Medicalpress
Nieprawidłowo leczony ostry ból pooperacyjny generuje niepotrzebne cierpienie i koszty, powoduje powikłania, utrudnia powrót do zdrowia i pracy, ale też znacznie zwiększa ryzyko przekształcenia się w ból przewlekły – mówili eksperci podczas debaty Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu.
Dlatego konieczne jest stosowanie nowoczesnych, najbardziej skutecznych metod leczenia tego bólu, również niefarmakologicznych, w tym krioanalgezji, przekonywali.

– Bardzo istotne jest to, aby opanować ból ostry, aby nie przeszedł on w ból przewlekły. Bo oprócz tego, że powoduje to niesamowity dyskomfort dla samego pacjenta, to zdecydowanie pogarsza to jakość jego życia, ale też jakość życia całej rodziny – powiedziała obecna na wtorkowym spotkaniu wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Dodała, że generuje to również niepotrzebne koszty w systemie ochrony zdrowia, których można by uniknąć. – Ja zawsze mówię, że nie tyle chodzi o pieniądze, a chodzi właśnie o powrót do aktywności zawodowej, uniknięcie zwolnień lekarskich, (…) ale przede wszystkim o powrót pacjenta do pełnego zdrowia – podkreśliła Kęcka.

Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu posłanka Elżbieta Anna Polak (Koalicja Obywatelska) przypomniała, że rocznie w Polsce wykonuje się ok. 1,5 mln zabiegów i operacji w trybie hospitalizacji, a z powodu nieprawidłowo leczonego bólu ostrego 1 na 10 spośród tych pacjentów trafi później do specjalisty z powodu bólu przewlekłego.

– Ból jest główną przyczyną ponownej hospitalizacji pacjentów po operacji. Nieprawidłowo leczony ostry ból obniża jakość życia w aspekcie funkcji psychicznych i fizycznych, np. zaburza sen – wymieniała prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu (PTBB) dr Magdalena Kocot-Kępska.

Dodała, że nieprawidłowo leczony ból pooperacyjny to wyższe koszty, niepotrzebne cierpienie, powikłania, obniżona jakość życia, przedłużona rekonwalescencja. Zwiększa to również ryzyko przejścia bólu ostrego w przewlekły (tzw. chronifikacja bólu). A jeśli do tego dojdzie, rośnie ryzyko przepisywania leków opioidowych, które mają działania niepożądane. Specjalistka dodała, że ból przewlekły pooperacyjny nie ma związku z nawrotem choroby ani z infekcją rany i może być tłumaczony jedynie przebyciem operacji.

Prof. Dariusz Kosson, wiceprezes PTBB, dodał, że powikłania nieprawidłowego leczenia bólu operacyjnego są najbardziej widoczne ze strony układu krążenia, a śmiertelność u pacjentów z powikłaniami sercowo-naczyniowymi jest wyższa. Ponadto obserwuje się gorsze gojenie ran, ograniczenie diurezy, wzrasta ryzyko niewydolności krążenia. Ryzyko, że nieprawidłowo leczony ostry ból pooperacyjny przejdzie w przewlekły może wynosić nawet 50-90 proc. zależnie od rodzaju operacji.

Według dr Kocot-Kępskiej w przypadku amputacji kończyn doświadcza tego aż 90 proc. pacjentów – są to albo bóle kikuta, albo bóle fantomowe. – Każdy zabieg operacyjny może skutkować powstaniem przewlekłego bólu pooperacyjnego – tłumaczyła specjalistka.

Prof. Kosson podkreślił, że najsilniejszy ból pooperacyjny obserwuje się u pacjentów po torakotomii, czyli operacji klatki piersiowej. Wynika to z faktu, że klatka piersiowa ma złożone unerwienie.

Dr Kocot-Kępska oceniła, że postęp w leczeniu bólu pooperacyjnego jest możliwy tylko dzięki zastosowaniu tzw. analgezji multimodalnej, tj. połączenia farmakologii z metodami niefarmakologicznymi. – Chodzi o stosowanie wielu różnych leków, ale też wielu różnych metod, bo tylko tak jesteśmy w stanie zmniejszyć uwrażliwienie układu nerwowego. A jeśli będzie on mniej wrażliwy, to mniejsze będzie ryzyko utrwalenia się bólu na poziomie ośrodkowego układu nerwowego – tłumaczyła.

Wskazała na skuteczność metod tzw. analgezji regionalnej, jak znieczulenie zewnątrzoponowe, lidokaina w plastrach, blokady nerwów obwodowych czy krioanalgezja (inaczej kriolezja; polega na czasowym zamrażaniu niektórych nerwów). Specjalistka przypomniała, że już dane badań sprzed kilku lat wskazywały, że krioanalgezja śródopercyjna nerwów międzyżebrowych w trakcje torakotomii jest bardzo skuteczna w łagodzeniu bólu operacyjnego. Dlatego PTBB stara się o zwiększenie dostępu do kriolezji i termolezji w leczeniu bólu. Metody te mają szybki początek działania, wysoką skuteczność przeciwbólową, zmniejszają też ryzyko działań niepożądanych związanych z zażywanymi lekami.

Dr Sławomir Zacha, kierownik Kliniki Ortopedii Dziecięcej i Onkologii Narządu Ruchu Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, przedstawił skuteczność krioanalgezji śródoperacyjnej w leczeniu bólu ostrego u dzieci, które przechodzą operację torakochirurgiczną z powodu deformacji klatki piersiowej. Wyjaśnił, że obecnie stosuje się w Polsce standardowo przeciwbólową farmakoterapię dożylną z blokadami regionalnymi. Ale ich działanie nie trwa długo.

W maju 2022 r. dr Zacha wykonał po raz pierwszy w Polsce krioanalgezję w chirurgii klatki piersiowej u dzieci. Dotychczas wykonano ponad 200 zabiegów tą metodą. – Jest ona bezpieczna, małoinwazyjna, efektywna. Ponad 50 publikacji naukowych potwierdza bezpieczeństwo i skuteczność tego zabiegu – powiedział dr Zacha. Podkreślił, że zabieg ten powinien być włączony do każdej operacji w obrębie klatki piersiowej.

– Nasze badania potwierdziły praktycznie wszystkie wnioski z badań światowych, tj. skrócenie czasu hospitalizacji, obniżenie natężenia bólu w pierwszych godzinach i dobach – powiedziała prof. Jowita Biernawska z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii PUM w Szczecinie. Mali pacjenci mogli już po 24 godzinach zaczynać ćwiczenia oddechowe, a powrót do samodzielności następował już w drugiej dobie. Dotychczas stosowne leczenie farmakologiczne było znacznie mniej skuteczne. Krioanalgezja jest również wysoce skuteczna w operacjach kardiochirurgicznych.

Dlatego w najnowszym raporcie pt. „Zapobieganie chronifikacji bólu ostrego. Korzyści dla pacjenta i systemu” PTBB razem z fundacją Eksperci dla Zdrowia rekomenduje utworzenie nowego świadczenia zdrowotnego w katalogu świadczeń gwarantowanych. Na potrzebę powstania takiego świadczenia zwróciła uwagę dr Marzena Domańska-Sadynica, prezeska fundacji.

Prof. Kosson ocenił, że prawidłowe leczenie bólu to nie jest tylko kwestia komfortu pacjenta, ale jego prawo, a także obowiązek każdego pracownika medycznego, każdej osoby związanej z pacjentem w okresie okołooperacyjnym. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Choć na ból przewlekły nie ma skutecznej szczepionki, to dzięki zaszczepieniu się przeciw półpaścowi można uniknąć bolesnego powikłania choroby – tj. neuralgii półpaścowej, która jest typowym zespołem bólu przewlekłego – oceniła prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu dr Magdalena Kocot–Kępska.
Jak przypomniała specjalistka cytowana w materiałach prasowych przesłanych PAP, ból ostry, którego doświadczamy na co dzień w różnych sytuacjach – przy skręceniu kostki, przewróceniu się, skaleczeniu czy oparzeniu – ma charakter ostrzegawczo-obronny. Informuje nas, że dana sytuacja grozi uszkodzeniem organizmu albo poważną chorobą. Sygnalizuje też potrzebę zgłoszenia się do lekarza.
„Przede wszystkim jednak uczy nas, jakich sytuacji musimy unikać, aby nasz organizm zachował ciągłość i sprawność, żebyśmy po prostu przeżyli. Uczymy się tego od wczesnego dzieciństwa, zupełnie nieświadomie” – wyjaśniła dr Magdalena Kocot–Kępska, kierownik Zakładu Badania i Leczenia Bólu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.

Ból przewlekły, który towarzyszy np. chorobie nowotworowej czy chorobie zwyrodnieniowej stawów, nie ma już takiego charakteru ostrzegawczo–obronnego i jest uważany za chorobę samą w sobie. Może on prowadzić do poważnych powikłań, jak depresja; utrudnia też codzienne funkcjonowanie. Dlatego wymaga kompleksowego leczenia z uwzględnieniem farmakoterapii, zabiegów interwencyjnych, rehabilitacji, psychoterapii oraz neuromodulacji.

„Każdy z nas ma inny próg bólu, inną wrażliwość, ale również inną tolerancję na ból. Zależy to przede wszystkim od płci, hormonów płciowych, stanu psychicznego, tego, czy jesteśmy zestresowani, wyspani, a nawet od pogody” – wyjaśniła specjalistka. Dodała, że jeżeli na zewnątrz jest ładna pogoda, próg bólu jest zwykle wyższy. Natomiast gdy jest brzydko, wietrznie, deszczowo, próg bólu obniża się. „To zależy także od genetyki i od tego, jak układ nerwowy reaguje na impuls bólowy” – tłumaczyła dr Kocot-Kępska.

Do czynników zwiększających ryzyko rozwoju bólu przewlekłego ekspertka zaliczyła: niekorzystne zdarzenia w życiu – w dzieciństwie, okresie dojrzewania, wieku nastoletnim, ale także we wczesnej dorosłości. „To nie tylko przemoc fizyczna, seksualna czy emocjonalna, ale również brak miłości, opieki rodzicielskiej, odrzucenie, sieroctwo, choroby psychiczne w rodzinie, uzależnienia czy problemy związane z nieprawidłowym stosowaniem leków” – wymieniała.

Według niej takie zdarzenia potrafią zmienić funkcjonowanie mózgu pod wpływem hormonów stresu. „Hormony stresu przestawiają jego działanie na »inne tory« i mózg staje się bardziej wrażliwy na bodźce zewnętrzne. Takie osoby mają dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju bólu w układzie mięśniowo–szkieletowym, w tym również fibromialgii” – powiedziała dr Kocot-Kępska.

Zwróciła uwagę, że na ból mięśniowo–szkieletowy związany z niekorzystnymi zdarzeniami życiowymi nie ma szczepionki. „Tu potrzebna jest zmiana funkcjonowania społeczeństwa i większa wrażliwość na przemoc wobec dzieci. Krzyczenie na dziecko także jest przemocą i agresją” – tłumaczyła.

Na razie jedynym rodzajem bólu, przeciwko któremu można się „zaszczepić” jest neuralgia półpaścowa. Chroni przed nią szczepionka przeciw półpaścowi. „Jeżeli zmniejszymy ryzyko zachorowania na półpasiec, zmniejszamy również ryzyko neuralgii popółpaścowej, czyli typowego zespołu bólu przewlekłego” – wyjaśniła dr Kocot-Kępska.

Przypomniała, że rocznie na półpaśca choruje w Polsce około 130 tysięcy osób, choć dane te mogą być zaniżone, ponieważ nie ma obowiązku raportowania tej choroby. „Wielu pacjentów nie zgłasza się do lekarza, jeśli choroba nie ma ciężkiego przebiegu. Pojawia się wysypka, pacjent bierze lek przeciwbólowy i stosuje maści. Zachorowań jest więc prawdopodobnie więcej” – oceniła ekspertka.

Szacuje się, że tak naprawdę każdy Polak po 50. roku życia może zachorować na półpasiec, ponieważ większość z tej grupy wiekowej ma uśpionego wirusa ospy wietrznej, nabytego w dzieciństwie lub młodości (kiedy chorowaliśmy na ospę wietrzną albo mieliśmy kontakt z osobą zakażoną). Po przechorowaniu wirus pozostaje uśpiony w układzie nerwowym.

„Dopóki układ immunologiczny jest silny, kontroluje go. Ale gdy odporność spada, jesteśmy zestresowani, po operacji, urazie, wypadku komunikacyjnym albo ciężko chorujemy, wirus może się uaktywnić i wtedy rozwija się półpasiec” – tłumaczyła dr Kocot-Kępska. Choroba najczęściej obejmuje jedną stronę ciała, zwykle okolice klatki piersiowej.

Towarzyszy jej charakterystyczna wysypka z wodnistymi pęcherzykami. Najczęściej goi się w ciągu kilku tygodni. U części pacjentów rozwija się jednak neuralgia popółpaścowa, czyli typowy ból neuropatyczny – piekący, palący, przeszywający, z przeczulicą i nadwrażliwością na dotyk. Neuralgia popółpaścowa może trwać latami: rok, dwa, trzy, dziesięć, a nawet do końca życia.

Najbardziej są na nią narażone osoby starsze, zwłaszcza po 65. roku życia, ale także kobiety, palacze papierosów, osoby chore na cukrzycę, pacjenci stosujący leki immunosupresyjne oraz osoby, u których półpasiec miał ciężki przebieg i obejmował rozległy obszar ciała.

