Medicalpress

Mimo że rola immunoterapii w leczeniu onkologicznym stale rośnie i coraz więcej grup pacjentów może z niej korzystać, wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak bardzo zmieniła ona rokowanie chorych. Dziś dysponujemy już danymi z wieloletnich obserwacji, które jednoznacznie potwierdzają trwałość odpowiedzi na leczenie. Pacjenci żyją znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu, a u  części z nich możliwe jest nawet czasowe przerwanie terapii (tzw. wakacje terapeutyczne), ponieważ układ odpornościowy „uczy się” rozpoznawać nowotwór i dalej skutecznie go kontrolować. Dzięki temu pacjenci mogą wracać do codziennego, aktywnego życia bez konieczności ciągłego leczenia. O tym, jak przełomowe znaczenie ma immunoterapia i jakie przynosi efekty w praktyce klinicznej, rozmawiali eksperci podczas konferencji prasowej inaugurującej 5. edycję kampanii „Immunoterapia ratuje życie”.

To, czy wyzdrowieje, czy nie, zależy ode mnie, jak również od skuteczności zastosowanego leczenia – powiedział Pan Zbigniew, opowiadając historię swojej drogi dochodzenia do zdrowia po diagnozie onkologicznej uczestnikom konferencji. Kilka lat temu zauważył niepokojące znamię pod kolanem, które okazało się czerniakiem. Mimo że choroba była już zaawansowana i dała przerzuty, dzięki leczeniu podwójną immunoterapią udało się ją zatrzymać, a Pan Zbigniew mógł wrócić do swoich codziennych zajęć i pasji. Ogólnie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się czuję. Nawet jak mam jakieś chwilowe dolegliwości, co jest zupełnie normalne w tym wieku, to przyjmuję to z pokorą – dodaje. 

Nowy filar leczenia systemowego

Jeszcze kilkanaście lat temu scenariusz ten nie miałby szans powodzenia. Dzisiaj, kiedy immunoterapia stała się standardem leczenia onkologicznego, wielokrotnie zastępując również chemioterapię, udaje się nie tylko znacząco wydłużyć czas przeżycia chorych, ale także wyleczyć tych, u których nowotwór był w zaawansowanym stadium. Immunoterapia to innowacja. To nowa klasa terapii, którą wprowadziliśmy do onkologii. (…) Stała się kolejnym filarem w leczeniu systemowym nowotworów. Teraz mamy około 30 różnych wskazań, w których immunoterapia jest stosowana na co dzień. Co więcej, to metoda leczenia, która nie tylko zadziałała i przedłużyła życie, ale pozwoliła wyleczyć część chorych na zaawansowane nowotwory, co wcześniej nie było możliwe – mówił na nagraniu udostępnionym podczas konferencji prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych Narodowego Instytutu Onkologicznego im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Leczenie „zapamiętujące” nowotwór

Czym więc jest immunoterapia? Immunoterapia to nowoczesna forma leczenia onkologicznego, która w przeciwieństwie do klasycznych metod nie polega na bezpośrednim niszczeniu komórek nowotworowych, lecz na uruchomieniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. Jej celem jest pobudzenie lub „odblokowanie” układu odpornościowego pacjenta tak, aby mógł sam rozpoznawać i zwalczać komórki rakowe. W praktyce oznacza to przywrócenie zdolności układu immunologicznego do walki z nowotworem, który często potrafi ukrywać się przed nim lub „wyłączać” jego reakcję obronną. Nowoczesne leki immunokompetentne – m.in. tzw. inhibitory punktów kontrolnych – zdejmują te biologiczne „hamulce”, dzięki czemu komórki odpornościowe, zwłaszcza limfocyty T, ponownie zaczynają skutecznie identyfikować i niszczyć komórki rakowe. Co istotne, raz aktywowany układ odpornościowy może „zapamiętać” nowotwór, pozwalając na długotrwałą kontrolę choroby i utrzymywanie efektów leczenia nawet po zakończeniu terapii. Dzięki temu immunoterapia daje pacjentom nie tylko szansę na wydłużenie życia, ale w części przypadków także trwałą remisję. Od zeszłego roku wstrzymano u mnie już leczenie immunologiczne, uznając, że jeśli przez dłuższy czas nie było żadnych nowych przerzutów, to nie ma sensu dalej stosować immunoterapii – dodaje Pan Zbigniew, którego historia jest jedną z wielu potwierdzających skuteczność immunoterapii.

