Medicalpress
Podczas trwającej konferencji w Warszawie „Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w nowotworach złośliwych” podpisano umowę o współpracy pomiędzy Polskim Towarzystwem Onkologicznym (PTO) a Litewskim Towarzystwem Onkologicznym (Lithuanian Society of Oncologists, LSO). Symboliczna ceremonia online, która odbyła się w obecności przedstawicieli środowiska onkologicznego z obu krajów, stanowi ważny krok w kierunku zacieśnienia relacji naukowych i klinicznych między Polską a Litwą.

Umowę podpisali: prof. Audrius Dulskas, Przewodniczący Zarządu Litewskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz prof. Piotr Rutkowski, Przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Współpraca obejmuje szeroki zakres wspólnych działań, w tym wspólne przygotowywanie i publikację artykułów oraz materiałów naukowych i edukacyjnych, organizację wspólnych sympozjów, konferencji, seminariów i warsztatów, wspieranie kontaktów zawodowych i naukowych, działania na rzecz jakości opieki onkologicznej, inicjatywy edukacyjne i szkoleniowe, wspieranie rozwoju zawodowego młodych specjalistów oraz realizację projektów profilaktycznych i promujących zdrowie skierowanych zarówno do środowiska medycznego, jak i całego społeczeństwa. 

– To wydarzenie ma znaczenie symboliczne i praktyczne. Polska i Litwa mają wiele wspólnych wyzwań w zakresie onkologii, a współpraca naszych towarzystw pozwoli nie tylko na wymianę doświadczeń, ale także na wspólne działania, które poprawią jakość opieki onkologicznej w obu krajach – powiedział prof. Piotr Rutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Polskie Towarzystwo Onkologiczne jest największą naukową organizacją parasolową w Polsce skupiającą specjalistów w dziedzinach onkologicznych. Celem PTO jest rozwój badań naukowych, wspieranie edukacji medycznej i promowanie najwyższych standardów diagnostyki oraz leczenia nowotworów.

Litewskie Towarzystwo Onkologiczne zrzesza lekarzy i naukowców zajmujących się onkologią kliniczną, radioterapią i chirurgią onkologiczną. Organizacja aktywnie działa na rzecz rozwoju opieki onkologicznej na Litwie, wspierając edukację, badania i współpracę międzynarodową.

Podpisanie porozumienia pomiędzy PTO i LSO stanowi historyczny moment w rozwoju współpracy na rzecz rozwoju onkologii w Europie Środkowo-Wschodniej, otwierając nowe perspektywy dla wspólnych projektów naukowych, edukacyjnych i klinicznych.

Podpisanie porozumienia między Polskim Towarzystwem Onkologicznym i Litewskim Towarzystwem Onkologicznym to nie tylko gest dobrej woli, ale konkretny krok w kierunku integracji środowisk onkologicznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Wspólne projekty naukowe, szkolenia, wymiana wiedzy i doświadczeń mają szansę przełożyć się na realne korzyści dla pacjentów – lepszy dostęp do nowoczesnej diagnostyki, wyższe standardy leczenia i skuteczniejszą profilaktykę nowotworową.

Źródło: PTO

W leczeniu zaawansowanego czerniaka przez lata obowiązywała zasada prowadzenia immunoterapii antyPD1 tak długo, jak działa lek lub jak długo pacjent toleruje terapię. Oznaczało to często wielomiesięczne, a nawet wieloletnie leczenie, bez pewności, czy jego kontynuacja jest niezbędna. Brakowało jasnych wytycznych, a pacjenci narażeni byli na działania niepożądane i wysokie koszty terapii.
 
Teraz zespół badawczy prof. Anny Małgorzaty Czarneckiej i prof. Piotra Rutkowskiego z Narodowego Instytutu Onkologii wnosi do tego obszaru przełomowe ustalenia. Wyniki jednego z największych badań na świecie dotyczących tzw. „wakacji terapeutycznych” u pacjentów z zaawansowanym czerniakiem opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Targeted Oncology.

Analiza obejmująca 222 pacjentów pokazała, że immunoterapię można bezpiecznie zakończyć już po 24 miesiącach skutecznego leczenia – zwłaszcza gdy pacjent osiągnął całkowitą remisję. Trzy lata po odstawieniu leków aż 65% pacjentów nadal nie miało progresji choroby, a w razie nawrotu ponowne wdrożenie terapii okazywało się skuteczne u niemal 60% chorych.

Odkrycie ma ogromne znaczenie zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy. Możliwość skrócenia czasu leczenia bez utraty jego skuteczności oznacza mniejsze ryzyko działań niepożądanych, poprawę jakości życia oraz realne oszczędności dla systemu ochrony zdrowia. Optymalizacja długości terapii staje się nowym, ważnym elementem w personalizacji leczenia onkologicznego.

To kolejne potwierdzenie, że polscy naukowcy odgrywają znaczącą rolę w światowych badaniach nad czerniakiem, a ich prace realnie wpływają na standardy terapii.

Pełen artykuł dostępny TU

Źródło: NIO

Rak piersi pozostaje najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym u kobiet – zarówno w Polsce, jak i na świecie – oraz jedną z głównych przyczyn zgonów onkologicznych w tej grupie pacjentek. Mimo postępów w medycynie oraz rosnącej świadomości społecznej, wiele przypadków rozpoznawanych jest dopiero w zaawansowanym stadium choroby. 
W obliczu dynamicznie rozwijających się możliwości terapeutycznych i rosnących oczekiwań wobec systemu ochrony zdrowia, kluczowe staje się zapewnienie pacjentom i zespołom medycznym jasnych, wiarygodnych i łatwo dostępnych wytycznych diagnostyczno-terapeutycznych. Takich, które ułatwiają podejmowanie trafnych decyzji klinicznych i wspierają poprawę rokowania oraz jakości życia chorych.

Zespół polskich ekspertów pod kierownictwem prof. Jacka Jassema zakończył właśnie prace nad aktualizacją wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w raku piersi. Dokument opracowano we współpracy Narodowego Instytutu Onkologii z amerykańską National Comprehensive Cancer Network (NCCN). Jak podano, „stanowi adaptację amerykańskich rekomendacji do realiów polskiego systemu ochrony zdrowia”.

Zmiany obejmują m.in. wprowadzenie nowych refundowanych leków i procedur, aktualizację danych naukowych oraz dostosowanie treści do krajowych standardów klinicznych. Eksperci zadbali o to, aby dokument pozostał zgodny z międzynarodowymi zaleceniami, a jednocześnie był realnie użyteczny w codziennej praktyce klinicznej w Polsce.

„Wytyczne postępowania diagnostyczno-terapeutycznego są niezbędnym narzędziem wspierającym lekarzy w codziennej pracy klinicznej, umożliwiającym im podejmowanie optymalnych decyzji terapeutycznych zgodnych z najnowszą wiedzą medyczną” – czytamy w informacji udostępnionej przez Narodowy Instytut Onkologii. Podkreślono również, że takie podejście pozwala utrzymać najwyższe standardy opieki onkologicznej przy jednoczesnym uwzględnieniu realiów systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Dokument został opracowany w ramach prac Krajowego Ośrodka Monitorującego (KOM), funkcjonującego przy NIO-PIB, który odpowiada za tworzenie i aktualizację wytycznych zgodnie z zapisami Ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej. Zgodnie z przyjętą procedurą, „dokumenty opracowane w ramach działań KOM przekazywane są do Krajowej Rady Onkologicznej, która opiniuje je i przedstawia Ministerstwu Zdrowia jako podstawę do zaktualizowania lub opracowania na ich podstawie kluczowych zaleceń ogłaszanych w drodze obwieszczenia”.

Proces aktualizacji odbywa się cyklicznie i jest częścią porozumienia pomiędzy NIO-PIB a NCCN. Najnowsze wytyczne dostępne są na stronie internetowej Narodowego Instytutu Onkologii oraz Krajowego Ośrodka Monitorującego.

Wytyczne NCCN to jeden z najbardziej uznanych i aktualizowanych zestawów zaleceń klinicznych na świecie. Ich celem jest zapewnienie wszystkim pacjentom „dostępu do skutecznych działań profilaktycznych, diagnostycznych, terapeutycznych i wspierających”. Dokumenty te wspierają zarówno lekarzy, jak i pielęgniarki, farmaceutów, płatników, pacjentów, ich rodziny oraz inne podmioty uczestniczące w systemie ochrony zdrowia. Jak czytamy, „tworzenie wytycznych NCCN to dynamiczny i nieustanny proces, oparty na systematycznej analizie najnowszych dowodów naukowych najwyższej jakości oraz na uzgodnionych rekomendacjach wielodyscyplinarnego zespołu ekspertów z zakresu onkologii”.

Wprowadzenie aktualnych, spójnych i krajowo dostosowanych wytycznych postępowania w raku piersi to nie tylko krok ku poprawie jakości leczenia, ale też dowód na rosnącą rolę polskich instytucji w budowaniu systemu onkologii opartego na wiedzy, standardach i odpowiedzialności.