„Przyjmuje się, że u pacjentów powyżej 80. roku życia, którzy zachorują na półpasiec, prawie połowa może rozwinąć neuralgię popółpaścową. W całej grupie seniorów dotyczy to około 30 proc. chorych. U młodszych dorosłych – około 15-20 proc.” – wymieniała dr Kocot-Kępska.

W leczeniu tego zespołu bólowego stosowane są inne leki niż przy bólu głowy czy bólu zęba. „Są to leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, opioidy, ale również plastry z lidokainą, plastry i maści z kapsaicyną. Możemy też wykonywać blokady w miejscu bólu czy stosować zaawansowane metody neuromodulacyjne. Można także wstrzykiwać toksynę botulinową” – wyjaśniła ekspertka. Dodała, że jest to leczenie specjalistyczne i zaawansowane, a i tak zaledwie u jednego chorego na trzech-czterech udaje się zmniejszyć dolegliwości bólowe zgodnie z zaleceniami.

Leki te mają także wysokie ryzyko działań niepożądanych, zwłaszcza u seniorów. Powodują zawroty głowy, zwiększają ryzyko upadków i urazów, wywołują senność, zaparcia czy nudności. „Nie są to preparaty proste w stosowaniu ani szczególnie bezpieczne dla pacjenta w podeszłym wieku” – zaznaczyła dr Kocot-Kępska.

Dlatego – zgodnie z najnowszymi rekomendacjami towarzystw naukowych – każda osoba po 50. roku życia, niezależnie od chorób współistniejących, powinna się zaszczepić przeciw półpaścowi. „To moment, w którym układ immunologiczny zaczyna się starzeć i nie jest już tak wydolny jak w wieku 20 czy 30 lat. Jeżeli natomiast występują czynniki ryzyka, takie jak leczenie immunosupresyjne, ciężkie choroby reumatologiczne lub nowotworowe, szczepienie przeciw półpaścowi jest zalecane każdej osobie dorosłej powyżej 18. roku życia” – wyjaśniła ekspertka.

Obecnie refundacja szczepionki przeciw półpaścowi przysługuje pacjentom powyżej 65. roku życia. „Jeżeli taka osoba ma choroby współistniejące uprawniające do zniżki, może otrzymać refundację 100 proc. Pacjenci powyżej 18. roku życia z grup ryzyka, czyli z immunosupresją lub chorobami zwiększającymi ryzyko półpaśca, mają 50–procentową zniżkę” – tłumaczyła dr Kocot-Kępska.

W jej ocenie najbardziej poszkodowana jest grupa seniorów bez chorób współistniejących. „Można powiedzieć, że są »karani« za to, że o siebie dbają, nie mają nadciśnienia, cukrzycy czy chorób kardiologicznych. Oni, niestety, muszą zapłacić pełną cenę. Dlatego jako Polskie Towarzystwo Badania Bólu bardzo mocno optujemy za tym, aby dla każdego pacjenta od 65 roku życia, niezależnie od chorób współistniejących, szczepionka była dostępna na liście senioralnej, czyli całkowicie bezpłatnie” – wskazała specjalistka.

Zwróciła uwagę, że jest to opłacalne dla systemu ochrony zdrowia. Koszty leczenia półpaśca i jego powikłań są bowiem niezwykle wysokie. Są to zarówno koszty bezpośrednie, tj. koszty leczenia choroby, powikłań, neuralgii, jak i koszty wizyt w poradniach oraz obciążenia specjalistów.

„Pacjenci z neuralgią popółpaścową są w poradni leczenia bólu około dwukrotnie drożsi niż pacjenci z innymi rodzajami bólu, jak np. choroba zwyrodnieniowa czy ból pleców. Profilaktyka może te koszty znacząco ograniczyć” – skomentowała dr Kocot-Kępska. Dodała, że przechorowanie półpaśca nie chroni przed kolejnym zachorowaniem – półpasiec można mieć nawet trzy czy cztery razy w życiu. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Nowa metoda leczenia choroby zwyrodnieniowej stawów, opracowana na Uniwersytecie Jagiellońskim, zakończyła drugą fazę badań klinicznych i stoi u progu wdrożenia. W skali Polski to ewenement: technologia medyczna opracowana w środowisku akademickim osiągnęła poziom gotowości, który pozwala realnie myśleć o komercjalizacji.
Terapia nosi nazwę MesoCellA-Ortho i opiera się na autologicznym przeszczepie mezenchymalnych komórek macierzystych (MSCs), izolowanych z tkanki tłuszczowej pacjenta. Jak podkreślają autorzy rozwiązania, komórki te „po wszczepieniu do chorych stawów istotnie redukują dolegliwości bólowe związane z OA, a także stymulują proces regeneracji uszkodzonych tkanek”.

Za powstaniem terapii stoi zespół naukowców pod kierownictwem prof. dr hab. Ewy Zuby-Surmy z Zakładu Biologii Komórki Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ. Prace badawcze prowadzone były wspólnie z Galen-Ortopedia sp. z o.o. w Bieruniu, gdzie zrealizowano pierwszą i drugą fazę badań klinicznych.

„Wiele badań naukowych dowodzi, że komórki macierzyste, podane w miejsce uszkodzenia tkankowego, stymulują regenerację tych tkanek. Pracując nad nową terapią, bazowaliśmy na tym zjawisku. W przypadku naszej terapii zaczynamy od pobrania tkanki tłuszczowej pacjenta, czyli liposukcji. Z tej tkanki izolowane są komórki macierzyste, a następnie, zgodnie z opracowaną przez nas metodą, są one hodowane i namnażane, tak by uzyskać odpowiednio dużą ich liczbę. Hodowla MSCs w laboratorium będącym wytwórnią farmaceutyczną, zajmuje około dwóch tygodni. W tym czasie pacjent poprzez ćwiczenia fizjoterapeutyczne przygotowywany jest do tego, by w sposób optymalny przyjąć lek. Chodzi o to, by pieczołowicie przygotowany preparat zadziałał w pełni efektywnie” – wyjaśnia prof. dr hab. Ewa Zuba-Surma.

Kluczowe znaczenie ma fakt, że „opracowaliśmy lek zgodnie z wymogami prawa polskiego i europejskiego. To znacząco zwiększa prawdopodobieństwo, że w przyszłości uzyska on od agencji certyfikujących nowe leki, takich jak EMA czy FDA, zezwolenia na jego wprowadzenie na rynek” – podkreśla dr Anna Łabędź-Masłowska, współtwórczyni terapii.

W ramach badań klinicznych terapię zastosowano u blisko 200 pacjentów z osteoartrozą. Jak relacjonuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Ficek, „pacjenci poddani terapii potwierdzali, że mają większe możliwości wykonywania czynności ruchowych, które wcześniej były dla nich trudne lub niemożliwe do wykonania. Co ważne, podczas II fazy badań klinicznych ocenialiśmy również stan i jakość chrząstki w obrębie stawów kolanowych z użyciem rezonansu magnetycznego. W badaniach tych potwierdziliśmy, iż po zastosowaniu leku zachodziły korzystne zmiany w strukturze podchrzęstnej warstwy kości – kości gąbczastej. Zmniejszenie bólu u pacjentów wiążemy z ogólną poprawą jakości i struktury tkanek dotkniętych osteoartrozą, a to może oznaczać, że nowy lek działa bezpośrednio na przyczynę choroby, czyli zwyrodnienia i ubytki tkankowe, co w świecie medycznym jest niezwykle cenne”.

Równie istotne były wyniki wcześniejszych badań na modelu zwierzęcym. „Po upływie pół roku od podania leku, w chorych stawach nie mogliśmy już zidentyfikować miejsc, które wcześniej były uszkodzone. Stwierdzaliśmy, iż w tym okresie następowało całkowite wygojenie powierzchni uszkodzonych stawów i że odzyskiwały one swoją funkcjonalność” – mówi dr Anna Łabędź-Masłowska.

Obecnie terapia znajduje się na etapie transferu technologii. „Kolejnym krokiem na drodze do rynku jest przeprowadzenie III fazy badań klinicznych. Na tym etapie chcemy zawrzeć umowę partneringową z podmiotem o odpowiednim potencjale i doświadczeniu. Po zakończeniu badań klinicznych będziemy wspólnie wnosić o zgodę na dopuszczenie leku do obrotu – w pierwszej kolejności w Europejskiej Agencji Leków. W przyszłości chcielibyśmy rozszerzać zasięg terytorialny na inne kontynenty. Oczywiście terapia objęta jest ochroną patentową” – informuje dr inż.

Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektorka Centrum Transferu Technologii UJ, CITTRU.

Opracowana terapia została już wyróżniona prestiżowymi nagrodami – jako „Polski Produkt Przyszłości” (PARP) oraz nagrodą Gospodarczą Prezydenta RP w kategorii „Badania i Rozwój”.

Źródło: Komunikat Prasowy/UJ

W wiodącym czasopiśmie naukowym „The Lancet Oncology” o jednym z najwyższych wskaźników oddziaływania na świecie (IF = 41,6), opublikowano wyniki międzynarodowego, wieloośrodkowego badania klinicznego fazy 2 dotyczącego radiochirurgicznej ablacji splotu trzewnego – nowej, bardzo obiecującej metody leczenia bólu u chorych na zaawansowanego raka trzustki. Głównymi autorami publikacji są dr Yaacov R. Lawrence z Sheba Medical Center w Izraelu i dr n. med. Marcin Miszczyk z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach.
Badanie „Radiochirurgiczna ablacja splotu trzewnego jako leczenie przeciwbólowe u pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową” (ang. Celiac plexus radiosurgery for pain management in advanced cancer), przeprowadzono w ośmiu ośrodkach medycznych w pięciu krajach: Izraelu, Polsce, Kanadzie, USA i Portugalii. Zakwalifikowano do niego 125 pacjentów z przerzutowym lub nieoperacyjnym rakiem trzustki oraz towarzyszącym mu bólem o natężeniu 5-10 w skali Brief Pain Inventory (BPI-SF). Dodatkowym kryterium kwalifikacji był wynik oceny sprawności na poziomie 0-2 zgodnie z Eastern Cooperative Oncology Group. Z badania nie wykluczono pacjentów, u których wykonano wcześniej nieskuteczną zabiegową neurolizę lub blokadę splotu trzewnego. Przeciwwskazaniem do radioablacji splotu trzewnego była natomiast wcześniejsza radioterapia w rejonie nadbrzusza. Nie zakwalifikowali się do niej również pacjenci, u których w leczeniu paliatywnym zastosowano już jakąś metodę napromieniania oraz ci, którzy mieli zostać poddani leczeniu radykalnemu.
 
Obiecujące wyniki badania nowej metody redukcji bólu trzewnego
W badaniu zastosowano technikę radiochirurgii, która polega na precyzyjnym podaniu w krótkim czasie jednej wysokiej dawki promieniowania. W Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach podobne techniki są wykorzystywane już od wielu lat w leczeniu chorób nowotworowych i niektórych innych zmian patologicznych, jednak dopiero od niedawna lekarze stosują ją w zabiegach o charakterze funkcjonalnym. W tym badaniu zamiast napromieniania całego nacieku nowotworowego, co często wiąże się z toksycznością leczenia, wykorzystano nowatorski pomysł stosowania wysokiej dawki promieniowania jonizującego w celu zmniejszenia przewodzenia bólu przez tzw. splot trzewny, jednocześnie utrzymując bezpieczeństwo poprzez stosowanie nowoczesnych technik planowania radioterapii z gradacją dawki w kolejnych obszarach napromienianych.

Gliwicki Instytut jako pierwszy w Europie i jedyny w Polsce dołączył do badania opisanego na łamach „The Lancet Oncology”, a dr n. med. Marcin Miszczyk z III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii, jeden z głównych autorów tej publikacji, jako pierwszy w Europie we wrześniu 2020 r. pod nadzorem prof. dr. hab. Jerzego Wydmańskiego z Zakładu Radioterapii wykonał zabieg radioablacji splotu trzewnego u 61-letniego pacjenta z zaawansowanym nieoperacyjnym rakiem trzustki i bardzo silnym, wyniszczającym bólem, którego nie udało się zredukować przy pomocy farmakoterapii (chory nie kwalifikował się do leczenia innymi metodami).

W sumie w ramach badania z nowej metody leczenia bólu skorzystało w Gliwicach 32 chorych na zaawansowanego raka trzustki. Szacunkowo u 1/3 z nich udało się uzyskać całkowite ustąpienie bólu, co sprawiło, że mogli zupełnie odstawić lub znacznie ograniczyć przyjmowanie leków przeciwbólowych, a u kolejnej 1/3 nastąpiło istotne ale niecałkowite zmniejszenie dolegliwości bólowych o co najmniej 2 punkty w 11-stopniowej skali NRS. Oznacza to, że około dwóch na trzech pacjentów odnosi istotną korzyść z zastosowania tej metody.

Jeżeli skuteczność radioablacji splotu trzewnego w terapii przeciwbólowej rzeczywiście się potwierdzi, może być ona w przyszłości traktowana również jako leczenie standardowe. Oczywiście nie chodzi o to, by wyparła aktualnie dostępne metody, lecz aby stała się kolejną możliwością terapeutyczną. Z technicznego punku widzenia jest to zupełnie inna metoda niż zabiegowa neuroliza czy blokada splotu trzewnego. Ważne jest to, abyśmy mogli ocenić, którzy pacjenci mogliby korzystać z jednej bądź z drugiej metody, bo wzajemnie się one nie wykluczają i można je stosować naprzemiennie. Ma ona bardzo duży potencjał w leczeniu bólu u skrajnie trudnych pacjentów, jakimi są osoby z silnymi bólami neuropatycznymi i trzewnymi w przebiegu raka trzustki – mówił jeszcze w trakcie trwającego badania dr Marcin Miszczyk, który w tym roku z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach przeniósł się do Kliniki Urologii Uniwersytetu Wiedeńskiego, gdzie kontynuuje badania naukowe. Jest też pracownikiem naukowo-dydaktycznym Collegium Medicum Uniwersytetu WSB w Dąbrowie Górniczej.

Na początku 2021 r. ocenę skuteczności radioablacji splotu trzewnego u pierwszego pacjenta leczonego w Europie, u którego zabieg przeprowadzono w 2020 r. w Gliwicach, przedstawiono w formie opisu przypadku na łamach „Współczesnej Onkologii” (Contemporary Oncology/Współczesna Onkologia nr 2, 2021: https://doi.org/10.5114/wo.2021.107689). 16 lipca 2024 r. w „The Lancet Oncology” opublikowano pełne wyniki badania fazy 2. Są dostępne pod adresem https://doi.org/10.1016/S1470-2045(24)00223-7.

Obecnie radioablacja splotu trzewnego uznawana jest przez najważniejsze międzynarodowe towarzystwa naukowe jako jedna ze standardowych opcji terapeutycznych u pacjentów z zaawansowanym nowotworem trzustki i silnymi dolegliwościami bólowymi – podkreśla dr Marcin Miszczyk.
 
Radioablacja może być alternatywą dla innych metod leczenia bólu
Ból towarzyszy wielu chorobom onkologicznym i jest obecny w różnych stadiach ich rozwoju, a jego leczenie jest bardzo ważnym aspektem postępowania terapeutycznego. W przypadku chorych na raka trzustki ból jest częstym objawem tej choroby i może być intensywnie odczuwany w nadbrzuszu i/lub w dolnej części pleców. Powodem jest ucisk lub naciek nowotworu na splot trzewny, nazywany potocznie splotem słonecznym, który jest zlokalizowany za trzustką, na wysokości pierwszego kręgu lędźwiowego. Jest on największym autonomicznym splotem nerwowym i przewodzącym ból w jamie brzusznej. Odpowiada za pracę większości narządów w tej części organizmu i zapewnia równowagę niezbędnych do życia procesów fizjologicznych.

Rak trzustki, podobnie jak inne nowotwory zaawansowane zlokalizowane w jamie brzusznej, może wywoływać ból trzewny, somatyczny i neuropatyczny, wynikający z bezpośredniego uszkodzenia splotu trzewnego poprzez wnikanie komórek nowotworowych pomiędzy struktury splotu, uszkadzanie komórek nerwowych i tworzenie lokalnego stanu zapalnego. Radioablacja splotu trzewnego pokrywa aż dwa z tych rodzajów bólu – ból trzewny i neuropatyczny – tłumaczy dr Marcin Miszczyk.

Ból pochodzący z uszkodzenia splotu trzewnego jest zazwyczaj oporny na działanie leków przeciwbólowych, które w niewielkim stopniu potrafią go zniwelować, a powodują skutki uboczne. Można go redukować, wykonując małoinwazyjne interwencje zabiegowe w obszarze splotu trzewnego, takie jak blokada (czasowe wyłączenie nerwów przez podanie leku miejscowo znieczulającego) lub neuroliza (miejscowe podanie środka niszczącego nerwy). Są to metody bezpieczne i skuteczne, pozwalające na istotne ograniczenie leczenia farmakologicznego. Uchodzą za „złoty standard” postępowania. Niestety, część pacjentów nie kwalifikuje się do takiego leczenia ze względu na znaczne rozmiary guzów, zwłaszcza tych zlokalizowanych w obrębie trzonu i w ogonie trzustki, lub ze względu na masywny naciek guza na naczynia. Była to jedna z przesłanek poszukiwania alternatywnej, małoinwazyjnej metody przeciwdziałania bólowi i doprowadziła do opracowania radiochirurgii splotu trzewnego, która – jak dowiodły wyniki opisanego badania naukowego – może być nieinwazyjną opcją leczenia paliatywnego dla pacjentów z zespołem bólu zaotrzewnowego.

***
W Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach chorzy są kwalifikowani do ablacji splotu trzewnego w Zakładzie Radioterapii. Na wizytę można umówić się w rejestracji pod nr. tel. 32 278 80 45.

źródło: NIO-PIB Gliwice

Ból przewlekły jest chorobą, dlatego najlepiej skonsultować się z lekarzem mającym doświadczenie w jej leczeniu. Może zlecić badania lub przepisać leki, a także zalecić inne procedury medyczne łagodzące ból. Poza tym warto spróbować zarządzać nim za pomocą technik relaksacyjnych, odpowiedniej diety, ćwiczeń i innych metod, które mogą złagodzić objawy. Pomóc może też połączenie leczenia farmakologicznego z psychoterapią.
Wpływ bólu na jakość życia bada się kilkoma kwestionariuszami. Pod uwagę bierze się: ogólną aktywność, funkcjonowanie fizyczne, sprawność chodzenia, dobrostan emocjonalny, problemy emocjonalne, poziom energii lub zmęczenia, nastrój, radość z życia, ograniczenia w odgrywaniu ról ze względu na fizyczne problemy zdrowotne i zdolność do wykonywania  pracy,  funkcjonowanie społeczne, relacje z innymi ludźmi, zakłócenie codziennych czynności przez ból, jakość snu. Zaobserwowano, że ból w ciągu dnia wpływa na jakość snu w nocy, natomiast niska jakość snu zwiększa nasilenie bólu kolejnego dnia. Zaburzony sen jest jednym z kluczowych problemów, na które skarżą się pacjenci z ostrym i przewlekłym bólem.

Wrażliwość na ból pogłębia stres. Dlatego tak ważny jest psychologiczny kontekst leczenia bólu.

„Praca z psychologiem lub terapeutą może pomóc pacjentowi lepiej zarządzać swoim bólem i poprawić jakość życia. Niektóre techniki psychologiczne, takie jak trening uważności, terapia skoncentrowana na rozwiązaniach lub terapia poznawczo-behawioralna, mogą pomóc pacjentowi lepiej poradzić sobie z przewlekłą chorobą i bólem” – mówi dr Anna Błażucka, specjalista neurolog, Instytut Diagnostyki Leczenia Bólu przy Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku i SENSOR CLINIQ w Warszawie.

Zdaniem Justyny Pronobis-Szczylik, psychologa klinicznego, certyfikowanej psychoterapeutki, psychoonkolożki, która prowadzi długo- i krótkoterminową psychoterapię w nurcie psychodynamicznym ISTDP, skutecznym m.in. w terapii stanów lękowych, depresyjnych oraz zaburzeń psychosomatycznych, w radzeniu sobie z bólem kluczowe jest zaangażowanie pacjenta i jego aktywna postawa. Bierność nie pomaga. Pomaga zaś aktywne uczestniczenie w działaniach medycznych, oraz aktywność prozdrowotna, łagodząca fizyczne i psychiczne skutki bólu. Dobrostan chorego może poprawić włączenie, jeśli to możliwe, własnej aktywności, w postaci regularnych praktyk oraz technik relaksacyjnych typu mindfulness, medytacje, sposoby desensytyzacji (odwrażliwienia), czyli metody terapeutycznej używanej w celu wyleczenia zaburzeń lękowych, głównie fobii, która polega na przezwyciężaniu strachu poprzez stopniową ekspozycję na obiekt strachu. Ważny jest też wybrany rodzaj aktywności ruchowej np. joga, taj chi, masaż lub chociażby taniec. Czasem słyszymy, gdy ktoś mówi „od kiedy chodzę na zajęcia salsy, nic mnie nie boli”. Słowem, bólowi nie podobają się wszelkie sposoby obniżenia napięcia mięśniowego, czy emocjonalnego.

Jak pacjent cierpiący z powodu bólu może sam sobie pomóc?

„Zasada podstawowa, to uznać, że ból może być leczony farmakologicznie. Każdy rodzaj bólu, czy neuropatyczny wynikający z uszkodzenia nerwu czy receptorowy – somatyczny lub trzewny, również ból przewlekły, może i powinien być skutecznie leczony. Ból i cierpienie wymaga troskliwej, życzliwej postawy wobec siebie. Nie powinno się cierpieć. Owszem, są sytuacje, że nie da się wyeliminować bólu, ale można sprowadzić go do akceptowalnej postaci, w dużej mierze redukując cierpienie –  mówi Justyna Pronobis- Szczylik. – Nieleczony ból jest źródłem niepotrzebnego cierpienia, zarówno na poziomie ciała jak i cierpienia psychicznego. Nie można więc przyjmować pasywnej pozycji ofiary bólu, starając się go wytrzymać lub przetrzymać. To nie pomoże, a jedynie sprawi, że osoba cierpiąca będzie czuć gorzej z powodu zignorowania i opuszczenia siebie” – dodaje ekspertka.

Dlatego, jej zdaniem, tak ważne jest własne zaangażowanie, samoświadomość i samoobserwacja osoby cierpiącej z powodu bólu. Pomaga to również w przebiegu dobrej komunikacji z lekarzem i w efekcie otrzymaniu skutecznego leczenia przeciwbólowego.

Co warte podkreślenia, dobrze być przygotowanym do rozmowy z lekarzem, aby wspólnie móc ustalić terapię na miarę. Czasem możliwe jest, że potrzeba kilku przymiarek w celu dopasowania odpowiedniej formy terapii przeciwbólowej.

„W taki sposób m.in. pacjent może uzyskać poczucie, że ma swój udział w kontroli bólu, a nie, że ból kontroluje jego i panuje nad nim” – przekonuje Justyna Pronobis-Szczylik.

Ekspertka przypomina ponadto, że nasilony, nieleczony lęk a także depresja, zaburzenia snu, w istotny sposób zaburzają i pogarszają leczenie bólu. I wtedy z pomocą może przyjść połączenie leczenia farmakologicznego z psychoterapią. Najczęściej po włączeniu zalecanych przez lekarza leków przeciwdepresyjnych lub/i przeciw lękowych obserwuje się poprawę i skuteczną kontrolę bólu.

Ból rozwala codzienne funkcjonowanie

„U chorych z bólem przewlekłym pojawia się depresyjny nastrój, nadmierna drażliwość i zdenerwowanie. Depresyjny nastrój objawia się nie tylko smutkiem, lecz również, co zdarza się znacznie częściej, rozdrażnieniem i wybuchami gniewu. Powoduje to częste konflikty z rodziną czy przyjaciółmi, doprowadza do zmniejszenia aktywności społecznej, izolacji psychicznej, zamknięcia się w sobie. Myśli chorego koncentrują się na bólu i bezustannym szukaniu jego przyczyny. Chorzy w desperacji szukają pomocy u znachorów i bioenergoterapeutów. Nadużywanie leków zaś może prowadzić do zatruć i uzależnień, dodatkowo obniża aktywność fizyczną i niekorzystnie wpływa na procesy myślowe i psychikę chorego” – tłumaczy dr Błażucka.

Część chorych nie jest w stanie pracować zawodowo, znacznie zmniejszają się ich dochody, obniża się standard życia i pozycja w rodzinie. Pacjent z bólem przewlekłym znacznie częściej traci pracę z powodu stanu zdrowia w porównaniu z osobami niecierpiącymi z powodu bólu. Chorzy postrzegają swoją sytuację jako beznadziejną.
Ból przewlekły zwykle nie ma funkcji ochraniającej, pogarsza funkcjonowanie organizmu. Celem leczenia jest leczenie bólu jako choroby.

Gdy boli ostro
Ból ostry, który jest skutkiem uszkodzenia tkanek, informuje o patologicznym procesie i pełni pozytywną rolę ochronno/ostrzegawczą. Leczy się chorobę podstawową z jednoczesnym uśmierzaniem bólu.
Ból przewlekły jest chorobą samą w sobie, wymagającą wielokierunkowego postępowania terapeutycznego. Niewłaściwe leczenie bólu ostrego, ale też przewlekłego może prowadzić do chronifikacji, czyli przewlekania się i utrwalenia bólu. Właściwe zaś leczenie bólu wymaga specjalistycznej wiedzy. By uniknąć chronifikacji należy przestrzegać kilku zasad leczenia.  

„Dawki i rodzaje leków należy dobrać indywidualnie dla każdego chorego i co ważne – rodzaju/ów bólu. Należy utrzymywać stężenie terapeutyczne leków,  
Zmieniać lek na silniejszy, jeżeli słabszy przestaje być skuteczny.
Ze względu na różne patomechanizmy bólu należy kojarzyć leki o różnych mechanizmach działania. Bardzo ważne jest leczenie bólu w zależności od mechanizmu jego powstawania. Najkrócej mówiąc, w bólu neuropatycznym nieskuteczne są powszechnie stosowane i kojarzone z leczeniem bólu niesterydowe leki przeciwzapalne (NLPZ) oraz sterydy, ograniczoną skuteczność mają również opioidy. Podstawowymi lekami są leki przeciwdepresyjne z grupy SNRI i niektóre leki przeciwpadaczkowe. Leczenie bólu receptorowego i wybór odpowiedniego NLPZ  zależy natomiast od nasilenia stanu zapalnego oraz udziału >>bólu mechanicznego<<” – wyjaśnia dr Anna Błażucka.

Źródło informacji: PAP MediaRoom
Od 1 sierpnia zaczęło obowiązywać nowe rozporządzenie, nad którym właściwie nasze środowisko pracowało od 2018 roku, a więc 5 lat. To nie jest szybkie tempo uzyskania efektów. Ale w końcu weszły w życie standardy organizacyjne leczenia bólu na poziomie ambulatoryjnym. A zatem niezależnie od rodzaju wykonywanej specjalizacji, każdy lekarz w ambulatorium ma obowiązek wypełnienia konkretnej karty oceny natężenia bólu i związanych z nią szeregu pytań. To nie jest tylko kolejna kartka do wypełnienia, ta kartka może dać nam wymierne efekty zdrowotne. – podkreśla  dr n. med. Elwira Góraj, Konsultant Województwa Mazowieckiego ds. Medycyny Paliatywnej, Narodowy Instytut Onkologii, Oddział Medycyny Paliatywnej, SPS Szpital Zachodni w Grodzisku Mazowieckim, Poradnia Leczenia Bólu.

Czym jest ból i co oznacza dla naszego organizmu?

 
dr Elwira Góraj: Począwszy od dyskomfortu, bo ten ból może mieć różne wymiary i skończywszy na cierpieniu, każdy wpłynie na to, co jest dla nas w tej chwili ważne, czyli jakość życia. Każdy wymaga więc pochylenia się nad problemem i zwiększania wachlarzu naszych możliwości terapeutycznych, bo każdy ból będzie wymagał, to takie modne teraz określenie, leku szytego na miarę. Zgodnie z definicją ból to nieprzyjemne odczucie i fizyczne, i emocjonalne, związane z uszkodzeniem bądź czymś, co się uszkodzeniem wydaje, to jest bardzo istotne, bo ta definicja została zmieniona, uwzględniając po pierwsze możliwości występowania bólu psychogennego, a po drugie, ból może być wyrażony niewerbalnie, co po raz pierwszy daje ukłon w stronę innych osobników, nie tylko ludzi. Ból nie jest naszą wyłącznie przypadłością, ale wszystkie istoty żywe odczuwają ból. To jest ogromny postęp, jeśli chodzi o rozumienie zjawiska bólu.
 
Co zmieniło się w postrzeganiu, monitorowaniu i leczeniu bólu? Zarówno, jeśli chodzi o kadry medyczne jak i decydentów?
 
dr Elwira Góraj: Panie pielęgniarki, koledzy lekarze, tu się chyba najwięcej dzieje, ale też powiedziałabym, że to przebiega bardzo falowo. Już miałam taki okres w życiu, gdzie wydawało się, że zbieramy efekty naszych działań edukacyjnych, bo były one na ogromną skalę, przede wszystkim wystosowane do środowisk onkologicznych. I jakieś światełko w tunelu się pojawiało. To znaczy widzieliśmy przestrzeganie zaleceń i standardów. W tej chwili powiedziałabym, że jest odwrót, jakby młodsze pokolenie lekarzy, uwięzione w rozbudowującej się biurokracji medycznej, spycha na margines problem bólu bądź szuka w najbliższym otoczeniu specjalisty, który może od niego takiego pacjenta przejąć. Np. w naszej instytucji mają Nas, czyli poradnie leczenia bólu i jest to proste, ale nie w każdym szpitalu są takie możliwości i personel medyczny powinien być świadomy, co jest zapisane w ustawie o prawach pacjenta. Art. 20 mówi, że każda placówka, która świadczy procedury, również jest zobowiązana do zadania pytania o ból, prawidłowego jego leczenia i monitorowania. Jeżeli pojawia się nieskuteczność na drugiej, trzeciej wizycie, wtedy rzeczywiście mamy argument to odesłania pacjenta. Przede wszystkim do wystawienia skierowania do najbliższej poradni leczenia bólu bądź takiej, którą pacjent sobie wybiera. Jak określimy tą nieskuteczność? Określimy ją przede wszystkim w skali bólu od 0 do 10, gdzie 0 oznacza brak bólu, a 10 to najgorszy ból, jaki pacjent może sobie wyobrazić. Jeżeli ból utrzymuje się powyżej 4, bądź w skali werbalnej, pacjent określa go jako uciążliwy. Wtedy rzeczywiście powinniśmy się skonsultować ze specjalistą i zobaczyć, czy gdzieś nie popełniamy błędu diagnostycznego.
 
Jeśli chodzi o decydentów, czyli o dyrekcję szpitali, o ministerstwo, fundusz zdrowia, to tam się troszkę dzieje, bo chociażby od 1 sierpnia zaczęło obowiązywać nowe rozporządzenie, nad którym właściwie środowisko pracowało od 2018 roku, a więc 5 lat. To nie jest szybkie tempo uzyskania efektów. Ale w końcy weszły w życie standardy organizacyjne leczenia bólu na poziomie ambulatoryjnym. A zatem niezależnie od rodzaju wykonywanej specjalizacji, każdy lekarz w ambulatorium ma obowiązek wypełnienia konkretnej karty oceny natężenia bólu i związanych z nią szeregu pytań. Tych pytań nie ma aż tak wiele, żeby się przerażać, choć jak rozumiem, początki będą spotykały się z oporem, że to kolejna kartka do wypełnienia, ale ta kartka może dać nam efekty zdrowotne. Ponieważ pacjent, którego nic nie boli, jest pacjentem pogodniejszym, mniej grymaśnym, nie zgłaszającym przedziwnych problemów, nie mającym generalnie złego nastawienia do danego ośrodka i w ogóle do systemu służby zdrowia w Polsce. Stąd wydaje mi się, że to może nam tylko bardzo dobrze zaowocować. Dyrekcje powinny ustanowić komórki, które będą odpowiedzialne w danej placówce za kontrole wypełniania tych świadczeń bólowych, ponieważ sam fakt wprowadzenia do systemu karty oceny natężenia bólu nie powoduje, że ona będzie wypełniana z pewnym przemyśleniem. Czyli osoby, które przynajmniej raz na kwartał sprawdzają, czy notatki są w pewnej korelacji z zanotowanymi wartościami natężenia bólu, czy opisem bólu, są zgodne i rzeczywiście wiarygodne. Uważam, że wiele da nam takie poczucie istniejącej kontroli, która powoduje, że powinniśmy do problemu podejść bardzo poważnie, ponieważ my jako społeczeństwo, jeśli chodzi o leczenie bólu jesteśmy dosyć zaniedbani.
 
Jakie obecnie narzędzia mają lekarze, aby skutecznie leczyć ból? Czego jeszcze brakuje?
 
dr Elwira Góraj: Nie jestem dobrym przykładem, bo ja uważam, że pracuję w warunkach dosyć luksusowych, mam narzędzia, jakie chcę, a jeżeli nawet ich nie mam, to nie spotykamy się tu z jakąś istotną odmową i rzeczywiście te nowe leki do naszych pacjentów dochodzą, mamy aparaturę do wykonywania zabiegów interwencyjnych, czyli leczenia metodami zabiegowymi. Więc jest to absolutny komfort. Jedynym mankamentem jest brak kolejnych osób, które by się kształciły w tych kierunkach – jest nas za mało.
 
To rzeczywiście jest w tej chwili problemem nr 1. Jest nas za mało lekarzy zajmujących się profesjonalnie leczeniem bólu, a jeszcze mniej zajmujących się metodami interwencyjnymi. Bo w Polsce nas jest kilkuset, a na całym świecie ten kierunek leczenia doznaje ogromnego przyspieszenia, pomimo, że jak w każdej sprawie są osoby za i przeciw. Ci, którzy są przeciw metodom zabiegowym, uważają, że działają zbyt krótko w proporcji do ryzyka. My uważamy, że w dobrych rękach, to ryzyko jest zminimalizowane, a ponadto pamiętajmy, że cierpienie jest taką statystyką małych cyfr, bo w proporcji życia cóż, jest to miesiąc, natomiast w proporcji bólu, który dochodzi 10, to jest wieczność – i tak do tego trzeba podchodzić. Ja też, dlatego nie zgadzam się, nawet z wytycznymi różnych organizacji zajmujących się zdrowiem. Nie bólem, ale zdrowiem, które np. twierdzą, że zabiegi interwencyjne to już jest ostatni etap, kiedy nic nie działa. Nieprawda. Ponieważ w przypadku pacjentów onkologicznych mogą się tak zmieniać warunki anatomiczne, że ten zabieg nie będzie możliwy, ponieważ anatomia będzie odbiegała od prawidłowej, a są pewne punkty, których potrzebujemy, nawet używając technik obrazowych, czyli USG czy tomografii komputerowej. I uważamy, że powinny być włączane równoważnie, a to pacjent powinien decydować, jakiej metody oczekuje. Wybierać, bo są tacy, którzy kochają łykanie tabletek, a są tacy, którzy oddadzą wszystko, żeby tylko ich nie łykać i żeby móc po prostu zapomnieć o leczeniu. Pamiętajmy również, że jest ogromna grupa chorych tzw. ozdrowieńców, a więc ból jest jedynie konsekwencją przebytej choroby. Tutaj wspominam o naszych pacjentach onkologicznych i jeżeli zabierzemy jeszcze ten ostatni element – ból, to mogą czuć się naprawdę, komfortowo, ponieważ ból może zawsze u nich wywoływać, lęk nawrotu choroby i powinniśmy robić wszystko, żeby ten element również zlikwidować.
 
Na czym polega leczenie zabiegowe bólu?
 
dr Elwira Góraj: W leczeniu zabiegowym też mamy drabinę analgetyczną, od prostych blokad, gdzie wystarczy strzykawka, igła i dobra znajomość anatomii. Oczywiście, używamy już w tej chwili stymulatorów, nerwów, tak, żeby wiedzieć, że jesteśmy w pobliżu nerwu, który chcemy albo zablokować, albo podać środek sterydowy, żeby zmniejszyć stan zapalny, żeby zmniejszyć pośrednio również ból. Później mamy różnego rodzaju neurolizy, chodzi tu głównie o tzw. układ współczulny, o którym przeciętny człowiek w ogóle nie myśli, ale zawiaduje on wieloma procesami. Zawiaduje również niektórymi rodzajami bólu, które są właśnie aktywowane przez układ współczulny. Tu mamy takie możliwości jak neuroliza splotu trzewnego, takim absolutnie klasycznym przykładem jest ból w nowotworach trzustki bądź przewlekłych zapaleniach trzustki. Tu potrzebujemy sprzętu i obrazowania albo metodą ultrasonografii albo metodą tomografii komputerowej czy radiologiczną, a więc potrzebujemy dobrze wyposażonego gabinetu zabiegowego czy ewentualnie sali zabiegowej szpitalnej. Obecnie najczęściej to są sale zabiegowe zakładów, radiologii, żeby uwolnić sale operacyjne dla potrzeb chirurgii, bo zawsze jest tutaj ogromny tłok i kolejka.
 
Mamy duże perspektywy, natomiast właściwie dopiero pracujemy nad opracowaniem pewnych standardów organizacyjnych leczenia. Do znieczulenia kanałowego, do tej pory zakładane cewniki zewnątrzoponowe najczęściej są znane jako forma znieczulania, porodu, ale mniej się wie o tym, że stosowanie różnych substancji dokanałowo bardzo skutecznie leczy ból. Nie tylko są to opioidy, ale również substancje pomocnicze, które pozwalają nie zwiększać tak szybko dawek opioidów. W tej chwili Polska dołączyła do krajów, które mają również zarejestrowany lek o nazwie Zykonotyd. To jest toksyna pewnego rodzaju ślimaka i szalenie skutecznie leczy ból, który jest oporny na leczenie farmakologiczne. Natomiast zajmujemy się obecnie opracowaniem techniki podawania, czy to będą cewniki. Walczymy o refundację wszczepialnych pomp, które w tej chwili w Polsce są tylko do podawania baklofenów. Także dużo mamy jeszcze formalnych rzeczy do załatwienia i pokazania, że te metody też się będą przekładały na wartości ekonomiczne, bo to jest najłatwiejszy język porozumienia. Jeżeli zsumujemy pewną część tzw. terapii nieudanej kontra droższa, nowocześniejsza, terapia udana i sprawdzamy, jak to wygląda z perspektywy ekonomicznej.
 
Od kilku lat w Polsce dostępne jest też leczenie medycznymi konopiami? Jakie jest ich zastawanie?
 
dr Elwira Góraj: Oczywiście, jesteśmy za stosowaniem konopi w leczeniu bólu, ale również w tzw. leczeniu wspomagającym, szczególnie w onkologii. Choć czasami te efekty bywają krótkotrwałe. Natomiast rynek konopi nie daje się dokładnie kontrolować. To jest troszkę jak z lekami OTC i nie miejmy złudzeń, że nam się ten rynek uda kontrolować. To jest cały problem. Zdajemy sobie sprawę, że część preparatów będzie stosowana rekreacyjnie, podobnie zresztą jak część silnych opioidów recepturowych. Tutaj mowa krytycznie o tzw. receptomatach, lecz to nie jest w mojej gestii. Cieszę się, że nie muszę się tym zajmować. To temat trudny.
 
Natomiast musimy mieć świadomość, że kannabinoidy nie są tylko monoterapią, ale mogą być elementem rozbudowanej terapii bólu, a mechanizm i działanie kannabinoidów zależy od ich składów. Kannabinoidy są roślinami trudnymi, ponieważ są szalenie wrażliwe na ciepło i na zanieczyszczenia środowiska, szczególnie na metale ciężkie, które bardzo łatwo wchłaniają. Dlatego przestrzegam pacjentów przed sięganiem po tańsze preparaty z dziwnych źródeł, bo może być z tego więcej problemów zdrowotnych niż korzyści. Podobnie jest z przechowywaniem. Jeżeli gdzieś w jakimś sklepiku leży preparat na wystawie, to dobrze, jeśli stoi tylko tam. Natomiast taki preparat praktycznie nie może być sprzedawany, bo właściwie ulega dezaktywacji pod wpływem temperatury. Zauważmy, że wszystkie opakowania są ciemne.
 
Ja bym w tej chwili przede wszystkim obawiała się tego, że pacjenci rozpoczną na własną rękę leczenie, bo ktoś powiedział albo ktoś przeczytał, ponieważ preparaty recepturowe są jeszcze wciąż dość drogie. Mamy w tej chwili możliwość stosowania suszu bądź ekstraktów lub też spreju doustnego. Ale to są terapie, o cenie sięgającej kilkuset złotych i dla części pacjentów niedostępne. Dlatego obawiam się, że z tej przyczyny będą sięgać po tzw. rynek wolny.
 
Natomiast pojawia się coraz więcej poradni, które rzeczywiście mają solidną wiedzę na temat różnych substancji, a przede wszystkim kombinacji tych 2 podstawowych, czyli CBD i THC. Wiedzą jak skomponować proporcje, żeby dla danego pacjenta, preparat był najbardziej skuteczny. Jako konsultantka wojewódzka też podpisuję czasami prośby o import docelowy preparatu, którego nie ma w danym momencie w Polsce, bądź nie jest sprowadzany, kiedy dla danego pacjenta mamy mocne dowody, że właśnie taka kombinacja terpenów czy innych składników zadziała. Jestem za i cieszę się, że teraz więcej kolegów ma dużą wiedzę na ten temat. Pojawiają się już nasze publikacje, natomiast musimy być czujni i dobrze to kontrolować.
 
Jak wygląda w Polsce dostęp do terapii medycznymi konopiami? Czy pacjenci mają zachowaną ciągłość leczenia?
 
dr Elwira Góraj: Jest to problem i na dzisiejszą chwilę nie możemy powiedzieć w 100% tak, bo nawet jeżeli intencje producenta są bardzo dobre, to właśnie te wszystkie czynniki, o których mówiłam, transport, warunki transportu oraz warunki przechowywania mogą spowodować, że proporcje się zachwieją. Dlatego ekstrakty i formy już przetworzone są bardziej wiarygodne i lepiej trzymają proporcje. Natomiast myślę, że do tego będziemy powoli dochodzić. Bo o ile susz jest bardzo dobrze działający, to po pierwsze ma dość krótki okres ważności. Właśnie z tego powodu, że mógłby utracić swoją siłę działania. Po drugie, nie każdy pacjent tę formę waporyzacji będzie akceptował. Przeciwnicy palenia w ogóle nie będą skłonni podjąć nawet próby. Innych, będzie drażnił zapach rozchodzący się wokół. To jest dylemat, jeżeli stosujemy kannabinoidy w szpitalu, właściwie, gdzie znaleźć pomieszczenia, w których można by dokonywać waporyzacji tak, żeby inni pacjenci się nie skarżyli, jeśli ten zapach im przeszkadza.

Jest dużo kwestii, które musimy rozwiązać, natomiast ja głęboko jestem przekonana, że jeżeli kannabinoid był stosowany niewłaściwie, to nie uzyskamy efektu terapeutycznego, jeśli o efekt terapeutyczny.  Pacjent i tak wróci do lekarza. Opioidu nie da się zastąpić kannabinoidem, da się je poprowadzić równolegle bądź właśnie zmniejszyć dawkę opioidu dzięki stosowaniu kannabinoidu jednocześnie. Zatem one się nawzajem nie zastąpią, one się będą uzupełniały.
 
Co ważne jest w prawidłowym prowadzeniu leczenia przeciwbólowego pacjenta?
 
dr Elwira Góraj: Czytajmy zalecenia, czytajmy standardy, nawet jak się wydają nudne albo trudne, bo dają nam ogromne poczucie niepopełniania błędu terapeutycznego, co w dzisiejszych czasach jest szalenie ważne, szczególnie z punktu widzenia pacjenta, któremu chcemy pomóc. Do tego nie mam żadnych wątpliwości co do intencji kolegów, ale też musimy pilnować siebie – środowisko lekarskie, ponieważ jesteśmy bardzo podsumowywani i bardzo surowo oceniani przez środowisko opiniotwórcze, przez media. Zalecenia lekarskie dają nam pewność, że zrobiliśmy wszystko, przeprowadziliśmy pewien algorytm postępowania, co było na miarę naszych możliwości.

źródło: Medicalpress

Z okazji obchodzonego niedawno Światowego Dnia Walki z Bólem, o tym czym jest ból, dlaczego nie można go bagatelizować oraz ja go skutecznie leczyć, rozmawialiśmy z dr Michałem Graczykiem, specjalistą medycyny paliatywnej i leczenia bólu, konsultantem województwa kujawsko-pomorskiego ds. medycyny paliatywnej, z Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK w Bydgoszczy.

Obejrzyj cały wywiad:

Ból nadal bywa bagatelizowany przez pacjentów i lekarzy, często słyszy się, że “musi boleć”.
Czym właściwie jest ból i jakie mogą być jego konsekwencje? Czy można go skutecznie leczyć?

Dr Michał Graczyk:  Ból, z samej definicji, jest to nieprzyjemne odczucie, nieprawidłowe odbieranie bodźców czuciowo i emocjonalnie, które związane może być z uszkodzeniem tkanek lub odbierane jako takie. Oczywiście po zdiagnozowaniu na jaki typ bólu cierpi pacjent, przy czym nie jest to zwykle izolowany ból jednego typu, tylko najczęściej ból mieszany – musimy uszyć leczenie na miarę. Ważna jest duża indywidualizacja leczenia bólu, aby dokładnie dopasować leki do pacjenta, a nie odwrotnie.

Istotne jest to żebyśmy pamiętali, że ból jest piątym parametrem życiowym, który należy oceniać i na pewno robi się to w klinice medycyny ratunkowej czy na tzw. SOR-ach w ramach triażu, ale na każdym spotkaniu z pacjentem, kiedy zaczyna on mówić o dolegliwościach bólowych, powinniśmy po prostu dokładnie zebrać wywiad. Teraz mamy nawet taki obowiązek do leczenia bólu, a pacjent ma po prostu zwyczajnie prawo do tego. Powinniśmy tego prawo przestrzegać. Najistotniejsze jest to, żeby każdy członek zespołu terapeutycznego, niezależnie, czy to jest lekarz, pielęgniarka, fizjoterapeuta, psycholog, jeśli zauważa cierpienie u pacjenta (szeroko pojęte – ból to nie tylko fizyczny aspekt), próbował coś z tym zrobić.

Szczególnie chcielibyśmy zwrócić uwagę na sytuację pacjentów onkologicznych i paliatywnych, dla których uśmierzanie bólu i innych dolegliwości, powodujących cierpienie, jest nie tylko prawem, lecz koniecznością. Jak można im pomóc?

Dr Michał Graczyk: Ból w tej grupie chorych jest powszechny. Szacuje się, że ok. 50% pacjentów cierpi z powodu bólu, może być to ponad 200 000 osób rocznie w Polsce. Czy ten ból jest nam do czegoś potrzebny? Parafrazując, czy cierpienie uszlachetnia? Ja uważam, że cierpienie nie uszlachetnia i jakkolwiek ono by było wyrażone. Należy przeciwdziałać temu, co się dzieje u pacjentów, którzy zmagają się z chorobą nowotworową. Ból bardzo często jest jednym z podstawowych objawów, często jest to objaw, od którego zaczyna się diagnostyka onkologiczna. Może on dotyczyć 80% tej grupy chorych.

Typem bólu, który jest bardzo trudny do leczenia, jest ból neuropatyczny, który jest spowodowany uszkodzeniem centralnego i lub obwodowego układu nerwowego. I w populacji ogólnej występuje on u 1% osób. Tymczasem wśród pacjentów, którzy zgłaszają się do poradni leczenia bólu lub poradni medycyny paliatywnej to już 20%, głównie wśród chorych onkologicznie. A myśląc o pacjencie z rzeczywiście zaawansowanym nowotworem, szacuje się, że nawet co drugi pacjent cierpi na ten trudny do leczenia ból.

Jak więc sobie zatem radzimy? Potrafimy uśmierzyć ból. Nawet w 94-96%, biorąc pod uwagę farmakologiczne i inwazyjne metody leczenia, psychoterapię, także rehabilitację. Można więc powiedzieć, że jeżeli z rozsądkiem do tego podchodzimy i oczywiście mamy odpowiednią wiedzę, jesteśmy w stanie prawie każdemu pacjentowi pomóc.

Czyli ból można leczyć skutecznie. A jak to wygląda w praktyce?

Dr Michał Graczyk: Szacunkowe badania, jak jest ból leczony w Polsce, nie wypadły tak znakomicie, ponieważ pomimo że mamy doświadczonych ekspertów, mamy ośrodki leczenia bólu, to dostęp jest różny. W mniejszych miejscowościach może się okazać, że nie ma takich możliwości, jakie mamy w dużych miastach, ośrodkach akademickich, tam, gdzie są dostępni różni specjaliści. Szacuje się, że prawidłowo leczonych pacjentów z powodu bólów w Polsce jest ok. 30%, może troszkę więcej, czyli jednak jest duża luka do wypełnienia. Wszystkie standardy, wszystkie wytyczne polskich towarzystw naukowych, w tym polskiego Towarzystwa Badania Bólu, zdecydowanie poprawiły sytuację. Dostępność do tej wiedzy i możliwości korzystania z niej w codziennej praktyce są, może z nich skorzystać każdy lekarz, jeżeli tylko będzie chciał. Musimy pamiętać, że wchodzą nowe metody leczenia, pojawiają się nowe cząsteczki, czyli nowe leki, np. od 5 lat mamy dostępne kannabinoidy, które też mogą służyć do leczenia bólu, ale nie wszyscy po nie sięgają. Nie wszyscy tę wiedzę i możliwości wykorzystują. Jak patrzymy na medycynę paliatywną w Polsce w porównaniu z krajami europejskimi, to my najczęściej jesteśmy gdzieś pomiędzy trzecim a piątym miejscem w Europie, czyli jest bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o ilość ośrodków i specjalistów, mamy oddzielną specjalizację dla lekarzy, dla pielęgniarek, ale ta waga polskiego sukcesu się zmniejsza jak wyjeżdżamy poza duże ośrodki, poza miasta, w których są hospicja, domowe, oddziały stacjonarne. Mamy białe plamy na mapie Polski.

Od 2017 roku w Polsce klinicyści i pacjenci mają dostęp także do terapii konopiami medycznymi. Jakie jest jej zastosowanie w leczeniu bólu w onkologii i medycynie paliatywnej? Czy to leczenie jest bezpieczne i skuteczne?

Dr Michał Graczyk: Czy jest to leczenie bezpieczne, dostępne i potrzebne – powiedziałbym 3 razy tak. Konopie medyczne czyli tzw. marihuana medyczna – to są pojęcia powszechnie stosowane przez lekarzy i pacjentów, mają one wymiar medyczny.

Rynek konopii medycznych rozwija się dynamicznie, co oceniam pozytywnie. Coraz więcej firm wchodzi na rynek, mamy coraz więcej dostępnych preparatów, te preparaty nie są już tylko w postaci suszy, ale też ekstraktów. Niektóre apteki w Polsce potrafią zrobić preparat na zamówienie (na podstawie recepty). Musimy jednak sobie zdawać sprawę, że rośnie też w Polsce, niestety, zużycie kannabinoidów przez osoby, które wykorzystują je do celów niemedycznych, czyli rekreacyjnych, głównie za sprawą receptomatów. Liczmy, że będzie to uszczelnione i nie będziemy mieli takich sytuacji.

My korzystamy z kannabinoidów z powodów medycznych. Czyli oceniamy wskazania danego pacjenta, dajemy odpowiednie dawki, czyli wg maksymy angielskiej „start low, go slow”, czyli zacząć od małych dawek i potem je stopniowo zwiększać. Praktycznie, nie obserwujemy wówczas poważnych objawów niepożądanych, a te pojawiające się są przewidywalne i najczęściej akceptowalne przez chorych. Rzadko się zdarza, że terapię trzeba było przerwać z uwagi na nasilone objawy niepożądane.

Czy terapia jest bezpieczna? Jeżeli popatrzymy na różne leki przeciwbólowe, chociaż porównamy sobie to leczenie z opioidami, gdzie zwiększenie dawki, przedawkowanie, nawet omyłkowe, może być dla pacjenta katastrofalne w skutkach, łącznie ze zgonem, to w przypadku kannabinoidów, receptorów kannabinoidowych praktycznie nie ma w rdzeniu przedłużonym, więc przy zwiększeniu dawki, nie ma ryzyka, zatrzymania oddechu, zaburzeń krążenia. Oczywiście jest szereg ograniczeń w ich stosowaniu. Występują bezpośrednie i warunkowe przeciwwskazania, kiedy możemy pacjentowi podać kannabinoidy, ale o tym decyduje każdy lekarz indywidualnie. Chodzi tutaj m.in. o zaburzenia rytmu serca. Zwłaszcza THC, będzie powodowało przyspieszenie tego rytmu. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę czy pacjent ma w wywiadzie choroby psychiatryczne, zwłaszcza schizofrenię czy chorobę dwubiegunową, jak również czy pacjent ma astmę. Jeżeli kannabinoidy będą przyjmowane poprzez waporyzację, to pytanie czy pacjent będzie chciał palić. Sam wiek pacjenta nie jest ograniczeniem. Najstarsza moja pacjentka miała 97 lat. Ograniczenia są związane raczej z funkcjonowaniem tych chorych. Natomiast jeżeli chodzi o młodych pacjentów, to układ nerwowy całkowicie jest wykształcony do 26 roku i możemy śmiało mówić wówczas o włączeniu takiego leczenia.

Jak wygląda obecnie realny dostęp do terapii konopiami medycznymi w Polsce? I jaka jest specyfika tej terapii w porównaniu do tradycyjnej farmakoterapii?
Dr Michał Graczyk: Teraz jest zdecydowanie lepiej, niż było jeszcze pół roku wcześniej. Dostępność leków na polskim rynku we wszystkich obszarach była zaburzona. Rzeczywiście przejściowo pojawiają się problemy z dostępnością suszu, czyli jeżeli zapisałem pacjentowi specyficzny rodzaj suszu, konkretną odmianę i zawartość THC, to potem się okazywało, że preparatu po prostu nie było na polskim rynku, w całej Polsce. Dostawy stają się jednak bardziej regularne, a poza tym mamy więcej produktów. Więc jeżeli brakuje 1 rodzaju suszu, możemy próbować wybrać podobny. Oczywiście nigdy nie jest to ten sam susz, ponieważ jak myślimy o suszu w ogóle, jak myślimy o ekstraktach, to mówimy najczęściej o zawartości THV i CBD. Tymczasem każdy susz, każdy nawet typ odmiany, różni się składem także dodatkowych składników, które nazywamy terpenami. One też mają działanie kliniczne, czyli po pierwsze mamy np. sativę, która jest bardziej aktywizująca, pomaga w koncentracji, ona jest dobra do stosowania w ciągu dnia, pomaga na zespoły antymotywacyjne. Natomiast indica powoduje senność, rozluźnienie mięśni. Oczywiście, każda z tych odmian ma działanie przeciwbólowe i trzeba dobrać odpowiedni preparat do danego pacjenta. A dodatkowo jeszcze zwrócić uwagę, jakie ma terpeny, ponieważ jednym z terpenów jest mircen. Przykładowo, jeśli mamy odmianę sativa, która jest aktywizująca, ale ma duży skład procentowy mircenu to nie dosyć, że będzie mogła powodować sedację, czyli takie trochę uśpienie, senność u pacjenta, ponadto musimy pamiętać, że mircen wzmacnia także działanie THC.

Warto podkreślić, że najczęściej dokładamy kannabinoid do dostosowanych leków przeciwbólowych, nie jest to leczenie pierwszego wyboru. Opierając się na rekomendacjach światowych, zwłaszcza kanadyjskich i izraelskich (mają oni wieloletnie doświadczenie w tej terapii), zaleca się, żeby leczenie było liniowe. Jeżeli leki, nie działają w pierwszej linii, w drugiej lub w trzeciej, to wtedy możemy rozważać kannabinoidy, najczęściej nie jest to monoterapia, czyli stosowanie samych kannabinoidów, tylko dołączamy je do stosowanych terapii. Kannabinoidy wzmacniają działanie typowych leków przeciwbólowych, więc zawsze warto je rozważyć, zwłaszcza kiedy mamy trudne do leczenia zespoły bólowe, które nie reagują na typową farmakoterapię.

Trzeba pamiętać, że przewlekły ból, czyli taki który twa dłużej niż 3 miesiące lub dłużej niż proces gojenia się tkanek, nie jest nam do niczego potrzebny, powoduje obniżenie nastroju, obniżenie jakości życia, może pojawić się depresja. Każdy z tych czynników, które wymieniłem, czyli bezsenność, lęk i depresja, nasilają ból. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ kannabinoidy, mogą na każdy z tych elementów zadziałać w sposób, w którym oczekujemy, na bezsenność działają konopie bogate w CBD, na silny ból działają właśnie konopie bogate w THC. Przy depresji możemy włączyć preparaty bogate w CBD albo małe dawki THC, ponieważ małe dawki THC działają przeciwlękowo. Natomiast musimy pamiętać, że wyższe dawki THC mogą spowodować nasilenie się lęku albo nawet pojawiające się napadów paniki. Jeżeli lekarz nie jest przygotowany do takiej terapii i nie wyedukuje swojego pacjenta, to będzie pacjent mógł spotkać się z czymś, co nazywamy „back tripem”. Czyli będzie miał przyspieszoną akcję serca, pojawi się u niego lęk, rozluźnią się mięśnie, jak będzie wstawał, to będzie takie uczucie, że gorzej mu się chodzi i on się po prostu tego przestraszy i już nigdy do tej terapii nie wróci. Pacjentowi trzeba powiedzieć, po co dajemy dany preparat, jakie będą przewidywane odczuwalne przez niego skutki. Niektóre są celowane, więc wtedy będzie odczuwał spokój zarówno pacjent, jak i terapeuta.

Bardzo często jest tak, że to rodzina wychodzi z taką inicjatywą, z pytaniem o możliwość rozważenia, medycznych konopii w prowadzonej terapii. Często to osoby młode, które śledzą doniesienia, zadają takie pytania. Musimy sobie zdawać sprawę, że nie ma teraz już takiej medycyny jak kiedyś, że pacjent przychodził do lekarza i lekarz decydował o każdym kroku i terapii (model paternalistyczny). Teraz pacjent jest partnerem lekarza, jest jednostką autonomiczną, która ma prawo decydować o swoim leczeniu i często jest tak, że pacjent przychodzi z pewną propozycją, jest bardzo dobrze przygotowany, jest oczytany i tu bym powiedział także w literaturze fachowej  – przychodzi z propozycją i nie należy uciekać od rozmowy, gniewać się na pacjenta, nie należy się też wstydzić, że np. nie wiemy czegoś na dany temat, bo przecież nie jesteśmy w stanie znać każdej choroby i wszystkich leków, które są dostępne na rynku, ale próbujmy rozmawiać. Jak przychodzi do mnie pacjent z chorobą, której nie znam, albo uczyłem się o niej na studiach i przez całą moją praktykę zawodową się z nią nie spotkałem, to mówię do pacjenta, żeby opowiedział mi o swojej chorobie, bo przecież on jest specjalistą od niej. Strach ma wielkie oczy – trzeba się otwierać się na naszych chorych i słuchać ich sugestii, bo często okazują się słuszne.

Jakie są czynniki sukcesu terapii bólu z zastosowaniem konopii medycznych?
 
Dr Michał Graczyk: Najważniejsze chyba jest jednak nastawienie do terapii zarówno samego pacjenta, jak i terapeuty, jeżeli ja będę mówić o terapii w sposób właściwy, nie mówię optymistyczny, bo to nie chodzi o to, żeby zachwalać jakąś terapię pacjentowi, ale jeśli uważam, że u danego pacjenta dana terapia ma sens i się uda, jeżeli pacjent będzie pozytywnie nastawiony, to tu już jest pierwszy krok do sukcesu. Włączenie preparatów bogatych w THC czy CBD może powodować, że wpłyniemy na efekt innych leków. Co to oznacza? Że np. w przypadku morfiny, oksykodonu, buprenorfiny czy metadonu, zwiększy się siła działania tych leków. Po prostu to wynika z metabolizmu, może także wpływać na zmniejszenie efektu innych leków, może wpływać na leki przeciwkrzepliwe, które pacjent bierze. U pacjentów, którzy np. boją się euforyzacji albo mieli już kontakt z konopiami, chodzi o te bogate w THC, można z wyprzedzeniem zastosować CBD, w przypadku właśnie leczenia bólu, które zniesie ten efekt. CBD ma także działanie silne, przeciwzapalne, co może wspomóc w niektórych typach bólu i oczywiście samo CBD działa również przeciwbólowo. Dzięki temu więc, jeżeli z wyprzedzeniem o tym pomyślimy, albo jeśli pojawią się takie objawy o pacjenta i dołączymy CBD, to możemy zrównoważyć to, co jest dla pacjenta nieprzyjemne. Uniknąć także wspomnianego mechanizmu „back trip”. Poza tym na polskim rynku mamy preparaty tzw. hybrydy, gdzie mamy połączenie THC i CBD, mniej więcej równych wartościach 8 na 8, czy 8 na 7 procent. Można obecnie terapię uszyć na miarę.

Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą objawy niepożądane u pacjenta? Te przewidywalne, o których już wcześniej mówiłem, myślę, że tak, natomiast nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy konkretny preparat, który zaleciliśmy choremu, będzie dostępny w aptece za każdym razem, kiedy będę chciał kontynuować to leczenie i wypiszę receptę. Tego nie jesteśmy w stanie zagwarantować. Trzeba pamiętać, że zmiana jednego suszu na inny, zawsze wiąże się z tym, że tam są inne terpeny. Jest to wówczas inny preparat, to jest tak, jakbyśmy zamienili np. morfinę z oksykodonem, są to silne analgetyki opioidowe ale działają inaczej. Zawsze zwracajmy uwagę na to, że jeżeli pacjentowi jest dobrze na danym leku, który stosujemy, to nie powinniśmy go zmieniać. Natomiast zawsze możemy jeszcze szukać poprawy, razem z pacjentem ustalać czy wypróbować np. inny susz lub odmianę. Jeżeli mówimy o waporyzacji (waporyzator to taki atestowany produkt, który ma możliwość regulacji temperatury), to temperatury, które nas interesują, są w obszarze 160 do 200 stopni. Ważne, aby nie przekraczać 200 stopni, bo będą się uwalniały inne terpeny, które mogą dać zupełnie inne odczucia. W procesie waporyzacji susz wkładamy do odpowiedniego urządzenia i podgrzewamy do temperatury, która powoduje wrzenie danej substancji, czyli w pewnych temperaturach z suszu uwalniają się konkretne zawarte w nim substancje, czyli to, co jest najcenniejszego, w tym leku stworzonym z natury.

Jak Pana zdaniem poprawić opiekę nad pacjentem cierpiącym z powodu bólu w Polsce?
Dr Michał Graczyk: Musimy przede wszystkim zauważyć te problemy. Czyli jeżeli pacjent idzie do lekarza w zupełnie innej sprawie, ale zgłasza dolegliwości bólowe, które prawdopodobnie są wtórne, do innej choroby, np. onkologicznej, czy po leczeniu chirurgicznym, radykalnym, to pacjent powinien mieć wdrożone leczenie bólu od razu. Nie ma na co czekać, ponieważ ból nie leczony powoduje szereg negatywnych zjawisk, o których mówiłem, w tym lęk, depresję, bezsenność, to wszystko się w tym pacjencie kumuluje, a możemy tą kaskadę nieprzyjemnych doznań przerwać w odpowiednim momencie.

Myślę, że powinniśmy po pierwsze słuchać się wzajemnie i szanować, zarówno, jeżeli mówimy o naszych spotkaniach z pacjentami, ale także w naszych koleżeńskich relacjach. Pamiętajmy, do czego zostaliśmy powołani, że przychodzimy do pracy właśnie dla pacjentów. I na nich powinniśmy skupiać swoją uwagę, ale także powinniśmy pamiętać o edukacji podyplomowej, czyli dostaliśmy już dyplom, mamy specjalizację, ale edukujemy się także w podstawowych zakresach. Uważam, że ból jest właśnie jednym z podstawowych zakresów. Ja nie lubię, jak mnie boli i nie chciałbym, żeby moi bliscy cierpieli. Jak uczę studentów, to zawsze mówię, że jeżeli sami nie będą potrafili sobie z tym poradzić, to żeby wiedzieli kogo zapytać, gdzie pacjenta wysłać, żeby jak najbardziej skrócić tę drogę. Ponieważ mamy tak w Polsce, że nawet rozpoznanie bólu neuropatycznego stanowi niejednokrotnie problem i jest rozpoznawane przy trzeciej, piątej wizycie lekarskiej. To jest trochę długo.
Życzyłbym sobie, żebyśmy po prostu mogli się spotykać na zjazdach naszych lekarskich i mówić o naszych sukcesach, tak, żebyśmy mówili, co się udało zmienić. Co się udało poprawić drobnymi krokami, żebyśmy potem widzieli tę pełnię sukcesu. Zamiast narzekać, mówić, co jest źle. Szukajmy tych pozytywnych aspektów, a na pewno będzie nam łatwiej samym i docenią to nasi odbiorcy, czyli pacjenci, a z okazji Światowego Dnia Walki z Bólem, życzę życia bez bólu. Jest takie powiedzenie, że jak nie boli, to nie żyjesz, ale trudno jest żyć!

źródło: Medicalpress

Wprowadzony w tym roku standard leczenia bólu dotyczy nawet 27 proc.[1] chorych w Polsce. Od sierpnia br. podmioty lecznicze mają obowiązek mierzyć poziom natężenia bólu oraz wprowadzać jego odpowiednie leczenie. Jednocześnie eksperci podkreślają, że konieczne jest zapewnienie lekarzom skutecznych narzędzi, które ułatwią precyzyjną diagnozę. Coraz częściej mówi się o tym, że ból powinien być leczony multimodalnie – z uwzględnieniem szerokiego wachlarza metod terapeutycznych, którego farmakoterapia nie jest jedynym, ale istotnym elementem.
Nowe przepisy szansą dla pacjentów
Zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób ICD-11, ból przewlekły został uznany za odrębną jednostkę chorobową. Tym samym przestaje być traktowany wyłącznie jako objaw a definiowany jest teraz jako choroba. Specjaliści są zgodni, że długotrwały ból znacząco pogarsza jakość życia pacjenta i jego codzienne funkcjonowanie. Wraz z nowymi przepisami i usystematyzowaną strategią postępowania w leczeniu bólu, lekarze zostali zobligowani do diagnozowania bólu i wdrażania leczenia. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że nowe regulacje dotyczą aż 27 proc. Polaków, którzy cierpią z powodu przewlekłych dolegliwości bólowych.

Rozporządzenie Ministra ujednolica metody monitorowania bólu. Ustawodawca wypracował karty ze skalą numeryczną (NRS), które pozwalają na zapisanie aktualnego natężenia bólu doświadczanego przez pacjenta, a także umożliwiają wyznaczenie jego średniego poziomu w ostatnim tygodniu przed wizytą w gabinecie. Jeśli pacjent ma trudność z określeniem natężenia swojego bólu za pomocą skali numerycznej, lekarz może posłużyć się skalą obrazkową (FPS), słowną (VRS), czy też wzrokowo-analogową (VAS).

W karcie monitorowania bólu poza skalą oceny dolegliwości znajdują się również pytania dotyczące oceny pacjenta, jak ból wpływa na jego sen, codzienny nastrój i funkcjonowanie oraz efektywność zawodową. Według doniesień naukowych[2], m. in. zła jakość snu skutkuje zwiększoną wrażliwością na ból. Jednocześnie silne natężenie bólu prowadzi do problemów z zasypianiem. Tworzy to błędne koło, które można przerwać dzięki odpowiednio wdrożonej terapii, w tym wsparcia farmakologicznego.

– Dzięki rozporządzeniu ministerialnemu środowisko medyczne wkracza w zupełnie nowy etap terapii bólu w naszym kraju. Na tę zmianę od lat czekały tysiące polskich pacjentów borykających się na co dzień ze skutkami przewlekłych dolegliwości bólowych – podkreśla Agata Glińska, Product Manager STADA Poland.

Farmakoterapia w leczeniu bólu
Istotnym elementem terapii bólu jest m. in. dobranie odpowiednich leków. Przy ich wyborze lekarze powinni kierować się przyczyną i poziomem natężenia bólu, wiekiem pacjenta oraz występowaniem chorób współistniejących. Drabina analgetyczna – schemat, według którego włączane są leki przeciwbólowe, dzieli je na trzy podstawowe grupy: I – NLPZN i paracetamol, II – słabe leki opioidowe, III – silne leki opioidowe. Opioidy stosowane pod kontrolą lekarza i zgodnie z jego zaleceniami stanowią istotny element terapii chronicznego bólu. Jest to szansa dla wielu chorych na normalne codzienne funkcjonowanie. Bólu w wielu przypadkach nie udaje się zniwelować całkowicie, ale regularne przyjmowanie odpowiednio dobranych leków przyczynia się do poprawy jakości życia.

Wpływ bólu na organizm człowieka
Choć problem bólu jest kluczowy dla jakości życia każdego z nas, bardzo wielu chorych nie jest świadomych, jak długotrwałe dolegliwości mogą wpływać na organizm człowieka.  Badania pokazują[3], że nieleczony ból może prowadzić do zaburzeń czynności ruchowych, szybszego starzenia się mózgu i zmniejszenia objętości istoty szarej odpowiadającej m.in. za odbieranie informacji ze świata zewnętrznego. Zbyt mało mówi się również o konsekwencjach psychologicznych doświadczenia przewlekłego bólu w tym: zaburzeniach poznawczych, problemów z koncentracją, zaburzeniach lękowych, depresji, czy zwiększonym ryzyku popełnienia samobójstwa.

Multimodalne podejście do leczenia bólu
Wraz z postępem medycyny i rozwojem terapii bólowych na świecie, specjaliści coraz częściej podkreślają konieczność kompleksowego podejścia do zagadnienia leczenia bólu. Opisane w literaturze metody wskazują, że rekomendowaną dziś ścieżką postępowania jest tzw. metoda multimodalna, która zakłada przede wszystkim holistyczne podejście – uzupełnienie farmakoterapii innymi możliwościami terapeutycznymi.

W 2019 roku Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych opublikował szczegółowy raport[4] omawiający najlepsze sposoby radzenia sobie z bólem. Analiza podkreśla, że poza diagnozą samego bólu należy zwrócić uwagę także na nawyki osoby chorej, w tym: higienę snu, sposób odżywiania, stosowane używki oraz aktywność fizyczną.

Ważnym, choć czasem niedocenianym przez pacjentów i lekarzy elementem uzupełniającym proces leczenia bólu może być psychoterapia. Chroniczny ból powoduje u cierpiących szereg trudnych emocji i poczucie braku kontroli nad obezwładniającą ich chorobą. Praca z trudnymi emocjami związanymi zarówno z bólem, jak i codziennymi ograniczeniami sprawia, że pacjenci lepiej radzą sobie z wyzwaniami i z większą wiarą poddają się leczeniu.

– Dla wielu pacjentów nieodłącznym elementem jest także pomoc fizjoterapeuty. Niektórzy decydują się również na włączenie dodatkowego wsparcia leczenia w postaci terapii niekonwencjonalnych takich, jak masaże, tai chi oraz akupunktura. Odpowiednio wdrożona kompleksowa terapia to szansa na lepsze życie nie tylko dla zmagających się na co dzień z bólem pacjentów. Właściwie prowadzona holistyczna terapia bólowa pozwala optymalizować środki przeznaczane na leczenie bólu w skali całego kraju. Dzięki temu pomoc trafia do szerokiego grona pacjentów wtedy, kiedy tego potrzebują – podsumowuje Agata Glińska, Product Manager STADA Poland.
 
[1] Dane Ministerstwa Zdrowia
[2] Cohen SP, Vase L, Hooten WM. Chronic pain: an update on burden, best practices, and new advances. Lancet. 2021 May 29;397(10289):2082-2097. doi: 10.1016/S0140-6736(21)00393-7. PMID: 34062143.
[3] Tamże.
[4] U.S. Department of Health and Human Services (2019, May). Pain Management Best Practices Inter-Agency Task Force Report: Updates, Gaps, Inconsistencies, and Recommendations. Retrieved from U. S. Department of Health and Human Services website: https://www.hhs.gov/sites/default/files/pmtf-final-report-2019-05-23.pdf.
źródło: Stada
Mniej niż 20% umierających w Polsce otrzymuje opiekę paliatywną[1]. Nowotwory, choroby układu krążenia, choroby układu oddechowego, covid-19 czy cukrzyca – to tylko niektóre przyczyny śmierci wielu Polaków, których rocznie umiera około pół miliona. Doświadczają fizycznego cierpienia, którego przeżywać częstokroć by nie musieli – gdyby temat leczenia bólu w terminalnej fazie choroby był priorytetem. Czy odchodzenie w Polsce musi boleć?
Na co umierają Polacy?
Choroby układu krążenia – to najczęstszy powód śmierci Polaków, odpowiedzialne są za zgon w 34,8% przypadków. Kolejne miejsca zajmują nowotwory złośliwe w 18% przypadków i covid-19 w 17,9% przypadków. Dalej są choroby układu oddechowego i trawiennego, grypa i zapalenie płuc, cukrzyca, marskość i inne choroby wątroby[2]. Wszystkie te schorzenia łączy jedno – mogą powodować niesamowity ból, który towarzyszy Polakom do końca ich dni. Tylko czy tak rzeczywiście musi być?

Opieka paliatywna – przede wszystkim poprawa jakości życia
Terminem opieka paliatywna określa się rodzaj opieki medycznej, polegającej na łagodzeniu bólu i innych objawów, które mogą towarzyszyć pacjentom w tym trudnym czasie, jakim jest ostatni okres życia.
Według danych GUS co roku w naszym kraju umiera około pół miliona osób. Wielu z nich doświadcza bólu, który wymaga odpowiedniej opieki farmakologicznej i holistycznej opieki paliatywnej. Niestety jak pokazują sprawozdania Narodowego Funduszu Zdrowia opieką paliatywno-hospicyjną objętych jest co roku mniej niż 100 tysięcy osób[3]. To o wiele za mało, by móc ulżyć Polakom w cierpieniu. Tyle rocznie osób umiera w Polsce tylko na nowotwór.
 
 To smutne statystyki, które pokazują jeszcze smutniejsze realia. Opieka paliatywna dla osób w ostatnim stadium choroby powinna być dostępna dla każdego pacjenta, który jej potrzebuje. A tak nie jest – mówi dr n. med. i n. o zdr. Paweł Witt, przewodniczący Komitetu Naukowego największej konferencji o opiece paliatywnej w Polsce, Ogólnopolskiej Konferencji „Odchodzić bez bólu”. – Brakuje odpowiednich środków finansowych i edukacji, a personel medyczny często nie posiada wystarczającej wiedzy, aby zapewnić odpowiednią opiekę paliatywną. Wielu pacjentów doświadcza zbędnego cierpienia, a my chcemy temu przeciwdziałać. Wierzę, że edukacja jest kluczem do zmiany systemu – dodaje dr Witt.

Przewlekły ból, który towarzyszy do końca. Czy tak musi być?
Pacjenci, którzy potrzebują opieki paliatywnej, często doświadczają znacznego bólu i trudności z oddychaniem. Jak pokazują badania[4] około 70% pacjentów z zaawansowanym nowotworem i prawie 65% osób umierających na inne schorzenia doświadcza bólu, który w większości przypadków, bo w blisko 80%, można opanować dzięki wprowadzeniu terapii farmakologicznej. W Polsce z przewlekłym bólem, najczęściej spowodowanym nowotworem, zmaga się rocznie prawie 200 tysięcy chorych. Niestety każdego roku około 100 tysięcy osób przegrywa walkę z chorobą, doświadczając dotkliwego bólu. Czy to jest godne umieranie?

 Współczesna medycyna dysponuje zaawansowanymi metodami i technikami kontroli bólu, co pozwala na skuteczne łagodzenie cierpienia w zaawansowanym stadium wielu chorób. Odpowiednie zarządzanie bólem jest kluczowe dla zapewnienia pacjentom poczucia komfortu na ostatnich etapach życia. Wymaga to jednak wiedzy i odpowiedniego przygotowania, zarówno lekarza medycyny paliatywnej, jak i pielęgniarki – dodaje dr Witt, przewodniczący Komitetu Naukowego Ogólnopolskiej Konferencji „Odchodzić bez bólu”. Dodatkowo coraz więcej mówi się o wczesnej opiece paliatywnej i zapewnieniu jej pacjentowi, by jak najwcześniej poprawiać jego jakość życia. To pokazuje, jak myślenie o opiece paliatywnej dziś się zmienia i że stale w centrum myślenia o tej dziedzinie medycyny stoi sam pacjent i jego komfort – dodaje dr Witt.

Edukacja i finanse to klucz do poprawy jakości opieki paliatywnej w Polsce
Środki finansowe to jedno. Drugie to edukacja, której wciąż w Polsce jest za mało. Personel medyczny musi posiadać wystarczającą, nowoczesną wiedzę, by móc profesjonalnie i odpowiedzialnie zarządzać bólem  w terminalnej fazie choroby. W tym celu organizowana jest już druga edycja Ogólnopolskiej Konferencji Opieki Paliatywnej „Odchodzić bez bólu”, która otrzymała patronat honorowy najważniejszych towarzystw naukowych i instytucji medycznych w kraju.

Konferencja „Odchodzić bez bólu” gromadzi najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie opieki paliatywnej, którzy będą dzielić się swoim bogatym doświadczeniem i wiedzą. Celem wydarzenia jest stworzenie przestrzeni do wspólnego uczenia się, wymiany najlepszych praktyk i dyskusji nad najnowszymi odkryciami w dziedzinie opieki paliatywnej.

 Pragniemy stworzyć miejsce, w którym uczestnicy konferencji „Odchodzić bez bólu” będą mogli dzielić się wiedzą, doświadczeniem i wspólnie pracować nad nowym wymiarem opieki paliatywnej w Polsce. Bo w terminalnej fazie choroby pacjenci cierpią nie tylko fizycznie, ale także emocjonalnie, psychicznie, duchowo. Do tego sama opieka się zmienia – pacjenci i ich rodziny szukają odpowiedzi w nowoczesnych źródłach informacji, zadają pytania wyszukiwarkom i sztucznej inteligencji, czatowi GPT. Personel musi być na to przygotowany i nauczyć się współpracować z nowoczesną technologią, by być bliżej pacjenta. „Odchodzić bez bólu” to największa konferencja o opiece paliatywnej w Polsce i jedyna, w której podejmuje się tak trudne, kontrowersyjne kwestie – mówi Katarzyna Piotrowska z Vicommi Media, współtwórczyni Ogólnopolskiej Konferencji Opieki Paliatywnej „Odchodzić bez bólu” oraz cyklu konferencji pod Honorowym Patronatem Ministra Zdrowia „Opieka Długoterminowa w Praktyce”.

Konferencja „Odchodzić bez bólu” to niepowtarzalna okazja do poszerzenia swojej wiedzy na temat opieki paliatywnej, nawiązania cennych kontaktów zawodowych oraz zainspirowania się zaangażowaniem i empatią uczestników.

Na wydarzenie odbywające się w dniach 29-30 września 2023 r. w Hotelu Airport Okęcie w Warszawie rozpoczęła się już rejestracja: 
https://odchodzicbezbolu.pl/rejestracja/

Organizatorami konferencji „Odchodzić bez bólu” są: Klinika Anestezjologii i Intensywnej Terapii dla Dzieci UCK WUM, Warszawskie Hospicjum dla Dzieci i Vicommi Media. Spotkanie odbędzie pod honorowym patronatem Konsultantów Krajowych w dziedzinach: medycyny paliatywnej (prof. dr hab. n. med. Wojciech Leppert), geriatrii (prof. dr hab. n. med. Tomasz Targowski), pielęgniarstwa opieki długoterminowej (dr n. o zdr. Mariola Rybka), onkologii klinicznej (prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski), onkologii i hematologii dziecięcej (prof. dr hab. n. med. Jan Styczyński), pielęgniarstwa onkologicznego (dr n. med. Małgorzata Pasek), farmakologii klinicznej (prof. dr hab. n. med. Bogusław Okopień), pielęgniarstwa opieki paliatywnej (dr n. o zdr. Izabela Stanisława Kaptacz), a także: Rzecznika Praw Obywatelskich, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, Polskiego Towarzystwa Naukowego Leczenia Ran i Organizacji Opieki, Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Onkologicznych, Europejskiego Stowarzyszenia Czyste Rany, Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Opieki Paliatywnej, Uczelni Łazarskiego i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Opiekunów Medycznych.

Więcej informacji: https://odchodzicbezbolu.pl/

[1] Sprawozdanie z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za 2021 rok.

[2] Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, https://keizp.pan.pl/sytuacja-zdrowotna-ludnosci-polski-i-jej-uwarunkowania-2022-r/.

[3] Sprawozdanie z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za 2021 rok.

[4] Fallon M., McConnell S., Zasady leczenia bólu nowotworowego, w „Medycyna po dyplomie”, nr 07-08, 2023.

źródło: InfoWire

Ministerstwo zdrowia opublikowało rozporządzenie, które określa i wprowadza standard przy rozpoznawaniu, leczeniu i monitorowaniu bólu, niezależnie od jego przyczyny. –  To bardzo ważny dokument dla 8,5 mln. dorosłych osób, które cierpią z powodu bólu przewlekłego. Do bólu nie można się przyzwyczajać, trzeba go leczyć – podkreśla minister zdrowia Adam Niedzielski podczas briefingu prasowego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Jak wynika z badań, w Polsce na ból przewlekły cierpi 27 procent dorosłych osób. Co piąta z nich deklaruje, że nie byłaby w stanie tolerować silniejszego bólu. 

– Od lat chcemy, by u każdego chorego ból był traktowany jako piąty parametr życiowy i był w dokumentacji medycznej jak na przykład pomiary temperatury czy ciśnienia tętniczego – wskazuje dr n.med. Magdalena Kocot-Kępska, Prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.

Standard organizacyjny leczenia bólu w warunkach ambulatoryjnych to efekt współpracy Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, Fundacji Eksperci dla Zdrowia z Ministrem Zdrowia.

– Rozporządzenie to gwarancja uprawnień pacjenta do leczenia bólu, niezależnie od przyczyny, wieku czy miejsca zamieszkania – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

– Rozporządzenie nakłada obowiązek postępowania z pacjentem z dolegliwościami bólowymi według określonych zasad – wyjaśnia minister Niedzielski.

Pierwszym elementem standardu jest ocena bólu przez wywiad lekarski i badania. Wywiad powinien koncentrować się na przyczynach i natężeniu bólu (z użyciem określonych rozporządzeniem skal), charakterze i okolicznościach jego występowania, dotychczasowym leczeniu, dolegliwościach wynikających z bólu oraz ich wpływie na jakość życia. 

– Bardzo istotne jest badanie pacjenta. Podczas tego badania lekarz może znaleźć potwierdzenie objawów bólowych opisywanych przez pacjenta w wywiadzie – mówi dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska.  

Do historii choroby pacjenta, zgodnie z nowym rozporządzeniem, musi być dołączona karta oceny natężenia bólu. Jest to obligatoryjny element dokumentacji medycznej. Wywiad z pacjentem będzie więc bardziej szczegółowy i odnotowany w dokumentacji medycznej.

– Rozporządzenie podniesie standard życia milionów osób zmagających się z bólem – ocenia konsultant krajowa medycyny rodzinnej prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Wypracowany standard pozwoli monitorować skuteczność leczenia oraz ocenić stopień satysfakcji pacjenta z leczenia przeciwbólowego.

źródło: MZ

Ministerstwo zdrowia opublikowało rozporządzenie, które określa i wprowadza standard przy rozpoznawaniu, leczeniu i monitorowaniu bólu, niezależnie od jego przyczyny. –  To bardzo ważny dokument dla 8,5 mln. dorosłych osób, które cierpią z powodu bólu przewlekłego. Do bólu nie można się przyzwyczajać, trzeba go leczyć – podkreśla minister zdrowia Adam Niedzielski podczas briefingu prasowego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Jak wynika z badań, w Polsce na ból przewlekły cierpi 27 procent dorosłych osób. Co piąta z nich deklaruje, że nie byłaby w stanie tolerować silniejszego bólu. 

– Od lat chcemy, by u każdego chorego ból był traktowany jako piąty parametr życiowy i był w dokumentacji medycznej jak na przykład pomiary temperatury czy ciśnienia tętniczego – wskazuje dr n.med. Magdalena Kocot-Kępska, Prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.

Standard organizacyjny leczenia bólu w warunkach ambulatoryjnych to efekt współpracy Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, Fundacji Eksperci dla Zdrowia z Ministrem Zdrowia.

– Rozporządzenie to gwarancja uprawnień pacjenta do leczenia bólu, niezależnie od przyczyny, wieku czy miejsca zamieszkania – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

– Rozporządzenie nakłada obowiązek postępowania z pacjentem z dolegliwościami bólowymi według określonych zasad – wyjaśnia minister Niedzielski.

Pierwszym elementem standardu jest ocena bólu przez wywiad lekarski i badania. Wywiad powinien koncentrować się na przyczynach i natężeniu bólu (z użyciem określonych rozporządzeniem skal), charakterze i okolicznościach jego występowania, dotychczasowym leczeniu, dolegliwościach wynikających z bólu oraz ich wpływie na jakość życia. 

– Bardzo istotne jest badanie pacjenta. Podczas tego badania lekarz może znaleźć potwierdzenie objawów bólowych opisywanych przez pacjenta w wywiadzie – mówi dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska.  

Do historii choroby pacjenta, zgodnie z nowym rozporządzeniem, musi być dołączona karta oceny natężenia bólu. Jest to obligatoryjny element dokumentacji medycznej. Wywiad z pacjentem będzie więc bardziej szczegółowy i odnotowany w dokumentacji medycznej.

– Rozporządzenie podniesie standard życia milionów osób zmagających się z bólem – ocenia konsultant krajowa medycyny rodzinnej prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Wypracowany standard pozwoli monitorować skuteczność leczenia oraz ocenić stopień satysfakcji pacjenta z leczenia przeciwbólowego.

źródło: MZ

Starzenie się społeczeństwa oraz ogromny postęp medycyny spowodował znaczne wydłużenie się życia. Choroby dotąd nieuleczalne w wielu przypadkach stają się przewlekłe. Między innymi dlatego z roku na rok rośnie populacja chorych wymagających leczenia paliatywnego. Jednakże warto zaznaczyć, że zapotrzebowanie na tę formę opieki w Polsce nadal nie jest zaspokojone w stopniu wystarczającym. Aktualne problemy opieki paliatywnej są przedmiotem corocznej konferencji Forum Medycyny Paliatywnej, pod kierownictwem naukowym prof. Aleksandry Ciałkowskiej-Rysz i dr hab. Tomasza Dzierżanowskiego.
Zgodnie z Krajowym Planem Transformacji na lata 2022-2026, w roku 2019 ze świadczeń z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej (OPH), skorzystało łącznie 96,4 tys. Pacjentów. Szacuje się, że obecnie powinno zostać zapewnionych około 146 tys. miejsc opieki paliatywnej i hospicyjnej, z czego około 142 tys. w ramach opieki domowej. Do 2025 roku spodziewany jest wzrost zapotrzebowania o kolejne 38%.

Zdaniem Prof. Aleksandry Ciałkowskiej-Rysz z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, sytuacja finansowa placówek opieki paliatywnej nadal jest krytyczna i wymaga natychmiastowej zmiany. W roku 2022 r podwyższona została wartość punktu kontraktowego w zakresie świadczeń z opieki paliatywnej i hospicyjnej. Warto jednak zaznaczyć, że do wyceny punktu włączone zostały współczynniki korygujące podwyżki wynagrodzenia dla personelu medycznego stosowane od 2017 roku, co spowodowało, że sytuacja finansowa podmiotów niepublicznych a zwłaszcza hospicjów pozarządowych, stała się katastrofalna.

Trudną sytuację w opiece paliatywnej pogłębiają też inne czynniki, jak chociażby niedoszacowanie procedur medycznych, pandemia COVID – 19, wzrost kosztów usług zewnętrznych, znaczący wzrost kosztów zakupu: leków, materiałów opatrunkowych, energii elektrycznej i ostatnio – wysoki poziom inflacji – powiedział dr hab. Tomasz Dzierżanowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.  

Wiele placówek z przyczyn obiektywnych stoi więc przed trudnymi wyborami, jak redukcja zatrudnienia, (co będzie się wiązać z obniżeniem jakości świadczonych usług), ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów (co spowoduje wydłużenie kolejek oczekujących), czy nawet zamykanie placówek, a i tak w Polsce wielu chorych umiera w oczekiwaniu na objęcie opieką paliatywną.

Właśnie dlatego, po raz kolejny Polskie Towarzystw Medycyny Paliatywnej (PTMP), apeluje do Ministra Zdrowia o pilne uruchomienie mechanizmów naprawczych w postaci właściwej wyceny świadczeń w opiece paliatywnej i hospicyjnej oraz wprowadzenie zmian, które poprawią sytuację w tym obszarze i umożliwią sprawowanie opieki nad osobami nieuleczalnie chorymi.
 
Najważniejsze Postulaty PTMP:
źródło: komunikat prasowy
Starzenie się społeczeństwa oraz ogromny postęp medycyny spowodował znaczne wydłużenie się życia. Choroby dotąd nieuleczalne w wielu przypadkach stają się przewlekłe. Między innymi dlatego z roku na rok rośnie populacja chorych wymagających leczenia paliatywnego. Jednakże warto zaznaczyć, że zapotrzebowanie na tę formę opieki w Polsce nadal nie jest zaspokojone w stopniu wystarczającym. Aktualne problemy opieki paliatywnej są przedmiotem corocznej konferencji Forum Medycyny Paliatywnej, pod kierownictwem naukowym prof. Aleksandry Ciałkowskiej-Rysz i dr hab. Tomasza Dzierżanowskiego.
Zgodnie z Krajowym Planem Transformacji na lata 2022-2026, w roku 2019 ze świadczeń z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej (OPH), skorzystało łącznie 96,4 tys. Pacjentów. Szacuje się, że obecnie powinno zostać zapewnionych około 146 tys. miejsc opieki paliatywnej i hospicyjnej, z czego około 142 tys. w ramach opieki domowej. Do 2025 roku spodziewany jest wzrost zapotrzebowania o kolejne 38%.

Zdaniem Prof. Aleksandry Ciałkowskiej-Rysz z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, sytuacja finansowa placówek opieki paliatywnej nadal jest krytyczna i wymaga natychmiastowej zmiany. W roku 2022 r podwyższona została wartość punktu kontraktowego w zakresie świadczeń z opieki paliatywnej i hospicyjnej. Warto jednak zaznaczyć, że do wyceny punktu włączone zostały współczynniki korygujące podwyżki wynagrodzenia dla personelu medycznego stosowane od 2017 roku, co spowodowało, że sytuacja finansowa podmiotów niepublicznych a zwłaszcza hospicjów pozarządowych, stała się katastrofalna.

Trudną sytuację w opiece paliatywnej pogłębiają też inne czynniki, jak chociażby niedoszacowanie procedur medycznych, pandemia COVID – 19, wzrost kosztów usług zewnętrznych, znaczący wzrost kosztów zakupu: leków, materiałów opatrunkowych, energii elektrycznej i ostatnio – wysoki poziom inflacji – powiedział dr hab. Tomasz Dzierżanowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.  

Wiele placówek z przyczyn obiektywnych stoi więc przed trudnymi wyborami, jak redukcja zatrudnienia, (co będzie się wiązać z obniżeniem jakości świadczonych usług), ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów (co spowoduje wydłużenie kolejek oczekujących), czy nawet zamykanie placówek, a i tak w Polsce wielu chorych umiera w oczekiwaniu na objęcie opieką paliatywną.

Właśnie dlatego, po raz kolejny Polskie Towarzystw Medycyny Paliatywnej (PTMP), apeluje do Ministra Zdrowia o pilne uruchomienie mechanizmów naprawczych w postaci właściwej wyceny świadczeń w opiece paliatywnej i hospicyjnej oraz wprowadzenie zmian, które poprawią sytuację w tym obszarze i umożliwią sprawowanie opieki nad osobami nieuleczalnie chorymi.
 
Najważniejsze Postulaty PTMP:
źródło: komunikat prasowy