Medicalpress
Pisanie, rzucanie piłką czy korzystanie z narzędzi wydają się dla jednej ręki znacznie łatwiejsze niż dla drugiej. Przez lata sądzono, że odpowiada za to wrodzona specjalizacja mózgu. Wyniki nowego badania wskazują jednak, że większe znaczenie może mieć doświadczenie zdobywane podczas codziennego wykonywania tych samych ruchów.
Najnowsze badanie naukowców z University of California, Los Angeles (UCLA), opublikowane na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), wskazuje jednak, że decydujące znaczenie może mieć coś znacznie prostszego – wieloletnia praktyka.

Czy dominująca ręka rzeczywiście jest sprawniejsza?

Większość ludzi posługuje się na co dzień przede wszystkim jedną ręką – najczęściej prawą. To właśnie nią piszemy, używamy sztućców, nożyczek czy narzędzi, rzucamy piłkę i wykonujemy wiele innych precyzyjnych czynności.

Dotychczas dominowało przekonanie, że lepsza sprawność ręki dominującej wynika z wrodzonej specjalizacji dominującej półkuli mózgu odpowiedzialnej za kontrolę ruchów. Autorzy nowego badania postanowili sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest.

Badacze porównali różne rodzaje ruchów

Zespół kierowany przez dr. Ahmeta Araca przeprowadził serię eksperymentów z udziałem zdrowych, praworęcznych dorosłych.

W pierwszym uczestnicy wykonywali ruchy sięgania do wyznaczonych punktów w trzech różnych warunkach:
Ruchy rejestrowano za pomocą systemu kamer analizujących trójwymiarową trajektorię kończyny.

W drugim eksperymencie uczestnicy pisali litery i cyfry najpierw dłonią, a następnie… długopisem przymocowanym do łokcia – części ciała, która praktycznie nigdy nie służy do pisania.

Sama siła nie wystarczy

Okazało się, że podczas zwykłego sięgania oraz wykonywania ruchów z dodatkowym ciężarem przewaga ręki dominującej była niewielka lub wręcz nieobecna. Obie kończyny radziły sobie podobnie, mimo że zadanie było fizycznie trudniejsze.

Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy badani musieli wykonywać bardziej złożone ruchy przypominające korzystanie z narzędzia. W tym przypadku ręka dominująca wyraźnie przewyższała niedominującą pod względem precyzji prowadzenia ruchu.

Zdaniem autorów sugeruje to, że przewaga nie wynika z ogólnej „lepszej kontroli ruchu”, ale z doświadczenia zdobywanego podczas wykonywania konkretnych czynności przez wiele lat.

Pisanie łokciem zaskoczyło naukowców

Jeszcze bardziej wymowne okazały się wyniki eksperymentu z pisaniem.

Gdy uczestnicy pisali łokciem, przewaga strony dominującej całkowicie zniknęła. Zarówno prawy, jak i lewy łokieć radziły sobie równie słabo.
Co więcej, po treningu oba łokcie poprawiały swoje umiejętności w podobnym stopniu. Po zakończeniu ćwiczeń osiągały nawet lepsze wyniki niż niedominująca dłoń przed rozpoczęciem nauki.

Dominująca ręka nie jest sprawniejsza dlatego, że jedna półkula mózgu lepiej kontroluje ruch. Jest sprawniejsza, ponieważ przez całe życie ćwiczymy złożone ruchy wymagane podczas pisania czy korzystania z narzędzi. Gdy odbierzemy tę przewagę doświadczenia i każemy wykonywać zadanie częścią ciała, która nigdy wcześniej tego nie robiła, przewaga znika – wyjaśnia dr Ahmet Arac, neurolog z David Geffen School of Medicine na UCLA i autor korespondencyjny publikacji.

Co oznaczają wyniki badania?

Autorzy podkreślają, że ich wyniki nie podważają biologicznych podstaw preferencji jednej ręki. Wcześniejsze badania wskazują, że skłonność do używania prawej lub lewej ręki pojawia się już w życiu płodowym i ma podłoże rozwojowe.

Nowe badanie sugeruje jednak, że większa sprawność ręki dominującej jest przede wszystkim efektem wieloletniego doskonalenia konkretnych umiejętności, a nie wrodzonej przewagi jednej półkuli mózgu w sterowaniu wszystkimi ruchami.

Zdaniem naukowców może to zmienić sposób myślenia o tym, jak uczymy się złożonych czynności manualnych oraz jak mózg tworzy i utrwala precyzyjne wzorce ruchowe.

Możliwe znaczenie dla rehabilitacji

Choć badanie przeprowadzono wyłącznie u zdrowych dorosłych, jego wyniki mogą okazać się istotne dla rehabilitacji neurologicznej. Lepsze zrozumienie mechanizmów uczenia się precyzyjnych ruchów może w przyszłości pomóc w opracowywaniu skuteczniejszych metod terapii osób po udarach mózgu lub innych schorzeniach wymagających ponownego nabywania sprawności ruchowej.

Źródła:Arac A, Lee NYHJ, Krakauer JW. Arm dominance is an emergent effect of practice executing complex trajectory shapes required by tools and objects. Proceedings of the National Academy of Sciences. 2026;123(27):e2601569123. doi:10.1073/pnas.2601569123.
UCLA Health. Study explains why your dominant hand is better at everyday tasks. 30 czerwca 2026.

Zdolność do kontrolowania impulsów, np. decyzji o korzystaniu z hazardu, wiąże się z konkretnymi procesami neurobiologicznymi, które można modyfikować. Uczestnicy badania z udziałem m.in. UJ po stymulacji określonego regionu mózgu podejmowali bardziej racjonalne decyzje. W przyszłości techniki neuromodulacji mogą być uzupełnieniem psychoterapii.

 
Media społecznościowe, zakupy online, gry komputerowe czy hazard internetowy wykorzystują mechanizmy nagrody zakorzenione głęboko w naszym mózgu. U części osób prowadzą do utraty kontroli nad zachowaniem i rozwoju uzależnień behawioralnych.

Naukowcy od lat próbują zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie potrafią powstrzymać takie impulsywne decyzje, podczas gdy inni wielokrotnie powtarzają działania przynoszące szkody. W publikacji na łamach czasopisma Psychophysiology (DOI: 10.1111/psyp.70227) badacze analizują rolę w tym procesie brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej (vmPFC). Jest to struktura położona w przedniej części mózgu, odgrywająca ważną rolę w ocenie wartości nagród, przewidywaniu konsekwencji działań oraz hamowaniu niekorzystnych impulsów. Badania neurologiczne wykazały wcześniej, że osoby z uszkodzeniami tego obszaru mają trudności z przewidywaniem skutków swoich decyzji i częściej angażują się w zachowania ryzykowne. Podobne zaburzenia aktywności vmPFC obserwuje się u osób cierpiących na uzależnienie od hazardu czy innych uzależnień behawioralnych.

Badania międzynarodowego zespołu naukowców z udziałem m.in. prof. Mirosława Wyczesanego z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Markusa Junghöfera i dr. Thomasa Krokera z Uniwersytetu w Münster pokazują, że nieinwazyjna stymulacja określonego obszaru mózgu może poprawiać zdolność do podejmowania rozsądnych decyzji oraz zwiększać kontrolę nad ryzykownymi zachowaniami.

Prof. Mirosław Wyczesany wyjaśnia, że ta wykorzystana w badaniu metoda polega na przepuszczaniu bardzo słabego prądu elektrycznego przez wybrane rejony mózgu za pomocą elektrod umieszczonych na skórze głowy. „Nie powoduje ona bólu ani zmian w tkankach, lecz może przejściowo zwiększać lub zmniejszać pobudliwość neuronów” – mówi prof. Wyczesany, cytowany w prasowym komunikacie UJ.

W eksperymencie wykorzystano trzy rodzaje stymulacji: pobudzającą (anodalną), hamującą (katodalną) oraz pozorowaną, pełniącą funkcję placebo. W badaniu uczestniczyły 72 zdrowe osoby. Po zakończeniu stymulacji wykonywały one zadanie przypominające grę hazardową. W każdej rundzie uczestnicy otrzymywali informację o prawdopodobieństwie wygranej, a następnie decydowali, jaką kwotę chcą postawić. Po dokonaniu wyboru poznawali wynik – zysk lub stratę. Równocześnie rejestrowano aktywność ich mózgu za pomocą elektroencefalografii (EEG), co pozwalało śledzić procesy zachodzące w ułamkach sekundy podczas podejmowania decyzji i oceniania rezultatów.

W badaniu uwzględniono zarówno sytuacje korzystne, jak i niekorzystne z matematycznego punktu widzenia. W części prób gracz statystycznie mógł zyskać. W innych próbach ryzyko straty przewyższało szanse wygranej. Wyniki pokazały, że osoby poddane pobudzającej stymulacji regionu vmPFC podejmowały bardziej racjonalne decyzje. Gdy szansa wygranej była wysoka, stawiały większe kwoty. Kiedy natomiast ryzyko straty rosło, ograniczały wysokość zakładów. Uczestnicy poddani stymulacji hamującej wykazywali odwrotną tendencję – częściej podejmowali nadmierne ryzyko.

Szczególnie ważne były wyniki dotyczące prób, gdy ryzyko straty przewyższało szanse wygranej. W takich próbach osoby po pobudzającej stymulacji traciły wyraźnie mniej pieniędzy niż uczestnicy z grupy kontrolnej (bez faktycznej stymulacji). Efekt ten pojawiał się już od początku eksperymentu, co sugeruje, że stymulacja nie tylko poprawiała uczenie się, ale przede wszystkim wzmacniała zdolność do hamowania impulsywnych decyzji.

Badacze zauważyli również ciekawy efekt dotyczący przetwarzania informacji zwrotnej. Po pobudzającej stymulacji uczestnicy trafniej przewidywali spodziewane wyniki. Gdy był zgodny z oczekiwaniami, reagowali spokojniej i oceniali go mniej emocjonalnie. Natomiast nieoczekiwane zdarzenia, szczególnie niespodziewane zyski lub straty, wywoływały silniejsze reakcje. Zdaniem autorów oznacza to głębsze przetwarzanie informacji i skuteczniejsze uczenie się na podstawie własnych doświadczeń. Mózg lepiej rozpoznawał sytuacje, w których rzeczywistość odbiegała od przewidywań, co pozwalało szybciej aktualizować strategie działania.

Z perspektywy psychologii jest to istotne, bo jedną z głównych cech uzależnień behawioralnych jest trudność w wyciąganiu wniosków z negatywnych konsekwencji. Osoba uzależniona od hazardu może wielokrotnie przegrywać pieniądze, a mimo to kontynuować grę. Jeśli stymulacja vmPFC rzeczywiście poprawia zdolność przewidywania skutków działań i uczenia się na błędach, mogłaby w przyszłości wspierać terapię takich zaburzeń.

Autorzy podkreślają jednak, że badanie przeprowadzono na zdrowych uczestnikach, a nie na pacjentach. Nie można więc automatycznie zakładać, że podobne efekty wystąpią u osób cierpiących na patologiczny hazard lub inne uzależnienia. Ponadto technika tDCS nie działa wyłącznie na jeden punkt mózgu, a wpływa również na sąsiednie obszary, co utrudnia precyzyjne określenie źródła efektów. Podobne rezultaty badacze replikowali już w innych badaniach własnych, ale konieczne są dalsze prace kliniczne, które zweryfikują skuteczność tej metody w praktyce terapeutycznej.

„Choć do rutynowego wykorzystania stymulacji mózgu w terapii osób uzależnionych od hazardu jeszcze daleka droga, wyniki sugerują, że w przyszłości nieinwazyjne techniki neuromodulacji mogą stać się cennym uzupełnieniem psychoterapii” – podsumowuje profesor Wyczesany.

Źródło: Nauka w Polsce

Sztuczna inteligencja „słyszy” więcej niż człowiek – stwierdzili polscy naukowcy. Opracowali oni metodę, która pozwala wcześnie wykrywać demencję na podstawie analizy mowy za pomocą AI. Mowa może najwcześniej zmieniać się pod wpływem choroby.
Zespół badaczy z Akademii Leona Koźmińskiego (ALK), ośrodka badawczego WarsawIQ i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie opracował metodę, która analizuje za pomocą sztucznej inteligencji sposób mówienia pacjentów. Rozwiązanie może w przyszłości wspierać lekarzy w przesiewowej, bezinwazyjnej ocenie pogorszenia funkcji poznawczych.

Wczesne wykrywanie demencji jest jednym z największych wyzwań wobec starzenia się społeczeństw. Liczba osób z demencją na świecie może wzrosnąć z 57,4 mln w 2019 r. do 152,8 mln w 2050 r. W Polsce, podobnie jak w wielu krajach europejskich, skala problemu będzie rosła wraz ze starzeniem się populacji. Liczba osób z otępieniem w Polsce może wzrosnąć z ok. 525 tys. w 2018 r. do ponad miliona w 2050 r. – podano w publikacji, która ukazała się w czasopiśmie „Frontiers in Neuroinformatics”.

Naukowcy ocenili, że jednym z największych problemów w walce z demencją jest jej późne rozpoznanie. Kiedy pacjent lub jego bliscy zauważają pierwsze wyraźne objawy otępienia – problemy z pamięcią, trudności w codziennym funkcjonowaniu albo zmiany osobowości – proces chorobowy bywa już zaawansowany. Okazuje się, że najwcześniej może zmieniać się mowa chorych: pojawiają się dłuższe pauzy, mniejsza płynność wypowiedzi, powtórzenia, błędy, uproszczenia składniowe i trudności w doborze słów.

Badacze sprawdzili, jak nagrania mowy analizują różne typy sztucznej inteligencji. System łączy m.in. model HuBERT, który bierze pod lupę akustyczne właściwości głosu, zestaw parametrów eGeMAPS wyodrębnianych za pomocą openSMILE oraz modele Whisper i GPT-4o, które pozwalają przekształcać mowę w tekst i analizować cechy językowe wypowiedzi.

Algorytm nie analizuje więc tylko tego, co mówi pacjent, lecz także to, jak mówi: tempo artykulacji, pauzy, stabilność głosu, płynność, składnię, powtórzenia i spójność wypowiedzi. To szczególnie ważne, ponieważ subtelne zmiany w mowie mogą być trudne do wychwycenia w codziennym kontakcie, ale możliwe do opisania ilościowo przez systemy uczenia maszynowego.

„Nie chodzi o to, aby komputer zastąpił lekarza. Chodzi o to, aby lekarz otrzymał dodatkowy, obiektywny sygnał – oparty na danych, możliwy do zebrania podczas zwykłej rozmowy. Mowa jest niezwykle bogatym źródłem informacji o funkcjonowaniu poznawczym człowieka. Sztuczna inteligencja pozwala dostrzec w niej wzorce, które dla nas pozostają zbyt subtelne” – powiedział współautor badania, dr Karol Chlasta z Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym ALK, cytowany w komunikacie ALK przesłanym PAP.

Badacze podkreślili, że analiza mowy może być wykonywana zdalnie, często i stosunkowo niskim kosztem. Może więc być wykorzystywana w telemedycynie, opiece nad seniorami, przez lekarzy pierwszego kontaktu i terapeutów mowy. Została jednak zaprojektowana jako rozwiązanie przesiewowe wspierające wczesne wykrywanie pogorszenia funkcji poznawczych, a nie narzędzie formalnej diagnozy klinicznej.

„Wystarczy nagranie audio – wykonane smartfonem, tabletem albo w ramach teleporady. To otwiera drogę do częstszego, bardziej dostępnego monitorowania zmian poznawczych, zwłaszcza tam, gdzie dostęp do specjalistycznej diagnostyki jest ograniczony” – wyjaśnił dr Chlasta.

Badanie zostało przeprowadzone w ramach konkursu organizowanego podczas międzynarodowej konferencji poświęconej akustyce, mowie i przetwarzaniu sygnałów (International Conference on Acoustics, Speech, and Signal Processing, ICASSP) w 2025 r. w Indiach. Zespoły rywalizowały tam w analizie nagrań mowy pod kątem przewidywania poziomu funkcji poznawczych i wsparcia rozpoznawania demencji. Polacy zajęli 10. miejsce na 80 grup badawczych z całego świata. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce
„Płonący mózg” albo „lodowy szpikulec wbity w głowę” – tak migrenę opisują niektórzy pacjenci. Choroba dotyczy milionów ludzi na świecie i dla wielu z nich oznacza coś znacznie więcej niż silny ból głowy. Nowe badanie naukowców ze Stanford Medicine sugeruje, że pod wspólną nazwą „migrena” mogą kryć się różne biologiczne podtypy choroby, widoczne w obrazowaniu mózgu.
Jak opisują autorzy publikacji opublikowanej w czasopiśmie „Cephalalgia”, wykorzystanie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) pozwoliło wyodrębnić dwa różniące się między sobą podtypy migreny. Zdaniem badaczy może to w przyszłości pomóc lepiej przewidywać przebieg choroby i dobierać bardziej indywidualne leczenie.

Migrena to przewlekła choroba neurologiczna, która może wiązać się z silnym bólem, nudnościami, zaburzeniami widzenia, nadwrażliwością na światło, dźwięk, zapachy, a także z istotnym ograniczeniem codziennego funkcjonowania. Mimo ogromnego wpływu choroby na życie pacjentów, jej rozpoznawanie i leczenie nadal opiera się przede wszystkim na opisie objawów zgłaszanych przez pacjenta.

Jak zwrócił uwagę prof. Robert Cowan, neurolog ze Stanford Medicine, decyzje terapeutyczne w migrenie bywają dziś obarczone dużą niepewnością.

– Obecnie decyzje dotyczące leczenia migreny są gorsze niż metoda prób i błędów. To jak rzucanie lotkami w ciemności – powiedział prof. Robert Cowan, neurolog ze Stanford Medicine zajmujący się badaniami nad migreną (tłum. red.).

Dwa biologiczne podtypy migreny

Badanie objęło 111 pacjentów z migreną, w tym 75 z migreną przewlekłą i 36 z migreną epizodyczną, oraz 51 osób z grupy kontrolnej bez migreny. Naukowcy zebrali szczegółowe dane kliniczne, a następnie wykonali dwa rodzaje rezonansu magnetycznego: obrazowanie strukturalne mózgu, pozwalające ocenić budowę wybranych obszarów mózgu, oraz funkcjonalny rezonans magnetyczny oceniający aktywność i przepływ sygnałów pomiędzy różnymi obszarami mózgu.

Zamiast z góry zakładać, jakie mechanizmy biologiczne odpowiadają za różnice między pacjentami, naukowcy zastosowali podejście eksploracyjne i obliczeniowe. Mówiąc prościej: pozwolili algorytmom wyszukać w danych wzorce, które mogłyby dzielić osoby z migreną na bardziej jednorodne biologicznie grupy.

– Postanowiliśmy zebrać jak najwięcej danych i „rzucić nimi o ścianę” – a właściwie o ścianę obliczeniową – żeby zobaczyć, co się utrzyma – powiedział prof. Cowan (tłum. red.).

Analiza pozwoliła wyodrębnić dwa podtypy migreny. Pierwszy z nich był pod względem obrazowania mózgu bardziej zbliżony do osób zdrowych i wiązał się z łagodniejszym przebiegiem choroby. Drugi podtyp charakteryzował się wyraźniejszymi zaburzeniami połączeń pomiędzy korą mózgową a strukturami podkorowymi oraz większym obciążeniem klinicznym. Pacjenci z tej grupy byli starsi, chorowali dłużej, mieli dłużej trwające napady i większą niesprawność związaną z migreną. Jednocześnie – co szczególnie interesujące – liczba dni z bólem głowy nie różniła się istotnie pomiędzy obiema grupami.

To ważna obserwacja, ponieważ w praktyce klinicznej migrenę często klasyfikuje się według liczby dni z bólem głowy w miesiącu. Migrena przewlekła oznacza co najmniej 15 dni z bólem głowy miesięcznie, natomiast migrena epizodyczna występuje rzadziej. Taki podział jest potrzebny, ale może nie wystarczać do uchwycenia biologicznej różnorodności choroby.
 
Mózg może reagować inaczej na bodźce

Jak opisują autorzy pracy, u pacjentów należących do drugiego podtypu obserwowano bardziej nasilone połączenia funkcjonalne pomiędzy obszarami mózgu odpowiedzialnymi m.in. za uwagę, przetwarzanie bodźców wzrokowych, ruch oraz struktury związane z przetwarzaniem bólu i emocji.

