Medicalpress
GIST, czyli nowotwory podścieliskowe przewodu pokarmowego, należą do chorób rzadkich, ale od lat są jednym z najważniejszych przykładów rozwoju medycyny precyzyjnej w onkologii. To właśnie w tej grupie nowotworów szczególnie wyraźnie widać, jak ogromne znaczenie ma nie tylko rozpoznanie choroby, ale także dokładne określenie jej podłoża molekularnego i dobór leczenia do mechanizmu napędzającego rozwój guza.
W 2026 roku w leczeniu GIST szczególne znaczenie mają nowe terapie oceniane w badaniach klinicznych, także tych prowadzonych przez zespół Narodowego Instytutu Onkologii. Jedno z nich – badanie III fazy „PEAK”, oceniające połączenie sunitynibu z bezuklastynibem u chorych po wcześniejszym leczeniu imatynibem. Faza testowa zakończyła się sukcesem, a terapia wykazała istotną poprawę przeżycia wolnego od progresji choroby (PFS) u pacjentów z opornością na imatynib lub jego nietolerancją. Obecnie trwa inne międzynarodowe badanie, w którym oceniany jest velzatinib w drugiej linii leczenia po imatynibie. Do tego badania rekrutowani są także pacjenci w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.

 W ostatnim roku najważniejsze w GIST jest to, że nowe terapie nie są już wyłącznie koncepcją przyszłości, ale realnie wchodzą do badań klinicznych, z których korzystają również polscy pacjenci leczeni w naszym Instytucie. Dla chorych z zaawansowaną chorobą, zwłaszcza po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia, dostęp do takich badań może oznaczać możliwość zastosowania terapii, które nie są jeszcze rutynowo dostępne w codziennej praktyce klinicznej – mówi prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO-PIB.

Po imatynibie potrzebne są kolejne odpowiedzi

Przełomem w leczeniu GIST było odkrycie charakterystycznych mutacji w genach KIT i PDGFRA oraz w tego konsekwencji wprowadzenie terapii celowanych. To zmieniło podejście do choroby, która przez lata była błędnie klasyfikowana i traktowana jak inne typy mięsaków. Dziś GIST jest jednym z najlepiej opisanych przykładów tego, jak diagnostyka molekularna może przełożyć się na skuteczniejsze, bardziej precyzyjne leczenie.

Imatynib pozostaje jednym z fundamentów leczenia systemowego GIST, ale u części pacjentów z czasem dochodzi do progresji choroby. Wtedy konieczne jest zastosowanie kolejnych linii leczenia. Problem polega na tym, że wraz z kolejnymi etapami terapii, kontrola choroby staje się coraz trudniejsza, a możliwości terapeutyczne są bardziej ograniczone.

 GIST jest nowotworem, w którym bardzo dużo zależy od biologii guza. To nie jest jedna, jednorodna choroba. Odpowiedź na leczenie, ryzyko nawrotu i możliwości zastosowania kolejnych terapii zależą m.in. od profilu molekularnego nowotworu. Dlatego tak ważna jest diagnostyka molekularna i leczenie w ośrodku, który ma doświadczenie zarówno w chirurgii, jak i w leczeniu systemowym oraz kwalifikacji pacjentów do badań klinicznych – podkreśla prof. Rutkowski.

Badanie PEAK: ważny sygnał dla leczenia drugiej linii

Jednym z najważniejszych tegorocznych doniesień w GIST są wyniki badania PEAK. Oceniano w nim połączenie sunitynibu z bezuklastynibem u pacjentów z zaawansowanym GIST po wcześniejszym leczeniu imatynibem. Pozytywne wyniki badania wskazują, że skojarzenie dwóch leków może poprawiać kontrolę choroby w porównaniu z dotychczasowym leczeniem samym sunitynibem.

 Wyniki badania PEAK są bardzo istotne, ponieważ dotyczą grupy pacjentów, u których choroba postępuje mimo leczenia imatynibem. To moment, w którym potrzebujemy skuteczniejszych strategii terapeutycznych. Połączenie sunitynibu z bezuklastynibem pokazuje, że dalszy rozwój leczenia celowanego w GIST może realnie zmieniać rokowanie chorych – wyjaśnia prof. Rutkowski.

Jak zaznacza ekspert, pozytywny wynik badania klinicznego nie oznacza jeszcze automatycznie, że dana terapia od razu staje się standardem dostępnym dla wszystkich pacjentów. Jest jednak ważnym krokiem na drodze do zmian w praktyce klinicznej.

 W onkologii droga od wyników badania do powszechnej dostępności terapii wymaga kolejnych decyzji rejestracyjnych i refundacyjnych. Dla pacjentów już dziś kluczowe jest jednak to, aby mieli możliwość leczenia w ośrodkach uczestniczących w badaniach klinicznych. To często daje dostęp do najbardziej nowoczesnych rozwiązań na wcześniejszym etapie ich rozwoju – dodaje prof. Rutkowski, który w NIO pełni także rolę Pełnomocnika Dyrektora ds. Badań Klinicznych. 

NIO-PIB rekrutuje do badania z velzatinibem

Drugim aktualnym kierunkiem badań klinicznych jest velzatinib – nowa terapia oceniana u pacjentów z zaawansowanym lub nieoperacyjnym GIST po wcześniejszym leczeniu imatynibem. Badanie porównuje velzatinib z sunitynibem, czyli lekiem stosowanym w drugiej linii leczenia.

Do badania są obecnie aktywnie rekrutowani pacjenci, także w NIO-PIB w Warszawie. Kwalifikacja odbywa się zgodnie z kryteriami protokołu badania, z uwzględnieniem wcześniejszego leczenia, stanu chorego, charakterystyki nowotworu i wyników badań diagnostycznych.

 Udział w badaniu klinicznym zawsze wymaga bardzo dokładnej kwalifikacji. Nie każdy pacjent może zostać do niego włączony, ale dla części chorych jest to realna szansa na dostęp do terapii, która odpowiada na aktualne wyzwania leczenia GIST, czyli m.in. oporność rozwijającą się po wcześniejszych liniach leczenia – mówi prof. Rutkowski.

Dlaczego ośrodek ma znaczenie?

Nowotwory podścieliskowe przewodu pokarmowego najczęściej rozwijają się w żołądku i jelicie cienkim. Mogą długo nie dawać charakterystycznych objawów. Pacjenci zgłaszają m.in. bóle brzucha, uczucie pełności po posiłkach, krwawienia z przewodu pokarmowego, niedokrwistość, osłabienie, utratę masy ciała, a w bardziej zaawansowanych przypadkach także objawy niedrożności przewodu pokarmowego.

Podstawą skutecznego leczenia pozostaje właściwa diagnostyka i decyzja terapeutyczna podejmowana przez doświadczony zespół. U części pacjentów kluczowe znaczenie ma leczenie chirurgiczne. U innych – zwłaszcza w chorobie zaawansowanej, nieoperacyjnej lub nawrotowej – konieczne jest leczenie systemowe i monitorowanie odpowiedzi na kolejne linie terapii.

W Klinice Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO-PIB pacjenci z GIST są leczeni w modelu wielospecjalistycznym, obejmującym diagnostykę obrazową, patomorfologię, badania molekularne, chirurgię, leczenie systemowe, monitorowanie przebiegu choroby oraz kwalifikację do badań klinicznych.

 W leczeniu GIST nie wystarczy samo rozpoznanie nowotworu. Trzeba wiedzieć, jaki to GIST, jakie ma cechy molekularne (bo już wiemy, że GISTów jest kilka rodzajów), czy można go bezpiecznie operować, czy potrzebne jest leczenie przedoperacyjne, pooperacyjne albo systemowe w chorobie zaawansowanej. Dlatego tak ważne jest, aby pacjent trafił do ośrodka, który ma doświadczenie w prowadzeniu tej grupy chorych – podkreśla prof. Rutkowski.

Badania kliniczne jako część nowoczesnej opieki

Narodowy Instytut Onkologii od lat prowadzi badania kliniczne w obszarze mięsaków i GIST, zarówno jako uczestnik międzynarodowych projektów, jak i ośrodek inicjujący własne badania.

 W chorobach rzadkich badania kliniczne mają szczególne znaczenie. Pozwalają szybciej odpowiadać na pytania, na które standardowa praktyka kliniczna nie daje jeszcze pełnej odpowiedzi. W GIST przez lata obserwowaliśmy ogromny postęp dzięki terapiom celowanym, ale nadal mamy grupy pacjentów, które wymagają nowych opcji leczenia. Dlatego udział polskich ośrodków, w tym NIO-PIB, w międzynarodowych badaniach jest tak ważny – zaznacza prof. Rutkowski.

Ale to nie wszystko – Instytut jest także członkiem europejskiej sieci EURACAN. W ramach której funkcjonuje jako certyfikowany ośrodek referencyjny zajmujący się diagnozowaniem i leczeniem rzadkich nowotworów litych u dorosłych. EURACAN zrzesza 100 wysoce wyspecjalizowanych ośrodków onkologicznych w 25 krajach UE, łącząc pacjentów z ekspertami w celu zapewnienia specjalistycznej diagnozy i leczenia. Dzięki tej współpracy, instytut zapewnia pacjentom dostęp do najnowszych międzynarodowych standardów medycznych, europejskich strategii leczenia oraz badań klinicznych.

To ważne szczególnie w chorobach rzadkich, w których postęp zależy od współpracy wyspecjalizowanych i możliwości włączania pacjentów do badań nad nowymi strategiami leczenia.

Światowy Dzień GIST jest okazją, aby przypomnieć nie tylko o objawach tej choroby i znaczeniu wczesnej diagnostyki, ale także o tym, jak szybko zmienia się leczenie rzadkich nowotworów. GIST pokazuje, że współczesna onkologia coraz częściej nie pyta wyłącznie o to, gdzie znajduje się guz, ale przede wszystkim – jaki mechanizm biologiczny odpowiada za jego rozwój i jak można go zablokować.

 To jest właśnie istota medycyny precyzyjnej. W GIST widzimy ją bardzo wyraźnie: od diagnostyki molekularnej, przez dobór leczenia, po dostęp do badań klinicznych. Dla pacjenta oznacza to bardziej indywidualne podejście i możliwość korzystania z terapii, które jeszcze niedawno były poza zasięgiem – podsumowuje prof. Piotr Rutkowski.

Źródło: NIO

Zespół Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie usunął u 52-letniego pacjenta 20-kilogramowy guz nowotworowy. Choć historia może brzmieć jak medyczna sensacja, dla chirurgów onkologicznych zajmujących się mięsakami to część codziennej praktyki. Specjaliści podkreślają, że w przypadku rzadkich nowotworów tkanek miękkich kluczowe znaczenie ma leczenie w wyspecjalizowanych ośrodkach referencyjnych, gdzie doświadczenie zespołu i dostęp do wielodyscyplinarnej opieki bezpośrednio wpływają na rokowanie pacjentów.
To nasza codzienna praca”. Jednocześnie jest to dobra okazja, aby przypomnieć, że leczenie dużych guzów – szczególnie w przebiegu rzadkich nowotworów, takich jak mięsaki – powinno odbywać się w wyspecjalizowanych ośrodkach referencyjnych – mówi prof. Piotr Rutkowski, chirurg onkologiczny, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii. Mięsaki – rzadkie, ale wymagające Mięsaki to nowotwory wywodzące się z tkanek łącznych – mięśni, tkanki tłuszczowej, włóknistej, naczyń krwionośnych czy nerwów.

W przeciwieństwie do częstszych nowotworów nabłonkowych (raków) stanowią niewielki odsetek wszystkich rozpoznań onkologicznych. U dorosłych odpowiadają za około 1 procent nowotworów złośliwych, u dzieci i młodzieży – za kilka procent. W Polsce rozpoznaje się rocznie około półtora tysiąca przypadków mięsaków tkanek miękkich i kości. Wiele ich podtypów to nowotwory rzadkie, a część należy do kategorii tzw. nowotworów ultrarzadkich. Rzadkość choroby powoduje, że w wielu ośrodkach lekarze mają z nią do czynienia sporadycznie, czasem raz w całym okresie aktywności zawodowej. Tymczasem doświadczenie, prawidłowa diagnostyka i właściwa kwalifikacja do leczenia mają w przypadku mięsaków fundamentalne znaczenie – podkreśla prof. Rutkowski. Objawem choroby jest najczęściej powiększający się, niebolesny guz.