Decyzje niosące nadzieję

Kolejną formą potwierdzającą skuteczność leczenia immunoterapią są liczby pokazujące wieloletnie przeżycia pacjentów. W czerniaku – nowotworze, w którym immunoterapia została udostępniona pacjentom najwcześniej – obserwowane są ponad 10-letnie przeżycia pacjentów leczonych terapią skojarzoną. Eksperci podkreślają, że wyraźny postęp widoczny jest także w raku płuca, gdzie są pacjenci z zaawansowaną postacią choroby, którzy żyją nawet 6 lat od rozpoczęcia leczenia podwójną immunoterapią, a w raku nerki nawet 8-9 lat.  

To, że dziś możemy mówić o tak długich przeżyciach pacjentów z chorobą nowotworową czy słuchać  historii takich, jak ta Pana Zbigniewa, którą poznaliśmy podczas dzisiejszego spotkania, jest efektem konsekwentnych i trafnych decyzji podejmowanych w ostatnich latach przez Ministerstwo Zdrowia. Jako środowisko pacjentów bardzo za to dziękujemy, bo widzimy realną zmianę. Immunoterapia jest dostępna dla coraz większej liczby chorych i w coraz wcześniejszych liniach leczenia, co bezpośrednio przekłada się na lepsze wyniki terapii. To powód do ogromnej satysfakcji i optymizmu, ale też motywacja, by iść dalej. Dziś wiemy już, jakie znaczenie mają takie decyzje systemowe, dlatego ogromnie cieszę się, że kolejne grupy pacjentów będą mogły skorzystać z tej innowacyjnej formy leczenia. W czasie, kiedy rozmawiamy dzisiaj na konferencji o nadziei, jaką daje pacjentom immunoterapia, dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Zdrowia podjęło pozytywną decyzję w zakresie dostępu do podwójnej immunoterapii w leczeniu 1. linii nieresekcyjnego raka jelita grubego z niestabilnością mikrosatelitarną oraz do immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym raka płuca, czyli przed i po operacji. Jest to fantastyczna wiadomość, która ucieszy pacjentów, ich bliskich, ale cieszy również mnie osobiście, bo dostęp do najlepszego, nowoczesnego leczenia dla polskich pacjentów jest celem, o który zabiegamy od lat. Dzisiaj możemy świętować! – mówiła Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Historie pacjentów stojące za statystykami są najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmieniła się dziś perspektywa leczenia onkologicznego. Dzięki immunoterapii wielu chorych żyje dłużej, odzyskuje codzienność, aktywność i poczucie sprawczości. Od dziesięciu lat trenuję chodzenie z kijkami. Ten sport bardzo mnie zafascynował. Wkrótce też zacząłem jeździć na zawody – powiedział Pan Zbigniew, odnosząc się do swojej obecnej pasji. Trzeba w sporcie mieć trochę szczęścia, oprócz dobrej formy oczywiście. (…) Mogę powiedzieć, że w przypadku (leczenia) szczęście też mi dopisało. Mam nadzieję, że mnie nie opuści – podsumował.

Fundacja Onkologiczna Nadzieja powstała, by wspierać osoby dotknięte chorobą nowotworową. Fundacja prowadzi różnorodną działalność wspomagającą leczenie onkologiczne swoich podopiecznych, tj. zbieranie środków na finansowanie ich leczenia, niesienie pomocy społecznej w zakresie diagnostyki, leczenia oraz rehabilitacji osobom chorym onkologicznie, informowanie o dostępnych metodach leczenia i możliwych terapiach, współpracowanie z polskimi i zagranicznymi ośrodkami medycznymi, promowanie zdrowia oraz wspieranie działalności towarzystw naukowych (współorganizowanie sympozjów i konferencji, których celem jest edukacja onkologiczna).

W ramach działań edukacyjnych, poza kampanią Immunoterapia ratuje życie, Fundacja zainicjowała również kampanię: Weź ster w swoje ręce, bo siła jest w Tobie… W jej ramach oferuje chorym onkologicznie oraz ich bliskim bezpłatną terapię psychoonkologiczną oraz zaprasza do działu w bezpłatnych warsztatach, a także grupach wsparcia psychologicznego.

Źródło: inf pras

W polskiej onkologii coraz wyraźniej widać paradoks, który trudno zignorować. Z jednej strony dynamiczny rozwój terapii, nowe leki i coraz większe możliwości leczenia. Z drugiej strony brak ludzi, którzy mieliby z tych narzędzi korzystać. Problem nie jest nowy, ale dziś zaczyna mieć bardzo konkretny wymiar. W Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy na rezydentów czekają miejsca, których nie ma kto zająć.
To właśnie w takich ośrodkach najlepiej widać napięcie między potrzebami systemu a decyzjami młodych lekarzy. Onkologia kliniczna należy do najbardziej wymagających specjalizacji, zarówno pod względem wiedzy, jak i obciążenia psychicznego. Droga do jej zdobycia jest długa, a sama praca nie kończy się wraz z uzyskaniem tytułu specjalisty. Jak mówi jedna z lekarek, „nie ma jednego podręcznika do onkologii, my aktualizujemy tę wiedzę na podstawie danych anglojęzycznych. Co trzy miesiące mamy do czynienia z nowymi lekami, co daje nam ogromne możliwości, ale może to przytłaczać młodych adeptów medycyny”.

To zdanie dobrze oddaje istotę problemu. Onkologia rozwija się szybciej niż większość innych dziedzin medycyny. Dla systemu to szansa. Dla młodego lekarza może to być jednak źródło niepewności. Wybór specjalizacji przestaje być tylko decyzją o kierunku zawodowym, a zaczyna być decyzją o stylu życia, tempie pracy i poziomie odpowiedzialności.

Jednocześnie liczby nie pozostawiają złudzeń. W regionie kujawsko-pomorskim na około 50 wolnych miejsc szkoleniowych w dziedzinach onkologicznych zgłosiło się jedynie kilkunastu kandydatów. Jak wskazują przedstawiciele administracji, „te wszystkie dziedziny charakteryzują się tym, że tych miejsc wolnych do specjalizacji jest więcej niż chętnych lekarzy”. To nie jest lokalna anomalia, ale część ogólnopolskiego trendu.

Problem widać jeszcze wyraźniej, gdy spojrzeć na codzienność oddziałów. W bydgoskim ambulatorium chemioterapii przyjmowanych jest nawet 500 pacjentów dziennie. To liczba, która mówi więcej niż jakiekolwiek statystyki systemowe. Każdy z tych pacjentów to osobna historia, osobna diagnoza i osobne rokowanie. Wśród nich jest między innymi pacjentka, która przyjeżdża na leczenie od dwóch lat, regularnie co trzy tygodnie. „Miałam operowany rak jelita grubego, usunięty, a po roku na USG wyszło, że mam przerzuty do wątroby i tak od 13 marca 2024 jeżdżę na chemię”.

To właśnie ta codzienność sprawia, że onkologia pozostaje jedną z najbardziej obciążających specjalizacji. Nie tylko ze względu na liczbę pacjentów, ale także charakter relacji, które się z nimi buduje. Rozmowy o diagnozie, rokowaniu i śmierci nie są wyjątkiem, lecz codziennością. Dla wielu młodych lekarzy to bariera trudniejsza do przekroczenia niż sama ścieżka kształcenia.

