Medicalpress

Coraz więcej dzieci i młodzieży korzysta z kasków podczas jazdy rowerem i hulajnogą elektryczną – wynika z pierwszych obserwacji Policji po wejściu w życie nowych przepisów w czerwcu. Obowiązek używania kasków przez osoby do 16. roku życia ma zwiększyć bezpieczeństwo najmłodszych. PZU przekazało policjantom w całym kraju 3,6 tys. kasków, które są rozdawane dzieciom podczas kontroli i spotkań profilaktycznych. 

– Pierwsze tygodnie od wprowadzenia nowych przepisów na pewno należy ocenić pozytywnie. Widzimy coraz większą popularność tej podstawowej ochrony, szczególnie wśród najmłodszych użytkowników dróg. Do noszenia kasków zachęcamy jednak od wielu lat wszystkich, którzy korzystają z hulajnóg elektrycznych czy rowerów. Najmłodsi to największa grupa użytkowników tych pojazdów, szczególnie jeżeli mówimy o hulajnogach elektrycznych – mówi agencji Newseria Biznes podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Od 3 czerwca osoby do 16. roku życia korzystające z rowerów, hulajnóg elektrycznych, a także urządzeń transportu osobistego (UTO) mają obowiązek jazdy w kasku. Za dopuszczenie dziecka do jazdy bez kasku opiekunowi może grozić grzywna do 100 zł. To kolejna regulacja, która ma wzmocnić ochronę niepełnoletnich użytkowników jednośladów. Dodatkowo w marcu tego roku podniesiono z 10 do 13 lat minimalny wiek uprawniający do korzystania z hulajnogi elektrycznej na drodze. Dzieci poniżej 13. roku życia mogą jeździć na hulajnodze elektrycznej jedynie w strefie zamieszkania i pod opieką osoby dorosłej. Aby poruszać się hulajnogą elektryczną od 13. roku życia, należy posiadać kartę rowerową.

– Popularność hulajnóg elektrycznych powoduje to, że tych zdarzeń niestety na polskich drogach jest coraz więcej. Co prawda ta dynamika od wprowadzenia nowych przepisów zmalała, ale w tym roku odnotowaliśmy już 1204 wypadki z udziałem kierujących hulajnogami elektrycznymi, o 235 więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zginęło w nich 17 osób, czyli o siedem osób więcej – wskazuje podinsp. Robert Opas. – Popularność rowerów jest jeszcze większa, natomiast tutaj odnotowujemy spadki zdarzeń drogowych: wypadków było 2707, mniej o 69 niż rok temu, a ofiar – 94, o 11 mniej.

Z danych Policji wynika, że w ostatnich latach wzrosła liczba wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych: z 543 w 2022 roku do 1158 w 2025 roku. Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS wskazuje, że użytkownicy hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego stanowią coraz większą grupę ofiar wypadków, a w ubiegłym roku ich liczba zwiększyła się ponad dwukrotnie.

Z badań przywoływanych przez ITS wynika, że stosowanie kasku przez rowerzystów zmniejsza ryzyko śmiertelnych urazów głowy o ponad 70 proc., a w przypadku użytkowników hulajnóg elektrycznych – o ponad 40 proc.

– Popularność kasków jest związana z wprowadzeniem nowych przepisów, które obligują najmłodszych do korzystania z nich, ale też powodują odpowiedzialność opiekunów czy rodziców, jeżeli ten obowiązek nie jest dopełniony. Chcielibyśmy jednak, żeby przede wszystkim rozwaga i rozsądek decydowały o tym, żeby z tych kasków korzystać – podkreśla ekspert z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

W działania profilaktyczne prowadzone przez Policję włączyło się PZU, które przekazało funkcjonariuszom ruchu drogowego 3,6 tys. kasków. Trafiły one do jednostek w całym kraju i zostały przekazane dzieciom i młodzieży podczas kontroli w rejonach szkół, ale także w trakcie spotkań edukacyjnych, festynów, pikników profilaktycznych i innych działań prowadzonych w ramach akcji „Bezpieczna droga do szkoły”. Inicjatywa jest częścią programu Rowerowa Polska PZU, który promuje aktywność fizyczną i bezpieczne poruszanie się po drogach.

– PZU jest od wielu lat partnerem Policji i pomaga nam w różnego rodzaju akcjach. Tutaj mówimy o edukacji i profilaktyce, ale też o realnych działaniach, które mogą spowodować, że osoby, które zapomniały o kasku bądź z jakiegoś powodu go nie nabyły dla swoich pociech, będą mogły skorzystać z pierwszego ostrzeżenia, połączonego jednocześnie z wyposażeniem dziecka w kask – mówi podinsp. Robert Opas.

Przekazane przez PZU kaski trafiły do policjantów ruchu drogowego w całej Polsce. Zostały rozdysponowane do Komendy Stołecznej Policji oraz komend wojewódzkich Policji w Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Radomiu, Rzeszowie, Szczecinie i Wrocławiu.

Źródło: Newseria

Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o podatku akcyzowym, która ma uszczelnić system opodatkowania e-papierosów i urządzeń do waporyzacji. Nowe przepisy mają przede wszystkim wyeliminować sytuacje, w których produkty o podobnym zastosowaniu podlegają różnym zasadom podatkowym ze względu na swoją konstrukcję lub sposób sprzedaży. Wyższe i bardziej jednolite obciążenia fiskalne mają również wpływać na cenową dostępność tych produktów.

Za przyjęciem ustawy 24 września zagłosowało 59 senatorów. Nikt nie był przeciw, a 31 senatorów wstrzymało się od głosu. Wcześniej Komisja Budżetu i Finansów Publicznych rekomendowała przyjęcie nowych przepisów bez poprawek.

Nowelizacja jest kolejną w ostatnich miesiącach próbą dostosowania przepisów akcyzowych do szybko zmieniającego się rynku e-papierosów. Problemem okazało się m.in. pojawianie się konstrukcji, które pełniły podobną funkcję jak już opodatkowane urządzenia, ale ze względu na szczegóły techniczne nie mieściły się w dotychczasowych definicjach ustawowych.

Jedne zasady dla różnych e-papierosów

Ustawa wprowadza nowy podział e-papierosów. Przepisy rozróżniają m.in. jednorazowe papierosy elektroniczne, wielorazowe e-papierosy na wymienne wkłady oraz pozostałe papierosy elektroniczne. Osobno zdefiniowane zostały także wkłady – zarówno zawierające płyn, jak i bez płynu.

Celem jest objęcie systemem akcyzowym produktów pełniących podobne funkcje niezależnie od tego, w jaki sposób zostały skonstruowane. Senat wskazuje, że nowe przepisy mają wprowadzić jednolite zasady opodatkowania papierosów elektronicznych i urządzeń przeznaczonych do podgrzewania płynów lub innych wyrobów wykorzystywanych do inhalacji.

Zmiana ma znaczenie m.in. w przypadku urządzeń sprzedawanych w częściach czy wykorzystujących rozwiązania techniczne, które pozwalały dotychczas uniknąć obciążeń przewidzianych dla innych e-papierosów.

Podczas prac senackich wskazywano, że różnice w opodatkowaniu urządzeń o podobnym zastosowaniu wynikały właśnie z ich konstrukcji lub sposobu sprzedaży poszczególnych elementów. Nowelizacja ma ograniczyć takie praktyki, a jednocześnie przeciwdziałać szarej strefie i nierównej konkurencji na rynku.

50 zł akcyzy od urządzenia

Nowelizacja określa również wysokość obciążeń. Stawka akcyzy na urządzenia do waporyzacji ma wynosić 50 zł za sztukę. Taka sama stawka – 50 zł – została przewidziana dla zestawów części służących do ich złożenia.

W przypadku płynu do e-papierosów ustawa określa stawkę na poziomie 2,20 zł za każdy mililitr. Jeżeli płyn znajduje się w jednorazowym papierosie elektronicznym, wyliczoną w ten sposób akcyzę powiększa się dodatkowo o 50 zł za urządzenie.

Zmiany oznaczają więc nie tylko rozszerzenie katalogu produktów objętych akcyzą, lecz również ujednolicenie sposobu traktowania urządzeń, które z punktu widzenia konsumenta służą do tego samego celu, choć różnią się technologią.

E-papierosy i dostępność dla młodych

Choć ustawa jest przede wszystkim regulacją podatkową, w debacie parlamentarnej pojawia się również argument zdrowia publicznego. Wyższa cena produktów nikotynowych może ograniczać ich dostępność, szczególnie dla osób młodych, które są bardziej wrażliwe na cenę.

Już podczas wcześniejszych prac nad zmianami dotyczącymi akcyzy senatorowie zwracali uwagę, że nowe rodzaje e-papierosów mogą być szczególnie atrakcyjne dla młodych użytkowników. Jednocześnie część senatorów podkreślała potrzebę stworzenia bardziej kompleksowych i neutralnych technologicznie regulacji, zamiast kolejnych punktowych zmian odpowiadających na pojawianie się nowych konstrukcji urządzeń.

Obecna nowelizacja ma ograniczyć możliwość obchodzenia przepisów poprzez modyfikowanie konstrukcji produktu lub oddzielną sprzedaż jego elementów.

Rynek zmienia się szybciej niż przepisy

To właśnie tempo zmian na rynku stało się jednym z głównych problemów dla ustawodawcy. W czerwcu 2026 roku Senat rozpatrywał już inną nowelizację ustawy akcyzowej, dotyczącą e-papierosów wykorzystujących indukcję elektromagnetyczną. Wcześniejsze przepisy koncentrowały się na urządzeniach z klasyczną grzałką elektryczną, co stworzyło lukę dla produktów wykorzystujących inną technologię.

Wrześniowa ustawa idzie dalej. Zamiast koncentrować się wyłącznie na jednej technologii, zmienia definicje poszczególnych kategorii e-papierosów i urządzeń do waporyzacji.

Ma to utrudnić powstawanie sytuacji, w której nowy produkt pojawiający się na rynku pozostaje poza systemem akcyzowym tylko dlatego, że jego konstrukcja nie odpowiada dokładnie definicji zapisanej wcześniej w ustawie.

Kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać?

Ustawa przewiduje, że zasadniczo wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia. Większość nowych regulacji dotyczących e-papierosów i urządzeń do waporyzacji ma być jednak stosowana po upływie trzech miesięcy od wejścia ustawy w życie.

Wyjątek dotyczy m.in. stawki akcyzy na płyn do papierosów elektronicznych wynoszącej 2,20 zł za mililitr – odpowiedni przepis ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku.

Przewidziano także przepisy przejściowe dla przedsiębiorców i produktów znajdujących się już na rynku, m.in. dotyczące rejestracji podmiotów, znaków akcyzy i wyrobów zgromadzonych przed rozpoczęciem stosowania nowych regulacji.

Senat przyjął ustawę 24 września bez poprawek. Tym samym parlamentarny etap prac nad przyjętym przez Sejm tekstem został zakończony.

Nowe regulacje pokazują jednocześnie problem, z którym ustawodawca mierzy się od kilku lat: rynek e-papierosów szybko wprowadza nowe konstrukcje i modele sprzedaży, podczas gdy przepisy podatkowe i zdrowotne muszą być na bieżąco dostosowywane do kolejnych produktów.

Źródło: Senat

Od tradycyjnych papierosów po e-papierosy, podgrzewacze tytoniu i saszetki nikotynowe – w ciągu ostatnich trzech dekad znacząco zmienił się rynek produktów zawierających nikotynę i sposób ich używania. Niezmienna pozostaje potrzeba skutecznego leczenia uzależnienia. Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym działająca przy Narodowym Instytucie Onkologii obchodzi 30-lecie działalności. Z niewielkiej poradni z jedną linią telefoniczną rozwinęła się w system udzielający około 7,5 tys. sesji poradnictwa rocznie. Jubileusz przypada w czasie, gdy codziennie tytoń pali 17,1 proc. osób w Polsce, a nowe produkty nikotynowe stają się szczególnie istotnym wyzwaniem wśród młodzieży.

Skala wyzwania nadal jest duża. Według najnowszego zestawienia Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (ang. Organisation for Economic Co-operation and Development – OECD) codziennie tytoń pali 17,1 proc. osób w Polsce. To więcej niż wynosi średnia dla państw OECD – 14,8 proc. Jednocześnie, coraz większego znaczenia nabierają nowe produkty nikotynowe. Główny Inspektorat Sanitarny wskazuje, że codziennie z e-papierosów korzysta 5,9 proc. dorosłych, a wśród młodzieży w wieku 15–16 lat niemal 40 proc. deklarowało ich używanie w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie.

– To dane, które wyjaśniają, dlaczego współczesna profilaktyka uzależnień nie może ograniczać się do znanych od lat komunikatów o szkodliwości palenia. Zmienia się rynek, sposób przyjmowania nikotyny i społeczny kontekst jej używania. Wraz z nimi musi zmieniać się także system pomocy, , tak aby adekwatnie odpowiadał na nowe wzorce używania nikotyny i rzeczywiste potrzeby osób uzależnionych – podkreśla prof. Paweł Koczkodaj, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej NIO-PIB

Od jednej linii do …

Choć świadomość społeczna dotycząca szkodliwości palenia dziś jest nieporównywalnie większa z tą z okresu zmian systemowych w Polsce, eksperci już dekady temu wiedzieli, że to – nomen omen – palący społecznie problem. Odpowiedzią na potrzebę profesjonalnego i łatwo dostępnego wsparcia osób uzależnionych było uruchomienie w listopadzie 1996 roku przez Fundację Promocja Zdrowia Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym – pierwszej tego typu placówki w Europie Środkowej i Wschodniej. Trzy lata później, TPPP została włączona w struktury Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii. Dziś misja Poradni jest tak samo aktualna jak na początku: pomagać osobom uzależnionym od nikotyny w drodze do życia bez niej.

– Początkowo Poradnia działała zaledwie przez kilka godzin w tygodniu. Do dyspozycji była jedna linia, a zespół tworzyły dwie osoby. W udzielanie pomocy angażowali się także lekarze, psychologowie czy studenci medycyny. Były to początki bardzo skromne organizacyjnie, ale szybko okazało się, jak duże jest zapotrzebowanie na taką formę wsparcia. Telefon stawał się dla wielu osób pierwszym miejscem, w którym mogły, bez poczucia oceniania, opowiedzieć o swoim uzależnieniu, zapytać, jak przygotować się do rzucenia palenia i uzyskać w tym zakresie konkretną pomoc – mówi Irena Przepiórka-Rosłońska, kierująca Telefoniczną Poradnią Pomocy Palącym.

To właśnie rosnąca liczba takich rozmów najlepiej pokazywała, że Poradnia jest potrzebna

Z czasem zainteresowanie rosło, dlatego wydłużano godziny działania i rozbudowywano zaplecze. Dziś TPPP jest dostępna przez sześć dni w tygodniu: od poniedziałku do piątku w godz. 9.00–21.00 oraz w soboty w godz. 9.00–15.00. Z jednej linii telefonicznej powstał system umożliwiający równoczesną obsługę pięciu połączeń. Zmianę skali działalności najlepiej pokazuje liczba kontaktów z Poradnią. Z kilkuset połączeń rocznie w pierwszych latach działalności do ponad 600 miesięcznie –  do około 7,5 tys. sesji poradnictwa rocznie. 

Ważnym momentem działalności TPPP było także uruchomienie w 2002 roku tzw. „srebrnego”, czyli niskopłatnego numeru 801 108 108. Dzięki temu kontakt z Poradnią stał się łatwiejszy i bardziej dostępny dla osób z całego kraju, niezależnie od miejsca zamieszkania. Był to istotny krok w kierunku upowszechnienia telefonicznego wsparcia w rzucaniu palenia i zwiększenia zasięgu działalności.

Dwa lata później, informacja o możliwości uzyskania pomocy zaczęła pojawiać się także na opakowaniach wyrobów tytoniowych, choć nie na wszystkich:

– Numer Poradni pojawiał się zaledwie na co czternastym opakowaniu wyrobów tytoniowych. Dziś może się wydawać, że to niewiele, ale w tamtym czasie był to ogromny krok naprzód. Po raz pierwszy informacja o możliwości uzyskania profesjonalnej pomocy zaczęła docierać bezpośrednio do osób palących – dokładnie w miejscu, w którym stykały się one ze swoim uzależnieniem. Dla Poradni oznaczało to zupełnie nową skalę dotarcia i szansę, by z pomocą wyjść poza osoby, które już wcześniej wiedziały o jej istnieniu – kontynuuje Irena Przepiórka-Rosłońska

Przełom przyniosły lata 2016–2017 i wdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych. Numer TPPP znalazł się na nowych, umieszczanych na każdym opakowaniu wyrobów tytoniowych, ostrzeżeniach zdrowotnych, dzięki czemu informacja o wsparciu stała się znacznie bardziej widoczna. Liczba połączeń wyraźnie wzrosła – w tym okresie sięgała około 10 tys. rocznie – a Poradnia, dzięki wcześniej rozwiniętej infrastrukturze, była przygotowana, by na ten wzrost odpowiedzieć.

Nie tylko telefon

Uzależnienie od nikotyny jest chorobą przewlekłą i nawracającą, wymagającą spojrzenia medycznego, psychologicznego i społecznego. Nie istnieje jeden schemat skuteczny dla każdego. Zadaniem konsultanta jest więc nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również pomoc w rozpoznaniu indywidualnej sytuacji, zasobów i sposobu działania możliwego do zastosowania przez konkretną osobę. Początkowo pomoc Poradni miała wyłącznie charakter reaktywny – konsultanci odbierali telefony od osób, które same zgłaszały się po wsparcie. W 2005 roku uruchomiono także serwis proaktywny. Konsultanci mogą w jego ramach sami kontaktować się z osobami potrzebującymi pomocy, które zgłaszają taką potrzebę m.in. za pośrednictwem strony internetowej.

W 2007 roku na pomoc Poradni zaczęła być dostępna także przez internet: poprzez porady e-mailowe i stronę jakrzucicpalenie.pl, później również przez media społecznościowe. W 2010 roku uruchomiono profil Poradni na Facebooku. Od 2015 roku na stronie działa także poradnia internetowa, w której eksperci odpowiadają na indywidualne pytania osób szukających wsparcia. Każdego roku w tej formie udzielanych jest około 350–400 porad eksperckich.

Wraz z rozwojem Poradni zwiększał się również jej zespół – od dwóch osób na początku działalności do siedmiu obecnie. Konsultanci mają zapewnione regularne superwizje i uczestniczą w szkoleniach podnoszących ich kompetencje. TPPP pracuje zgodnie ze standardami European Network of Quitlines oraz w oparciu o zasady Evidence Based Medicine, co gwarantuje wysoką jakość poradnictwa oraz zgodność stosowanych metod z aktualną wiedzą naukową i sprawdzonymi modelami postępowania.

30 lat doświadczeń i rozmowa o przyszłości

Jubileusz TPPP przypada w momencie, w którym profilaktyka nowotworowa ponownie staje się w Warszawie przedmiotem międzynarodowej debaty. 16 września 2026 roku w Narodowym Instytucie Onkologii odbędzie się 2nd European Summit on Cancer Prevention and Control – spotkanie ekspertów zdrowia publicznego, naukowców, lekarzy, przedstawicieli instytucji europejskich, administracji oraz organizacji pacjenckich. Wśród uczestników i prelegentów znajdą się przedstawiciele m.in. IARC, WHO, OECD, Komisji Europejskiej oraz europejskich i krajowych środowisk eksperckich.

Dyskusja będzie dotyczyć nie tylko wiedzy o czynnikach ryzyka, ale przede wszystkim tego, jak przekładać ją na rozwiązania, które rzeczywiście działają: skuteczną politykę zdrowotną, regulacje, programy profilaktyczne, ograniczanie nierówności i lepsze docieranie do różnych grup społecznych.

– Skuteczna profilaktyka nowotworów wymaga znacznie więcej niż przekazywania wiedzy o czynnikach ryzyka – mówi prof. Paweł Koczkodaj

W tym kontekście, 30 lat działalności TPPP to coś więcej niż jubileusz jednej poradni. To trzy dekady praktycznych doświadczeń pokazujących, że profilaktyka musi być dostępna, elastyczna i gotowa reagować na zmiany zachowań społecznych. 

Dziś te doświadczenia stają się także częścią szerszej rozmowy o tym, jak powinna wyglądać profilaktyka kolejnych dekad. I właśnie dlatego historia TPPP nie jest tylko spojrzeniem wstecz. Jest jednym z punktów odniesienia w debacie o tym, co należy robić dalej.

Źródło: NIO

Powrót do szkoły to dla dziecka czas nowych wyzwań, intensywnej nauki i wielu godzin spędzonych na czytaniu, pisaniu oraz pracy z ekranami. Dlatego przygotowania do nowego roku szkolnego warto rozpocząć nie tylko od skompletowania wyprawki, ale także od zadbania o zdrowie i dobre samopoczucie ucznia. Jednym z najważniejszych elementów takich przygotowań jest kontrola wzroku. Pozwala ona wykryć ewentualne problemy, mogące wpływać na koncentrację i prawidłowy rozwój dziecka. Warto również wiedzieć, jakie sygnały mogą świadczyć o trudnościach z widzeniem oraz jak na co dzień wspierać zdrowie oczu najmłodszych.

Jak przygotować dziecko do nowego roku szkolnego?

Okres wakacji to czas, kiedy wielu rodziców organizuje dzieciom badania profilaktyczne. Najczęściej obejmują one kontrolę słuchu, wizytę u stomatologa czy ocenę postawy ciała. Nie mniej istotnym elementem takich przygotowań powinno być również badanie kontrolne wzroku. Nawet jeśli u dziecka nie została wcześniej rozpoznana wada wzroku, dobrze jest raz w roku zaplanować wizytę u okulisty lub optometrysty. W przypadku młodych pacjentów ze zdiagnozowaną wadą wzroku, badania powinny być wykonywane częściej, zgodnie z zaleceniami specjalisty.

Pierwsze badanie wzroku dziecka najlepiej przeprowadzić u okulisty, który oceni zarówno jakość widzenia, jak i stan zdrowia oczu oraz wykluczy ewentualne schorzenia. W regularnej kontroli wzroku ważną rolę odgrywa również optometrysta, który przeprowadza kompleksowe badanie wzroku, obejmujące m.in. ocenę wady wzroku, ostrości widzenia, akomodacji i widzenia obuocznego. W przypadku wykrycia nieprawidłowości może zalecić dalsze postępowanie lub konsultację z odpowiednim specjalistą – wyjaśnia Sylwia Kijewska, optometrystka i ekspertka Hoya Lens Poland.

Jak wzrok wpływa na codzienne funkcjonowanie ucznia?

Bóle głowy, zmęczenie oczu podczas czytania, a także trudności z koncentracją i utrzymaniem uwagi należą do najczęstszych objawów niewykrytych lub nieskorygowanych problemów ze wzrokiem. Ich konsekwencją mogą być trudności w nauce oraz pogorszenie codziennego funkcjonowania w szkole. Niepokój rodziców powinny wzbudzić takie zachowania, jak przysuwanie książek lub zeszytów bardzo blisko twarzy, siadanie tuż przed telewizorem, mrużenie oczu czy niechęć do wykonywania zadań wymagających dłuższego wysiłku wzrokowego. Choć takie oznaki często wydają się niegroźne, mogą świadczyć o problemach ze wzrokiem i nie powinny być lekceważone.

Nieskorygowana wada wzroku może nie tylko utrudniać przyswajanie wiedzy, ale również negatywnie wpływać na motywację do nauki oraz osiągane wyniki. Dlatego regularne kontrole u specjalisty są ważnym elementem profilaktyki. Pozwalają wcześnie wykryć ewentualne nieprawidłowości i zapewnić dziecku odpowiednie warunki do nauki oraz prawidłowego rozwoju.

Współczesny styl życia dzieci i młodzieży sprzyja pogłębianiu się problemów ze wzrokiem. Coraz mniej czasu poświęcają na aktywność na świeżym powietrzu, a coraz więcej na czynności wymagające intensywnej pracy wzrokowej z bliska. Wielogodzinne korzystanie z komputerów, smartfonów i tabletów stanowi istotne obciążenie dla narządu wzroku. Nie bez znaczenia pozostają również uwarunkowania genetyczne. Jeśli wada wzroku występuje u jednego z rodziców, prawdopodobieństwo jej pojawienia się u dziecka jest wyraźnie większe – podkreśla Sylwia Kijewska, optometrystka i ekspertka Hoya Lens Poland.

Warto pamiętać, że nieskorygowana wada wzroku lub źle dobrane okulary mogą zaburzać prawidłowy rozwój widzenia u dziecka. W takiej sytuacji układ wzrokowy musi stale kompensować niewyraźny lub zniekształcony obraz, co może powodować dyskomfort, szybsze zmęczenie wzroku, bóle głowy oraz trudności z koncentracją podczas czytania i nauki.

Szczególnej uwagi wymaga postępująca krótkowzroczność. W miarę pogłębiania się wady, zwiększa się ryzyko wystąpienia w przyszłości poważnych powikłań okulistycznych, takich jak jaskra, zaćma czy odwarstwienie siatkówki. Choroby te mogą przez długi czas rozwijać się bez wyraźnych objawów, a w zaawansowanym stadium prowadzić do trwałego pogorszenia widzenia1. Dlatego tak ważne są regularne badania wzroku, monitorowanie postępu oraz odpowiednio dobrane metody kontroli krótkowzroczności.

Jak chronić wzrok dziecka na co dzień?

Oprócz regularnych wizyt kontrolnych u specjalisty, ogromne znaczenie dla zdrowia oczu mają codzienne nawyki. Jednym z najważniejszych jest przebywanie na świeżym powietrzu i związana z nim ekspozycja na światło słoneczne. Badania pokazują, że regularne spędzanie czasu na zewnątrz może zmniejszać ryzyko rozwoju krótkowzroczności, która jest jedną z najczęściej występujących wad wzroku u dzieci, a także sprzyjać wolniejszemu postępowi wady. Warto zachęcać najmłodszych do aktywności na świeżym powietrzu, które sprzyjają częstemu patrzeniu w dal i jednocześnie sprawiają im przyjemność. Spacery, jazda na rowerze, gry z piłką czy obserwowanie przyrody to doskonałe sposoby na połączenie aktywności fizycznej z troską o wzrok.

Ważne jest także odpowiednie przygotowanie miejsca do nauki oraz dbanie o właściwe nawyki podczas korzystania z urządzeń elektronicznych. Monitor komputera powinien znajdować się w takiej odległości, aby dziecko nie mogło dosięgnąć go opuszkami palców przy wyprostowanych rękach. Niezależnie od rodzaju urządzenia warto pamiętać o regularnych przerwach. Zgodnie z zasadą 20–20–20 co 20 minut należy na co najmniej 20 sekund przenieść wzrok na obiekt znajdujący się w odległości około 6 metrów (20 stóp). Istotną rolę odgrywa również właściwe oświetlenie miejsca do nauki. Zarówno natężenie, jak i barwa światła powinny zapewniać komfort pracy oraz równomiernie oświetlać biurko i całe pomieszczenie. Nie bez znaczenia dla narządu wzroku pozostaje także codzienna dieta. Odpowiednia ilość witamin A, C i E oraz składników mineralnych, takich jak cynk, selen i magnez, pomaga wspierać zdrowie oczu.

Prawidłowe widzenie ma ogromny wpływ na funkcjonowanie dziecka w szkole, jego naukę oraz rozwijanie zainteresowań. Z tego względu regularne badania wzroku powinny stanowić stały element profilaktyki, szczególnie przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Dziecko, które dobrze widzi, łatwiej przyswaja wiedzę, chętniej uczestniczy w zajęciach i z większą pewnością siebie podejmuje szkolne wyzwania. Wczesne wykrycie nieprawidłowości pozwala odpowiednio wcześnie wdrożyć właściwe postępowanie i stworzyć dziecku lepsze warunki do nauki oraz prawidłowego rozwoju – podsumowuje Sylwia Kijewska, optometrystka i ekspertka Hoya Lens Poland.

Źródło: inf pras

Lato dla części osób w wieku 15–24 lat bywa okresem zwiększonego obciążenia psychicznego – informują eksperci z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Analizy epidemiologiczne wskazują m.in. na współwystępowanie fal upałów z podwyższoną dynamiką kryzysów psychicznych.

Jak wynika z badań opublikowanych w „American Journal of Psychiatry”, w cieplejszych miesiącach odnotowuje się statystyczny wzrost liczby samobójstw – średnio o 2,68 proc. na każdy wzrost temperatury o 1 st. C, przy czym statystyka ta była wyższa w grupie kobiet.

Eksperci podkreślają jednak, że warunki atmosferyczne nigdy nie są bezpośrednią przyczyną tragedii. Zaznaczają, że temperatura działa jako dodatkowy, środowiskowy stresor. Wysokie temperatury i upalne noce mogą istotnie pogarszać jakość snu, co bezpośrednio wpływa na stabilność emocjonalną, a zmiany neurochemiczne wywołane upałami mogą nasilać lęk i impulsywność u osób, które już wcześniej zmagały się z głębokim kryzysem.

Wskazują, że sezon wakacyjny wiąże się ze zmianami w codziennym funkcjonowaniu młodzieży i utratą dotychczasowej rutyny. „Rozregulowanie rytmu dobowego, przerwy w procesie terapeutycznym i ograniczony dostęp do placówek pomocowych, zmiana środowiska rówieśniczego, wyjazdy bliskich, którzy stanowią sieć wsparcia, czy zwiększona ekspozycja na wyidealizowane obrazy codzienności w mediach społecznościowych mogą wpływać na pogorszenie funkcjonowania psychicznego młodych osób, osłabiać ich mechanizmy radzenia sobie ze stresem i zwiększać poczucie destabilizacji” – czytamy.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że choć w latach 2023–2025 w całej populacji odnotowano spadek liczby samobójstw o 8,7 proc., jednak w grupie dzieci i młodzieży do 19. roku życia nastąpił wzrost o 11 proc. „Dane te nie odnoszą się wyłącznie do miesięcy letnich, ale pokazują, że młode osoby pozostają szczególnie wrażliwą grupą, wymagającą stałej uwagi i łatwego dostępu do pomocy psychologicznej, wobec której należy wdrażać systemowe działania profilaktyczne” – zaznaczają eksperci Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Wskazują, że długotrwale utrzymujące się obniżone samopoczucie i brak odpowiedniego wsparcia mogą stopniowo wyczerpywać zasoby adaptacyjne młodego człowieka. Z czasem, narastające poczucie bezradności i izolacji stwarza ryzyko wystąpienia kryzysu zdrowia psychicznego, w tym również kryzysu suicydalnego.

Zwracają uwagę, że młody człowiek w kryzysie może szukać pomocy w różnych miejscach – u lekarza rodzinnego, pedagoga szkolnego, psychologa, farmaceuty, pielęgniarki środowiskowej, ratownika medycznego czy funkcjonariusza służb mundurowych. Zaznaczają, że każda z tych osób może być pierwszym ogniwem w systemie wsparcia, dlatego tak ważne jest, by wiedziała, jak właściwie reagować.

„Bardzo rzadko osoba w kryzysie trafia od razu do psychiatry. Najczęściej wcześniej kontaktuje się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, nauczycielem, farmaceutą czy funkcjonariuszem służb. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie te środowiska posługiwały się wspólnymi zasadami postępowania i wiedziały, jak reagować na sygnały ostrzegawcze” – podkreśliła, cytowana w komunikacie, dr Daria Biechowska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie od lat podkreśla znaczenie ciągłości opieki i wczesnego reagowania na sygnały ostrzegawcze. Wskazuje, że w okresie wakacyjnym, kiedy zmienia się rytm funkcjonowania szkół, poradni i części placówek, utrzymanie stałego wsparcia ma szczególne znaczenie.

„Kryzys psychiczny wymaga koordynacji działań. Jeśli szkoła, podstawowa opieka zdrowotna, służby ratunkowe i specjalistyczne placówki psychiatryczne działają w oderwaniu od siebie, ryzyko przeoczenia sygnałów rośnie. Współpraca zwiększa szanse na wczesną interwencję” – wskazał dr hab. Łukasz Wieczorek z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Eksperci zaznaczają, że nie zawsze trudności psychiczne zaczynają się od wyraźnego komunikatu o złym samopoczuciu. Często pierwszym sygnałem są subtelne, ale utrzymujące się zmiany w sposobie funkcjonowania – inne niż dotąd reakcje, wyraźna rezygnacja z kontaktu, brak inicjatywy czy widoczne napięcie. Jeśli takie zmiany utrzymują się przez kilka dni i odbiegają od dotychczasowego zachowania, warto zatrzymać się i zapytać, co się dzieje.

Wskazują, że szczególnie niepokojące mogą być sytuacje, gdy młoda osoba: przestaje odpowiadać na wiadomości i izoluje się od rówieśników, mówi o braku sensu, beznadziei lub byciu „ciężarem” dla innych, nagle porzuca dotychczasowe pasje i aktywności, reaguje nadmierną drażliwością lub impulsywnością, wyraźnie zmienia rytm snu (np. nie śpi nocą i przesypia większość dnia).

Podkreślają, że w takich momentach najważniejsze jest, by nie pozostawiać tej osoby samej z trudnymi emocjami. „Spokojna, uważna rozmowa – bez ocen, bez moralizowania i bez prób natychmiastowego »naprawiania« sytuacji może być pierwszym krokiem do realnego wsparcia. Często to właśnie bliscy jako pierwsi zauważają subtelne zmiany, dlatego ich rola jest kluczowa” – czytamy.

„W okresie wakacyjnym szczególnie ważne jest utrzymanie względnie stałego rytmu dnia, planowanie przerw w terapii z wyprzedzeniem oraz podtrzymywanie regularnego kontaktu z bliskimi. Nawet krótka, spokojna rozmowa może mieć znaczenie. Zadbane relacje i przewidywalność codzienności są jednym z najważniejszych czynników ochronnych” – dodano.

„Rozwój kryzysu zdrowia psychicznego ma często charakter stopniowy, a jego pierwsze symptomy bywają mało uchwytne. Dlatego tak ważne jest, aby zwracać uwagę na zmiany w codziennym funkcjonowaniu młodej osoby.” – przypomniała dr Biechowska.

Więcej materiałów edukacyjnych, wskazówek dotyczących reagowania na sygnały ostrzegawcze oraz opracowań eksperckich można znaleźć w Bibliotece „Zapobiegajmy samobójstwom”: https://zapobiegajmysamobojstwom.pl/biblioteka

Osoby przeżywające trudności i myślące o odebraniu sobie życia lub chcące pomóc osobie zagrożonej samobójstwem mogą skorzystać z całodobowych, bezpłatnych telefonów pomocowych: 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (całodobowo), 116 123 – Telefon Wsparcia Emocjonalnego dla Dorosłych (całodobowo), 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (całodobowo, dostępny również czat online na stronie 116111.pl), 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka (całodobowo), 800 100 100 – Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci (wsparcie m.in. dla dorosłych zaniepokojonych sytuacją dziecka), 112 – numer alarmowy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Ponad 80 proc. nastolatków na świecie nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Eksperci zwracają uwagę, że to nie tylko kwestia braku odpowiednich nawyków, ale także warunków, w których żyją – dostępu do bezpiecznych miejsc zabawy, terenów rekreacyjnych czy zajęć sportowych. Europejski projekt B-Challenged ma pomóc tworzyć środowisko sprzyjające aktywności na świeżym powietrzu i zdrowemu stylowi życia, szczególnie w mniej uprzywilejowanych społecznościach.
– Tylko 7–30 proc. dzieci i młodzieży w wieku 5–17 lat na całym świecie wykazuje wystarczający poziom aktywności fizycznej, co w konsekwencji wiąże się z wyższym ryzykiem wystąpienia chorób niezakaźnych związanych ze stylem życia, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2, a także problemów psychicznych – podkreśliła w rozmowie z agencją Newseria dr Teatske Altenburg, profesor nadzwyczajna w Amsterdam University Medical Center (Amsterdam UMC) i kierowniczka projektu B-Challenged.

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Tylko niewielki odsetek dzieci i nastolatków w Polsce spełnia te zalecenia przez cały tydzień.

W Polsce tylko około połowy dzieci codziennie podejmuje aktywną zabawę na poziomie uznawanym za korzystny dla zdrowia. Dodatkowo jak pokazują badania Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie w ramach projektu „WF z AWF”, ponad 90 proc. dzieci nie jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe, takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką.

– Główną przyczyną braku aktywności fizycznej nie jest brak motywacji, ponieważ dzieci mają wewnętrzną motywację do aktywności – zwłaszcza uczniowie szkół podstawowych, którzy po prostu się bawią, najlepiej na świeżym powietrzu. Uważam jednak, że brakuje bezpiecznych, atrakcyjnych i dobrze utrzymanych przestrzeni, w których mogłyby się one bawić na świeżym powietrzu – stwierdziła badaczka z Amsterdam UMC. – Być może brakuje również odpowiednich, przystępnych cenowo zajęć pozalekcyjnych organizowanych dla dzieci – dodaje.

Coraz większą część wolnego czasu dzieci spędzają przed ekranami. Z raportu NASK wynika, że korzystają z internetu średnio niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy jeszcze więcej.

– Wiele dzieci doświadcza FOMO, czyli strachu przed tym, że coś je ominie, więc cały czas mówią o tym, co się dzieje online, i chcą być częścią rozmów na ten temat. Myślę więc, że są dwie strony medalu – jedna to za mało możliwości aktywności fizycznej i ograniczenia w dostępie do przestrzeni do tego przeznaczonych, a z drugiej atrakcyjność spędzania czasu w sieci – tłumaczy dr Teatske Altenburg.

Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że dzieci mieszkające w mniej uprzywilejowanych dzielnicach częściej zmagają się z nadwagą i otyłością, rzadziej uczestniczą w zorganizowanych zajęciach sportowych i mają ograniczony dostęp do bezpiecznych miejsc zabawy.

– Jeżeli w okolicy brakuje terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych czy bezpiecznych przestrzeni do zabawy, dzieci mają mniej okazji do codziennego ruchu – ocenia dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

To właśnie na tych obszarach koncentruje się europejski projekt badawczy B-Challenged realizowany w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Skupia się on na dzieciach w wieku 6–12 lat mieszkających w dzielnicach, gdzie występują bariery w dostępie do infrastruktury sprzyjającej aktywności fizycznej. W Polsce jest to warszawska Praga-Północ.

– Projekt B-Challenged ma na celu wspieranie korzystnych dla zdrowia zachowań dzieci poprzez tworzenie lepszego środowiska do zabawy na świeżym powietrzu i prawidłowych zachowań żywieniowych. To ważne, ponieważ na zdrowie dzieci wpływają nie tylko ich indywidualne wybory, ale również warunki, w których żyją, uczą się i spędzają wolny czas – podkreśla dr Anna Dzielska.

W projekcie biorą udział nie tylko naukowcy i przedstawiciele samorządów lokalnych, ale także rodzice, nauczyciele i same dzieci.

– To, co wyróżnia projekt, to podejście oparte na współtworzeniu rozwiązań. Zamiast narzucać gotowe działania, angażujemy społeczności lokalne w ich projektowanie. Dzięki temu zwiększamy szanse, że proponowane zmiany będą skuteczne, akceptowane i trwałe – podkreśla kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

Badacze sprawdzają, jakie bariery utrudniają dzieciom zabawę na świeżym powietrzu i codzienny ruch. Następnie wspólnie z pozostałymi grupami uczestników programu przygotują rekomendacje zmian. Gotowe modele będą mogły być wdrażane także w innych miastach.

– Problemy związane ze zdrowiem dzieci i ich stylem życia są złożone i nie mogą być rozwiązane przez jedną instytucję czy jeden sektor. Naukowcy dostarczają wiedzy i dowodów naukowych, samorządy mają możliwość wprowadzania zmian w przestrzeni publicznej i lokalnej polityce, a mieszkańcy, w tym grupy, do których mają być kierowane te działania, najlepiej znają swoje potrzeby. Dopiero połączenie tych perspektyw pozwala tworzyć skuteczne rozwiązania – przekonuje dr Anna Dzielska.

– Zawsze należy konsultować z dziećmi elementy tworzone z myślą o nich. Projektowanie placu zabaw przyjaznego dla dzieci we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym – dodaje dr Teatske Altenburg.

Źródło: Newseria

Młodzi Polacy coraz rzadziej sięgają po alkohol, tradycyjne papierosy i narkotyki, jednak nie oznacza to końca problemów związanych z zachowaniami ryzykownymi. Najnowszy raport „Młodzież 2025”, przygotowany przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) i Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU), pokazuje, że miejsce tradycyjnych zagrożeń coraz częściej zajmują nowe wyzwania: e-papierosy, hazard online, problemowe korzystanie z internetu, przemoc rówieśnicza oraz pogarszająca się kondycja psychiczna młodzieży. Wyniki badania wskazują, że profilaktyka zdrowotna musi dziś odpowiadać na znacznie bardziej złożoną rzeczywistość niż jeszcze kilka lat temu.
Młodzi Polacy rzadziej piją alkohol, mniej palą tradycyjne papierosy i coraz rzadziej sięgają po narkotyki. Nie oznacza to jednak, że problemy związane z zachowaniami ryzykownymi tracą na znaczeniu. Najnowsza edycja badania „Młodzież 2025”, realizowanego przez Centrum Badania Opinii Społecznej we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, pokazuje raczej zmianę ich charakteru: obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widać wyzwania związane z e-papierosami, internetem, hazardem, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym.

„Wyniki badania “Młodzież 2025” pokazują, że zachowania ryzykowne młodych ludzi zmieniają swój charakter. Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie może usypiać naszej czujności. Obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widzimy wyzwania związane z e-papierosami, hazardem online, problemowym korzystaniem z internetu, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym. To pokazuje, że profilaktyka musi być dziś kompleksowa i odpowiadać na rzeczywistość, w której funkcjonują młodzi ludzie” – mówi dr n. społ. Artur Malczewski, zastępca dyrektora ds. Lecznictwa, Badań, Certyfikacji w Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Mniej substancji, ale problem nie znika

Jednym z najbardziej widocznych trendów jest spadek używania tradycyjnych papierosów. W 2025 roku regularne palenie zadeklarowało 6 proc. uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Jeszcze w 2021 roku było to 20 proc. badanych. Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznacza się popularność e-papierosów – regularnie korzysta z nich już 32 proc. młodzieży.

Alkohol pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży, choć w porównaniu z poprzednim pomiarem z 2021 roku zmniejszyło się spożycie wszystkich analizowanych rodzajów alkoholu, a także skala upijania się.

Trend spadkowy widoczny jest również w odniesieniu do narkotyków. Coraz więcej uczniów deklaruje, że nie wie, gdzie można je kupić, a większość twierdzi, że nigdy nie proponowano im ich zakupu. Zmniejszył się także odsetek młodzieży, która zna osoby zażywające narkotyki lub środki odurzające – w 2025 roku 66 proc. badanych wskazało, że w ich środowisku nie ma takich osób. Najczęściej używaną substancją nielegalną pozostaje marihuana lub haszysz, lecz także w tym przypadku odnotowano spadek używania. Ogólnie używanie narkotyków w ciągu ostatniego roku zadeklarowało 9 proc. uczniów, co oznacza spadek w porównaniu z 2021 rokiem i kontynuację tendencji obserwowanej od 2016 roku.

Używanie narkotyków różni się w zależności od cech społecznych i demograficznych badanych. Częściej deklarują je chłopcy niż dziewczęta, uczniowie mieszkający w większych miastach, osoby w niestandardowej sytuacji rodzinnej oraz uczniowie szkół branżowych.

Szkoła jako przestrzeń stresu, przemocy i kontaktu z substancjami

Wyniki badania pokazują, że szkoła pozostaje ważnym miejscem obserwowania zachowań ryzykownych młodzieży. Odsetek szkół, w których uczniowie zauważają obecność narkotyków, wzrósł od poprzedniej edycji badania z ponad jednej czwartej do niemal dwóch piątych. O spożywaniu alkoholu na terenie szkoły mówi co drugi uczeń, natomiast o paleniu papierosów – prawie dziewięciu na dziesięciu. Blisko jedna trzecia badanych deklaruje, że w ich szkołach obecne są wszystkie trzy rodzaje wymienionych substancji.

Jednocześnie szkoła coraz częściej wiąże się dla młodzieży ze stresem i trudnymi doświadczeniami społecznymi. W ostatniej edycji badania odnotowano najwyższy w historii pomiarów odsetek uczniów odczuwających stres i zdenerwowanie w związku ze szkołą. Poziom stresu wzrósł zarówno wśród dziewcząt, jak i chłopców, jednak jest wyraźnie wyższy wśród dziewcząt.

„Ponad połowa uczniów w ciągu roku poprzedzającego badanie doświadczyła przynajmniej jednej formy przemocy rówieśniczej. To rekordowy wynik odkąd monitorowana jest ta kwestia. Najpoważniejszym problemem jest wykluczenie przez grupę, które dotyka już niemal dwóch piątych badanych” – mówi Daria Litwin z Centrum Badania Opinii Społecznej.

Kondycja psychiczna i zachowania ryzykowne są ze sobą powiązane

Samopoczucie uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych jest wyraźnie gorsze niż ogółu dorosłych. Wchodzący w dorosłość młodzi ludzie zdecydowanie częściej doświadczają negatywnych, nieprzyjemnych przeżyć, w tym stanów depresyjnych i myśli samobójczych. Szczególnie często negatywne emocje przeżywają dziewczęta.

W ostatniej edycji badania z 2025 roku po raz pierwszy zastosowano standaryzowaną skalę Patient Health Questionnaire-8, która służy do oceny częstotliwości pojawiania się objawów depresyjnych. Wyniki są niepokojące: ponad dwie piąte uczniów doświadcza umiarkowanych lub bardziej nasilonych symptomów depresji. Jest to ponad czterokrotnie częstsze niż w generalnej populacji dorosłych Polaków, gdzie dotyczy to niespełna jednej dziesiątej.

Objawów depresji częściej doświadczają dziewczęta niż chłopcy, a także osoby znajdujące się w przeciętnej i szczególnie złej sytuacji materialnej. Do czynników ryzyka zaliczają się również: złe relacje z rodzicami, brak relacji towarzyskich, odczuwanie stresu w szkole i doświadczanie tam przemocy. Wyższy poziom ryzyka wystąpienia depresji współwystępuje także z długim czasem spędzanym w ciągu dnia online oraz sposobem korzystania z internetu, który można określić jako problemowy.

Internet i hazard: coraz ważniejsze wyzwania profilaktyki

Badanie „Młodzież 2025” pokazuje również rosnącą skalę wyzwań związanych z korzystaniem z internetu i uczestnictwem w grach o charakterze hazardowym. Od 2013 roku obserwowany jest spadek odsetka osób korzystających z internetu w sposób bezpieczny oraz wzrost grupy charakteryzującej się podwyższonym ryzykiem problemowego korzystania z sieci. Samo problemowe korzystanie z internetu, które opisuje zachowanie około jednej dwudziestej uczniów, utrzymuje się na stabilnym poziomie.

„Obecnie częstsze niż przed laty jest uczestnictwo w grach hazardowych. Udział w tego typu aktywnościach deklaruje ponad połowa badanych. Szczególnie dynamicznie rośnie popularność gier hazardowych online, które stały się najczęściej wybieraną formą hazardu wśród nastolatków. Coraz więcej młodych osób angażuje się również w zakłady bukmacherskie oraz gry na automatach” – mówi Jan Kujawski z Centrum Badania Opinii Społecznej

Uwagę zwraca nie tylko rosnąca skala zjawiska, lecz także jego konsekwencje. W porównaniu z poprzednimi latami znacząco wzrosły zarówno wydatki ponoszone przez młodzież na hazard, jak i odsetek osób wykazujących symptomy uzależnienia. Obecnie jedna siódma respondentów – dwukrotnie więcej niż w poprzedniej edycji sprzed czterech lat – znajduje się w grupie wysokiego ryzyka uzależnienia od hazardu. Problem ten szczególnie dotyczy chłopców, jednak obserwowany jest również systematyczny wzrost ryzykownych zachowań wśród dziewcząt.

Wyniki badań wskazują również na powiązanie hazardu z innymi zachowaniami ryzykownymi – im wyższy poziom zaangażowania w hazard, tym częstsze jest spożywanie alkoholu, a także używanie narkotyków.

Potrzebna jest profilaktyka odpowiadająca na zmieniające się ryzyka

Wyniki badania „Młodzież 2025” pokazują, że współczesna profilaktyka musi równocześnie odpowiadać na tradycyjne zagrożenia związane z alkoholem, nikotyną i narkotykami oraz nowe wyzwania dotyczące e-papierosów, internetu, hazardu, przemocy rówieśniczej i zdrowia psychicznego.

Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie oznacza końca problemów. Zachowania ryzykowne młodzieży zmieniają się, przenikają między sobą i coraz częściej wymagają całościowego spojrzenia – obejmującego zarówno substancje psychoaktywne, jak i funkcjonowanie młodych ludzi w szkole, społeczeństwie oraz świecie cyfrowym.

Badanie „Młodzież” realizowane jest od lat 90. XX wieku i obejmuje uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Od 2003 roku prowadzone jest przez CBOS we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Kolejne edycje realizowano w latach 2003, 2008, 2010, 2013, 2016, 2018, 2021 i 2025. Badanie prowadzone jest według tej samej, niezmiennej metodologii, co pozwala śledzić zmiany i trendy zachodzące w kolejnych pokoleniach młodzieży.

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) powstało 1 stycznia 2022 roku z połączenia Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) oraz Krajowego Biura do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN). Celem utworzenia KCPU było połączenie i koordynacja działań państwa w zakresie profilaktyki oraz przeciwdziałania uzależnieniom. KCPU zajmuje się profilaktyką, edukacją i wspieraniem działań terapeutycznych dotyczących uzależnień od alkoholu, narkotyków oraz uzależnień behawioralnych, takich jak hazard, gry komputerowe, internet czy media społecznościowe. Instytucja prowadzi także działania szkoleniowe, badawcze i informacyjne oraz współpracuje z samorządami, szkołami i organizacjami społecznymi.

 
Źródło: Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom

Z dotychczasowych badań wynika, że co trzecie dziecko w Polsce ma nadmierną masę ciała. To, jak wygląda obecnie sytuacja, pokaże rozpoczynająca się IV runda badania Childhood Obesity Surveillance Initiative (COSI). To największe w Polsce badanie zdrowia dzieci w wieku wczesnoszkolnym.

 
Badanie COSI jest realizowane równolegle w kilkudziesięciu krajach Europy we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO). W Polsce projekt prowadzi Instytut Matki i Dziecka w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2026, finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia.

Jak poinformowała kierownik tego badania w naszym kraju prof. Anna Fijałkowska z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, w najbliższych tygodniach wylosowane szkoły podstawowe z całej Polski zostaną zaproszone do udziału w projekcie. Weźmie w nich udział około 6000 dzieci w wieku od 7 do 9 lat oraz ich rodzice. Zebrane dane pozwolą lepiej zrozumieć współczesne wyzwania zdrowotne dzieci i zaplanować skuteczniejsze działania profilaktyczne.

„To jedno z najważniejszych badań zdrowia dzieci realizowanych obecnie w Europie, w tym w Polsce. Dzięki niemu możemy nie tylko monitorować skalę problemu występowania nadwagi i otyłości, ale także obserwować zmiany stylu życia dzieci, ich aktywności fizycznej, snu czy sposobu odżywania. Te dane są dziś szczególnie potrzebne, bo rzeczywistość zdrowotna najmłodszych bardzo dynamicznie się zmienia” – podkreślłaa w informacji przekazanej PAP prof. Fijałkowska.

Wyniki poprzednich edycji badania WHO COSI (2022/2023) wykazały, że nadmierna masa ciała występuje u 32,5 proc. ośmiolatków. Oznacza to, że niemal co trzecie dziecko w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Problem ten częściej dotyczy chłopców (36,5 proc.) niż dziewcząt (28,7 proc.).

Po pandemii COVID-19 odnotowano w tym zakresie niewielką poprawę, ale jest gorzej niż przed jej wystąpieniem. Utrzymuje się też wysoki odsetek dzieci z podwyższonym ciśnieniem tętniczym. Dane z lat 2016-2021 wskazywały na systematyczny wzrost liczby dzieci z wartościami ciśnienia sugerującymi nadciśnienie. Ostatnia runda badań przyniosła pierwsze oznaki stabilizacji, jednak bez wyraźnej poprawy.

Szczególnie alarmujących danych dostarczyło badanie kohortowe prowadzone wśród dzieci w wieku 7 lat. W 2023 r. kompleksową oceną zdrowia objęto 488 uczniów, wykonując m.in. badania laboratoryjne i analizy genetyczne. Wykazano, że co trzecie siedmioletnie dziecko ma nadmierną masę ciała, co ósme dziecko jest otyłe, niemal 46 proc. dzieci ma podwyższony poziom cholesterolu całkowitego, a zaburzenia poziomu trójglicerydów dotyczą aż 35 proc. badanych.

Wśród dzieci z nadwagą i otyłością jest jeszcze gorzej: niemal połowa ma podwyższony cholesterol całkowity, 32 proc. ma podwyższony poziom LDL (tzw. złego cholesterolu), a u prawie połowy występują nieprawidłowe stężenia trójglicerydów.

„Otyłość dziecięca to nie tylko kwestia wyglądu czy masy ciała. Coraz częściej obserwujemy u najmłodszych dzieci zaburzenia metaboliczne, które jeszcze kilkanaście lat temu były kojarzone głównie z dorosłością. Dlatego tak ważne jest możliwie wczesne wykrywanie problemów i monitorowanie trendów zdrowotnych” – podkreśla prof. Anna Fijałkowska.

Nowych informacji dostarczyły również badania z użyciem akcelerometrów prowadzone wśród ośmiolatków w 2024 r. Dzięki obiektywnym pomiarom możliwe było dokładne określenie poziomu aktywności fizycznej i jakości snu dzieci. Zgodnie z rekomendacjami WHO dzieci powinny codziennie podejmować co najmniej 60 minut umiarkowanej lub intensywnej aktywności fizycznej. Tymczasem pomiary wykazały, że zalecenia spełnia jedynie 45,1 proc. dzieci.

Widoczne są także wyraźne różnice między dziewczętami i chłopcami: normy aktywności spełnia ponad połowa chłopców, ale tylko 38,3 proc. dziewcząt. Ujawniono też, że dzieci są zdecydowanie mniej aktywne w weekendy niż w dni szkolne.

Badacze zwracają uwagę na dużą rozbieżność między rzeczywistymi pomiarami a oceną rodziców. Ponad trzy czwarte rodziców deklarowało, że ich dziecko spełnia zalecenia WHO dotyczące aktywności fizycznej, choć dane pomiarowe pokazują coś innego. Niepokojąco prezentują się także wyniki dotyczące snu. Rodzice najczęściej oceniali, że dzieci śpią wystarczająco długo, jednak pomiary wykazały, że po uwzględnieniu nocnych wybudzeń realny czas snu wynosi średnio jedynie 7 godzin i 23 minuty.

Eksperci Instytutu Matki i Dziecka podkreślają, że dzieci dorastają w rzeczywistości zupełnie innej niż jeszcze dekadę temu, z większą ilością czasu ekranowego, mniejszą codzienną aktywnością i rosnącym obciążeniem zdrowotnym już od najmłodszych lat. Dlatego kolejne rundy badań WHO COSI mają kluczowe znaczenie nie tylko dla naukowców i lekarzy, ale również dla szkół, rodziców i instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Dane pozwalają identyfikować najważniejsze problemy zdrowotne dzieci, śledzić zmiany zachodzące w czasie oraz projektować skuteczne działania profilaktyczne i edukacyjne. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Konferencja „SM – i co z tego?” jest dziś największym w Polsce wydarzeniem skierowanym do osób ze stwardnieniem rozsianym i ich bliskich, a jednocześnie największym tego typu wydarzeniem pacjenckim w całym polskim systemie ochrony zdrowia. Od siedmiu lat tworzy przestrzeń do zdobywania rzetelnej wiedzy oraz do wzajemnego poznania się i wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami.
W tegorocznej edycji po raz kolejny pobito rekord liczby uczestników i po raz pierwszy przekroczono barierę 1 tys. osób. Wśród blisko 80 ekspertów znalazło się m.in. aż 30 lekarzy neurologów oraz lekarze innych specjalizacji (m.in. psychiatra, urolog, ginekolog, seksuolog), a także psychologowie, fizjoterapeuci, dietetycy oraz przedstawiciele instytucji, takich jak ZUS czy Agencja Badań Medycznych. W wydarzeniu uczestniczyli eksperci z wielu ośrodków zajmujących się SM z całej Polski.

Ze względu na rosnącą skalę wydarzenia, konferencja po raz pierwszy odbyła się w 2 lokalizacjach. Po raz kolejny było to Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, ale część aktywności była realizowana również w położonym obok Muzeum Sali BHP. W programie znalazło się blisko 150 aktywności prowadzonych równolegle w 13 salach. Tegoroczna edycja potwierdziła, jak duża jest potrzeba takiego formatu. Przez dwa dni uczestnicy mogli brać udział m.in. w wykładach, warsztatach tematycznych, sesjach pytań i odpowiedzi oraz indywidualnych dyżurach specjalistów.

– Dziś diagnoza stwardnienia rozsianego oznacza zupełnie inne perspektywy niż jeszcze kilkanaście lat temu, ale pacjent nadal musi odnaleźć się w dużej liczbie informacji, zaleceń i decyzji dotyczących dalszego życia z chorobą. Nie chodzi tylko o leczenie, ale też o pracę, rodzinę, aktywność, plany na przyszłość i codzienne funkcjonowanie. Chcemy, żeby osoby z SM mają miejsce, w którym mogą uporządkować wiedzę, zadać własne pytania i lepiej zrozumieć, co diagnoza oznacza w ich konkretnej sytuacji – mówi Monika Łada, prezeska Fundacji StwardnienieRozsiane.info, organizatora konferencji.

„SM – i co z tego?” nie jest klasyczną konferencją medyczną. To interdyscyplinarne spotkanie, w którym wiedza naukowa łączy się z codziennym doświadczeniem osób z SM. Uczestnicy mogą nie tylko wysłuchać wystąpień specjalistów, ale także zadać im pytania bezpośrednio w ramach różnych zaplanowanych form aktywności.
– Od początku zależało nam na tym, żeby „SM – i co z tego?” nie było wydarzeniem, na którym pacjent tylko słucha kolejnych wykładów. Stwardnienie rozsiane bywa nazywane chorobą o tysiącu twarzy, a potrzeby edukacyjne osób z SM także są bardzo różne. Zależą m.in. od momentu po diagnozie, sytuacji życiowej, planów i doświadczeń z leczeniem. Dlatego program jest tak różnorodny i realizowany równolegle w 13 salach, żeby każdy uczestnik mógł ułożyć własną ścieżkę udziału i wybrać te wykłady, warsztaty, sesje pytań i odpowiedzi czy dyżury ekspertów, które najlepiej odpowiadają jego aktualnym potrzebom – dodaje Monika Łada, prezeska Fundacji.

Organizatorem konferencji „SM – i co z tego?” jest Fundacja StwardnienieRozsiane.info, która od lat prowadzi działania edukacyjne skierowane do osób z SM i ich bliskich. Partnerem merytorycznym konferencji od pierwszej edycji jest Klinika Neurologii Dorosłych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski, ordynator kliniki i krajowy konsultant w dziedzinie neurologii, jest liderem ekspercko-programowego wymiaru konferencji.

– To wydarzenie świetnie eksponuję skalę potrzeb, jakie istnieją dziś w obszarze edukacji pacjentów ze stwardnieniem rozsianym w zakresie koordynacji wielodyscyplinarnej opieki – zauważa prof. Bartosz Karaszewski. – Stwardnienie rozsiane jest jedną z tych chorób, dla których określenie „rewolucja terapeutyczna” jest adekwatne. Potrafimy wydłużyć czas aktywnego funkcjonowania pacjenta z SM o kilkanaście, dwadzieścia, a nawet więcej lat. Cykliczna edukacja setek pacjentów i ich bliskich najpewniej powiększają jeszcze efekt leczenia modyfikującego przebieg choroby – dodaje prof. Karaszewski.

Tegorocznej konferencji po raz pierwszy towarzyszył także Dzień Ekspercki, skierowany do osób pracujących lub planujących pracować z pacjentami ze stwardnieniem rozsianym. W jego programie znalazły się m.in. debaty o potrzebach i kierunkach rozwoju systemu leczenia SM w Polsce, prezentacja raportu „Dobre praktyki w organizacji opieki nad pacjentami z SM” oraz spotkania warsztatowe poświęcone różnym aspektom opieki.

Kolejna konferencja „SM – i co z tego?” odbędzie się w maju 2027 r., ponownie w Gdańsku.

Źródło: inf pras

Ministerstwo Zdrowia zainaugurowało największe w Polsce badania dotyczące zdrowia dzieci pn. Wieloośrodkowe Ogólnopolskie Badania Stanu Zdrowia Ludności skierowane do dzieci i młodzieży „WOBASZ DZIECI”. Celem projektu jest kompleksowa ocena stanu zdrowia dzieci i młodzieży w Polsce. Weźmie w nim udział 3,5 tys. uczniów szkół podstawowych i średnich ze 107 gmin ze wszystkich województw.

Głównym założeniem tej inicjatywy jest wczesne rozpoznawanie ryzyka chorób układu krążenia i budowanie skutecznej profilaktyki od najmłodszych lat. Dotychczas brakowało kompleksowych analiz pozwalających ocenić skalę występowania ryzyka ChUK wśród dzieci i młodzieży. Na podstawie zebranych danych opracowana zostanie strategia profilaktyczna i plan działań z zakresu wczesnej interwencji zdrowotnej.

– Działania, o których mówimy dziś wspólnie, jednym głosem mają pokazać, jak ważne jest zdrowie naszych dzieci. Ogólnopolskie badanie pozwoli po raz pierwszy w historii przyjrzeć się ryzykom związanym z chorobami układu krążenia już u dzieci i młodzieży. A wszystkie analizy wskazują na to, że choroby kardiologiczne zaczynają się już w wieku szkolnym. To niezwykle ważne, bo dzięki tej wiedzy będziemy mogli odpowiednio reagować i ratować zdrowie naszych dzieci i młodych dorosłych. Nie zrobimy tego jednak bez wsparcia rodziców. Ich zgoda jest tu kluczowa – podkreśla Katarzyna Kęcka wiceminister zdrowia.

Projekt realizowany jest przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Instytut Kardiologii – Państwowy Instytut Badawczy, we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz Ministerstwem Sportu i Turystyki.

Największe badanie zdrowia dzieci w Polsce

W badaniach, które będą przeprowadzane od września 2026 r. przez ponad 300 zespołów badawczych, wezmą udział uczniowie w wieku 7-18 lat. Będą one wykonywane w bezpiecznej i zorganizowanej formule, wyłącznie za zgodą rodziców lub opiekunów. W zakres badań wchodzą: ankieta dotycząca stylu życia i zdrowia, pomiary: masy ciała, wzrostu, obwodów, ciśnienia tętniczego, a także badania laboratoryjne (krew i mocz).

– Musimy skupić się na dzieciach i poznać częstość występowania modyfikowalnych czynników ryzyka odpowiedzialnych za rozwój chorób w populacji dziecięcej. Celem WOBASZ DZIECI jest poznanie ich skali i ryzyka oraz zaplanowanie sposobów ich eliminacji. To ważny element działań profilaktycznych, które w przyszłości przełożą się na zmniejszenie liczby chorób układu krążenia- mówi prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik ministra zdrowia ds. NPChUK.

Choroby układu krążenia są jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. WOBASZ DZIECI ma umożliwić wczesne rozpoznawanie ryzyka i wdrażanie profilaktyki od najmłodszych lat. Zbilansowana dieta, regularna aktywność fizyczna oraz ograniczenie spożywania używek, przynosi wymierne korzyści zdrowotne i skutecznie redukuje ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia w przyszłości.

Szkoła jako naturalne środowisko profilaktyki

Istotną rolę w projekcie odgrywa szkoła. Dzisiaj porozumienie o współpracy w tym zakresie podpisały wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka oraz wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz.

– Budowanie zdrowych nawyków wymaga spójnych działań interdyscyplinarnych. Badanie WOBASZ powinno być impulsem do jeszcze ściślejszej współpracy międzyresortowej, aby przeciwdziałać chorobom cywilizacyjnym i przynieść trwałe efekty w poprawie zdrowia dzieci i młodzieży. Taka współpraca powinna być poza wszelkimi podziałami – to wspólne dobro. System edukacji ma wpływ na postawy młodych ludzi wkraczających w dorosły świat, może lepiej wspierać i skuteczniej przygotowywać dzieci, uczennice i uczniów do właściwych wyborów zdrowotnych – tłumaczy wiceminister edukacji narodowej Paulina Piechna-Więckiewicz.

Gotowość do współpracy deklaruje też kuratorium oświaty: – To inicjatywa, która wzmacnia rolę szkoły w zdrowiu publicznym i integruje środowiska wokół wspólnego celu – zdrowia młodego pokolenia. Dyrektorzy i nauczyciele są gotowi do współpracy – mówi mazowiecka wicekurator oświaty Elżbieta Milewska.

Ruch podstawą zdrowego życia

Projekt wspierany jest również przez ministerstwo sportu i turystyki. Wiceminister tego resortu – Piotr Borys podkreśla znaczenie aktywności fizycznej w profilaktyce: – Regularny ruch to najprostsza i najskuteczniejsza forma profilaktyki chorób układu krążenia. WOBASZ DZIECI łączy naukę, edukację i sport.

Sportową ambasadorką projektu została wicemistrzyni olimpijska i trzykrotna medalistka mistrzostw świata w kajakarstwie górskim – Klaudia Zwolińska, która od lat działa na rzecz aktywności fizycznej młodzieży. – Jak połączymy sport, edukację i zdrowie, to na pewno w kontekście profilaktyki osiągniemy istotne efekty. Wszystkie te dzieci, które borykają się dziś z problemami mają swoje marzenia, mają swoją przyszłość. Obowiązkiem każdego rodzica jest pomóc im spełniać te marzenia. Kiedy więc przyjedzie moment podjęcia decyzji, czy brać udział w badaniu WOBASZ DZIECI, w profilaktyce, to odpowiedź jest banalnie prosta – podkreśla wicemistrzyni olimpijska.

Pozytywna decyzja rodziców o udziale w badaniu ich dzieci to pierwszy krok do zapobiegania problemów zdrowotnych w dorosłości. 

Znaczenie systemowe i długofalowe

Wyniki WOBASZ DZIECI posłużą m.in. do:

•             rozwoju profilaktyki chorób układu krążenia

•             edukacji zdrowotnej i wspierania zdrowych nawyków

•             planowania programów zdrowia publicznego

•             współpracy międzyresortowej i kolejnych projektów.

Projekt pod hasłem „Wczesna wiedza, dłuższe życie” jest częścią Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032, finansowanego przez Ministra Zdrowia.

WOBASZ DZIECI to rozwinięcie dotychczasowych edycji badań WOBASZ (2003–2005 oraz 2013–2014), które objęły ponad 20 tys. dorosłych Polaków i wykazały wysoką częstotliwość występowania czynników ryzyka chorób układu krążenia. W latach 2025 – 2026 realizowana była trzecia edycja WOBASZ w populacji dorosłych (ok. 9 000 respondentów) prowadzona w tych samych gminach i miejscowościach co wcześniejsze edycje, w celu porównania czynników ryzyka między pokoleniami oraz dokładniejszą ocenę ich uwarunkowań środowiskowych i społecznych.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Przy Instytucie Matki i Dziecka powołano Forum Zdrowia Młodzieży – nową inicjatywę, której celem jest włączenie młodych ludzi w realne współtworzenie działań i rekomendacji dotyczących zdrowia publicznego. To pierwsza tego typu platforma przy Instytucie, która w sposób systemowy oddaje głos młodzieży i pozwala lepiej zrozumieć ich potrzeby, wyzwania oraz codzienne doświadczenia.
Powołanie Forum Zdrowia Młodzieży nawiązuje do doświadczeń z badań HBSC (Health Behaviour in School- aged Children), prowadzonych we współpracy z Regionalnym Biurem Światowej Ogranizacji Zdrowia (WHO) dla Europy od 1982 roku. To jedno z najważniejszych źródeł wiedzy o zdrowiu i stylu życia młodzieży w wieku 11, 13 i 15 lat obejmujące ponad 50 krajów Europy i Ameryki Północnej. W niektórych państwach, takich jak Irlandia, Kanada czy Portugalia młodzieżowe zespoły doradcze współpracujące przy badaniach funkcjonują systematycznie od lat, stanowiąc ważne wsparcie w cyklu realizacji badań HBSC oraz projektowaniu działań zdrowotnych.

W Polsce badanie HBSC koordynowane jest przez Instytut Matki i Dziecka (dr Anna Dzielska, kierownik Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w IMiD) we współpracy z Uniwersytetem Warszawskim (dr Agnieszka Małkowska-Szkutnik, Wydział Pedagogiczny). Jednym z zadań stawianych przed nowo powołanym Forum Zdrowia Młodzieży będzie właśnie współpraca przy kolejnej rundzie badań HBSC, która już się rozpoczęła polegająca na aktywnym udziale młodzieży w projektowaniu, realizacji i interpretacji badań z wykorzystaniem podejść partycypacyjnych.

„Jesteśmy bardzo dumni, że możemy tworzyć przestrzeń do realnej współpracy z młodymi ludźmi. Ich głos, doświadczenia i wrażliwość są dziś niezbędne, aby skutecznie odpowiadać na wyzwania zdrowotne ich pokolenia. Forum Zdrowia Młodzieży to dla nas nie tylko inicjatywa, ale początek długofalowego partnerstwa opartego na dialogu i wzajemnym zaufaniu” – podkreśla dr n. med. Alicja Karney, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka.

Powołanie Forum odbyło się w ramach konferencji „Szczepienia dzieci i młodzieży – między wiedzą, zaufaniem a decyzją”, podczas której poruszono szerokie spektrum tematów związanych ze zdrowiem młodego pokolenia – od szczepień ochronnych, przez kompetencje zdrowotne i dezinformację, po rolę komunikacji w budowaniu zaufania do systemu ochrony zdrowia.

Eksperci zwracali uwagę, że w dobie nadmiaru informacji kluczowe znaczenie mają kompetencje zdrowotne młodzieży, które wpływają na ich decyzje i postawy wobec profilaktyki.

„Nasze dane pokazują, że coraz więcej młodych ludzi ma trudność nie z dostępem do informacji o zdrowiu, ale z ich oceną i wykorzystaniem. W Polsce odsetek nastolatków z niskimi kompetencjami w tym zakresie znacząco wzrósł. Przekłada się to bezpośrednio na ich decyzje zdrowotne i postrzeganie własnego zdrowia – dlatego tak ważne jest tworzenie przestrzeni, w której młodzi ludzie mogą być wysłuchani i realnie współtworzyć rozwiązania, np. takie jak powołane dziś Forum Zdrowia Młodzieży” – prof. IMiD dr hab. n. med i o zdr. Dorota Kleszczewska, prezes zarządu Fundacji Instytutu Matki i Dziecka.

Konferencja była także przestrzenią do rozmowy o systemowych wyzwaniach w zdrowiu publicznym oraz konieczności budowania dialogu z różnymi grupami społecznymi.

„W przypadku szczepień największym wyzwaniem nie jest dziś dostępność, ale zaufanie i skuteczna komunikacja. Bez nich nawet najlepsze programy profilaktyczne nie osiągną swoich celów” – zaznacza dr n. med. Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.

„Cieszę się, że takie inicjatywy jak doradczy zespół młodzieżowy przy Instytucie Matki i Dziecka mają miejsce. Szczególnie w obszarze zdrowia publicznego to bardzo istotne, żeby słuchać młodzieży i rozumieć ich wątpliwości, ale również być otwartym na ich pomysły i rozwiązania dotyczące zdrowia” – podkreśla prof. GUMed dr hab. n. med. Łukasz Balwicki, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.

Zwieńczeniem wydarzenia był panel „Zdrowie młodzieży – codzienność, social media i wpływ otoczenia”, moderowany przez dziennikarkę Paulinę Chylewską, podczas którego młodzi uczestnicy dzielili się swoimi doświadczeniami i perspektywą na zdrowie w codziennym życiu.

Dyskusja dotyczyła m.in. nawyków żywieniowych, snu, stresu, relacji z lekarzami oraz wpływu mediów społecznościowych na samopoczucie i koncentrację. Uczestnicy odnosili się także do różnic między młodzieżą w Polsce a ich rówieśnikami w innych krajach oraz zastanawiali się nad rolą szkoły, rodziców i systemu w kształtowaniu zdrowych postaw. Ważnym elementem rozmowy była także ocena skuteczności rozwiązań takich jak ograniczenia korzystania z telefonów czy regulacje dotyczące mediów społecznościowych.

Panel pozwolił uchwycić autentyczną perspektywę młodego pokolenia i wskazać czynniki, które realnie wpływają na ich zdrowie.

Forum Młodzieży będzie działać jako ciało doradcze przy Instytucie Matki i Dziecka, angażując młodych ludzi w konsultowanie działań, projektowanie kampanii oraz wypracowywanie rekomendacji dotyczących zdrowia fizycznego i psychicznego ich pokolenia – w tym także w obszarze profilaktyki i szczepień.

Źródło: inf pras

Po pandemii młodzież jest mniej aktywna fizycznie – szczególnie rzadziej chodzi pieszo lub wybiera aktywny dojazd do szkoły – wynika z badania naukowców z Polski i Czech. Ich analizy wskazują również na pogorszenie dobrostanu psychicznego zarówno u chłopców, jak i dziewcząt.
Polsko-czeski zespół naukowców (z Akademii Wychowania Fizycznego im. J. Kukuczki w Katowicach i Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu), prowadzi badania dotyczące aktywności dzieci i młodzieży od lat 90. ubiegłego wieku. Tym razem badacze – wraz ze wsparciem Uniwersytetu WSB Merito – postanowili odpowiedzieć na pytanie, jak zmieniły się związki między aktywnością fizyczną uczniów a ich samopoczuciem (kondycją psychiczną) – przed i po pandemii COVID-19. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Healthcare” – przekazał PAP Mateusz Lipka, rzecznik prasowy Uniwersytetu WSB Merito Chorzów.

W badaniu wzięło udział 1001 uczniów szkół średnich z Polski i Czech (430 chłopców i 571 dziewczyn z 22 placówek). Były to badania przekrojowe, porównujące dwa okresy: przed i po pandemii (czyli po powrocie do nauki stacjonarnej).

W ocenie badaczy najbardziej widoczne zmiany dotyczą codziennego ruchu związanego ze szkołą. Jak bowiem wynika z analiz, po pandemii spadł poziom tzw. aktywnego transportu, czyli chodzenia lub dojeżdżania do szkoły w sposób wymagający wysiłku fizycznego (np. na rowerze). Wśród chłopców odsetek ten zmniejszył się z 67 proc. do 44 proc., a wśród dziewczyn – z 61 proc. do 44 proc.

Równolegle pogorszył się dobrostan psychiczny młodzieży. Średni wynik w skali WHO-5, mierzącej m.in. nastrój, poziom energii i ogólne zadowolenie z życia, spadł u chłopców z 15,5 do 13,9 punktów, a u dziewczyn – z 12,4 do 11,1.

Innym wnioskiem jest także rola zorganizowanej aktywności fizycznej. Jak podali badacze, uczestnictwo w treningach czy zajęciach sportowych zwiększa szanse na osiąganie zalecanego poziomu ruchu i jednocześnie wiąże się z wyższym poziomem dobrostanu – zarówno przed pandemią, jak i po niej.

Badanie pokazuje również pogorszenie nastawienia młodzieży do aktywności fizycznej i zajęć wychowania fizycznego. Po pandemii pozytywny stosunek do aktywności fizycznej deklaruje 51 proc. chłopców i 36 proc. dziewczyn. W przypadku lekcji WF spadki są jeszcze większe – do 36 proc. u chłopców i 15 proc. u dziewczyn.

W ocenie dr. Mateusza Ziemby z Uniwersytetu WSB Merito, jednego ze współautorów publikacji, wyniki – pokazujące, że większość nastolatków nie osiąga zalecanego minimum codziennej umiarkowanej lub intensywnej aktywności fizycznej, a okres pandemii dodatkowo pogłębił już wcześniej istniejące negatywne – wpisują się w globalnie obserwowany kryzys aktywności fizycznej, opisywany zarówno w raportach WHO, jak i w licznych badaniach.

„Spadek aktywności fizycznej jest ściśle związany ze wzrostem zachowań sedentarnych (czynności wykonywanych w pozycji siedzącej lub leżącej – przyp. PAP), cyfryzacją, zmianą sposobów spędzania czasu wolnego. Badania pokazują, że okres adolescencji (14-16 lat) jest momentem krytycznym – to właśnie wtedy młodzi ludzie zaczynają samodzielnie decydować o swoim stylu życia, a wykształcone nawyki bardzo często utrwalają się w dorosłości” – przekazał badacz, cytowany w przesłanej PAP informacji.

Ponadto, jak podkreślił, wyniki wskazują, że uniwersalne, niesprofilowane programy promocji aktywności fizycznej są niewystarczające.

„Przyszły rozwój działań powinien iść w kierunku zindywidualizowanych strategii, uwzględniających różnice płciowe, motywy, bariery oraz strukturę dnia młodzieży (przed szkołą, w szkole, po zajęciach). Nasze wyniki sugerują, że kluczowe znaczenie będzie miało rozwijanie elastycznych form zorganizowanej aktywności, możliwej do regularnej realizacji, oraz lepsze wykorzystanie narzędzi cyfrowych do monitorowania 24-godzinnych wzorców zachowań. Bez takich działań istnieje realne ryzyko, że niski poziom aktywności fizycznej dzieci i młodzieży stanie się »nową normą« zdrowotną w kolejnych dekadach” – podsumował dr Ziemba. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Coraz więcej dzieci i nastolatków zmaga się z depresją, zaburzeniami lękowymi i zachowaniami autodestrukcyjnymi. Dlatego profilaktyka zdrowia psychicznego staje się dziś jednym z kluczowych wyzwań edukacji zdrowotnej. Eksperci podkreślają, że nauczyciele i rodzice potrzebują nie tylko wiedzy, lecz także konkretnych narzędzi, które pomogą im dostrzec pierwsze sygnały kryzysu i zareagować w sposób wspierający.
W środowisku edukacyjnym rośnie przekonanie, że bez przygotowania nauczycieli do pracy z emocjami uczniów system nie poradzi sobie ze skalą problemu. Na tę potrzebę odpowiedzieli specjaliści z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opracowując pierwszy w Polsce podręcznik dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Jeden z jego rozdziałów poświęcono zdrowiu psychicznemu, profilaktyce uzależnień oraz sposobom wzmacniania odporności psychicznej uczniów.

Ciche sygnały kryzysu

Kryzys psychiczny u dziecka rzadko zaczyna się od jednoznacznych objawów. Częściej przybiera formę stopniowych zmian: wycofania, wahań nastroju, problemów ze snem, zaburzeń apetytu, spadku zaangażowania w naukę czy rezygnacji z dotychczasowych pasji.

– Dzieci i nastolatki potrafią skutecznie maskować swoje cierpienie – mówi dr Luba Ślósarz z Zakładu Humanistycznych Nauk o Zdrowiu UMW, współautorka podręcznika do edukacji zdrowotnej w części poświęconej zdrowiu psychicznemu dzieci i młodzieży oraz profilaktyce uzależnień. – Niestety, w odróżnieniu od osób dorosłych, młodzi ludzie nie mają wystarczającej motywacji wewnętrznej do podjęcia terapii lub nie wiedzą, jak szukać pomocy, co sprawia, że rola czujnego opiekuna jest w tym procesie niezbędna.

Ekspertka zwraca uwagę, że niepokojące mogą być także częste bóle brzucha lub głowy, drażliwość, wybuchy złości, apatia, izolowanie się od domowników czy zmiana sposobu ubierania się. W przypadku samookaleczeń sygnałem ostrzegawczym może być na przykład noszenie długich rękawów nawet w upalne dni.

Szkoła jako pierwsza linia wsparcia

Ponieważ nauczyciele mają z uczniami codzienny kontakt, często jako pierwsi mogą zauważyć zmianę w ich zachowaniu. Problem polega jednak na tym, że system edukacji przez lata nie wyposażał ich w praktyczne narzędzia do pracy z emocjami uczniów i wczesnego reagowania na kryzys. Podręcznik przygotowany przez ekspertów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ma wypełnić tę lukę. Zawiera wskazówki dotyczące rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych, prowadzenia wspierającej rozmowy, wzmacniania poczucia bezpieczeństwa oraz budowania relacji opartej na empatii, uważności i zdrowym autorytecie.

Cyfrowy świat i nowe formy wykluczenia

Na kondycję psychiczną młodych ludzi silnie wpływa także środowisko online. Relacje rówieśnicze w dużej mierze przeniosły się do internetu, gdzie wykluczenie przybiera mniej widoczne dla dorosłych formy: pomijanie w grupach na komunikatorach, usuwanie z list obserwowanych, presję wizerunkową czy publikowanie kompromitujących nagrań.

Długotrwałe korzystanie z internetu stało się dla wielu dzieci podstawowym sposobem kontaktu ze światem, ale również formą ucieczki przed napięciem. Eksperci podkreślają, że brak kontroli nad czasem ekranowym i treściami, z którymi styka się dziecko, może prowadzić do zaburzeń snu, spadku koncentracji, drażliwości i trudności w regulacji emocji.

Od napięcia do autoagresji

Jednym z najbardziej alarmujących sygnałów kryzysu są zachowania autodestrukcyjne, w tym samookaleczenia. Dla części młodych osób stają się one sposobem szybkiego obniżenia napięcia emocjonalnego.

– Gdy napięcie psychiczne staje się nie do zniesienia, zadanie sobie bólu fizycznego może przynieść chwilową ulgę, co organizm zapamiętuje jako skuteczną strategię – wyjaśnia dr Ślósarz.

W takich sytuacjach pomocna bywa terapia dialektyczno-behawioralna, czyli DBT. To podejście terapeutyczne uczy regulacji emocji, tolerowania dyskomfortu i rozwijania bezpiecznych sposobów radzenia sobie w kryzysie. Zamiast autoagresji proponuje techniki angażujące ciało w sposób, który nie wyrządza krzywdy, na przykład kontakt z zimnem, odwracanie uwagi czy ćwiczenia uważnośc

Relacja zamiast zakazów

W profilaktyce zdrowia psychicznego kluczowe znaczenie ma relacja z dorosłym. Ekspertka podkreśla, że same zakazy i kary nie rozwiązują problemu, jeśli dziecko nie otrzymuje alternatywnego, bezpiecznego sposobu radzenia sobie z emocjami.

– Zdrowy dorosły ustala zasady przy współudziale dziecka. Warto prosić je, by samo zaproponowało rozwiązanie problemu – wtedy chętniej tych zasad przestrzega, a przy tym uczy się radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi – podkreśla dr Ślósarz. – Niezwykle istotne jest też zauważanie i nazywanie emocji dziecka, pokazywanie mu, że ma prawo czuć smutek czy złość i że je rozumiemy, nawet jeśli jednocześnie stawiamy granice szkodliwym zachowaniom.

Budowanie odporności psychicznej dziecka to proces wymagający czasu, zaangażowania i konsekwencji. Ważną rolę odgrywają w nim rozmowa, poczucie bezpieczeństwa, wspólnie ustalane zasady oraz aktywność fizyczna, która może wspierać naturalną regulację napięcia i przeciwdziałać obniżeniu nastroju.

Źródło: Komunikat Prasowy