Medicalpress
Pulmonologia przez lata pozostawała jedną z tych dziedzin medycyny, w których potrzeby pacjentów, możliwości kliniczne i realne finansowanie świadczeń nie zawsze spotykały się w jednym miejscu. Dotyczyło to zarówno diagnostyki raka płuca, jak i leczenia chorób układu oddechowego, w tym POChP, zapaleń płuc czy gruźlicy wielolekoopornej. Teraz pojawiają się konkretne daty, projekty rozwiązań i zmiany taryf, które mogą istotnie wpłynąć na organizację opieki nad pacjentami z chorobami płuc. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc omawiano m.in. wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) do koszyka świadczeń gwarantowanych, prace nad Lung Cancer Units, nowe zasady finansowania świadczeń pulmonologicznych, elastyczny tryb diagnostyki do 12 godzin oraz kierunki działań w Roku POChP.
Jak przypominała dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc i przewodnicząca Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca, obecne zmiany są efektem dłuższego procesu. „Od pierwszego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Płuc w lutym 2024 roku konsekwentnie rozmawialiśmy o najważniejszych problemach pulmonologii – diagnostyce, leczeniu, niedocenionej specjalizacji, niskiej wycenie świadczeń i trudnej sytuacji finansowej oddziałów pulmonologicznych” – podkreślała.

NDTK od 1 października. Szansa na wcześniejsze wykrywanie raka płuca
Jedną z najważniejszych zapowiedzi jest uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Zgodnie z deklaracją Ministerstwa Zdrowia pacjenci mają realnie korzystać z programu od 1 października 2026 roku.

„Jesteśmy na ostatniej prostej do wprowadzenia nowego świadczenia profilaktycznego, czyli badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Projekt rozporządzenia został już uzgodniony ze wszystkimi resortami i czeka jedynie na zakończenie ostatnich procedur legislacyjnych. Założeniem Ministra Zdrowia jest, aby od 1 października 2026 roku pacjenci mogli realnie korzystać z programu badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej” – mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia.

Znaczenie tej decyzji podkreślał prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej. „Badania przesiewowe w kierunku raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej mają szansę ruszyć w Polsce 1 października 2026 roku. To największy postęp, jaki możemy zanotować w leczeniu raka płuca od kilkudziesięciu lat, ale pod jednym warunkiem – program musi zostać wdrożony skutecznie. Skutecznie oznacza przede wszystkim wysoką jakość jego realizacji” – zaznaczał.

Rak płuca nadal jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów, przede wszystkim dlatego, że zbyt często jest wykrywany późno. Prof. Rzyman wskazywał, że „obecnie pięcioletnie przeżycie chorych na raka płuca wynosi około 15 proc., a ponad połowa pacjentów umiera w ciągu dwóch pierwszych lat od rozpoznania. Dzieje się tak dlatego, że choroba najczęściej wykrywana jest bardzo późno – u około 55 proc. chorych rozpoznawana jest już w IV stadium zaawansowania. Ten obraz może zmienić jedynie skuteczna profilaktyka – zarówno pierwotna, jak i wtórna”.

NDTK ma odwrócić te proporcje. „W codziennej praktyce tylko około 26 proc. przypadków raka płuca wykrywanych jest w pierwszym i drugim stadium zaawansowania. Tymczasem w programach badań przesiewowych odsetek ten sięga 84 proc. To właśnie o tę zmianę walczymy, ponieważ wykrycie nowotworu na wczesnym etapie daje realną szansę na całkowite wyleczenie” – mówił prof. Rzyman.

Polska nie zaczyna jednak od zera. Pierwsze programy badań przesiewowych rozpoczęły się już w 2008 roku, a w ciągu kolejnych dziesięciu lat w czterech ośrodkach – w Szczecinie, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie – przebadano ponad 70 tysięcy osób. To doświadczenie, jak wskazywał prof. Rzyman, doprowadziło do opracowania krajowego konsensusu, programu pilotażowego i obecnego rozwiązania ogólnopolskiego.

Program NDTK musi być dostępny, ale też dobrze kontrolowany

Samo wpisanie NDTK do koszyka świadczeń nie wystarczy. Eksperci podkreślali, że kluczowe będą jakość badań, właściwa kwalifikacja pacjentów, standaryzacja opisów i zaangażowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

„Skuteczny program badań przesiewowych musi opierać się na czterech filarach. Pierwszym jest udział co najmniej połowy osób z grup ryzyka, co można osiągnąć przede wszystkim dzięki współpracy z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej. Drugim jest system oceny jakości badań, trzecim standaryzacja opisów radiologicznych oraz całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, a czwartym długofalowa, dobrze zaplanowana promocja programu. Tylko wtedy możemy osiągnąć efekty porównywalne z najlepszymi światowymi programami badań przesiewowych” – wskazywał prof. Rzyman.

Podobnie mówiła prof. Edyta Szurowska, konsultant krajowa w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. W jej ocenie jednym z najważniejszych warunków powodzenia programu jest przygotowanie radiologów do właściwej oceny badań. „Polska jest pod tym względem dobrze przygotowana dzięki programowi pilotażowemu realizowanemu w latach 2020–2023 oraz zakończonemu niedawno europejskiemu projektowi SOLACE. Chodzi o to, aby radiolog potrafił właściwie zinterpretować wykryty guzek płuca i nie kierował pacjentów niepotrzebnie na kolejne badania, które generują koszty i są dodatkowym obciążeniem dla chorych” – wyjaśniała.

Wspólnie z NFZ opracowano ustrukturyzowany opis badania SIMP-Lung, który ma wspierać lekarzy w podejmowaniu decyzji o dalszym postępowaniu. Prof. Szurowska zwracała również uwagę na konieczność ograniczenia dawki promieniowania. „Jeżeli chcemy objąć programem nawet około miliona osób z grup ryzyka, musimy zadbać o bezpieczeństwo całej populacji uczestniczącej w badaniach” – podkreślała.

Wysoka jakość ma być wzmacniana przez audyty, szkolenia i narzędzia cyfrowe. „Będziemy szkolić nie tylko radiologów, ale także lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i pulmonologów, aby wiedzieli, kiedy kierować pacjentów na badania i jak interpretować ich wyniki. Równie ważna jest edukacja samych pacjentów – nasze doświadczenia z Gdańska pokazują, że dobrze prowadzona kampania informacyjna przekłada się na wysoką zgłaszalność do programu” – mówiła prof. Szurowska.

Resort zdrowia także wskazuje na jakość jako jeden z głównych warunków powodzenia programu. Jak mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, „największym wyzwaniem po uruchomieniu programu będzie nie tylko jego wdrożenie, ale także zapewnienie odpowiedniej zgłaszalności oraz wysokiej jakości badań. Dlatego pracujemy nad mechanizmami oceny jakości, weryfikacją wyników oraz utworzeniem centralnego repozytorium badań we współpracy z Centrum e-Zdrowia. Chcemy, aby program był nie tylko dostępny, ale również skuteczny”.

Tomografia wykryje nie tylko raka płuca

Program NDTK może przynieść dodatkową korzyść: wcześniejsze wykrywanie innych chorób układu oddechowego. Radiolodzy, oceniając badania, mają zwracać uwagę nie tylko na guzki płuca, ale także na rozedmę czy zmiany śródmiąższowe.

„Program badań przesiewowych nie będzie służył wyłącznie wykrywaniu raka płuca. Podczas oceny tomografii będziemy zwracać uwagę również na rozedmę płuc, która może świadczyć o POChP, oraz na zmiany śródmiąższowe sugerujące śródmiąższowe choroby płuc. Uczestnicy programu otrzymają informację o konieczności dalszej diagnostyki także w tych kierunkach” – zapowiadała prof. Szurowska.

Dla pulmonologów to ważny element programu. Prof. Katarzyna Górska, przewodnicząca Sekcji Chorób Śródmiąższowych PTChP, podkreślała, że populacja objęta screeningiem raka płuca jest jednocześnie grupą ryzyka POChP i chorób śródmiąższowych płuc. „Wiek pacjentów i narażenie na dym tytoniowy są wspólnymi czynnikami ryzyka, a wiele z tych chorób rozpoznajemy dziś niestety zbyt późno, kiedy nasze możliwości terapeutyczne są już znacznie ograniczone” – mówiła.

Jak zaznaczała, europejskie i amerykańskie rekomendacje wskazują, że śródmiąższowe nieprawidłowości powinny znaleźć się w raporcie z badania przesiewowego. „Dzięki temu pacjent może zostać szybko skierowany do pulmonologa, który oceni, czy są to zmiany świadczące już o rozwijającym się włóknieniu płuc i czy wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia” – wyjaśniała prof. Górska.

To istotne, ponieważ – jak wskazywała – około 50 proc. śródmiąższowych nieprawidłowości, które początkowo uznawane są za nieistotne klinicznie, w ciągu pięciu lat rozwija się w chorobę wymagającą leczenia. „Zbyt często trafiają do nas pacjenci z rozpoznaniem postawionym dopiero na etapie zaawansowanego włóknienia i niewydolności oddechowej, dlatego bardzo liczymy, że program badań przesiewowych pozwoli tę sytuację zmienić” – podkreślała.

Lung Cancer Units: projekt gotowy, konsultacje w najbliższych tygodniach

Drugim dużym obszarem zmian jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy.

„Drugim dużym wyzwaniem jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i został omówiony ze środowiskiem ekspertów oraz zaakceptowany przez Krajową Radę Onkologii. Mamy nadzieję, że w najbliższych tygodniach zostanie skierowany do konsultacji publicznych, tak aby od 1 stycznia przyszłego roku nowe świadczenie mogło zostać wprowadzone do koszyka świadczeń gwarantowanych” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

Ośrodki pulmonologiczne podkreślają jednak, że wiele elementów kompleksowej opieki już dziś funkcjonuje w praktyce, choć bez formalnych ram Lung Cancer Units. Dr Marcin Grabicki z Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej w Poznaniu wskazywał, że diagnostyka raka płuca wymaga współpracy wielu specjalistów. „Kompleksowa diagnostyka raka płuca składa się z wielu elementów, a jednym z najważniejszych są badania obrazowe. Bez radiologów i wysokiej jakości diagnostyki obrazowej nie wyobrażamy sobie właściwego rozpoznawania raka płuca. Ich rola jest kluczowa nie tylko we wczesnym wykrywaniu nowotworu, ale również podczas wykonywania badań biopsyjnych, które są nieodzowne w dalszej diagnostyce” – mówił.

Kolejnym elementem są badania endoskopowe wykonywane przez pulmonologów i torakochirurgów. „W naszym ośrodku około 80 proc. takich badań wykonujemy ambulatoryjnie, dzięki czemu odciążamy łóżka szpitalne dla pacjentów wymagających hospitalizacji. Część pozostałych procedur realizujemy w trybie jednodniowym lub kilkugodzinnym, a pełna hospitalizacja jest zarezerwowana przede wszystkim dla najcięższych chorych” – wyjaśniał dr Grabicki.

Współczesna diagnostyka nie kończy się na samym potwierdzeniu nowotworu. „Obejmuje również badania genetyczne, badania laboratoryjne oraz ocenę czynności układu oddechowego, szczególnie u chorych kwalifikowanych do leczenia radykalnego. Musimy wiedzieć nie tylko, czy nowotwór można wyciąć, ale także czy pacjent jest w stanie bezpiecznie przejść leczenie operacyjne. Dzięki odpowiedniej organizacji większość tych etapów można przeprowadzić szybko i sprawnie, w dużej mierze w trybie ambulatoryjnym” – zaznaczał dr Grabicki.

