Medicalpress
Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów. Nowe przepisy będą lepiej chronić przed pseudomedycznymi praktykami, narażającymi zdrowie i życie pacjentów.
Projekt zmian przepisów został przygotowany z inicjatywy Rzecznika Praw Pacjenta, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, które prowadzi proces legislacyjny. Konieczność wprowadzenia nowych regulacji wynika z narastającego problemu szarlatanerii i oszustw, wymierzonych w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi.

 Państwo ma obowiązek chronić pacjentów wszędzie tam, gdzie zagrożone jest ich zdrowie lub życie. Celowe wprowadzanie w błąd pacjenta, szerzenie dezinformacji, czy wykorzystywanie trudnych życiowo sytuacji do bezwzględnego zarabiania pieniędzy nigdy nie powinno mieć miejsca. Przygotowana ustawa ma postawić tamę procederom polegającym na przypisywaniu działania leczniczego preparatom oraz reklamowaniu usług i metod jako świadczeń zdrowotnych, mimo że w rzeczywistości nie są one skuteczne w leczeniu chorób, a wręcz szkodliwe dla pacjenta  podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Projekt nowelizacji został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów, a następnie trafi pod obrady Rady Ministrów.

 Ze względu na wagę regulacji, projekt nowelizacji poddany był szerokim konsultacjom społecznym – został wysłany do ponad 120 instytucji i organizacji, a każdy zainteresowany mógł zająć stanowisko w sprawie proponowanych zmian. Zgłoszono ponad cztery tysiące uwagi, które zostały bardzo dokładnie przeanalizowane. W efekcie został wypracowany projekt przepisów, które zapewnią pacjentom odpowiednią ochronę przed niebezpiecznymi działaniami osób, które cynicznie wykorzystują pacjentów w celach biznesowych oraz wprowadzają pacjentów świadomie w błąd, siejąc dezinformację medyczną. Naszym obowiązkiem jest skutecznie chronić pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami  dodaje Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

Szarlatani narażają zdrowie i życie pacjentów

Najważniejszym celem nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta jest bezpieczeństwo pacjentów. Nowelizacja pozwoli eliminować takie praktyki jak:

Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta dostrzegają pilną potrzebę wyeliminowania wskazanych powyżej procederów w celu chronienia pacjentów przed działaniami, które zagrażają ich zdrowiu i życiu.

Nowe przepisy odpowiedzią na technologiczne możliwości oszustów

Konsultacje prowadzone w ramach prac nad nowelizacją, jak również sygnały docierające od pacjentów i mediów, jasno wskazują na potrzebę uregulowania obszaru związanego z działalnością tzw. szarlatanów oraz upowszechnianą dezinformacją medyczną. Niebezpieczne praktyki wymierzone w pacjentów nasiliły się wraz z rozwojem nowych kanałów komunikacji oraz narzędzi AI, wykorzystywanych na szeroką skalę przez oszustów medycznych.  

Lepsze wsparcie dla środowiska medycznego

Projekt ustawy jest także istotny dla środowiska medycznego, które coraz częściej musi mierzyć się z konsekwencjami działań szarlatanów i konsekwencjami dezinformacji medycznej. Medycy muszą podejmować szczególne wysiłki we wspieraniu pacjentów w walce o zdrowie, które zostało nadszarpnięte przez niesprawdzone terapie, preparaty lub zaniechanie podjęcia właściwego, zgodnego z nauką leczenia. Środowiska medyczne dawały wielokrotnie wyraz wsparcia dla nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Lex szarlatan ogranicza działalność pseudomedyczną

Projektowe zmiany nie zakazują prowadzenia działalności gospodarczej żadnego rodzaju. Zakazane ma być natomiast niezgodne z prawdą przypisywanie (sugerowanie, deklarowanie) oferowanym w ramach działalności usługom lub metodom cech zgodnego z aktualną wiedzą medyczną świadczenia zdrowotnego, skutecznego w leczeniu chorób. Przepisy mają pomóc w przeciwdziałaniu takim procederom narażającym życie i zdrowie pacjentów.

Nowe kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta dla lepszej ochrony pacjentów

W świetle projektu nowych przepisów prowadzeniem postępowań w sprawach tzw. praktyk pseudomedycznych będzie zajmował się Rzecznik Praw Pacjenta, który posiada odpowiednie zasoby merytoryczne oraz doświadczenie. Rozwiązania prawne w tym zakresie bazują na przepisach dot. praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, które Rzecznik Praw Pacjenta stosuje od lat, a tego rodzaju postępowań Rzecznik prowadzi kilkaset rocznie.  Projektowane przepisy przewidują skuteczne rozwiązania chroniące obywateli przez pseudomedycyną, w tym: wysokie kary pieniężne, do 1 mln zł, nakładane na oszustów medycznych; nakaz zaniechania niezgodnych z przepisami praktyk z rygorem natychmiastowej wykonalności; instytucję tzw. ostrzeżenia publicznego – ostrzeżenia Rzecznika Praw Pacjenta skierowanego do obywateli, publicznej wiadomości, że działania określonego podmiotu mogą być niebezpieczne; decyzje zabezpieczające – nakazujące danemu podmiotowi, do czasu zakończenia postępowania, powstrzymanie się od określonych praktyk mogących stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjentów.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.
Współpraca, koordynacja i jakość opieki coraz wyraźniej wyznaczają kierunek rozwoju polskiej onkologii. Wnioski płynące z konferencji „Onkologia – razem możemy więcej!”, która odbyła się 4 lutego 2026 r. w Światowym Dniu Raka w Centrum Edukacyjno-Konferencyjnym Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, pokazują, że systemowe zmiany zaczynają przekładać się na realną poprawę ścieżki pacjenta – od podejrzenia choroby po leczenie i rehabilitację.

Wydarzenie, zorganizowane wspólnie przez Narodowy Instytut Onkologii, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Fundacja TO SIĘ LECZY, stało się przestrzenią rozmowy o tym, jak nowoczesna onkologia – oparta na współpracy wielu środowisk – może skuteczniej odpowiadać na potrzeby pacjentów. Patronat honorowy Ministerstwa Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta dodatkowo podkreślił systemowy charakter dyskusji.

Konkretne dane zamiast deklaracji
Jednym z najmocniejszych akcentów konferencji były dane pokazujące postęp w organizacji opieki onkologicznej. Jak podkreślano, w 2025 roku ponad 400 tys. pacjentów otrzymało kartę Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), co oznacza wzrost o 22 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. To nie tylko statystyka – karta DiLO stała się narzędziem umożliwiającym monitorowanie całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Jak zaznaczyła Dyrektor NIO-PIB dr hab. Beata Jagielska, „zielona karta” to dziś nie tylko formalne otwarcie szybkiej ścieżki, ale realne narzędzie kontroli jakości procesu leczenia. – Tzw. zielona karta to nie tylko szybka ścieżka onkologiczna. Pozwala także na monitorowanie prawidłowości ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Równie istotny jest czas. Dane pokazują, że ponad 77 proc. pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium.– Ponad 77 proc. pacjentów onkologicznych rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni i co ważne, to leczenie rozpoczyna się po konsylium. – wskazywała dyr. Jagielska.

Dane te pokazują, że skracanie czasu do rozpoczęcia terapii przestaje być wyłącznie postulatem, a zaczyna być standardem organizacyjnym.

Koordynacja jako realne wsparcie pacjenta
W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.

– Ostatnie lata pokazują, że dzięki współpracy – na prawdę razem możemy więcej. Będziemy wspierać zmiany i rozwiązania, które się już rozpoczęły oraz nowe inicjatywy, w tym obszar profilaktyki. – podkreślała Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. 

Aleksandra Wilk z Fundacji TO SIĘ LECZY podkreślała, że pacjenci coraz częściej chcą być aktywnymi uczestnikami procesu leczenia, brać udział w konsyliach i rozumieć decyzje terapeutyczne. To zmiana, która wymaga nie tylko dobrej organizacji, ale także jasnej komunikacji i poszanowania praw pacjenta.

Jakość konsyliów i standaryzacja ścieżek
Ważnym elementem poprawy jakości opieki są konsylia wielodyscyplinarne (MDT). Wojewódzkie Ośrodki Monitorujące przygotowały checklisty i ujednolicone ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów, co ma ułatwić pracę zespołów i zapewnić pacjentom porównywalny standard leczenia niezależnie od miejsca zamieszkania.

– Czas diagnostyki jest ważny. Nie spoczywamy więc na laurach. W 2026 r. musimy doprecyzować te dane, zobaczyć jakie one są w określonych ośrodkach – zapowiedziała dr hab. Beata Jagielska. – Na pewno poprosimy SOLO III o bardzo ścisłą współpracę z pozostałymi ośrodkami, tak abyśmy mogli skutecznie podejmować działania na rzecz dotrzymania terminów. W planach jest również stworzenie specjalnej, dedykowanej ścieżki dla pacjentów z podejrzeniem nowotworu, która w przystępny sposób wyjaśni dostępne możliwości: od karty DiLO, przez terminy diagnostyczne, konsylium, po rozpoczęcie leczenia.

Równolegle rozwijane są rozwiązania cyfrowe – od e-DiLO po narzędzia telekonsultacyjne – które mają wspierać współpracę między ośrodkami o różnym stopniu referencyjności w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Ważnym sygnałem systemowej dojrzałości zmian w onkologii jest także krok wykonany na poziomie legislacyjnym. Jak poinformowała podczas konferencji dyrektor Agnieszka Molenda-Wiśniewska z Ministerstwo Zdrowia, Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekty rozporządzeń Ministra Zdrowia w sprawie wskaźników jakości opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej. – Wdrażamy już teraz wskaźniki opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej – mówiła.

Jak podkreślała, publikacja projektów rozporządzeń to jeden z kluczowych kroków w kierunku realnej standaryzacji opieki onkologicznej w całym kraju — nie tylko na poziomie deklaracji, ale mierzalnych, porównywalnych kryteriów jakości.

Diagnostyka patomorfologiczna i molekularna jako fundament
Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że bez wysokiej jakości diagnostyki patomorfologicznej i molekularnej nie ma dziś mowy o skutecznej, spersonalizowanej terapii. Wprowadzane w części ośrodków jednoczasowe, warunkowe kierowanie na badania molekularne pozwala skrócić czas diagnostyki i szybciej kwalifikować pacjentów do odpowiedniego leczenia. Eksperci wskazywali jednak na konieczność uczynienia tego rozwiązania standardem ogólnokrajowym, powiązanym z jasnym systemem finansowania i kontroli jakości.

– Podstawą diagnostyki nowotworów jest diagnostyka patomorfologiczna i molekularna. Trzeba ją traktować jako inwestycję, ponieważ bez niej nie można zakwalifikować pacjenta do skutecznego leczenia – podkreślała dr hab. Monika Durzyńska.

Z kolei prof. Piotr Rutkowski zwracał uwagę na organizacyjny wymiar diagnostyki molekularnej. – Obecnie udało się w ponad 40 szpitalach wprowadzić warunkowe skierowanie na diagnostykę molekularną – od razu podpisanie zgody przyspiesza czas diagnostyki. Chcielibyśmy, aby było to rozwiązanie systemowe, w całym kraju.

Pacjent po leczeniu nie zniknie z systemu
Nowym, istotnym elementem zapowiadanych zmian jest Paszport Pacjenta Onkologicznego – narzędzie, które ma porządkować opiekę po zakończeniu leczenia. Dokument ma zawierać zalecenia dotyczące badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań oraz historię choroby, stanowiąc naturalną kontynuację karty e-DiLO.

– Tworzone jest nowe rozwiązanie Paszport Pacjenta Onkologicznego zawierający konkretne zalecenia dla pacjentów po zakończeniu leczenia dotyczące postępowania, badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań, ale także historię choroby” – mówiła dr n. med. Paulina Jagodzińska-Mucha.

Równolegle rozwijany jest Narodowy Portal Onkologiczny https://onkologia.pacjent.gov.pl/pl (dostępny od ponad 7 miesięcy), który gromadzi w jednym miejscu sprawdzone informacje dla pacjentów, w tym wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów. To odpowiedź na potrzebę rzetelnej wiedzy w świecie przepełnionym niesprawdzonymi treściami.

Symbol, który ma znaczenie
Konferencję poprzedziło symboliczne odsłonięcie 25. Dzwonu Życia – znaku zakończenia leczenia i początku nowego etapu. W Światowym Dniu Walki z Rakiem ten gest przypomniał, że za każdą procedurą i wskaźnikiem stoi człowiek, a celem onkologii jest nie tylko skuteczna terapia, ale także przywracanie pacjentom poczucia bezpieczeństwa i sprawczości.

Wspólny kierunek
„Onkologia – razem możemy więcej!” to nie tylko hasło konferencji, ale coraz wyraźniej rysujący się kierunek zmian. Dane, rozwiązania systemowe i głosy ekspertów pokazują, że współpraca – między instytucjami publicznymi, środowiskiem klinicznym i organizacjami pacjentów – zaczyna przynosić mierzalne efekty. Kolejnym wyzwaniem pozostaje utrzymanie tempa zmian i ich równomierne wdrażanie w całym kraju, tak aby każdy pacjent miał dostęp do opieki opartej na tych samych standardach.

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie konfernecji: 

https://www.youtube.com/watch?v=bAioWUFeajs 
Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM) alarmuje, że kontrakty na domową wentylację mechaniczną na 2026 rok są niedoszacowane. W 2023 roku Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opracowała nowy model świadczenia, który mógłby ograniczyć liczbę pacjentów pozostających poza kontraktami NFZ. Do rozmów nad nowym modelem powrócono dopiero w maju 2025 roku. Niestety obecne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia zatrzymało ten proces i nie znajduje czasu nawet na spotkanie w tej sprawie.
Członkowie OZŚWM dokonali analizy propozycji finansowania świadczeń na 2026 rok. Obraz, jaki wyłania się, jest bardzo niepokojący. Dane przekazane Związkowi przez świadczeniodawców jednoznacznie wskazują, że niedoszacowanie ma charakter systemowy i dotyczy całego kraju. Plany nie zabezpieczają wszystkich pacjentów już objętych opieką, ani tym bardziej nowych chorych, którzy w najbliższym roku będą wypisywani ze szpitali i kwalifikowani do dalszej specjalistycznej opieki w warunkach domowych.

„Problemem są istotne rozbieżności pomiędzy rzeczywistą liczbą pacjentów objętych świadczeniem a wielkością zaproponowanych planów rzeczowo – finansowych w poszczególnych województwach. Brak jednolitych zasad finansowania tego samego świadczenia w skali kraju prowadzi do chaosu organizacyjnego oraz narusza zasadę równego dostępu do opieki zdrowotnej. Pacjenci z identycznymi wskazaniami klinicznymi mogą spotkać się z diametralnie różnymi decyzjami administracyjnymi wyłącznie z powodu miejsca zamieszkania” – tłumaczy Maciej Sikora z zarządu OZŚWM.

Z analiz OZŚWM wynika, że ponad 7000 pacjentów zostanie w przyszłym roku bez gwarancji finansowania z NFZ. Z tej liczby ponad 5000 pacjentów to osoby już dzisiaj znajdujące się w domach pod respiratorami. Z pespektywy świadczeniodawców oznacza to realne ryzyko wstrzymania przyjęć nowych pacjentów kwalifikowanych przez szpitale do leczenia respiratorem w domu w 2026 roku.

„Brak urealnienia planów finansowych na 2026 rok będzie miało bezpośrednie konsekwencje kliniczne i organizacyjne. Wstrzymanie przyjęć nowych pacjentów do opieki domowej oznacza wydłużanie pobytów w oddziałach szpitalnych, blokowanie łóżek intensywnej terapii i oddziałów internistycznych oraz wzrost kosztów ponoszonych przez publiczny system ochrony zdrowia. Jednocześnie pacjenci i ich rodziny zostaną pozbawieni możliwości leczenia w środowisku domowym, które w wielu przypadkach jest jedyną realną szansą na względnie normalne funkcjonowanie” – zaznacza Marcin Warzecha, sekretarz Związku.

W kontekście zaplanowanego finansowania oraz pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji o trudnej sytuacji budżetowej NFZ, Związek zwraca uwagę na brak jasnej odpowiedzi resortu zdrowia, w jaki sposób Minister Zdrowia zamierza zabezpieczyć pacjentów wentylowanych mechanicznie w warunkach domowych po 1 stycznia 2026 roku.

W związku z powyższym Związek skierował oficjalne pismo do Ministerstwa Zdrowia, w którym przedstawił skalę niedoszacowania kontraktów na 2026 rok oraz konsekwencje braku zabezpieczenia finansowania świadczeń domowej wentylacji mechanicznej. Wskazano na ryzyko przerwania ciągłości leczenia tysięcy pacjentów oraz dalszego obciążania szpitali opieką, która mogłaby być bezpiecznie realizowana w warunkach domowych.

OZŚWM podkreśla, że tylko w tym roku wielokrotnie przedstawiał w resorcie zdrowia rozwiązania pozwalające uporządkować system i racjonalnie wykorzystać dostępne środki, w tym wypracowany z udziałem ekspertów klinicznych i środowiska pacjentów nowy model opieki. Model ten pozostaje jednak niewdrożony, mimo że jego celem jest poprawa bezpieczeństwa pacjentów, stabilizacja finansowania oraz ograniczenie kosztownej hospitalizacji.

„Apele do nowej Minister Zdrowia o spotkanie pozostają bez odpowiedzi. Dalsze odkładanie decyzji oznacza przerzucenie odpowiedzialności na świadczeniodawców i szpitale, a w konsekwencji – na pacjentów i ich rodziny, którzy mogą usłyszeć, że w systemie nie ma dla nich miejsca. Nie tego oczekiwaliśmy od nowego kierownictwa resortu zdrowia” – konkluduje sytuację Robert Suchanke, prezes OZŚWM.

 
Źródło informacji: OZŚWM
W dniu 21 listopada 2025 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, która przewiduje przekazanie dodatkowo ok. 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego na rzecz Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w 2025 roku, co ma zasilić finansowanie świadczeń zdrowotnych (poprzez zmianę limitu finansowania dla dzieci i młodzieży).
Nowe przepisy mają wejść w życie 15 grudnia 2025 roku.

Ustawa ma na celu zabezpieczenie finansowania NFZ do końca roku 2025 — w obliczu trudności budżetowych. W uzasadnieniu projektu wskazano, że limity finansowania świadczeń pediatrycznych zostały znacząco zaniżone w ostatnich latach — np. NFZ w 2024 r. pokrył nadwykonania dla dzieci w wysokości ok. 2,4 mld zł.
Ustawa przewiduje także utworzenie dwóch nowych subfunduszy w ramach Funduszu Medycznego:

Dzięki dodatkowym środkom NFZ będzie miał lepszą możliwość rozliczenia i finansowania świadczeń pediatrycznych wykonanych ponad limity kontraktowe (tzw. nadwykonań) dla dzieci i młodzieży — co może przełożyć się na skrócenie kolejek lub uniknięcie ograniczeń w usługach dla najmłodszych.Wejście w życie w połowie grudnia oznacza, że w ostatnim miesiącu roku system ochrony zdrowia ma mieć stabilniejsze podstawy finansowe. Nowe subfundusze mogą otworzyć dodatkowe ścieżki finansowania np. inwestycji w infrastrukturę medyczną czy leczenia chorób rzadkich. Podwyższenie minimalnych wpłat państwa na Fundusz Medyczny w latach 2025–2029 wskazuje na długofalowe zwiększone zaangażowanie finansowe w system ochrony zdrowia — co może być sygnałem dla placówek, że finansowanie będzie bardziej przewidywalne.