W przypadku mięsaków przestrzeni zaotrzewnowej przez długi czas może on nie dawać wyraźnych dolegliwości, a pierwsze symptomy bywają niespecyficzne – uczucie pełności, powiększenie obwodu brzucha, spadek wydolności organizmu. Zdarza się, że zmiana jest mylona z otyłością lub łagodnym rozrostem tkanek. Tak było również w przypadku 52-letniego pacjenta operowanego w Instytucie. Rosnący brzuch przez dłuższy czas interpretowano jako przyrost masy ciała. Dopiero wykonanie badań obrazowych oraz biopsji gruboigłowej pozwoliło na postawienie właściwego rozpoznania. Podstawą jest szybkie wykonanie badań obrazowych i biopsji pod kontrolą USG lub tomografii komputerowej. Diagnostyka nie powinna trwać miesiącami. Im szybciej rozpoznamy mięsaka, tym większe są szanse na skuteczne leczenie – zaznacza profesor.

Skala doświadczenia ma znaczenie Klinika Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii należy do grona najbardziej doświadczonych ośrodków w Europie w leczeniu dużych mięsaków, w tym nowotworów przestrzeni zaotrzewnowej. Zespół wykonuje rocznie około 35–40 operacji pierwotnych guzów tego typu, co – według danych kliniki – plasuje warszawski ośrodek na drugim miejscu w Europie pod względem liczby takich zabiegów. Operowane guzy mają przeciętnie 25–50 centymetrów średnicy, jednak zdarzają się zmiany osiągające 60–70 centymetrów. Największy nowotwór usunięty przez zespół przekraczał 70 centymetrów długości. W ośrodku referencyjnym duży guz nie jest wydarzeniem medialnym, lecz wyzwaniem klinicznym, do którego jesteśmy przygotowani. Kluczowe znaczenie mają doświadczenie zespołu i powtarzalność procedur – mówi prof. Rutkowski.

Leczenie takich nowotworów niejednokrotnie wymaga operacji wielonarządowych, często z rekonstrukcją naczyń i współpracą z chirurgami naczyniowymi. To proces odbywający się przy ścisłej koordynacji wielu specjalistów – chirurgów onkologicznych, radiologów, patomorfologów, anestezjologów, specjalistów żywienia klinicznego i rehabilitantów. Wymaga również właściwego przygotowania chorego, tzw. prehabilitacji. Wyniki potwierdzają skuteczność Doświadczenie przekłada się na konkretne efekty kliniczne. Dzięki rygorystycznemu przygotowaniu chorych i standaryzacji postępowania odsetek powikłań w klinice wynosi około 12 procent, przy średniej światowej w wyspecjalizowanych ośrodkach sięgającej około 20 procent. Jeszcze istotniejsze są wyniki odległe. W ośrodkach referencyjnych szanse na przeżycie i wyleczenie nawet w przypadku dużych mięsaków sięgają około dwóch trzecich pacjentów. Leczenie poza takimi centrami może oznaczać nawet o około 25 procent gorsze rokowanie. W przypadku nowotworów rzadkich liczba wykonywanych zabiegów bezpośrednio koreluje z wynikami leczenia. To zjawisko potwierdzone w wielu analizach międzynarodowych. Dlatego koncentracja leczenia w ośrodkach referencyjnych jest tak ważna – podkreśla prof. Rutkowski.

Krajowa Sieć Onkologiczna – systemowe wsparcie pacjentów Znaczenie właściwego kierowania pacjentów do odpowiednich placówek podkreśla również funkcjonowanie Krajowej Sieci Onkologicznej. Jej celem jest usprawnienie organizacji leczenia nowotworów w Polsce, poprawa współpracy między ośrodkami oraz zapewnienie pacjentom dostępu do leczenia w miejscach o najwyższym stopniu referencyjności. W przypadku nowotworów rzadkich model ten ma szczególne znaczenie. Skupienie diagnostyki i leczenia w wyspecjalizowanych centrach pozwala na lepsze wyniki terapeutyczne i ograniczenie ryzyka powikłań – przekonuje prof. Rutkowski.

Narodowy Instytut Onkologii jest członkiem europejskiej sieci referencyjnej dla nowotworów rzadkich EURACAN. Sieć ta zrzesza wiodące ośrodki zajmujące się leczeniem mięsaków i innych rzadkich nowotworów, umożliwiając wymianę doświadczeń, analizę wyników leczenia i wdrażanie wspólnych standardów. Nasze wyniki są raportowane i porównywane z najlepszymi ośrodkami w Europie. To stały proces doskonalenia jakości leczenia. Pacjent powinien mieć pewność, że trafia do miejsca, które działa według najwyższych standardów – mówi kierownik kliniki. Najważniejsze jest rokowanie pacjenta Ani historia 52-letniego pacjenta operowanego w grudniu, ani historie pacjentów, u których usunięto kilkudziesięciocentymetrowe zmiany, nie są więc opowieścią o „rekordowym guzie”, lecz przykładem tego, jak kluczowe znaczenie mają właściwa diagnostyka i skierowanie chorego do doświadczonego ośrodka.

Najistotniejsze nie jest to, jak duży był guz, lecz to, czy pacjent trafił tam, gdzie mógł otrzymać kompleksowe, bezpieczne i radykalne leczenie. W przypadku mięsaków miejsce terapii może realnie decydować o szansach na przeżycie – podsumowuje prof. Piotr Rutkowski. Czym jest ośrodek referencyjny Ośrodek referencyjny to wyspecjalizowana placówka medyczna o najwyższym poziomie kompetencji w danej dziedzinie, dysponująca zaawansowaną infrastrukturą, wysoko wykwalifikowaną kadrą oraz dużym doświadczeniem w diagnozowaniu i leczeniu rzadkich, skomplikowanych lub szczególnie trudnych przypadków klinicznych. Tego typu jednostki stanowią punkt odniesienia dla innych placówek ochrony zdrowia i często wyznaczają standardy postępowania medycznego. Ośrodki referencyjne odgrywają istotną rolę w systemie opieki zdrowotnej, ponieważ przejmują pacjentów wymagających specjalistycznej wiedzy, interdyscyplinarnej oceny lub zastosowania technologii niedostępnych w jednostkach niższego stopnia. Zwykle pracują w nich zespoły wielospecjalistyczne, co pozwala prowadzić diagnostykę i leczenie w sposób kompleksowy, zgodny z aktualną wiedzą medyczną. Poza działalnością kliniczną ośrodki referencyjne często realizują również zadania naukowe: prowadzą badania, szkolą personel medyczny, opracowują wytyczne i procedury oraz biorą udział w projektach rozwojowych i badaniach klinicznych. W wielu systemach ochrony zdrowia ich status wiąże się także z dodatkowymi wymaganiami dotyczącymi jakości świadczeń, sprawozdawczości i monitorowania wyników leczenia.

Źródło: NIO

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (UMW) jest liderem ośmioletniego projektu LiBRha – „Liquid biopsy and comprehensive molecular testing of pediatric soft tissue sarcoma in Poland to improve diagnosis, risk stratification and outcome”. To największe w Polsce i jedno z nielicznych w Europie przedsięwzięć, które tak kompleksowo zajmuje się nowotworami tkanek miękkich u dzieci, łącząc nowoczesną diagnostykę molekularną, biopsję płynną i centralizację oceny histopatologicznej.
Projekt o wartości ponad 26,2 mln zł będzie realizowany w latach 2025–2033 z udziałem 18 ośrodków onkologii i hematologii dziecięcej w Polsce. Już sama skala i konstrukcja projektu pokazują próbę trwałej zmiany standardu opieki nad dziećmi z mięsakami tkanek miękkich.

– Chcemy, aby dostęp do pełnej diagnostyki molekularnej i biopsji płynnej nie dotyczył pojedynczych ośrodków, ale był elementem codziennej praktyki klinicznej w całym kraju – podkreśla prof. Bernarda Kazanowska z Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej UMW, kierownik projektu LiBRha. – Mięsaki tkanek miękkich występują rzadko, wymagają ogromnego doświadczenia diagnostycznego i ścisłej współpracy zespołów. Ten projekt ma stworzyć takie warunki na poziomie systemowym.

Wyzwanie diagnostyczne

Mięsaki tkanek miękkich (ang. soft tissue sarcoma, STS) to niezwykle heterogenna grupa nowotworów złośliwych, występujących zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Stanowią ok. 7% wszystkich nowotworów złośliwych u dzieci. Mogą rozwijać się w każdej lokalizacji ciała, co już na wstępie utrudnia diagnostykę. Światowa Organizacja Zdrowia wyróżnia ponad 70 podtypów histologicznych, a wraz z rozwojem technologii molekularnych odkrywane są kolejne, definiowane głównie przez charakterystyczne zmiany genetyczne lub epigenetyczne. W pediatrii szczególnie istotnym nowotworem jest mięsak prążkowanokomórkowy (ang. rhabdomyosarcoma, RMS), który stanowi około 70% wszystkich STS u dzieci. W Polsce to ok. 80 nowych zachorowań rocznie. Z punktu widzenia systemu to niewiele, ale w praktyce klinicznej oznacza ogromne wyzwanie: rzadkość choroby, duża różnorodność obrazów klinicznych, histopatologicznych i molekularnych oraz konieczność odpowiedniego doświadczenia.

Etiologia mięsaków tkanek miękkich pozostaje w dużej mierze nieznana. Większość przypadków RMS u dzieci ma charakter sporadyczny, ale wiadomo, że pewne zespoły genetyczne istotnie zwiększają ryzyko zachorowania. Do najważniejszych należą m.in. zespół Li-Fraumeni, zespół Costello, zespół Noonan, zespół Beckwitha-Wiedemanna, zaburzenia związane z genem DICER1, a także nerwiakowłókniakowatość typu I. Ta wiedza jest już uwzględniana w praktyce klinicznej, jednak konieczne jest postawienie prawidłowego rozpoznania, aby odpowiednio kwalifikować do terapii i prowadzić długoterminowy nadzór.

– W wielu przypadkach wciąż opieramy się głównie na histopatologii, klasycznym obrazowaniu i czynnikach klinicznych, takich jak wiek, lokalizacja guza czy stopień zaawansowania choroby. To za mało, jeśli chcemy naprawdę precyzyjnie oceniać reakcje na leczenie, ryzyko nawrotu i zmniejszyć toksyczność terapii u konkretnego dziecka – wyjaśnia prof. Kazanowska.

Biopsja płynna

Projekt LiBRha ma tę sytuację zmienić, wprowadzając do praktyki pediatrycznej onkologii w Polsce zaawansowane, a jednocześnie wystandaryzowane metody diagnostyki molekularnej. W przypadku nowotworów tkanek miękkich planowane jest kompleksowe profilowanie obejmujące sekwencjonowanie całego genomu (WGS) i eksomu (WES), analizę transkryptomu (RNA-seq) oraz metylacji DNA. Tego typu podejście pozwala nie tylko na potwierdzenie rozpoznania i ocenę podtypów histopatologicznych, ale także na identyfikację nowych markerów prognostycznych i predykcyjnych. Dane molekularne stają się podstawą do precyzyjnej stratyfikacji ryzyka, wykraczającej poza klasyczne kategorie niskiego, pośredniego i wysokiego ryzyka, które dotąd opierały się głównie na parametrach kliniczno-patologicznych.

Kluczową innowacją, która odróżnia LiBRha od większości dotychczasowych projektów, jest systemowe wdrożenie biopsji płynnej (ang. liquid biopsy, LB) w Polsce jako narzędzia monitorowania leczenia dzieci z mięsakiem prążkowanokomórkowym. Biopsja płynna polega na analizie krążącego we krwi DNA nowotworowego (ctDNA). W praktyce oznacza to, że zamiast każdorazowo sięgać po kolejne, często obciążające inwazyjne procedury diagnostyczne, lekarze mogą śledzić dynamikę choroby za pomocą analizy krwi.

