Medicalpress
Innowacyjne technologie zmieniają sposób ochrony pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. Coraz częściej celem nie jest możliwie szybkie wszczepienie kardiowertera-defibrylatora (ICD), lecz wybór optymalnej strategii leczenia. O roli kamizelki defibrylującej i znaczeniu międzynarodowej współpracy towarzystw naukowych rozmawiamy z prof. Robertem Gilem, past prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Jak rozpoczęła się współpraca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego z British Cardiovascular Society?

Prof. Robert Gil: Współpraca z British Cardiovascular Society jest naturalną konsekwencją naszych wcześniejszych projektów prowadzonych z włoskim towarzystwem ANMCO w obszarze zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu. Dziś wspólnie wymieniamy doświadczenia i pracujemy nad rozwiązaniami, które pozwalają szybciej wdrażać innowacyjne metody zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu do praktyki klinicznej.

Podczas sesji na czerwcowej konferencji The British Cardiovascular Society wiele mówiono o różnicach w kwalifikacji pacjentów do implantacji kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) w różnych krajach Europy. Z czego one wynikają?

Różnice wynikają przede wszystkim z odmiennego podejścia do kwalifikacji pacjentów do różnych procedur medycznych. W Polsce lekarze opierają się głównie na obowiązujących rekomendacjach, które dają poczucie bezpieczeństwa zarówno lekarzowi, jak i pacjentowi. W efekcie częściej zapada decyzja o implantacji ICD. Z kolei w Wielkiej Brytanii większy nacisk kładzie się na wspólne podejmowanie decyzji z pacjentem i rozważenie wszystkich dostępnych możliwości leczenia. To pokazuje, że nowoczesna kwalifikacja nie polega na szybszym wszczepieniu urządzenia, ale na wyborze najlepszego rozwiązania dla konkretnego pacjenta.

Podczas tej samej sesji wiele mówiono również o kamizelce defibrylującej jako rozwiązaniu, które może zmienić sposób kwalifikacji pacjentów do implantacji ICD. Na czym polega ta zmiana?

Kamizelka defibrylująca daje lekarzowi czas na podjęcie właściwej decyzji. To nieinwazyjna technologia niewymagająca implantacji, a więc rozwiązanie odwracalne. Dzięki niej możemy ocenić skuteczność prowadzonego procesu leczenia i dopiero wtedy zdecydować, czy pacjent po 2–3 miesiącach terapii rzeczywiście wymaga trwałej implantacji ICD.

To bardzo ważna zmiana, ponieważ obowiązujące wskazania do implantacji ICD powstały ponad 20 lat temu. Od tego czasu diagnostyka, farmakoterapia i rehabilitacja kardiologiczna znacząco się rozwinęły. Dziś u części pacjentów możemy więc bezpiecznie odroczyć decyzję o implantacji, a niekiedy całkowicie jej uniknąć.

Czy kamizelka defibrylująca może ograniczyć liczbę implantacji ICD?

Jak wspomniałem, kamizelka defibrylująca daje lekarzowi czas na podjęcie właściwej decyzji. Daje nam szansę na skuteczne leczenie pacjenta i czas, aby ocenić, czy pacjent nadal spełnia wskazania do implantacji ICD. Dzięki temu możemy uniknąć pochopnych implantacji, dla których jeszcze do niedawna nie było realnej alternatywy klinicznej. U części chorych funkcja serca poprawia się na tyle, że implantacja ICD nie jest już konieczna. Korzystają na tym zarówno pacjenci, jak i system ochrony zdrowia, ponieważ unikamy niepotrzebnych zabiegów oraz związanych z nimi powikłań i kosztów.

Czy z tej technologii można dziś w Polsce korzystać w sposób optymalny?

Jeszcze nie. Obecny model wymaga każdorazowo uzyskania indywidualnej zgody płatnika publicznego, co wydłuża proces i stanowi dodatkowe obciążenie dla ośrodków. Procedurę można uprościć, aby ułatwić lekarzom i pacjentom dostęp do tej technologii.

Jednocześnie nie spotkałem się z przypadkiem, aby szpital, który złożył wniosek dotyczący pacjenta spełniającego wskazania do zastosowania kamizelki defibrylującej, nie otrzymał zgody na jej finansowanie ze względów merytorycznych. To pokazuje, że obecny mechanizm działa, choć wymaga uproszczenia.

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne złożyło do Ministerstwa Zdrowia wniosek o objęcie kamizelki defibrylującej finansowaniem systemowym w lutym 2023 r. 30 stycznia 2024 r. rozwiązanie uzyskało pozytywną rekomendację Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Naturalnym kolejnym etapem tego procesu jest włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Równie ważna jak dostęp do technologii, jest edukacja lekarzy i pacjentów. Świadomy pacjent powinien wiedzieć, że w wielu przypadkach istnieje możliwość bezpiecznego odroczenia decyzji o implantacji ICD i ponownej oceny wskazań po zakończeniu leczenia.

Prof. dr hab. n. med. Robert J. Gil, kierownik Kliniki Kardiologii PIM MSWiA, Immediate past President of PCS, Chair of the ESC EuroAsia Task Force for 2024-2026, ESC Board Councillor for term 2026-2028, Honorary Member of the British Cardiovascular Society

Źródło: inf pras

Narodowy Instytut Onkologii w Krakowie wdraża narzędzia, które zmienią sposób przygotowywania, podpisywania i przechowywania dokumentacji medycznej. W ramach projektu cyfryzacji finansowanego ze środków Krajowego Planu Odbudowy zakupiono 26 tabletów mobilnych, dwa skanery, 27 długopisów biometrycznych oraz 11 ekranów podpisowych.
Nowe wyposażenie pozwoli połączyć kilka dotychczas odrębnych czynności w jeden elektroniczny proces. Dokument będzie można wyświetlić pacjentowi, uzupełnić, podpisać i zapisać bez konieczności przygotowywania kolejnych wydruków. Rozwiązanie znajdzie zastosowanie na oddziałach, w poradniach, pracowniach oraz rejestracjach Instytutu. Istotnym elementem wdrożenia jest powiązanie nowych urządzeń z funkcjonującym w NIO systemem informatycznym.

– Zakończyliśmy etap integracji rozwiązania z systemem HIS. Oznacza to, że formularze, skany i dokumenty opatrzone podpisem elektronicznym będą trafiały bezpośrednio do właściwej dokumentacji pacjenta. Jednocześnie system zachowuje kontrolę uprawnień i pozwala rejestrować, kto oraz w jakim zakresie korzystał z określonych danych – wyjaśnia Adam Gackiewicz z Działu IT NIO w Krakowie.

Tablety będą wykorzystywane m.in. do przedstawiania pacjentom treści zgód, oświadczeń i formularzy. Uzupełnienie danych na urządzeniu mobilnym ograniczy konieczność późniejszego przepisywania informacji z wersji odręcznej. Czytelność zapisów oraz możliwość sprawdzenia wymaganych pól jeszcze przed zatwierdzeniem dokumentu pomogą również zmniejszyć liczbę braków formalnych.

– Dla osób zgłaszających się do Instytutu będzie to przede wszystkim prostszy sposób dopełniania formalności. Pracownik będzie mógł przeprowadzić pacjenta przez formularz, wyjaśnić niejasne punkty i od razu zweryfikować, czy wszystkie wymagane informacje zostały podane. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pacjent jest zdenerwowany, osłabiony albo ma trudność z samodzielnym wypełnianiem rozbudowanych druków– podkreśla Katarzyna TarnawskaKierownik Działu ds. Koordynacji Krajowej Sieci Onkologicznej i Wsparcia Działalności Leczniczej.

Do systemu mogą być wprowadzane także materiały dostarczone z innych placówek, w tym wyniki badań, karty informacyjne leczenia szpitalnego, wypisy, opisy zabiegów i operacji, zaświadczenia oraz pozostałe dokumenty istotne dla dalszego postępowania medycznego. Dwa zakupione skanery umożliwią ich przekształcenie do postaci cyfrowej.

Podczas zapisu wykorzystywana będzie technologia OCR, czyli optyczne rozpoznawanie tekstu. Pozwala ona odczytywać treść zeskanowanych stron, a nie traktować ich wyłącznie jako obrazu. Każdy plik zostanie ponadto opisany metadanymi, takimi jak kategoria dokumentu, dane identyfikacyjne oraz miejsce przypisania w historii choroby.

– Dobrze przeprowadzona digitalizacja nie kończy się na wykonaniu skanu. Kluczowe jest uporządkowanie materiału w taki sposób, aby potrzebny dokument można było odnaleźć według jego rodzaju, daty lub związku z konkretnym etapem leczenia. W efekcie powstaje spójny zasób informacji, który wspiera ciągłość opieki i ogranicza konieczność korzystania z rozproszonych archiwów – mówi Krzysztof Wrona, Kierownik Archiwum Zakładowego i Dokumentacji Medycznej.

Długopisy biometryczne umożliwią odwzorowanie podpisu odręcznego wraz z jego cechami charakterystycznymi, natomiast ekrany Wacom posłużą do akceptowania dokumentów bezpośrednio na stanowiskach obsługi. Zastosowanie kilku rodzajów urządzeń pozwoli dopasować sposób pracy do specyfiki danego miejsca oraz rodzaju formularza.

Pełne uruchomienie produkcyjne rozwiązania planowane jest w najbliższym czasie. Inwestycja stanowi kolejny etap rozwoju cyfrowego środowiska NIO w Krakowie finansowanego z środków KPO, w którym technologia ma wspierać zarówno organizację procesów medycznych, jak i sprawną komunikację między pacjentem a personelem.

Żródło: inf pras

W Polsce nawet 1,4 mln osób żyje z niewydolnością serca, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. W sytuacji ograniczonej dostępności przeszczepów serca coraz większą rolę odgrywają systemy mechanicznego wspomagania krążenia. Narodowy Instytut Kardiologii zapowiada powołanie Centrum Referencyjnego LVAD, które ma wzmocnić rozwój tej terapii oraz standaryzować opiekę nad pacjentami z najcięższą postacią choroby.

Niewydolność serca pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnej kardiologii i kardiochirurgii. W Polsce z chorobą tą zmaga się nawet 1,4 mln osób, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. Jednocześnie dostęp do transplantacji serca jest ograniczony liczbą dostępnych narządów, co sprawia, że terapie mechanicznego wspomagania krążenia stają się kluczową alternatywą terapeutyczną.

Doświadczenie potwierdzone liczbami

Jednym z filarów działalności Instytutu są systemy LVAD (Left Ventricular Assist Device) – nowoczesne urządzenia mechanicznie wspomagające pracę lewej komory serca. Od 2013 roku w NIKard wszczepiono ponad 200 systemów długoterminowego wspomagania krążenia typu LVAD. Pacjenci pozostają pod stałą opieką ambulatoryjną specjalistów Instytutu. Ich liczba systematycznie rośnie.

 Pompy LVAD wspierają serce pacjentów w najcięższych przypadkach niewydolności, pełniąc rolę pomostu do transplantacji. Coraz częściej stanowią terapię docelową. Dzięki tej technologii chorzy zyskują realną szansę na poprawę jakości życia, powrót do aktywności poza szpitalem oraz lepsze rokowania – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Interdyscyplinarny model opieki

Sukces programu LVAD w NIKard opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnego zespołu, w skład którego wchodzą kardiochirurdzy, kardiolodzy, anestezjolodzy, echokardiografiści, radiolodzy, elektrofizjolodzy, koordynatorzy LVAD, pielęgniarki, perfuzjoniści, psychologowie i fizjoterapeuci. – Każdy pacjent traktowany jest u nas indywidualnie. Od momentu kwalifikacji do zabiegu, przez hospitalizację, aż po długoterminowe monitorowanie stanu zdrowia, pozostaje pod kompleksową i skoordynowaną opieką – zaznacza prof. Janina Stępińska.

Model opieki obejmuje wizyty kontrolne po pierwszym i trzecim miesiącu od zabiegu, system telemonitoringu z codziennym raportowaniem parametrów zdrowotnych oraz całodobowy dyżur telefoniczny zapewniający stały kontakt ze specjalistami.

Powstaje Centrum Referencyjne LVAD

Z uwagi na największe w Polsce doświadczenie w leczeniu pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca, NIKard powołuje Centrum Referencyjne LVAD. Zgodnie z przyjętymi założeniami będzie to wyspecjalizowany, interdyscyplinarny ośrodek zapewniający kompleksową opiekę nad chorymi kwalifikowanymi do terapii LVAD – od diagnostyki i procesu kwalifikacji, przez implantację urządzeń (w tym systemu HeartMate 3), po długoterminowe monitorowanie oraz rehabilitację. Uzyskanie grantu edukacyjnego od firmy Abbott stanowi pierwszy etap realizacji tego projektu.

 Wsparcie projektu Centrum Referencyjnego LVAD w Narodowym Instytucie Kardiologii odzwierciedla nasze długofalowe zaangażowanie w rozwój nowoczesnych terapii mechanicznego wspomagania krążenia w Polsce. Poprzez standaryzowane ścieżki kliniczne, ustrukturyzowany rozwój zespołów i kompleksowe programy edukacyjne dążymy do wzmocnienia potencjału instytucjonalnego oraz poprawy bezpieczeństwa i jakości życia pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca – mówi Alaa Katergi, dyrektor generalny ds. niewydolności serca w firmie Abbott.

Projekt został podzielony na cztery etapy:

  1. szkolenia wewnętrzne
  2. warsztaty z zaproszonymi ekspertami
  3. szkolenia w krajowych i zagranicznych ośrodkach referencyjnych
  4. działalność edukacyjną skierowaną do innych podmiotów medycznych.

Pierwsze trzy etapy (9–12 miesięcy) mają na celu ujednolicenie wiedzy oraz standaryzację procedur LVAD w Instytucie, a także formalne wzmocnienie programu poprzez rozwój kompetencji zespołu zaangażowanego w leczenie pacjentów z ciężką niewydolnością serca. Projekt obejmuje wszystkie grupy specjalistów zaangażowanych w opiekę nad pacjentami LVAD.

Czwarty etap stanowi strategiczny element projektu – działalność edukacyjną na rzecz innych ośrodków prowadzących lub planujących wdrożenie terapii mechanicznego wspomagania krążenia. Jego celem jest standaryzacja postępowania, poprawa bezpieczeństwa pacjentów oraz rozwój ogólnokrajowej sieci ośrodków LVAD.

Cele projektu obejmują:

  • ustrukturyzowanie zespołu oraz programu LVAD w Instytucie
  • organizację specjalistycznych szkoleń dla personelu i promocję nowoczesnych metod terapii
  • zwiększenie świadomości na temat terapii LVAD i jej wpływu na leczenie niewydolności serca oraz podniesienie jakości życia pacjentów i ich komfortu zdrowotnego
  • wzmocnienie pozycji NIKard jako lidera w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca.

Strategiczny kierunek rozwoju

Utworzenie Centrum Referencyjnego LVAD to kolejny etap umacniania pozycji Narodowego Instytutu Kardiologii jako eksperckiego ośrodka w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca. – Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie pacjentom najwyższej jakości opieki – zarówno szpitalnej, jak i ambulatoryjnej – a także rozwój nowoczesnych metod monitorowania, które pozwolą skutecznie odpowiadać na rosnące potrzeby w zakresie leczenia zaawansowanej postaci niewydolności serca – podsumowuje prof. Janina Stępińska.

Źródło: Narodowy Instytut Kardiologii
Foto: Narodowy Instytut Kardiologii

Nowa era chirurgii robotycznej staje się faktem. Podczas Międzynarodowej Konferencji Robotycznej WRSE12 – Central European Robotic Event, która odbyła się 24 października 2025 r. w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie, polska publiczność mogła po raz pierwszy zobaczyć w akcji robota chirurgicznego Toumai firmy MicroPort Medbot. Zdalny zabieg częściowej nefrektomii przeprowadził z Belgii prof. Alexandre Mottrie – światowy autorytet w dziedzinie chirurgii robotycznej i założyciel Orsi Academy. To historyczny moment dla polskiej medycyny, symboliczny krok w kierunku szerszego wdrożenia technologii robotycznych w krajowych szpitalach.
24 października 2025 roku w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie odbyła się Międzynarodowa Konferencja Robotyczna WRSE12 – Central European Robotic Event, podczas której polska publiczność mogła po raz pierwszy zobaczyć w akcji robota chirurgicznego Toumai firmy MicroPort Medbot.

Operację zdalną z wykorzystaniem systemu przeprowadził profesor Alexandre Mottrie, uznany autorytet w dziedzinie chirurgii robotycznej oraz CEO i założyciel Orsi Academy – jednego z wiodących europejskich centrów szkoleniowych w tej dziedzinie.

Pokaz w Warszawie był ważnym krokiem w rozwoju chirurgii robotycznej w Europie Środkowej i zapowiedzią nowego etapu w rozwoju innowacyjnych technologii medycznych w Polsce.

Prezentacja była efektem międzynarodowej współpracy pomiędzy polskim dystrybutorem MedGZ a producentem systemu – firmą Medbot. Wspólnie realizują oni cel, jakim jest wprowadzenie nowoczesnych technologii chirurgicznych do polskich szpitali.

System Toumai powstał z myślą o zapewnieniu maksymalnej precyzji, stabilności i ergonomii pracy chirurga, przy jednoczesnym zwiększeniu dostępności technologii robotycznych dla szpitali. Dzięki temu kolejne placówki w Polsce i Europie mogą korzystać z możliwości, jakie daje chirurgia wspomagana tymi technologiami.

Podczas konferencji prof. Mottrie przeprowadził zdalnie zabieg zabieg częściowej nefrektomii wspomagany robotycznie. Pacjent znajdował się w ośrodku medycznym w Belgii, natomiast chirurg kierował operacją z sali w warszawskim MSWiA, prezentując w praktyce możliwości systemu Toumai w zakresie precyzji i stabilnej komunikacji między ośrodkami.

Wydarzenie miało także charakter edukacyjny – jego celem było przybliżenie środowisku medycznemu korzyści i potencjału, jakie niesie ze sobą ta nowoczesna technologia oraz wymiana doświadczeń między ekspertami z Polski i Europy.

Toumai to symbol nowoczesności i precyzji, a jego debiut w Polsce potwierdza, że krajowy rynek jest gotowy na nową erę chirurgii robotycznej.

Źródło: Komunikat Prasowy

Zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jako pierwszy w Polsce przeprowadził przezcewnikowe implantacje protez zastawkowych u pacjentów z ciężką niedomykalnością zastawki trójdzielnej. Nowatorskie zabiegi wykonano z dostępu przez żyłę udową – bez otwierania klatki piersiowej. U wszystkich trzech pacjentów osiągnięto eliminację niedomykalności. To przełom w polskiej kardiologii interwencyjnej i szansa dla tysięcy pacjentów, którzy ze względu na wiek i liczne choroby współistniejące nie kwalifikują się do klasycznych operacji kardiochirurgicznych.
W I Katedrze i Klinice Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczęto pierwszy w Polsce program leczenia ciężkiej niedomykalności zastawki trójdzielnej za pomocą wszczepiania protez zastawkowych z dostępu przez żyłę udową (TTVI – Transcatheter Tricuspid Valve Implantation). Nasi specjaliści wykonali już trzy takie zabiegi. Przebiegły bez powikłań i u wszystkich trojga chorych doprowadziły do usunięcia niedomykalności trójdzielnej.

Do czego może prowadzić niedomykalność zastawki
Niedomykalność zastawki trójdzielnej jest częstą wadą serca. Szacuje się, jej ciężka postać, występuje u około 100 000 mieszkańców Polski, głównie w populacji po 75 roku życia. Rozpoznanie ciężkiej niedomykalności trójdzielnej dramatycznie pogarsza rokowanie pacjentów, z których połowa – jeśli nie uda się wdrożyć odpowiedniego leczenia –  umrze w ciągu 5 lat od jej rozpoznania. Przez lata choroba może być dobrze tolerowana i często we wstępnym stadium, pozostaje bezobjawowa. Z biegiem czasu, wraz ze wzrostem nieszczelności zastawki, coraz większa ilość krwi zamiast płynąć do płuc cofa się z serca do organizmu. Prawa komora musi wykonywać większą pracę, co doprowadza do jej niewydolności. Co więcej, narastającemu przekrwieniu ulegają narządy wewnętrzne, w tym wątroba, nerki i jelita. Następnie, widoczne stają się obrzęki kończyn dolnych i pojawia się wodobrzusze. W zaawansowanej wadzie, chorzy coraz częściej wymagają pomocy szpitalnej, ponieważ obrzęknięty układ pokarmowy nie pozwala na wchłanianie leków podawanych doustnie. Chociaż gromadzenie się płynów w organizmie powoduje wzrost masy ciała, równocześnie pacjenci tracą apetyt i zmniejsza się ilość tkanki mięśniowej. Choroba narasta latami, a gdy osiągnie zaawansowane stadium, najczęściej w siódmej czy ósmej dekadzie życia, pacjenci często obciążeni są dodatkowymi schorzeniami, które zwiększają ryzyko operacji na otwartym sercu. Z tego względu leczenie kardiochirurgiczne izolowanej wady zastawki trójdzielnej związane jest z dużą ilością potencjalnych powikłań i jest rzadko stosowane w tej grupie chorych. 
 
Dotychczasowe metody leczenia
Przez lata nie było skutecznej metody zabiegowego leczenia chorych z ciężką niedomykalnością trójdzielną i wysokim ryzykiem operacji kardiochirurgicznej. Ze względu na ilość chorych szukających pomocy z powodu objawów wady, w 2018 roku w I Katedrze i Klinice Kardiologii WUM rozpoczął się pierwszy w Polsce program przezcewnikowej terapii niedomykalności trójdzielnej. Jak dotąd najczęściej stosowaną przez naszych specjalistów formą terapii był zabieg polegający na wprowadzeniu przez nakłucie żyły udowej specjalnych zapinek umożliwiających połączenie płatków, co poprawia ich przyleganie i zwiększa szczelność zastawki. Zabiegi tego typu, określane mianem przezcewnikowej naprawy metodą brzeg-do-brzegu (ang. transcatheter edge-to-edge repair – TEER), wykonuje się na bijącym sercu pod kontrolą dwuwymiarowej i trójwymiarowej echokardiografii w czasie rzeczywistym (tzw. echonawigacja). Niestety, ze względu na niekorzystną anatomię, nie wszystkie zastawki można skutecznie naprawić tą metodą. W przypadku zbyt dużego poszerzenia wymiarów zastawki i oddalenia od siebie jej płatków, zastosowanie klipsów może nie przynieść spodziewanego efektu; dla takich chorych rozwiązaniem mogłaby być całkowita wymiana zastawki.

Na czym polega nowatorski zabieg
Od długiego czasu trwały intensywne badania nad opracowaniem protez zastawkowych, które można byłoby wszczepić bez konieczności przeprowadzania operacji kardiochirurgicznej, zastępując tym samym uszkodzoną zastawkę trójdzielną. 

Pierwsza tego typu zastawka została zarejestrowana w Europie pod koniec 2023 roku.  Zbudowana jest z płatków wszytych w samorozprężalną ramkę, która jednocześnie stanowi element mocujący zastawkę w sercu. Przed wszczepieniem, całość zamocowana jest na sterowalnym systemie doprowadzającym, który umożliwia przeprowadzenie zabiegu z dostępu przez żyłę udową. Procedura wykonywana jest głównie pod kontrolą echokardiografii trójwymiarowej w czasie rzeczywistym (echonawigacja).

24 i 25 marca br. zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii przeprowadził pierwsze w Polsce zabiegi przezcewnikowej implantacji zastawki trójdzielnej z dostępu przez żyłę udową. Zespół operatorów: dr Adam Rdzanek,  prof. Janusz Kochman i prof. Zenon Huczek wszczepił u trzech chorych zastawki. Echonawigację w czasie zabiegów prowadził dr hab. Piotr Scisło. 

Chorych przygotował i procedurę wspierał zespół: dr Ewa Pędzich, dr Izabela Krysińska, prof. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, dr Ewa Ostrowska, dr Adam Piasecki, prof. Mariusz Tomaniak, pielęgniarki i technicy: Katarzyna Pałyska, Monika Cyran, Agnieszka Popławska, Olga Chylińska oraz cały zespół naszego Kliniki, której kierownikiem jest prof. Marcin Grabowski.

Procedury przebiegły bez powikłań i u wszystkich trojga chorych doprowadziły do eliminacji niedomykalności trójdzielnej. 

Udowodniono, że zabiegi przezcewnikowej implantacji zastawki trójdzielnej, w porównaniu z leczeniem farmakologicznym, powodują znaczącą redukcję nasilenia objawów i poprawę jakości życia. Metoda jest od dawna wyczekiwaną opcją terapii niedomykalności trójdzielnej.

Źródło materiału: WUM