Medicalpress
Od 17 września pacjenci w Polsce mogą umawiać się na wizyty u optometrysty, psychologa i lekarza medycyny sportowej bez konieczności uzyskiwania skierowania. To efekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych przez NFZ, której celem jest skrócenie ścieżki diagnostycznej oraz szybsze udzielanie potrzebnej pomocy.
Zmiana ma szczególne znaczenie w obszarach, w których szybki dostęp do specjalisty odgrywa kluczową rolę. Optometrysta, który będzie mógł wystawić skierowanie do okulisty, stanie się ważnym ogniwem w procesie diagnozy i leczenia chorób oczu. Dzięki temu pacjent nie będzie musiał przechodzić przez dodatkową wizytę u lekarza rodzinnego tylko po to, aby uzyskać formalne skierowanie. W przypadku psychologa łatwiejsza dostępność do konsultacji ma wspierać profilaktykę zdrowia psychicznego i umożliwiać szybsze reagowanie na pierwsze symptomy problemów emocjonalnych czy kryzysów psychicznych. Z kolei wizyta u lekarza medycyny sportowej bez skierowania to istotne ułatwienie zarówno dla profesjonalnych sportowców, jak i osób aktywnych fizycznie, w tym dzieci i młodzieży. Dzięki temu możliwe będzie wcześniejsze wykrywanie przeciążeń organizmu i zapobieganie poważniejszym kontuzjom.

Nowelizacja przynosi korzyści nie tylko pacjentom, ale również lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Do tej pory to właśnie oni byli zobowiązani do wystawiania skierowań do wskazanych specjalistów, co generowało dodatkowe obciążenie i wydłużało kolejki. Reforma odciąży więc lekarzy rodzinnych, ograniczy liczbę zbędnych wizyt i pozwoli na lepsze wykorzystanie środków publicznych.

Wprowadzone zmiany wpisują się w szerszy proces modernizacji polskiego systemu ochrony zdrowia. Ich celem jest zwiększenie dostępności świadczeń, sprawniejsze wykorzystanie zasobów i poprawa jakości opieki nad pacjentami. Uproszczona ścieżka dostępu do specjalistów ma realnie przełożyć się na skrócenie kolejek, szybsze diagnozy i skuteczniejsze leczenie.

Od 17 września pacjenci mogą korzystać z konsultacji u optometrysty, psychologa i lekarza medycyny sportowej bez skierowania. Nowe przepisy mają usprawnić system, przyspieszyć dostęp do pomocy i odciążyć lekarzy POZ, co stanowi ważny krok w kierunku nowoczesnej i bardziej dostępnej opieki zdrowotnej.

Źródło: MZ

Od stycznia tego roku zaczął obowiązywać w nowym brzmieniu Kodeks Etyki Lekarskiej. Czy zmiany w kodeksie są znaczące dla systemu to kwestia dyskusyjna. Na pewno zostały wypracowane lepsze relacje lekarz-pacjent. – Mamy poczucie, że wiele rzeczy udało się uprzystępnić, choćby kwestie kolejności przyjęć, czy uporczywej terapii – mówi Jakub Kosikowski Rzecznik Prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.
Znowelizowany Kodeks Etyki Lekarskiej stanowi pierwszą nowelizację kodeksu od 20 lat.

Jakub Kosikowski Rzecznik Prasowy NIL, w rozmowie z Medicalpress, zapytany czy naniesione zmiany są w pełni satysfakcjonujące, czy to raczej wypracowany kompromis, odpowiada:
Nasza opinia nie ma znaczenia, KEL tworzy najwyższa władza lekarska czyli Krajowy Zjazd Lekarzy. Skoro lekarze przyjęli takie rozwiązania, to znaczy, że są one dla środowiska satysfakcjonujące. KEL zawsze jest kompromisem wobec oczekiwań środowiska, bo to środowisko go tworzy.

Media społecznościowe i zasadnicze zmiany
Znaczące zmiany widoczne są szczególnie w temacie mediów społecznościowych i korzystania z nich. Wyraźnie została zaznaczona konieczność zachowania standardów natury etycznej, ale nie tylko. Istotne tutaj jest także odpowiedzialne promowanie zdrowego trybu życia czy przestrzeganie zasad rzetelnej komunikacji z odbiorcą.

Nie zapomniano i o dyskusyjnej od pewnego czasu kwestii, czyli reklamie usług medycznych – w tym obszarze nowe zapisy stawiają na przejrzystość, uczciwość i zgodność z prawem.

Relacje lekarz-pacjent
W KEL nie zabrakło tak ważnego tematu jak relacje lekarza z pacjentem. Tutaj podkreślono istotę umocnienia wzajemnego zaufania, a także zrozumienia potrzeb chorego.
Jak wskazuje Jakub Kosikowski Rzecznik Prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej – Mamy poczucie, że wiele rzeczy udało się uprzystępnić, choćby kwestie kolejności przyjęć, czy uporczywej terapii.

Ważna sztuczna inteligencja
Sztuczna inteligencja to zupełnie nowy obszar w etyce lekarskiej. Kodeks w swoim nowym brzmieniu między innymi przewiduje możliwość korzystania z algorytmów AL w pracy lekarza, jednak przy zachowaniu określonych warunków (lekarz ma obowiązek powiadomić pacjenta, że przy stawianiu diagnozy czy też w procesie terapeutycznym, zostanie wykorzystana sztuczna inteligencja. Należy uzyskać świadomą zgodę pacjenta). Lekarz może zastosować wyłącznie te algorytmy sztucznej inteligencji, które zostały dopuszczone do użytku medycznego, jak i posiadają odpowiednie certyfikaty.

Jesteśmy na progu rewolucji i musieliśmy się przygotować na to, że pewnego dnia AI zacznie pomagać lekarzom w diagnostyce i leczeniu. – podsumowuje rzecznik NIL.

Wzrost znaczenia telemedycyny
W znowelizowanym Kodeksie Etyki Lekarskiej sporo miejsca znalazło się dla telemedycyny, której znaczenie wzrosło w czasie pandemii COVID-19. W tym obszarze zostały wprowadzone zasady odnoszące się do procesu świadczenia usług medycznych na odległość. Lekarz zatem ma obowiązek przestrzegać takich samych standardów jak w przypadku wizyt osobistych, aby móc zapewnić odpowiednią jakość opieki. Przepisy precyzują kwestię przeprowadzania konsultacji telemedycznych przez lekarza, ale tylko w przypadku, gdy jest to możliwe i bezpieczne dla pacjenta. Lekarz ma obowiązek poinformować pacjenta o ograniczeniach teleporady w porównaniu z osobistym kontaktem.

Nowe pojęcia w Kodeksie  
Kodeks w nowej odsłonie zyskał także nowe pojęcia: „terapia daremna”, „aktualna wiedza medyczna” – zastąpią używane do tej pory sformułowanie: „współczesnej wiedzy medycznej”.
To nie koniec zmian, kolejne jak: „chory” zamiast „pacjent” czy „powinien” na „ma obowiązek” – mają nadać przepisom nie tylko klarowność i jednoznaczność, ale i precyzyjnie określić zobowiązania lekarza w kwestii etycznej.

Kondycja systemu
Czy wprowadzone w Kodeksie zmiany wpłyną pozytywnie na kondycję systemu?  
Co do systemu – nie ma tu zbyt wiele punktów, które mogłyby usprawnić system, tutaj najwięcej do popisu mają politycy – wskazuje Jakub Kosikowski Rzecznik Prasowy NIL.

Bez wątpienia znowelizowany KEL to bardziej dostępna, transparenta i przede wszystkim odpowiedzialna medycyna, która nie boi się iść z postępem czasu, stawiając na nowe technologie. Jednak jak zawsze w takich procesach, należy uzbroić się w cierpliwość, bo wdrażanie nowych zasad jest długotrwałe i wiąże się z adaptacją.
 
 
autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
 
Do unijnych wytycznych zostaną dostosowane zasady oceny technologii medycznych, stosowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Nowe przepisy zaczną obowiązywać 12 stycznia 2025 roku. Jest to  pokłosie dostosowania przepisów prawa krajowego do tzw. unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA.
W wykazie legislacyjnym prac rządu zostały opublikowane informacje o działaniach dot. projektu i nowelizacji ustawy dotyczącej refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, a także wyrobów medycznych i ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Pokłosie unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA
Jak czytamy w informacji prasowej PAP, praca nad zmianami to pokłosie dostosowania przepisów prawa krajowego do tzw. unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA.

HTA jest zbiorem informacji, według których pracują analitycy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Informacje te pozwalają w transparentny sposób przygotowywać analizy, stanowiące formę podsumowania zdrowotnych, społecznych, ekonomicznych oraz etycznych informacji na temat danej technologii medycznej – dane są dostępne także w innych krajach. Agencja swoją pracę opiera na dowodach naukowych, świadczącym m.in. o tym czy dany lek charakteryzuje się skutecznością terapii.

Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, które prowadzi prace nad nowelizacją: „Konieczne jest dostosowanie prawa krajowego poprzez odpowiednie zmniejszenie wymagań w zakresie wniosków o objęcie refundacją i ustalanie ceny zbytu netto oraz dodanie nowych zadań do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.” 

Dodatkowy zapis w projekcie nowelizacji ustawy
W projekcie nowelizacji ustawy zostanie dodany zapis odnoszący się do wniosku o refundację, dokładnie mowa o tym, że składający wniosek o refundację nie jest zobowiązany przedkładać analizy klinicznej, w sytuacji, gdy dane, analizy, informacje, w tym inne dowody zostały złożone przez podmiot opracowujący tę technologię medyczną na szczeblu UE, kiedy odnoszą się one do technologii medycznej w tym samym wskazaniu, jak i w tej samej populacji docelowej jak określone we wniosku i spełniają wymagania dla analiz klinicznych określone w przepisach ustawy o refundacji w zakresie technologii opcjonalnych w rozumieniu tych przepisów.

Raporty ze wspólnej oceny klinicznej  
Na mocy rozporządzenia o wspólnym HTA, państwa członkowskie są zobowiązane do należytego uwzględnienia opublikowanych raportów ze wspólnych ocen klinicznych, jak i wszelkich innych informacji, które są dostępne na platformie informatycznej przy przeprowadzaniu krajowej HTA dotyczącej technologii medycznej, na temat której zostały opublikowane raporty ze wspólnych ocen klinicznych lub w odniesieniu do której, rozpoczęto wspólną ocenę kliniczną – przygotowywana przez resort zdrowia nowelizacja ustawy refundacyjnej dostosuje polskie przepisy do tej reguły.

Projekt ponadto uwzględniał będzie zapisaną w rozporządzeniu UE zasadę, mówiącą, że przy przeprowadzeniu krajowej oceny dotyczącej technologii medycznej, na temat której zostały opublikowane raporty ze wspólnych ocen klinicznych lub w odniesieniu do której rozpoczęto wspólną ocenę kliniczną, państwa członkowskie dołączają raporty ze wspólnej oceny klinicznej prowadzonej na szczeblu państwa członkowskiego. W związku z tym MZ doda jeszcze wymóg dołączenia takiego raportu do analizy weryfikacyjnej Agencji.

Natomiast nowe zadania AOTMiT, dotyczące wykonywania obowiązków wynikających z unijnego rozporządzenia – dodane zostaną w ustawie o świadczeniach zdrowotnych.  

 
źródło: Medicalpress
autor: red. Katarzyna Redmerska
Wejście w życie znowelizowanej ustawy zwanej „Apteką dla Aptekarza 2.0” spowoduje zmianę zasad funkcjonowania rynku aptecznego w Polsce, wprowadzając całą masę ograniczeń. Podkreślenia wymaga fakt, że nowelizacja została uchwalona przez Sejm i Senat z naruszeniem podstawowych konstytucyjnych, ustawowych i regulaminowych standardów stanowienia prawa, doprowadzając w szczególności do tego, że rola Sejmu i ogółu Posłów została ograniczona w sposób zaprzeczający demokratycznym zasadom stanowienia prawa.
OŚWIADCZENIE PRACODAWCÓW RP W ZWIĄZKU Z WEJŚCIEM W ŻYCIE ZNOWELIZOWANEJ USTAWY ZWANEJ „APTEKĄ DLA APTEKARZA 2.0”
 
W związku z podpisaniem przez Pana Prezydenta RP ustawy z dnia 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych oraz niektórych innych ustaw oraz skierowanie, w ramach kontroli następczej, zmienionych ww. ustawą przepisów Prawa farmaceutycznego do Trybunału Konstytucyjnego, wyrażam – w imieniu swoim oraz członków Pracodawców RP – uznanie wobec decyzji Pana Prezydenta RP Andrzeja Dudy.
 
Ponadto raz jeszcze dziękuję za możliwość przedstawiania przez przedstawicieli Pracodawców RP stanowiska merytorycznego w kwestii przedmiotowych rozwiązań zawartych w przepisach Prawa farmaceutycznego na posiedzeniu Rady do spraw Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 29 sierpnia 2023 r.
 
Wejście w życie znowelizowanej ustawy zwanej „Apteką dla Aptekarza 2.0” spowoduje zmianę zasad funkcjonowania rynku aptecznego w Polsce, wprowadzając całą masę ograniczeń. Podkreślenia wymaga fakt, że nowelizacja została uchwalona przez Sejm i Senat z naruszeniem podstawowych konstytucyjnych, ustawowych i regulaminowych standardów stanowienia prawa, doprowadzając w szczególności do tego, że rola Sejmu i ogółu Posłów została ograniczona w sposób zaprzeczający demokratycznym zasadom stanowienia prawa.
 
Historia zmian legislacyjnych, nie tylko ostatnich (AdA 2017, AdA 2023), ale także wcześniejszych, pokazuje, że regulacje służą redefinicji pozycji rynkowych i redystrybucji zasobów między zorganizowanymi interesariuszami, w szczególności między podmiotami prowadzącymi apteki indywidualne a operatorami sieci oraz między tymi ostatnimi a hurtowniami farmaceutycznymi. Wzmocnienie hurtowni kosztem aptek doprowadzi do wzrostu cen leków przy spadającej marżowości aptek i – należy zakładać – rosnącej marżowości hurtowni. Ustawa spowoduje natychmiastowe zablokowanie możliwości dokonywania zmian własnościowych spółek kapitałowych prowadzących apteki, które w świetle obecnie obowiązujących przepisów i orzecznictwa mogą stanowić przedmiot obrotu prawnego. Po wejściu w życie nowych przepisów nie będzie możliwości rozwijania dotychczasowych inwestycji. Zablokowana zostanie możliwość dysponowania własnością nagromadzoną w wyniku zaplanowanego na wiele lat i konsekwentnie realizowanego procesu inwestycyjnego, a więc de facto dojdzie do wywłaszczenia z dokonanej inwestycji. Wbrew twierdzeniom projektodawców – zmiany wprowadzane nowelizacją są bardzo doniosłe nie tylko dla dużych sieci z zagranicznym kapitałem, lecz również dla polskich przedsiębiorców aptecznych – niezależnie od wielkości – którzy zostaną zmuszeni, by dożywotnio prowadzić stworzone przez siebie spółki apteczne. Ponadto kosztem społecznym AdA 2.0 w zakresie polityki zdrowotnej i zdrowia publicznego będzie dalszy spadek liczby aptek (trend obserwowany stale od wejścia w życie AdA 1.0), a także dalsze rozdrobnienie i tak już bardzo rozproszonego rynku aptecznego, w konsekwencji czego wzrosną ceny leków, pogorszy się dostęp pacjentów do aptek oraz masowo pracę zaczną tracić farmaceuci. W sferze polityki zagranicznej w wymiarze polityki handlowej odnotujemy uszczerbek na wiarygodności Polski jako atrakcyjnego miejsca do inwestowania i gwaranta przewidywalnych ram prawnych do prowadzenia działalności gospodarczej.
 
Pracodawcy RP wyrażają przekonanie, iż w związku z opisanymi konsekwencjami wejścia w życie ustawy z dnia 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych oraz niektórych innych, te szkodliwe społecznie regulacje nie będą zbyt długo obowiązywać w polskim porządku prawnym.

Rafał Dutkiewicz, Prezes Zarządu

źródło: Pracodawcy RP
Około 140 złotych za godzinę dyżuru otrzymają niebawem od NFZ wszystkie apteki pracujące w godzinach nocnych oraz dniach wolnych – wynika z zapisów nowelizacji ustawy refundacyjnej procedowanej aktualnie przez Senat. Finansowanie obejmie jednak tylko placówki w miastach z siedzibą władz powiatu, liczących do 40 tys. mieszkańców – informuje serwis Prawo.pl.
Zgodnie z nowelizacją, finansowanie dyżurów aptek ogólnodostępnych ma mieć postać wynagrodzenia ryczałtowego. Podstawą ustalenia stawki będzie minimalne wynagrodzenie za pracę. Wyniesie ona 3,5 proc. minimalnego wynagrodzenia w przeliczeniu na jedną godzinę faktycznie przeprowadzonego dyżuru.

Prawo.pl przypomina, że obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 3600 zł brutto, co daje stawkę w wysokości 126 zł za godzinę dyżuru. Rząd proponuje, aby płaca minimalna od 1 stycznia wynosiła 4242 zł brutto, co oznaczałoby 148,47 zł za godzinę dyżuru apteki.

„Czekaliśmy na finansowanie nocnych i świątecznych dyżurów aptek ponad 20 lat, a nowelizacja w proponowanym kształcie to rozsądny, wypracowany kompromis” – przekonuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

W myśl nowych przepisów, dyżury pełnione na podstawie uchwały zarządu powiatu będą finansowane ze środków NFZ w zakresie czterech kolejnych godzin zegarowych w przedziale czasowym między 10 a 18 (w dniu wolnym od pracy), bądź dwóch godzin między godzinami 19 a 23 (dyżur w porze nocnej).

„W ustawie doprecyzowano, że jeśli powiat będzie chciał, aby apteka pełniła dyżur dłużej, to będzie obowiązywała go ta sama stawka minimalna, co Narodowy Fundusz Zdrowia. Korzystnym rozwiązaniem jest także to, że zgodnie z ustawą będzie ona waloryzowana wraz ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia” – mówi Marek Tomków w rozmowie z Prawo.pl.

Podmiot prowadzący aptekę ogólnodostępną będzie zawierał umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Warunek jest jeden: placówka musi działać w mieście liczącym nie więcej niż 40 tys. mieszkańców i będącym jednocześnie siedzibą władz powiatu.

Więcej na: https://www.prawo.pl/zdrowie/nfz-zaplaci-za-dyzury-aptek-w-swieta-i-w-nocy,515713.html 

Źródło: PAP MediaRoom

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) zwraca uwagę, że procedowany obecnie w Sejmie projekt ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych (druk nr 3502) zawiera ciekawą propozycję nowelizacji postępowania przed Zakładem Ubezpieczeń Społecznych (art. 12 pkt 2 projektu). Zmiana polega na tym, że w sprawach, w których kluczowe jest ustalenie czy płatnika i ubezpieczonego łączy istotny z perspektywy ubezpieczeń społecznych stosunek prawny (np. stosunek pracy, zlecenia czy dzieła), ZUS zamiast rozstrzygać tę kwestię samodzielnie, wystąpi do sądu o ustalenie czy taki stosunek rzeczywiście istnieje. Na etapie dalszych prac legislacyjnych należy precyzyjniej określić sytuacje, w których organ występuje do sądu – gdyż obecna treść przepisu nadal pozostawi ZUS zbyt daleko idącą swobodę.
Organ nie powinien kierować sprawy do sądu, gdy stwierdzi, że ma wątpliwości – lecz gdy np. stanowisko płatnika i ubezpieczonego jest w sprawie odmienne niż ustalenia ZUS. Warto też odróżnić sytuacje, gdy skierowanie sprawy do sądu zablokowały wypłatę świadczenia osobie, która została zgłoszona na długo przed wnioskiem oświadczenie, od tych, w których wniosek o wypłatę złożono niedługo po zgłoszeniu do ubezpieczenia. Należy rozważyć czy podobna konstrukcja nie powinna istnieć względem innych organów emerytalnych. Po trzecie sąd powinien ustalać nie tylko czy stosunek prawny istnieje, ale również kluczowe dla ubezpieczeń elementy jego treści np. dotyczące wysokości faktycznych zarobków. Po czwarte konieczne wydaje się uzupełnienie nowego rozwiązania o niezbędne przepisy z zakresu sądowego postępowania cywilnego regulujące właściwość sądu i nowe role procesowe stron.

– Dla płatników, ale zwłaszcza z perspektywy ubezpieczonych, nowelizacja będzie miała znaczenie nie do przecenienia. Obecnie ZUS jako organ nawet w sprawach niejednoznacznych i niejednokrotnie wbrew woli stron rozstrzyga o tych kluczowych kwestiach. Ponieważ odwołanie od takiej decyzji wnosi się do sądu powszechnego, to na odwołującym się spoczywa ciężar dowodu, a ZUS staje się stroną postępowania. Z upływem czasu udowodnienie swoich racji przed sądem staje się coraz trudniejsze – np. gdy ZUS dąży do odebrania zasiłku macierzyńskiego wypłaconego przed kilkoma laty. Zmiana sprawi, że to przede wszystkim kwestionujący zgłoszenie ZUS będzie musiał przedstawić dobrze umotywować swoje stanowisko, a obywatel nie będzie stawiany w całym procesie w jednoznacznie gorszej sytuacji procesowej. Projektodawcy trafnie zauważyli, że zmiana nie byłaby całkowitą nowością, ponieważ podobne rozwiązanie istnieje już względem organów podatkowych. Z tego doświadczenia należy jednak wyciągnąć wnioski, ponieważ to rozwiązanie w sferze podatków jest niezwykle rzadko stosowane. – mówi Tomasz Lasocki, wiceprezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Zmiana paradygmatu procesowego stworzy nowe wyzwania przed ZUS i sądami. Będzie wymagała czasu na przygotowanie nowych procedur i polityk ZUS – jednak z pewnością przyczyni się do poprawy relacji państwo-obywatele. W dalszej perspektywie przyczyni się do uproszczenia systemu ubezpieczeń, który dzisiaj pielęgnuje pewne niepotrzebne zaszłości dotyczące różnic w podleganiu różnych kategorii ubezpieczonych czy zasad ustalania świadczeń.

Zgłoszona propozycja z pewnością jest trudna do wdrożenia, jednak jest warta związanego z tym wysiłku, ponieważ w dłuższej perspektywie może przyczynić się do poprawy jakości funkcjonowania systemu, który obecnie ryzyko wynikające z nadmiernego skomplikowania często przerzuca na obywateli.

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) – to instytut powołany przez Federację Przedsiębiorców Polskich w celu opracowywania analiz gospodarczych oraz monitoringu legislacyjnego. CALPE opracowuje raporty i rekomendacje w zakresie najbardziej istotnych aktów prawnych wpływających na działalność przedsiębiorców oraz rynek pracy i zamówień publicznych.
www.calpe.pl

źródło: FPP

Naczelna Rada Aptekarska wyraża całkowite poparcie dla zmian przepisów, których celem jest zatrzymanie obchodzenia prawa regulującego funkcjonowanie aptek w Polsce. Działania podmiotów, które posługują się firmami słupami, spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych, przejmujących strategiczny rynek, są zagrożeniem dla bezpieczeństwa lekowego polskich pacjentów.
Procedowana nowelizacja prawa farmaceutycznego jest niezbędna dla ochrony uczciwie funkcjonujących polskich przedsiębiorstw. Jednocześnie, sprzeciwiamy się manipulacjom szerzonym przez szereg organizacji jakoby stwarzała ona jakiekolwiek ryzyko dla legalnie działających podmiotów.

Ustawa nie działa wstecz, nie skutkuje żadnymi wywłaszczeniami. Nie grozi podwyższaniem cen leków ani zamykaniem aptek.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska

6 lipca 2023 roku projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. Kolejnym etapem prac jest drugie czytanie zaplanowane najpewniej na 11 lipca br. Pracodawcy sektora farmaceutycznego apelują o wykreślenie z projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej przepisu umożliwiającego ministrowi zdrowia obejmowanie refundacją i regulowanie cen leków dostępnych bez recepty.
 
Komentarz Związku Przedsiębiorców i Pracodawcó ZPP:

W ustawie refundacyjnej pojawia się niebezpieczny zapis objęcia refundacją i możliwość regulowania cen leków, które są dostępne bez recepty. Zapis budzi spore obawy pracodawców sektora farmaceutycznego, ponieważ ceny leków refundowanych w Polsce są jednymi z najniższych w państwach członkowskich Unii Europejskiej. W związku z tym objęcie refundacją tego typu leków oznaczałoby narzucenie jeszcze niższej ceny niż obecna rynkowa.

 
Wprowadzenie refundacji na leki bez recepty stanowiłoby swego rodzaju novum dlatego wymaga szczegółowej analizy kosztów – nie powoduje tylko dopłaty państwa do zakupów leków OTC przez pacjentów, ale równocześnie zmniejsza fundusze na refundację.
 
Efektem wprowadzenia refundacji, produkcja leków OTC stałaby się całkowicie nierentowna, a rynek krajowy zostałby w pełni zdominowany przez najtańszy produkt oparty na tej samej substancji najpewniej pochodzenia azjatyckiego, co w sytuacjach kryzysowych jakie ostatnio znamy (pandemia; wojna) nie gwałtowałoby bezpieczeństwa lekowego w Polsce. W tym przypadku lepsze jest zachowanie konkurencji na rynku w obszarze leków OTC i nie regulowanie ich cen. Idąc dalej zaprzestanie produkcji leków bez recepty przez krajowych producentów może wpłynąć na obniżenie rentowności przedsiębiorstw i zwolnienia pracowników krajowej branży farmaceutycznej.
 
Dodatkowo wydawanie środków NFZ na refundację leków bez recepty, kosztujących średnio kilkanaście złotych oraz dostępnych w sytuacji, kiedy wiele droższych terapii ordynowanych na receptę czeka na refundację budzi spore wątpliwości. Pacjenci z własnej kieszeni wydają na leki na receptę, które nie są dziś refundowane w Polsce aż 9,53 mld zł i to właśnie te leki trzeba dołączyć do systemu refundacji.
 
Apelujemy do ustawodawcy o wykreślenie przepisu, który będzie miał niekorzystny wpływ na kondycję ekonomiczną tego sektora, kierując się rozwojem przemysłu farmaceutycznego
w Polsce zwiększającego poziom innowacyjności naszej gospodarki i generującego dobrze płatne miejsca pracy.
 
 
źródło: ZPP
W czwartek, 6 lipca 2023 r., posłowie sejmowej Komisji Zdrowia przyjęli projekt nowelizacji ustaw refundacyjnej, odrzucając jednocześnie większość poprawek opozycji. Projekt będzie dalej procedowany przez Sejm.
Po dwóch dniach obrad Sejmowej Komisji Zdrowia, w tym dołączeniu obszernej autoporawki rządowej, której zapisy wzbudziły wiele kontrowersji, komisja przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw. Głosowało łącznie 28 posłów, za 19 posłów, 9 wstrzymało się. 

Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia zaznaczył, że jest to pierwsza nowelizacja ustawy refundacyjnej od 2012 roku,a projekt jest odpowiedzią na wnioski kierowane do ministra zdrowia od przedstawicieli rynku farmaceutycznego, pacjentów i wielu grup społecznych, na których funkcjonowanie wpływają przepisy ustawy refundacyjnej. Celem projektu jest poprawa obowiązujących regulacji, które w obecnym kształcie się nie sprawdzają.

Projekt nowelizacji zakłada m.in.

Wśród poprawek, które nie przeszły, znalazły się m.in:

 

źródło: Sejm RP, redakcja

Za kilka dni, dokładnie 5 lipca 2023 roku (środa) o godzinie 12:30, zostanie przeprowadzone pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, a także niektórych innych ustaw. Ta nowelizacja jest pierwszą tego rodzaju od dziesięciu lat.
Jest już zaplanowane pierwsze czytanie projektu ustawy zmieniającej system refundacyjny. Nowelizacja dotyczy różnych aspektów, w tym sposobu alokacji środków na refundację leków w budżecie.
 
Po upływie ponad 10 lat od wprowadzenia obecnie obowiązującej ustawy, nadchodzi pierwsza znacząca nowelizacja. Projekt dotyczy rewizji procesu budżetowania przeznaczonego na refundację leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

Dodatkowo, w ramach nowelizacji, wprowadzone zostaną nowe instytucje prawne, które mają na celu zwiększenie produkcji leków oraz substancji czynnych w Polsce. Ta inicjatywa ma wzmocnić bezpieczeństwo lekowe kraju. Projekt zakłada również wprowadzenie przepisów, które zapewnią dostępność produktów refundowanych dla pacjentów, a także dla kobiet w okresie połogu, które będą uprawnione do bezpłatnego zaopatrzenia się w niezbędne leki.

Ponadto, w projekcie nowelizacji uwzględnione zostaną również zmiany dotyczące marż hurtowych i aptecznych. Wśród nich znajdą się takie regulacje jak ustalenie minimalnej marży w wysokości 50 groszy, kwotowy limit 150 zł dla leków objętych refundacją w aptekach oraz ustalenie maksymalnej marży w wysokości 2 tys. zł na leki objęte sprzedażą do szpitali.

W ramach projektu istnieje także propozycja umożliwienia ministrowi zdrowia wydawania decyzji dotyczących objęcia refundacją oraz ustalenia oficjalnej ceny zbytu dla leków, w tym także dla leków dostępnych bez recepty (OTC), które są zalecane w wytycznych dotyczących postępowania klinicznego i wymagają długotrwałego stosowania (powyżej 30 dni) w określonym stanie klinicznym.

Na mocy przepisu, minister zdrowia zostanie upoważniony do wydawania decyzji o objęciu refundacją nawet dla leków dostępnych bez recepty (OTC), pod warunkiem spełnienia określonych warunków. Minister będzie powierzał prezesowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zadanie przygotowania wykazu takich leków. Po konsultacjach z konsultantami i Radą Polityki Pieniężnej (RPP), minister będzie publikował listę leków na podstawie tego wykazu, informując jednocześnie odpowiednie podmioty odpowiedzialne o możliwości złożenia wniosku refundacyjnego dla leków znajdujących się na tej liście.

W ramach projektu ustalono również wymóg dostarczania leków na receptę (Rx), które są zagrożone brakiem dostępności na terenie Polski, w równych ilościach do co najmniej 10 hurtowni farmaceutycznych. Wybrane hurtownie powinny prowadzić działalność bez ograniczeń w zakresie asortymentu, a jednocześnie charakteryzować się największym udziałem obrotu z aptekami ogólnodostępnymi pod względem liczby transakcji. Dostarczana ilość leków powinna być wystarczająca, aby zapewnić zabezpieczenie pacjentów.

Istnieje również istotna propozycja dotycząca zmiany zasad dotyczących wydawania recept. Planuje się zrezygnować z obowiązującej rocznej recepty oraz zmniejszyć o połowę limit leków przepisywanych jednorazowo. Zgodnie z nowymi zasadami, pacjentowi będzie można przepisać na jednej recepcie ilość produktu leczniczego, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego, która jest niezbędna dla pacjenta na maksymalnie 180-dniowy okres stosowania, ustalony na podstawie określonego na recepcie sposobu dawkowania lub stosowania. Lekarz będzie mógł wystawić maksymalnie 6 recept na kolejne okresy stosowania, które łącznie nie przekroczą 180 dni stosowania.

źródło: Sejm, MZ, redakcja

Politycy prześcigają się w  kolejnych obietnicach dotyczących programu bezpłatnych leków dla seniorów. Najpierw prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział w połowie maja podczas dwudniowej konwencji programowej partii obniżenie kryterium wiekowego do 65. roku życia. Niedługo potem potwierdzili to w kolejnych wystąpieniach publicznych minister Adam Niedzielski i premier Mateusz Morawiecki, z wypowiedzi którego wynikało, że ustawa ma być przyjęta przez rząd najpóźniej do końca czerwca. Pacjentów niepokoją jednak informacje płynące z KPRM, że ustawy, która ma wprowadzić przedmiotowe zmiany, rząd nie przedyskutował na dwóch kolejnych posiedzeniach Rady Ministrów, choć wcześniej było to zapowiadane.
Obecnie w programie „Leki 75+” jest refundowanych 2 046 leków (stan na 1 maja 2023). Z kolei wszystkie, które znajdują się w systemie refundacyjnym, to nieco ponad 4 100 medykamentów. Plan rządu jest taki, aby pełną listę refundowanych leków udostępnić za darmo seniorom.  Lista darmowych leków dla dzieci ma wyglądać podobnie, oczywiście z preparatami dopasowanymi do tej grupy pacjentów. Oba zestawienia mają być aktualizowane co dwa miesiące, wraz z nowymi wykazami refundacyjnymi.

Takie deklaracje bardzo nas cieszą, ale czekamy na ich realizację. Dla nas najważniejszą sprawą jest jednak to, aby dostęp do leków miały zarówno osoby w wieku 65 + jak i dzieci i młodzież. W kwestie związane z refundacją się nie angażujemy. Wychodzimy natomiast z założenia, że resort dotrzyma obietnicy przede wszystkim, jeśli chodzi o założenia demograficzne – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Ile i komu?
Według ministra zdrowia rozwiązania legislacyjne mające prowadzić do obniżenia wieku senioralnego w zakresie darmowych leków będą przygotowane jeszcze w czerwcu. Jak twierdzi, grupy wiekowe objęte programem są ujęte w ustawie, stąd też wszelkie zmiany w tym zakresie reguluje Sejm. Dla większości osób żyjących w Polsce wiek senioralny zaczyna się po 60. roku życia. To ogromna grupa społeczna.

Dziś seniorów powyżej 75. roku życia jest w Polsce 2,7 mln. Grupa osób w przedziale wieku 65-75 lat to 7,6 mln, a dzieci i młodzieży do 18. roku 6,7 mln. To oznacza, że grupa beneficjentów darmowych leków to ponad 14 mln. W sumie będzie ich 17 mln. To połowa społeczeństwa – mówi Jarosław Frąckowiak, prezes firmy analitycznej PEX PharmaSequence.

Kluczową rzeczą, nad którą zastanawiają się eksperci i rynek, są koszty. W latach 2016-2023 resort zdrowia na darmowe leki dla seniorów wydał blisko 4,5 mld złotych. Od momentu utworzenia świadczenia, skorzystało z niego blisko 3,8 mln świadczeniobiorców. Podany przez Ministerstwo Zdrowia oczekiwany koszt rozszerzenia programu, został określony na poziomie 1,5 mld zł.

Koszty są niedoszacowane a to przecież kluczowe zagadnienie programu. Liczba beneficjentów, o której mówimy może je wygenerować na bardzo wysokim poziomie. Z drugiej strony stoimy na stanowisku, że należy podjąć wszelkie możliwe działania na rzecz poprawy sytuacji seniorów, zarówno w ujęciu społecznym jak i ekonomicznym, a więc tak oszacować koszty, by nikogo nie pomijać – zaznacza Michał Szewczyk, Dyrektor ds. komunikacji Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Komu zabrać, żeby dać
Jak wynika z raportu przygotowanego przez Federację Przedsiębiorców Polskich – Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia, jeśli realizacja rozszerzenia programu bezpłatnych leków o kolejne grupy wiekowe odbędzie się bez dodatkowego źródła finansowania, stanie się to kosztem innych świadczeń dla pacjentów. Wszystko dlatego, że od 1 stycznia 2023 r. koszty realizacji programu bezpłatnych leków ponosi NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na wydatki z tego tytułu. A to oznacza, że aby sfinansować program bezpłatnych leków trzeba pozyskać pieniądze kosztem realizacji innych celów NFZ. 

– Nie może być tak, że finansowanie programu bezpłatnych leków odbędzie się na przykład kosztem ograniczenia dostępu do innych świadczeń pacjentom, zwłaszcza seniorom. Rządzący chętnie opowiadają w mediach o pomyśle obniżenia granicy wieku osobom uprawnionym do bezpłatnych leków, ale nie idą za tym żadne działania. Projekt miał być dyskutowany na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 9 czerwca. Nie był. Na kolejnym posiedzeniu również. Nie wiemy, co się dzieje, ale budzi w nas to zrozumiały niepokój. Nie chcielibyśmy, by problemy polskich seniorów były jedynie „kiełbasą wyborczą”. Pustych deklaracji mieliśmy aż nadto. Czas na konkrety – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk.

Z przeprowadzonego przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” badania opinii dotyczącego sytuacji seniorów wynika, że ponad 80 proc. ankietowanych ze względu na konieczność oszczędzania, przynajmniej raz nie wykupiło recepty oraz że wydatki na leki obciążają budżety domowe prawie 95 proc. osób starszych. Z kolei według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK ze stycznia br. 387 tys. osób w wieku 65+ lat jest zadłużonych na 10,7 mld zł. Media coraz częściej publikują prezentowane przez seniorów paragony z aptek oraz dramatyczne historie osób, których stan zdrowia gwałtownie się pogorszył w wyniku odstawienia leków ze względów ekonomicznych. – Jak widać urzędnicy mają czas, seniorzy niestety nie – kończy Magdalena Osińska-Kurzywilk i apeluje do rządzących o szybkie działania, które przyniosą realną pomoc polskim seniorom.

źródło: Koalicja na Pomoc Niesamodzielnym

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany w projekcie nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia dotyczą m.in. reklam suplementów diety. Nie będą mogli w nich występować prawdziwi i fikcyjni przedstawiciele zawodów medycznych, zakazane będzie także wykorzystywanie przedmiotów kojarzonych z zawodem lekarza. Za reklamę suplementu niezgodną z przepisami firma zapłaci karę od 10 tys. do miliona złotych – informuje Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia trafił do konsultacji społecznych. Resort zdrowia uważa, że zmiany są konieczne, bo Polacy bardzo chętnie korzystają z suplementów, a pandemia przyczyniła się do wzrostu ich spożycia. Tymczasem nieodpowiednie stosowanie suplementów może przynieść szkody dla zdrowia, szczególnie w przypadku niekontrolowanego samoleczenia pacjentów, a także spożywania ich w połączeniu z lekami przepisanymi przez lekarza.

„Reklama suplementów sprawia, że Polacy naprawdę wierzą w preparaty, które w ich przekonaniu mogą wszystko. Często wręcz włączają je sami w swoje leczenie >>na wszelki wypadek<<. Dlatego bardzo istotne jest, by przepisy uregulowały kwestię reklam suplementów” – podkreśla dr hab. n. med. prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska, ekspert Zespołu ds. Opieki Farmaceutycznej przy Ministerstwie Zdrowia oraz koordynator programu pilotażowego przeglądu lekowego, cytowana przez serwis.

Prawo.pl informuje, że według analiz firmy badawczej PMR Ltd. Sp. z o.o. wartość sprzedaży leków i suplementów diety (wraz z dietetycznymi środkami spożywczymi) w aptekach, sklepach i internecie wyniosła w 2020 r. ponad 15 mld zł. To prawie 4 proc. więcej niż przed pandemią Covid-19.

Serwis dodaje, że rośnie również rynek reklam suplementów. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w Polsce tylko w 2018 r. firmy przemysłu farmaceutycznego wydały 4,2 mld zł na reklamę suplementów diety i leków bez recepty.

Agnieszka Neumann-Podczaska podkreśla, że istotną zmianą w nowelizowanej ustawie jest to, że podmiot gospodarczy będzie miał obowiązek zatwierdzenia reklamy na piśmie i będzie wiadomo, kto za nią odpowiada. Dotąd nie było to jednoznaczne.

Cytowana przez Prawo.pl ekspertka uważa także za szczególnie istotny zakaz używania w reklamie preparatów wizerunku przedstawicieli zawodów medycznych oraz urządzeń, które są z nimi kojarzone.

„To sprawi, że pacjenci nie będą mieli mylnego obrazu, że w reklamie lekarz czy farmaceuta zachęca do używania danego preparatu, a w rzeczywistości np. w ramach przeglądu lekowego, który ma szansę niebawem wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych, farmaceuta każe odstawić ten sam preparat” – wyjaśnia Agnieszka Neumann-Podczaska.

W jej opinii proponowane zmiany nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z rynkiem suplementów, jednak mają szansę wpłynąć na świadomość pacjentów.

Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/zdrowie/reklama-suplementow-diety-zmiany,519161.html

Źródło: PAP

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany w projekcie nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia dotyczą m.in. reklam suplementów diety. Nie będą mogli w nich występować prawdziwi i fikcyjni przedstawiciele zawodów medycznych, zakazane będzie także wykorzystywanie przedmiotów kojarzonych z zawodem lekarza. Za reklamę suplementu niezgodną z przepisami firma zapłaci karę od 10 tys. do miliona złotych – informuje Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia trafił do konsultacji społecznych. Resort zdrowia uważa, że zmiany są konieczne, bo Polacy bardzo chętnie korzystają z suplementów, a pandemia przyczyniła się do wzrostu ich spożycia. Tymczasem nieodpowiednie stosowanie suplementów może przynieść szkody dla zdrowia, szczególnie w przypadku niekontrolowanego samoleczenia pacjentów, a także spożywania ich w połączeniu z lekami przepisanymi przez lekarza.

„Reklama suplementów sprawia, że Polacy naprawdę wierzą w preparaty, które w ich przekonaniu mogą wszystko. Często wręcz włączają je sami w swoje leczenie >>na wszelki wypadek<<. Dlatego bardzo istotne jest, by przepisy uregulowały kwestię reklam suplementów” – podkreśla dr hab. n. med. prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska, ekspert Zespołu ds. Opieki Farmaceutycznej przy Ministerstwie Zdrowia oraz koordynator programu pilotażowego przeglądu lekowego, cytowana przez serwis.

Prawo.pl informuje, że według analiz firmy badawczej PMR Ltd. Sp. z o.o. wartość sprzedaży leków i suplementów diety (wraz z dietetycznymi środkami spożywczymi) w aptekach, sklepach i internecie wyniosła w 2020 r. ponad 15 mld zł. To prawie 4 proc. więcej niż przed pandemią Covid-19.

Serwis dodaje, że rośnie również rynek reklam suplementów. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w Polsce tylko w 2018 r. firmy przemysłu farmaceutycznego wydały 4,2 mld zł na reklamę suplementów diety i leków bez recepty.

Agnieszka Neumann-Podczaska podkreśla, że istotną zmianą w nowelizowanej ustawie jest to, że podmiot gospodarczy będzie miał obowiązek zatwierdzenia reklamy na piśmie i będzie wiadomo, kto za nią odpowiada. Dotąd nie było to jednoznaczne.

Cytowana przez Prawo.pl ekspertka uważa także za szczególnie istotny zakaz używania w reklamie preparatów wizerunku przedstawicieli zawodów medycznych oraz urządzeń, które są z nimi kojarzone.

„To sprawi, że pacjenci nie będą mieli mylnego obrazu, że w reklamie lekarz czy farmaceuta zachęca do używania danego preparatu, a w rzeczywistości np. w ramach przeglądu lekowego, który ma szansę niebawem wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych, farmaceuta każe odstawić ten sam preparat” – wyjaśnia Agnieszka Neumann-Podczaska.

W jej opinii proponowane zmiany nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z rynkiem suplementów, jednak mają szansę wpłynąć na świadomość pacjentów.

Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/zdrowie/reklama-suplementow-diety-zmiany,519161.html

Źródło: PAP