Źródło: NIO

Rok 2024 zapisze się na kartach historii polskiej medycyny jako przełomowy moment dla chirurgii robotowej. Liczba zabiegów przeprowadzanych z użyciem systemów robotycznych wzrosła aż o 70 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Na czele tej rewolucji znajduje się Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, które nie tylko osiągnęło najwyższą liczbę operacji, ale również wyznacza kierunki rozwoju i standardy dla całego kraju.
 
W 2024 roku w Polsce wykonano 17,1 tysiąca operacji z użyciem systemów robotycznych. To nie tylko imponująca statystyka, ale również dowód na szybko postępującą transformację w podejściu do leczenia chirurgicznego. Kluczowym impulsem do tego wzrostu była refundacja zabiegów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, obejmująca urologię, ginekologię i chirurgię onkologiczną.

Najwięcej operacji wykonano w Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy. W 2024 roku tamtejszy zespół chirurgiczny przeprowadził 838 zabiegów robotowych, korzystając z trzech systemów da Vinci. W tym 512 zabiegów urologicznych, w tym aż 468 prostatektomii, 190 operacji raka jelita grubego, 78 zabiegów torakochirurgicznych i 58 ginekologicznych.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy jako pierwsza placówka w Polsce wdrożyła trzy systemy robotyczne do codziennej praktyki klinicznej.

Wśród liderów chirurgii robotowej znalazł się także dr n. med. Bartłomiej Małkowski z Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej tego samego ośrodka. W 2024 roku przeprowadził aż 274 operacje z użyciem robota. W zestawieniu liczby operacji wykonanych przez jednego operatora w jednej placówce zajął drugie miejsce w kraju – tuż po prof. Tomaszu Drewie z bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. A. Jurasza.

Z raportu Modern Healthcare Institute wynika, że najczęściej wykonywaną procedurą pozostaje prostatektomia – stanowi 61% wszystkich zabiegów robotowych w Polsce. Jednak rośnie też liczba operacji raka jelita grubego (13%), raka trzonu macicy (12%) oraz zabiegów w obrębie głowy i szyi, trzustki czy żołądka.

Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, mówi wprost: „Odrabiamy teraz 20 lat opóźnienia względem tego, co się wydarzyło na świecie w chirurgicznym leczeniu chorób”. Podkreśla również rosnącą liczbę zastosowań robotyki poza obecnie refundowanymi wskazaniami. „Wreszcie obserwujemy szeroko zakrojone próby zastosowania systemów robotycznych do leczenia innych schorzeń, nie tylko tych „refundowanych”. Doskonałym przykładem jest chirurgia dziecięca, chirurgia wątroby, głowy i szyi czy też chirurgia nerek w urologii”.

Zdaniem prof. Wojciecha Zegarskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie chirurgii onkologicznej oraz kierownika Katedry Chirurgii Onkologicznej Collegium Medicum UMK, aż 97% operacji z użyciem robota dotyczyło leczenia onkologicznego. „To jest dobry sygnał, że następuje zrównoważony rozwój technik robotycznych w innych specjalnościach” – zauważa prof. Zegarski. Zwraca uwagę na rosnącą liczbę operacji robotowych w dziedzinach innych niż urologia, które stanowiły już 33% wszystkich 17 tysięcy zabiegów wykonanych w Polsce w 2024 roku.
Choć wzrost liczby operacji robotowych napawa optymizmem, eksperci zwracają uwagę na braki systemowe. Wciąż nie powstał centralny rejestr takich zabiegów, a dostęp do chirurgii robotowej jest nierówny geograficznie. Kujawsko-Pomorskie jest liderem, osiągając wskaźnik 99 zabiegów robotowych na 100 tysięcy mieszkańców.

Autor raportu, Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, ostrzega jednak, że zmiany w polityce refundacyjnej NFZ mogą w przyszłości zahamować rozwój robotyki chirurgicznej. Redukcja różnic w wycenie operacji klasycznych, laparoskopowych i robotowych może zniechęcić szpitale do inwestowania w nowoczesne rozwiązania.

Pomimo tych wyzwań, kierunek jest jasny: chirurgia robotowa nie jest chwilową modą ani luksusem. To realna zmiana standardu leczenia – bardziej precyzyjna, mniej inwazyjna i szybciej przywracająca pacjentów do zdrowia. A Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy pozostaje niekwestionowanym liderem tej zmiany.

Zródło: Centrum Onkologii Bydgoszcz
Foto: Centrum Onkologii Bydgoszcz

Miała być mapą drogową dla polskiej onkologii – Narodowa Strategia Onkologiczna, zaplanowana na lata 2020–2024, w założeniu miała rozwiązać kluczowe problemy systemu opieki onkologicznej. Jednak raport Onkofundacji Alivia nie pozostawia złudzeń: wiele działań zostało zrealizowanych jedynie formalnie, bez realnych efektów dla pacjentów. Brakuje postępów w diagnostyce, profilaktyce i jakości leczenia, a dostęp do nowoczesnej opieki wciąż zależy od miejsca zamieszkania. Redakcja MedicalPress zachęca do lektury i refleksji nad tym, co zrobić, by kolejne strategie nie były tylko katalogiem dobrych intencji.
Fundacja Alivia opublikowała raport podsumowujący realizację Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO) w latach 2020–2024. Wnioski są alarmujące: większość oczekiwanych rezultatów Strategii nie została osiągnięta, a część zadań w ocenie Fundacji wykonano wyłącznie “na papierze”. Z perspektywy pacjentów od 2020 roku niewiele się zmieniło. Wciąż czekają w kolejkach, brakuje jednolitych standardów leczenia, a jakość opieki onkologicznej w dużej mierze zależy od miejsca zamieszkania. W kwestii profilaktyki od Europy dzieli nas kosmiczny dystans. Mimo to 8 lipca br. sejmowa Komisja Zdrowia jednogłośnie przyjęła sprawozdanie z realizacji NSO za rok 2024.

Co czwarty z nas zachoruje na raka, a co piąty umrze z powodu nowotworu. Każdego roku nowotwór diagnozowany jest u ponad 180 tysięcy Polaków, a obecnie z chorobą nowotworową żyje w Polsce około 1,17 mln osób. Rak już jest najczęstszą przyczyną śmierci osób w wieku produkcyjnym, a problem narasta.

Strategia pełna niespełnionych obietnic

Narodowa Strategia Onkologiczna miała być kompleksową odpowiedzią na dramatyczną sytuację polskich pacjentów onkologicznych – “mapą drogową” dla polskiej onkologii. W tym kontekście szczególnie niepokojące są wnioski ze sprawozdania z realizacji NSO za 2024 rok przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia oraz najnowszego raportu Fundacji Alivia „Odhaczone zadania – niespełnione obietnice. Realizacja Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020-2024 z perspektywy pacjenckiej”. Mimo formalnego zakończenia wielu zadań polscy pacjenci onkologiczni nadal nie odczuwają realnej poprawy.

Kluczowe dla zdrowia populacyjnego wskaźniki takie jak zwiększenie udziału w badaniach przesiewowych, wyszczepialność przeciw HPV oraz poprawa jakości diagnostyki i leczenia, nie zostały osiągnięte.

Problemy znane od lat nadal bez rozwiązania

Na niską jakość Strategii Onkofundacja Alivia wskazywała jeszcze przed jej wdrożeniem. Dziś, mimo upływu lat, wiele problemów pozostało nierozwiązanych – potwierdzają to liczne przykłady i dane zawarte w najnowszym raporcie opracowanym przez Fundację. 

W zakresie badań przesiewowych (obszar 3. Strategii) w 2024 roku poziom zgłaszalności na mammografię przesiewową wyniósł 33%, zamiast planowanych 60%. Na cytologię – 14%, zamiast planowanych do końca 2024 – 60%, a na kolonoskopię 11%, zamiast 30%W zakresie profilaktyki pierwotnej (obszar 2. Strategii) wyszczepialność przeciw HPV osiągnęła zaledwie około 11% przy oczekiwanym do końca 2024 roku rezultacie 60%. Innym przykładem z tego obszaru jest odsetek osób używających wyrobów tytoniowych, który rośnie, zamiast maleć. W 2022 roku odsetek palących wyniósł 30,8% wśród mężczyzn i 27,1% wśród kobiet – i wykazuje tendencję rosnącą.

Obszar 5. Strategii (Inwestycje w system opieki onkologicznej) również pozostawia wiele do życzenia. Wciąż nie wdrożono narzędzi monitorowania ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej pacjenta (karta e-DILO). Mimo formalnych działań nie powstał efektywny system kontroli jakości w polskiej onkologii, a chorzy nie mają gwarancji, że leczenie odbywa się według najnowszych standardów.

Polscy pacjenci onkologiczni wciąż czekają zbyt długo na diagnozę i leczenie, a jak już je rozpoczną, ich ścieżka nie jest monitorowana. Najnowszy raport Onkofundacji Alivia pokazuje, że formalnie „odhaczone” zadania nie przełożyły się na realną zmianę w codziennym życiu chorych. Bez odważnych decyzji i rzeczywistego wdrożenia systemowych rozwiązań Strategia onkologiczna pozostanie niespełnioną obietnicą. 