Ustawę musi podpisać Prezydent RP.

źródło: Medicalpress, MZ, GOV
Lipiec 2025 r. przynosi znaczące zmiany w opiece zdrowotnej kobiet. Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Ministerstwo Zdrowia wprowadzają nowy model kompleksowego leczenia endometriozy, a także poszerzają program profilaktyki raka szyjki macicy o nowoczesne badania genetyczne. Dodatkowo zmienia się finansowanie badań genetycznych w onkologii oraz wprowadzone zostają nowe rozwiązania w podstawowej opiece zdrowotnej.
Endometrioza: kompleksowa opieka i bezpłatne zabiegi

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, od 1 lipca pacjentki z endometriozą mogą skorzystać z kompleksowego i w pełni refundowanego modelu leczenia tej przewlekłej choroby.
„Dziś pacjentki z endometriozą zyskały lepszy dostęp do specjalistycznej, bezpłatnej opieki – od pierwszej wizyty po skomplikowane zabiegi operacyjne” – ogłoszono w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Zdrowia.

NFZ zmienia sposób finansowania świadczeń i obejmuje refundacją także zabiegowe leczenie głęboko naciekającej endometriozy. Program będzie realizowany w siedmiu wyspecjalizowanych ośrodkach, które uzyskały pozytywną opinię konsultanta krajowego i zostały zatwierdzone przez oddziały wojewódzkie Funduszu. Wśród nich znalazły się m.in. Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki, Katowickie Centrum Onkologii czy Szpital Uniwersytecki w Krakowie.

Pacjentki będą mogły skorzystać z diagnostyki, w tym specjalistycznych badań USG, zabiegów operacyjnych, konsultacji wielospecjalistycznych i opieki pooperacyjnej. Aby zostać objętą programem, wystarczy skierowanie od lekarza ginekologa. „Dzięki finansowaniu terapii z budżetu NFZ panie skorzystają ze specjalistycznego leczenia bezpłatnie. Wystarczy ubezpieczenie w ramach Funduszu” – przypomina NFZ.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada również prace nad rozwiązaniami dla pacjentek z mniej zaawansowaną postacią choroby, które będą mogły liczyć na wsparcie poradni ginekologiczno-położniczych.

Profilaktyka raka szyjki macicy: nowa ścieżka diagnostyczna

Nowości pojawiły się także w programie „Profilaktyka raka szyjki macicy”. Od lipca kobiety w wieku 25–64 lat mogą skorzystać z dwóch nowoczesnych badań: testu HPV HR (wysokiego ryzyka), który wykrywa onkogenne typy wirusa HPV (16 i 18), oraz cytologii na podłożu płynnym (LBC). To odpowiedź na statystyki – co roku około 3 tys. kobiet w Polsce słyszy diagnozę raka szyjki macicy, a regularne badania mogą uratować życie.

„Po pobraniu materiału z szyjki macicy na podłoże płynne do badania przesiewowego, w pierwszej kolejności, trafi on do laboratorium na badania genetyczne HPV HR. Wykrycie obecności DNA lub RNA wysokoonkogennych typów wirusów brodawczaka ludzkiego (HPV) w wymazie pobranym z szyjki macicy spowoduje, że w drugim kroku – w razie konieczności – z już raz pobranego materiału – zostanie wykonana cytologia na podłożu płynnym” – wyjaśnia NFZ.

Nowy model oznacza dokładniejsze badanie i ogranicza ryzyko błędnego odczytu. „W lipcu będziemy mieć podpisane wszystkie umowy z placówkami, które będą realizowały nową ścieżkę diagnostyczną w programie profilaktyki raka szyjki macicy” – poinformował Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ. „W większości regionów już zakończyliśmy zawieranie umów. W kilku czekamy na zamknięcie drogi odwoławczej”.

Badania będą dostępne zarówno w poradniach ginekologiczno-położniczych mających umowę z NFZ, jak i w placówkach POZ – także za pośrednictwem wykwalifikowanej położnej. Wzrośnie również wycena pobrania materiału cytologicznego przez położne, zgodnie z rekomendacją Prezesa AOTMiT.

Wprowadzone zmiany są częścią szerszego pakietu działań „Świadoma, bezpieczna ja”, który obejmuje różne aspekty zdrowia kobiet i ma wzmocnić ich bezpieczeństwo zdrowotne.

Badania genetyczne: bez hospitalizacji, z szerszym zakresem

Na mocy nowego zarządzenia Prezesa NFZ, badania genetyczne w nowotworach BRCA-zależnych będą mogły być wykonywane ambulatoryjnie – bez konieczności hospitalizacji. Pacjent przyjdzie do szpitala na pobranie krwi i tego samego dnia wróci do domu.

Fundusz będzie również rozliczał badania wykonane techniką sekwencjonowania DNA i RNA (NGS). Badania będą finansowane także wtedy, gdy nie zakończą się kwalifikacją do terapii lekowej – co jest szczególnie ważne z punktu widzenia pacjentów onkologicznych.

Zarządzenie rozszerza również finansowanie diagnostyki genetycznej dla pacjentów z nowotworem złośliwym dróg żółciowych oraz rakiem urotelialnym.

Zmiany w POZ: nowe finansowanie i motywatory

Duże zmiany dotyczą także podstawowej opieki zdrowotnej. Od 1 lipca wzrasta wycena świadczeń, szczególnie w odniesieniu do pielęgniarki szkolnej, co jest elementem priorytetowego potraktowania medycyny szkolnej.

Zwiększone zostaną również stawki za opiekę nad pacjentem z chorobą przewlekłą, a POZ realizujące opiekę koordynowaną otrzymają ryczałt za koordynatora – minimum 7,6 tys. zł miesięcznie. NFZ zapowiada prace nad długofalowym modelem finansowania tego zadania.

Nowością będą też kwartalne motywatory finansowe dla POZ za aktywne zachęcanie pacjentów do badań w ramach programu profilaktyki raka jelita grubego. Odrębnie wycenione zostanie również świadczenie w postaci lipidogramu w badaniu przesiewowym dotyczącym hipercholesterolemii rodzinnej, realizowane w ramach bilansu 6-latka.

Zmiany ogłoszone przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ pokazują spójną strategię wzmacniania opieki zdrowotnej nad kobietami i poprawy jakości diagnostyki onkologicznej. To ważny krok w stronę nowoczesnej, dostępnej i skutecznej profilaktyki oraz leczenia – zwłaszcza w obszarach, które przez lata były niedofinansowane lub zbyt słabo zorganizowane.

Więcej informacji o dostępnych programach profilaktycznych i badaniach przesiewowych można znaleźć na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia: nfz.gov.pl/dla-pacjenta/programy-profilaktyczne

Źródło: MZ, NFZ

Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

Istnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – wskazuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, Kierownik Zakładu Psychiatrii Środowiskowej WUM, prowadzący także własny ekspercki podcast na YouTube i Spotify.
Piwo zero staje się napojem coraz częściej wybieranym przez Polki i Polaków, jak podaje Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego jego udział w sprzedaży piwa wzrósł do 6,5%. Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo rezygnuje z picia napojów alkoholowych. Przeciętny Polak wypija rocznie ok. 87 litrów piwa, przy czym aż 54% spożywanego w kraju alkoholu jest pod postacią piwa (dane KCPU).
 
Powodem do niepokoju nie jest fakt wzrostu konsumpcji piwa zero, lecz to, że piwo jest napojem, od którego zaczyna się inicjacja alkoholowa nieletnich, co potwierdzają dane międzynarodowego badania ESPAD, niezmienne od pierwszej jego edycji. Picie napojów alkoholowych wśród nieletnich jest na tyle rozpowszechnione, że w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem piło 39,1% piętnasto-szesnastolatków i 73,3% siedemnasto-osiemnastolatków (dane ESPAD z 2024)[1] roku. Widać jednocześnie pozytywne zjawiska, chociażby fakt, zmniejszania się odsetka uczniów określających swój dostęp do zakupu alkoholu jako bardzo łatwy. Młodzież jest też coraz bardziej zorientowana w zakresie ryzyk zdrowotnych i społecznych związanych z piciem alkoholu. Niemniej jednak, problem wczesnej inicjacji alkoholowej i jej konsekwencji zarówno dla zdrowia psychicznego i fizycznego nieletnich oraz późniejszych dorosłych nie zniknął i nie zniknie samoistnie, zwłaszcza jeśli reklama piwa i jego ekspozycja w sklepach będą nadal wszechobecne, jak ma to miejsce aktualnie.
 
W opublikowanym kilka dni temu raporcie[2] branża piwna określa piwa zero jako „zdrowszą alternatywę”, co w kontekście osób dorosłych jest prawdą, jednak jak alarmują eksperci (psychiatrzy, terapeuci uzależnień, pediatrzy) oraz agendy takie jak Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, intensywna reklama i promocja piwa może być furtką do inicjacji alkoholowej nieletnich, poprzez budowanie przyzwyczajeń do smaku, marki czy samego „rytuału”.

W  stanowisku Ministerstwa Zdrowia[3] można przeczytać, że „badania naukowe, jednoznacznie wskazują na związek pomiędzy ekspozycją na reklamy napojów alkoholowych a piciem i upijaniem się, w szczególności wśród dzieci młodzieży. Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ekspozycja na reklamy alkoholu znacząco zwiększa ryzyko picia alkoholu przez nieletnich. W przypadku reklam telewizyjnych, których odbiorcą była młodzież, prawdopodobieństwo picia konkretnych marek napojów alkoholowych było aż pięciokrotnie większe, niż w przypadku młodzieży, która nie widziała reklam”.

 
Potwierdza to dr hab. Andrzej Silczuk, psychiatra, psychoterapeutaIstnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – mówi ekspert.
 
W opinii Polaków reklama piwa bezalkoholowego pozwala omijać ograniczenia dla reklamy alkoholu oraz powoduje, że zwykłe piwo odbierane jest jako mniej szkodliwe (50,7%)[5].
 
– W 2022 roku w telewizji wyemitowano 2972 godziny reklam piwa, co odpowiada 124 dniom ciągłej emisji. Taka ekspozycja wpływa na postrzeganie piwa jako nieszkodliwego napoju, co może prowadzić do wcześniejszej inicjacji alkoholowej wśród młodzieży. Badania ostatnich lat wskazują na to, że piwo jest pierwszym i najczęstszym wyborem inicjacji alkoholowej wśród nieletnich – wskazuje dr Silczuk.

Reklama alkoholi mocnych (np. wódki, whisky, wina i innych wysokoprocentowych napojów) jest zakazana zgodnie z Ustawą o wychodzeniu w trzeźwości, ta sama ustawa pozwala jednak na reklamę piwa, które również zawiera alkohol. To nielogiczne i niebezpieczne. Alkohol etylowy, niezależnie od formy, ma takie same właściwości uzależniające i szkodliwe dla zdrowia. Dopuszczanie reklamy piwa, a zakazywanie reklamy innych alkoholi, tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa spożywania piwa i może prowadzić do bagatelizowania ryzyka związanego z jego spożywaniem. Taka polityka może przyczyniać się do zwiększenia konsumpcji alkoholu w społeczeństwie, w szczególności stwarzać okoliczności sprzyjające próbowaniu alkoholu przez młodych alarmuje dr Andrzej Silczuk.

I dodaje – Wczesna inicjacja alkoholowa zwiększa ryzyko uzależnienia i innych problemów zdrowotnych w dorosłości. Młodzież, która zaczyna pić alkohol w młodym wieku, jest bardziej narażona na problemy z nauką, zachowaniami ryzykownymi oraz zaburzeniami psychicznymi a także powstawaniem różnorakich chorób.Na poziomie społecznym i ekonomicznym prowadzi to do zwiększenia obciążenia systemu opieki zdrowotnej i społecznej.

Zdaniem Doktora piwo bezalkoholowe i inne napoje bezalkoholowe sygnowane markami alkoholowymi powinny podlegać podobnym restrykcjom jak ich alkoholowe odpowiedniki. Obejmuje to zakaz reklamy, ograniczenia w ekspozycji w sklepach (do wydzielonych miejsc) oraz zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim. Takie działania mogą pomóc w ograniczeniu inicjacji alkoholowej wśród młodzieży i zmniejszeniu ryzyka uzależnień w przyszłości.

De facto, jak podkreślała niedawno w Senacie Anna Puchacz-Kozioł z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom zgodnie z obowiązującą Ustawą o Wychowaniu w Trzeźwości, art. 13 ust. 3, zabrania promocji towarów, które wykorzystują podobieństwo w jakikolwiek sposób do napojów alkoholowych, co oznacza, że piwa zero nie powinny być reklamowane. Zapis ten nie jest jednak w praktyce stosowany, co według KCPU jest niezrozumiałe.

Przyszedł czas na zmiany. Pierwszy krok został wykonany – resort zdrowia przedstawił niedawno projekt zmiany ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości[6], który jest obecnie konsultowany.

Polecamy podcast Doktora Silczuka nt. piw zero:
https://www.youtube.com/watch?v=OgRhyBxbPiI

 
Bibliografia:
[1] Badanie ESPAD 2024 https://kcpu.gov.pl/uzywanie-substancji-psychoaktywnych-przez-polska-mlodziez/#tresc
[2] https://www.browary-polskie.pl/wp-content/uploads/2025/04/2025-Raport-Piwa-Bezalkholowe-NAB_FIN.pdf
[3] https://www.gov.pl/web/zdrowie/petycja-z-26-czerwca-2023-r-w-sprawie-wprowadzenia-zakazu-reklamy-alkoholu-w-mediach-publicznych
[4] Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje, 2024
[5] Wyniki badania IBRIS 2024 https://strefabiznesu.pl/piwo-pod-ostrzalem-nawet-bezalkoholowe-nie-jest-swiete/ar/c3p2-27048037
[6] https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12395551
Tysiąc dzieci – tysiąc historii, które mogły się dalej toczyć dzięki transplantacji. Centrum Zdrowia Dziecka osiągnęło właśnie niezwykły kamień milowy: ponad 1000 udanych przeszczepów wątroby u najmłodszych pacjentów. To nie tylko liczby, ale także dowód wieloletniego zaangażowania, kompetencji i współpracy setek specjalistów.
Tysiąc przeszczepień, tysiąc dzieci i rodzin, które zyskały szansę na życie – Centrum Zdrowia Dziecka dołączyło do grona światowych liderów transplantologii dziecięcej.

Instytut „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka” (IPCZD) ogłosił wykonanie tysięcznej transplantacji wątroby u dziecka. To czyni go trzecim ośrodkiem w Unii Europejskiej realizującym takie zabiegi na tak dużą skalę. CZD dołącza tym samym do światowej czołówki ośrodków zrzeszonych w sieci TransplantChild, obok takich placówek jak King’s College Hospital w Londynie, Bicêtre Hospital w Paryżu, St. Luc w Brukseli, a także ośrodków w USA – UPMC w Pittsburghu oraz UCLA Medical Center w Los Angeles.

Ponad trzy dekady doświadczenia
Historia przeszczepów wątroby w Centrum Zdrowia Dziecka sięga 1990 roku. Jak przypomniał prof. Piotr Kaliciński, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów IPCZD:

Pierwszą transplantację wątroby u dziecka przeprowadziliśmy 1 marca 1990 roku. Przez pierwsze dziesięć lat wykonaliśmy 43 transplantacje. Obecnie tyle operacji wykonujemy rocznie. Przełomem było wdrożenie, wraz z Kliniką Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, programu rodzinnych przeszczepów.

To właśnie w CZD zrealizowano także pierwszy w Polsce rodzinny przeszczep wątroby (1999 r.) oraz pierwszy skojarzony przeszczep wątroby i nerki (2000 r.).

Od noworodków po nastolatków
Dzięki doświadczeniu zespołu możliwe jest wykonywanie przeszczepów nawet u najmłodszych dzieci. W komunikacie Ministerstwa Zdrowia podano:

Zespół Instytutu przeprowadza transplantacje nawet u noworodków z masą 3000 g. Najmłodszy biorca miał 7 dni, zaś dawca 11 dni. Obecnie pacjent ma ponad 20 lat. Chociaż rodzi się coraz mniej dzieci, to lista oczekujących na przeszczep wcale się nie zmniejsza. Wiele wcześniaków nadal wymaga tego typu pomocy.

Połowa przeszczepów wątroby pochodzi od żywych dawców, a czas oczekiwania zwykle nie przekracza kilku miesięcy.

Narodowy program i komfortowe leczenie
Sukces transplantologii dziecięcej w Polsce to efekt nie tylko zaangażowania klinik, ale także wsparcia systemowego. Dzięki środkom z Narodowego Programu Medycyny Transplantacyjnej, w 2016 roku przy IPCZD powstał Ośrodek Transplantacji Dziecięcej. Jak zaznaczył dyrektor Instytutu, dr n. med. Marek Migdał: – Dzięki sprawnemu systemowi kwalifikacji, przygotowania i prowadzenia po transplantacji dzieci z Polski nie muszą szukać pomocy za granicą. Polscy lekarze szkolą również kolegów z sąsiednich krajów. Mamy umowę z dwoma ośrodkami w Ukrainie. Swoim doświadczeniem dzielimy się z lekarzami z Kijowa i Lwowa.

Wsparcie i współpraca
Podczas uroczystości z okazji tysięcznej transplantacji w IPCZD gościli przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia – dyrektor Departamentu Nadzoru i Kontroli Rafał Główczyński oraz naczelnik Wydziału Transplantologii i Krwiolecznictwa Magdalena Kramska. W wystąpieniach podkreślano znaczenie Narodowego Programu Medycyny Transplantacyjnej oraz kolejnych etapów systemowego wspierania rozwoju tej dziedziny.

CZD zaznacza również wagę współpracy z fundacjami i partnerami społecznymi. W komunikacie podziękowano m.in. Fundacji Polsat, Fundacji TVN, Fundacji Radia ZET, Fundacji WOŚP oraz Fundacji ForArt, z którą od lat organizowane są koncerty charytatywne na rzecz dzieci leczonych w Instytucie.

Źródła: CZD, MZ

Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia, który wprowadza program badań profilaktycznych „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej” został przekazany do konsultacji publicznych.
Kompleksowy program profilaktyczny w maju tego roku zastąpi pilotaż „Profilaktyka 40+”. Ma być dostępny dla szerszej grupy osób, oparty na kompleksowym wywiadzie i realizowany w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej. Wyniki badań będą analizowane przez personel medyczny i posłużą do przygotowania Indywidualnego Planu Zdrowotnego.

Pacjenci w wieku 20-49 lat będą mieć wykonywane profilaktyczne badania bilansowe raz na 5 lat, natomiast w przypadku pacjentów powyżej 49 roku życia będą one przeprowadzane raz na 3 lata.

Dokładny wywiad i analiza wyników badań

Podstawą do wykonania badań ma być ankieta, którą będzie można wypełnić samodzielnie za pośrednictwem internetowego konta pacjenta (IKP) lub w placówce POZ z pomocą personelu. Na podstawie odpowiedzi pacjent otrzyma zestaw badań diagnostycznych, który będzie szerszy niż w dotychczasowym programie „Profilaktyka 40+”. Po wykonanych badaniach pacjent spotka się z personelem medycznym i omówi wyniki. Dowie się, jakie zidentyfikowano czynniki ryzyka rozwoju chorób i otrzyma zalecenia dotyczące:
Zakres wizyty podsumowującej będzie uzależniony od wyników badań oraz wieku pacjenta.

Wszystkie wyniki badań będą raportowane do IKP i – za zgodą pacjenta – będą mieli do nich dostęp inni lekarze, w tym specjaliści.

U osób 60+ będzie dostępne dodatkowe badanie w kierunku diagnostyki chorób otępiennych, na które pacjent może zostać skierowany podczas wizyty podsumowującej bilans.

„Z wiekiem nasze zdrowie wymaga większej kontroli. Jeśli wyniki badań wykażą problemy zdrowotne, to lekarz ustali indywidualny plan dalszej diagnostyki i leczenia dla pacjenta” – podsumowuje ministra Izabela Leszczyna.

Planowane badania laboratoryjne

Czytaj projekt:

https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12395802/katalog/13116994#13116994

źródło: Ministerstwo Zdrowia

Choroby układu krążenia pozostają jednym z kluczowych wyzwań zdrowotnych w Polsce i całej Unii Europejskiej, wpływając zarówno na jakość życia pacjentów, jak i kondycję gospodarczą państw. Temat ten znalazł się w centrum dyskusji podczas konferencji Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego pt. „Gdzie bije serce systemu – kardiologia wyzwaniem czy szansą?”. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, decydentów oraz przedstawicieli sektora medycznego, którzy debatowali nad przyszłością opieki kardiologicznej oraz możliwościami poprawy efektywności systemu.
Stan polskiej kardiologii na tle Europy
 
Podstawą dyskusji był raport „Stan polskiej kardiologii na tle Unii Europejskiej. W kontekście Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej”, który wskazuje, że choroby sercowo-naczyniowe są główną przyczyną zgonów w UE. Według danych Eurostatu, w 2021 roku odnotowano 1,71 mln zgonów spowodowanych tymi schorzeniami, co stanowi ponad 32% wszystkich przypadków śmiertelnych. Dla porównania, nowotwory złośliwe odpowiadały za 21% zgonów.
 
W Polsce natomiast każdego roku choroby sercowo-naczyniowe są przyczyną około 180 tysięcy zgonów, stanowiąc aż 37% wszystkich przypadków śmiertelnych. Jednak 80% przedwczesnych zgonów można by uniknąć poprzez wprowadzenie nawet niewielkich zmian w stylu życia.
 
Te dane jednoznacznie wskazują na konieczność podjęcia działań mających na celu odwrócenie negatywnych trendów. Polska Prezydencja w Radzie UE stanowi doskonałą okazję do intensyfikacji współpracy międzynarodowej oraz wdrażania skutecznych rozwiązań systemowych – podkreślił prof. Przemysław Mitkowski, past prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Wpływ chorób układu krążenia na gospodarkę
 
Pierwsza część debaty poświęcona była społeczno-ekonomicznym konsekwencjom chorób sercowo-naczyniowych. Eksperci zwrócili uwagę na odpływ pacjentów z rynku pracy oraz jego negatywne skutki dla gospodarki. Dyskusja koncentrowała się także na wpływie ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej na dostęp do specjalistycznej opieki oraz roli opieki koordynowanej w poprawie efektywności leczenia. Jednym z kluczowych zagadnień była konieczność premiowania jakości i skuteczności terapii kardiologicznych.
 
Polska kardiologia uchodzi za jedną z najlepszych w Europie i jest jedną z najlepszych. Jednak systemowo można to udoskonalić, położyć większy nacisk na koordynację i profilaktykę – wskazała Katarzyna Kacperczyk, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia.
 
To szczególnie istotne w kontekście budzących trwogę danych.  W Polsce bowiem standaryzowane współczynniki umieralności przed 65. rokiem życia były wyższe od średniej unijnej, wynosząc 70,0 na 100 tys. mieszkańców w porównaniu do 42,4 w UE. Wśród osób powyżej 65. roku życia różnica była jeszcze bardziej wyraźna – w Polsce wskaźnik ten osiągnął 2 487,7 na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy średnia dla UE wynosiła 1 586,1.
 
Mamy niewykorzystywany potencjał w zakresie leczenia pacjentów kardiologicznych na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. Konieczne jest ścisłe zaangażowanie zarówno środowiska kardiologów, jak i lekarzy POZ, a finansowanie powinno być uzależnione od efektów klinicznych – zaznaczył Konrad Korbiński, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia.
 
Koszty pośrednie i wpływ na system ubezpieczeń społecznych
 
Raport wskazuje również na znaczące koszty społeczne i finansowe chorób układu krążenia. W 2023 roku wydatki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na świadczenia związane z niezdolnością do pracy z powodu tych schorzeń wyniosły 3,67 mld zł, co stanowi 7,5% całkowitych kosztów niezdolności do pracy, z czego aż o 80% wzrosły koszty związane z chorobami sercowo – naczyniowymi na przestrzeni lat 2012 – 2023.
 
Wprowadzenie innowacyjnych terapii może znacząco obniżyć te koszty, umożliwiając pacjentom powrót do aktywności zawodowej. To aspekt, który powinien być kluczowy w polityce zdrowotnej, bo te zależności widać – podkreślił dr Piotr Winciunas, naczelny lekarz ZUS.
 
Kardiologia jako inwestycja w przyszłość
 
W 2022 roku Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył około 67,6 mld zł na świadczenia szpitalne, z czego wydatki na leczenie kardiologiczne wyniosły jedynie 6,1 mld zł, co stanowiło zaledwie 9% całkowitego budżetu na lecznictwo szpitalne. Podobnie finansowanie świadczeń kardiologicznych w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) oraz rehabilitacji stanowiło odpowiednio 7% i 3% ogólnych wydatków NFZ na te obszary.
 
Uczestnicy debaty podkreślili, że przyszłość opieki kardiologicznej powinna opierać się na kompleksowych rozwiązaniach systemowych. Wdrożenie Krajowej Sieci Kardiologicznej ma na celu zapewnienie pacjentom spójnej i efektywnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, eliminując bariery w dostępie do opieki.
 
Pacjenci często błądzą w systemie, nie mając klarownej ścieżki leczenia. KSK to realna szansa na uporządkowanie procesu terapeutycznego oraz optymalizację kosztów leczenia – zaznaczyła Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia EcoSerce.
 
Innowacje w kardiologii – bariery i szanse
 
Druga część konferencji koncentrowała się na roli innowacji w kardiologii oraz barierach ich wdrażania. Eksperci podkreślili znaczenie nowych technologii diagnostycznych, leczenia genetycznego oraz nowoczesnych metod farmakoterapii. Dyskusja dotyczyła również uproszczenia procedur regulacyjnych, które umożliwiłyby szybsze wprowadzanie skutecznych terapii.
 
Nowoczesne technologie mogą znacząco zwiększyć efektywność leczenia i poprawić wydajność systemu ochrony zdrowia. Kluczowe jest jednak odpowiednie finansowanie oraz uproszczenie procesów refundacyjnych – zauważył Michał Byliniak, dyrektor generalny Infarmy.
 
Rekomendacje i dalsze działania
 
Eksperci podkreślili, że kardiologia nie powinna być traktowana jako koszt, lecz jako inwestycja w zdrowie społeczeństwa. Wskazali na kluczowe kierunki działań, obejmujące zwiększenie nakładów na profilaktykę i edukację zdrowotną, wzmocnienie systemu opieki kardiologicznej poprzez lepszą koordynację świadczeń oraz wdrożenie nowoczesnych rozwiązań telemedycznych. Konieczna jest również harmonizacja polityk zdrowotnych w ramach Unii Europejskiej, jak i zwiększenie finansowania na innowacyjne terapie i badania kliniczne.

 – Wiemy, co może poprawić efektywność systemu ochrony zdrowia i ograniczyć negatywne skutki zdrowotne oraz ekonomiczne. Teraz kluczowe jest konsekwentne wdrażanie tych rozwiązań – podsumował prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
źródło: PTK
Od 4 marca br. wszedł w życie nowy przepis Ministerstwa Zdrowia – obowiązek korzystania z aplikacji AP KOLCE przy rejestrowaniu pacjentów na wybrane świadczenia medyczne. Nowe przepisy ponadto poszerzają listę monitorowanych specjalizacji medycznych. Co to oznacza w praktyce?
Nowe przepisy w opinii resortu zdrowia wpłyną na sposób prowadzenia kolejek do lekarzy, konkretnie przyśpieszą wizytę.

