Medicalpress
Coraz więcej pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu ma dostęp do nowoczesnego leczenia dzięki dynamicznemu rozwojowi trombektomii mechanicznej w Polsce. Od momentu włączenia tej procedury do katalogu świadczeń finansowanych ze środków publicznych liczba ośrodków wykonujących zabiegi wzrosła ponad dwukrotnie, a liczba leczonych pacjentów zwiększyła się kilkukrotnie. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w rozwoju systemu odegrały europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej współtworzone przez specjalistów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Neuroradiologia zabiegowa należy do najbardziej precyzyjnych dziedzin współczesnej medycyny. Lekarze wykonują zabiegi przez naczynia krwionośne, docierając do struktur mózgu bez klasycznej operacji neurochirurgicznej. W ten sposób leczy się m.in. część udarów niedokrwiennych, tętniaki mózgu, przetoki, malformacje naczyniowe i zwężenia naczyń. Dla pacjentów oznacza to często mniej obciążające leczenie, krótszą hospitalizację i większą szansę na uniknięcie ciężkiej niepełnosprawności.

Właśnie dla takich procedur szczególne znaczenie mają wspólne zasady szkolenia i organizacji leczenia. Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej, opracowane z inicjatywy środowiska Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, określają m.in., jak szkolić lekarzy, jak organizować ośrodki i jakie warunki powinny być spełnione, aby procedury wykonywane wewnątrz naczyń mózgowych były bezpieczne, porównywalne i dostępne dla pacjentów w różnych krajach Europy.

Jednym z najlepiej widocznych przykładów znaczenia tych procedur jest trombektomia mechaniczna, stosowana u części pacjentów z ostrym udarem niedokrwiennym mózgu. Zabieg polega na usunięciu skrzepliny zamykającej naczynie w mózgu. W najcięższych udarach może zdecydować o tym, czy pacjent przeżyje i czy wróci do pełnosprawności.

– Europejskie standardy porządkują całą ścieżkę: od przygotowania lekarza, przez wymagania wobec ośrodka, po bezpieczeństwo wykonywania procedur. To szczególnie ważne w tak wymagającej dziedzinie jak neuroradiologia zabiegowa, gdzie decyzje kliniczne zapadają często bardzo szybko, a ich skutki są dla pacjenta fundamentalne – wyjaśnia prof. Anna Zimny, kierownik Katedry Radiologii UMW oraz kierownik Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK we Wrocławiu.

Wspólne zasady dla bezpieczniejszych procedur

Jeszcze kilka lat temu w Europie brakowało jednolitego modelu szkolenia i organizacji neuroradiologii zabiegowej. Ankieta przeprowadzona w 2019 r. w 31 krajach zrzeszonych w Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów (UEMS) pokazała duże różnice między państwami, a nawet między ośrodkami w tych samych krajach. Różniły się ścieżki szkolenia, wymagania wobec lekarzy, zasady certyfikacji, organizacja placówek oraz dostępność procedur dla pacjentów.

Europejskie standardy powstały po to, aby te różnice ograniczyć. Dokument określa, jakie kompetencje powinien mieć lekarz wykonujący zabiegi neuroradiologiczne, jak powinno wyglądać szkolenie, kto może je prowadzić, jakie doświadczenie musi mieć ośrodek i jakim zapleczem powinien dysponować. W praktyce to mapa drogowa dla szpitali, uczelni, instytucji szkolących i organizatorów ochrony zdrowia.

Prace nad standardami prowadzone były pod przewodnictwem prof. Marka Sąsiadka, kierownika Katedry Radiologii UMW, pełniącego wówczas funkcję prezydenta Dywizji Neuroradiologii UEMS. Po analizie wyników europejskiej ankiety prof. Sąsiadek kierował pracami grupy ekspertów, a następnie przedstawił dokument Radzie UEMS. Standardy zostały przyjęte jednogłośnie.

Od pilotażu do świadczenia gwarantowanego 

Znaczenie standardów widać także w Polsce. Po zakończeniu pilotażu trombektomia mechaniczna została wpisana do wykazu świadczeń gwarantowanych. Od 1 lipca 2024 r. leczenie ostrej fazy udaru niedokrwiennego za pomocą przezcewnikowej trombektomii mechanicznej naczyń domózgowych lub wewnątrzczaszkowych jest dostępne jako świadczenie finansowane ze środków publicznych.

W latach 2021–2025 efektem projektu było m.in. zwiększenie liczby ośrodków wykonujących trombektomię, rozwój kursów certyfikacyjnych dla lekarzy uprawnionych do wykonywania procedury, a także rozpoczęcie tworzenia sieci szpitali trombektomijnych połączonych aplikacją Brainomix, wspierającą szybką ocenę badań obrazowych u pacjentów z podejrzeniem udaru.

– Korzyści z wdrożenia standardów są wielopoziomowe. Pacjenci zyskują większą szansę na leczenie w ośrodku spełniającym określone wymagania. Lekarze mają jasne kryteria szkolenia i certyfikacji. Szpitale mogą rozwijać procedury według wspólnych zasad, a system ochrony zdrowia łatwiej planuje sieć ośrodków i kontroluje jakość świadczeń – podsumowuje prof. Zimny.

Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej stały się też punktem odniesienia dla kolejnych środowisk eksperckich, m.in. Sekcji Neuroradiologii Pediatrycznej UEMS oraz Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Były wykorzystywane przy opracowywaniu następnych dokumentów dotyczących organizacji szkolenia, jakości procedur i leczenia chorób naczyniowych mózgu.

Efekty wdrożenia widoczne w praktyce 

Po prawie dwóch latach od systemowego finansowania trombektomii można mówić nie tylko o założeniach, ale o konkretnych efektach. Liczba ośrodków wykonujących zabiegi trombektomii wzrosła w Polsce z 17 w 2019 r. do 37 w 2025 r., a liczba pacjentów leczonych tą metodą zwiększyła się z 1412 w 2019 r. do 4807 w 2024 r. Oznacza to większą dostępność leczenia, rozwijany system szkolenia i rosnące znaczenie współpracy między szpitalami.

Najważniejszy efekt jest praktyczny: pacjent trafiający do ośrodka neuroradiologii zabiegowej ma większą szansę, że leczenie będzie prowadzone przez właściwie przygotowany zespół, według jasnych zasad i w warunkach odpowiadających europejskim standardom.

Źródło: inf pras

W dniach 8-14 czerwca w całej Polsce odbędzie się Ogólnopolski Tydzień Projektów KPO w Zdrowiu, inicjatywa mająca na celu prezentację inwestycji i działań realizowanych dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. W wydarzeniu uczestniczyć będą placówki medyczne, uczelnie i instytucje ochrony zdrowia, które pokażą, w jaki sposób fundusze europejskie wspierają modernizację infrastruktury, rozwój cyfryzacji, poprawę jakości świadczeń oraz wzmacnianie potencjału kadrowego polskiego systemu ochrony zdrowia.

Celem akcji jest pokazanie, jak projekty finansowane z KPO wpłyną na rozwój nowoczesnej opieki zdrowotnej, poprawę jakości świadczeń, zwiększenie dostępności usług medycznych dla pacjentów, wsparcie kadry medycznej, rozwój nauk i badań medycznych.

W ramach wydarzenia placówki medyczne z całego kraju organizować będą m.in. dni otwarte, prezentacje przedsięwzięć, spotkania informacyjne, konferencje, wydarzenia edukacyjne oraz badania profilaktyczne skierowane do lokalnych społeczności.

Akcja ma być okazją do wspólnego pokazania skali inwestycji i zmian w systemie ochrony zdrowia, wdrażanych w różnych regionach Polski. Organizatorzy wydarzeń zachęcają do udziału w nich wszystkich mieszkańców.

Szczegółowe informacje dotyczące wydarzeń oraz lista uczestniczących placówek dostępne są na stronie internetowej akcji: OTP | Mapa KPO

Warto przypomnieć, że blisko 18 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) zostało przeznaczonych m.in. na modernizację infrastruktury, rozwój cyfryzacji czy wsparcie kadr medycznych. To historyczna reforma sektora ochrony zdrowia.

Źródło: MZ

Jeszcze kilka lat temu podobne gale kojarzyły się głównie ze światem kultury, biznesu albo show-biznesu. Tymczasem podczas tegorocznej gali ShEO Awards 2026 to medycyna, zdrowie publiczne i działalność na rzecz pacjentów znalazły się w centrum uwagi. W warszawskim Nobu Hotel nagrodzono kobiety, które nie tylko leczą, prowadzą badania naukowe czy tworzą systemowe rozwiązania, ale coraz częściej stają się również twarzami ważnych społecznych zmian w ochronie zdrowia.
Hasło wydarzenia brzmiało: „Wiedza, która ratuje. Pasja, która zmienia”. Było ono jednak czymś więcej niż tylko sloganem gali. Wypowiedzi laureatek pokazały, że współczesna medycyna coraz rzadziej ogranicza się wyłącznie do gabinetu lekarskiego czy sali operacyjnej. Dziś obejmuje także walkę ze stygmatyzacją, edukację zdrowotną, przełamywanie tabu i tworzenie systemów wsparcia dla pacjentów, którzy często latami pozostawali niewidoczni.

Szczególnie mocno wybrzmiewał temat profilaktyki. Nie jako modnego hasła, ale jako obszaru, który nadal pozostaje jednym z największych wyzwań polskiego systemu ochrony zdrowia. Laureatki wielokrotnie wracały do problemu późnej diagnostyki i braku wiedzy zdrowotnej.

„Nie wiedzą, że mammografia jest bezpieczna, że wczesne wykrycie daje szanse na wyleczenie” – mówiła prof. Marzena Dębska, odbierając nagrodę dla Mistrzyni Edukacji Zdrowotnej. Zwracała uwagę, że wokół wielu tematów zdrowotnych nadal funkcjonują społeczne lęki i stereotypy, które skutecznie zniechęcają kobiety do badań i leczenia.

W podobnym tonie mówiła posłanka Katarzyna Piekarska, która od lat angażuje się w działania związane z profilaktyką nowotworową. „Moja mama zmarła na raka, ponieważ za późno dowiedziała się o tym, że jest chora” – przyznała ze sceny. To osobiste doświadczenie stało się dla niej impulsem do działań na rzecz zwiększania świadomości i promowania badań profilaktycznych.

Jednym z najmocniejszych wątków gali okazała się także zmiana społecznego podejścia do choroby otyłościowej. Prof. Lucyna Ostrowska, nagrodzona tytułem Inspiracji Roku, mówiła nie tylko o medycznych konsekwencjach otyłości, ale również o stygmatyzacji, z którą mierzą się pacjentki. „U mężczyzn choroba otyłościowa bardziej uchodzi, u kobiet wiążę się ze stygmatyzowaniem” – podkreślała. Zwracała uwagę, że młode kobiety coraz częściej trafiają do gabinetów już z powikłaniami choroby, tracąc nie tylko zdrowie, ale także poczucie sprawczości i własnej wartości.

O doświadczeniu stygmatyzacji mówiła również Ewa Godlewska z Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości. „Pacjent potrzebuje nie stygmatyzacji, lecz terapii, edukacji i szacunku” – podkreślano w uzasadnieniu nagrody dla liderki organizacji pacjenckiej. Sama laureatka opowiadała o tym, jak choroba córki zmieniła jej życie i skierowała ją do działań na rzecz innych pacjentów. „To oni nauczyli mnie, żeby się nie poddawać i że zmiana jest możliwa” – mówiła.

Tegoroczna gala bardzo wyraźnie pokazała także rosnącą rolę kobiet w kształtowaniu systemu ochrony zdrowia. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk mówiła wprost: „Kobiety nie są już jedynie filarem, ale aktywnym i transformującym elementem rozwoju systemu ochrony zdrowia”. To zdanie dobrze oddawało charakter wydarzenia, podczas którego nagradzano nie tylko klinicystki i naukowczynie, ale również liderki zmian systemowych, ekspertki zdrowia publicznego i przedstawicielki organizacji pacjenckich.

Wśród laureatek znalazła się m.in. dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, od lat zaangażowana w działania dotyczące efektywności systemu ochrony zdrowia i rozwoju opieki koordynowanej. Doceniono również dr Katarzynę Pogodę za działalność na rzecz nowoczesnego leczenia raka piersi oraz prof. Iwonę Ługowską za rozwój badań klinicznych i medycyny personalizowanej w onkologii.

Wiele wypowiedzi laureatek miało bardzo osobisty charakter. Ewa Minge opowiadała o swojej działalności na rzecz pacjentów onkologicznych i o dzieciach, którym pomagała w najtrudniejszych momentach choroby. Barbara Pepke mówiła o własnym zakażeniu HCV i doświadczeniu lęku, które później stało się początkiem działalności fundacyjnej. Katarzyna Grochola przypominała, że sama przeżyła dwa nowotwory dzięki lekarzom i profilaktyce.

Choć gala miała charakter uroczysty, w tle niemal każdej wypowiedzi pojawiało się pytanie o przyszłość polskiej ochrony zdrowia. O to, czy system będzie potrafił skuteczniej wykrywać choroby, szybciej diagnozować pacjentów i zapewniać im nie tylko leczenie, ale także poczucie bezpieczeństwa i godności.

ShEO Awards 2026 pokazały coś jeszcze. Coraz częściej o zdrowiu mówi się nie wyłącznie językiem procedur i statystyk, ale doświadczenia, emocji i jakości życia. A za wieloma najważniejszymi zmianami stoją dziś kobiety, które nie tylko leczą i prowadzą badania, ale również zmieniają sposób myślenia o pacjentach i całym systemie ochrony zdrowia.

Kilkanaście wyjątkowych kobiet zostało nagrodzonych za inspirujące i pionierskie działania związane ze zdrowiem:

Źródło: WPROST
Foto: WPROST

Mikrochirurgia to dziedzina, w której o powodzeniu zabiegu decydują milimetry, a czasem ułamki milimetrów. To właśnie tu precyzja ludzkiej ręki bywa niewystarczająca, a nawet minimalne drżenie może przesądzić o losie kończyny. W 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie do zespołu chirurgów dołączyło właśnie narzędzie, które znacząco zmienia te proporcje – mikrochirurgiczny robot SYMANI. Pierwsza operacja z jego udziałem już za nimi.
Pierwszym pacjentem operowanym z wykorzystaniem nowej technologii był 39-letni Łukasz, który w połowie listopada doznał poważnego urazu dłoni w wypadku przy pracy. Płytownica zmiażdżyła palce, trzech z nich nie udało się uratować, a w obrębie śródręcza pojawiła się martwica. Stawką nie była jedynie rekonstrukcja ubytku tkanek, ale realna szansa na zachowanie funkcjonalnej dłoni.
Zabieg polegał na przeszczepieniu wolnego płata z lewego uda na lewą rękę. Już na etapie planowania było jasne, że operacja będzie wyjątkowo trudna – nie tylko z uwagi na rozległość uszkodzeń, lecz także ze względu na dysproporcję pomiędzy naczyniami dawcy i biorcy. W mikrochirurgii takie różnice oznaczają dodatkowe ryzyko.
Pacjent nie krył jednak optymizmu. Podkreślał, że obecność robota zwiększa jego szanse na powodzenie zabiegu i że jest pozytywnie nastawiony do leczenia.
Jak tłumaczył przed operacją dr Paweł Maleta, kierujący Oddziałem Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji, alternatywą dla udanego zespolenia było usunięcie śródręcza, a to oznaczałoby znacznie większy stopień niepełnosprawności. Zachowanie kciuka i palca wskazującego pozwala co prawda na chwyt, ale bez stabilnego podparcia dłoni codzienne funkcjonowanie staje się znacznie trudniejsze. W tym przypadku było więc „o co walczyć”.

Precyzja, która zmienia wynik zabiegu

Pierwsze etapy operacji przebiegały zgodnie z klasycznymi zasadami mikrochirurgii – odnalezienie i przygotowanie naczyń, nerwów i struktur wymagających zespolenia. W praktyce oznacza to pracę na tkankach, których średnica bywa mniejsza niż milimetr, widocznych jedynie w powiększeniu.
Kluczowy moment nastąpił, gdy do pracy włączono robota SYMANI. System umożliwia szycie naczyń o średnicy nawet 0,3 mm, a dodatkowo pozwala spowolnić ruchy operatora siedmiokrotnie, dziesięciokrotnie, dwunastokrotnie lub nawet dwudziestokrotnie. Dzięki temu każdy ruch ręki chirurga jest przenoszony na instrumenty w sposób kontrolowany i pozbawiony drżenia.
Po zabiegu dr Paweł Maleta zwracał uwagę, że taka precyzja realnie wpływa na jakość zespolenia. Jak podkreślał, jeden centymetr ruchu narzędzia robota odpowiada nawet dwudziestu centymetrom ruchu ręki operatora, co znacząco zwiększa kontrolę nad najdrobniejszymi strukturami anatomicznymi.

Kraków w gronie światowych pionierów

5 Wojskowy Szpital Kliniczny w Krakowie jest pierwszym na świecie szpitalem wojskowym wyposażonym w robota do mikrochirurgii SYMANI. Jak informuje Natalia Ostrowska, Dyrektor Zarządzający Mikrochirurgią w firmie Synektik, w początkowej fazie system będzie wykorzystywany przede wszystkim w zabiegach rekonstrukcyjnych i replantacyjnych.
Na świecie działa obecnie zaledwie około 30 takich robotów, przy użyciu których wykonano około 2 tysięcy zabiegów. W Polsce system SYMANI funkcjonuje również w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku, gdzie przeprowadzono nim około 70 operacji. Jak podkreśla Natalia Ostrowska, dzięki tej technologii polscy chirurdzy znaleźli się w gronie światowych pionierów supermikrochirurgii, aktywnie uczestnicząc w rozwoju nowej epoki chirurgii.
Władze szpitala nie ukrywają, że wdrożenie robota jest elementem szerszej strategii rozwoju. Prof. Bartłomiej Guzik, dyrektor placówki, wskazuje, że inwestycje w systemy takie jak Da Vinci, SYMANI czy roboty ortopedyczne są dowodem na konsekwentne budowanie wysoko specjalistycznego zaplecza medycznego i naukowego. Choć szpital wojskowy realizuje zadania powierzone przez Ministerstwo Obrony Narodowej, z nowoczesnego sprzętu korzystają przede wszystkim pacjenci cywilni z Krakowa, Małopolski i całego kraju.

Ratują kończyny, przywracają życie

Oddział Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narządu Ruchu i Replantacji w Krakowie pełni sześć dyżurów replantacyjnych w miesiącu. W całej Polsce działa zaledwie dziesięć takich ośrodków, choć – jak podkreślają lekarze – zapotrzebowanie jest znacznie większe. Bez dostępu do replantacji i rekonstrukcji wielu pacjentów po ciężkich urazach komunikacyjnych czy wypadkach przy pracy pozostałoby trwale niepełnosprawnych.
Historie pacjentów pokazują, jak duże znaczenie ma szybka i specjalistyczna pomoc: kobieta z Warszawy, której udało się uratować kciuk po urazie ogrodowym; młody mężczyzna z Jasienicy z rozległą martwicą nogi; budowlaniec z Ciechanowa z miażdżeniem ręki; rolnik spod Lublina po amputacji dłoni przez kombajn; policjant, któremu groziła amputacja nogi po wypadku samochodowym; pacjent onkologiczny z ubytkiem kości śródręcza; lekarz po wypadku motocyklowym, który dziś wrócił do sportu. Takich przykładów jest znacznie więcej.
W przypadku pana Łukasza leczenie również może wymagać kolejnych etapów. Operacja z udziałem robota miała przede wszystkim zamknąć ranę, usunąć martwicę i ocalić śródręcze. Jak podkreśla dr Maleta, najważniejszym celem jest zawsze powrót do funkcjonalności. Czasem oznacza to niestandardowe rozwiązania, takie jak przeszczepienie stawu z palca stopy do ręki. Organizm – jak mówi chirurg – bywa zaskakująco dobrym „magazynem części zamiennych”, jeśli tylko dobrze zaplanuje się leczenie i uwzględni realne potrzeby pacjenta.
Zachowanie śródręcza pozwala na znacznie lepsze funkcjonowanie dłoni w codziennych czynnościach – od prowadzenia samochodu po wykonywanie pracy zawodowej. To właśnie ta różnica sprawia, że w mikrochirurgii każdy milimetr ma znaczenie.

Źródło: mat. pras. 5 Wojskowy Szpital Kliniczny w Krakowie

Cyfrowe bliźniaki, czyli zaawansowane modele komputerowe odzwierciedlające stan zdrowia konkretnego pacjenta, mogą w najbliższych latach stać się jednym z najważniejszych narzędzi nowoczesnej medycyny. Pozwolą nie tylko monitorować organizm w czasie rzeczywistym, ale również przewidywać ryzyko chorób, zmiany parametrów życiowych czy reakcję na terapię. 
W Polsce trwają prace nad projektem Second Brain – inteligentnym cyfrowym bliźniakiem pacjenta, który ma odegrać kluczową rolę w diagnostyce przyszłości i zostać certyfikowanym wyrobem medycznym. Jak zapowiadają twórcy, rozwiązanie będzie analizować zarówno stan fizyczny, jak i emocjonalny użytkownika, a w przyszłości pomoże lekarzom skrócić czas diagnozy i zmniejszyć obciążenie systemu ochrony zdrowia.

– Przyszłością medycyny nie są tylko super-AI, supernarzędzia, supertechnologia, która nam pozwoli lepiej zbadać i zrozumieć człowieka, ale też cyfrowe bliźniaki. Akurat teraz pracujemy razem z Healthcare Poland i Polską Federacją Szpitali nad stworzeniem Second Brain. To będzie twój cyfrowy bliźniak medyczny, który chcemy, żeby w przyszłości był wyrobem medycznym. Będzie on czytał twój stan emocjonalny, będzie w stanie przewidzieć np. wypalenie, nawet próbę samobójczą, depresję. To przewidywanie będzie możliwe dzięki zebraniu informacji z urządzeń wearable dotyczących twojego stanu fizycznego, ale także psychicznego, tego, co się z tobą zadzieje, na jakie choroby z większym prawdopodobieństwem możesz zachorować – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Edi Pyrek, współzałożyciel Global Artificial Intelligence Alliance (GAIA).

Cyfrowy bliźniak jest zaawansowanym modelem komputerowym, odzwierciedlającym w przestrzeni informatycznej fizyczny obiekt lub system. W medycynie oznacza to cyfrową „replikę” pacjenta, na której można przeprowadzać różnego rodzaju symulacje, monitorowanie i analizę aspektów zdrowia w czasie rzeczywistym. Technologia cyfrowych bliźniaków jest kluczowym komponentem Przemysłu 4.0 i już teraz sprawdza się m.in. w zarządzaniu liniami produkcyjnymi w fabrykach czy przewidywaniu blackoutów energetycznych. W medycynie może pozwalać wcześnie przewidywać ewentualne problemy zdrowotne pacjenta, którego organizm je odzwierciedla, ale też na przykład modelować to, jak ta osoba zareaguje na planowaną do wdrożenia terapię.

– Peter Diamandis, twórca XPRIZE i jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Dolinie Krzemowej, przewiduje, że do 2028–2030 roku wszyscy ludzie na świecie będą mieli swojego cyfrowego bliźniaka. My w Polsce prawdopodobnie jesteśmy jednymi z pierwszych, którzy o tym myślą – podkreśla Edi Pyrek.

O tym, że taka wizja nie jest odległa, mogą też świadczyć prognozy rynkowe. Według Mordor Intelligence światowy rynek cyfrowych bliźniaków w medycynie bieżący rok zamknie z przychodami sięgającymi 2,81 mld dol. Do końca dekady obroty wzrosną ponad czterokrotnie – do 11,37 mld dol. Oznacza to wzrost o 1/3 rocznie.

Ten kierunek rozwoju medycyny ma też swoje odzwierciedlenie we wdrożeniach. Na łamach czasopisma „npj Digital Medicine” zostały opublikowane na początku października wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Melbourne na modelu sztucznej inteligencji DT-GPT, który testowo analizował w różnej skali czasowej (godzin, tygodni lub miesięcy) dane medyczne pacjentów z chorobą Alzheimera lub niedrobnokomórkowym rakiem płuc, a także pacjentów przyjmowanych na oddziały intensywnej terapii. Model stworzył cyfrowe bliźniaki pacjentów i prognozował, jak ich stan zdrowia prawdopodobnie zmieni się z czasem trwania leczenia, pomagając tym samym w przewidywaniu przebiegu ich choroby. W przypadku pacjentów z oddziałów intensywnej terapii powstały cyfrowe bliźniaki ponad 35 tys. osób. Model dokładnie przewidział u nich zmiany poziomu magnezu czy saturacji w ciągu kolejnych 24 godzin. Dokładność cyfrowych bliźniaków w krótkoterminowej predykcji była wyższa niż 14 innych modeli uczenia maszynowego. Badacze ocenili, że DT-GPT wykazał też dość wysoką skuteczność predykcji w odniesieniu do kilku istotnych parametrów laboratoryjnych: wykrycia łagodnej anemii i podwyższonej aktywności LDH (dehydrogenazy mleczanowej) oraz markera progresji niedrobnokomórkowego raka płuca.

Second Brain – jak wyjaśniają przedstawiciele GAIA – ma być inteligentną aplikacją zaprojektowaną do łączenia pacjentów, lekarzy i administratorów szpitali w jeden spójny ekosystem opieki zdrowotnej. Testowane w Polsce rozwiązanie początkowo przeznaczone będzie dla pacjenta. Zapewni mu cyfrowe wsparcie w chwilach niepewności, przełoży zalecenia kliniczne na praktyczne kroki, wyśle przypomnienia o lekach i wizytach, będzie monitorować samopoczucie oraz umożliwi bezpieczne telekonsultacje i wymianę informacji z lekarzami.

Docelowo cyfrowe bliźniaki mają jednak znaleźć zastosowanie kliniczne – będą mogły centralizować informacje o pacjentach, automatycznie przygotują wersje robocze dokumentacji klinicznej i zasygnalizują przypadki wymagające pilnej interwencji, zapewniając jednocześnie profesjonalną i terminową komunikację z pacjentami.

 Chcemy, żeby to był produkt, dzięki któremu lekarze mogą lepiej i szybciej diagnozować. Zaoszczędzą czas, ponieważ nie będą widzieli tylko tego pacjenta w danym momencie, ale też będą mieli informacje na temat tego, co się z nim działo od ostatniej wizyty, jak spał, co jadł, jak to na niego wpłynęło. Dzięki temu będą potrafili nie tylko szybciej nas diagnozować i nam pomagać, ale także nauczą nas postrzegać jedną prostą rzecz – że nasze ciało, nasz umysł i nasza psyche to nie jest coś oddzielnego, że należy patrzeć na człowieka jako na jeden wspólny organizm, a nie jako na wybrane elementy – wyjaśnia Edi Pyrek.

Zaprezentowany podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Second Brain pokazuje, że można wzmocnić pozycję pacjentów i odciążyć personel kliniczny, jednocześnie respektując operacyjne i regulacyjne realia szpitali. To istotne zwłaszcza z uwagi na to, że dane, na których ma operować technologia, dotyczą zdrowia pacjentów, więc należą do kategorii wrażliwych.

 Healthcare Poland to organizacja, która ma 14 piaskownic regulacyjnych dotyczących AI, dotyczących również wyrobów medycznych. Są naszymi partnerami i dzięki temu jesteśmy w stanie stworzyć produkt, który od samego początku, od momentu kiedy jest stworzony, będzie produktem zgodnym z prawem, a także z tym, czego potrzebują lekarze i pacjenci – zapowiada współzałożyciel GAIA.

Źródło: Newseria

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło rozpoczęcie prac nad stworzeniem elektronicznej karty obowiązkowych szczepień ochronnych. To kolejny krok w kierunku cyfryzacji polskiej ochrony zdrowia, który ma przynieść realne korzyści zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Jak zapowiada resort, nowy system ma usprawnić dostęp do danych o szczepieniach, poprawić bezpieczeństwo wymiany informacji i ułatwić monitorowanie stanu wyszczepienia społeczeństwa.
Zgodnie z opublikowanym w Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Zdrowia zarządzeniem z 16 października 2025 roku, powołano specjalny zespół, którego zadaniem będzie opracowanie koncepcji i założeń technicznych nowego rozwiązania. Pracom przewodniczy dr n. med. Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, a jego zastępczynią została dr n. o zdr. Anna Baumann-Popczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Nadzór nad realizacją projektu objęła dr n. o zdr. Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu w MZ. W skład zespołu weszli również przedstawiciele Centrum e-Zdrowia, Głównego Inspektoratu Sanitarnego oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB.

Celem zespołu jest stworzenie kompleksowego narzędzia, które zintegruje dane dotyczące obowiązkowych szczepień ochronnych z istniejącą dokumentacją medyczną. Elektroniczna karta ma obejmować nie tylko informacje o wykonanych szczepieniach, ale również zaświadczenia o badaniach kwalifikacyjnych, skierowania do poradni specjalistycznych oraz zgłoszenia niepożądanych odczynów poszczepiennych. Planowane jest także opracowanie rozwiązań prawnych i technologicznych zapewniających interoperacyjność systemu – tak, by dane mogły być bezpiecznie wymieniane między rejestrami medycznymi i publicznymi bazami danych.

Cyfrowa karta szczepień to szansa na nową jakość w polskiej profilaktyce. Lekarze i pielęgniarki zyskają szybki dostęp do pełnej historii szczepień pacjenta, co ułatwi podejmowanie decyzji diagnostycznych i ograniczy ryzyko błędów. Rodzice i pacjenci natomiast nie będą musieli już przechowywać papierowych kart szczepień – wszystkie informacje znajdą w systemie e-zdrowia, dostępnym z poziomu Internetowego Konta Pacjenta.

Projekt ma również znaczenie strategiczne dla państwa. Centralna baza danych o szczepieniach pozwoli skuteczniej monitorować poziom odporności populacyjnej, reagować na pojawiające się ogniska chorób zakaźnych i planować kampanie informacyjne w oparciu o realne dane.

Zespół ma zakończyć prace nad projektem do 30 kwietnia 2026 roku. Oznacza to, że już w przyszłym roku Polacy mogą poznać pierwsze szczegóły wdrożenia systemu, który ma szansę stać się jednym z kluczowych elementów nowoczesnej polityki zdrowotnej.

Cyfrowa karta szczepień to nie tylko krok w stronę lepszej organizacji systemu ochrony zdrowia. To również inwestycja w zaufanie i bezpieczeństwo – wartości, bez których współczesna medycyna publiczna nie może się rozwijać.

Źródło: Źródło: Dz.U.MZ

Państwowy Instytut Medyczny MSWiA w Warszawie zakończył kolejny spektakularny sukces telemedycyny. 2 września 2025 roku prof. dr hab. n. med. Piotr Suwalski (kardiochirurg) oraz dr n. med. Paweł Wisz (urolog) przeprowadzili zdalnie dwa skomplikowane zabiegi — bypassy serca i radykalną prostatektomię — będąc fizycznie obecnymi w Belgii, podczas gdy pacjenci znajdowali się w salach operacyjnych instytutu w stolicy. Wydarzenie to znacznie wykracza poza standardy — łącząc Polskę i Belgię jako pierwszy taki przypadek w Europie.
Odległość między lekarzami a pacjentami wynosiła około 1300 km, a opóźnienie transmisji danych wynosiło zaledwie 30 milisekund, co jest wartością porównywalną z normalnym czasem reakcji podczas operacji stacjonarnych.

Dotychczasowy sukces telechirurgiczny zrealizowany 1 sierpnia, kiedy to ci sami specjaliści operowali z Gdańska, był zwiastunem nowego etapu w polskiej medycynie. Teraz, poprzez operacje z Belgii, udowodniono, że bariery geograficzne przestają mieć znaczenie w najnowocześniejszym leczeniu chirurgicznym.

Bezpieczeństwo pacjentów było priorytetem: podczas obu zabiegów zapewniono pełną obsadę chirurgiczną i anestezjologiczną na miejscu w Warszawie. Transmisja danych była zabezpieczona i obsługiwana przez specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa, a wykorzystany robot medyczny posiadał certyfikat CE dopuszczający go do użytku w UE.

Zabiegi przeszły pomyślnie — pacjenci czują się dobrze i ich stan jest stabilny. W kontekście tych wydarzeń resort zdrowia oraz przedstawiciele MSWiA wskazują, że jest to początek transformacji medycyny w Polsce i Europie. Technologie te pozwalają na dostęp do specjalistów w warunkach, które jeszcze niedawno byłyby niemożliwe — nawet w czasach konfliktów lub kryzysów.

Korzyści edukacyjne i organizacyjne są nie do przecenienia. Młodzi lekarze mogą uczestniczyć w takich operacjach zdalnie, ucząc się precyzyjnych technik robotycznych pod okiem doświadczonych chirurgów. System ten umożliwia najlepszym ekspertom z różnych ośrodków przejęcie sterowania operacji w czasie rzeczywistym — co stanowi nowy standard w szkoleniu chirurgicznym.

Pionierskie operacje odbyły się w renomowanej w Belgii Orsi Academy, centrum szkoleniowym w zakresie chirurgii robotycznej, co podnosi rangę wydarzenia jako krok nie tylko technologiczny, ale i międzynarodowy — model współpracy transgranicznej w nowoczesnej medycynie.

Zdalne operacje przeprowadzone przez prof. Suwalskiego i dr Wisza to ogromny krok naprzód dla chorej pacjentury — dostęp do najwyżej klasy specjalistów nie musi już zależeć od ich fizycznej obecności. Zaprezentowana metoda może zrewolucjonizować standardy leczenia, szkolenia i ochrony personelu medycznego na całym świecie.

Źródło: GOV.PL

Choć pacjent rzadko ma okazję spotkać patomorfologa, to właśnie ten specjalista jako pierwszy ma wgląd w prawdziwe oblicze choroby nowotworowej. Od jego analizy zaczyna się skuteczne leczenie – dlatego patomorfologia nazywana jest fundamentem współczesnej onkologii. Przykładem nowoczesnego podejścia do tej dyscypliny jest Zakład Patomorfologii Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii (NIO-PIB) w Warszawie – jedna z najważniejszych jednostek diagnostycznych w kraju.
Patomorfolodzy – niewidzialni strażnicy precyzyjnej diagnozy

Badanie tkanek i komórek pod mikroskopem to nie tylko techniczne działanie – to wieloetapowy proces wymagający ogromnej wiedzy z anatomii, fizjologii i patofizjologii. Jak podkreśla dr hab. n. med. Monika Durzyńska, kierownik Zakładu:
„Diagnozowanie tkanek to znacznie więcej niż tylko obserwacja materiału pod mikroskopem. Musimy rozumieć anatomię, fizjologię, patofizjologię i obraz kliniczny choroby. Tylko lekarz z pełnym przygotowaniem medycznym potrafi właściwie zinterpretować analizowany materiał.”

To właśnie patomorfolog ocenia, czy zmiana jest łagodna czy złośliwa, określa typ histologiczny, stopień złośliwości guza, a także parametry, które wpływają na dalsze leczenie. Bez tej wiedzy – jak zaznacza dr Durzyńska – „onkologia byłaby jak leczenie w ciemno”.

Mikroskop jako punkt wyjścia leczenia

W Narodowym Instytucie Onkologii każda decyzja terapeutyczna – od chirurgii po leczenie molekularne – zaczyna się od oceny patomorfologa. „Leczenie nowotworu zaczyna się pod mikroskopem” – przypomina dr Durzyńska.

Rocznie Zakład Patomorfologii Nowotworów NIO wykonuje ponad 50 tysięcy badań histopatologicznych i cytologicznych oraz blisko 90 tysięcy oznaczeń immunohistochemicznych. To nie tylko centrum diagnostyczne, ale również jednostka dydaktyczna i badawcza, która szkoli nowe pokolenia patologów oraz współpracuje z ośrodkami w kraju i za granicą.

„Jako jedna z niewielu jednostek w Polsce posiadamy certyfikat jakości w zakresie badań patomorfologicznych, a także prowadzimy działalność dydaktyczną i naukową” – mówi mgr Iwona Sosnowska, zastępca kierownika Zakładu.

Diagnostyka wsparta technologią i cyfryzacją

Nowoczesność w Zakładzie NIO nie kończy się na standardach jakości. Jednostka korzysta z w pełni zautomatyzowanego workflow, który łączy wszystkie etapy procesu diagnostycznego i minimalizuje ryzyko błędów. Wdrożono również cyfrową patologię – obrazy mikroskopowe są skanowane, dzięki czemu można je analizować zdalnie i wspierać się sztuczną inteligencją.

„Dzięki cyfrowym obrazom patomorfologicznym możemy nie tylko zwiększyć efektywność pracy zespołu, ale także błyskawicznie konsultować wyniki z ekspertami z innych ośrodków, bez konieczności fizycznego przesyłania preparatów” – wyjaśnia dr Durzyńska.

To rozwiązanie nie tylko zwiększa precyzję diagnozy, ale też otwiera nowe możliwości w zakresie badań naukowych i edukacji. Tworzone są m.in. wirtualne biblioteki obrazów do celów szkoleniowych.

Liderzy systemu i szkolenia dla przyszłości

W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej w Zakładzie uruchomiono też pierwsze ogólnopolskie kursy dla histotechników i histotechnologów – grup zawodowych niezwykle ważnych w technicznym przygotowaniu materiału do badań. To krok ku profesjonalizacji i certyfikacji kadr w diagnostyce patomorfologicznej.

Dzięki interdyscyplinarnej współpracy z Klinikami Narządowymi NIO oraz pełnemu zapleczu technologicznemu, jednostka nie tylko realizuje misję precyzyjnej diagnostyki, ale również aktywnie kształtuje przyszłość tej dziedziny. Jak podsumowuje dr Durzyńska:
„Patomorfologia stoi dziś na styku nauki, technologii i medycyny. To dziedzina, która nieustannie się zmienia, ale jedno pozostaje niezmienne – potrzeba precyzyjnej, rzetelnej diagnozy, od której zależy życie i zdrowie pacjenta.”

Źródło: NIO-PIB w Warszawie
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu dokonano medycznego przełomu. Specjaliści z Instytutu Chorób Serca jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przezcewnikową implantację zastawki mitralnej Tendyne – minimalnie inwazyjną procedurę na bijącym sercu, bez otwierania klatki piersiowej. To wydarzenie nie tylko otwiera nowy rozdział w leczeniu pacjentów z ciężką niedomykalnością mitralną, ale również pokazuje gotowość polskich ośrodków do wdrażania najbardziej zaawansowanych technologii medycznych.
Terapia dla najbardziej obciążonych pacjentów

Pacjent zakwalifikowany do zabiegu zmagał się z nasilającą się dusznością i znacznym ograniczeniem codziennego funkcjonowania. Tradycyjne metody leczenia – farmakoterapia, operacja kardiochirurgiczna czy zabieg MitraClip – były w jego przypadku niemożliwe do zastosowania. Właśnie dla takich chorych technologia Tendyne staje się realną szansą.

„To przełomowa procedura, która daje realną szansę pacjentom wykluczonym z dotychczasowych możliwości leczenia” – mówi dr hab. Piotr Kübler, prof. UMW, kardiolog inwazyjny. „Jesteśmy przekonani, że nasi pacjenci muszą mieć możliwość leczenia na światowym poziomie, aktualnie dostępnymi metodami”.

Zabieg wykonano przez niewielkie nacięcie w koniuszku serca – dostęp uzyskano po wcześniejszym nacięciu międzyżebrowym. Całość została przeprowadzona bez konieczności otwierania klatki piersiowej czy zatrzymywania pracy serca. „Było to możliwe po wcześniejszym, niewielkim nacięciu międzyżebrowym, wykonanym przez kolegów z zespołu kardiochirurgicznego. Dzięki temu operacja była zdecydowanie mniej obciążająca dla pacjenta” – dodaje prof. Kübler.

Nowa technologia i wyjątkowe możliwości

System Tendyne to pierwsze rozwiązanie tego typu w Europie, zatwierdzone do rutynowego stosowania klinicznego. Zastawka, wykonana z samorozprężalnego stentu z nitinolu, osadzana jest w natywnym pierścieniu mitralnym i stabilizowana za pomocą „kotwicy” – więzadła łączącego implant z koniuszkiem serca.

„To nowatorskie rozwiązanie łączy w sobie najwyższą precyzję z minimalną inwazyjnością” – podkreśla dr Maciej Bochenek, kardiochirurg. „System Tendyne umożliwia nie tylko dokładne dopasowanie rozmiaru i pozycji, ale również korektę ustawienia w czasie rzeczywistym, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo procedury”.

Taka precyzja i możliwość dostosowania do anatomicznych uwarunkowań pacjenta mają kluczowe znaczenie zwłaszcza u osób starszych, po zawałach, operacjach kardiochirurgicznych czy z chorobami współistniejącymi. Tendyne oferuje tym pacjentom alternatywę, której dotąd brakowało.

Interdyscyplinarny sukces

Zabieg przeprowadzono dzięki współpracy szerokiego zespołu specjalistów – kardiologów, kardiochirurgów, anestezjologów i echokardiografistów. „Choć droga do wdrożenia nowego narzędzia była długa i skomplikowana, ostatecznie zastawka nowego typu przeszła rygorystyczne badania i dziś wiemy, że jest prawdziwą rewolucją” – mówi prof. dr hab. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Kardiologii USK.

Kluczową rolę odegrała też echokardiografia przezprzełykowa – umożliwiająca precyzyjne obrazowanie struktur serca w czasie rzeczywistym. „To właśnie rola echokardiografisty: być oczami zespołu operacyjnego w sercu pacjenta” – podkreśla dr hab. Tomasz Witkowski, echokardiografista zabiegowy.

Zabieg zakończył się sukcesem – pacjent został wybudzony jeszcze tego samego dnia i szybko odczuł poprawę. „Już w ciągu pierwszych dni zgłaszał znaczną poprawę komfortu oddychania i mógł wrócić do domu” – relacjonuje dr Barbara Barteczko, kardioanestezjolog.

Kierunek: kompleksowy program leczenia

Zabieg nie był jednorazowym eksperymentem – USK we Wrocławiu rozpoczął już kwalifikację kolejnych pacjentów. „To osoby obciążone wieloma chorobami, zazwyczaj w podeszłym wieku, u których nawet niewielki wysiłek powodował duszność. Implantacja zastawki Tendyne jest dla nich przełomową szansą – terapią, której dotąd po prostu nie było” – podkreśla prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor IChS i rektor UMW.

Dla Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego to kolejny dowód na to, że może być nie tylko liderem w rankingach, ale przede wszystkim w niesieniu pomocy pacjentom. „Jako szpital uniwersytecki nie tylko czujemy odpowiedzialność za najwyższy poziom opieki, ale też nie boimy się sięgać po rozwiązania, po które nikt wcześniej w Polsce nie sięgnął” – zaznacza dr Marcin Drozd, dyrektor USK.

Dzięki dostępności nowoczesnych technologii i kompleksowemu podejściu do leczenia, Wrocław staje się miejscem, w którym przyszłość medycyny dzieje się dziś – z korzyścią dla pacjentów, którzy dotąd nie mieli żadnych opcji.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Studenckie Koło Naukowe Neurochirurgii ma zaszczyt zaprosić na wyjątkowe wydarzenie – Studencką Konferencję Neurochirurgiczną Mindflow. Tegoroczna edycja koncentruje się na interdyscyplinarnym podejściu w neurochirurgii, prezentując najnowsze osiągnięcia oraz innowacyjne metody stosowane w tej dynamicznie rozwijającej się dziedzinie.
Studencka Konferencja Neurochirurgiczna Mindflow odbędzie się w dniach 16-17 maja 2024 roku w Gdańsku.

Prelegenci

Podczas konferencji uczestnicy będą mieli okazję wysłuchać inspirujących wykładów wybitnych ekspertów z różnych obszarów neurochirurgii:

Warsztaty

Konferencja obejmuje również praktyczne warsztaty, które umożliwią uczestnikom rozwój kluczowych umiejętności niezbędnych w pracy neurochirurga:

To niepowtarzalna okazja, by poszerzyć swoją wiedzę o neurochirurgii w interdyscyplinarnym kontekście oraz nawiązać cenne kontakty z ekspertami i studentami z całej Polski.

Więcej informacji o wydarzeniu oraz szczegóły rejestracji znajdziesz na oficjalnych kanałach organizatorów.

Zachęcamy do śledzenia aktualności na temat konferencji!