– Biopsja płynna pozwala nam zajrzeć w „molekularne życie” nowotworu bez konieczności powtarzania zabiegów chirurgicznych i narażania dziecka na dodatkowe znieczulenia i ryzyko powikłań – tłumaczy prof. Kazanowska. – Daje możliwość wykrycia i monitorowania choroby resztkowej (ang. minimal residual disease, MRD), identyfikacji braku remisji lub wczesnego nawrotu, zanim będzie widoczny w badaniach obrazowych i klinicznych. W przypadku np. dodatniego wyniku minimalnej choroby resztkowej przy pozornie pełnej remisji klinicznej i radiologicznej, możliwe będzie rozważenie intensyfikacji terapii lub zastosowania alternatywnych sposobów leczenia. Z kolei brak wykrywalnego ctDNA może stać się podstawą do ograniczenia toksyczności terapii przez zmianę sposobu leczenia. W pediatrii, gdzie każdy dodatkowy cykl leczenia może przełożyć się na późniejsze powikłania, takie jak uszkodzenie mięśnia sercowego, kanalików nerkowych, bezpłodność czy wtórne nowotwory, jest to szczególnie istotne.

Aby to osiągnąć, projekt LiBRha został zaplanowany jako prospektywne, wieloośrodkowe badanie obejmujące wszystkie ośrodki onkologii i hematologii dziecięcej w Polsce – łącznie 18 jednostek. Oznacza to, że dzieci z mięsakiem tkanek miękkich będą mogły zostać objęte jednolitym protokołem diagnostycznym i terapeutycznym. Liderem klinicznym projektu jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, który odpowiada za prowadzenie badań, gromadzenie danych klinicznych oraz analizę wyników. Uczelnia dysponuje rozbudowaną infrastrukturą badawczą, doświadczeniem w prowadzeniu badań klinicznych oraz ugruntowaną pozycją w krajowych i międzynarodowych rankingach, co zwiększa szansę na utrzymanie wysokiej jakości realizacji projektu przez pełne osiem lat.

Nowa infrastruktura

Drugim filarem projektu jest Uniwersytet Medyczny w Łodzi, który pełni funkcję centralnego ośrodka referencyjnego w zakresie patologii i biologii molekularnej mięsaków tkanek miękkich u dzieci. To tam będzie trafiał materiał biologiczny od współpracujących ośrodków, który zostanie poddany standaryzowanej ocenie histopatologicznej oraz molekularnej. Centralizacja diagnostyki umożliwi ujednolicenie kryteriów rozpoznania i przełożenie ich na schematy terapeutyczne.

Równolegle w Łodzi powstanie ogólnopolski biobank materiału biologicznego STS, obejmujący zarówno tkanki guza, jak i próbki krwi, szpiku kostnego, płynu mózgowo-rdzeniowego. Biobank stanie się docelowo zasobem nie tylko na potrzeby LiBRha, ale również przyszłych projektów badawczych, w tym potencjalnych badań translacyjnych i międzynarodowych.

Trzecim partnerem jest fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”. W ramach LiBRha odpowiada za stworzenie i koordynację nowoczesnego systemu zarządzania danymi oraz zbudowanie sieci Data Administrators Network – osób czuwających nad jakością, kompletnością i bezpieczeństwem danych medycznych. Równolegle fundacja włącza projekt w kontekst istniejącej już ogólnopolskiej bazy danych nowotworów pediatrycznych „Hope for Children”, co znacząco zwiększa potencjał analityczny całego przedsięwzięcia.

Fundacja ma za zadanie także dbać o jasną komunikację z rodzinami, przejrzyste procedury uzyskiwania zgody na udział w badaniu oraz czujną ocenę opinii uczestników. W praktyce oznacza to m.in. przygotowanie zrozumiałych materiałów informacyjnych, wsparcie psychologiczne w podejmowaniu decyzji o udziale w badaniu oraz stałą edukację na temat sensu badań molekularnych i biopsji płynnej.

– Rodzice często pytają, czy naprawdę potrzebujemy kolejnych badań, skoro guz został już rozpoznany i leczony. Odpowiadamy, że to właśnie dzięki lepszemu zrozumieniu biologii nowotworu możemy bezpiecznie zmniejszyć intensywność leczenia u jednego dziecka, a u innego w porę je wzmocnić – zaznacza prof. Kazanowska.

Znaczenie projektu LiBRha wykracza daleko poza indywidualne korzyści dla poszczególnych pacjentów. Dzięki centralizacji diagnostyki, utworzeniu biobanku, włączeniu biopsji płynnej do standardu monitorowania RMS i integracji danych w ogólnopolskiej bazie, polska onkologia dziecięca zyskuje infrastrukturę porównywalną z wiodącymi ośrodkami w Europie. Jednocześnie projekt ma szansę stać się modelem, który będzie można przenieść na inne grupy nowotworów rzadkich w pediatrii, takich jak guzy kości, nowotwory ośrodkowego układu nerwowego i inne.

Nie bez znaczenia jest także komponent badań nad predyspozycją do nowotworzenia, przewidziany w ramach szerokich analiz genomowych. Określenie indywidualnych uwarunkowań genetycznych dziecka pozwoli objąć odpowiednim nadzorem nie tylko pacjenta, lecz także jego rodzinę, a w razie potrzeby wprowadzić działania profilaktyczne lub programy wczesnego wykrywania innych nowotworów. To kolejny krok w stronę medycyny spersonalizowanej, w której leczenie, diagnostyka i profilaktyka są zsynchronizowane i oparte na wspólnym, molekularnym „języku”.

– Rzadkie nowotwory dziecięce wymagają wyjątkowo przemyślanego podejścia. Nie możemy pozwolić sobie na przypadkowość decyzji, bo margines błędu jest bardzo wąski. LiBRha ma nam dostarczyć narzędzi, dzięki którym każda decyzja terapeutyczna będzie maksymalnie dobrze uzasadniona biologicznie i klinicznie – podsumowuje prof. Kazanowska.

Projekt LiBRha znalazł się na pierwszym miejscu listy rankingowej konkursu Agencji Badań Medycznych na projekty niekomercyjne o wysokim potencjale wdrożeniowym. Ten sukces to nie tylko dowód wysokiej jakości merytorycznej wniosku, lecz także wyraz zaufania do kompetencji polskich zespołów zajmujących się onkologią dziecięcą. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, jako lider konsorcjum, umacnia tym samym swoją pozycję instytucji wyznaczającej kierunki rozwoju badań klinicznych i diagnostyki pediatrycznej w kraju. Współpraca z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi i Fundacją „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” tworzy unikalną synergię wiedzy, doświadczenia i wrażliwości na potrzeby pacjentów. Jeżeli założenia projektu zostaną zrealizowane zgodnie z planem, za kilka lat biopsja płynna i zaawansowane profilowanie molekularne mogą stać się w Polsce fundamentem nowoczesnej opieki nad dziećmi z mięsakami tkanek miękkich.

Źródło: Komunikat Prasowy

Agencja Badań Medycznych ogłosiła wyniki konkursu ABM/2024/2 na niekomercyjne badania kliniczne i eksperymenty badawcze w onkologii. Spośród 84 złożonych wniosków, dofinansowanie w łącznej kwocie niemal 550 mln zł otrzymało 18 najbardziej innowacyjnych projektów. Zwycięskie badania dotyczą m.in. leczenia rzadkich i agresywnych nowotworów piersi, nowotworów dziecięcych, raka tarczycy oraz porównania chirurgii robotycznej i radioterapii u chorych na raka nerki. Inicjatywa ABM ma na celu rozwój innowacyjnych terapii i diagnostyki, a także wzmacnianie pozycji polskiej nauki w międzynarodowym środowisku medycznym

Zastępca Prezesa ds. finansowania badań Pan Ireneusz Staroń zatwierdził listę rankingową, zawierającą wyniki Konkursu na niekomercyjne badania kliniczne i eksperymenty badawcze w obszarze onkologii (ABM/2024/2). Na podstawie listy rankingowej sporządzonej w wyniku przeprowadzenia procedury konkursowej rekomendację do dofinansowania w Konkursie otrzymało 18 projektów, dla których łączna kwota dofinansowania wynosi 547 579 473,75 zł.

W obliczu rosnącej zachorowalności na choroby nowotworowe i wyzwań związanych z finansowaniem leczenia, Agencja Badań Medycznych postawiła na wsparcie innowacyjnych, niekomercyjnych badań klinicznych w obszarze onkologii. Konkurs, którego nabór trwał od czerwca do listopada 2024 r., spotkał się z dużym zainteresowaniem środowiska naukowego – wpłynęły 84 wnioski o łącznej wartości przekraczającej 2,1 miliarda złotych. Do oceny merytorycznej zakwalifikowano 69 z nich.

Spośród nich do dofinansowania zakwalifikowano 18 projektów, które otrzymają łącznie 547 579 473,75 zł. Zwycięskie propozycje obejmują m.in. rozwój radiofarmaceutyków, diagnostykę molekularną, biopsję płynną, porównanie technik leczenia raka oraz badania nad nowotworami dziecięcymi i rzadkimi chorobami onkologicznymi.

Pomimo postępu jaki dokonał się w obszarze onkologii w ostatnich latach, zachorowalność na choroby nowotworowe rośnie z roku na rok, stanowiąc jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie.

Zgodnie z raportem Narodowego Instytutu Onkologii ogólna umieralność spowodowana chorobami nowotworowych w Polsce jest o 15% wyższa od średniej Unii Europejskiej i zmniejsza się wolniej niż średnia unijna. Powyższe analizy wskazują na potencjalne problemy w diagnozowaniu i w dostępie do skutecznego leczenia.

– Naszą ideą jest wspieranie najlepszych i najbardziej  innowacyjnych projektów, które zapewnią pacjentom dostęp do terapii, często w inny sposób nieosiągalnych. Wspieramy badania, które mają szanse na opublikowanie wyników we wiodących, opiniotwórczych czasopismach międzynarodowych i które wpłyną na to, że polska medycyna będzie widoczna na świecie. Polscy naukowcy pokazują, że ich pomysły są konkurencyjne na skalę światową. W ramach konkursu na niekomercyjne badania w onkologii obserwujemy dużą reprezentację projektów z zakresu diagnostyki obrazowej skupionych na wczesnym wykrywaniu nowotworów, na monitorowaniu terapii za pomocą AI i medycyny nuklearnej – podkreślał prof. Wojciech Fendler – Prezes Agencji Badań Medycznych podsumowując wyniki konkursu podczas konferencji.

– W Europie Zachodniej ok. 40% badań klinicznych to badania niekomercyjne. Jeszcze kilka lat temu, przed 2019 r. niekomercyjne badania w Polsce stanowiły poniżej 2%. W tej chwili zbliżamy się do ok. 10%. Przed nami jeszcze długa droga, ale ta zmiana pokazuje, jak duży mamy potencjał intelektualny polskich badaczy. To nie tylko publikacje. To przede wszystkim nowe rozwiązania, które mogą zostać wdrożone do opieki zdrowotnej – podsumowuje prof. Piotr Rutkowski, Klinika Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych.

Nowe możliwości leczenia jednego z najbardziej agresywnych nowotworów piersi

Co roku w Polsce diagnozowanych jest 20 tys. nowych przypadków raka piersi. To choroba niejednorodna, w której wyróżniamy różne podtypy. Jednym z nich jest potrójnie ujemny rak piersi, który dotyczy ok. 10-15% wszystkich pacjentek. 

Potrójnie ujemny rak piersi to agresywny nowotwór, z wysokimi zdolnościami do rozmnażania się komórek nowotworowymi, co w połączeniu z ograniczonymi możliwościami leczenia prowadzi do najgorszego rokowania wśród podtypów raka piersi.

– Potrójnie ujemny rak piersi to szczególny rodzaj nowotworu, bo charakteryzuje się wyraźnie większa agresywnością. Ograniczenie możliwości terapeutycznych z powodu braku ukierunkowanego leczenia hormonalnego czy antyHER2, które są dostępne w przypadku raków piersi posiadających te receptory niestety skutkuje najgorszym rokowaniem spośród wszystkich podtypów raka piersi, a ryzyko nawrotu tej choroby jest trzy krotnie wyższe w stosunku do innych raków piersi –
podsumowywał prof. Zbigniew Adamczewski, Zakład Medycyny Nuklearnej, Uniwersytet Medyczny w Łodzi.

Konsorcjum, w którym liderem jest Narodowe Centrum Badań Jądrowych wraz z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi w ramach dofinansowania Agencji Badań Medycznych przeprowadzi badanie korelacji pomiędzy wyjściowym poziomem gromadzenia radiofarmaceutyku 99mTc-PSMA-T4 w guzie piersi a skutecznością chemioterapii przedoperacyjnej w potrójnie ujemnym raku piersi. Zastosowanie 99mTc-PSMA-T4 w diagnostyce pacjentów z potrójnie ujemnym rakiem piersi może stanowić wartość prognostyczną i rokowniczą dla schematu leczenia i może pomóc w podejmowaniu trafnych decyzji klinicznych, dostosowanych do indywidualnych potrzeb pacjentek.

Szansa na postęp w leczeniu rzadkich nowotworów dziecięcych

Mięsaki tkanek miękkich u dzieci, w tym mięsaki prążkowanokomórkowe, to rzadkie i bardzo złożone nowotwory, których rozpoznanie i leczenie stanowi ogromne wyzwanie. Mimo wysiłku europejskich grup terapeutycznych i znaczącego postępu w terapii innych pediatrycznych chorób onkologicznych, w ciągu ostatnich 20 lat nie udało się poprawić wyników leczenia mięsaków, w grupie wysokiego ryzyka i chorobie rozsianej.  Brakuje ujednoliconych metod diagnostycznych pozwalających szybko, i precyzyjnie zidentyfikować ryzyko i dobrać skuteczną terapię. Projekt LiBRha (z ang. Liquid biopsy for Rhabdomyosarcoma), który znalazł się na pierwszym miejscu listy rankingowej Agencji Badań Medycznych, to ogromny krok naprzód dla onkologii dziecięcej. To pierwsze tego typu badanie w Europie i na Świecie skierowane do populacji pediatrycznej.

Przez najbliższe lata konsorcjum lekarzy i ekspertów, będzie przeprowadzać nowoczesne badania molekularne komórek nowotworowych i monitorować chorobę za pomocą płynnej biopsji – innowacyjnej metody, która pozwala wykrywać obecność komórek nowotworowych  lub fragmentów DNA w krwi pacjenta, w trakcie leczenia bez konieczności wykonywania tradycyjnych, inwazyjnych biopsji.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Bernarda Kazanowska, Zastępca Kierownika Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: – LiBRha pozwala nam po raz pierwszy na tak szerokie wykorzystanie nowoczesnej diagnostyki molekularnej (sekwencjonowanie całego genomu, profilowanie metylacji DNA) i biopsji płynnej w leczeniu wszystkich dzieci w Polsce z mięsakami tkanek miękkich. Dzięki temu możemy nie tylko precyzyjniej diagnozować, ale też szybciej i skuteczniej reagować na zmiany w przebiegu choroby. To milowy krok w stronę bardziej spersonalizowanego, skutecznego i bezpiecznego leczenia najmłodszych pacjentów onkologicznych.

W ramach projektu powstanie także ogólnopolski Biobank dla pediatrycznych nowotworów tkanek miękkich, jako zasób materiałowy do przyszłych badań i innowacji, a także centralny ośrodek referencyjny diagnostyki patologicznej tych nowotworów z oceną predyspozycji do nowotworzenia. Wierzymy, że wyznaczy to nowe kierunki dla europejskich i globalnych strategii leczenia nowotworów wieku dziecięcego.

Spersonalizowane leczenie raka tarczycy

Rak rdzeniasty tarczycy  to rzadki nowotwór, który stanowi zaledwie 5% wszystkich przypadków raka tarczycy, ale odpowiada aż za 13,4% zgonów związanych z tą chorobą. W zaawansowanym stadium leczenie chirurgiczne często nie jest możliwe. Dostępne terapie –zazwyczaj jedynie tymczasowo stabilizują chorobę, nie wpływając znacząco na długość przeżycia. Nowsze, skuteczniejsze leki, działają tylko u pacjentów z określonymi mutacjami w genie RET, co oznacza, że większość chorych z zawansowanym rakiem rdzeniastym tarczycy nadal pozostaje bez skutecznej terapii.

– Rdzeniasty rak tarczycy to w pewnym sensie nowotwór sierocy. W przeciągu ostatnich 20-30 lat nie udawało się rozpoznawać pacjentów we wcześniejszej fazie choroby, a skuteczność leczenia tej choroby nie uległa poprawie. Zastosowanie proponowanego przez nas radiofarmaceutyka w diagnostyce i terapii, ma na celu zwiększenie skuteczności leczenia zaawansowanego rdzeniastego raka tarczycy – podkreślała prof. Alicja Hubalewska-Dydejczyk, Katedra i Klinika Endokrynologii, Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum.

W ramach badania, w którym liderem jest Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum zostanie podjęta próba opracowania i wdrożenia nowatorskiej formy leczenia opartej na terapii celowanej molekularnie. Kluczowy dla jej opracowania jest fakt, że ponad 90% komórek raka rdzeniastego tarczycy wykazuje nadekspresję receptora dla gastryny (CCK2R). Otwiera to drogę do zastosowania radiofarmaceutków, które wiążąc się w sposób celowany do receptora na powierzchni komórek nowotworowych, dzięki dostarczonemu promieniowaniu jonizującemu, selektywnie je niszczą.

Projekt realizowany będzie w konsorcjum  z Narodowym Centrum Badań Jądrowych, Narodowym Instytutem Onkologii im. Marii Skłodowskiej‐Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Oddział w Gliwicach oraz Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach.

Oczekiwanym wynikiem badania będzie opracowanie i pierwsze zastosowanie kliniczne terapii celowanej molekularnie dedykowanej pacjentom z zaawansowanym, nieoperacyjnym rakiem rdzeniastym tarczycy.

Porównanie chirurgii robotycznej i nowoczesnej radioterapii u chorych na raka nerki

Rak nerki to coraz większe wyzwanie w onkologii, a liczba zachorowań na ten nowotwór systematycznie rośnie. Standardem leczenia we wczesnym stadium choroby jest częściowe usunięcie nerki – zabieg chirurgiczny, który pozwala zachować funkcję narządu. Obecnie coraz częściej stosuje się technikę wspomaganą robotycznie, która zwiększa precyzję operacji i zmniejsza ryzyko powikłań.

Alternatywą dla leczenia operacyjnego może być nowoczesna, nieinwazyjna radioterapia stereotaktyczna, która precyzyjnie niszczy guz za pomocą wysokich dawek promieniowania, oszczędzając przy tym zdrowe tkanki. Choć metoda ta została już uznana za bezpieczną i skuteczną u pacjentów niekwalifikujących się do operacji, nie wiadomo jeszcze, czy może być równie dobrym rozwiązaniem u chorych operacyjnych.

Celem badania RAPSTAR realizowanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny jest porównanie skuteczności operacji robotycznej i radioterapii u pacjentów z wczesnym rakiem nerki, którzy kwalifikują się do leczenia chirurgicznego. Główne pytanie brzmi: która z metod lepiej chroni funkcję nerek, zapewniając jednocześnie skuteczne leczenie nowotworu i dobrą jakość życia.

– Częstość występowania nowotworu nerki rośnie dynamicznie zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Dane pokazują, że trend ten będzie się utrzymywał i wkrótce będziemy obserwować ośmiokrotny wzrost, w porównaniu do lat 80., jeśli chodzi o częstość występowania tego nowotworu. Dzięki ABM możliwa jest realizacja projektu, który ma na celu porównanie chirurgii robotowej z radioterapią  stereotaktyczną (zaawansowana technika radioterapii, która polega na precyzyjnym dostarczaniu wysokich dawek promieniowania do guza lub zmiany patologicznej, minimalizując jednocześnie narażenie otaczających zdrowych tkanek) u chorych z operacyjnym nowotworem. Dotychczas prowadzono badanie wykorzystania radioterapii stereotaktycznej wyłącznie u chorych nieoperacyjnych, a wyniki te możemy określić jako znakomite. To, co jest najważniejsze – obecnie nigdzie na świecie nie toczy się badanie, które porównywałoby te dwie metody ze sobą u chorych z operacyjnym nowotworem – podsumowywał dr Bartłomiej Tomasik, Katedra i Klinika Onkologii i Radioterapii, Gdański Uniwersytet Medyczny.

RAPSTAR ma na celu dostarczenie najwyższej jakości dowodów, które pomogą lekarzom i pacjentom podejmować świadome decyzje terapeutyczne oraz dobrać leczenie najlepiej dopasowane do potrzeb chorego.

Pacjenci kluczowym partnerem w realizacji badań

Podczas wydarzenia podkreślano także istotną rolę organizacji pacjenckich w procesie planowania i realizacji badań klinicznych.

– W badaniach klinicznych ważni są badacze, których projekty wspieramy, ale to udział pacjentów jest kluczowy dla powodzenia tych projektów, dla rekrutacji oraz upowszechniania wiedzy o nich. W ramach 6 wybranych w ramach konkursu projektów rolę konsorcjanta pełnią organizacje pacjenckie. To zaangażowanie jest  dla nas szczególnie istotne – podkreślał prof. Wojciech Fendler – Prezes Agencji Badań Medycznych podczas konferencji.

– Organizacje pacjenckie mogą pełnić bardzo różne role w badaniach naukowych – nie tylko te klasyczną, kluczową rolę reprezentowania pacjenta, ale także mogę wykorzystywać swoje kompetencje organizacyjne, techniczne, czy analityczne. Dzięki temu, że organizacje pacjenckie współpracują od samego początku z organizacjami naukowymi i badawczymi, perspektywa pacjenta jest od początku brana pod uwagę na każdym etapie badania. To dla nas bardzo ważne – komentowała Anna Król, Dyrektor Departamentu Data Science, Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.

Konkurs ABM/2024/2 to największe w historii wsparcie dla niekomercyjnych badań onkologicznych w Polsce. Zwycięskie projekty otwierają nowe możliwości w leczeniu nowotworów piersi, tarczycy, mięsaków dziecięcych i raka nerki. Szczególny nacisk położono na personalizację terapii, rozwój medycyny nuklearnej i diagnostyki molekularnej, w tym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Innowacyjne podejście, obecność organizacji pacjenckich jako partnerów oraz planowane utworzenie centralnych biobanków i baz danych pokazują, że Polska dołącza do grona państw stawiających na nowoczesną onkologię opartą na dowodach.

Źródło: ABM
Foto: ABM

Lipiec na całym świecie obchodzony jest jako Miesiąc Świadomości Mięsaków (Sarcoma Awareness Month). To czas, kiedy w sposób szczególny zwraca się uwagę na rzadkie, ale wyjątkowo trudne w leczeniu nowotwory wywodzące się z tkanek miękkich i kości. Mięsaki mogą rozwijać się niemal w każdej części ciała – zarówno u dzieci, jak i dorosłych – a ich objawy często pozostają niezauważone aż do momentu zaawansowanego stadium choroby
Rozpoznanie mięsaków nie należy do łatwych, a leczenie wymaga zaangażowania wielu specjalistów i zastosowania nowoczesnych metod diagnostycznych, w tym badań molekularnych. W Polsce pacjenci mają dostęp do takiej diagnostyki w ramach Europejskiej Sieci Ośrodków Referencyjnych EURACAN – ośrodkiem koordynującym jest Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. NIO uczestniczy również w międzynarodowych badaniach nad nowymi strategiami leczenia, w tym mięsaków zaotrzewnowych, oraz wdraża innowacyjne terapie, takie jak immunoterapia w leczeniu mięsaków.

Jak podkreśla prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii, kluczowe znaczenie ma czujność onkologiczna – każda zmiana tkanek miękkich większa niż 5 cm, rosnąca lub położona głęboko pod powięzią, powinna być pilnie skonsultowana. Objawy bywają mylące – niebolesne guzy, uczucie pełności w jamie brzusznej, ból tkanek miękkich bez urazu, nawracające obrzęki – to tylko niektóre sygnały, które łatwo zignorować. Tymczasem wczesne rozpoznanie zwiększa szanse na wyleczenie.