“5 grzechów głównych”, czyli kluczowe błędy Narodowej Strategii Onkologicznej

Analiza przeprowadzona przez Onkofundację Alivia wskazuje na pięć systemowych błędów, które nie tylko utrudniają realizację celów Narodowej Strategii Onkologicznej, ale również zaciemniają faktyczny obraz sytuacji pacjentów onkologicznych w Polsce. Te „grzechy główne” sprawiają, że nawet zadania uznane formalnie za wykonane nie przekładają się na realną poprawę jakości opieki.

  1. Brak mierników skuteczności i efektów
Wielu działaniom przypisano status „zrealizowanych”, mimo że nie osiągnięto żadnych konkretnych rezultatów z punktu widzenia obywatela i pacjenta. Ministerstwo Zdrowia w większości przypadków nie raportuje rzeczywistych wskaźników sukcesu. 
  1. Częste zmiany terminów i redefinicje celów
Znaczna liczba zadań ujętych w NSO została przesunięta na późniejsze lata lub „zrealizowana” w zmienionej, mniej ambitnej formie. Takie działania rozmywają pierwotne cele Strategii i uniemożliwiają obiektywną ocenę postępów. Przykład: w pierwotnej wersji NSO treść zadania 17.2 brzmiała: “Do końca 2020 r. wdrożymy nowy model organizacyjny opieki nad pacjentami („Cancer Units”) dla kluczowych nowotworów: płuca, jelita grubego, nowotworów ginekologicznych i urologicznych”. W uchwale zmieniającej uchwałę w sprawie przyjęcia NSO z grudnia 2024 przyjęto nowe brzmienie “ Wdrożymy nowy model organizacyjny opieki nad pacjentami („Cancer Units”) dla kluczowych nowotworów: nowotworu jelita grubego w 2021 r., nowotworu płuca w 2025 r., nowotworów ginekologicznych i urologicznych w 2026 r.”
  1. Formalizm raportowania
Raportowanie realizacji NSO ma często charakter czysto formalny. Zadania uznawane są za zakończone na podstawie pojedynczych, symbolicznych działań (np. stworzenia materiałów informacyjnych lub przeprowadzenia pilotażu), a nie wdrożenia trwałych, systemowych rozwiązań dostępnych dla pacjentów w całym kraju.
  1. Nierówności regionalne i ograniczony dostęp
Z dostępem do nowoczesnej diagnostyki, leczenia czy wsparcia psychologicznego pacjentów onkologicznych nadal wiążą się głębokie różnice geograficzne. Wiele rozwiązań wdrażanych w ramach NSO funkcjonuje wyłącznie w wybranych województwach lub placówkach, co sprawia, że miejsce zamieszkania często decyduje o jakości leczenia.
  1. Brak niezależnej, zewnętrznej ewaluacji
Ocena realizacji Strategii spoczywa wyłącznie w rękach Ministerstwa Zdrowia. Brakuje stałego, zewnętrznego monitoringu postępów z udziałem organizacji pacjenckich i niezależnych ekspertów. Bez transparentnej i obiektywnej oceny nie da się wiarygodnie odpowiedzieć na pytanie, czy NSO rzeczywiście przyniesie realne efekty.

Polityczny formalizm a smutna rzeczywistość pacjentów

8 lipca br. sejmowa Komisja Zdrowia jednogłośnie przyjęła sprawozdanie z realizacji NSO za rok 2024. Wiceminister Marek Kos, prezentując dokument, koncentrował się głównie na zadaniach zrealizowanych w 2024 roku. Minister nie odniósł się i nie odpowiedział na zadane przez Onkofundację Alivia pytanie, jakie dodatkowe strategie i działania zostaną podjęte przez Ministerstwo Zdrowia, aby osiągnąć oczekiwane rezultaty, które zaplanowano w Narodowej Strategii Onkologicznej,

Analiza realizacji Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020–2024 pokazuje jasno: tam, gdzie pacjent powinien odczuć realną zmianę, wciąż jej nie ma. W obszarach, gdzie realizacja NSO powinna być najbardziej odczuwalna – szybka diagnostyka, równa dostępność do leczenia i profesjonalna koordynacja ścieżki pacjenta – dramatycznie brakuje potrzebnych rozwiązań. Reformy na papierze nie poprawią sytuacji w polskiej onkologii. Potrzebna jest realna zmiana, która przełoży się na krótsze kolejki, szybszą diagnostykę i skuteczniejsze leczenie. Dopóki tego nie osiągniemy, nie możemy mówić o sukcesie Narodowej Strategii Onkologicznej – komentuje Joanna Frątczak-Kazana, Wicedyrektorka Onkofundacji Alivia. 

Pełny raport: „Odhaczone zadania – niespełnione obietnice. Realizacja Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020-2024 z perspektywy pacjenckiej” jest dostępny na stronie Fundacji Alivia.

Eksperci nie mają wątpliwości: nowotwory układu pokarmowego – choć często możliwe do wykrycia i leczenia na wczesnym etapie – w Polsce nadal zbyt często rozpoznawane są zbyt późno. Problemem nie są brak technologii czy terapii, ale ich niewystarczające wykorzystanie. Winna jest nieefektywna organizacja systemu.
Rak jelita grubego: profilaktyka, diagnostyka, leczenie – i co dalej? 

Choć rak jelita grubego od lat pozostaje jednym z największych wyzwań onkologicznych w Polsce, system ochrony zdrowia wciąż nie wykorzystuje w pełni dostępnych narzędzi diagnostycznych, prewencyjnych i terapeutycznych. – To nowotwór, który – obok raka płuca – stanowi najpoważniejsze wyzwanie epidemiologiczne w populacji ogólnej. Jego zachorowalność niestety nadal rośnie, a diagnoza często stawiana jest w zaawansowanym stadium. – zaznaczył prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, otwierając debatę ekspercką.

Według prof. Lucjana Wyrwicza, kierownika Kliniki Onkologii i Radioterapii NIO-PIB w Warszawie, mimo wcześniejszych sygnałów poprawy – częściowo wynikających z realizowanego przed pandemią programu badań przesiewowych – obecnie trudno mówić o trwałym wzroście wskaźników przeżywalności. Widzimy wyraźnie wzrost zachorowań w młodszych grupach wiekowych – 40–45, 45–50 lat – które nie są objęte programem skriningu. A dane z Krajowego Rejestru Nowotworów potwierdzają ten trend. – podkreślił. Jednocześnie zaznaczył, że Polska nie odstaje istotnie od Europy Zachodniej w zakresie dostępności metod leczenia radykalnego – problemem jest późna diagnostyka i brak odpowiedniej koordynacji.

Dr Nastazja Dagny Pilonis z Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej NIO-PIB w Warszawie zwróciła uwagę, że rak jelita grubego jest chorobą, wobec której badania przesiewowe mają wyjątkowy potencjał prewencyjny. Polipy – stadia przedrakowe – rozwijają się latami. Kolonoskopia pozwala je usunąć, zanim zmienią się w nowotwór. A wczesne postacie raka jelita grubego, w stadium T1, możemy często wyleczyć endoskopowo – bez znieczulenia ogólnego, w ramach chirurgii jednego dnia. – wyjaśniła. Problemem jest jednak niska zgłaszalność i brak koordynacji programu przesiewowego po 2021 r., kiedy to jego finansowanie zostało przekazane do NFZ.

Z programu zniknęła centralna koordynacja – i to był ogromny błąd. Sama kolonoskopia pozostała w koszyku świadczeń, ale bez nadzoru jakości, standardów, weryfikacji. To zredukowało efektywność całego systemu. – powiedziała dr Pilonis. Dodała, że nawet test FIT, rekomendowany jako równoważny kolonoskopii przesiewowej, wykonywany poza kontrolą, może dawać mylące wyniki ze względu na brak jednolitych standardów oznaczania w różnych laboratoriach. Takie rozproszone działania nie przełożą się na poprawę trendów epidemiologicznych – to będzie zmarnowana inwestycja. – ostrzegła.

Prof. Andrzej Rutkowski, kierujący Kliniką Chirurgii Nowotworów Układu Pokarmowego NIO-PIB, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, zaznaczył, że wczesne wykrycie raka znacząco zwiększa skuteczność leczenia chirurgicznego i pozwala na szersze wykorzystanie technik małoinwazyjnych. W Polsce coraz więcej pacjentów operuje się technikami laparoskopowymi i robotowymi – w specjalistycznych ośrodkach udział tych operacji przekracza już 50%. Ale potrzebujemy danych, monitorowania wyników i koncentracji przypadków w ośrodkach wyspecjalizowanych. – podkreślił.

O doświadczeniu w chirurgii robotowej mówił dr hab. Marek Zawadzki, kierownik Katedry Nauk Klinicznych Zabiegowych Politechniki Wrocławskiej. Zwrócił uwagę, że wybór techniki operacyjnej musi być dostosowany indywidualnie do pacjenta – nie każdy przypadek można leczyć robotycznie. Robot to tylko narzędzie – nie zastąpi doświadczenia chirurga. Kluczowa jest jakość operacji onkologicznej, niezależnie od użytej technologii.

Eksperci zgodnie podkreślali również rolę diagnostyki molekularnej – nie tylko w kwalifikacji do leczenia, ale już na etapie rozpoznania. – Pacjent często trafia do mnie z walizką, gotowy na chemioterapię, a ja zlecam badania molekularne, na wyniki, których czekamy 3–4 tygodnie. To nie jest optymalna ścieżka. – wskazał lek. Maciej Kawecki, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii i Radioterapii NIO-PIB w Warszawie. Jego zdaniem diagnostyka molekularna powinna być zlecana już przy ocenie patomorfologicznej. W raku jelita grubego potrzebujemy oznaczeń takich jak KRAS, NRAS, BRAF, MSI – i te badania są refundowane, ale logistycznie nadal działają zbyt późno. – dodał.

Nowoczesne leczenie raka jelita grubego obejmuje nie tylko chirurgię, ale także immunoterapię i terapie celowane. – W przypadku pacjentów z mutacjami w genach KRAS, NRAS, BRAF, a także z niestabilnością mikrosatelitarną (MSI), dostępne są ukierunkowane terapie molekularne, które znacząco wpływają na rokowanie – tłumaczył lek. Kawecki. Eksperci zwracali uwagę, że choć zakres refundowanych terapii systematycznie się poszerza – np. o inhibitory kinaz, takie jak regorafenib czy triflurydyna-tipiracyl – to nadal brakuje m.in. podwójnej immunoterapii w pierwszej linii leczenia pacjentów z MSI-H (wysoką niestabilnością mikrosatelitarną).

Wśród nowych terapii wymienianych przez ekspertów pojawił się również frukwintynib – ukierunkowany molekularnie lek przeznaczony w sytuacji wcześniej leczonego przerzutowego raka jelita grubego (mCRC), który budzi duże nadzieje w praktyce klinicznej. Jak podkreślono, wyzwaniem staje się dziś nie tylko dostępność poszczególnych cząsteczek, ale także umiejętne planowanie całej ścieżki terapeutycznej – przy rosnącej liczbie dostępnych linii leczenia konieczna jest jasna strategia ich stosowania i indywidualizacja decyzji terapeutycznych.

Prof. Wyrwicz przypomniał, że nowoczesne leczenie nie musi oznaczać hospitalizacji. Chemioterapia w trybie ambulatoryjnym z użyciem infuzorów to nie tylko komfort dla pacjenta, ale też ogromna oszczędność dla systemu. A mimo to wciąż są szpitale, które tego nie wdrażają – i pacjenci trafiają na wielodniowe hospitalizacje bez uzasadnienia. – mówił. Infuzory to niewielkie urządzenia służące do podawania leków – np. cytostatyków – w sposób ciągły, bez konieczności hospitalizacji. Pozwalają pacjentowi otrzymywać leczenie np. w warunkach domowych lub w ramach tzw. jednodniowej terapii, co istotnie zmniejsza obciążenie oddziałów onkologii.

W podsumowaniu tego bloku dyskusji eksperci wskazali również na potrzebę rozwoju wyspecjalizowanych ośrodków Colorectal Cancer Units – które umożliwiają kompleksową opiekę nad pacjentami z rakiem jelita grubego. – Unity to ważny krok w stronę standaryzacji opieki – ale bez systematycznego audytu i monitorowania wyników leczenia nawet wysoka liczba wykonywanych zabiegów nie gwarantuje wysokiej jakości terapii – podkreślił prof. Andrzej Rutkowski.

Rak żołądka, dróg żółciowych i wątroby: wciąż zbyt późno wykrywane, wciąż trudne w leczeniu

Nowotwory górnego odcinka przewodu pokarmowego – żołądka i przełyku, dróg żółciowych orazwątroby – to obszar, który wciąż pozostaje w cieniu bardziej nagłośnionych problemów onkologicznych. Tymczasem skala wyzwań, jakie niosą, jest ogromna. To choroby diagnozowane często zbyt późno. Mimo że znamy czynniki ryzyka, świadomość społeczna i lekarska wciąż jest niewystarczająca – przyznał prof. Lucjan Wyrwicz. Co roku rozpoznaje się w sumie ok. 10 tys. nowych przypadków.

Eksperci wskazywali, że szczególnie rak żołądka i rak dróg żółciowych wymagają pilnych zmian systemowych. W przypadku raka żołądka 5-letnie przeżycie wynosi obecnie zaledwie 10% – w dużej mierze dlatego, że nowotwór rozpoznawany jest już w zaawansowanym stadium. To nowotwór, który rozwija się podstępnie. Pacjenci długo nie zgłaszają się do lekarza, a objawy – jeśli już są – bywają niespecyficzne. Efekt? Gdy trafiają do nas, szanse na wyleczenie są minimalne. – zaznaczył prof. Andrzej Rutkowski.

Jednocześnie pojawiają się realne zmiany terapeutyczne. Immunoterapia zaczyna przynosić konkretne korzyści w leczeniu raka żołądka, szczególnie w populacji chorych bez ekspresji HER2. Istotnym krokiem naprzód byłby udostępnienie w ramach obecnego programu lekowego, pembrolizumabu, dołączonego do standardowego schematu leczenia z zastosowaniem transtuzumabu i chemioterapii. – To nie jest może bardzo liczna grupa chorych, ale dla tych pacjentów to realna zmiana wpływająca na długość przeżycia – zaznaczył prof. Wyrwicz. Obiecujące wyniki – również z polskim udziałem – zaprezentowano niedawno podczas sesji plenarnej ASCO. – Dodanie immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym istotnie poprawia odsetek całkowitych odpowiedzi i wydłuża czas wolny od nawrotu. Neoadjuwantowa immunoterapia w połączeniu z chemioterapią może w najbliższych latach zrewolucjonizować sposób leczenia chorych na raka żołądka – podkreślił prof. Wyrwicz. W przypadku raka dróg żółciowych kluczowym wyzwaniem jest brak dostępu do leczenia celowanego. Jak zauważył prof. Wyrwicz, mimo że w badaniach molekularnych jest już możliwewykrycie mutacji, które kwalifikują pacjentów do terapii celowanej, to leczenie takie nie jest dziś refundowane. Mamy narzędzia diagnostyczne, ale bez możliwości wdrożenia terapii. Przykład: mutacja genu IDH1 czy zaburzenia genu FGFR2 – badamy w ramach sekwencjonowania wielkoskalowego. Jeśli jej nie oznaczymy, pacjent nie będzie mógł poszukiwać skutecznego leczenia celowanego. – podkreślił.

Eksperci dodali, że problemem jest także samo pozyskanie odpowiedniej jakości materiału do badań. – W raku dróg żółciowych mamy często wymazy szczoteczkowe, a nie pełny materiał histopatologiczny – co ogranicza możliwości diagnostyczne. Do tego dochodzi ograniczona dostępność technologii, np. testów wykrywających fuzje genów FGFR, które nie są rutynowo wykonywane w każdej pracowni. – podkreślono. Dr Leszek Kraj zauważył, że mimo postępów w organizacji badań molekularnych, nadal brakuje standardów i odpowiednich narzędzi: Pojawiły się zapisy umożliwiające finansowanie badań, ale technicznie nadal stanowi to problem – bo jeśli nie mamy rozpoznania histopatologicznego, nie zrobimy dobrej jakości badań. Do tego dochodzi kwestia kompetencji – nie każda pracownia potrafi wykonać badanie w kierunku fuzji FGFR, która może kwalifikować chorego do leczenia. Mamy pistolet, ale brakuje nam naboi.

Lek. Maciej Kawecki zauważył, że dostępność terapii systemowych w raku żołądka i wątroby poprawia się, ale nie nadąża za postępem nauki. Coraz więcej leków – od immunoterapii po przeciwciała monoklonalne – uzyskuje rejestrację w Europie i USA. Ale zanim trafią do pacjentów w Polsce, mija zbyt dużo czasu. Potrzebujemy szybszego wdrażania nowych opcji leczenia i szerszego wykorzystania profilowania molekularnego.

Wśród najnowszych możliwości terapeutycznych w raku żołądka eksperci wymieniali także zolbetuksymab – przeciwciało skierowane przeciwko nowemu biomarkerowi klaudyny CLDN18.2. – To pierwsza terapia w swojej klasie. Ale by z niej skorzystać, pacjent musi mieć oznaczenie klaudyny, a do tego potrzebny jest dostęp do nowoczesnych badań molekularnych – najlepiej od razu po diagnozie. zaznaczył prof. Lucjan Wyrwicz.