W trakcie dyskusji podkreślano także, że rak płuca bardzo często nie jest jedynym problemem zdrowotnym pacjentów trafiających do ośrodków pulmonologicznych. Wielu chorych już wcześniej choruje na POChP, choroby śródmiąższowe płuc lub inne schorzenia układu oddechowego. U części pacjentów choroby współistniejące są wykrywane dopiero podczas diagnostyki raka płuca, w tym w ramach NDTK. Dlatego rola pulmonologów i torakochirurgów nie ogranicza się do rozpoznania nowotworu – obejmuje również całościową ocenę stanu układu oddechowego i planowanie dalszego postępowania.

Diagnostyka genetyczna, biopsja płynna i patomorfologia

W raku płuca dobrze zorganizowana diagnostyka musi obejmować nie tylko obrazowanie i pobranie materiału tkankowego, ale także badania patomorfologiczne i genetyczne. Jak zwracał uwagę dr hab. Szczepan Cofta, w Polsce nadal wymaga rozstrzygnięcia kwestia powiązania badań histopatologicznych z badaniami genetycznymi. „Wokół tego obszaru wciąż istnieją pewne napięcia organizacyjne, które wymagają refleksji i wypracowania spójnych rozwiązań, ponieważ oba elementy diagnostyki powinny być ze sobą ściśle powiązane” – mówił.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało działania dotyczące biopsji płynnej. „W odpowiedzi na postulaty ekspertów klinicznych 19 czerwca skierowaliśmy do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia pismo dotyczące umożliwienia rozliczania biopsji płynnej w raku płuca w trybie ambulatoryjnym. Był to jeden z najczęściej zgłaszanych postulatów środowiska, ponieważ pozwoli na znacznie bardziej elastyczną organizację diagnostyki i ułatwi dostęp pacjentów do nowoczesnych badań” – wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka.

Kolejnym elementem jest utrzymanie ciągłości badań patomorfologicznych w certyfikowanych jednostkach. „Aby zachować ciągłość wykonywania badań patomorfologicznych w jednostkach posiadających certyfikaty jakości, Minister Zdrowia podjął działania dwutorowe. Z jednej strony procedowane są zmiany ustawowe dotyczące systemu akredytacji, z drugiej skierowano do Prezesa NFZ wniosek o wydłużenie obowiązywania obecnych certyfikatów do czasu zakończenia nowych procedur akredytacyjnych. Dzięki temu uda się uniknąć przerwy w wykonywaniu i rozliczaniu tych badań” – mówiła przedstawicielka MZ.

Resort odniósł się również do nowych badań genetycznych, w tym kompleksowego profilowania genomowego. „Nowe badania genetyczne, w tym kompleksowe profilowanie genomowe (CGP) oraz kolejne testy molekularne, pozostają jednym z najważniejszych postulatów środowiska. Zielone światło do ich wdrożenia jest, jednak są to świadczenia kosztowne i wymagają odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. Dlatego planujemy ich wprowadzenie w przyszłym roku, po odpowiednim zaplanowaniu wydatków wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Finansów” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

12 godzin zamiast kilku dni. Nowy tryb diagnostyki

Zmiany w pulmonologii nie dotyczą wyłącznie raka płuca i NDTK. Ważnym elementem jest nowy, elastyczny tryb realizacji świadczeń do 12 godzin, który ma umożliwić szybszą diagnostykę bez konieczności klasycznej hospitalizacji.

Jak mówiła Joanna Miszczak z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, „przeprowadzone zmiany uporządkowały katalog produktów rozliczeniowych, zwiększyły jednorodność kliniczną i kosztową grup oraz pozwoliły lepiej dopasować poziom finansowania do rzeczywistych potrzeb pacjentów. Po raz pierwszy w pulmonologii wprowadzono również tzw. elastyczny tryb realizacji świadczeń, czyli możliwość diagnostyki w reżimie szpitalnym do 12 godzin, co ma usprawnić organizację opieki i skrócić ścieżkę diagnostyczną pacjenta”.

Ten kierunek ma znaczenie praktyczne. W trakcie dyskusji wskazywano, że zamiast kilku dni hospitalizacji wiele procedur będzie można przeprowadzić podczas dwóch krótkich, kilkunastogodzinnych pobytów. Szacowano, że dzięki sprawniejszej organizacji możliwe będzie objęcie diagnostyką nawet o około 30 proc. większej liczby pacjentów. Warunkiem jest jednak odpowiednie finansowanie i brak barier limitowych.

Od 1 lipca, jak wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka, wprowadzono nowe rozwiązania umożliwiające bardziej elastyczną organizację leczenia szpitalnego. „Cieszy nas, że część ośrodków już wcześniej wdrażała takie rozwiązania organizacyjne, pokazując, że dobrze funkcjonujące, referencyjne jednostki potrafią skutecznie organizować opiekę nad pacjentami jeszcze przed zmianami legislacyjnymi” – podkreślała.

W dyskusji pojawił się również wątek centralnej e-rejestracji. Zwracano uwagę, że w pulmonologii samo oznaczenie skierowania jako „pilne” lub „stabilne” nie zawsze wystarcza do właściwego zaplanowania diagnostyki, ponieważ do tych samych poradni trafiają pacjenci z bardzo różnymi problemami – od podejrzenia raka płuca, przez niewydolność oddechową, po podejrzenie gruźlicy. Przedstawiciel Centrum e-Zdrowia wyjaśnił, że obecnie centralna e-rejestracja obejmuje jedynie wybrane świadczenia, a kolejne zakresy będą wdrażane etapowo.

Ponad 352 mln zł więcej na świadczenia pulmonologiczne

Jednym z najbardziej konkretnych elementów zmian są nowe taryfy. Joanna Miszczak oceniła, że to jedna z największych zmian w finansowaniu świadczeń pulmonologicznych. „Zmiany, które wspólnie udało się wypracować z klinicystami, Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia, są bardzo obszerne. Nie boję się powiedzieć, że to pewnego rodzaju rewolucja w finansowaniu świadczeń, przede wszystkim w leczeniu szpitalnym. Równolegle prowadziliśmy również prace dotyczące ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tak aby cały system był przygotowany do kolejnych zmian” – mówiła.

Łączny wzrost finansowania ma wynieść ponad 352 mln zł, czyli ok. 10 proc. więcej nakładów płatnika publicznego na ten obszar. „Choć część grup została przeorganizowana i w niektórych przypadkach finansowanie uległo obniżeniu, to bilans całej reformy pozostaje zdecydowanie dodatni, ponieważ dodatkowe środki trafiły tam, gdzie były najbardziej potrzebne” – wyjaśniała przedstawicielka AOTMiT.

Największe zwiększenie finansowania dotyczy leczenia zapaleń płuc, dychawicy oskrzelowej oraz POChP. „W tym obszarze nakłady wzrosły o ponad 200 mln zł, czyli o ponad 20 proc. Znacząco zwiększono również finansowanie leczenia ostrych infekcji dolnych dróg oddechowych i niepowikłanych zapaleń płuc – o blisko 150 mln zł, czyli o 67 proc., a w przypadku diagnostyki i leczenia POChP wzrost wyniósł ponad 52 mln zł, co oznacza zwiększenie finansowania o 54 proc.” – wskazywała Joanna Miszczak.

Zmiany taryf zostały już zaakceptowane przez ministra zdrowia, choć – jak zaznaczono – trwają jeszcze formalne procedury przewidziane ustawą. AOTMiT zapowiada również monitorowanie efektów reformy. „Mamy świadomość, że przy tak dużej reformie nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji. Dlatego będziemy monitorować funkcjonowanie nowych produktów rozliczeniowych i po okresie ich obowiązywania przeprowadzimy ponowną taryfikację. Jeżeli okaże się, że pewne obszary wymagają korekty lub nie zostały właściwie zaadresowane, będziemy je sukcesywnie poprawiać” – mówiła Miszczak.

NFZ: finansowanie ma lepiej odzwierciedlać rzeczywistą diagnostykę

Narodowy Fundusz Zdrowia wskazuje, że celem zmian było bardziej precyzyjne opisanie rzeczywiście wykonywanych świadczeń. Arkadiusz Wachnik, naczelnik Wydziału Inicjacji Zmian w NFZ, podkreślał, że rozwiązania zostały przygotowane we współpracy ze środowiskiem pulmonologicznym i torakochirurgicznym. „Bez wsparcia ekspertów wiele z tych rozwiązań byłoby znacznie słabszych albo w ogóle nie udałoby się ich wdrożyć. Bardzo doceniamy zaangażowanie środowiska i jego aktywny udział w przygotowywaniu nowych rozwiązań” – mówił.

Jednym z głównych obszarów była diagnostyka. „Szczególną uwagę poświęciliśmy bronchoskopii oraz diagnostyce chorób nowotworowych, ponieważ dotychczasowe rozwiązania nie odzwierciedlały właściwie rzeczywistego zakresu wykonywanych świadczeń. Dlatego zdecydowaliśmy się na stworzenie pięciu odrębnych grup diagnostycznych – od najprostszej bronchoskopii po kompleksową diagnostykę pulmonologiczną” – tłumaczył Wachnik.

Nowe grupy mają różnicować zarówno zakres procedur, jak i poziom finansowania. „W dotychczasowej grupie rozliczeniowej nie było wymaganych konkretnych procedur diagnostycznych, natomiast obecnie finansowanie będzie odpowiadało rzeczywiście wykonanym badaniom i skali prowadzonej diagnostyki u danego świadczeniodawcy” – wskazywał przedstawiciel NFZ.

Ważną zmianą jest również lepsze finansowanie leczenia zapaleń płuc, w tym u pacjentów z ciężko upośledzoną odpornością. NFZ deklaruje przy tym, że obecna zmiana nie kończy prac. „Chcemy, aby przegląd zasad finansowania poszczególnych dziedzin medycyny odbywał się regularnie – docelowo nawet co dwa lata. Naszym celem jest stworzenie procesu, który będzie powtarzalny i pozwoli szybciej reagować na potrzeby kliniczne, tak aby środowisko medyczne nie musiało czekać na kolejne zmiany przez wiele lat” – mówił Arkadiusz Wachnik.

W trakcie dyskusji zwracano uwagę, że powodzenie reformy będzie zależało nie tylko od nowych wycen świadczeń, ale również od odpowiedniego zwiększenia ryczałtów i limitów finansowania. W przeciwnym razie szpitale, mimo lepiej wycenionych procedur, mogą szybciej wyczerpywać dostępne środki i przyjmować mniej pacjentów. Ten problem ma szczególne znaczenie dla szpitali monospecjalistycznych, które nie mogą równoważyć kosztów świadczeniami z innych dziedzin.

Rok POChP i dług diagnostyczny po pandemii

Zmiany w pulmonologii wpisują się również w obchody Roku POChP. Jak przypominała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, „Rok 2026 został ogłoszony Rokiem POChP przez Polskie Towarzystwo Chorób Płuc. Patronat nad tą inicjatywą objęli minister zdrowia, wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska, Światowa Organizacja Zdrowia oraz Główny Inspektor Sanitarny. Dla naszego środowiska jest to przede wszystkim czas przygotowania zaleceń, materiałów merytorycznych i działań edukacyjnych, które mają poprawić opiekę nad pacjentami z POChP”.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, reprezentująca Polskie Towarzystwo Chorób Płuc i Koalicję Polskie Zdrowe Płuca, zwracała uwagę, że pandemia COVID-19 pozostawiła po sobie istotny dług zdrowotny. „Pandemia COVID-19 pokazała, jak ważną rolę odgrywa pulmonologia, ale jednocześnie pozostawiła po sobie ogromny dług diagnostyczny i zdrowotny. Wiele oddziałów zostało przekształconych w oddziały covidowe, a skutki tych decyzji odczuwamy do dziś. Nadal musimy nadrabiać opóźnienia w diagnostyce i leczeniu pacjentów z chorobami układu oddechowego” – podkreślała.

POChP pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań epidemiologicznych i organizacyjnych. „Dlatego zależy nam na optymalizacji ścieżki pacjenta, szerszym wdrożeniu opieki koordynowanej oraz większym zaangażowaniu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy najczęściej jako pierwsi mają kontakt z chorymi. To właśnie na tym etapie można najwcześniej rozpoznać chorobę i rozpocząć skuteczne leczenie” – mówiła dr Franczuk.

Środowisko postuluje także szerszy dostęp do nowoczesnych terapii, w tym terapii trójlekowych i leczenia biologicznego dla odpowiednio kwalifikowanych pacjentów z ciężką postacią POChP. Jednocześnie, jak wskazywała dr Franczuk, konieczne jest docieranie do osób z grup ryzyka, które często nie mają świadomości choroby. „Wielu pacjentów zna jedynie objawy, takie jak duszność, ale nie wie, że przyczyną może być przewlekła obturacyjna choroba płuc” – zaznaczała.

Kluczowa pozostaje spirometria. „Jednym z najważniejszych elementów wczesnego wykrywania POChP jest wykonywanie dobrej jakości badań spirometrycznych. Nie chodzi o samo wykonanie badania, ale o jego jakość i prawidłową interpretację. Dlatego chcemy popularyzować spirometrię zarówno wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i w społeczeństwie” – podkreślała dr Franczuk. Podczas wydarzenia towarzyszącego posiedzeniu w Sejmie wykonano ponad 150 badań spirometrycznych, co – jak wskazywała – potwierdza potrzebę takich działań profilaktycznych.

Pulmonologia potrzebuje ciągłości zmian

Z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, AOTMiT, NFZ i środowiska klinicznego wynika, że pulmonologia wchodzi w okres znaczących zmian, ale ich skuteczność będzie zależała od wykonania szczegółów: jakości programu NDTK, realnej zgłaszalności, organizacji opisów radiologicznych, powiązania diagnostyki histopatologicznej z genetyczną, finansowania biopsji płynnej, wdrożenia Lung Cancer Units, działania trybu 12-godzinnego oraz dopasowania nowych taryf do realnych potrzeb ośrodków.

Nowe rozwiązania nie są więc pojedynczą decyzją administracyjną, ale próbą przebudowy ścieżki pacjenta z chorobami płuc – od profilaktyki i wczesnego wykrywania, przez szybką diagnostykę, po leczenie i dalszą opiekę.

Źródło: opracowanie własne na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc, które odbyło się 1 lipca 2026 r. w Sejmie RP. Posiedzenie zostało zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Płuc we współpracy z Polskim Towarzystwem Chorób Płuc i Polską Koalicją Zdrowe Płuca.

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii (10 czerwca 2026 r.), klinicyści oraz przedstawiciele pacjentów przedstawili obraz ścieżki diagnostycznej chorych na raka płuca w Polsce. Choć nowoczesna medycyna oferuje terapie, które zmieniają oblicze tej choroby, a od października ma w Polsce funkcjonować ogólnopolski program przesiewy z zastosowaniem NDTK, to systemowe opóźnienia i brak powszechnego dostępu do zaawansowanych badań predykcyjnych sprawiają, że wielu pacjentów traci i będzie nadal tracić szanse na optymalne leczenie, jeśli nic się nie zmieni.

Gdzie system i pacjent tracą czas?
Jednym z najbardziej wybrzmiewających punktów dyskusji był czas trwania diagnostyki. Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, wskazał, że mediana czasu od pierwszego zgłoszenia się pacjenta do lekarza POZ do podjęcia decyzji o leczeniu wynosi obecnie ok. trzy miesiące.  Perspektywa organizacji pacjenckich jest jednak jeszcze bardziej alarmująca. Aleksandra Wilk, dyrektor sekcji raka płuca z Fundacji TO SIĘ LECZY określiła te trzy miesiące jako termin „bardzo optymistyczny”. Z jej doświadczeń w pracy z tysiącami chorych wynika, że realny czas od pierwszych objawów do rozpoznania wynosi od sześciu miesięcy do nawet roku. Pacjenci często miesiącami są leczeni na nawracające infekcje, nie otrzymując skierowania na badania obrazowe, a gdy już trafią do specjalisty, czekają kolejne tygodnie na opisy badań obrazowych czy wyniki histopatologii. „Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których 28-dniowa ważność badania tomografii komputerowej wygasa, zanim pacjent dotrze na biopsję, co zmusza go do powrotu na początek kolejki – podkreślała Aleksandra Wilk.

Poznanie biologii nowotworu przyniosło nowe możliwości leczenia

Prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, podkreślił, że w leczeniu raka płuca dokonał się cywilizacyjny przełom, który nie wynika z postępów w chemioterapii, radioterapii czy chirurgii, gdzie – jak zaznaczył „To leki immunokompetentne, czyli immunoterapia i leki ukierunkowane molekularnie, zmieniły świat naszych chorych”. Ekspert zaznaczył, że fundamentem sukcesu jest ścisła współpraca z patomorfologiem, który musi otrzymać materiał wysokiej jakości, by postawić konkretne rozpoznanie, na podstawie którego diagności genetyczni wykonają badania molekularne – predykcyjne. Niestety, mimo że sekwencjonowanie następnej generacji (NGS) jest od lat uznawane za podstawową metodę diagnostyki genetycznej w raku płuca, to stosowana jest u mniej niż 50% chorych w Polsce.

Pacjenci bez badań genetycznych to wciąż polska rzeczywistość
Dane przedstawione przez prof. Artura Kowalika, Kierownika Zakładu Diagnostyki Molekularnej w Świętokrzyskim Centrum Onkologii, obnażają skalę niewydolności systemu. W 2024 roku ponad jednej trzeciej chorych (ok. 42%) z niedrobnokomórkowym rakiem płuca nie zaproponowano żadnych badań genetycznych. Tylko 35% pacjentów miało wykonane badanie metodą NGS. Ekspert ostrzegł, że sytuacja nie ulegnie poprawie, jeśli pacjenci nie będą trafiać do ośrodków, które są w stanie zaoferować im pełną i sprawną diagnostykę.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę także na potrzebę dostępu do kompleksowego profilowania genomowego (CGP NGS) oraz tzw. płynnej biopsji. Testy jednogenowe zużywają szybko materiał tkankowy, który często nie starcza na kolejne badania genetyczne „W przypadku braku tkanki moglibyśmy wykonywać zaawansowane badania genetyczne metodą płynnej biopsji, ale nie ma obecnie refundacji takiego świadczenia, dlatego od dłuższego już czasu apelujemy o jego wprowadzenie. Mógłby powstać analogiczny produkt do tego wdrożonego w ubiegłym roku dla nowotworów BRCA-zależnych”. – wskazywał dr Andrzej Tysarowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie diagnostyki genetycznej. Zapotrzebowanie na takie badania szacowane jest na ok. 2000 rocznie.

CGP to najbardziej zaawansowany test genetyczny, który pozwala ocenić cały profil molekularny raka płuca, identyfikując nawet kilkaset mutacji jednocześnie. Skuteczność takiego panelu jest o około 30% wyższa w porównaniu do małych paneli NGS i pozwala zidentyfikować rzadkie zmiany genetyczne, które kwalifikują pacjentów do innowacyjnych badań klinicznych. Zamiast wykonywać testy sekwencyjnie (jeden po drugim), co zużywa cenny materiał tkankowy i zabiera czas – CGP daje pełen obraz przy jednej analizie. Nie jest to rozwiązanie, które ma być stosowane powszechnie, ale powinno być dostępne dla wybranej grupy pacjentów, zwłaszcza w zaawansowanych stadiach nowotworu. Eksperci szacują, że zapotrzebowanie na takie badania wynosi ok. 3000 rocznie.

Istotnym elementem skrócania czasu diagnostyki oprócz niepotrzebnej kaskadowości badań jest konieczność wdrożenia standardu zlecania jednoczasowego (warunkowego) skierowania na badania genetyczne.

Dr Piotr Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Patologów wskazał, że ta luka organizacyjna marnuje czas patomorfologa. Obecny system zmusza patomorfologów do wykonywania tej samej pracy dwukrotnie. Patomorfolog najpierw analizuje preparaty, aby postawić rozpoznanie histopatologiczne. Jeśli skierowanie na badania genetyczne dociera dopiero później, lekarz patomorfolog musi po kilku dniach wrócić do tych samych preparatów, wyszukać je w archiwum i ponownie ocenić, który z nich jest najlepszy do dalszej diagnostyki molekularnej. Można powiedzieć, że de facto materiał ponownie przechodzi przez proces diagnostyczny, co generuje ogromną stratę czasu, dla pacjenta który oczekuje na wdrożenie leczenia. Dr Wiśniewski zwrócił też uwagę, że w wielu ośrodkach nie wykonuje się badań immunohistochemicznych (takich jak PD-L1) z powodu braku ich odrębnego finansowania.

Sytuację potwierdziła Aleksandra Wilk, która przytaczała indywidualne przykłady pacjentów, którym pomaga przejść przez system diagnostyki i leczenia. Miejsce zamieszkania nadal ma znaczenie, czy i jakie badania chory będzie miał wykonane. „Kluczowe znaczenie przy kwalifikacji pacjenta do programu lekowego ma fakt, czy miał on wykonane badania statusu ekspresji białka PD-L1 oraz badania genetyczne. Niestety wiele z nich nie ma odrębnej wyceny i część ośrodków ich nie zleca, bo nie chce brać kosztów na siebie. – mówiła Aleksandra Wilk. Pacjenci często krążą od ośrodka do ośrodka, sami przewożą bloczki parafinowe, wykonują badania prywatnie. Traci się wówczas cenny czas, a wiele możliwości skutecznego leczenia „ucieka” bezpowrotnie.

Podsumowując spotkanie, uczestnicy apelowali o sprawne wdrożenie ogólnopolskiego programu przesiewowego Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) dla grup ryzyka, który ma ruszyć 1 października 2026 r. oraz Lung Cancer Unitów (zespołów kompetencji), które jako jedyne mogą zagwarantować, że pacjent nie zgubi się w systemie i otrzyma optymalną diagnostykę i leczenie oparte na aktualnych wytycznych. Prof. Maciej Krzakowski, przywołał badania z USA, które udowodniły, że kompleksowe leczenie w unitach narządowych daje o 20 punktów procentowych lepsze wyniki przeżyć niż leczenie rozproszone. Jak wskazywał, argumentów za wprowadzeniem Lung Cancer Units jest więcej. Po pierwsze przyspieszenie ścieżki diagnostycznej pacjentów, realizacja świadczeń według wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, podstawą leczenia są MDT zespoły wielodyscyplinarne, optymalne wykorzystanie możliwości leczenia skojarzonego, monitorowanie jakości leczenia oraz lepsza opieka po leczeniu, w tym rehabilitacja (fizyczna, psychiczna i społeczna).

Nowoczesna torakochirurgia i leczenie okołooperacyjne zwiększają szanse na całkowite wyleczenie

Choć leczenie operacyjne dotyczy jedynie części chorych, to właśnie pacjenci kwalifikujący się do zabiegu mają największe szanse na wieloletnie przeżycie i wyleczenie. Dzięki rozwojowi leczenia okołooperacyjnego coraz więcej osób z bardziej zaawansowaną chorobą może dziś zostać zakwalifikowanych do operacji, a wyniki leczenia są coraz lepsze. Eksperci podkreślali jednak, że nowoczesna torakochirurgia wymaga odpowiednich inwestycji. W ostatnich latach polskie ośrodki bardzo dynamicznie rozwinęły techniki małoinwazyjne i robotyczne, które pozwalają ograniczać uraz operacyjny, skracać hospitalizację i przyspieszać powrót pacjentów do aktywności. To kierunek, od którego światowa chirurgia już nie odchodzi.

Jednocześnie środowisko torakochirurgów wyraża obawy związane z planowanymi zmianami w finansowaniu procedur. Ograniczanie wyceny leczenia operacyjnego mogłoby utrudnić dalszy rozwój nowoczesnych metod chirurgicznych, mimo że to właśnie operacja pozostaje najskuteczniejszą metodą leczenia raka płuca u pacjentów z chorobą wykrytą na odpowiednim etapie.

Prof. Paweł Rybojad, prezes elekt Krajowej Rady Torakochirurgów, z Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, zwracał uwagę, że polska torakochirurgia od lat rozwija nowoczesne techniki małoinwazyjne, mimo że ich finansowanie nie nadąża za postępem medycyny. „Tak jak torakochirurdzy rozwinęli techniki małoinwazyjne, to myślę, że moglibyśmy się chwalić tym na całym świecie, jak szybko te techniki zostały wprowadzone w Polsce. Zostało to osiągnięte dzięki zaangażowaniu torakochirurgów, mimo że technologia ta nie została lepiej wyceniona i jest finansowana tak samo jak klasyczne operacje, choć jest od nich znacznie droższa.”

Ekspert podkreślał również, że podobna sytuacja dotyczy chirurgii robotowej, która w wielu krajach staje się standardem leczenia wybranych pacjentów z rakiem płuca. Niestety, obecnie zabiegi w torakochirurgii wykonywane w asyscie robotów nie posiadają odrębnego finansowania, mimo że wymagają kosztownego sprzętu i są naturalnym kierunkiem rozwoju nowoczesnej chirurgii klatki piersiowej. Zdaniem ekspertów dalszy rozwój tej technologii powinien być wspierany przez system, a nie hamowany przez bariery finansowe.

Podczas posiedzenia zwracano również uwagę na problemy kadrowe. Średni wiek torakochirurgów w Polsce stale rośnie, a liczba lekarzy rozpoczynających specjalizację pozostaje niewystarczająca. Bez działań wspierających rozwój tej dziedziny w kolejnych latach może zabraknąć specjalistów wykonujących najbardziej skomplikowane operacje klatki piersiowej.

Tomasz Kuleta z Ministerstwa Zdrowia wskazywał, iż Polska będzie czwartym krajem w Europie wdrażającym programu przesiewowego Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) dla grup ryzyka, co ma pozwolić na wykrywanie nowotworu na etapie, gdy jest on jeszcze operacyjny.  Zapowiedział także, że projekt rozporządzenia dot. Centrów Kompetencji Raka Płuca tzw.  Lung Cancer Unitów (LCU) ma zostać skierowany do konsultacji publicznych w trzecim kwartale 2026 roku. Lung Cancer Unity mają zapewnić kompleksową opiekę (diagnostykę, leczenie, rehabilitację). Ministerstwo Zdrowia nie przedstawiło informacji dot. terminów i zaawansowania prac nad innymi wskazywanymi przez ekspertów problemami.

 
żródło: Sejm RP, TSL
Rak płuca wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Każdego roku diagnozę słyszy ponad 21 tys. osób, a niemal tyle samo – ponad 22 tys. – umiera z powodu tej choroby. Eksperci nie mają wątpliwości: głównym problemem pozostaje zbyt późne wykrywanie nowotworu, przez co wielu pacjentów trafia do leczenia w stadium zaawansowanym, kiedy możliwości radykalnej terapii są ograniczone, a szanse na wyleczenie znikome. To właśnie dlatego coraz więcej nadziei wiąże się z planowanym od października ogólnopolskim programem badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK). Zdaniem ekspertów może on stać się jednym z najważniejszych narzędzi zmieniających sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce – nie tylko ratując życie, ale również ograniczając koszty leczenia ponoszone przez system ochrony zdrowia.
Podczas konferencji prasowej w Sejmie RP, zorganizowanej tuż przed Światowym Dniem bez Tytoniu przez wicemarszałek Monikę Wielichowską we współpracy z Fundacją TO SIĘ LECZY i Polską Grupą Raka Płuca, eksperci, lekarze, parlamentarzyści i organizacje pacjenckie przekonywali, że Polska stoi dziś przed szansą na prawdziwy przełom.

– Jedną z największych tragedii zdrowotnych w Polsce pozostaje rak płuca. Spotykamy się tuż przed Światowym Dniem bez Tytoniu, ale także w Roku Profilaktyki Zdrowotnej, co przypomina, że zdrowie zaczyna się znacznie wcześniej – od świadomości, profilaktyki i szybkiej reakcji. A profilaktyka nie zaczyna się wyłącznie w gabinecie lekarskim, ale zależy od codziennych wyborów: tego, co mamy na talerzu, czy jesteśmy aktywni, czy dbamy o sen, szczepienia i wczesną diagnostykę – mówiła Monika Wielichowska, wicemarszałek Sejmu.

– Rak płuca każdego roku dotyka ponad 21 tys. osób, a 22 tys. umiera z tego powodu. Za tymi liczbami stoją ludzie, rodziny i niedokończone historie. Największym problemem pozostaje zbyt późna diagnoza – wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy możliwości leczenia są już bardzo ograniczone, choć wiemy, że wcześniej wykryty rak płuca może być skutecznie leczony. – podkreślała Wicemarszałek.

Październik może zmienić wszystko
Eksperci od lat podkreślają, że w raku płuca kluczowy jest czas. Im wcześniej wykryta choroba, tym większa szansa na leczenie radykalne, czyli całkowite usunięcie nowotworu lub trwałe opanowanie choroby. Dlatego tak duże znaczenie przypisuje się programowi badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Program ma być skierowany do osób z grup ryzyka – przede wszystkim wieloletnich palaczy oraz osób, które rzuciły palenie. W kontekście planowanego programu eksperci przypominali, że Polska nie startuje od zera – doświadczenia z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej były już budowane w ramach wcześniejszych pilotaży regionalnych i ogólnopolskich.

Jak podkreślał prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca, dziś kluczowe jest przejście od pilotażu do rozwiązania systemowego. – Profilaktyka wtórna jest równie ważna jak pierwotna, czyli badania przesiewowe z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Programy tego typu realizowane są w Polsce od blisko 20 lat, choć dotąd miały charakter pilotażowy – zaczynały się regionalnie, m.in. w Szczecinie, Gdańsku, Warszawie czy Poznaniu, a w ostatnich latach prowadzono już dwa duże programy ogólnopolskie. Badania kierowane są do osób z grup ryzyka – przede wszystkim palaczy z odpowiednią liczbą tzw. paczkolat oraz osób po 55. roku życia z innymi czynnikami ryzyka. Wykonanie niskodawkowej tomografii komputerowej daje szansę na wykrycie raka płuca na wczesnym etapie, co ma ogromne znaczenie. Wśród kobiet śmiertelność może zostać ograniczona nawet o 40 proc., a wśród mężczyzn o ponad 20 proc., więc naprawdę jest o co walczyć.

To właśnie liczby mają przemawiać najmocniej. Z danych prezentowanych podczas konferencji wynika, że rocznie rak płuca rozpoznawany jest u ponad 21 tys. osób, z chorobą żyje ok. 53 tys. pacjentów (ok. 150 tys. osób z rakiem prostaty, prawie 240 tys. z rakiem piersi i ponad 120 tys. z rakiem jelita grubego), a koszty leczenia sięgają ok. 3 mld zł rocznie. Dla porównania – szacowany koszt programu badań przesiewowych z wykorzystaniem NDTK wynosi tylko ok. 50 mln zł rocznie. Zdaniem ekspertów oznacza to, że inwestycja w profilaktykę może przełożyć się nie tylko na tysiące uratowanych istnień, ale również na bardziej racjonalne wydatkowanie środków publicznych.

– Mamy nadzieję, że od października program badań przesiewowych zostanie włączony na stałe do koszyka świadczeń NFZ. To ważne nie tylko z punktu widzenia ludzkiego życia, ale również ekonomii systemu ochrony zdrowia. Wcześnie wykryty rak płuca często wymaga jednorazowego leczenia operacyjnego i daje choremu dużą szansę na zdrowie, podczas gdy pacjent z rozpoznaniem objawowym wymaga nowoczesnych terapii, które mogą kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. – podkreślał prof. Tadeusz Orłowski.

Podobnie sytuację ocenia Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To Się Leczy, która na co dzień wspiera pacjentów szukających pomocy po diagnozie. – Na co dzień spotykam się z pacjentami, którzy zwracają się do Fundacji z prośbą o pomoc i wsparcie. Widzimy te liczby bardzo wyraźnie – ponad 22 tysiące zgonów rocznie, praktycznie tyle, ile osób choruje, tyle umiera. Rak płuca pozostaje główną przyczyną zgonów nowotworowych, zarówno wśród mężczyzn, jak i – co może zaskakiwać – również wśród kobiet, wyprzedzając raka piersi – mówiła.

Jak zaznaczała, uruchomienie programu NDTK może stać się realnym punktem zwrotnym. – Aby temu przeciwdziałać, niezbędne jest wczesne wykrywanie raka płuca. Program badań z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej daje szansę na zastosowanie leczenia radykalnego i/lub okołooperacyjnego, a nawet całkowite wyleczenie chorych. Dysponujemy dziś nie tylko możliwościami chirurgicznymi, ale również leczeniem okołooperacyjnym i nowoczesnymi, innowacyjnymi terapiami, które zwiększają szanse pacjentów – podkreślała Aleksandra Wilk.

Wczesne wykrycie to dziś coś więcej niż operacja
Jeszcze kilka lat temu rozpoznanie raka płuca na wczesnym etapie oznaczało przede wszystkim możliwość operacji. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Eksperci podkreślają, że rozwój leczenia okołooperacyjnego sprawił, iż pacjenci zdiagnozowani odpowiednio wcześnie mogą liczyć na znacznie większe szanse trwałego wyleczenia niż jeszcze dekadę temu.

Jak tłumaczył prof. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, program badań przesiewowych nie jest jedynie sposobem na wcześniejsze postawienie diagnozy – to narzędzie pozwalające wykorzystać pełen potencjał współczesnej medycyny. – Liczba 21 tysięcy symbolizuje roczną liczbę zachorowań na raka płuca w Polsce. Wczesna diagnostyka, obejmująca m.in. program badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej klatki piersiowej, daje szansę, aby znaczną część spośród ponad 20 tys. nowo diagnozowanych pacjentów leczyć radykalnie, czyli z intencją całkowitego wyleczenia.

– Chirurgia pozostaje niezwykle ważnym elementem terapii, ale nie jest już jedyną samodzielną opcją leczenia. Obecnie dysponujemy nowoczesnymi metodami, takimi jak immunoterapia czy leczenie ukierunkowane molekularnie, które stosowane przed operacją lub po zabiegu mogą dodatkowo zwiększać szansę na całkowite wyleczenie u chorych z resekcyjnym rakiem płuca – wyjaśniał ekspert.

To właśnie dlatego – jak podkreślano podczas konferencji – czas rozpoznania choroby zaczyna mieć znaczenie większe niż kiedykolwiek wcześniej. Pacjent, którego nowotwór zostanie wykryty odpowiednio wcześnie, może dziś otrzymać leczenie wieloetapowe: chirurgię wspieraną nowoczesnymi terapiami, które zmniejszają ryzyko nawrotu i poprawiają rokowanie. – Właśnie dlatego tak istotna jest wczesna diagnostyka. Jeśli nowotwór zostanie wykryty na etapie umożliwiającym całkowite usunięcie zmiany, możemy dać pacjentowi realną szansę na trwałe wyleczenie. Trzeba jednak pamiętać, że diagnostyka to nie tylko badania obrazowe – aby wdrożyć nowoczesne leczenie okołooperacyjne, potrzebujemy wcześniejszego rozpoznania histopatologicznego. – zaznaczał prof. Tworek.

Tomografia to dopiero początek. Bez diagnostyki molekularnej pacjent może stracić szansę na leczenie
Eksperci zwracali uwagę, że wykrycie zmiany w tomografii komputerowej nie kończy procesu diagnostycznego. Wręcz przeciwnie – to dopiero początek drogi, która musi przebiegać szybko, sprawnie i kompleksowo. Jak przypominał prof. Tworek, obok badań obrazowych konieczne są procedury pozwalające pobrać materiał do oceny histopatologicznej i molekularnej. – To zadanie dla pulmonologów i torakochirurgów wykonujących bronchoskopie, badania EBUS czy biopsje przezklatkowe. Równie ważna jest diagnostyka predykcyjna – ocena ekspresji PD-L1 i badania w kierunku zaburzeń genetycznych, które pozwalają właściwie kwalifikować pacjentów do nowoczesnych metod leczenia okołooperacyjnego.

To właśnie ten etap – zdaniem specjalistów – wciąż pozostaje jednym z najsłabszych ogniw polskiego systemu. Dr Andrzej Tysarowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie diagnostyki genetycznej i kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Genomiki Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, podkreślał, że nowoczesne leczenie raka płuca nie może istnieć bez nowoczesnej diagnostyki. – Laboratoryjna genetyka medyczna stanowi dziś podstawę diagnostyki prowadzącej do medycyny personalizowanej, czyli nowoczesnego leczenia – zarówno terapii celowanych, jak i immunoterapii. Badania genetyczne są niezmiernie ważne nie tylko w raku płuca, ale również w wielu innych nowotworach. W przypadku raka płuca ich znaczenie jest szczególne, ponieważ choroba bardzo często rozpoznawana jest już w stadium zaawansowanym, kiedy nie ma czasu na długą diagnostykę i musi ona zostać przeprowadzona szybko, sprawnie oraz możliwie szeroko.

Właściwe oznaczenie czynników predykcyjnych – zarówno patomorfologicznych, jak i genetycznych – daje pacjentom dostęp do nowoczesnych terapii. W raku płuca możliwości leczenia jest dziś bardzo dużo i można powiedzieć, że praktycznie co drugi pacjent może skorzystać z innowacyjnego leczenia, czy to immunoterapii, czy terapii celowanych. Aby jednak było to możliwe, konieczna jest zaawansowana diagnostyka genetyczna, a dostęp do niej w Polsce nadal pozostaje ograniczony. – podkreślał dr Andrzej Tysarowski.

Problem jest tym bardziej istotny, że obecnie badania metodą NGS (sekwencjonowanie następnej generacji), umożliwiające jednoczesną ocenę wielu zmian genetycznych, obejmują zaledwie ok. 30 proc. rzeczywistych potrzeb diagnostycznych w raku płuca. W praktyce oznacza to, że ponad 70 proc. pacjentów może nie mieć dostępu do pełnej diagnostyki umożliwiającej właściwy dobór leczenia. Nawet w ramach obecnego finansowania zbyt rzadko wykonywane są badania panelowe NGS, czyli sekwencjonowanie następnej generacji, pozwalające jednoczasowo wykrywać wiele czynników predykcyjnych w raku płuca. Dlatego apeluję do onkologów, aby badania genetyczne zlecali równolegle z badaniami patomorfologicznymi, w ramach tzw. skierowań jednoczasowych, warunkowych – mówił ekspert.

Płynna biopsja – badanie, które mogłoby skrócić drogę do leczenia
Jednym z ważnych tematów dyskusji była płynna biopsja – technologia, która pozwala wykonywać badania genetyczne z próbki krwi, bez konieczności pobierania tkanki nowotworowej. Problem dotyczy dużej grupy pacjentów z rakiem płuca. U części chorych materiał tkankowy jest niedostępny lub niewystarczający do wykonania pełnej diagnostyki molekularnej. W praktyce oznacza to często konieczność kolejnych hospitalizacji albo powtarzania procedur inwazyjnych, a czasem, co najgorsze brak wykonania badań genetycznych w ogóle.

Jak podkreślał dr Tysarowski, finansowanie płynnej biopsji mogłoby znacząco skrócić czas diagnostyki. – Apeluję również do Ministerstwa Zdrowia o dopuszczenie do finansowania zaawansowanych badań genetycznych z zakresu płynnej biopsji. To technologia, która umożliwia wykonanie diagnostyki u pacjentów, u których nie ma dostępnej tkanki nowotworowej – a dotyczy to około 30 proc. chorych na raka płuca. W takich przypadkach wystarczy pobrać krew, by wykonać badania genetyczne, jednak obecnie rozwiązanie to nie jest finansowane.

Zdaniem ekspertów system powinien iść jeszcze dalej – Potrzebujemy również dostępu do kompleksowego profilowania genomowego (CGP NGS), które pozwala jednoczasowo określić pełne spektrum zmian genetycznych kwalifikujących do terapii celowanych, immunoterapii oraz oceny innych istotnych aspektów leczenia, takich jak metabolizm leków czy choroby współistniejące. Dzięki temu proces diagnostyczny u pacjentów mógłby być w pełni wykorzystany – podkreślał dr Andrzej Tysarowski. Pozwoliłoby to zoptymalizować zarówno kwalifikację do skutecznego leczenia oraz koszty innowacyjnych terapii (obecnie często podaje się leczenie, bez niezbędnych badań predykcyjnych, nie mając pewności czy pacjent odpowie na terapię, a koszty tego leczenia są olbrzymie).

Eksperci nie mają wątpliwości, że bez uporządkowania diagnostyki – w tym finansowania badań patomorfologicznych, oznaczeń PD-L1, badań immunohistochemicznych i genetycznych – nawet najlepiej zaprojektowany program badań przesiewowych nie wykorzysta swojego pełnego potencjału. Wczesne wykrycie ma sens tylko wtedy, gdy za nim natychmiast podąża szybka i dobrze skoordynowana ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna.

Nowe uzależnienia, stare konsekwencje
Eksperci zwracali również uwagę, że problem nie ogranicza się dziś wyłącznie do tradycyjnych papierosów, choć to one odpowiadają za prawie 90% zachorowań na raka płuca. Rosnące znaczenie mają nowe wyroby nikotynowe i e-papierosy, szczególnie popularne wśród młodzieży. Jak przypominał prof. Paweł Koczkodaj z Narodowego Instytutu Onkologii, Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że w regionie europejskim WHO ponad 4,2 mln nastolatków w wieku 13–15 lat używa e-papierosów. W Polsce – według danych z badania Global Youth Tobacco Survey – dotyczy to ponad 23 proc. dziewcząt i ponad 21 proc. chłopców w tej grupie wiekowej. – To szczególnie niepokojące, ponieważ młodzież korzystająca z nowych wyrobów nikotynowych jest około trzykrotnie bardziej narażona na używanie tytoniu w dorosłym życiu. Chciałbym, żeby wybrzmiało to szczególnie mocno przy okazji Światowego Dnia bez Tytoniu – uzależnienie od nikotyny jest chorobą, sklasyfikowaną w ICD, a więc schorzeniem, które można i trzeba leczyć.

Jednocześnie specjaliści podkreślali, że osoby chcące zerwać z uzależnieniem nie są pozostawione same sobie. W Polsce od niemal trzech dekad działa Ogólnopolska Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym przy Narodowym Instytucie Onkologii. – Pod numerem 801 108 108 można uzyskać wsparcie i informacje, jak wyjść z choroby nikotynizmu, rzucić palenie i ograniczyć używanie nowych wyrobów nikotynowych. To pomoc dostępna dla każdego i warto z niej korzystać – przypominał prof. Koczkodaj.

Krótsza droga pacjenta do leczenia
Program badań przesiewowych będzie przełomem, ale nie przyniesie spektakularnych efektów, jeśli pacjent po wykryciu zmiany nadal będzie trafiał do systemu, w którym diagnostyka trwa tygodniami lub miesiącami. Dlatego równie ważnym elementem zmian mają być Lung Cancer Units – wyspecjalizowane ośrodki kompleksowej opieki nad pacjentami z rakiem płuca.

Jak podkreślała Aleksandra Wilk, dziś wydłużona ścieżka diagnostyczna nadal pozostaje jednym z głównych problemów systemowych. – Jako Fundacja współpracujemy z towarzystwami naukowymi – Polską Grupą Raka Płuca, Polskim Towarzystwem Onkologicznym i Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej – po to, aby zmieniać system ochrony zdrowia i poprawiać opiekę nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Czekamy zarówno na wdrożenie od 1 października programu niskodawkowej tomografii komputerowej, jak i na Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowane ośrodki, które przyspieszą ścieżkę diagnostyczną pacjentów. Dziś jej wydłużenie często oznacza utratę szansy na radykalne leczenie.

Dlatego uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych oraz wyspecjalizowanych ośrodków kompetencji LCU będzie miało znaczenie nie tylko kliniczne, ale także organizacyjne i ekonomiczne. – Jeśli Polska wprowadzi program w tym roku, będziemy czwartym krajem w Europie i ósmym na świecie, który realizuje takie rozwiązanie. To ogromny postęp po blisko 20 latach działań pilotażowych i szansa na realne korzyści – przede wszystkim dla pacjentów i ich rodzin, ale także dla budżetu państwa oraz całego systemu ochrony zdrowia – zaznaczała Aleksandra Wilk.
 
W 29 maja Ministerstwo Zdrowia oficjalnie potwierdziło wdrożenie ogólnopolskiego programu przesiewowego w raku płuca od października 2026 roku.
 
Program skierowany jest do kobiet i mężczyzn w wieku 55 -74 lata, którzy są lub byli aktywnymi palaczami tytoniu – z konsumpcją tytoniu większą lub równą 20 paczkolat, z okresem abstynencji tytoniowej nie dłuższym niż 15 lat, co odpowiada grupie o najwyższym ryzyku zachorowania. Wskazanie zdefiniowanej populacji docelowej zwiększa efektywność kosztową i maksymalizuje korzyści zdrowotne. Świadczenie trafi do tych pacjentów, którzy rzeczywiście odniosą z niego największą korzyść.

Program realizowany będzie w wyspecjalizowanych ośrodkach spełniających określone kryteria kadrowe i techniczne. W zależności od wyniku badania pacjent otrzyma zalecenia co do dalszego postepowania i ewentualnie skierowania na dalszą diagnostykę i leczenie. Wszyscy aktywni palacze tytoniu zostaną objęci interwencją antynikotynową ze wskazaniem możliwości podjęcia leczenia uzależnienia od tytoniu.

Zakłada się, że wprowadzenie programu przesiewowego z wykorzystaniem NDTK doprowadzi do zwiększenia odsetka pacjentów, u których stosuje się leczenie radykalne, co w dłuższym okresie może doprowadzić do poprawy wskaźnika 5-letnich przeżyć w tej grupie chorych i zmniejszenie umieralności na raka płuca. Warunki włączenia do programu oraz sposób realizacji badania jest spójny z programami realizowanymi w Europie. Polska jako kolejny kraj, po Chorwacji, Czechach i Niemczech, wprowadza program profilaktyczny do ogólnokrajowego systemu ochrony zdrowia, wyznaczając europejski i światowy standard profilaktyki raka płuca. Dzięki wprowadzeniu badania NDTK do wykazu świadczeń gwarantowanych MZ realizuje kolejne cele wskazane w Narodowej Strategii Onkologicznej 2020–2030.

 
 źródło: Fundacja TSL, MZ, redakcja
Rak płuca pozostaje w Polsce jednym z najbardziej śmiertelnych nowotworów, a przyczyną tego nie są wyłącznie cechy biologiczne choroby – to w dużej mierze efekt systemowych opóźnień, fragmentaryzacji opieki i braku jasnej odpowiedzialności za proces diagnostyczno-terapeutyczny. Choć medycyna dysponuje dziś narzędziami pozwalającymi skutecznie leczyć znaczną grupę pacjentów, droga od pierwszych objawów do rozpoczęcia terapii wciąż bywa zbyt długa, zbyt chaotyczna i zbyt obciążająca dla chorego. W trakcie posiedzenia Senackiej Komisji Zdrowia (25.11.25) eksperci przedstawili obraz, który trudno zignorować: system stoi w miejscu, podczas gdy choroba postępuje.
Zbyt wolny system w zbyt szybko postępującej chorobie
Rak płuca jest jedną z najszybciej postępujących chorób nowotworowych, dlatego wczesna diagnoza i sprawne wdrożenie leczenia mają kluczowe znaczenie dla rokowania. Tymczasem w Polsce cały proces diagnostyczny wciąż potrafi rozciągać się na wiele miesięcy. Dane z praktyki klinicznej pokazują, że dostęp do kluczowych badań obrazowych – tomografii komputerowej czy PET-CT – bywa ograniczony, a na wyniki badań histopatologicznych czeka się często ponad miesiąc. Do tego dochodzą kolejne etapy: konsultacje w różnych ośrodkach, ponowne opisy badań, powtarzane biopsje. W efekcie od pierwszych objawów do podjęcia decyzji o terapii mija często kilka miesięcy – w czasie, który dla tak dynamicznej choroby jak rak płuca bywa granicą między szansą na leczenie radykalne a koniecznością wdrożenia wyłącznie leczenia paliatywnego.

Jednocześnie współczesna onkologia płuca opiera się na personalizacji terapii, a więc na decyzjach podejmowanych w oparciu o trzy grupy informacji: stan ogólny chorego i jego choroby współistniejące, charakterystykę samego nowotworu (typ histologiczny, podtyp) oraz pełny profil molekularny. Prof. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej zwracał uwagę, że właśnie w tym ostatnim obszarze Polska wciąż ma poważne zaległości – diagnostyka molekularna wykonywana jest mniej więcej u połowy pacjentów, którzy powinni być nią objęci (1). Oznacza to, że znaczna część chorych w ogóle nie ma szansy na leczenie ukierunkowane na konkretne zaburzenia genetyczne. Gdy dodać do tego niewystarczające wykorzystanie nowoczesnego, kompleksowego leczenia skojarzonego, otrzymujemy obraz systemu, który jest zbyt wolny i zbyt mało uporządkowany, aby w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje dzisiejsza medycyna. Mimo postępu, pięcioletnie przeżycia nadal są niskie: u kobiet sięgają około 18%, u mężczyzn – około 14%.

Niskodawkowa tomografia – obiecujące narzędzie przesiewowe, które wciąż czeka na pełne wdrożenie
W debacie pojawił się również wątek badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Niskodawkowa tomografia komputerowa (NDTK) od lat uznawana jest na świecie za najskuteczniejszą metodę wczesnego wykrywania choroby u osób z grup ryzyka, a doświadczenia pilotażu prowadzonego w Polsce w latach 2021–2025 potwierdzają jej znaczenie. Jak informowała podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Katarzyna Kęcka, w ramach programu wykonano około 60 tysięcy badań, na podstawie których uzyskano 9768 wyników wymagających dalszej kontroli, a 198 przypadków okazało się wynikami dodatnimi. To pokazuje, że program działa, ale skala jego oddziaływania jest nadal zbyt mała, by realnie wpłynąć na wykrywalność raka płuca w populacji wysokiego ryzyka.

Resort zdrowia zapowiedział jednak kluczową zmianę: prace nad włączeniem NDTK do koszyka świadczeń gwarantowanych są na końcowym etapie. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, podkreślała, że projekt rozporządzenia został już uzgodniony wewnętrznie z NFZ i wkrótce trafi do konsultacji publicznych. Zakończono także konsultacje z ekspertami dotyczące kryteriów kwalifikacji – obejmują one przede wszystkim wiek oraz tzw. paczkolata, a częstotliwość wykonywania badań (co 12 lub co 24 miesiące) ma zostać ostatecznie określona po zakończeniu konsultacji. Program uzyskał już pozytywną rekomendację AOTMiT oraz opinię Krajowej Rady Onkologii.

Ministerstwo zapowiada również wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji do wspomagania opisywania badań, co ma zwiększyć przepustowość ośrodków i przyspieszyć proces diagnostyczny. Jednocześnie podkreślono, że dla powodzenia programu kluczowe będzie zwiększenie zgłaszalności pacjentów oraz stworzenie systemowych mechanizmów aktywnego docierania do osób z grup ryzyka – bo bez tego nawet najlepiej zaprojektowany program przesiewowy pozostanie narzędziem o ograniczonym wpływie na zdrowie publiczne.

Za mało chorych kwalifikuje się do leczenia operacyjnego
Z perspektywy rokowania kluczowe znaczenie ma to, ilu pacjentów udaje się zakwalifikować do leczenia operacyjnego. Prof. Cezary Piwkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, przypomniał, że chirurgia jest najbardziej skuteczną metodą leczenia u chorych z wczesnym rakiem płuca, ale w Polsce do zabiegu operacyjnego kwalifikuje się zaledwie około 20% pacjentów. To zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę, że właśnie w tej grupie można osiągać najlepsze wyniki przeżycia. Nadzieję na zmianę tej proporcji wiąże się z programami badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej – wcześniejsze wykrywanie powinno przełożyć się na większy odsetek chorych w stopniach zaawansowania umożliwiających radykalne leczenie chirurgiczne.

Jednocześnie obraz polskiej torakochirurgii nie jest pesymistyczny. Jak podkreślał Piwkowski, poziom leczenia operacyjnego raka płuca w Polsce można uznać za bardzo wysoki na tle Europy, m.in. dzięki centralizacji i rozwojowi technik małoinwazyjnych. W skali kraju około połowa pacjentów ma dziś oferowane leczenie małoinwazyjne przy zachowaniu pełnej radykalności onkologicznej, a w wiodących ośrodkach odsetek ten przekracza 80%. Takie wyniki nie pojawiły się przypadkiem – to efekt wieloletnich inwestycji w sprzęt i zaplecze, realizowanych również przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia.

Obszarem, w którym oczekiwania środowiska są znacznie większe niż aktualne możliwości systemu, pozostaje chirurgia robotowa. Torakochirurdzy wskazują, że w ostatnich trzech latach rozwój robotyki w Polsce praktycznie wyhamował, mimo że w wielu krajach jest ona naturalnym kolejnym etapem wdrażania technik małoinwazyjnych. Ministerstwo Zdrowia przypomina, że 30 lipca AOTMiT wydała negatywną rekomendację dla finansowania systemów robotowych w większości wskazań objętych analizą, wskazując na brak przewagi nad klasycznymi metodami laparoskopowymi, z wyjątkiem kilku szczegółowo zdefiniowanych rozpoznań. Resort zapowiada dalszą analizę tej rekomendacji, ale już dziś środowisko torakochirurgiczne podkreśla, że przyszłe decyzje dotyczące robotyki powinny być powiązane z twardymi wskaźnikami jakości oraz z systemem rejestrów. 

Diagnostyka obrazowa i molekularna: połowiczna nowoczesność
W ostatnich latach wprowadzono rozwiązania, które miały uporządkować i przyspieszyć diagnostykę raka płuca, ale ich praktyczne działanie wciąż odbiega od oczekiwań. Klinicyści zwracają uwagę, że badania molekularne są wykonywane zbyt późno, zbyt rzadko i często w niepełnym zakresie, przez co część pacjentów rozpoczyna leczenie bez pełnego obrazu biomarkerów. Zdarza się także, że materiał biopsyjny jest niewystarczający, zwłaszcza gdy bronchoskopia została wykonana zbyt wcześnie lub w ośrodku bez doświadczenia w onkologii płuca. Prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca, podkreślał, że „olbrzymim problemem jest diagnostyka od podejrzenia do ustalenia rozpoznania” – na opis tomografii komputerowej czeka się około czterech tygodni, na wynik PET-CT podobnie, a zsumowane etapy potrafią dać „pół roku, lekko” od pierwszych objawów do realnej kwalifikacji do leczenia. W chorobie o tak szybkim przebiegu jak rak płuca to czas, którego wielu pacjentów po prostu nie ma.

Na tym tle szczególnie ważny jest postulat organizacyjny, który przedstawił dr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej: jednoczasowe kierowanie pacjenta na badania patomorfologiczne i genetyczne. Chodzi o to, aby w momencie podejrzenia raka płuca onkolog wystawiał od razu jednoczasowe, warunkowe skierowanie – na rozpoznanie histopatologiczne oraz na badania genetyczne w przypadku potwierdzenia niedrobnokomórkowego raka płuca. W dużych ośrodkach onkologicznych taki model bywa stosowany, ale w wielu miejscach w kraju tak się nie dzieje. W praktyce oznacza to, że najpierw stawia się rozpoznanie, dopiero potem wraca się do onkologa po decyzję o zleceniu badań molekularnych, co wydłuża ścieżkę o kolejne tygodnie. Tysarowski zwracał uwagę, że wprowadzenie obowiązku jednoczesnego wystawiania dwóch skierowań nie wymaga zmian legislacyjnych, a mogłoby realnie skrócić czas diagnostyki nawet o dwa–trzy tygodnie i ograniczyć skalę sytuacji, w których u około połowy pacjentów badania genetyczne w ogóle nie są zlecane, bo stan chorego jest już zbyt zaawansowany albo brakuje dostępu do odpowiednich świadczeń.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada także prace nad bardziej zaawansowaną diagnostyką molekularną. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa, przypomniała, że kompleksowe profilowanie genomowe (CGP) w raku płuca uzyskało pozytywną rekomendację prezesa AOTMiT. Dotychczas do konsultacji publicznych skierowano badania typu HRD w nowotworach jajnika, jajowodu i otrzewnej, ale resort planuje, aby także CGP w raku płuca stało się świadczeniem finansowanym ze środków publicznych. Warunkiem jest określenie kryteriów kwalifikacji tak, by na badanie trafiała reprezentatywna grupa chorych, a nie „nieograniczona” liczba pacjentów, co mogłoby zablokować system kosztownymi testami zlecanymi bez jasnych wskazań. Z perspektywy pacjentów oznaczałoby to jednak możliwość zastosowania jednego, bardzo dokładnego testu, który porządkuje pełny profil molekularny nowotworu i pozwala dobrać leczenie w sposób zgodny z ideą medycyny personalizowanej.

Dr Tysarowski zwracał również uwagę na znaczenie badań genetycznych z tzw. płynnej biopsji. U około 30% chorych na raka płuca nie udaje się pozyskać odpowiedniej ilości tkanki do analizy genetycznej, mimo przeprowadzenia inwazyjnych procedur biopsyjnych. W takich przypadkach możliwość wykonania profilu genetycznego z materiału świeżego – krwi obwodowej – mogłaby stać się realnym przełomem. Technicznie jest to rozwiązanie już znane systemowi: podobne świadczenie wprowadzono w lipcu 2024 r. dla nowotworów BRCA-zależnych (m.in. raka piersi, jajnika, prostaty czy trzustki), co otworzyło drogę do badań z materiału świeżego u dużej grupy chorych. Zastosowanie analogicznego modelu w raku płuca pozwoliłoby skrócić ścieżkę diagnostyczną, zmniejszyć liczbę powtórnych biopsji i – paradoksalnie – ograniczyć koszty, ponieważ jedno dobrze zaplanowane, wczesne badanie zastępowałoby wiele późniejszych, fragmentarycznych działań.

Z diagnostyką nierozerwalnie wiąże się temat rejestrów i jakości. Prof. Tadeusz Orłowski przypomniał, że od 20 lat w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc prowadzony jest rejestr raka płuca, który mógłby być gotowym narzędziem do oceny wyników leczenia w kolejnych ośrodkach. Rozporządzenie dotyczące tego rejestru powstało już w 2016 r., ale nigdy nie zostało podpisane przez ministra zdrowia. Ministerstwo obecnie przyjęto inną strategię – rejestry mają być budowane w sposób dziedzinowy (onkologiczne, kardiologiczne, chorób rzadkich) z wystandaryzowanymi zbiorami danych, tak aby realnie służyły podejmowaniu decyzji. Na poziomie deklaracji to krok w dobrą stronę, ale bez sprawnie działających rejestrów trudno będzie rzetelnie monitorować jakość diagnostyki i leczenia raka płuca oraz szybko wychwytywać miejsca, w których system zawodzi najbardziej.

15 lat czekania na Lung Cancer Units
W wielu krajach Europy standardem opieki nad pacjentami z rakiem płuca są Lung Cancer Units – wyspecjalizowane centra, które przejmują odpowiedzialność za cały proces postępowania: od diagnostyki i oceny zaawansowania, przez konsylium, aż po leczenie i obserwację. W Polsce o potrzebie ich utworzenia mówi się od ponad piętnastu lat, jednak system wciąż funkcjonuje bez struktury, która porządkowałaby ścieżkę pacjenta i zapewniała realną koordynację działań. Prof. Tadeusz Orłowski przypominał, że choć pojedyncze ośrodki potrafią leczyć na najwyższym europejskim poziomie, to wciąż brakuje miejsca, które przejmowałoby odpowiedzialność za chorego już na etapie podejrzenia choroby. Brak takiej struktury oznacza, że proces diagnostyczno-terapeutyczny pozostaje rozproszony, a poszczególne elementy systemu działają obok siebie, a nie wspólnie.

Właśnie dlatego koncepcja Lung Cancer Units postrzegana jest jako kluczowy krok w kierunku skrócenia czasu diagnozy i podniesienia jakości leczenia. Jedno centrum odpowiedzialne za całość postępowania mogłoby ograniczyć wędrówkę pacjenta między ośrodkami, uporządkować przepływ informacji i zagwarantować, że decyzje terapeutyczne zapadają na podstawie kompletnej, skoordynowanej diagnostyki. To nie pojedyncze technologie czy procedury wymagają najszybszej reformy, ale cała organizacja opieki, która dziś nie daje pacjentowi poczucia ciągłości ani bezpieczeństwa.

Podczas posiedzenia przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia potwierdzili, że prace nad projektem regulacji dotyczących Lung Cancer Units są w toku. Jak informowała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa, projekt ma zostać skierowany do konsultacji publicznych „pod koniec tego roku lub na początku przyszłego”, a jego realne wejście w życie przewidywane jest na „początek drugiej połowy roku”, z uwagi na konieczność zakontraktowania nowych świadczeń. To pierwszy konkretny sygnał, że idea funkcjonująca dotąd głównie w dokumentach i deklaracjach może wreszcie przejść do etapu wdrożenia.

Co musi się wydarzyć, aby skrócić czas od podejrzenia do terapii
Posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia, pod przewodnictwem Senator Beaty Małeckiej-Libery, pokazało jasno, czego brakuje polskiemu systemowi: szybkości, koordynacji, odpowiedzialności i odpowiednio zaprojektowanej struktury opieki. Rozwiązania są znane od lat. Ośrodki diagnostyczno-terapeutyczne typu Lung Cancer Unit, odpowiednio finansowana i szeroka diagnostyka molekularna, badania obrazowe wykonywane w określonych standardach i terminach, skuteczna koordynacja ścieżki pacjenta oraz program niskodawkowej tomografii o realnym zasięgu — to kluczowe elementy, które mogą odwrócić trend i przełożyć się na tysiące uratowanych istnień.

1. Dane raportu MISJA RAK PŁUCA 2025: https://polgrp.org.pl/wp-content/uploads/2025/11/MRP-Aktualizacja-2025-www.pdf

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie transmisji z posiedzenia Senackiej Komsiji Zdrowia z dnia 25.11.25 – Miesiąc Świadomości Raka Płuca.
Rak płuca to jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych w Polsce. Co roku diagnozuje się go u prawie 22 000 osób, a liczba ta systematycznie rośnie, szczególnie wśród kobiet. Od kilku lat nowotwór płuca jest główną przyczyną zgonów wśród mężczyzn, a ostatnio również u kobiet – wyprzedzając raka piersi. Kampania edukacyjna „Dbam o płuca” ma na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat profilaktyki i wczesnego wykrywania raka płuca, co może pomóc uratować wiele istnień.
Rak płuca – rosnące wyzwanie zdrowotne
Wzrost liczby zachorowań na raka płuca jest szczególnie widoczny wśród kobiet. Ten systematyczny trend jest alarmujący. Obecnie około 28% dorosłych kobiet w Polsce pali tytoń – to jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Tymczasem aż 90% nowotworów płuca jest bezpośrednio związanych z paleniem papierosów. W 2022 roku liczba nowych przypadków nowotworu płuca i oskrzeli (C.34) wyniosła 20 726, w tym 12 278 wśród mężczyzn i 8 448 wśród kobiet. Z jego powodu zmarło łącznie 20 956 osób[1]. Niepokojący jest dodatkowo fakt, że w większości przypadków nowotwór ten diagnozuje się w zaawansowanych stadiach, co prowadzi do wysokiej śmiertelności. Pięcioletnie przeżycie w Polsce wynosi zaledwie 10–15% i jest niższe od średniej europejskiej.

Kobiety w grupie szczególnego ryzyka
Nowotwór płuca staje się coraz większym zagrożeniem dla kobiet w Polsce. W ciągu ostatnich lat liczba zachorowań wśród kobiet wzrosła niemal dwukrotnie, co czyni go najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych w tej grupie. Częstość palenia tytoniu wśród kobiet, a także czynniki środowiskowe i genetyczne, przyczyniają się do dramatycznego wzrostu zachorowalności. Dane są nieubłagane, od 2000 roku liczba nowo rozpoznanych przypadków raka płuca u mężczyzn zmalała o 22%, tymczasem u kobiet wzrosła aż o 95%. Od ponad dekady w Polsce umieralność kobiet z powodu nowotworów złośliwych płuca jest wyższa niż z powodu nowotworów piersi, podczas gdy wśród zachorowań udział nowotworów piersi jest ponad dwukrotnie wyższy niż nowotworów płuca. Tymczasem świadomość ryzyka rozwoju raka płuca i konieczności badań profilaktycznych osób z grup ryzyka jest nadal niewystarczająca.

Profilaktyka i wczesne wykrywanie kluczem do zmiany
Mamy bardzo konkretne narzędzia, które, jeśli tylko z nich skorzystamy, mogą nas uchronić przed rakiem płuca lub umożliwić wczesne wykrycie ognisk nowotworowych i skuteczne leczenie. Są to:
Badania potwierdzają, że regularne stosowanie NDTK w grupach ryzyka może zmniejszyć śmiertelność z powodu raka płuca nawet o 20%. Niestety, świadomość tej metody profilaktyki w Polsce jest wciąż niewielka. W ostatnich latach realizowany był pilotaż programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca, w ramach którego w każdym województwie można było wykonać takie badania. Resort zdrowia, zapowiada, że pilotaż ten zostanie przedłużony od stycznia 2025 r., a docelowo trafi do koszyka świadczeń finansowanego przez NFZ, na takich samych zasadach jak inne programy skriningowe (mammografia, cytologia, kolonoskopia), co zapewni ich szeroką dostępność dla pacjentów. Warto zapytać w placówce medycznej czy takie badania są dostępne. Dodatkowo, w ramach unijnego projektu SOLACE pod koniec września w trasę po Polsce ruszyło pierwsze w Polsce Mobilne Centrum Tomografii Komputerowej, które dociera do mniejszych miast, miasteczek i wsi, mając na celu wyrównanie nierówności w dostępie do badań profilaktycznych. W pierwszej kolejności z takich badań mogli skorzystać pacjenci z woj. lubelskiego[2].

„Dbam o płuca” – apel do społeczeństwa
Okres świąteczno-noworoczny sprzyja postanowieniom, warto w tym czasie pomyśleć zatem o zdrowiu swoim oraz bliskich i zmotywować się wzajemnie do:
Czas działać, by odwrócić niekorzystne statystyki zachorowań i zgonów z powodu raka płuca w Polsce. Każdy z nas może przyczynić się do zmiany, podejmując świadome decyzje zdrowotne i zachęcając bliskich do profilaktyki. Nasza czujność onkologiczna jak i lekarzy, szybkie pokierowanie na badania podstawowe i w przypadku potwierdzenia podejrzenia – pogłębione (w tym obrazowe, biopsję, badania histopatologiczne oraz markerów predykcyjnych: badania molekularne i ekspresji białka PDL-1) to klucz do prawidłowej diagnozy i sukcesu w terapii.  – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.

Śledź kampanię na:
https://www.facebook.com/RakPlucaWiedzaWsparcie
Jeśli podejrzewasz raka płuca albo jesteś w trakcie diagnostyki zobacz nasz poradnik Pacjenta:
https://tosieleczy.pl/index.php/2024/12/12/od-podejrzenia-do-leczenia-sciezka-pacjenta-z-rakiem-pluca-poradnik-pacjenta-2024/
 
[1] https://onkologia.org.pl/pl/raporty
[2] https://www.igichp.edu.pl/o-instytucie/projekty-ue/solace/
źródło: Fundacja TO SIĘ  LECZY
Trwa pierwszy w Polsce program badań przesiewowych w kierunku raka płuca realizowany za pomocą Mobilnego Centrum Niskodawkowej Tomografii Komputerowej, w ramach projektu SOLACE. Badania realizowane są w ośmiu lokalizacjach na terenie województwa lubelskiego, tj. Włodawa, Tarnogród, Milejów-Osada, Parczew, Janów Lubelski, Kraśnik, Niemce i Chełm.
Program jest kontynuacją Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia i zakończonego w grudniu 2023.
 
Zachęcamy lekarzy POZ oraz specjalistów z miast uczestniczących w programie pod hasłem Zbadaj Swoje Płuca do kontaktu z przychodniami kwalifikującymi w celu skierowania pacjentów do udziału w badaniach. Do programu kwalifikowane są osoby w wieku 55-74 lat z wywiadem palenia papierosów (co najmniej 20 paczkolat) oraz osoby od 50 roku życia, które nadal palą lub zaprzestały palenia w ostatnich 15 latach, o ile występują dodatkowe czynniki ryzyka (bierne palenie, przewlekłe choroby płuc jak: przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), samoistne włóknienie płuc, ekspozycja na radon, środowiskowe i zawodowe narażenie na karcynogeny, rak płuca w wywiadzie lub nowotwór stwierdzony u członków najbliższej rodziny.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej projektu www.igichp.edu.pl/solace/  i plakatach.
 
Rak płuca
Rak płuca jest jedną z głównych przyczyn zgonów onkologicznych w Polsce i w Europie. Wykrycie choroby we wczesnym stadium pozwala na jej skuteczne leczenie operacyjne oraz znacząco poprawia rokowanie. Wysokie ryzyko zachorowania na raka płuca jest przede wszystkim związane z paleniem tytoniu. Ważnymi czynnikami wpływającymi na rozwój raka płuca są także przewlekłe choroby płuc, zwłaszcza przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) lub włóknienie płuc (IPF). Dodatkowo znaczenie ma narażenie na krzemionkę, beryl, nikiel, chrom, kadm, azbest, związki arsenu, spaliny silników diesla, dym ze spalania węgla kamiennego i sadze oraz ekspozycja na radon.
 
Bezpłatne badania przesiewowe
W ramach projektu SOLACE zorganizowany będzie bezpłatny program badań przesiewowych, który wykorzystuje metodę niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) bez podania środka kontrastowego. Jak potwierdzają wyniki międzynarodowych badań przesiewowych (NELSON, LUSI, NLST) jest to skuteczna metoda prewencji wtórnej. Znacząco poprawia wykrywalność raka płuca na wczesnym etapie choroby, kiedy szanse efektywnego leczenia, a nawet wyleczenia są istotnie większe. Dodatkowo, badanie NDTK pozwala uwidocznić inne zmiany w obrębie układu oddechowego takie jak rozedma płuc czy włóknienie śródmiąższowe; możliwa jest też ocena innych narządów – m. in. aorty, gruczołów piersiowych, tarczycy, częściowo również wątroby. NDTK jest badaniem bezpiecznym, szybkim i bezbolesnym – trwa do 10 minut, nie ma potrzeby pozostawania na czczo. Nie wymaga szczególnych przygotowań. W ramach programu Zbadaj Swoje Płuca oferowana jest również pomoc w rzuceniu palenia.
 
O projekcie SOLACE
Głównym celem europejskiego projektu SOLACE (Strengthening the screening of Lung Cancer in Europe), tworzonego przez konsorcjum europejskie złożone z 37 ośrodków z 15 krajów UE, jest zwiększenie dostępu do badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Projekt SOLACE ma na celu również edukację społeczeństwa i pracowników opieki medycznej w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej raka płuca poprzez liczne działania edukacyjno-informacyjne oraz kampanię rekrutacyjną pod hasłem „Zbadaj Swoje Płuca”. Kampania skierowana jest do różnych grup społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet, osób o wysokim ryzyku zachorowania, w szczególności chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POCHP) oraz osób ze społeczności o niskim udziale w dotychczas realizowanych programach przesiewowych.
                                                                                                                                       
Współpraca i Patronat
Program koordynuje Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, który jest głównym polskim partnerem projektu SOLACE, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz specjalistami m.in. z Kliniki Pulmonologii, Alergologii, Onkologii Pulmonologicznej i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Program realizowany jest pod patronatem honorowym Rzecznika Praw Pacjenta, Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP) oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej (PTMR).
 
Wsparcie Finansowe
Projekt SOLACE jest współfinansowany przez Unię Europejską (UE) w ramach programu EU4Health 2021–2027, umowa nr 101101187 oraz przez Ministerstwo Zdrowia RP.
 
Kontakt dla Mediów:
Joanna Moes-Sosnowska, joamoes@gmail.com
Izabela Misiak, immuno@igichp.edu.pl
Telefon kontaktowy do projektu: +48 22 43 12 405
 

źródło: Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc
“Polska wniosła istotny wkład w program badań przesiewowych w kierunku raka płuca w Europie” – podkreśla Lung Cancer Policy Network. Nasze państwo jest jednym z dwóch krajów, które realizują Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca (WWRP) za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK), co zostało zauważone i docenione na forum międzynarodowym.
W 2008 r. w Polsce rozpoczęto wdrożenie programu badań przesiewowych LDCT (ang. low-dose computed tomography), z którego protokół został opublikowany w 2019 roku. Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca oficjalnie rozpoczął się w 2020 roku. “Jako centralnie zarządzany program współfinansowany przez Ministerstwo Zdrowia i Europejski Fundusz Społeczny, jest on obecnie wdrażany etapowo. W ciągu 3 lat ma on objąć 16 000 uczestników w wieku 50-74 lat w sześciu makroregionach Polski.” – wskazuje Lung Cancer Policy Network.

W Szczecinie, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie do tej pory w ramach programów pilotażowych przebadano łącznie prawie 50 000 osób. To pozwoliło na wykrycie raka płuca u około 1% badanych, a u od 64% do 70% osób z tej grupy rozpoznanie postawiono w stadium I. Wczesne wykrycie choroby zdecydowanie zwiększa możliwości leczenia (np. operacją radykalną) i poprawia przeżywalność.

We wszystkich ośrodkach uczestniczących w programie wdrożono platformę opartą na chmurze, która „centralizuje gromadzenie danych epidemiologicznych i klinicznych, a także zawiera zasoby wspierające personel wykonujący badania przesiewowe, w tym wytyczne dla radiologów podejmujących decyzje, oraz szereg interaktywnych narzędzi (np. modele przewidywania ryzyka w celu określenia kwalifikacji do badań przesiewowych)”. Partnerzy przedsięwzięcia mają dostarczyć również oprogramowanie CADe (computer-aided detection) oparte na AI do wspierania oceny skanów. 

Lung Cancer Policy Network podkreśla problem jakim w Polsce jest palenie tytoniu – główny czynnik ryzyka raka płuca. Ministerstwa Zdrowia prowadzi program profilaktyki chorób odtytoniowych obejmujący poradnictwo. Niestety wciąż nie wszystkie ośrodki WWRP mają dostęp do poradni rzucania palenia, a włączenie rzucania palenia do ścieżki badań przesiewowych jest obszarem ciągłego rozwoju. 

Także pandemia COVID-19 zostawiła swój ślad na pilotażu programu badań przesiewowych w kierunku raka płuca w 2020 roku, gdzie spowodowała czasową przerwę w rekrutacji. 

“Pierwszy semestr WWRP ma się zakończyć w 2023 roku. Aby zabezpieczyć finansowanie na nowy okres, liderzy programu mają na celu budowanie większej świadomości korzyści płynących z badań przesiewowych LDCT.” – dodaje Lung Cancer Policy Network

Lung Cancer Policy Network to globalna, multidyscyplinarna sieć ekspertów zajmujących się tematem raka płuca, która obejmuje klinicystów, badaczy, organizacje pacjentów i partnerów przemysłowych. Obecnie liczy prawie 50 członków. Stowarzyszenie ma na celu uczynić profilaktykę, diagnostykę i leczenie raka płuca międzynarodowym priorytetem polityki zdrowotnej, a przez to poprawić jakość życia osób, u których zdiagnozowano raka płuca oraz zmniejszyć liczbę zgonów spowodowanych tym schorzeniem. 

Więcej o programie profilaktyki raka płuca:
https://pacjent.gov.pl/programy-profilaktyczne/profilaktyka-raka-pluca 
“Polska wniosła istotny wkład w program badań przesiewowych w kierunku raka płuca w Europie” – podkreśla Lung Cancer Policy Network. Nasze państwo jest jednym z dwóch krajów, które realizują Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca (WWRP) za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK), co zostało zauważone i docenione na forum międzynarodowym.
W 2008 r. w Polsce rozpoczęto wdrożenie programu badań przesiewowych LDCT (ang. low-dose computed tomography), z którego protokół został opublikowany w 2019 roku. Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca oficjalnie rozpoczął się w 2020 roku. “Jako centralnie zarządzany program współfinansowany przez Ministerstwo Zdrowia i Europejski Fundusz Społeczny, jest on obecnie wdrażany etapowo. W ciągu 3 lat ma on objąć 16 000 uczestników w wieku 50-74 lat w sześciu makroregionach Polski.” – wskazuje Lung Cancer Policy Network.

W Szczecinie, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie do tej pory w ramach programów pilotażowych przebadano łącznie prawie 50 000 osób. To pozwoliło na wykrycie raka płuca u około 1% badanych, a u od 64% do 70% osób z tej grupy rozpoznanie postawiono w stadium I. Wczesne wykrycie choroby zdecydowanie zwiększa możliwości leczenia (np. operacją radykalną) i poprawia przeżywalność.

We wszystkich ośrodkach uczestniczących w programie wdrożono platformę opartą na chmurze, która „centralizuje gromadzenie danych epidemiologicznych i klinicznych, a także zawiera zasoby wspierające personel wykonujący badania przesiewowe, w tym wytyczne dla radiologów podejmujących decyzje, oraz szereg interaktywnych narzędzi (np. modele przewidywania ryzyka w celu określenia kwalifikacji do badań przesiewowych)”. Partnerzy przedsięwzięcia mają dostarczyć również oprogramowanie CADe (computer-aided detection) oparte na AI do wspierania oceny skanów. 

Lung Cancer Policy Network podkreśla problem jakim w Polsce jest palenie tytoniu – główny czynnik ryzyka raka płuca. Ministerstwa Zdrowia prowadzi program profilaktyki chorób odtytoniowych obejmujący poradnictwo. Niestety wciąż nie wszystkie ośrodki WWRP mają dostęp do poradni rzucania palenia, a włączenie rzucania palenia do ścieżki badań przesiewowych jest obszarem ciągłego rozwoju. 

Także pandemia COVID-19 zostawiła swój ślad na pilotażu programu badań przesiewowych w kierunku raka płuca w 2020 roku, gdzie spowodowała czasową przerwę w rekrutacji. 

“Pierwszy semestr WWRP ma się zakończyć w 2023 roku. Aby zabezpieczyć finansowanie na nowy okres, liderzy programu mają na celu budowanie większej świadomości korzyści płynących z badań przesiewowych LDCT.” – dodaje Lung Cancer Policy Network

Lung Cancer Policy Network to globalna, multidyscyplinarna sieć ekspertów zajmujących się tematem raka płuca, która obejmuje klinicystów, badaczy, organizacje pacjentów i partnerów przemysłowych. Obecnie liczy prawie 50 członków. Stowarzyszenie ma na celu uczynić profilaktykę, diagnostykę i leczenie raka płuca międzynarodowym priorytetem polityki zdrowotnej, a przez to poprawić jakość życia osób, u których zdiagnozowano raka płuca oraz zmniejszyć liczbę zgonów spowodowanych tym schorzeniem. 

Więcej o programie profilaktyki raka płuca:
https://pacjent.gov.pl/programy-profilaktyczne/profilaktyka-raka-pluca