Według prof. Cowana wyniki sugerują, że mózg części pacjentów z migreną może reagować na codzienne bodźce sensoryczne w sposób bardziej nasilony niż u osób bez migreny.

– Z ewolucyjnego punktu widzenia ma sens, że mózg wywołuje ból w odpowiedzi na określone bodźce sensoryczne – ból sprawia, że chcemy się wycofać, a niektóre nowe bodźce mogą być potencjalnie niebezpieczne. Jednak u osób z migreną mózg wydaje się reagować zbyt intensywnie, wywołując ból w odpowiedzi na codzienne doświadczenia sensoryczne – zaznaczał prof. Cowan (tłum. red.).

Nie tylko funkcja, ale też struktura mózgu

Badacze zwracają uwagę, że bardziej obciążony podtyp migreny wykazywał nasilone połączenia funkcjonalne pomiędzy sieciami związanymi m.in. z uwagą, ruchem i przetwarzaniem bodźców wzrokowych oraz strukturami podkorowymi, takimi jak wzgórze, jądra podstawy, hipokamp czy ciało migdałowate. Według autorów może to odzwierciedlać odmienny sposób przetwarzania bodźców sensorycznych i bólu u części pacjentów z migreną.

Różnice dotyczyły jednak nie tylko aktywności funkcjonalnej mózgu, ale również jego struktury. U bardziej obciążonego podtypu obserwowano m.in. zmniejszenie objętości niektórych obszarów kory mózgowej, szczególnie w regionach czołowych, ciemieniowych, skroniowych oraz wyspie. Są to obszary związane m.in. z przetwarzaniem bólu, integracją bodźców sensorycznych, kontrolą poznawczą i reakcjami emocjonalnymi.

Autorzy podkreślają jednak, że to właśnie funkcjonalne połączenia pomiędzy regionami mózgu wydawały się najważniejszym elementem różnicującym oba podtypy migreny. Dane strukturalne dostarczały informacji uzupełniających i wskazywały na dodatkowy, częściowo niezależny wymiar różnorodności biologicznej migreny.

 
Czy takie badania mogą zmienić leczenie?

Na razie wyniki mają przede wszystkim znaczenie naukowe i nie oznaczają, że funkcjonalny rezonans magnetyczny stanie się rutynowym badaniem wykonywanym u osób z migreną. Autorzy podkreślają, że potrzebne są dalsze badania oraz potwierdzenie wyników w większych grupach pacjentów.

Naukowcy ze Stanford Medicine pracują już nad kolejnymi metodami klasyfikacji migreny, m.in. opartymi na biomarkerach krwi i szczegółowych cechach klinicznych. Chcą także sprawdzić, czy wyodrębnione podtypy mogą przewidywać odpowiedź na leczenie.

– Możliwe, że będziemy w stanie zidentyfikować pacjenta na podstawie związku pomiędzy określonymi cechami klinicznymi a wzorcem widocznym w obrazowaniu mózgu i powiedzieć: „To osoba, która ma pięć dni bólu głowy miesięcznie, ale już teraz naprawdę skorzystałaby z leczenia profilaktycznego” – powiedział prof. Cowan (tłum. red.).

Autorzy badania podkreślają, że migrena jest chorobą bardzo heterogenną i prawdopodobnie obejmuje różne mechanizmy biologiczne. Nowe wyniki sugerują, że klasyfikacja oparta wyłącznie na liczbie dni z bólem głowy może nie wystarczać do pełnego zrozumienia choroby.

Źródła: J. Sridhar i wsp., Neuroimaging-based subtyping of migraine identifies clinically distinct phenotypes, „Cephalalgia”, 2026; Stanford Medicine News Center, Brain imaging reveals migraine headache subtypes, Stanford Medicine researchers find.
Użytkownicy psychodelików inaczej przetwarzają emocje, m.in. szybciej rozpoznają zagrożenie – wynika z badania UJ. Kierujący nim prof. Michał Bola podkreślił, że przeciera ono szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg wymaga wielu lat pracy.
Substancje psychodeliczne, takie jak psylocybina, LSD czy DMT, mają długą historię, ale intensywnie badano je przede wszystkim w latach 40., 50. i 60. XX wieku. Później badania zarzucono, a w niektórych krajach były wręcz zakazane. W ostatnich latach znów coraz intensywniej bada się je w kontekście ich wpływu na zdrowie psychiczne, regulację emocji, funkcjonowanie mózgu, użyteczność w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych.

Jednym z najważniejszych pytań jest to, jakie zmiany w procesach neuronalnych zachodzą u osób, które korzystają z psychodelików pozaklinicznie, bez nadzoru terapeutycznego. Coraz więcej danych sugeruje bowiem, że psychodeliki mogą wywoływać nie tylko krótkotrwałe, intensywne doświadczenia, ale także powodować długotrwałe zmiany w sposobie przeżywania emocji.

Od kilku lat badania na ten temat prowadzą naukowcy z Centrum Badań Mózgu Uniwersytetu Jagiellońskiego. W najnowszym z nich, którego wyniki opublikowano w piśmie Human Brain Mapping, porównali dwie grupy: użytkowników psychodelików, którzy co najmniej 10 razy w życiu korzystali z substancji psychodelicznych oraz osoby, które nigdy ich nie używały.

Łącznie w badaniu wzięło udział blisko 70 osób. Uczestnicy wykonywali zadanie polegające na rozpoznawaniu emocji na zdjęciach wyrazów twarzy. Mieli jak najszybciej i jak najdokładniej określić, czy dana twarz wyraża gniew, strach, radość czy brak emocji. W tym czasie ich mózgi skanowano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). To zadanie pozwoliło precyzyjnie badać, jak mózg przetwarza informacje emocjonalne zarówno na poziomie zachowania (określając czas i poprawność reakcji), jak i na poziomie neuronalnym (aktywności konkretnych obszarów mózgu).

Co istotne, uczestnicy przystąpili do badania po co najmniej 30 dniach od ostatniego kontaktu z psychodelikami, co pozwoliło wyeliminować doraźny wpływ substancji na organizm. Dzięki takiemu podejściu uzyskane wyniki nie są jedynie zapisem chwilowego stanu po zażyciu, lecz mogą odzwierciedlać trwałe i stabilne różnice w przetwarzaniu emocji użytkowników psychodelików i osób które nigdy nie korzystały z tych substancji.

– Okazało się, że osoby używające psychodelików szybciej i bardziej poprawnie rozpoznawały gniew na twarzach innych ludzi. Efekt ten dotyczył tylko tej emocji, a nie zaobserwowano podobnych różnic dla strachu czy radości. Może to oznaczać, że użytkownicy psychodelików efektywniej przetwarzają sygnały zagrożenia. Co ciekawe, nie wynikało to z impulsywności. Zwykle szybsze, impulsywne reakcje wiążą się z większą liczbą błędów, ale tutaj było odwrotnie: reakcje były zarówno szybsze, jak i dokładniejsze – opisał PAP dr hab. Michał Bola, prof. UJ z Centrum Badań Mózgu.

Badanie fMRI wykazało, że u użytkowników psychodelików reakcja mózgu na negatywne emocje, zwłaszcza gniew, była słabsza w niektórych obszarach układu limbicznego, odpowiedzialnego za przetwarzanie emocji, pamięć, motywację i popędy. Oznacza to, że mózgi użytkowników psychodelików mogą reagować mniej intensywnie na negatywne bodźce. W praktyce może to przekładać się na mniejsze odczuwanie stresu czy lęku w obliczu zagrożenia.

Z drugiej strony, gdy uczestnicy oglądali twarze wyrażające radość, u użytkowników psychodelików obserwowano silniejszą aktywność w korze ciemieniowej i sensomotorycznej, czyli w obszarach, związanych m.in. z percepcją i działaniem. To sugeruje, że mogą oni być bardziej wrażliwi na pozytywne emocje.

– Nasze badanie przeciera szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg będzie wymagało jeszcze wielu lat pracy – zaznaczył prof. Bola.

Zdaniem Pawła Orłowskiego, doktoranta w Centrum Badań Mózgu i pierwszego autora pracy interesujące są wyniki dotyczące tzw. sieci domyślnej mózgu. – Jest to układ struktur aktywny wtedy, gdy nie skupiamy się na konkretnym zadaniu, odpowiada on m.in. za myślenie o sobie, wspomnienia i wewnętrzny dialog. Nadmierna aktywność tej sieci wiąże się m.in. z ruminacjami, czyli uporczywym przeżywaniem negatywnych myśli, charakterystycznym np. dla depresji. U osób używających psychodelików zaobserwowano mniejsze zróżnicowanie reakcji kluczowych obszarów tej sieci na różne kategorie emocji. To specyficzne spłaszczenie profilu odpowiedzi może stanowić biologiczne podłoże większej elastyczności emocjonalnej, co koresponduje z wynikami badań laboratoryjnych wskazujących na efektywność terapeutyczną psychodelików w leczeniu zaburzeń afektywnych – wskazał.

Prof. Bola podkreślił, że w kontrolowanych warunkach klinicznych substancje te są już testowane jako wsparcie w leczeniu depresji, lęku czy PTSD. – Należy jednak pamiętać, że proces terapeutyczny zawsze obejmuje sesje przygotowawcze oraz tzw. integrację doświadczenia, a samo przyjęcie psychodeliku odbywa się pod opieką wykwalifikowanych terapeutów. Samodzielne sięganie po te środki jest pozbawione tego zaplecza, co istotnie zwiększa ryzyko; nadal nie jest też jasne, czy przynosi podobne korzyści terapeutyczne – dodał badacz.

Badacze podkreślają też, że badanie to miało charakter korelacyjny. Oznacza to, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy to psychodeliki spowodowały zaobserwowane różnice. Możliwe jest również, że osoby o określonych cechach emocjonalnych częściej sięgają po takie substancje.

Źródło: Naukawpolsce

Wczesne zaburzenia molekularne, do których dochodzi w rozwoju choroby Huntingtona, dotyczą przede wszystkim systemów sterujących działaniem innych genów – wynika z badań dr hab. Agnieszka Fiszer z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN. Aby opracować skuteczną terapię, konieczne jest lepsze zrozumienie roli tych zaburzeń.

 
Choroba Huntingtona to rzadka, dziedziczna choroba mózgu, która stopniowo uszkadza komórki nerwowe i prowadzi do zaburzeń ruchu, myślenia oraz odczuwania emocji. Jej objawy ujawniają się dopiero w wieku dorosłym. Szacuje się, że choroba dotyczy jednego na 10 000 noworodków.

Została opisana w 1872 r. przez amerykańskiego lekarza George’a Huntingtona. Jednak dopiero 23 marca 1993 roku opublikowano wyniki badań, w których zidentyfikowano gen ulegający mutacji w chorobie Huntingtona. Jest to gen odpowiedzialny za produkcję białka o nazwie huntingtyna.

Dzięki temu otworzyły się możliwości szczegółowych badań i opracowywania strategii leczenia w oparciu o eliminację przyczyny choroby. Jednak mimo upływu ponad 30 lat od tego odkrycia, wciąż nie doprowadziły one do opracowania leku na chorobę Huntingtona.

„Poznanie zmutowanego genu w chorobie Huntingtona pozwoliło określić kluczową rolę zmutowanego białka, które jest produkowane w komórkach chorego i z czasem tworzy złogi w mózgu” – powiedziała dr hab. Agnieszka Fiszer, kierująca Zakładem Biotechnologii Medycznej w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN, cytowana w informacji prasowej przesłanej PAP. Specjalistka od kilkunastu lat prowadzi badania nad mechanizmami molekularnymi w chorobie Huntingtona.

Jak dodała, na przestrzeni lat stworzono wiele modeli do badań choroby Huntingtona, zastosowano najnowocześniejsze metody badań, zgromadzono i przeanalizowano wiele próbek pacjentów.

„Okazało się, że rozwój choroby, której objawy występują dopiero w życiu dorosłym, jest bardzo skomplikowany. Złożoność jest związana z zaburzeniami wielu ścieżek komórkowych, zachodzącymi w różnych typach komórek w poszczególnych regionach mózgu. Ponadto ostatnio wykazano, że mutacja ulega z czasem zwielokrotnieniu w mózgu” – wyjaśniła dr Fiszer.

W 2025 r. na łamach czasopisma „Cell & Bioscience” zespół dr Fiszer opublikował wyniki badań dotyczących początkowych zaburzeń molekularnych, które występują w chorobie Huntingtona podczas rozwoju komórek nerwowych. Do badań użyto komórek pochodzących wyjściowo od pacjenta, które były różnicowane do neuronów. „Zaskakującą obserwacją był szereg zmian molekularnych, który okazał się wspólny dla komórek z mutacją powodującą chorobę oraz komórek pozbawionych całkowicie huntingtyny” – powiedziała dr Fiszer. Zmiany te były związane głównie z kontrolą DNA i regulacją transkrypcji.

Dodatkowo naukowcy zidentyfikowali wspólne zaburzenia poziomu mikroRNA – małych cząsteczek regulujących pracę innych genów, za okrycie których w 2024 r. przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny. Otrzymali ją dwaj Amerykanie, prof. Victor Ambros, który ostatnio gościł w Polsce i stara się o polskie obywatelstwo, oraz Gary Ruvkun.

„Oznacza to, że wczesne zaburzenia w chorobie Huntingtona dotykają przede wszystkim systemów sterujących działaniem innych genów, oraz że szereg tych zmian jest podobny do zmian występujących przy braku huntingtyny” – tłumaczyła dr Fiszer. Jak zaznaczyła, rozwikłania wymaga kwestia, które z tych zmian mogą być kompensacyjne, czyli przyczyniać się do opóźnienia wystąpienia objawów choroby, a które mają charakter typowo patogenny.

W 2026 r. badaczka wraz z zespołem rozpocznie realizację projektu Sonata-Bis z Narodowego Centrum Nauki, który jest poświęcony badaniom zaburzeń w działaniu cząsteczek RNA w komórkach w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, do których należy choroba Huntingtona.

Za najbardziej skuteczne leczenie pacjentów z chorobą Huntingtona uznaje się obecnie eliminację przyczyny choroby, czyli zmniejszenie produkcji zmutowanego białka. Kluczowe jest też między innymi ustalenie, kiedy pacjent powinien być poddawany leczeniu oraz jak dobrze monitorować jego stan zdrowia.

„Dla opracowania skutecznego leku niezbędna jest współpraca naukowców z lekarzami, jak i konsultacje z środowiskiem pacjentów i ich rodzin. Między innymi temu służą kongresy ściśle poświęcone chorobie Huntingtona, które odbywają się w Europie co dwa lata” – pokreśliła dr Fiszer.

W 2026 r. w październiku Kongres Europejskiej Sieci Choroby Huntingtona jest organizowany w Krakowie, ze współudziałem Polskiego Stowarzyszenia Choroby Huntingtona.

23 marca obchodzony jest Dzień Wdzięczności HD (od Huntington’s disease – choroba Huntingtona), czyli dzień solidarności/ wdzięczności za współpracę chorych, ich rodzin, lekarzy i naukowców. (PAP)

Źródło: Naukawpolsce

Na świecie żyją ponad trzy miliardy ludzi z chorobami neurologicznymi, a 11 mln osób rocznie umiera z ich powodu – przypomina prezes Polskiego Towarzystwa Neurologii prof. Alina Kułakowska z okazji Europejskiego Dnia Mózgu, który przypada 18 marca. W jej opinii zdrowie mózgu jest dziś jednym z największych wyzwań medycyny.

 
– Mózg jest centrum dowodzenia całego organizmu. Odpowiada za ruch, mowę, pamięć, emocje, koncentrację, sen i funkcjonowanie wszystkich innych narządów. Dlatego choroby neurologiczne mają tak ogromny wpływ nie tylko na zdrowie jednostki, ale też na życie rodzinne, społeczne i zawodowe pacjentów – przypomniała cytowana w informacji prasowej przesłanej PAP prezes Polskiego Towarzystwa Neurologii prof. Alina Kułakowska.

Z opublikowanego w październiku 2025 r. raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) pt. „Global Status Report on Neurology” wynika, że na świecie żyją ponad 3 mld ludzi z chorobami neurologicznymi, takimi jak: udaru mózgu, padaczka, migrena, stwardnienie rozsiane (SM), choroba Alzheimera i choroba Parkinsona oraz choroby rzadkie (prawie połowa z kilku tysięcy opisanych chorób rzadkich to schorzenia neurologiczne). Rocznie z ich powodu umiera 11 mln osób. WHO alarmuje, że Europa należy do regionów o jednym z najwyższych obciążeń chorobami neurologicznymi, pomimo stosunkowo dobrze rozwiniętej infrastruktury medycznej. Choroby mózgu są w krajach europejskich jedną z dominujących przyczyn niepełnosprawności i zgonów, a koszt ich leczenia przekracza 1,7 biliona euro rocznie.

– Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje udar mózgu. W Polsce każdego roku odnotowuje się około 90 tys. przypadków udaru, a aż 30 proc. udarów dotyczy osób poniżej 65. roku życia – podkreśliła neurolożka. Zaznaczyła, że jest to jedna z tych chorób mózgu, która pokazuje, iż schorzenia neurologiczne nie są wyłącznie problemem wieku podeszłego. – Coraz częściej dotykają ludzi młodych – aktywnych zawodowo, będących w pełni życia – dodała.

Prezes PTN zastrzegła zarazem, że najważniejszym czynnikiem ryzyka chorób neurologicznych jest podeszły wiek. Dotyczy to zwłaszcza chorób neurodegeneracyjnych i naczyniowych. – Ale równie istotne są czynniki cywilizacyjne: przewlekły stres, brak ruchu, niewłaściwa dieta, otyłość, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu i zaburzenia snu. To właśnie dlatego tak ważna jest profilaktyka, o której jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne mówimy coraz więcej – wymieniała neurolożka

W jej ocenie w wielu przypadkach możemy realnie zmniejszyć ryzyko chorób mózgu poprzez nasze codzienne wybory i zdrowy styl życia.

– O zdrowie mózgu trzeba dbać codziennie, przez całe życie, już od młodości czy nawet dzieciństwa – zastrzegła specjalistka. Podstawą rzeczą jest kontrola czynników ryzyka chorób naczyń, czyli badanie poziomu glukozy i cholesterolu, regularne mierzenie ciśnienia tętniczego oraz leczenie nadciśnienia, cukrzycy czy zaburzeń lipidowych. Według prof. Kułakowskiej ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w zapobieganiu udarom i otępieniu typy naczyniowego.

Równie ważna jest dieta. Mózgowi służy sposób żywienia oparty na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, rybach, orzechach i zdrowych tłuszczach, zwłaszcza kwasach omega-3. – Warto ograniczać żywność wysoko przetworzoną, nadmiar cukru, soli i tłuszczów trans. Znaczenie ma także odpowiednie nawodnienie – podkreśliła prezes PTN. Przypomniała, że regularna aktywność fizyczna poprawia ukrwienie mózgu, wspiera koncentrację, pamięć i nastrój, a także zmniejsza ryzyko udaru i chorób neurodegeneracyjnych.

– Dla zdrowia mózgu bardzo ważny jest również sen – to w czasie snu zachodzą procesy regeneracyjne, porządkowanie informacji i usuwanie szkodliwych metabolitów. Niestety obecnie coraz więcej osób cierpi na bezsenność i jeśli problem ten jest długotrwały należy koniecznie zwrócić do po pomoc do lekarza – zaapelowała prof. Kułakowska.

Według niej bardzo niepokojącym zjawiskiem jest powszechny niedobór snu u nastolatków. – Wyniki amerykańskich badań opublikowanych na początku marca tego roku w „JAMA” wskazują, że aż 77 proc. nastolatków nie śpi wystarczająco długo, a co szczególnie alarmujące – systematycznie wzrasta liczba nastolatków śpiących mniej niż 5 godzin na dobę! – powiedziała neurolożka. Jej zdaniem winne temu jest nadużywanie telefonów komórkowych i social mediów, ale także obciążenie nauką i zajęciami pozalekcyjnymi oraz intensywne życie towarzyskie.

– Kolejna rzecz, którą możemy zrobić dla swojego mózgu, to aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie, uczenie się nowych rzeczy, rozwijanie pasji, rozmowy z ludźmi, muzyka, ćwiczenie pamięci – to wszystko wspiera tzw. rezerwę poznawczą – tłumaczyła specjalistka. Dodała, że mózg lubi nowości, wyzwania, aktywność, dlatego warto czasami zjeść coś, czego wcześniej nie próbowaliśmy czy pójść np. do szkoły czy pracy inną drogą niż zwykle.

Wśród rzeczy, które są dla mózgu szkodliwe, prof. Kułakowska wymieniła: palenie papierosów – także bierne, nadużywanie alkoholu i innych używek, przewlekły stres, brak snu, siedzący tryb życia i nieleczone choroby przewlekłe. – Z pewnością mózgowi nie służy też stałe przeciążenie różnymi bodźcami. Dbanie o higienę mózgu jest dziś szczególnie ważne – dla dobra mózgu potrzebujemy zdrowego snu, regeneracji i równowagi, a nie funkcjonowania w ciągłym napięciu – oceniła ekspertka.

W jej opinii konieczne jest wzmacnianie edukacji zdrowotnej, ponieważ im lepiej społeczeństwo będzie rozumiało, jak dbać o mózg, tym większa jest szansa, że przynajmniej część osób uniknie choroby. – Mózg mamy jeden, a od jego zdrowia zależy jakość całego naszego życia. (…) Im lepiej zadbamy o mózg dziś, tym większa szansa, że będzie nam dobrze służył przez długie lata – powiedziała prof. Kułakowska.

Zwróciła uwagę, że nie wszystkim chorobom mózgu można zapobiec, ale w przypadku wielu z nich można istotnie obniżyć ryzyko zachorowania albo opóźnić czy spowolnić ich rozwój. W jej ocenie aby sprostać wyzwaniu, jakim jest rosnąca liczba osób z chorobami neurologicznymi, w Polsce potrzebujemy przede wszystkim lepszej organizacji opieki neurologicznej. – Konieczne jest zbudowanie sieci neurologicznej i stworzenie referencyjności ośrodków, tak aby pacjent trafiał szybko do właściwego miejsca, z właściwą diagnostyką i planem leczenia – tłumaczyła prof. Kułakowska. Chodzi o to, pacjenci ze stwardnieniem rozsianym, padaczką lekooporną, udarem mózgu, migreną przewlekłą czy chorobą Alzheimera wymaga odmiennej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Drugim wielkim wyzwaniem jest poważny niedobór specjalistów z dziedziny neurologii w naszym kraju. – To problem, który będzie narastał wraz ze wzrostem liczby pacjentów – powiedziała neurolożka.

Kolejnym ważnym aspektem jest stabilne i adekwatne do potrzeb finansowanie neurologii, zapewnienie środków na realizację programów lekowych – zarówno na same leki, jak i na diagnostykę, monitorowanie terapii oraz pracę zespołów medycznych.

WHO zwróciła uwagę w swoim raporcie, że w Europie istnieją nierówności w dostępie do leczenia udaru mózgu oraz do rehabilitacji poudarowej. W konsekwencji różnice w wynikach leczenia pacjentów po udarze między poszczególnymi krajami europejskimi mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent.

Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika też, że jedynie około 40 proc. państw europejskich posiada narodową strategię lub politykę zdrowotną dotyczącą chorób neurologicznych, a zaledwie jedna piąta krajów zapewnia na ten cel dedykowane finansowanie.

– Europa ma bardzo dobre zasoby medyczne i naukowe, ale potrzebuje bardziej spójnej, długofalowej polityki dla zdrowia mózgu. Bez tego nierówności zdrowotne będą się pogłębiały – powiedziała prof. Kułakowska.

Zaznaczyła, że zdrowie mózgu to jedno z największych wyzwań współczesnej medycyny, dlatego choroby mózgu powinny być uznane za strategiczny priorytet zdrowotny. – Konieczne są inwestycje w neurologię, kadry, diagnostykę, rehabilitację i opiekę długoterminową. Potrzebna jest koordynowana opieka neurologiczna, szczególnie w udarach mózgu, bo to właśnie tam najszybciej widać, jak ogromne znaczenie ma czas, dobra organizacja i ciągłość leczenia – wymieniała prezes PTN.

Za kolejny bardzo ważny obszar neurologii uznała też choroby otępienne, a przede wszystkim chorobę Alzheimera. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Badania naukowe wielokrotnie potwierdzały, że nadmierne picie alkoholu szkodzi mózgowi. Najnowsza analiza oparta na danych z platformy UK Biobank pokazuje jednak, że nawet jedno piwo dziennie może przyspieszać proces starzenia się tego narządu. Wyniki są alarmujące – mózg może się skurczyć nawet o kilka lat, co wiąże się z pogorszeniem funkcji poznawczych i zwiększonym ryzykiem demencji.
Najnowsza analiza danych uzyskanych od ponad 36 000 uczestników brytyjskiego badania UK Biobank, opublikowana w prestiżowym „Nature Communications”, wykazała korelację pomiędzy regularnym, nawet bardzo umiarkowanym spożyciem alkoholu, a istotnym zmniejszeniem objętości mózgu.
Badanie oparto na skanach MRI i uwzględniono wiele zmiennych zakłócających: wiek, płeć, BMI, status społeczno-ekonomiczny czy genetyczne czynniki ryzyka

Znaczenie zmian objętości mózgu

Zmniejszenie objętości istoty szarej (odpowiedzialnej m.in. za myślenie i pamięć) oraz białej (łączącej obszary mózgu) niesie ze sobą przyspieszone pogorszenie funkcji poznawczych oraz zwiększone ryzyko demencji. Nawet osoby wcześniej abstynujące, które zaczęły pić jedno piwo dziennie, wykazywały zmianę odpowiadającą starzeniu mózgu o pół roku w ciągu zaledwie miesiąca.

Czy one piwo dziennie naprawdę szkodzi?

Autorzy badania z Uniwersytetu Pensylwanii zwracają uwagę, że mimo iż analiza ma charakter obserwacyjny i nie dowodzi jednoznacznie przyczynowo-skutkowego związku, to duża próba i precyzyjna analiza pozwalają zauważyć wyraźny trend: nawet niewielkie dzienne spożycie alkoholu przyczynia się do kurczenia mózgu.

Eksperci podkreślają, że nie wyznaczono bezpiecznego progu spożycia – nawet jedna porcja może szkodzić. W świetle nowych danych rewizji powinny ulec dotychczasowe rekomendacje dotyczące „umiarkowanego” picia.

Rekomendacje i dalsze kroki

Badacze sugerują, że kluczowe są:

Najnowsze dane wskazują, że nawet niewielkie, codzienne spożycie alkoholu – np. jedno piwo – koreluje ze zmniejszeniem objętości mózgu i przyspieszonym jego starzeniem. W świetle tych dowodów warto poważnie rozważyć obniżenie dziennego spożycia alkoholu oraz zadbać o aktywność umysłową jako skuteczną metodę ochrony zdrowia neurologicznego.

Z ogromną radością zapraszamy do udziału w Konferencji Naukowej: Spotkania Gastroenterologiczno-Neurometaboliczne „Między mózgiem a wątrobą”, która odbędzie się w dniu 27.09.2024 r. w Hotelu Courtyard by Marriott Katowice City Center, w Katowicach. Tematyka konferencji będzie obejmowała zagadnienia z zakresu gastroenterologii, hepatologii, neurologii oraz chorób metabolicznych, z którymi w swojej praktyce styka się zarówno gastroenterolog, neurolog, ale też lekarz rodzinny i pediatra.
Szanowni Państwo,

z ogromną radością zapraszamy do udziału w Konferencji Naukowej: Spotkania Gastroenterologiczno-Neurometaboliczne „Między mózgiem a wątrobą”, która odbędzie się w dniu 27.09.2024 r. w Hotelu Courtyard by Marriott Katowice City Center, w Katowicach. Tematyka konferencji będzie obejmowała zagadnienia z zakresu gastroenterologii, hepatologii, neurologii oraz chorób metabolicznych, z którymi w swojej praktyce styka się zarówno gastroenterolog, neurolog, ale też lekarz rodzinny i pediatra. Spróbujemy odpowiedzieć na często zadawane pytania i rozwiać towarzyszące wątpliwości. W oparciu o najnowsze rekomendacje, doniesienia z literatury światowej oraz własne doświadczenia wykładowcy omówią patogenezę, diagnostykę, leczenie wybranych zagadnień z pogranicza hepatologii oraz neurologii. Do wygłoszenia wykładów zaprosiliśmy wybitnych ekspertów z kraju.
 
Jesteśmy pewni, że udział w tym wydarzeniu wzbogaci Państwa wiedzę, pozwoli na konfrontację własnych doświadczeń z przedstawionymi zagadnieniami, a także umożliwi nawiązanie nowych, cennych znajomości. 
 
W imieniu Komitetu Organizacyjnego
Dr hab. n. med. Sabina Więcek
Prof. dr hab. n. med. Justyna Paprocka
 
Więcej informacji na:
Neuro-Gastro (neurogastro.pl)

Wydarzenie zostało objęte patronatem medialnym Medicalpress.

Eksperci z Europejskiej Akademii Neurologii (European Academy of Neurology, EAN) alarmują, że częstość występowania chorób układu nerwowego dynamicznie rośnie. Już dziś zaburzenia neurologiczne są główną przyczyną niepełnosprawności i drugą przyczyną zgonów na całym świecie. W Europie choroby neurologiczne są trzecią najczęstszą przyczyną zarówno niepełnosprawności, jak i zgonów. Śmiertelność i niepełnosprawność spowodowane są przede wszystkim przez udary mózgu, demencję i inne zaburzenia neurodegeneracyjne oraz migrenę i inne bóle głowy. Według Światowej Organizacji Zdrowia, co najmniej 1 na 3 osoby będzie cierpieć w ciągu swojego życia na zaburzenie funkcjonowania układu nerwowego, co oznacza, że choroby neurologiczne są najczęściej występującymi spośród wszystkich chorób niezakaźnych. Odpowiedzią na rosnące obciążenie społeczne zburzeniami neurologicznymi jest, opracowana przez EAN, Strategia Zdrowia Mózgu (EAN Brain Health Stategy). Polskie Towarzystwo Neurologiczne, jako jeden z członków EAN, aktywnie włącza się w działania nakreślone w Strategii i stara się, aby potrzeby neurologii zostały dostrzeżone przez polskich decydentów.
Głównym powodem szybko zwiększającej się zachorowalności na choroby neurologiczne jest starzenie się populacji. Liczba osób w wieku 60 lat lub starszych na całym świecie osiągnęła już ponad 900 milionów, a prognozuje się, że do roku 2050 wzrośnie do 2 miliardów. Drugą przyczyną rosnącej zachorowalności na zaburzenia neurologiczne jest niezdrowy styl życia społeczeństw: brak ruchu, niezdrowa dieta, otyłość, niehigieniczny sen. Niewykluczone, że duże znaczenie mają też czynniki środowiskowe, takie jak zanieczyszczenia i zmiany klimatyczne, ale ich rola w zachorowalności na zaburzenia neurologiczne, wciąż nie jest dostatecznie zbadana.

Diagnozowaniem i leczeniem zaburzeń neurologicznych zajmują się lekarze neurolodzy. Ostanie lata przyniosły znaczący postęp w leczeniu takich chorób układu nerwowego, jak stwardnienie rozsiane, udar mózgu, padaczka, migrena, choroby nerwowo-mięśniowe, czy zaburzenia snu. Niestety, mimo dynamicznego rozwoju medycyny, wciąż czekamy na przełomy w terapii n.in. choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, czy nowotworów mózgu, bo wciąż tylko fragmentarycznie rozumiemy molekularne mechanizmy powstawania tych zaburzeń” – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Jak podkreślają specjaliści z Europejskiej Akademii Neurologii, ogromne znaczenie ma jednak nie tylko leczenie, ale i profilaktyka chorób układu nerwowego. Według nowych danych, stosując odpowiednie działania profilaktyczne (przede wszystkim zdrowy tryb życia), można zapobiec aż do 40% przypadków demencji i 50% udarów mózgu! Co ważne, niektóre czynniki ryzyka, np. nadciśnienie, niezdrowa dieta, czy bezdech senny są takie same zarówno dla demencji, jak i udarów. Zatem profilaktyka demencji oraz udarów polega m.in. na eliminacji tych czynników.

Czym jest zdrowie mózgu?
Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia, zdrowie mózgu to nie tylko brak choroby. To stan, w którym można realizować indywidualne zadania oraz tak wykorzystywać wszystkie funkcje poznawcze, emocjonalne i psychologiczne, aby radzić sobie w sytuacjach życiowych. Zdrowie mózgu jest niezbędne dla ogólnego zdrowia człowieka, jego dobrego samopoczucia, produktywności i kreatywności przez całe życie. Według Europejskiej Akademii Neurologii, do zdrowia mózgu należy podejść w sposób holistyczny, bo tylko takie podejście pozwoli na zmniejszenie społecznego obciążenia i redukcję kosztów związanych z opieką zdrowotną nad pacjentami z chorobami układu nerwowego, ale także zapewni poprawę jakości życia, kreatywności i produktywności Europejczyków. Dlatego Strategia Zdrowia Mózgu Europejskiej Akademii Neurologii nie koncentruje się tylko na zapobieganiu zaburzeniom neurologicznym, ale również na zachowaniu szeroko pojętego zdrowia mózgu oraz na promowaniu powrotu do zdrowia po różnych uszkodzeniach tego organu. Obejmuje zatem promocję zdrowia mózgu, profilaktykę, diagnostykę, leczenie, rehabilitację i opiekę nad pacjentami, a także zmniejszanie społecznej stygmatyzacji osób dotkniętych zaburzeniami neurologicznymi.

Wyzwania Strategii Zdrowia Mózgu
Strategia Zdrowia Mózgu Europejskiej Akademii Neurologii określa kilka kluczowych wyzwań stojących przed naukowcami, lekarzami i decydentami:
  1. Lepsze zrozumienie uwarunkowań zdrowia mózgu, co przełoży się na efektywniejsze zapobieganie zaburzeniom neurologicznym, sprawniejszą diagnostykę i skuteczniejsze leczenie.
  2. Zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników ochrony zdrowia w obszarze neurologii. Obecna liczba neurologów jest zdecydowanie niewystarczająca. Światowa Federacja Neurologii oszacowała, że tylko 25% świata ma dostęp do więcej niż dwóch neurologów na 100 000 osób. W badaniu przeprowadzonym przez Europejską Akademię Neurologii odnotowano natomiast 85 000 neurologów na 900 milionów mieszkańców Europy. Oznacza to średnio 10 000 pacjentów przypadających na jednego neurologa.
  3. Zwiększenie finansowania, na poziomie UE i na poziomach krajowych, badań nad mechanizmami, leczeniem i zapobieganiem zaburzeniom neurologicznym.
  4. Przyjęcie holistycznej, biopsychospołecznej perspektywy zdrowia mózgu.
  5. Zwiększenie społecznej świadomości i zrozumienia dla wysokiego obciążenia związanego z chorobami neurologicznymi.
Filary Strategii Zdrowia Mózgu
Aby zrealizować cele określone w Strategii Zdrowia Mózgu EAN, konieczne jest podjęcie następujących działań:
  1. Zbudowanie globalnego, międzynarodowego sojuszu na rzecz zdrowia mózgu (wraz z 47 europejskimi krajowymi towarzystwami neurologicznymi zrzeszonymi w EAN, innymi towarzystwami medycznymi, Światową Organizacją Zdrowia, Światową Federacją Neurologii, organizacjami pacjentów, przedstawicielami przemysłu i innymi interesariuszami).
  2. Wspieranie tworzenia polityki międzynarodowej oraz krajowych polityk dla zdrowia mózgu.
  3. Wspieranie nowatorskich badań naukowych z zakresu zdrowia mózgu.
  4. Promowanie nowoczesnej edukacji studentów medycyny, lekarzy neurologów, lekarzy innych specjalizacji, innych pracowników ochrony zdrowia (w tym pielęgniarek, psychologów, logopedów i fizjoterapeutów), pacjentów i ich opiekunów, a także ogółu społeczeństwa.
  5. Podnoszenie społecznej świadomości i zrozumienia dla chorób neurologicznych i zdrowia mózgu – m.in. poprzez kampanie prasowe i medialne, prowadzone we współpracy ze stowarzyszeniami partnerskimi, organizacjami międzynarodowymi i organami opieki zdrowotnej.
Polskie Towarzystwo Neurologiczne, jako jeden z 47 członków Europejskiej Akademii Neurologii, podejmuje wszelkie wysiłki, aby działania te były prowadzone również w Polsce, a potrzeby neurologii dostrzeżone przez polskich decydentów. W tym celu PTN przygotowało narodową strategię dla neurologii i intensywnie zabiega o ustanowienie neurologii dziedziną strategiczną w polityce zdrowotnej państwa” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska.

Przewodnictwo Polski w Radzie UE w 2025
Spójne z tymi kierunkami działań na rzecz zdrowia mózgu są priorytety zdrowotne Prezydencji Polski w 2025 roku, w szczególności promowanie profilaktyki zdrowotnej oraz budowanie systemu zdrowia publicznego opartego na dowodach naukowych. „Zagrożenia epidemiologiczne chorobami mózgu, związane głownie ze zmianami demograficznymi, ale też stylem życia i chorobami cywilizacyjnymi, wymagają pilnych i intensywnych działań edukacyjnych i profilaktycznych. Prezydencja jest dobrą okazją do tego, by rozpropagować wiedzę na temat problemów generowanych przez choroby neurologiczne oraz możliwości uniknięcia ich kosztów osobistych, społecznych i ekonomicznych. Co do tego zgodni są przedstawiciele PTN, Krajowej Rady ds. Neurologii oraz całe środowisko neurologów” – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii.
 
Źródło: The European Academy of Neurology Brain Health Strategy: One brain, one life, one approach. European Journal of Neurology 2022, 29(9): 2559-2566.

PTN

29 października obchodzony jest Światowy Dzień Udaru Mózgu. Z tej okazji Narodowy Fundusz Zdrowia po raz kolejny przedstawił bardzo wartościowy raport NFZ o zdrowiu. Udar niedokrwienny mózgu za rok 2022. Według Raportu liczba zachorowań na udar niedokrwienny mózgu obniżyła się o 1,2/10 tys. ludności w 2022 roku w porównaniu do roku 2017. Autorzy Raportu wskazali natomiast zwiększenie liczby zachorowań na udar niedokrwienny mózgu w młodszych grupach wiekowych na przestrzeni ostatnich 6 lat.
Epidemiologii udaru niedokrwiennego mózgu w Polsce. 
Raport NFZ przedstawia szczegółowe dane na temat zachorowalności w poszczególnych województwach. Najwyższą zapadalność zanotowano w województwach śląskim i warmińsko-mazurskim, podczas gdy najniższą odnotowano w województwach podlaskim i mazowieckim.

Dostępu do leczenia w ostrej fazie choroby.
Raport przedstawia analizę dostępności do leczenia przyczynowego w Polsce oraz prezentuje mapy ułatwiające ocenę dostępności do opieki udarowej w różnych regionach kraju.

Dostępu do rehabilitacji neurologicznej oraz śmiertelności do roku po zachorowaniu.
Według Raportu liczba zachorowań na udar niedokrwienny mózgu obniżyła się o 1,2/10 tys. ludności w 2022 roku w porównaniu do roku 2017. Autorzy Raportu wskazali natomiast zwiększenie liczby zachorowań na udar niedokrwienny mózgu w młodszych grupach wiekowych na przestrzeni ostatnich 6 lat.

Czas to życie
Szybkie rozpoznanie objawów udaru i dodarcie do szpitala z oddziałem udarowym, warunkuje możliwość wdrożenia leczenia.
Polskie dane pokazały, że leczenie trombolityczne redukuje ryzyko zgonu o 26%, a leczenie trombektomii mechanicznej o 17%.

Profilaktyka udaru mózgu
Najczęstsze przyczyny udaru mózgu to miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, choroby serca, stres, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, nieprawidłowa dieta i zwiększona masa ciała oraz brak lub mała aktywność fizyczna.

W ramach dzisiejszej „Środy z Profilaktyką” przypominamy o objawach udaru, metodach ochrony naszego mózgu przed udarem oraz w jaki sposób proste nawyki mogą pomóc w zmniejszeniu ryzyka tego poważnego schorzenia.

Zachęcamy Państwa do zapoznania się z pełnym raportem NFZ oraz materiałami edukacyjnymi filmem i ulotką „Środa z Profilaktyką”. Wiedza ta może być kluczowa dla naszego zdrowia oraz bezpieczeństwa.
Materiały edukacyjne NFZ o udarach dostępne są na:
Wybierz DASH Nadciśnienie
Jednym z czynników ryzyka wystąpienia udaru jest nadciśnienie tętnicze. Doskonałym sposobem na prawidłowe ciśnienie tętnicze jest sposób odżywiania zgodnie z zasadami diety DASH (ang. Dietary Approaches to Stop Hypertension – dieta w leczeniu i zapobieganiu nadciśnienia). Jest to dieta o udowodnionych właściwościach prozdrowotnych. Narodowy Fundusz Zdrowia wykorzystuje jej zasady jako referencyjne w proponowanych na portalu Diety NFZ planach żywieniowych. P

źródło: NFZ
W Polsce co roku na udar mózgu zapada 80–90 tys. osób. To trzecia przyczyna zgonów na świecie. Choroba zagraża życiu oraz w wielu przypadkach prowadzi do znacznego stopnia niepełnosprawności. U dorosłych jest najczęstszą przyczyną niesprawności. Udar dotyczy głównie osób starszych, ale coraz częściej obserwuje się go u pacjentów poniżej 65. roku życia. Szacuje się, że już około 30 proc. udarów dotyczy osób młodych.
„Choroba jest dużym wyzwaniem i obciążeniem nie tylko medycznym, lecz także społecznym i ekonomicznym” – zauważył dr hab. n. med. Adam Kobayashi, kierownik Klinicznego Oddziału Neurologii i Centrum Interwencyjnego Leczenia Udaru Mózgu Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

Prof. Agnieszka Słowik, konsultant krajowa w dziedzinie neurologii, omówiła sposoby leczenia udaru. W przypadku niedokrwiennego jedną ze skutecznych terapii przyczynowych jest trombektomia mechaniczna (w Polsce dotyczy to 6 proc. pacjentów z udarami). Chorzy, którzy nie kwalifikują się do trombektomii, otrzymują terapię lekową. Udar krwotoczny, który jest efektem pęknięcia naczynia albo krwotoku lub pod wpływem działania antykoagulantów, leczy się objawowo, m.in. podając antidotum na antykoagulanty. 

Prewencja sercowo-naczyniowa ma znaczenie 
Podczas debaty podkreślano ogromne znaczenie prewencji udarów mózgu. Prof. Piotr Pruszczyk, prorektor do spraw nauki i transferu technologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii z Centrum Diagnostyki Leczenia Żylnej Choroby Zakrzepowo-Zatorowej UCK WUM, omówił czynniki ryzyka udaru. Jednym z największych jest miażdżyca, co dotyczy szczególnie osób z niekontrolowanym albo źle kontrolowanym nadciśnieniem tętniczym, hiperlipidemią oraz palących papierosy. Ta grupa jest szczególnie narażona na choroby naczyniowe oraz udar. 

Czynnikiem ryzyka udaru jest też migotanie przedsionków, co czwarty Europejczyk po 50. roku życia cierpi na tę chorobę serca. Jak podkreślał ekspert, ważnym elementem prewencji udaru jest leczenie migotania przedsionków. 

„Koagulanty, czyli leki zmniejszające krzepliwość krwi, mogą prowadzić do tworzenia się skrzepień w obrębie serca. Oczywiście pacjenci z grupy ryzyka powinni mieć włączoną terapię antykrzepliwą, ponieważ to zmniejsza ryzyko zatorowości. Każdy pacjent z migotaniem przedsionków, który spełnia kryteria, powinien być leczony przeciwkrzepliwie, gdyż to zmniejsza ryzyko powikłań zatorowych. Nowoczesne leki przeciwkrzepliwe są stosunkowo bezpieczniejsze i skuteczniejsze w porównaniu z terapią antagonistami witaminy K, bo w tym przypadku najbardziej boimy się krwawień śródczaszkowych” – mówił prof. Pruszczyk. 

Jak zaznaczyła prof. Słowik, migotanie przedsionków nie tylko kilkukrotnie zwiększa ryzyko udaru, ale też powoduje cięższy przebieg choroby. Należy wyważyć ich stosowanie, ponieważ niosą też ryzyko powikłań krwotocznych.

„W porównaniu z antagonistami witaminy K krwotoki spowodowane nowoczesnymi lekami występują o 50 proc. rzadziej” – stwierdziła. 

Olbrzymią rolę odgrywa czas
Prof. Jerzy Robert Ładny, konsultant krajowy ds. medycyny ratunkowej, podkreślał, że w ostatnich latach wiele zmieniło się na lepsze w ratowaniu życia osób z udarem mózgu. Ekspert wymienił kamienie milowe: 20 lat temu pojawił się w powszechnym użyciu pierwszy trombolityczny lek – alteplaza. W 2008 roku wydłużył się okres, kiedy można go zastosować (do 4,5 godziny od wystąpienia objawów), a w 2018 wprowadzono trombektomię mechaniczną. 

„Obserwujemy olbrzymi postęp medycyny, ale nie zmienia się jedno: w przypadku udarów olbrzymią rolę odgrywa czas. Nasze działania zmierzają do tego, żeby maksymalnie skrócić moment od wystąpienia pierwszych objawów do wszczęcia leczenia, czyli zawiadomienia służb ratunkowych, przetransportowania do oddziału ratunkowego oraz przekazania pacjenta do oddziału neurologicznego” – mówił prof. Ładny.

Ekspert przekonywał, że kampania medialna na temat pierwszych objawów udaru przyniosła dobre efekty. Coraz więcej pacjentów jest świadomych, że w razie ich wystąpienia należy szybko zadzwonić pod numer alarmowy. Poza tym opracowywano i zaktualizowano dobre praktyki postępowania w przypadku udarów dla szpitali. Wytyczona ścieżka pozwala na precyzyjne i szybkie decyzje w sprawie pacjenta. Konsultant krajowy ds. medycyny ratunkowej zapowiedział ich aktualizację, ponieważ rośnie liczba przypadków udarów w grupie pediatrycznej, co nie jest uwzględnione w tych rekomendacjach. 

Wiele udało się osiągnąć
Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia, omówił potrzebne zmiany systemowe. W tym przypadku należy działać szybko. Ekspert dał przykład zawałów serca, gdzie odpowiednia ścieżka postępowania, a także nielimitowana oraz stosunkowo wysoka wycena procedur przyniosły bardzo dobre efekty i Polska stała się jednym z przodujących krajów w Europie w efektach leczenia zawałów serca. 

„Podobne zmiany udało się wprowadzić w przypadku udarów, które również są wycenione w sposób nielimitowany, poza ryczałtem. Poza wyceną bardzo ważne jest, żeby pacjenci trafiali do wyspecjalizowanych ośrodków” – stwierdził. 

Jak ocenił Michał Dzięgielewski, najważniejsze zmiany systemowe zostały wprowadzone, a udary są leczone coraz skuteczniej. 
Magdalena Władysiuk, prezes HTA Consulting, prezes stowarzyszenia CEESTAHC, zwracała uwagę na rozwój medycyny związany ze stanami nagłymi. Przyznała, że coraz szybciej i coraz skuteczniej umiemy pomagać pacjentom. Poprawiają się metody diagnostyczne oraz świadomość społeczna na temat udarów. 

„Obserwujemy olbrzymi postęp, jeśli chodzi o nowe technologie medyczne. Ważna jest dostępność do nowych leków, w tym antykrzepliwych, w przypadku których mniejsze jest ryzyko udaru krwotocznego. W Polsce procesy refundacyjne trwają zbyt długo” – oceniła. 

Podsumowując debatę, eksperci podkreślali znaczenie wprowadzenia procedur, które pozwalają na szybkie reagowanie. Zwracali uwagę na czas wprowadzania nowych leków, który w Polsce jest dosyć długi. Postulowali o informatyzację, która pozwoli prześledzić historię leczenia pacjenta, w tym przyjmowanie leków. Podkreślali też sukces sieci udarowej. 

W redakcyjnej debacie „Kuriera Medycznego” i „Menedżera Zdrowia” pt. „Udary mózgu – nowy plan działania w obliczu walki z czasem – proponowane zmiany systemowe” udział wzięli: 

Moderatorem był red. Bartosz Kwiatek.
Źródło informacji: Termedia Sp. z o.o.
22 lipca obchodzony jest Światowy Dzień Mózgu. Jego celem jest upowszechnianie wiedzy na temat tego wciąż najbardziej tajemniczego i fascynującego organu w ludzkim ciele, który jest źródłem naszych myśli, emocji i uczuć.
Światowy Dzień Mózgu to także okazja, aby zwrócić uwagę na potrzeby chorych z chorobami mózgu i ich bliskich. W Europie z chorobami mózgu zmaga się już ponad 165 mln ludzi, a liczba zachorowań stale rośnie. Koszty związane z chorobami mózgu przewyższają łączne koszty związane w chorobami onkologicznymi i kardiologicznymi!

Jedynym sposobem na poprawę sytuacji pacjentów z chorobami mózgu i obniżenie kosztów jest usprawnienie organizacji diagnostyki i leczenia chorób układu nerwowego. To jeden z najważniejszych postulatów, zawartych w opracowanym przez Polskie Towarzystwo Neurologiczne Dekalogu potrzeb polskiej neurologii. Naszym celem jest poprawa stanu polskiej neurologii i zabiegamy o to, przedstawiając decydentom konkretne rozwiązania – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Prezes-Elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Konieczne są inwestycje w popularyzowanie tej specjalizacji wśród młodych lekarzy i zwiększenie atrakcyjności tej dziedziny, o co Polskie Towarzystwo Neurologiczne zabiega od lat – dodaje prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak z Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

 
Mózg to najbardziej skomplikowany organ w ludzkim ciele – zbudowany jest z neuronów, których u człowieka jest około 100 miliardów. Każdy z neuronów może tworzyć wiele tysięcy połączeń z innymi neuronami (czyli synaps), co daje niewyobrażalnie skomplikowaną sieć powiązań. Mózg odpowiada za kontrolowanie funkcji całego ciała, za słyszenie, widzenie, analizę bodźców, jest źródłem świadomości, pamięci oraz umożliwia myślenie abstrakcyjne i twórcze. Wraz z pniem mózgu i móżdżkiem mózg tworzy mózgowie. Natomiast mózgowie wraz z rdzeniem kręgowym tworzą ośrodkowy (centralny) układ nerwowy. Nerwy odchodzące od centralnego układu nerwowego, rozgałęziające się po całym ciele i docierające praktycznie do każdej komórki to obwodowy układ nerwowy. Jego zadaniem jest przekazywanie informacji z mózgu i rdzenia kręgowego do wszystkich narządów, tkanek i mięśni oraz dostarczanie informacji zwrotnej w przeciwnym kierunku.

Neurologia – niezwykle obszerna dziedzina medycyny
Dziedziną medycyny, która zajmuje się chorobami  ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego jest  neurologia. Spektrum dolegliwości, którymi zajmują się neurolodzy jest niezwykle szerokie. Do neurologów kierowani są pacjenci skarżący się m.in. na różnego rodzaju bóle, w tym bóle głowy, osłabienie siły mięśniowej, trudności w chodzeniu, zaburzenia czucia, zaburzenia widzenia, problemy
z pamięcią i koordynacją ruchową, zawroty głowy czy zaburzenia zwieraczy. Spektrum objawów jest tak szerokie, bo choroby neurologiczne to bardzo heterogenna grupa chorób o różnych przyczynach
i mechanizmach powstawania. Możemy wyróżnić wśród nich:
– choroby naczyniowe (np. udary mózgu);
– choroby neurozwyrodnieniowe (np. choroba Alzheimera, Parkinsona, stwardnienie zanikowe boczne);
– choroby autoimmunologiczne (np. stwardnienie rozsiane);
– choroby infekcyjne (np. kleszczowe zapalenie mózgu, neuroborelioza);
– padaczki;
– pierwotne bole głowy (np. migrena);
– choroby genetyczne (np. choroba Huntingtona, rdzeniowy zanik mięśni);
– choroby metaboliczne (np. choroba Pompego, Gauchera, Fabry’ego);
– urazy;
– choroby nowotworowe.
Szacuje się, że w Polsce jest około 5 mln osób chorych na choroby neurologiczne (nie licząc pacjentów z udarami mózgu). Tymczasem liczba neurologów w Polsce wynosi niewiele ponad 4 tys. (a w ramach umowy z NFZ pracuje 3,6 tys. z nich). Aż 1/3 z nich jest już w wieku emerytalnym. To jasno pokazuje, jak duży jest deficyt kadr w neurologii. Konieczne są inwestycje w popularyzowanie tej specjalizacji wśród młodych lekarzy i zwiększenie atrakcyjności tej dziedziny, o co Polskie Towarzystwo Neurologiczne zabiega od lat – mówi prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, Prezes PTN.

Wzrastająca zachorowalność
Inwestycje w neurologią są tym bardziej konieczne, że liczba zachorowań na choroby układu nerwowego stale rośnie. Według ostatnich światowych szacunków – co trzecia osoba doświadczy
w swoim życiu zaburzeń funkcjonowania mózgu, a zaburzenia neurologiczne (zaburzenia mózgu, rdzenia kręgowego, nerwów obwodowych i układu nerwowo-mięśniowego) są drugą przyczyną zgonów na świecie. To również główna przyczyna niepełnosprawności – w 2016 roku udary mózgu odpowiadały za 42% utraconych lat życia z powodu niepełnosprawności (DALY, disability-adjusted life years) u ludzi na całym świecie, bóle głowy (migrena) za 16% DALY, demencje za 10%, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych za 8%, a padaczka za 5% DALY.

Jedną z przyczyn wzrastającej zachorowalności na choroby neurologiczne jest starzenie się społeczeństw, bo wiele z chorób mózgu, jak np. udar czy choroba Alzheimera, jest związanych z wiekiem. Są jednak też takie choroby mózgu, jak padaczka, stwardnienie rozsiane, migrena, czy depresja, które dotyczą coraz młodszych osób. Być może przyczyną tego są zmiany cywilizacyjne. Dlatego diagnostyka, leczenie i rehabilitacja, a także profilaktyka chorób neurologicznych powinna być priorytetem dla osób odpowiedzialnych za system opieki zdrowotnej – podkreśla prof. prof. dr hab. n. med. Jarosław Sławek kierownik oddziału Neurologicznego i Udarowego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku, GUMed, Prezes poprzedniej kadencji Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
 
Rewolucja i kryzys w neurologii
Z drugiej strony, neurologia to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się obecnie dziedzin medycyny. Obok onkologii i kardiologii, to właśnie w neurologii prowadzonych jest najwięcej badań klinicznych i dokonuje się największy postęp w zakresie możliwości terapeutycznych.

– Jeszcze niedawno neurologia była uważana wyłącznie za dziedzinę diagnostyczną, w której oprócz postawienia rozpoznania, niewiele można było pomóc pacjentowi. Dziś możliwe jest skuteczne leczenie m.in. udarów mózgu, padaczki, stwardnienia rozsianego czy rdzeniowego zaniku mięśni. Aby tak się jednak stało, za postępem medycyny powinny pójść zmiany systemowe – zaznacza prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Prezes-Elekt  Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Zdaniem ekspertów, polska neurologia znajduje się od wielu lat w kryzysie, którego zażegnanie wymaga wdrożenia szeregu rozwiązań systemowych. – Chcemy wzmacniać pozycję dziedziny, która zajmuje się tak wieloma chorobami, począwszy od bólu kręgosłupa aż po ciężkie choroby układu nerwowego. Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne opracowaliśmy Dekalog potrzeb polskiej neurologii, a we współpracy z Krajową Radą ds. Neurologii wypracowaliśmy gotowe rozwiązania, które mogłyby być szybko wprowadzone, bo nie wymagają długiej ścieżki legislacyjnej. Bardzo się cieszymy, że jeden z tych postulatów, czyli ustanowienie neurologii dziedziną priorytetową, został zrealizowany już od 1 lipca.  Oznacza to m.in. zwiększenie liczby przyznawanych rezydentur oraz wyższe wynagrodzenia przyznawane lekarzom odbywającym specjalizację w tej dziedzinie. Mamy nadzieję, że dzięki temu, zwiększy się liczba lekarzy rozpoczynających szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie neurologii, co w przyszłości doprowadzi do zwiększenia liczby lekarzy specjalistów w tej dziedzinie. Jednak już teraz  konieczne są  dalsze zmiany, które wpłyną na bardzo trudną bieżącą sytuację wielu szpitali neurologicznych, np. w zakresie wycen programów lekowych i procedur  w neurologii. Chodzi na przykład o sumowanie procedur za leczenie pacjentów z wielochorobowością, hospitalizowanych na oddziałach neurologicznych. Przykładowo, lecząc zapalenie płuc u pacjenta z udarem mózgu, powinniśmy mieć możliwość rozliczania tego dodatkową grupą JPG. Obecnie obowiązuje zasada, że leczenie takiego pacjenta rozlicza się, wykorzystując wyższą grupą JPG, bez sumowania procedur, ale jest to absolutnie niewystraczające, chociażby biorąc pod uwagę ciężkość przebiegu chorób neurologicznych. Bez sumowania procedur nie uda się poprawić dramatycznej sytuacji finansowej, z jaką borykają się odziały neurologiczne w Polsce – mówi prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak.

– Zmian wymaga także organizacja opieki neurologicznej. Dla najważniejszych chorób neurologicznych, takich jak stwardnienie rozsiane, padaczki, choroba Parkinsona, powinny powstać regionalne ośrodki referencyjne, tzw. centra doskonałości. To kierunek, w którym zmierza cały świat. Ośrodki referencyjne to centra medyczne z odpowiednim zasobem kadr i aparatury oraz zapleczem szpitalnym, do których powinny trafiać do dalszej diagnostyki i leczenia pacjenci z daną chorobą, wymagający zastosowania wysokospecjalistycznych procedur oraz kompleksowej, skoordynowanej opieki. Dzięki temu pacjenci ci mogą być znacznie efektywniej diagnozowani i leczeni – dodaje prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska. 

Globalny plan działania dla neurologii
Wyzwania systemowe dotyczące organizacji i finansowania nowoczesnych metod diagnostyki i leczenia chorób neurologicznych dotyczą nie tylko Polski, ale całego świata. Problem ten dostrzegła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która w ubiegłym roku przyjęła globalny plan działania na rzecz zdrowia mózgu na lata 2022-2031: Intersectoral Global Action  Plan (IGAP) on Epilepsy and other Neurological Disorders 2022-2031. Cele określone przez WHO są spójne z celami, jakie pragnie osiągnąć Polskie Towarzystwo Neurologiczne, dążąc do realizacji postulatów zawartych w Dekalogu potrzeb polskiej neurologii. Wdrożenie tych rozwiązań przełożyłby się na rzeczywiste, korzystne zmiany w obszarze tak ważnym dla ogromnej części społeczeństwa – zarówno dla osób chorych na choroby neurologiczne, jak i dla ich rodzin.
 
Źródło: Owolabi MO. i wsp. Global synergistic actions to improve brain health for human development. Nat Rev Neurol. 2023; 19(6): 371-383.
 
Dekalog potrzeb polskiej neurologii
  1. Choroby neurologiczne – strategicznym obszarem w polskim systemie ochrony zdrowia.
  2. Wzrost nakładów finansowych na diagnostykę i leczenie chorób układu nerwowego.
  3. Inwestycja w kadry lekarskie, pielęgniarskie i zawody pomocnicze w neurologii.
  4. Neurologia priorytetową specjalizacją.
  5. Jasny system ścieżek pacjentów z chorobami neurologicznymi.
  6. Regionalne ośrodki referencyjne dla najważniejszych chorób neurologicznych.
  7. Wzrost nakładów na obsługę programów lekowych w neurologii.
  8. Uporządkowanie systemu organizacji i finansowania nowoczesnych metod diagnostyki i leczenia.
  9. Inwestycja w rehabilitację neurologiczną.
  10. Wzrost nakładów na badania naukowe w chorobach układu nerwowego.