Medicalpress
Już w pierwszych dniach po wejściu w życie nowych zasad finansowania badań diagnostycznych przez NFZ pojawiły się sygnały dotyczące wstrzymywania zapisów i wydłużających się kolejek. Z danych programu Alivia Onkoskaner oraz rozmów z placówkami medycznymi wynika, że pacjenci mają coraz większy problem z umówieniem się na tomografię, rezonans, gastroskopię i kolonoskopię.
1 kwietnia weszło w życie zarządzenie Prezesa NFZ, zgodnie z którym badania wykonane ponad limit wskazany w kontrakcie zawartym pomiędzy szpitalem, a NFZ nie będą już rozliczane w pełnej wysokości. Za nadwykonania w tomografii komputerowej i rezonansie magnetycznym Fundusz zapłaci szpitalom tylko 50 proc. stawki, a w gastroskopii i kolonoskopii 60 proc.

Choć formalnie świadczenia nie zostały ponownie objęte limitami, mechanizm finansowy już dziś działa jak przed 2019 rokiem, kiedy limity świadczeń diagnostycznych powodowały wielomiesięczne kolejki i opóźnienia w diagnostyce.
Pierwsze sygnały z placówek pokazują, że nasze obawy były uzasadnione. Widzimy wydłużanie się terminów, brak nowych grafików, a w części miejsc całkowite wstrzymanie zapisów. To oznacza, że pacjenci już odczuwają skutki oszczędności wprowadzonych przez NFZ – mówi Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych z Onkofundacji Alivia.
“Nie prowadzimy zapisów ze względu na obostrzenia w limitach”
 
Onkofundacja Alivia, w ramach programu Alivia Onkoskaner, monitoruje dostępność badań w całej Polsce. Już 1 kwietnia odnotowała alarmujące informacje z placówek.
 
W jednej z placówek w Łodzi pacjenci słyszą, że terminy rezonansu i tomografii już się wydłużyły, mimo że jeszcze niedawno można było zapisać się szybciej. W innej placówce, również w Łodzi, wstrzymano zapisy na gastroskopię i kolonoskopię.
 
Podobna sytuacja wystąpiła w jednym ze szpitali w województwie lubelskim, gdzie pacjentom wprost przekazano, że zapisy zostały wstrzymane z powodu obostrzeń w limitach, a najbliższe terminy mogą pojawić się dopiero w czerwcu.
 
Rejestratorka, zapytana przez tajemniczą pacjentkę z Alivia Onkoskaner o terminy gastroskopii, poinformowała, że placówka obecnie nie prowadzi zapisów z powodu ograniczeń związanych z limitami. Dodała, że najbliższa możliwość umawiania badania może pojawić się dopiero w czerwcu. Sytuacja wyglądała też identycznie w przypadku kolonoskopii.
Takie przykłady tylko potwierdzają, że to są właśnie te mechanizmy, przed którymi ostrzegaliśmy: placówki zaczynają hamować przyjęcia, bo nie wiedzą, czy wykonane badania będą finansowane. Dla pacjenta oznacza to jedno – więcej niepewności i dłuższe czekanie na diagnozę – podkreśla Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.
 Najbardziej ucierpią pacjenci przed diagnozą i po leczeniu
 
NFZ zapewnia, że nowe zasady nie obejmą pacjentów z kartą DiLO (Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego). Problem tkwi jednak w tym, że wielu chorych nie trafia na szybką ścieżkę onkologiczną na początku diagnostyki. Pierwsze objawy są najczęściej diagnozowane przez lekarza POZ (Podstawowej Opieki Zdrowotnej) lub specjalistę, który kieruje pacjenta właśnie na tomografię, rezonans czy badania endoskopowe. Dopiero wynik tych badań pozwala podejrzewać nowotwór i wystawić kartę DiLO.
 
Oznacza to, że najbardziej zagrożeni są pacjenci przed postawieniem diagnozy oraz osoby po leczeniu onkologicznym, które potrzebują badań kontrolnych już poza ścieżką DiLO.
 
Fundacja Alivia ponownie apeluje do decydentów
 
Mimo zapewnień, że nowe przepisy nie będą dotyczyły pacjentów onkologicznych, rzeczywistość wygląda inaczej. Nawet 1/3 pacjentów onkologicznych nie korzysta z diagnostyki w tym trybie DiLO. Ograniczenia finansowe mogą przełożyć się na realne zmniejszenie dostępności badań.
 
W związku z wejściem zmian w życie i potrzebą pilnej reakcji Onkofundacja Alivia skierowała pisma do Minister Zdrowia, Ministra Finansów, oraz Przewodniczącej Sejmowej Komisji Zdrowia. To jednak dopiero początek działań – istnieje bowiem ryzyko dalszych, bardziej dotkliwych ograniczeń w ochronie zdrowia. Pacjenci mogą ponownie stanąć w obliczu wydłużających się kolejek do diagnostyki.
 
W swoich ostatnich apelach Fundacja domaga się ujawnienia planowanych dalszych oszczędności NFZ, przedstawienia ich wpływu na dostęp pacjentów do świadczeń, publicznego monitorowania skutków decyzji płatnika, oraz zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia.
 
Alivia Onkoskaner będzie monitorował skutki zmian
 
Fundacja Alivia zapowiada dalsze monitorowanie dostępności badań poprzez program Alivia Onkoskaner, który codziennie sprawdza terminy w placówkach w całej Polsce.
Jeśli już pierwszego dnia po zmianach słyszymy o wydłużeniu terminów i wstrzymaniu zapisów, to w kolejnych tygodniach problem może się tylko pogłębiać. Będziemy to systematycznie dokumentować i pokazywać opinii publicznej – zapowiada Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych z Onkofundacji Alivia.
 
źródło: Fundacja Alivia
 
Z leków recepturowych rocznie korzysta blisko 3 miliony pacjentów. Dotychczas, jeśli dany lek był refundowany, ubezpieczeni płacili za niego ryczałt ustalony na poziomie 0,5 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia krajowego – 18 zł. W przyszłym roku oprócz ryczałtu będą inne dopłaty do leków recepturowych, a ich producenci uważają, że znacząco wyższe.
Leki recepturowe są przepisywane m.in. przez pediatrów, dermatologów i ginekologów. Zazwyczaj to terapia spersonalizowana – lekarz na recepcie podaje dokładną recepturę odpowiedniego specyfiku dla pacjenta.

Przede wszystkim cena jednostki substancji potrzebnej do wytworzenia leku recepturowego, która ma stanowić limit finansowania za jednostkę surowca, ma być wyliczona na podstawie cen z poprzedniego roku danej substancji i ustalona została w ustawie na poziomie 15 percentyla rozkładu cen, jakie apteki przesłały do Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa zobowiązuje prezesa NFZ do publikacji tych limitów.

Nadto ustawa stanowi, że „świadczeniobiorca, nabywając lek recepturowy sporządzony z surowców nabytych przez aptekę po cenie nabycia wyższej niż limit finansowania, oprócz odpłatności ryczałtowej (…) dopłaca różnicę w wysokości różnicy między ceną nabycia surowców farmaceutycznych służących do sporządzenia leku recepturowego a wysokością limitu finansowania danych surowców farmaceutycznych”. Dodatkowo ustawa wprowadziła górny pułap wyznaczania limitu finansowania surowców w każdym roku, który nie może przekraczać „30 percentyla rozkładu cen danego surowca farmaceutycznego z roku poprzedzającego rok ubiegły”.

Wykaz limitów został opublikowany 27 listopada na stronie NFZ i zaktualizowany 21 grudnia 2023 roku.

Zakład Farmaceutyczny AMARA uważa, że wskutek tych regulacji dojdzie do ograniczenia dostępności surowców farmaceutycznych, a w konsekwencji leków recepturowych, i tym samym przerwane zostaną terapie leczenia pacjentów w Polsce. Zarząd tej spółki skierował do prezesa NFZ Filipa Nowaka pismo, w którym można przeczytać:

„Następstwem wejścia w życie przedstawionego wykazu limitów finansowania za jednostkę surowca farmaceutycznego służącego do sporządzenia leku recepturowego będzie realne ograniczenie dostępności leków dla pacjentów i zatrzymania innowacji w obszarze medycyny personalizowanej w Polsce”.

W niedalekiej przeszłości Narodowy Fundusz Zdrowia alarmował o nadużyciach związanych z lekami recepturowymi.

„Koniec z maściami nawet po 200 tys. zł. Rynek leków recepturowych będzie uregulowany. Ważne!” – to tytuł komunikatu NFZ w komunikacie z 27 listopada br.

„Refundacja leków recepturowych, czyli leków na receptę, które farmaceuta przygotowuje w aptece, stale rośnie. Szacujemy, że w tym roku przekroczy ona 700 mln zł. To środki, które musi wyłożyć Narodowy Fundusz Zdrowia, a w praktyce każdy, kto płaci składkę zdrowotną. W przypadku leków recepturowych dochodzi do sytuacji, gdzie maść na trądzik potrafi kosztować więcej niż roczna terapia pacjenta z nowotworem. Kontrole NFZ potwierdzają, że na rynku leków recepturowych dochodzi do nieprawidłowości. Niektórymi sprawami zajmują się już organy ścigania. Ministerstwo Zdrowia dostrzegło to zjawisko, dlatego postanowiło uregulować rynek leków recepturowych” – głosił komunikat.

Podany w nim został przykład recepty na lek recepturowy – maść przeciwbólową z ketoprofenum, za refundację której NFZ zapłacił 181 379,90 zł.

Marian Witkowski, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej OIA w Warszawie, zwraca uwagę na brak uregulowań systemowych w zakresie refundacji leku recepturowego.

„O konieczności uregulowania cen i marż za surowce farmaceutyczne niezbędne do wykonania leku recepturowego samorząd zawodowy farmaceutów informował ministra zdrowia od wielu lat. Wskazywaliśmy na zagrożenia wynikające z braku nadzoru państwa nad ceną zbytu i marżą hurtową za te produkty. Ewentualne patologie związane z obrotem lekiem recepturowym to efekt marginalizacji problemu związanego z regulacją cen, co regulator i płatnik publiczny obserwowali od wielu lat w raportach składanych przez apteki do NFZ. W konsekwencji powyższych zaniechań wprowadzone limity finansowania uderzą bezpośrednio w koszt terapii pacjenta i wielu z nich nie będzie stać na ponoszenie wysokich kosztów cen leków recepturowych. Dotychczas całość kosztów poza ryczałtem pokrywał NFZ, teraz przerzuca ten koszt na pacjenta” – mówi Marian Witkowski.

Magdalena Bogucka, prezes zarządu Zakładu Farmaceutycznego AMARA, przypomina słowa polityków: włączenie zapisu o limitach finansowania do ustawy refundacyjnej uzasadniali hasłami: „Uregulujemy rynek i odciążymy NFZ, a pacjent nie poniesie dodatkowych kosztów”.

„Ciekawi nas, dlaczego NFZ przez lata godził się na finansowanie prostej maści z ketoprofenem za 180 tys. zł. Dlaczego regulacje dla konkretnych substancji nie zostały wprowadzone wcześniej, gdy limity finansowania były wyższe? Na jakie choroby były przepisywane wskazane na stronie NFZ leki recepturowe za 180 tys. zł? Dlaczego w podanych przykładach NFZ nie wskazuje dokładnego składu tańszych leków gotowych bądź ich nazwy handlowej? Tutaj odpowiedź nasuwa się sama: zawierają one składniki takie jak konserwanty, substancje zapachowe czy barwniki, które są nieodpowiednie dla alergików, dzieci i innych pacjentów korzystających z receptury. Oznacza to, że skład leków recepturowych i leków gotowych nie był identyczny” – zauważa Magdalena Bogucka.

We wspomnianym komunikacie z listopada br. Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował listę limitów finansowania za jednostkę surowca farmaceutycznego służącego do sporządzenia leku recepturowego.

„Przedstawiony wykaz limitów finansowania za jednostkę surowca do receptury aptecznej jest nieadekwatny do sytuacji rynkowej i gospodarczej. Jestem przekonana, że w trakcie tworzenia tego pliku nie wzięto pod uwagę gwałtownego wzrostu cen spowodowanego m.in. inflacją. Zaznaczam, że ceny mają obowiązywać w 2024 roku, a zostały przygotowane na podstawie stawek z 2022 roku. Niepoprawność wykazu potwierdzają chociażby same limity finansowania przedstawione przez NFZ, m.in. Hydrogenii peroxidum 3% z limitem 0,00926 zł (mniej niż 1 grosz) za 1 gram surowca czy też Camphorae spiritus z limitem 0,01852 zł (niecałe 2 grosze) za 1 gram surowca” – zaznacza Magdalena Bogucka.

„Kwota refundacji, którą Fundusz ma zamiar pokryć w wypadku niektórych surowców, jest drastycznie niższa niż koszt samego opakowania takiego składnika. Resztę dopłaci pacjent kupujący lek w aptece. Warto uświadomić pacjentom, że tak niskie limity finansowania oznaczają wysokie ceny leków. W wypadku niektórych popularnych receptur chorzy zamiast 21,20 zł będą musieli zapłacić wielokrotność tej kwoty” – dodaje prezes Zakładu Farmaceutycznego AMARA.

Ministerstwo Zdrowia zapewniało, że podejmie dialog z producentami surowców do receptury, środowiskiem lekarskim i farmaceutycznym oraz fundacjami reprezentującymi pacjentów.

„Chcielibyśmy, aby przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia pochylili się raz jeszcze nad analizą wprowadzonego sposobu finansowania leku recepturowego oraz nad wyliczeniami limitów na surowce. Oczekujemy rozwiązania problemu przez nawiązanie dialogu ze wszystkimi stronami biorącymi udział w obrocie, ale również pociągnięcie do odpowiedzialności podmiotów, co do których istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa w zakresie manipulacji cenami tych produktów. Tymczasem w wyniku decyzji poprzednich przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia dochodzi do przeniesienia kosztów leczenia lekiem recepturowym na pacjenta. Wprowadzone limity finansowania wejdą w życie za kilka tygodni i nasi pacjenci zostaną obciążeni kosztami nielogicznej decyzji Ministerstwa Zdrowia, to na co zostaną przeznaczone oszczędności w NFZ, które pojawią się od stycznia 2024 roku?” – zastanawia się Marian Witowski.


Źródła:

https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/koniec-z-masciami-nawet-po-200-tys-zl-rynek-lekow-recepturowych-bedzie-uregulowany,8510.html#_ftnref1 

Ustawa o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, Dz. U. 2011 Nr 122, poz. 696 z późn. zm.

Źródło: PAP MediaRoom