Dane NFZ pokazują, że w pierwszym półroczu 2024 roku liczba wizyt lekarskich nieodwołanych przez pacjentów wyniosła 764 tysiące (stanowi to 4,6 proc wszystkich zaplanowanych świadczeń). Dzięki aplikacji AP KOLCE („Aplikacja Kolejki Centralne”) zostanie ograniczone tzw. „no-show” – nie przychodzenie przychodzenia na umówione wizyty lekarskie.

Aplikacja AP KOLCE usprawni system
Wprowadzenie centralnej aplikacji AP KOLCE usprawni nie tylko proces zarządzania listami pacjentów oczekujących na wizytę do specjalisty, ale także ograniczy długie (kilka miesięcy) kolejki do tychże specjalistów w publicznej służbie zdrowia.

Bez wątpienia szykuje się rewolucja. Obecnie, na wizytę do lekarza chory oczekuje nawet kilkanaście miesięcy, co w przypadku postępującej przypadłości jest kluczowe w procesie leczenia i wyleczenia. Pacjenci zmuszeni są korzystać z prywatnych usług, na które bardzo wiele osób po prostu nie stać. 

Jak podkreśla resort zdrowia, wprowadzenie nowych przepisów rejestracyjnych pozwoli na wyeliminowanie między innymi rejestrowania kilkakrotnie tego samego pacjenta, na to samo świadczenie do kilku placówek medycznych. Do tej pory takie zdarzenia były nagminne.

Działanie aplikacji AP KOLCE i scentralizowana baza danych, umożliwi NFZ identyfikowanie i ewentualnie blokowanie tego typu wielokrotnych zapisów przez jedną i tą samą osobę na ten sam rodzaj świadczenia. Taki mechanizm ma w sposób zdecydowany nie tylko dać gwarancję bardziej sprawiedliwego dostępu pacjenta do lekarza, ale także wyraźnie wpłynąć na skrócenie kolejek.
 
Rejestracja do lekarza na nowych zasadach – harmonogram przyjęć pacjentów  
W myśl nowo obowiązujących przepisów, obowiązkiem świadczeniodawców, do których należą przychodnie i poradnie specjalistyczne, jest prowadzenie harmonogramu przyjęć pacjentów (udostępnionej przez NFZ) w centralnej aplikacji AP KOLCE.

Oznacza to, że dane o zapisanych pacjentach, jak i wolnych terminach wizyt będą gromadzone w jednym systemie. Do tej pory takim obowiązkiem były objęte tylko cztery specjalizacje: kardiologia, endokrynologia, onkologia, ortopedia i traumatologia narządu ruchu. Obecnie MZ rozszerzył wykaz o kolejne osiem specjalizacji, i tak do systemu wpłyną poradnie:
Jednakże obowiązek prowadzenia list będzie wchodził w życie, w różnych terminach:
Nowe przepisy nie zwiększą biurokracji
NFZ zapewnia, że wprowadzone nowe przepisy w żaden sposób nie przedłożą się na zwiększenie biurokracji a nawet przyczynią się do jej zmniejszenia – wpisywanie terminów do aplikacji ma zastąpić dotychczasowe sprawozdania papierowe oraz raporty cząstkowe.

Nowe przepisy dają Funduszowi wgląd do bieżących, aktualizowanych w czasie rzeczywistym danych o liczbie oczekujących, w tym najbliższych wizytach w skali kraju. NFZ zaznacza, że ułatwi to monitorowanie nieprawidłowości – czytamy w uzasadnieniu projektu rozporządzenia.  

Chcąc sprawniej reagować na rosnące wciąż kolejki do specjalistów, Fundusz zapowiada szczegółowe analizy czasów oczekiwania na wizytę.

Jak działa aplikacja AP KOLCE
Stworzona przez NFZ aplikacja AP KOLCE jest narzędziem informatycznym i służy do obsługi list oczekujących na wybrane świadczenia medyczne. Od teraz (tj. 4 marca br.) lekarze, jak i rejestracje poradni specjalistycznych mają obowiązek wprowadzenia do systemu danych każdego zapisanego pacjenta, terminu jego wizyty, w tym informację o pierwszym wolnym terminie dla nowych zgłoszeń.

AP KOLCE wprowadza także udogodnienie w postaci sms przypominającego, w którym pacjent zostanie poinformowany o terminie zaplanowanej wizyty. Dzięki temu, będzie czas na ewentualne odwołanie wizyty. Tym samym na zwolnione miejsce będzie mogła wskoczyć kolejna osoba.

Bardzo ważne jest to, że centralna baza terminów pozwoli kierować pacjentów tam, gdzie oczekiwanie na wizytę jest najkrótsze. Zmniejszy to nierówności w dostępie do specjalistów w różnych regionach kraju.

W opinii ekspertów, pacjenci pierwsze rezultaty zmian powinni zauważyć już w najbliższych miesiącach, wraz z włączaniem kolejnych specjalizacji do systemu AP KOLCE.
 

Żródła: bankier.pl, finanse.wp.pl
Autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
 
 
Po ponad dwóch latach od wdrożenia programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) można stwierdzić, że ten model zwiększa dostęp do badań oraz konsultacji i innych świadczeń specjalistycznych a także usprawnia proces diagnostyczno-terapeutyczny. Potrzeba dalszych zmian organizacyjnych, w tym powołania ośrodków kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca (KONS), pełniejszego wykorzystania potencjału pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca i promocji działań świadomościowych – uważa prof. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca, Instytut Kardiologii, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, pełnomocnik Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Inicjatyw w Niewydolności Serca.
Pani Profesor, na czym polega idea programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej? Porozmawiajmy w kontekście niewydolności serca.
Program opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) działa w Polsce od października 2022 roku, ale warto przypomnieć, że idea opieki koordynowanej jest starsza i jest ugruntowana w Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization, WHO). Koncepcja ta polega na świadczeniach związanych z promocją postaw prozdrowotnych, diagnozowaniem, leczeniem, opieką i rehabilitacją pacjentów, pojmowanymi jako zintegrowana i skoordynowana całość. W opisanym modelu organizacyjnym różne dziedziny medycyny przenikają się i uzupełniają w sposób komplementarny. Jest to zatem model wielodyscyplinarny, który ma wpływać na doskonalenie efektywności i skuteczności całego procesu opieki zdrowotnej.

Co to oznacza w praktyce?
W praktyce oznacza to, że różni specjaliści, począwszy od lekarza pierwszego kontaktu, przez kardiologa, po dietetyka, rehabilitanta i farmaceutę współpracują ze sobą i z pacjentem, zapewniając choremu skoordynowaną i spersonalizowaną opiekę. Koordynacja i współpraca pomiędzy różnymi interesariuszami i podmiotami ma przekładać się na poprawę dostępności świadczeń, jakości opieki medycznej i jej efektywności. Wymienione czynniki mają z kolei przełożyć się na rezultat końcowy, to jest na poprawę wyników terapii, samopoczucia pacjenta i jakości jego życia.

Czy funkcjonujący w Polsce model opieki koordynowanej wyróżnia się czymś szczególnym?
Założenia polskiego modelu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej zostały przygotowane w oparciu o wyniki różnych analiz międzynarodowych, z uwzględnieniem specyfiki lokalnego systemu opieki zdrowotnej i po konsultacjach z przedstawicielami różnych dziedzin medycyny oraz organizacjami działającymi na rzecz pacjentów w Polsce.
Według polskiego modelu opieki koordynowanej w POZ w centrum znajduje się pacjent, a wiodącą rolę koordynującą proces opieki ma lekarz rodzinny, którzy przeprowadza wywiad lekarski, realizuje i zleca konieczne badania oraz prowadzi pacjenta.

Jakie świadczenia są realizowane w ramach programu opieki koordynowanej w POZ?
Obecnie w zakres tego modelu opieki wchodzą świadczenia z zakresu profilaktyki oraz kompleksowego wsparcia pacjenta w diagnostyce i terapii wybranych chorób przewlekłych. W ramach tak zdefiniowanego zakresu lekarze rodzinni mogą kierować swoich pacjentów na określone badania diagnostyczne dostępne w ramach tak zwanego funduszu powierzonego. Dodatkowo, dostępne są także inne świadczenia, w tym takie jak porady pielęgniarskie, konsultacje dietetyczne czy konsultacje specjalistyczne.

Idea opieki koordynowanej polega na stworzeniu tak zwanego indywidualnego planu opieki, opracowanego w oparciu o stan zdrowia konkretnego pacjenta i jego indywidualne uwarunkowania ekonomiczno-społeczne. Wyznacza się w nim konkretne cele zdrowotne, które pacjent przy wsparciu całego interdyscyplinarnego zespołu powinien osiągać. Plan powinien być w zamyśle regularnie aktualizowany – w miarę postępu procesu terapii i w odniesieniu do przebiegu choroby. Aby takie działanie było możliwe, warunkiem koniecznym jest sprawna komunikacja pomiędzy podmiotami sprawującymi opiekę nad pacjentem i koordynacja procesu opieki. Chociaż zarówno indywidualny plan opieki, jak i wyniki przeprowadzonych badań znajdują się na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP), to kluczową rolę we wsparciu pacjenta w realizacji procesu terapii mają koordynatorzy, którzy w zamyśle systematycznie monitorują przebieg całego procesu.

Jakie zadania ma koordynator procesu opieki?
Funkcja koordynatora w modelu opieki koordynowanej to nowa jakość w kontekście tradycyjnych modeli opieki. Osoba koordynująca zarządza komunikacją pomiędzy wszystkimi członkami zespołu opiekującego się danym pacjentem, co znacząco usprawnia proces terapii. Koordynator umawia i pilnuje terminów realizacji poszczególnych badań i konsultacji, informuje o nich pacjenta i wspiera chorego w terminowym zgłaszaniu się na kolejne zaplanowane procedury. Koordynator stanowi także pierwszy kontakt dla pacjenta, dzięki czemu chory nie błądzi po systemie opieki zdrowotnej, próbując we własnym zakresie poszukiwać poradni czy możliwości realizacji określonych badań lub zabiegów. Koordynator śledzi także postępy w realizacji indywidualnego planu opieki i wyznaczonych celów, motywuje chorego do wzięcia odpowiedzialności za swoje zdrowie i zaangażowania się w proces terapii.

Jak takie podejście przekłada się na proces leczenia?
Opisany model pozwala na wczesne rozpoznanie schorzenia i jego ewentualnych zaostrzeń oraz niezwłoczne wdrożenie właściwych interwencji. W przypadku niewydolności serca, gdzie każde zaostrzenie zagraża hospitalizacją, a ta z kolei istotnie przekłada się na pogorszenie rokowania, to możliwości nie do przecenienia.
Indywidualne i holistyczne podejście do zdrowia pacjenta ma w zamyśle uwzględniać także różne pozamedyczne aspekty zdrowia i dobrostanu, takie jak styl życia pacjenta, jego warunki socjalno-rodzinne czy stan psychiczny. Wymienione czynniki odgrywają ogromną rolę w procesie terapii, wpływając między innymi na jej optymalne stosowanie przez pacjenta, i przekładają się na jego efektywność.

Ile poradni podstawowej opieki zdrowotnej oferuje pacjentom taką formę opieki?
Do programu opieki koordynowanej przystąpiło jak dotąd 38% uprawnionych świadczeniodawców. Po dwóch latach od wdrożenia programu taki wskaźnik można uznać za zadowalający, chociaż trzeba zaznaczyć, że trend wzrostowy w zakresie włączania nowych podmiotów do programu opieki koordynowanej w ostatnim czasie wyhamował. Przedstawiciele medycyny rodzinnej zgłaszali obawy o finansowanie świadczeń ujętych w programie opieki koordynowanej, w tym ewentualnych nadwykonań dotyczących świadczeń limitowanych. Ministerstwo Zdrowia zapewniło jednak, że świadczenia te wciąż będą finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).

Jak model opieki koordynowanej w POZ wygląda od strony organizacyjnej?
Świadczenia w omawianym programie realizowane są w ramach pięciu grup dziedzinowych: kardiologii, diabetologii, pulmonologii, endokrynologii i dodanej nieco później nefrologii. Łącznie realizuje je 2 100 podmiotów. Największy odsetek realizowanych świadczeń dotyczy kardiologii – to 1 707 współpracujących jednostek. W obszarze kardiologii wyodrębniono dodatkowo postępowanie w ramach czterech schorzeń głównych: nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca, choroby niedokrwiennej serca i migotania przedsionków.
W ramach budżetu powierzonego można skierować pacjenta kardiologicznego na badania takie jak: EKG, 24- i 48-godzinne badanie holterowskie, EKG wysiłkowe, badanie echokardiograficzne serca, Holter ciśnieniowy, USG dopplerowskie tętnic szyjnych i kończyn dolnych a także oznaczenie markera NT-proBNP czyli oceny stężenia peptydów natriuretycznych (notabene, niezwykle ważnego badania, które, jeśli jego wyniki są prawidłowe, w znaczącym odsetku przypadków pozwala na wykluczenie niewydolności serca).

Pani Profesor, czy po ponad dwóch latach od wdrożenia tego modelu opieki można ocenić czy ten program działa zgodnie z oczekiwaniami?
Bez wątpienia wdrożenie modelu opieki koordynowanej jest dużym i ważnym krokiem usprawniającym opiekę nad pacjentami z najczęściej występującymi chorobami przewlekłymi, w tym kardiologicznymi, w tym pacjentami z niewydolnością serca.
Według opinii chorych, którzy trafiają do naszych ośrodków właśnie ścieżką opieki koordynowanej i według informacji przekazywanych nam przez organizacje pacjentów, ten model opieki jest przyjazny dla pacjentów i realnie ułatwia im realizację procesu terapii oraz zwiększa możliwości sprawnego wykonania koniecznych badań i procedur.
W kontekście oceny efektywności programu opieki koordynowanej w POZ w trakcie debat eksperckich podkreśla się jednak, że do miarodajnej oceny efektów tego modelu potrzebne byłyby określone obiektywne mierniki jakości, takie jak częstość hospitalizacji i skrócenie czasu oczekiwania na konsultację specjalistyczną. Czy dzięki programowi nastąpiło zmniejszenie częstotliwości korzystania ze świadczeń dostępnych w ramach AOS? Czy doszło do zmniejszenia liczby hospitalizacji? Odpowiedzi na te pytania byłyby istotne.

Czy istnieją jakieś dane, które sugerowałyby odpowiedzi?
Zgodnie z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia w całym 2023 roku wystawiono pół miliona indywidualnych planów opieki medycznej, a tylko w pierwszej połowie 2024 roku wystawiono kolejne pół miliona planów. Tendencja jest więc rosnąca.
Podczas niedawnej konferencji w Uczelni Łazarskiego, w kontekście programu opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia (MZ) zauważył, że ministerstwo dostrzega pewien trend spadkowy jeśli chodzi o liczbę konsultacji odbywanych w ramach AOS, ale także świadczeń realizowanych w ramach sektora prywatnej opieki medycznej. Takie obserwacje świadczyłyby o efektywności programu opieki koordynowanej; o tym, że skrócił się czas oczekiwania na badania i zwiększyła dostępność konsultacji specjalistycznych w ramach programu (których w związku z tym nie trzeba już poszukiwać prywatnie).

Szybsza i większa dostępność badań usprawnia cały proces opieki?
Oczywiście. Mechanizm jest taki: możliwość wykonania przez lekarza rodzinnego wielu niedostępnych do tej pory (poza programem opieki koordynowanej) badań, umożliwia wstępne rozpoznanie; potwierdzenie bądź wykluczenie (co jest nie mniej istotne) na wczesnym etapie określonych schorzeń. To w dłuższej perspektywie zauważalnie przełoży się na zmniejszenie kolejek do procedur specjalistycznych, do których będą w zamyśle właściwie kwalifikowani pacjenci rzeczywiście wymagający określonych form diagnostyki i terapii. Dzięki temu pacjent w wielu przypadkach może być prowadzony w ramach POZ a do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej lub ośrodków referencyjnych trafią jedynie pacjenci z właściwie zdefiniowanymi potrzebami i o najbardziej złożonym profilu klinicznym.

Lekarz rodzinny, specjalista, koordynator. Kto jeszcze należy do zespołu w ramach opieki koordynowanej?
W kontekście wielodyscyplinarności opieki koordynowanej bardzo ważnym ogniwem są pielęgniarki. W opisywanym modelu opieki pielęgniarki i pielęgniarze pełnią rolę edukatorów pacjenta z niewydolnością serca. Głównym celem tych działań jest wspieranie pacjenta w adherencji, to jest właściwym stosowaniu zaleconego leczenia i przestrzeganiu zaleceń, skuteczna nauka samoopieki, w tym modyfikacji terapii w przypadku wystąpienia pierwszych objawów zaostrzeń niewydolności serca. Aktualnie mamy w Polsce 2 400 pielęgniarek–edukatorek niewydolności serca – osób, które ukończyły kurs zwieńczony uzyskaniem stosownego certyfikatu. To ogromny potencjał i warto, by system opieki zdrowotnej z niego skorzystał. Dzięki temu możliwe będzie efektywniejsze zorganizowanie opieki i umożliwienie lekarzom poświęcania większej ilości czasu na zaplanowanie i przeprowadzenie terapii.

Do jakich innych źródeł wiedzy mogą sięgać pacjenci z niewydolnością serca i ich bliscy?
Jeśli chodzi o edukację, warto przypominać o unikatowych wręcz zasobach wiedzy, zgromadzonych i przygotowanych z myślą o edukacji zarówno środowiska medycznego, jak i pacjentów oraz ich bliskich, którzy wspierają ich w procesie terapii. Dobrym źródłem wiedzy i platformą umożliwiającą specjalistom doskonalenie i poszerzanie umiejętności w zakresie opieki nad pacjentami z omawianej grupy, jest regularnie aktualizowany portal Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego www.slabeserce.pl. Nowością skierowaną do pacjentów jest www.Kardiolinia.pl – centrum edukacji i wsparcia pacjenta z niewydolnością serca stworzone przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Pani Profesor, wróćmy do statystyk. Co zdaniem Pani Profesor warto byłoby zrobić, by odsetek poradni POZ, oferujących opiekę koordynowaną, był coraz wyższy?
W kontekście wyzwań dotyczących pełniejszego wykorzystania możliwości, jakie oferuje program opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej, warto wymienić bariery administracyjne. Niektóre podmioty POZ zgłaszają trudności w zawarciu umów ze specjalistą kardiologiem.

Budżet powierzony umożliwia oczywiście realizację różnych wspomnianych badań diagnostycznych, jednak potrzebna jest także kompleksowa wizyta specjalistyczna, podczas której kardiolog oceni stan chorego, właściwie zinterpretuje (zwłaszcza potencjalnie niejednoznaczne) wyniki badań i zaproponuje dalszą ścieżkę terapii, w tym ewentualne procedury specjalistyczne.

Doskonalenia wymaga także system przygotowywania zaleceń ze strony AOS i szpitalnictwa – im pełniejsze, jasne i bardziej szczegółowe zalecenia otrzyma pacjent po wypisie ze szpitala lub po realizacji procedur w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tym lepiej ma szansę być prowadzony w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

W ramach profilaktyki i wczesnej diagnostyki niewydolności serca bardzo ważne jest szkolenie lekarzy rodzinnych w zakresie prewencji oraz aktywnego poszukiwania schorzeń kardiologicznych, pamiętania o fenotypach niewydolności serca takich jak: niewydolność serca z zachowaną i lekko obniżoną frakcją wyrzutową serca, które wymagają innej strategii terapeutycznej niż niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową, ale bezwzględnie wymagają monitorowania i odpowiedniego postępowania.
Odpowiedzią na wymienione wyzwania a także wciąż aktualną potrzebą systemową jest powołanie ośrodków KONS (kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca). W tym modelu lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mogliby zawrzeć umowę ze specjalistami w ramach tego modelu. Skorzystaliby na tym pacjenci, ale także system i budżet opieki zdrowotnej w Polsce.

Pani Profesor, uprzejmie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Sułkowska
Wywiad odbył się w ramach XI Łódzkich Warsztatów Niewydolności Serca. Patronat naukowy i merytoryczny nad wydarzeniem: Prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, Zakład Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi Więcej informacji: https://www.wnslodz.pl/
źródło: saluspr
Ministerstwo Zdrowia po dwóch nieudanych próbach, przygotowało trzecią wersję projektu ustawy reformującej szpitalnictwo. Niebawem projekt trafi na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. O projekcie, oczekiwaniach środowiska i realnych możliwościach, Medicalpress rozmawia z Martą Nowacką, prezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego (ZSzPWŚ).
Katarzyna Redmerska: Mamy trzecie podejście Ministerstwa Zdrowia do projektu reformy szpitali. Do trzech razy sztuka, czy raczej na tym trzecim się nie skończy?

Marta Nowacka: Szpitale powiatowe z niecierpliwością i nadzieją oczekują zmian ustawowych. Od 2017 roku nie aktualizowano wymogów, jakie muszą spełniać te placówki, mimo że sytuacja w ochronie zdrowia dynamicznie się zmienia. Kluczowe jest podejście systemowe – reforma nie może obejmować wyłącznie szpitali, ale powinna uwzględniać cały ekosystem ochrony zdrowia, w tym podstawową opiekę zdrowotną, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną oraz finansowanie. Jeśli Ministerstwo Zdrowia zdecyduje się na fragmentaryczne zmiany, efekt będzie ograniczony, a problem zadłużania się szpitali będzie narastał. Zwłoka w podejmowaniu kluczowych decyzji jedynie pogłębia kryzys.

 
Katarzyna Redmerska: W środowisku słychać opinie, że projektowana reforma jest nierealna.
 
Marta Nowacka: Reforma będzie nierealna, jeśli nie zostanie przeprowadzona kompleksowo. Nie da się zmienić wyłącznie wycinka systemu, jeśli nie przeanalizuje się całej ścieżki pacjenta. Kluczowe jest zrozumienie, dlaczego pacjenci trafiają do szpitali, czy mają dostęp do diagnostyki na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, czy lekarze rodzinni posiadają odpowiednie narzędzia do prowadzenia pacjentów. Bez tych analiz każda zmiana pozostanie tylko powierzchowną korektą, która nie rozwiąże problemów systemowych.

Katarzyna Redmerska: Wojewodowie nie chcieli wziąć na siebie odpowiedzialności za ewentualne zamykanie placówek. Ponadto w ich opinii, NFZ regionalnie powinno kształtować mapę potrzeb zdrowotnych i zabezpieczać świadczenia na danym terenie.

 
Marta Nowacka: Podstawą racjonalnych decyzji powinna być rzetelna analiza map potrzeb zdrowotnych, dostosowana do rzeczywistej sytuacji demograficznej i epidemiologicznej regionu. Nie chodzi o zamykanie placówek, ale o ich reorganizację i dostosowanie do aktualnych potrzeb pacjentów. Tam, gdzie np. oddział chirurgii jest nierentowny i nie w pełni wykorzystywany, można rozważyć jego przekształcenie w ośrodek świadczeń planowych lub diagnostycznych. Kluczowe jest to, by decyzje były podejmowane na podstawie danych, a nie obaw przed reakcją społeczną.
 
Katarzyna Redmerska: Czy projekt nie traktuje świadczenia nazbyt monolitowo? Nie wspominając o tym, że NFZ nie ma dostatecznych funduszy na adekwatne do potrzeb finansowanie świadczeń?
 
Marta Nowacka: Największym problemem jest chroniczne niedofinansowanie systemu, a plany finansowe NFZ nie są dostosowane do faktycznych potrzeb systemu. Potwierdza to fakt, że szpitale oraz poradnie często przyjmują pacjentów ponad limity ustalone w umowach z NFZ. Reforma powinna przede wszystkim zwiększyć dostępność do świadczeń zgodnych z mapą potrzeb zdrowotnych, a nie być jedynie narzędziem restrukturyzacji kosztowej. Koszty prowadzenia szpitali rosną –wynagrodzenia, media, leki, sprzęt medyczny; a NFZ już dziś ma problemy z regulowaniem płatności, w tym nawet w onkologii programach lekowych czy w poradniach. Brak dodatkowych środków spowoduje, że reforma może okazać się jedynie działaniem pozorowanym.
 
Katarzyna Redmerska: Jedną z kluczowych niewiadomych jest nowa kwalifikacja do sieci, która ma zostać spłaszczona do jednego poziomu i nastąpić w 2027 roku. Jak Pani to ocenia?
 
Marta Nowacka: Bez szczegółów trudno jednoznacznie ocenić ten pomysł. Spłaszczenie poziomów może uprościć system i uelastycznić finansowanie, ale jednocześnie istnieje ryzyko, że nie uwzględni specyfiki poszczególnych placówek. Reforma sieci szpitali to tylko jeden z elementów, który sam w sobie nie uzdrowi systemu. Najważniejsze będzie powiązanie tej zmiany z rzeczywistymi potrzebami pacjentów i zapewnienie adekwatnego finansowania.

Katarzyna Redmerska: Wielu dyrektorów szpitali ma uwagi do odwróconej piramidy świadczeń. Stwierdzają, że nie są zainteresowani konsolidacją.

Marta Nowacka: Po konferencji Ministerstwa Zdrowia w lipcu 2024 roku panowało  przekonanie, że zmiany są konieczne. Niestety, od tego czasu niewiele  się wydarzyło. Nie wszystkie szpitale powiatowe mają możliwość  konsolidacji – w dużych miastach może to mieć sens, ale w mniejszych  miejscowościach szpitale często są jedynymi placówkami w regionie.  Środki z KPO miały umożliwić restrukturyzację, ale ich przyznawanie obwarowano dodatkowymi kryteriami. W efekcie nie każdy szpital, który chciał się przekształcić, otrzyma wsparcie, co budzi rozczarowanie.

Katarzyna Redmerska: Narzędzia oddłużeniowe zawarte w reformie mogą w Pani opinii wesprzeć szpitale powiatowe?

 
Marta Nowacka: Tak, ale tylko pod warunkiem, że będą one powiązane z realnymi planami naprawczymi zatwierdzonymi przez NFZ. Dziś planowanie restrukturyzacji to wróżenie z fusów – brak możliwości kontraktowania nowych świadczeń, brak elastyczności w dostosowaniu oddziałów do rzeczywistego zapotrzebowania. Normy zatrudnienia nie uwzględniają faktycznego obłożenia oddziałów, co generuje niepotrzebne koszty. Dopiero gdy szpitale otrzymają jasne wytyczne i realne narzędzia dostosowania działalności do potrzeb pacjentów, oddłużenie może przynieść długofalowe korzyści.

Katarzyna Redmerska: A co z funkcjonowaniem szpitali powiatowych w systemie hospitalizacji planowej, a nie ostrej? Czy to będzie znaczące udogodnienie?

Marta Nowacka: W niektórych przypadkach tak, ale wiele będzie zależeć od lokalnych uwarunkowań. Społeczność przyzwyczajona do dotychczasowego modelu może początkowo negatywnie odebrać zmiany, szczególnie jeśli zlikwidowana zostanie izba przyjęć. Trudno wytłumaczyć pacjentom, że to dla ich dobra, gdy jednocześnie wydłużają się kolejki do planowych świadczeń. Z drugiej strony, utrzymywanie pełnego zabezpieczenia ostrego dyżuru w każdym szpitalu jest dziś nieracjonalne – brakuje personelu, a koszty są ogromne. Reforma musi być przeprowadzona z uwzględnieniem realnych możliwości organizacyjnych i komunikacyjnych.

Katarzyna Redmerska: Cały system zdrowia od lat potrzebuje naprawy. Czy nie jest zatem błędem ograniczenie reformy wyłącznie do szpitali powiatowych?

Marta Nowacka: Tak, to ogromny błąd. Ograniczenie reformy do szpitali powiatowych sprawi, że nie uda się ona nawet w minimalnym zakresie. Ochrona zdrowia to system naczyń połączonych – jeśli nie usprawnimy POZ, opieki ambulatoryjnej i finansowania, to zmiany w szpitalach nie przyniosą oczekiwanych efektów. Potrzebne są kompleksowe działania obejmujące cały sektor, a nie tylko jego wycinek.

Z ostatniej chwili: Jak dowiedział się Rynek Zdrowia, projekt ustawy reformującej szpitalnictwo w tym tygodniu trafi na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. O kwalifikacji do sieci szpitali zdecydują oddziały wojewódzkie NFZ, a nie wojewodowie, którzy sprzeciwili się takiemu rozwiązaniu zawartemu w poprzedniej propozycji projektu.

źródło: redakcja Medicalpress