Medicalpress
Media społecznościowe coraz silniej kształtują sposób, w jaki dzieci i nastolatki postrzegają własny wygląd, zdrowie i codzienne wybory. Zdaniem specjalistów promowany w internecie kult idealnej sylwetki może sprzyjać rozwojowi zaburzeń odżywiania, sięganiu po używki oraz pogorszeniu dobrostanu psychicznego. Eksperci podkreślają, że potrzebna jest nie tylko edukacja zdrowotna w szkołach, ale także większa odpowiedzialność za treści publikowane w przestrzeni cyfrowej.
 
Zdaniem ekspertów media społecznościowe oddziałują na postrzeganie siebie wśród dzieci i młodzieży. Nadmierna ekspozycja na nie i dążenie do osiągnięcia idealnej sylwetki może nasilać skłonność do sięgania po używki czy środki psychoaktywne, jak również rozwój zaburzeń odżywiania. Specjaliści podkreślają, że duży wpływ na wybory żywieniowe młodego pokolenia mają rówieśnicy. Rozwiązaniem może być chociażby obowiązkowa edukacja zdrowotna czy wprowadzenie regulacji dotyczących treści w social mediach.

– Media społecznościowe wpływają na młodzież w zaskakujący sposób. Tworzą idealny kult pięknej sylwetki. Zarówno nastolatka, jak i nastolatek w okresie dojrzewania widzą świetną figurę czy sportowca. Będą chcieli tak samo wyglądać, a nie zwracają uwagi na przykład na cykl biologiczny czy budowę ciała, a każdy może mieć inną – mówi w rozmowie z agencją Newseria dr inż. Mateusz Gemba, prorektor ds. jakości kształcenia i dydaktyki w Warszawskiej Akademii Medyczno-Technicznej Nauk Stosowanych.

Jak wynika z najnowszego raportu „Internet dzieci 2026” opublikowanego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, 2,6 mln dzieci w wieku 7–14 lat korzysta z internetu. 55 proc. dzieci regularnie używa największych serwisów społecznościowych lub komunikatorów, mimo że nie są przeznaczone dla ich grupy wiekowej. 

– Nadmierny wpływ mediów na kreowanie wizerunku ciała i wyglądu może wpływać w sposób negatywny. Poprzez szukanie idealnych wzorców młodzież może sięgnąć po używki. Może to być kofeina, która w nadmiernej ilości będzie miała działanie ergogeniczne. Mam tu na myśli napoje energetyzujące pite w celu zwiększenia wydolności podczas treningów i wysiłku fizycznego – podkreśla dr Mateusz Gemba.

Zgodnie z raportem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego napoje energetyzujące regularnie spożywało 2,1 proc. dzieci w Polsce, natomiast wśród młodzieży w wieku 10–17 lat 35,7 proc. chłopców i 27,4 proc. dziewcząt. Od 1 stycznia 2024 roku w naszym kraju obowiązuje zakaz sprzedaży napojów energetycznych osobom niepełnoletnim.

– W drugim kroku możemy zwrócić uwagę na głodzenie się, na przykład przez dziewczęta, które będą chciały za wszelką cenę zredukować tkankę tłuszczową. Ona szczególnie u osób w okresie dojrzewania może negatywnie wpłynąć na rozwój układu hormonalnego – wyjaśnia ekspert.

Z badania przeprowadzonego w 2021 roku przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę „Wpływ korzystania z social mediów na postrzeganie swojego ciała przez nastolatków” wynika, że 62 proc. nastolatków uważa, że osoby, które są atrakcyjne, mogą z większą łatwością zdobyć popularność. 40 proc. z kolei sądzi, że ładne osoby są o wiele szczęśliwsze, a wśród tych spędzających więcej czasu w social mediach odsetek ten jest jeszcze wyższy (53 proc.).

– Powinny istnieć ograniczenia idealnego wizerunku w mediach społecznościowych, jednakże uważam, że to bardzo trudne do zrealizowania. Teraz mamy możliwość publikowania treści, jakie kto chce i nie ma znaczenia, kto co udostępnia. Mogą to być kanały prywatne, nie muszą być to takie, które polegają na kreowaniu treści bardziej zawodowych, gdzie pokazujemy swoją sylwetkę. Niemniej jednak uważam, że w przyszłości mogłoby to poprawić dobrostan psychiczny młodzieży – zaznacza dr Mateusz Gemba.

Z raportu „Internet dzieci 2026” wynika, że korzystanie z serwisów społecznościowych, obejmujących platformy umożliwiające tworzenie profili, publikację treści oraz interakcje między użytkownikami, stanowi centralny element aktywności cyfrowej dzieci. Średni dzienny czas korzystania wynosi 2 godziny i 33 minuty, co jest wynikiem znacząco wyższym niż w całej populacji (1 godzina i 33 minuty).

– Obserwujemy wpływ mediów społecznościowych na młodzież, po pierwsze, zaburzony dobrostan psychiczny. Coraz więcej młodzieży zmaga się z problemami, mam tu na myśli depresję, zaburzenie regulacji rytmu dnia, zaburzenia snu i odżywiania. To już nie tylko anoreksja, bulimia, ale również może być to kompulsywne objadanie się w dzień czy w nocy – tłumaczy prorektor ds. jakości kształcenia i dydaktyki w Warszawskiej Akademii Medyczno-Technicznej Nauk Stosowanych.

Badanie FDDS pokazuje, że obawa przed otyłością była jednym z częściej wyrażanych lęków związanych z własnym wyglądem. Aż 40 proc. dziewcząt martwiło się tym, że mogłoby przytyć. Obawę tę wyraża znacznie mniej chłopców (26 proc.).

– Problemy zaburzeń odżywiania w latach 90. były bardzo nasilone. Obecnie obserwujemy je ponownie, niemniej jednak to już są łączone zaburzenia odżywiania i mamy ich znacznie więcej. Ponadto kult supersylwetki sprawia, że młodzież sięga po różnego rodzaju środki odurzające. One poprzez zmniejszenie łaknienia przyczyniają się do rozwoju zaburzeń odżywiania – wyjaśnia dr Mateusz Gemba.

– Przeprowadzona przeze mnie ankieta dotycząca wpływu emocji na wybory żywieniowe dzieci i młodzieży w wieku 8–18 lat pokazała, że 3/4 osób ankietowanych uważa, że właśnie emocje wpływają na to, co oni jedzą. Główną emocją, która powoduje, że osoby ankietowane sięgają po pokarmy, jest nuda. Ona powoduje, że nasze kroki kierujemy do lodówki i spożywamy większe ilości jedzenia – podkreśla Anna Pawlak, wykładowca w Warszawskiej Akademii Medyczno-Technicznej Nauk Stosowanych.

Ankietowani uważają również, że sport jest najlepszym rozwiązaniem, które będzie pozwalało zniwelować negatywne emocje i dzięki temu przeciwdziałać kierowaniu się w stronę jedzenia. 

– To, co jeszcze wyszło istotnego, to na pewno to, że dzieci też bardzo często starają się rozmawiać z rówieśnikami czy też z rodzicami na temat swoich emocji i tego, jak się czują. Bardzo istotnym pytaniem było też to, czy reklama, influencerzy i rówieśnicy wpływają na wybory żywieniowe. Okazało się, że największy wpływ mają rówieśnicy. Niestety oni powodują, że ankietowane osoby wybierały produkty głównie niezdrowe, takie jak napoje energetyzujące, chipsy czy inne popularne produkty promowane przez influencerów – wyjaśnia Anna Pawlak.

– Młode pokolenie niestety nadal nie jest odpowiednio i w pełni wyedukowane, jeśli chodzi o zdrowie i o nawyki żywieniowe. Pracujemy nad tym, mamy chociażby edukację zdrowotną. Natomiast edukując w social mediach, sam widzę, że jednak wiedza jeszcze nie jest na odpowiednim poziomie – mówi Mateusz Szałajko, dietetyk.

Raport „Wybory żywieniowe dzieci i młodzieży – co na nie wpływa?” przygotowany przez firmę Nestlé Polska, Polski Związek Lekkiej Atletyki oraz Akademię Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie pokazuje, że wraz z wiekiem regularność spożywania posiłków stopniowo spada, a styl życia dzieci staje się bardziej zróżnicowany. Młodsze dzieci (9–10 lat) zwykle jedzą śniadanie w domu, zabierają drugie śniadanie do szkoły i mają posiłki przygotowywane przez rodziców. 

U starszych uczniów (11–12 lat) ta systematyczność jest mniejsza. Częściej pomijają oni śniadanie w domu, a także rezygnują z regularnego spożywania obiadu w szkole. Ponadto bardziej samodzielnie decydują o tym, co jedzą, a to przekłada się na wybieranie mniej wartościowych przekąsek. 

– Młodzi ludzie potrzebują wiedzy chociażby z zakresu prawidłowego żywienia. Widzę, że w social mediach jest ona na trochę niższym poziomie, a sam jestem na platformach takich jak Instagram czy TikTok, gdzie jest powielane wiele mitów żywieniowych. Nad tym obszarem warto więc pracować – uważa Mateusz Szałajko.

Od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. Obowiązkowe będą takie działy jak m.in. higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień czy też zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne.

– Edukacja zdrowotna będzie wsparciem do pozyskania wiedzy przez młodych ludzi. Jej brak, szczególnie tej żywieniowej, skutkuje tym, że trudno im oddzielić żywieniowe fakty od mitów, których mamy niestety dosyć sporo w social mediach. A mając taką bazę, są w stanie stwierdzić, czy dane treści są zgodne z aktualną wiedzą naukową – podkreśla dietetyk.

Źródło: Newseria

Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, która umożliwia młodzieży powyżej 13. roku życia korzystanie z pomocy psychologa – bez zgody opiekuna prawnego, lecz w ramach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Ustawa umożliwia młodzieży od 13. roku życia korzystanie z pomocy psychologa bez zgody opiekuna w ramach NFZ, co ma ułatwić dostęp do wsparcia psychicznego osobom bez rodzinnego zaplecza.
Nowe przepisy rozszerzają prawa małoletnich pacjentów w dostępie do opieki psychiatrycznej. Zgodnie z nowym brzmieniem: „Pacjent małoletni, który ukończył 13 lat, ma prawo do uzyskania, bez zgody przedstawiciela ustawowego, świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki psychiatrycznej realizowanych w warunkach ambulatoryjnych, z wyłączeniem porad lekarskich”. To oznacza, że od teraz nastolatki mogą samodzielnie zapisać się na wizytę u psychologa lub terapeuty w poradni zdrowia psychicznego. Jednak wizyty u lekarza psychiatry czy porad medycznych wymagają jeszcze zgody opiekuna.

Aby skorzystać z pomocy, pacjent musi potwierdzić swoją tożsamość i podać dane osobowe, w tym opiekuna, które zostaną odnotowane w dokumentacji  Psycholog będzie miał obowiązek poinformować opiekuna o wizycie, stanie zdrowia i potrzebie kolejnych działań – „nie później niż w ciągu 7 dni od wizyty” – chyba że mogłoby to zaszkodzić dobru dziecka. W takim wypadku informacja trafi do sądu opiekuńczego.

Wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz podkreślił, że świadczenia będą nielimitowane „tak jak wszystkie inne udzielane pacjentom do 18. roku życia”, a skorzystanie z nich będzie możliwe tylko w gabinetach mających umowy z NFZ.

