Medicalpress
Rehabilitacja i fizjoterapia pacjentów onkologicznych przez lata pozostawały na marginesie debaty o leczeniu nowotworów. Onkologia najczęściej kojarzona jest z chirurgią, chemioterapią, radioterapią czy nowoczesnymi terapiami lekowymi. Tymczasem dla wielu chorych powrót do sprawności po leczeniu, zapobieganie trwałej niesprawności, leczenie obrzęków limfatycznych, przeciwdziałanie sarkopenii czy właściwe przygotowanie do terapii są warunkiem nie tylko lepszej jakości życia, ale także skuteczniejszego leczenia.
Na ten problem zwrócono uwagę podczas posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii, poświęconego działaniom służącym zapewnieniu dostępu do fizjoterapii oraz rehabilitacji dla pacjentów onkologicznych. Przewodniczący podkomisji Marek Hok przypominał, że każdego roku w Polsce rozpoznaje się około 180 tys. nowych zachorowań na nowotwory, a z chorobą onkologiczną żyje ponad 1,2 mln osób.

Rehabilitacja w systemie: jest finansowanie, ale brakuje odrębnej ścieżki onkologicznej

Jak zaznaczała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępczyni dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia, obecnie w systemie nie funkcjonuje odrębny zakres świadczeń rehabilitacji leczniczej przeznaczony wyłącznie dla pacjentów onkologicznych. „Pacjentowi onkologicznemu przysługuje rehabilitacja na podstawie rozporządzenia w sprawie rehabilitacji, oczywiście z dedykowanymi procedurami medycznymi. Wyjątkiem jest wyodrębnienie jednolitego modelu opieki w ramach kompleksowej opieki nad pacjentem z nowotworem piersi, czyli tzw. Breast Cancer Unit, gdzie rehabilitacja stanowi integralny element leczenia” – mówiła przedstawicielka MZ.

Ten wyjątek pokazuje jednak także skalę nierówności. W raku piersi pacjentki mogą korzystać z modelu, który obejmuje wsparcie przed leczeniem, w okresie pooperacyjnym i na dalszych etapach terapii. W jego ramach przewidziano konsultację lekarską, ocenę fizjoterapeutyczną, kinezyterapię, terapię manualną, profilaktykę i leczenie obrzęku limfatycznego, pracę z blizną, ćwiczenia okołokondycyjne, wsparcie psychologiczne i edukację. W innych nowotworach podobne rozwiązania nie są jeszcze standardem.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada jednak kolejne kroki. „Bardzo oczekiwanym świadczeniem, które na wzór Breast Cancer Unit będzie w najbliższym czasie procedowane, jest kompleksowa opieka nad pacjentem z nowotworem klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Unit. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i czeka na skierowanie do konsultacji publicznych. W ramach tego modelu również opracowano rehabilitację pacjenta z nowotworem klatki piersiowej” – wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka. Dodała również, że kolejnymi obszarami mają być kompleksowa opieka nad pacjentami z nowotworami urologicznymi i ginekologicznymi, także z modułem rehabilitacji.

Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów była nierównomierność dostępu do świadczeń. Jak mówiła przedstawicielka MZ, Narodowy Fundusz Zdrowia identyfikuje tzw. białe plamy, czyli obszary, w których brakuje zakontraktowanych świadczeniodawców lub dostępność jest znacząco ograniczona. Przyczyny mają charakter zarówno finansowy, jak i podażowy. „Z perspektywy pacjenta onkologicznego skutki ograniczonego dostępu do rehabilitacji są szczególnie istotne, ponieważ opóźnienie rozpoczęcia rehabilitacji może bezpośrednio przełożyć się na ryzyko trwałej niesprawności, pogorszenie wyników leczenia oraz wydłużenie powrotu do aktywności społecznej i zawodowej” – podkreślała Dominika Janiszewska-Kajka.

Z danych przedstawianych podczas posiedzenia wynika, że rehabilitacja jest jednym z istotnych segmentów systemu ochrony zdrowia. Łączna wartość jej finansowania w 2026 roku wynosi ponad 3,5 mld zł. Jednocześnie, jak zaznaczono, nie istnieje osobna pozycja świadczeń określona jako rehabilitacja onkologiczna. Skala korzystania przez pacjentów onkologicznych z fizjoterapii i rehabilitacji jest jednak duża. W samej fizjoterapii ambulatoryjnej liczba pacjentów przekracza 2,5 mln rocznie, z czego ponad pół miliona stanowią pacjenci onkologiczni.

Obrzęk limfatyczny: nie estetyka, lecz ryzyko trwałej niesprawności

Szczególne miejsce w dyskusji zajęły obrzęki limfatyczne, będące jednym z istotnych powikłań leczenia onkologicznego. Prof. Andrzej Szuba, prezes Sekcji Limfologicznej Polskiego Towarzystwa Flebologicznego, zwracał uwagę, że problem dotyczy bardzo dużej grupy chorych. „W raku szyjki macicy jest to nawet do 50 proc. obrzęków limfatycznych kończyn dolnych, w raku piersi 20–50 proc., w zależności od techniki operacyjnej i momentu pomiaru. Rak macicy, rak pochwy czy rak prostaty to nowotwory, które u wielu pacjentów powodują – zwykle po pół roku, roku lub dwóch latach – rozwój obrzęku limfatycznego, mającego bardzo poważne konsekwencje dla dalszego życia i sprawności” – mówił prof. Szuba.

Ekspert podkreślał, że obrzęk limfatyczny nie jest wyłącznie problemem estetycznym. To powikłanie może prowadzić do realnej niepełnosprawności, utraty zdolności do pracy i długotrwałego wykluczenia z normalnej aktywności. „U pacjentek leczonych z powodu raka piersi nawet niewielki obrzęk dłoni może oznaczać utratę zdolności do wykonywania pracy zawodowej, szczególnie jeśli wymaga ona precyzyjnych ruchów. Mówimy o młodych kobietach, które chcą wrócić do aktywności zawodowej, dlatego mówimy tu o profilaktyce inwalidztwa i umożliwieniu tym osobom powrotu do pracy” – zaznaczał prof. Szuba.

W jego ocenie późne trafianie pacjentów do właściwego leczenia jest jedną z poważniejszych luk systemowych. „To jest właśnie taka biała plama systemu. Ci pacjenci trafiają do nas często po wielu miesiącach, a czasem latach wędrówki po różnych ośrodkach, gdzie słyszą: »Wyleczyliśmy pana z nowotworu, dzięki temu pan żyje, ale to jest konsekwencja leczenia i musi się pan z tym pogodzić«. Takie osoby nie powinny do nas trafiać tak późno” – mówił prof. Szuba.

Dr n. med. Janusz Doś, kierownik Zakładu Fizjoterapii Onkologicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii, wskazywał, że w ostatnich latach wykonano ważny krok w zakresie refundacji wyrobów kompresyjnych, ale nadal problemem pozostaje dostęp do leczenia i właściwego postępowania fizjoterapeutycznego. „Leczenie obrzęków limfatycznych jest wieloetapowe, długie, a w konsekwencji również kosztowne, dlatego zdecydowanie większy nacisk powinien być położony na działania profilaktyczne” – podkreślał dr Doś.

Jego zdaniem obecne rozwiązania nadal zbyt mocno koncentrują się na pacjentkach leczonych z powodu raka piersi. „Do tej pory możliwość postępowania przeciwobrzękowego ograniczona jest przede wszystkim do oddziałów dziennych oraz kompleksowej opieki onkologicznej w raku piersi. Powstaje więc pytanie, dlaczego tylko ta grupa pacjentek ma zapewnione wsparcie, podczas gdy pozostali pacjenci i pacjentki pozostają go pozbawieni” – mówił dr Doś. Wskazywał, że wsparcia wymagają także chorzy z nowotworami układu moczowo-płciowego, skóry, ośrodkowego układu nerwowego czy płuca.

Eksperci akcentowali, że profilaktyka jest nie tylko korzystna klinicznie, ale również opłacalna ekonomicznie. Prof. Szuba zwracał uwagę, że obrzęk limfatyczny nie zawsze jest późnym powikłaniem. „Około 50 proc. obrzęków limfatycznych po operacjach onkologicznych pojawia się do drugiego roku po zabiegu, a duża część już w pierwszym roku. To nie jest więc wyłącznie późne powikłanie – profilaktyka jest niezmiernie ważna i powinna rozpocząć się zaraz po operacji” – podkreślał.

Jako przykład wskazywał Prospective Surveillance Model, w którym pacjent po operacji odbywa regularne wizyty fizjoterapeutyczne co trzy miesiące, a przy minimalnych oznakach narastania obrzęku wdrażane jest wczesne zaopatrzenie kompresyjne. „Tego typu profilaktyka daje bardzo dobre efekty zarówno kliniczne, jak i ekonomiczne, ponieważ pozwala zahamować rozwój obrzęku limfatycznego i ograniczyć koszty leczenia” – mówił prof. Szuba. Wskazywał również, że w grupie kobiet po operacjach nowotworów ginekologicznych pacjentki stosujące profilaktyczne pończochy uciskowe w ciągu roku praktycznie nie rozwinęły obrzęku limfatycznego, podczas gdy w grupie bez profilaktycznej kompresji problem dotyczył około jednej trzeciej kobiet.

W dyskusji wybrzmiał także problem jakości i standardów prowadzonej rehabilitacji. Prof. Szuba zwracał uwagę, że w praktyce leczenie obrzęków limfatycznych w rehabilitacji ambulatoryjnej często nie obejmuje bandażowania kompresyjnego, które jest podstawą skutecznej terapii. „Trafiają do mnie pacjentki po tygodniach leczenia opierającego się wyłącznie na drenażu limfatycznym czy masażu pneumatycznym, bez odpowiedniego zaopatrzenia uciskowego, i właściwie nic się nie zmienia. To są wyrzucone pieniądze i marnowanie środków” – oceniał.

Prehabilitacja i aktywność: pacjent powinien być przygotowany do leczenia

Kolejnym ważnym wątkiem była prehabilitacja, czyli przygotowanie pacjenta do leczenia onkologicznego. Arkadiusz Ujma z Krajowej Izby Fizjoterapeutów podkreślał, że pacjenci onkologiczni nie powinni trafiać wyłącznie do standardowej kolejki świadczeń ambulatoryjnych. „To trudne, ale trzeba powiedzieć wprost – ci pacjenci często mają mniej czasu i dlatego powinni być objęci dodatkową, bardziej kompleksową opieką, skierowaną bezpośrednio do osób z konkretnymi nowotworami” – mówił.

Krajowa Izba Fizjoterapeutów, jak zaznaczał Ujma, przygotowała założenia fizjoterapeutycznej opieki onkologicznej. Jednym z postulatów jest wprowadzenie obligatoryjnej wizyty fizjoterapeutycznej na oddziałach oraz szersze wykorzystanie prerehabilitacji. „Pacjent po leczeniu chirurgicznym często ma zupełnie inny stan funkcjonalny i trudniej go właściwie ocenić, dlatego dobrze byłoby badać go także przed zabiegiem, co ułatwiłoby późniejsze planowanie terapii” – wskazywał przedstawiciel KIF.

Na znaczenie rehabilitacji już na etapie hospitalizacji zwracała uwagę również dr n. med. Iwona Makles-Kacy z Centrum Onkologii w Gliwicach. Podkreślała, że powikłania takie jak obrzęk chłonny są często późne, ale system powinien działać wcześniej, zanim dojdzie do trwałych następstw. „Tymczasem pacjenci onkologiczni nie są obecnie objęci opieką rehabilitacyjną podczas hospitalizacji. Mamy określone limity zatrudnienia dla pielęgniarek, natomiast w przypadku fizjoterapeutów – przykładowo w leczeniu raka jelita grubego – jest to pół etatu, co jest dalece niewystarczające” – mówiła.

Dr Makles-Kacy zwracała uwagę, że leczenie onkologiczne samo w sobie jest długotrwałe, wieloetapowe i obciążające fizycznie. Pacjenci są narażeni m.in. na zaniki mięśniowe i sarkopenię, która może pogarszać tolerancję leczenia. „Jeśli mamy pacjenta z rozpoznaną sarkopenią, jego leczenie staje się bardziej obciążające, dlatego tak ważna jest profilaktyka” – podkreślała. W jej ocenie aktywność ruchowa powinna być traktowana jako podstawowa metoda zapobiegania skutkom funkcjonalnym leczenia onkologicznego.

Ekspertka zwracała również uwagę na utrwalone schematy komunikacji z pacjentami. „Pacjent onkologiczny często nie dowiaduje się na oddziale, że kiedy odczuwa zmęczenie, nie powinien pozostawać w łóżku, ale się ruszać. Tymczasem wielu chorych doświadcza zespołu przewlekłego zmęczenia, a na wypisach nadal często powielany jest schemat: »proszę prowadzić oszczędzający tryb życia«. Pacjenci rozumieją to dosłownie – jako brak aktywności” – mówiła dr Makles-Kacy.

W Gliwicach, mimo braku refundacji takiego modelu, funkcjonuje zespół rehabilitacji obejmujący dietetyka, fizjoterapeutę i psychologa. Jak wskazywała dr Makles-Kacy, dobrze przygotowany pacjent sprawniej przechodzi leczenie, szybciej wraca do życia społecznego i zawodowego, a to przekłada się także na korzyści systemowe i finansowe.

Potrzebna szybka ścieżka i miejsce rehabilitacji w opiece koordynowanej

Ważnym postulatem było także lepsze osadzenie rehabilitacji w całej ścieżce onkologicznej. Dr n. med. Jarosław Tałałaj z Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji oceniał, że system nie jest pozbawiony zasobów, ponieważ opiera się na oddziałach rehabilitacji ogólnoustrojowej, które funkcjonują przy ośrodkach onkologicznych i pozwalają obejmować leczeniem pacjentów z różnymi rozpoznaniami. Problemem jest jednak brak szybkiej ścieżki. „Pacjenci onkologiczni trafiają do klasycznej kolejki świadczeń rehabilitacyjnych i nie mają żadnej szybkiej ścieżki, co utrudnia domknięcie całego procesu leczenia” – mówił.

Dr Tałałaj podkreślał, że rehabilitacja nie jest obecnie wpisana ani w ustawę o Krajowej Sieci Onkologicznej, ani w regulacje dotyczące szybkiej ścieżki onkologicznej. W jego ocenie dostępność rehabilitacji powinna zostać dopasowana do potrzeb pacjentów onkologicznych i lepiej osadzona w całym procesie leczenia. Zaproponował również rozważenie włączenia lekarza specjalisty rehabilitacji medycznej do konsyliów onkologicznych. Marek Hok przyznał, że również w karcie DILO warto byłoby uwzględnić perspektywę rehabilitacji i fizjoterapii, a obecność specjalisty rehabilitacji medycznej podczas konsyliów mogłaby być przydatna w dalszym prowadzeniu pacjenta po leczeniu operacyjnym czy chemioradioterapii.

Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia, odnosząc się do postulatów ekspertów, podkreślała, że resort przygotowuje zmianę rozporządzenia dotyczącego rehabilitacji. Jak mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, Krajowa Izba Fizjoterapeutów pozostaje jednym z głównych partnerów Ministerstwa Zdrowia w tych pracach, a rozporządzenie było przygotowywane wspólnie ze środowiskiem fizjoterapeutów i konsultantami krajowymi. „Padł tutaj postulat prehabilitacji i jest to bardzo ważny kierunek. Minister Zdrowia oczekuje do 30 czerwca realizacji zlecenia przez AOTMiT dotyczącego oceny prehabilitacji. Wsłuchiwaliśmy się w głosy ekspertów i mamy nadzieję, że po otrzymaniu rekomendacji możliwe będzie wdrażanie takich rozwiązań” – mówiła.

Jednocześnie MZ zwracało uwagę na ograniczenia kadrowe i prawne. „Chcielibyśmy zwiększyć dostępność świadczeń rehabilitacyjnych i mamy świadomość istniejących ograniczeń, szczególnie kadrowych. Niektóre rozwiązania dotyczące zasobów personelu mogą mieć istotny wpływ na funkcjonowanie systemu i dostępność świadczeń, dlatego szukamy rozwiązań, które pozwolą ten dostęp realnie zwiększyć” – zaznaczała Dominika Janiszewska-Kajka.

Odnosząc się do propozycji wprowadzania nowych rozwiązań zarządzeniem prezesa NFZ, przedstawicielka resortu wskazywała, że przy braku wyodrębnionego zakresu rehabilitacji onkologicznej nie jest możliwe tworzenie takich świadczeń aktem niższego rzędu. „Dlatego prowadzimy ścisłą współpracę z centralą NFZ nad zmianą rozporządzenia dotyczącego rehabilitacji, która – mamy nadzieję – będzie pierwszym ważnym krokiem poprawiającym dostępność dla pacjentów” – mówiła.

Ministerstwo zapowiedziało także działania w innych obszarach rehabilitacji. W przygotowywanej zmianie rozporządzenia resort chce zwiększyć dostępność do subterraneoterapii, znosząc wymóg unikatowego środowiska, którym obecnie dysponuje tylko Wieliczka, tak aby dopuścić do realizacji tego rodzaju rehabilitacji także inne ośrodki. Wskazano również, że choć nie ma obecnie kompleksowej opieki nad pacjentem z nowotworem tarczycy, obowiązujące przepisy dają możliwość rehabilitacji osób z zaburzeniami funkcji narządu słuchu i mowy, zależnie od wskazań lekarza i kwalifikacji pacjenta.

Kluczowym wnioskiem z posiedzenia była potrzeba odejścia od traktowania rehabilitacji onkologicznej jako dodatku po zakończeniu leczenia. Coraz wyraźniej widać, że powinna być ona częścią skoordynowanej opieki nad pacjentem od początku terapii i po jej zakończeniu. Jak podsumowywał Marek Hok, każda choroba onkologiczna po zakończeniu leczenia kwalifikuje pacjenta do rehabilitacji i fizjoterapii. „To choroba przewlekła i tak powinna być traktowana również w systemie opieki koordynowanej, z uwzględnieniem potrzeb pacjentów w zakresie powrotu do sprawności” – podkreślał przewodniczący podkomisji. 

Źródło: opracowanie własne na podstawie przebiegu posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii z 13 maja 2026 r., poświęconego informacji Ministra Zdrowia na temat działań służących zapewnieniu dostępu do fizjoterapii oraz rehabilitacji dla pacjentów onkologicznych.
Rak płuca przez wiele lat pozostawał jednym z najbardziej dramatycznych rozpoznań w onkologii. Choroba rozwijała się długo bez objawów, a diagnoza często pojawiała się dopiero w zaawansowanym stadium. Dziś jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. Postęp w diagnostyce obrazowej, badaniach molekularnych, chirurgii małoinwazyjnej oraz nowoczesnych terapiach sprawia, że coraz więcej pacjentów może liczyć na skuteczne leczenie, a w części przypadków nawet na całkowite wyleczenie.
Właśnie temu poświęcona była IV Interdyscyplinarna Konferencja „Rak Płuca”, zorganizowana przez Centrum Onkologii w Bydgoszczy oraz Lung Cancer Center. Spotkanie zgromadziło specjalistów różnych dziedzin – pulmonologów, onkologów klinicznych, torakochirurgów, radiologów oraz lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Celem konferencji było nie tylko przedstawienie najnowszych osiągnięć medycyny, lecz także integracja środowiska medycznego i wypracowanie wspólnych standardów postępowania diagnostycznego i terapeutycznego. Jak podkreślał dr Maciej Dancewicz, koordynator Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów oraz współorganizator konferencji, „konferencja z założenia ma pokazać lekarzom województwa, na jakim jesteśmy etapie w diagnostyce i w leczeniu raka płuca, jakie mamy najnowsze osiągnięcia, jakie mamy metody, no i zademonstrować możliwości Centrum Onkologii jako ośrodka wiodącego w regionie”.
Spotkanie miało również wymiar praktyczny. Współpraca między specjalistami różnych dziedzin oraz zwiększenie czujności onkologicznej, szczególnie na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, może w istotny sposób przyspieszyć proces diagnostyki i leczenia pacjentów.

Nowotwór, który długo pozostaje niewidoczny

Rak płuca pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej onkologii, a jednym z najważniejszych powodów jest jego skryty przebieg. Choroba przez długi czas może rozwijać się bez charakterystycznych objawów, a pierwsze sygnały bywają niespecyficzne i łatwe do zignorowania. „Jest to nowotwór, z którym walka jest utrudniona, ponieważ przez długi czas może rozwijać się w sposób bezobjawowy. Nie ma takich objawów, które byłyby dla niego charakterystyczne. Zwykle pojawia się jakiś niecharakterystyczny kaszel czy bóle w klatce piersiowej, które są bagatelizowane przez długie miesiące” – wyjaśnia prof. Janusz Kowalewski, dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy i torakochirurg.
Konsekwencje takiego przebiegu choroby są bardzo poważne. W wielu przypadkach diagnoza pojawia się dopiero wtedy, gdy nowotwór jest już zaawansowany. „W połowie przypadków, gdy rozpoznajemy raka płuca, mamy już do czynienia z przerzutami do odległych narządów – do kości, wątroby, nadnerczy, a także do mózgu” – podkreśla profesor. To właśnie późne rozpoznanie w dużej mierze odpowiada za fakt, że rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów onkologicznych zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. W Polsce każdego roku z jego powodu umiera około 22 tysięcy osób.

Wczesne wykrycie może zmienić rokowanie

Jednym z najważniejszych kierunków zmian jest rozwój programów wczesnego wykrywania raka płuca. Przełomowe znaczenie ma tu niskodawkowa tomografia komputerowa, która pozwala wykryć zmiany nowotworowe na bardzo wczesnym etapie, często zanim pojawią się jakiekolwiek objawy. Jak zaznacza prof. Kowalewski, „wykrycie raka płuca we wczesnej fazie byłoby bardzo korzystne, ponieważ moglibyśmy zaoferować leczenie radykalne – najczęściej operacyjne, jednorazowe i skuteczne dla pacjenta. To leczenie jest też najtańsze z punktu widzenia systemu”.
Planowany ogólnopolski program badań przesiewowych ma być skierowany przede wszystkim do osób z grupy wysokiego ryzyka, w tym wieloletnich palaczy. Badanie ma być bezpłatne i dobrowolne. „Ten program najprawdopodobniej wejdzie w życie jeszcze przed wakacjami i ma być zsynchronizowany z wprowadzeniem w Polsce całej sieci ośrodków specjalistycznej kompetencji diagnostyki i leczenia raka płuca, tzw. Lung Cancer Unit” – zapowiada prof. Kowalewski. Niskodawkowa tomografia komputerowa wiąże się z wielokrotnie mniejszą dawką promieniowania niż klasyczna tomografia, a jednocześnie umożliwia wykrycie nawet niewielkich zmian w płucach. „Jest to jedyne badanie o udowodnionym wpływie na redukcję śmiertelności z powodu raka płuca” – podkreśla z kolei lek. Błażej Przybysławski, pulmonolog z Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów.

Palenie wciąż najważniejszym czynnikiem ryzyka

Choć rak płuca coraz częściej rozpoznawany jest również u osób, które nigdy nie paliły, tytoń pozostaje najważniejszym czynnikiem ryzyka zachorowania. Jak wskazuje prof. Kowalewski, „około 70% zgonów spowodowanych rakiem płuca wynika z czynnego palenia, 5% z palenia biernego, a około 10% z zanieczyszczenia powietrza”. Do innych czynników ryzyka należą także ekspozycja na azbest, radon i inne czynniki środowiskowe.
Eksperci przypominają jednocześnie, że palenie jest czynnikiem modyfikowalnym. „Palenie to czynnik modyfikowalny – można przestać od zaraz. To najważniejszy apel, szczególnie do młodych ludzi. Rzućcie palenie, a najlepiej go nie rozpoczynajcie” – podkreśla prof. Kowalewski. Specjaliści zwracają również uwagę na rosnącą popularność papierosów elektronicznych. „Nie są one obojętne dla zdrowia i nie mogą być traktowane jako bezpieczna alternatywa. Opisywane są tzw. ostre incydenty związane z bardzo toksycznym działaniem na układ oddechowy (…) do zgonu włącznie” – ostrzegają eksperci.

Diagnostyka to dziś złożony proces

Współczesna diagnostyka raka płuca nie opiera się już na jednym badaniu. To wieloetapowy, precyzyjny proces obejmujący zarówno diagnostykę obrazową, jak i analizę histopatologiczną oraz molekularną. Dr Przemysław Bławat, torakochirurg oraz pełnomocnik dyrektora ds. Krajowej Sieci Onkologicznej, zwraca uwagę, że klasyczne badanie rentgenowskie ma swoje ograniczenia. Jak tłumaczy, „rentgen klatki piersiowej pokazuje duże patologie – te, które już dają objawy. Nie zobaczymy niestety w rentgenie klatki piersiowej drobnych, niemych klinicznie zmian. Do oceny takich drobnych kilkumilimetrowych zmian służy tomografia komputerowa”.
Jeszcze dokładniejszym narzędziem jest badanie PET-CT, które pozwala ocenić aktywność metaboliczną guza oraz wykryć ewentualne przerzuty w innych narządach. „To badanie całego ciała sprzężone z tomografią komputerową (…) które pokazuje zmiany głównie o charakterze przerzutowym w innych lokalizacjach niż guz pierwotny” – wyjaśnia dr Bławat. Dzięki takiej diagnostyce możliwe staje się nie tylko rozpoznanie samego nowotworu, ale też precyzyjne zaplanowanie dalszego leczenia.

Leczenie dopasowane do biologii nowotworu

Rak płuca nie jest jedną chorobą. Pod tą nazwą kryje się wiele różnych podtypów nowotworów, które różnią się zarówno przebiegiem, jak i odpowiedzią na leczenie. Jak podkreśla dr Adrianna Makarewicz, konsultant wojewódzka w dziedzinie onkologii klinicznej, „dzisiaj leczenie jest ukierunkowane molekularnie. Bez badań genetycznych nie podejmujemy żadnych terapii, ponieważ musimy dopasować leczenie do konkretnego podtypu nowotworu”.
Nowoczesna onkologia dysponuje dziś szerokim wachlarzem metod terapeutycznych – od immunoterapii, przez przeciwciała monoklonalne, po leki celowane, takie jak inhibitory kinaz tyrozynowych. „To leki, które uczą nasz układ odpornościowy rozpoznawać komórki nowotworowe” – wyjaśnia dr Makarewicz. Dzięki immunoterapii układ immunologiczny zostaje niejako przeprogramowany, aby skuteczniej zwalczać chorobę, a leczenie może być lepiej dopasowane do biologii konkretnego nowotworu.

Chirurgia coraz mniej inwazyjna

Równie dynamiczny rozwój dotyczy chirurgii klatki piersiowej. Coraz więcej operacji wykonywanych jest metodami małoinwazyjnymi, które znacząco zmniejszają uraz operacyjny. „Obecnie 84% operacji wykonujemy metodami małoinwazyjnymi. To oznacza mniejsze cięcia, mniejszy ból i szybszy powrót pacjenta do zdrowia” – mówi dr Maciej Dancewicz.
Nowoczesne techniki robotyczne pozwalają chirurgom na niezwykłą precyzję operacji. W bydgoskim ośrodku wprowadzono niedawno jeszcze mniej inwazyjną technikę robotyczną. „Standardowa operacja robotyczna wykonywana jest zazwyczaj z użyciem pięciu cięć (…) W Barcelonie nauczyliśmy się jeszcze mniej inwazyjnej techniki robotycznej. Zamiast pięciu cięć stosujemy tylko dwa” – opisuje dr Przemysław Bławat. Technika określana jako biportal RATS pozwala na usunięcie fragmentu płuca przez niewielkie nacięcia, przy jednoczesnym wykorzystaniu wszystkich możliwości chirurgii robotycznej.

Od wyroku do choroby przewlekłej

Jeszcze kilkanaście lat temu diagnoza raka płuca niemal zawsze oznaczała bardzo złe rokowanie. Dziś coraz częściej można mówić o chorobie, którą da się kontrolować przez wiele lat. „Kiedy zaczynałem pracę, rak płuca był wyrokiem. Dziś coraz częściej staje się chorobą przewlekłą” – mówi dr Dancewicz. Podobnie ocenia to Błażej Przybysławski, który podkreśla, że „nowoczesne leczenie pozwala zatrzymać chorobę – pacjent może z nią żyć przez wiele lat”.
Ta zmiana nie oznacza oczywiście, że rak płuca przestał być jednym z najgroźniejszych nowotworów. Oznacza jednak, że dzięki lepszej diagnostyce, nowoczesnym terapiom i koordynacji leczenia coraz częściej udaje się uzyskać efekty, które jeszcze niedawno były poza zasięgiem.

Leczenie w jednym miejscu

Jednym z kluczowych kierunków rozwoju systemu leczenia raka płuca jest tworzenie wyspecjalizowanych ośrodków diagnostyki i terapii, czyli tzw. Lung Cancer Unitów. Ich zadaniem jest skrócenie czasu od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia oraz zapewnienie pacjentowi kompleksowej opieki. Jak wyjaśnia prof. Kowalewski, takie ośrodki muszą dysponować pełnym zapleczem diagnostycznym i terapeutycznym – od pulmonologii, przez torakochirurgię i onkologię kliniczną, po patomorfologię i diagnostykę molekularną.
Najważniejszą korzyścią dla pacjentów jest jednak koordynacja całego procesu leczenia. „Pacjent nie będzie musiał sam organizować badań diagnostycznych (…) i jeździć od jednego szpitala do drugiego. W takim ośrodku wszystko będzie synchronizowane i dostępne w jednym miejscu” – podkreśla prof. Kowalewski. Takie podejście ma bezpośredni wpływ na wyniki leczenia. „Opieka kompleksowa, pod jednym dachem, udowodniono, że zwiększa szansę pacjenta na skuteczne leczenie” – dodaje Błażej Przybysławski.

Czas jest kluczowy

Choć rak płuca nadal pozostaje jednym z najgroźniejszych nowotworów, współczesna medycyna daje coraz więcej narzędzi do walki z chorobą. Warunek jest jednak jeden – diagnoza musi pojawić się odpowiednio wcześnie. „Mały guz, niewywołujący objawów, to guz potencjalnie wyleczalny. Duży guz to często choroba, której nie jesteśmy w stanie już wyleczyć” – podsumowuje dr Przemysław Bławat.
Najważniejszy wniosek płynący z konferencji jest więc jasny: w raku płuca czas nadal odgrywa kluczową rolę. Im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większa szansa na leczenie radykalne, skuteczne i mniej obciążające dla pacjenta. Właśnie dlatego tak duże znaczenie mają dziś jednocześnie profilaktyka, czujność diagnostyczna i sprawnie zorganizowana opieka.

Źródło: materiał opracowany na podstawie aktualności zamieszczonej na stronie Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy; wykorzystane w tekście cytaty pochodzą z publikacji źródłowej.

1 sierpnia, w Światowym Dniu Raka Płuca, uwaga całego świata kieruje się ku jednej z najpoważniejszych onkologicznych diagnoz. Rak płuca niezmiennie pozostaje jednym z największych wyzwań medycyny – zarówno pod względem liczby zachorowań, jak i zgonów. Ale dziś – inaczej niż jeszcze dekadę temu – coraz częściej towarzyszy mu nie tylko statystyka, ale także konkretna nadzieja.
 
W Polsce właśnie kończą się prace nad nowym modelem organizacji opieki onkologicznej w raku płuca i innych nowotworach klatki piersiowej. Model ten nosi nazwę Lung Cancer Unit (LCU) i – jak podkreślają eksperci – może oznaczać prawdziwy przełom.

„W ramach Lung Cancer Unit pacjenci będą mieli dostęp do pełnej, zaawansowanej diagnostyki, w tym badań obrazowych, patomorfologicznych i molekularnych, która jest niezbędna do trafnego rozpoznania i doboru optymalnej terapii. Leczenie obejmie wszystkie dostępne metody: chirurgię, terapię systemową (taką jak chemioterapia, immunoterapia czy terapie celowane) oraz radioterapię” – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii i przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej.

Model LCU ma łączyć nie tylko wszystkie kluczowe komponenty terapii, ale także wprowadzić zintegrowaną opiekę po zakończeniu leczenia. To m.in. rehabilitacja onkologiczna i poradnictwo przeciwnikotynowe – nieodzowne nie tylko w profilaktyce pierwotnej, ale także w ograniczaniu ryzyka nawrotów.

„Jednym z filarów LCU są także systemy monitorujące realizację procedur i ich zgodność z aktualnymi, międzynarodowymi wytycznymi klinicznymi. Dzięki temu możliwe będzie nie tylko uporządkowanie dotychczasowych działań, ale przede wszystkim zapewnienie pacjentom równego i szybkiego dostępu do skutecznego leczenia, bez względu na miejsce zamieszkania” – podkreśla prof. Maciej Krzakowski, kierujący Kliniką Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej w NIO oraz Konsultant Krajowy w Dziedzinie Onkologii Klinicznej. I dodaje: „To jeden z najważniejszych kroków w stronę nowoczesnej, zintegrowanej onkologii – skoncentrowanej na pacjencie, opartej na danych i wysokiej jakości, a także nastawionej na długofalowy efekt terapeutyczny”.

Rak płuca przez wiele lat był postrzegany niemal wyłącznie jako konsekwencja palenia tytoniu. Dziś wiadomo, że choroba ta dotyka także osoby niepalące. W grupie pacjentów rośnie liczba osób z mutacjami genetycznymi, które można leczyć za pomocą terapii celowanych. Immunoterapia daje nadzieję na skuteczną walkę z nowotworem także w bardziej zaawansowanych stadiach choroby. Kluczowy warunek? Wczesna i trafna diagnoza oraz dostęp do interdyscyplinarnego zespołu specjalistów.

Taką możliwość stwarza obecnie trwający w Polsce pilotaż Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca. Choć został wydłużony do końca 2025 roku i działa już w 26 ośrodkach, jego największym wyzwaniem pozostaje niska zgłaszalność. Tymczasem dzięki zastosowaniu niskodawkowej tomografii komputerowej możliwe jest wykrycie zmian chorobowych na bardzo wczesnym etapie – jeszcze zanim wystąpią jakiekolwiek objawy.

Ministerstwo Zdrowia, dostrzegając potencjał pilotażu, skierowało program do oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Celem jest jego stałe włączenie do świadczeń gwarantowanych, co zapewni trwałość programu i dostępność dla większej liczby osób z grupy ryzyka.

1 sierpnia to dobry moment, by przypomnieć o objawach, które powinny niepokoić: przewlekłym kaszlu, duszności, bólu w klatce piersiowej czy chrypce. To także okazja, by powiedzieć jasno – profilaktyka ma znaczenie. Rzucenie palenia w każdym wieku przynosi korzyści, a regularne badania to szansa na wykrycie choroby, zanim będzie za późno.

Współczesna onkologia coraz częściej daje pacjentom z rakiem płuca coś, czego przez lata im brakowało – perspektywę długiego życia. Ale to, czy stanie się ono powszechną rzeczywistością, zależy nie tylko od technologii i medycyny. Zależy także od naszej świadomości, decyzji i odwagi, by działać zanim będzie za późno.

Źródło: NIO