A jednak nie wszyscy postrzegają tę dziedzinę w kategoriach obciążenia. Jedna z rezydentek podkreśla: „moim zdaniem to dziedzina, która daje ogromne możliwości rozwoju”. To ważny głos, bo pokazuje, że problem nie sprowadza się wyłącznie do trudności, ale także do sposobu, w jaki onkologia jest postrzegana i prezentowana młodym lekarzom.

Z perspektywy pacjentów rola lekarza onkologa ma jeszcze inny wymiar. „To jest ważne, że przy nas są, to jest ciężka droga, czasami przez mękę i dla nas i dla nich, ale czy są to rezydenci, czy lekarze, to oni swoją obecnością, przeprowadzając wywiad, rozmawiając, pomagając psychicznie są dla nas bezcenni, po prostu tym, że są”. To zdanie wykracza poza dyskusję o systemie i dotyka sedna relacji lekarz–pacjent w onkologii.

Kryzys kadr w tej dziedzinie nie polega więc wyłącznie na braku specjalistów. To problem, który dotyka całej struktury opieki, od dostępności leczenia po jakość relacji z pacjentem. System może inwestować w nowe technologie i terapie, ale bez ludzi, którzy będą w stanie je wykorzystać, te inwestycje pozostaną niepełne.

W tle tej sytuacji pojawia się pytanie, które wykracza poza jeden ośrodek czy jeden region. Czy polski system ochrony zdrowia jest w stanie uczynić onkologię specjalizacją nie tylko potrzebną, ale także atrakcyjną dla młodych lekarzy. Bo dziś wszystko wskazuje na to, że rozwój medycyny przyspiesza, ale decyzje kadrowe nie nadążają za tym tempem.

Źródło: Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy

Nowotwory głowy i szyi – obejmujące m.in. raka krtani, gardła, jamy ustnej i nosa – należą do najczęstszych nowotworów u mężczyzn w Polsce i wciąż w wielu przypadkach rozpoznawane są zbyt późno. Ich leczenie wymaga interdyscyplinarnego podejścia i dobrze skoordynowanej terapii. Dlatego dostęp do aktualnych, opartych na dowodach i dostosowanych do realiów krajowych wytycznych diagnostyczno-terapeutycznych jest kluczowy.
W odpowiedzi na te potrzeby, zespół ekspertów pod kierunkiem prof. Andrzeja Kaweckiego zakończył właśnie aktualizację polskich wytycznych w zakresie postępowania z pacjentami z nowotworami głowy i szyi. Dokument stanowi adaptację zaleceń amerykańskiej organizacji National Comprehensive Cancer Network (NCCN) do warunków polskiego systemu opieki zdrowotnej.

Współpraca międzynarodowa i lokalna praktyka kliniczna

Prace nad dokumentem prowadzone były w ramach współpracy Narodowego Instytutu Onkologii (NIO-PIB) z NCCN, przy zaangażowaniu Krajowego Ośrodka Monitorującego, który funkcjonuje w strukturze NIO i odpowiada za proces aktualizacji wytycznych zgodnie z ustawą o Krajowej Sieci Onkologicznej.

Nowe zalecenia to efekt wielomiesięcznej pracy polskiego zespołu ekspertów, którzy ściśle współpracowali z partnerami amerykańskimi, by zachować zgodność z międzynarodowymi standardami, ale jednocześnie uwzględnić specyfikę krajową.

Wśród najważniejszych zmian wprowadzonych w zaktualizowanych wytycznych znalazły się:

Standardy kliniczne wspierające decyzje lekarzy

Jak podkreślają autorzy dokumentu, wytyczne „są ważnym narzędziem wspierającym lekarzy w podejmowaniu decyzji zgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. Ich wdrożenie ma również na celu zapewnienie równego dostępu do leczenia onkologicznego – niezależnie od miejsca zamieszkania pacjenta.

Zgodnie z procedurą, dokument został przekazany do Krajowej Rady Onkologicznej, która przedstawia go Ministerstwu Zdrowia jako podstawę do obwieszczenia oficjalnych zaleceń.

Nowe wytyczne dostępne są na stronie internetowej Narodowego Instytutu Onkologii: https://nio.gov.pl/instytut/nso/nso-wytyczne
Co wyróżnia wytyczne NCCN?

Wytyczne opracowywane przez NCCN są uznawane za jedne z najbardziej szczegółowych i najczęściej aktualizowanych zaleceń klinicznych w onkologii. Ich celem jest „zapewnienie wszystkim pacjentom dostępu do skutecznych działań profilaktycznych, diagnostycznych, terapeutycznych i wspierających”, a ich fundamentem jest systematyczna analiza dowodów naukowych najwyższej jakości.

Z dokumentów NCCN korzystają nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale również farmaceuci, płatnicy systemów ochrony zdrowia, decydenci i pacjenci. Adaptacja tych zaleceń do realiów polskich wpisuje się w strategię zapewniania najwyższej jakości opieki onkologicznej – skutecznej, dostępnej i zorientowanej na pacjenta.

Źródło: Narodowy Instytut Onkologii – aktualności, 2025
Choć pacjent rzadko ma okazję spotkać patomorfologa, to właśnie ten specjalista jako pierwszy ma wgląd w prawdziwe oblicze choroby nowotworowej. Od jego analizy zaczyna się skuteczne leczenie – dlatego patomorfologia nazywana jest fundamentem współczesnej onkologii. Przykładem nowoczesnego podejścia do tej dyscypliny jest Zakład Patomorfologii Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii (NIO-PIB) w Warszawie – jedna z najważniejszych jednostek diagnostycznych w kraju.
Patomorfolodzy – niewidzialni strażnicy precyzyjnej diagnozy

Badanie tkanek i komórek pod mikroskopem to nie tylko techniczne działanie – to wieloetapowy proces wymagający ogromnej wiedzy z anatomii, fizjologii i patofizjologii. Jak podkreśla dr hab. n. med. Monika Durzyńska, kierownik Zakładu:
„Diagnozowanie tkanek to znacznie więcej niż tylko obserwacja materiału pod mikroskopem. Musimy rozumieć anatomię, fizjologię, patofizjologię i obraz kliniczny choroby. Tylko lekarz z pełnym przygotowaniem medycznym potrafi właściwie zinterpretować analizowany materiał.”

To właśnie patomorfolog ocenia, czy zmiana jest łagodna czy złośliwa, określa typ histologiczny, stopień złośliwości guza, a także parametry, które wpływają na dalsze leczenie. Bez tej wiedzy – jak zaznacza dr Durzyńska – „onkologia byłaby jak leczenie w ciemno”.

Mikroskop jako punkt wyjścia leczenia

W Narodowym Instytucie Onkologii każda decyzja terapeutyczna – od chirurgii po leczenie molekularne – zaczyna się od oceny patomorfologa. „Leczenie nowotworu zaczyna się pod mikroskopem” – przypomina dr Durzyńska.

Rocznie Zakład Patomorfologii Nowotworów NIO wykonuje ponad 50 tysięcy badań histopatologicznych i cytologicznych oraz blisko 90 tysięcy oznaczeń immunohistochemicznych. To nie tylko centrum diagnostyczne, ale również jednostka dydaktyczna i badawcza, która szkoli nowe pokolenia patologów oraz współpracuje z ośrodkami w kraju i za granicą.

„Jako jedna z niewielu jednostek w Polsce posiadamy certyfikat jakości w zakresie badań patomorfologicznych, a także prowadzimy działalność dydaktyczną i naukową” – mówi mgr Iwona Sosnowska, zastępca kierownika Zakładu.

Diagnostyka wsparta technologią i cyfryzacją

Nowoczesność w Zakładzie NIO nie kończy się na standardach jakości. Jednostka korzysta z w pełni zautomatyzowanego workflow, który łączy wszystkie etapy procesu diagnostycznego i minimalizuje ryzyko błędów. Wdrożono również cyfrową patologię – obrazy mikroskopowe są skanowane, dzięki czemu można je analizować zdalnie i wspierać się sztuczną inteligencją.

„Dzięki cyfrowym obrazom patomorfologicznym możemy nie tylko zwiększyć efektywność pracy zespołu, ale także błyskawicznie konsultować wyniki z ekspertami z innych ośrodków, bez konieczności fizycznego przesyłania preparatów” – wyjaśnia dr Durzyńska.

To rozwiązanie nie tylko zwiększa precyzję diagnozy, ale też otwiera nowe możliwości w zakresie badań naukowych i edukacji. Tworzone są m.in. wirtualne biblioteki obrazów do celów szkoleniowych.

Liderzy systemu i szkolenia dla przyszłości

W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej w Zakładzie uruchomiono też pierwsze ogólnopolskie kursy dla histotechników i histotechnologów – grup zawodowych niezwykle ważnych w technicznym przygotowaniu materiału do badań. To krok ku profesjonalizacji i certyfikacji kadr w diagnostyce patomorfologicznej.

Dzięki interdyscyplinarnej współpracy z Klinikami Narządowymi NIO oraz pełnemu zapleczu technologicznemu, jednostka nie tylko realizuje misję precyzyjnej diagnostyki, ale również aktywnie kształtuje przyszłość tej dziedziny. Jak podsumowuje dr Durzyńska:
„Patomorfologia stoi dziś na styku nauki, technologii i medycyny. To dziedzina, która nieustannie się zmienia, ale jedno pozostaje niezmienne – potrzeba precyzyjnej, rzetelnej diagnozy, od której zależy życie i zdrowie pacjenta.”

Źródło: NIO-PIB w Warszawie
Polska onkologia przechodzi ważny etap transformacji. Podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Krajowej Sieci Onkologicznej, która odbyła się 4 kwietnia 2025 roku w Warszawie, padło ważne zdanie: „koordynator opieki onkologicznej został stworzony dla pacjenta”. Rola ta – jak podkreśliła ministra zdrowia Izabela Leszczyna – ma stać się fundamentem systemu, który nie tylko diagnozuje i leczy, ale także otacza chorego realnym wsparciem na każdym etapie terapii. Konferencja zebrała kilkuset ekspertów i liderów szpitali onkologicznych, wskazując wspólny kierunek: więcej empatii, więcej koordynacji, mniej chaosu w systemie.

Wprowadzenie roli koordynatora opieki onkologicznej to ważny i potrzebny krok w stronę bardziej zintegrowanego systemu leczenia nowotworów. To rozwiązanie, które może realnie poprawić komfort pacjentów, usprawnić ich ścieżkę terapeutyczną i wzmocnić poczucie bezpieczeństwa – pod warunkiem, że będzie konsekwentnie rozwijane i odpowiednio wspierane.

Koordynator ma szansę stać się przewodnikiem pacjenta w trudnym czasie diagnozy i leczenia – kimś, kto nie tylko pilnuje terminów i skierowań, ale również daje poczucie bezpieczeństwa i opieki. Aby ten potencjał w pełni się zrealizował, potrzebne są kolejne kroki: jasne standardy działania, specjalistyczne szkolenia oraz konkretne narzędzia wspierające tę funkcję w codziennej praktyce. To wyzwanie systemowe, ale pierwszy krok został wykonany – i dobrze, że kierunek zmian w polskiej onkologii uwzględnia nie tylko technologię, ale też ludzką stronę opieki.

Ministerstwo Zdrowia informuje:

Instytucja koordynatora opieki onkologicznej została stworzona dla pacjenta i każdy ośrodek w Krajowej Sieci Onkologicznej musi to zrozumieć – podkreśliła Ministra Zdrowia Izabela Leszczyna podczas Pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Krajowej Sieci Onkologicznej. – Państwa rola jako przedstawicieli WOM-ów, jest nie do przecenienia. Możliwość wsłuchania się w Wasze potrzeby jest dla mnie niezwykle cenna, ponieważ opieka koordynowana stanowi priorytet w mojej strategii dla onkologii – dodała.

