Medicalpress
Utrata krtani po leczeniu nowotworu oznacza dla wielu pacjentów nie tylko problemy z komunikacją, ale także utratę możliwości wyrażania emocji głosem. Polski startup Uhura Bionics pracuje nad sztuczną krtanią nowej generacji, która ma umożliwić osobom po laryngektomii naturalniejszą mowę, śmiech, śpiew i ciche rozmowy. Projekt zdobył wielomilionowe wsparcie z Funduszy Europejskich i przygotowuje się do wejścia na rynek międzynarodowy.
Czy technologia może przywrócić osobom po laryngektomii nie tylko możliwość mówienia, ale też swobodę wyrażania emocji? Nad takim rozwiązaniem pracuje Uhura Bionics – polski startup medtech rozwijający sztuczne krtanie nowej generacji. Firma, wsparta kilkumilionowym dofinansowaniem z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej (FEPW), realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), odnosi już także pierwsze sukcesy na rynku amerykańskim.
Ilość zachorowań na raka krtani rośnie

Według analizy opublikowanej w 2025 r. w BMC Cancer do 2050 r. globalna liczba nowych przypadków nowotworu krtani u mężczyzn może wzrosnąć o 72,5 proc., a liczba zgonów – o 81,3 proc. Choć choroba zdecydowanie częściej dotyka mężczyzn, prognozy wskazują na podobny trend także wśród kobiet: liczba nowych przypadków może zwiększyć się o niemal 70 proc., a liczba zgonów – o ponad 83 proc. To właśnie ten nowotwór odpowiada za większość operacji usunięcia krtani. Zabieg ten ratuje życie, ale trwale zmienia codzienne funkcjonowanie chorego, wiążąc się z utratą naturalnego głosu. Według badań po 12 miesiącach od całkowitej laryngektomii ponad 1/3 pacjentów spełniała kryteria klinicznej depresji.

Źródłem tego obciążenia nie jest wyłącznie sama choroba nowotworowa, ale także kumulacja jej trwałych konsekwencji. Po zabiegu usunięcia krtani pacjent musi nauczyć się na nowo mówić, połykać oraz funkcjonować w sytuacjach społecznych. Badania wskazują, że szczególnie obciążające psychicznie są trudności w komunikacji – lęk przed niezrozumieniem, problemy z rozmową w hałasie, przez telefon czy w pracy – a także poczucie utraty dawnej tożsamości oraz błędne przekonania o życiu po laryngektomii funkcjonujące w świadomości społecznej.

– W kulturze jest dużo złych przykładów – przekaz jest taki, że osoba z laryngofonem brzmi robotycznie, dziwnie. Przebywając w Stanach Zjednoczonych, bardzo często zauważałem także reklamy antynikotynowe, w których pojawiały się osoby po laryngektomii. Dlaczego w przestrzeni publicznej pokazuje się stomę – zwykły otwór w ciele służący do oddychania – jako coś odpychającego? Moim zdaniem to bardzo krzywdzący sposób reprezentacji, bo ludzie zaczynają bać się stomy i traktować ją jak coś wstydliwego. Osobom po laryngektomii zajmuje wiele lat, żeby się z tym pogodzić albo nie udaje im się to nigdy. Warto pokazywać takie osoby w zwykłych sytuacjach – nie przez pryzmat ich głosu – mówi Konrad Zieliński, cofounder i CEO Uhura Bionics.

Odzyskać głos

Ułatwienie porozumiewania się osobom po operacji usunięcia krtani jest kluczowe dla ich zdrowia psychicznego. Tego zadania podjął się Konrad Zieliński – cofounder i prezes startupu medtech Uhura Bionics, sam posługujący się sztucznym aparatem mowy. Zdiagnozowany z rakiem krtani w wieku 17 lat, przeszedł zabieg laryngektomii sześć lat później. Jego osobiste doświadczenia stały się motorem napędowym do zrewolucjonizowania rynku urządzeń ułatwiających komunikację.

– Podczas studiów prowadziłem badania nad różnymi obszarami z zakresu komunikacji – interesowało mnie zwłaszcza wszystko związane z mową. Uważam, że w kontekście porozumiewania się, intonacja, tempo i ton głosu są równie istotne jak same słowa. Wyrażanie emocji, które są czytelne właśnie poprzez wymienione elementy mowy, jest podstawą komunikacji – wspólne śmianie się, płakanie, życzenia, pytania. To najważniejsze pod względem emocjonalnym momenty życia – powiedzenie komuś bliskiemu „kocham cię” w sposób, który w pełni to uczucie wyrazi. Rozwiązania obecnie dostępne na rynku nie pozwalają osobom po zabiegu usunięcia krtani na pełną ekspresję emocjonalnych niuansów, śmiech, płacz czy śpiew. Chciałbym to zmienić – mówi Konrad Zieliński.

Z Ełku do San Francisco

Uhura Bionics powstało pod koniec 2022 roku. W ciągu kilku lat założona przez dwóch studentów – Konrada Zielińskiego i Marka Grzelca – spółka rozwinęła się w wielokrotnie nagradzany startup z planami globalnej ekspansji.

– Pierwsze kroki jako przedsiębiorcy stawialiśmy w programie PARP „Platformy startowe dla nowych pomysłów”. Dzięki tej współpracy mogliśmy ruszyć z projektem. Potem zdecydowaliśmy się aplikować o kolejne finansowanie poprzez PARP, które pomogło nam opatentować naszą innowacyjną sztuczną krtań Tik-Tak. Przełomowym momentem było uruchomienie własnej produkcji. Zauważyliśmy, że logopedzi czy lekarze zupełnie inaczej reagują, kiedy mamy produkt w pudełku, który można postawić na półce i sprzedać pacjentowi, niż kiedy mamy tylko pomysł w głowie – opowiada Konrad Zieliński.

Startup dopiero się rozpędza. Kolejne finansowanie w wysokości 2 milionów złotych, przyznane Uhura Bionics z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej (FEPW), ma pomóc spółce w dalszym skalowaniu działalności. Równolegle Uhura Bionics rozwija relacje na rynku amerykańskim i uczestniczy w kalifornijskim ekosystemie startupowym. W ramach programu SF Startup Labs founderzy przygotowują się do wejścia na rynek USA, rozmów z inwestorami i funkcjonowania według standardów Doliny Krzemowej.

– Nasze urządzenia cieszą się sporym zainteresowaniem za granicą. Obecnie produkujemy 500 sztucznych krtani, które za pośrednictwem amerykańskiego partnera zostaną wprowadzone na globalne rynki – mówi Konrad Zieliński. – Jesteśmy doceniani także w Polsce – od lipca rozpoczynamy grant z ElevenLabs, ostatnio wygraliśmy Polish Startup Competition podczas Infoshare w Gdańsku, odnieśliśmy też sukces na Carpathian Startup Fest w Rzeszowie. Momenty, które jednak cieszą mnie równie mocno jak takie wyróżnienia, to interakcje z osobami po laryngektomii i ciekawość, jaką wykazują względem naszych produktów. Ostatnio byłem na kontroli w Poznaniu i trzy osoby podeszły do mnie, bo chciały dowiedzieć się, jak udaje mi się tak wyraźnie mówić. Pokierowałem je w stronę nowych rozwiązań. Wiem z własnego doświadczenia, że dobór odpowiedniego urządzenia potrafi odmienić życie – dodaje Konrad Zieliński.

„Chcę śpiewać!”

Konrad Zieliński jest rozpoznawalną postacią w środowisku laryngologicznym. Równolegle do kariery biznesowej rozwija także działalność naukową – w 2026 roku ukończy doktorat na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas studiów badał codzienne sytuacje, z którymi stykają się osoby mówiące atypowo, a które mogą powodować trudności oraz stres.

– Głównym obszarem naukowym, którym się zajmuję, jest analiza interakcji. Najpierw stworzyłem dla siebie listę sytuacji, które są trudne i problematyczne, ale da się je rozwiązywać. To na przykład granie na gitarze i śpiewanie w nowej grupie znajomych, wspinanie się z liną i krzyczenie do partnera „daj mi więcej luzu na linie” czy pływanie na plaży z dzieckiem znajomych. Każda z tych sytuacji wymaga umiejętności przekazywania emocji poprzez mowę. Co za tym idzie, aby realnie pomóc osobom używającym aparatów mowy w pokonaniu tej bariery, potrzebne są rozwiązania, które wprowadzą opcję wyrażania uczuć przez głos. To nasza misja – podkreśla Konrad Zieliński.

Marzeniem Konrada, wywodzącym się z jego nastoletnich pasji, jest możliwość śpiewu. Cel został osiągnięty. Pod koniec 2026 Uhura Bionics wprowadzi na rynek sztuczną krtań nowej generacji pod nazwą Whitney – na cześć legendarnej amerykańskiej piosenkarki Whitney Houston. Na tle obecnie dostępnych urządzeń rozwiązanie wyróżnia się możliwością naturalnego odwzorowania intonacji i emocji, obsługą kobiecego głosu oraz funkcjami wykraczającymi poza samą mowę – umożliwia śmiech, śpiew i prowadzenie cichych rozmów.

– Razem z Gabi (Gabrielą Kołtun – przyp. red.), naszą Chief of Staff, a zarazem instruktorką śpiewu w studiu Vocalis, przygotowujemy koncert w Parku Bródnowskim 26 czerwca br. W jego trakcie wykonam trzy utwory przy użyciu Whitney, będzie to premiera tego urządzenia. Jestem bardzo podekscytowany – chodzę nawet na lekcje śpiewu! – mówi Konrad Zieliński.

Źródło: inf pras

Całkowita laryngektomia należy do tych procedur, które ratują życie, ale jednocześnie w sposób radykalny zmieniają jego codzienny kształt. Dla pacjenta nie kończy się ona w chwili opuszczenia bloku operacyjnego ani nawet w dniu wypisu ze szpitala. W praktyce dopiero wtedy zaczyna się najtrudniejsza część leczenia: uczenie się nowego sposobu oddychania, komunikacji, funkcjonowania społecznego, radzenia sobie z obciążeniem psychicznym, zmianą wyglądu, ograniczeniami fizycznymi i konsekwencjami terapii onkologicznej. Jeśli system nie zapewnia w tym momencie realnego wsparcia, operacja, która miała być początkiem powrotu do życia, staje się dla wielu chorych początkiem samotnej walki o podstawową sprawność i godność.
Leczenie nie kończy się na operacji

Z materiału przedstawionego podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Osób Laryngektomowanych wyłania się obraz opieki, która w Polsce istnieje fragmentarycznie, zależy od dobrej woli pojedynczych ośrodków i zaangażowania konkretnych specjalistów, ale nadal nie została ujęta w jednolity, obowiązujący model postępowania. Problem nie polega już na tym, czy wiadomo, czego ci pacjenci potrzebują. To wiadomo bardzo dobrze. Kłopot polega na tym, że wiedza kliniczna, doświadczenie rehabilitantów, logopedów, fizjoterapeutów, psychoonkologów i samych pacjentów nie zostały dotąd przełożone na rozwiązanie systemowe.

Pacjent po całkowitej laryngektomii wymaga nie tylko operacji, ale prowadzenia przez cały, wieloetapowy proces leczenia. Powinien być przygotowany do zabiegu jeszcze przed operacją, a następnie objęty skoordynowaną opieką od pierwszych dni po zabiegu aż po rehabilitację odległą. W praktyce oznacza to współpracę wielu specjalistów – od chirurga po logopedę, fizjoterapeutę i psychoonkologa – oraz realną koordynację ścieżki pacjenta. Operacja ratuje życie, ale pozostawia trwałe konsekwencje: zmianę sposobu oddychania, zaburzenia mowy, konieczność stałej pielęgnacji tracheostomii i duże obciążenie psychiczne. Jeśli po wypisie pacjent musi sam szukać pomocy i organizować leczenie, system w praktyce nie działa.

NAJCZĘSTSZE PROBLEMY ZDROWOTNE

Prehabilitacja – wciąż niedoceniony etap leczenia

Prehabilitacja, czyli przygotowanie pacjenta do leczenia jeszcze przed operacją, wciąż bywa sprowadzana do krótkiej rozmowy o przebiegu zabiegu i jego konsekwencjach. Tymczasem powinna stanowić pełnoprawny etap terapii. To moment, w którym chory powinien mieć kontakt nie tylko z lekarzem, ale także z logopedą, psychoonkologiem, dietetykiem i fizjoterapeutą.

Jak podkreślała dr n. med. Zuzanna Gronkiewicz, specjalista otolaryngologii ze Szpitala Czerniakowskiego, „prehabilitacja to nie jest tylko rozmowa z pacjentem dotycząca tego, jak będzie wyglądał zabieg operacyjny czy jego leczenie. Prehabilitacja opiera się również na konsultacjach z psychoonkologiem, logopedą, który wyjaśni problemy, z którymi pacjent będzie się borykał”. Równie istotne jest zabezpieczenie żywieniowe i fizyczne chorego jeszcze przed operacją. „Dietetyk jest szalenie istotny w kontekście zabezpieczenia żywieniowego pacjenta, bo pacjenci chorzy, a onkologicznie szczególnie, wymagają zupełnie innego podejścia dietetycznego niż człowiek zdrowy” – zaznaczała.

Ekspertka zwracała też uwagę na wymiar psychologiczny tego etapu leczenia. „Pacjent, który dowiaduje się, że ma raka, w zasadzie ma poczucie, że załamuje mu się całe życie. Ci pacjenci przechodzą różne etapy, mogą wpaść w głęboką depresję, która od razu spowoduje, że się położą do łóżka i nie będą chcieli z niego wstać”. Dlatego – jak podkreślała – równolegle z opieką psychoonkologiczną niezwykle ważna jest rola fizjoterapii: „ruch fizyczny i wysiłek przed zabiegiem, a także w trakcie leczenia, są szalenie istotne (…) pacjenci dużo szybciej dochodzą do zdrowia”.

Pierwsze tygodnie po operacji – moment, w którym system traci pacjenta

Z perspektywy klinicznej równie ważny jest pierwszy okres po operacji. To właśnie wtedy pacjent opuszcza oddział z poczuciem, że jego życie zostało radykalnie przerwane i wymaga zbudowania od nowa. Nawet jeśli podczas hospitalizacji otrzymał instruktaż, to stres, ból, zmęczenie i lęk sprawiają, że znaczna część tych informacji zwyczajnie nie zostaje zapamiętana.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera odpowiednie zaplanowanie rehabilitacji. Jak wskazywała dr Gronkiewicz, „po samej operacji, jeżeli kończy się ona bez powikłań, to w zasadzie po około dwóch tygodniach przyjmujemy, że pacjent jest wygojony i może zacząć powoli mówić. Dla bezpieczeństwa zaczynamy zwykle około miesiąca po zabiegu”. Jednocześnie proces leczenia onkologicznego nie kończy się na operacji. „Trzeba przyjąć, że ci pacjenci w dużej części przypadków idą jeszcze na radioterapię, więc nie będziemy zatrzymywać procesu terapeutycznego dla nauki mowy” – podkreślała, wskazując jednak na „okno”, które system dziś w dużej mierze traci: „w tym czasie, kiedy pacjent kończy hospitalizację chirurgiczną i czeka na leczenie uzupełniające, mogłyby się już odbywać wizyty logopedyczne i fizjoterapeutyczne”.

To właśnie w tym okresie szczególnie ważna jest także fizjoterapia. „Bardzo ważna jest praca z blizną, masaż i usprawnianie szyi przed leczeniem radioterapią” – zaznaczała ekspertka. Sama radioterapia trwa zwykle kilka tygodni, ale – jak podkreślała – „jeżeli leczenie uzupełniające przebiega bez większych powikłań, to w zasadzie od razu po jego zakończeniu można rozpocząć intensywne działania logopedyczne”. W praktyce oznacza to konieczność ciągłości procesu terapeutycznego: „pierwsze próby mowy podejmujemy od dwóch tygodni do miesiąca po leczeniu chirurgicznym, a następnie kontynuujemy terapię po zakończeniu radioterapii”.

Nierówności między ośrodkami i brak standardu postępowania

To prowadzi do kolejnego problemu: nierówności między ośrodkami. W największych, wyspecjalizowanych placówkach elementy opieki interdyscyplinarnej bywają obecne. Jednak nawet tam pacjent nie zawsze trafia automatycznie do wszystkich potrzebnych specjalistów, a w mniejszych ośrodkach sytuacja bywa znacznie trudniejsza.

Szczególne znaczenie w tej grupie chorych ma rehabilitacja mowy. To właśnie ona w największym stopniu decyduje o tym, czy pacjent odzyska możliwość komunikowania się, wróci do relacji społecznych, a nierzadko także do pracy. Z medycznego punktu widzenia nauka mowy nie jest dodatkiem do leczenia, ale jego integralną częścią.

Rehabilitacja to nie dodatek – to warunek powrotu do życia

Specyfika rehabilitacji pacjentów po laryngektomii wciąż pozostaje jednak niedostatecznie rozpoznana na poziomie systemowym. Logopeda odgrywa w tym procesie kluczową rolę – prowadzi pacjenta w nauce nowego sposobu oddychania, połykania i wytwarzania głosu, wspiera dobór i obsługę wyrobów medycznych oraz odbudowę komunikacji. Podobnie wygląda sytuacja w fizjoterapii, gdzie następstwa leczenia – ograniczenia ruchomości szyi i obręczy barkowej, obrzęki limfatyczne czy zwłóknienia – są powszechne, a nie incydentalne.

Osobnego omówienia wymaga kwestia leczenia uzdrowiskowego i rehabilitacji stacjonarnej. Formalnie pacjenci po laryngektomii mogą korzystać z opieki sanatoryjnej, jednak w obecnym kształcie nie odpowiada ona ich potrzebom. Nie chodzi o pobyt o charakterze ogólnym, lecz o intensywną, specjalistyczną rehabilitację prowadzoną przez zespół przygotowany do pracy z osobami po leczeniu nowotworów głowy i szyi.

Wyroby medyczne: między koniecznością a ograniczeniami refundacyjnymi

Istotnym zagadnieniem pozostaje również refundacja wyrobów medycznych stosowanych w opiece nad tracheostomią i rehabilitacji mowy. Jak tłumaczyła dr Gronkiewicz, „pacjenci po laryngektomii mają medyczne i fizjologiczne problemy, bo oddychają przez tracheostomę, która nie jest naturalną drogą oddychania (…) wobec tego muszą się do tego przyzwyczaić i tutaj ogromna jest rola właśnie tych wszystkich urządzeń”. Wśród nich kluczowe miejsce zajmują wymienniki ciepła i wilgoci, które – jak wskazywała – „mają działać jak sztuczny nos (…) chronią drogi oddechowe przed infekcjami, zanieczyszczeniami, umożliwiają lepszą fizjologię tych dróg oddechowych”.

DLACZEGO WYROBY MEDYCZNE SĄ KLUCZOWE

Jednocześnie dostęp do bardziej zaawansowanych rozwiązań pozostaje ograniczony. „Na rynku są urządzenia, które pozwalają pacjentom mówić bez użycia rąk (…) nie są w tej chwili refundowane przez system, a dla wielu pacjentów (…) zdecydowanie umożliwiłyby dużo łatwiejsze porozumiewanie” – zaznaczała ekspertka.

Współczesna medycyna oferuje także skuteczne rozwiązania w zakresie przywracania mowy. „Na całym świecie złotym standardem rehabilitacji mowy jest tak zwana rehabilitacja chirurgiczna, czyli poprzez założenie protezy głosowej, dzięki której pacjent stosunkowo szybko jest w stanie wydobywać głos” – mówiła dr Gronkiewicz, podkreślając, że to rozwiązanie „przywraca bardzo szybko pacjenta do życia, komunikowania się, do życia w społeczeństwie”.

Koszt braku opieki jest wyższy niż koszt leczenia

ARGUMENT EKONOMICZNY

Argument ekonomiczny pojawiał się tu nieprzypadkowo. „Wydatek jakiejś sumy, nawet bardzo dużej, może się okazać znikomym przy tym, ile pacjent po laryngektomii niejako wykorzystuje z systemu” – podkreślała ekspertka. Brak odpowiedniego wsparcia oznacza bowiem nie tylko większą liczbę powikłań i hospitalizacji, ale także trwałe wykluczenie społeczne i zawodowe: „jeżeli pacjent jest bez tej opieki, to albo ma rentę (…) albo musi korzystać z opieki zdrowotnej zdecydowanie częściej”.

System kończy się na wypisie – co dalej z pacjentem?

Bardzo ważny wątek dotyczył również edukacji poza ośrodkami specjalistycznymi. Pacjent po laryngektomii prędzej czy później trafia do podstawowej opieki zdrowotnej, gdzie często zaczyna się problem z brakiem doświadczenia i wiedzy o specyfice tej grupy chorych. Bez odpowiedniego przygotowania personelu nawet najlepiej zaplanowana opieka szpitalna urywa się w momencie wyjścia do domu.
Jeszcze jednym obszarem wymagającym uporządkowania jest orzecznictwo o niepełnosprawności, które w praktyce pozostaje niejednolite i zależne od miejsca zamieszkania pacjenta.

Na tle tych wyzwań wyraźnie widoczna jest rola organizacji pacjenckich, które od lat wypełniają luki systemowe, organizując rehabilitację, wsparcie i edukację. Ich działalność ma ogromne znaczenie, ale nie może zastępować rozwiązań systemowych.

Co trzeba zmienić, żeby opieka była rzeczywiście kompleksowa

CO NALEŻY ZMIENIĆ – 4 DECYZJE SYSTEMOWE

W gruncie rzeczy cały problem sprowadza się do pytania, czy Polska chce traktować pacjenta po laryngektomii jako chorego, którego leczenie zakończyło się na operacji, czy jako osobę wymagającą pełnego, zaplanowanego procesu terapeutycznego. Dzisiejszy stan wskazuje raczej na pierwsze podejście, choć wiedza medyczna i doświadczenie kliniczne każą myśleć dokładnie odwrotnie.

Najbardziej przejmujące w tej sprawie nie jest jednak samo istnienie problemów, lecz to, że zostały one już dobrze rozpoznane. Wiadomo, czego brakuje. Wiadomo, które elementy należy połączyć. Wiadomo też, że zaniechanie kosztuje więcej niż działanie.

Źródło: posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Osób Laryngektomowanych z 10 marca 2026 r., poświęcone kompleksowej opiece nad pacjentami po całkowitej laryngektomii, rehabilitacji mowy, standardowi interdyscyplinarnej opieki okołooperacyjnej oraz refundacji wyrobów medycznych stosowanych w opiece nad tracheostomią. Cytaty oraz przedstawione w tekście zestawienia (slajdy) pochodzą z przebiegu posiedzenia.
HPV wciąż najczęściej kojarzony jest z rakiem szyjki macicy, choć jego konsekwencje zdrowotne dotyczą także mężczyzn i obejmują wiele innych nowotworów, m.in. jamy ustnej i gardła. Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV przypomina, że kluczową rolę w ograniczaniu skutków zakażeń odgrywają szczepienia, badania przesiewowe oraz edukacja zdrowotna.
HPV czyli wirus brodawczaka ludzkiego wciąż bywa kojarzony głównie z rakiem szyjki macicy. Świadomość społeczna w zakresie tego wirusa nadal jest zbyt mała i ponieważ kojarzony jest głównie z chorobą kobiecą, wiele osób nie wie, że może prowadzić do nowotworów także u mężczyzn. Z tego powodu rozmowa o HPV nie powinna ograniczać się wyłącznie do raka szyjki macicy. To temat dotyczący profilaktyki wielu nowotworów, szczepień, badań przesiewowych i edukacji, która może realnie ratować życie. 

Dlatego właśnie, 4 marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV (International HPV Awareness Day), ustanowiony w 2018 roku z inicjatywy International Papillomavirus Society. Powstał, aby zwiększać wiedzę społeczną o wirusie brodawczaka ludzkiego (HPV), jego związku z nowotworami oraz o możliwościach skutecznej profilaktyki. 

Wirus, który dotyczy nas wszystkich

HPV przenoszony jest głównie drogą kontaktów seksualnych i zakaża skórę oraz błony śluzowe. Opisano ponad 200 jego genotypów. Szczególne znaczenie mają wysokoonkogenne typy wirusa, przede wszystkim HPV 16 i 18, odpowiadające za około 70% wszystkich zachorowań na raka szyjki macicy na świecie. Część zakażeń przebiega bezobjawowo i ustępuje samoistnie, jednak przewlekła infekcja może inicjować proces zmian przedrakowych. Ta długotrwała, skryta faza rozwoju choroby sprawia, że zakażenie często pozostaje niezauważone, a profilaktyka i wczesne wykrywanie zmian stają się kluczowe dla skutecznej ochrony zdrowia.

Zakażenie HPV w świadomości społecznej najczęściej kojarzone jest z rakiem szyjki macicy i traktowane jako problem dotyczący wyłącznie zdrowia kobiet. Tymczasem zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego dotyczą zarówno kobiety, jak i mężczyzn, a jego konsekwencje zdrowotne są znacznie szersze. Owszem, HPV odpowiada nie tylko za niemal wszystkie przypadki raka szyjki macicy ale odgrywa też rolę w rozwoju raka odbytu, prącia, sromu i pochwy, a także zmian przedrakowych w tych lokalizacjach. Zakażenia niektórymi typami HPV mogą prowadzić ponadto do powstawania brodawek narządów płciowych oraz zmian w obrębie dróg oddechowych, takich jak nawracająca brodawczakowatość krtani. 

HPV ma także związek z rozwojem  nowotworów jamy ustnej i gardła, w tym nowotworów części ustnej gardła, których częstość w wielu krajach systematycznie rośnie.

 Odkrycie znaczenia zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV — human papillomavirus) w etiopatogenezie części przypadków płaskonabłonkowego raka ustnej części gardła, jak również udowodnienie prognostycznej roli tego zjawiska należy uznać za jedno z największych osiągnięć onkologii narządów głowy i szyi w XXI wieku  – ocenia prof. Andrzej Kawecki, zastępca dyrektora NIO ds. Klinicznych i kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi.

Cytowane przez prof. Kaweckiego odkrycie odnosi się przełomu badawczego: od pierwszych obserwacji Kari Syrjänena z 1983 roku, sugerujących związek HPV z rakami płaskonabłonkowymi tej okolicy, po prace Maury L. Gillison i innych badaczy z lat 2000., które ostatecznie potwierdziły etiologiczną rolę HPV w części raków ustnej części gardła. Znaczenie tego przełomu dopełniły badania pokazujące, że nowotwory HPV-zależne mają również odmienny, korzystniejszy przebieg kliniczny, a stanowisko to zostało dodatkowo wzmocnione przez ocenę IARC z 2007 roku, uznającą HPV16 za czynnik rakotwórczy w nowotworach ustnej części gardła.

–  Ustalenie roli HPV w rakach ustnej części gardła pozwoliło nam – lekarzom wyodrębnić nowotwory HPV-zależne jako osobną jednostkę biologiczno-kliniczną, trafniej oceniać rokowanie, zmodyfikować klasyfikację zaawansowania oraz lepiej kwalifikować chorych do leczenia i badań klinicznych – podsumowuje prof. Kawecki 

Świadome decyzje zdrowotne

WHO pozostaje na stanowisku, że skuteczny program szczepień i badań przesiewowych umożliwi wyeliminowanie raka szyjki macicy w ciągu życia jednego pokolenia. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi zapobiegania zakażeniom HPV i ich konsekwencjom onkologicznym są wspomniane szczepienia ochronne. W Polsce program szczepień jest kierowany przede wszystkim do dziewcząt i chłopców od 9 r.ż. z uwagi na sposób w jaki przenosi się wirus – podanie szczepionki przed kontaktem z nim zapewnia najwyższą skuteczność ochrony. Doświadczenia krajów realizujących programy szczepień populacyjnych od ponad dekady wskazują na około 90% redukcję zakażeń HPV, 90% spadek zachorowań na brodawki narządów płciowych oraz nawet 85% zmniejszenie liczby zmian wysokiego stopnia w szyjce macicy.

Więcej informacji o szczepieniach dostępnych w Polsce można znaleźć na stronie: https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/hpv/ 

Drugim filarem profilaktyki pozostaje wczesne wykrywanie zmian przednowotworowych. W ubiegłym roku w Polsce wprowadzono istotną zmianę w Programie Profilaktyki Raka Szyjki Macicy – rekomendowaną metodą przesiewową stał się test HPV HR, wykrywający DNA lub RNA wirusa o wysokim potencjale onkogennym. Badanie to pozwala zidentyfikować ryzyko rozwoju choroby, zanim pojawią się zmiany komórkowe widoczne w cytologii. Program obejmuje kobiety w wieku 25–64 lat, które są uprawnione do świadczeń opieki zdrowotnej zgodnie z postanowieniami Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych. W przypadku dodatniego wyniku z tego samego materiału wykonywana jest cytologia na podłożu płynnym, co umożliwia precyzyjną ocenę komórek i właściwe dalsze postępowanie diagnostyczne. Wprowadzenie testu HPV HR znacząco zwiększa skuteczność wykrywania stanów przedrakowych i pozwala zapobiegać rozwojowi raka szyjki macicy na wczesnym etapie.

 Zgodnie z europejskimi wytycznymi test HPV HR z genotypowaniem jest obecnie zalecany jako podstawowe badanie przesiewowe w kierunku raka szyjki macicy. Jest to badanie molekularne wykrywające DNA lub RNA wysokoonkogennych typów wirusa w wymazie z szyjki macicy i pozwalające ocenić ryzyko rozwoju choroby, zanim pojawią się zmiany komórkowe. Test HPV HR wykrywa niemal dwukrotnie więcej zmian przedrakowych niż cytologia, osiągając czułość na poziomie 90–95%. – zaznacza prof. Andrzej Nowakowski Kierownik Poradnii Profilaktyki Raka Szyjki Macicy NIO-PIB.

W centrum działań profilaktycznych

Warto podkreślić, że Narodowy Instytut Onkologii od lat aktywnie wspiera działania na rzecz profilaktyki nowotworów HPV-zależnych. Szczególną rolę pełni w tym procesie Zakład Profilaktyki Nowotworów, który realizuje badania przesiewowe w ramach programu profilaktycznego, prowadzi działania edukacyjne zwiększające świadomość społeczną oraz wspiera wdrażanie nowoczesnych metod diagnostycznych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Dzięki temu profilaktyka staje się realnym narzędziem ochrony zdrowia populacji, a nie jedynie postulatem zdrowia publicznego.

To właśnie w Zakładzie Profilaktyki Nowotworów realizowany był „Pilotaż zastosowania badania molekularnego w kierunku wirusa brodawczaka ludzkiego wysokiego ryzyka (HPV HR) jako nowego testu przesiewowego w programie profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce”, które stanowiły ważny krok w przygotowaniu systemu do wdrożenia nowoczesnych metod przesiewowych. 

 Doświadczenia zebrane w trakcie tych działań pozwoliły ocenić skuteczność organizacyjną i diagnostyczną testów HPV oraz wesprzeć proces wprowadzania badań molekularnych do profilaktyki populacyjnej. – wyjaśnia Beata Janik p.o. Kierownika Zakładu Profilaktyki Nowotworów NIO-PIB. Do Poradni Profilaktyki Raka Szyjki Macicy, od momentu wdrożenia testu HPV HR w lipcu 2025 roku, zgłosiło się już blisko 3 tysiące kobiet. To liczba, która świadczy o rosnącej świadomości zdrowotnej Polek oraz ich znajomości aktualnych zaleceń profilaktycznych. – dodaje ekspertka.

Inicjatywy te wpisują się w konsekwentnie realizowaną misję Instytutu, polegającą na wdrażaniu rozwiązań opartych na aktualnej wiedzy naukowej oraz poprawy jakości programów profilaktycznych w Polsce.

Więcej o Zakładzie Profilaktyki Nowotworów i pracy Poradni można znaleźć na stronie: 
https://nio.gov.pl/zaklad-profilaktyki-nowotworow-nio-pib 

Kierunek: mniej zachorowań

Nowotwory, których źródłem jest HPV należą do tych, którym można skutecznie zapobiegać. Szczepienia, regularne badania przesiewowe i rzetelna wiedza pozwalają zmniejszyć ryzyko chorób oraz wykrywać zmiany na etapie, gdy są w pełni wyleczalne. Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV przypomina, że profilaktyka nie jest jednorazowym działaniem, lecz procesem wymagającym współpracy systemu ochrony zdrowia, specjalistów i świadomych decyzji podejmowanych przez każdego z nas.

Zachęcamy do badań!

Poradnia Profilaktyki Raka Szyjki Macicy znajduje się w:
Budynku Centrum Profilaktyki Nowotworów, ul. Wilhelma Konrada Roentgena 5

Zapisy:
•    Przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) lub aplikację mojeIKP
•    Sprawdzenie kwalifikacji i dostępnych świadczeń możliwe poprzez formularz: https://nio.gov.pl/formularz-zgloszeniowy
•    Osobiście w rejestracji lub telefonicznie: 22 546 20 00 (wybierz tonowo nr „5”)

Godziny pracy poradni:
•    Poniedziałki i wtorki: 07:30 – 18:00
•    Środy, czwartki, piątki: 07:30 – 15:05
•    Soboty: 09:00 – 14:00

Źródło: NIO

Nowotwory głowy i szyi coraz częściej stają się jednym z największych wyzwań onkologicznych w Polsce. Choć od lat prowadzone są kampanie edukacyjne i profilaktyczne, dane epidemiologiczne nie pozostawiają złudzeń – liczba zachorowań rośnie. W ciągu ostatniej dekady odnotowano wzrost o około 25 procent, co oznacza tysiące nowych pacjentów, którzy co roku stają przed dramatyczną diagnozą. Skala problemu jest ogromna – tych nowotworów rozpoznaje się dziś w Polsce dwukrotnie więcej niż raka szyjki macicy.
Specyfika chorób głowy i szyi sprawia, że wczesne rozpoznanie jest niezwykle trudne. Objawy, takie jak przewlekła chrypka, ból gardła, owrzodzenia w jamie ustnej, powiększone węzły chłonne czy nawracające infekcje, często bagatelizowane są zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy pierwszego kontaktu. To właśnie dlatego większość przypadków diagnozuje się dopiero w zaawansowanym stadium. Wówczas skuteczność leczenia spada drastycznie – przeżywalność pięcioletnia wynosi zaledwie około jednej trzeciej. Tymczasem wczesne wykrycie choroby daje szansę na całkowite wyleczenie nawet w 80–90 procentach przypadków.

Rosnąca liczba zachorowań to efekt kilku nakładających się czynników. Z jednej strony nadal ogromny wpływ mają klasyczne czynniki ryzyka – palenie tytoniu, nadmierne spożywanie alkoholu czy zanieczyszczenie powietrza. Z drugiej coraz wyraźniej widać rolę wirusa HPV, zwłaszcza w przypadku nowotworów gardła i jamy ustnej. Infekcje, które jeszcze niedawno kojarzono głównie z rakiem szyjki macicy, okazują się mieć znaczący udział także w tej grupie nowotworów. Zmienia się także profil demograficzny pacjentów – coraz częściej chorują osoby młodsze, które nie mają typowych czynników ryzyka, co dodatkowo utrudnia szybkie postawienie diagnozy.

Konsekwencje dla systemu ochrony zdrowia są poważne. Leczenie zaawansowanych nowotworów głowy i szyi wymaga złożonych terapii – chirurgii, radioterapii, chemioterapii czy immunoterapii. To terapie kosztowne, obciążające pacjentów i ich rodziny, a przy tym o ograniczonej skuteczności, jeśli diagnoza została postawiona zbyt późno. Tymczasem działania profilaktyczne i edukacyjne wciąż nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Oznacza to konieczność nowego podejścia – intensywniejszej edukacji społecznej, popularyzacji szczepień przeciw HPV, lepszego przygotowania lekarzy POZ i stomatologów do wczesnego wychwytywania niepokojących objawów.

Nowotwory głowy i szyi nazywane są czasem „cichą epidemią”, bo rozwijają się niezauważone, a ich skutki są dramatyczne. Polska stoi dziś przed wyzwaniem nie tylko leczenia chorych, ale przede wszystkim zatrzymania tej rosnącej fali zachorowań. Wymaga to skoordynowanych działań – od wzmocnienia profilaktyki i edukacji, przez lepszy dostęp do diagnostyki, aż po systemowe wsparcie dla pacjentów w procesie terapii i rehabilitacji. To zadanie dla lekarzy, decydentów, ale także dla całego społeczeństwa. Bo każdy dzień zwłoki oznacza kolejne przypadki, w których choroba odbiera szansę na życie.

Źródło: Komunikat Prasowy

Nowotwory głowy i szyi – obejmujące m.in. raka krtani, gardła, jamy ustnej i nosa – należą do najczęstszych nowotworów u mężczyzn w Polsce i wciąż w wielu przypadkach rozpoznawane są zbyt późno. Ich leczenie wymaga interdyscyplinarnego podejścia i dobrze skoordynowanej terapii. Dlatego dostęp do aktualnych, opartych na dowodach i dostosowanych do realiów krajowych wytycznych diagnostyczno-terapeutycznych jest kluczowy.
W odpowiedzi na te potrzeby, zespół ekspertów pod kierunkiem prof. Andrzeja Kaweckiego zakończył właśnie aktualizację polskich wytycznych w zakresie postępowania z pacjentami z nowotworami głowy i szyi. Dokument stanowi adaptację zaleceń amerykańskiej organizacji National Comprehensive Cancer Network (NCCN) do warunków polskiego systemu opieki zdrowotnej.

Współpraca międzynarodowa i lokalna praktyka kliniczna

Prace nad dokumentem prowadzone były w ramach współpracy Narodowego Instytutu Onkologii (NIO-PIB) z NCCN, przy zaangażowaniu Krajowego Ośrodka Monitorującego, który funkcjonuje w strukturze NIO i odpowiada za proces aktualizacji wytycznych zgodnie z ustawą o Krajowej Sieci Onkologicznej.

Nowe zalecenia to efekt wielomiesięcznej pracy polskiego zespołu ekspertów, którzy ściśle współpracowali z partnerami amerykańskimi, by zachować zgodność z międzynarodowymi standardami, ale jednocześnie uwzględnić specyfikę krajową.

Wśród najważniejszych zmian wprowadzonych w zaktualizowanych wytycznych znalazły się:

Standardy kliniczne wspierające decyzje lekarzy

Jak podkreślają autorzy dokumentu, wytyczne „są ważnym narzędziem wspierającym lekarzy w podejmowaniu decyzji zgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. Ich wdrożenie ma również na celu zapewnienie równego dostępu do leczenia onkologicznego – niezależnie od miejsca zamieszkania pacjenta.

Zgodnie z procedurą, dokument został przekazany do Krajowej Rady Onkologicznej, która przedstawia go Ministerstwu Zdrowia jako podstawę do obwieszczenia oficjalnych zaleceń.

Nowe wytyczne dostępne są na stronie internetowej Narodowego Instytutu Onkologii: https://nio.gov.pl/instytut/nso/nso-wytyczne
Co wyróżnia wytyczne NCCN?

Wytyczne opracowywane przez NCCN są uznawane za jedne z najbardziej szczegółowych i najczęściej aktualizowanych zaleceń klinicznych w onkologii. Ich celem jest „zapewnienie wszystkim pacjentom dostępu do skutecznych działań profilaktycznych, diagnostycznych, terapeutycznych i wspierających”, a ich fundamentem jest systematyczna analiza dowodów naukowych najwyższej jakości.

Z dokumentów NCCN korzystają nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale również farmaceuci, płatnicy systemów ochrony zdrowia, decydenci i pacjenci. Adaptacja tych zaleceń do realiów polskich wpisuje się w strategię zapewniania najwyższej jakości opieki onkologicznej – skutecznej, dostępnej i zorientowanej na pacjenta.

Źródło: Narodowy Instytut Onkologii – aktualności, 2025