Medicalpress
W Polsce działa już 546 gmin bez ani jednej apteki, a od 2017 roku z rynku zniknęło 2247 placówek. Związek Aptek Franczyzowych podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. deregulacji rynku aptecznego przedstawił propozycje zmian, które mają poprawić dostęp pacjentów do leków. Wśród postulatów znalazły się m.in. możliwość przenoszenia aptek po utracie lokalu, dziedziczenia i sprzedaży placówek wraz z zezwoleniem oraz zmiana zasad konkurencji na rynku.
Sztandarowym przykładem wadliwości aktualnych przepisów jest obowiązujący zakaz przenoszenia aptek. Przeniesiona placówka traktowana jest jak zupełnie nowy podmiot, a nowa apteka nie może powstać, jeżeli w promieniu 500 metrów działa inna i to nawet jeśli chodzi o aptekę obecną w tym samym miejscu od 20 lat.

– Jeżeli apteka się spali, a farmaceuta znajdzie lokal 50 metrów dalej, to prawo powie mu: nie. Pacjenci tracą sprawdzoną placówkę nie z powodów ekonomicznych, tylko czysto formalnych. Nikt na tym nie zyskuje ani pacjent, ani farmaceuta, ani budżet państwa. Proponujemy ciągłość zezwolenia przy zmianie lokalu, jeżeli przeniesienie wynika z utraty tytułu prawnego do lokalu albo jego zniszczenia. To prosta zmiana, która znacząco pomoże zarówno pacjentom jak i farmaceutom – mówi Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych.

Sukcesja: majątek życia wygasa razem z zezwoleniem

Drugim postulatem proponowanym przez Związek Aptek Franczyzowych jest odblokowanie sukcesji. Właściciel apteki indywidualnej nie może dziś sprzedać jej nikomu spoza wąskiego grona farmaceutów, a placówki nie można w praktyce przekazać dzieciom, jeżeli nie wybrały zawodu farmaceuty.

– Farmaceuta przed emeryturą, którego dzieci pracują w innych zawodach, ma dziś trzy opcje: sprzedać aptekę za ułamek wartości koledze farmaceucie, o ile takiego znajdzie i o ile tego kolegę stać, zamknąć ją, albo umrzeć z zezwoleniem w ręku. Majątek, wart czasami nawet kilka milionów złotych, budowany dekadami traci wartość, bo popyt został ustawowo zlikwidowany. To wywłaszczenie bez odszkodowania, tylko rozłożone w czasie. Chcemy realnej możliwości zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy ścisłym zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i pełnego nadzoru inspekcji. Bezpieczeństwo pacjenta zapewniają przepisy o wykonywaniu zawodu, nie struktura właścicielska – podkreśla Mariusz Kisiel.

Uczciwa konkurencja: egzekucja zamiast zakazów

Obecnie przedsiębiorcy apteczni podlegają dwóm wykluczającym się limitom antykoncentracyjnym, przy czym jeden z nich jest sztuczny. ZAF proponuje jasny i przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu, na wzór rozwiązań włoskich, gdzie po reformie z 2017 roku jeden właściciel może posiadać maksymalnie 20 procent aptek w prowincji. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych taki próg oznaczałby w Polsce wzrost liczby aptek o około 660 placówek w perspektywie 15 lat, podczas gdy utrzymanie obecnych przepisów to dalszy spadek o około 750. Nie musimy wymyślać koła na nowo, w Europie te mechanizmy już działają, wymagają tylko odpowiedniego dostosowania do polskiego rynku.

Czego nie naprawi państwowe koło ratunkowe

W trakcie prac zespołu pojawiła się druga propozycja, zupełnie odmiennego projektu. Tak jak projekt ZAF był propozycją deregulacyjną, mającą na celu zwiększyć dostępność do aptek oraz konkurencyjność całego sektora i zabezpieczyć ceny przed nadmiernym wzrostem, tak projekt konkurencyjny zaprezentowany przez ZAPPA zawierał radykalne rozwiązania jeszcze bardziej ograniczające i tak mocno zablokowany już rynek apteczny. ZAPPA zaproponowała nałożenie na apteki nowego podatku w wysokości 2% od obrotu – co w krótkiej perspektywie czasu mogłoby doprowadzić do upadku kolejnych kilku tysięcy aptek. Przedstawiciele Izby Aptekarskiej wskazywali, że nawet 30% aptek miało problemy z rentownością w przeszłości – kolejny podatek to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Im mniej aptek, tym niższa dostępność leków oraz wyższe ceny. Już teraz ceny leków nierefundowanych rosną kilka razy szybciej niż inflacja. Z tego powodu, jak pokazują najnowsze badania nawet połowa mieszkańców terenów, gdzie ubytek aptek jest najbardziej zauważalny rezygnuje z zakupu potrzebnych leków – coraz więcej ludzi na leki po prostu nie stać. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wskazało natomiast że w latach 2020-24 liczba niezrealizowanych pozycji recept wzrosła o 22 mln. Kolejnym pomysłem ZAPPA jest pewnego rodzaju nacjonalizacja rynku, czyli powołanie państwowego przedsiębiorstwa skupiającego upadające apteki. To bezprecedensowy pomysł, który cofałby rynek o kilkadziesiąt lat. Rynek apteczny stałby się niewydolny i niedofinansowany, tak jak państwowa służba zdrowia. Ta propozycja obrazuje jednak jak trudna jest obecna sytuacja farmaceutów i pacjentów.

– Regulacja, która wymaga państwowego koła ratunkowego, jest złą regulacją. Skoro proponuje się państwową spółkę do skupowania aptek i fundusz pożyczkowy za pół miliarda złotych z budżetu, to autorzy tych pomysłów sami przyznają, że rynek pod rządami obecnych przepisów nie utrzyma aptek tam, gdzie są potrzebne. Problem białych plam będzie rósł, brakuje aptek w małych gminach, zamykają się apteki całodobowe w wielkich miastach. Co znamienne, spółka Skarbu Państwa ma być zwolniona z ograniczeń, które obowiązują wszystkich pozostałych uczestników rynku. Nie stać nas na ratowanie skutków złego prawa publicznymi pieniędzmi. Nie stać nas także na to by nakładać kolejny podatek na apteki, których duża część jest dzisiaj nierentowna i pozbawiona możliwości pozyskania wsparcia inwestycyjnego z zewnątrz. Stać nas na dobre prawo i zdrową deregulacje – podsumowuje Mariusz Kisiel.

Postulaty przedsiębiorców aptecznych przedstawione przez ZAF w trakcie posiedzenia komisji sejmowej ds. regulacji rynku aptecznego:

  1. Ciągłość zezwolenia przy przeniesieniu apteki do innego lokalu, gdy przyczyną jest utrata tytułu prawnego lub zniszczenie lokalu.
  2. Możliwość zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i nadzoru inspekcji farmaceutycznej.
  3. Przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu na wzór włoski.
  4. Zwolnienie z opłaty administracyjnej za wydanie zezwolenia podmiotom, które chciałyby otworzyć placówkę apteczną w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka
  5. Zachowanie ograniczeń geograficznych i demograficznych jako element mobilizujący powstawanie aptek w lokalizacjach, które tego najbardziej potrzebują
  6. Zlikwidowanie niekonstytucyjnych ograniczeń z 2023 roku, które wzmocniły rozpoczętą ustawą tzw. Apteką dla Aptekarza z 2017 degradację rynku aptecznego.
Źródło: inf pras
Wysokie temperatury mogą wpływać na działanie niektórych leków i zwiększać ryzyko odwodnienia, spadków ciśnienia czy bolesnych reakcji skórnych po ekspozycji na słońce. Eksperci przypominają jednak, że upały nie są powodem do samodzielnego przerywania terapii. Wyjaśniają, które grupy leków wymagają latem szczególnej ostrożności, jakie objawy powinny skłonić do kontaktu z lekarzem oraz jak bezpiecznie przejść przez okres wysokich temperatur.
Wysoka temperatura, intensywne słońce i przyjmowane leki – jeśli nie zachowamy ostrożności, takie połączenie może stanowić zagrożenie dla zdrowia. Niektóre leki zwiększają ryzyko odwodnienia, utrudniają organizmowi oddawanie ciepła lub sprawiają, że nawet krótka ekspozycja na promieniowanie UV kończy się bolesnym oparzeniem skóry. Nie oznacza to jednak, że można je samodzielnie odstawić. Warto wiedzieć, które grupy leków wymagają latem szczególnej ostrożności, jakie objawy powinny skłonić do szybkiej reakcji oraz jak bezpiecznie przejść przez okres upałów, nie przerywając skutecznego leczenia.

