Medicalpress
Sam fakt, że sztuczna inteligencja potrafi wygenerować poprawnie brzmiącą odpowiedź, nie oznacza jeszcze, że jest w pełni przystosowana do działania w sektorze ochrony zdrowia. Wprost proporcjonalnie do rozwoju możliwości technologii w medycynie rosną obawy o bezpieczeństwo, jakość danych, zgodność z praktyką kliniczną oraz realną wartość dla pacjenta. Dlatego coraz częściej zasadne wydaje się nie pytanie o to, czy AI działa, lecz gdzie i w jaki sposób powinna być wykorzystywana. To zagadnienie było przedmiotem rozmów ekspertów w ostatnim odcinku podcastu „LLMathon: How AI Can Serve Healthcare”.
Podcast stanowi podsumowanie doświadczeń i wniosków z Poland Healthcare Datathon 2025 – inicjatywy zorganizowanej we współpracy środowisk medycznych, naukowych i technologicznych, której inicjatorem był Roche. Podczas Datathonu interdyscyplinarne zespoły pracowały na rzeczywistych, zanonimizowanych danych klinicznych z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku i w praktyce testowały możliwości dużych modeli językowych w polskojęzycznych scenariuszach medycznych.

Wnioski będące pokłosiem wydarzenia stały się punktem wyjścia do kolejnej dyskusji – o tym, jak odpowiedzialnie wdrażać sztuczną inteligencję do systemu ochrony zdrowia. W najnowszym odcinku podcastu, dostępnym na youtubowym kanale Roche, eksperci mówią nie tylko o potencjale dużych modeli językowych, ale również o całej architekturze rozwiązań AI i świadomym procesie jej wykorzystania.

Globalny algorytm musi zdać „egzamin z polskiego”

Choć wiele rozwiązań AI powstaje z myślą o globalnym zastosowaniu, ich skuteczność w ochronie zdrowia zależy od lokalnego kontekstu. Znaczenie mają język dokumentacji medycznej, organizacja pracy placówek, ścieżki pacjenta oraz charakterystyka danych odzwierciedlających specyfikę konkretnego systemu ochrony zdrowia.

Chcieliśmy, aby Healthcare Datathon składał się z wzajemnie uzupełniających się elementów pełnych zarówno merytorycznej dyskusji, jak i praktyki. Pierwszego dnia uczestnicy spotkali się podczas części wykładowej poświęconej zastosowaniom AI w ochronie zdrowia, gdzie swoją wiedzą dzielili się lekarze i eksperci z uczelni technicznych. Z kolei fundamentem drugiego dnia były ćwiczenia praktyczne, w tym m.in. LLMathon – mówi Adam Krenke, dyrektor do spraw strategii w Roche Polska.

Poland Healthcare Datathon 2025 zgromadził ponad 200 uczestników reprezentujących 14 uczelni i ośrodków badawczych z pięciu krajów. W 13 interdyscyplinarnych zespołach współpracowali lekarze, badacze, projektanci doświadczeń użytkownika, specjaliści danych, programiści oraz studenci.

Sztuczna inteligencja zweryfikowana na rzeczywistych danych

Jednym z najważniejszych elementów wydarzenia była możliwość pracy na autentycznych, zabezpieczonych danych klinicznych przekazanych przez Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

W ramach Datathonu uczestnicy analizowali setki tysięcy rekordów hospitalizacji, poszukując czynników pozwalających przewidywać ryzyko ponownego przyjęcia pacjenta do szpitala. W ten sposób sprawdzaliśmy, czy algorytmy AI mogą pomóc identyfikować wzorce, które wspierałyby personel medyczny w podejmowaniu decyzji i skutecznym planowaniu opieki nad pacjentami – wyjaśnia Adam Krenke.

Kolejnym filarem projektu był LLMathon, podczas którego uczestnicy oceniali, jak duże modele językowe radzą sobie z pytaniami najczęściej zadawanymi przez pacjentów i lekarzy.

Dziś zarówno pacjenci, jak i lekarze coraz częściej korzystają z narzędzi opartych na AI. Problem polega na tym, że niewiele wiemy o ich rzeczywistej precyzji, jakości odpowiedzi czy ograniczeniach. Chcieliśmy zweryfikować to w praktyce, wykorzystując pytania opracowane wspólnie z lekarzami i organizacjami pacjenckimi – podkreśla ekspert.

Dane są paliwem dla AI, ale muszą być reprezentatywne

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczność modeli sztucznej inteligencji zależy bezpośrednio od jakości i reprezentatywności danych, na których zostały wytrenowane.

 
AI może odegrać ogromną rolę w rozwoju ochrony zdrowia, jednak większość dostępnych danych pochodzi z krajów wysoko rozwiniętych. Istnieje ryzyko, że modele będą dobrze odpowiadać na potrzeby określonych populacji, a gorzej radzić sobie w innych grupach. Dlatego projektując algorytmy, należy równie starannie jak w badaniach klinicznych dobierać populacje, na których opierane są dane treningowe – stwierdza Krenke. 

O istocie znaczenia danych wspomina także Anna Romaniuk-Iwaszko, Marketing Network Lead for Digital Solutions w Roche.

Roche od lat rozwija innowacyjne terapie i rozwiązania diagnostyczne. Coraz większą rolę odgrywają także algorytmy kliniczne wspierające decyzje medyczne. Ogromna ilość danych generowanych każdego dnia w systemie ochrony zdrowia nadal pozostaje niewykorzystana. Naszym celem jest przekształcanie tych informacji w praktyczne wsparcie dla lekarzy, tak aby mogli efektywniej wykorzystywać swój czas, a pacjenci szybciej otrzymywali właściwą diagnozę – tłumaczy.

AI zastąpi relację lekarz-pacjent?

Eksperci zgodnie wskazują, że sztuczna inteligencja może wspierać wiele procesów administracyjnych, analitycznych i organizacyjnych, jednak nie powinna być postrzegana jako alternatywa dla pomocy drugiego człowieka.

– Najważniejsze jest to, aby nie stracić z oczu pacjenta. Sztuczna inteligencja pozostaje narzędziem w rękach człowieka. To od sposobu jej wykorzystania zależy, czy będzie realnym wsparciem dla ochrony zdrowia. Medycyna to nie tylko diagnoza i leczenie, ale również troska o jakość życia pacjenta, relacje, empatia i odpowiedzialność – mówi Katarzyna Kaliszewska-Czeremska, Customer Experience Lead and Strategist w Roche.

Podobnego zdania jest Sławomir Molenda, User Experience Expert w Roche Digital Technology.

Obecne modele językowe mogą rozpoznawać emocje i odpowiednio reagować na komunikaty pacjentów, ale nie są zdolne do rzeczywistego współodczuwania czy rozumienia doświadczenia choroby tak jak drugi człowiek. Możemy mówić jedynie o pewnym rodzaju empatii kognitywnej, skupionej na perspektywie intelektualnej i rozumieniu schematów myślowych. AI może wspierać komunikację, jednak nie zastąpi relacji terapeutycznej budowanej między pacjentem a lekarzem – zaznacza.

Istnieją jednak aspekty, w których modele AI mogą być dla pacjenta użyteczne.

Niektóre badania sugerują, że ludzie wolą interakcje medyczne z AI, ponieważ modele te są wolne od osądów czy stygmatyzacji. LLM-y mogą obiektywnie zmniejszać wstyd i w ten sposób pomagać pacjentom – dodaje Molenda.

Interdyscyplinarność warunkiem sukcesu

Jednym z najczęściej powracających tematów podczas wydarzenia była konieczność łączenia kompetencji z różnych dziedzin.

 
Interdyscyplinarność jest kluczowa. W projektach wykorzystujących AI w ochronie zdrowia nie istnieją jednoosobowe rozwiązania. Potrzebna jest wiedza kliniczna, technologiczna, projektowa i komunikacyjna. Dopiero połączenie tych kompetencji pozwala tworzyć rozwiązania niosące rzeczywistą opiekę i pomoc pacjentom – podkreśla Adam Krenke.

Interdyscyplinarności nie brakowało również w trakcie Datathonu – taką formę współpracy szczególnie docenili uczestnicy wydarzenia.

Największym zaskoczeniem była dla mnie otwartość i brak podziałów między studentami, naukowcami oraz lekarzami. Często w świecie akademickim można wyczuć pewien dystans. Tutaj każdy głos był równie ważny, a wszystkich łączyła wspólna misja i chęć wymiany doświadczeń – zauważa Zuzanna Warchoł, studentka Politechniki Gdańskiej. Z kolei Kacper Dobek, doktorant Politechniki Poznańskiej, zwraca uwagę na długofalowe korzyści płynące z projektu.

To doświadczenie pokazało, jak wiele dobrego może wydarzyć się, gdy spotykają się ludzie z różnych środowisk. Efekty Datathonu wykraczają poza Polskę – podobne inicjatywy zaczęły powstawać również w innych krajach Europy, inspirując kolejne zespoły do poszukiwania praktycznych zastosowań AI w medycynie. Namacalnym przykładem może być chociażby grudniowy Datathon we Francji, który, dzięki zdobytej w Gdańsku wiedzy, miałem okazję wesprzeć organizacyjnie – podsumowuje.

Źródło: inf pras

Najnowsze duże porównanie 21 modeli językowych pokazuje, że nawet najbardziej zaawansowane systemy AI osiągają dobre wyniki wtedy, gdy mają wskazać końcowe rozpoznanie, ale znacznie gorzej radzą sobie na wcześniejszych etapach myślenia klinicznego. Największą słabością okazało się tworzenie diagnostyki różnicowej i poruszanie się w warunkach niepewności. Autorzy badania podkreślają, że właśnie te elementy są kluczowe w realnej praktyce medycznej, dlatego wysokie wyniki w pojedynczych zadaniach nie oznaczają jeszcze gotowości modeli do samodzielnego wykorzystania w opiece nad pacjentem.
Ocena modeli poza testem wielokrotnego wyboru

Autorzy badania opublikowanego w JAMA Network Open zwracają uwagę, że wiele wcześniejszych analiz dotyczących AI w medycynie opierało się na pytaniach testowych, które nie oddają rzeczywistej złożoności pracy klinicznej. W praktyce lekarz nie odpowiada przecież na pojedyncze pytanie z jedną poprawną odpowiedzią, lecz stopniowo zbiera dane, rozważa kilka możliwych rozpoznań, decyduje o dalszych badaniach, a następnie wybiera sposób postępowania.

Aby lepiej ocenić takie wieloetapowe rozumowanie, badacze porównali 21 ogólnodostępnych modeli językowych, w tym m.in. GPT-5, GPT-4.5, Claude 4.5 Opus, Gemini 3.0 Flash i Pro, DeepSeek R1 oraz Grok 4. Wszystkie modele oceniano na podstawie 29 standaryzowanych winiet klinicznych z aktualizacji podręcznika MSD Manual z stycznia 2025 r. Każdy przypadek zawierał kolejne elementy typowego procesu klinicznego: wywiad, badanie przedmiotowe, wyniki badań laboratoryjnych i pytania prowadzące od diagnostyki różnicowej do rozpoznania końcowego i planu postępowania.

Pięć etapów rozumowania klinicznego

Modele oceniano w pięciu obszarach: diagnostyce różnicowej, doborze badań diagnostycznych, rozpoznaniu końcowym, postępowaniu oraz dodatkowych pytaniach z zakresu rozumowania klinicznego. Odpowiedzi porównywano z kluczami odpowiedzi MSD Manual, a pełny punkt przyznawano tylko wtedy, gdy model wskazał wszystkie poprawne odpowiedzi i nie dodał błędnych.

Badacze zaproponowali również nowy wskaźnik nazwany PrIME-LLM. Nie opiera się on wyłącznie na średniej trafności odpowiedzi, lecz ma pokazywać, jak równomiernie model radzi sobie na wszystkich etapach pracy klinicznej. Taka konstrukcja miała ujawnić sytuacje, w których model osiąga dobre wyniki w jednym obszarze, ale ma wyraźne luki w innym.

Najlepsze wyniki osiągnął Grok 4, ale różnice nie dotyczyły wszystkich etapów tak samo

W analizie obejmującej 29 winiet i 16 254 odpowiedzi wartości PrIME-LLM wahały się od 0,64 dla Gemini 1.5 Flash do 0,78 dla Grok 4. Wśród najlepiej ocenionych modeli znalazły się także GPT-5, GPT-4.5, Claude 4.5 Opus oraz Gemini 3.0 Flash i Gemini 3.0 Pro. Autorzy zauważyli również, że nowsze wersje modeli w obrębie tych samych rodzin z reguły wypadały lepiej niż starsze.

Jednocześnie badanie pokazało, że tradycyjna średnia trafność odpowiedzi słabiej różnicowała modele niż wskaźnik PrIME-LLM. Średnia ogólna trafność mieściła się bowiem w dość wąskim przedziale od 0,81 do 0,90, podczas gdy nowy wskaźnik lepiej ujawniał różnice związane z bardziej złożonym rozumowaniem klinicznym.

Najsłabszy punkt: diagnostyka różnicowa

Najbardziej powtarzalnym wynikiem w całym badaniu było to, że modele najgorzej radziły sobie z diagnostyką różnicową. To właśnie ten etap wymaga utrzymania kilku możliwych rozpoznań jednocześnie, pracy w warunkach niepewności i stopniowego zawężania hipotez wraz z napływem nowych danych.

W niemal wszystkich modelach trafność odpowiedzi była wyższa dla rozpoznania końcowego niż dla doboru badań diagnostycznych, a dobór badań wypadał lepiej niż diagnostyka różnicowa. Autorzy podkreślają, że jest to istotna różnica między sposobem działania modeli językowych a rozumowaniem klinicznym lekarzy. Klinicyści utrzymują niepewność i stale korygują listę możliwych rozpoznań, natomiast modele mają skłonność do zbyt szybkiego przechodzenia do jednej odpowiedzi końcowej.

Wskaźnik niepowodzeń, definiowany jako odsetek pytań, na które model nie odpowiedział w pełni poprawnie, również był najwyższy właśnie dla diagnostyki różnicowej. Dla wszystkich modeli przekraczał on 0,80, a w części przypadków sięgał nawet 0,90–1,00. Dla rozpoznania końcowego wartości te były wyraźnie niższe.

Modele zoptymalizowane pod kątem rozumowania wypadały lepiej

Autorzy porównali także modele określane przez producentów jako zoptymalizowane do wieloetapowego rozumowania z modelami, które nie były w ten sposób pozycjonowane. Do tej pierwszej grupy zaliczono m.in. GPT-5, GPT-o1, GPT-o1-Pro, Claude 4.5 Opus, Gemini 2.5 Pro, Gemini 3.0 Pro, Gemini 3.0 Flash, DeepSeek R1 i Grok 4.

Średni wynik modeli „reasoning” był istotnie wyższy niż modeli bez takiej optymalizacji. Różnica była statystycznie bardzo wyraźna, ale autorzy zaznaczają, że nawet te lepsze modele nie zniwelowały podstawowego problemu, czyli słabszego radzenia sobie z diagnostyką różnicową i niepewnością kliniczną.

Obrazy pomagały części modeli, ale nie wszystkim

W badaniu oceniono również 18 modeli multimodalnych, zdolnych do analizy pytań zawierających obrazy, takie jak zdjęcia radiologiczne, tomografia komputerowa czy elektrokardiogramy. W części modeli odpowiedzi na pytania obrazowe były trafniejsze niż na pytania tekstowe. Dotyczyło to m.in. GPT-4.5, GPT-o3-Mini, Claude 3 Opus, Gemini 2.5 Pro, Gemini 3.0 Pro, Gemini 3.0 Flash oraz Grok 4.

Nie był to jednak efekt powszechny. W wielu innych modelach nie odnotowano istotnych różnic między zadaniami tekstowymi i obrazowymi, co według autorów pokazuje, że zdolność do stabilnego przetwarzania danych multimodalnych pozostaje nierówna.

Co wynika z badania

Autorzy podsumowują, że współczesne modele językowe osiągają wysoką trafność tam, gdzie mają wskazać ostateczne rozpoznanie na podstawie dostarczonych danych, ale nadal mają ograniczenia na wcześniejszych etapach procesu diagnostycznego. W praktyce oznacza to, że dobrze radzą sobie z końcowym „domknięciem” przypadku, lecz słabiej z etapem budowania listy możliwych przyczyn i wyboru właściwej ścieżki dalszej diagnostyki.

Badacze zaznaczają również, że ich analiza dotyczyła modeli ogólnodostępnych, bez dodatkowych narzędzi wspierających, takich jak dostęp do wytycznych, kalkulatorów klinicznych, systemów wyszukiwania wiedzy czy mechanizmów retrieval-augmented generation. Wyniki pokazują więc bazową zdolność modeli do rozumowania klinicznego, a nie maksymalny poziom osiągalny po dodatkowym rozszerzeniu systemu.

Ograniczenia analizy

Autorzy wskazują kilka ograniczeń pracy. Po pierwsze, modele oceniano z użyciem różnych interfejsów, zarówno API, jak i wersji webowych. Po drugie, nie można całkowicie wykluczyć, że część publicznie dostępnych winiet klinicznych była obecna w danych treningowych modeli. Po trzecie, badanie nie porównywało modeli bezpośrednio z lekarzami i nie miało na celu ustalenia równoważności względem klinicystów.

Mimo to autorzy podkreślają, że zaproponowany wskaźnik PrIME-LLM może być użyteczny jako powtarzalne narzędzie do śledzenia postępów kolejnych generacji modeli oraz do oceny, czy dodatkowe funkcje rzeczywiście poprawiają jakość rozumowania klinicznego.

Źródło: Rao AS, Esmail KP, Lee RS, et al. Large Language Model Performance and Clinical Reasoning Tasks. JAMA Network Open. 2026;9(4):e264003. doi:10.1001/jamanetworkopen.2026.4003.