Inicjatywa obywatelska, która znalazła się w ustawie, powstała z udziałem posłów Koalicji Obywatelskiej, Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Hornej‑Cieślak i organizacji młodzieżowych takich jak Nastoletni Azyl.

Senacka Komisja Zdrowia zaakceptowała projekt argumentując, że w realiach współczesnego świata „bez tego wsparcia my jesteśmy w wielu miejscach zostawieni sami sobie” – jak stwierdził Miłosz Kozikowski z Rady Młodzieżowej, a posłanka Marta Golbik określiła ustawę jako „pewny kompromis… tam, gdzie relacje rodzinne nie pozwalają na zaufanie”.

To pierwszy krok legislacyjny, który odpowiada na palące problemy psychicznego zdrowia młodzieży. Raporty wskazują na dramatyczny wzrost kryzysów psychicznych wśród nastolatków, a ustawodawcy zauważyli, że „rodzice nie zawsze nadążają za tymi zmianami i problemami”. Przepisy mają przeciwdziałać izolacji, zwłaszcza u młodzieży z niewspierających domów.

Nowelizacja czeka już tylko na podpis prezydenta. Otwiera nową przestrzeń – napisana jako odpowiedź na realne potrzeby – jednak kluczowe pytanie brzmi: czy system poradni psychologicznych wytrzyma napływ młodzieży i jak szybko zareaguje w sytuacjach kryzysowych? Dopiero po rozpoczęciu stosowania nowego prawa i obserwacji efektów w praktyce poznamy jego rzeczywistą skalę i skuteczność.

Źródło: Sejm Rzeczpospolitej Polskiej

Z opublikowanych wyników badania ESPAD 2024 wynika, że alkohol wciąż pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród polskiej młodzieży, a coraz więcej nastolatków sięga po e-papierosy. Choć odsetek palących klasyczne papierosy spada, niemal 70 proc. uczniów w wieku 17–18 lat deklaruje, że próbowało elektronicznych zamienników. Eksperci podkreślają, że same zakazy nie wystarczą – konieczne jest zarówno uszczelnienie prawa, jak i powszechna edukacja zdrowotna oraz podejście do profilaktyki i leczenia uzależnień w sposób kompleksowy. Tylko wtedy można skutecznie przeciwdziałać narastającemu problemowi.
Niemal trzy czwarte uczniów w wieku 15–16 lat już sięgnęło po alkohol. Jak wynika z badania ESPAD 2024, to wciąż najbardziej wśród młodzieży rozpowszechniona substancja psychoaktywna. W ostatnich 20 latach o ponad 20 pp. spadł odsetek nastolatków palących papierosy, ale prawie 70 proc. 17–18-latków przyznaje, że sięgnęło w swoim życiu po e-papierosa. Eksperci wskazują na potrzebę nie tylko bardziej restrykcyjnego ograniczania dostępności tych produktów dla młodych ludzi, ale też o działania na rzecz edukacji zdrowotnej i kompleksowego podejścia do profilaktyki i leczenia uzależnień, bez podziału na poszczególne grupy substancji.

 Wyniki badania ESPAD sugerują spadek rozpowszechnienia używania substancji psychoaktywnych przez młodzież. Dotyczy to zarówno wyrobów tytoniowych, jak i napojów alkoholowych i marihuany, jedynie w zakresie nowych substancji psychoaktywnych, tzw. dopalaczy, obserwujemy obecnie stabilizację – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Janusz Sierosławski, koordynator badań ESPAD z Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych. – Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież i jednocześnie jest to najbardziej rozpowszechniona substancja również w świecie dorosłych, stąd prawdopodobnie właśnie ta kulturowa jedność stanowi wyzwanie.

Z badania ESPAD – ogólnopolskiego badania ankietowego, realizowanego co cztery lata od 1995 roku na losowych próbach uczniów klas pierwszych i trzecich szkół średnich (wiek 15–16 lat i 17–18 lat) w ramach europejskiego projektu badawczego – wynika, że 72,9 proc. uczniów w wieku 15–16 lat sięgnęło kiedykolwiek po alkohol. Spożycie alkoholu przez grupę dziewcząt i grupę chłopców w ciągu ostatnich 30 lat praktycznie się zrównało. W 1995 roku różnica między płciami wynosiła w tym względzie 10,2 pp. na niekorzyść chłopców, podczas gdy w 2024 roku jest to 0,5 pp. i po raz drugi, od kiedy trwa badanie, jest to niewielka przewaga dziewcząt.

– Także nowe wyroby nikotynowe, które zastępują obecnie papierosy czy tytoń, stanowią poważne wyzwanie z racji tego, że postrzegane są jako produkty niegroźne, jako produkty zdrowotnie obojętne. Tymczasem nie jest to prawda, bez wątpienia ich używanie jest mniej szkodliwe niż palenie tytoniu, ale jednak coraz więcej badań pokazuje, że nie są one obojętne dla zdrowia, szczególnie dla młodych ludzi powinny być w sposób jednoznaczny bardzo ograniczone – ocenia Janusz Sierosławski.

Odsetek uczniów w wieku 17–18 lat, którzy sięgnęli kiedykolwiek po wyroby tytoniowe, spadł w ciągu ostatnich 20 lat z 77 proc. do 56 proc. W grupie 15–16-latków ten odsetek spadł z 66,7 proc. do 38,9 proc. W pytaniu o palenie tytoniu w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem wskazania są na poziomie odpowiednio 29,8 proc. oraz 20,9 proc. Jednak w ostatnim badaniu do sięgnięcia po e-papierosy przyznało się 56,7 proc. z grupy 15–16-latków i 69,5 proc. 17–18-latków.

– Dochodzi do zjawiska substytucji jednej substancji przez drugą. Prawdopodobnie wynika to po pierwsze z tego, że wyroby tytoniowe mają coraz gorszy image, coraz powszechniej dociera do świadomości społecznej, również do młodych ludzi, że te substancje są bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Po drugie, ograniczenie dostępności tych substancji ma tutaj kluczowe znaczenie. Wystarczy popatrzeć, ile kosztowała paczka papierosów jeszcze parę lat temu, a ile kosztuje teraz. Dostępność ekonomiczna to jeden z istotnych czynników, które decydują o rozpowszechnieniu użycia. E-papierosy są jednak znacznie tańsze i mają właśnie image w miarę bezpiecznych, to znaczy niegroźnych dla zdrowia produktów, image, który nie do końca zgodny jest z prawdą – zauważa ekspert Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych.

Choć prawo zakazuje sprzedaży e-papierosów z nikotyną osobom niepełnoletnim, podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku papierosów i wyrobów alkoholowych, to w Polsce wciąż jest wyraźny problem z egzekwowaniem prawa. Prawie połowa (44,2 proc.) 15–16-latków uważa, że piwo jest bardzo łatwe dla nich do zdobycia. Dużym problemem są też luki w prawie, które sprzyjają tworzeniu się nisz produktowych. Dopiero w toku prac legislacyjnych jest chociażby rozszerzenie zakazu sprzedaży osobom poniżej 18. roku życia elektronicznych papierosów bez nikotyny. Zakaz ma dotyczyć także sprzedaży osobom niepełnoletnim woreczków z nikotyną.

Dużym wyzwaniem jest więc z jednej strony uszczelnienie prawa, z drugiej – edukacja zdrowotna. Kolejną kwestią są działania skierowane na leczenie i profilaktykę uzależnień, w tym rozszerzenie kompetencji Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, które obecnie nie zajmuje się profilaktyką nikotynową.

 Istnieje wiele argumentów za tym, żeby kwestie uzależnień traktować kompleksowo, niezależnie od tego, czy mowa o narkotykach, o alkoholu, czy o tytoniu. Jednym z argumentów za tym jest chociażby prowadzenie tak zwanej profilaktyki uniwersalnej – to są działania profilaktyczne, które nie są specyficznie nastawione na jakąś substancję czy nawet nie są specyficznie nastawione na uzależnienia, ale mają w sposób generalny wzmacniać potencjał młodych ludzi w przeciwstawianiu się zachowaniom ryzykownym. W ten sposób zapobiegamy i alkoholowi, i narkotykom, i tytoniowi również, ale też i hazardowi. Tylko takie ujęcie pozwala działać kompleksowo i nie rozpraszać środków, nie powodować, że jakieś działania są duplikowane, czy trafiają nie tam, gdzie należy – podkreśla Janusz Sierosławski. – Tu jest także kwestia leczenia. Jeżeli pacjent trafia do placówki leczniczej z powodu problemu alkoholowego albo z powodu problemu narkotyku, to bardzo często występuje również u niego problem nikotyny. Kompleksowe radzenie sobie z jego uzależnieniem jest znacznie bardziej efektywne niż próba radzenia sobie z każdym z tych uzależnień osobno.

Źródło materiału: Newseria Biznes
Niemal połowa nastolatków zetknęła się z przemocą online. Co czwarty był wyzywany w sieci, a co piąty doświadczył ośmieszania – wynika z raportu NASK „Nastolatki 3.0”. Skala cyberprzemocy jest coraz większa, co w połączeniu z uzależnieniem od mediów społecznościowych oraz rosnącą presją wizerunkową negatywnie odbija się na zdrowiu psychicznym młodego pokolenia. 25 marca podczas nieformalnego posiedzenia Rady ds. Zdrowia EPSCO ministrowie zdrowia państw UE dyskutowali na temat tego, jak chronić zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w dobie technologii i mediów społecznościowych.

– Młode pokolenie bezpośrednio i często spotyka się z prześladowaniem w sieci. Spędza nadmierną ilość czasu przed ekranem. Na przykład ponad 22 proc. młodych ludzi spędza średnio 4 godz. dziennie przed ekranem. Mówimy o dzieciach w wieku szkolnym, które poświęcają 4 godz. dziennie na korzystanie z urządzeń ekranowych, granie w sieci lub korzystanie z internetu – podkreślił podczas konferencji podsumowującej posiedzenie Olivér Várhelyi, komisarz UE ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt.

Wyniki badań Europejskiego Biura Światowej Organizacji Zdrowia w ramach projektu Health Behaviour in School-aged Children (HBSC) świadczą o tym, że co szósty nastolatek na świecie padł ofiarą cyberprzemocy. W Polsce jest pod tym względem dużo gorzej – nawet jedno na pięcioro dzieci mogło doświadczyć przemocy w sieci. W każdej grupie wiekowej polska młodzież znajduje się w pierwszej piątce krajów i regionów o najwyższym odsetku osób doświadczających cyberprzemocy. O ile ogólne trendy dotyczące przemocy rówieśniczej pozostają stabilne od 2018 roku, o tyle zjawisko cyberprzemocy nabiera na sile.

– Z jednej strony narzędzia cyfrowe są bardzo ważne, są nam potrzebne, czyli musimy uczyć młode pokolenie cyfrowego świata. Jednocześnie mamy właściwie pewność, bo to wynika z badań, że świat cyfrowy bywa zagrożeniem, bywa niebezpieczny, mówimy o mowie nienawiści, fake newsach, cyberprzestępczości – podkreśla Izabela Leszczyna, ministra zdrowia.

Agresja słowna, wyzwiska na czatach, podszywanie się pod czyjąś tożsamość, publikowanie kompromitujących materiałów czy przemoc seksualna – to tylko część zagrożeń, z którymi młodzież mierzy się w wirtualnym świecie. Statystyki rosną z roku na rok. NASK podaje, że niemal połowa nastolatków (48,8 proc.) przyznaje, że zetknęła się z przemocą online. Co czwarta młoda osoba (26,8 proc.) była wyzywana w sieci, a co piąta (19,5 proc.) doświadczyła ośmieszania. Ponad dwie trzecie młodzieży (68,4 proc.) twierdzi, że w internecie problemem jest mowa nienawiści.

– Poziom cyberagresji skierowanej do młodzieży w ciągu ostatnich 10 lat zwiększył się dwukrotnie, więc musimy zrobić o wiele więcej, żeby temu zaradzić – zauważa Olivér Várhelyi.

Najczęstsze skutki zbyt dużej ekspozycji na technologie to m.in. wzrost poziomu stresu, lęk i depresja, co rzutuje na kondycję psychiczną młodych ludzi. Z powodu narastającej skali problemu polska prezydencja w Radzie UE uczyniła zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży jednym z priorytetów. 25 marca 2025 roku podczas nieformalnego posiedzenia Rady ds. Zdrowia EPSCO ministrowie zdrowia państw członkowskich UE dyskutowali w Warszawie na temat tego, jak chronić zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w dobie technologii i mediów społecznościowych. Ocenili, że w obliczu zagrożeń, jakie spotykają młodzież w internecie, wymiana doświadczeń i współpraca między państwami członkowskimi są niezbędne, na przykład w kwestii ograniczenia używania telefonów komórkowych w szkołach.

 Jako dorośli, a przede wszystkim politycy, musimy być odpowiedzialni i zapewnić dzieciom, młodzieży bezpieczne środowisko cyfrowe – przekonuje ministra zdrowia. – Cieszę się, że wszyscy ministrowie, także Komisja Europejska, jednym głosem uznaliśmy, że potrzebujemy działań wspólnotowych na poziomie Unii Europejskiej, bo internet nie zna granic.

Jak podkreślono w zapowiedzi spotkania, polityki zdrowotne muszą reagować na nowe wyzwania i chronić młodych ludzi przed szkodliwymi skutkami nadmiernego korzystania z technologii. Ważne jest też promowanie zdrowych wzorców zachowań w świecie cyfrowym, aby młodzież mogła bezpiecznie korzystać z możliwości, jakie daje internet. Marcowe spotkanie ministrów zdrowia było częścią szerszej dyskusji na temat kondycji psychicznej młodych ludzi mającej na celu znalezienie najlepszych rozwiązań dla tego pilnego problemu. Polska prezydencja rozpoczęła starania na temat opracowania wspólnej europejskiej strategii na rzecz lepszej ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Ważnym punktem tych działań będą konkluzje Rady, które polska prezydencja planuje przyjąć w czerwcu podczas rady formalnej EPSCO Health.

– Zgadzamy się co do konieczności ochrony młodego pokolenia w tym zakresie oraz że musimy działać bardziej zapobiegawczo. Mam nadzieję, że duńska prezydencja przejmie inicjatywę polskiej, ponieważ musimy zrobić więcej. Nie wystarczy przeznaczyć środków na programy. Musimy być w stałym kontakcie z interesariuszami, potrzebujemy pomocy ze strony operatorów platform w walce z tym zjawiskiem. W przeciwnym razie może ucierpieć zdrowie psychiczne całego pokolenia – przekonuje unijny komisarz ds. zdrowia.

źródło: Newseria.pl

Wyniki przeprowadzonego przez Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych w ramach ogólnopolskiej kampanii Zrozumieć AZS badania[1] jasno wskazały, że młodzież z atopowym zapaleniem skóry doświadcza tej choroby w sposób wyjątkowo trudny. Zdaniem dr n. hum. Magdaleny Nowickiej z Uniwersytetu SWPS – AZS może mieć wręcz destrukcyjny wpływ dla rozwoju psychicznego i szeroko rozumianego dobrostanu nastolatków.
– Rozdrapane do krwi, sączące się rany powodują ból i cierpienie jakiego zdrowy człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Aż u 80% badanych wywołują frustrację i bezsilność – zwraca uwagę Hubert Godziątkowski Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych – To koszmar, który nieustannie nawraca – mówią nastolatkowie opisując swoją chorobę. – Drapię się do krwi, bo nie mogę przestać… Rany są jak wycięte nożem…  Nie mogę się uczyć, nie mogę spać… Wytykają mnie palcami, wyśmiewają i mówią, że zarażam… Czasem nie mam już siły – przyznają z żalem. – Tym młodym ludziom potrzebne jest wsparcie psychologiczne i dostęp do skutecznych terapii tu i teraz. Tylko mając dostęp do skutecznych terapii będą mogli żyć i cieszyć się życiem tak jak ich rówieśnicy – apeluje Godziątkowski.

Atopowe zapalenie skóry jest przewlekłą i nawrotową dermatozą, która występuje zarówno u dzieci jak i dorosłych. Do jej rozwoju dochodzi wskutek współdziałania czynników genetycznych, środowiskowych, uszkodzenia bariery naskórkowej i zaburzeń układu immunologicznego. 

Choroba, która jest zaostrzona praktycznie cały czas, u pacjentów z najcięższą jej postacią, odciska swoje piętno na całym życiu młodego pacjenta. Świąd, ból skóry, rozdrapane do krwi rany, frustracja ciągle nawracającą chorobą, reżimem pielęgnacyjnym czy określoną dietą to codzienność nastoletnich pacjentów cierpiących na AZS. Zmuszeni do rezygnacji z wielu aspektów swojego nastoletniego życia izolują się i skupiają na tym by przetrwać kolejny dzień. Niestety na drodze staje im niewiedza i brak społecznego zrozumienia dla ich cierpienia.

AZS jest albo bagatelizowane i traktowane przez osoby zdrowe jak wysypka wieku dziecięcego, która samoistnie ustępuje, albo uznawane za chorobę zakaźną, a pacjenci nią dotknięci są stygmatyzowani, wyśmiewani i wykluczani z życia społecznego grupy.

–  Oba te podejścia są bardzo krzywdzące i powodują, że życie z atopowym zapaleniem skóry, zwłaszcza jeśli chodzi o nastolatków, dla których akceptacja rówieśników ma ogromne znaczenie, jest najzwyczajniej w świecie bardzo trudne. Dążąc do akceptacji przez rówieśników, wywołują tym samym u siebie lawinę negatywnych emocji, wpływającą na ich samopoczucie i samoocenę. U niektórych pojawiają się stany lękowe i depresyjne – zwraca uwagę dr n. hum. Magdalena Nowicka z Uniwersytetu SWPS, ekspert kampanii Zrozumieć AZS.

Smutek i lęk codziennością życia z AZS
Aż 68% osób biorących udział w badaniu zadeklarowało, że z powodu choroby odczuwają ciągły lęk i strach. Głównie dotyczy on relacji rówieśniczych (83%) i szkoły (68%). Stres wywołany zaostrzeniem choroby i tym, w jaki sposób będzie ona odbierana przez innych, jest tak silny, że aż 49% badanych nastolatków w relacjach interpersonalnych doświadcza doznań somatycznych takich jak ból brzucha, potliwość, drżenie rąk czy uczucie mdłości.

To niestety niejedyne konsekwencje ciężkiego przebiegu AZS u nastolatków.
– Od wielu lat eksperci zwracają uwagę, że im gorsze doświadczenia wynikające z przebiegu choroby (np. odrzucenie społeczne) i im większa przewlekłość objawów i ich natężenie, tym większe ryzyko rozwoju depresji. Najnowsze doniesienia[2] empiryczne w tym względzie z 2021 roku wskazują na obecność poważnych objawów psychopatologicznych nawet u 78% dzieci i młodzieży z AZSzwraca uwagę dr n. hum. Magdalena Nowicka z Uniwersytetu SWPS. Potwierdzenia tych doniesień znalazły swoje odzwierciedlenie w wynikach badań. – Zdecydowana większość ankietowanych doświadcza w związku z AZS oraz jego konsekwencjami objawów psychopatologicznych. W dużej mierze są to objawy typowe dla depresji klinicznej. Aż 73% badanych deklaruje utratę odczuwania przyjemności z wykonywania aktywności, które kiedyś przynosiły im przyjemność. 53% odczuwa smutek, a 63% – spadek energii. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż są to trzy kluczowe objawy depresji. Dla depresji młodzieńczej dość częstym objawem jest także złość i agresja skierowana na samego siebie.

W przeprowadzonej ankiecie aż 63% badanych deklarowało doświadczania właśnie tych emocji – dodaje.

– Często nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie czemu nie mogę wstać z łóżka, czy to bardziej przez ból fizyczny, czy coś psychicznie mnie powstrzymuje. Wiem, że to nie jest ok – mówi 12 letnia pacjentka, chorująca na AZS od 6 tygodnia życia.

Wygląd skóry głównym powodem do wstydu
AZS znacząco wpływa nie tylko na codzienne funkcjonowanie, frekwencję i wyniki w nauce, ale również na relacje z rówieśnikami. Aż 51% badanych doświadczyło przykrych sytuacji związanych z chorobą. Widoczne zmiany skórne przyciągają wzrok, wywołują obrzydzenie i powodują znaczne obniżenie samooceny pacjenta. Blisko 83% wstydzi się wyglądu swojej skóry. Bojąc się odrzucenia unikają interakcji społecznych. Ponad 81% obawia się negatywnej oceny rówieśników, a 60% ankietowanych odpowiedziało, że choroba utrudnia im nawiązywanie nowych kontaktów.

– Staram się zapomnieć o tej chorobie, ale ona cały czas ze mną jest. Najbardziej wstydzę się widocznych miejsc, poranionych rąk, które przyciągają spojrzenia innych. Kiedy poznaje kogoś nowego, boję się, ponieważ nie wiem jak ta osoba zareaguje na moją chorobę. Niejednokrotnie spotykałam się z wyzwiskami. Starsze klasy – one mnie najbardziej gnębiły: Widzieliście tę czerwoną dziewczynę? Jakbym nie istniała, nie miała charakteru, tylko choroba była moim charakterem – z żalem opowiada 12-latka.

Szkoła, a życie z AZS
Atopowe zapalenie skóry i nieustający świąd wpływają również na naukę. Przewlekłe zmęczenie spowodowane brakiem snu prowadzi do drażliwości, problemów z koncentracją, a to przekłada się na pogorszenie wyników w nauce. Z przeprowadzonego badania ankietowego wynika, że blisko 77% pacjentów ma problemy ze snem (trudności w zasypianiu, budzenie się w nocy z powodu świądu). Trudności pacjentom sprawiają najprostsze czynności, takie jak utrzymanie długopisu w popękanych, suchych dłoniach czy założenie odzieży. Dodatkowo liczne hospitalizacje i zwolnienia lekarskie generują nieobecności wykluczając ich z życia szkolnej społeczności.
– Bardzo często nie byłam wstanie wstać z łóżka, bo aż tak bolała mnie skóra. Nie wiedziałam, czy jak wstanę będę mogła iść do szkoły i czy będę mogła się ubrać i zrobić to, co miałam w planach. Życie z tą chorobą nie jest łatwe. Idąc do szkoły nie wiem czy nie uczuli mnie tam żaden środek czystości, a tego nie dam rady ominąć. AZS powodowało, że nie mogłam odrobić choćby zadania domowego, bo moje popękane ręce mi na to nie pozwalały. Nie dawałam rady przygotować się do kartkówki, ponieważ nie mogłam się skupić na tym co czytam przez uporczywy świąd – wspomina 12-latka.

Ponad 71% ankietowanych zadeklarowało, że z powodu choroby nie mogli uczęszczać na zajęcia w szkole, a 64% musiało zrezygnować z zajęć wychowania fizycznego lub innych zajęć sportowych, gdyż pot i aktywność fizyczna nasilały objawy AZS. Niestety trudności z jakimi muszą mierzyć się młodzi pacjenci z AZS nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem szkoły.

– Szkoła nie jest z pewnością dla badanych instytucją wspierającą. Ponad połowa badanych (52%) uważa, że nauczyciele nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat AZS. 80% badanych deklaruje brak wsparcia ze strony szkoły. Badani nisko oceniają również poziom wiedzy ze strony ich rówieśników. 64% uważa, iż ich rówieśnicy nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat AZS. 70% widzi konieczność przeprowadzania w szkole zajęć edukacyjnych na temat AZS – mówi dr n. hum. Magdalena Nowicka, Uniwersytet SWPS.

– Wyniki naszego badania jednoznacznie pokazują, że mamy jeszcze wiele do zrobienia by dzieciom i młodzieży z AZS w Polsce żyło się po prostu lepiej.  Potrzebne jest jednak nie tylko wsparcie, ale i dostęp do skutecznych terapii, którą pozwolą im żyć i cieszyć się życiem – puentuje Hubert Godziątkowski Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.
 
[1] Anonimowa ankieta online dotycząca doświadczeń nastolatków z AZS w wieku 12- 17 lat lub ich opiekunów przeprowadzona w dniach 07.02.2022 – 09.03.2022 na grupie 150 osób.

[2] Muzollon i in., 2021
źródło: PTCA

Wyniki przeprowadzonego przez Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych w ramach ogólnopolskiej kampanii Zrozumieć AZS badania[1] jasno wskazały, że młodzież z atopowym zapaleniem skóry doświadcza tej choroby w sposób wyjątkowo trudny. Zdaniem dr n. hum. Magdaleny Nowickiej z Uniwersytetu SWPS – AZS może mieć wręcz destrukcyjny wpływ dla rozwoju psychicznego i szeroko rozumianego dobrostanu nastolatków.
– Rozdrapane do krwi, sączące się rany powodują ból i cierpienie jakiego zdrowy człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Aż u 80% badanych wywołują frustrację i bezsilność – zwraca uwagę Hubert Godziątkowski Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych – To koszmar, który nieustannie nawraca – mówią nastolatkowie opisując swoją chorobę. – Drapię się do krwi, bo nie mogę przestać… Rany są jak wycięte nożem…  Nie mogę się uczyć, nie mogę spać… Wytykają mnie palcami, wyśmiewają i mówią, że zarażam… Czasem nie mam już siły – przyznają z żalem. – Tym młodym ludziom potrzebne jest wsparcie psychologiczne i dostęp do skutecznych terapii tu i teraz. Tylko mając dostęp do skutecznych terapii będą mogli żyć i cieszyć się życiem tak jak ich rówieśnicy – apeluje Godziątkowski.

Atopowe zapalenie skóry jest przewlekłą i nawrotową dermatozą, która występuje zarówno u dzieci jak i dorosłych. Do jej rozwoju dochodzi wskutek współdziałania czynników genetycznych, środowiskowych, uszkodzenia bariery naskórkowej i zaburzeń układu immunologicznego. 

Choroba, która jest zaostrzona praktycznie cały czas, u pacjentów z najcięższą jej postacią, odciska swoje piętno na całym życiu młodego pacjenta. Świąd, ból skóry, rozdrapane do krwi rany, frustracja ciągle nawracającą chorobą, reżimem pielęgnacyjnym czy określoną dietą to codzienność nastoletnich pacjentów cierpiących na AZS. Zmuszeni do rezygnacji z wielu aspektów swojego nastoletniego życia izolują się i skupiają na tym by przetrwać kolejny dzień. Niestety na drodze staje im niewiedza i brak społecznego zrozumienia dla ich cierpienia.

AZS jest albo bagatelizowane i traktowane przez osoby zdrowe jak wysypka wieku dziecięcego, która samoistnie ustępuje, albo uznawane za chorobę zakaźną, a pacjenci nią dotknięci są stygmatyzowani, wyśmiewani i wykluczani z życia społecznego grupy.

–  Oba te podejścia są bardzo krzywdzące i powodują, że życie z atopowym zapaleniem skóry, zwłaszcza jeśli chodzi o nastolatków, dla których akceptacja rówieśników ma ogromne znaczenie, jest najzwyczajniej w świecie bardzo trudne. Dążąc do akceptacji przez rówieśników, wywołują tym samym u siebie lawinę negatywnych emocji, wpływającą na ich samopoczucie i samoocenę. U niektórych pojawiają się stany lękowe i depresyjne – zwraca uwagę dr n. hum. Magdalena Nowicka z Uniwersytetu SWPS, ekspert kampanii Zrozumieć AZS.

Smutek i lęk codziennością życia z AZS
Aż 68% osób biorących udział w badaniu zadeklarowało, że z powodu choroby odczuwają ciągły lęk i strach. Głównie dotyczy on relacji rówieśniczych (83%) i szkoły (68%). Stres wywołany zaostrzeniem choroby i tym, w jaki sposób będzie ona odbierana przez innych, jest tak silny, że aż 49% badanych nastolatków w relacjach interpersonalnych doświadcza doznań somatycznych takich jak ból brzucha, potliwość, drżenie rąk czy uczucie mdłości.

To niestety niejedyne konsekwencje ciężkiego przebiegu AZS u nastolatków.
– Od wielu lat eksperci zwracają uwagę, że im gorsze doświadczenia wynikające z przebiegu choroby (np. odrzucenie społeczne) i im większa przewlekłość objawów i ich natężenie, tym większe ryzyko rozwoju depresji. Najnowsze doniesienia[2] empiryczne w tym względzie z 2021 roku wskazują na obecność poważnych objawów psychopatologicznych nawet u 78% dzieci i młodzieży z AZSzwraca uwagę dr n. hum. Magdalena Nowicka z Uniwersytetu SWPS. Potwierdzenia tych doniesień znalazły swoje odzwierciedlenie w wynikach badań. – Zdecydowana większość ankietowanych doświadcza w związku z AZS oraz jego konsekwencjami objawów psychopatologicznych. W dużej mierze są to objawy typowe dla depresji klinicznej. Aż 73% badanych deklaruje utratę odczuwania przyjemności z wykonywania aktywności, które kiedyś przynosiły im przyjemność. 53% odczuwa smutek, a 63% – spadek energii. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż są to trzy kluczowe objawy depresji. Dla depresji młodzieńczej dość częstym objawem jest także złość i agresja skierowana na samego siebie.

W przeprowadzonej ankiecie aż 63% badanych deklarowało doświadczania właśnie tych emocji – dodaje.

– Często nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie czemu nie mogę wstać z łóżka, czy to bardziej przez ból fizyczny, czy coś psychicznie mnie powstrzymuje. Wiem, że to nie jest ok – mówi 12 letnia pacjentka, chorująca na AZS od 6 tygodnia życia.

Wygląd skóry głównym powodem do wstydu
AZS znacząco wpływa nie tylko na codzienne funkcjonowanie, frekwencję i wyniki w nauce, ale również na relacje z rówieśnikami. Aż 51% badanych doświadczyło przykrych sytuacji związanych z chorobą. Widoczne zmiany skórne przyciągają wzrok, wywołują obrzydzenie i powodują znaczne obniżenie samooceny pacjenta. Blisko 83% wstydzi się wyglądu swojej skóry. Bojąc się odrzucenia unikają interakcji społecznych. Ponad 81% obawia się negatywnej oceny rówieśników, a 60% ankietowanych odpowiedziało, że choroba utrudnia im nawiązywanie nowych kontaktów.

– Staram się zapomnieć o tej chorobie, ale ona cały czas ze mną jest. Najbardziej wstydzę się widocznych miejsc, poranionych rąk, które przyciągają spojrzenia innych. Kiedy poznaje kogoś nowego, boję się, ponieważ nie wiem jak ta osoba zareaguje na moją chorobę. Niejednokrotnie spotykałam się z wyzwiskami. Starsze klasy – one mnie najbardziej gnębiły: Widzieliście tę czerwoną dziewczynę? Jakbym nie istniała, nie miała charakteru, tylko choroba była moim charakterem – z żalem opowiada 12-latka.

Szkoła, a życie z AZS
Atopowe zapalenie skóry i nieustający świąd wpływają również na naukę. Przewlekłe zmęczenie spowodowane brakiem snu prowadzi do drażliwości, problemów z koncentracją, a to przekłada się na pogorszenie wyników w nauce. Z przeprowadzonego badania ankietowego wynika, że blisko 77% pacjentów ma problemy ze snem (trudności w zasypianiu, budzenie się w nocy z powodu świądu). Trudności pacjentom sprawiają najprostsze czynności, takie jak utrzymanie długopisu w popękanych, suchych dłoniach czy założenie odzieży. Dodatkowo liczne hospitalizacje i zwolnienia lekarskie generują nieobecności wykluczając ich z życia szkolnej społeczności.
– Bardzo często nie byłam wstanie wstać z łóżka, bo aż tak bolała mnie skóra. Nie wiedziałam, czy jak wstanę będę mogła iść do szkoły i czy będę mogła się ubrać i zrobić to, co miałam w planach. Życie z tą chorobą nie jest łatwe. Idąc do szkoły nie wiem czy nie uczuli mnie tam żaden środek czystości, a tego nie dam rady ominąć. AZS powodowało, że nie mogłam odrobić choćby zadania domowego, bo moje popękane ręce mi na to nie pozwalały. Nie dawałam rady przygotować się do kartkówki, ponieważ nie mogłam się skupić na tym co czytam przez uporczywy świąd – wspomina 12-latka.

Ponad 71% ankietowanych zadeklarowało, że z powodu choroby nie mogli uczęszczać na zajęcia w szkole, a 64% musiało zrezygnować z zajęć wychowania fizycznego lub innych zajęć sportowych, gdyż pot i aktywność fizyczna nasilały objawy AZS. Niestety trudności z jakimi muszą mierzyć się młodzi pacjenci z AZS nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem szkoły.

– Szkoła nie jest z pewnością dla badanych instytucją wspierającą. Ponad połowa badanych (52%) uważa, że nauczyciele nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat AZS. 80% badanych deklaruje brak wsparcia ze strony szkoły. Badani nisko oceniają również poziom wiedzy ze strony ich rówieśników. 64% uważa, iż ich rówieśnicy nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat AZS. 70% widzi konieczność przeprowadzania w szkole zajęć edukacyjnych na temat AZS – mówi dr n. hum. Magdalena Nowicka, Uniwersytet SWPS.

– Wyniki naszego badania jednoznacznie pokazują, że mamy jeszcze wiele do zrobienia by dzieciom i młodzieży z AZS w Polsce żyło się po prostu lepiej.  Potrzebne jest jednak nie tylko wsparcie, ale i dostęp do skutecznych terapii, którą pozwolą im żyć i cieszyć się życiem – puentuje Hubert Godziątkowski Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.
 
[1] Anonimowa ankieta online dotycząca doświadczeń nastolatków z AZS w wieku 12- 17 lat lub ich opiekunów przeprowadzona w dniach 07.02.2022 – 09.03.2022 na grupie 150 osób.

[2] Muzollon i in., 2021
źródło: PTCA