Koordynator opieki onkologicznej pełni nieocenioną funkcję w procesie diagnostyki i leczenia pacjenta. Jego zadaniem jest usprawnienie ścieżki terapeutycznej poprzez organizację badań, wizyt oraz kontakt z zespołem medycznym. To właśnie koordynator dba o to, by pacjent nie czuł się zagubiony w systemie i miał dostęp do kompleksowego wsparcia na każdym etapie leczenia. Kluczowe w tej roli są nie tylko umiejętności organizacyjne, ale także kompetencje miękkie i empatia, które pozwalają pacjentowi poczuć, że jest pod opieką systemu. Ministra podkreślała wielokrotnie podczas dwudniowej konferencji, że koordynator to osoba, która sprawia, że pacjent nie jest zagubiony w systemie, nie pozostaje sam ze swoją chorobą. – Opieka koordynowana jest dla mnie absolutnym priorytetem, bo wiem, że bez niej pacjent może czuć się zagubiony i pozostawiony samemu sobie. Koordynator to jego najważniejszy sprzymierzeniec pacjenta w walce z chorobą.

O roli koordynatorów oraz jakości leczenia onkologicznego Ministra Leszczyna rozmawiała podczas Ogólnopolskiej Konferencji „Krajowa Sieć Onkologiczna – Wyzwania dla szpitali, a korzyści pacjentów, czyli dlaczego warto tworzyć unity narządowe?”, która rozpoczęła się 4 kwietnia 2025 r. w Warszawie. Konformację poprzedziło spotkanie przedstawicieli kadry zarządzającej Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących (WOM) Krajowej Sieci Onkologicznej (KOS), z udziałem Ministry Zdrowia Izabeli Leszczyny, Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka oraz Dyrektora Departamentu Opieki Koordynowanej MZ Konrada Korbińskiego. Dyskusja skupiła się na wyzwaniach i doświadczeniach szpitali SOLO III – placówek o najwyższym poziomie referencyjności w KSO. Szczególne miejsce w rozmowach ekspertów zajęła rola koordynatorów opieki onkologicznej, którzy stanowią jeden z fundamentów systemu.

Podczas konferencji Ministra zdrowia Izabela Leszczyna podkreśliła, że skuteczność funkcjonowania KSO zależy w dużej mierze od współpracy personelu medycznego oraz komunikacji między ośrodkami. Kluczowe znaczenie w całym procesie odgrywają koordynatorzy, którzy nie tylko wspierają pacjentów, ale także usprawniają pracę zespołów medycznych i przyspieszają procedury diagnostyczno-lecznicze.

Rozwój Krajowej Sieci Onkologicznej wymaga wsparcia finansowego, a środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) odegrają w tym kluczową rolę. Ministra zaznaczyła, że fundusze zostaną przeznaczone na nowoczesny sprzęt diagnostyczny, infrastrukturę, modernizację pomieszczeń przeznaczonych dla pacjentów i ich rodzin oraz personelu medycznego. Dzięki tym inwestycjom placówki onkologiczne będą mogły jeszcze skuteczniej realizować misję poprawy jakości opieki onkologicznej w Polsce.

Koordynatorzy opieki onkologicznej, nowoczesna diagnostyka oraz ścisła współpraca między ośrodkami – to filary przyszłości polskiej onkologii. Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie wdraża zmiany, które mają na celu zapewnienie pacjentom dostępu do szybkiej i skutecznej terapii w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Ogólnopolska Konferencja „Krajowa Sieć Onkologiczna – Wyzwania dla szpitali, a korzyści pacjentów, czyli dlaczego warto tworzyć unity narządowe?”, która rozpoczęła się 4 kwietnia 2025 r. w Warszawie. W wydarzeniu wzięło udział ponad 300 ekspertów, przedstawicieli szpitali onkologicznych z Polski oraz osoby odpowiedzialne za kształtowanie polityki zdrowotnej.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia