Medicalpress
„Otwórz umysł, a nie klatkę piersiową u dziecka” – to przesłanie cenionego na świecie wrocławskiego chirurga dziecięcego, prof. Dariusza Patkowskiego, który osiąga niezwykłe efekty w operacjach wrodzonego zarośnięcia przełyku. Wszystkie dzieci z tą wadą w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym (USK) we Wrocławiu są operowane przez niego metodą małoinwazyjną, co nie jest powszechne w innych krajach.
Atrezja (zarośnięcie) przełyku to ciężka wada wrodzona, która wymaga pilnej operacji w pierwszych dniach życia noworodka. Dziecko musi jak najszybciej trafić do odpowiedniego szpitala, bo brak ciągłości przełyku uniemożliwia połykanie pokarmu i śliny, a także prowadzi do poważnych powikłań oddechowych. Najczęściej stosowane na świecie, tradycyjne leczenie wymaga otwarcia klatki piersiowej, co wiąże się z dużym urazem i długą rekonwalescencją.

Wrocławski ośrodek jednak od lat stawia na technikę małoinwazyjną. Istotą przełomu nie jest jedynie dostęp do nowoczesnych narzędzi, ale przede wszystkim gotowość do porzucenia tradycyjnych, obciążających metod leczenia. – Wdrożenie nowoczesnego standardu leczenia atrezji przełyku to proces, który wykracza poza samą salę operacyjną, obejmując zarówno rewolucję techniczną, jak i głęboką zmianę w mentalności środowiska medycznego.

Jeżdżąc z wykładami po świecie, na spotkaniach z innymi specjalistami promuję zasadę „Open your mind, not the chest” (Otwórz umysł, a nie klatkę piersiową u dziecka). Widzę jednak, jak bardzo trudno jest zmienić przyzwyczajenia – podkreśla prof. Dariusz Patkowski, kierownik Katedry i Kliniki Kardiochirurgii, Chirurgii i Urologii Dziecięcej UMW. Klucz do sukcesu Technika, która w USK jest z powodzeniem stosowana już od 2005 roku, opiera się na torakoskopii. Dzięki użyciu precyzyjnych narzędzi o średnicy zaledwie 3 mm chirurdzy są w stanie zespolić przełyk bez konieczności rozległego cięcia. Rocznie wrocławski ośrodek przeprowadza od kilkunastu do 30 takich zabiegów. Jak mówi prof. Patkowski, obecnie 100 procent rekonstrukcji zarośniętego przełyku wykonywanych jest torakoskopowo. – Efekty tej zmiany są spektakularne.

W Niemczech, gdzie torakoskopię stosuje się jedynie u 7% noworodków, średni czas pobytu dziecka w szpitalu po operacji wynosi ponad dwa miesiące. W Polsce pacjenci operowani nowoczesną metodą zazwyczaj wracają do domu już po dwóch lub trzech tygodniach. Polska, z wynikiem 65% operacji wykonywanych techniką małoinwazyjną, stała się pod tym względem liderem wyprzedzającym między innymi USA, gdzie wskaźnik ten wynosi około 15% – dodaje profesor. Best of the Best Kluczowym elementem skuteczności leczenia zarośniętego przełyku we wrocławskim ośrodku – poza operacją małoinwazyjną – jest stosowanie autorskich rozwiązań. Zespół chirurgów dziecięcych pod kierownictwem prof. dr. hab. n. med. Dariusza Patkowskiego zwyciężył w prestiżowym konkursie Best of the Best in Pediatric Surgery 2024.

Wyróżnienie przyznano za najlepszą na świecie pracę naukową i prezentację z zakresu chirurgii dziecięcej opublikowaną w 2023 roku. Doceniona publikacja dotyczyła autorskiej operacji zespolenia zarośniętego przełyku za pomocą torakoskopii z wykorzystaniem techniki wewnętrznej trakcji, stosowanej w leczeniu najtrudniejszych, długoodcinkowych postaci tej wady. Doświadczenie na wagę skuteczności Wdrażanie nowego standardu wiąże się również z postulatem centralizacji leczenia. Prof. Patkowski wskazuje, że rozproszenie przypadków na zbyt wiele ośrodków uniemożliwia lekarzom zdobycie odpowiedniego doświadczenia. W Polsce, gdzie rodzi się około 100 dzieci z tą wadą rocznie, optymalnym rozwiązaniem byłoby stworzenie pięciu wyspecjalizowanych centrów referencyjnych.

– Tego typu zabiegi wymagają ogromnego doświadczenia i regularnej praktyki. Dlatego uważam, że w Polsce powinno funkcjonować kilka wyspecjalizowanych centrów zajmujących się leczeniem tej wady.

Dziś transport noworodka nie jest już problemem, natomiast doświadczenia operacyjnego nie da się zdobyć inaczej niż poprzez wykonywanie dużej liczby zabiegów. Dzięki kompleksowemu podejściu, dzieci, które niegdyś miały minimalne szanse na normalne życie, dziś mogą prawidłowo się rozwijać, jeść i oddychać samodzielnie – podkreśla specjalista. Zabiegi zespolenia zarośniętego przełyku techniką torakoskopową stały się niejako znakiem firmowym Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej USK. Prof. Dariusz Patkowski przeprowadził taką operację w Polsce jako pierwszy w 2005 roku. Od tego czasu wykonał kilkaset zabiegów tego typu – w większości we Wrocławiu, ale również za granicą. Wrocławski chirurg jest zapraszany do asysty i operacji przez ośrodki chirurgii dziecięcej na całym świecie.

– Zastosowanie endoskopowych technik w zabiegach zespolenia przełyku przynosi znakomite rezultaty, a dodatkowo wiąże się z wielokrotnie mniejszym ryzykiem powikłań w porównaniu z operacjami z otwarciem klatki piersiowej – podsumowuje prof. Dariusz Patkowski. – Z tego powodu coraz więcej ośrodków medycznych interesuje się tymi metodami. Dzielimy się swoim bogatym doświadczeniem, prezentując je podczas konferencji naukowych, organizujemy także liczne szkolenia dla chirurgów dziecięcych. Dzięki temu metoda się rozpowszechnia, na czym korzystają przede wszystkim dzieci, dotknięte tą ciężką i zagrażającą życiu wadą. Kompleksowa opieka i wsparcie Ekspert argumentuje, że nowoczesny standard to także opieka wielospecjalistyczna, rozpoczynająca się już na etapie diagnostyki prenatalnej. Pozwala to na zaplanowanie porodu w miejscu, gdzie noworodek od razu trafi pod opiekę doświadczonego zespołu chirurgów, neonatologów i pielęgniarek.

Takie warunki stwarza Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, który leczy większość polskich noworodków z zarośnięciem przełyku. Dodatkowo szpital współpracuje z Polskim Stowarzyszeniem Rodzin z Atrezją Przełyku. Organizacja zrzesza rodziców i opiekunów dzieci urodzonych z tą rzadką wadą wrodzoną, oferując im wsparcie, integrację oraz dostęp do rzetelnej wiedzy medycznej.

Źródło: inf pras

Termoablacja laserowa tarczycy w Lublinie to przełom w leczeniu łagodnych zmian ogniskowych tarczycy w województwie lubelskim. Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli jako pierwszy ośrodek w regionie wdrożyło nowoczesną, małoinwazyjną metodę leczenia nowotworów tarczycy z wykorzystaniem energii laserowej.
Jeszcze niedawno dla wielu pacjentów z guzkami tarczycy jedyną realną drogą leczenia pozostawała operacja. Dziś coraz częściej mówi się o metodach, które pozwalają uniknąć sali operacyjnej, hospitalizacji i widocznej blizny na szyi. Jedną z nich jest termoablacja laserowa, czyli technika niszczenia zmienionej tkanki przy użyciu energii cieplnej generowanej przez laser.

Procedura polega na bardzo precyzyjnym wprowadzeniu cienkiej igły bezpośrednio do guzka. Zabieg odbywa się pod kontrolą ultrasonografii, dzięki czemu lekarz przez cały czas widzi strukturę zmiany i może dokładnie kontrolować położenie narzędzia. Wewnątrz igły znajduje się światłowód, który emituje energię laserową. Wysoka temperatura prowadzi do kontrolowanego uszkodzenia tkanki guzka, a następnie jego stopniowego zmniejszania się. Cała procedura trwa zwykle około 30-40 minut.

Jak podkreślają lekarze, pierwsze doświadczenia z tą metodą są bardzo zachęcające. „Efekty pierwszych zabiegów, które są alternatywą dla klasycznych operacji, są obiecujące. Jest to terapia małoinwazyjna i bezpieczna dla pacjentów, którzy szybko wracają do codziennych aktywności”  podkreśla dr hab. n. med. Agnieszka Zwolak, kierująca Oddziałem Endokrynologicznym z Zakładem Medycyny Nuklearnej w COZL.

Termoablacja nie jest jednak procedurą dla wszystkich chorych z guzkami tarczycy. Kwalifikacja pacjenta wymaga spełnienia kilku warunków. Przede wszystkim konieczne są dwa wyniki biopsji potwierdzające łagodny charakter zmiany. Istotne są również objawy kliniczne. Do zabiegu kierowani są pacjenci, u których guzki powodują dolegliwości uciskowe, takie jak duszność czy trudności w przełykaniu.

Znaczenie ma także liczba i wielkość zmian. Metoda najlepiej sprawdza się w przypadku pojedynczych lub nielicznych guzków, których średnica nie przekracza zwykle 2–3 centymetrów. Zanim zapadnie decyzja o wykonaniu zabiegu, pacjent przechodzi szczegółową diagnostykę obrazową, a przypadek jest analizowany przez zespół specjalistów.
Mechanizm działania procedury jest stosunkowo prosty, choć wymaga bardzo dużej precyzji.
„Wysoka temperatura jest nam potrzebna, aby skutecznie uszkodzić guzek. Efektem zabiegu ma być zmniejszenie zmian ogniskowych w tarczycy” – wyjaśnia lek. Marcin Lewicki z Oddziału Endokrynologicznego z Zakładem Medycyny Nuklearnej COZL.
Z punktu widzenia pacjenta największą różnicą w porównaniu z klasyczną operacją jest znacznie mniejsza inwazyjność. Zabieg nie wymaga otwierania szyi ani usuwania fragmentu gruczołu tarczowego. Oznacza to brak blizny, krótszy czas rekonwalescencji i znacznie szybszy powrót do codziennych aktywności. Dla części chorych ważne jest również to, że ogranicza się ryzyko powikłań typowych dla operacji chirurgicznych w obrębie tarczycy, takich jak uszkodzenie nerwu krtaniowego czy konieczność długotrwałej hospitalizacji.

Lekarze widzą w tej technologii nie tylko alternatywę dla operacji łagodnych guzków. W planach jest rozszerzenie jej zastosowań.

„Zamierzamy zastosować termoablację laserową w leczeniu mikroraków tarczycy oraz zmian przerzutowych do węzłów chłonnych” – zapowiada dr hab. n. med. Agnieszka Zwolak.

Wprowadzenie tej procedury jest także elementem szerszego trendu w onkologii i endokrynologii. Coraz więcej terapii projektuje się tak, aby były maksymalnie precyzyjne i jak najmniej obciążające dla organizmu pacjenta.

„Stawiamy na dostęp do najnowocześniejszych technologii medycznych. Wprowadzenie termoablacji laserowej to kolejny krok w stronę medycyny personalizowanej i małoinwazyjnej, która skutecznie leczy i minimalizuje obciążenie organizmu” – zaznacza Piotr Matej, dyrektor COZL.

Rozwój takich metod może w najbliższych latach zmienić sposób leczenia wielu chorób tarczycy. Zamiast klasycznej chirurgii coraz częściej możliwe będzie zastosowanie technik interwencyjnych, które pozwalają zniszczyć zmianę chorobową bez usuwania całego narządu. Dla pacjentów oznacza to jedno: leczenie może być krótsze, mniej obciążające i znacznie bardziej dopasowane do indywidualnej sytuacji klinicznej.

Źródło: COZL
Foto: COZL

Ministerstwo Zdrowia prowadzi konsultacje publiczne projektu rozporządzenia, które wprowadza do wykazu świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego dwie nowoczesne, małoinwazyjne procedury stosowane w leczeniu wczesnego raka jelita grubego. Chodzi o endoskopową dyssekcję podśluzówkową (ESD) oraz przezodbytniczą mikrochirurgię endoskopową (TEM). Planowany termin wejścia w życie rozporządzenia to 1 stycznia 2026 r.
Projekt nowelizacji rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego przewiduje rozszerzenie załącznika nr 1 o dwie nowe pozycje:
45.433 – Endoskopowa dyssekcja podśluzówkowa
45.434 – Przezodbytnicza mikrochirurgia endoskopowa
Obie techniki mają zastosowanie przede wszystkim u pacjentów z rakiem odbytnicy we wczesnym stadium choroby (T1), gdzie zmiany nowotworowe są ograniczone do warstwy podśluzówkowej lub błony śluzowej. W odróżnieniu od klasycznych metod chirurgicznych, ESD i TEM pozwalają na precyzyjne, miejscowe wycięcie zmiany nowotworowej z zachowaniem marginesu tkanek zdrowych – bez konieczności przeprowadzania rozległych resekcji.

Procedury te są uznawane za minimalnie inwazyjne, a ich skuteczność i bezpieczeństwo zostały potwierdzone w rekomendacjach krajowych i międzynarodowych towarzystw naukowych. Zostały również ocenione pozytywnie przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jak podano w uzasadnieniu projektu, „zasadność stosowania zarówno endoskopowej dyssekcji podśluzówkowej w raku jelita grubego (stadium T1), jak i przezodbytniczej mikrochirurgii endoskopowej w raku odbytnicy, została potwierdzona w wytycznych praktyki klinicznej oraz dowodach naukowych”.

Zgodnie z projektem, każda z procedur będzie objęta odrębnymi warunkami realizacji określonymi w załączniku nr 4. Ujęto w nich m.in. wymagania organizacyjne (kwalifikacje personelu, sprzęt medyczny) oraz kryteria kwalifikacji klinicznej pacjentów, opierające się na klasyfikacji TNM i rozpoznaniach ICD-10: C18–C21. To podejście jest zgodne z rekomendacją Prezesa AOTMiT i uwzględnia wnioski z aktualizacji przeglądu systematycznego opublikowanej w 2025 roku.

Co istotne, Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że w przyszłości planowane jest rozszerzenie zastosowania procedury ESD również na inne lokalizacje nowotworowe – m.in. żołądek i przełyk – oraz na wskazania nieonkologiczne, takie jak zmiany związane z chorobami zapalnymi.

Włączenie tych technologii do katalogu świadczeń gwarantowanych ma znacząco zwiększyć dostępność do skutecznego, a jednocześnie mniej obciążającego leczenia nowotworów jelita grubego. Jak zaznaczono w uzasadnieniu: „implementacja przedmiotowych świadczeń opieki zdrowotnej do wykazu świadczeń gwarantowanych jest zasadna z klinicznego punktu widzenia”.

Środowiska kliniczne, eksperci i organizacje pacjenckie mają możliwość zgłaszania uwag do projektu.

Źródło: RPL

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu dokonano medycznego przełomu. Specjaliści z Instytutu Chorób Serca jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przezcewnikową implantację zastawki mitralnej Tendyne – minimalnie inwazyjną procedurę na bijącym sercu, bez otwierania klatki piersiowej. To wydarzenie nie tylko otwiera nowy rozdział w leczeniu pacjentów z ciężką niedomykalnością mitralną, ale również pokazuje gotowość polskich ośrodków do wdrażania najbardziej zaawansowanych technologii medycznych.
Terapia dla najbardziej obciążonych pacjentów

Pacjent zakwalifikowany do zabiegu zmagał się z nasilającą się dusznością i znacznym ograniczeniem codziennego funkcjonowania. Tradycyjne metody leczenia – farmakoterapia, operacja kardiochirurgiczna czy zabieg MitraClip – były w jego przypadku niemożliwe do zastosowania. Właśnie dla takich chorych technologia Tendyne staje się realną szansą.

„To przełomowa procedura, która daje realną szansę pacjentom wykluczonym z dotychczasowych możliwości leczenia” – mówi dr hab. Piotr Kübler, prof. UMW, kardiolog inwazyjny. „Jesteśmy przekonani, że nasi pacjenci muszą mieć możliwość leczenia na światowym poziomie, aktualnie dostępnymi metodami”.

Zabieg wykonano przez niewielkie nacięcie w koniuszku serca – dostęp uzyskano po wcześniejszym nacięciu międzyżebrowym. Całość została przeprowadzona bez konieczności otwierania klatki piersiowej czy zatrzymywania pracy serca. „Było to możliwe po wcześniejszym, niewielkim nacięciu międzyżebrowym, wykonanym przez kolegów z zespołu kardiochirurgicznego. Dzięki temu operacja była zdecydowanie mniej obciążająca dla pacjenta” – dodaje prof. Kübler.

Nowa technologia i wyjątkowe możliwości

System Tendyne to pierwsze rozwiązanie tego typu w Europie, zatwierdzone do rutynowego stosowania klinicznego. Zastawka, wykonana z samorozprężalnego stentu z nitinolu, osadzana jest w natywnym pierścieniu mitralnym i stabilizowana za pomocą „kotwicy” – więzadła łączącego implant z koniuszkiem serca.

„To nowatorskie rozwiązanie łączy w sobie najwyższą precyzję z minimalną inwazyjnością” – podkreśla dr Maciej Bochenek, kardiochirurg. „System Tendyne umożliwia nie tylko dokładne dopasowanie rozmiaru i pozycji, ale również korektę ustawienia w czasie rzeczywistym, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo procedury”.

Taka precyzja i możliwość dostosowania do anatomicznych uwarunkowań pacjenta mają kluczowe znaczenie zwłaszcza u osób starszych, po zawałach, operacjach kardiochirurgicznych czy z chorobami współistniejącymi. Tendyne oferuje tym pacjentom alternatywę, której dotąd brakowało.

Interdyscyplinarny sukces

Zabieg przeprowadzono dzięki współpracy szerokiego zespołu specjalistów – kardiologów, kardiochirurgów, anestezjologów i echokardiografistów. „Choć droga do wdrożenia nowego narzędzia była długa i skomplikowana, ostatecznie zastawka nowego typu przeszła rygorystyczne badania i dziś wiemy, że jest prawdziwą rewolucją” – mówi prof. dr hab. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Kardiologii USK.

Kluczową rolę odegrała też echokardiografia przezprzełykowa – umożliwiająca precyzyjne obrazowanie struktur serca w czasie rzeczywistym. „To właśnie rola echokardiografisty: być oczami zespołu operacyjnego w sercu pacjenta” – podkreśla dr hab. Tomasz Witkowski, echokardiografista zabiegowy.

Zabieg zakończył się sukcesem – pacjent został wybudzony jeszcze tego samego dnia i szybko odczuł poprawę. „Już w ciągu pierwszych dni zgłaszał znaczną poprawę komfortu oddychania i mógł wrócić do domu” – relacjonuje dr Barbara Barteczko, kardioanestezjolog.

Kierunek: kompleksowy program leczenia

Zabieg nie był jednorazowym eksperymentem – USK we Wrocławiu rozpoczął już kwalifikację kolejnych pacjentów. „To osoby obciążone wieloma chorobami, zazwyczaj w podeszłym wieku, u których nawet niewielki wysiłek powodował duszność. Implantacja zastawki Tendyne jest dla nich przełomową szansą – terapią, której dotąd po prostu nie było” – podkreśla prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor IChS i rektor UMW.

Dla Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego to kolejny dowód na to, że może być nie tylko liderem w rankingach, ale przede wszystkim w niesieniu pomocy pacjentom. „Jako szpital uniwersytecki nie tylko czujemy odpowiedzialność za najwyższy poziom opieki, ale też nie boimy się sięgać po rozwiązania, po które nikt wcześniej w Polsce nie sięgnął” – zaznacza dr Marcin Drozd, dyrektor USK.

Dzięki dostępności nowoczesnych technologii i kompleksowemu podejściu do leczenia, Wrocław staje się miejscem, w którym przyszłość medycyny dzieje się dziś – z korzyścią dla pacjentów, którzy dotąd nie mieli żadnych opcji.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu