Medicalpress
Przez lata wiele osób zmagających się z nadmierną masą ciała słyszało: „wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać”. Dziś wiemy już, że takie podejście jest zbyt dużym uproszczeniem.
– Otyłość jest chorobą przewlekłą, wynikającą z wielu czynników – metabolicznych, hormonalnych, środowiskowych i psychologicznych. Wymaga profesjonalnej diagnostyki oraz kompleksowego leczenia, tak jak każda inna choroba – podkreśla Zofia Dymitrow, dyrektor Centrów Medycznych Scanmed.
Niemal co trzeci dorosły Polak mierzy się z otyłością

Skala problemu jest ogromna. Nadwaga i otyłość dotyczą już około 58% dorosłych Polaków, a sama otyłość – ponad 28% społeczeństwa. Według definicji WHO nadwaga oznacza BMI wynoszące co najmniej 25 kg/m², natomiast otyłość – BMI na poziomie 30 kg/m² lub wyższym. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ otyłość nie jest jedynie większą masą ciała, ale przewlekłą chorobą wymagającą odpowiedniego leczenia i długofalowej opieki.

Dziecięca otyłość wymaga szybkiej i kompleksowej reakcji

Coraz częściej problem ten dotyczy również dzieci – szacuje się, że nadmierna masa ciała występuje u około jednej trzeciej najmłodszych pacjentów. Otyłość u dzieci to jedno z największych wyzwań zdrowotnych naszych czasów, a jednocześnie temat, który wciąż wymaga większej uwagi. W przypadku najmłodszych nie chodzi wyłącznie o wagę, ale o ich rozwój, zdrowie, samopoczucie i relacje z rówieśnikami. Dlatego tak ważne jest, aby leczenie było prowadzone z wyczuciem, bez oceniania i stygmatyzacji – podkreśla Zofia Dymitrow.

Odpowiedzią na rosnące potrzeby pacjentów jest kompleksowy program leczenia otyłości realizowany na NFZ w ramach opieki koordynowanej w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie. Nad zdrowiem dzieci czuwa interdyscyplinarny zespół specjalistów, w którym kluczową rolę odgrywają pediatrzy – lekarze najlepiej znający fizjologię rozwijającego się organizmu i potrzeby najmłodszych pacjentów. Wspólnie z dietetykami, psychodietetykami, fizjoterapeutami i trenerami personalnymi pomagają dzieciom i ich rodzinom wprowadzać trwałe zmiany w codziennym życiu. Chcemy, aby droga do lepszego zdrowia była dla dziecka budowaniem pewności siebie i dobrych nawyków, a nie kolejnym źródłem kompleksów czy poczucia, że jest oceniane – wyjaśnia Zofia Dymitrow, dyrektor Centrów Medycznych Scanmed.

Nowe spojrzenie na leczenie otyłości

Otyłość to poważna choroba zwiększająca ryzyko wielu powikłań – między innymi chorób serca, zaburzeń metabolicznych, a także niektórych nowotworów.

–  Najlepsze efekty przynosi połączenie kilku elementów: leczenia, edukacji, odpowiedniego żywienia i aktywności fizycznej. Właśnie na takim kompleksowym podejściu opiera się program leczenia otyłości w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie – podkreśla Zofia Dymitrow.

Pacjent w centrum – jak wygląda droga leczenia?

– Program leczenia otyłości został zaplanowany tak, aby pacjent otrzymał wsparcie na każdym etapie w jednym miejscu. Takie podejście pozwala stworzyć indywidualny plan leczenia dopasowany do możliwości, wieku i stanu zdrowia. Pierwszym krokiem jest konsultacja lekarska, podczas której oceniany jest stan zdrowia, historia choroby oraz indywidualne potrzeby pacjenta. Następnie wykonywana jest profesjonalna analiza składu ciała, pozwalająca sprawdzić nie tylko masę ciała, ale także między innymi poziom tkanki tłuszczowej i mięśniowej – wyjaśnia ekspert. Kolejne etapy obejmują: edukację zdrowotną, konsultację dietetyczną, wsparcie fizjoterapeuty, współpracę z trenerem personalnym, pomoc psychologa lub psychodietetyka.

Dlaczego jeden specjalista to za mało?

Skuteczna walka z otyłością wymaga spojrzenia na pacjenta z wielu perspektyw. Samo ograniczenie kalorii często nie wystarcza, podobnie jak sama aktywność fizyczna czy leczenie farmakologiczne.

– Leki stosowane w terapii otyłości mogą skutecznie wspierać redukcję masy ciała, ale jednym z ich efektów może być również zmniejszenie masy mięśniowej. Dlatego tak ważna jest odpowiednio dobrana aktywność – szczególnie trening oporowy – oraz dbałość o właściwą podaż białka i prawidłowe nawyki żywieniowe. Wielu pacjentów próbowało już wcześniej schudnąć na własną rękę. Często kończyło się to jednak zniechęceniem. Pierwsze tygodnie aktywności fizycznej bywają trudne, męczące i frustrujące, szczególnie gdy osoba zmagająca się z nadwagą lub otyłością trafia do środowiska pełnego bardzo sprawnych fizycznie ludzi. W takich sytuacjach łatwo stracić motywację i utwierdzić się w przekonaniu, że zmiana jest poza zasięgiem – podkreśla Zofia Dymitrow.

Dlatego w kompleksowym leczeniu otyłości tak ważne jest wsparcie zespołu specjalistów, którzy pomagają dobrać realne cele i tempo zmian do możliwości konkretnego pacjenta. Dzięki temu pacjent nie zostaje sam z problemem. Otrzymuje nie tylko plan redukcji masy ciała, ale także wsparcie i narzędzia, które pomagają budować trwałe nawyki oraz utrzymać efekty przez lata.

Diagnostyka, która pomaga działać skutecznie

Leczenie rozpoczyna się od dokładnej oceny organizmu. W procesie diagnostycznym wykorzystywane są między innymi: profesjonalna analiza składu ciała, badania laboratoryjne, ultrasonografia tarczycy, ultrasonografia jamy brzusznej – wymienia.

Otyłość u dzieci – ważna jest cała rodzina

– Terapia może być prowadzona już u dzieci od 8. roku życia, jeśli istnieją odpowiednie wskazania. Kluczową rolę odgrywa jednak nie tylko dziecko, ale całe otoczenie – dlatego ważna jest edukacja rodziców i wspólna zmiana codziennych nawyków.

Nie chodzi tylko o kilogramy

Najważniejszym celem leczenia nie jest wyłącznie spadek masy ciała. Chodzi przede wszystkim o poprawę zdrowia, większą sprawność, lepsze samopoczucie i zmniejszenie ryzyka powikłań – podkreślają eksperci Grupy Scanmed.

Pacjent, który osiągnie założony cel terapeutyczny, nadal pozostaje pod opieką zespołu. Regularne wizyty kontrolne, konsultacje dietetyczne, wsparcie fizjoterapeuty i trenera oraz – jeśli jest taka potrzeba – kontynuacja farmakoterapii pomagają utrzymać osiągnięte rezultaty.

Program leczenia otyłości w realizowany w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie pokazuje, że droga do zmiany nie musi zaczynać się od kolejnej restrykcyjnej diety. Może zacząć się od rozmowy ze specjalistą i indywidualnie dobranego planu, który uwzględnia zdrowie, potrzeby i cele.

Kiedy warto poprosić o pomoc?

Wiele osób przez lata próbuje schudnąć samodzielnie. Często pojawia się efekt jo-jo, frustracja i poczucie porażki. Tymczasem brak trwałych efektów może być sygnałem, że potrzebne jest profesjonalne wsparcie.

Źródło: inf pras

Leki z grupy analogów GLP-1 pomagają redukować masę ciała i leczą uszkodzone miejsca w organizmie. Ich wykorzystanie w leczeniu otyłości to rozsądne korzystanie z nauki. Leczeniu farmakologicznemu musi jednak towarzyszyć opieka dietetyczna, fizjoterapeutyczna i psychologiczna – mówili eksperci Kongresu Re_Mind.
Podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind, eksperci rozmawiali m.in. o tym, w jaki sposób preparaty GLP-1 mogą obniżać apetyt i wspierać redukcję wagi w leczeniu otyłości. Prof. Paweł Bogdański, specjalista chorób wewnętrznych i hipertensjologii, prodziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, zwrócił uwagę, że mówiąc o otyłości trzeba przede wszystkim odróżnić profilaktykę od leczenia.

– Naprawdę musimy zrobić wszystko, aby nie zachorować na otyłość. Średnio szansa na redukcję masy ciała u osoby z otyłością metodami niefarmakologicznymi wynosi 3-5 proc. wyjściowej masy ciała, a efekt nie jest trwały – zaznaczył prof. Paweł Bogdański.

Badania wykazywały, że wśród kobiet z BMI równym 30 zaledwie jedna na 124 ma szansę na samodzielnie zredukowanie masy ciała do prawidłowego poziomu za pomocą diety i aktywności fizycznej. Jeśli BMI wynosi 40, to taką szansę ma zaledwie 1 na 477 kobiet. U mężczyzn te statystyki kształtują się jeszcze mniej korzystnie. Przy BMI powyżej 30 tylko 1 na 210 mężczyzn ma szansę na samodzielną redukcję, a przy BMI powyżej 40, jeden na 1270.

– Mówiąc o leczeniu otyłości mówimy o leczeniu niezwykle groźnej, przewlekłej, nawracającej choroby, która samoistnie nie ustępuje. To biologiczna choroba, w której dochodzi do popsucia mechanizmów regulujących równowagę energetyczną. Jak popsują się mechanizmy biologiczne, przestanie działać ośrodek głodu, sytości, układ nagrody, jak przestają działać odpowiednie regulacje neurohormonalne, pacjent jest bezradny – wskazał ekspert Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Obecnie w leczeniu otyłości wykorzystuje się m.in. tzw. analogi GLP-1, które pierwotnie służyły do leczenia cukrzycy. – Inkretyny, analogi, to coś bardzo podobnego do substancji produkowanej w przewodzie pokarmowym. GLP-1 to cząsteczka, która jest produkowana w przewodzie pokarmowym w odpowiedzi na impuls jedzeniowy. Wiadomo było, że pomaga w obniżeniu poziomu glukozy. Potem tych odkryć było coraz więcej – opisał prof. Bogdański.

Jak powiedział, cząsteczki te wpływają korzystnie nie tylko na poziom cukru i ośrodek sytości, ale też na wiele miejsc w całym naszym organizmie. – Receptory dla tej naturalnie produkowanej substancji znajdują się w wielu miejscach, np. w wątrobie, tym samym chronią ją przed stłuszczeniem. Inkretyny w naczyniach krwionośnych i mięśniu sercowym chronią przed zawałem, zmniejszają ciśnienie tętnicze niezależnie od spadku masy ciała. Ich bardzo silny efekt przeciwzapalny powoduje, że u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów dolegliwości bólowe są mniejsze. Można powiedzieć, że oprócz tego, że pomagają redukować masę ciała, leczą te uszkodzone, zaburzone miejsca w naszym organizmie – opisywał prof. Bogdański.

Teorią set pointów mówi o tym, że organizm zapamiętuje najwyższą masę tłuszczową w życiu człowieka i różnymi metodami próbuje do niej wrócić, uruchamiając rozmaite mechanizmy w organizmie. – Współczesna nauka mówi o tym, że być może dzięki skutecznemu leczeniu stosowaniu analogów GLP-1, którymi dzisiaj dysponujemy, będziemy w stanie powoli ten set point przesuwać – powiedział ekspert. Jak mówił, potencjał tych leków jest tak duży, bo receptory GLP-1 znajdują się w wielu miejscach naszego organizmu; poprzez te receptory w korzystny sposób wpływają na nasz organizm.

Dla GLP-1 trzeba było jednak poszukać doskonałej podróbki, ponieważ te oryginalne cząsteczki były bardzo nietrwałe. – Gdybyśmy chcieli wykorzystać ten analog produkowany w przewodzie pokarmowym, musielibyśmy podłączyć komuś pompę, ponieważ średni czas życia tej cząsteczki to dwie minuty. Potem ta cząsteczka się rozpada. Praca naukowców była skupiona więc na tym, by stworzyć cząsteczkę, której życie będzie dłuższe – wyjaśnił ekspert.

Dzisiaj w Polce jest sześć zarejestrowanych preparatów opartych na analogach GLP-1, a w ciągu najbliższych pięciu lat szacuje się, że pojawi się 16 nowych. – To świetna wiadomość dla tych pacjentów chorych na otyłość, którzy dotychczas byli bezradni – zaznaczył prof. Bogdański.

Podkreślił jednak, że leki te badacze wciąż znają dość krótko; pełne rezultaty ich działania wciąż będą odkrywane. – Może się okazać, że droga, którą idziemy, nie jest optymalna, może będzie trzeba ją modyfikować; może pojawią się rozwiązania, które będą konieczne i potrzebne – zastrzegł.

Zaznaczył też, że leczeniu farmakologicznemu zawsze musi towarzyszyć opieka dietetyczna, fizjoterapeutyczna i bardzo często psychologiczna.

Prof. Aleksandra Łuszczyńska, psycholożka, która kieruje Centrum Badań Stosowanych nad Zachowaniami Zdrowotnymi i Zdrowiem w Uniwersytecie SWPS, zwróciła uwagę na problem, który pojawił w związku z pojawieniem tych leków.

– Mamy skutek uboczny w postaci wielkiego „hypu”, związanego z tymi lekami. Osoby z Europejskiego Towarzystwa Chorób z Otyłością mówią mi, że czują się w pewien sposób oszukane, dlatego że leki wyparły im wszystko. Wyparły im informacje o stylu życia, informacje dotyczące edukacji, informacje dotyczące tego, jaką dietę stosować – zauważyła prof. Aleksandra Łuszczyńska.

Jak zastrzegła, choć leki są przełomem w leczeniu, to żeby doprowadzić pacjenta do pełni zdrowia, potrzebna jest kompleksowa opieka.

Dodała, że pacjent powinien nauczyć się, iż jego dieta powinna zawierać dużą ilość błonnika, powinna być wysokobiałkowa, po to, żeby zabezpieczać przed redukcją masy kostnej. Pacjent powinien też utrzymywać aktywność fizyczną, żeby budować i utrzymywać masę mięśniową.

Eksperci odnieśli się też do mitów dotyczących stosowania leków opartych na analogach GLP-1, m.in. tego, że po odstawieniu powodują tzw. efekt jojo, a niektórzy określają ich użycie jako „drogę na skróty”.

Prof. Bogdański zaznaczył, że określenie efekt jojo jest trywializujące i wynika z niezrozumienia choroby otyłościowej. – W leczeniu każdej innej przewlekłej choroby, kiedy terapię się przerwie, choroba nawraca. Dlaczego nie mówimy o tym, że ktoś brał leki na nadciśnienie i gdy je odstawił, to ciśnienie wzrosło. Wtedy nie mówimy też, że ktoś ma efekt jojo – podkreślił.

– Mechanizmy działania leków (opartych na analogach GLP-1 – PAP) dalece wykraczają poza redukcję masy ciała. Zatem jak pacjent dostrzeże tę długą listę korzyści, on nie bierze leku na utratę kilogramów. On rozumie, że się chroni przed wizytami u specjalisty, że poprawił sobie lipidy, cukry, ciśnienie, że odstawił połowę leków. W którym momencie ktoś może powiedzieć, że to jest łatwizna? To jest rozsądne korzystanie z wiedzy i nauki – wskazał prof. Bogdański.

Trzydniowy Kongres i Festiwal Psychologiczny Re_Mind współorganizują Uniwersytet SWPS (USWPS), który jest też inicjatorem wydarzenia, a także Telewizja Polska i Miasto Wrocław.

Polska Agencja Prasowa i serwis Nauka w Polsce są w gronie patronów medialnych.

Źródło: inf pras

Eksperymentalny lek surwodutyd może stać się nową opcją terapeutyczną dla osób z otyłością oraz metaboliczną stłuszczeniową chorobą wątroby (MASLD). Firma Boehringer Ingelheim poinformowała o pozytywnych wynikach dwóch globalnych badań III fazy, które wykazały istotną redukcję masy ciała, tkanki tłuszczowej trzewnej oraz zawartości tłuszczu w wątrobie. Wyniki zaprezentowano podczas Sesji Naukowych Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego (ADA 2026) i opublikowano na łamach prestiżowych czasopism naukowych. Eksperci podkreślają, że nowa terapia może odpowiadać na rosnące potrzeby pacjentów z otyłością i chorobami metabolicznymi, które zwiększają ryzyko cukrzycy typu 2, schorzeń sercowo-naczyniowych oraz uszkodzenia wątroby.

– Firma Boehringer Ingelheim ogłosiła pozytywne wyniki dwóch globalnych badań fazy III dotyczących podwójnego agonisty receptorów glukagonu/GLP‑1 – surwodutydu (BI 456906) – SYNCHRONIZE‑1 i SYNCHRONIZE‑MASLD. Wyniki te wskazują, że surwodutyd może wspomagać redukcję masy ciała, a tym samym poprawę zdrowia metabolicznego, w dwóch odrębnych populacjach: u osób dorosłych z otyłością lub nadwagą, bez cukrzycy typu 2 (SYNCHRONIZE‑1), oraz u osób dorosłych z nadwagą lub otyłością oraz chorobą stłuszczeniową wątroby związaną z dysfunkcją metaboliczną (MASLD) z cechami zapalenia i (lub) włóknienia (SYNCHRONIZE‑MASLD). Pełne wyniki badań SYNCHRONIZE‑1 i SYNCHRONIZE‑MASLD przedstawiono dzisiaj podczas Sesji Naukowych 2026 Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego (ADA) i jednocześnie opublikowano odpowiednio w czasopismach The New England Journal of Medicine oraz Nature Medicine.

Wyniki badania SYNCHRONIZE‑1

W 76‑tygodniowym badaniu fazy III SYNCHRONIZE‑1 oceniano surwodutyd u osób dorosłych z otyłością lub nadwagą, bez cukrzycy typu 2. Pozytywne wstępne dane ogłoszone w kwietniu wskazywały, że w badaniu osiągnięto pierwszorzędowe punkty końcowe przy użyciu zmiennych oszacowania dotyczących schematu leczenia*, jak również dotyczących skuteczności†.1Utrzymującą się redukcję masy ciała o średnio 16,6% zaobserwowano przy użyciu zmiennej oszacowania dotyczącej skuteczności, przy statystycznie istotnej redukcji w porównaniu z 3,2% w grupie placebo (p<0,0001).

W badaniu dodatkowym utrata tkanki tłuszczowej zaobserwowana u pacjentów, u których wykonano pomiary metodą rezonansu magnetycznego podczas oceny wyjściowej oraz przy zakończeniu badania w trakcie leczenia, wykazała względne zmniejszenie zawartości tkanki tłuszczowej trzewnej nawet o 34,0%.2 Dodatkowa analiza wykazała, że masa beztłuszczowa odpowiadała za nie więcej niż 10,8% zmiany całkowitej masy tkanek przy zastosowaniu najwyższej dawki, co wskazuje, że redukcja masy ciała wynikała głównie ze zmniejszenia masy tkanki tłuszczowej. W tym samym badaniu dodatkowym zaplanowana z góry analiza wykazała, że u osób dorosłych leczonych surwodutydem nastąpiło zmniejszenie zawartości tłuszczu w wątrobie nawet o 63,1%, co dodatkowo wskazuje na korzystny wpływ surwodutydu na zdrowie metaboliczne.

„U osób z otyłością redukcja masy ciała stanowi dopiero część rozwiązania problemu. Występuje u nich zwiększone ryzyko rozwoju poważnych schorzeń związanych z otyłością i towarzyszącą jej dysfunkcją metaboliczną, w tym metabolicznych chorób wątroby, cukrzycy typu 2 oraz chorób sercowo‑naczyniowych. Istnieje pilna potrzeba opracowania terapii, które będą nie tylko skutecznie redukowały masę ciała, ale jednocześnie będą oddziaływały na te współistniejące schorzenia” – powiedział dr Lee Kaplan, dyrektor Instytutu Otyłości i Metabolizmu w Bostonie w stanie Massachusetts, USA, oraz przewodniczący komitetu wykonawczego programu badań SYNCHRONIZE. „Bardzo cieszy mnie, że dane te pokazują, iż podwójne agonistyczne działanie na receptory glukagonu i GLP‑1 przez surwodutyd stanowi obiecujące podejście terapeutyczne dla osób z otyłością oraz dla pacjentów ze związanymi z otyłością metabolicznymi chorobami wątroby, w tym MASLD i MASH”.

„Otyłość jest złożoną chorobą związaną z gospodarką metaboliczną organizmu. Nadmiar tkanki tłuszczowej trzewnej, zlokalizowanej głównie w obrębie jamy brzusznej, jest znanym czynnikiem przyczyniającym się do dysfunkcji metabolicznej i pozostaje ściśle związany z zaburzeniami czynności wątroby” – powiedział Shashank Deshpande, przewodniczący zarządu i dyrektor działu Human Pharma w Boehringer Ingelheim. „Poprzez oddziaływanie na otyłość, a jednocześnie na tkankę tłuszczową trzewną i tłuszcz wątrobowy, surwodutyd może potencjalnie na nowo zdefiniować możliwości ukierunkowanej terapii wspomagającej redukcję masy ciała, ponieważ naszym celem jest modyfikacja kluczowych czynników nasilających dysfunkcję metaboliczną, często związaną z otyłością”.

Zdrowie metaboliczne odnosi się do sposobu, w jaki organizm przetwarza składniki odżywcze i utrzymuje homeostazę. Otyłość, jako choroba złożona, wykracza poza samą masę ciała i wiąże się z zaburzeniami procesów metabolicznych. Nawet u trzech na cztery osoby z otyłością występuje choroba stłuszczeniowa wątroby związaną z dysfunkcją metaboliczną (MASLD), w której dochodzi do nadmiernego gromadzenia się tłuszczu w wątrobie. U około jednej trzeciej osób z otyłością może to prowadzić do rozwoju poważniejszego stadium choroby, określanego jako stłuszczeniowe zapalenie wątroby związane z dysfunkcją metaboliczną (MASH), które charakteryzuje się stanem zapalnym i uszkodzeniem wątroby.

Wyniki badania SYNCHRONIZE‑MASLD

Pozytywne wyniki badania fazy III SYNCHRONIZE‑MASLD dodatkowo potwierdzają potencjalną skuteczność surwodutydu w zakresie poprawy zdrowia metabolicznego, wykazując korzystny wpływ na redukcję masy ciała oraz ukierunkowane zmniejszenie zawartości tłuszczu w wątrobie. W badaniu SYNCHRONIZE‑MASLD oceniano stosowanie surwodutydu przez 48 tygodni u osób dorosłych z otyłością lub nadwagą oraz MASLD z cechami zapalenia i (lub) włóknienia, zarówno z cukrzycą typu 2, jak i bez cukrzycy.

W badaniu tym osiągnięto równorzędne pierwszorzędowe punkty końcowe przy użyciu zmiennych oszacowania dotyczących schematu leczenia, jak również skuteczności, przy czym wyniki wykazały, że nawet u 84,2% uczestników leczonych surwodutydem wystąpiła względna redukcja zawartości tłuszczu w wątrobie o co najmniej 30% w przypadku użycia zmiennej oszacowania dotyczącej skuteczności – co stanowiło statystycznie istotną poprawę w porównaniu z 24,3% w grupie placebo (p<0,0001). W badaniu osiągnięto drugi równorzędny pierwszorzędowy punkt końcowy przy względnej redukcji masy ciała do 12,2%, przy użyciu zmiennej oszacowania dotyczącej skuteczności, w porównaniu z 1,0% w grupie placebo (p<0,0001). Dodatkowe szczegółowe wyniki dotyczące drugorzędowego punktu końcowego wykazały, że nawet 6 na 10 pacjentów (61,0%) osiągnęło normalizację zawartości tłuszczu w wątrobie (zawartość tłuszczu w wątrobie <5%) po 48 tygodniach przy użyciu zmiennej oszacowania dotyczącej skuteczności w porównaniu z 5,7% w grupie placebo.

Pozytywne trendy zaobserwowano również w odniesieniu do innych drugorzędowych punktów końcowych oceniających biomarkery związane z wątrobą, takie jak aktywność aminotransferazy alaninowej (ALT), sygnalizujące redukcję stanu zapalnego.

Zgodnie z oczekiwaniami dotyczącymi terapii opartych na GLP‑1, w badaniu SYNCHRONIZE‑1 najczęściej zgłaszanymi zdarzeniami niepożądanymi związanymi ze stosowaniem surwodutydu były zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego, które w większości przypadków miały nasilenie łagodne do umiarkowanego i zazwyczaj występowały w fazie zwiększania dawki. Zdarzenia występujące częściej niż w grupie placebo obejmowały nudności, wymioty, biegunkę i zaparcia. Odsetek pacjentów przerywających leczenie z powodu zdarzeń niepożądanych ze strony przewodu pokarmowego wynosił 19% w grupie leczonej surwodutydem w porównaniu z 2,9% w grupie placebo. Wyniki te były spójne w całym badaniu SYNCHRONIZE‑MASLD, a także zgodne ze znanymi efektami klasy leków. W żadnym z badań nie odnotowano żadnych nowych sygnałów dotyczących bezpieczeństwa.

Badania SYNCHRONIZE‑1 i SYNCHRONIZE‑MASLD wskazują łącznie na potencjalne korzyści wynikające z podwójnego agonistycznego działania na receptory glukagonu/GLP‑1 u osób z otyłością i pacjentów z MASLD oraz oznakami stanu zapalnego i (lub) włóknienia. Surwodutyd może wypełnić istniejącą potrzebę opracowania skutecznego leczenia tych schorzeń, ponieważ jego agonistyczne działanie na receptor GLP‑1 zmniejsza apetyt przy jednoczesnym zwiększaniu uczucia pełności i sytości. Z drugiej strony, uważa się, że agonistyczne działanie wobec glukagonu działa bezpośrednio na wątrobę, zmniejszając zawartość tłuszczu w tym narządzie, regulując jego funkcje metaboliczne, a także zmniejszając nasilenie stanu zapalnego i włóknienia. Surwodutyd jest lekiem eksperymentalnym i nie został jeszcze zatwierdzony do stosowania; jego skuteczność i bezpieczeństwo nie zostały ustalone.

Ponadto w ramach szerszego programu badań klinicznych opracowuje się zestaw badań fazy IIIb w celu wypełnienia istniejących kluczowych potrzeb osób z otyłością leczonych w warunkach rzeczywistej praktyki klinicznej. Na ten rok zaplanowano rozpoczęcie kolejnych badań: w badaniu SYNCHRONIZE‑HERA surwodutyd będzie oceniany pod względem wpływu na zdrowie kobiet; badanie ELEVATE‑LIVER pozwoli ocenić wpływ surwodutydu na utrzymanie czynności i struktury serca u osób z MASLD lub wczesną postacią MASH; natomiast w badaniu SYNCHRONIZE‑START oceniane będą metody dostosowywania dawek w warunkach rzeczywistej praktyki, w tym rozpoczynanie leczenia oraz zmiana leczenia z GLP‑1 RA, ze szczególnym uwzględnieniem tolerancji. Działania te uzupełnią badania SYNCHRONIZE‑1 i SYNCHRONIZE‑MASLD w ramach szerszego, globalnego programu badań fazy III dotyczącego nadwagi i otyłości, obejmującego kluczowe subpopulacje pacjentów. Surwodutyd jest również analizowany w dwóch globalnych badaniach klinicznych fazy III – LIVERAGE oraz LIVERAGE‑Cirrhosis – oceniających skuteczność i bezpieczeństwo stosowania tego leku u osób dorosłych z MASH i zwłóknieniem w stadium 2 lub 3 oraz u pacjentów z wyrównaną marskością wątroby w przebiegu MASH (ze zwłóknieniem w stadium 4).

Źródło: inf pras

Otyłość dziecięca staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka eksperci, przedstawiciele organizacji pacjenckich, parlamentarzyści oraz reprezentanci Ministerstwa Zdrowia i NFZ zgodnie podkreślali, że dzieci chorujących na otyłość nie można pozostawiać bez kompleksowej pomocy. Zdaniem uczestników debaty konieczne jest stworzenie jasnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, rozwój wyspecjalizowanych ośrodków leczenia oraz zapewnienie równego dostępu do nowoczesnych metod terapii niezależnie od miejsca zamieszkania czy sytuacji finansowej rodziny.
Mam 12 lat i często w szkole mówili na mnie: gruba świnia, spuchnięty chomik, świnia na horyzoncie. Choruję na otyłość, wcześniej, przed leczeniem, mogłam jeść właściwie cały czas. Nie lubiłam siebie, rok temu w maju ważyłam najwięcej w swoim życiu. Odkąd przyjmuję leki i mam spotkania z dietetykiem, psychologiem, fizjoterapeutką i lekarzami z Programu Leczenia Otyłości CZD – schudłam ponad 10 kg. Jem mniejsze porcje i czuję, że jestem ładna. Nawet Panie w szkole mi to mówią. Teraz zamiast podjadać, tańczę. Tak Zosia rozpoczęła posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka, któremu przewodniczy posłanka Aleksandra Leo. Posiedzenie w całości poświęcone było leczeniu otyłości dziecięcej. Eksperci, przedstawiciele Partnerstwa na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości „Stop Otyłości” oraz Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, która prowadzi kampanię społeczną Na wagę zdrowia alarmowali, że otyłość dziecięca staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Uczestnicy spotkania podkreślali, że dzieci chorujących na otyłość nie wolno oceniać ani stygmatyzować – potrzebują wsparcia, leczenia i systemowej opieki. Reprezentanci Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia przedstawili działania tych instytucji, parlamentarzyści zadeklarowali działania systemowe, by zatrzymać tsunami otyłości u najmłodszych.

Potrzebna kompleksowa ścieżka leczenia

Wśród najważniejszych postulatów pojawiła się konieczność stworzenia jasnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej dla dzieci z chorobą otyłościową. Eksperci wskazywali, że dziś pacjenci i ich rodziny często „odbijają się” od kolejnych poradni diabetologicznych czy endokrynologicznych, bez dostępu do skoordynowanej pomocy.

Prof. Małgorzata Myśliwiec, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii  Dziecięcej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślała, że konieczne jest utworzenie wyspecjalizowanych ośrodków leczenia otyłości dziecięcej – docelowo co najmniej jednego w każdym województwie. Proponowany model zakładałby rozpoznanie choroby już na poziomie POZ, następnie kierowanie dziecka do poradni leczenia otyłości z zespołem wielospecjalistycznym oraz – w razie potrzeby – do ośrodka referencyjnego, zapewniającego także farmakoterapię.

„Otyłość to choroba przewlekła, a nie problem kosmetyczny”

Eksperci wielokrotnie podkreślali, że otyłość u dzieci nie może być traktowana jako „etap, z którego się wyrasta”. Prof. Mariusz Wyleżoł, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości zaznaczył, że leczenie należy rozpoczynać natychmiast po rozpoznaniu choroby, a nie dopiero wtedy, gdy pojawią się powikłania lub dziecko osiągnie dorosłość. Jak wskazywał, zwlekanie powoduje utrwalanie nieprawidłowych nawyków żywieniowych, ograniczenie aktywności fizycznej, pogłębianie stygmatyzacji oraz obniżenie poczucia własnej wartości u dzieci. – Dziecko z otyłością słyszy najczęściej tylko: „mniej jedz i więcej się ruszaj”, a rzadko otrzymuje kompleksową pomoc – podkreślił prof. Wyleżoł.

Dziecko z otyłością ma znacznie większe ryzyko bycia osobą dorosłą chorująca na otyłość.
Im dłużej trwa choroba, tym trudniej ją leczyć. Każdą chorobę powinno się leczyć w zarodku, tak jak to się dzieje w przypadku chorób onkologicznych. Więc otyłość też powinniśmy zacząć leczyć jak najszybciej. Późniejsze leczenie to większe ryzyko powikłań, większe koszty dla rodziców, społeczeństwa
– dodał prof. Wyleżoł.

Prof. Paweł Matusik, prezes Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej pokazał, jak dzięki dobrej woli lekarzy i dyrekcji szpitala leczy się otyłość dziecięcą w Tychach i zapowiedział połączenie sił z PTLO, ponieważ otyłość zaczyna się w dzieciństwie i mitem jest, że w dzieciństwie się kończy – ona bywa w remisji i wraca w dorosłości, więc wspólne działania obu towarzystw są konieczne.

Potrzebna dostępność nowoczesnego leczenia

Jednym z kluczowych tematów była również dostępność nowoczesnej farmakoterapii dla dzieci z chorobą otyłościową. Zdaniem uczestników spotkania leczenie farmakologiczne może pomóc ograniczyć poczucie głodu i zwiększyć skuteczność terapii dietetycznej oraz psychologicznej. Podkreślano także, że dostęp do skutecznego leczenia nie może zależeć od sytuacji finansowej rodziców ani miejsca zamieszkania dziecka.

– Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której kod pocztowy decyduje o tym, które dziecko będzie leczone, a które nie – zaznaczała Marta Pawłowska, współinicjatorka Partnerstwa Stop Otyłości.  – odnosząc się do wzorcowego programu leczenia otyłości 6-10-14, realizowanego ze spektakularnym sukcesem w Gdańsku. Program ten omówił prof. Michał Brzeziński z UCK Gdańsk i zadał pytanie, dlaczego w ministerialnych, głębokich szufladach przepadł program KOS-Dzieci. Marta Pawłowska w wymownych słowach podkreśliła, że to my dorośli zepsuliśmy ten świat, tworząc sprzyjające otyłości środowisko wzrastania naszym dzieciom, i to my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby to naprawić.

Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum dodała, że konieczna jest jasna ścieżka leczenia dla każdego dziecka i finansowany przez państwo dostęp do leczenia farmakologicznego. Nie mogą być leczone tylko te dzieci, których rodziców na to stać. Otyłość dotyka także osób, które nie mogą sobie pozwolić na taki wydatek. A jest to inwestycja w zdrowie dzieci, które mają szanse stać się zdrowymi dorosłymi, nie rozwinąć powikłań, a w przyszłości kontrybuować do PKB, a nie być obciążeniem dla ZUS.  Dodała, że trzeba stworzyć świat, w którym dzieci nie będą szykanowane i będą miały szanse na zdrowienie, w którym będą chronione przed nieetycznymi praktykami marketingowymi producentów żywności.

Profilaktyka i zdrowie psychiczne

Dużo miejsca poświęcono profilaktyce oraz wpływowi środowiska na rozwój otyłości. Eksperci zwracali uwagę na tzw. Obesogenne środowisko – wszechobecne reklamy niezdrowej żywności, promocje produktów wysokoprzetworzonych czy marketing skierowany do dzieci. Przywoływano rozwiązania stosowane w innych krajach. W Wielkiej Brytanii ograniczany jest dostęp dzieci do reklam niezdrowych produktów, także w Internecie, natomiast w Szwecji duży nacisk kładzie się na zmianę zachowań całych rodzin. WHO wskazuje, że przemysł spożywczy stosuje agresywne techniki marketingowe wywierające presję na dzieci i wpływające na ich wybory żywieniowe. Uczestnicy spotkania podkreślali także silny związek otyłości ze zdrowiem psychicznym. Według ekspertów co czwarte dziecko z otyłością wymaga wsparcia psychologicznego z powodu traum, stygmatyzacji i przemocy rówieśniczej.

System nie wykorzystuje istniejących narzędzi

Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego zwracała uwagę, że mimo finansowania bilansów zdrowia dzieci, system nie egzekwuje regularnego ważenia i mierzenia oraz prowadzenia działań profilaktycznych. Ekspertka podkreślała potrzebę wdrożenia elektronicznej książeczki zdrowia oraz większego wykorzystania potencjału pielęgniarek szkolnych.

Programy pilotażowe i doświadczenia

Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia Aleksandra Płosińska przypomniała, że leczenie otyłości opiera się obecnie na modelu wielopoziomowym, łączącym POZ, opiekę specjalistyczną oraz programy zdrowia publicznego. Jako przykład skutecznego modelu wskazała program KOS-BAR, który objął około 9 tys. pacjentów i może stać się inspiracją do stworzenia podobnego systemu dla dzieci. Niestety program KOS-BAR nie jest obecnie prowadzony i jak podkreśliła Elżbieta Brzozowska jest w zawieszeniu, a pacjenci bardzo czekają na włączenie go na stałe do koszyka świadczeń gwarantowanych. 

NFZ podkreślał, że finansuje zarówno leczenie samej otyłości, jak i jej powikłań, a budżet wspierają środki z Funduszu Medycznego oraz opłaty cukrowej. Jednocześnie eksperci wskazywali, że obecnie w Polsce funkcjonuje zbyt mało miejsc, gdzie leczona jest otyłość dziecięca kompleksowo, wzorcowym przykładem jest warszawskie Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie skonsultowano już ponad 2 tysiące pacjentów z całej Polski.

Alarmujące dane

Prof. Anna Fijałkowska z Instytutu Matki i Dziecka przedstawiła niepokojące dane dotyczące skali problemu. Jak wskazała, aż jedna trzecia ośmioletnich chłopców ma nieprawidłowo wysoką masę ciała, a około 15 tys. chłopców w tym wieku choruje na otyłość. Podkreślała, że główną przyczyną narastania problemu nie są czynniki genetyczne, lecz środowiskowe: brak aktywności fizycznej, siedzący tryb życia, niewłaściwa dieta, codzienne spożywanie słodzonych napojów oraz zbyt krótki sen.

„To inwestycja w zdrowie przyszłych pokoleń”

Uczestnicy posiedzenia byli zgodni, że leczenie otyłości dziecięcej nie może być traktowane jako marginalny element systemu ochrony zdrowia.

To inwestycja w zdrowie przyszłych pokoleń dorosłych – podkreślano podczas debaty.

Aleksandra Leo, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka podsumowała, że są cztery najważniejsze aspekty leczenia otyłości u dzieci:

  1. Potrzeba jasnej ścieżki leczenia najmłodszych pacjentów
  2. Konieczność utworzenia ośrodków leczenia otyłości dziecięcej – na początek przynajmniej jedna placówka w każdym województwie
  3. Dostęp do nowoczesnej farmakologii – zwłaszcza dla dzieci z BMI > 30, które pozwoli ograniczyć poczucie głodu i stosować zalecenia dietetyczne i psychologiczne
  4. Ograniczanie obesogennego środowiska i wprowadzenie regulacji dla przemysłu spożywczego i marketingu produktów skierowanych do dzieci
Pani Posłanka podkreśliła również, że konieczna jest dalsza dyskusja na temat leczenia otyłości
u dzieci i już zapowiedziała zorganizowane kolejnego posiedzenia w tej sprawie, z kolei posłanka Barbara Okuła obiecała włączyć temat do prac komisji ds. dzieci i młodzieży.

Źródło: inf pras

Utrata masy ciała to dopiero pierwszy etap leczenia otyłości. Znacznie trudniejsze bywa utrzymanie osiągniętych efektów i uniknięcie ponownego przyrostu kilogramów po zakończeniu intensywnej terapii. Dane zaprezentowane podczas Europejskiego Kongresu Otyłości (ECO 2026) sugerują, że część pacjentów może utrzymać znaczną redukcję masy ciała także po zmianie leczenia lub zmniejszeniu dawki leków inkretynowych.
Wyniki dwóch badań późnej fazy – SURMOUNT-MAINTAIN oraz ATTAIN-MAINTAIN – przedstawiono podczas kongresu w Stambule i jednocześnie opublikowano odpowiednio w czasopismach The Lancet oraz Nature Medicine. Analizy dotyczyły osób, które wcześniej schudły kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów dzięki intensywnej terapii agonistami inkretynowymi.

Najtrudniejszy etap leczenia otyłości: utrzymać efekt

Otyłość jest chorobą przewlekłą, a jednym z największych wyzwań pozostaje utrzymanie redukcji masy ciała po zakończeniu intensywnej fazy leczenia. Przerwanie terapii lub jej nagłe ograniczenie często wiąże się z ponownym przyrostem masy ciała, określanym potocznie jako efekt jo-jo.

Nowe badania miały odpowiedzieć na praktyczne pytanie: co dzieje się z pacjentami, którzy już schudli znacząco dzięki terapii GLP-1 lub GIP/GLP-1? Czy konieczne jest dalsze stosowanie najwyższych dawek leków, czy możliwe jest przejście na leczenie podtrzymujące bez utraty osiągniętych efektów?

Niższa dawka zamiast pełnej? Dane o tirzepatydzie

W badaniu SURMOUNT-MAINTAIN oceniano osoby żyjące z otyłością lub nadwagą z chorobami współistniejącymi, które przez 60 tygodni otrzymywały tirzepatyd w maksymalnej tolerowanej dawce (10 lub 15 mg tygodniowo).

Po zakończeniu tej fazy pacjentów przydzielono do trzech grup: kontynuujących leczenie w pełnej dawce, przechodzących na dawkę 5 mg lub otrzymujących placebo przez kolejne 52 tygodnie.

Wyniki wskazują, że osoby kontynuujące terapię w maksymalnej dawce utrzymały praktycznie całą wcześniejszą utratę masy ciała. Pacjenci, którzy przeszli na niższą dawkę 5 mg, również zachowali znaczną część efektu – odzyskując średnio około 5,6 kg po roku leczenia podtrzymującego.

Dla porównania, uczestnicy rozpoczynali badanie przy średniej masie ciała przekraczającej 112 kg, a po pierwszych 60 tygodniach terapii ważyli średnio około 89 kg.

Badacze wskazują, że wyniki mogą sugerować możliwość stopniowego zmniejszania intensywności leczenia u części pacjentów, choć utrzymanie pełnego efektu nadal najlepiej obserwowano przy kontynuacji maksymalnych dawek.

Tabletka po zastrzykach? Nowe dane o leczeniu podtrzymującym

Drugie badanie – ATTAIN-MAINTAIN – dotyczyło osób, które wcześniej schudły dzięki iniekcyjnym terapiom inkretynowym i osiągnęły stabilizację masy ciała. Naukowcy oceniali, czy możliwe jest utrzymanie efektów po przejściu na doustny agonista receptora GLP-1 – orforglipron.

Pacjenci wcześniej leczeni semaglutydem (Wegovy) po przejściu na doustny orforglipron odzyskali średnio jedynie około 0,9 kg masy ciała w ciągu roku. U osób wcześniej stosujących tirzepatyd (Zepbound) średni przyrost masy ciała wyniósł około 5 kg.

Według autorów badania może to wskazywać, że u części chorych możliwe jest przejście z intensywnej terapii iniekcyjnej na leczenie doustne bez utraty większości wcześniejszych korzyści terapeutycznych.

Jednocześnie badacze podkreślają, że leczenie podtrzymujące nie oznacza zakończenia terapii – raczej jej modyfikację w długoterminowym zarządzaniu chorobą przewlekłą.

Czym jest orforglipron i dlaczego budzi zainteresowanie

Orforglipron to doustny agonista receptora GLP-1 opracowany przez Eli Lilly. W 2026 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła lek do stosowania u dorosłych z otyłością lub nadwagą współistniejącą z chorobami związanymi z nadmierną masą ciała.

Lek przyjmowany jest raz dziennie i – w przeciwieństwie do części wcześniejszych doustnych terapii inkretynowych – może być stosowany bez ograniczeń dotyczących przyjmowania posiłków czy płynów.

Zatwierdzenie oparto m.in. na wynikach programu badań ATTAIN, w których wykazano istotną klinicznie redukcję masy ciała oraz poprawę części parametrów metabolicznych. W części analiz osoby stosujące najwyższe dawki traciły średnio około 10–12 proc. wyjściowej masy ciała.

Orforglipron badany jest również jako potencjalna terapia m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, obturacyjnego bezdechu sennego, choroby tętnic obwodowych oraz innych schorzeń związanych z otyłością.

Autorzy badań prezentowanych podczas ECO 2026 podkreślają, że otyłość pozostaje chorobą wymagającą długoterminowego leczenia, a nowe wyniki należy interpretować jako możliwe strategie utrzymania efektów terapii, a nie sposób na całkowite zakończenie leczenia po osiągnięciu redukcji masy ciała.

Źródło: European Congress on Obesity (ECO) 2026; publikacje: The Lancet, Nature Medicine; materiały Eli Lilly dotyczące badań SURMOUNT-MAINTAIN i ATTAIN-MAINTAIN.
Niemal 28-procentowa redukcja masy ciała u części pacjentów, zachowanie funkcji mięśni mimo znacznej utraty kilogramów, potencjalne korzyści dla kobiet w okresie menopauzy oraz nowe dane dotyczące doustnej formy terapii – to część wyników zaprezentowanych podczas Europejskiego Kongresu Otyłości (ECO 2026), który odbywa się w dniach 12–15 maja w Stambule. W centrum uwagi znalazł się semaglutyd – agonista receptora GLP-1 stosowany w leczeniu otyłości.
Nowe analizy przedstawione przez Novo Nordisk obejmują zarówno wyniki badań klinicznych, jak i dane rzeczywiste (real-world evidence), pokazując nie tylko wpływ leczenia na redukcję masy ciała, ale również na skład ciała, sprawność fizyczną, zdrowie kobiet w okresie menopauzy oraz ryzyko wybranych chorób współistniejących.

Niemal 28 proc. redukcji masy ciała przy wyższej dawce

Jednym z najważniejszych doniesień kongresu były nowe analizy badania STEP UP, oceniającego skuteczność wyższej dawki semaglutydu – 7,2 mg – u osób żyjących z otyłością bez cukrzycy typu 2.

W trwającym 72 tygodnie badaniu uczestniczyło ponad 1400 dorosłych osób z BMI ≥30 kg/m². Uczestników losowo przydzielono do grup otrzymujących semaglutyd w dawce 7,2 mg, standardowej dawce 2,4 mg lub placebo, równolegle z interwencją dotyczącą stylu życia.

Jak wcześniej informowano, średnia redukcja masy ciała po 72 tygodniach wyniosła 20,7 proc. dla dawki 7,2 mg, 17,5 proc. dla dawki 2,4 mg oraz 2,4 proc. w grupie placebo. Dla przeciętnego uczestnika badania, ważącego około 113 kg przed rozpoczęciem terapii, oznaczało to utratę około 23 kg masy ciała.

Podczas ECO 2026 zaprezentowano jednak dodatkową analizę dotyczącą tzw. „wczesnych responderów”, czyli osób, które w ciągu pierwszych 24 tygodni leczenia straciły co najmniej 15 proc. masy ciała.

W grupie otrzymującej semaglutyd 7,2 mg takich pacjentów było 26,9 proc. i to właśnie oni osiągnęli największe efekty – średnio 27,7 proc. redukcji masy ciała po 72 tygodniach terapii. Dla porównania, w grupie dawki 2,4 mg wynik ten wyniósł 24,8 proc.

Jednocześnie analiza wskazuje, że również osoby, które nie uzyskały tak szybkiej odpowiedzi na leczenie, nadal osiągały klinicznie istotną utratę masy ciała – średnio 15,4 proc. przy dawce 7,2 mg.

„Otyłość jako choroba przewlekła wymaga długoterminowego, kompleksowego leczenia. Wczesna utrata masy ciała może wskazywać, kto prawdopodobnie osiągnie największe efekty terapii semaglutydem, ale ważne jest podkreślenie, że także osoby bez ‘wczesnej’ odpowiedzi nadal uzyskują znaczącą klinicznie redukcję masy ciała” – powiedział dr Dror Dicker z Uniwersytetu w Tel Awiwie (tłum. red.).

Utrata tkanki tłuszczowej przy zachowaniu funkcji mięśni

Jednym z częściej dyskutowanych tematów dotyczących leczenia agonistami GLP-1 pozostaje wpływ terapii na masę mięśniową. Obawy części pacjentów dotyczą tego, czy wraz z utratą kilogramów nie dochodzi do nadmiernej utraty mięśni.

Nowa analiza badania STEP UP, oparta na obrazowaniu MRI u podgrupy 55 uczestników, sugeruje, że większość utraty masy ciała podczas leczenia semaglutydem wynikała ze zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej.

Według przedstawionych danych około 84 proc. utraconej masy stanowiła redukcja tłuszczu, natomiast tłuszcz trzewny w obrębie jamy brzusznej zmniejszył się o ponad 30 proc. Jednocześnie masa mięśniowa zmniejszyła się jedynie o około 10 proc. względem wartości wyjściowych.

Badacze podkreślali również, że uczestnicy zachowali sprawność funkcjonalną mięśni. Oceniano ją m.in. przy pomocy testu wielokrotnego wstawania z krzesła w ciągu 30 sekund, który nie wykazał pogorszenia funkcji mięśniowej w porównaniu z placebo.

Autorzy analizy zwracają uwagę, że zarówno nadmiar tłuszczu trzewnego, jak i nacieczenie tłuszczowe mięśni są związane ze zwiększonym ryzykiem powikłań sercowo-metabolicznych.

Kobiety w menopauzie: skuteczność niezależnie od etapu życia

Kolejne prezentowane podczas ECO 2026 analizy dotyczyły kobiet żyjących z otyłością w różnych etapach życia reprodukcyjnego – od okresu przed menopauzą po postmenopauzę.

W analizie post hoc badania STEP UP oceniano skuteczność semaglutydu 7,2 mg w zależności od etapu menopauzalnego. Największą średnią redukcję masy ciała osiągnęły kobiety przed menopauzą – 22,6 proc. po 72 tygodniach terapii. U kobiet w okresie okołomenopauzalnym oraz po menopauzie wyniosła ona odpowiednio 19,7 proc. i 19,8 proc.

Znacząco zmniejszył się również obwód talii – wskaźnik pośrednio związany z ilością tłuszczu trzewnego i ryzykiem metabolicznym.

Badacze przedstawili także wyniki analiz badania SELECT, obejmującego osoby z nadwagą lub otyłością i współistniejącą chorobą sercowo-naczyniową bez cukrzycy. U kobiet w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym obserwowano redukcję ryzyka incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak zawał serca, udar mózgu czy zgon sercowo-naczyniowy.

Równolegle zaprezentowano dane rzeczywiste z amerykańskiego badania obejmującego ponad 34 tys. kobiet w okresie menopauzy. Kobiety stosujące semaglutyd miały niższe ryzyko migreny oraz depresji w porównaniu z osobami otrzymującymi wyłącznie hormonalną terapię menopauzalną. Autorzy zaznaczają jednak, że były to dane obserwacyjne, które pokazują zależności, ale nie pozwalają jednoznacznie potwierdzić związku przyczynowo-skutkowego.

Tabletka zamiast zastrzyku? Nowe dane o doustnym semaglutydzie

Podczas kongresu przedstawiono również nowe analizy badania OASIS 4 dotyczącego doustnej postaci semaglutydu w dawce 25 mg.

W badaniu osoby otrzymujące tabletkę osiągnęły średnio 17 proc. redukcji masy ciała po 64 tygodniach leczenia, wobec 2,7 proc. w grupie placebo.

Wśród tzw. wczesnych responderów – definiowanych jako osoby, które po 16 tygodniach terapii utraciły co najmniej 10 proc. masy ciała – średnia redukcja po zakończeniu badania wyniosła 21,6 proc. Jednocześnie niemal jedna trzecia uczestników leczonych doustnym semaglutydem spełniała kryteria wczesnej odpowiedzi na leczenie.

Osobna analiza wskazała również na poprawę sprawności fizycznej. Wśród osób z początkowo ograniczoną wydolnością ruchową niemal 8 na 10 uczestników osiągnęło klinicznie istotną poprawę funkcjonowania – obejmującą m.in. możliwość dłuższego stania, schylania się czy wykonywania codziennych czynności.

Doustna postać semaglutydu została już zatwierdzona przez amerykańską administrację FDA, natomiast obecnie oczekuje na decyzję Europejskiej Agencji Leków (EMA).

Źródło: materiały prezentowane podczas European Congress on Obesity (ECO) 2026, komunikaty firmy Novo Nordisk dotyczące badań STEP UP, SELECT i OASIS 4.
Leki takie jak semaglutyd czy tirzepatyd w ostatnich latach stały się jednym z najważniejszych narzędzi leczenia otyłości. Ich skuteczność w redukcji masy ciała jest dobrze udokumentowana, jednak coraz częściej pojawia się pytanie, co dzieje się z dietą pacjentów w trakcie terapii. Jedno z pierwszych badań analizujących rzeczywiste nawyki żywieniowe osób stosujących te leki sugeruje, że choć spożycie kalorii znacząco spada, może to wiązać się również z ryzykiem niedoborów składników odżywczych – zwłaszcza białka.
Mniej kalorii, ale też mniej składników odżywczych

Wyniki badania, które zostanie przedstawione podczas tegorocznego kongresu European Congress on Obesity (12–15 maja w Stambule), analizuje zachowania żywieniowe osób z nadwagą lub otyłością stosujących nową generację leków przeciwotyłościowych z grupy agonistów receptora GLP-1 oraz podwójnych agonistów GLP-1/GIP. Do tej grupy należą m.in. semaglutyd (sprzedawany m.in. jako Ozempic i Wegovy) oraz tirzepatyd (m.in. Mounjaro i Zepbound).

Autorzy badania – z zespołu badawczego zdrowia metabolicznego w IRCCS San Raffaele Hospital oraz Vita-Salute San Raffaele University w Mediolanie – przeanalizowali dane żywieniowe 332 dorosłych osób korzystających z aplikacji mobilnej monitorującej dietę z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Jak podkreśla dr Valentina Vinelli, główna autorka badania, skuteczność leków GLP-1 w redukcji masy ciała nie budzi dziś większych wątpliwości. Jednocześnie jednak pojawia się ważne pytanie o to, co dzieje się ze składem ciała podczas odchudzania. „Choć leki GLP-1 prowadzą do imponującej utraty masy ciała, wciąż trwa dyskusja, czy utracie tkanki tłuszczowej nie towarzyszy również istotna utrata masy mięśniowej. Jedno jest jednak powszechnie uznawane – ochrona masy mięśniowej powinna być centralnym celem każdego programu redukcji masy ciała” (tłum. red.).

Dlaczego białko staje się kluczowe

Utrzymanie zdrowej masy mięśniowej w dużej mierze zależy od odpowiedniej podaży białka oraz aktywności fizycznej, zwłaszcza ćwiczeń oporowych. Tymczasem mechanizm działania leków GLP-1 polega m.in. na nasilaniu uczucia sytości i zmniejszaniu łaknienia.

„Zdrowie mięśni zależy od wystarczającej podaży białka i regularnej aktywności fizycznej. U osób stosujących agonistów receptora GLP-1 zmniejszony apetyt może utrudniać pokrycie zapotrzebowania na białko, dlatego to, co jemy, staje się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – zwłaszcza że zapotrzebowanie na białko jest zwykle wyższe u osób z otyłością oraz w trakcie aktywnej redukcji masy ciała” – wyjaśnia dr Vinelli (tłum. red.).

Badaczka podkreśla również, że zapotrzebowanie na białko powinno być zawsze indywidualizowane i wyrażane w gramach na kilogram skorygowanej masy ciała, a nie traktowane jako uniwersalna wartość dla wszystkich pacjentów.

Analiza tysięcy dni zapisów dietetycznych

Naukowcy przeanalizowali łącznie 5741 dni zapisów dietetycznych zebranych między lipcem 2025 a lutym 2026 r. Dane pochodziły z aplikacji mobilnej umożliwiającej rejestrowanie posiłków m.in. poprzez fotografowanie jedzenia, skanowanie kodów kreskowych oraz zapisy głosowe i tekstowe. Algorytmy rozpoznawania obrazu pozwalały automatycznie identyfikować składniki potraw i szacować zawartość kalorii, białka, węglowodanów i tłuszczów.

W analizie porównano 116 osób stosujących leki GLP-1 z grupą 216 osób, które takich terapii nie stosowały. Średni wskaźnik BMI wynosił odpowiednio 31,3 i 30,6 kg/m². Wśród użytkowników leków większość stosowała tirzepatyd (62 osoby), natomiast 25 osób przyjmowało semaglutyd. Pozostali uczestnicy byli zidentyfikowani jako użytkownicy GLP-1 na podstawie profilu w aplikacji, choć nie wszyscy rejestrowali poszczególne dawki.

Wyraźnie mniejsze spożycie energii

Analiza wykazała, że osoby stosujące leki GLP-1 spożywały średnio znacznie mniej kalorii niż uczestnicy nieprzyjmujący tych leków – około 1102 kcal dziennie w porównaniu z 1281 kcal.

Podobny spadek dotyczył wszystkich głównych makroskładników diety. U użytkowników leków GLP-1 średnie dzienne spożycie wynosiło:
Co istotne, proporcje makroskładników w diecie pozostały niemal identyczne w obu grupach. Oznacza to, że spadek spożycia dotyczył raczej ogólnej ilości jedzenia niż jakości diety.

Problem niedoboru białka

Najbardziej niepokojące wyniki dotyczyły podaży białka po przeliczeniu na kilogram masy ciała. W grupie stosującej leki GLP-1 średnia wynosiła zaledwie 0,6 g/kg dziennie. Tymczasem włoskie zalecenia żywieniowe rekomendują spożycie co najmniej 0,9 g białka na kilogram masy ciała. W badaniu aż 88 procent osób przyjmujących leki GLP-1 nie osiągało tego poziomu.

Co ciekawe, również w grupie niestosującej tych leków spożycie białka było niższe od zaleceń (0,7 g/kg), choć problem ten dotyczył mniejszej części uczestników – 69 procent. Dla porównania, dane z włoskiego krajowego badania konsumpcji żywności wskazują, że przeciętny dorosły Włoch spożywa około 1,1–1,2 g białka na kilogram masy ciała dziennie, czyli znacznie więcej niż minimalne zalecenia.

Częstsze pomijanie posiłków

Osoby przyjmujące leki GLP-1 znacznie częściej pomijały posiłki w ciągu dnia. Dotyczyło to:

Jak zauważają autorzy badania, pomijanie posiłków dodatkowo utrudnia równomierne rozłożenie podaży białka w ciągu dnia.

Redukcja masy ciała w codziennej praktyce

Wśród uczestników, którzy rejestrowali zmiany masy ciała, osoby stosujące leki GLP-1 schudły średnio o 2,2 kg, czyli około 2,5 proc. masy ciała. W grupie kontrolnej spadek wyniósł jedynie 0,2 kg.

Autorzy podkreślają jednak, że wyniki te odzwierciedlają raczej warunki rzeczywistego stosowania leków niż efekty obserwowane w badaniach klinicznych. W wielu przypadkach użytkownicy znajdowali się dopiero w fazie zwiększania dawki, a dane dotyczące przyjmowania leków były samodzielnie raportowane w aplikacji.

W niewielkiej grupie osób obserwowanych przez co najmniej trzy miesiące średnia redukcja masy ciała wynosiła już 7,3 proc., co zbliża się do wyników obserwowanych w randomizowanych badaniach klinicznych, gdzie po roku terapii spadek masy ciała często przekracza 10 proc.

Potrzeba wsparcia żywieniowego

Zdaniem autorów badania wyniki pokazują, że terapia farmakologiczna otyłości powinna być ściśle powiązana z monitorowaniem diety.

„Stosowanie leków GLP-1 w warunkach rzeczywistej praktyki klinicznej wiąże się z powszechnie występującym niedoborem białka oraz częstszym pomijaniem posiłków. Podkreśla to pilną potrzebę aktywnego monitorowania żywienia i indywidualnego doradztwa dietetycznego jako elementu leczenia otyłości, aby wspierać długoterminowe zdrowie pacjentów, a nie tylko redukcję masy ciała” – podsumowuje dr Vinelli (tłum. red.).

W kolejnych analizach badacze planują przyjrzeć się również spożyciu innych kluczowych składników odżywczych, takich jak witaminy, żelazo czy wapń, oraz sprawdzić, czy aplikacje mobilne monitorujące dietę mogą pomóc pacjentom utrzymać właściwe nawyki żywieniowe podczas terapii.

Źródło: European Association for the Study of Obesity; The News Medical Life Sciences 

Świnia na horyzoncie – wołają chłopcy na widok otyłej koleżanki z klasy. To nie choroba, a lenistwo i zaniedbanie – oceniają internetowi „eksperci”, wystarczy mniej żreć, doradzają „życzliwi” komentujący w mediach społecznościowych. Otyłość to choroba uwarunkowana biologicznie dowodzą lekarze, a na to wszechwiedzący hejterzy: w Auschwiz otyłych nie było. Gdzie Pani tak zarosła tłuszczem? – pyta pacjentkę ginekolog, ona nigdy już nie odwiedza ginekologów. Leczenie operacyjne i farmakoterapia to droga na skróty – słyszymy od celebrytów, dziennikarzy i uczestników debaty publicznej, a podczas posiedzenia Komisji Zdrowia, Wiceministra Zdrowia twierdzi, że resort nie może finansować leczenia choroby, nad którą można zapanować dzięki modyfikacji stylu życia. To pokazuje, że potrzeba wciąż wielu konsekwentnych działań i konsolidacji pacjentów, by zmienić społeczną percepcję otyłości.
4 marca, czyli Światowy Dzień Świadomości Otyłości to doskonała okazja, by mówić głośno o potrzebach osób leczących otyłość i o tym, że nie warto szukać winnych otyłości, nie warto sprawiać przykrości osobom z nadmierną masą ciała, lecz w życzliwy sposób wspierać ich zmagania z nawracającą chorobą. Dlatego kampania społeczna Na wagę zdrowia Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum kładzie nacisk na zdrowotny aspekt otyłości, na powikłania wynikające z choroby, na jej nawrotowość. Wspiera pacjentów realnymi narzędziami, jak poradnik, rozmowy z ekspertami, grupy wsparcia, bezpośrednie rozmowy. Podejmuje też działania systemowe – dialog z decydentami, spotkania, wystąpienia podczas kongresów systemowych, wypowiedzi w mediach. Potrzeba działania w tym obszarze zrodziła się z historii osobistej współzałożycielki Fundacji Elżbiety Brzozowskiej, która zredukowała ponad 50 kg i dzięki remontowi w głowie pozostaje w remisji już ponad 6 lat, zmaga się też jako mama z otyłością u dzieci, podobne macierzyńskie doświadczenia dotyczą Ewy Pol, prezeski Fundacji. Kampania skupia blisko 30 Rzeczniczek i Rzeczników Zdrowego Stylu Życia i Leczenia Otyłości, którzy tworzą koalicję pacjentów, lekarzy, psychologów, pielęgniarek, społeczników i działają, by zmieniać postrzeganie otyłości w Polsce. To im oddajemy głos.
 
Magdalena Gajda, działaczka społeczna, pierwsza polska Społeczna Rzeczniczka Praw Osób Chorych na Otyłość wspomina: Pamiętam swoje pierwsze wystąpienie przed Komisją Zdrowia Senatu RP
w lutym 2013 r. Wzięłam w nim udział na zaproszenie prof. Mariusza Wyleżoła. Dołączyłam do grona ekspertów obesitologii oraz dziedzin medycyny powiązanych z leczeniem otyłości, którzy przedstawiali wówczas pierwszy w polskim parlamencie raport na temat choroby otyłości. Moim zadaniem było opowiedzenie o tym, jak dyskryminowane, stygmatyzowane i z jakich obszarów życia wykluczane są osoby chore na otyłość. I wierzcie mi, że 13 lat temu fraza: „otyłość to choroba” była hasłem nowym, ba! – dla wielu odkrywczym (choć otyłość była już od dawna wpisana do klasyfikacji ECD-10) oraz przyciągającym uwagę społeczną i medialną. Obecnie zaś, hasło to jest, moim zdaniem, synonimem ogromnego pola edukacji, ale też eksploracji jego nowych znaczeń. Gdybym miała użyć terminów komunikacji powiedziałabym, że 13 lat temu zaczęliśmy „społeczną rozmowę” o chorobie otyłości i miejscu chorych na otyłość w polskim społeczeństwie, a obecnie prowadzimy „społeczną debatę”. Czymś, co mnie cieszy, bo jest spełnieniem pewnej wizji, którą miałam 13 lat temu jest to, że choroba otyłości stała się tematem powszechnym, omawianym w każdym aspekcie i nie wstydliwym, a nawet ma własnych… edukacyjnych influencerów. Niedawno miałam przyjemność rozmawiać z dr Anną Sankowską – Dobrowolską (która też jest Rzeczniczką kampanii – przyp .red.), której podziękowałam za to, że… spełnia moje marzenia. Ale jeszcze bardziej cieszę się z odwagi i siły z jaką osoby chore na otyłość występują w obronie swoich praw. Wydaje mi się, że dużym wyzwaniem pozostaje jednak wprowadzenie rozwiązań kompleksowych i systemowych zapewniających maksymalnej liczbie chorych na otyłość dostęp do profesjonalnego leczenia długoterminowego – podobnie jak przy innych chorobach przewlekłych o charakterze nawrotowym. Bądźmy sprawiedliwi – wiele udało się już zdziałać. Ale to elementy mechanizmu, który teraz należy złożyć w całość i zapewnić mu ciągłość działania.

Michał Bonarowski, pacjent z doświadczeniem choroby otyłościowej od dzieciństwa, od 6 lat w remisji, zredukował 50% masy ciała, czyli 85 kg. Stara się inspirować mężczyzn do rozpoczęcia
i wytrwania w leczeniu otyłości. W naszej kulturze wciąż pokutuje przekonanie, że dbanie o siebie – także o zdrowie – nie pasuje do wizerunku „prawdziwego mężczyzny”. Gdy trzeba zmierzyć się z otyłością, oczekuje się, że zrobi to „po męsku”, czyli sam: bez wsparcia innych, bez leków czy operacji. To trudne, zwłaszcza że polskie zwyczaje żywieniowe nadal sprzyjają obfitości, tłuszczom i słodkościom, a umiarkowanie w męskim stylu życia jeszcze się nie przyjęło. Kiedy choroba otyłościowa wraca, pojawia się osąd, że to oznaka słabości – bo „prawdziwy mężczyzna” powinien zawsze dawać radę. A przecież siłą jest właśnie gotowość, by zadbać o siebie i sięgnąć po pomoc, która pozwala żyć dłużej i lepiej. Liczę, że działania organizacji pacjentów pomogą obalić te przeszkody dla dobra mężczyzn i ich bliskich.

Od kilku lat Katarzyna Głowińska, pacjentka, która doświadcza nawrotu i trudności w leczeniu otyłości sprzeciwia się stygmatyzacji i zabiega o dostęp do leczenia: Bardzo bym sobie i innym chorym życzyła, żeby otyłość – tak popularna już w przestrzeni publicznej – była w końcu prawidłowo rozpoznawana i leczona. Powtarza się jak mantrę, że otyłość to choroba, a nadal chorzy są niezaopiekowani tak, jak powinni. Nadal cierpimy na ogromny deficyt zrozumienia i opieki nad chorymi. A przecież to choroba śmiertelna. Na co więc czekamy? Od lat działam na rzecz tej grupy chorych i nadal uważam, że dla nas nie ma miejsca w systemie opieki zdrowotnej. Wszelkie wsparcie polega na słowach, brakuje natomiast realnych działań na rzecz chorych. O otyłości opłaca się mówić, ale nie ma zrozumienia, że przede wszystkim opłaca się ją leczyć.

Ola Cembała choruje na otyłość od nastoletniości, jest blisko 5 lat po operacji bariatrycznej i zredukowała masę ciała o 50 kg, mówi wprost: chorowanie to sinusoida. Kluczowe było dla mnie zrozumienie, że celem nie jest „wyleczenie się raz na zawsze”, ale jak najdłuższe pozostawanie w remisji. To podejście pozwala zdjąć z siebie ciężar winy i wstydu. Najtrudniejsze jest zrozumienie i zbudowanie takiego mocnego, wewnętrznego przekonania, że otyłość jest skomplikowaną chorobą, a nie winą, za którą ponosi się karę. Inną trudnością są finanse potrzebne do efektywnego leczenia, bo jeśli chcemy zaopiekować się sobą kompleksowo (a nie jesteśmy w żadnym programie), musimy liczyć się z wieloma wydatkami związanymi z wizytami u specjalistek i specjalistów z zakresu dietetyki, psychologii, fizjoterapii, medycyny itp.

Ola Przybyła, psycholożka, psychoterapeutka i zarazem pacjentka, która zredukowała ponad 45 kg mówi: widzę, jak często nawroty są mylone z porażką, a są w istocie sygnałem przeciążenia, zmęczenia lub zbyt dużej presji. Zarówno doświadczenie osobiste, jak i kliniczne pokazuje, że zdrowienie rzadko dokonuje się w izolacji. Trwała zmiana rodzi się w relacji wtedy, gdy obok jest ktoś, kto pomoże zatrzymać się na zakręcie, zamiast zawracać z poczuciem winy”.

A co o chorobie otyłościowej mówi 11-letnia Zosia Brzozowska, która autentycznie cierpi z powodu otyłości, a w ostatnim czasie dzięki połączeniu leczenia farmakologicznego z uczestnictwem w Programie Leczenia Otyłości w Centrum Zdrowia Dziecka zredukowała 8 kilogramów: Kiedy ważyłam o wiele za dużo, miałam wrażenie, że jestem tą inną, dziwną, tą która nigdy nie będzie fajną w oczach innych osób. Bardzo przykre było wyśmiewanie, wyzywanie od świni, tłustego chomika, albo słyszenie ,,O, to ta gruba”. To nie było przyjemne być tą odtrąconą, wykluczoną czy odrzuconą. Leczenie otyłości polega na jedzeniu mniejszych porcji, większej ilości warzyw i pamiętanie o białku w diecie. To też jedzenie dość małej ilości słodyczy i unikaniu słodzonych napojów. Leczenie otyłości to ćwiczenie, a nie siedzenie. Schudnięcie dało mi poczucie wolności i tego, że sport to potrzebny do życia ruch, a nie męka, jedzenie to pożywienie, a nie źródło przyjemności. Lek daje mi poczucie sytości i dzięki niemu nie myślę ciągle o jedzeniu.

Wiele się mówi o tym, że otyłość jest matką ponad 200 jej powikłań, rzadko się natomiast zwraca uwagę na konsekwencje otyłości, jaką jest stłuszczenie wątroby, prof. dr hab. n. med. Paweł Rajewski, wybitny hepatolog, lipidolog, obesitolog, specjalista chorób wewnętrznych, zakaźnych oraz transplantologii klinicznej zwraca uwagę, że choroba otyłościowa i jej powikłania pod postacią stanu przedcukrzycowego, cukrzycy, zaburzeń lipidowych czy nadciśnienia tętniczego są uznanymi czynnikami ryzyka rozwoju stłuszczeniowej choroby wątroby związanej z dysfunkcją metaboliczną (metabolic dysfunction-associated steatotic liver disease – MASLD): MASLD jest najczęstszą przewlekłą chorobą wątroby na świecie i jedną z głównych przyczyn marskości wątroby, raka wątrobowokomórkowego oraz transplantacji wątroby w krajach rozwiniętych, a także istotnym czynnikiem ryzyka sercowo-naczyniowego. Brak profilaktyki i późne rozpoznanie MASLD prowadzi do powikłań wątrobowych, takich jak nasilenie stłuszczenia wątroby, stłuszczeniowe zapalenie wątroby, progresja włóknienia wątroby, rozwój marskości wątroby czy raka wątrobowokomórkowego, a także do powikłań pozawątrobowych – głównie sercowo-naczyniowych: miażdżycy tętnic, choroby niedokrwiennej serca, zawału serca, udaru mózgu. To choroby sercowo-naczyniowe, a nie powikłania wątrobowe są główną przyczyną zgonów u pacjentów z MASLD. MASLD w Polsce dotyczy ok. 30% populacji osób dorosłych i ok. 10% populacji pediatrycznej. Dane te mogą być jednak niedoszacowane z uwagi na wieloletni bezobjawowy lub skąpoobjawowy przebieg choroby, brak ogólnokrajowych badań przesiewowych w kierunku MASLD u osób z czynnikami ryzyka jej rozwoju oraz niską świadomość zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Według prognoz liczby te do 2030 r. mogą się podwoić ze względu na narastającą epidemię otyłości i związane z tym inne powikłania metaboliczne zależne od masy ciała. Skuteczna profilaktyka i leczenie choroby otyłościowej jest również jednym z podstawowych filarów postępowania terapeutycznego w MASLD.

Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum z okazji Światowego Dnia Otyłości przygotowała animację, która w bardzo przystępny sposób pokazuje na czym polega stłuszczenie wątroby i jak mu zapobiegać:

https://www.youtube.com/watch?v=tvDKz74A1PI

Jak leczyć otyłość?

Otyłość to choroba, która wymaga wielokierunkowego podejścia, gdzie nie ma jednej czarodziejskiej metody, która pomoże zredukować masę ciała i na zawsze już ją zachować.

Dlatego ważna jest codzienność, która wpływa na efekt – codzienne zadbanie o właściwe odżywianie, codzienne nawodnienie, regularna dawka ruchu, w tym niezbędne ćwiczenia oporowe, wzmacniające mięśnie, zadbanie o odpowiednią długość snu, znalezienie przyjemności innych niż jedzenie – to podstawa remontu w głowie, o czym niestrudzenie edukuje Agnieszka Węgiel, psycholożka, Rzeczniczka Zdrowego Stylu Życia i Leczenia Otyłości, która znana jest w mediach społecznościowych jako Psychologia odchudzania.

To jest baza, która pozwala zachować zredukowaną masę ciała, natomiast chorobę biologiczną, trzeba leczyć i dzisiaj medycyna oferuje kilka możliwości: farmakoterapię – analogi GLP1, analogi GLP1/GIP, mysimbę – lek na receptę, działający na ośrodkowy układ nerwowy, szczególnie polecany przy tzw. jedzeniu emocjonalnym, gdyż blokuje łaknienie i zmniejsza apetyt, endoskopowe lub chirurgiczne leczenie otyłości – i tu jest kilka metod operacji bariatrycznych, lekarz dobiera je w zależności od sytuacji zdrowotnej pacjenta, najczęściej w Polsce wykonywana jest rękawowa resekcja żołądka, zw. sleeve. Pacjenci i chirurdzy wciąż czekają na wprowadzenie na stałe do koszyka świadczeń gwarantowanych programu KOS-BAR, dzisiaj finansowane są same operacje, jednak kompleksowa i skoordynowana opieka wielospecjalistyczna oraz monitorowanie chorego daje najlepszy efekt. Zakończył się pilotaż, a nowe świadczenie wciąż nie jest finansowane, Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że stanie się to najwcześniej z lipcu lub dopiero w styczniu 2027. Chęci są, zrozumienie jest, ale wyzwaniem są finanse i stan budżetu NFZ.

Rzadziej, natomiast, mówi się o endoskopii, a to również ciekawa opcja terapeutyczna, mamy nadzieję, że i ona doczeka się finansowania systemowego, a na razie dostępna jest odpłatnie. Na czym polega ta metoda tłumaczy dr hab. n. med. Michał Spychalski, prof. UMED, ekspert w zakresie endoskopii bariatrycznej: Endoskopowa gastroplastyka (ESG) to nowoczesna, małoinwazyjna i trwała metoda leczenia choroby otyłościowej, której skuteczność została potwierdzona w międzynarodowych badaniach wieloośrodkowych. Zabieg polega na zmniejszeniu objętości żołądka przy użyciu specjalnych szwów zakładanych endoskopowo – przez usta pacjenta, bez nacięć powłok brzusznych i bez usuwania fragmentu żołądka. Objętość żołądka redukowana jest nawet o około 70%, co przekłada się na szybsze uczucie sytości i realną, trwałą redukcję masy ciała. Metoda rekomendowana jest pacjentom z BMI od 27 – czyli już od nadwagi – oraz w I i II stopniu otyłości, szczególnie wtedy, gdy leczenie zachowawcze nie przyniosło efektów. W otyłości III stopnia pierwszeństwo nadal mają metody chirurgiczne, natomiast ESG stanowi wartościową alternatywę dla osób, które nie kwalifikują się do operacji lub jej nie akceptują. Endoskopia bariatryczna ma dziś swoje ugruntowane miejsce w leczeniu otyłości – również w polskich rekomendacjach, gdzie po raz pierwszy uwzględniono ją jako integralny element nowoczesnej terapii tej choroby.

Z czym zatem wchodzimy w Światowy Dzień Otyłości?

Z nadzieją, że społeczeństwo przestanie być bezduszne, a w skrajnych przypadkach okrutne, decydenci wprowadzą efektywne programy leczenia otyłości, gdzie będzie przestrzeń na farmakoterapię, leczenie endoskopowe i chirurgiczne, wsparcie psychologiczne i dietetyczne, a pacjent będzie brał na siebie współodpowiedzialność za swoje leczenie.

Źródło: Komunikat Prasowy

 
 
Choroby serca wciąż pozostają największym zagrożeniem dla życia Polaków. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2023 roku choroby układu krążenia są najczęstszą przyczyną zgonów w naszym kraju. Mimo postępu medycyny i coraz lepszej diagnostyki, to właśnie one każdego roku odbierają życie tysiącom osób. Eksperci wskazują jednak, że jednym z najistotniejszych czynników ryzyka pozostaje nieleczona choroba otyłościowa.
Otyłość – wbrew potocznemu myśleniu – nie jest tylko kwestią estetyki, lecz poważną, przewlekłą chorobą metaboliczną, która dramatycznie zwiększa ryzyko zgonów sercowo-naczyniowych. U osób z otyłością powikłania ze strony układu krążenia występują znacznie częściej, a najczęstsze z nich to nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca, niewydolność serca, choroba wieńcowa czy żylna choroba zakrzepowo-zatorowa.

Statystyki są alarmujące. Pacjenci z chorobą otyłościową mają o 200% wyższe ryzyko niewydolności serca, aż o 4000% większe ryzyko nagłego zgonu sercowo-naczyniowego, o 200–300% większe ryzyko choroby zakrzepowo-zatorowej, o 64% większe ryzyko udaru niedokrwiennego mózgu i o 50% wyższe ryzyko migotania przedsionków.

„Statystyki są jednoznaczne. Choroba otyłościowa istotnie zwiększa ryzyko zawałów serca, udarów mózgu i przedwczesnych zgonów. Każdy dzień zwłoki w diagnozie i leczeniu oznacza większe zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Dlatego tak ważna jest rola kardiologów, którzy widząc konsekwencje choroby otyłościowej, mogą postawić właściwą diagnozę, a następnie skierować pacjenta do specjalisty zajmującego się leczeniem otyłości” – podkreśla Ewa Godlewska, prezes Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości (FLO).

Dane medyczne potwierdzają, że to właśnie otyłość staje się cichym zabójcą serca. Nadmiar tkanki tłuszczowej zwiększa obciążenie układu sercowo-naczyniowego i prowadzi do zmian, które trudno odwrócić. Wystąpienie zawału serca u kobiet z BMI powyżej 29 kg/m² jest trzykrotnie częstsze niż u kobiet o prawidłowej masie ciała. Ponad 80% pacjentów z chorobą niedokrwienną serca ma nadwagę lub otyłość.

Jednym z najczęstszych powikłań sercowo-naczyniowych w tej grupie jest nadciśnienie tętnicze. Występuje ono aż u 80% osób z otyłością, podczas gdy w populacji o prawidłowym BMI odsetek ten nie przekracza 45%. Otyłość odpowiada także za niemal jedną czwartą kosztów systemowych leczenia chorób sercowo-naczyniowych. Według analiz stanowi aż 23% całkowitych wydatków ponoszonych w tym obszarze.

Coraz więcej dowodów wskazuje jednak, że skuteczne leczenie choroby otyłościowej może odwrócić ten trend. Kluczowe jest kompleksowe podejście obejmujące modyfikację stylu życia, wsparcie psychologiczne, farmakoterapię lub leczenie chirurgiczne.

Nowe nadzieje dla pacjentów przyniosły duże badania kliniczne. W największym z nich – SELECT – wykazano, że semaglutyd w dawce 2,4 mg zmniejsza ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych o 20% w porównaniu z placebo. Wśród korzyści odnotowano m.in. spadek liczby hospitalizacji z powodu zawału o 28%, zgonów ogółem o 19% i przypadków niewydolności serca o 18%. Badaniem objęto ponad 17 tysięcy pacjentów z 41 krajów.

Równie imponujące wyniki przyniosło badanie SCORE, w którym uczestniczyło niemal 28 tysięcy osób z otyłością i chorobą sercowo-naczyniową. Ryzyko zgonu, zawału lub udaru spadło o 57%, poważnych incydentów sercowych o 45%, a ogólna śmiertelność aż o 86%.

Choć liczby robią wrażenie, eksperci podkreślają, że kluczowe jest jedno: wczesne rozpoznanie choroby otyłościowej i jej skuteczne leczenie. Zaniechanie terapii nie tylko pogłębia otyłość, ale przyspiesza rozwój powikłań sercowo-naczyniowych. Choroba otyłościowa to nie wyrok – pod warunkiem, że zostanie potraktowana jak każda inna przewlekła choroba wymagająca specjalistycznego leczenia.

Więcej o powikłaniach sercowo-naczyniowych wynikających z choroby otyłościowej można zobaczyć w wideo kampanii edukacyjnej Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości „Otyłość to choroba. Nie oceniaj, nie odchudzaj, tylko lecz”

Źródło: FLO

Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (KLRwP) wraz z Polskim Towarzystwem Badań nad Otyłością opublikowały zaktualizowane wytyczne diagnostyki i leczenia nadwagi oraz otyłości. Dokument — adresowany do praktyki POZ — obejmuje zarówno dzieci, jak i dorosłych i ma pomóc lekarzom szybciej rozpoznawać chorobę otyłościową, skuteczniej leczyć i konsekwentnie monitorować efekty terapii. To pierwsza tak szeroka aktualizacja od lat 2017–2018 i zarazem kompendium uszyte pod realia gabinetu rodzinnego.
Otyłość nie zwalnia tempa i coraz częściej trafia do gabinetów POZ jako choroba z licznymi powikłaniami metabolicznymi i sercowo-naczyniowymi. Pierwsza edycja wytycznych KLRwP powstała dekadę temu — od tego czasu zmieniło się niemal wszystko: mamy nowe dane o skuteczności interwencji niefarmakologicznych, lepsze narzędzia do oceny ryzyka i nową farmakoterapię, a także mocniejsze akcenty na opiekę długofalową oraz pracę zespołową. Aktualizacja z 2025 r. porządkuje to w jednym, praktycznym przewodniku dla lekarza rodzinnego.

Co wnosi aktualizacja

Nowe „Zasady postępowania…” stawiają na szybkość identyfikacji pacjenta z nadmierną masą ciała i natychmiastowe wdrożenie ścieżki postępowania w POZ. Struktura dokumentu odzwierciedla typowy przebieg wizyty: od rozpoznania i oceny ryzyka, przez dobór interwencji (styl życia, wsparcie behawioralne, farmakoterapia zgodna z aktualnymi wskazaniami), aż po kryteria kierowania do poradni specjalistycznych i do ośrodków chirurgii bariatrycznej. Zaktualizowane rekomendacje integrują dorosłych i pediatrię w jednym standardzie, co ma ułatwić przejście pacjentów między opieką dziecięcą a dorosłą.

W tle wytycznych KLRwP/PTBO są także prace środowiska otyłościologicznego (PTLO) porządkujące definicję choroby otyłościowej i algorytmy leczenia — lekarz rodzinny zyskuje więc spójny punkt odniesienia do codziennych decyzji terapeutycznych.

POZ jako „pierwsza linia” — i co z tego wynika

Lekarz rodzinny ma dziś szansę wyhamować kaskadę powikłań, jeśli zacznie działać wcześnie i schematycznie: standaryzowane pomiary, systematyczna kontrola, realistyczne cele i eskalacja terapii, gdy efekt jest niewystarczający. Nowe wytyczne pomagają tę ścieżkę usystematyzować. Co więcej, dokument porządkuje zasady pracy z rodziną pacjenta i wskazuje momenty, w których warto włączyć dietetyka, psychologa lub rehabilitację — czyli budować realną opiekę zespołową w warunkach POZ. 

Sama publikacja nie zmieni praktyki, jeśli wytyczne nie wejdą „pod palce” lekarzom. Potrzebne są: proste narzędzia (check-listy, algorytmy w gabinecie), szkolenia i zachęty płatnika, by opłacało się prowadzić długofalową, skoordynowaną opiekę nad chorym z otyłością. To w POZ rozstrzyga się, czy pacjent trafi na ścieżkę skutecznego leczenia — albo pozostanie z otyłością „leczoną doraźnie”. Aktualizacja KLRwP daje do tego podstawę merytoryczną; teraz czas na egzekucję i wsparcie systemowe.

ZABACZ NOWE WYTYCZNE

Źródło: KLRwP