Medicalpress
Od marca 2026 roku wzrośnie składka członkowska pielęgniarek i położnych. Zgodnie z uchwałą I Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych oraz na podstawie danych GUS dotyczących przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, miesięczna opłata wyniesie 89 zł i będzie obowiązywać do lutego 2027 roku. Samorząd zawodowy podkreśla, że składki stanowią kluczowe źródło finansowania działań wspierających środowisko zawodowe, bezpieczeństwo wykonywania zawodu oraz rozwój kompetencji pielęgniarek i położnych w całym kraju.
 
Zgodnie z Uchwałą nr 5 I Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych z 23 września 2024 r. w sprawie wysokości składki członkowskiej oraz zasad jej podziału, a także w związku z komunikatem Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z 9 lutego 2026 r. dotyczącym przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r., składka członkowska w okresie od marca 2026 r. do lutego 2027 r. wynosi 89,00 zł miesięcznie.

Dotychczas, od 1 kwietnia 2025 r., składka wynosiła 82 zł miesięcznie.

Zasady podziału składki
Zgodnie z obowiązującymi zasadami:
  • 6% składki przekazywane jest przez okręgową izbę do Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, co stanowi 5,34 zł z miesięcznej składki każdej członkini i każdego członka samorządu,
  • pozostała część składki pozostaje w okręgowej izbie pielęgniarek i położnych.
Składkę za dany miesiąc należy opłacić do 15. dnia miesiąca następnego. Pierwszą składkę w nowej wysokości należy uiścić do 15 kwietnia 2026 r.

Kto jest zwolniony z opłacania składki

Z obowiązku opłacania składki zwolnione są wyłącznie osoby, które zgłosiły zaprzestanie wykonywania zawodu i dopełniły formalności w biurze właściwej okręgowej izby.

Dlaczego składka jest ważna

Środki pochodzące ze składek umożliwiają realizację działań ustawowych wspierających pielęgniarki i położne, w tym m.in.:

  • reprezentowanie interesów zawodowych w kraju i instytucjach międzynarodowych,
  • nadzór nad prawidłowym wykonywaniem zawodu,
  • udział w opiniowaniu i tworzeniu prawa,
  • refundacje kosztów kursów, specjalizacji i kształcenia podyplomowego,
  • finansowanie i organizację szkoleń zawodowych,
  • nieodpłatny dostęp do e-biblioteki z materiałami merytorycznymi i prawnymi,
  • pomoc finansową i zapomogi w trudnych sytuacjach życiowych,
  • wsparcie prawne i doradztwo zawodowe,
  • pomoc w sprawach związanych z prawem wykonywania zawodu,
  • działania na rzecz poprawy warunków pracy i rozwoju kompetencji,
  • organizację konferencji i spotkań środowiskowych,
  • bieżące informowanie o zmianach prawnych i zawodowych.
Składka członkowska stanowi nie tylko obowiązek ustawowy, lecz także wspólne narzędzie wzmacniania bezpieczeństwa oraz rozwoju zawodu pielęgniarki i położnej.

Środki ze składek finansują m.in. nadzór nad prawidłowym wykonywaniem zawodu, reprezentowanie środowiska w procesie legislacyjnym, refundacje kształcenia podyplomowego, organizację szkoleń i konferencji, wsparcie prawne, pomoc finansową w trudnych sytuacjach życiowych oraz działania na rzecz poprawy warunków pracy. Samorząd podkreśla, że składka to nie tylko ustawowy obowiązek, lecz także wspólne narzędzie budowania bezpieczeństwa zawodowego i wzmacniania pozycji pielęgniarek oraz położnych w systemie ochrony zdrowia

Podwyższenie składki do 89 zł miesięcznie od marca 2026 roku jest konsekwencją przyjętych uchwał i aktualnych danych ekonomicznych. Dla samorządu zawodowego to mechanizm pozwalający realizować ustawowe zadania i zapewniać realne wsparcie środowisku. W kontekście rosnących wyzwań systemu ochrony zdrowia składka pozostaje jednym z filarów stabilności i rozwoju zawodu pielęgniarki i położnej.

Źródło: NIPiP

Ministerstwo Zdrowia oraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zatwierdziły po raz pierwszy od wielu lat najwyższą możliwą wycenę świadczeń w opiece długoterminowej – zarówno domowej, jak i stacjonarnej. Decyzję pozytywnie ocenia Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, uznając ją za wyraźny sygnał, że znaczenie tej formy opieki zaczyna być dostrzegane na szczeblu decyzyjnym.
Nowe stawki mają zapewnić większą stabilność finansową placówek, które dotąd często realizowały świadczenia na granicy rentowności. W przeszłości wpływy z NFZ nie pokrywały nawet podstawowych kosztów zatrudnienia pielęgniarek i utrzymania placówek. Przykładem była sytuacja, gdy zatrudnienie pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją, opiekującej się sześcioma pacjentami, generowało dla podmiotu straty.

Obecnie optymalna stawka osobodnia w pielęgniarskiej opiece domowej wynosi 61,82 zł plus 15,93 zł dodatku, czyli łącznie 77,75 zł. W opiece stacjonarnej – w zakładach opiekuńczo-leczniczych czy pielęgnacyjno-leczniczych – stawka ustalona została na poziomie 9,40 zł za punkt osobodnia. – „To pozwala na funkcjonowanie, ale nadal jesteśmy najniżej wycenianym świadczeniem wśród usług pielęgniarskich finansowanych przez NFZ” – podkreśla Grażyna Aksamit, prezes Krajowego Związku Podmiotów Leczniczych. Zmiany wynikają z rekomendacji AOTMiT nr 72/2025 i obejmują wzrost finansowania NFZ o 16,94 mld zł, podwyższenie stawek w pielęgniarskiej opiece domowej, a także podpisanie około 35 tysięcy aneksów do umów z NFZ.

Samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych zaznacza jednak, że to dopiero początek niezbędnych działań. – Zmiana oznacza większą stabilność i ciągłość świadczeń, ale nie pokrywa jeszcze realnych kosztów opieki – wskazuje NIPiP. Organizacja podkreśla, że głównym celem musi być dalsza walka o adekwatne finansowanie i wzmocnienie samodzielności pielęgniarskiej opieki środowiskowej w POZ oraz opiece długoterminowej.

Dlaczego to tak istotne? Aż 77% seniorów deklaruje, że chce jak najdłużej pozostać w domu. Opieka domowa jest średnio o 30–50% tańsza niż stacjonarna, zmniejsza liczbę hospitalizacji, a badania potwierdzają, że jej skuteczność – szczególnie w przypadku pacjentów wymagających długotrwałego wsparcia – jest porównywalna z opieką szpitalną.

Podwyższenie wyceny świadczeń daje więc nadzieję na poprawę sytuacji w opiece długoterminowej, ale jednocześnie stawia pytanie o dalsze kroki. Czy system ochrony zdrowia zdoła zbudować stabilny model finansowania, który odpowie na rosnące potrzeby starzejącego się społeczeństwa?
Niemal 3/4 pielęgniarek pozytywnie ocenia swoją satysfakcję zawodową z pracy, przede wszystkim doceniając zróżnicowanie zajęć i dobre relacje ze współpracownikami – wynika z badania SGGW w Warszawie. Duża grupa, zwłaszcza młodych osób wchodzących do zawodu, narzeka jednak na przeciążenie pracą i niedobór personelu. Obecnie Polska jest jednym z krajów o najniższej liczbie pielęgniarek, a ich średnia wieku to ponad 54 lata. Liczba odejść z zawodu będzie więc rosła z roku na rok. 

 W przeprowadzonym przez nas badaniu ankietowym ponad 74 proc. ankietowanych pielęgniarek pozytywnie oceniało swoją satysfakcję zawodową z pracy. Blisko 70 proc. osób pozytywnie oceniło bezpieczeństwo w pracy i zabezpieczenie w środki ochrony – to było pytanie związane z pandemią i zagrożeniami, na jakie narażony był personel medyczny – wskazuje dr Monika Zielińska-Sitkiewicz z Katedry Ekonometrii i Statystyki na SGGW w Warszawie.

Z trwających badań naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, przedstawionych podczas Kongresu Statystyki Polskiej, wynika także, że ponad 60 proc. badanych pielęgniarek pozytywnie oceniało zróżnicowanie zajęć w pracy. Nieco większy odsetek zwrócił uwagę na dobre relacje ze współpracownikami i pracodawcą.

 W naszym badaniu ankietowym zwracamy uwagę na ciekawe relacje, bo spora grupa osób zwracała uwagę na niesatysfakcjonujące zarobki. Z kolei również spora grupa, nawet większa, pozytywnie oceniała swoją sytuację materialną – mówi dr Monika Zielińska-Sitkiewicz.

Zgodnie z przepisami minimalne pensje w ochronie zdrowia są ściśle związane ze wzrostem przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej, które od 1 lipca br. wzrosło do 4,3 tys. zł. Za tym poszły też wynagrodzenia pielęgniarek – od lipca pielęgniarka z tytułem zawodowym magister pielęgniarstwa i wymaganą specjalizacją może liczyć na nieco ponad 9,2 tys. zł brutto. Pielęgniarka z wymaganym wyższym wykształceniem (studia I stopnia) i specjalizacją albo pielęgniarka ze średnim wykształceniem i specjalizacją zarobi niemal 7,3 tys. zł, zaś pielęgniarka z wymaganym średnim wykształceniem, która nie posiada tytułu specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa – ok. 6,7 tys. zł brutto.

– Zdarzały się też odpowiedzi, gdzie zwracano uwagę, że głównym motorem wejścia do tego zawodu były finanse. Tu odpowiedzi były mocno zróżnicowane i ciężko nam na razie wyrazić jednoznaczną opinię na podstawie  wstępnego badania ankietowego, że czynnik finansowy jest czynnikiem stresogennym czy powodującym nawet odejście od zawodu – wskazuje ekspertka SGGW.

Z badania Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych „Raport o stanie pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce” z 2023 roku wynika, że w styczniu ubiegłego roku w Centralnym Rejestrze Pielęgniarek i Położnych zarejestrowanych było ponad 315,6 tys. pielęgniarek i niecałe 42 tys. położnych. Spośród nich zatrudnionych w zawodzie jest około 74 proc. pielęgniarek i 70 proc. położnych, czyli odpowiednio ponad 25 proc. i 30 proc. z nich nie jest aktywnych zawodowo.

Z badania przeprowadzonego przez MedMedia na zlecenie NIPiP wynika, że prawie połowa z nich zaprzestała pracy z powodu przejścia na emeryturę lub rentę. Wśród osób w wieku poniżej 65 lat najczęstszymi powodami rezygnacji z pracy był zbyt niski poziom wynagrodzenia (17,9 proc.) lub poszukiwanie nowego zatrudnienia (15,3 proc.). Wśród osób pracujących w zawodzie do 10 lat najczęstszym wskazywanym powodem zaprzestania pracy był zbyt niski poziom wynagrodzenia.

– Podstawowe czynniki stresogenne w tym zawodzie to niedobór personelu i on jest absolutnie na pierwszym miejscu. Wyszła nam istotna zależność statystyczna pomiędzy grupami wiekowymi i długością stażu pracy a właśnie tym niedoborem personelu. I to, na co należy zwrócić uwagę, to młodsza grupa osób, która startuje do tego zawodu, w wieku od 18. do 34. roku życia, podkreśla właśnie tę dotkliwość: przeciążenie pracą, niedobór personelu, przeciążenie negatywnymi emocjami, które z tego niedoboru wynikają – mówi dr Monika Zielińska-Sitkiewicz.

Raport „State of Health in the EU – Polska. Profil systemu ochrony zdrowia 2023” wynika, że Polska jest jednym z krajów o najniższej liczbie pielęgniarek w przeliczeniu na liczbę ludności – 5,7 na tysiąc mieszkańców w porównaniu ze wskaźnikiem 8,5 w całej UE.

Dane z CRPiP wskazują, że prawie co trzecia zarejestrowana pielęgniarka i położna ma 51–60 lat, podobny odsetek ma ponad 60 lat. Co istotne, 34 proc. pielęgniarek osiągnęło już wiek emerytalny, a zaledwie 16,5 proc. ma mniej niż 40 lat. Według prognoz przedstawionych w raporcie NIPiP z kwietnia 2022 roku, do 2030 roku 65 proc. obecnie zatrudnionych pielęgniarek będzie w wieku uprawniającym do świadczeń emerytalnych. Analiza dynamiczna wskazuje na systematyczny wzrost średniego wieku – z danych NIPiP wynika, że w ciągu zaledwie 15 lat średnia wieku pielęgniarek wzrosła o prawie 10 lat.

– Średnia wieku, na jaką zwraca uwagę w swoim raporcie z maja 2023 roku Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, obecnie kształtuje się w okolicach 54 lat i jest silna tendencja rosnąca, więc jest to bardzo niepokojące zjawisko – wskazuje ekspertka SGGW.

 My w naszym badaniu podkreślaliśmy, że mamy faktycznie sporo osób młodych, co nas bardzo ucieszyło. Na pewno nie jest to na razie w żaden sposób próba reprezentacyjna, natomiast zaczęliśmy się przyglądać odpowiedziom tej grupy młodej. I tutaj należy podkreślić, że ona jest najbardziej uwrażliwiona na to przeciążenie pracą. Ci młodzi ludzie wchodzą do tego zawodu i odczuwają dotkliwe skutki braku personelu. Na pewno badanie będzie pogłębiane i na pewno będziemy się przyglądać, czy to jest ten kluczowy i główny powód, który powoduje to, że część tych osób odchodzi z zawodu.

Według prognoz NIPiP liczba pielęgniarek i położnych nabywających uprawnienia emerytalne będzie się zwiększać z roku na rok. Przy założeniu stałej liczby osób uzyskujących prawo wykonywania zawodu na poziomie 6205 pogłębiać się będzie ubytek kadry – w 2023 roku odpływ wyniesie 2,5 tys., a w 2030 roku – 3,7 tys. To daje łączną liczbę ponad 26 tys. w latach 2023–2030.

 W indywidualnych rozmowach z pielęgniarkami widzimy, że na pewno mniej obciążająca jest praca w prywatnej służbie zdrowia. W naszym badaniu ankietowym mamy zdecydowaną przewagę osób pracujących w publicznej służbie zdrowia, natomiast to, na co ja zwróciłam uwagę, to faktycznie chyba największa liczebność osób pracujących w prywatnej służbie zdrowia pojawiła się w najstarszej grupie wiekowej, do 54 lat. Wydaje mi się więc, że to jest takie przejście do przychodni czy innych miejsc związanych z ochroną zdrowia, gdzie już praca jest zdecydowanie lżejsza – zauważa dr Monika Zielińska-Sitkiewicz.

źródło: biznes.newseria.pl

Deklaracja Gdańska 2024 wzywa do podjęcia prac legislacyjnych , które umożliwią pełne i efektywne wykorzystanie nowych kompetencji, samodzielnych ról zawodowych, umożliwiających zwiększenie dostępności do świadczeń zdrowotnych, poprawę jakości i bezpieczeństwa pacjentów oraz optymalizacji systemu opieki zdrowotnej.

Deklaracja Gdańska została 22 maja 2024 roku przekazana na ręce Izabeli Leszczyny, Minister Zdrowia.

Dokument zawiera postulat podjęcia prac legislacyjnych i systemowych, które dostosują obecnie funkcjonujący model opieki zdrowia  do potrzeb społecznych przez efektywne wykorzystanie zasobów ludzkich w polskim systemie ochrony zdrowia, w tym pielęgniarek i położnych m.in. przez wdrożenie nowego poziomu kompetencji, czyli Zaawansowanej praktyki pielęgniarskie i położnej.

Sygnatariusze zwracają uwagę, iż model ten został z sukcesami i korzyściami dla pacjentów wdrożony w wielu krajach europejskich.

– Mamy poczucie, że dziś marnowane są środki publiczne. Mamy świetnie wykształcaną  grupę zawodową, która ma obowiązek ustawicznego kształcenia i z niej nie korzystamy jako państwo. To zmarnowany kapitał. Nasz zawód zmienił się na przestrzeni ostatnich lat: to nie tylko stereotypowo pojmowana pielęgnacja. Dziś pielęgniarki i położne to profesjonaliści medyczni, których kompetencje powinny być fundamentem systemu zdrowia. Nie są to sny czy marzenia – popatrzmy na systemy ochrony zdrowia, które funkcjonują w innych krajach – mówi Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

– To pielęgniarki stają się fundamentem opieki nad pacjentem. Trudno mówić dzisiaj o nowoczesnym systemie ochrony zdrowia bez zaawansowanej praktyki pielęgniarek i położnych. Zaawansowana opieka to nie tylko większe umiejętności i kompetencje kliniczne, ale również umiejętność zarządzania procesem opieki nad pacjentem i coś, co jest mi szczególnie bliskie – edukacja. Edukowanie pacjenta, jego rodziny, medycyna prewencyjna, profilaktyka, promowanie zdrowego stylu życia – kto zrobi to lepiej niż pielęgniarka? Dzięki takiemu podejściu mamy szansę na skuteczniejszą opiekę, skracanie czasu hospitalizacji, zapobieganie powikłaniom i skracanie kolejek – mówiła podczas konferencji, która była motorem do  podpisania Deklaracji Gdańskiej, Izabela Leszczyna, minister zdrowia.

Deklaracja Gdańska została uchwalona przez uczestników konferencji „Zaawansowana praktyka pielęgniarek i położnych wartością dla pacjenta, systemu i płatnika”. Podpisali ją reprezentanci: Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych,  Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego,  Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych oraz Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego.

źródło: Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych

Rada Organizacji Pacjentów przy ministrze właściwym ds. zdrowia poparła postulaty Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych zawarte w stanowisku z 14 lutego 2024 r. w sprawie zmiany zasad odpowiedzialności personelu medycznego.
Samorządy zawodowe – lekarzy oraz pielęgniarek i położnych – domagały się zmiany modelu odpowiedzialności medyków za zdarzenia niepożądane. We wspólnym stanowisku wskazały, że polski system ochrony zdrowia, oparty na poszukiwaniu winnych i ich karaniu, nie służy poprawie jakości opieki nad pacjentem.

Jest to nie tylko szkodliwe dla relacji między pacjentami a personelem medycznym, ale także nie sprzyja rozwojowi i kształceniu kadry medycznej, szczególnie w tzw. obszarach „pozwogennych”. Dodatkowo, skupianie się na winie jednostek nie przyczynia się do zapobiegania podobnym zdarzeniom w przyszłości ani nie zapewnia bezpieczeństwa leczenia. Zmiana podejścia do sytuacji, w których procedury medyczne zakończyły się niepowodzeniem, powinna polegać na zdjęciu z pracowników ochrony zdrowia ryzyka odpowiedzialności karnej za czyny nieumyślne.

Jest to kluczowe, aby mogli skupić się na udzielaniu skutecznej pomocy pacjentom. Samorządy wzywają również do wprowadzenia mechanizmów umożliwiających pacjentom uzyskanie rekompensaty za ewentualne szkody w sposób efektywny, szybki i pozasądowy.

źródło: NIL

Już z końcem tego roku, tj. z  dniem 31 grudnia 2024 r. stracą ważność deklaracje złożone do pielęgniarki POZ (Podstawowej Opieki Zdrwotnej), położnej POZ, lekarza POZ, którzy nie stworzyli zespołu POZ! – alarmuje Naczlena Izba Pielęgniarek i Położnych.Dojdzie do tego na podstawie przepisów przejściowych w art. 33 i 34 ustawy z dnia 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej.
Co to oznacza?
Opiekę pielęgniarki POZ i położnej POZ utraci około 7.704.963 pacjentów, co stanowi 20,3% społeczeństwa. Jest to grupa pacjentów, która złożyła deklaracje wyboru do pielęgniarek POZ i położnych POZ, które kontraktują z Narodowym Funduszem Zdrowia wyłącznie świadczenia pielęgniarskie i położnicze w formie praktyk zawodowych lub podmiotów leczniczych (dane według danych Narodowego Funduszu Zdrowia). Wskazanych pacjentów obejmuje opieką łącznie 1587 podmiotów pielęgniarskich i położnych.

Pacjenci pozostaną bez opieki pielęgniarek POZ i położnych POZ, które w ramach swoich kompetencji wykonują świadczenia gwarantowane zadeklarowanym pacjentom głównie w miejscu zamieszkania (domu) świadczeniobiorcy.

Pielęgniarka POZ realizuje samodzielnie bez zlecenia lekarskiego świadczenia od profilaktyki chorób układu krążenia, zlecania badań diagnostycznych, ordynowania leków,  wystawiania recept na leki zlecone przez lekarza – w ramach kontynuacji leczenia, ordynowania wyrobów medycznych, do kompleksowej opieki pielęgniarskiej,  na ten moment w trzech zakresach porad: leczenie ran, stomijna i urologiczna.

Położna POZ planuje i realizuje pielęgnacyjną opiekę położniczo-neonatologiczno-ginekologiczną nad kobietą i dzieckiem, od profilaktyki raka szyjki macicy do prowadzenia samodzielnie ciąży i porodu fizjologicznego.

Obecnie, z inicjatywy Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad projektem porady infekcyjnej pielęgniarki POZ. Porada infekcyjna to kolejny krok w kierunku samodzielności zawodowej pielęgniarki POZ i usprawnienie dostępności do świadczeń w okresie nasilonych infekcji.
Pacjenci mogą być pozbawieni opieki i świadczeń medycznych w wyżej wymienionych zakresach.
 
Konieczne zmiany
Samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych kilkukrotnie alarmował już w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. Bezwzględnie konieczne są zmiany legislacyjne w zakresie Ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej. Przepisy nie precyzują zasad, na jakich samodzielne praktyki pielęgniarskie i położnicze będą wchodzić w zespoły koordynowanej opieki POZ.

Warto podkreślić, iż dzisiaj to de facto pacjent tworzy zespół terapeutyczny: składa deklarację wyboru do lekarza POZ, pielęgniarki POZ, położnej POZ, którzy wspólnie sprawują nad nim opiekę.
 
Tragiczne konsekwencje
Konsekwencje wprowadzenia tego nieprzemyślanego prawa mają wymiar społeczny oraz wymiar ekonomiczny.
Po pierwsze, daleko idącą konsekwencją utraty ważności deklaracji wyboru z dniem 31 grudnia 2024 r. będzie faktyczne pozbawienie pacjentów prawa do świadczeń zdrowotnych w ramach systemu podstawowej opieki zdrowotnej.

Należy wyraźnie podkreślić, że zapewnienie równego dostępu  do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych stanowi konstytucyjny obowiązek władz publicznych. Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego art. 68 Konstytucji nadaje każdemu obywatelowi prawo do ochrony zdrowia.

Po drugie, należy zwrócić na społeczne i gospodarcze skutki likwidacji działających od ponad 20 lat podmiotów wykonujących działalność leczniczą udzielających świadczeń zdrowotnych w ramach systemu podstawowej opieki zdrowotnej. Pracujące w nim pielęgniarki i położne zostaną pozbawione możliwości działania, a tym samym utraty miejsc pracy i możliwości zarabiania. Warto zwrócić uwagę, iż zostanie także ograniczona samodzielność zawodowa pielęgniarek i położnych, co jest niezgodne także z Ustawą o zawodach pielęgniarki i położnej.
 
Oczekiwania
Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych oczekuje od rządu, Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia pilnego wprowadzenia przepisu gwarantującego możliwość oddzielnego i samodzielnego kontraktowania świadczeń zdrowotnych w ramach poszczególnych zakresów: pielęgniarki POZ, położnej POZ, lekarza POZ. Umożliwi to zachowanie swobody działalności gospodarczej i pozwoli świadczeniodawcom na udzielanie świadczeń zdrowotnych w formach przewidzianych przez obowiązującą ustawę o działalności leczniczej. – Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych  przyjęła stanowisko w sprawie podjęcia pilnych prac legislacyjnych nad utrzymaniem samodzielności podmiotów sprawujących opiekę nad pacjentami w podstawowej opiece zdrowotnej w zakresie: pielęgniarka podstawowej opieki zdrowotnej, położna podstawowej opieki zdrowotnej. Jeśli nie będzie zmian pacjenci zostaną bez opieki, a nam uniemożliwi się wykonywanie naszej pracy. Znowu mamy do czynienia z nieprzemyślanym działaniem. Mimo apeli, monitów i składanych przez nas zastrzeżeń projekt wszedł w życie. Czy ktoś zastanowił się nad konsekwencjami? Mamy ostatni moment na zmiany – podsumowuje Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

źródło: NIPIP

Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych przyjęło stanowisko popierające nowelizację obywatelskiego projektu ustawy o  zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
Jesteśmy często pytani jako samorząd zawodowy o stanowisko w sprawie projektu obywatelskiego. Braliśmy udział w zbieraniu podpisów, wielu z nas podpisało się pod tym projektem. Dostrzegamy szereg problemów i wielokrotnie apelowaliśmy o pozytywne zmiany. Problem zmniejszania się liczby pielęgniarek, w wielu regionach stały już ich deficyt, szybki wzrost średniego wieku oraz nowe wyzwania, z którymi spotykają się pielęgniarki i położne w związku ze zmianami demograficznymi i rozwojem medycyny nie są fantazją, a realiami, z którymi mierzymy się w codziennej pracy – mówi Mariola Łodzińska, prezes NIPIP. – Celem jest zatrzymanie pielęgniarek z dużym doświadczeniem i kilkudziesięcioma latami pracy i równoczesne przyciągnięcie młodych. Bo oni zazwyczaj, jeśli podejmują prace w zawodzie, to w prywatnych podmiotach, a nie systemie publicznym.
 
Obowiązująca dzisiaj ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych doprowadziła do konfliktów w środowisku oraz stworzyła pracodawcom możliwość stosowania praktyki oszczędzania przez sztuczne obniżanie wymagań na poszczególnych stanowiskach bez związku z realnie wykonywanymi obowiązkami. W stanowisku czytamy: „Najważniejsze postulaty to zmniejszenie różnic płacowych bez pomijania kompetencji, czyli zarówno wykształcenia jaki i doświadczenia. Oba te aspekty są bardzo ważne w naszym zawodzie. Po drugie bardzo ważny jest postulat uznania wykształcenia posiadanego, a nie wymaganego na danym stanowisku.”
 
Zdaniem Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych zawody pielęgniarki i położnej są szczególnymi zawodami, ze względu na specyficzne warunki pracy, dbanie o bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta podczas realizowania świadczeń zdrowotnych, dlatego organizacja i funkcjonowanie tych zawodów wymaga ujednolicenia rozwiązań systemowych, poprzez wprowadzenie motywacyjnego poziomu wynagrodzeń i zapobieganiu nierównościom w poszczególnych grupach wynagrodzeń.
 
 
Stanowisko nr 2 Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych z dnia 13 lutego 2024 r.
w sprawie poparcia nowelizacji obywatelskiego projektu ustawy o  zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych
 
Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych popiera propozycje zapisów zawartych w projekcie ustawy o  zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, który został złożony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej w Sejmie RP.
 
W opinii Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych obywatelski projekt jest pożądaną i konieczną nowelizacją ww. ustawy, ze względu na sukcesywne i ostateczne zniwelowane różnic i dysproporcji w zakresie poziomu wynagrodzeń pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych. Ostatnia nowelizacja ustawy wprowadziła krzywdzące zasady wynagrodzeń, szczególnie wśród grupy pielęgniarek i położnych, które charakteryzują się bardzo dużym doświadczeniem zawodowym.
 
Zdaniem Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych zawody pielęgniarki i położnej są szczególnymi zawodami, ze względu na specyficzne warunki pracy, dbanie o bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta podczas realizowania świadczeń zdrowotnych, dlatego organizacja i funkcjonowanie tych zawodów wymaga ujednolicenia rozwiązań systemowych, poprzez wprowadzenie motywacyjnego poziomu wynagrodzeń i zapobieganiu nierównościom w poszczególnych grupach wynagrodzeń.
 
Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych zwraca szczególną uwagę na właściwy przepis w projekcie ustawy, gdyż kryterium faktycznie posiadanych kwalifikacji na zajmowanym stanowisku, będą podstawą do ustalenia współczynników pracy dla danej grupy zawodowej. Niezwykle ważnym elementem będzie wniesienie przepisu gwarantującego przekazywanie środków finansowych na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia wprowadzone przedmiotową ustawą, a także stworzenie mechanizmu podnoszenia wynagrodzeń zasadniczych pracowników w sposób ciągły, przez cały rok kalendarzowy.
 
 
źródło: NIPIP
Pod względem liczby pielęgniarek przypadających na 1000 mieszkańców Polska jest w ogonie Europy. Do wykonywania tego zawodu zniechęcają m.in. niskie zarobki, trudne warunki pracy i choroby zawodowe. Średnia wieku pielęgniarek i położnych jest wysoka, a młode osoby niechętnie podejmują pracę w szpitalach, wybierając prywatne placówki. Dodatkowo w połowie ubiegłego roku chaos wprowadziła ustawa o wynagrodzeniach pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, znacznie różnicując zarobki w tej grupie zawodowej. Po roku walki Ogólnopolskiemu Związkowi Zawodowemu Pielęgniarek i Położnych udało się doprowadzić do stworzenia projektu jej nowelizacji, która ma uporządkować sytuację. Pod koniec lipca Sejm odesłał ją do prac w komisjach.
 
– Ustawa o wynagrodzeniach wprowadziła bardzo duży chaos i żeby go naprawić, a przynajmniej zmniejszyć, niezbędne są zmiany. Dlatego nasza organizacja powołała Komitet Ustawy Obywatelskiej i odbyło się pierwsze czytanie w Sejmie. Czekamy w tej chwili na Komisję Zdrowia i na Komisję Finansów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dorota Ronek, wiceprzewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP). – Zmiany, które proponujemy, spowodują przede wszystkim zatrzymanie lawiny pozwów sądowych i zachęcą młode osoby do podejmowania pracy.

1 lipca 2022 roku została wprowadzona nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych. Związek wskazuje, że ustawa w przyjętym kształcie doprowadziła do licznych degradacji i dyskryminacji zawodowej pielęgniarek i położnych w Polsce. Zaowocowało to falą protestów społecznych i procesów sądowych. Do dziś toczy się blisko 3 tys. takich spraw.

Pielęgniarki mają nadzieję, że przegłosowanie przez Sejm obywatelskiego projektu nowelizacji w pierwszym czytaniu, co nastąpiło 28 lipca, doprowadzi do pozytywnych zmian w sytuacji zatrudnionych. Postulowane zmiany skupiają się wokół czterech zagadnień. Chodzi o podniesienie współczynników pracy dla piątej i szóstej grupy zawodowej, co wpłynie na wzrost ich zarobków. Obecnie w konsekwencji ustawy różnice między wynagrodzeniami tej grupy oraz pielęgniarkami i położnymi z drugiej grupy sięgają 2–3 tys. zł.

 Kolejna sprawa to jest uznaniowość pracodawców w zakresie kwalifikacji, bo ustawa ma zapis „kwalifikacje wymagane”, a nie „kwalifikacje posiadane”. Wnioskujemy, żeby to zmienić, żeby zapobiec dalszej kreatywnej polityce w zakładach pracy i wypłacie wynagrodzeń w oparciu o niższe kwalifikacje, niż faktycznie pielęgniarki i położne posiadają – wyjaśnia Dorota Ronek.

Trzecim żądaniem jest gwarancja przekazywania środków na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia określonego ustawą w ramach systemu świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

– W zeszłym roku było to finansowanie na PESEL czy na numer prawa wykonywania zawodu i pracodawcy wtedy chętniej te podwyżki dawali, w tej chwili dają wypowiedzenia zmieniające, chcąc obniżyć wynagrodzenia i zakwalifikować się do niższej grupy w związku z brakiem finansowania tych podwyżek – tłumaczy Dorota Ronek. – I czwarty punkt w projekcie naszej ustawy to jest kwestia podnoszenia wynagrodzenia od następnego miesiąca po podniesieniu przez pielęgniarki i położne kwalifikacji i przedstawieniu dokumentu potwierdzającego.

Z danych Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że w ciągu ostatnich kilku lat liczba pielęgniarek przypadających na 1000 mieszkańców zmniejszyła się z 5,2 do 5,1. Średnia dla krajów Unii Europejskiej wynosi 9, w Szwajcarii – 16 (choć Ministerstwo Zdrowia podaje inne dane, zdaniem OZZPiP niewiarygodne). Młodzi ludzie nie mają motywacji, by przychodzić do zawodu. Średnia wieku wśród pielęgniarek wynosi w tej chwili 54 lata, wśród położnych – 50. W 2030 roku 65 proc. pielęgniarek i 60 proc. położnych będzie w wieku uprawniającym do świadczeń emerytalnych. Obecnie blisko 80 tys., czyli aż 1/5 pielęgniarek i położnych, pracuje mimo uzyskania wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę. Z kolei spośród absolwentów szkół pielęgniarskich tylko 60 proc. trafia do publicznej ochrony zdrowia, a szczególnie niechętnie podejmują oni pracę w szpitalach.

– Mamy szansę poprawić sytuację w pielęgniarstwie przed 2030 rokiem, kiedy to 60 proc. pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny, ale tutaj trzeba dobrej woli ze strony rządzących. Pewne dobre zmiany się naprawdę odbyły, bo wynagrodzenia na pewno wzrosły, ale są bardzo niesprawiedliwe – mówi wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. – Konieczne są wszystkie zmiany, które były zaproponowane uchwałą rządu i są zawarte w „Polityce Wieloletniej Państwa na rzecz Pielęgniarstwa i Położnictwa”. Ona tak naprawdę nie jest realizowana. To są normy zatrudnienia określone na poziomie minimum w niektórych zakresach, ale są zakresy, jak chociażby psychiatria, gdzie nie ma tych norm i dochodzi do tego, że jest jedna pielęgniarka w trakcie dyżuru.

Kolejnymi postulatami środowiska pielęgniarek i położnych są urlop na poratowanie zdrowia oraz emerytury pomostowe, gdyż – jak wynika z danych OZZPiP – średnia długość życia pielęgniarki wynosi 61–62 lata w związku z chorobami zawodowymi. Związek domaga się także opracowania kompetencji w zależności od kwalifikacji (etapu kształcenia). Brak takiej regulacji powoduje, że pracodawcy nie wykorzystują kompetencji wielu pielęgniarek i położnych, ponieważ nie mają ich świadomości.

źródło: Newseria

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.
Prowadzony przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych” zakłada przeszkolenie 35 000 osób na bezpłatnych kursach specjalistycznych i kwalifikacyjnych. Projekt trwa do końca 2023 roku, a kursy sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Wartość projektu to 112 mln zł.

Pandemia COVID-19 postawiła ochronę zdrowia przed całym spektrum wyzwań. Ponieważ wirusolodzy ostrzegają, że zakażenia wirusem SARS-CoV-2 nie są ostatnim zagrożeniem epidemicznym, z którym przyszło się zmierzyć, kluczowa jest zatem walka ze skutkami pandemii i przygotowanie się na kolejne epidemie. COVID-19 udowodnił, że konieczne jest zwiększanie zakresu kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych”, finansowany ze środków unijnych, ma pomóc osiągnąć ten cel. Zakłada on przeszkolenie do końca 2023 roku 35 000 osób z całej Polski. W bezpłatnych kursach może wziąć udział każda pielęgniarka i położna, niezależnie od formy zatrudnienia.

Projekt obejmuje 13 kursów specjalistycznych i 3 kwalifikacyjne. Szczegółowa lista szkoleń dostępna jest na stronie www.nipip.pl w zakładce „Projekt”.

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.

Prelegenci: prof. dr hab. Maria Kózka, dr hab. n. o zdr. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prof. GUM, dr hab. n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, prof. UM w Lublinie.

Podczas konferencji odbędzie się debata z przedstawicielami władz i ochrony zdrowia.

Źródło: NIPIP

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.
Prowadzony przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych” zakłada przeszkolenie 35 000 osób na bezpłatnych kursach specjalistycznych i kwalifikacyjnych. Projekt trwa do końca 2023 roku, a kursy sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Wartość projektu to 112 mln zł.

Pandemia COVID-19 postawiła ochronę zdrowia przed całym spektrum wyzwań. Ponieważ wirusolodzy ostrzegają, że zakażenia wirusem SARS-CoV-2 nie są ostatnim zagrożeniem epidemicznym, z którym przyszło się zmierzyć, kluczowa jest zatem walka ze skutkami pandemii i przygotowanie się na kolejne epidemie. COVID-19 udowodnił, że konieczne jest zwiększanie zakresu kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych”, finansowany ze środków unijnych, ma pomóc osiągnąć ten cel. Zakłada on przeszkolenie do końca 2023 roku 35 000 osób z całej Polski. W bezpłatnych kursach może wziąć udział każda pielęgniarka i położna, niezależnie od formy zatrudnienia.

Projekt obejmuje 13 kursów specjalistycznych i 3 kwalifikacyjne. Szczegółowa lista szkoleń dostępna jest na stronie www.nipip.pl w zakładce „Projekt”.

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.

Prelegenci: prof. dr hab. Maria Kózka, dr hab. n. o zdr. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prof. GUM, dr hab. n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, prof. UM w Lublinie.

Podczas konferencji odbędzie się debata z przedstawicielami władz i ochrony zdrowia.

Źródło: NIPIP

Narastający od lat niedobór kadr jest jedną z największych bolączek polskiego systemu zdrowotnego. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby pielęgniarek i położnych. Dlatego dla tych, które przyjechały z Ukrainy i mają kwalifikacje zawodowe, z pewnością nie zabraknie pracy. Przyjęta dwa tygodnie temu specustawa umożliwiła przyznawanie im prawa do wykonywania zawodu w Polsce w ramach szybkiej ścieżki, skróconej do minimum formalności. – W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia w ramach tej szybkiej ścieżki – mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
– Po pandemii COVID-19 pozostał dług zdrowotny i to ograniczenie świadczeń w niektórych obszarach jest dość drastyczne. Jeszcze nie wyszliśmy z pandemii, a już mamy nowy, ogromny problem dotyczący tego, w jaki sposób polska ochrona zdrowia poradzi sobie z zabezpieczeniem świadczeń zdrowotnych dla uchodźców, dla obywateli Ukrainy. Liczymy na nasze ukraińskie koleżanki pielęgniarki, położne tudzież pielęgniarzy, że pomogą nam ten system wesprzeć – mówi agencji Newseria Biznes Zofia Małas.

Polski system opieki zdrowotnej od lat boryka się z narastającym deficytem kadr medycznych. Opublikowany jeszcze przed pandemią raport ManpowerGroup („Niedobór talentów w służbie zdrowia”) pokazał, że 72 proc. polskich szpitali potrzebuje pielęgniarek wszystkich specjalizacji, 68 proc. szuka lekarzy, a 13 proc. – położnych. Z kolei według danych OECD Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby pielęgniarek. Na każdy tysiąc mieszkańców przypada ich pięć, podczas gdy średnia unijna jest prawie dwukrotnie wyższa. Co więcej, średnia wieku wśród polskich pielęgniarek sukcesywnie wzrasta i obecnie wynosi około 50 lat.

– Mamy w Polsce ogromny kryzys kadrowy dotyczący pielęgniarek i położnych. Jest ogromna luka pokoleniowa, która cały czas się pogłębia. Każdego roku ok. 10 tys. pielęgniarek i położnych odchodzi na zasłużony odpoczynek, a do zawodu wchodzi tylko ok. 5 tys., chociaż w ostatnim roku wydaliśmy nieco więcej, bo ok. 6,9 tys. praw do wykonywania zawodu. Nie wszyscy podjęli jednak pracę – mówi prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – Tak naprawdę w tej chwili system może wchłonąć każdą liczbę pielęgniarek i położnych z Ukrainy. Nie boimy się, że nasze koleżanki z Ukrainy zaleją rynek, bo pracy jest bardzo dużo, a kadry mamy zbyt mało w stosunku do potrzeb. Dlatego witamy nasze koleżanki z otwartymi rękami.

Środowiska branżowe już od kilku tygodni wskazują, że napływ pielęgniarek i położnych z ogarniętej wojną Ukrainy może się okazać ratunkiem dla przeciążonej służby zdrowia, a polskie szpitale są gotowe je zatrudniać. Już w 2019 roku aż 79 proc. szpitali deklarowało, że są otwarte i gotowe na takie rozwiązanie. Przeciw opowiedziało się jedynie 3 proc. placówek (raport ManpowerGroup).

– Jest tylko jeden problem, mianowicie większość z nich nie od razu będzie mogła pracować w wyuczonym zawodzie pielęgniarki lub położnej. Ale jesteśmy otwarci i liczymy na to, że polscy pracodawcy będą zatrudniać ukraińskich medyków, pielęgniarki i położne na stanowiskach pomocniczych. To może być na początek np. odpowiednik dawnej sanitariuszki, salowej, to może być też sekretarka, która przy okazji pomoże w tłumaczeniach w przypadku potencjalnych problemów, ponieważ Polacy na ogół nie znają języka ukraińskiego – wymienia Zofia Małas. – Oczywiście nie możemy mówić o wykonywaniu zawodu pielęgniarki, położnej, zawodu regulowanego, jeżeli nie zna się języka. To jest bardzo trudne i zbyt niebezpieczne dla pacjenta. Ale organizowany jest kurs języka polskiego dla koleżanek ukraińskich, żeby w miarę szybko przystąpiły do pracy.

Dla osób, które znają język polski, możliwa jest szybka i uproszczona ścieżka zdobycia prawa wykonywania zawodu. Takie regulacje zaczęły obowiązywać już także w trakcie pandemii COVID-19, kiedy polska służba zdrowia potrzebowała dodatkowych rąk do pracy.

– Przedstawia się dokumenty bądź uwierzytelnioną kopię dokumentów Ministerstwu Zdrowia, które rozpatruje je i w przypadku pozytywnego rozpatrzenia przesyła do danej okręgowej izby decyzję w sprawie wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarce czy położnej. Izba w ciągu siedmiu dni takie prawo wydaje. Oczywiście będzie to prawo wykonywania zawodu z pewnymi ograniczeniami, ponieważ osoba taka musi pracować pod nadzorem. Jeżeli zna język i pracowała wcześniej w Ukrainie w zawodzie, to z trzymiesięcznym nadzorem. Jeżeli nie pracowała w zawodzie, to ten nadzór musi być roczny – wyjaśnia prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Szybka ścieżka uznawania kwalifikacji zawodowych to rozwiązanie uwzględnione w przyjętej na początku marca specustawie dotyczącej uchodźców z Ukrainy.

– Jeżeli znajdzie się podmiot, w którym dana pielęgniarka czy położna będzie chciała pracować, może ona wystąpić do ministra zdrowia o zgodę na wykonywanie pracy z ograniczonymi czynnościami. W takiej sytuacji nie musi ona nawet oświadczać, że zna język, tylko całą odpowiedzialność ponosi wtedy pracodawca, który wystąpił z chęcią zatrudnienia danej osoby – podkreśla Zofia Małas.

Jak wskazuje prezes NRPiP, w Polsce jeszcze przed wojną pracowało 30 położnych i ponad 500 pielęgniarek z Ukrainy zarejestrowanych w Centralnym Rejestrze Pielęgniarek i Położnych. Około 200 z nich to pielęgniarki po nostryfikacji ukraińskich dyplomów i uznaniu prawa wykonywania zawodu w Polsce, natomiast pozostałe – ok. 300 – kończyły polskie uczelnie na kierunku pielęgniarstwa bądź położnictwa.

– W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka już około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia na zasadzie szybkiej ścieżki, w celu wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarki lub położnej pod nadzorem, na ograniczone czynności. Jednak skala tego zatrudnienia będzie rosła – mówi Zofia Małas.

źródło: newseria

Narastający od lat niedobór kadr jest jedną z największych bolączek polskiego systemu zdrowotnego. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby pielęgniarek i położnych. Dlatego dla tych, które przyjechały z Ukrainy i mają kwalifikacje zawodowe, z pewnością nie zabraknie pracy. Przyjęta dwa tygodnie temu specustawa umożliwiła przyznawanie im prawa do wykonywania zawodu w Polsce w ramach szybkiej ścieżki, skróconej do minimum formalności. – W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia w ramach tej szybkiej ścieżki – mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
– Po pandemii COVID-19 pozostał dług zdrowotny i to ograniczenie świadczeń w niektórych obszarach jest dość drastyczne. Jeszcze nie wyszliśmy z pandemii, a już mamy nowy, ogromny problem dotyczący tego, w jaki sposób polska ochrona zdrowia poradzi sobie z zabezpieczeniem świadczeń zdrowotnych dla uchodźców, dla obywateli Ukrainy. Liczymy na nasze ukraińskie koleżanki pielęgniarki, położne tudzież pielęgniarzy, że pomogą nam ten system wesprzeć – mówi agencji Newseria Biznes Zofia Małas.

Polski system opieki zdrowotnej od lat boryka się z narastającym deficytem kadr medycznych. Opublikowany jeszcze przed pandemią raport ManpowerGroup („Niedobór talentów w służbie zdrowia”) pokazał, że 72 proc. polskich szpitali potrzebuje pielęgniarek wszystkich specjalizacji, 68 proc. szuka lekarzy, a 13 proc. – położnych. Z kolei według danych OECD Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby pielęgniarek. Na każdy tysiąc mieszkańców przypada ich pięć, podczas gdy średnia unijna jest prawie dwukrotnie wyższa. Co więcej, średnia wieku wśród polskich pielęgniarek sukcesywnie wzrasta i obecnie wynosi około 50 lat.

– Mamy w Polsce ogromny kryzys kadrowy dotyczący pielęgniarek i położnych. Jest ogromna luka pokoleniowa, która cały czas się pogłębia. Każdego roku ok. 10 tys. pielęgniarek i położnych odchodzi na zasłużony odpoczynek, a do zawodu wchodzi tylko ok. 5 tys., chociaż w ostatnim roku wydaliśmy nieco więcej, bo ok. 6,9 tys. praw do wykonywania zawodu. Nie wszyscy podjęli jednak pracę – mówi prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – Tak naprawdę w tej chwili system może wchłonąć każdą liczbę pielęgniarek i położnych z Ukrainy. Nie boimy się, że nasze koleżanki z Ukrainy zaleją rynek, bo pracy jest bardzo dużo, a kadry mamy zbyt mało w stosunku do potrzeb. Dlatego witamy nasze koleżanki z otwartymi rękami.

Środowiska branżowe już od kilku tygodni wskazują, że napływ pielęgniarek i położnych z ogarniętej wojną Ukrainy może się okazać ratunkiem dla przeciążonej służby zdrowia, a polskie szpitale są gotowe je zatrudniać. Już w 2019 roku aż 79 proc. szpitali deklarowało, że są otwarte i gotowe na takie rozwiązanie. Przeciw opowiedziało się jedynie 3 proc. placówek (raport ManpowerGroup).

– Jest tylko jeden problem, mianowicie większość z nich nie od razu będzie mogła pracować w wyuczonym zawodzie pielęgniarki lub położnej. Ale jesteśmy otwarci i liczymy na to, że polscy pracodawcy będą zatrudniać ukraińskich medyków, pielęgniarki i położne na stanowiskach pomocniczych. To może być na początek np. odpowiednik dawnej sanitariuszki, salowej, to może być też sekretarka, która przy okazji pomoże w tłumaczeniach w przypadku potencjalnych problemów, ponieważ Polacy na ogół nie znają języka ukraińskiego – wymienia Zofia Małas. – Oczywiście nie możemy mówić o wykonywaniu zawodu pielęgniarki, położnej, zawodu regulowanego, jeżeli nie zna się języka. To jest bardzo trudne i zbyt niebezpieczne dla pacjenta. Ale organizowany jest kurs języka polskiego dla koleżanek ukraińskich, żeby w miarę szybko przystąpiły do pracy.

Dla osób, które znają język polski, możliwa jest szybka i uproszczona ścieżka zdobycia prawa wykonywania zawodu. Takie regulacje zaczęły obowiązywać już także w trakcie pandemii COVID-19, kiedy polska służba zdrowia potrzebowała dodatkowych rąk do pracy.

– Przedstawia się dokumenty bądź uwierzytelnioną kopię dokumentów Ministerstwu Zdrowia, które rozpatruje je i w przypadku pozytywnego rozpatrzenia przesyła do danej okręgowej izby decyzję w sprawie wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarce czy położnej. Izba w ciągu siedmiu dni takie prawo wydaje. Oczywiście będzie to prawo wykonywania zawodu z pewnymi ograniczeniami, ponieważ osoba taka musi pracować pod nadzorem. Jeżeli zna język i pracowała wcześniej w Ukrainie w zawodzie, to z trzymiesięcznym nadzorem. Jeżeli nie pracowała w zawodzie, to ten nadzór musi być roczny – wyjaśnia prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Szybka ścieżka uznawania kwalifikacji zawodowych to rozwiązanie uwzględnione w przyjętej na początku marca specustawie dotyczącej uchodźców z Ukrainy.

– Jeżeli znajdzie się podmiot, w którym dana pielęgniarka czy położna będzie chciała pracować, może ona wystąpić do ministra zdrowia o zgodę na wykonywanie pracy z ograniczonymi czynnościami. W takiej sytuacji nie musi ona nawet oświadczać, że zna język, tylko całą odpowiedzialność ponosi wtedy pracodawca, który wystąpił z chęcią zatrudnienia danej osoby – podkreśla Zofia Małas.

Jak wskazuje prezes NRPiP, w Polsce jeszcze przed wojną pracowało 30 położnych i ponad 500 pielęgniarek z Ukrainy zarejestrowanych w Centralnym Rejestrze Pielęgniarek i Położnych. Około 200 z nich to pielęgniarki po nostryfikacji ukraińskich dyplomów i uznaniu prawa wykonywania zawodu w Polsce, natomiast pozostałe – ok. 300 – kończyły polskie uczelnie na kierunku pielęgniarstwa bądź położnictwa.

– W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka już około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia na zasadzie szybkiej ścieżki, w celu wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarki lub położnej pod nadzorem, na ograniczone czynności. Jednak skala tego zatrudnienia będzie rosła – mówi Zofia Małas.

źródło: newseria

W Polsce liczba pracowników medycznych na tysiąc mieszkańców jest znacznie niższa niż w innych krajach UE, a sytuacja pogarsza się z każdym rokiem. Prognozy na kolejne lata także są alarmujące. Średnia wieku pielęgniarek to 53 lata, a według szacunków w 2030 roku będzie to 60 lat. Co roku na emeryturę odchodzi znacznie więcej osób, niż wchodzi do zawodu. W ocenie Marioli Łodzińskiej, wiceprezeski Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, deficyt kadr jest szczególnie istotny w opiece długoterminowej. Wpływają na to m.in. zasady wynagradzania pracowników służby zdrowia, które zmieniły się w czasie pandemii. 
 Publiczna ochrona zdrowia kona, a opieka długoterminowa jest w tej chwili w agonii – mówi agencji Newseria Biznes Mariola Łodzińska. – Patrząc na nasze dane zawarte w centralnym rejestrze, widać, że mamy ogromny deficyt kadr pielęgniarskich i położniczych, ale nie tylko, mówimy generalnie o wszystkich kadrach medycznych.
Problem ten mocno uwydatniła pandemia. Jesienią 2020 roku, podczas drugiej fali, zawieszone zostały normy zatrudnienia na oddziałach szpitalnych, zgodnie z którymi na daną liczbę pacjentów musi przypadać określona liczba personelu lekarskiego i pielęgniarskiego. Okazało się wówczas, że jest go za mało, co de facto powinno oznaczać zamknięcie niektórych oddziałów. Niedobór kadr medycznych to wielka bolączka przede wszystkim obszaru opieki długoterminowej.

– Wynika to z tego, że pielęgniarki muszą zapewnić opiekę pacjentom w publicznych i niepublicznych podmiotach leczniczych. Jeżeli pielęgniarki pracują w tych podmiotach, to podlegają regulacjom płacowym dotyczącym ustawy o płacy minimalnej dla pracowników – wyjaśnia wiceprezeska NIPIP. – Ta ustawa spowodowała, że pielęgniarki zamiast podejmować pracę w opiece długoterminowej, na przykład domowej, nie realizują swoich zadań, ponieważ więcej zarobią w szpitalach.

Mowa tu o wprowadzonej w lipcu br. nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. W odpowiedzi na zapisy tej ustawy tysiące pracowników służby zdrowia, w tym pielęgniarek i położnych, wzięło udział w manifestacji 11 września 2021 roku w Warszawie. Wśród postulatów znalazły się m.in. natychmiastowa zmiana wspomnianej ustawy, uznanej za krzywdzącą personel z długoletnim stażem, ale bez tytułów licencjata czy magistra, ponadto realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, zatrudnienia dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego oraz wprowadzenia norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów. 

 W opiece długoterminowej domowej stawka nie została podniesiona od 2016 roku. Została wyceniona w 2015 roku według danych na 2013 rok. A borykamy się z inflacją, ceny poszły do góry, a wycena tej formy opieki została na poziomie niezmiennym od lat – tłumaczy Mariola Łodzińska.

Jak podkreśla, to o tyle istotne, że w opiece długoterminowej rola pielęgniarki powinna być wiodąca.
– Pielęgniarka nadaje rytm pracy, wyznacza cele. W mojej ocenie powinna mieć do pomocy opiekunów, którzy odciążą ją z pracy pielęgnacyjno-opiekuńczej. Pielęgniarki powinny być przygotowane do czynności specjalistycznych, edukacji, promowania zdrowia, do utrzymania zdrowia w należytym stanie, co u nas nie ma miejsca. Obecnie wymagane są tylko pielęgniarki do opieki nad pacjentem, natomiast jedni widzą potrzebę zatrudnienia opiekunów, a inni takiej potrzeby nie widzą. Dlatego braki i przeciążenie grupy pielęgniarek i położnych są znaczące. Marnotrawi się potencjał tych pielęgniarek na czynności, które mogłyby wykonać inne zawody medyczne – zauważa przedstawicielka NIPiP.

Dane OECD i KE (raport „State of Health in the EU: Companion Report 2021”) wskazują, że liczba praktykujących lekarzy na każdy tysiąc populacji wynosi w Polsce 2,4, a liczba pielęgniarek – niecałe 6. Średnia dla UE to odpowiednio – 3,9 oraz 8,4. Krajowe wyniki są jednymi z najgorszych wśród państw członkowskich.
 Od lat informujemy rządzących, niezależnie od ekipy, która była u sterów władzy, jak wygląda sytuacja. Obecnie realizuje się czarny scenariusz. Średni wiek polskiej pielęgniarki w tej chwili to 53 lata, położnej – dwa lata mniej – wylicza Mariola Łodzińska.

Raport Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych z 2021 roku wskazuje, że prawie 36 proc. pielęgniarek (ponad 83 tys.) jest w wieku między 51 a 60 lat. Mimo nabycia uprawnień emerytalnych w zawodzie ciągle pracuje 63 tys. osób, stanowiących aż 27,2 proc. ogółu. Podobnie sytuacja wygląda wśród położnych. Prognozy zawarte w raporcie wskazują, że do 2025 roku liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych zmniejszy się o ponad 16,7 tys., a do 2030 roku – aż o blisko 36,3 tys. osób.

 Do systemu nie wchodzi tyle pielęgniarek, ile powinno. Rokrocznie ok. 10 tys. pielęgniarek nabywa prawa emerytalne. Żeby utrzymać status quo, powinno ich wchodzić do systemu 10 tys. W tym roku prawo wykonywania zawodu odebrało 6,8 tys., to jest zdecydowanie więcej niż w roku poprzednim, kiedy było to 5,5 tys. pielęgniarek, natomiast do systemu weszło tylko 2,35 tys. Pytanie, gdzie jest cała reszta – mówi wiceprezeska NIPiP. – To pytanie powinno nurtować Ministerstwo Zdrowia i osoby decyzyjne w tym kraju, ponieważ Polski nie stać jest na kształcenie tak drogich kadr, jakimi są pielęgniarki i położne.

źródło: newseria
Foto: NIPIP