Medicalpress
Dzięki farmakoterapii pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia – dużo więcej, niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Jednak farmakoterapia to nie wszystko, zwłaszcza dla pacjentów powyżej 60. roku życia. Szansą dla tej grupy chorych jest wszczepienie pompy LVAD.
Niewydolność serca to stan, w którym serce nie jest w stanie pompować krwi w stopniu wystarczającym, aby zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na tlen i składniki odżywcze. Prowadzi to do niedotlenienia mięśnia sercowego, upośledzenia funkcji innych narządów oraz zastoju płynów w płucach lub innych tkankach. Przyczyną niewydolności serca może być niedokrwienie powodowane np. przez zwężenie tętnic wieńcowych na tle miażdżycowym.

Nowoczesna farmakoterapia przedłuża życie

Chorych z niewydolnością serca przybywa wraz ze starzeniem się społeczeństwa i nasileniem się chorób metabolicznych. W Polsce zmaga się z nią ponad milion osób. Przypadłości towarzyszą takie objawy jak duszność czy obrzęki.

„Duszność wynika z gromadzenia się nadmiernej ilości krwi w płucach, która nie może być prawidłowo odebrana przez serce. Skrajną manifestacją takiego stanu jest obrzęk płuc. Ten mechanizm prowadzi do charakterystycznego uczucia braku powietrza i trudności z oddychaniem – pacjenci opisują to jako niemożność zaczerpnięcia wystarczającej ilości powietrza. Przy niewydolności prawej komory serca dochodzi natomiast do obrzęków obwodowych – puchną nogi, brzuch, dochodzi do niewydolności wątroby, ponieważ prawa komora nie odbiera krwi z tych narządów” – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Wojciech Płazak, kierownik Oddziału Transplantologii i Mechanicznego Wspomagania Krążenia w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II.

Każdy chory z niewydolnością serca podlega wielospecjalistycznej opiece w ramach programu KONS (Koordynowana Opieka nad Pacjentami z Niewydolnością Serca). Skupia ona kardiologów, kardiochirurgów, pielęgniarki, dietetyków fizjoterapeutów oraz pracowników socjalnych, którzy rozpatrują bardzo indywidualne potrzeby danego chorego.

„Najpierw próbujemy zabezpieczyć tych chorych pod kątem zaburzeń rytmu, które potencjalnie mogą wystąpić. Optymalną terapią medyczną jest farmakoterapia, która obejmuje cztery grupy leków: β-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny, antagonisty aldosteronu, inhibitory SGLT-2. U niektórych konieczna jest implantacja kardiowertera defibrylatora. To wydłuża życie pacjentów, ale nie w nieskończoność” – mówi prof. dr hab. n med. Piotr Przybyłowski, koordynator Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, dyrektor naczelny Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Kiedy leki przestają działać, czas na leczenie inwazyjne

Pierwsza destabilizacja układu krążenia nie stanowi od razu kwalifikacji do przeszczepienia serca czy do implantacji urządzenia wspomagającego pracę lewej komory.

„Liczy się jakość życia pacjentów. Chory, który ma niewydolność serca wymagającą ośmiu-dziesięciu hospitalizacji rocznie, z obrzękami, z dusznością, pomimo że bierze maksymalne dawki leków, ma ogromny dyskomfort” – dodaje prof. Przybyłowski.

Gdy pojawiają się dolegliwości spoczynkowe, jest to znak, że doszło do zaostrzenia choroby. IV klasa w skali NYHA oznacza najbardziej zaawansowaną niewydolność serca, a rokowania tych pacjentów są gorsze niż w źle rokujących znanych nowotworach – roczna śmiertelność w tej grupie pacjentów wynosi ponad 50 proc.

„W takim przypadku należy zrobić krok dalej i pomyśleć o leczeniu inwazyjnym, czyli albo o przeszczepieniu serca, albo implantacji mechanicznego wspomagania krążenia. Przeszczepienie serca ma wiele ograniczeń, z których najważniejsze to zbyt mała ilość dawców, nadciśnienie płucne u biorcy czy zagrożenie odrzuceniem przeszczepu. Inną opcją jest mechaniczne wspomaganie krążenia” – mówi prof. Płazak.

Czasowe wspomaganie krążenia zapewniają dwie metody. Krótkoterminowym rozwiązaniem jest tzw. kontrapulsacja wewnątrzaortalna (IABP) lub miniaturowe, przezskórne urządzenia wspomagające pracę serca. Oba te rozwiązania pozwalają ustabilizować pacjenta i zadecydować o sposobie dalszego leczenia. Pacjent już ustabilizowany może być poddany zabiegowi transplantacji lub też skorzystać z dostępnego wspomagania długoterminowego. Dla takich pacjentów dostępne są wszczepialne urządzenia wspomagające pracę serca typu LVAD.

Choć początkowo pomyślane były jedynie jako pomost do przeszczepienia, od lat z powodzeniem stosowane są jako terapia docelowa (Destination Therapy) u pacjentów, którzy z powodu wieku lub innych obciążeń nie kwalifikują się do transplantacji.

Pompa przedłuża życie starszym pacjentom

Pompa odciąża chory mięsień sercowy lewej komory, zmniejsza ilość krwi zalegającej w płucach i przywraca prawidłowy jej przepływ w całym organizmie, zapobiegając tym samym objawom niewydolności serca, np. dusznościom. Aby pompa działała prawidłowo, potrzebna jest wydolna prawa komora pacjenta.

„Dzisiejsza farmakoterapia powoduje, że pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia. To dużo więcej niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Generujemy jednak powstanie dużej grupy pacjentów, którzy pomimo niewydolności serca dożyli do wieku około 60-65 lat i przestają już się dobrze czuć na samej farmakoterapii. Aby mogli żyć dalej, musimy im coś zaoferować. I choć zarówno przeszczep serca jak i pompy nie mają sztywnego ograniczenia wiekowego, w starszym wieku decydujemy się często na wszczepienie pompy” – wyjaśnia prof. Płazak.

Po zabiegu wszczepienia urządzenia do wspomagania pracy lewej komory serca chory nie wymaga immunosupresji, dzięki czemu unika się ryzyka związanego z obniżoną odpornością – np. infekcji. Czas pobytu w szpitalu po zabiegu jest krótszy. Dzięki temu można zwiększyć górną granicę wieku, w którym kwalifikuje się pacjentów do wszczepienia pompy – proponuje się ją chorym nawet w wieku 70-72 lat. Przewiduje się, że pacjent po implantacji takiej pompy będzie żył co najmniej kilka lat, a jakość jego życia będzie dużo wyższa, co oznacza, że choć to bardzo drogie urządzenie, opłaca się je wszczepiać. Jest bezpieczne, nie wymaga oczekiwania na dawcę, a także jest w pełni refundowane.

„Oczywiście każda metoda leczenia zaawansowanej niewydolności serca ma swoje ograniczenia, dlatego zawsze trzeba wziąć pod uwagę wiek pacjenta, etiologię choroby i preferencje, ale też trzeba wspomnieć o tym, że – zwłaszcza u ludzi młodych, którzy mają możliwości otrzymania pompy, a potem przeszczepienia serca – to skutecznie wydłuża okres możliwego leczenia i daje poczucie komfortu” – mówi prof. Przybyłowski.

Życie z pompą wymaga wsparcia bliskich i edukacji

Wysoka jakość i sprawne działanie pompy LVAD, która może pompować nawet 6 litrów krwi na minutę, to kwestia nowoczesnej techniki i miniaturyzacji. Przez wiele lat nie dochodzi do uszkodzenia krwinek ani istotnych zaburzeń krzepnięcia.

Trzeba pamiętać, że pompa zużywa stosunkowo dużo energii, w związku z tym musi być stale podłączona do prądu. To oznacza, że z powłok brzusznych wychodzi kabel podłączony do sterownika i dwóch baterii. Pacjent nosi je przy sobie w małym etui zawieszonym np. na pasku przy spodniach lub dedykowanej torbie. Baterie wystarczają na 17-20 godzin. A zatem pacjent jest w pewnym sensie zależny od źródła energii elektrycznej.

Drugim aspektem jest fakt, że kabel (nazywany linią życia albo driveline) wychodzi na stałe z powłok brzusznych, a zakażenie miejsca jego wyprowadzenia może być poważnym powikłaniem dla pacjenta – wymagana jest częsta zmiana opatrunków (dwa, trzy razy w tygodniu), w warunkach sterylnych, dlatego tak ważna jest edukacja pacjenta i jego rodziny.

„Pacjent musi wiedzieć, co to znaczy >>sterylnie<< – nie wystarczy umyć rąk wodą, konieczne jest użycie sterylnych rękawiczek i postępowanie zgodnie z procedurą, której uczymy. Infekcja to największe zagrożenie. Ogólnie trzeba powiedzieć, że technika idzie do przodu i jak pokazują najnowsze badania, pięcioletnie przeżycia po przeszczepieniu serca i po pompach są podobne” – mówi prof. Płazak.

O ile przeszczepienie serca wciąż jest procedurą priorytetową u młodych chorych, o tyle u pacjentów około 65. roku życia lepszym wyjściem wydaje się wszczepienie pompy.

„To nie są pacjenci, którzy będą brali udział w olimpiadach. Poza rezonansem magnetycznym i pływaniem w morzu, dalej mogą robić wszystko. Pacjent musi być jednak mentalnie zborny i mieć opiekuńczą rodzinę, która wspomoże go w początkowym okresie. Dlatego ważna jest opinia zespołu psychologicznego, czy chory i jego otoczenie są w stanie poradzić sobie z przyjmowaniem leków, obsługą urządzenia itd.” – mówi prof. Przybyłowski.

Jeszcze przed implantacją urządzenia chory i jego rodzina są edukowani, na czym polega życie z pompą. Kluczowa jest kwestia zarządzania zasilaniem, konieczna jest bowiem ciągłość działania pompy.

„Z czasem chorzy uczą się tego. Ponieważ linia zasilająca jest wyprowadzana na zewnątrz: toaleta, opatrunki, dbanie o sterylność – są kluczem do długotrwałego sukcesu. Chory musi to zrozumieć i tego przestrzegać. To wszystko wymaga współpracy z zespołem leczniczym i tu bardzo istotna jest rola koordynatorów, którzy prowadzą codzienny monitoring i stanowią swego rodzaj call center – czuwają nad bezpieczeństwem chorych, edukują ich i rodzinę w zakresie codziennej obsługi urządzenia, monitorują parametry pracy pompy oraz pomagają w stanach nagłych, zapewniając stałą opiekę i wsparcie” – podkreśla prof. Przybyłowski.

Źródło: PAP MediaRoom

W Polsce nawet 1,4 mln osób żyje z niewydolnością serca, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. W sytuacji ograniczonej dostępności przeszczepów serca coraz większą rolę odgrywają systemy mechanicznego wspomagania krążenia. Narodowy Instytut Kardiologii zapowiada powołanie Centrum Referencyjnego LVAD, które ma wzmocnić rozwój tej terapii oraz standaryzować opiekę nad pacjentami z najcięższą postacią choroby.

Niewydolność serca pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnej kardiologii i kardiochirurgii. W Polsce z chorobą tą zmaga się nawet 1,4 mln osób, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. Jednocześnie dostęp do transplantacji serca jest ograniczony liczbą dostępnych narządów, co sprawia, że terapie mechanicznego wspomagania krążenia stają się kluczową alternatywą terapeutyczną.

Doświadczenie potwierdzone liczbami

Jednym z filarów działalności Instytutu są systemy LVAD (Left Ventricular Assist Device) – nowoczesne urządzenia mechanicznie wspomagające pracę lewej komory serca. Od 2013 roku w NIKard wszczepiono ponad 200 systemów długoterminowego wspomagania krążenia typu LVAD. Pacjenci pozostają pod stałą opieką ambulatoryjną specjalistów Instytutu. Ich liczba systematycznie rośnie.

 Pompy LVAD wspierają serce pacjentów w najcięższych przypadkach niewydolności, pełniąc rolę pomostu do transplantacji. Coraz częściej stanowią terapię docelową. Dzięki tej technologii chorzy zyskują realną szansę na poprawę jakości życia, powrót do aktywności poza szpitalem oraz lepsze rokowania – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Interdyscyplinarny model opieki

Sukces programu LVAD w NIKard opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnego zespołu, w skład którego wchodzą kardiochirurdzy, kardiolodzy, anestezjolodzy, echokardiografiści, radiolodzy, elektrofizjolodzy, koordynatorzy LVAD, pielęgniarki, perfuzjoniści, psychologowie i fizjoterapeuci. – Każdy pacjent traktowany jest u nas indywidualnie. Od momentu kwalifikacji do zabiegu, przez hospitalizację, aż po długoterminowe monitorowanie stanu zdrowia, pozostaje pod kompleksową i skoordynowaną opieką – zaznacza prof. Janina Stępińska.

Model opieki obejmuje wizyty kontrolne po pierwszym i trzecim miesiącu od zabiegu, system telemonitoringu z codziennym raportowaniem parametrów zdrowotnych oraz całodobowy dyżur telefoniczny zapewniający stały kontakt ze specjalistami.

Powstaje Centrum Referencyjne LVAD

Z uwagi na największe w Polsce doświadczenie w leczeniu pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca, NIKard powołuje Centrum Referencyjne LVAD. Zgodnie z przyjętymi założeniami będzie to wyspecjalizowany, interdyscyplinarny ośrodek zapewniający kompleksową opiekę nad chorymi kwalifikowanymi do terapii LVAD – od diagnostyki i procesu kwalifikacji, przez implantację urządzeń (w tym systemu HeartMate 3), po długoterminowe monitorowanie oraz rehabilitację. Uzyskanie grantu edukacyjnego od firmy Abbott stanowi pierwszy etap realizacji tego projektu.

 Wsparcie projektu Centrum Referencyjnego LVAD w Narodowym Instytucie Kardiologii odzwierciedla nasze długofalowe zaangażowanie w rozwój nowoczesnych terapii mechanicznego wspomagania krążenia w Polsce. Poprzez standaryzowane ścieżki kliniczne, ustrukturyzowany rozwój zespołów i kompleksowe programy edukacyjne dążymy do wzmocnienia potencjału instytucjonalnego oraz poprawy bezpieczeństwa i jakości życia pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca – mówi Alaa Katergi, dyrektor generalny ds. niewydolności serca w firmie Abbott.

Projekt został podzielony na cztery etapy:

  1. szkolenia wewnętrzne
  2. warsztaty z zaproszonymi ekspertami
  3. szkolenia w krajowych i zagranicznych ośrodkach referencyjnych
  4. działalność edukacyjną skierowaną do innych podmiotów medycznych.

Pierwsze trzy etapy (9–12 miesięcy) mają na celu ujednolicenie wiedzy oraz standaryzację procedur LVAD w Instytucie, a także formalne wzmocnienie programu poprzez rozwój kompetencji zespołu zaangażowanego w leczenie pacjentów z ciężką niewydolnością serca. Projekt obejmuje wszystkie grupy specjalistów zaangażowanych w opiekę nad pacjentami LVAD.

Czwarty etap stanowi strategiczny element projektu – działalność edukacyjną na rzecz innych ośrodków prowadzących lub planujących wdrożenie terapii mechanicznego wspomagania krążenia. Jego celem jest standaryzacja postępowania, poprawa bezpieczeństwa pacjentów oraz rozwój ogólnokrajowej sieci ośrodków LVAD.

Cele projektu obejmują:

  • ustrukturyzowanie zespołu oraz programu LVAD w Instytucie
  • organizację specjalistycznych szkoleń dla personelu i promocję nowoczesnych metod terapii
  • zwiększenie świadomości na temat terapii LVAD i jej wpływu na leczenie niewydolności serca oraz podniesienie jakości życia pacjentów i ich komfortu zdrowotnego
  • wzmocnienie pozycji NIKard jako lidera w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca.

Strategiczny kierunek rozwoju

Utworzenie Centrum Referencyjnego LVAD to kolejny etap umacniania pozycji Narodowego Instytutu Kardiologii jako eksperckiego ośrodka w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca. – Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie pacjentom najwyższej jakości opieki – zarówno szpitalnej, jak i ambulatoryjnej – a także rozwój nowoczesnych metod monitorowania, które pozwolą skutecznie odpowiadać na rosnące potrzeby w zakresie leczenia zaawansowanej postaci niewydolności serca – podsumowuje prof. Janina Stępińska.

Źródło: Narodowy Instytut Kardiologii
Foto: Narodowy Instytut Kardiologii

Podczas sesji systemowej „Narodowy Program Leczenia Chorych ze Wstrząsem Kardiogennym oraz Po Nagłym Zatrzymaniu Krążenia: Szansa dla Najciężej Chorych,” która miała miejsce podczas Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej WCCI Warsaw 2024, uwaga środowiska ochrony zdrowia skoncentrowała się na kluczowych wyzwaniach związanych z leczeniem pacjentów cierpiących na wstrząs kardiogenny. Sesję wzbogaciło uczestnictwo profesorów medycyny, decydentów oraz przedstawicieli pacjentów, którzy wspólnie dążyli do opracowania konkretnych strategii poprawy opieki nad tymi pacjentami w Polsce. Podczas spotkania omówiono najnowsze dane dotyczące systemu ratownictwa medycznego, logistyczne aspekty leczenia, prognozy zdrowotne oraz wyniki rejestrów rewaskularyzacji. Inicjatywa miała na celu precyzyjne zdefiniowanie kierunków działań, które mogą przyczynić się do zwiększenia skuteczności terapii oraz poprawy wyników klinicznych w wyspecjalizowanych ośrodkach zajmujących się wstrząsem kardiogennym.
Grono ekspertów
 
Sesję systemową poprowadził prof. Robert J. Gil, Prezes PTK wraz z prof. Adamem Witkowskim, Pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. NPCHUK, prof. Mariuszem Gąsiorem, Kierownik Kliniki Kardiologii SCCS w Zabrzu oraz prof. Janiną Stępińską, Dyrektorka Narodowego Instytutu Kardiologii. W dyskusji ponadto udział wzięli:
 
Podczas swojej prezentacji wprowadzającej do debaty, prof. Gąsior powiedział, że odsetek chorych ze wstrząsem kardiogennym utrzymuje się na stałym poziomie od 5 do 6% wśród wszystkich chorych z zawałem serca – oczywiście w STEMI ten odsetek jest troszkę wyższy. Śmiertelność wewnątrzszpitalna chorych ze wstrząsem kardiogennym na przestrzeni kilkunastu lat, przynajmniej na Śląsku, ale też mamy dane z rejestru PLACS, nie uległa istotnemu zmniejszeniu i utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. – zaznaczył profesor.

Dane z Systemu Ratownictwa Medycznego
Jak powiedział prof. Gąsior – To są dane, które pozyskaliśmy z systemu ratownictwa medycznego za ostatnie 4 lata, dotyczące wyjazdów z systemu ratownictwa medycznego do wszystkich wezwań. Z tej grupy, łącznie to było ponad 4 miliony wyjazdów, wyekstrahowaliśmy chorych z rozpoznaniem wstrząsu kardiogennego, jak również chorych z aminami katecholowymi z ciśnieniem skurczowym poniżej 90. – dodał.

Badana grupa to około 24 tysiące chorych, którzy zostali transferowani do ośrodków szpitalnych. Na podstawie tych danych, możemy powiedzieć, że rocznie mamy około 6 tysięcy pacjentów ze wstrząsem kardiogennym.

– Jeżeli chodzi o sprawność systemu ratownictwa medycznego w docieraniu do chorych i do transferu do szpitala, proszę zwrócić uwagę, że mediana czasu od wezwania karetki do dostarczenia chorego do szpitala to prawie 80 minut. – stwierdza prof. Gąsior.

Transfer i Opieka Pacjentów
To, co zwraca uwagę, to fakt, że czas na miejscu zdarzenia stanowi około połowę lub więcej czasu. Wiemy, że to są chorzy, którzy często są po zatrzymaniu krążenia, wymagający intubacji, defibrylacji i są to chorzy, których należy przygotować do transportu. Te dane są bardzo ważne, dotyczące naszego projektu, Narodowego Programu Leczenia Chorych ze Wstrząsem Kardiogennym.

– Widzimy, że 65% chorych, a więc dwie trzecie, to chorzy transferowani przez systemy ratownictwa medycznego bez lekarza. Jedna trzecia pacjentów to pacjenci z lekarzem. – wyjaśnia prof. Gąsior. – Natomiast według klasyfikacji Glasgow średnia punktacja to niecałe 6 punktów. Jeżeli popatrzymy na rozkład wieku tych chorych, to dominują chorzy powyżej 60 roku życia. Jest to ponad 70% naszych pacjentów. Jeżeli chodzi o stan przy przyjęciu do ośrodka, to widzimy, że prawie 60% chorych jest poddanych wentylacji mechanicznej, zaintubowanych jest 64% pacjentów, a co trzeci pacjent już wcześniej wymagał kardiowersji bądź defibrylacji.- dodaje prof. Gąsior.

Profesor poinformował o niedawno opublikowanej pracy, która pokazuje na podstawie danych śląskich, jakie są typy wstrząsu kardiogennego. Jak uzupełnił. – Mniej więcej połowa chorych to chorzy z zawałem serca, natomiast pozostałe 50% to chorzy ze wstrząsem kardiogennym z innym rozpoznaniem. Dominują chorzy z niewydolnością serca i z kardiomiopatiami, którzy stanowią około 60% wszystkich chorych. 

– Jeśli chodzi o logistykę leczenia pacjentów, widzimy, że do kardiologii interwencyjnej transferowanych jest około 40% chorych. Śmiertelność wśród chorych ze wstrząsem kardiogennym jest niezależna od ścieżki logistycznej i wynosi około 60%. Pomimo tego, że prawie 50% pacjentów jest hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii,” zaznaczył prof. Gąsior.

Wyniki Połączonego Rejestru
Co mówi połączony rejestr ogólnopolskich ostrych zespołów wieńcowych i krajowy rejestr operacji kardiochirurgicznych? Zgromadzono prawie 16 tysięcy pacjentów.

– Po porównaniu kohorty operowanych i kohorty pod względem anatomii drzewa wieńcowego oraz parametrów klinicznych, widzimy, że leczenie kardiochirurgiczne u chorych z ciężką chorobą pnia i wielonaczyniową chorobą wieńcową daje lepsze efekty w postaci redukcji śmiertelności o około 15%. Potwierdzamy tymi analizami wcześniejsze dane z badania SHOCK-TRIAL,” podkreśla prof. Gąsior. – Jeżeli chodzi o pacjentów w ośrodkach, wysokospecjalistycznych (nazwijmy je superhubami), to analiza naszych 1300 pacjentów przyjętych ze wstrząsem kardiogennym pokazuje, podobnie jak dane z systemu ratownictwa medycznego, że prawie 70% to pacjenci powyżej 60 roku życia. Wiemy, że ci pacjenci są bardzo trudnymi pacjentami,” stwierdza prof. Gąsior.

Profesor uzupełnił, że w ośrodkach superhub, takich jak Śląskie Centrum, co czwarty chory wymaga dializ, a prawie połowa chorych wymaga przetoczeń. – Częstość stosowania pompy LVAD (Impela CP), balonu do kontrapulsacji czy ECMO jest uśredniona z ostatnich dziesięciu lat, ale w naszym ośrodku dominował balon do kontrapulsacji wewnątrzaortalnej. 

– Musimy zwrócić uwagę, że śmiertelność we wstrząsie kardiogennym jest uzależniona od wieku i od systemu wspomagania. Na przykład, śmiertelność w przypadku ECMO, zastosowanego u prawie 100 chorych, wynosiła 72%, ale śmiertelność pacjentów na LVAD, którzy doczekali tego etapu, wynosiła 22%. Połączenie ultranowoczesnej terapii LVAD i transplantacji serca daje przeżycie na poziomie 27-28%, ale średni wiek chorych to niewiele ponad 50 lat. Pamiętajmy, że chorzy we wstrząsie kardiogennym to głównie pacjenci powyżej 60 roku życia. – dodaje prof. Gąsior.

Nadzieje i Przyszłość
Ostatnio pojawiła się nadzieja dla pacjentów ze wstrząsem kardiogennym. Wyniki badania DANGER-SHOCK wykazały 13% redukcję całkowitej śmiertelności sześciomiesięcznej. Na podstawie rejestru PLAC oszacowaliśmy, jak te kryteria włączenia do badania DANGER-SHOCK mogłyby przełożyć się na polską populację.

– W badaniu DANGER-SHOCK około 30% pacjentów z zawałem serca zostało włączonych do badania. U nas to około 25%, choć są to dane szacunkowe. – zauważa prof. Gąsior. – Śmiertelność sześciomiesięczna w rejestrze PLAC wynosi około 65%, podczas gdy w grupie leczonej zachowawczo wynosiła około 60%.

Profesor Gąsior podsumował sytuację. – Mamy około 3000 pacjentów ze wstrząsem zawałowym, z czego rocznie umiera około 2000. Spodziewana redukcja śmiertelności, biorąc pod uwagę dane z badania DANGER-SHOCK, mogłaby wynosić około 20%, co dałoby około 400 uratowanych pacjentów rocznie. Dodatkowo, biorąc pod uwagę pacjentów ze wstrząsem kardiogennym o innej etiologii, liczba ta byłaby zdecydowanie wyższa. – podsumowuje prof. Gąsior.

Wyniki z Wrocławia
Prof. Wiktor Kuliczkowski przedstawił podczas sesji doświadczenia Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, gdzie w listopadzie 2020 roku utworzono  zespół ds. wstrząsu kardiogennego, tzw. „Shock Team”. – Nasz zespół składa się z kardiologów, kardiochirurgów, anestezjologów i intensywistów, co pozwala na skoordynowane podejście do leczenia pacjentów. Nasze zasoby obejmują mechaniczne wspomaganie krążenia (MCS) w różnych formach, od mniej zaawansowanych po bardziej zaawansowane systemy, a także urządzenia do wspomagania tętnic płucnych. Mamy również karetkę ECMO, która obecnie jest w naprawie. Ponadto dysponujemy balonem do kontrapulsacji, który wciąż ma swoje miejsce w leczeniu wstrząsu kardiogennego, szczególnie przy zdekompensowanej niewydolności serca. – wyliczył profesor.

Od momentu utworzenia Shock Teamu, przyjęto we Wrocławiu pewną liczbę pacjentów ze wstrząsem kardiogennym. Chociaż liczby te są stosunkowo małe w porównaniu do innych ośrodków, takich jak Zabrze, zauważono pewne pozytywne trendy.

– Nasza klasyfikacja przyjęć według Towarzystwa SCAI i etiologia wstrząsu wskazują na pewne wzorce, które mogą być użyteczne dla innych ośrodków. Śmiertelność wewnątrzszpitalna wynosiła 60% w pierwszym kwartale tego roku, ale zaczęła spadać w kolejnych latach. Widoczny jest istotny trend w kierunku redukcji śmiertelności w całej leczonej grupie od momentu wprowadzenia Shock Teamu. – wyjaśnił prof Kuliczkowski.

 
Wyzwania, ograniczenia i propozycje
Prof. Kuliczkowski przedstawił główne wyzwania, które napotykamy w leczeniu wstrząsu kardiogennego, oraz propozycje ich rozwiązania:
  1. Ujednolicona diagnostyka: Potrzebujemy standardów diagnostycznych, aby dokładnie ocenić rodzaj wstrząsu i funkcję serca pacjentów. Brakuje nam również monitorowania hemodynamicznego, co mogłoby być rozwiązane przez wdrożenie pomiarów cewnika Swana-Ganza.
  2. Podział kompetencji: Ważne jest określenie, które ośrodki są odpowiedzialne za poszczególne etapy leczenia i kiedy pacjent powinien być przekazany do bardziej zaawansowanego ośrodka. W przygotowywanym programie stawiamy na trójstopniowość: ośrodki kardiologii Inwazyjnej (ang. spoke),  ośrodki posiadające oprócz centrum kardiologii inwazyjnej również kardiochirurgię (ang. hub) oraz ośrodki najbardziej zaawansowane w leczenie wstrząsu kardiogennego (ang. superhub) poprzez możliwość wykonania przeszczepu serca.
  3. Komunikacja: Brakuje nam bezpiecznych narzędzi do przesyłania wrażliwych danych medycznych. Mamy nadzieję, że wdrożenie aplikacji mobilnej lub ponowne uruchomienie platformy e-Konsylium poprawi tę sytuację.
  4. Transport do hubu: W polskich warunkach transport kołowy jest najbardziej efektywny. Jednakże, dla pacjentów wymagających zaawansowanego wspomagania mechanicznego, super huby powinny dysponować własnymi karetkami.
  5. Oddział dla pacjentów: Potrzebujemy dedykowanego oddziału dla pacjentów we wstrząsie kardiogennym, prowadzonego przez kardiologów intensywistów. Obecnie pacjenci zajmują miejsca na oddziałach przeznaczonych dla innych przypadków, co stwarza dodatkowe wyzwania.
Nasze doświadczenia pokazują, że skoordynowane podejście i odpowiednie zasoby mogą znacznie poprawić wyniki leczenia wstrząsu kardiogennego. Istnieje jednak wiele wyzwań, które musimy przezwyciężyć, aby nasze programy były jeszcze bardziej efektywne. Mam nadzieję, że nasze doświadczenia będą inspiracją dla innych ośrodków i przyczynią się do dalszej poprawy leczenia wstrząsu kardiogennego w Polsce. – powiedział profesor.

Shock Team
Organizacja Shock Team, mimo krótkiego stażu działalności, szybko zdobywa uznanie w polskim środowisku medycznym dzięki innowacyjnemu podejściu do opieki nad pacjentami. Inicjatywa skupia się na kompleksowej rehabilitacji oraz wspieraniu osób z różnorodnymi potrzebami zdrowotnymi. Według prof. Kuliczkowskiego – Shock Team stawia sobie za cel nie tylko leczenie fizycznych schorzeń, ale także budowanie relacji opartych na empatii i zrozumieniu specyficznych potrzeb każdego pacjenta.  Organizacja czerpie z dorobku międzynarodowej psychiatrii, co pozwala na adaptację do różnorodnych typów osobowości pacjentów, kluczową dla skutecznej terapii. Prof. Kuliczkowski podkreśla, że „element inteligencji emocjonalnej stanowi fundamentalny element pracy z pacjentami, co potwierdzają doświadczeni specjaliści.” Shock Team nie ogranicza się jedynie do świadczenia usług medycznych, ale angażuje się również w działania społeczne i edukacyjne, dążąc do zwiększenia świadomości na temat zdrowia psychicznego i fizycznego.
 
Działalność organizacji nie unika wyzwań finansowych i organizacyjnych. Musi ona stale adaptować się do zmieniających się warunków rynkowych oraz potrzeb pacjentów, co wymaga współpracy z lokalnymi społecznościami i instytucjami medycznymi. Shock Team kontynuuje swoją misję nie tylko w obszarze opieki zdrowotnej, ale także w promowaniu innowacji technologicznych. Jak zauważa prof. Kuliczkowski.
– Dla ośrodków superhubowych, które przeszczepiają serca, jest możliwość, że można od stycznia tego roku implantować LVAD jako terapię docelową. Wprowadzenie nowoczesnych technologii jest kluczowe dla dalszego rozwoju i podniesienia standardów opieki zdrowotnej. Te doświadczenia z ostatnich trzech lat są dla nas nieocenione. – dodaje prof. Kuliczkowski.
 
Shock Team nieustannie rozwija swoje możliwości i adaptuje się do zmieniających się potrzeb pacjentów oraz wymogów rynkowych, co stanowi fundament tej misji.

Systemowo o wstrząsie kardiogennym
Prof. Gil rozpoczął sesję systemową uznaniem sukcesów polskiej kardiologii. – Dziś możemy śmiało stwierdzić, że Polska Kardiologia Interwencyjna osiągnęła wyjątkowe postępy. Mapa ośrodków kardiologii interwencyjnej, która w 2016 roku była niedoprecyzowana, dziś prezentuje się imponująco, z ośrodkami rozmieszczonymi średnio co 50 km od siebie. 
Podkreślił również znaczenie skuteczności inwazyjnej diagnostyki tętnic wieńcowych i rewaskularyzacji w zmniejszaniu wskaźników śmiertelności wśród pacjentów szpitalnych. – Nasza praca z pacjentami wymaga precyzyjnego podejścia i ciągłego doskonalenia naszych metod.

Następnie przeszedł do wyzwań, jakie stoją przed polską kardiologią interwencyjną, szczególnie w kontekście globalnych tendencji poprawy skuteczności leczenia. – Musimy dążyć do zwiększenia przeżywalności pacjentów ze wstrząsem kardiogennym, który w Polsce wciąż wynosi około 40%, podczas gdy najlepsze ośrodki europejskie osiągają już poziom powyżej  60%. – Wstęp do dyskusji zakończył wyrażeniem nadziei na wyznaczeniem klarownych celów dla Narodowego Programu Leczenia Chorych ze Wstrząsem Kardiogennym, który ma na celu usprawnienie i standaryzację opieki w całej Polsce. – Dzięki współpracy z regionalnymi koordynatorami oraz zaangażowaniem wszystkich zainteresowanych stron, program ma szansę realnie wpłynąć na poprawę jakości życia pacjentów. 

Dyr. Marzanna Bieńkowska przyznała, że kardiologia dotyka każdego schorzenia i praktycznie każdy pacjent prędzej czy później może potrzebować pomocy kardiologicznej.

Opiekuję się u Rzecznika Praw Pacjenta oraz prowadzę Radę Organizacji Pacjentów, w której zrzeszonych jest obecnie czterdzieści organizacji reprezentujących różne obszary. Dlatego uważam, że wprowadzenie programu, który ma na celu poprawę zdrowia i funkcjonowania pacjentów, na przykład uratowanie 400 osób, jak wspomniał Pan Profesor, jest niezwykle istotne. Potrzeba wprowadzenia tego programu jest ogromna. – powiedziała dyrektor. – Zauważam też, że przygotowanie i wdrożenie programu przez Ministerstwo Zdrowia do podmiotów leczniczych wymaga dopracowania i czasu. – dodała.

Zauważyła, że wykorzystanie doświadczeń już działających ośrodków jest bardzo pozytywnym krokiem, który pokazuje, że możemy mieć gotowy program do wdrożenia.

–  Dodatkowo, wykorzystanie 150 ośrodków zajmujących się interwencjami w przypadku zawału serca jest bardzo obiecujące. W imieniu Rzecznika Praw Pacjenta pragnę zapewnić, że Pan Rzecznik będzie wspierał inicjatywy, które mają na celu wprowadzenie tego programu dla dobra pacjentów.

Merytorycznie uzasadnione
W swojej opinii Senator Agnieszka Gorgoń-Komor podkreśliła, że jako kardiolog widzi ogromny sens kompleksowych programów w kardiologii. – Proszę Państwa, jako kardiolog i specjalista zajmujący się leczeniem wstrząsu kardiogennego jako potężnego zagrożenia, pragnę podzielić się refleksjami na temat współczesnych wyzwań oraz osiągnięć w dziedzinie kardiologii interwencyjnej. Jestem wdzięczna za możliwość poruszenia dwóch kluczowych kwestii, które wybrzmiały w tej debacie. Po pierwsze, istotność prowadzenia rejestrowania danych pacjentów, z których czerpiemy wiedzę i wnioski, dzieląc się nimi w środowisku ekspertów, co przyczynia się do rozwiązywania istotnych problemów. Po drugie, znaczenie skoordynowanej i systemowej opieki, której przykładem jest Szpital Kliniczny we Wrocławiu, wykazujący jak kluczowe jest szybkie reagowanie w sytuacjach zagrożenia życia. – powiedziała.
Senator wspomniała o licznych sukcesach w kardiologii, ale i o wyzwaniach w leczeniu.

– Nasze osiągnięcia obejmują sukcesy w leczeniu ostrych zespołów wieńcowych poprzez zastosowanie zaawansowanych technik interwencyjnych, jak również ciągłe dążenie do poprawy długoterminowych rokowań chorych. Jestem przekonana, że mimo dostępu do zaawansowanej kardiologii interwencyjnej, naszym celem powinno być redukowanie śmiertelności zgodnie z najlepszymi praktykami międzynarodowymi. Pokazujemy, że skoordynowana opieka może znacząco wpływać na poprawę wyników zdrowotnych, co jest szczególnie istotne w kontekście odbudowy systemu zdrowia po pandemii COVID-19. Polska staje przed wyjątkowym wyzwaniem związanym z długiem zdrowotnym po pandemii, w tym niezbędnością skutecznego zarządzania obniżaniem śmiertelności pacjentów zaniedbanych w pandemii.

Nie zapominając o najczęstszych przyczynach zgonów, eksperci koncentrują się na chorobach układu krążenia, które pozostają dominującą przyczyną zgonów w Polsce. Ponadto, podkreślają znaczenie nowych technologii w diagnostyce i leczeniu, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa danych pacjentów.

– Dla mnie statystyka zawsze jest wrogiem jednostki, dlatego preferuję interpretację wyników medycznych, które mają realny wpływ na życie pacjenta. W końcowej refleksji pragnę podkreślić, że każda godzina życia ludzkiego ma nieocenioną wartość, dlatego nasze działania w dziedzinie medycyny powinny być kierowane nie tylko ambicją, ale przede wszystkim troską o dobro pacjenta. Wierzę, że dążąc do dalszego rozwoju nowych technologii i skutecznychstrategii leczenia, możemy realnie poprawić jakość życia i rokowania naszych pacjentów. – powiedziała Senator Gorgoń-Komor.

Definicje wstrząsu
W ostatnim roku AOTMiT intensywnie pracowała nad świadczeniami związanymi ze wstrząsem kardiogennym, takimi jak naprawa zastawki trójdzielnej metodą brzeg do brzegu oraz LVAD dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do transplantacji serca.
Prezes agencji Daniel Rutkowski zauważył, że – pewne definicje zostały już dobrze przygotowane-, odnosząc się do poziomów takich jak SPZOZ, HUB i SuperHUB. – SuperHUB różni się tym, że oprócz kardiologii interwencyjnej i kardiochirurgii jest również ośrodkiem przeszczepiającym serca, co jest bardzo ważne. – dodał.

Zastanawiając się nad ramami prawno-organizacyjnymi, prezes wyraził wątpliwości: – Czy aby coś dobrze działało, zawsze musi być wpisywane w ramy rozporządzeń ministra zdrowia czy zarządzeń prezesa NFZ? Czasami to usztywnia i ogranicza pewne działania, ponieważ różne ośrodki mogą się między sobą różnić i działać na różne sposoby. – Podkreślił jednak, że na pewno nie może to być blokujące.

Jako przykład sukcesu podał program KOS Zawał, który okazał się wielkim osiągnięciem zarówno dla środowiska, jak i instytucji wspierających jego opisywanie. – Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji również brała w tym udział.  – przypomniał.

– Poza opisywaniem, istotne jest także wspieranie pewnych działań organizacyjnych i związanych z udzielaniem świadczeń. Mechanizmy finansowania są tu kluczowe. – zaznaczył ekspert. – Ważne jest, aby zaplanować i zaprojektować dobre rozwiązania wspierające sposób finansowania. Nie chodzi o to, że więcej znaczy lepiej, ale raczej o odpowiednie opracowanie i dopasowanie tych rozwiązań. – doprecyzował.

Podsumowując, prezes zauważył: – Widzimy już dużą zawartość wsadu merytorycznego, ale na pewno wymaga to wsparcia Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Agencja zawsze wspiera te procesy i pomaga implementować optymalne rozwiązania dla systemu.

Intensywnie dla intensywnej terapii
Intensywna terapia kardiologiczna jest kluczowym elementem współczesnej medycyny, a jej znaczenie staje się coraz bardziej widoczne. Dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, prof. Janina Stępińska, jako ośrodka z bogatym doświadczeniem w tej dziedzinie, podkreśliła, że „bardzo dobre, intensywne terapie kardiologiczne są niezbędne”. Zauważyła, że pomimo forsowania tego terminu od 20 lat, nie wszędzie się on przyjął, ale wyraziła nadzieję, że teraz będzie inaczej.

Z punktu widzenia Krajowej Rady ds. Kardiologii, dyrektorka podkreśliła, że Ministerstwo Zdrowia, mając na celu odwrócenie piramidy opieki zdrowotnej, musi postawić na intensywną terapię jako serce wysokospecjalistycznej kardiologii. – Kto będzie przyjmowany do szpitala? Najciężej chorzy.  – dodała.

Podkreśliła również konieczność współpracy kardiologów i intensywnych terapeutów w tej dziedzinie. – To musi być wycenione, musimy mieć nazywane rozmaite procedury, musimy mieć te swoje rozliczenia – zaznaczyła. Wspomniała o długich dyskusjach z konsultantem ds. anestezjologii, które nie doprowadziły do porozumienia w kwestii rozliczania w formie TIS-ów.

Szczególne gratulacje skierowała do Ośrodka Wrocławskiego i prof. Mariusza Gąsiora z Zabrza za dane, które umożliwiają rozwój intensywnej terapii kardiologicznej. Zwróciła również uwagę na konieczność finansowania dobrze wyposażonych karetek i zespołów medycznych.

Ekspertka podkreśliła, że sposób finansowania intensywnej terapii jest niezbędny. Wyraziła otwartość na współpracę z Narodowym Programem Chorób Układu Krążenia, kierowanym przez profesora Adama Witkowskiego, aby ustalić, jak najlepiej wprowadzić te rozwiązania.

Podkreśliła również, że musimy nazwać cele intensywnej terapii i rozpocząć odpowiednie procedury. – Musimy przejść przez AOTM i zrobić jakieś finansowanie. Inaczej to zupełnie niemożliwe. – zauważyła. Zaproponowała powołanie zespołu do intensywnej terapii, który zajmie się tymi kwestiami.

Wspomniała również o potrzebie organizacji sieci oddziałów paliatywnych dla pacjentów, którzy nie rokują, co jest analogiczne do onkologii. Wyraził nadzieję, że będzie wsparcie zarówno ze strony AOTM, jak i Ministerstwa Zdrowia.

Na zakończenie, ekspertka podkreśliła, że czas jest kluczowy w organizacji intensywnej terapii i różnicowaniu przyczyn wstrząsu. – Szpitale monospecjalistyczne, takie jak Ośrodek Zabrzański, będą w trochę gorszej sytuacji, więc e-konsultacje są niezbędne.  – zauważył. Wyraziła nadzieję na dalsze wsparcie i rozwój tej ważnej dziedziny medycyny.

Narodowy Program Chorób układu krążenia
Prof. Adam Witkowski, przypomniał, że w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia powstał już zespół do spraw opieki paliatywnej. Zespół ten ma za zadanie opracować opiekę paliatywną dla ciężko chorych pacjentów kardiologicznych, którzy do tej pory byli zdominowani przez onkologię. – Chorzy onkologiczni mają hospicja i opiekę domową, ale to samo musi być zrobione dla kardiologii, dla chorych po wstrząsie, z niewydolnością serca i innymi chorobami w schyłkowej fazie. – zauważył profesor. Taka opieka musi być zorganizowana, aby ci pacjenci mogli być przekazywani do odpowiednich placówek.

W kwestii formalnych ram funkcjonowania programu, ekspert zgodził się z prezesem AOTMiT i profesor Stępińską, że program musi być sformalizowany. – Muszą być procedury, nowe grupy JPG ustalone, a program musi przejść przez AOTMIT. – podkreślił. –  Złożenie programu do AOTMIT jest konieczne, aby ocenić i dopasować go do istniejących warunków oraz finansowania świadczeń w Polsce. Jeśli to się nie uda, należy stworzyć i zarekomendować nowe świadczenia do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Narodowy Program Chorób Układu Krążenia może wspomóc te działania. – Potrzebujemy raportu otwarcia, czyli fotografii tego, co jest w tej chwili, oraz oceny AOTMIT, aby określić, co może być zrobione. – wyjaśnił dyrektor. Wspomniał także, że w ramach programu działa zespół, który już intensywnie pracuje w poszczególnych ośrodkach, takich jak Wrocław. – Możemy stworzyć grupę dedykowaną do tego zadania w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia. – dodał.

Prof. Witkowski podkreślił, że program może również obejmować finansowanie dla osób zaangażowanych w jego realizację, a także ewentualne programy pilotażowe. – Jesteśmy otwarci na współpracę, co dałoby instytucjonalne ramy pod egidą Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia. – zaznaczył profesor. Stwierdził także, że bez instytucjonalnych ram trudno wyobrazić sobie powszechne uruchomienie programu, gdyż musi być on finansowany.

Profesor dodał, że program musi być w dużej mierze sfinansowany przez Narodowy Program Chorób Układu Krążenia, ale zaznaczył, że nie można zadeklarować pełnego finansowania. „Program wstrząsowy jest bardzo kosztowny i musi utrzymać proporcje dotyczące wszystkich programów kardiologicznych w całej Polsce” – powiedział. Zauważył, że Narodowy Program Chorób Układu Krążenia może współfinansować te działania, co wymaga dalszych przemyśleń nad strukturą finansowania.

Opracowanie: Ewelina Naturia Pańczyk
źródło: WCCI., Fundacja Instytut Świadomości
Narodowy Instytut Kardiologii otworzył Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca. Trafią na niego osoby z ciężką postacią niewydolności serca, a więc wymagające specjalistycznej opieki kardiologicznej. Opieką na tym oddziale może zostać objętych nawet 200 pacjentów rocznie. Uruchomienie nowego oddziału w NIKard stanowi ostatni etap kilkuletniej inwestycji, w ramach której powstało m.in. nowoczesne Centrum Zaburzeń Rytmu Serca wraz z blokiem elektroterapii.
Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca składa się z dziewięciu wysokospecjalistycznych stanowisk, na których możliwe jest prowadzenie terapii z wykorzystaniem respiratorów, leczenia nerkozastępczego oraz odpowiednio dobranej terapii dożylnej. Pacjenci będą pod stałym specjalistycznym nadzorem, z wykorzystaniem zarówno stacjonarnych systemów do monitorowania (kardiomonitorów) jak i przenośnych nadajników telemetrycznych.

– Leczenie na tym oddziale dotyczy szczególnej grupy pacjentów będących w zaawansowanym stadium choroby, gdzie rutynowe postępowanie, związane choćby z tradycyjną farmakoterapią, jest niewystarczające. To pacjenci znajdujący się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, dla których transplantacja serca bądź wszczepienie układu wspomagającego jego pracę często pozostaje ostatnią deską ratunku
 – mówi prof. Łukasz Szumowski, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Przeszczepienie serca w dalszym ciągu jest główną metodą leczenia ciężkiej niewydolności tego narządu. Nowe systemy mechanicznego wspomagania lewokomorowego, a więc tzw. LVAD zwiększyły możliwości leczenia ciężko chorych pacjentów. Dzięki tej nowoczesnej metodzie pacjenci zyskują szansę na powrót do aktywnego życia poza szpitalem.

Czym jest LVAD? To system długotrwałego wspomagania lewokomorowego stosowany u pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca, który pozwala choremu doczekać do terminu operacji. Może być również stosowany jako terapia docelowa u pacjentów z przeciwwskazaniami do transplantacji. – Pompa wszczepiana jest do lewej komory serca, co umożliwia  wspomaganie pracy narządu przez okres od kilku tygodni do nawet kilku lat – wyjaśnia prof. Przemysław Leszek, kierownik Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca.

Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca stanowi część nowopowstałego skrzydła Instytutu – wartość tej inwestycji wynosi ponad 66 mln zł  (66 321 186,45 zł). Sfinansowana została ze środków Unii Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia oraz środków własnych Instytutu. W skład nowej części budynku – oprócz Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca – wchodzi centralna sterylizatornia wraz ze stacją dekontaminacji medycznej, apteka szpitalna, a także serwująca zdrowe posiłki pacjentom szpitala restauracja. Jednak prawdziwym sercem tej inwestycji jest nowoczesne Centrum Zaburzeń Rytmu Serca wraz z blokiem elektroterapii. Obiekt ten wyposażony jest m.in. w system nawigacji robotycznej Stereotaxis Genesis. Narodowy Instytut Kardiologii jest jednym z pierwszych szpitali na świecie oraz  pierwszym ośrodkiem w Polsce, który może zaoferować pacjentom korzyści, jakie płyną z zastosowania technologii robotycznej podczas zabiegu ablacji podłoża arytmii serca.

 Szacuje się, że ponad 2 miliony mieszkańców Polski cierpi z powodu zaburzeń rytmu serca. Nieleczona arytmia może znacząco wpłynąć na ryzyko wystąpienia udaru, niewydolności serca oraz nagłego zatrzymania krążenia. Cieszymy się, że możemy współpracować z Narodowym Instytutem Kardiologii, wdrażając pionierskie metody leczenia polskich pacjentów. Z przyjemnością będziemy wspierać dalsze starania Instytutu w zakresie poprawy opieki nad pacjentami oraz rozwoju technologii podczas codziennej pracy klinicznej – mówi David Fischel prezes amerykańskiej firmy Stereotaxis, który przybył do Polski na uroczystość otwarcia Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca NIKard.

Narodowy Instytut Kardiologii jest wiodącą jednostką w Polsce leczącą zaawansowaną niewydolność serca począwszy od leczenia farmakologicznego poprzez zastosowanie wszczepialnych urządzeń długoterminowego wspomagania krążenia oraz transplantację serca. Operacje przeszczepienia serca wykonywane są u pacjentów kwalifikowanych zarówno w trybie planowym, jak i pilnym, w tym chorych, u  których z powodu schyłkowej niewydolności serca konieczne było wszczepienie mechanicznego wspomagania krążenia.  Od 2001 r., tj. od wprowadzenia w Instytucie programu transplantacji serca przeprowadzono ich ponad 650. W samym 2022 r. wykonanych zostało 26 operacji przeszczepienia serca.

NIKard jest jednym z głównych polskich ośrodków w codziennej praktyce zajmujących się zagadnieniem mechanicznego wspomagania krążenia. Dysponuje bardzo doświadczonym zespołem oraz szerokim zakresem urządzeń do krótko-, średnio- i długoterminowego wspomagania serca. Od 2013 r. w Instytucie wszczepionych zostało ponad 130 systemów LVAD. Obecnie pod opieką ambulatoryjną Instytutu pozostaje blisko 60 pacjentów z wszczepionym wspomaganiem lewokomorowym.

źródło: NIKard

Narodowy Instytut Kardiologii otworzył Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca. Trafią na niego osoby z ciężką postacią niewydolności serca, a więc wymagające specjalistycznej opieki kardiologicznej. Opieką na tym oddziale może zostać objętych nawet 200 pacjentów rocznie. Uruchomienie nowego oddziału w NIKard stanowi ostatni etap kilkuletniej inwestycji, w ramach której powstało m.in. nowoczesne Centrum Zaburzeń Rytmu Serca wraz z blokiem elektroterapii.
Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca składa się z dziewięciu wysokospecjalistycznych stanowisk, na których możliwe jest prowadzenie terapii z wykorzystaniem respiratorów, leczenia nerkozastępczego oraz odpowiednio dobranej terapii dożylnej. Pacjenci będą pod stałym specjalistycznym nadzorem, z wykorzystaniem zarówno stacjonarnych systemów do monitorowania (kardiomonitorów) jak i przenośnych nadajników telemetrycznych.

– Leczenie na tym oddziale dotyczy szczególnej grupy pacjentów będących w zaawansowanym stadium choroby, gdzie rutynowe postępowanie, związane choćby z tradycyjną farmakoterapią, jest niewystarczające. To pacjenci znajdujący się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, dla których transplantacja serca bądź wszczepienie układu wspomagającego jego pracę często pozostaje ostatnią deską ratunku
 – mówi prof. Łukasz Szumowski, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Przeszczepienie serca w dalszym ciągu jest główną metodą leczenia ciężkiej niewydolności tego narządu. Nowe systemy mechanicznego wspomagania lewokomorowego, a więc tzw. LVAD zwiększyły możliwości leczenia ciężko chorych pacjentów. Dzięki tej nowoczesnej metodzie pacjenci zyskują szansę na powrót do aktywnego życia poza szpitalem.

Czym jest LVAD? To system długotrwałego wspomagania lewokomorowego stosowany u pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca, który pozwala choremu doczekać do terminu operacji. Może być również stosowany jako terapia docelowa u pacjentów z przeciwwskazaniami do transplantacji. – Pompa wszczepiana jest do lewej komory serca, co umożliwia  wspomaganie pracy narządu przez okres od kilku tygodni do nawet kilku lat – wyjaśnia prof. Przemysław Leszek, kierownik Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca.

Oddział Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca stanowi część nowopowstałego skrzydła Instytutu – wartość tej inwestycji wynosi ponad 66 mln zł  (66 321 186,45 zł). Sfinansowana została ze środków Unii Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia oraz środków własnych Instytutu. W skład nowej części budynku – oprócz Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca – wchodzi centralna sterylizatornia wraz ze stacją dekontaminacji medycznej, apteka szpitalna, a także serwująca zdrowe posiłki pacjentom szpitala restauracja. Jednak prawdziwym sercem tej inwestycji jest nowoczesne Centrum Zaburzeń Rytmu Serca wraz z blokiem elektroterapii. Obiekt ten wyposażony jest m.in. w system nawigacji robotycznej Stereotaxis Genesis. Narodowy Instytut Kardiologii jest jednym z pierwszych szpitali na świecie oraz  pierwszym ośrodkiem w Polsce, który może zaoferować pacjentom korzyści, jakie płyną z zastosowania technologii robotycznej podczas zabiegu ablacji podłoża arytmii serca.

 Szacuje się, że ponad 2 miliony mieszkańców Polski cierpi z powodu zaburzeń rytmu serca. Nieleczona arytmia może znacząco wpłynąć na ryzyko wystąpienia udaru, niewydolności serca oraz nagłego zatrzymania krążenia. Cieszymy się, że możemy współpracować z Narodowym Instytutem Kardiologii, wdrażając pionierskie metody leczenia polskich pacjentów. Z przyjemnością będziemy wspierać dalsze starania Instytutu w zakresie poprawy opieki nad pacjentami oraz rozwoju technologii podczas codziennej pracy klinicznej – mówi David Fischel prezes amerykańskiej firmy Stereotaxis, który przybył do Polski na uroczystość otwarcia Oddziału Mechanicznego Wspomagania i Transplantacji Serca NIKard.

Narodowy Instytut Kardiologii jest wiodącą jednostką w Polsce leczącą zaawansowaną niewydolność serca począwszy od leczenia farmakologicznego poprzez zastosowanie wszczepialnych urządzeń długoterminowego wspomagania krążenia oraz transplantację serca. Operacje przeszczepienia serca wykonywane są u pacjentów kwalifikowanych zarówno w trybie planowym, jak i pilnym, w tym chorych, u  których z powodu schyłkowej niewydolności serca konieczne było wszczepienie mechanicznego wspomagania krążenia.  Od 2001 r., tj. od wprowadzenia w Instytucie programu transplantacji serca przeprowadzono ich ponad 650. W samym 2022 r. wykonanych zostało 26 operacji przeszczepienia serca.

NIKard jest jednym z głównych polskich ośrodków w codziennej praktyce zajmujących się zagadnieniem mechanicznego wspomagania krążenia. Dysponuje bardzo doświadczonym zespołem oraz szerokim zakresem urządzeń do krótko-, średnio- i długoterminowego wspomagania serca. Od 2013 r. w Instytucie wszczepionych zostało ponad 130 systemów LVAD. Obecnie pod opieką ambulatoryjną Instytutu pozostaje blisko 60 pacjentów z wszczepionym wspomaganiem lewokomorowym.

źródło: NIKard