Medicalpress
Nowotwory skóry – zarówno czerniak, jak i raki podstawnokomórkowe czy kolczystokomórkowe – to dziś jedno z najpoważniejszych wyzwań onkologii. Prognozy są alarmujące: do 2040 roku mogą stać się drugim najczęściej występującym nowotworem na świecie. Eksperci ostrzegają, że w Polsce problem ten wciąż jest niedoszacowany, bo wiele przypadków nie jest raportowanych ani ujętych w statystykach. To wczesne wykrycie i właściwe leczenie decydują dziś o szansach na wyleczenie, ale system nadal ma wiele luk. Jak je zniwelować? Odpowiadali eksperci debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Epidemia, której nie widać w statystykach
Raki skóry – przede wszystkim rak podstawnokomórkowy (BCC) i rak kolczystokomórkowy (SCC) – stanowią aż 98% wszystkich nowotworów skóry i są najczęściej diagnozowanymi nowotworami złośliwymi u osób o jasnej karnacji. W Polsce w 2019 roku odnotowano blisko 15 tys. nowych zachorowań, jednak eksperci podkreślają, że rzeczywista liczba jest wyższa, bo wiele przypadków nie trafia do rejestrów. – Przypuszczamy, że w Polsce diagnozuje się kilkadziesiąt tysięcy zachorowań rocznie, ale tak naprawdę nie wiemy, ile ich jest. Raki podstawno- i kolczystokomórkowe nie podlegają obowiązkowi raportowania, wielu pacjentów leczy się w prywatnych gabinetach, więc statystyki nie oddają skali problemu – mówiła dr med Monika Słowińska z Kliniki Dermatologii Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB w Warszawie.

Dr hab. Marcin Ziętek z Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii zwrócił uwagę, że sytuacja ma się poprawić: – Obecnie pracownie histopatologiczne są w trakcie wdrażania systemowego rejestrowania nowo rozpoznanych raków skóry. Dzięki temu wkrótce poznamy rzeczywistą liczbę przypadków.

Choć nowotwory skóry rzadko prowadzą do zgonu, stanowią poważny problem kliniczny. Charakteryzują się naciekaniem i niszczeniem sąsiednich struktur – kości czy chrząstek. W grupach wysokiego ryzyka, takich jak pacjenci w przewlekłej immunosupresji czy z genetyczną predyspozycją, nowotwory te mogą przebiegać agresywnie i prowadzić do przedwczesnej śmierci Co więcej, u chorych po przebytym raku skóry ryzyko wystąpienia kolejnych nowotworów, w tym czerniaka, jest wyższe niż w populacji ogólnej.

Czerniak, choć występuje rzadziej, cechuje się największą dynamiką wzrostu zachorowań – w Polsce rozpoznaje się ponad 4 tys. przypadków rocznie. Mimo postępów w terapii nadal rocznie z powodu czerniaka umiera około 1200 Polaków.
Eksperci ostrzegają jednak, że dynamika zachorowań jest alarmująca. – Zachorowalność na czerniaka rośnie, ale jeszcze szybciej wzrasta liczba raków kolczystokomórkowych. Prognozy na 2040 rok wskazują, że nowotwory skóry mogą stać się jednym z najczęstszych nowotworów, tuż po raku piersi – dodała dr Słowińska.

Diagnostyka – klucz do zdrowia
Rozpoznanie nowotworów skóry, zarówno raków podstawnokomórkowych (BCC), kolczystokomórkowych (SCC), jak i czerniaka, zawsze zaczyna się od badania klinicznego. Charakterystyczny obraz zmian często pozwala wstępnie postawić diagnozę. Aż 80% raków skóry lokalizuje się w obrębie głowy i szyi, pozostałe dotyczą kończyn i tułowia. Zmiany mają często charakter wieloogniskowy, zwłaszcza u osób starszych z nasilonym foto-uszkodzeniem skóry. Dlatego tak istotne jest pełne badanie całej powierzchni skóry, a nie tylko pojedynczej zmiany.

Kluczowym narzędziem w diagnostyce jest dermoskopia – szybka, nieinwazyjna metoda, która zwiększa czułość rozpoznania nawet o 30%. – Na wczesnym etapie czerniak może wyglądać identycznie jak zwykłe znamię. Dermoskopia pozwala wykryć zmianę o średnicy kilku milimetrów i uratować życie pacjenta – podkreśliła dr Monika Słowińska.

W przypadkach wątpliwych dermoskopię można uzupełnić refleksyjną mikroskopią konfokalną (RCM), która pozwala uniknąć niepotrzebnego wycinania zmian łagodnych. Natomiast podstawą potwierdzenia rozpoznania pozostaje badanie histopatologiczne – czy to w formie biopsji wycinającej, czy pobrania fragmentu zmiany. Raport histopatologiczny powinien nie tylko określić typ nowotworu, ale także podtyp, głębokość naciekania, marginesy chirurgiczne, a także obecność naciekania naczyń czy przestrzeni okołonerwowych.

W przypadku czerniaka wywiad chorobowy powinien obejmować informacje o istniejących znamionach, pojawieniu się nowych ognisk, wcześniejszych oparzeniach słonecznych, korzystaniu z solarium czy występowaniu nowotworów skóry w rodzinie. Najbardziej znany system ABCDE (asymetria, brzeg, kolor, średnica, ewolucja) jest użyteczny dydaktycznie, ale nie pozwala na identyfikację wszystkich przypadków – szczególnie wczesnych, czerniaków guzkowych czy bezbarwnikowych. Dlatego zaleceniem pozostaje całościowe badanie skóry, obejmujące również okolice trudnodostępne, jak np. skóra owłosiona głowy. W sytuacji podejrzenia naciekania głębszych tkanek konieczne jest rozszerzenie diagnostyki o badania obrazowe – tomografię komputerową czy rezonans magnetyczny.

Eksperci podczas debaty zwracali uwagę, że mimo rozwoju technologii i świadomości wciąż brakuje odpowiedniej preselekcji pacjentów.Lekarze rodzinni mogliby odegrać ogromną rolę – to oni, znając historię pacjenta, mogą szybko zidentyfikować osoby z grupy ryzyka i skierować je dalej – mówiła dr Słowińska.

Dr Marcin Ziętek wskazał, że potrzebne są rozwiązania systemowe: – Na stronie PTO (pto.med.pl) stworzyliśmy listę poradni z dermatoskopem na NFZ, dostępnych w całej Polsce. To działa, ale wymaga nagłośnienia. Warto również skorzystać ze strony akademiaczerniaka.org.

Coraz częściej mówi się również o roli nowych technologii. – Sztuczna inteligencja może być przyszłością screeningu. Pacjenci mogliby samodzielnie wykonywać zdjęcia zmian skóry, a programy w aplikacji wskazywałby, które z nich wymagają chirurgicznego usunięcia – podkreślał dr Ziętek. Inspiracją mogą być także doświadczenia australijskie, gdzie w proces diagnostyki angażuje się techników wykonujących dokumentację fotograficzną skóry, a pacjenci sami porównują zdjęcia z kolejnych wizyt.

Chirurgia – fundament leczenia czerniaka
Chirurgia pozostaje podstawowym sposobem leczenia czerniaka i pierwszym etapem całego procesu terapeutycznego. Zgodnie z wytycznymi, po wykonaniu biopsji wycinającej podejrzanej zmiany i potwierdzeniu rozpoznania czerniaka konieczne jest poszerzone wycięcie blizny po ognisku pierwotnym, z zachowaniem odpowiednich marginesów.

Najczęściej zmiana zostaje usunięta już podczas pierwszej wizyty w poradni chirurgicznej lub dermatologicznej, a dalsze postępowanie zależy od stopnia zaawansowania guza. Dla większości czerniaków standardem jest poszerzenie wycięcia blizny i biopsja węzłów wartowniczych, gdyż żadną inną metodą obrazową nie można potwierdzić obecności mikroprzerzutów – wyjaśniał podczas debaty dr hab. Marcin Ziętek.

W przypadku podejrzanych, klinicznie wyczuwalnych węzłów wykonuje się biopsję, a przy potwierdzeniu przerzutów – limfadenektomię regionalną, czyli resekcję węzłów chłonnych najbliższych do ogniska pierwotnego. Jednak rola takich zabiegów maleje, bo coraz częściej ich miejsce zajmuje immunoterapia. Ekspert przypomniał również o nowoczesnych technikach lokalnych. – W przypadku charakterystycznych dla czerniaka przerzutów do skóry mamy do dyspozycji elektrochemioterapię, która pozwala skutecznie leczyć zmiany nieresekcyjne i może być stosowana także u pacjentów z rakiem piersi.

Czerniak – nowe standardy terapii
Przełom w leczeniu czerniaka nastąpił w ostatniej dekadzie wraz z wprowadzeniem immunoterapii i terapii celowanych. Dzięki nim choroba, która jeszcze niedawno w stadium przerzutowym była praktycznie nieuleczalna, dziś w wielu przypadkach może być skutecznie kontrolowana, a u części pacjentów nawet całkowicie wyleczona.

Pacjenci z czerniakami grubszymi niż 2 mm, nawet bez przerzutów do węzłów wartowniczych, mogą otrzymać roczną immunoterapię jako leczenie uzupełniające. To szansa na wyleczenie, ale warunkiem jest rozpoczęcie terapii w ciągu 16 tygodni od operacji – podkreślała dr hab. Hanna Koseła-Paterczyk z Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.

Dodała, że standard dotyczy zarówno pacjentów w stadium II, czyli bez przerzutów do węzłów chłonnych, jak i w stadium III, gdy stwierdza się zajęcie węzła wartowniczego. – Niepodanie leczenia uzupełniającego zmniejsza szanse na przynajmniej próbę wyleczenia tej choroby – zaznaczyła.

Kluczowe jest zachowanie 16-tygodniowego okna czasowego. – To nie jest kwestia, że pacjent czeka. W tym czasie musimy mieć wynik histopatologiczny, ocenioną mutację BRAF, którą stwierdza się u około połowy chorych i świeże badania obrazowe, najczęściej tomografię komputerową. Jeśli nie zdążymy, pacjent traci szansę na leczenie uzupełniające. Dlatego tak ważna jest współpraca chirurga i onkologa. – wyjaśniała.

W stadium II – leczeniem uzupełniającym pozostaje immunoterapia. W stadium III – przy obecności mutacji BRAF – można wybrać między immunoterapią a terapią celowaną inhibitorami BRAF/MEK. Jest też szczególna grupa pacjentów po wycięciu zmian przerzutowych, u których jedyną opcją pozostaje immunoterapia.

Badanie mutacji BRAF to dziś standard w diagnostyce. – Na tym etapie to jedyne badanie dodatkowe, którego wymaga program lekowy. Kolejne testy wykonujemy dopiero, gdy dochodzi do rozsiewu choroby – tłumaczyła dr hab. Koseła-Paterczyk.
W chorobie zaawansowanej decyzja o terapii zależy od stanu pacjenta i profilu guza. Do dyspozycji są zarówno immunoterapie, jak i leczenie celowane. – Możemy stosować monoterapię niwolumabem albo pembrolizumabem, ale także terapie skojarzone – niwolumab z ipilimumabem albo nowsza opcja: niwolumab z relatlimabem. To ostatnie leczenie jest zarezerwowane dla pacjentów z ekspresją PD-L1 poniżej 1%, co dotyczy około 60% chorych. – mówiła.

Immunoterapia i terapia celowana mają różne profile działania. BRAF/MEK inhibitory to leki doustne, które bardzo szybko działają – guzy zmniejszają się w krótkim czasie, a pacjenci szybko odczuwają ulgę. Immunoterapia z kolei daje mniejsze odsetki odpowiedzi w monoterapii, ale wydaje się, że chorzy żyją dłużej. Jeszcze lepsze wyniki daje immunoterapia skojarzona, która łączy wysokie odsetki odpowiedzi z długotrwałą kontrolą choroby – wyjaśniała ekspertka.

Przez lata wybór między obiema metodami był kwestią doświadczenia klinicystów. Dziś mamy już wyniki badań porównawczych. – Wiemy, że pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie od immunoterapii skojarzonej, żyją dłużej niż ci, którzy zaczęli od BRAF/MEK inhibitorów. Dlatego uważam, że większość pacjentów powinna rozpoczynać od immunoterapii, a leczenie celowane zostawiamy jako opcję ratunkową w przypadku niepowodzenia – zaznaczyła.

Dr hab. Koseła-Paterczyk podkreśliła też uniwersalną zasadę: im mniej zaawansowana choroba, tym większa skuteczność terapii. – Dotyczy to zarówno immunoterapii, jak i leczenia celowanego. Dlatego kluczowe jest szybkie wdrożenie terapii w odpowiednim momencie. Przy progresji choroby konieczne bywa przechodzenie między metodami. – Jeśli immunoterapia nie działa, stosujemy leczenie celowane i odwrotnie. To praktyka kliniczna, choć niestety nie zawsze skuteczna. – dodała.

Szczególnym wyzwaniem pozostaje leczenie przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego.Jeszcze kilka lat temu była to sytuacja praktycznie beznadziejna. Dziś, dzięki nowym opcjom, możemy skutecznie leczyć część pacjentów, ale to wciąż grupa wymagająca szczególnej uwagi – zaznaczyła. Dla pacjentów, u których wyczerpano opcje standardowe, pozostają badania kliniczne. – To realna szansa na dostęp do nowych terapii, które mogą przełamywać oporność.

Ciekawym zjawiskiem w immunoterapii jest możliwość przerwania leczenia bez utraty efektu – tzw. wakacje terapeutyczne. – Układ odpornościowy nauczony przez immunoterapię pamięta nowotwór. Nawet po zakończeniu leczenia efekt się utrzymuje, a w razie nawrotu można wrócić do terapii. Takie zjawisko potwierdzają także polskie badania – przypomniała ekspertka.

Na końcu zwróciła uwagę na miejsce chemioterapii. – Chemioterapia wciąż pozostaje opcją ostatniej linii. Jej skuteczność jest niewielka, dlatego tak ważne jest, aby pacjenci mieli jak najszybszy dostęp do nowoczesnych terapii.

Nowoczesne leczenie raków skóry innych niż czerniak
W ostatnich latach do praktyki klinicznej weszły także nowoczesne terapie w leczeniu raków skóry innych niż czerniak. W raku kolczystokomórkowym (SCC) u pacjentów z przerzutami lub w postaci o wysokim ryzyku standardem jest dziś immunoterapia anty-PD-1, która pozwala u wielu chorych uzyskać trwałą kontrolę choroby.

W raku podstawnokomórkowym (BCC) miejscowo zaawansowanym lub rozsianym stosuje się inhibitory szlaku Hedgehog. Terapia ta umożliwia skuteczne spowolnienie rozwoju nowotworu u chorych, którzy wcześniej nie mieli żadnych realnych opcji poza leczeniem chirurgicznym lub radioterapią.

Chemioterapia praktycznie straciła tu znaczenie i stosowana jest jedynie wyjątkowo, gdy wszystkie inne metody zawiodą. W przypadku braku skuteczności terapii standardowych istotną rolę odgrywają badania kliniczne, w których testuje się nowe schematy immunoterapii i leczenia celowanego.

Współpraca zespołów interdyscyplinarnych
Eksperci zgodnie podkreślali, że kluczowe dla skutecznego leczenia jest leczenie w dużych, doświadczonych ośrodkach. – W centrach onkologii komunikacja między chirurgiem, onkologiem klinicznym i radioterapeutą jest płynna. Pacjent szybko dostaje się na konsylium i w ciągu kilku tygodni rozpoczyna leczenie uzupełniające – mówił dr hab. Ziętek.

Problem pojawia się w mniejszych szpitalach. – Chirurg, który nie zna aktualnych wytycznych, nie zawsze kieruje pacjenta dalej. Zdarza się, że proces trwa zbyt długo i chory traci szansę na leczenie uzupełniające – ostrzegała dr hab. Koseła-Paterczyk.

Dlatego, jak dodawała, każdy wojewódzki ośrodek powinien zapewniać pełne spektrum terapii – od chirurgii po leczenie systemowe – aby uniknąć dramatycznych opóźnień.

Profilaktyka – obowiązek nas wszystkich
Eksperci podkreślili rolę najprostszych, ale kluczowych zaleceń. – Bezwzględna ochrona przeciwsłoneczna, kremy z filtrem SPF 30+, unikanie opalania i regularne samobadanie skóry – to wciąż podstawowe środki, które mogą uratować życie – apelowała dr Słowińska.

Eksperci przypominali też o roli pacjentów i ich rodzin. – Świadomość czynników ryzyka i kontrola całych rodzin to fundament profilaktyki. Każdy z nas powinien wiedzieć, że wczesne wykrycie daje szansę na całkowite wyleczenie – podkreślali.
 
*** 
 
Wypowiedzi pochodzą z debaty eksperckiej „Zdrowie – Wspólna Sprawa: nowotwory skóry – jak poprawić wykrywalność i skutecznie leczyć?”, która odbyła się 9 września 2025 r. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Polskie Towarzystwo Onkologiczne i redakcję MedicalPress.
 
W leczeniu zaawansowanego czerniaka przez lata obowiązywała zasada prowadzenia immunoterapii antyPD1 tak długo, jak działa lek lub jak długo pacjent toleruje terapię. Oznaczało to często wielomiesięczne, a nawet wieloletnie leczenie, bez pewności, czy jego kontynuacja jest niezbędna. Brakowało jasnych wytycznych, a pacjenci narażeni byli na działania niepożądane i wysokie koszty terapii.
 
Teraz zespół badawczy prof. Anny Małgorzaty Czarneckiej i prof. Piotra Rutkowskiego z Narodowego Instytutu Onkologii wnosi do tego obszaru przełomowe ustalenia. Wyniki jednego z największych badań na świecie dotyczących tzw. „wakacji terapeutycznych” u pacjentów z zaawansowanym czerniakiem opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Targeted Oncology.

Analiza obejmująca 222 pacjentów pokazała, że immunoterapię można bezpiecznie zakończyć już po 24 miesiącach skutecznego leczenia – zwłaszcza gdy pacjent osiągnął całkowitą remisję. Trzy lata po odstawieniu leków aż 65% pacjentów nadal nie miało progresji choroby, a w razie nawrotu ponowne wdrożenie terapii okazywało się skuteczne u niemal 60% chorych.

Odkrycie ma ogromne znaczenie zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy. Możliwość skrócenia czasu leczenia bez utraty jego skuteczności oznacza mniejsze ryzyko działań niepożądanych, poprawę jakości życia oraz realne oszczędności dla systemu ochrony zdrowia. Optymalizacja długości terapii staje się nowym, ważnym elementem w personalizacji leczenia onkologicznego.

To kolejne potwierdzenie, że polscy naukowcy odgrywają znaczącą rolę w światowych badaniach nad czerniakiem, a ich prace realnie wpływają na standardy terapii.

Pełen artykuł dostępny TU

Źródło: NIO

Życie to nie gra z milionem szans, dlatego warto zatroszczyć się o nie już w pierwszej rundzie – to myśl przewodnia rozpoczynającego się XIV Tygodnia Świadomości Czerniaka. W ślad za nią, Akademia Czerniaka wraz z tegorocznym Ambasadorem kampanii – Maciejem Kurzajewskim – zabierają nas na plan teleturnieju „5 liter, które ratują życie!”, aby przypomnieć o ABCDE czerniaka i znaczeniu profilaktyki wtórnej. Dzięki znajomości pięciu cech charakterystycznych czerniaka oraz regularnemu badaniu znamion wygraną można mieć w kieszeni. A stawka jest wysoka – własne zdrowie, a nawet życie!
Czy oglądanie TV jest szkodliwe? Tak, ale z pewnością nie tak jak promieniowanie UV, które uszkadza skórę, mogąc doprowadzić nawet do rozwoju złośliwego nowotworu. Dlatego istotne jest odpowiednie dawkowanie czasu spędzonego zarówno przed ekranem, jak i w promieniach słońca. A potrzeba go naprawdę niewiele, m.in. aby obejrzeć nowy edukacyjny teleturniej „5 liter, które ratują życie!”. To jednocześnie hasło XIV Tygodnia Świadomości Czerniaka (12-18 maja 2025), którego Ambasador – Maciej Kurzajewski, znany polski dziennikarz i prezenter – wskazuje na korzyści wynikające ze znajomości ABCDE czerniaka i stosowania profilaktyki wtórnej tego nowotworu. Szybkie i proste (samo)badanie skóry, zwiększa bowiem szansę wczesnego rozpoznania czerniaka i jego wyleczenia.

Dołącz do gry o zdrowie i zobacz nowy spot, który jest dostępny w kanałach społecznościowych Akademii Czerniaka na Facebooku, Instagramie oraz YouTube.

Czerniak w liczbach

Każdego roku w Polsce odnotowuje się około 50 000 przypadków nowych zachorowań na nowotwory skóry, w tym ponad 4 000 na czerniaka, z czego około 1300-1400 czerniaków wykrywanych jest już w stadium zaawansowanym regionalnie lub przerzutowym. Statystyki uwzględniające trendy czasowe dotyczące liczby nowych przypadków nie pozostawiają też złudzeń – zgodnie z „Raportem Otwarcia” Narodowej Strategii Onkologicznej liczba zachorowań na czerniaka nieustannie rośnie, wykazując jedynie niewielką tendencję do stabilizacji (na przestrzeni lat tylko raz – w 2020 roku – zanotowano spadek wskaźnika zachorowalności, co może mieć związek z pandemią COVID-19 i początkowymi trudnościami z dostępem do dermatologów). Czy to efekt niedostatecznej wciąż świadomości na temat czerniaka i braku odpowiedniej ochrony przed słońcem? A może panująca wciąż w wielu kręgach moda na opaleniznę i intencjonalna, intensywna ekspozycja na promieniowanie UV? Czy wręcz przeciwnie – większy poziom wiedzy, skłaniający społeczeństwo do przestrzegania zasad profilaktyki wtórnej i kontrolowania znamion u specjalistów (oferowanych także bezpłatnie od 2022 roku przez Akademię Czerniaka w ramach kampanii „Cała Polska sprawdza znamiona” i „Dni Świadomości Czerniaka”), co przekłada się na większą wykrywalność czerniaków? Jedno jest pewne – edukacja w zakresie profilaktyki nowotworów skóry jest wciąż potrzebna, bo jak mówi znany slogan „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Choć właśnie w zakresie leczenia sytuacja wygląda bardziej optymistycznie. Wskaźniki przeżywalności w Polsce zauważalnie pną się w górę, co może być efektem dostępności nowoczesnych programów lekowych dla polskich pacjentów. Znaczenie z pewnością ma też diagnozowanie czerniaków na ich wczesnym etapie zaawansowania, co jest możliwe dzięki budowaniu świadomości nt. znaczenia profilaktyki wtórnej, o co od lat dba Akademia Czerniaka.
 

Chociaż obecnie mamy wszystkie potrzebne narzędzia, pozwalające na skuteczne leczenie pacjentów z czerniakami, to chcielibyśmy, aby ci pacjenci w ogóle nie musieli z nich korzystać. Utrzymanie chorego przy życiu, o dobrej jakości i z dobrym samopoczuciem, jest wielce satysfakcjonujące i jest to oczywiście główny cel naszej pracy. Jednak bardzo byśmy chcieli, żeby tych chorych było jak najmniej, a problem czerniaka rozwiązywany był już na poziomie właściwej profilaktyki. Realia wyglądają jednak inaczej, dlatego razem z Akademią Czerniaka już od kilkunastu lat edukujemy społeczeństwo nie tylko na temat tego, jak zmniejszyć ryzyko rozwoju czerniaka, ale też, jak go rozpoznać i właściwie i szybko zareagować. A mamy na to duże szanse, które powinniśmy wykorzystać, ponieważ czerniak to jedyny nowotwór, który rozwija się dosłownie przed naszymi oczami. Podkreślamy to właśnie teraz, podczas 14. już edycji Tygodnia Świadomości Czerniaka. Znajomość własnych znamion, pozwalająca zauważyć różnicę w ich wyglądzie, w wyniku rozwoju nowotworu, czy też regularne kontrole u dermatologa lub chirurga onkologa obowiązują wszystkich, bez względu na wiek, płeć, wykonywany zawód czy posiadane hobby. I choć niektóre grupy mają większe predyspozycje do rozwoju czerniaka, tak naprawdę może on dosięgnąć wszystkich – przekonuje prof. dr hab. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy Warszawa, Przewodniczący Zespołu Ministra Zdrowia ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych, Przewodniczący Rady Naukowej Akademii Czerniaka.

Profilaktyka, czyli jak wygrać z czerniakiem

Niski fototyp skóry (I lub II; jasna skóra, blond lub rude włosy, liczne piegi, a także skłonność do oparzeń słonecznych oraz brak lub słaba zdolność do wytwarzania opalenizny), jakim charakteryzują się Polacy, plasuje ich w grupie wysokiego ryzyka rozwoju czerniaka. Innym znaczącym dla rozwoju tego nowotworu czynnikiem jest narażenie na oparzenia słoneczne, w efekcie ekspozycji na promieniowanie UV zarówno to naturalne (słoneczne), jak i sztuczne (solaria). Szczęśliwie, dzięki możliwości zweryfikowania i dokładnego określenia przyczyn tej choroby, określone zostały skuteczne, a przede wszystkim proste metody zapobiegania czerniakowi, pozwalające na ich stosowanie przez wszystkich – od dzieci, przez osoby dorosłe, po seniorów.

– Prawdą jest, że czerniaki najczęściej diagnozowane są u osób dojrzałych, które zwykle nieprawidłowo chroniły swoją skórę przed słońcem, lub też nie robiły tego wcale. To naturalna konsekwencja nagromadzonych przez lata uszkodzeń skóry, objawiająca się w postaci nowotworu i to bardzo groźnego, jeśli jest to właśnie czerniak. Jednak nic straconego, ponieważ jego wczesne rozpoznanie daje ogromne wręcz szanse na pełne wyleczenie pacjenta. Właśnie dlatego tak ważna jest regularna kontrola swoich znamion prowadzona samodzielnie, przez każdego, oraz konsultacje u lekarza dermatologa, który za pomocą dermatoskopu może szybko i bezboleśnie dla pacjenta obejrzeć jego znamiona w dużym powiększeniu wyjaśnia prof. dr hab. n med. Grażyna Kamińska-Winciorek, Kierownik Zespołu ds. Raka i Czerniaka Skóry w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym, Oddział w Gliwicach, Przewodnicząca Sekcji Dermoskopii i Innych Technik Obrazowania Skóry Polskiego Towarzystwa Dermatologii.Nie należy przy tym oczywiście zapominać o bieżącej ochronie skóry przed promieniowaniem UV, najczęściej słonecznym – na to nigdy nie jest ani za późno ani za wcześnie. Kluczowe jest stosowanie się do podstawowych zasad profilaktyki, które obejmują zarówno stosowanie kremu z wysokim filtrem, i mam tu na myśli minimum SPF 30, jak i noszenie odzieży ochronnej – koszulki z długim rękawem, czapki lub kapelusza oraz okularów z filtrem UV. Takie połączenie zapewnia najlepszą ochronę. Profilaktyka wtórna bowiem zawsze idzie w parze z tą pierwotną – podkreśla.

5 liter, które ratują życie!


Bez względu na liczbę posiadanych znamion na ciele, warto im się regularnie przyglądać, aby nie przegapić swojej szansy na zdrowie. Czerniak to jedyny nowotwór możliwy do zauważenia gołym okiem, gdyż w zdecydowanej większości rozwija się na powierzchni skóry. Zauważenie niepokojącej zmiany i szybka reakcja są kluczowe dla skutecznego leczenia (w przypadku czerniaka we wczesnym stadium leczenie może zakończyć się na jego chirurgicznym wycięciu). Jak zatem go rozpoznać? Jakie cechy znamienia powinny zaniepokoić i skłonić do wizyty u dermatologa lub chirurga onkologa? Wskazuje na nie zasada ABCDE czerniaka, czyli „5 liter, które ratują życie!”.

Złote zasady ochrony skóry przed czerniakiem


Na czerniaka nie trzeba czekać, wręcz przeciwnie – można go uniknąć. Pomocne w tym będzie przestrzeganie kilku niewymagających wytycznych – Złotych Zasad Ochrony Skóry – przed promieniowaniem UV, które w najprostszy z możliwych sposobów pozwalają zmniejszyć ryzyko rozwoju tego nowotworu. Co istotne, nie obowiązuje one tylko latem – słońce i jego promienie oddziałują na skórę cały rok, również w jesienne czy zimowe dni.

 
Szczegóły dotyczące XIV Tygodnia Świadomości Czerniaka można znaleźć na stronie internetowej Akademii Czerniaka oraz na Facebooku i Instagramie.
 
Kontakt:
Aleksandra Błaszczyk, aleksandra.blaszczyk@fleishmaneurope.com, 605 340 83
Zwiększa się istotnie świadomość społeczna, coraz więcej czerniaków diagnozowanych jest we wczesnym stopniu, choć nadal wyniki w tym zakresie są gorsze od krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Drugim pozytywnym aspektem opieki chorych na czerniaki w Polsce jest bardzo dobry dostęp do nowoczesnych terapii w naszym kraju zarówno w leczeniu systemowym choroby przerzutowej, jak i w leczeniu uzupełniającym (adjuwantowym). Właściwa organizacja powoduje, że w każdym regionie Polski są wielospecjalistyczne ośrodki (w liczbie obecnie 36), które zapewniają kompleksowe leczenie czerniaka. – wskazuje prof. Piotr Rutkowski.  
Zmiany wprowadzane do programu lekowego przez Ministerstwo Zdrowia umożliwiły skuteczne leczenie zaawansowanego czerniaka. Pacjenci mają dostęp do najnowocześniejszych terapii. Należy jeszcze położyć większy nacisk na edukację. – Wiedza Polaków na temat czerniaka i czynników ryzyka sprzyjających jego rozwojowi znacząco wzrosła. Niestety rosnąca świadomość nie zawsze przekłada się na zmianę postaw. – wskazują eksperci Akademii Czerniaka.
 
Jak czytamy w „Raporcie Otwarcia” Narodowej Strategii Onkologicznej, na przestrzeni ostatnich lat mamy do czynienia z nagłym wzrostem zachorowalności na czerniaka.

Liczba nowych zachorowań na czerniaka wzrosła w skali światowej, również w Polsce z roku na rok liczba notowanych zachorowań na ten typ nowotworu istotnie się zwiększa i podwaja co 10-12 lat. Obecnie liczba nowych przypadków chorych na czerniaka przekracza rocznie 4200. – mówi prof. dr hab. med. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie; pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, i dodaje: – Dobrą wiadomością jest, że mimo wzrastającej zachorowalności, przeżywalność w tej grupie chorych zwiększa się. Wynika to z postępu w diagnostyce umożliwiającego szybkie wykrycie wczesnych postaci czerniaka (również dzięki większej świadomości naszych obywateli obserwujących swoją skórę), jak i ogromnego rozwoju nowych metod leczenia zawansowanych postaci tych nowotworu.

Czerniak w systemie zdrowia
W opinii prof. Piotra Rutkowskiego, polski system zdrowia radzi sobie z czerniakiem całkiem nieźle. W ciągu ostatnich 8 lat 5-letnia przeżywalność względna u chorych na czerniaki zwiększyła się w olbrzymim stopniu z około 52 proc. szans na przeżycie, gdy pacjent zachorował w 2010 roku – do ponad 76 proc. w 2017 roku.

Zwiększa się istotnie świadomość społeczna, coraz więcej czerniaków diagnozowanych jest we wczesnym stopniu, choć nadal wyniki w tym zakresie są gorsze od krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Drugim pozytywnym aspektem opieki chorych na czerniaki w Polsce jest bardzo dobry dostęp do nowoczesnych terapii w naszym kraju zarówno w leczeniu systemowym choroby przerzutowej, jak i w leczeniu uzupełniającym (adjuwantowym). Właściwa organizacja powoduje, że w każdym regionie Polski są wielospecjalistyczne ośrodki (w liczbie obecnie 36), które zapewniają kompleksowe leczenie czerniaka. – wskazuje prof. Rutkowski.  

System zdrowia radzi sobie z czerniakiem całkiem nieźle, ale jest pewne „ale” – pacjenci onkologiczni wciąż czują się zagubieni w systemie, nadzieje na zmianę dają nowe rozwiązania zawarte w Krajowej Sieci Onkologicznej.

Edukacja społeczna przynosi efekty. Polacy coraz częściej obserwują swoje znamiona
Wiedza Polaków na temat czerniaka i czynników ryzyka sprzyjających jego rozwojowi znacząco wzrosła w stosunku do roku 2011. Takie wnioski płyną m.in. z badania opinii przeprowadzonego w maju 2020 roku przez dom badawczy ARC Rynek i Opinia, które zostało zestawione z danymi z badania realizowanego dziesięć lat wcześniej.

Niestety rosnąca świadomość nie zawsze przekłada się na zmianę postaw i odpowiednio częste podejmowanie działań profilaktycznych, które realnie mogą zmniejszać ryzyko wystąpienia czerniaka. – wskazuje ekspert Akademii Czerniaka. –  Owszem, przy pobycie na plaży Polacy przyznają się do stosowania kremów z filtrem UV, jednak tylko niewiele ponad połowa badanych (52 proc.), przyznaje, że nosi nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne. Aż 87 proc. badanych deklaruje, że przebywa na słońcu w godzinach 11-16. Najrzadziej ochronę przed promieniowaniem UV stosują osoby w wieku 45-60. Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja w przypadku profilaktyki wtórnej. Obserwujemy duże zainteresowanie badaniami znamion, zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach. Podczas bezpłatnych przeglądów znamion, które Akademia Czerniaka prowadzi wspólnie ze Stowarzyszeniem Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma pod hasłem „Cała Polska sprawdza znamiona”, każdorazowo do Fury Zdrowia, w której przeprowadzane są takie badania, ustawia się długa kolejka osób. Podobne wnioski płyną z danych epidemiologicznych. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2021 roku na czerniaka skóry zachorowało 2 218 kobiet oraz 1 876 mężczyzn. W tym samym roku z powodu czerniaka skóry zmarło: 616 kobiet i 661 mężczyzn. Porównując te dane do poprzednich lat, widać, że owszem zachorowalność na ten nowotwór rośnie, jednakże wzrasta też bardzo istotnie średnia przeżywalność pięcioletnia pacjentów. Oznacza to wzrost zgłaszalności pacjentów na wczesnym etapie choroby, przy jednoczesnej poprawie dostępu do nowoczesnego leczenia. Polacy coraz częściej obserwują swoje znamiona, aż 75 proc. przyznaje, że szczególną uwagę przykuwa znamię, które zmieniło kształt.

Akademia Czerniaka od 13 lat przygotowuje m.in. Tydzień Świadomości Czerniaka, który w całości poświęcony jest profilaktyce pierwotnej i wtórnej czerniaka. W tym roku przekaz kierowany jest do grup zawodowych wykonujących pracę na świeżym powietrzu, jednakże z Akademią Czerniaka współpracowali już sportowcy, jak Iga Świątek, Prezydent Andrzej Duda mówiąc, że badanie znamion jest dziecinnie proste, aktorzy – Zosia Zborowska, Marysia Winiarska, Kacper Kuszewski, Artur Barciś. W mediach znaleźć można też przekazy ministerialnej kampanii Planuję długie życie, które od samego początku wspiera Narodowy Instytut Onkologii. Wiele działań kampanii dotyczyło również prewencji czerniaka – m.in. akcje wakacyjne, wyjazdowe nagrania programów na żywo. Od samego początku powstania Akademii Czerniaka, Fundacja Gwiazda Nadziei prowadzi w szkołach program „Znamię! Znam je?”. Przez ten czas wyedukowanych zostało 1 000 000 uczniów. Fundacja ściśle współpracuje z Sanepidami na terenie całej Polski. W tym roku, projekt otrzymał patronaty Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej. W kolejnym roku szkolnym w programie edukacji mają pojawić się też lekcje o zdrowiu, w opracowaniu których brali też udział eksperci Narodowego Instytutu Onkologii.

Edukacja społeczna przynosi efekty. Konieczne jest dalsze regularne prowadzenie kampanii społecznych, zwiększanie czujności onkologicznej u lekarzy różnych specjalizacji, ale również zwiększenie dostępu do badań dermoskopowych na terenie całego kraju – podsumowują eksperci Akademii Czerniaka.
 
źródło: redakcja medicapress, rozmawiała redaktor Katarzyna Redmerska
„Oto ze względu na zawód spis, jakich unikać brawur, a oszczędzi Cię cholerna zmora skórna, czyli czerniak…”. Wystartował XIII Tydzień Świadomości Czerniaka, którego celem jest zwrócenie uwagi na konieczność ochrony skóry przed promieniowaniem UV, szczególnie podczas codziennego wykonywania pracy na zewnątrz oraz w drodze do niej. Wspólnie z tegorocznymi Ambasadorami – Karoliną Bacią oraz Kacprem Kuszewskim, Akademia Czerniaka przekonuje pracowników, że racjonalna profilaktyka czerniaka jest naprawdę prosta, a znajomość jej zasad może uratować życie.
Coraz dłuższe dni, zdecydowanie cieplejsze powietrze, ptaki śpiewające w koronach drzew – nareszcie rozkwitł maj, a to może oznaczać tylko jedno – czas na Tydzień Świadomości Czerniaka! W tegorocznej, XIII edycji Tygodnia o profilaktyce czerniaka mówić będą przedstawiciele wybranych grup zawodowych, którzy przez większą część dnia pracują na zewnątrz. Dlaczego? Promieniowanie UV jest groźne nie tylko na gorącej plaży, ale przede wszystkim podczas wykonywania codziennych czynności i obowiązków, czyli też w trakcie pracy czy w drodze do niej. Posługując się hasłem „Chroń skórę zawodowo!”, dwóch wyjątkowych Ambasadorów wskazuje na proste zachowania z obszaru profilaktyki nowotworów skóry, które mogą uratować życie. W rolę m.in.: strażniczki miejskiej, nauczyciela WFu, mamy-influencerki, urzędnika czy robotniczki wcielili się znani i lubiani aktorzy – Karolina Bacia oraz Kacper Kuszewski. Spot z ich udziałem dostępny jest w kanałach społecznościowych Akademii Czerniaka na YouTube, Facebooku, a także na Instagramie.

Czy czerniaka można wyleczyć?
Według „Raportu Otwarcia” Narodowej Strategii Onkologicznej w ostatnich latach nastąpił istotny wzrost zachorowań na czerniaka. Może mieć na to wpływ m.in. pandemia COVID-19, podczas której mniej pacjentów zgłaszało się na kontrolę znamion, co wpłynęło na statystyczną kumulację zachorowań w ostatnim czasie. Dodatkowo według prognoz prezentowanych podczas ASCO 2022, w Stanach Zjednoczonych do 2040 roku to czerniak będzie drugim najczęstszym nowotworem. Pozytywnym trendem natomiast jest zdecydowany wzrost przeżywalności chorych, co oznacza, że coraz więcej czerniaków jest diagnozowanych we wczesnym stadium, ale też z roku na rok poprawia się dostęp do nowoczesnych terapii.

– Obecnie w Polsce możemy skutecznie leczyć nawet zaawansowanego czerniaka. Dzięki regularnym zmianom wprowadzanym przez Ministerstwo Zdrowia do programu lekowego B.59 nasi pacjenci mają dostęp do najnowszych terapii. Najskuteczniejsze jednak będzie leczenie wczesnych etapów nowotworu. Możemy zauważyć pozytywny trend, ponieważ mimo wzrostu liczby zachorowań, pacjenci zgłaszają się do nas zdecydowanie wcześniej. Świadomość społeczeństwa zdecydowanie rośnie, co tylko potwierdza sens działań Akademii Czerniaka. Nadal jednak pozostają grupy, które należy edukować. Są to właśnie osoby wykonujące swoją pracuję na zewnątrztłumaczy prof. dr hab. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy Warszawa, Przewodniczący Zespołu Ministra Zdrowia ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych, Przewodniczący Rady Naukowej Akademii Czerniaka.Dlatego w ramach XIII Tygodnia Świadomości Czerniaka będziemy zachęcać pracowników, ale też i pracodawców, do zwrócenia uwagi na konieczność ochrony skóry przed promieniowaniem UV, a także na uważne oglądanie swoich znamion – dodaje.

Po pierwsze profilaktyka!
Profilaktyka czerniaka jest jedną z najprostszych wśród nowotworów, ponieważ czynniki ryzyka zachorowania na ten złośliwy nowotwór skóry są doskonale znane. Poza tymi, na które nie mamy wpływu, jak np. niski fototyp skóry (jasna karnacja, rude lub blond włosy, liczne piegi), istnieje także grupa czynników modyfikowalnych, o których wystąpieniu sami decydujemy. Są to: oparzenia słoneczne, nadmierna ekspozycja słoneczna czy korzystanie z solarium. Zmieniając swoje zachowania możemy uniknąć wystąpienia złośliwych nowotworów skóry. Co też istotne, czerniak najczęściej występuje na skórze, a więc jego rozpoznanie nie wymaga skomplikowanej diagnostyki.

– Ochrona skóry przed nadmierną ekspozycją na promieniowanie UV oraz regularna samokontrola zmian barwnikowych to podstawy w profilaktyce czerniaka. Warto także raz w roku udać się na kontrolę znamion do dermatologa lub chirurga onkologa, co zdecydowanie zwiększy szanse na wczesne rozpoznanie tego nowotworu. Szczególnie jest to wskazane dla osób znajdujących się w grupie ryzyka. Bardzo ważne jest, aby osoby o niskim fototypie skóry, ale też te o dużej liczbie znamion pamiętały o podstawowych zasadach profilaktyki. Przypominam, że o wysokim zakresie ochrony przeciwsłonecznej SPF mówimy powyżej 30wyjaśnia prof. dr hab. n med. Grażyna Kamińska-Winciorek, kierownik Zespołu ds. Raka i Czerniaka Skóry w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym, Oddział w Gliwicach, Przewodnicząca Sekcji Dermoskopii i Innych Technik Obrazowania Skóry Polskiego Towarzystwa Dermatologii. – W przypadku osób pracujących na zewnątrz, ale nie tylko, dodatkową barierę dla promieniowania UV może stanowić odzież ochronna. I tutaj warto pamiętać, że bardzo dobry zakres ochrony przeciwsłonecznej UPF to 25+.

Chroń skórę zawodowo!
Rak skóry, spowodowany ekspozycją na promieniowanie UV, nie jest klasyfikowany w polskim prawie jako choroba zawodowa. Z tego powodu osoby wykonujące swoją pracę na zewnątrz nie są objęte obowiązkową opieką profilaktyczną. Nie mają też prawa do odpowiednich ubrań ochronnych. W przeciwieństwie do Australii czy Nowej Zelandii, gdzie pracodawcy są zobowiązani do zapewnienia środowiska wolnego od zagrożeń, w tym promieniowania UV, w Polsce za takie uznaje się tylko promieniowanie jonizujące.

– O zmianach w prawie, dzięki którym raki skóry spowodowane ekspozycją na promieniowanie UV stałyby się chorobami zawodowymi, mówi się już od kilku lat. Takie podejście pozwoliłoby objąć odpowiednią opieką osoby, które prywatnie nie mogą lub nie widzą potrzeby kontroli znamion u specjalisty. I nie chodzi tu tylko o rolników, ale wszystkie osoby wykonujące swoją pracę na zewnątrz mówi prof. Grażyna Kamińska-Winciorek.Profilaktyka czerniaka jest naprawdę najprostszym sposobem na uchronienie się przed tym nowotworem.

Pomimo braku odpowiednich zapisów w prawie, wielu pracodawców samodzielnie, widząc długoterminowe korzyści, promuje profilaktykę antynowotworową w swojej organizacji, a co za tym idzie zdrowy styl życia. Pracownik, w którego pracodawca „zainwestował” poprzez szkolenia i podnoszenie kwalifikacji zawodowych jest zwłaszcza w obecnych czasach na wagę złota. Troska o jego zdrowie jest zatem dobrą inwestycją. Czy takie podejście sprawi, że Polacy będą się chętniej badać?

– Wsparcie zdrowia pracownika jest coraz częściej postrzegane przez pracodawców jako inwestycja – kapitał zdrowia pracownika finalnie przekłada się na sukces prowadzonego biznesu. Zdrowy pracownik to przecież bardziej efektywny pracownik. Poza zachęcaniem do zdrowego stylu życia poprzez popularne w firmach „owocowe czwartki”, karty sportowe, czy promowanie dojeżdżania rowerem do pracy, pracodawcy w wielu przypadkach, także w ramach pracowniczych benefitów, oferują dostęp do prywatnej opieki medycznej, która zawiera zarówno dostęp do podstawowych badań przesiewowych, jak i bardziej zaawansowanej diagnostyki. Pracodawcy także widząc potrzebę profilaktyki zdrowotnej organizują badania profilaktyczne także bezpośrednio w miejscu pracy. To sprawia, że mimo braków w prawie, pracodawcy coraz częściej stają się aktywnymi członkami systemu promującego m.in. profilaktykę nowotworową. Wyzwaniem pozostaje jeszcze przełamanie bariery strachu pracownika przed badaniem, stąd konieczne są profilowane kampanie edukacyjne – podsumowuje Aleksandra Sienkiewicz, Dyrektor Forum Zdrowia Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Złote zasady ochrony skóry przed czerniakiem
Jak uniknąć czerniaka? To proste! Wystarczy pamiętać o poniższych zasadach ochrony skóry przed promieniowaniem UV w każdej sytuacji, również podczas pracy wykonywanej na świeżym powietrzu. Profilaktyka pierwotna jest najprostszym sposobem ochrony przed czerniakiem!
Złote Zasady Ochrony Skóry:
abcde czerniaka
Czy wiesz, że czerniaka można dostrzec gołym okiem? To oznacza, że jest najprostszym nowotworem do zdiagnozowania. Rozwija się zwykle na powierzchni skóry, a jego wygląd można określić poprzez charakterystyczne cechy – Kryteria ABCDE czerniaka. Warto je poznać, bo wcześnie wykryty czerniak jest całkowicie wyleczalny.
Szczegóły dotyczące XIII Tygodnia Świadomości Czerniaka znaleźć można na stronie internetowej Akademii Czerniaka oraz na Facebooku i Instagramie.

 
źródło: Akademia Czerniaka
W leczeniu czerniaka, jednego z najbardziej złośliwych nowotworów, dokonał się w ciągu ostatnich kilku lat diametralny przełom, pozwalający na uzyskanie długoletnich przeżyć w zaawansowanym stadium choroby, wskazywali eksperci Polskiego Towarzystwa Onkologicznego podczas debaty z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”. – Mamy dobry program lekowy, jednak żeby wykorzystać jego możliwości kluczowe znaczenie będzie miała poprawa dostępu do pierwszorazowych konsultacji dermatologicznych znamion oraz usprawnienie ścieżki pacjenta do ośrodka specjalistycznego. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący PTO.
Lepszy dostęp do badania znamion
Narażenie na promieniowanie ultrafioletowe to główna przyczyna powstania czerniaka, który dotyka rocznie ok. 4000 osób. Dlatego, tak ważna jest profilaktyka i nasze świadome wybory, takie jak unikanie narażenia na promienie słoneczne w godzinach południowych i długiego przebywania na słońcu, używanie ochronnych filtrów i ubrań, a przede wszystkim samokontrola. Niezwykle ważna jest także świadomość w tym zakresie wśród pracowników narażonych zawodowo na promieniowanie UV np. rolników, fachowców budowlanych. – Powinniśmy promować i wyrabiać nawyki badania znamion, już od najmłodszych lat. To jest klucz to sukcesu w walce z tym nowotworem – mówił prof. Piotr Rutkowski.

– Należy próbować dotrzeć również do ludzi, aby w ogóle zaczęli oglądać swoją skórę, bo wielu pacjentów, nawet młodych, przychodzi z bardzo zaawansowanym czerniakiem i zmianami widocznymi bez przykładania dermatoskopu, także w takich miejscach jak podeszwy stóp czy pod paznokciami. Czerniaki, które widzimy gołym okiem to już zdecydowanie za późne wykrycie i na pewno przegapiliśmy wiele miesięcy, dlatego powinniśmy iść w stronę wczesnego wykrywania tych nowotworów. – zaznaczył dr Marcin Ziętek, Kierownik Oddziału Nowotworów Tkanek Miękkich, Skóry i Czerniaków, Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii.

Tymczasem, w Polsce mamy problem z dostępem do lekarzy, którzy mogliby i powinni obejrzeć pacjenta pierwszorazowo. – To zgłaszają nam sami pacjenci. Oczywiście dedykowaną specjalizacją jest tutaj dermatologia. Do chirurga onkologa powinni trafiać już pacjenci z rozpoznaniem. Pakiet onkologiczny bardzo usprawnił ścieżkę pacjenta z czerniakiem, gdy już mamy rozpoznanie – ale ten pierwszy krok, czyli zgłoszenie się, wycięcie zmiany, wczesna diagnostyka – tu nadal jest wiele przeszkód z dostaniem się pacjenta do dermatologa. Na NFZ kolejki są bardzo długie. – dodał dr Ziętek.
 
Eksperci podkreślili także potrzebę edukacji lekarzy np. POZ, na co dzień nie mających styczności z czerniakiem, aby rozwijać umiejętność szybkiego rozpoznawania i w ogóle używania dermatoskopu, po pierwsze dla wczesnego wykrywania, po drugie, żeby uniknąć niepotrzebnych wycięć. Badanie skóry powinno być oferowane każdemu pacjentowi, zwłaszcza osobom, które mają więcej znamion, historię czerniaka w rodzinie.
 
Leczenie czerniaka w rękach specjalistów
 
Pacjenci poza onkologią, np. w ramach innych specjalności chirurgicznych, są często niedodiagnozowani, nie rozpoznano u nich np. obecności rozsiewu, nie wykonano odpowiednich badań molekularnych. – Dlatego chorzy na czerniaka powinni być leczeni w ośrodkach specjalistycznych, gdzie jest dostępne pełne spektrum terapii i zaplecze diagnostyczne. Takich ośrodków w Polsce jest ponad 30 i tam powinni trafiać pacjenci z rozsianym czerniakiem lub z przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych. – wskazywał prof. Rutkowski.

– Ok. 5% czerniaków jest uwarunkowanych genetycznie – tutaj może mieć zastosowanie profilaktyka genetyczna jak np. w raku piersi. W pozostałych przypadkach wykonuje się badania molekularne na etapie diagnostyki z materiału tkankowego pobranego w trakcie wycięcia znamiona (główna mutacja w genie BRAF i rzadkie mutacje KIT, NRAS) lub jeśli materiału jest za mało za pomocą płynnej biopsji. – zaznaczył dr hab. Andrzej Tysarowski, Kierownik Pracowni Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii – PIB w Warszawie. – Bardzo ważna jest jakość badania molekularnego w genie BRAF, która dotyczy ok. 50% pacjentów, w celu oceny całego spektrum od 3-6 mutacji genetycznych.

– Pamiętajmy, że leczenie systemowe uzupełniające chorych po wycięciu przerzutów czerniaka musi się rozpocząć w ciągu 16 tygodni. Jeśli ośrodek nie ma onkologii, powinien pokierować pacjenta do odpowiedniej placówki, bez zbędnej zwłoki – podkreśliła prof. Hanna Koseła-Paterczyk z Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Narodowy Instytut Onkologii – PIB w Warszawie. – W leczeniu czerniaka, ważne jest dobrze dobrane, zindywidualizowane leczenie sekwencyjne oparte na terapiach ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii. Zalecania ESMO wskazują, że w pierwszej linii leczenia przerzutowego czerniaka powinno stosować się immunoterapię niezależnie od występujących mutacji, a leczenie inhibitorami MEK i BRAF w przypadku niepowodzenia dotychczasowej terapii – dodała prof. Koseła-Paterczyk. Inaczej jest w leczeniu uzupełniającym, tam immunoterapia i leczenie ukierunkowane stosowane przez rok po operacji przynosi podobne korzystne efekty.

Niemniej jednak, terapię każdorazowo dobiera indywidualnie lekarz w oparciu o stan zdrowia pacjenta. Immunoterapia daje bardziej długotrwałe efekty, ale nie zawsze może być zastosowana ze względu na wyższy odsetek powikłań. – Warto podkreślić, że u pacjenta leczonego immunoterapią możemy zastosować tzw. wakacje terapeutyczne i wrócić do leczenia dopiero w przypadku progresji. – dodał prof. Rutkowski. – Obecnie na znaczeniu zyskuje leczenie adjuwantowe (pooperacyjne), a już wkrótce będziemy mieli dostępne leczenie neoadjuwantowe (przedoperacyjne), które poprawia wyniki o 20%.

– Kluczem do dalszej poprawy wyników leczenia czerniaka jest wykorzystanie potencjału ośrodków, które mają dostęp do wszystkich terapii, edukacja dermatologów i chirurgów onkologicznych, usprawnienie przepływu pacjentów od podejrzenia przez diagnostykę do leczenia, jak również wykorzystanie możliwości badań klinicznych – nadal jest jeszcze sporo do zrobienia, szczególnie w leczeniu okołooperacyjnym i bardziej zaawansowanych stadiach czerniaka. – spuentował prof. Rutkowski.
 
Pełna relacja z debaty „Jak leczymy czerniaka w 2023.
Rola kompleksowej opieki onkologicznej”

źródło: PTO, redakcja Medicalpress
Podstawą walki z nowotworami, także tymi występującymi na skórze jak czerniak, jest świadomość na temat zagrożeń i właściwa profilaktyka. Największe znaczenie w jej kontekście mają czynniki związane ze stylem życia: odpowiednia ochrona skóry przed promieniowaniem UV oraz regularne samobadanie tego największego, ludzkiego narządu.

„Zdecydowana większość przypadków raka skóry zauważana jest samodzielnie, w domu. Jego wczesne wykrycie pozytywnie wpływa na proces leczenia i rokowania dla pacjenta” – wyjaśnia Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie S.A.

Regularne badanie skóry i nieignorowanie niepokojących zmian staje się cywilizacyjną koniecznością. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów tempo przyrostu zachorowalności na czerniaka cały czas rośnie — obecnie każdego roku diagnozowanych jest około 3,5 tys. nowych przypadków. Eksperci szacują, że niebawem w Polsce co druga osoba po 60. roku życia zachoruje na nowotwór skóry.

„Na czerniaka można zachorować w każdym momencie życia. Nowotwór może pojawić się już u dzieci, jednak liczba takich przypadków rośnie wyraźnie po przekroczeniu 20 roku życia. Jako największy polski ubezpieczyciel nie możemy ignorować tego narastającego problemu zagrażającego milionom Polaków, dlatego postanowiliśmy zaoferować im innowacyjne, bezpieczne i skuteczne narzędzie wspierające profilaktykę nowotworów skóry” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Tym narzędziem jest „SkinVision” – certyfikowana medycznie aplikacja mobilna dostępna dla pracowników firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie SA. Wystarczy, że użytkownik za jej pomocą wykona zdjęcie znamienia. Wówczas aplikacja, wykorzystując sztuczną inteligencję, oceni ryzyko pod kątem występowania nowotworu i sformułuje konkretne zalecenia, takie jak dalsza obserwacja czy natychmiastowa wizyta u specjalisty. Ponadto wszystkie przypadki z wysoką oceną ryzyka są weryfikowane przez sztab dermatologów. Twórcą aplikacji jest holenderski startup o tej samej nazwie.

„Nasz algorytm jest w stanie wykryć raka skóry u ponad 90 proc. osób z tą chorobą. Dotychczas za pomocą aplikacji wykonano już ponad 2,9 mln kontroli skóry, diagnozując ponad 49 tys. zmian nowotworowych na całym świecie” – przekonuje Erik de Heus, dyrektor generalny SkinVision.

PZU zrealizowało własny pilotaż rozwiązania, którym zostało objętych ok. 125 tys. osób zatrudnionych w firmach współpracujących z PZU Życie S.A. w ramach ubezpieczeń grupowych oraz sami pracownicy Grupy. Chętni do wypróbowania aplikacji otrzymali kod uprawniający do wykonania pełnego skanu wszystkich znamion skórnych oraz korzystania z aplikacji przez sześć miesięcy. Dzięki temu udało się wykryć pięć przypadków nowotworu skóry, które zostały potwierdzone przez lekarzy. Aktualnie z aplikacji mogą korzystać wszyscy pracownicy firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie S.A.

„Jako największa firma ubezpieczeniowa w Polsce zwracamy szczególną uwagę na wspieranie zdrowia społeczeństwa. Aktywnie monitorujemy ekosystem technologicznych rozwiązań zdrowotnych i wdrażamy najlepsze z nich, aby wspierać nasze działania profilaktyczne” – podkreśla Małgorzata Kot, członek zarządu PZU S.A., PZU Życie S.A.

Choć czerniak jest nowotworem o wysokim stopniu złośliwości mogącym dawać przerzuty do okolicznych węzłów chłonnych, a także przerzuty odległe, najczęściej do płuc i mózgu, to jednak we wczesnym stadium rozwoju jest niemal w każdym przypadku wyleczalny. Warunkiem jest jednak jego szybkie wykrycie, dlatego też tak ważna jest profilaktyka czerniaka.

„Każdy z nas odpowiada za swoje dobre samopoczucie oraz jakość i długość życia. Czas to sobie wreszcie uświadomić i wziąć sprawy w swoje ręce. PZU jako lider rynku ubezpieczeń cieszy się zaufaniem milionów Polaków. Dlatego walczymy o to, aby profilaktyka była prawdziwa, dawała wymierne efekty i wpływała na poprawę zdrowia całego społeczeństwa” – przekonuje Aleksandra Agatowska.

Prezes PZU Życie SA dodaje, że firma czuje się zobowiązana do ciągłego rozwoju i doskonalenia działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie swoich klientów.

„Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Udostępnienie aplikacji SkinVision jest elementem szerszego programu „Minuta dla skóry”, nagrodzonego w czerwcu złotą statuetką w „The Efma-Accenture Innovation In Insurance Awards 2022”, jednym z najbardziej prestiżowych konkursów w dziedzinie innowacji technologicznych w ubezpieczeniach na świecie. Celem programu jest budowa społecznej świadomości co do potrzeby stałej ochrony i pielęgnacji skóry oraz jej regularnego badania. Współpraca z holenderskim, innowacyjnym startupem została nawiązana w ramach projektu PZU: „Ready for Startups”, pomagającym młodym, ambitnym firmom w opracowywaniu i komercjalizacji przełomowych rozwiązań technologicznych.

To zobowiązuje nas do ciągłego rozwoju i doskonalenia swoich działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie naszych Klientów. Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość. – przekonuje Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie SA.

Źródło: PAP MediaRoom

Podstawą walki z nowotworami, także tymi występującymi na skórze jak czerniak, jest świadomość na temat zagrożeń i właściwa profilaktyka. Największe znaczenie w jej kontekście mają czynniki związane ze stylem życia: odpowiednia ochrona skóry przed promieniowaniem UV oraz regularne samobadanie tego największego, ludzkiego narządu.

„Zdecydowana większość przypadków raka skóry zauważana jest samodzielnie, w domu. Jego wczesne wykrycie pozytywnie wpływa na proces leczenia i rokowania dla pacjenta” – wyjaśnia Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie S.A.

Regularne badanie skóry i nieignorowanie niepokojących zmian staje się cywilizacyjną koniecznością. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów tempo przyrostu zachorowalności na czerniaka cały czas rośnie — obecnie każdego roku diagnozowanych jest około 3,5 tys. nowych przypadków. Eksperci szacują, że niebawem w Polsce co druga osoba po 60. roku życia zachoruje na nowotwór skóry.

„Na czerniaka można zachorować w każdym momencie życia. Nowotwór może pojawić się już u dzieci, jednak liczba takich przypadków rośnie wyraźnie po przekroczeniu 20 roku życia. Jako największy polski ubezpieczyciel nie możemy ignorować tego narastającego problemu zagrażającego milionom Polaków, dlatego postanowiliśmy zaoferować im innowacyjne, bezpieczne i skuteczne narzędzie wspierające profilaktykę nowotworów skóry” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Tym narzędziem jest „SkinVision” – certyfikowana medycznie aplikacja mobilna dostępna dla pracowników firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie SA. Wystarczy, że użytkownik za jej pomocą wykona zdjęcie znamienia. Wówczas aplikacja, wykorzystując sztuczną inteligencję, oceni ryzyko pod kątem występowania nowotworu i sformułuje konkretne zalecenia, takie jak dalsza obserwacja czy natychmiastowa wizyta u specjalisty. Ponadto wszystkie przypadki z wysoką oceną ryzyka są weryfikowane przez sztab dermatologów. Twórcą aplikacji jest holenderski startup o tej samej nazwie.

„Nasz algorytm jest w stanie wykryć raka skóry u ponad 90 proc. osób z tą chorobą. Dotychczas za pomocą aplikacji wykonano już ponad 2,9 mln kontroli skóry, diagnozując ponad 49 tys. zmian nowotworowych na całym świecie” – przekonuje Erik de Heus, dyrektor generalny SkinVision.

PZU zrealizowało własny pilotaż rozwiązania, którym zostało objętych ok. 125 tys. osób zatrudnionych w firmach współpracujących z PZU Życie S.A. w ramach ubezpieczeń grupowych oraz sami pracownicy Grupy. Chętni do wypróbowania aplikacji otrzymali kod uprawniający do wykonania pełnego skanu wszystkich znamion skórnych oraz korzystania z aplikacji przez sześć miesięcy. Dzięki temu udało się wykryć pięć przypadków nowotworu skóry, które zostały potwierdzone przez lekarzy. Aktualnie z aplikacji mogą korzystać wszyscy pracownicy firm posiadających ubezpieczenie grupowe w PZU Życie S.A.

„Jako największa firma ubezpieczeniowa w Polsce zwracamy szczególną uwagę na wspieranie zdrowia społeczeństwa. Aktywnie monitorujemy ekosystem technologicznych rozwiązań zdrowotnych i wdrażamy najlepsze z nich, aby wspierać nasze działania profilaktyczne” – podkreśla Małgorzata Kot, członek zarządu PZU S.A., PZU Życie S.A.

Choć czerniak jest nowotworem o wysokim stopniu złośliwości mogącym dawać przerzuty do okolicznych węzłów chłonnych, a także przerzuty odległe, najczęściej do płuc i mózgu, to jednak we wczesnym stadium rozwoju jest niemal w każdym przypadku wyleczalny. Warunkiem jest jednak jego szybkie wykrycie, dlatego też tak ważna jest profilaktyka czerniaka.

„Każdy z nas odpowiada za swoje dobre samopoczucie oraz jakość i długość życia. Czas to sobie wreszcie uświadomić i wziąć sprawy w swoje ręce. PZU jako lider rynku ubezpieczeń cieszy się zaufaniem milionów Polaków. Dlatego walczymy o to, aby profilaktyka była prawdziwa, dawała wymierne efekty i wpływała na poprawę zdrowia całego społeczeństwa” – przekonuje Aleksandra Agatowska.

Prezes PZU Życie SA dodaje, że firma czuje się zobowiązana do ciągłego rozwoju i doskonalenia działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie swoich klientów.

„Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość” – dodaje Aleksandra Agatowska.

Udostępnienie aplikacji SkinVision jest elementem szerszego programu „Minuta dla skóry”, nagrodzonego w czerwcu złotą statuetką w „The Efma-Accenture Innovation In Insurance Awards 2022”, jednym z najbardziej prestiżowych konkursów w dziedzinie innowacji technologicznych w ubezpieczeniach na świecie. Celem programu jest budowa społecznej świadomości co do potrzeby stałej ochrony i pielęgnacji skóry oraz jej regularnego badania. Współpraca z holenderskim, innowacyjnym startupem została nawiązana w ramach projektu PZU: „Ready for Startups”, pomagającym młodym, ambitnym firmom w opracowywaniu i komercjalizacji przełomowych rozwiązań technologicznych.

To zobowiązuje nas do ciągłego rozwoju i doskonalenia swoich działań prewencyjnych tak, aby dbać o zdrowie naszych Klientów. Chcemy im oferować narzędzia oraz wiedzę jak można zadbać o siebie tu i teraz. Korzystanie w tym celu z najnowszych technologii to dla nas oczywistość. – przekonuje Aleksandra Agatowska, prezes PZU Życie SA.

Źródło: PAP MediaRoom

Oparzenie słoneczne zazwyczaj szybko się wyleczy, ale szkodliwe jego skutki mogą pojawić się po latach. O tym, dlaczego i jak należy chronić szczególnie młodą skórę – dzieci i młodzieży – opowiada prof. Andrzej Kaszuba z Kliniki Dermatologii, Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Czy nadmierne naświetlanie dzieci bez żadnych osłon przeciwsłonecznych jest bombą z opóźnionym zapłonem?

Skóra dzieci wystawiona bez protekcji, bez ochrony UV przez kilka godzin na słońce w przyszłości będzie narażona na niebezpieczeństwo poważnych powikłań. Jest cieńsza niż dorosłego, delikatna, skłonna do oparzeń. To ryzyko jest szczególnie wysokie u dzieci z pierwszym i drugim fototypem skóry, czyli ze skórą jasną. My, dermatolodzy, dobrze wiemy, że każde oparzenie skóry w okresie dzieciństwa, nawet to pierwszego stopnia, dokłada się do możliwości powstania czerniaka w przyszłości, najgroźniejszego nowotworu człowieka, nie tylko skóry, bo może on dawać przerzuty do wszystkich narządów. Za ten nowotwór odpowiada liczba oparzeń w młodości, a nie tylko czynniki genetyczne. Oparzenia słoneczne w młodym wieku – do 16.-18. roku życia są bardzo niebezpieczne.

Co więc robić, skoro dziś o filtrach przeciwsłonecznych są nie najlepsze wieści, np. mowa jest o zakazie kąpieli po wysmarowaniu się kremem z filtrem w pobliżu rafy koralowej. Używać ich czy nie?

Używać bezpiecznie dla siebie i środowiska naturalnego. Są też filtry fizyczne, czyli filtry mineralne w postaci mikropigmentów. Odbiją i rozpraszają promieniowanie UV, tworząc tzw. efekt „lustra” dla słońca. Nie działają szkodliwie na środowisko, chronią i przed UVB i przed UVA, a szczególnie przed UVC, a więc najbardziej rakotwórczym promieniowaniem. Jeśli mamy problem z filtrami, są inne proste metody ochronienia naszego dziecka przed słońcem. Np. parasolki rozłożone nad wózkami. W sprzedaży są dostępne ponadto koszulki bawełniane z filtrem UV. Można również założyć dziecku kapelusz z dużym rondem. Takie osłony stosuje się w rejonach świata, gdzie jest największe narażenie na promieniowanie słoneczne i promieniowanie UV – w stanie Queensland w Australii czy w Kalifornii. Tam to jest powszechne zachowanie, a ludzie są nawet przyzwyczajeni do spacerowania po zacienionej stronie ulicy. 

Przed słońcem w naturalny sposób chroni nas melanina, ale proces jej produkcji jest dość długi…

Skórę dzieci i dorosłych dzielimy na sześć podstawowych fototypów zależnie od skłonności do oparzenia i od ilości melaniny w skórze. Fototyp skóry jest na całe życie. Skóra szóstego fototypu jest ciemna, ma najwięcej melaniny, nie reaguje na promienie. W pierwszym fototypie skóra jest najbardziej wrażliwa na oparzenia słoneczne i zawsze ulega poparzeniu przy pierwszych kontaktach ze słońcem. Należy pamiętać, że to właśnie te pierwsze kontakty są najgroźniejsze i najczęściej pod ich wpływem nasza skóra ulega poparzeniu. W drugim, trzecim fototypie po trzech, czterech naświetlaniach wytworzy się bariera melaninowa i jest szansa, że już nie będziemy dalej ulegać poparzeniom. Wszystko zależy jednak od czasu naszego przebywania na słońcu.

Skórę do słońca przyzwyczajmy zatem stopniowo? 

Oczywiście, początkowo na promienie wystawiamy się bardzo krótko, żeby skóry nie oparzyć. Powtarzam – to jest najgroźniejsze. Szczególnie na dziecko uważać powinni ci rodzice, jeśli u członków jego rodziny na skórze występują liczne znamiona. U dziecka może ich jeszcze nie być, ale do 18. roku życia powstają, a potem nawet do 40. roku życia, może ich przybywać. Niektórzy ludzie mogą mieć na ciele do 100, 200, a nawet więcej znamion barwnikowych, które tworzą tzw. zespół znamion dysplastycznych, czyli niebezpiecznych. W przyszłości pod wpływem promieni skumulowanych w okresie dzieciństwa przekształcić się mogą w czerniaka, a w miejscach szczególnie narażonych na słońce mogą powstać najczęstsze nowotwory człowieka, czyli nowotwory skóry.

Tu chodzi również o problem wczesnego starzenia się skóry. O ile bardzo istotnym czynnikiem ryzyka czerniaka jest oparzenie, to rak kolczystokomórkowy czy rak podstawnokomórkowy, podobnie jak stany przedrakowe skóry, powstają na bazie skóry starzejącej się pod wpływem długotrwałego działania słońca, skumulowanych dawek promieniowania, nie zaś pod wpływem wcześniejszych oparzeń. Wszystkie rodzaje promieniowania kumulują się po latach i ich wynikiem jest nie tylko proces starzenia, ale częstsze nowotwory skóry po 50. i 60. roku życia. Współcześnie my, dermatolodzy, obserwujemy nowotwory skóry już u dwudziestopięciolatków, trzydziestolatków. Kiedyś to było nie do pomyślenia.

Jaki czas przebywania na słońcu jest bezpieczny? 20-30 minut?

To zależy od fototypu skóry. Człowiek z fototypem trzecim w pierwszym kontakcie ze słońcem może wystawić się na działanie jego promieni 20-30 minut, fototyp pierwszy tylko 10-15 minut, nie dłużej. Każdy musi poznać wrażliwość swojej skóry. Radziłbym nie opalać się „na hurra”, gdy zdarzy się pierwszy słoneczny dzień. Pamiętajmy też, że najbardziej szkodliwe jest promieniowanie między godziną 11 a 15. Wtedy do skorupy ziemskiej dociera najwięcej promieni UVA i UVB. One mogą mocno oparzyć, co początkowo wydaje nam się niezbyt groźne, ot, takie tam oparzenie. Aby sobie ulżyć, bierzemy się za domowe sposoby: kwaśne mleko, śmietana i uważamy, że jest OK. Tymczasem wcale nie jest OK, bo to jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia naszej skóry w przyszłości.

Z jednej strony mamy mocno zakodowany negatywny wpływ słońca: starzenie się skóry, zmarszczki, czerniaki, o których mówiliśmy, ale z drugiej strony mamy mocno zakodowany jego dobroczynny wpływ na zdrowie: witamina D3, redukcja chorób serca. Jak to pogodzić?

Nasi przodkowie sobie z tym radzili, sto lat temu było 15 razy mniej nowotworów skóry. Na wzrost ich liczby wpłynęła zmiana nawyków: korzystanie z solariów, dążenie do absorpcji jak największej ilości promieni słonecznych, bo to zdrowo, a także niekorzystny wpływ dziury ozonowej. Tak więc niszczenie środowiska, chemizacja życia, złe odżywianie – to wszystko razem, a także wiele tzw. środowiskowych czynników ma wpływ na starzenie się skóry, na rozwój nowotworów. Witamina D3 jest potrzebna, ale w okresie letnim do przyswojenia wystarczającej jej ilości wystarcza normalne chodzenie po słońcu, bez opalania się.

Ale dziś przecież niemal każdy krem dla kobiet ma filtr. Czy to nie blokuje produkcji witaminy?

To nie ma wielkiego znaczenia, ilość witaminy D3 będzie w organizmie wystarczająca nawet po użyciu kremu z wysokim filtrem. Nigdy nie ma pełnej ochrony. Uważam, że kwestia witaminy D3 to dziś sprawa rozdmuchana. Oczywiście, jest bardzo potrzebna, ale tak jak ze wszystkim – bez przesady. Mam pacjentów, którzy na skutek niesamowitej presji mediów, reklamy, stosują dietę bezglutenową, bez laktozy, w całości chronią się za pomocą filtrów, a witaminę D3 przyjmują w ogromnych dawkach i uważają, że mają zdrowe nawyki i tak trzeba. Często po badaniach okazuje się, że dieta bez glutenu nie jest im potrzebna, bo nie mają kłopotów z jego przyswajaniem, nie mają też alergii na laktozę. Uważam więc, że wszystko powinno być robione z umiarem.

A co z zespołami genetycznymi, w których bardzo wcześnie występują nowotwory skóry?

Są bardzo niebezpieczne. Jeden z nich, skóra pergaminowa i barwnikowa polega na tym, że dziecka nie można wystawić na słońce nawet na ułamek sekundy, nawet, gdy będzie wysmarowane najwyższym filtrem. Co byśmy jako rodzice nie robili, w wieku 15-16 lat, a czasem wcześniej, dojdzie u niego do rozwoju nowotworów skóry i czerniaka i szybkiego starzenia się skóry. Szesnastoletnia dziewczynka, której zdrowie kontroluję od wielu lat, miała już usuniętych 12 poważnych nowotworów skóry. Te dzieci naprawdę muszą być chowane w ciemności. 

Jaki procent populacji ma skórę pergaminową?

Bardzo niewielki. To jeden przypadek na 1 mln osób. W Polsce cierpi na to schorzenie kilkanaście osób. O tym zespole trzeba jednak mieć wiedzę, żeby szybko go rozpoznać. Każdy dermatolog jest w stanie poprawną diagnozę postawić, a dzieci te trafiają wcześnie do tego specjalisty, bo mama bardzo szybko widzi, że coś jest nie tak. Dziewczynkę, o której opowiadam, „przejąłem” po starszej koleżance, prof. Zofii Olszewskiej, która przed kilkunastu laty od razu po wejściu tego dziecka do gabinetu rozpoznała chorobę ‘xeroderma pigmentosum’, czyli skórę pergaminową i barwnikową. Dzięki temu ta dziewczynka tak długo żyje. Rozpoznane u niej nowotwory są wcześnie diagnozowane i od razu usuwane.

Rozmawiała Beata Igielska, zdrowie.pap.pl

Oparzenie słoneczne zazwyczaj szybko się wyleczy, ale szkodliwe jego skutki mogą pojawić się po latach. O tym, dlaczego i jak należy chronić szczególnie młodą skórę – dzieci i młodzieży – opowiada prof. Andrzej Kaszuba z Kliniki Dermatologii, Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Czy nadmierne naświetlanie dzieci bez żadnych osłon przeciwsłonecznych jest bombą z opóźnionym zapłonem?

Skóra dzieci wystawiona bez protekcji, bez ochrony UV przez kilka godzin na słońce w przyszłości będzie narażona na niebezpieczeństwo poważnych powikłań. Jest cieńsza niż dorosłego, delikatna, skłonna do oparzeń. To ryzyko jest szczególnie wysokie u dzieci z pierwszym i drugim fototypem skóry, czyli ze skórą jasną. My, dermatolodzy, dobrze wiemy, że każde oparzenie skóry w okresie dzieciństwa, nawet to pierwszego stopnia, dokłada się do możliwości powstania czerniaka w przyszłości, najgroźniejszego nowotworu człowieka, nie tylko skóry, bo może on dawać przerzuty do wszystkich narządów. Za ten nowotwór odpowiada liczba oparzeń w młodości, a nie tylko czynniki genetyczne. Oparzenia słoneczne w młodym wieku – do 16.-18. roku życia są bardzo niebezpieczne.

Co więc robić, skoro dziś o filtrach przeciwsłonecznych są nie najlepsze wieści, np. mowa jest o zakazie kąpieli po wysmarowaniu się kremem z filtrem w pobliżu rafy koralowej. Używać ich czy nie?

Używać bezpiecznie dla siebie i środowiska naturalnego. Są też filtry fizyczne, czyli filtry mineralne w postaci mikropigmentów. Odbiją i rozpraszają promieniowanie UV, tworząc tzw. efekt „lustra” dla słońca. Nie działają szkodliwie na środowisko, chronią i przed UVB i przed UVA, a szczególnie przed UVC, a więc najbardziej rakotwórczym promieniowaniem. Jeśli mamy problem z filtrami, są inne proste metody ochronienia naszego dziecka przed słońcem. Np. parasolki rozłożone nad wózkami. W sprzedaży są dostępne ponadto koszulki bawełniane z filtrem UV. Można również założyć dziecku kapelusz z dużym rondem. Takie osłony stosuje się w rejonach świata, gdzie jest największe narażenie na promieniowanie słoneczne i promieniowanie UV – w stanie Queensland w Australii czy w Kalifornii. Tam to jest powszechne zachowanie, a ludzie są nawet przyzwyczajeni do spacerowania po zacienionej stronie ulicy. 

Przed słońcem w naturalny sposób chroni nas melanina, ale proces jej produkcji jest dość długi…

Skórę dzieci i dorosłych dzielimy na sześć podstawowych fototypów zależnie od skłonności do oparzenia i od ilości melaniny w skórze. Fototyp skóry jest na całe życie. Skóra szóstego fototypu jest ciemna, ma najwięcej melaniny, nie reaguje na promienie. W pierwszym fototypie skóra jest najbardziej wrażliwa na oparzenia słoneczne i zawsze ulega poparzeniu przy pierwszych kontaktach ze słońcem. Należy pamiętać, że to właśnie te pierwsze kontakty są najgroźniejsze i najczęściej pod ich wpływem nasza skóra ulega poparzeniu. W drugim, trzecim fototypie po trzech, czterech naświetlaniach wytworzy się bariera melaninowa i jest szansa, że już nie będziemy dalej ulegać poparzeniom. Wszystko zależy jednak od czasu naszego przebywania na słońcu.

Skórę do słońca przyzwyczajmy zatem stopniowo? 

Oczywiście, początkowo na promienie wystawiamy się bardzo krótko, żeby skóry nie oparzyć. Powtarzam – to jest najgroźniejsze. Szczególnie na dziecko uważać powinni ci rodzice, jeśli u członków jego rodziny na skórze występują liczne znamiona. U dziecka może ich jeszcze nie być, ale do 18. roku życia powstają, a potem nawet do 40. roku życia, może ich przybywać. Niektórzy ludzie mogą mieć na ciele do 100, 200, a nawet więcej znamion barwnikowych, które tworzą tzw. zespół znamion dysplastycznych, czyli niebezpiecznych. W przyszłości pod wpływem promieni skumulowanych w okresie dzieciństwa przekształcić się mogą w czerniaka, a w miejscach szczególnie narażonych na słońce mogą powstać najczęstsze nowotwory człowieka, czyli nowotwory skóry.

Tu chodzi również o problem wczesnego starzenia się skóry. O ile bardzo istotnym czynnikiem ryzyka czerniaka jest oparzenie, to rak kolczystokomórkowy czy rak podstawnokomórkowy, podobnie jak stany przedrakowe skóry, powstają na bazie skóry starzejącej się pod wpływem długotrwałego działania słońca, skumulowanych dawek promieniowania, nie zaś pod wpływem wcześniejszych oparzeń. Wszystkie rodzaje promieniowania kumulują się po latach i ich wynikiem jest nie tylko proces starzenia, ale częstsze nowotwory skóry po 50. i 60. roku życia. Współcześnie my, dermatolodzy, obserwujemy nowotwory skóry już u dwudziestopięciolatków, trzydziestolatków. Kiedyś to było nie do pomyślenia.

Jaki czas przebywania na słońcu jest bezpieczny? 20-30 minut?

To zależy od fototypu skóry. Człowiek z fototypem trzecim w pierwszym kontakcie ze słońcem może wystawić się na działanie jego promieni 20-30 minut, fototyp pierwszy tylko 10-15 minut, nie dłużej. Każdy musi poznać wrażliwość swojej skóry. Radziłbym nie opalać się „na hurra”, gdy zdarzy się pierwszy słoneczny dzień. Pamiętajmy też, że najbardziej szkodliwe jest promieniowanie między godziną 11 a 15. Wtedy do skorupy ziemskiej dociera najwięcej promieni UVA i UVB. One mogą mocno oparzyć, co początkowo wydaje nam się niezbyt groźne, ot, takie tam oparzenie. Aby sobie ulżyć, bierzemy się za domowe sposoby: kwaśne mleko, śmietana i uważamy, że jest OK. Tymczasem wcale nie jest OK, bo to jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia naszej skóry w przyszłości.

Z jednej strony mamy mocno zakodowany negatywny wpływ słońca: starzenie się skóry, zmarszczki, czerniaki, o których mówiliśmy, ale z drugiej strony mamy mocno zakodowany jego dobroczynny wpływ na zdrowie: witamina D3, redukcja chorób serca. Jak to pogodzić?

Nasi przodkowie sobie z tym radzili, sto lat temu było 15 razy mniej nowotworów skóry. Na wzrost ich liczby wpłynęła zmiana nawyków: korzystanie z solariów, dążenie do absorpcji jak największej ilości promieni słonecznych, bo to zdrowo, a także niekorzystny wpływ dziury ozonowej. Tak więc niszczenie środowiska, chemizacja życia, złe odżywianie – to wszystko razem, a także wiele tzw. środowiskowych czynników ma wpływ na starzenie się skóry, na rozwój nowotworów. Witamina D3 jest potrzebna, ale w okresie letnim do przyswojenia wystarczającej jej ilości wystarcza normalne chodzenie po słońcu, bez opalania się.

Ale dziś przecież niemal każdy krem dla kobiet ma filtr. Czy to nie blokuje produkcji witaminy?

To nie ma wielkiego znaczenia, ilość witaminy D3 będzie w organizmie wystarczająca nawet po użyciu kremu z wysokim filtrem. Nigdy nie ma pełnej ochrony. Uważam, że kwestia witaminy D3 to dziś sprawa rozdmuchana. Oczywiście, jest bardzo potrzebna, ale tak jak ze wszystkim – bez przesady. Mam pacjentów, którzy na skutek niesamowitej presji mediów, reklamy, stosują dietę bezglutenową, bez laktozy, w całości chronią się za pomocą filtrów, a witaminę D3 przyjmują w ogromnych dawkach i uważają, że mają zdrowe nawyki i tak trzeba. Często po badaniach okazuje się, że dieta bez glutenu nie jest im potrzebna, bo nie mają kłopotów z jego przyswajaniem, nie mają też alergii na laktozę. Uważam więc, że wszystko powinno być robione z umiarem.

A co z zespołami genetycznymi, w których bardzo wcześnie występują nowotwory skóry?

Są bardzo niebezpieczne. Jeden z nich, skóra pergaminowa i barwnikowa polega na tym, że dziecka nie można wystawić na słońce nawet na ułamek sekundy, nawet, gdy będzie wysmarowane najwyższym filtrem. Co byśmy jako rodzice nie robili, w wieku 15-16 lat, a czasem wcześniej, dojdzie u niego do rozwoju nowotworów skóry i czerniaka i szybkiego starzenia się skóry. Szesnastoletnia dziewczynka, której zdrowie kontroluję od wielu lat, miała już usuniętych 12 poważnych nowotworów skóry. Te dzieci naprawdę muszą być chowane w ciemności. 

Jaki procent populacji ma skórę pergaminową?

Bardzo niewielki. To jeden przypadek na 1 mln osób. W Polsce cierpi na to schorzenie kilkanaście osób. O tym zespole trzeba jednak mieć wiedzę, żeby szybko go rozpoznać. Każdy dermatolog jest w stanie poprawną diagnozę postawić, a dzieci te trafiają wcześnie do tego specjalisty, bo mama bardzo szybko widzi, że coś jest nie tak. Dziewczynkę, o której opowiadam, „przejąłem” po starszej koleżance, prof. Zofii Olszewskiej, która przed kilkunastu laty od razu po wejściu tego dziecka do gabinetu rozpoznała chorobę ‘xeroderma pigmentosum’, czyli skórę pergaminową i barwnikową. Dzięki temu ta dziewczynka tak długo żyje. Rozpoznane u niej nowotwory są wcześnie diagnozowane i od razu usuwane.

Rozmawiała Beata Igielska, zdrowie.pap.pl