Mięsaki to grupa ponad 100 podtypów nowotworów. Część z nich charakteryzuje się unikalnymi zmianami genetycznymi, które można dziś wykrywać dzięki diagnostyce molekularnej. To otwiera drzwi do coraz bardziej spersonalizowanego i skutecznego leczenia – dostosowanego do konkretnego przypadku i biologii nowotworu.

W obchody Miesiąca Świadomości Mięsaków wpisuje się także wyjątkowe wydarzenie, które co roku jednoczy środowisko pacjentów, lekarzy i wszystkich, którym nie jest obojętny los osób dotkniętych chorobą nowotworową – Onkobieg, organizowany przez Stowarzyszenie Sarcoma we współpracy z Narodowym Instytutem Onkologii. Jego prezes, Kamil Dolecki, sam pokonał mięsaka Ewinga, z którym zmierzył się jako nastolatek. Dziś, dzięki osobistemu doświadczeniu, wspiera innych w walce o zdrowie i życie.

Tegoroczna edycja Onkobiegu odbędzie się 14 września 2025 roku – tradycyjnie w Warszawie oraz w formule online. Każdy może wziąć udział i dołożyć swoją cegiełkę do wspólnej sprawy: budowania solidarności, nadziei i realnego wsparcia.

Mięsaki pozostają jednymi z najbardziej wymagających nowotworów – rzadkich, trudnych do rozpoznania, wymagających interdyscyplinarnej opieki i szybkiej reakcji. Miesiąc Świadomości Mięsaków to moment, by mówić o nich głośno – przypominać, jak ważna jest czujność, diagnostyka, dostęp do nowoczesnego leczenia i wsparcie dla pacjentów. Ale też o sile wspólnoty, którą budujemy – czy to poprzez wiedzę, czy poprzez gesty solidarności, takie jak udział w Onkobiegu.

Źródło: Narodowy Instytut Onkologii

Od osiemnastu lat Onkobieg to nie tylko bieg, ale też manifest solidarności, profilaktyki i edukacji zdrowotnej. Wydarzenie organizowane przez Stowarzyszenie Sarcoma, które w tym roku „wbiegło w dorosłość”, ma szansę zgromadzić rekordową liczbę uczestników – zarówno tych biegnących przy Narodowym Instytucie Onkologii, jak i wirtualnych zawodników z całej Polski. Ruszyły już zapisy na tę wyjątkową inicjatywę, której celem jest wspieranie chorych na nowotwory oraz promowanie zdrowego stylu życia i profilaktyki nowotworowej.
To już tradycja – od osiemnastu lat Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma organizuje Onkobieg, wydarzenie promujące zdrowie, profilaktykę onkologiczną oraz solidarność z osobami dotkniętymi chorobą nowotworową.
18. edycja Onkobiegu wystartuje 14 września. Tego dnia uczestnicy – zarówno ci na miejscu, jak i biorący udział wirtualnie – będą mieli 60 minut na pokonanie dowolnej liczby kilometrów. Zapisy na www.onkobieg.pl wystartowały 22 maja i potrwają do wyczerpania pakietów. 

„Zaczęliśmy od małego biegu przy ówczesnym Centrum Onkologii w Warszawie. W pierwszym biegu wzięło udział dwieście pięćdziesiąt osób, a za zebrane pieniądze wydaliśmy biuletyn dla pacjentów nt. leczenia onkologicznego. Dziś, biegamy w trzech miejscowościach i dajemy możliwość uczestnictwa w dowolnym miejscu w Polsce. Nie tylko wspieramy pacjentów, ale też edukujemy społeczeństwo nt. profilaktyki nowotworowej” – mówi Kamil Dolecki, organizator pierwszego Onkobiegu i prezes Stowarzyszenia Sarcoma.

Główny bieg – serce wydarzenia – niezmiennie odbędzie się przy Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, miejscu, gdzie wszystko się zaczęło i które symbolicznie podkreśla misję całej inicjatywy. To właśnie tam powstanie specjalne studio plenerowe, z którego na żywo relacjonowane będą emocje uczestników, rozmowy z lekarzami, specjalistami oraz pacjentami. Celem jest nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim edukacja i aktywizacja społeczeństwa w zakresie profilaktyki onkologicznej oraz promocja zdrowego stylu życia. Po raz kolejny organizowane są także biegi towarzyszące – odpowiednio w Starachowicach, gdzie gospodarzem będzie Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej, i Szczodrem, we współpracy z Dolnośląskim Centrum Onkologii. Wszystkie trzy biegi rozpoczną się o godzinie 11:00 i potrwają przez 60 minut. Dla osób, które nie mogą wziąć udziału w biegach stacjonarnych, organizatorzy przygotowali opcję biegu wirtualnego. Uczestnicy mają możliwość pobiegnięcia w dowolnie wybranym przez siebie miejscu – niezależnie od lokalizacji, liczy się wspólna idea i zaangażowanie. Aby wziąć udział w wydarzeniu w tej formule, należy w godzinach między 7:00 a 12:00 zrealizować deklarowany dystans podczas godzinnej aktywności fizycznej. To elastyczne rozwiązanie pozwala dołączyć do akcji każdemu, kto chce wesprzeć inicjatywę i promować profilaktykę zdrowotną – bez względu na miejsce zamieszkania.

„Wiele z tego, co dziś robimy jako organizatorzy, wynika z naszych własnych doświadczeń – zarówno osobistych, jak i tych płynących ze spotkań z pacjentami. To one pokazują nam, jak ważne jest, by wspólnie manifestować troskę o zdrowie, wspierać osoby zmagające się z chorobą nowotworową oraz ich bliskich, a także uczyć, jak dbać o siebie każdego dnia” – mówi Szymon Bubiłek, organizator Onkobiegu, wiceprezes Stowarzyszenia Sarcoma. 

Rejestracja na bieg odbywa się wyłącznie poprzez stronę www.onkobieg.pl i potrwa od 22 maja do wyczerpania pakietów. Szczegółowe informacje dotyczące zapisów na 18. Onkobieg dostępne są na stronie www.onkobieg.pl.

Wszelkie pytania dotyczące Onkobiegu można kierować do organizatorów.
Patronat honorowy:
Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Sportu i Turystyki, Rzecznik Praw Pacjenta, Burmistrz Dzielnicy Ursynów m.st Warszawy
Partnerzy misyjni:
Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie, Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej w Starachowicach, Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii we Wrocławiu, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Towarzystwo Chirurgii Onkologicznej, Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne, Sarcoma Patients Advocacy Global Network, Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Polskie Towarzystwo Ortopedii Onkologicznej, Stowarzyszenie Tłumaczy Polskiego Języka Migowego, Akademia Czerniaka, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, Fundacja ANIKAR, Stowarzyszenie „AMAZONKI” Warszawa – Centrum, Stowarzyszenie Pomocy Chorym na GIST, All.Can Polska, Fundacja Carita im. Wiesławy Adamiec, Polska Unia Onkologii, Fundacja DKMS

Partnerzy:

Ministerstwo Sportu i Turystyki, Bristol-Myers Squibb, Pierre Fabre Polska, Compensa Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. Vienna Insurance Group, Garden – Space Sp. z o.o., Roche Diagnostics Sp. z o.o., Roche Polska Sp. z o.o., DPD Polska Sp. z o.o., MSD Polska Sp. z o.o., Novartis Polska Sp. z o.o., Sidnet Solutions Sp. z o. o., Medicart healthcare Sp. z o.o., Medison Pharma Sp. z o.o., Adamed Pharma S.A., Immedica Pharma, Swedish Orphan Biovitrum Sp. z o.o., LOOS Centrum Sp. z o.o., Future Gate Sp. z o.o.
Patronat medialny:
Radio ESKA, TVP3, portal onkologiczny zwrotnikraka.pl, portal MedExpress.pl, haloursynow.pl, Głos Pacjenta Onkologicznego, portal CowZdrowiu?, BIEGANIE.PL
KONTAKT:

Ewa Styś
e-mail: ewa.stys@sarcoma.pl 
tel.:  607 820 766
Szymon Bubiłek
e-mail: szymon.bubilek@sarcoma.pl 
tel.: 508 147 186
Źródło informacji: Stowarzyszenie Sarcoma
Ograniczony dostęp do radioterapii śródoperacyjnej w Polsce, to wynik braku pewnego konsensusu środowisk biorących udział w leczeniu pacjenta i określenia ścieżki rozwoju radioterapii w kraju oraz potrzeb z tym związanych, jak również braku odpowiedniej wyceny samej procedury dla szpitali. W dłuższej perspektywie szpitale nie będą w stanie się zadłużać wykonując takie zabiegi. Dlatego potrzebne jest tutaj wsparcie ze strony systemu. – wskazywał prof. Dawid Murawa.
Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jest stosowana na całym świecie od ponad trzech dekad, a skuteczność jej działania potwierdzają liczne, wieloletnie badania oraz praktyka kliniczna. W Polsce nadal wiedza na jej temat, jak i zastosowanie w praktyce, jest niewielkie.
 
– Stosowanie radioterapii śródoperacyjnej jest badane od wielu lat. Zwiększyła się też liczba publikacji i doniesień w zakresie tego, gdzie radioterapię śródoperacyjną można zastosować, czyli przede wszystkim w raku piersi, mięsakach tkanek miękkich, nowotworach odbytnicy i trzustki. Coraz więcej mówi się także o zastosowaniu IORT w przypadku nowotworów pediatrycznych, nowotworów regionu mózgowia oraz żołądka czy wątroby – mówił prof. Dawid Murawa, były Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawki promieniowania opracowanej na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego.
 
– Korzyści z zastosowania radioterapii śródoperacyjnej obejmują przede wszystkim precyzję działania w obrębie tkanek, w których rzeczywiście znajdował się nowotwór, który został przed chwilą usunięty chirurgicznie. Podając radioterapię śródoperacyjną w tę lożę, zmniejszamy ryzyko wznowy procesu nowotworowego w tym rejonie. – dodał prof. Murawa. – A w przypadku nowotworów z naciekiem np. rak trzustki, opóźniamy ryzyko tworzenia się przerzutów odległych, które prowadzą do zgonu pacjenta. Druga zasadnicza rzecz, to jest ochrona tkanek zdrowych, co ma szczególnie znaczenie, w przypadku raka piersi.
 
Stosowanie radioterapii operacyjnej pozwala zatem na koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna, szczególnie IOeRT (radioterapia wiązką elektronów) cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.
 
Jak wskazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za rok 2021 i 2022, radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u ok. 400 pacjentów rocznie. To niewiele mając na względzie nawet samą liczbę nowych zachorowań na raka piersi. Dlatego istnieje duża potrzeba zwiększenia świadomości stosowania IORT w Polsce oraz zmian organizacyjnych poprawiających dostęp chorych do leczenia.

W grudniu 2022 roku Fundacja TO SIĘ LECZY wydała raport. „Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, jak również realizuje cykle webinarów i spotkań edukacyjnych. – W naszej codziennej pracy stawiamy przede wszystkim na edukację pacjentów i lekarzy, aby mieli wiedzę na temat zarządzania chorobą oraz umiejętności korzystania ze zdobyczy medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Rzeczywistość jest taka, że większość pacjentów nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnej, ani nie miało zaproponowanego tego leczenia pomimo wskazania. Chcemy to zmienić. Niewątpliwie dostęp do tej metody leczenia jest bardzo ograniczony, wykorzystują ją praktycznie tylko 3 ośrodki w kraju, a w innych sprzęt stoi nieużywany. To zmarnowana szansa na skuteczne leczenie z mniejszą ilością skutków ubocznych. – podkreśla Aleksandra Wilk z Fundacji.

 
Jak zaznaczył prof. Dawid Murawa, ograniczony dostęp do radioterapii śródoperacyjnej w Polsce, to wynik braku pewnego konsensusu środowisk biorących udział w leczeniu pacjenta i określenia ścieżki rozwoju radioterapii w kraju i potrzeb z tym związanych, jak również odpowiedniej wyceny samej procedury dla szpitali. W dłuższej perspektywie szpitale nie będą w stanie się zadłużać wykonując takie zabiegi. Dlatego potrzebne jest tutaj wsparcie ze strony systemu.

Rozmowa z prof. Dawidem Murawą:

Na podstawie:
Fundacja TO SIĘ LECZY, rozmowa z prof. Murawą https://youtu.be/dhP-6AzSscY

Raport: https://tosieleczy.pl/index.php/2022/12/16/premiera-raportu-radioterapia-srodoperacyjna-perspektywa-kliniczna-pacjencka-i-systemowa-przeczytaj/

Mięsaki to nowotwory rzadkie, które dotyczą również najmłodszych pacjentów. Rocznie rozpoznaje się je nawet u 160-200 dzieci w Polsce. Lipiec jest miesiącem poświęconym budowaniu świadomości na temat mięsaków. Profesor Anna Raciborska, Kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka wyjaśnia, jakie są objawy tych nowotworów u dzieci i jak ważne jest ich szybkie rozpoznanie.
Mięsaki to nowotwory złośliwe, które głównie powstają w tkance łącznej i mięśniowej. Podzielone są na dwie główne podkategorie: mięsaki tkanek miękkich, które rozwijają się w mięśniach, powięziach lub tłuszczu, oraz mięsaki kości. Większość z nich charakteryzuje się agresywnym przebiegiem. Każdego roku w Polsce rozpoznaje się nawet do 160-200 nowych przypadków. Mięsaki tkanek miękkich u dzieci stanowią około 5-8% wszystkich nowotworów złośliwych. Zazwyczaj diagnozowane są u pacjentów w wieku od 2 do 6 roku życia oraz od 15 do 19 lat[1]. Mięsaki kości natomiast to ok. 7% wszystkich nowotworów występujących u osób małoletnich, ze szczytem zachorowań pomiędzy 15 a 19 rokiem życia, ale zdarzają się u dzieci młodszych, w tym również u niemowląt poniżej 1 roku życia.
 
Objawy mięsaków u dzieci
 
Mięsaki tkanek miękkich najczęściej zlokalizowane są w obrębie głowy i szyi, w tym w okolicy oka, w układzie moczowo-płciowym, jamie brzusznej czy w kończynach, choć mogą wystąpić też w obrębie całego ciała. Mięsaki kości mogą pojawić się we wszystkich kościach organizmu.
 
Najczęstszym objawem mięsaka jest guz lub wybrzuszenie w tkankach miękkich czy kościach, niekiedy mylone z krwiakiem, naczyniakiem lub obrzękiem. Ponadto zazwyczaj pojawia się ból stały lub nasilający się w nocy, który nie musi być związany z aktywnością fizyczną. W bardziej zaawansowanym stadium choroby często obserwuje się u dzieci również osłabienie, zmęczenie, utratę masy ciała, czy gorączkę wraz z podwyższonymi parametrami stanu zapalnego (m.in. wzrost liczny białych krwinek, wzrost CRP). Jeśli mięsak występuje w okolicy klatki piersiowej lub w odcinku szyjnym kręgosłupa, może powodować trudności z oddychaniem lub połykaniem w wyniku ucisku na narządy wewnętrzne – wyjaśnia prof. Anna Raciborska, Kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka. – Z uwagi na to, że mięsaki nie dają jednoznacznych objawów, lekarze pierwszego kontaktu często diagnozują u dzieci np. zapalenie kości i przepisują leczenie objawowe, w tym antybiotyki. Dopiero gdy stan ogólny dziecka się pogarsza i nie działa zaordynowana terapia, przeprowadza się badanie radiologiczne – dodaje.
 
Wczesna diagnoza jest szansą na lepsze wyniki leczenia
 
Obecnie wyniki leczenia mięsaków rozpoznanych w początkowym stadium są bardzo dobre, jednak z uwagi na to, że przez długi czas nie dają żadnych objawów lub są one mylone z innymi chorobami, ich diagnoza często następuje zbyt późno.
 
Niestety, późne wykrycie nowotworu wiąże się z mniejszą szansą na powodzenie terapii. Szacuje się, że u 20% dzieci, już w momencie diagnozy, stwierdza się wiele miejsc przerzutu nowotworu, czyli tzw. chorobę rozsianą[2]. Właśnie dlatego wczesne rozpoznanie mięsaków u dzieci jest kluczowe dla skutecznego leczenia. Wybór odpowiedniej liczby procedur, takich jak chemioterapia, radioterapia czy chirurgia, a także ich intensywność zależą nie tylko od diagnozy histopatologicznej, ale także od „czynników rokowniczych” charakterystycznych dla każdego przypadku, w tym stopnia zaawansowania wyjaśnia prof. Anna Raciborska, Kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.
 
Nie istnieją jeszcze specyficzne badania profilaktyczne, które pozwoliłyby odpowiednio wcześnie, jeszcze przed wystąpieniem objawów, zdiagnozować chorobę. Niemniej jednak regularne badania lekarskie oraz świadomość objawów i obserwacja dziecka są niezwykle ważne.
 
– Mięsaki u dzieci to choroba złożona, wymagająca odpowiedniego podejścia. Dokładna diagnoza wymaga przeprowadzenia badań obrazowych, takich jak rentgen, tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny, a także pobranie próbki tkanki, czyli tak zwanej biopsji, w celu badania histopatologicznego i molekularnego. Leczenie zazwyczaj obejmuje chemioterapię, radioterapię i operację, a czasami również immunoterapię lub terapię celowaną. Każde dziecko jest inne, więc plan leczenia powinien zostać dostosowany do indywidualnych potrzeb i charakterystyki pacjenta – dodaje prof. Anna Raciborska.
 
Wybór ośrodka leczenia
 
Terapia mięsaków u dzieci wymaga wielodyscyplinarnego podejścia, dlatego ważne jest, aby świadomie wybrać najlepszą placówkę. Szczególnie w przypadku małych dzieci, wybór metody leczenia rekonstrukcyjnego ma ogromny wpływ na rozwój i jakość życia po zakończonej terapii. W procesie leczenia niezbędna jest obecność w zespole nie tylko chirurga onkologa i onkologa, ale także radioterapeuty i rehabilitanta już od samego początku leczenia. Z tego powodu zaleca się, aby chorzy na mięsaki byli leczeni  w specjalistycznych ośrodkach lub w jednostkach z dużym doświadczeniem w terapii tego rodzaju nowotworów, w których jest leczonych minimum 25 chorych rocznie. Dla przykładu w IMID co roku diagnozuje się i leczy ok. 75 nowych pacjentów z mięsakami. Dodatkowym atutem placówki mogą być również prowadzone badania kliniczne, szczególnie istotne dla pacjentów z nawrotem choroby.
 
 Z uwagi na to, że mięsaki mogą pojawić się w całym organizmie, a przy tym nie dają charakterystycznych objawów, warto poszerzać wiedzę na ich temat. W lipcu, miesiącu świadomości na temat tej choroby, należy podkreślić znaczenie profilaktycznych badań, wczesnego wykrywania i wyboru odpowiedniego ośrodka leczenia.
 
Klinika Onkologii i Chirurgii Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka (IMiD)
Najstarsza w Polsce, wysokospecjalistyczna Klinika onkologiczna dla dzieci i młodzieży zlokalizowana w Warszawie. Interdyscyplinarny, doświadczony zespół Kliniki prowadzi pełną diagnostykę i kompleksowe leczenie nowotworów u dzieci od okresu płodowego do 25. roku życia z całego kraju. Specjalizuje się w zakresie leczenia guzów litych poza ośrodkowym układem nerwowym oraz histiocytoz. Klinika jest ośrodkiem referencyjnym w leczeniu oszczędzającym, umożliwiającym uratowanie kończyny choremu dziecku. Do 2023 r. wykonano ponad 800 zabiegów wszczepiania endoprotez, także tych wydłużanych mechanicznie lub w wyniku działania pola elektromagnetycznego. Najmłodszy pacjent, u którego wykonano taki zabieg miał 8 miesięcy. Zespół Kliniki prowadzi także działalność naukową – m.in. niekomercyjne badania kliniczne dot. leczenia guzów litych u dzieci.

Dr hab. n. med., prof. IMID Anna Raciborska
Specjalistka pediatrii, onkologii i hematologii dziecięcej. Jest absolwentką II Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie (obecnie Warszawski Uniwersytet Medyczny), a także absolwentką wydziału Rehabilitacji Ruchowej Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Od 2003 jest związana z Instytutem Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie od 2017 pełni funkcję kierownika Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej, a także członka Rady Naukowej IMiD. Jednym z głównych celów jej pracy zawodowej jest poprawa wyników leczenia pierwotnych nowotworów kości oraz chorób z kręgu histiocytoz. Anna Raciborska jest otwartą i łamiącą stereotypy lekarką, a onkologia dziecięca jest jej pasją. W swojej pracy łączy doświadczenie dynamicznej i rzeczowej specjalistki  z empatią kobiety i matki.
 
 
[1] https://onkologia.org.pl/pl/nowotwory-u-dzieci-tkanek-miekkich-czym-sa#page-main-image
[2] https://www.sarcoma.pl/miesaki/miesaki-u-dzieci-i-mlodziezy/nowotwory-tkanek-miekkich-u-dzieci/
źrodło: IMID
Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jest z powodzeniem stosowana na całym świecie od ponad trzech dekad, a skuteczność jej działania potwierdzają liczne, wieloletnie badania kliniczne oraz praktyka kliniczna. W Polsce nadal wiedza na jej temat, jak i zastosowanie w praktyce, jest niewielkie. Dlatego Fundacja TO SIĘ LECZY rozpoczęła działania edukacyjne skierowane do pacjentów i lekarzy mające na celu przekazanie rzetelnych informacji o IORT będącej metodą onkologicznego leczenia skojarzonego stosowanego najczęściej w walce z rakiem piersi.
Pod koniec 2022 roku Fundacja TO SIĘ LECZY wydała raport pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, który powstał we współpracy z ekspertami z Polski i świata. Wśród kluczowych rekomendacji znalazła się potrzeba rzetelnej edukacji zarówno lekarzy jak i pacjentów nt. aktualnych możliwości i wskazań do leczenia radioterapią śródoperacyjną oraz realnej poprawy dostępu do tej metody radioterapii, szczególnie w kompleksowych ośrodkach leczenia onkologicznego, np. w ramach Breast Cancer Unit. – Wszystko zaczyna się od świadomości, wyedukowany pacjent, wyedukowany lekarz, to klucz do uzyskania dobrych efektów leczenia onkologicznego. – mówił Marek Kustosz, prezes Fundacji.
 
Brakuje wiedzy, że taka metoda jest dostępna
 
Jak podaje Krajowy Konsultant ds. Radioterapii, w 2021 r. w 9 placówkach znajdowało się 10 aparatów do radioterapii śródoperacyjnej, z czego tylko 4 były używane. Łącznie ta metodą leczono 424 pacjentów[1]. Patrząc na skalę nowych zachorowań na raka piersi, odbytnicy czy mięsaków, gdzie ta metoda jest stosowana najczęściej, jest to niewielki odsetek osób, które mogłoby być zakwalifikowane do terapii skojarzonej (zabieg chirurgiczny wraz z radioterapią śródoperacyjną).
 
Większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnej – Niestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych. – mówiła Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.
 
– Pragniemy, aby Polscy pacjenci mieli szansę wykorzystać aktualne zdobycze medycyny, które przekładają się na lepsze efekty leczenia i mniejszą ilość skutków ubocznych. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na poprawę rokowań i jakość życia chorych.– podkreślała Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY. – Dlatego uruchomiliśmy cykl edukacyjny poświęcony radioterapii śródoperacyjnej w ramach, którego powstała broszura, spot edukacyjny oraz webinary z ekspertami. – dodała.
 
Webinar na żywo transmitowany na profilu Facebook RAK. TO SIĘ LECZY cieszył się dużym zainteresowaniem, pacjenci mieli możliwość nie tylko wysłuchania wykładu onkologa, radioterapeuty, dr Bartosza Urbańskiego, ale co ważne zadawania pytań i uzyskania konkretnych odpowiedzi oraz wskazówek. Większość z nich nigdy wcześniej nie słyszała o IORT oraz nie miała zaproponowanej takiej opcji leczenia. Obecnie radioterapię śródoperacyjną wykonuje się przede wszystkim w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach oraz Wielkopolskim Centrum Onkologii, co jest kroplą w morzu potrzeb. Niedawno rozpoczęto także stosowanie radioterapii śródoperacyjnej w Klinice Chirurgii Onkologicznej SPSK 1 w Lublinie. 
 
Czym jest radioterapia śródoperacyjna
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawki promieniowania opracowanej na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.
 
Przewagą zastosowania IORT jest to, że możemy napromieniać w trakcie zabiegu operacyjnego, kiedy mamy usunięty guz nowotworowy, a tkanka loży po guzie jest mocno utleniona, co sprawia, że radioterapia śródoperacyjna jest bardziej skuteczna, niż odłożona w czasie radioterapia z pól zewnętrznych. Ponadto podczas operacji towarzyszymy chirurgowi, widzimy dokładnie, gdzie znajduje się guz i wiemy jak precyzyjnie ustawić kolimator aparatu do radioterapii. Precyzja lokalizacji napromienia pooperacyjnego jest mniejsza. Warto zaznaczyć, że czas samego napromienia w radioterapii śródoperacyjnej wynosi ok. 1 minuty przy zastosowaniu wiązki elektronowej. – zaznaczał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

Dzięki zastosowaniu radioterapii śródoperacyjnej skraca się zatem całkowity czas leczenia radioterapią. – Radioterapię kończymy na zabiegu w trakcie operacji, co skutkuje tym, że pacjent nie musi przez kolejne 3-5 tygodniu przyjeżdżać na kolejne seanse radioterapii lub skracamy radioterapię z pól zewnętrznych o tydzień, kiedy to trzeba by standardowo zastosować radioterapię wzmocnioną dawką. Pacjenci szybciej kończą terapię i dochodzą do siebie, a zaoszczędzony czas to także możliwość przyjęcia większej liczby potrzebujących pacjentów, w tym samym okresie. – dodał dr Urbański.

Webinar edukacyjny poświęcony radioterapii śródoperacyjnej znajdą Państwo także na naszym kanale na Youtube:

Podsumowanie wniosków z konferencji „Radioterapia śródoperacyjna – czy światowy standard leczenia nowotworów będzie dostępny w Polsce?”:
 
[1] https://kkro.io.gliwice.pl/wp-content/uploads/2022/05/Raport-na-temat-stanu-radioterapii-w-Polsce-na-dzie%C5%84-31.12.2021.pdf

źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jest z powodzeniem stosowana na całym świecie od ponad trzech dekad, a skuteczność jej działania potwierdzają liczne, wieloletnie badania kliniczne oraz praktyka kliniczna. W Polsce nadal wiedza na jej temat, jak i zastosowanie w praktyce, jest niewielkie. Dlatego Fundacja TO SIĘ LECZY rozpoczęła działania edukacyjne skierowane do pacjentów i lekarzy mające na celu przekazanie rzetelnych informacji o IORT będącej metodą onkologicznego leczenia skojarzonego stosowanego najczęściej w walce z rakiem piersi.
Pod koniec 2022 roku Fundacja TO SIĘ LECZY wydała raport pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, który powstał we współpracy z ekspertami z Polski i świata. Wśród kluczowych rekomendacji znalazła się potrzeba rzetelnej edukacji zarówno lekarzy jak i pacjentów nt. aktualnych możliwości i wskazań do leczenia radioterapią śródoperacyjną oraz realnej poprawy dostępu do tej metody radioterapii, szczególnie w kompleksowych ośrodkach leczenia onkologicznego, np. w ramach Breast Cancer Unit. – Wszystko zaczyna się od świadomości, wyedukowany pacjent, wyedukowany lekarz, to klucz do uzyskania dobrych efektów leczenia onkologicznego. – mówił Marek Kustosz, prezes Fundacji.
 
Brakuje wiedzy, że taka metoda jest dostępna
 
Jak podaje Krajowy Konsultant ds. Radioterapii, w 2021 r. w 9 placówkach znajdowało się 10 aparatów do radioterapii śródoperacyjnej, z czego tylko 4 były używane. Łącznie ta metodą leczono 424 pacjentów[1]. Patrząc na skalę nowych zachorowań na raka piersi, odbytnicy czy mięsaków, gdzie ta metoda jest stosowana najczęściej, jest to niewielki odsetek osób, które mogłoby być zakwalifikowane do terapii skojarzonej (zabieg chirurgiczny wraz z radioterapią śródoperacyjną).
 
Większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnej – Niestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych. – mówiła Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.
 
– Pragniemy, aby Polscy pacjenci mieli szansę wykorzystać aktualne zdobycze medycyny, które przekładają się na lepsze efekty leczenia i mniejszą ilość skutków ubocznych. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na poprawę rokowań i jakość życia chorych.– podkreślała Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY. – Dlatego uruchomiliśmy cykl edukacyjny poświęcony radioterapii śródoperacyjnej w ramach, którego powstała broszura, spot edukacyjny oraz webinary z ekspertami. – dodała.
 
Webinar na żywo transmitowany na profilu Facebook RAK. TO SIĘ LECZY cieszył się dużym zainteresowaniem, pacjenci mieli możliwość nie tylko wysłuchania wykładu onkologa, radioterapeuty, dr Bartosza Urbańskiego, ale co ważne zadawania pytań i uzyskania konkretnych odpowiedzi oraz wskazówek. Większość z nich nigdy wcześniej nie słyszała o IORT oraz nie miała zaproponowanej takiej opcji leczenia. Obecnie radioterapię śródoperacyjną wykonuje się przede wszystkim w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach oraz Wielkopolskim Centrum Onkologii, co jest kroplą w morzu potrzeb. Niedawno rozpoczęto także stosowanie radioterapii śródoperacyjnej w Klinice Chirurgii Onkologicznej SPSK 1 w Lublinie. 
 
Czym jest radioterapia śródoperacyjna
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawki promieniowania opracowanej na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.
 
Przewagą zastosowania IORT jest to, że możemy napromieniać w trakcie zabiegu operacyjnego, kiedy mamy usunięty guz nowotworowy, a tkanka loży po guzie jest mocno utleniona, co sprawia, że radioterapia śródoperacyjna jest bardziej skuteczna, niż odłożona w czasie radioterapia z pól zewnętrznych. Ponadto podczas operacji towarzyszymy chirurgowi, widzimy dokładnie, gdzie znajduje się guz i wiemy jak precyzyjnie ustawić kolimator aparatu do radioterapii. Precyzja lokalizacji napromienia pooperacyjnego jest mniejsza. Warto zaznaczyć, że czas samego napromienia w radioterapii śródoperacyjnej wynosi ok. 1 minuty przy zastosowaniu wiązki elektronowej. – zaznaczał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii.

Dzięki zastosowaniu radioterapii śródoperacyjnej skraca się zatem całkowity czas leczenia radioterapią. – Radioterapię kończymy na zabiegu w trakcie operacji, co skutkuje tym, że pacjent nie musi przez kolejne 3-5 tygodniu przyjeżdżać na kolejne seanse radioterapii lub skracamy radioterapię z pól zewnętrznych o tydzień, kiedy to trzeba by standardowo zastosować radioterapię wzmocnioną dawką. Pacjenci szybciej kończą terapię i dochodzą do siebie, a zaoszczędzony czas to także możliwość przyjęcia większej liczby potrzebujących pacjentów, w tym samym okresie. – dodał dr Urbański.

Webinar edukacyjny poświęcony radioterapii śródoperacyjnej znajdą Państwo także na naszym kanale na Youtube:

Podsumowanie wniosków z konferencji „Radioterapia śródoperacyjna – czy światowy standard leczenia nowotworów będzie dostępny w Polsce?”:
 
[1] https://kkro.io.gliwice.pl/wp-content/uploads/2022/05/Raport-na-temat-stanu-radioterapii-w-Polsce-na-dzie%C5%84-31.12.2021.pdf

źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jako metoda leczenia skojarzonego jest z powodzeniem stosowana na całym świecie już od ponad trzech dekad, przede wszystkim w leczeniu raka piersi, ale także nowotworów trzustki, odbytnicy czy mięsaków, jednak w Polsce nadal wiedza na jej temat zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów oraz realny dostęp pozostają znikome. O tym dlaczego tak się dzieje i jak obecnie standard leczenia oraz korzyści dla pacjentów rozmawiano w gronie ekspertów z Polski i zagranicy oraz przedstawicielami środowiska pacjentów podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację TO SIĘ LECZY.
Podczas spotkania odbyła się także premiera raportu pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, którego celem jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców, w tym pacjentom i lekarzom tej metody leczenia. – Naszą misją jest edukacja pacjentów i lekarzy, aby mieli szansę wykorzystać zdobycze medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na lepsze rokowania i poprawę jakość życia chorych. Kiedy okazało się, że w środowisku pacjentów mało kto słyszał o radioterapii śródoperacyjnej i jest ona dostępna tylko w kilku ośrodkach w kraju, a często specjalistyczna aparatura stoi nieużywana, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej sytuacji i tak po analizie dostępnych publikacji, raportów i wytycznych  europejskich i światowych, we współpracy z onkologami i radioterapeutami, powstała publikacja, której pełna treść dostępna jest na stronie www.tosieleczy.pl. – poinformowała Aleksandra Wilk, przewodnicząca Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawkę promieniowania opracowaną na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.

Niestety jak pokazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za 2020 , radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u 243 pacjentów. – To tak jakbyśmy w ogóle nie leczyli! – mówił prof. Dawid Murawa, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze. – Uważam, że jest czas i miejsce na to, aby rozwijać innowacyjne technologie w onkologii także w Polsce, biorąc pod uwagę wytyczne ESTRO[1]. W tym roku opublikowano bardzo ciekawe wyniki badania klinicznego, pokazujące jak bardzo jest potrzebna radioterapia śródoperacyjna. W badaniu udział wzięło 20 000 pacjentek z rakiem piersi niskiego ryzyka, które miały zastosowaną IOeRT[2]. Potwierdza ono, że olbrzymia grupa chorych na raka piersi, może być leczona wyłącznie jedną metodą leczenia pooperacyjnego, co skraca diametralnie czas leczenia, ale tez obniża jego koszty.

Niepokojący jest fakt, że większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnejNiestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Jest mi osobiście przykro, bo wiele osób, zwłaszcza starszych, mogłoby skorzystać z tej terapii. Zamiast wielokrotnie przyjeżdżać na kolejne napromieniania, mogłoby mieć operacją i radioterapię wykonaną jednego dnia. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych.  Chciałabym, aby nasze pacjentki mogły skorzystać na skróceniu czasu leczenia oraz być narażone na znacznie mniejsze cierpienie.– podkreślała Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.

Pojedynczy zabieg radioterapii śródoperacyjnej (IOeRT trwa ok 1 minutę) pozwala na skrócenie czasu terapii i kosztów leczenia (zarówno dla systemu jak i pacjenta), niweluje konieczność odbywania kolejnych hospitalizacji lub wizyt ambulatoryjnych. Niewątpliwie ma to korzystny wpływ zarówno na samopoczucie pacjenta oraz jego sytuację ekonomiczną i zawodową. Co istotne, skrócenie oraz uproszczenie leczenia, skutkuje wzrostem kontroli miejscowej w terapii w porównaniu z innymi formami terapii wykorzystującymi wiązki promieniowania jonizującego.

Eksperci wskazywali, że potrzebne jest większe zrozumienie dla potrzeby stosowania tej metody leczenia skojarzonego wśród osób, które zarządzają systemem ochrony zdrowia. Realizacja jak to ma miejsce obecnie, na poziomie 1-2 szpitali nie gwarantuje realnego dostępu do leczenia dla pacjentów z rakiem piersi i innymi nowotworami.

Rekomendacje w zakresie wdrożenia radioterapii śródoperacyjnej w Polsce przedstawił prof. Felipe A. Calvo, Kierownik Kliniki Radioterapii Onkologicznej, Clínica Universidad de Navarra, współautor największych badań klinicznych poświęconych IORT.- Najważniejsze jest stosowanie odpowiedniej technologii czyli IORT wysokoenergetycznymi wiązkami elektronów z użyciem nowoczesnych aparatów, które są małe, mobilne i z łatwością mieszczą się na sali operacyjnej oraz współpraca chirurgów i onkologów pozwalająca na opracowanie programu leczenia.

To także postawienie na innowacje, zmiana pewnej mentalności myślenia o leczeniu onkologicznym. – przekonywał Calvo. – Jeśli wcześniej stosowane technologie się nie sprawdziły, warto rozważyć nowe rozwiązania, ponieważ postęp w tej dziedzinie jest ogromny. Powinniśmy kierować się dostępnymi wytycznymi towarzystw naukowych tj. ESTRO, które opracowało 6 grup wytycznych dedykowanych mięsakom, nowotworom trzustki, odbytnicy (resekcyjnym i nieresekcyjnym), jelita grubego oraz piersi. IORT wiązkami elektronów to obecnie standard w praktyce klinicznej.

W Europie powadzony jest rejestr przypadków leczonych radioterapią śródoperacyjną, każdy ośrodek może do niego dołączyć i zdobywać niezbędną wiedzę i doświadczenia w leczeniu. Obecnie ponad 100 instytucji akademickich (medycznych) w Europie jest włączonych w ten rejestr i stosuje w praktyce klinicznej IORT w swoich krajach.

Technologia IOeRT jest stosowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii. – Wysokoenergetyczna wiązka elektronów przez swoją dużą ruchomość daje możliwość leczenia chorych na różne nowotwory, nie tylko raka piersi. Barierą we wdrożeniu na większą skalę radioterapii śródoperacyjnej mogą być braki kadrowe oraz brak odpowiedniego finansowania przez płatnika, choćby serwisu sprzętu. Potrzebna jest odpowiednia alokacja zasobów ludzkich i sprzętowych oraz edukacja lekarzy i pacjentów. Pacjent powinien wiedzieć, że przy kwalifikacji do zabiegu operacyjnego może dopytać się o możliwość zastosowania radioterapii śródoperacyjnej. – podkreślał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii. W przyszłym roku do użytku klinicznego trafi też pierwszy polski aparat do radioterapii śródoperacyjnej.

– Mam nadzieję, że Narodowa Strategia Onkologiczna oraz Krajowa Sieć Onkologiczna, która wejdzie w życie w 2023 roku spowoduje wyrównanie nierówności i białych plam w leczeniu onkologicznym. Pacjenci mają prawo domagać się leczenia zgodnego ze standardami i mają prawo do takiej wiedzy. Często jest tak, że dopiero organizacje pacjentów wskazują na pilne potrzeby, edukują nie tylko chorych ale i lekarzy.  – mówił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Relacja wideo z debaty:

[1] ESTRO – Europejskie Towarzystwo Radioterapii Onkologicznej
[2] IOeRT – radioterapia śródoperacyjna wiązką elektronów
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY
Radioterapia śródoperacyjna (IORT) jako metoda leczenia skojarzonego jest z powodzeniem stosowana na całym świecie już od ponad trzech dekad, przede wszystkim w leczeniu raka piersi, ale także nowotworów trzustki, odbytnicy czy mięsaków, jednak w Polsce nadal wiedza na jej temat zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów oraz realny dostęp pozostają znikome. O tym dlaczego tak się dzieje i jak obecnie standard leczenia oraz korzyści dla pacjentów rozmawiano w gronie ekspertów z Polski i zagranicy oraz przedstawicielami środowiska pacjentów podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację TO SIĘ LECZY.
Podczas spotkania odbyła się także premiera raportu pt. Radioterapia śródoperacyjna – perspektywa kliniczna, pacjencka i systemowa”, którego celem jest przybliżenie szerszemu gronu odbiorców, w tym pacjentom i lekarzom tej metody leczenia. – Naszą misją jest edukacja pacjentów i lekarzy, aby mieli szansę wykorzystać zdobycze medycyny oraz możliwości jakie daje obecnie system opieki zdrowotnej. Świadomy pacjent i jego rodzina, to większe poczucie bezpieczeństwa, lepsza współpraca z lekarzami, wyższy wskaźnik przestrzegania zaleceń terapeutycznych, co przekłada się na lepsze rokowania i poprawę jakość życia chorych. Kiedy okazało się, że w środowisku pacjentów mało kto słyszał o radioterapii śródoperacyjnej i jest ona dostępna tylko w kilku ośrodkach w kraju, a często specjalistyczna aparatura stoi nieużywana, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej sytuacji i tak po analizie dostępnych publikacji, raportów i wytycznych  europejskich i światowych, we współpracy z onkologami i radioterapeutami, powstała publikacja, której pełna treść dostępna jest na stronie www.tosieleczy.pl. – poinformowała Aleksandra Wilk, przewodnicząca Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.
 
Radioterapia śródoperacyjnej polega na podaniu pojedynczej, precyzyjnie określonej dawkę promieniowania opracowaną na potrzeby konkretnego pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. Dzięki takiemu postępowaniu zapewnia się koncentrację wiązki w strefie ryzyka nawrotu, z jednoczesną ochroną zdrowych tkanek i minimalizacją toksyczności leczenia oraz skutków ubocznych dla całego organizmu. Co istotne, dzięki temu, że wiązka trafia bezpośrednio do loży po usunięciu guza, ryzyko pominięcia okolicy najbardziej zagrożonej nawrotem (tzw. błąd geograficzny) jest minimalne. Uzyskanie takiej precyzji jest trudne w późniejszym czasie, dlatego radioterapia śródoperacyjna cieszy się coraz większą popularnością i znajduje zastosowania w codziennej praktyce klinicznej na całym świecie.

Niestety jak pokazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej za 2020 , radioterapię śródoperacyjną wykonano w Polsce tylko u 243 pacjentów. – To tak jakbyśmy w ogóle nie leczyli! – mówił prof. Dawid Murawa, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, Kierownik Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze. – Uważam, że jest czas i miejsce na to, aby rozwijać innowacyjne technologie w onkologii także w Polsce, biorąc pod uwagę wytyczne ESTRO[1]. W tym roku opublikowano bardzo ciekawe wyniki badania klinicznego, pokazujące jak bardzo jest potrzebna radioterapia śródoperacyjna. W badaniu udział wzięło 20 000 pacjentek z rakiem piersi niskiego ryzyka, które miały zastosowaną IOeRT[2]. Potwierdza ono, że olbrzymia grupa chorych na raka piersi, może być leczona wyłącznie jedną metodą leczenia pooperacyjnego, co skraca diametralnie czas leczenia, ale tez obniża jego koszty.

Niepokojący jest fakt, że większość pacjentów onkologicznych w Polsce nigdy nie słyszało o radioterapii śródoperacyjnejNiestety pacjentki z rakiem piersi nie mają świadomości, że takie metody istnieją, ja od 15 lat działam w stowarzyszeniu Amazonek i żadna z pacjentek z rakiem piersi leczona w Warszawie nie miała zastosowanej tej metody. Jest mi osobiście przykro, bo wiele osób, zwłaszcza starszych, mogłoby skorzystać z tej terapii. Zamiast wielokrotnie przyjeżdżać na kolejne napromieniania, mogłoby mieć operacją i radioterapię wykonaną jednego dnia. Dopiero teraz dowiadujemy się, że taka możliwość leczenia istnieje i na pewno będziemy edukować naszych podopiecznych.  Chciałabym, aby nasze pacjentki mogły skorzystać na skróceniu czasu leczenia oraz być narażone na znacznie mniejsze cierpienie.– podkreślała Małgorzata Rosa ze Stowarzyszenie Amazonki Warszawa-Centrum.

Pojedynczy zabieg radioterapii śródoperacyjnej (IOeRT trwa ok 1 minutę) pozwala na skrócenie czasu terapii i kosztów leczenia (zarówno dla systemu jak i pacjenta), niweluje konieczność odbywania kolejnych hospitalizacji lub wizyt ambulatoryjnych. Niewątpliwie ma to korzystny wpływ zarówno na samopoczucie pacjenta oraz jego sytuację ekonomiczną i zawodową. Co istotne, skrócenie oraz uproszczenie leczenia, skutkuje wzrostem kontroli miejscowej w terapii w porównaniu z innymi formami terapii wykorzystującymi wiązki promieniowania jonizującego.

Eksperci wskazywali, że potrzebne jest większe zrozumienie dla potrzeby stosowania tej metody leczenia skojarzonego wśród osób, które zarządzają systemem ochrony zdrowia. Realizacja jak to ma miejsce obecnie, na poziomie 1-2 szpitali nie gwarantuje realnego dostępu do leczenia dla pacjentów z rakiem piersi i innymi nowotworami.

Rekomendacje w zakresie wdrożenia radioterapii śródoperacyjnej w Polsce przedstawił prof. Felipe A. Calvo, Kierownik Kliniki Radioterapii Onkologicznej, Clínica Universidad de Navarra, współautor największych badań klinicznych poświęconych IORT.- Najważniejsze jest stosowanie odpowiedniej technologii czyli IORT wysokoenergetycznymi wiązkami elektronów z użyciem nowoczesnych aparatów, które są małe, mobilne i z łatwością mieszczą się na sali operacyjnej oraz współpraca chirurgów i onkologów pozwalająca na opracowanie programu leczenia.

To także postawienie na innowacje, zmiana pewnej mentalności myślenia o leczeniu onkologicznym. – przekonywał Calvo. – Jeśli wcześniej stosowane technologie się nie sprawdziły, warto rozważyć nowe rozwiązania, ponieważ postęp w tej dziedzinie jest ogromny. Powinniśmy kierować się dostępnymi wytycznymi towarzystw naukowych tj. ESTRO, które opracowało 6 grup wytycznych dedykowanych mięsakom, nowotworom trzustki, odbytnicy (resekcyjnym i nieresekcyjnym), jelita grubego oraz piersi. IORT wiązkami elektronów to obecnie standard w praktyce klinicznej.

W Europie powadzony jest rejestr przypadków leczonych radioterapią śródoperacyjną, każdy ośrodek może do niego dołączyć i zdobywać niezbędną wiedzę i doświadczenia w leczeniu. Obecnie ponad 100 instytucji akademickich (medycznych) w Europie jest włączonych w ten rejestr i stosuje w praktyce klinicznej IORT w swoich krajach.

Technologia IOeRT jest stosowana w Wielkopolskim Centrum Onkologii. – Wysokoenergetyczna wiązka elektronów przez swoją dużą ruchomość daje możliwość leczenia chorych na różne nowotwory, nie tylko raka piersi. Barierą we wdrożeniu na większą skalę radioterapii śródoperacyjnej mogą być braki kadrowe oraz brak odpowiedniego finansowania przez płatnika, choćby serwisu sprzętu. Potrzebna jest odpowiednia alokacja zasobów ludzkich i sprzętowych oraz edukacja lekarzy i pacjentów. Pacjent powinien wiedzieć, że przy kwalifikacji do zabiegu operacyjnego może dopytać się o możliwość zastosowania radioterapii śródoperacyjnej. – podkreślał dr Bartosz Urbański, członek zarządu, Międzynarodowego Towarzystwa Radioterapii Śródoperacyjnej (ISIORT), Oddział Radioterapii i Onkologii Ginekologicznej, Wielkopolskie Centrum Onkologii. W przyszłym roku do użytku klinicznego trafi też pierwszy polski aparat do radioterapii śródoperacyjnej.

– Mam nadzieję, że Narodowa Strategia Onkologiczna oraz Krajowa Sieć Onkologiczna, która wejdzie w życie w 2023 roku spowoduje wyrównanie nierówności i białych plam w leczeniu onkologicznym. Pacjenci mają prawo domagać się leczenia zgodnego ze standardami i mają prawo do takiej wiedzy. Często jest tak, że dopiero organizacje pacjentów wskazują na pilne potrzeby, edukują nie tylko chorych ale i lekarzy.  – mówił Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Relacja wideo z debaty:

[1] ESTRO – Europejskie Towarzystwo Radioterapii Onkologicznej
[2] IOeRT – radioterapia śródoperacyjna wiązką elektronów
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY