bezpieczeństwo leczenia nusinersenem po uprzednim podaniu terapii genowej.”
 
Wstępne wyniki kliniczne badania RESPOND
 
Badanie RESPOND to trwające nadal, dwuletnie badanie fazy 4. mające na celu ocenę wyników klinicznych i profilu bezpieczeństwa przy stosowaniu terapii nusinersen u niemowląt i małych dzieci z SMA, których potrzeby kliniczne pozostają niezaspokojone po leczeniu terapią genową (onasemnogene abeparvovec). Wstępne wyniki badania dotyczące skuteczności leczenia po sześciu miesiącach, uzyskane od 29* uczestników leczonych lekiem nusinersen wykazują:
Po medianie wynoszącej w badaniu 230,5 dnia poważne zdarzenia niepożądane (AE) zgłoszono u 13/38 (34%) uczestników. Żadne poważne zdarzenia niepożądane nie zostały uznane za związane z lekiem nusinersen ani nie doprowadziły do rezygnacji z badania. U włączonych uczestników, którzy otrzymywali lek nusinersen po uprzednim podaniu leku onasemnogene abeparvovec, nie zidentyfikowano żadnych nowych, pojawiających się negatywnych sygnałów dotyczących bezpieczeństwa. Dodatkowe wstępne wyniki kliniczne z badania RESPOND zostały przedstawione na konferencji podczas tegorocznego kongresu medycznego Cure SMA.
 
„Okazuje się, że terapia genowa może nie leczyć wszystkich neuronów ruchowych, pozostawiając możliwość progresji choroby” – powiedziała Crystal Proud, M.D., neurolog dziecięcy w Szpitalu Dziecięcym King’s Daughters. „Badanie RESPOND pozwoliło poznać niezaspokojone potrzeby niektórych pacjentów z SMA leczonych lekiem onasemnogene abeparvovec, u których wyniki leczenia nie spełniły oczekiwań klinicznych. Te wstępne wyniki dostarczają naszej społeczności pierwszych danych z badań klinicznych oceniających leczenie lekiem nusinersen po zastosowaniu leku onasemnogene abeparvovec i sugerują, że nusinersen może przynieść dodatkowe korzyści.”
 
Nowa analiza oceniająca wpływ leczenia lekiem nusinersen w oparciu o informacje z codziennej praktyki lekarskiej
 
Przedstawiono systematyczny przegląd literatury i metaanalizę oceniającą rzeczywisty wpływ leku nusinersen na przebieg SMA o początku w wieku dziecięcym i podkreślono znaczenie generowania rzeczywistych dowodów w celu osiągnięcia kompleksowego zrozumienia korzyści z leczenia nusinersenem. Obserwowana w rzeczywistej praktyce klinicznej poprawa funkcji ruchowych i osiąganie kamieni milowych rozwoju funkcji motorycznych były większe lub porównywalne do obserwowanych w badaniach klinicznych. Poprawa utrzymywała się przy dłuższym czasie leczenia lekiem nusinersen.
 
Postępy w pracach nad nowym urządzeniem medycznym mającym na celu poprawę jakości leczenia
 
Wspólnie z Alcyone Therapeutics Biogen pracuje nad opracowaniem pierwszego wszczepialnego urządzenia zaprojektowanego w celu uzyskania podskórnego dostępu umożliwiającego podawanie antysensownych oligonukleotydów. W tym tygodniu spółka Alcyone ogłosiła, że Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła zwolnienie dotyczące badanego urządzenia (Investigational Device Exemption) umożliwiające rozpoczęcie kluczowego badania systemu ThecaFlex DRx™ (ThecaFlex). Latem tego roku Alcyone planuje rozpocząć wstępną rekrutację do badania PIERRE (clinicaltrials.gov), które oceni bezpieczeństwo i skuteczność urządzenia ThecaFlex w celu podawania leku nusinersen pacjentom z SMA.

źródło: Biogen

W czerwcu już po raz jedenasty odbędzie się „Weekend ze SMA-kiem” – międzynarodowe wydarzenie o charakterze edukacyjno-integracyjnym, którego celem jest poprawa dobrostanu osób z rdzeniowym zanikiem mięśni oraz ich rodzin. Wydarzenie, co roku gromadzi kilkuset uczestników z różnych krajów, którzy dzięki prowadzonym przez specjalistów wykładom i warsztatom, zdobywają wiedzę na temat leczenia, rehabilitacji, kształcenia i możliwości rozwoju zawodowego. Jest to również czas wymiany doświadczeń w radzeniu sobie z chorobą oraz czas budowania więzi i wzajemnych relacji. Tegoroczna edycja „Weekendu ze SMA-kiem” odbędzie się 2-3 czerwca w Hotelu BOSS przy ul. Żwanowieckiej 20 w Warszawie. 

Wyjątkowy czas!

Pierwsza edycja „Weekendu ze SMA-kiem” odbyła się w maju 2013 roku. Od tego czasu wydarzenie na stałe wpisało się już w kalendarz ważnych dat dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni, ich rodzin, Fundacji SMA i wybitnych specjalistów, którzy co roku nieodpłatnie edukują uczestników konferencji. 10 lat temu głównym celem Fundacji SMA była integracja środowiska chorych na rdzeniowy zanik mięśni oraz wsparcie w sytuacji braku leczenia. Następne lata to czas nadziei i oczekiwania na przełom w badaniach nad lekami na SMA. Kiedy pojawiła się pierwsza terapia na SMA, oprócz radości, czuliśmy, że jest to sukces całej naszej społeczności. Już wtedy nasze działania skupiły się na wprowadzeniu badań w kierunku SMA do przesiewu noworodków. Obecnie z tego programu już 67 dzieci zostało zdiagnozowanych. Rewolucyjne zmiany przyniosły kolejne leki na SMA, a dostęp do kilku terapii pozwolił chorym i ich bliskim na zmianę perspektywy i planów na przyszłość.

Przed nami jeszcze najtrudniejsza praca nad wprowadzeniem opieki koordynowanej oraz nadzieje na kolejne leki, tym razem wzmacniające mięśnie. Jakość życia naszych chorych to nasz priorytet. Podczas Weekendu ze SMAkiem mamy możliwość dzielenia się wiedzą, nowymi technologiami i terapiami  oraz codziennymi rozwiązaniami. Integracja połączona z edukacją, daje nam wszystkim poczucie wspólnoty i dążenia do lepszego jutra – mówi Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA.

Już 2-3 czerwca br. całe rodziny mierzące się z wielkim wyzwaniem jakim jest rdzeniowy zanik mięśni, spotkają się w Hotelu BOSS w Warszawie podczas XI „Weekendu ze SMA-kiem”, który będzie miał charakter warsztatowo-konferencyjny. W programie m.in.: mój miniony rok – oczekiwania i doświadczenia osób z SMA słowami chorych, co czeka świat SMA, nowe cząsteczki, terapie i badania, profilaktyka i wsparcie oddechowe w czasie silnych infekcji, elektrostymulacja twarzy – możliwości i ograniczenia stawy biodrowe u dzieci z SMA, aktywizacja ruchowa i wparcie osób z niepełnosprawnością. Na chorych z SMA i ich rodziny czekają także ciekawe aktywności o charakterze integracyjnym, jak np. wieczorna gala, bal dla dzieci, bal dla dorosłych i światełko do nieba. 

W piątek odbędzie się SMArt RUN — bieg, którego celem jest przede wszystkim szerzenie świadomości o chorobie, jaką jest rdzeniowy zanik mięśni oraz wsparcie społeczności chorych na SMA. 

Wykorzystać możliwości

Weekend ze SMA-kiem stale się rozwija i rozrasta, a z roku na rok bierze w nim udział coraz więcej osób. W tym roku, po raz pierwszy, społeczność chorych na rdzeniowy zanik mięśni i ich rodziny spotkają się w nowej rzeczywistości – od 28. marca 2022 roku cała Polska została objęta powszechnymi badaniami przesiewowymi noworodków w kierunku SMA, a od września ub.r. chorzy mają dostęp do wszystkich trzech zarejestrowanych terapii – nusinersenu, onasemnogenu abeparwoweku (terapii genowej) i risdiplamu. Wprowadzenie przesiewu i trzech terapii w leczeniu SMA jest nie tylko ważnym wydarzeniem dla całej społeczności, ale również dla całej Polski, która stała się jednym z głównych liderów w leczeniu tej choroby w Europie, na równi z Niemcami, Norwegią i Belgią. 

Najszerzej stosowaną terapią w leczeniu SMA jest nusinersen, to także terapia, która stosowana jest u największej liczby pacjentów i ma najdłuższe obserwacje kliniczne. 14 marca br. w systemie SMPT (monitorowania przebiegu programu terapeutycznego) nusinersenem leczonych było 813 osób. Nusinersen jest pierwszym zarejestrowanym lekiem modyfikującym przebieg choroby SMA, który jest już dostępny dla polskich chorych od ponad sześciu lat (pierwsze podania w ramach wczesnego dostępu (EAP) – marzec 2017 r.). Pozostałe dwie terapie uzupełniają program lekowy B.102 i łącznie z pierwszą terapią, zmieniają na lepsze jakość życia osób z rdzeniowym zanikiem mięśni. Dzięki skutecznemu leczeniu i rehabilitacji chorzy z SMA mogą żyć, podróżować, uczyć się, pracować i być bardziej samodzielni. Mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość i realizować swoje plany i marzenia.

Wiedzieć, wspierać, pomagać

SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni, to ciężka choroba rzadka, rozwijająca się na skutek wady genetycznej, która upośledza produkcję białka SMN niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania neuronów ruchowych zlokalizowanych w rdzeniu kręgowym. Brak impulsów nerwowych na skutek obumierania neuronów prowadzi do uogólnionego osłabienia i postępującego stopniowo częściowego lub całkowitego zaniku mięśni szkieletowych. Choroba dotyka osób w różnym wieku, jednak w ponad 90 proc. przypadków objawy pojawiają się w niemowlęctwie albo wczesnym dzieciństwie. W Polsce na SMA choruje ok. 1200 osób w różnym wieku. Każdego roku lekarze rozpoznają ok. 50 nowych przypadków zachorowań. 

Warto zaznaczyć, że SMA nie wpływa na rozwój poznawczy i intelektualny. Chore dzieci są przeważnie równie inteligentne, jak ich zdrowi rówieśnicy. Do chwili wprowadzenia nowoczesnych metod opieki oddechowej i leczenia farmakologicznego SMA była najczęstszą genetyczną przyczyną śmierci dzieci do 2. roku życia. 

„Weekend ze SMA-kiem” w założeniu ma wspierać chorych na SMA i ich rodziny. To szansa nie tylko na zdobycie najnowszej wiedzy nt. radzenia sobie z tą nieuleczalną chorobą, ale i szansa na integrację z innymi rodzinami i otrzymanie wsparcia. 

Konferencja została objęta honorowym patronatem Małżonki Prezydenta RP – Agaty Kornhauser-Dudy, komitetem honorowym Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca,  patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, Krajowej Izby Fizjoterapeutów, Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska, patronatem medialnym mediów ogólnopolskich i branżowych.

 



Cały program wydarzenia dostępny jest na stronie konferencji:
https://konferencja2023.fsma.pl/

źródło: FSMA

W czerwcu już po raz jedenasty odbędzie się „Weekend ze SMA-kiem” – międzynarodowe wydarzenie o charakterze edukacyjno-integracyjnym, którego celem jest poprawa dobrostanu osób z rdzeniowym zanikiem mięśni oraz ich rodzin. Wydarzenie, co roku gromadzi kilkuset uczestników z różnych krajów, którzy dzięki prowadzonym przez specjalistów wykładom i warsztatom, zdobywają wiedzę na temat leczenia, rehabilitacji, kształcenia i możliwości rozwoju zawodowego. Jest to również czas wymiany doświadczeń w radzeniu sobie z chorobą oraz czas budowania więzi i wzajemnych relacji. Tegoroczna edycja „Weekendu ze SMA-kiem” odbędzie się 2-3 czerwca w Hotelu BOSS przy ul. Żwanowieckiej 20 w Warszawie. 

Wyjątkowy czas!

Pierwsza edycja „Weekendu ze SMA-kiem” odbyła się w maju 2013 roku. Od tego czasu wydarzenie na stałe wpisało się już w kalendarz ważnych dat dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni, ich rodzin, Fundacji SMA i wybitnych specjalistów, którzy co roku nieodpłatnie edukują uczestników konferencji. 10 lat temu głównym celem Fundacji SMA była integracja środowiska chorych na rdzeniowy zanik mięśni oraz wsparcie w sytuacji braku leczenia. Następne lata to czas nadziei i oczekiwania na przełom w badaniach nad lekami na SMA. Kiedy pojawiła się pierwsza terapia na SMA, oprócz radości, czuliśmy, że jest to sukces całej naszej społeczności. Już wtedy nasze działania skupiły się na wprowadzeniu badań w kierunku SMA do przesiewu noworodków. Obecnie z tego programu już 67 dzieci zostało zdiagnozowanych. Rewolucyjne zmiany przyniosły kolejne leki na SMA, a dostęp do kilku terapii pozwolił chorym i ich bliskim na zmianę perspektywy i planów na przyszłość.

Przed nami jeszcze najtrudniejsza praca nad wprowadzeniem opieki koordynowanej oraz nadzieje na kolejne leki, tym razem wzmacniające mięśnie. Jakość życia naszych chorych to nasz priorytet. Podczas Weekendu ze SMAkiem mamy możliwość dzielenia się wiedzą, nowymi technologiami i terapiami  oraz codziennymi rozwiązaniami. Integracja połączona z edukacją, daje nam wszystkim poczucie wspólnoty i dążenia do lepszego jutra – mówi Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA.

Już 2-3 czerwca br. całe rodziny mierzące się z wielkim wyzwaniem jakim jest rdzeniowy zanik mięśni, spotkają się w Hotelu BOSS w Warszawie podczas XI „Weekendu ze SMA-kiem”, który będzie miał charakter warsztatowo-konferencyjny. W programie m.in.: mój miniony rok – oczekiwania i doświadczenia osób z SMA słowami chorych, co czeka świat SMA, nowe cząsteczki, terapie i badania, profilaktyka i wsparcie oddechowe w czasie silnych infekcji, elektrostymulacja twarzy – możliwości i ograniczenia stawy biodrowe u dzieci z SMA, aktywizacja ruchowa i wparcie osób z niepełnosprawnością. Na chorych z SMA i ich rodziny czekają także ciekawe aktywności o charakterze integracyjnym, jak np. wieczorna gala, bal dla dzieci, bal dla dorosłych i światełko do nieba. 

W piątek odbędzie się SMArt RUN — bieg, którego celem jest przede wszystkim szerzenie świadomości o chorobie, jaką jest rdzeniowy zanik mięśni oraz wsparcie społeczności chorych na SMA. 

Wykorzystać możliwości

Weekend ze SMA-kiem stale się rozwija i rozrasta, a z roku na rok bierze w nim udział coraz więcej osób. W tym roku, po raz pierwszy, społeczność chorych na rdzeniowy zanik mięśni i ich rodziny spotkają się w nowej rzeczywistości – od 28. marca 2022 roku cała Polska została objęta powszechnymi badaniami przesiewowymi noworodków w kierunku SMA, a od września ub.r. chorzy mają dostęp do wszystkich trzech zarejestrowanych terapii – nusinersenu, onasemnogenu abeparwoweku (terapii genowej) i risdiplamu. Wprowadzenie przesiewu i trzech terapii w leczeniu SMA jest nie tylko ważnym wydarzeniem dla całej społeczności, ale również dla całej Polski, która stała się jednym z głównych liderów w leczeniu tej choroby w Europie, na równi z Niemcami, Norwegią i Belgią. 

Najszerzej stosowaną terapią w leczeniu SMA jest nusinersen, to także terapia, która stosowana jest u największej liczby pacjentów i ma najdłuższe obserwacje kliniczne. 14 marca br. w systemie SMPT (monitorowania przebiegu programu terapeutycznego) nusinersenem leczonych było 813 osób. Nusinersen jest pierwszym zarejestrowanym lekiem modyfikującym przebieg choroby SMA, który jest już dostępny dla polskich chorych od ponad sześciu lat (pierwsze podania w ramach wczesnego dostępu (EAP) – marzec 2017 r.). Pozostałe dwie terapie uzupełniają program lekowy B.102 i łącznie z pierwszą terapią, zmieniają na lepsze jakość życia osób z rdzeniowym zanikiem mięśni. Dzięki skutecznemu leczeniu i rehabilitacji chorzy z SMA mogą żyć, podróżować, uczyć się, pracować i być bardziej samodzielni. Mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość i realizować swoje plany i marzenia.

Wiedzieć, wspierać, pomagać

SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni, to ciężka choroba rzadka, rozwijająca się na skutek wady genetycznej, która upośledza produkcję białka SMN niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania neuronów ruchowych zlokalizowanych w rdzeniu kręgowym. Brak impulsów nerwowych na skutek obumierania neuronów prowadzi do uogólnionego osłabienia i postępującego stopniowo częściowego lub całkowitego zaniku mięśni szkieletowych. Choroba dotyka osób w różnym wieku, jednak w ponad 90 proc. przypadków objawy pojawiają się w niemowlęctwie albo wczesnym dzieciństwie. W Polsce na SMA choruje ok. 1200 osób w różnym wieku. Każdego roku lekarze rozpoznają ok. 50 nowych przypadków zachorowań. 

Warto zaznaczyć, że SMA nie wpływa na rozwój poznawczy i intelektualny. Chore dzieci są przeważnie równie inteligentne, jak ich zdrowi rówieśnicy. Do chwili wprowadzenia nowoczesnych metod opieki oddechowej i leczenia farmakologicznego SMA była najczęstszą genetyczną przyczyną śmierci dzieci do 2. roku życia. 

„Weekend ze SMA-kiem” w założeniu ma wspierać chorych na SMA i ich rodziny. To szansa nie tylko na zdobycie najnowszej wiedzy nt. radzenia sobie z tą nieuleczalną chorobą, ale i szansa na integrację z innymi rodzinami i otrzymanie wsparcia. 

Konferencja została objęta honorowym patronatem Małżonki Prezydenta RP – Agaty Kornhauser-Dudy, komitetem honorowym Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca,  patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, Krajowej Izby Fizjoterapeutów, Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska, patronatem medialnym mediów ogólnopolskich i branżowych.

 



Cały program wydarzenia dostępny jest na stronie konferencji:
https://konferencja2023.fsma.pl/

źródło: FSMA