Lato to czas, kiedy do gabinetów lekarzy rodzinnych częściej trafiają pacjenci z osłabieniem, zawrotami głowy, omdleniami czy bolesnymi zmianami skórnymi po przebywaniu na słońcu. Choć wiele osób wiąże takie dolegliwości wyłącznie z upałem, w rzeczywistości często są one efektem połączenia wysokiej temperatury z przyjmowanymi lekami.

Niektóre preparaty zwiększają utratę wody z organizmu, inne ograniczają jego zdolność do schładzania się, a jeszcze inne powodują, że skóra staje się wyjątkowo wrażliwa na promieniowanie UV. To dlatego ta sama temperatura dla jednej osoby będzie jedynie nieprzyjemna, a u innej może doprowadzić do poważnych powikłań.

Upały nie są powodem, żeby przerywać zalecone leczenie. Mogą być natomiast sygnałem, że warto uważniej obserwować swój organizm i w razie niepokojących objawów skontaktować się
z lekarzem. To najbezpieczniejsze rozwiązanie – podkreśla Wojciech Pacholicki, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Nie tylko odwodnienie. Niektóre leki mogą nasilać skutki upałów

Podczas upałów organizm broni się przed przegrzaniem, zwiększając wydzielanie potu. Wraz z nim tracimy wodę i elektrolity. U większości zdrowych osób wystarczy regularne nawadnianie, aby utrzymać prawidłową gospodarkę wodno-elektrolitową. Niektóre grupy leków mogą jednak wpływać na sposób, w jaki organizm radzi sobie z wysoką temperaturą. Mogą nasilać utratę płynów, ograniczać wydzielanie potu lub zaburzać naturalne mechanizmy termoregulacji.

Szczególną ostrożność podczas upałów powinny zachować osoby przyjmujące:

Nie oznacza to, że są to leki niebezpieczne. Wręcz przeciwnie – są one niezbędnym elementem leczenia wielu chorób przewlekłych. Wysokie temperatury mogą jednak sprawić, że organizm będzie reagował inaczej niż na co dzień.

Najbardziej narażeni są seniorzy. Wraz z wiekiem słabnie odczuwanie pragnienia, dlatego wiele osób starszych nie uzupełnia płynów w ilości, jakiej potrzebuje organizm. To właśnie oni najczęściej trafiają do lekarzy z zawrotami głowy, spadkami ciśnienia czy pogorszeniem pracy nerek będącym następstwem odwodnienia.

Lekarz rodzinny radzi: Nie czekaj, aż pojawi się uczucie pragnienia. W czasie upałów pij regularnie niewielkie ilości wody. Jeśli wystąpią silne osłabienie, zawroty głowy, omdlenie, bardzo ciemny mocz lub wyraźnie zmniejszy się jego ilość, nie bagatelizuj tych objawów i skontaktuj się z lekarzem.

Boli kolano po pracy w ogrodzie? Uważaj na żel przeciwbólowy

Nie każdy wie, że reakcję na słońce mogą wywoływać nie tylko tabletki. Problemem bywają również preparaty stosowane miejscowo, po które sięgamy niemal odruchowo. Weekend na działce, praca w ogrodzie czy dłuższy spacer często kończą się bólem kolana, barku albo łokcia. Wiele osób sięga wtedy po żel przeciwbólowy i… wraca na słońce. Tymczasem właśnie niektóre z takich preparatów mogą być przyczyną bardzo silnych reakcji skórnych.

Jednym z najlepiej poznanych przykładów są żele zawierające ketoprofen. Po ich zastosowaniu skóra staje się znacznie bardziej wrażliwa na promieniowanie UV. Nawet krótka ekspozycja na słońce może wywołać silne zaczerwienienie, obrzęk, pęcherze, a nawet rozległe zmiany przypominające oparzenie. Podobne reakcje mogą wystąpić także podczas stosowania niektórych antybiotyków, zwłaszcza
z grupy tetracyklin (np. doksycykliny), leków stosowanych w zaburzeniach rytmu serca, takich jak amiodaron, czy części leków zawierających hydrochlorotiazyd.

Warto pamiętać, że reakcje fototoksyczne nie zawsze pojawiają się od razu. Czasem rozwijają się dopiero kilka lub kilkanaście godzin po zakończeniu ekspozycji na słońce.

Lekarz rodzinny radzi: Jeżeli po przebywaniu na słońcu pojawi się intensywne zaczerwienienie skóry, pieczenie, pęcherze lub ból nieproporcjonalny do czasu spędzonego na słońcu, należy przerwać ekspozycję na promieniowanie UV i skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą. Przed wakacyjnym wyjazdem warto również sprawdzić w ulotce leku, czy może on zwiększać wrażliwość na światło.

Największym błędem jest samodzielne odstawianie leków

Internet pełen jest porad sugerujących, że podczas upałów należy ograniczyć lub całkowicie odstawić niektóre leki. Eksperci przestrzegają przed takim postępowaniem.

Leczenie nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca, cukrzycy czy innych chorób przewlekłych powinno być prowadzone zgodnie z zaleceniami lekarza.

Samodzielne odstawianie czy zmiana dawkowania leków to bardzo zły pomysł. Jeżeli podczas upałów pojawiają się nietypowe objawy: zawroty głowy, omdlenia, silne osłabienie albo bolesne zmiany skórne po słońcu, nie powinno się ich bagatelizować. To sygnał, by skonsultować się z lekarzem – podkreśla Wojciech Pacholicki.

Jak bezpiecznie przejść przez okres upałów?

Wysokie temperatury nie są przeciwwskazaniem do stosowania leków, ale powinny skłonić do większej uważności. Warto regularnie się nawadniać, unikać przebywania na słońcu między godziną 11.00 a 16.00, nosić przewiewną odzież i nakrycie głowy oraz stosować kremy z filtrem.

Osoby przyjmujące leki powinny dodatkowo obserwować swój organizm. Szczególną uwagę warto zwrócić na nietypowe objawy takie jak: zawroty głowy, omdlenia, silne osłabienie, zaburzenia koncentracji, zmniejszenie ilości oddawanego moczu, bardzo ciemny mocz czy bolesne zmiany skórne po kontakcie ze słońcem. To symptomy, których nie należy bagatelizować.

Lekarz rodzinny radzi: Jeśli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości dotyczące stosowanego leczenia, najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa z lekarzem rodzinnym. Latem, podobnie jak przez cały rok, nie warto samodzielnie zmieniać terapii. Znacznie bezpieczniej jest zapytać, jak stosowane leki mogą zachowywać się w wysokich temperaturach i na co zwrócić szczególną uwagę.

Źródło: inf pras

Od 12 lipca 2026 r. zacznie obowiązywać nowelizacja rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczącego przewozu przez granicę środków odurzających, substancji psychotropowych oraz prekursorów kategorii 1 na własne potrzeby lecznicze. Zmiana nie oznacza nowych obowiązków dla pacjentów, ale wprowadza nowy wzór dokumentu wydawanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego lub właściwego wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w zależności od kierunku podróży.
Jak podkreśla Główny Inspektorat Farmaceutyczny, nowelizacja dotyczy wyłącznie wzoru dokumentu uprawniającego do przewozu leków zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe na własne potrzeby lecznicze. Dokumenty wydane przed 12 lipca pozostają ważne zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami.

Nowe przepisy nie wprowadzają zakazu przewożenia takich leków ani nie zmieniają zasad uzyskiwania zgody. Ich celem jest uporządkowanie dokumentacji oraz dostosowanie wzoru do obowiązujących przepisów.

Kogo dotyczą przepisy?

Zmiany dotyczą osób podróżujących z lekami zawierającymi substancje kontrolowane, m.in. niektórymi lekami przeciwbólowymi opioidowymi, preparatami stosowanymi w psychiatrii, neurologii czy medyczną marihuaną – o ile zawierają substancje objęte przepisami o środkach odurzających lub substancjach psychotropowych. O tym, czy dany produkt podlega tym regulacjom, decyduje jego skład, a nie fakt, że jest wydawany na receptę.

GIF przypomina również, że procedura zależy od kierunku wyjazdu:

Wniosek warto złożyć z wyprzedzeniem

W związku z okresem wakacyjnym GIF apeluje do pacjentów, aby nie odkładali formalności na ostatnią chwilę. Liczba wniosków przed sezonem urlopowym znacząco wzrasta, dlatego urząd rekomenduje ich składanie co najmniej 15 dni przed planowaną podróżą. Należy uwzględnić nie tylko czas potrzebny na przeprowadzenie postępowania administracyjnego, ale również doręczenie dokumentów. Wnioski złożone tuż przed wyjazdem mogą nie zostać rozpatrzone na czas.

Dokument to element bezpiecznej podróży

Eksperci przypominają, że odpowiednie przygotowanie dokumentacji jest szczególnie ważne w przypadku osób przewlekle przyjmujących leki zawierające substancje kontrolowane. Brak wymaganego dokumentu podczas przekraczania granicy może prowadzić do problemów podczas kontroli celnych lub granicznych.

Dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić, czy stosowany lek podlega przepisom dotyczącym substancji kontrolowanych, a w razie wątpliwości skorzystać z informacji publikowanych przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Źródło: GIF

Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki.
Współczesna hematoonkologia należy do najbardziej wymagających obszarów medycyny. Zarówno pod względem diagnostyki, jak i leczenia. Choroby układu krwiotwórczego charakteryzują się dużą różnorodnością biologiczną, często dynamicznym przebiegiem i koniecznością stosowania zaawansowanych terapii, w tym leczenia komórkowego. W tym kontekście, ogłoszona 8 kwietnia przez Resort Zdrowia oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii, zapowiedź budowy Krajowej Sieci Hematologicznej staje się naturalną odpowiedzią na potrzebę uporządkowania opieki nad pacjentami i zapewnienia jej jednolitej jakości w skali całego kraju.

Fundamentem budowy sieci ma być pilotaż, który zakłada opracowanie 19 standardowych ścieżek terapeutycznych oraz przygotowanie organizacyjnych podstaw funkcjonowania przyszłej sieci. Jak podkreśla w wystąpieniu inicjującym powołanie Sieci wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk – koncepcja tego rozwiązania powstała już w 2023 roku, natomiast realizacja pilotażu została zaplanowana na okres od 1 lipca 2026 r. do września 2029 r.

Standardy, które porządkują opiekę
Kluczowym elementem przygotowywanego pilotażu, realizowanego przez Instytut Hematologii i Transfuzjologii w partnerstwie z Centrum e-Zdrowia w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS),  będą standardy, które mają realnie uporządkować opiekę nad pacjentem – od jasno zdefiniowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych, przez model organizacji leczenia, aż po zasady współpracy pomiędzy ośrodkami na różnych poziomach referencyjności. To właśnie te rozwiązania mają w praktyce przełożyć się na większą przewidywalność procesu leczenia oraz jego spójną jakość w całym kraju.

Projekt pilotażu należy więc postrzegać jako przełomowy krok w kierunku ujednolicenia opieki hematologicznej w Polsce – tym bardziej, że już dziś nasz kraj należy do europejskich liderów w tym obszarze.  – mówiła podczas konferencji minister Kacperczyk. Polska została sklasyfikowana na trzecim miejscu w Europie pod względem dostępności do terapii hematoonkologicznych, oferując pacjentom pełen wachlarz nowoczesnych metod leczenia, w tym terapie najwyższej generacji. W samym tylko ubiegłym roku około 400 pacjentów skorzystało z terapii CAR-T, co potwierdza zarówno skalę wdrożenia, jak i dojrzałość systemu.

Doświadczenie, które wyznacza kierunek
Istotnym punktem odniesienia dla budowy nowego modelu jest doświadczenie Krajowej Sieci Onkologicznej i funkcjonujących w niej wyspecjalizowanych ośrodków, takich jak Narodowy Instytut Onkologii, który pełni funkcję Krajowego Ośrodka Monitorującego. Rola ta obejmuje m.in. analizę danych klinicznych, monitorowanie jakości leczenia, opracowywanie wskaźników efektywności oraz wspieranie jednolitego wdrażania standardów w skali całego kraju. To właśnie dzięki temu możliwe jest nie tylko bieżące zarządzanie systemem, ale również jego ciągłe doskonalenie w oparciu o twarde dane i mierzalne rezultaty.

Model ten, oparty na koordynacji, transparentności i jakości, już dziś pokazuje swoją skuteczność. Dlatego budowa Krajowej Sieci Hematologicznej stanowi jego naturalną konsekwencję i rozszerzenie na obszar chorób układu krwiotwórczego. W praktyce oznacza to przeniesienie sprawdzonych mechanizmów organizacyjnych, w tym monitorowania efektów leczenia i zarządzania ścieżką pacjenta, do kolejnego, wysoce wyspecjalizowanego segmentu opieki.

Budując referencjność
Pozycja Instytutu w projektowanym systemie wynika nie tylko ze skali działalności, lecz przede wszystkim z doświadczenia budowanego konsekwentnie od dekad. Szczególnym przykładem tych kompetencji jest działalność Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego – wyspecjalizowanej jednostki, która od momentu powstania, w połowie lat 90., rozwijana była jako miejsce kompleksowej diagnostyki i leczenia tej grupy nowotworów. Od początku jej funkcjonowanie opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnej, obejmującej patomorfologię, diagnostykę molekularną czy nowoczesne metody obrazowania, co umożliwia precyzyjne rozpoznanie i dobór terapii zgodnych z aktualnymi standardami światowymi.

Każdego roku trafia do nas blisko sześciuset nowych pacjentów, w tym chorzy z rzadkimi nowotworami układu chłonnego oraz przypadki wymagające leczenia wysokospecjalistycznego, kierowane z całego kraju. – wyjaśnia prof. Joanna Romejko-Jarosińska kierująca Kliniką.  Prowadzimy także  intensywną działalność terapeutyczną, realizując zaawansowane procedury – w tym autotransplantacje komórek krwiotwórczych oraz nowoczesne terapie komórkowe CAR-T, a równolegle rozwijamy działalność naukową i badawczą, obejmująca liczne projekty krajowe i międzynarodowe oraz szeroki portfel badań klinicznych, zapewniających pacjentom dostęp do innowacyjnych metod leczenia.- dodaje ekspertka.

Pozycja Kliniki jako jednego z wiodących ośrodków hematoonkologicznych w Polsce nie jest rezultatem ostatnich lat, lecz efektem konsekwentnie i długofalowo budowanego doświadczenia. – W 1996 roku wdrożyliśmy jedną z najbardziej intensywnych terapii dla chłoniaka Burkitta (CODOX/IVAC), uzyskując trwałą remisję u pacjentki, która pozostaje zdrowa do dziś. Równolegle klinika aktywnie uczestniczyła w przełomowych badaniach klinicznych – m.in. tych, które potwierdziły znaczenie włączenia rytuksymabu do leczenia chłoniaków grudkowych, zmieniając standardy terapii na świecie. – kontynuuje profesor Romejko-Jarosińska.

Ważnym kamieniem milowym był także rozwój programu przeszczepowego w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zapoczątkowany w 1997 roku przez profesora Jana Walewskiego Od tego czasu  w klinice wykonano ponad 1500 przeszczepień komórek krwiotwórczych, rozwijając równolegle zaplecze laboratoryjne i współpracę w zakresie terapii komórkowych. Naturalną kontynuacją tego kierunku jest wdrożenie w 2024 roku stosowania terapii CAR-T– jednej z najbardziej zaawansowanych metod leczenia współczesnej hematoonkologii.  To potwierdzenie, że ośrodek od dekad współtworzy i wdraża rozwiązania, które dziś definiują standardy nowoczesnej hematoonkologii i stają się fundamentem projektowanej Krajowej Sieci Hematologicznej.

Kierunek zmian: system, który realnie wspiera pacjenta
Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki. To właśnie połączenie wieloletniej praktyki klinicznej, rozwoju nowoczesnych terapii i świadomego projektowania systemu daje realną szansę na dalsze wzmacnianie pozycji Polski jako jednego z liderów europejskiej hematoonkologii – z korzyścią, przede wszystkim, dla pacjentów.
 
 
 
źródło: NIO-PIB
31 marca 2026 r. delegacja europosłów w ramach misji Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT) odwiedziła Centrum Produkcyjno-Logistyczne Adamed w Pabianicach. Wizyta była okazją do rozmów o tym, jak odbudować bezpieczeństwo lekowe Europy poprzez wsparcie europejskich producentów leków. To niezbędne, by zapewnić pacjentom w Europie stabilny dostęp do leków.
W skład delegacji weszli: Adam Jarubas, Vytenis Povilas Andriukaitis, Justyna Szczepańska, Marek Kołodziejski, Witold Naturski oraz Alina Ionascu. Delegacji towarzyszyła także poseł Jolanta Zięba-Gzik oraz Aleksandra Jarmakowska-Jasiczek, wiceprezydent Pabianic.
 
Wizyta europosłów w zakładzie produkcyjnym Adamed
 
Wizyta w Pabianicach odbyła się w drugim dniu misji SANT w Polsce. Delegacja Parlamentu Europejskiego zwiedziła część produkcyjną zakładu, obszar kontroli jakości, laboratorium leków wziewnych, pakownię oraz laboratorium mikrobiologiczne.
 
Przewodniczący komisji Adam Jarubas podkreślił, że wizyty w zakładach produkcyjnych pozwalają eurodeputowanym lepiej rozumieć branże, dla których tworzą prawo:
„To, że jesteśmy dziś tutaj pokazuje, że Adamed jest wzorem rozwoju inwestycji, społecznej odpowiedzialności biznesu oraz dobrych relacji z otoczeniem lokalnym. Zależy nam na tym, by jak najczęściej słuchać głosu branży – poznać konkretne informacje, rzetelne diagnozy i realną ocenę sytuacji. Unia Europejska czasem balansuje między przeregulowaniem a niedostrzeganiem pełnego obrazu. Wiemy też, że kraje tzw. starej Unii mają na tym rynku ugruntowaną pozycję, dlatego tym bardziej musimy konsekwentnie i skutecznie zabiegać o interesy Europy Środkowo-Wschodniej, również w kontekście szeroko rozumianego bezpieczeństwa lekowego” – powiedział Adam Jarubas, Przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT)
Wyzwania europejskiego sektora farmaceutycznego
 
Delegacja wzięła udział w dyskusji na temat wyzwań europejskiego sektora farmaceutycznego. Wśród najważniejszych wskazano rosnące uzależnienie od Azji w produkcji API generycznych, niespójną legislację, „goldplating” regulacji przy ich wdrażaniu do systemów krajowych, brak koordynatorów ds. bezpieczeństwa lekowego oraz niewystarczające zachęty wspierające konkurencyjność leków „made in EU”.
 
Dodatkowym problemem jest niedopasowanie programów unijnych, takich jak STEP czy FENG, do specyfiki sektora farmaceutycznego.
„Potrzebujemy wsparcia dla rozwoju przemysłu farmaceutycznego – nie tylko w obszarze badań i rozwoju, ale także produkcji. Jeśli Europa chce skutecznie konkurować globalnie, musi mieć stabilne i przewidywalne mechanizmy finansowania. Dziś ich brakuje, a wspierałyby one odbudowę niezależności lekowej Europy” – powiedziała Katarzyna Dubno, Dyrektor ds. Relacji Zewnętrznych, ESG i Ekonomiki Zdrowia w Adamed Pharma.
Uczestnicy debaty zwracali również uwagę na problem przeregulowania rynku.
„Potrzebujemy przede wszystkim spójnych regulacji. Bez nich europejski sektor farmaceutyczny nie będzie konkurencyjny. Tymczasem część unijnych regulacji – jak choćby dyrektywa ściekowa – wprowadza dodatkowe, często bardzo kosztowne obciążenia dla producentów” – podkreśliła Magdalena Krakowiak, Kierownik Międzynarodowych Relacji Zewnętrznych Adamed Pharma.

Z kolei Vytenis Povilas Andriukaitis, były komisarz UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, wskazał na konieczność kompleksowego podejścia do rozwoju sektora: „Także w obszarze leków generycznych powstają rozwiązania o charakterze innowacyjnym. Musimy rozwijać system, w którym badania, inwestycje i innowacje obejmują wszystkie typy działalności. Globalna konkurencja jest dziś bardzo silna, dlatego potrzebujemy regulacji zapewniających równe warunki działania oraz wsparcie dla innowacji na każdym etapie rozwoju” – powiedział.
Delegacja Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT) zwiedziła Centrum Produkcyjno-Logistyczne Adamed Pharma w Pabianicach
 
Adamed – polski producent o międzynarodowym zasięgu
 
Adamed to jeden z największych producentów leków w Polsce. Rocznie produkuje 3,6 miliarda tabletek. Firma ma 8 przedstawicielstw na świecie, fabrykę w Wietnamie, a w drugiej połowie roku do grupy Adamed dołączy zakład w Riells w Hiszpanii, który polska firma kupuje od Sanofi.
 
W ramach misji SANT europosłowie spotykają się z przedstawicielami sektora zdrowia i odwiedzają miejsca związane z produkcją leków i funkcjonowaniem systemów ochrony zdrowia. Celem jest poprawa dostępu do leków oraz budowa bardziej odpornych systemów ochrony zdrowia w UE.
 
źródło: Adamed
Dwie nowe metody leczenia szpiczaka plazmocytowego, w tym terapia CAR-T, oraz nowa terapia dla chorych na chłoniaka z komórek płaszcza znalazły się wśród technologii, które zdaniem polskich hematoonkologów najbardziej pilnie wymagają refundacji. Nowa lista priorytetów refundacyjnych TOP TEN HEMATO 2026 powstała w wyniku głosowania zarządu Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
Na podstawie głosowania członków zarządu PTHiT powstała lista priorytetów refundacyjnych na rok 2026. Na jej czele są dwie nowe terapie do leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym. W dziesiątce najbardziej potrzebnych leków znalazły się aż 4 terapie CAR-T, we wskazaniach do leczenia szpiczaka plazmocytowego oraz chłoniaka grudkowego. Hematoonkolodzy oczekują także refundacji nowych schematów leczenia z użyciem przeciwciał monoklonalnych, w tym koniugatów oraz inhibitorów kinazy Brutona.

O lekach, które znalazły się na liście TOP TEN HEMATO 2026 mówi prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes PTHIT:

Miejsce 1 – daratumumab (DVRd, DVRd+DR) – szpiczak plazmocytowy, 1. linia
. Schemat daratumumab, bortezomib, lenalidomid i deksametazon (DVRd) w pierwszej linii leczenia nowo rozpoznanego szpiczaka mnogiego u chorych kwalifikujących się do autologicznego przeszczepienia komórek krwiotwórczych, z dalszym postępowaniem podtrzymującym zależnym od statusu MRD, a także schemat DVRd w pierwszej linii leczenia chorych niekwalifikujących się do przeszczepienia. Daratumumab jest przeciwciałem monoklonalnym anty-CD38.

Miejsce 2 – ciltacabtagene autoleucel (Carvykti) – szpiczak plazmocytowy
. Terapia CAR-T z użyciem ciltacabtagene autoleucel u chorych na szpiczaka plazmocytowego w nawrocie lub oporności, po wcześniejszym leczeniu. Ciltacabtagene autoleucel jest autologiczną terapią komórkową CAR-T ukierunkowaną przeciwko BCMA.

Miejsce 3 – akalabrutynib (A+BR) – chłoniak z komórek płaszcza. 
Schemat akalabrutynib z bendamustyną i rytuksymabem (A+BR) w leczeniu chorych z chłoniakiem z komórek płaszcza w pierwszej linii u pacjentów niekwalifikujących się do intensywnego leczenia. Akalabrutynib jest kowalencyjnym inhibitorem kinazy Brutona (BTK) drugiej generacji.

Miejsce 4 – akalabrutynib (AV, AVO) – przewlekła białaczka limfocytowa
. Schematy oparte na akalabrutynibie i wenetoklaksie, z obinutuzumabem lub bez niego (AV, AVO), w leczeniu pierwszego rzutu chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową jako nowoczesna terapia celowana o określonym czasie trwania.  Akalabrutynib jest kowalencyjnym inhibitorem kinazy Brutona (BTK) drugiej generacji.

Miejsce 5 – pirtobrutynib – przewlekła białaczka limfocytowa
. Pirtobrutynib w leczeniu chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową po wcześniejszej terapii inhibitorem BTK, w przypadku oporności lub nietolerancji wcześniejszego leczenia. Pirtobrutynib jest niekowalencyjnym inhibitorem kinazy Brutona (BTK).

Miejsce 6 – lisocabtagene maraleucel (Breyanzi) – chłoniak grudkowy. 
Terapia CAR-T z użyciem lisocabtagene maraleucel u chorych na nawrotowego lub opornego chłoniaka grudkowego po wcześniejszych liniach leczenia systemowego. Lisocabtagene maraleucel jest autologiczną terapią komórkową CAR-T skierowaną przeciwko CD19.

Miejsce 7 – belantamab mafodotin (BPD, BVD) – szpiczak plazmocytowy
. Schematy oparte na belantamabie mafodotin w skojarzeniu z pomalidomidem i deksametazonem lub z bortezomibem i deksametazonem (BPD, BVD) u chorych na nawrotowego lub opornego szpiczaka mnogiego. Belantamab mafodotin jest przeciwciałem monoklonalnym anty-BCMA skoniugowanym z cytotoksycznym lekiem (immunotoksyna).

Miejsce 8 – pirtobrutynib – chłoniak z komórek płaszcza
. Pirtobrutynib w leczeniu chorych na nawrotowego lub opornego chłoniaka z komórek płaszcza, po wcześniejszej terapii inhibitorem BTK. Pirtobrutynib jest niekowalencyjnym inhibitorem kinazy Brutona (BTK).

Miejsce 9 – idecabtagene vicleucel (Abecma) – szpiczak plazmocytowy
. Terapia CAR-T z użyciem idecabtagene vicleucel u chorych na nawrotowego lub opornego szpiczaka mnogiego po wcześniejszym leczeniu obejmującym podstawowe klasy leków stosowanych w tej chorobie. Idecabtagene vicleucel jest autologiczną terapią komórkową CAR-T ukierunkowaną przeciwko BCMA.

Miejsce 10 – axicabtagene ciloleucel (Yescarta) – chłoniak grudkowy
. Terapia CAR-T z użyciem axicabtagene ciloleucel u chorych na nawrotowego lub opornego chłoniaka grudkowego po wielu wcześniejszych liniach leczenia systemowego. Axicabtagene ciloleucel jest autologiczną terapią komórkową CAR-T skierowaną przeciwko CD19.

Tegoroczne zestawienie to już piąta edycja listy priorytetów refundacyjnych w hematoonkologii.

 
żródlo: Rzecznicy Zdrowia, mzdrowie
Ministerstwo Zdrowia opublikowało kolejne obwieszczenie dotyczące wykazu produktów leczniczych zagrożonych brakiem dostępności. Lista liczy 282 pozycje i obejmuje nie tylko preparaty o znaczeniu specjalistycznym, ale także leki stosowane powszechnie, w tym insuliny, szczepionki, leki przeciwzakrzepowe, przeciwpadaczkowe czy stosowane w astmie i schizofrenii. To zestawienie nie jest jedynie dokumentem administracyjnym.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami „obowiązkiem wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych jest zgłaszanie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego leków, których brakuje w 5 proc. aptek w danym województwie”. W dalszym kroku informacja trafia do ministra zdrowia, który publikuje wykaz. System więc działa. Pytanie brzmi, czy działa wystarczająco szybko i skutecznie z perspektywy pacjenta.

W praktyce lista nie oznacza jeszcze całkowitego braku dostępności. Jest raczej sygnałem ostrzegawczym, że w części regionów pojawiają się niedobory. Jednak dla wielu pacjentów ten sygnał przekłada się na konkretne doświadczenie. Poszukiwanie leku w kolejnych aptekach, konieczność zmiany terapii lub jej przerwania, a także rosnące poczucie niepewności.

System antywywozowy, który miał przeciwdziałać niekontrolowanemu eksportowi leków, bez wątpienia ograniczył skalę tego zjawiska. Jednocześnie jednak nie rozwiązał wszystkich problemów związanych z dostępnością. Niedobory wynikają także z czynników globalnych, takich jak zakłócenia w łańcuchach dostaw, ograniczenia produkcyjne czy rosnące zapotrzebowanie na określone grupy leków.

Pytanie, które pojawia się coraz częściej, nie dotyczy już samego monitorowania niedoborów. Dotyczy zdolności systemu do ich zapobiegania. Czy reagujemy wystarczająco wcześnie? Czy mechanizmy zabezpieczające są wystarczające? I wreszcie, czy pacjent może mieć pewność, że jego leczenie nie zostanie przerwane z powodów, na które nie ma wpływu?

Lista leków zagrożonych brakiem dostępności nie jest tylko zestawieniem nazw. To obraz systemu w momencie napięcia. I przypomnienie, że bezpieczeństwo lekowe to nie kwestia procedur, lecz podstawowego prawa pacjenta do leczenia.

Pełną listę można znaleźć: TU

Źródło: MZ

Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję o natychmiastowym wycofaniu i zakazie sprzedaży serii CRE11018A leku Sunitinib MSN 12,5 mg. Powodem jest nieszczelność kapsułek i ryzyko kontaktu z substancją cytotoksyczną.
Do GIF wpłynęła informacja z Narodowego Instytutu Leków, w której przesłano protokół z badania przeprowadzonego przez NIL, na przekazanej przez podmiot odpowiedzialny próbie wspomnianego produktu leczniczego. Wskazano w nim, że badana próbka ww. produktu nie spełnia wymagań określonych w dokumentacji produktu leczniczego dla parametru „wygląd” oraz spełnia wymagania dla pozostałych parametrów.

Podmiot odpowiedzialny, MSN Labs Europe Limited z Malty, wskazał, że problem wynika z długiego przechowywania kapsułek (wyprodukowane w maju 2021 r., użyte w listopadzie 2024 r.) i jest odosobniony. Kolejne serie będą objęte działaniami korygująco-zapobiegawczymi (CAPA), w tym obowiązkową kontrolą wizualną kapsułek i ograniczeniem użycia starszych partii.

Decyzja GIF jest natychmiast wykonalna. Wycofane produkty nie mogą być używane w innym celu i podlegają zniszczeniu. Pacjenci, którzy posiadają lek, powinni skontaktować się z apteką lub lekarzem prowadzącym.

Źródło: GIF

Już od Black Friday nawet do połowy stycznia logistyka corocznie mierzy się ze szczególnymi wyzwaniami – wzmożony ruch, nieprzebrana liczba przesyłek, wiele dni wolnych od pracy, a do tego często niesprzyjające warunki na drogach. Wszystko to sprawia, że grudzień dla branży jest jednym z najintensywniejszych miesięcy w skali roku. W branży farmaceutycznej to także szczególny okres, więc sprawdzamy, czy wszystkie leki trafią do pacjentów na czas!
W tym roku Święta Bożego Narodzenia znacząco się wydłużą: po raz pierwszy wigilia jest dniem ustawowo wolnym od pracy, co więcej – tuż po świętach kalendarzowo witamy weekend – sobotę i niedzielę, co może sprawić, że dostęp do wielu sklepów, w tym aptek, będzie nieco bardziej utrudniony niż zwykle. Pacjenci o tym doskonale wiedzą i wielu z nich już przezornie – z wyprzedzeniem kupuje leki, które przyjmują na stałe.

Grudzień to także miesiąc, kiedy system logistyczny notuje szczególną aktywność – liczba przesyłek często właśnie w tym miesiącu osiąga apogeum ze względu na liczne promocje (Black Friday, prezenty świąteczne, poświąteczne wyprzedaże). Eksperci rekomendują także pacjentom zamawiającym produkty z e-aptek o wcześniejsze złożenie zamówień, by mieć pewność, że wszystkie niezbędne środki czy leki będą na czas.

Grudniowe apogeum

Sezon grudniowy generuje rekordowe wolumeny przesyłek kurierskich i wzrost zakupów, co zmienia rozkład ładunków w sieci logistycznej i może skrócić tzw. okna dostaw. Już w tym roku niektórzy operatorzy kurierscy raportowali rekordowe liczby przesyłek w okresie Black Friday, tym samym potwierdzając presję na łańcuchy dostaw w całej Europie.

Równoległe globalne wyzwania w dostępności niektórych substancji i leków utrzymują się — europejskie audyty i analizy wskazują na utrzymującą się wrażliwość łańcuchów dostaw leków i działania regulacyjne ukierunkowane na poprawę odporności systemu. To dodatkowo zwiększa znaczenie planowania zapasów na poziomie aptek.
Trzydniowe Święta Bożego Narodzenia, wydłużający je weekend, sylwester, Nowy Rok i Święto Trzech Króli to zdecydowanie jedna z najbardziej wyczekiwanych kompilacji dni wolnych w ciągu roku. Jednak wiąże się ona nieodzownie z wieloma wyzwaniami – także na poziomie logistycznym i zakupowym. Choć zawsze w pobliżu znajdziemy dyżurującą aptekę, to miejmy świadomość jej ogromnego obciążenia w tym czasie i, o ile to możliwe, zaopatrzmy się we wszystkie przyjmowane na stałe leki z wyprzedzeniem, by mieć pewność, że będziemy w tym czasie mogli bez przeszkód kontynuować terapię – mówi mgr farm. Paulina Milcz, kierownik Hurtowni Farmaceutycznej Pharmalink.

Tylko w minionym roku sprzedaż statystycznej apteki w grudniu wyniosła o 6,5% – wobec wcześniejszego miesiąca. W skali całego rynku aptecznego było to o ok. 8% więcej – co w tej branży stanowi duży wzrost.

Przezorny zawsze ubezpieczony

O właściwy zapas leków powinni zadbać pacjenci, ale także same apteki, ponieważ jak podkreśla ekspert:

Od grudnia do połowy stycznia apteki często mierzą się z wyraźnym wzrostem ruchu pacjentów oraz większym zapotrzebowaniem na leki. Ma na to wpływ kumulacja dni wolnych, a także intensywniejsze podróże i przemieszczanie się osób chorych. Dlatego w tym czasie wskazane jest – w miarę możliwości – składanie zamówień z odpowiednim wyprzedzeniem i ewentualnie też z większą częstotliwością, co sprzyja utrzymaniu ciągłości dostaw oraz minimalizuje ryzyko opóźnień.W Pharmalink w czasie wzmożonej aktywności rozbudowujemy możliwości operacyjne, uruchamiamy wszelkie zasoby, by realizacja dostaw odbywała się możliwie jak najczęściej i jak najsprawniej, by wszyscy pacjenci otrzymali leki w swoich ulubionych i najbliższych aptekach.Daniel Charucki, kierownik transportu Pharmalink.
Pharmalink jako jeden z kluczowych operatorów farmalogistycznych w kraju dostrzega w tym okresie większą aktywność pacjentów w całej Polsce, w tym szczególnie osób chorych przewlekle. Odpowiadając na większe zapotrzebowanie w tym czasie uruchamia dodatkowe sloty dystrybucyjne wedle potrzeb, zwiększa przepustowość m.in. skalując flotę czy liczbę pracowników na stanowiskach kurierskich. Kluczowe są także liczne komory przeładunkowe w strategicznych lokalizacjach w Polsce, co znacznie przyspiesza czas realizacji dostaw.

Warto pokreślić, że w branży farmaceutycznej już nieco większe zapotrzebowanie niż zwykle stanowi dużą zmianę. W grudniu zapotrzebowanie na niektóre leki może wynieść nawet powyżej 10% względem poprzedzającego miesiąca, co wynika z licznych dni wolnych, wyjazdów. W takich sytuacjach realizacja dostaw staje się kluczowym czynnikiem zaważającym na zdrowiu i życiu pacjentów. Co więcej – zwiększony ruch w aptekach to także efekt wybierania na prezent różnych suplementów diety, czy zwiększonego zapotrzebowania na niektóre leki – np. wspierające trawienie– mówi Paulina Milcz, ekspertka Pharmalink.

Choć okołoświąteczna aura zachęca do rzucenia się w wir przygotowań świątecznych potraw, pakowania prezentów czy generalnych porządków – nie zapominajmy, by w pierwszej kolejności zadbać i zabezpieczyć swoje zdrowie. Właściwe przygotowanie domowych apteczek i zabezpieczenie właściwej ilości leków przyjmowanych w rodzinie pozwoli na beztroskie spędzenie świąt, a nie poszukiwanie dyżurującej apteki.

Źródło: Komunikat Prasowy

Główny Inspektor Farmaceutyczny zdecydował o natychmiastowym wycofaniu z obrotu serii leku stosowanego w leczniu chorób tarczycy.
 
Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję nr 40/WC/ZW/2025, w której nakazał wycofanie z obrotu na terenie całego kraju serii leku Euthyrox N 25 mcg, tabletki, 100 sztuk, o numerze G02PXT, z datą ważności 29.02.2028. Podmiotem odpowiedzialnym jest Merck sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Decyzja obejmuje również zakaz wprowadzania do obrotu wskazanej serii i została opatrzona rygorem natychmiastowej wykonalności.
Wynik poza specyfikacją

Jak informuje GIF, zgłoszenie o niezgodności pochodziło od samego podmiotu odpowiedzialnego. W ramach badań długoterminowej stabilności uzyskano wynik poza specyfikacją (OOS) w parametrze dotyczącym zawartości substancji czynnej. Oznacza to, że w części próbek poziom hormonu przekroczył górny limit jakościowy ustalony dla tego produktu.

Choć dodatkowe analizy dały średnią wartość mieszczącą się na granicy normy, wśród pojedynczych wyników pojawiły się przekroczenia. Merck wskazał jako najbardziej prawdopodobną przyczynę „tendencję do nieco wyższych wyników oznaczania zawartości w połączeniu ze zmiennością analityczną”.

Do czego służy Euthyrox N 25?

Euthyrox N 25 mcg to lek na receptę zawierający lewotyroksynę, syntetyczny hormon tarczycy. Stosuje się go m.in. w:

  • leczeniu niedoczynności tarczycy (substytucja, gdy tarczyca nie produkuje wystarczającej ilości hormonów),
  • leczeniu wola u dorosłych,
  • terapii supresyjnej po leczeniu raka tarczycy,
  • wspomaganiu działania leków przeciwtarczycowych.
Preparat jest jednym z najczęściej stosowanych leków hormonalnych w Polsce.

Źródło: GIF

 
Rada Przejrzystości Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji już we wtorek 30 września zajmie się m.in. oceną istotnych terapii w raku płuca: amiwantanab i lazertynib w ramach programu lekowego B.6 „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”.
Porządek obrad w dniu 30.09.2025:
  1. Przygotowanie stanowiska w sprawie zmiany technologii medycznej w zakresie wskazań będących podstawą kwalifikacji osób dorosłych do opieki paliatywnej i hospicyjnej.
  2. Przygotowanie stanowiska w sprawie zakwalifikowania świadczenia opieki zdrowotnej „Oznaczenie stężenia mitotanu w surowicy krwi” jako świadczenia gwarantowanego z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
  3. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny leku Rybrevant (amivantamabum) w ramach programu lekowego B.6
    „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”
    1.1. Chorzy na niedrobnokomórkowego raka płuca z aktywującymi mutacjami insercyjnymi w eksonie 20. EGFR do leczenia pierwszej linii z zastosowaniem amiwantamabu (dożylnie) w skojarzeniu z karboplatyną i pemetreksedem.
  4. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny leku Rybrevant (amivantamabum) w ramach programu lekowego B.6
    „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”
    1.2. Chorzy na niedrobnokomórkowego raka płuca z delecjami w eksonie 19. lub substytucją p.L858R w eksonie 21. EGFR do leczenia w drugiej i kolejnych liniach z wykorzystaniem amiwantamabu (dożylnie) w skojarzeniu z karboplatyną i pemetreksedem, u chorych po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia inhibitorem kinazy tyrozynowej EGFR III generacji.
  5. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny leków:
    • Rybrevant (amivantamabum),
    • Lazcluze (lazertinib),
      w ramach programu lekowego B.6
      „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”
      Chorzy na niedrobnokomórkowego raka płuca z delecjami w eksonie 19. lub substytucją p.L858R w eksonie 21. EGFR do leczenia w pierwszej linii z wykorzystaniem amiwantamabu (podskórnie) w skojarzeniu z lazertinibem.

6. Przygotowanie stanowiska w sprawie zbadania zasadności wydawania zgód na refundację produktu EAA we wskazaniu: hiperamonemia.
7. Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
„Program polityki zdrowotnej z zakresu wczesnego wykrywania wad wzroku u dzieci z miasta Poznania”.
8. 
Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
„Gminny Program Promocji Zdrowia Psychicznego mieszkańców Gminy Boguchwała na lata 2025–2026”.

Źródło: AOTMiT
Lekarze i przedstawiciele pacjentów zaapelowali o udostępnienie czterech leków na nowotwory układu pokarmowego, które zostały zarejestrowane w ostatnich latach i znalazły się na tegorocznej liście TOP TEN ONKO 2025. Podczas debaty w Centrum Prasowym PAP podkreślili konieczność wyznaczania priorytetów onkologicznych – czyli typowania terapii, które można szybko objąć refundacją, przy jednoczesnym uwzględnieniu potrzeb najbardziej zaniedbanych systemowo grup pacjentów, korzyści klinicznych i możliwości finansowych NFZ.
Lista priorytetów refundacyjnych TOP 10 ONKO powstaje od pięciu lat na podstawie opinii członków zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. W tegorocznej edycji listy silną reprezentację – 4 na 10 – miały terapie do leczenia chorych z nowotworami układu pokarmowego. Były to dwa innowacyjne leki na raka żołądka, a także po jednym na raka jelita grubego oraz raka wątrobowokomórkowego.

Prof. Barbara Radecka z Opolskiego Centrum Onkologii, członek zarządu PTOK i wojewódzka konsultant ds. onkologii klinicznej podkreśliła, że proces tworzenia listy był bardzo długi i rzetelny. „Staraliśmy się dostrzec potrzeby wszystkich pacjentów onkologicznych i wybrać te terapie, które są uznane wśród klinicystów i przynoszą pozytywne efekty terapeutyczne” – tłumaczyła.

Zwróciła uwagę, że jeden ze wskazanych na liście leków na raka żołądka i raka połączenia żołądkowo-przełykowego, trastuzumab derukstekan jest znany od kilku lat, z powodzeniem stosowany i refundowany w leczeniu kobiet z rakiem piersi. W raku żołądka przeznaczony jest do stosowania u pacjentów z nadekspresją białka HER2 (tzw. HER2-dodatni), której występowanie wiąże się z gorszym rokowaniem.

„W raku żołądka ta zmiana molekularna występuje znacznie rzadziej niż w raku piersi, dotyczy ok. 5-10 proc. pacjentów, czyli nieco ponad 100 osób rocznie. Aktualnie obowiązującym standardem w I linii leczenia jest zastosowanie, analogicznie jak w raku piersi, chemioterapii w połączeniu z trastuzumabem, czyli, przeciwciałem anty-HER2. Kiedy jednak skutek tego leczenia się wyczerpie średnio po około roku, wtedy tak naprawdę nie mamy terapii ukierunkowanej na HER2. A to oznacza, że pomimo specyficznej cechy, zaczynamy tych chorych leczyć, tak jak wszystkich innych chorych na raka żołądka” – wyjaśniła.

Dodała, że w raku piersi tych terapii anty-HER2 jest wiele.
„Mamy refundowanych pięć linii leczenia, co było przełomem w podejściu do leczenia raka piersi. Niektóre z nich były testowane już w raku żołądka, ale wyniki nie zakończyły się sukcesem, więc przez długi czas zostaliśmy na tym jednym koncepcie: chemioterapia z trastuzumabem. Dziś w raku żołądka moglibyśmy zastosować trastuzumab derukstekan – koniugat, który jest nie tylko lepszy od samej chemioterapii, ale jest także lepszy od stosowanej w II linii leczenia chemioterapii połączonej z innym przeciwciałem, ramucyrumabem” – wskazała prof. Radecka.

Dodała, że to leczenie jest bardzo wartościową opcją, co uzasadnia trzecią pozycję na liście TOP TEN ONKO 2025.
Profesor Radecka zwróciła uwagę, że pilna potrzeba kliniczna udostępnienia tej terapii pacjentom została wyraźnie wskazana przez czołowych polskich klinicystów już wcześniej.
„W zeszłym roku znalazła się ona na szóstym miejscu listy najważniejszych priorytetów refundacyjnych TOP TEN ONKO 2024, w tym roku awansowała na pozycję trzecią” – podała ekspertka.

Dr Leszek Kraj z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM) zauważył, że omawiany przez prof. Radecką lek, trastuzumab już raz zrewolucjonizował leczenie raka żołądka w I linii leczenia, umożliwiając pacjentom przekroczenie bariery 12 miesięcy przeżycia. „I znowu mamy przekroczoną tę magiczną barierę 12 miesięcy, ale tym razem u pacjentów w II linii leczenia” – dodał.

Specjalista z WUM wskazał też na drugi lek celowany w leczeniu chorych z zaawansowanym rakiem żołądka, który jest zalecany w najnowszych wytycznych klinicznych (NCCN, ESMO) dla I linii leczenia systemowego w skojarzeniu z chemioterapią.

„Jak popatrzymy sobie na aktualne wytyczne postępowania ESMO (European Society For Medical Oncology – przyp. PAP MediaRoom), to tam znajdziemy zolbetuksymab, w związku z tym pacjenci też będą nas o to pytać. Jest to terapia w połączeniu z chemioterapią, dla kolejnej podgrupy pacjentów (ze zwiększoną ekspresją białka, klaudyny 18.2 – red.). Prowadzone są badania kliniczne w tym zakresie i zolbetuksymab z chemioterapią, jeśli jest ekspresja, w tych wytycznych się znajduje. Zaś wyniki tych badań potwierdzają przewagę dołączenia tego leku do chemioterapii. Chcielibyśmy mieć taki wybór dla naszych pacjentów” – wyjaśnił lekarz.

Doktor Kraj odniósł się również do sytuacji pacjentów chorujących na raka wątrobowokomórkowego (HCC). HCC jest bardzo specyficzny, gdyż występuje dwa razy rzadziej niż rak żołądka.

Wskazał, że w tym nowotworze nie stosuje się chemioterapii, jest tylko terapia celowana. Dodał, że dwa lata temu nastąpił przełom w leczeniu pacjentów z HCC, odkąd lekarze mają do dyspozycji refundowaną immunoterapię w połączeniu z leczeniem antyangiogennym. Na ostatniej liście TOP TEN ONKO dla pacjentów z zaawansowanym rakiem wątrobowokomórkowym znalazła się podwójna immunoterapia, durwalumab w skojarzeniu z tremelimumabem.

“Ktoś może zapytać, po co nam kolejna immunoterapia? Lek antyangiogenny zwiększa efektywność immunoterapii, ale może też zwiększać ryzyko krwawienia. Pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym mają je bardzo często podwyższone, więc często nawet nie jesteśmy w stanie rozpocząć leczenia antyangiogennego. Dla nich bardzo chciałbym mieć do dyspozycji podwójną immunoterapię” – powiedział dr Leszek Kraj.
Dodał ponadto, że będący składnikiem podwójnej immunoterapii tremelimumab (tzw. schemat STRIDE) podawany jest pacjentowi tylko raz, co jest korzystne i dla samych pacjentów, i dla systemu.

Według klinicysty, w tym przypadku jest to wąska grupa chorych. „Mowa o pacjentach zakażonych wirusem typu B czy typu C, do czego najczęściej dochodziło w wyniku kontaktu ze służbą zdrowia przed wieloma laty. To są m.in. honorowi dawcy krwi w latach osiemdziesiątych XX w., którzy niedawno się dowiedzieli, że zostali w ten sposób zakażeni wirusem.

Prof. Radecka podkreśliła, że ta podwójna immunoterapia jest dobrze tolerowana przez pacjentów i stosunkowo mało toksyczna, co ma pozytywny wpływ na jakość życia chorych leczących się z raka wątrobowokomórkowego, pozwalając im nawet na aktywność zawodową.

Prof. Radecka podczas debaty omówiła również propozycję refundacji leku w leczeniu raka jelita grubego, która pojawiła się na liście TOP TEN ONKO 2025. „Enkorafenib + cetuksymab, to terapia adresowana do chorych z mutacją BRAFV600E. Dotyczy około 8-10 proc. pacjentów o bardzo słabych rokowaniach, ponieważ nowotwory z mutacją BRAF przebiegają agresywniej, gorzej odpowiadają na chemioterapię, częściej dają przerzuty do otrzewnej i węzłów chłonnych w jamie brzusznej, co powoduje, że chorzy szybko się wyniszczają” – wyjaśniła.

Dodała, że w porównaniu do długości przeżycia chorych na raka jelita grubego z przerzutami, które w tej chwili przekracza średnio 30 miesięcy, w dobrych warunkach nawet 36, to u chorych z mutacją BRAF, to ten czas wynosi raptem między 7 a 13 miesięcy.
Prof. Radecka zwróciła uwagę, że ta terapia nie jest nowa. „Została zarejestrowana już kilka lat, ale proces refundacyjny w Polsce się ślimaczy. Póki co leczenie to jest w Polsce dostępne dla nielicznych chorych, w ramach ratunkowego dostępu do terapii lekowych (tzw. RDTL-u)” – powiedziała.

Jak dodała, pacjent z mutacją BRAF, który ma przerzutowego raka jelita grubego i otrzymał już trzy linie standardowego leczenia, bo tyle de facto jest dostępnych dla niego w programie lekowym i w katalogu chemioterapii, nie może już otrzymać żadnej innej terapii.
„Tymczasem ta terapia cieszy się zaufaniem w środowisku klinicystów, bo może dostarczyć chorym, z tą bardzo trudną postacią raka jelita grubego, dodatkowych miesięcy życia. I została przez nas po raz kolejny w tym rankingu podniesiona” – podkreśliła prof. Radecka.

O wyzwaniach w ustalaniu priorytetów refundacyjnych w onkologii mówiła Elżbieta Kozik, prezes Stowarzyszenia Ruch Onkologiczny PARS. Jej zdaniem, kluczowym kryterium przy tworzeniu listy priorytetów refundacyjnych w onkologii powinien być brany pod uwagę wskaźnik przeżycia, który w przypadku raka żołądka jest niski: 5 lat przeżywa zaledwie co trzeci pacjent.

Dodała, że ogromnie ważny jest tu czas, bo znane są przypadki, że pacjent nie doczekał pozytywnej decyzji o udostępnieniu leczenia, np. w ramach ratunkowego dostępu do terapii.

Wtórowała jej Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska, zwracając uwagę na kwestię wprowadzenia równych szans refundacji dla każdej linii leczenia onkologicznego.
„Bardzo ważne jest też, aby w negocjacjach refundacyjnych brać również mocno pod uwagę kryterium poprawy jakości życia pacjentów” – wskazała.

Dodała, że nie trzeba podawać pacjentom wszystkich dostępnych leków, tylko ten skuteczny, bo w onkologii czas gra kluczową rolę. „Nie możemy pozwolić na stratę czasu przez przeciągające się negocjacje refundacyjne” – podkreśliła, zwracając się w debacie do Macieja Miłkowskiego, obecnie zastępcy dyrektora ds. finansowych Wojskowego Instytutu Medycznego, a wcześniej przez wiele lat wiceministra zdrowia odpowiadającego w resorcie za politykę lekową.

Maciej Miłkowski przyznał, że negocjacje w producentami leków bywają długie w przypadku zupełnie nowych terapii. Łatwiej jest, gdy rozmowy dotyczą udostępnienia leku w kolejnym wskazaniu. „Urzędnik też musi mieć na uwadze, że budżet NFZ jest ograniczony” – powiedział.

Miłkowski podkreślił, że refundacje zawsze są jakimś wyborem. „Ważne, żeby o tym rozmawiać ze specjalistami, organizacjami pacjenckimi oraz z urzędnikami, którzy w resorcie zdrowia odpowiadają za tworzenie koszyka świadczeń i leków refundowanych” – zaznaczył ekspert.
Dodał, że takie listy jak TOP TEN ONKO 2025 powinny powstawać też w innych dziedzinach, bo pokazują potrzeby pacjentów, które są i być powinny nadrzędnym celem działań w ochronie zdrowia.

TOP TEN ONKO 2025
1.
abemacyklib – wczesny rak piersi, leczenie uzupełniające
2. pembrolizumab – rak urotelialny (dróg żółciowych)
3. trastuzumab derukstekan – rak żołądka
4. enkorafenib + cetuksymab – rak jelita grubego BRAFV600+
5. durwalumab + tremelimumab  – rak wątroby
6. enkorafenib + binimetynib  – niedrobnokomórkowy rak płuca
7. lutet-177(177Lu)-PSMA-617  – nowotwory prostaty
8. zolbetuksymab  – rak żołądka
9. selperkatynib  – guzy lite z obecnością fuzji genu RET
10. toripalimab  – rak nosogardła

 
 
Źródło: PAP MediaRoom
Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowe obwieszczenie z wykazem leków, które są zagrożone brakiem dostępności na terytorium Polski. Dokument z 27 sierpnia 2025 roku obejmuje aż 269 pozycji – produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.
Czym jest taki wykaz? To narzędzie, które pozwala państwu reagować na niedobory leków i ograniczać zjawisko ich wywozu za granicę. Zgodnie z ustawą antywywozową wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni są zobowiązani zgłaszać do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego te leki, których brakuje w co najmniej 5 proc. aptek w danym województwie. Następnie GIF przekazuje informacje ministrowi zdrowia, który na tej podstawie publikuje listę.

Aktualny wykaz zawiera 269 pozycji. Dla pacjentów oznacza to, że w najbliższym czasie dostępność tych produktów może być utrudniona. Choć sama lista nie rozwiązuje problemu braków, stanowi ważne źródło informacji i element systemu zabezpieczającego ochronę zdrowia publicznego.

Eksperci przypominają, że braki leków w aptekach to nie tylko problem logistyczny czy gospodarczy, ale realne zagrożenie dla kontynuacji terapii tysięcy pacjentów. Dotyczy to m.in. osób przewlekle chorych, które wymagają regularnego przyjmowania farmakoterapii.

Pełna lista produktów zagrożonych brakiem dostępności jest dostępna w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia. To źródło, z którego zarówno pacjenci, jak i lekarze oraz farmaceuci mogą na bieżąco sprawdzać, jakie preparaty mogą być trudniej dostępne w aptekach.

Lista dostępna jest: TU

Źródło: Dz.U. MZ