W odniesieniu do raka wątrobowokomórkowego wskazano, że choć dostępnych jest kilka opcji terapeutycznych, to nadal brakuje podwójnej immunoterapii w pierwszej linii leczenia – standardu dostępnego już w wielu krajach europejskich. – W lipcu do programu mają dołączyć dwa leki antyangiogenne – regorafenib oraz ramucyrumab – ale wciąż brakuje podwójnej immunoterapii w 1. linii leczenia. – mówił prof. Wyrwicz. Dr Leszek Kraj potwierdził, że mimo pojawiających się nowych opcji, codzienna praktyka kliniczna nie pozwala w pełni wykorzystać ich potencjału. To choroba rzadka, ale bardzo trudna. I właśnie dlatego potrzebujemy więcej niż tylko jednej czy dwóch nowych cząsteczek. Rak wątrobowokomórkowy wymaga przemyślanego planowania leczenia – musimy wiedzieć, w jakiej kolejności stosować dostępne terapie i jak najlepiej wykorzystać to, co mamy. Zwłaszcza że niektóre z tych terapii są dostępne tylko przez RDTL lub badania kliniczne – zauważył.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich omawianych nowotworów była potrzeba lepszej koordynacji – od wczesnej diagnostyki, przez decyzje terapeutyczne, po leczenie skojarzone. To są choroby, które wymagają współpracy – gastroenterologa, patomorfologa, chirurga, onkologa klinicznego. Tylko wtedy możemy mówić o prawdziwej personalizacji terapii. – podkreśliła dr Nastazja Pilonis.

Eksperci zgodnie zaznaczyli, że bez systemowego wsparcia – rozwoju jednostek referencyjnych, standaryzacji diagnostyki i szybkiego dostępu do leczenia – nie uda się poprawić wyników leczenia nowotworów przewodu pokarmowego. Mamy technologię, mamy wiedzę. Teraz potrzebujemy organizacji i woli działania – podkreślił prof. Piotr Rutkowski.

Potrzeba realnych zmian – nie tylko technologii, ale i organizacji

Z debaty ekspertów Polskiego Towarzystwa Onkologicznego jawi się jednoznaczny obraz: polska onkologia dysponuje dziś technologiami, doświadczeniem i wiedzą, by skuteczniej diagnozować i leczyć nowotwory przewodu pokarmowego. Problemem nie jest brak narzędzi, lecz ich niewystarczające wykorzystanie – wynikające z braku koordynacji, rozproszenia systemu i niedostosowania organizacyjnego.

– Nie chodzi o to, żeby mieć kilka superośrodków – chodzi o to, żeby wszystkie leczące szpitale reprezentowały przynajmniej średni, wysoki poziom. A to wymaga danych, audytów, standaryzacji – zaznaczył dr hab. Marek Zawadzki, odnosząc się do potrzeby monitorowania wyników leczenia i rozwoju colorectal cancer units.

Te wyspecjalizowane ośrodki, jak podkreślali eksperci, powinny stać się fundamentem kompleksowej opieki nad pacjentami z rakiem jelita grubego – oferując nie tylko dostęp do wszystkich metod leczenia, ale też płynność w podejmowaniu decyzji, krótsze ścieżki diagnostyczne i większą precyzję w dopasowaniu terapii. To nie są schematy z książki. Pacjent może mieć 30 lat, może mieć 90. Leczenie musi być indywidualizowane, a doświadczenie zespołu ma znaczenie. – mówił prof. Lucjan Wyrwicz, podkreślając wagę współpracy wielospecjalistycznej.

To samo dotyczy raka żołądka, wątroby czy dróg żółciowych – gdzie mimo postępu medycyny, dostęp do nowoczesnych terapii i diagnostyki molekularnej jest nadal ograniczony. Jak podkreślił lek. Maciej KaweckiOnkologia kliniczna to ciągłe gonienie króliczka – ale musimy mieć szansę gonić go w tym samym tempie, co reszta Europy.

Eksperci nie mają złudzeń – bez zmian w organizacji badań przesiewowych i opieki onkologicznej nie uda się przełożyć potencjału współczesnej medycyny na realną poprawę wyników leczenia. To już nie jest kwestia przyszłości. To zadanie na teraz – podsumował prof. Piotr Rutkowski.



Źródło: Polskie Towarzystwo Onkologiczne / Medicalpress

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do medycyny, oferując nowe możliwości w diagnostyce i terapii. Jednym z przełomowych zastosowań jest radioterapia adaptacyjna, która dzięki zaawansowanym technologiom umożliwia dynamiczne dostosowywanie planu leczenia do aktualnej anatomii pacjenta. Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, będący pionierem w tej dziedzinie w Polsce, niedawno zorganizował konferencję poświęconą tej innowacyjnej metodzie.
Czym jest radioterapia adaptacyjna?
Radioterapia adaptacyjna to zaawansowana forma leczenia nowotworów, polegająca na codziennym dostosowywaniu planu radioterapii do aktualnej sytuacji anatomicznej pacjenta. W przeciwieństwie do tradycyjnej radioterapii, gdzie plan leczenia pozostaje niezmienny przez cały cykl, ta metoda umożliwia jego modyfikację w trakcie terapii, co zwiększa precyzję i skuteczność leczenia.

Rola sztucznej inteligencji w leczeniu
Wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) w radioterapii adaptacyjnej pozwala na szybkie analizowanie obrazów medycznych i precyzyjne dostosowywanie planu leczenia. Dzięki temu możliwe jest lepsze dopasowanie dawki promieniowania do zmieniających się warunków anatomicznych pacjenta, minimalizując jednocześnie ryzyko uszkodzenia zdrowych tkanek.

Wyzwania i przyszłość
Choć radioterapia adaptacyjna oferuje wiele zalet, jej wdrożenie wiąże się z wyzwaniami, takimi jak potrzeba zaawansowanego sprzętu, dodatkowego czasu na planowanie oraz ścisłej współpracy zespołu medycznego. Jednak rozwój technologii i doświadczenie specjalistów pozwalają na coraz szersze zastosowanie tej metody w leczeniu różnych typów nowotworów.

Korzyści dla pacjentów
Zastosowanie radioterapii adaptacyjnej przynosi wiele korzyści:

Zwiększenie skuteczności leczenia: precyzyjne celowanie w guz nowotworowy.
Redukcja skutków ubocznych: minimalizacja narażenia zdrowych tkanek na promieniowanie.
Personalizacja terapii: indywidualne dostosowanie leczenia do potrzeb pacjenta.

Źródło: https://nio.gov.pl/

 

 
Pacjenci Klinicznego Zakładu Brachyterapii w Podkarpackim Centrum Onkologii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie (USK w Rzeszowie) mogą już korzystać z aparatu Flexitron HDR (ang. High Dose Rate, tj. z użyciem źródła o wysokiej mocy dawki). Jest to najnowocześniejszy sprzęt wykorzystywany w leczeniu nowotworów. Koszt urządzenia wraz z zestawem, to ponad 3 miliony zł. Zakup został sfinansowany ze środków z Ministerstwa Zdrowia.

System Flexitron HDR oferuje zaawansowaną technologię dla precyzyjnego leczenia nowotworów.

 Wykorzystanie źródła promieniowania izotopu irydu-192 umożliwia dokładne napromienianie guzów, co jest kluczowe dla skuteczności terapii, tłumaczy lek. Przemysław Kiełt, kierownik Zakładu Brachyterapii, specjalista radioterapii onkologicznej. – Innowacyjne funkcje systemu, takie jak zerowa pozycja odniesienia źródła i metryczna numeracja pozycji postoju, zapewniają wysoką dokładność i powtarzalność procedur. Dzięki temu, personel medyczny może skupić się na zapewnieniu najlepszej opieki pacjentom, mając pewność, że aspekty techniczne zabiegu są pod pełną kontrolą.

Brachyterapia HDR z użyciem systemu Flexitron jest uznawana za jedną z najbardziej skutecznych metod leczenia niektórych typów nowotworów, w tym raka szyjki macicy, prostaty, piersi, skóry, a także w niektórych przypadkach raka płuc i mózgu. Precyzja i kontrola dawkowania promieniowania pozwalają na maksymalizację skuteczności terapii przy jednoczesnym minimalizowaniu ryzyka uszkodzenia zdrowych tkanek. Dzięki temu pacjenci mogą korzystać z terapii, która nie tylko zwiększa szanse na wyleczenie, ale również minimalizuje wpływ leczenia na ich codzienne życie.

 Na ten moment, w Klinicznym Zakładzie Brachyterapii w USK w Rzeszowie, leczeni są jedynie pacjenci z nowotworami ginekologicznymi, mówi lek. Kiełt. – Dzięki zakupionemu sprzętowi jest szansa napromieniać także inne lokalizacje; w pierwszej kolejności będą to zmiany na powierzchni skóry. Dzięki skanerowi 3D i drukarce 3D będzie możliwość wykonywania aplikatorów indywidualnych na podstawie skanu ciała pacjenta.

Nowe urządzenie zastąpiło stary, 12 letni sprzęt. Wraz zestawem, w którego skład wchodzą: aparat USG, skaner 3D i drukarka 3D, kosztowało ponad 3 miliony złotych. Sprzęt został sfinansowany ze środków Ministerstwa Zdrowia w ramach programu Narodowa Strategia Onkologiczna pn. „Doposażenie zakładów radioterapii – wymiana aparatów HDR do brachyterapii”.

Dodajmy, że w Klinicznym Zakładzie Brachyterapii, w ubiegłym roku leczonych było 150 pacjentów.

źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny  im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie

Nakłady na diagnostykę molekularną to zaledwie 0,5 proc. nakładów na leczenie nowotworów. Taki stan rzeczy powoduje, że chorzy, którzy mogliby zyskać zdrowotnie na zastosowaniu terapii ukierunkowanych molekularnie – nie mają do nich dostępu. Jaka jest ocena stanu molekularnej diagnostyki onkologicznej w Polsce? Odpowiadają specjaliści: prof. Tadeusz Pieńkowski, prof. Artur Kowalik i dr Andrzej Tysarowski.
Diagnostyka molekularna nazywana także genetyczną, odgrywa coraz istotniejszą rolę w polskiej onkologii, w tym – leczeniu raka piersi. Dzięki precyzyjnemu oznaczaniu mutacji i podtypu choroby, lekarze dysponują możliwością zastosowania innowacyjnych terapii celowanych.

Diagnostyka genetyczna to obecnie obligatoryjny standard w wielu nowotworach, bez którego nie możemy liczyć na kompleksowe leczenie onkologiczne – podkreśla dr n. med. Andrzej Tysarowski, kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.  

Terapia celowana molekularnie to przyszłość leczenia nowotworów
Jak wskazuje dr. hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, prof. CMKP, kierownik Oddziału Klinicznego Chemioterapii Radomskiego Centrum Onkologii, kierownik Kliniki Onkologii i Chorób Piersi CMKP oraz prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem Piersi, nawet najlepszy lek czy terapia celowana molekularnie nie dadzą efektów, jeżeli nie znajdzie się dla nich u danego pacjenta celu molekularnego. – Musimy pamiętać o tym, że warunkiem podstawowym powodzenia terapii celowanej jest wnikliwa ocena genetyczna komórek nowotworu, w tym określenie przewidywalnej podatności chorego na dane leczenie – tłumaczy.

Dr hab. n. med. Artur Kowalik, prof. UJK, kierownik Zakładu Diagnostyki Molekularnej w Świętokrzyskim Centrum Onkologii zapytany jak badania genetyczne wpływają na podejście do nowotworu piersi i jego leczenia, odpowiada, że obecnie głównie badanie wszystkich sekwencji kodujących (całych) genów BRCA1 i BRCA2 ma największe znaczenie dla prewencji i leczenia raka piersi.

Oba geny są bardzo istotnymi markerami dla poradnictwa genetycznego. Nosicielki patogennych lub prawdopodobnie patogennych mutacji dziedzicznych w genach BRCA1/2 obejmuje się programem profilaktycznym zmniejszającym ryzyko rozwoju raka piersi (w tym zaplanowanie obustronnej mastektomii, zabiegu redukującego ryzyko zachorowania na raka piersi u nosicielek ww. mutacji). Dodatkowo geny te są również bardzo ważnym markerem dla zaplanowania rozległości zabiegu przez chirurgów dla pacjentki, u której wykryto raka piersi. – podkreśla prof. Kowalik, dodając, że geny to również czynniki predykcyjne dla zastosowania inhibitorów PARP, czyli nowych możliwości leczenia pacjentki z rozsianym rakiem piersi, jeżeli uprzednio wykryto u niej mutacje germinalną (dziedziczną) patogenną lub prawdopodobnie patogenną we krwi. – To badanie powinno być wykonane u każdej pacjentki z rozpoznanym rakiem piersi tuż po diagnozie a przed jakimkolwiek leczeniem – zaznacza.

Polska wydaje krocie na leczenie nowotworów, diagnostyka jednak wciąż przedstawia wiele do życzenia

To jest zadziwiające, ponieważ bogate kraje Europy Zachodniej inwestują większe środki finansowe dla wykonywania diagnostyki genetycznej u pacjentów onkologicznych. Nawet sytuacja u naszych południowych sąsiadów, Czechów jest bardzo zbliżona do krajów Europy Zachodniej. – mówi prof. Artur Kowalik, i dodaje: – Inwestycja w kompleksową diagnostykę po prostu się opłaca, przede wszystkim pacjentowi, ponieważ dostaje optymalne leczenie i ma większą szansę wrócić do zdrowia i być samodzielnym oraz płatnikowi, ponieważ dobra diagnostyka to racjonalizacja kosztów leczenia onkologicznego. Pamiętajmy, że miesięczny koszt leczenia z zastosowaniem terapii celowanej waha się od 10 tyś do 50 tyś miesięcznie. Natomiast koszt badania to kilkaset do kilku tysięcy złotych w zależności do złożoności wykonanego testu. Dodatkowo badanie genetyczne wykonuje się zwykle raz w trakcie przygotowania do leczenia. Decydenci są zadowoleni, że zwiększają dostęp do nowoczesnego leczenia polskim pacjentom onkologicznym, ale ostatecznie bez równoległego finansowania diagnostyki genetycznej na odpowiednim poziomie oraz zmiany możliwości refundowania badań zleconych w poradni tak naprawdę nie wszyscy mogą skorzystać z tego leczenia – podsumowuje.

W opinii prof. Kowalika na problemy dodatkowo rzutuje ciągły brak zrozumienia, że to nie jest klasyczna diagnostyka laboratoryjna jak morfologia krwi wykonywana przez diagnostów w oparciu o automaty o bardzo dużej przepustowości i względnie tania. Tłumaczy to tak:

Diagnostyka genetyczna jest wykonywana przez genetyków mających bardzo duże doświadczenie w stosowaniu technik biologii molekularnej. To badanie wieloetapowe, z wykorzystaniem zaawansowanych metod genetycznych takich jak sekwencjonowanie następnej generacji (NGS). Dodatkowo wymagane jest duże doświadczenie w analizie i interpretacji tak złożonych danych. Z powyższych powodów badanie trwa 2-3 tygodnie i kosztuje kilka tysięcy złotych.

Na tym jednak problemy się nie kończą. Dr Andrzej Tysarowski wskazuje dodatkowo na problem z dostępnością do laboratoriów wykonujących pełne zakresy badań genetycznych.
Nie wszystkie ośrodki mają dostęp do laboratoriów. Takich specjalistycznych laboratoriów genetycznych posługujących się najnowszymi technikami biologii molekularnej, cechujących się wysoką jakością i wykwalifikowanym personelem wciąż jest w Polsce zbyt mało.” 

Przychodnie onkologiczne z większymi uprawnieniami
Obecnie to szpital wystawia skierowanie na diagnostykę molekularną. W opinii ekspertów, takie prawo powinny otrzymać także przychodnie onkologiczne. Jak jednak zauważa prof. Artur Kowalik, problemem nie jest brak możliwości zlecenia a brak możliwości zrefundowania badania mutacji we wszystkich sekwencjach kodujących w genach BRCA1 i BRCA2 wykonanego metodą NGS z krwi pobranej ambulatoryjnie (tzw. „skierowanie z poradni”).

Ostatecznie więc nie zleca się tych badań, ponieważ każdy ośrodek trzyma dyscyplinę finansową. Dotyczy to również innych badań zlecanych z poradni. Konkludując tak, badanie zlecone z poradni powinno być refundowane – podsumowuje.

Co należałoby poprawić w diagnostyce genetycznej raka piersi

Systemowo należałoby odblokować ograniczenia w zlecaniu badań genetycznych. Dużą barierę w rozwoju zaawansowanej diagnostyki genetycznej jest brak możliwości korzystnego finasowania badań genetycznych z materiału świeżego (krwi obwodowej) zlecanych z poziomu ambulatorium, a w przypadku ośrodków, które nie mają w swojej strukturze poradni genetycznej takie finasowanie w ogóle nie jest możliwe. Stanowi to poważny problem w dostępności badań genetycznych w nowotworach BRCA-zależnych takich jak rak piersi czy rak trzustki. Odblokowanie tej ścieżki zlecania badań genetycznych znacząco wpłynęłoby na rozwój diagnostyki genetycznej w raku piersi. – mówi dr Andrzej Tysarowski.

W opinii prof. Artura Kowalika, pierwsza kompleksowa diagnostyka (w tym genetyczna) oraz zaplanowanie leczenia oraz wykonanie złożonych operacji chirurgicznych powinna być prowadzona w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności. Również w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności pracują doświadczeni genetycy jest i możliwość wykonania kompleksowego badania genetycznego np. metodą NGS.
Takie możliwości daje Krajowa Sieć Onkologiczna, która porządkuje tę pierwszą i kluczową diagnostykę genetyczną dla pacjentów onkologicznych oraz definiuje zasady współpracy z ośrodkami o niższych stopniach referencyjności. – wskazuje.  

Dr Andrzej Tysarowski zauważa jeszcze inną kwestię, jaką stanowią duże braki w specjalistycznej kadrze medycznej. – Mam tu na myśli genetyków klinicznych i specjalistów z laboratoryjnej genetyki medycznej. Przekłada się to znacząco na czas oczekiwania na wyniki badań genetycznych.

Prof. Tadeusz Pieńkowski wskazuje, że w diagnostyce wyzwaniem jest taka promocja i organizacja skriningu, by przynajmniej dwie trzecie kobiet w przedziale wiekowym 50-69 co dwa lata poddawane było badaniu mammograficznemu. – Ponadto konieczne jest poszerzenie tego typu badania dla kobiet w pozostałych grupach wiekowych. – dodaje.

Nie zapominajmy o edukacji lekarzy rodzinnych  

Kobiety boją się raka piersi. Mit o tej chorobie przeraża bardziej niż realna prawda. Tymczasem, co należy mocno zaakcentować, diagnoza wcale nie musi być wyrokiem. Coraz skuteczniej udaje się nam leczyć pacjentki. – tłumaczy prof. Tadeusz Pieńkowski.

Specjalista zaznacza, jak istotną rolę odgrywa tutaj świadomość kobiet i ich edukacja. Niestety społeczny lęk przed rakiem wciąż jeszcze powoduje, że chore zgłaszają się zbyt późno i leczenie rozpoczyna się na etapie, gdy choroba jest już zaawansowana.

Zatem pierwsza zasada, należy badać swoje piersi i zgłosić się do lekarza natychmiast, gdy coś wzbudzi nasz niepokój. – podkreśla prof. Pieńkowski, zaznaczając: – Rak piersi to choroba przewlekła, którą trzeba i można leczyć na każdym etapie. 

Ważna jest także świadomość samych lekarzy. W opinii dr Andrzeja Tysarowskiego, tutaj sytuacja stopniowo się poprawia.
Wiedza w tym zakresie przedstawiana jest na licznych kongresach onkologicznych i prasie medycznej. Wynika to również z coraz większej dostępności onkologicznych programów lekowych uzależnionych od badań genetycznych”.– mówi ekspert, dodając, że wiedza na temat istotności i konieczności wykonywania badań genetycznych szybko się szerzy wśród lekarzy oraz organizacji pacjenckich, a także samych pacjentów.

Edukacji nigdy dość. Trzeba edukować i specjalistów o podstawach genetyki oraz biologii molekularnej nowotworów. W tej chwili to wiedza niezbędna dla prawidłowej diagnostyki i leczenia pacjentów onkologicznych. – uzupełnia prof. Artur Kowalik, podkreślając: – Również a może i przede wszystkim taka edukacja nie powinna pominąć lekarzy rodzinnych. Każdy z nich powinien zadać każdemu ze swoich pacjentów dwa pytania: Czy występowały w rodzinie choroby nowotworowe? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca to drugie pytanie powinno brzmieć następująco. W jakim wieku występowały zachorowania? Jeżeli odpowiedź jest, że w 2, 3 czy 4 dekadzie życia wtedy lekarz rodzinny powinien zachować czujność i skierować pacjentkę do poradni genetycznej, celem otrzymania porady i ewentualnego zlecenia testów genetycznych w kierunku wykrycia nosicielstwa mutacji patogennych i prawdopodobnie patogennych w genach (np. BRCA1/2) predysponujących do rozwoju chorób nowotworowych.  
 

źródło: redaktor Katarzyna Redmerska, Medicalpess
Padł kolejny rekord wskaźnika Alivia Oncoindex. Znacząco zwiększyła się liczba refundowanych przez państwo leków na raka. Coraz więcej Polaków może mieć dostęp do leczenia zgodnego z najnowszą wiedzą medyczną. Jakie grupy pacjentów mogą się cieszyć, a kto musi jeszcze poczekać? Czy w 2024 roku dalej utrzyma się tak dynamiczny trend wzrostowy?
Onkofundacja Alivia cyklicznie analizuje zmiany na listach refundacyjnych i porównuje dostęp do leków w Polsce z zaleceniami międzynarodowych ekspertów. Ostatnie miesiące przyniosły przełomowe zmiany dla chorych na raka. Wskaźnik Alivia Oncoindex, mierzący dostęp Polaków do zalecanych przez naukowców leków, wynosi w styczniu 48 punktów na 100 możliwych. To oznacza wzrost o 6 punktów w stosunku do września 2023 roku i o 21 punktów w porównaniu do marca 2017 roku, kiedy dokonano pierwszego pomiaru. Mamy więc powody do optymizmu.
Które nowotwory leczymy zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną?

Na kilku ostatnich listach refundacyjnych największe zmiany pojawiały się w leczeniu raka piersi. Środowiska pacjenckie w 2023 roku prowadziły wiele kampanii na rzecz wprowadzenia do refundacji przełomowych terapii. Intensywne działania przyniosły oczekiwany efekt – poziom wskaźnika Alivia Oncoindex wzrósł w ciągu roku o 11 punktów. Jednak wciąż nie wszystkie pacjentki mogą być leczone zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną. Programy lekowe dostępne są w wybranych szpitalach, ale informacja o tym nie zawsze jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych. Eksperci wskazują również na potrzeby zmian w zakresie refundacji badań kwalifikujących do skorzystania z leczenia.

„Poprawy wymaga system refundacji badań genetycznych celem szybkiego i sprawnego wyselekcjonowania chorych, nosicielek wariantów patogennych w genach zwiększających ryzyko zachorowania na nowotwory BRCA1/2. Dostęp do poradni genetycznych jest ograniczony i onkolog powinien mieć możliwość samodzielnego prowadzenia diagnostyki, a w razie potrzeby zwrócenia się o pomoc do genetyka. Obecny system refundacji tego nie umożliwia w takim zakresie, który byłby pożądany” – zwraca uwagę dr Joanna Kufel-Grabowska, adiunkt w Katedrze i Klinice Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Pacjenci chorzy na raka pęcherza jeszcze pod koniec 2022 roku nie mogli być leczeni żadną z terapii zarejestrowanych w Europie w ciągu ostatnich 15 lat i zalecanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej. Dzisiaj lekarze mają do dyspozycji kilka skutecznych opcji, a wskaźnik Alivia Oncoindex w ciągu ostatniego pół roku wzrósł w tym nowotworze o 18 punktów. Wciąż jednak daleko nam do europejskiego standardu.
Sukcesywnie poprawia się też dostęp do nowych leków dla pacjentów hematoonkologicznych, jak wskazuje prof. Krzysztof Giannopoulos z Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie: „Obserwujemy poprawę dostępności do nowoczesnego leczenia w obszarze hematoonkologii. Tym razem Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzje o refundacji nowych terapii głównie w pierwszych liniach leczenia – dotyczą one przewlekłej białaczki limfocytowej, szpiczaka plazmocytowego oraz chłoniaka Hodgkina i chorych wysokiego ryzyka z rozlanym chłoniakiem z dużych komórek B. W przypadku przewlekłej białaczki limfocytowej jest to przełom, bo stwarza możliwość całkowitego odejścia od chemioterapii i immunochemioterapii w terapii pierwszej linii leczenia. W pozostałych przypadkach nowe terapie poprawiają znacznie dotychczasowe możliwości leczenia”.

Pomimo tak pozytywnych zmian na ostatnich listach refundacyjnych, warto pamiętać, że wciąż 44 terapie rekomendowane przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) nie są w Polsce finansowane przez NFZ. Najniższe indeksy w stosunku do wytycznych ESMO w 20 monitorowanych nowotworach obserwujemy, oprócz raka pęcherza, w raku jajnika oraz wątroby. W tych obszarach liczymy na zmiany. Warto też dodać, że w przypadku 56 terapii (40%) refundacja istnieje, ale z ograniczeniami niewynikającymi z aktualnej wiedzy medycznej. Od 2021 roku Alivia bada też dostępność terapii w Hiszpanii. Dla porównania pacjenci mogą tam skorzystać z 42 zalecanych terapii, 68 jest refundowanych z ograniczeniami, a 30 nie podlega refundacji.

Może być lepiej, ale diabeł tkwi w… organizacji systemu
Mimo włączania do refundacji kolejnych leków nie wszystkie z nich są od razu dostępne dla pacjentów Na przyczyny wskazuje Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia: „Pozytywna decyzja ministerstwa o umieszczenie leku w obwieszczeniu refundacyjnym nie wiąże się z automatyczną dostępnością dla wszystkich pacjentów, którzy kwalifikują się do leczenia. Nowe terapie z reguły są włączane do programów lekowych, których realizacja wymaga spełnienia przez szpitale określonych warunków. Ponadto nie wszystkie ośrodki leczące pacjentów onkologicznych mogą realizować programy lekowe, a pacjenci nie zawsze są informowani o możliwościach skuteczniejszego. leczenia w innych placówkach. Rozwiązaniem może być wprowadzenie wytycznych i standardów organizacyjnych w leczeniu nowotworów oraz zapewnienie efektywnych mechanizmów kontrolnych. Takie zadania zostały zresztą zaplanowane w Narodowej Strategii Onkologicznej i zgodnie z pierwotnym harmonogramem powinny zostać już zrealizowane. Niestety, mamy tu do czynienia z opóźnieniem oraz próbą ograniczenia zakresu tych zadań. Jeśli do wskazanych problemów dołożymy jeszcze bardzo niskie wyceny świadczeń realizowanych w ramach programów lekowych, to mamy przepis na utrwalanie nierówności w dostępie do leczenia. Apelujemy do ministry Izabeli Leszczyny oraz ministra Macieja Miłkowskiego o podjęcie prac nad rozwiązaniami w tym zakresie”.
O nas:
Onkofundacja Alivia od 14 lat wspiera pacjentów onkologicznych w walce o ich życie i zdrowie. Zapewnia im kompleksowe wsparcie merytoryczne i finansowe. Udostępnia bezpłatne portale internetowe takie jak: Oncoindex, Onkoskaner czy Onkomapa, które umożliwiają chorym podejmowanie świadomych decyzji dotyczących procesu leczenia. Od 2010 roku przekazała chorym na raka ponad 35 milionów złotych na pokrycie nierefundowanych przez NFZ kosztów leczenia.

Źródło informacji: Onkofundacja Alivia

Będące jednym z krajowych liderów w zakresie terapii marihuaną medyczną Centrum Medycyny Konopnej, nawiązało współpracę z Grupą NU-MED, która specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu osób z chorobami nowotworowymi. Dzięki kolejnemu partnerstwu CMK rozszerza swoją działalność edukacyjną, promuje terapie konopne oraz dociera do szerszego grona potencjalnych pacjentów.

W czwartym kwartale ubiegłego roku CMK rozpoczęło współpracę z Fundacją „Pokonać Endometriozę”. Do grona partnerów placówki dołączyła również Grupa NUMED. Specjaliści Centrum Medycyny Konopnej będą prowadzić warsztaty dla lekarzy pracujących w placówkach NU-MED dotyczące stosowania terapii marihuaną medyczną w leczeniu skojarzonym pacjentów onkologicznych. CMK zapewni także dostęp pacjentom Grupy do swoich lekarzy.

Współpraca z Grupą NUMED, jednym z liderów leczenia onkologicznego w Polsce, pozwoli nam na dalsze budowanie świadomości, jakie korzyści płyną z terapii marihuaną medyczną zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego. Mocno wierzymy, że dzięki tej współpracy i dostępowi do naszych lekarzy specjalistów pacjenci, którzy zmagają się problemem bólu w czasie leczenia onkologicznego, będą mogli sprawdzić, czy taka terapia jest dla nich rozwiązaniem, które znacząco poprawia komfort codziennego życia mówi Grzegorz Ciężadło, członek zarządu Centrum Medycyny Konopnej.

Grupa NU-MED specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu osób z chorobami nowotworowymi. Aktualnie należą do niej cztery nowoczesne placówki medyczne: w Elblągu, Katowicach, Zamościu oraz Tomaszowie Mazowieckim. Raport Krajowego Rejestru Nowotworów opublikowany w styczniu 2022 roku pokazuje, że w Polsce występuje ponad 171 tys. nowych zachorowań na nowotwory rocznie i przeszło 100 tys. zgonów z ich powodu. W kraju nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę śmierciodpowiadając za 23,2% zgonów kobiet i 25,7% zgonów mężczyzn.

Od pierwszego dnia działalności naszych szpitali poszukujemy obszarów doskonalenia leczenia i opieki nad pacjentem onkologicznym. Kwestia radzenia sobie z bólem jest jedną z kluczowych potrzeb naszych pacjentów i to na każdym etapie od diagnozy po leczenie oraz monitorowanie. Dodatkowo należy wspomnieć, iż kacheksja nowotworowa determinuje wiele obciążeń pacjenta. Tym bardziej współpraca z placówką, jaką jest Centrum Medycyny Konopnej w zakresie opieki „bólowej” oraz łagodzenia efektów ubocznych towarzyszących wyniszczeniu organizmu, jest dla nas bardzo ważnym elementem kompleksowości opieki nad pacjentami onkologicznymi mówi Paweł Paczkowski, prezes zarządu Grupy NU-MED.

Według raportu pt. „Opinie pacjentów nt. opieki i leczenia raka płuca w Polsce” z lutego 2022 roku Fundacji „To Się Leczy” około 80% pacjentów nie jest informowanych o możliwości skorzystania z porady specjalisty leczenia bólu. Medyczna marihuana wykazuje bardzo korzystne działania łagodzące skutki leczenia przeciwnowotworowego. Liczne badania potwierdzają terapeutyczny wpływ konopi indyjskich w przypadku: zmniejszania bólu, łagodzenia nudności, redukcji stresu czy poprawy apetytu oraz jakości i długości snu. American Cancer Society informuje, że wczesne badania nad komórkami pokazują, że kannabinoidy zawarte w konopiach, mogą spowalniać rozprzestrzenianie się komórek rakowych. Warto podkreślić jednak, że stosowanie marihuany to dodatkowa terapia, która nie zastąpi podstawowego leczenia onkologicznego, do którego zalicza się m.in. chirurgię onkologiczną, chemioterapię, radioterapię, immunoterapię, hormonoterapię, brachyterapię oraz programy lekowe.

Naukowcy z University of Washington School of Medicine wyliczyli, że tylko w 2019 roku liczba zgonów z powodu nowotworów wzrosła do 10 milionów w skali globu, a liczba nowych przypadków zachorowań na raka zwiększyła się do przeszło 23 milionów.

źródło: InnerValue

Będące jednym z krajowych liderów w zakresie terapii marihuaną medyczną Centrum Medycyny Konopnej, nawiązało współpracę z Grupą NU-MED, która specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu osób z chorobami nowotworowymi. Dzięki kolejnemu partnerstwu CMK rozszerza swoją działalność edukacyjną, promuje terapie konopne oraz dociera do szerszego grona potencjalnych pacjentów.

W czwartym kwartale ubiegłego roku CMK rozpoczęło współpracę z Fundacją „Pokonać Endometriozę”. Do grona partnerów placówki dołączyła również Grupa NUMED. Specjaliści Centrum Medycyny Konopnej będą prowadzić warsztaty dla lekarzy pracujących w placówkach NU-MED dotyczące stosowania terapii marihuaną medyczną w leczeniu skojarzonym pacjentów onkologicznych. CMK zapewni także dostęp pacjentom Grupy do swoich lekarzy.

Współpraca z Grupą NUMED, jednym z liderów leczenia onkologicznego w Polsce, pozwoli nam na dalsze budowanie świadomości, jakie korzyści płyną z terapii marihuaną medyczną zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego. Mocno wierzymy, że dzięki tej współpracy i dostępowi do naszych lekarzy specjalistów pacjenci, którzy zmagają się problemem bólu w czasie leczenia onkologicznego, będą mogli sprawdzić, czy taka terapia jest dla nich rozwiązaniem, które znacząco poprawia komfort codziennego życia mówi Grzegorz Ciężadło, członek zarządu Centrum Medycyny Konopnej.

Grupa NU-MED specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu osób z chorobami nowotworowymi. Aktualnie należą do niej cztery nowoczesne placówki medyczne: w Elblągu, Katowicach, Zamościu oraz Tomaszowie Mazowieckim. Raport Krajowego Rejestru Nowotworów opublikowany w styczniu 2022 roku pokazuje, że w Polsce występuje ponad 171 tys. nowych zachorowań na nowotwory rocznie i przeszło 100 tys. zgonów z ich powodu. W kraju nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę śmierciodpowiadając za 23,2% zgonów kobiet i 25,7% zgonów mężczyzn.

Od pierwszego dnia działalności naszych szpitali poszukujemy obszarów doskonalenia leczenia i opieki nad pacjentem onkologicznym. Kwestia radzenia sobie z bólem jest jedną z kluczowych potrzeb naszych pacjentów i to na każdym etapie od diagnozy po leczenie oraz monitorowanie. Dodatkowo należy wspomnieć, iż kacheksja nowotworowa determinuje wiele obciążeń pacjenta. Tym bardziej współpraca z placówką, jaką jest Centrum Medycyny Konopnej w zakresie opieki „bólowej” oraz łagodzenia efektów ubocznych towarzyszących wyniszczeniu organizmu, jest dla nas bardzo ważnym elementem kompleksowości opieki nad pacjentami onkologicznymi mówi Paweł Paczkowski, prezes zarządu Grupy NU-MED.

Według raportu pt. „Opinie pacjentów nt. opieki i leczenia raka płuca w Polsce” z lutego 2022 roku Fundacji „To Się Leczy” około 80% pacjentów nie jest informowanych o możliwości skorzystania z porady specjalisty leczenia bólu. Medyczna marihuana wykazuje bardzo korzystne działania łagodzące skutki leczenia przeciwnowotworowego. Liczne badania potwierdzają terapeutyczny wpływ konopi indyjskich w przypadku: zmniejszania bólu, łagodzenia nudności, redukcji stresu czy poprawy apetytu oraz jakości i długości snu. American Cancer Society informuje, że wczesne badania nad komórkami pokazują, że kannabinoidy zawarte w konopiach, mogą spowalniać rozprzestrzenianie się komórek rakowych. Warto podkreślić jednak, że stosowanie marihuany to dodatkowa terapia, która nie zastąpi podstawowego leczenia onkologicznego, do którego zalicza się m.in. chirurgię onkologiczną, chemioterapię, radioterapię, immunoterapię, hormonoterapię, brachyterapię oraz programy lekowe.

Naukowcy z University of Washington School of Medicine wyliczyli, że tylko w 2019 roku liczba zgonów z powodu nowotworów wzrosła do 10 milionów w skali globu, a liczba nowych przypadków zachorowań na raka zwiększyła się do przeszło 23 milionów.

źródło: InnerValue