Medicalpress
Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Moje Nerki” (OSMN) zwróciło się do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy o pilne zwiększenie dostępu do dializ otrzewnowych dla pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. Organizacja proponuje powołanie grupy roboczej, która przygotuje rozwiązania systemowe w tym obszarze.
Gdy nerki przestają działać, leczenie może polegać na przeszczepie, hemodializie w stacji dializ lub dializie otrzewnowej prowadzonej w domu. W Polsce korzysta z niej tylko ok. 4 proc. pacjentów, podczas gdy średnia europejska przekracza 15 proc. Terapia nie wymaga częstych dojazdów do ośrodka, co pozwala wielu chorym pracować i prowadzić aktywne życie rodzinne.

Leczenie nerkozastępcze nie powinno automatycznie oznaczać wykluczenia z normalnego życia. Wielu pacjentów mogłoby korzystać z terapii lepiej dopasowanej do codziennego funkcjonowania, gdyby dostęp do dializ domowych był szerszy – mówi prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Moje Nerki”.

Niewykorzystany potencjał dializ domowych

W Polsce zdecydowana większość pacjentów dializowanych jest leczona hemodializą w ośrodkach stacjonarnych. Zdaniem Stowarzyszenia potencjał dializ otrzewnowych pozostaje niewykorzystany. Metoda ta – choć dostępna – wciąż jest w naszym kraju niedoceniana, podczas gdy w wielu państwach europejskich stanowi powszechnie stosowaną formę leczenia.

Warto korzystać z doświadczeń krajów, które skutecznie rozwijają leczenie domowe. Zwróciliśmy się do minister zdrowia z prośbą o spotkanie i wspólną rozmowę o tym, jak poprawić dostęp do dializ otrzewnowych w Polsce. Chcielibyśmy zaprosić do niej także przedstawiciela Hiszpańskiej Federacji Pacjentów Nefrologicznych Daniela Gallego Zurro, aby pokazał, jakie rozwiązania sprawdziły się w praktyce i poprawiły sytuację pacjentów w jego kraju – podkreśla prof. Rajmund Michalski.

Choroby nerek wciąż niedostatecznie widoczne w systemie ochrony zdrowia

Przewlekła choroba nerek to jedno z największych, a jednocześnie wciąż niedostatecznie dostrzeganych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Choruje na nią ok. 4,7 mln osób, a według szacunków co roku z powodu jej późnego rozpoznania i leczenia przedwcześnie umiera nawet 80–100 tys. pacjentów.

Pomimo alarmujących danych choroby nerek nie zostały ujęte w Mapach Potrzeb Zdrowotnych wśród problemów zdrowotnych najbardziej obciążających społeczeństwo. Wyzwania dotyczące wczesnej diagnostyki oraz opieki nad pacjentami z PChN nie zostały też uwzględnione w dokumentach strategicznych. W Krajowym Planie Transformacji na lata 2022–2026 temat chorób nerek poruszono jedynie w kontekście opieki paliatywnej i hospicyjnej – czytamy w piśmie przesłanym do minister zdrowia.

Pacjenci stawiają na współpracę z MZ

Organizacja zadeklarowała gotowość współpracy z Ministerstwem Zdrowia, aby zwiększyć dostęp pacjentów nefrologicznych do dializ otrzewnowych.

Jesteśmy otwarci na współpracę z resortem zdrowia i wspólne poszukiwanie rozwiązań korzystnych zarówno dla pacjentów, jak i całego systemu. Dobrym krokiem byłoby powołanie grupy roboczej, która mogłaby przygotować model szerszego wdrożenia dializ otrzewnowych – mówi prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Moje Nerki”.

źrodło: Stowarzyszenie Moje Nerki

Przewlekła choroba nerek (PChN) rozwija się po cichu i często pozostaje niezauważona aż do momentu, gdy wyrządzi nieodwracalne szkody. Szacuje się, że na całym świecie dotyczy blisko 850 milionów ludzi, z czego mniej niż 10% wie o swoim stanie zdrowia. Również w Polsce zagrożenie rośnie – PChN dotyka już ponad 4,7 mln osób. Nowa globalna kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” ma na celu zmianę tej dramatycznej statystyki. Inicjatorzy apelują o systemowe podejście do profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób nerek, traktując je jako priorytet polityki zdrowotnej.
Cicha i podstępna – tak najczęściej mówi się o przewlekłej chorobie nerek. Przez wiele lat nie daje żadnych objawów, a jej pierwszym „symptomem” bywa dopiero konieczność dializoterapii lub przeszczepu. Tymczasem – jak pokazują dane – zagrożenie narasta. W Polsce z PChN żyje już więcej osób niż łączna populacja Warszawy i Krakowa. Na świecie problem ten dotyczy niemal 850 milionów ludzi.

W maju 2025 roku, podczas 78. Światowego Zgromadzenia Zdrowia, WHO przyjęła historyczną rezolucję, która po raz pierwszy tak jednoznacznie podkreśla znaczenie chorób nerek w skali globalnej. W dokumencie pojawia się apel do państw członkowskich o wdrażanie narodowych strategii uwzględniających profilaktykę, wczesną diagnostykę i skuteczne leczenie PChN. WHO zwraca również uwagę na silne powiązania chorób nerek z innymi schorzeniami cywilizacyjnymi – takimi jak cukrzyca, otyłość i nadciśnienie.

– Przewlekła choroba nerek dotyczy niemal 850 milionów ludzi na całym świecie, a mniej niż 10% z nich ma świadomość swojego stanu zdrowia – podkreśla Robert Dewor, dyrektor medyczny. – Konieczne są skoordynowane działania, które uwzględnią znaczenie zdrowia nerek w politykach zdrowotnych.

Kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” podkreśla, że wczesna diagnostyka PChN nie musi być ani skomplikowana, ani kosztowna. Proste, szybkie i tanie testy, możliwe do wykonania w podstawowej opiece zdrowotnej, mogą wykryć chorobę na etapie, w którym możliwe jest jeszcze skuteczne leczenie i zatrzymanie jej postępu. Wczesne wykrycie choroby pozwala nie tylko ratować zdrowie i życie pacjentów, ale także znacząco ograniczyć obciążenie systemów ochrony zdrowia.

PChN, jeśli nie jest odpowiednio leczona, prowadzi do schyłkowej niewydolności nerek (ESKD), dializoterapii lub przeszczepu. To także choroba powiązana z wysokim ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, co czyni ją jednym z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych XXI wieku. Według szacunków do 2040 roku PChN stanie się piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie.

Choć przewlekła choroba nerek rozwija się powoli i przez długi czas może przebiegać bezobjawowo, organizm wysyła pewne sygnały ostrzegawcze, które – jeśli zostaną zignorowane – mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian. Do najczęstszych objawów PChN należą: przewlekłe zmęczenie, zaburzenia koncentracji, obrzęki (szczególnie nóg, stóp i twarzy), częste oddawanie moczu (zwłaszcza w nocy) lub jego zmniejszona ilość, pienienie się moczu, uczucie duszności, bóle w okolicy lędźwiowej, nadciśnienie tętnicze oraz metaliczny posmak w ustach. U niektórych osób mogą wystąpić także nudności, brak apetytu, bladość skóry, świąd czy nieprzyjemny zapach ciała.

Sygnały te bywają niespecyficzne i łatwo je pomylić z objawami przemęczenia, przeziębienia lub innych schorzeń. Dlatego właśnie regularne badania – zwłaszcza u osób z grup podwyższonego ryzyka (cierpiących na cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca, osoby starsze, otyłe lub z historią chorób nerek w rodzinie) – są kluczowe dla wczesnego rozpoznania i skutecznego leczenia PChN.

Kampania podkreśla również korzyści systemowe płynące ze skutecznej profilaktyki – od obniżenia kosztów leczenia, przez mniejsze zużycie zasobów medycznych, aż po poprawę jakości życia całych rodzin. Opiekunowie osób z zaawansowaną PChN poświęcają bliskim średnio 35 godzin tygodniowo, często kosztem własnej pracy zawodowej i zdrowia psychicznego. Dobrze funkcjonujący system wczesnej diagnostyki i terapii to nie tylko ratunek dla pacjenta, ale i odciążenie dla jego otoczenia.

Autorzy kampanii podkreślają także aspekt środowiskowy: dializy są jedną z najbardziej energochłonnych procedur medycznych. Rocznie zużywają ponad 169 miliardów litrów wody i generują około 1 miliard kilogramów odpadów medycznych. To wyraźny sygnał, że profilaktyka PChN może odegrać istotną rolę także w zrównoważonym rozwoju ochrony zdrowia.

– Wierzymy, że mimo wyzwań demograficznych, rosnącego obciążenia chorobami przewlekłymi, utrzymanie dobrego zdrowia jest możliwe dzięki zmianom nawyków, wczesnej diagnostyce i skutecznemu leczeniu – podsumowuje Robert Dewor.

Przewlekła choroba nerek to globalne zagrożenie, które wymaga natychmiastowej reakcji systemowej. Kampania edukacyjna „Zmiana dla zdrowia nerek” wzywa decydentów, lekarzy i całe społeczeństwa do podjęcia wspólnych działań. Wczesna diagnostyka, większa świadomość i skuteczna profilaktyka mogą uratować zdrowie milionów ludzi i odciążyć systemy opieki zdrowotnej. Zmiana jest możliwa – jeśli zdecydujemy się na nią teraz.

Szczegóły: https://globalkidneyalliance.org/make-the-change

Źródło: Komunikat Prasowy

Najczęstszą chorobą przewlekłą jest obecnie zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (zespół CKM). – To zaburzenie ogólnoustrojowe charakteryzujące się patofizjologicznymi interakcjami między: metabolicznymi czynnikami ryzyka, przewlekłą choroba nerek, układem sercowo-naczyniowym, które prowadzi do dysfunkcji wielonarządowej i wystąpienia niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych – mówi kardiolog, prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK, Kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii oraz Pracowni Echokardiografii w Klinice Kardiologii PIM MSWiA w Warszawie.
W Polsce zagrożonych wystąpieniem zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego może być nawet 90 proc. społeczeństwa. Ma to związek z coraz częstszym występowaniem nadwagi i otyłości. Jak wskazują dane 60 proc. Polaków ma nadwagę, a co czwarty jest otyły.

Jak tłumaczy prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, zespół CKM obejmuje osoby zagrożone chorobą sercowo-naczyniową z powodu obecności metabolicznych czynników ryzyka, przewlekłej choroby nerek lub obu tych elementów oraz osoby z istniejącą chorobą sercowo-naczyniową, która jest potencjalnie związana lub komplikuje metaboliczne czynniki ryzyka lub przewlekłą chorobą nerek.

W Polsce niewydolność serca stwierdzana jest u 1.2 mln pacjentów (na świecie u 65 mln), cukrzyca u 3 mln chorych (na świecie 500 mln) oraz przewlekła niewydolność nerek u 4,5 mln osób (na świecie 700 mln). Występowanie którejkolwiek z tych jednostek istotnie zwiększa szanse wystąpienia dwóch pozostałych – mówi specjalistka.

Terapia na miarę
Zespół CKM to nowa jednostka, która została ogłoszona na kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (American Heart Association – AHA) w 2023 roku. W publikacji stanowiska AHA w Circulation z 2023 znajdują się informacje na temat postępowania terapeutycznego w tym zespole.

Eksperci tworzący zespół CKM zajmują się nie tylko planowaniem terapii pacjentów z już rozpoznanym CKM, ale omawiają procesy i wskazują rozwiązania, które mają zredukować wystąpienie zespołu CKM. Mowa tu o populacji, w której nie stwierdza się czynników ryzyka, czyli o osobach na etapie „0” CKM.

W tej populacji zalecana jest edukacja oraz unikanie wzrostu masy ciała. Zespół CKM nakierunkowuje nas na myślenie o nadwadze/otyłości, jako bardzo istotnym czynniku, który prowadzi do rozwoju innych jednostek chorobowych jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i in. Dlatego w kolejnych etapach zaleca się redukcję masy ciała zarówno poprzez zmianę stylu życia jak i interwencje farmakologiczne (poprzez stosowanie analogów inkretyn: glukagonopodobny peptyd-1 – GLP1 i glukozozależny peptyd insulinotropowy – GIP: GLP-1, GLP1/GIP i GLP1/GIP/glukagon) czy interwencje chirurgiczne (operacje bariatryczne) – mówi prof. Pawlak. – Wskazuje się, że redukcja masy ciała o 5-10 proc. pozwala nam na lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego, glikemii i poziomu trójglicerydów. Dalsza redukcja do około 15 proc. zmniejsza ryzyko wystąpienia powikłań sercowo-naczyniowych. W kolejnych etapach do leczenia dołączane są nowoczesne rozwiązania farmakologiczne, tu szczególna rola SGLT-2 inhibitorów, czyli flozyn, których zasadność stosowania u chorych z cukrzycą, niewydolnością serca czy przewlekłą chorobą nerek wykazano w wielu badaniach klinicznych (DAPA-HF, EMEROR – REDUCED, EMEROR-PRESERVED, DELIVER, DAPA-CKD czy EMPA– KIDNEY). Zaleca się zatem stosowanie statyn i ezetynibu u osób z nieprawidłowymi wartościami cholesterolu i jego pochodnych ze szczególnym zwróceniem uwagi na trójglicerydy. U chorych z nadciśnieniem tętniczym dodatkowo terapię możemy wesprzeć stosowaniem ACE inhibitowami i ARB (antagonista receptora angiotensyny II). U chorych z niewydolnością nerek i cukrzycą finerenonem. W przypadku wystąpienia pełnoobjawowej choroby sercowo-naczyniowej jak np. niewydolności serca, należy stosować również zalecenia odnoszące się do tych jednostek, czyli w tym przypadku fundament stanowi terapia oparta o cztery filary (ACE-I/ ARNI, BB, MRA, SGLT-2). – dodaje.

Specjalistka podkreśla, że bez wątpienia dokonujący się postęp powoduje możliwość szycia terapii na miarę do potrzeb chorego.

Jak w Polsce przedstawia się diagnostyka zespołu CKM  
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny to jednostka, która dotyczy zmian w różnych narządach, podzielono ją w zależności od zaawansowania na kilka stadiów (od stadium zero do stadium cztery). Ma to szczególne znaczenie, kiedy mowa o diagnostyce tego schorzenia – mówi prof. Pawlak.
Na tym etapie powinniśmy rozpocząć nasze intensywniejsze działania odnoszące się do stylu życia. O ile w fazie „0” monitorujemy a prawidłowe parametry utwierdzają nas w naszych właściwych wyborach, to w stadium „1” powinniśmy podjąć wysiłek redukcji masy ciała i powrotu do właściwych wartości glikemii. Dla osób, którym nie udaje się stylem życia zredukować masy ciała zaleca się rozwiązania farmakologicznie, jakim są analogii inkretyn (GLP-1 i GIP) – wskazuje prof. Pawlak.
Tu kluczowe znaczenie mają badania zarówno laboratoryjne opisujące nam dysfunkcję serca jak i szeroki wachlarz badań obrazowych poczynając od badania echokardiograficznego serca, przez tomografię naczyń wieńcowych, szyjnych, mózgowych, rezonans serca – mówi specjalistka.

Ekwiwalentem subklinicznych postaci choroby sercowo-naczyniowej czy niewydolności serca jest przewlekła niewydolność nerek w stadium 4 lub 5 jak i wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe wyliczone na podstawie kalkulatorów ryzyka CVD.

Dziś duży problem stanowi dostęp do badań obrazowych w kardiologii zarówno echokardiograficznych (ale tu mamy nadzieję, że wprowadzenie koordynowanej opieki niewydolności serca w POZ częściowo rozwiąże ten problem) jak i tomografii komputerowej naczyń oraz rezonansu magnetycznego serca. Ciągle niewystarczająca liczba specjalistów radiologii w ocenie badań z zakresu kardiologii powoduje, że czas oczekiwania na opis jest wydłużony – mówi prof. Pawlak.
Na tym etapie potrzebujemy już szerokiego wachlarza diagnostycznego, laboratoryjnego jak i obrazowego. I niestety mamy kolejki chorych czekających na pełną diagnostykę i inicjację leczenia – podsumowuje prof. Agnieszka Pawlak.   
 
 
Autor: red. Katarzyna Redmerska

Od 1 lipca na liście leków refundowanych znajdzie się, izatuksymab w skojarzeniu z pomalidomidem i deksametazonem od 3 linii leczenia chorych na opornego i/lub nawrotowego szpiczaka plazmocytowego z niewydolnością nerek oraz u pacjentów u których wystąpiła oporność na leczenie bortezomibem lub lenalidomidem. Dodatkowo został rozszerzony dostęp do karfilzomimabu.

Szpiczak plazmocytowy to choroba wymagająca indywidualnego podejścia do pacjenta – jesteśmy niezmiernie wdzięczni Ministerstwu Zdrowia, a w szczególności Panu Ministrowi Maciejowi Miłkowskiemu, który z ogromną wrażliwością i zrozumieniem podszedł do sytuacji pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym oraz do leczenia tej nietypowej choroby onkologicznej. Dzięki rozwojowi medycyny i dostępowi do nowoczesnych terapii szpiczak plazmocytowy, mimo że jest schorzeniem nieuleczalnym i niejednorodnym, staje się chorobą przewlekłą. Dla pacjentów, którzy tracili nadzieję, bez możliwości dostępu do innych terapii, otworzyła się nowa furtka. Znowu mają nadzieję i z jeszcze większą motywacją biorą udział w tym maratonie. W ich imieniu dziękujemy! – podkreśla Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec.
Szpiczak plazmocytowy to rzadki nowotwór szpiku kostnego o nawrotowym charakterze, który powstaje w wyniku namnażania się nieprawidłowych komórek plazmatycznych. Choroba powoduje bóle kości, ich złamania, anemię, łatwe siniaczenie, zmęczenie, nawracające infekcje oraz zbyt wysokie stężenie wapnia we krwi. Mimo że szpiczak plazmocytowy pozostaje chorobą nieuleczalną to dzięki postępowi nauki i dostępności kolejnych terapii, staje się chorobą przewlekłą.
Nie ma szpiczaka – są szpiczaki. Dobór terapii powinien być jak najbardziej zindywidualizowany i dostosowany do potrzeb pacjenta z uwagi na charakter choroby. Pacjenci dobrze leczeni bardzo często funkcjonują lepiej niż przed chorobą. Obecnie mówimy nie o kilku, a o kilkunastu latach życia. Wcześniejszym problemem w leczeniu pacjentów była narastająca oporność lekowa, szczególnie na podstawowe leki takie jak bortezomib i lenalidomid, które są stosowane w większości schematów trójlekowych oraz powikłania nefrologiczne – dostęp do pełnego wachlarza terapii całkowicie zmienił oblicze leczenia tych pacjentów – wyjaśnia Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec.
Wszystkie aktualne wytyczne zarówno polskich, europejskich jak i amerykańskich towarzystw naukowych oraz ekspertów rekomendują stosowanie schematów wielolekowych u pacjentów z opornym i/lub nawrotowym szpiczakiem plazmocytowym, szczególnie w przypadku chorych po 3 linii leczenia. 
W onkologii zazwyczaj pierwsze leczenie jest najważniejsze. W przypadku szpiczaka zastosowanie nawet najskuteczniejszych terapii w 1 i 2 linii leczenia, nie spowoduje, że kolejne równie skuteczne terapie nie będą potrzebne w kolejnych liniach. Na szpiczaka nie ma jednego skutecznego leku. Stosuje się schematy leczenia – dlatego też zawsze porównuję szpiczaka do maratonu – to nie sprint, nie biegniemy szybko do mety – potrzebujemy możliwości dostępu do nowoczesnych terapii na każdym etapie. Jesteśmy niezmiernie dumni i jednocześnie wdzięczni za to, że polscy pacjenci mogą cieszyć się dostępem do terapii w leczeniu szpiczaka plazmocytowego na europejskim poziomie – puentuje prezes Fundacji Carita. 
źródło: COMPASSPR
Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita

Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita