Medicalpress
Listopad przypomina, że potrafimy skutecznie leczyć raka płuca. Nowoczesne terapie są coraz bardziej dostępne. Aby nie tracić cennego czasu i szans pacjentów na wyleczenie lub dłuższe przeżycie, potrzebujemy ujednoliconego standardu postępowania, finansowania kompleksowych badań molekularnych i jednoczasowych skierowań na badania predykcyjne – apelują eksperci i pacjenci.  – Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Ostatnie dwie dekady to diametralna poprawa w zakresie przeżyć chorych na nowotwory płuca – o jakiej jeszcze na początku XX wieku nie marzyło się ani lekarzom, ani badaczom. Co ważne, dzięki innowacjom medycznym oraz dobrym decyzjom refundacyjnym pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca mają obecnie w Polsce możliwość leczenia na europejskim poziomie w ramach programu lekowego B.6. Problemem pozostaje dostęp do szybkiej, kompletnej i zgodnej ze standardami diagnostyki predykcyjnej (badań molekularnych i immunohistochemicznych) – elementu niezbędnego do zakwalifikowania danego pacjenta do skutecznej terapii.      

Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Innowacje działają
– Ostatnie lata przyniosły pacjentom z niedrobnokomórkowym rakiem płuca diametralną zmianę w podejściu do leczenia w oparciu o spersonalizowaną terapię w zależności od zmian patogennych, które występują w komórkach nowotworowych. Kluczem do poprawy wyników leczenia są terapie ukierunkowane molekularnie i immunoterapia, stosowane także okołooperacyjnie. Ta zmiana realnie przekłada się na wydłużenie przeżycia i lepszą jakość życia chorych. – podkreśla prof. Ramlau.

Bezprecedensowy rozwój medycyny oraz decyzje refundacyjne Ministerstwa Zdrowia zmieniły obraz choroby oraz szanse pacjentów na długie przeżycie. Skuteczność nowoczesnego leczenia jest jednak warunkowana zastosowaniem właściwej terapii dopasowanej do cech charakterystycznych nowotworu. Te cechy to m.in. obecność ekspresji białka PD-L1 czy kluczowych biomarkerów tj. EGFR, KRAS, BRAF, ALK, ROS1, NTRK, RET, MET, HER2. 

Niedrobnokomórkowy rak płuca jest tak różnorodny, że można powiedzieć, że ma indywidualną „twarz” każdego pacjenta. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia leczenia chorego bez pełnej wiedzy o biologii guza i molekularnym profilu nowotworu – o obecności konkretnych mutacji, rearanżacji genowych oraz poziomu ekspresji białek, które determinują skuteczność zastosowanej terapii. Tylko mając pełen obraz raka, na bazie badań obrazowych, histopatologicznych i predykcyjnych, możemy dobrać leczenie celowane lub immunoterapię w sposób rzeczywiście spersonalizowany, ograniczyć niepotrzebne “przeleczenie” chorego nieskutecznymi w jego przypadku terapiami, a tym samym zmaksymalizować szansę pacjenta na długie przeżycie – dodaje prof. Ramlau.

Diagnostyka jako „wąskie gardło” do poprawy

Jak oceniają eksperci Misji Rak Płuca, w tym organizacje pacjentów, zbyt wielu chorych trafia do leczenia bez pełnej diagnostyki predykcyjnej i wskazują na brak jednolitego, powszechnie stosowanego schematu ścieżki diagnostycznej w raku płuca. Według danych opublikowanych na stronach Centrum eZdrowia – w 2024 roku 10 521 pacjentów miało przeprowadzona badania molekularne (z ok. 22 tys. u których co roku diagnozuje się raka płuca). W okresie styczeń-sierpień roku 2025 przebadano 9 052 pacjentów. Diagnostyka molekularna jest rozliczana w ramach programów lekowych, tymczasem w opinii ekspertów badania molekularne i immunohistochemiczne powinny być wykonywane przed podjęciem decyzji o leczeniu.

Aktualne zalecenia ekspertów Misji Rak Płuca opublikowane we wrześniu 2025 r. jednoznacznie wskazują na konieczność ustandaryzowania tego procesu:
  1. ocena patomorfologiczna – potwierdza diagnozę i umożliwia określenie podtypu nowotworu raka płuca: drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy i dalej płasko/niepłaskonabłonkowy, nieokreślony (NOS) czy wielkokomórkowy.
  2. badanie predykcyjne: immunohistochemiczne oraz panel badań molekularnych wskazują konkretne cechy charakterystyczne danego nowotworu i pozwalają dobrać właściwą terapię. Wykorzystanie panelu badań molekularnych nowej generacji NGS/CGP, pozwala na jednorazową i jednoczesną ocenę występowania wszystkich mutacji i cech nowotworu, która mają wpływ na podjęcie decyzji o zastosowaniu najbardziej skutecznego leczenia.
  3. płynna biopsja/ctDNA niezbędna w razie niedoboru materiału tkankowego lub jego nieagnostycznego charakteru do przeprowadzenia badań molekularnych (problem ten dotyczy nawet 30% pacjentów z rakiem płuca).
– Za ponad 1/5 zgonów onkologicznych w Polsce odpowiada rak płuca, aby poprawić te statystyki potrzebujemy dostępu do pełnej diagnostyki – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY, sygnatariusz Misji Rak Płuca.

Kompleksowa diagnostyka molekularna to leczenie bez zbędnej zwłoki, które się opłaca
Badania molekularne w wielu ośrodkach realizowane są sekwencyjnie, czyli jedno po drugim, oceniając każdorazowo pojedynczą zmianę lub kilka zmian. Takie podejście zabiera cenny czas do rozpoczęcia leczenia, a nierzadko wywołuje sytuację, w której, zanim pacjent rozpocznie leczenie, brakuje materiału (tkanki nowotworowej) do dalszych badań. To z kolei powoduje konieczność przeprowadzenia kolejnej biopsji – co jest dodatkowym kosztem, obciążeniem dla pacjenta i stratą cennego czasu. A gdy czas upływa zdarza się, że pacjent progresuje i wówczas jego stan zdrowia może go zdyskwalifikować do otrzymania odpowiedniej terapii.

Stąd postulat realizacji badań z wykorzystaniem kompleksowego profilowania genomowego NGS CGP, które ocenia wszystkie mutacje w trakcie jednego badania. Dzięki jego zastosowaniu w ciągu 21 dni pacjent i lekarz mają w ręku pełne rozpoznanie. Stosowanie diagnostyki NGS CGP w określaniu rzadkich wariantów NDRP daje pełną wiedzę o charakterze nowotworu i pozwala precyzyjnie dobierać terapię już od I linii leczenia oraz zaplanować kolejne kroki.
Sekwencjonowanie nowej generacji to obecnie podstawowa metoda diagnostyki molekularnej ze względu na szybkość i możliwość oceny wszystkich wariantów patogennych związanych z kwalifikacją do aktywnego leczenia, jak również ze względu na małe ilości materiału biologicznego. W przypadku raka płuca nie możemy opierać się na badaniach wykonywanych pojedynczo, dlatego NGS powinno być standardem postępowania w całym kraju. – zaznacza prof. Rodryg Ramlau.

Każdy pacjent, u którego występują zaburzenia molekularne, a nie wykonano w jego przypadku pełnej diagnostyki predykcyjnej, otrzymuje terapię „w ciemno” – często mniej skuteczną lub całkowicie nieskuteczną wobec biologii nowotworu. To oznacza nie tylko dramat osobisty pacjenta i jego rodziny, ale także ogromne koszty dla systemu:
Z kolei kompleksowa i szybka diagnostyka (NGS/CGP, PD-L1, biopsja płynna) pozwala dobrać leczenie spersonalizowane (celowane, immunokompetentne) od razu na początku drogi – ograniczając liczbę hospitalizacji, przyspieszając dobór terapii i wydłużając przeżycie pacjentów. To inwestycja, która zwraca się zarówno w wymiarze zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Każdy miesiąc zwłoki w diagnostyce kosztuje nie tylko życie pacjentów, ale też miliony złotych dla systemu – ponieważ leczenie w zaawansowanych stadiach choroby jest wielokrotnie droższe i mniej skuteczne niż terapie wdrożone na jak najwcześniejszym etapie.

Niedrobnokomórkowy rak płuca charakteryzuje się bardzo wysoką różnorodnością mutacji genetycznych, których obecność definiuje zastosowanie konkretnych terapii. Badania CGP NGS realizowane są już m.in. w krajach takich jak Austria, Węgry, Francja, Chorwacja, Dania, Portugalia, Francja czy Wielka Brytania.

Dla pacjenta czas oczekiwania na wynik badania molekularnego to często czas niepewności, strachu i pogarszającego się stanu zdrowia. Każdy dzień zwłoki oznacza ryzyko, że choroba będzie postępować, a leczenie, które mogłoby być skuteczne, nie zostanie już wdrożone. Dlatego tak ważne jest, by diagnostyka molekularna była prowadzona kompleksowo – w jednym etapie, z wykorzystaniem metod nowej generacji. To nie jest luksus, to konieczność. NGS daje pacjentowi realną szansę na szybsze rozpoczęcie właściwego leczenia i na dłuższe życie – mówi Aleksandra Wilk.

Eksperci Misji Rak Płuca apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego, spójnego schematu diagnostyki niedrobnokomórkowego raka płuca, obowiązującego każdą placówkę zakwalifikowaną w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej do kategorii SOLO I, II lub III, która stawia diagnozę raka płuca (NDRP) oraz pełne finansowanie kompleksowych predykcyjnych badań molekularnych oraz immunohistochemicznych (w tym PD-L1), jako wyodrębnionego świadczenia.

Jednoczasowe skierowanie warunkowe – gotowe rozwiązanie do zaadaptowania
Kluczowym elementem usprawnienia procesu diagnostycznego obok szerokiego stosowania badań diagnostycznych jest jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne wystawiane razem ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Takie rozwiązanie znacznie skraca czas realizacji diagnostyki oraz ogranicza konieczność kolejnych wizyt, co jest szczególnie ważne ze względu na braki kadrowe jak i czas potrzebny do podjęcia decyzji o leczeniu. Dzięki jednoczesnemu skierowaniu na badanie patomorfologiczne i molekularne, lekarz onkolog i cały zespół wielodyscyplinarny, który prowadzi pacjenta, będzie miał pełen obraz choroby, co pozwoli optymalnie zaplanować leczenie i wykorzystać aktualne możliwości terapeutyczne.

– Leczenie raka płuca wymaga planowania i dobrej organizacji – musi być nastawione na człowieka, nie na procedurę. Jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne jest z powodzeniem stosowane w Narodowym Instytucie Onkologii – czas, aby stało się standardem w całym kraju – podkreśla prof. Rodryg Ramlau.

Co zyskuje pacjent, co zyskuje system?
Rak płuca odpowiada za 12% zachorowań onkologicznych i aż 22% zgonów nowotworowych. U ok. 85% chorych występuje niedrobnokomórkowy rak płuca (NDRP), gdzie badania molekularne i immunohistochemiczne są podstawą decyzji terapeutycznych. Jednak nadal tylko połowa pacjentów z tej grupy ma wykonywane badania molekularne zgodnie ze standardami. W konsekwencji niewielu z nich poddawanych jest optymalnej terapii.

Największy potencjał dla poprawy statystyk wskaźników przeżycia w Polsce tkwi w zwiększeniu odsetka wczesnych wykryć, m.in. dzięki wdrożeniu powszechnego programu przesiewowego w grupach ryzyka z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) oraz zapewnieniu kompleksowej oceny biomarkerów i zmian molekularnych. Diagnostyka predykcyjna gwarantuje mniej „pustych” terapii, dzięki podawaniu wyłącznie leczenia o potwierdzonej skuteczności, które jest ukierunkowane na dane zmiany molekularne. To także krótszy czas do rozpoczęcia terapii, mniej ponownych biopsji, hospitalizacji i powikłań.

– Dzięki refundacjom innowacyjnych terapii pacjenci mogą żyć dłużej oraz w zdecydowanie lepszej jakości życia. Aby jednak mogli odnieść korzyść kliniczną musimy skupić się w pierwszej kolejności na dostępie do pełnej diagnostyki – by każdy chory miał szansę na najlepsze leczenie od pierwszej linii, w każdym miejscu w kraju – co jest zgodne z założeniami Narodowej Strategii Onkologicznie i Krajowej Sieci Onkologicznej. Jednolity schemat postępowania – dobre jakościowo pobranie materiału, jednoczasowe skierowanie warunkowe oraz wykonanie niezbędnych badań czynników predykcyjnych zdecydowanie skrócą ścieżkę pacjenta i zwiększą dostęp do skutecznych terapii – niezależnie od miejsca zamieszkania i miejsca leczenia pacjenta. – dodaje Aleksandra Wilk.

Kluczowe rozwiązania usprawniające proces diagnostyki raka płuca:
     
źródło: PGRP
To moment przełomowy. Przez ponad dwie dekady powtarzaliśmy, że Polska potrzebuje nowoczesnego, kompleksowego modelu opieki nad pacjentem z rakiem płuca. Teraz jesteśmy o krok od jego realizacji – podkreślił prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca (PGRP). Lung Cancer Units (LCU) są jednym kluczowych elementów wspierających osiągnięcie założeń Misji Rak Płuca 2024 – 2034 – obniżenia umieralności z powodu raka płuca z 24% do ok. 15% oraz zwiększenia odsetka przeżyć 5-letnich z 14% do min. 20% (dla całej populacji chorych z rakiem płuca) w ciągu najbliższych 10 lat. Obecnie trwają ostatnie uzgodnienia w resorcie zdrowia przed ich implementacją.

Rak płuca to wyzwanie epidemiologiczne numer jeden. Mamy wciąż dramatycznie niskie wskaźniki przeżyć, a śmiertelność jest praktycznie równa liczbie nowych zachorowań. W ostatnich dwóch dekadach zachorowalność wśród kobiet wzrosła o blisko 100 proc., a liczba zgonów z powodu raka płuca przewyższyła już te notowane dla raka piersi. Musimy to zmienić. A zmiana wymaga systemowego podejścia – w tym wdrożenia sieci ośrodków kompetencji LCU – zaznaczył prof. Rodryg Ramlau.

Koncepcja Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowanych ośrodków kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami płuca i klatki piersiowej, dojrzewała przez blisko dekadę – zbyt długo, jak na skalę problemu. – Jestem optymistą, więc uważam, że wreszcie jesteśmy na etapie finalnym – powiedział prof. Maciej Krzakowski, Krajowy Konsultant w dziedzinie Onkologii Klinicznej.

Jak podkreślał, ostateczny kształt LCU – wraz ze szczegółowymi wymaganiami organizacyjnymi, kadrowymi i sprzętowymi – został przekazany do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która AOTMiT w połowie maja wydała pozytywną opinię, rekomendując nowy model opieki. Obecnie dokument znajduje się w Ministerstwie Zdrowia i – jak zapowiadają eksperci – nie powinno być już przeszkód, by zakończyć etap formalnych uzgodnień. – Ministerstwo zwróciło się o opinię do czterech konsultantów krajowych – z zakresu torakochirurgii, radioterapii onkologicznej, pneumonologii i onkologii klinicznej. Jesteśmy zgodni co do struktury organizacyjnej LCU, dlatego najbliższe spotkanie uzgodnieniowe powinno zamknąć ten etap – mówił prof. Krzakowski.

Model LCU przewiduje trzy warianty organizacyjne, dostosowane do możliwości konkretnych placówek. Pierwszy z nich zakłada obecność oddziałów chorób płuc i onkologii klinicznej w tej samej lokalizacji oraz współpracę z chirurgią klatki piersiowej. Drugi wariant to oddziały chorób płuc, onkologii klinicznej i chirurgii klatki piersiowej – wszystkie w jednej lokalizacji. Trzeci, dostosowany do realiów wielu ośrodków onkologicznych, zakłada obecność onkologii klinicznej i chirurgii na miejscu oraz zapewnienie dostępu do oddziału chorób płuc w innej jednostce. – W praktyce trudno znaleźć ośrodki, które oferują pełne spektrum świadczeń pod jednym dachem. Dlatego tak istotne jest dopuszczenie rozwiązań konsorcyjnych – czyli sieci placówek, które razem realizują wszystkie elementy opieki – wyjaśnił prof. Krzakowski.

Model LCU obejmuje leczenie chirurgiczne, systemowe i radioterapię, ale także pełną diagnostykę – obrazową, patomorfologiczną i molekularną – a także rehabilitację, opiekę nad pacjentem po leczeniu oraz poradnictwo przeciwnikotynowe. Równie istotne są elementy związane z jakością – nadzór nad realizacją procedur oraz ich zgodność z obowiązującymi wytycznymi klinicznymi. – Ten model pozwala wreszcie uporządkować bałagan, który dziś utrudnia sprawną i skuteczną opiekę nad pacjentem z rakiem płuca – podsumował prof. Krzakowski.

Choć eksperci przyznają, że zmiana jest możliwa, sytuacja w Polsce wciąż pozostaje daleka od satysfakcjonującej. O dostępie do leczenia operacyjnego – jedynej metodzie dającej szansę na całkowite wyleczenie – mówił prof. Tadeusz Orłowski, torakochirurg, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca. – Przez wiele lat oscylowaliśmy wokół wskaźnika resekcyjności na poziomie 13–16 procent. To oznacza, że tylko taki odsetek pacjentów był kwalifikowany do leczenia operacyjnego. Tymczasem w krajach takich jak Niemcy wskaźnik ten sięga 25 procent, a w niektórych stanach USA – nawet 30 procent.

Dopiero ostatni rok przyniósł zauważalną poprawę – średni ogólnopolski wskaźnik resekcyjności wzrósł do 21,2 proc. – To istotny postęp – w porównaniu z rokiem 2022 (16,3 proc.) czy 2021 (14,8 proc.) widać wyraźny wzrost. Można więc mówić o zmianie trendu, choć z pewnością nie o systemowej stabilizacji – podkreślił prof. Orłowski.

Największy postęp osiągnięto w województwie dolnośląskim, gdzie w ciągu jednego roku liczba operowanych pacjentów z rakiem płuca… podwoiła się. – To sytuacja bez precedensu. W regionie działa sześć ośrodków realizujących programy wczesnego wykrywania raka płuca z zastosowaniem NDTK i to właśnie one przyczyniły się do takiego wzrostu. Mówimy o populacji niecałych 3,5 miliona mieszkańców – a mimo to liczba operacji wzrosła dwukrotnie – dodał prof. Orłowski.

Polska zaczyna doganiać niektóre kraje zachodniej Europy, ale do roli lidera wciąż nam daleko. – Jeśli jednak utrzymamy ten kierunek zmian – mamy szansę znaleźć się w gronie państw z dobrze zorganizowanym systemem opieki nad chorymi na raka płuca. To wymaga dalszej koordynacji, inwestycji i pełnego wdrożenia modelu LCU – zaznaczył prof. Orłowski.

Z drugiej strony, jak podkreśliła prof. Renata Langfort, prezes polskiego Towarzystwa Patologów, nawet najlepszy model organizacyjny nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli nie zapewnimy realnej ciągłości i jakości diagnostyki. – Tak, myślę, że ta kompleksowa diagnostyka jest podstawą, bo jednak – chociaż widzimy poprawę, czyli 20% pacjentów to pacjenci operacyjni – to jednak pozostaje cała grupa chorych, którzy zgłaszają się z zaawansowaną chorobą nowotworową. I tutaj jest rzeczywiście ogromny problem.

Diagnostyka obrazowa to dopiero początek. – Jeśli nie mamy dobrej patomorfologii i rzetelnych wyników badań molekularnych, nie jesteśmy w stanie prowadzić skutecznego leczenia. A dziś zdarza się, że pacjent trafia do ośrodka bez rozpoznania histopatologicznego lub z rozpoznaniem opartym na niepełnym materiale – mówiła prof. Langfort.Jeszcze kilkanaście lat temu rozmaz cytologiczny był uznawany za wystarczający. Diagnoza była szybka, ale możliwości leczenia – praktycznie żadne. Dziś musimy wiedzieć, czy mamy do czynienia z rakiem gruczołowym czy płaskonabłonkowym, określić ekspresję białka PD-L1, zbadać obecność mutacji EGFR, rearanżacji ALK i wielu innych zaburzeń molekularnych. Wciąż jednak zdarza się, że pacjent otrzymuje wynik: ‘rak niedrobnokomórkowy, prawdopodobnie gruczołowy’ – i nic więcej. A to zdecydowanie za mało, by zaplanować leczenie – podkreśliła profesor.

Na ten aspekt zwrócił uwagę również prof. Maciej Krzakowski, przypominając, że miernikiem jakości patomorfologii jest m.in. odsetek przypadków oznaczonych jako NDRP-NOS – niedrobnokomórkowy rak płuca o nieokreślonym typie histologicznym. – Tego typu rozpoznań nie powinno być dziś więcej niż 10 proc. – przy obecnych możliwościach immunohistochemii i diagnostyki molekularnej. Jeśli w ośrodku jest ich więcej, oznacza to, że nie wykorzystuje on dostępnych narzędzi – zaznaczył.

Jak tłumaczyła prof. Langfort, problemem jest również brak finansowania. – Pełne badania predykcyjne – w tym oznaczenie ekspresji PD-L1 – są obecnie refundowane tylko w ośrodkach, które uzyskały akredytację w ramach zakończonego pilotażu. Pozostałe placówki nie mają możliwości rozliczania kosztów diagnostyki, więc po prostu jej nie wykonują. To trzeba pilnie zmienić. Bez systemowego wsparcia diagnostyki, mówienie o personalizacji leczenia pozostanie fikcją – dodała.

Szansą na poprawę jakości diagnostyki mają być właśnie LCU, które dzięki tworzeniu zintegrowanych konsorcjów będą mogły ustalić jasną, usystematyzowaną ścieżkę diagnostyczną – kto, gdzie i w jakim czasie wykonuje dane badania. – Dziś mamy wolną amerykankę. Materiał wędruje tygodniami między ośrodkami, a samo badanie NGS, czyli sekwencjonowanie nowej generacji, nie należy do szybkich. Do tego dochodzi problem jakości materiału – jego utrwalania, przechowywania, transportu. To wszystko wpływa na wynik – wskazała ekspertka. Tylko dobra organizacja i ścisła współpraca specjalistów – pulmonologów, chirurgów, onkologów, patomorfologów i biologów molekularnych – może zapewnić pacjentowi szybką i pełną diagnostykę. – W naszym instytucie mamy cotygodniowe konsylia. Jako patomorfolodzy dowiadujemy się na nich znacznie więcej niż z kartki ze skierowaniem. A tylko znając pełen kontekst kliniczny, możemy wydać rozpoznanie, które stanie się realną podstawą dalszego leczenia – mówiła prof. Langfort.

Badania genetyczne są refundowane, w tym sekwencjonowanie NGS, małe panele, które umożliwijąa wykrycie kilkunastu zmian molekularnych istotnych klinicznie. Problem w tym, że dostęp ten bywa jedynie teoretyczny – mówił prof. Paweł Krawczyk. Kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Wciąż jednak zbyt wiele ośrodków nie zleca badań molekularnych, nie przestrzega standardów lub wykonuje je z wielotygodniowym opóźnieniem. – W praktyce pacjent z podejrzeniem raka płuca przechodzi przez długą i rozproszoną ścieżkę diagnostyczną. Obieg bloczków i skierowań bywa tak nieczytelny, że wielu chorych nie trafia na czas do właściwego leczenia – albo w ogóle nie ma wykonanego badania genetycznego – zaznaczył.

Prof. Renata Langfort wskazała na potrzebę wprowadzenia tzw. jednoczasowego, warunkowego skierowania na badania molekularne. – Klinicysta, kierując na diagnostykę patomorfologiczną, powinien od razu wystawić drugie, „warunkowe” skierowanie na diagnostykę molekularną, którego patomorfolog mógłby użyć w przypadku potwierdzenia diagnozy onkologicznej (np. niedrobnokomórkowego raka płuca). To znacznie skróci cały proces, nawet o połowę – tłumaczyła.

Współczesna onkologia płuca opiera się na personalizacji terapii. – To znaczy, że decyzję o leczeniu podejmujemy na podstawie konkretnych cech biologicznych guza. Do tego potrzebne są zaawansowane badania molekularne – i to nie tylko w kierunku mutacji EGFR czy rearanżacji ALK, ale również ROS1, MET, RET, NTRK, BRAF czy KRAS. Takie badania powinny być wykonywane metodą NGS – mówił prof. Krawczyk. NGS (Next-Generation Sequencing) to technika umożliwiająca jednoczesne badanie wielu genów z jednej próbki. – Pozwala wykrywać mutacje, delecje, insercje i rearanżacje genowe – informacje kluczowe dla kwalifikacji do leczenia celowanego lub immunoterapii. Jeśli tego nie wykonamy, pacjent może nie dostać leczenia, które jest dla niego najlepsze. To nie jest opcja – to powinien być standard. I to standard bez opóźnień. O jakości diagnostyki decyduje również jakość materiału biologicznego. – Nie wystarczy wykonać biopsję. Trzeba ją dobrze zaplanować – wiedzieć, ile materiału potrzebujemy, jak go zabezpieczyć, jakie badania mają być wykonane. Tylko wtedy laboratorium będzie mogło wydać wiarygodny i kompletny wynik – dodał.

Zarówno prof. Krawczyk, jak i prof. Langfort wskazywali na konieczność wdrożenia standardów diagnostycznych i objęcia ośrodków wymogami akredytacyjnymi. – Bez tego nie zbudujemy spójnego, przewidywalnego systemu diagnostyki raka płuca – mówiła prof. Langfort. – A jeśli chcemy wdrażać Lung Cancer Units, to właśnie na tym fundamencie – dobrze zorganizowanej, kompleksowej, zintegrowanej diagnostyki – podsumował prof. Krawczyk.

Jak wskazywał prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka płuca, problemem nie jest brak dostępu do skutecznych terapii – ale ich niewłaściwe wykorzystanie. – Mamy dostęp do bardzo wielu skutecznych cząsteczek – zarówno w ramach immunoterapii, jak i leczenia celowanego. Problem polega na tym, że pacjenci zbyt rzadko trafiają na terapię w odpowiednim czasie i w odpowiedniej sekwencji. Żeby zastosować nowoczesne leczenie, trzeba mieć wcześniej odpowiednie rozpoznanie molekularne – mówił. Profesor podkreślił również, że właściwa sekwencja terapeutyczna ma kluczowe znaczenie. – Każda z cząsteczek ma swoje miejsce. Jeśli je zastosujemy za późno, tracimy szansę na wydłużenie życia pacjenta. Leczenie celowane to nie jest loteria – to precyzyjny plan, który zaczyna się od dobrej diagnostyki.

Dodał, że nowoczesne leczenie wymaga wielodyscyplinarnych konsyliów, w ramach których decyzje terapeutyczne podejmuje zespół specjalistów. – Pacjent nie może być skazany na decyzję jednego lekarza – zwłaszcza w sytuacji, gdy leczenie obejmuje chirurgię, leczenie okołooperacyjne, radioterapię i dalsze leczenie systemowe – mówił.

Zwrócił również uwagę na znaczenie profilaktyki pierwotnej, przypominając, że poradnictwo antynikotynowe powinno być integralną częścią każdego Lung Cancer Unit. – Najtańszą i najskuteczniejszą metodą ograniczania zachorowalności na raka płuca pozostaje ograniczenie palenia tytoniu. Tymczasem nie mamy ogólnopolskiego programu walki z nikotynizmem, brakuje refundacji leków wspomagających rzucenie palenia, a poradnictwo antynikotynowe praktycznie nie istnieje. To powinno być standardowym elementem każdego LCU – stwierdził prof. Kowalski.

Wdrażanie Lung Cancer Units powinno przebiegać etapami, ale konsekwentnie i przy pełnym wsparciu Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szanowni Państwo, myślę, że przekonaliśmy już wszystkich: powstanie LCU to nie kwestia prestiżu, ale konieczność. Przez ponad 10 lat zabiegaliśmy o model, który zintegrowałby opiekę, przyspieszył diagnostykę i poprawił wyniki leczenia. Dziś jesteśmy o krok od jego realizacji. To nie tylko szansa na systemową poprawę – to realna nadzieja dla tysięcy pacjentów, którzy zbyt długo czekali na opiekę na miarę XXI wieku – podsumował prof. Rodryg Ramlau.

 
Tekst powstał na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas śniadania prasowego Polskiej Grupy Raka Płuca pt. „Kompleksowa ścieżka pacjenta z rakiem płuca. Wdrażamy Lung Cancer Units”, które odbyło się 11 czerwca 2025 r. w Warszawie.
źródło: PGRP
Ze względu na złożoność diagnostyki i metod terapii, leczenie raka płuca wymaga wielodyscyplinarnej współpracy wielu specjalistów. Współpraca taka zakłada wymianę opinii w celu zaproponowania pacjentowi optymalnej ścieżki leczenia. Z uwagi na złożoność danych genomicznych niezbędne jest współpraca torakochirugów z onkologami klinicznymi, patologami i biologami molekularnymi. Obecnie, kwalifikacja chorych w stopniu zaawansowania II lub III powinna się odbywać z uwzględnieniem możliwości leczenia okołooperacyjnego w zespołach wielodyscyplinarnych na etapie diagnostyki wstępnej tzn. przed rozpoczęciem leczenia przyczynowego.
Leczenie raka płuca, ze względu na biologiczną heterogenność oraz przeważającą liczbę przypadków diagnozowanych w stadiach zaawansowanych, wymaga kompleksowego podejścia. Co istotne, pierwotne leczenie chirurgiczne o założeniu radykalnym jest możliwe jedynie u ok. 20% chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP). U 30-50% chorych po resekcji występują nawroty choroby i przerzuty w odległych narządach, co stanowi wskazanie do stosowania leczenia okołooperacyjnego.
 
Polska nadal należy do krajów Unii Europejskiej z najwyższymi współczynnikami umieralności na nowotwory złośliwe. Dzięki współpracy z kilkunastoma bardzo znamienitymi towarzystwami naukowymi, w ramach Misji Rak Płuca, jesteśmy na etapie tworzenia drogi, która ma zmienić podejście do leczenia chorych na raka płuca, wprowadzić nowoczesne metody diagnostyczne, poprawić przede wszystkim ich dostępność dla naszych chorych i zwiększyć odsetek pacjentów, którzy będą w nowoczesny sposób leczeni. Istotną rolę odgrywa tutaj wczesna diagnostyka. Wielu specjalistów z różnych dziedzin musi się zaangażować, żebyśmy mogli dokonać postępu. – podkreślał prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, podczas premiery raportu „Nowe możliwości chirurgii i leczenia okołooperacyjnego raka płuca”.
 
Małoinwazyjna, nowoczesna torakochirurgia – gdzie jesteśmy?
 
Leczenie chirurgiczne pozostaje najskuteczniejszą metodą leczenia miejscowej choroby nowotworowej, dającą szansę na całkowite wyleczenie – W tej dziedzinie dokonał się olbrzymi postęp, kiedyś operowało się pacjentów w sposób rozległy, teraz coraz bardziej oszczędny dzięki chirurgii małoinwazyjnej. – mówił prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
 
Standardy resekcji płuca pozostają takie same, natomiast przełom obserwujemy w metodach dostępu operacyjnego. – Stosuje się obecnie metody małoinwazyjne z zastosowaniem niewielkiej ilości nacięć bez żadnego rozwarcia międzyżebrza, w czym upatruje się główny czynnik bólowy. Cały zabieg jest wykonywany pod kontrolą obrazu na monitorze przez torakochirurga, natomiast zakres resekcji pozostaje ten sam. W tej chwili w skali kraju, biorąc pod uwagę wszystkie mniejsze i większe ośrodki, prawie połowa operacji torakochirurgicznych jest wykonywana metodami małoinwazyjnymi (wideotorakoskopia), a w ośrodkach wiodących, odsetek sięga ten nawet 80% (waha się między 60 a 80%). Te liczby są bardzo dokładnie przez monitorowane, jesteśmy w czołówce krajów europejskich. – podkreślał prof. Cezary Piwkowski, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, Kierownik Oddziału Torakochirurgii Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii.
 
Wprowadzenie robotów chirurgicznych było kolejnym znaczącym krokiem w rozwoju małoinwazyjnej torakochirurgii, mającym wpływ na dalszą poprawę wyników leczenia, zwiększenie bezpieczeństwa zabiegu i poszerzenie zakresu zabiegów wykonywanych małoinwazyjnie.
 
– Nie ma możliwości innej jak tylko taka, żeby torakochirurgia w szerokim stopniu implementowała robotyczną chirurgię do swojego arsenału. Po pierwsze, pacjent dzisiaj szuka dobrej jakości i bardzo ceni sobie umiejętności zespołu. W przypadku chirurgii robotowej, wymagane jest przejście długotrwałego, certyfikowanego, bardzo precyzyjnego i usystematyzowanego szkolenia, zakończonego egzaminem. Od 3 lat w Polsce wykonywane są zabiegi resekcji miąższu płucnego z wykorzystaniem tej technologii, od 2 lat w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. – wskazywał prof. Janusz Kowalewski, Dyrektor Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, ustępujący prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów.
 
Robotyka zwiększa możliwości i zakres ruchu narzędzi chirurgicznych i eliminuje drgania nadgarstka, to wygoda dla chirurga i przede wszystkim bezpieczeństwo dla pacjenta.  Problemem pozostaje brak refundacji procedury torakochirurgii robotowej w Polsce. – W dalszym ciągu tego typu procedura nie jest rozpoznawana przez NFZ. Z przykrością muszę stwierdzić, że w kontekście torakochirurgii z asystą robota, odstajemy od wielu krajów rozwiniętych. Potrzebne jest zrozumienie, że przed postępem nie uciekniemy i ten postęp powinniśmy kreować w kraju, który dysponuje tak dużym potencjałem intelektualnym i dobrze przygotowaną kadrą. Robotyka to przede wszystkim bezpieczeństwo pacjenta, a zabiegi są powtarzalne. – dodał prof. Kowalewski.
 
– Dzisiejsze spotkanie to okazja do ponowienia apelu naszego środowiska o realizację programu rozwoju chirurgii robotycznej w torakochirurgii, który przedstawiliśmy ponad 2 lata temu w Ministerstwie Zdrowia. Przykładem dobrych rozwiązań są Czechy, gdzie na zasadzie konsensusu pomiędzy władzami a środowiskiem torakochirurgicznym, ustalono, że powstanie 8 ośrodków, gdzie torakochirurgia robotowa będzie dostępna, a zakup robotów jest dokonywany centralnie.  – podkreślił prof. Cezary Piwkowski.
 
Zakup robotów dla większości ośrodków stanowi barierę finansową. – Inwestycja w robota chirurgicznego, niezależnie od producenta, jest dużym wysiłkiem finansowym dla szpitala i praktycznie dla większości ośrodków jest trudna do realizacji bez wsparcia zewnętrznego. Na dziś, czekamy cały czas na decyzję decydentów, przede wszystkim dotyczącą wprowadzenia procedury do koszyka świadczeń, ponieważ inaczej nie ma w ogóle żadnej możliwości starania się przez ośrodek torakochirurgiczny o jakiekolwiek środki publiczne na ten cel. – dodał prof. Piwkowski.
 
Leczenie okołooperacyjne znacząco poprawia wskaźniki przeżycia
 
Ze względu na złożoność diagnostyki i metod terapii, leczenie raka płuca wymaga wielodyscyplinarnej współpracy wielu specjalistów. Współpraca taka zakłada wymianę opinii w celu zaproponowania pacjentowi optymalnej ścieżki leczenia. Z uwagi na złożoność danych genomicznych niezbędne jest współpraca torakochirugów z onkologami klinicznymi, patologami i biologami molekularnymi. Obecnie, kwalifikacja chorych w stopniu zaawansowania II lub III powinna się odbywać z uwzględnieniem możliwości leczenia okołooperacyjnego w zespołach wielodyscyplinarnych na etapie diagnostyki wstępnej tzn. przed rozpoczęciem leczenia przyczynowego.
 
– Aktualnie onkologia kliniczna stanowi niesamowite wsparcie dla leczenia radykalnego. Samodzielne leczenie chirurgiczne to trochę za mało w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca, bowiem nawet świetnie wykonana operacja, stwarza ryzyko wznowy miejscowej, jak i przyrzutów odległych. Jest to zależne od szeregu czynników, a jednym z nich jest stopień zaawansowania pooperacyjnego. Nawet w pierwszym stopniu zaawansowania to ryzyko sięga ok. 20%, a w trzecim stopniu, pomimo radykalnie przeprowadzonej resekcji, przekracza już 50% i sięga nawet 70%. – zaznaczył prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.
 
Leczenie okołooperacyjne wspomaga skuteczność chirurgii. Stosuje się obecnie różne jego schematy, przedoperacyjnie, pooperacyjnie oraz tzw. „kanapkowe”, gdzie chory otrzymuje leczenie wstępne, potem chirurgiczne, a następnie uzupełniające.
 
– Stosujemy już, nie klasyczną chemioterapię, która jako leczenie uzupełniające zwiększa tylko o ok. niecałe 5%, szansę wyleczenia trwałego w aspekcie 5 lat, ale połączenie chemioterapii i immunoterapii w różnej sekwencji. Tutaj, leczenie okołooperacyjne z zastosowaniem zarówno niwolumabu, pembrolizumabu jak i durwalumabu ma pozytywne badania kliniczne. Tego typu terapia powoduje znamienne zwiększenie tzw. całkowitych odpowiedzi patomorfologicznych, czyli w materiale pooperacyjnych nie ma komórek nowotworowych żywych – jest to od 5 do 10 razy większy odsetek niż po klasycznej chemioterapii. To niezależny czynnik, który wpływa na całkowity czas przeżycia. U chorych leczonych okołooperacyjnie szansa przeżycia wynosi grubo powyżej 90%. – dodał prof. Kowalski.
 
Pierwszym kryterium kwalifikacji do okołooperacyjnej immunochemioterapii jest określenie typu histologicznego NDRP łącznie z oceną ekspresji białka PDL-1 oraz wykluczeniem obecności wariantów patogennych genów EGFR, ALK i ROS1, co wymaga uzyskania odpowiedniej jakości materiału tkankowego umożliwiającego ocenę patomorfologiczną, immunohistochemiczną oraz molekularną.
 
Leki ukierunkowane molekularnie są obecnie stosowane w leczeniu uzupełniającym m.in. ozymertynib u chorych z wariantami patogennymi genu EGFR, gdzie redukcja ryzyka zgonu wynosi aż 80%. Od 1 kwietnia na listę refundacyjną trafi też nowa technologia – inhibitor kinaz tyrozynowych – alektynib w leczeniu uzupełniającym chorych z rearanżacją w genie ALK. Tutaj również redukcja ryzyka zgonu wynosi prawie 80%.
 
Prof. Kowalski podkreślił, że środowisko kliniczne czeka na możliwość leczenie kanapkowego, które jeszcze bardziej poprawia wyniki wspólnego leczenia.W XXI wieku leczenie nawet zaawansowanych stadiów ma za zadanie przekształcenie raka w chorobę przewlekłą, aby to było możliwy wszyscy musimy działać razem. – mówił prof. Kowalski.
 
– Wprowadzenie nowoczesnych metod leczenia systemowego, w tym okołooperacyjnego, to dla nas torakochirurgów bardzo pozytywne zjawisko. Skojarzenie tego leczenia z chirurgią poprawia wyniki lecenia w sposób istotny, szczególnie w schematach leczenia przedoperacyjnego, gdzie rzeczywiście u prawie u 1/4 chorych możemy się spodziewać całkowitej odpowiedzi patologicznej. – dodał prof. Cezary Piwkowski.
 
Zastosowanie leczenia okołooperacyjnego w praktyce klinicznej jest nowym wyzwaniem dla torakochirurgów i wymaga ich aktywnego udziału w diagnostyce i procesie planowania ścieżki leczenia chorego we współpracy ze specjalistami onkologii klinicznej i diagnostami. Wyzwaniem jest zwiększenie odsetka chorych kwalifikowanych do terapii przedoperacyjnej (obecnie tylko 30%), aby mieli oni szansę na włączenie leczenia uzupełniającego po operacji.
 
Lung Cancer Units – optymalny model opieki nad chorymi na raka płuca
 
Leczenie skojarzone w raku płuca powinno być realizowane w ośrodkach, które dysponują pełnym zespołem wielodyscyplinarnym, obejmującym torakochirurga, onkologa klinicznego, pulmonologa, radioterapeutę, patomorfologa, radiologa oraz diagnostę molekularnego i zapleczem diagnostyczno-terapeutycznym. Tylko w takich warunkach możliwe jest optymalne podejmowanie decyzji terapeutycznych i zapewnienie chorym najwyższej jakości opieki.
 
– Polska Grupa Raka Płuca już od wielu lat stara się przekonać decydentów i środowisko lekarskie do tego, abyśmy stworzyli sieci ośrodków kompetencji raka płuca. Międzynarodowe obserwacje i badania potwierdziły, że możliwość dostępu pacjentów do ośrodków wysokiej kompetencji, czyli leczenia interdyscyplinarnego, poprawia w sposób jednoznaczny wiele wskaźników. Mówimy tutaj o efektywnym postępowaniu, o uzyskaniu długiego czasu wolnego od progresji, poprawy czasu całkowitego przeżycia, a przede wszystkim dostępności wszystkich chorych do nowoczesnego leczenia. – podkreślił prof. Rodryg Ramlau.
 
Ostatnie 5 lat szczególnie doprowadziło do zmiany standardów leczenia raka płuca, co wymaga zdecydowanych rozwiązań organizacyjnych i systemowych. – Abyśmy mogli to leczenie prowadzić w sposób właściwy i efektywny potrzeba jest współpraca. Aktualnie, jedynie 60% polskich pacjentów otrzymuje leczenie zgodne ze standardami europejskimi, czyli pozostali chorzy nie mają wykonywanych określonych analiz molekularnych i innych badań, które kwalifikują chorych do nowoczesnych terapii. Chcemy to za wszelką cenę poprawić. Jesteśmy po wielu rozmowach z Ministerstwem Zdrowia i parlamentarzystami, podczas których wskazywaliśmy, że powstanie sieci ośrodków Lung Cancer Units realnie poprawi sytuację chorych. – dodał prof. Ramlau.
 
– Polska Grupa Raka Płuca mówiła o potrzebie wdrożenia ośrodków kompetencji już w 2011, czyli za chwilę minie 15 lat, kiedy czekamy na to rozwiązanie. Leczenie chorego dzisiaj jest interdyscyplinarne – każdy przypadek powinien być omawiany przez zespół wielodyscyplinarny, aby wybrać optymalny schemat leczenia. Nie musi być to realizowane pod jednym dachem. – wskazał prof. Orłowski.

Zapoznaj się z pełną treścią raportu „Nowe możliwości chirurgii i leczenia okołooperacyjnego raka płuca”:
https://polgrp.org.pl/premiera-raportu-nowe-mozliwosci-chirurgii-i-leczenia-okolooperacyjnego-raka-pluca/

źródło: PGRP
– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznacza prof. Rodryg Ramlau. Jego zdaniem kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units.
W lutym w Sejmie RP[1], eksperci, przedstawiciele ministerstwa zdrowia, parlamentarzyści i organizacje pacjentów mówili o potrzebie istotnych zmian systemowych w opiece nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Dyskusja koncentrowała się na wyzwaniach w diagnostyce i leczeniu tej choroby oraz pilnej potrzebie wdrożenia ośrodków kompleksowej opieki Lung Cancer Units (LCU), które mogłyby znacząco poprawić wyniki terapii i koordynację opieki nad pacjentami, a tym samym poprawić przeżywalność polskich chorych i ujednolicić standard leczenia.

Prof. Rodryg Ramlau: Rak płuca wymaga interdyscyplinarnej i kompleksowej opieki
Jednym z kluczowych ekspertów zabierających głos w dyskusji był prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca i uznany autorytet w dziedzinie onkologii. W swojej wypowiedzi podkreślił, że nowoczesna opieka nad pacjentami z rakiem płuca nie może opierać się wyłącznie na leczeniu pojedynczych przypadków w rozproszonych ośrodkach, bez skoordynowanego planu postępowania. Prof. Rodryg Ramlau przypomniał, że w czerwcu ubiegłego roku PGRP, we współpracy z kilkunastoma towarzystwami naukowymi oraz organizacjami zajmującymi się tematyką raka płuca, zainicjowała Misję Rak Płuca 2024–2034[2], która zmapowała najpilniejsze wyzwania i wskazała kierunki poprawy opieki i konkretne rozwiązania.

– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznaczył prof. Ramlau.

Zdaniem Profesora kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units – wyspecjalizowanych, wielodyscyplinarnych ośrodków dedykowanych wyłącznie pacjentom z rakiem płuca. Podobne jednostki funkcjonują z powodzeniem w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, znacznie skracając czas diagnostyki i zwiększając skuteczność leczenia.

– W tej chwili pacjent z podejrzeniem raka płuca często czeka tygodniami na pełną diagnostykę i rozpoczęcie leczenia. W tym czasie choroba postępuje, zmniejszając szanse na skuteczną terapię. W Lung Cancer Units diagnostyka mogłaby być realizowana kompleksowo, w jednym miejscu i w jak najkrótszym czasie. – dodał ekspert.

– Ponad 25 proc. wszystkich zgonów w Polsce z powodu nowotworów złośliwych wynika z przebiegu raka płuca. Naszym celem jest, aby w ciągu najbliższej dekady ten odsetek zmniejszył się do 15 proc. Konieczna jest także poprawa odsetka 5-letnich przeżyć z obecnych 14 proc. do co najmniej 20 proc. we wszystkich grupach wiekowych. – dodał Profesor Ramlau.

W raku płuca liczba nowych zachorowań jest niemal identyczna z liczbą zgonów: Według danych z Krajowego Rejestru Nowotworów w 2022 r. odnotowano 20,7 tys. nowych przypadków, podczas gdy w tym samym roku z powodu raka płuca zmarło 20,9 tys. osób. Tylko 15-20 proc. pacjentów, u których zdiagnozowano raka płuca, kwalifikuje się do leczenia radykalnego, tj. dającego szansę nie tylko na wydłużenie życia, ale na wyleczenie. U blisko 80 proc. chorych rak płuca diagnozowany jest już w postaci zaawansowanej.

Prof. Ramlau podkreślił również, że w Polsce istnieją już ośrodki dysponujące odpowiednim zapleczem do stworzenia LCU – kluczowe jest jednak ich formalne uznanie i wdrożenie systemowych rozwiązań umożliwiających ich funkcjonowanie.

Z punktu widzenia aktualnych i nadchodzących możliwości leczenia skojarzonego – w tym okołooperacyjnego i kolejnych linii w przypadku zaawansowanego raka płuca (program lekowy B.6. to najbardziej rozbudowany i skomplikowany program terapeutyczny w Polsce) LCU powinny powstawać w dużych ośrodkach onkologicznych lub w konsorcjum z nimi, w celu zapewnienia leczenia zgodnego ze standardami klinicznymi.

Co ważne gotowy projekt modelu LCU w Polsce, nad którym pracowali m.in. Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej, liczni eksperci, w tym z Polskiej Grupy Raka Płuca, powstał w ramach Krajowej Rady Onkologicznej i w połowie 2024 roku został przekazany do resortu zdrowia do prac legislacyjnych.

Ministerstwo Zdrowia o statusie prac nad Lung Cancer Units
Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji Stałej ds. Onkologii podkreśliła, że jednym z kluczowych działań jest wprowadzenie badań przesiewowych w kierunku raka płuca, w tym trwałe uwzględnienie niskodawkowej tomografii komputerowej w koszyku profilaktycznych programów zdrowotnych (przesiewowych).

Dyrektor zaznaczyła, że resort zdrowia dostrzega potrzebę poprawy jakości leczenia raka płuca i prowadzi analizy dotyczące sposobu organizacji i finansowania takich ośrodków. – Obecnie pracujemy nad wytycznymi, które pozwolą określić, jakie placówki mogłyby pełnić funkcję Lung Cancer Units. Jednym z kluczowych wyzwań jest ustalenie standardów kadrowych, sprzętowych oraz ścieżek finansowania takich jednostek. – mówiła.

Zapowiedziała również, że w najbliższych miesiącach mogą pojawić się pierwsze pilotażowe placówki tego typu, jednak zaznaczyła, że pełne wdrożenie tego modelu wymaga jeszcze doprecyzowania kwestii organizacyjnych i legislacyjnych.

Badania przesiewowe i dostęp do diagnostyki molekularnej – wciąż wiele do zrobienia
Podczas posiedzenia poruszony został również temat badań przesiewowych oraz dostępności nowoczesnej diagnostyki molekularnej, która jest kluczowa dla skutecznej terapii raka płuca. Aleksandra Wilk, przedstawicielka organizacji pacjenckiej, wskazała na problemy związane z finansowaniem badań diagnostycznych, takich jak oznaczanie ekspresji PD-L1, które mają kluczowe znaczenie dla kwalifikacji pacjentów do terapii immunoonkologicznych.

– Obecnie pacjenci często muszą finansować diagnostykę molekularną z własnych środków lub czekać na jej realizację w ramach ograniczonego budżetu placówek. To znacząco opóźnia rozpoczęcie leczenia i zmniejsza szanse na skuteczną terapię – alarmowała Wilk.

Eksperci zwrócili także uwagę na potrzebę wznowienia akredytacji zakładów patomorfologii, która nie tylko gwarantuje jakość badań diagnostycznych, ale też umożliwia ich pełne finansowanie przez płatnika publicznego. – W tej chwili cześć badań nie jest zlecanych (w tym ocena eksprsji białka PD-L1), ponieważ grono zakładów nie ma akredytacji, a od ponad roku nie jest ona kontynuowana – wskazywała prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, apelując do ministerstwa zdrowia o podjęcie pilnych działań w tym zakresie.

Według ekspertów i organizacji pacjentów, skuteczny program badań przesiewowych jest konieczny, aby diagnozować raka płuca na wczesnym etapie, kiedy możliwości skutecznego leczenia są największe. Z danych wynika, że obecnie większość przypadków wykrywana jest w zaawansowanym stadium, kiedy szanse na wyleczenie są znacznie ograniczone.

Pilna potrzeba systemowych zmian
Eksperci, pacjenci oraz parlamentarzyści byli zgodni co do tego, że Lung Cancer Units to model, który należy jak najszybciej wdrożyć w Polsce.

Najważniejsze postulaty z posiedzenia obejmują:

Środowisko medyczne i pacjenckie mówi w znacznym stopniu jednym głosem – wskazując jak bardzo potrzebne są kompleksowe zmiany w opiece nad pacjentami z rakiem płuca, a ich realizacja powinna stać się jednym z priorytetów systemu ochrony zdrowia w Polsce. Kluczowe pytanie brzmi: czy Ministerstwo Zdrowia i decydenci polityczni podejmą działania, które pozwolą na wdrożenie potrzebnych rozwiązań w tym roku?

 
[1] Posiedzenie Podkomisji ds. Onkologii, 20 lutego, Sejm RP
[2] Misja Rak Płuca 2024 – 2034: https://polgrp.org.pl/misja-rak-pluca/

źródło: PGRP

Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w Polsce. – Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest, aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie. – podkreśla prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Katarzyna Redmerska: Misja Rak Płuca 2024-2034 to wspólna inicjatywa Polskiej Grupy Raka Płuca, której jest Pan Profesor prezesem i Towarzystw Naukowych działających w obszarach medycyny rodzinnej, diagnostyki, chirurgii i onkologii na rzecz poprawy efektów opieki nad pacjentami z rakiem płuca. Proszę nieco przybliżyć misję tej ważnej inicjatywy?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w naszym kraju. Jest przyczyną największej liczby zgonów związanych z nowotworami. Jednocześnie w ostatniej dekadzie dokonał się znaczący przełom w poznaniu biologii tego typu nowotworu, co przełożyło się m.in. na rozwój wielu innowacyjnych, skutecznych metod zarówno diagnostycznych jak i terapeutycznych, które doprowadziły do poprawy wyników leczenia. Warunkiem sukcesu jest wykorzystanie potencjału zespołów interdyscyplinarnych przez odpowiednią organizację działań w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej, a także koordynacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego od podejrzenia po zakończenie terapii i monitorowania efektów leczenia jak i działań niepożądanych.

Tworząc Misję Raka Płuca 2024-2034 chcemy wskazać kierunki optymalizacji w perspektywie krótko i długookresowej, które będą miały największy wpływ na realną poprawę jakości i długości życia chorych na raka płuca. To swoista „mapa drogowa” dla środowiska medycznego, pacjenckiego, a także instytucji ochrony zdrowia, pozwalająca na zmniejszenie obciążenia rakiem płuca dla zdrowia publicznego, życia społecznego i gospodarczego Polek i Polaków.    

Katarzyna Redmerska: W Poznaniu odbyła się niedawno II Konferencja Naukowa pn. „Powikłania Warte Poznania w onkologii i hematologii”. Uczestnicy mieli możliwość wymienić doświadczenia, poszerzyć i usystematyzować wiedzę. Jak Pan podsumowuje wydarzenie, jest sukces?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Bez wątpienia jest sukces (śmiech), z czego jako dyrektor Instytut Onkologii Uniwersytetu im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu – organizatora konferencji, jestem niebywale dumny. To naukowe wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród lekarzy różnej specjalności, szczególnie onkologów i hematologów. Musimy sobie zdawać sprawę, że pomimo zmiany standardów leczenia, wciąż nie mamy wystarczającej kontroli nad powikłaniami wynikłymi z nowoczesnego leczenia nowotworów złośliwych. Wymiana doświadczeń i ciągłe poszerzanie wiedzy umożliwia specjalistom lepsze poznanie meandrów procesów powikłań i ich jak najskuteczniejsze eliminowanie czy też minimalizowanie.

Katarzyna Redmerska: Niestety decyzje dotyczące organizacji leczenia raka płuca wciąż się odwlekają, jak wdrożenie ogólnokrajowego skriningu przy pomocy niskodawkowej tomografii komputerowej, które miało nastąpić z początkiem 2025 roku, a tymczasem resort zdrowia przesunął termin do połowy roku. Czy Pan Profesor ustosunkowuje się do tego wyrozumiale czy jednak jest rozczarowanie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Oczywiście, że jest rozczarowanie. Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie.  

Katarzyna Redmerska: Porozmawiajmy jeszcze o lung cancer unit. Ile ośrodków w Polsce mogłoby podjąć się wdrożeniu tego systemu?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Myślę, że około 20 placówek. Następnie zostaną włączone kolejne szpitale, które posiadały odpowiednie kwalifikacje i spełnią wymogi stawiane Ośrodkom Kompetencji. Oczywiście leczenie chorych na raka płuca w tych placówkach będzie nadal prowadzone na dotychczasowych zasadach.

Katarzyna Redmerska: Jak wygląda sytuacja zasobów kadrowych, sprzętu ilości łóżek?
Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Liczba chorych onkologicznych wzrasta (w szpitalach brakuje miejsc), a liczba specjalistów nie ulega zwiększeniu. Młodzi adepci sztuki lekarskiej nie garną się do tej specjalizacji, bo jest trudna. Biorąc pod uwagę niedobory kadrowe lekarzy i pielęgniarek, należy poszukiwać metod, które pozwolą na skrócenie podawania leku, jego przygotowania przez aptekę jak też umożliwią leczenie ambulatoryjne i skrócenie pobytu pacjenta w szpitalu. Przykładem tego będzie dostęp stosowania zarejestrowanych i refundowanych w niedalekiej przyszłości leków onkologicznych w formie podskórnej. Podsumowując: lepsze wykorzystanie kadr medycznych pozwoli na szybszy dostęp do leczenia i pozostawienie miejsc szpitalnych dla tych najbardziej potrzebujących chorych. Należy w niedalekiej przyszłości rozważyć konieczność bezpośredniej współpracy z lekarzami rodzinnymi, którzy mogliby objąć opieką niektóre grupy chorych onkologicznych w trakcie ambulatoryjnego leczenia systemowego.

Katarzyna Redmerska: Na koniec pytanie życzeniowe: w Pana opinii jest nadzieja, aby system zdrowia działał tak, aby pacjent onkologiczny był zaopiekowany w stu procentach i miał szanse na jak najdłuższe życie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau:  Oczywiście, że tak! Pacjent musi przede wszystkim trafić do ośrodka wielospecjalistycznego, gdzie uzyska kompleksową opiekę onkologiczną. Sukces tkwi w interdyscyplinarnym podejściu do pacjentów onkologicznych. Lekarze muszą mieć komfort pracy, a nie a nie tracić czas na biurokratyczne procedury narzucone przez płatnika. Ten czas powinni poświęcić pacjentowi i poszerzaniu swojej wiedzy.   

Dokument kierunkowy Misja Rak Płuca 2024 – 2034:
https://polgrp.org.pl/premiera-dokumentu-kierunkowego-misja-rak-pluca-2024-2034-przeczytaj-raport/

opracowanie: red. Katarzyna Redmerska

źródło: redakcja, PGRP
Od kilkunastu lat leczenie raka płuca niezmiennie ewoluuje, dając lekarzowi wybór najodpowiedniejszej terapii a pacjentowi dłuższe życie. O zmianach jakie zachodzą w leczeniu raka płuca Medicalpress rozmawia z dr hab. n. med. Adamem Płużańskim, z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego.
Katarzyna Redmerska: Jak zmienia się leczenie raka płuca w Polsce?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Od kilkunastu lat jest coraz lepiej. Owszem, w przypadku nieoperacyjnego stadium choroby wciąż stosuje się samodzielną chemioterapię jednak rozwój nowoczesnych metod terapeutycznych jest imponujący. Zwłaszcza widać to w diagnostyce molekularnej, dzięki której było możliwe wynalezienie leków, które są aktywne u chorych, w których komórkach nowotworowych istnieją różne zmiany molekularne.

Katarzyna Redmerska: Czyli leczenie ukierunkowane molekularnie?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Dokładnie tak. W leczeniu ukierunkowanym molekularnie podstawą jest to, że jest to terapia o wiele bezpieczniejsza od standardowej chemioterapii i co najważniejsze: odznacza się większą skutecznością. Ale to nie wszystko, w sposób znaczący oddziałuje na wydłużenie czasu progresji choroby oraz czasu całkowitego przeżycia.

Katarzyna Redmerska: Jak nowe leki wpłynęły na stan chorych pacjentów?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Można tylko mówić o pozytywach. W przypadku nowotworów z obecnymi mutacjami w genach m.in. EGFR, ALK, ROS1, KRAS, NTRK i kilkoma innymi zaburzeniami o podłożu molekularnym, stosuje się z powodzeniem, czasami nawet mimo zaawansowanej choroby, przez wiele lat nowe terapie. Pacjenci z zaawansowanym rakiem gruczołowym mogą żyć dłużej i w dobrym stanie ogólnym. Warto podkreślić, że leki ukierunkowane molekularnie – głównie inhibitory kinaz – charakteryzują się niewielką toksycznością w porównaniu do tego co miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy w leczeniu stosowało się wyłącznie chemioterapię.

Katarzyna Redmerska: Kilka słów o immunoterapii.
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Na pewno ten rodzaj leczenia to obok inhibitorów kinaz kolejny postęp w leczeniu nowotworów zwiększający u części chorych szanse przeżycia. Szansę na powodzenie leczenia zależą tu od większej liczby czynników m.in. od podtypu raka oraz ekspresji czynników predykcyjnych, dynamiki choroby i przede wszystkich od wyjściowego stanu ogólnego chorego. Pacjenci, u których może być zastosowana immunoterapia szczególnie w połączeniu z chemioterapią muszą być w dobrym stanie ogólnym i bez istotnych chorób dodatkowych.

Katarzyna Redmerska: Jak jest z diagnostyką raka płuca w Polsce?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Z roku na rok lepiej, ponieważ rośnie świadomość lekarzy diagnozujących chorych (pulmonologów, torakochirurgów) o konieczności oznaczenia na etapie wstępnym diagnostyki tak zwanych biomarkerów molekularnych, które są niezbędne do podjęcia decyzji terapeutycznych. Niestety pacjent wciąż napotyka na opóźnienia w diagnostyce wstępnej. Widoczny jest także zbyt mały dostęp do badań endoskopowych a następnie molekularnych wykonywanych w odpowiedniej jakości i uwzględniających wszystkie niezbędne biomarkery.

Katarzyna Redmerska: A co ze współpracą między specjalistami i ośrodkami?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Utworzenie ośrodków prowadzących diagnostykę według standardów zgodnych w całym kraju, bez wątpienia wpłynęłoby w znaczący sposób na usprawnienie ścieżki pacjenta do najwłaściwszego leczenia. 

Katarzyna Redmerska: W leczeniu raka płuca ważne jest wdrażanie opieki koordynowanej. Niestety utworzenie sieci Lung Cancer Unit wciąż napotyka na przeszkody.
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: Uruchamianie centrów doskonałości leczenia raka płuca rzeczywiście idzie opornie. A takie rozwiązanie jak kompleksowa opieka pacjenta od podejrzenia raka płuca do szybkiego rozpoczęcia najlepszego w danej sytuacji klinicznej leczenia, poprzez monitorowanie jego skuteczności i jakości byłaby idealnym rozwiązaniem. Potrzebna jest zmiana podejścia do rzeczywistego, wielodyscyplinarnego zaplanowania, podejmowania i monitorowania realizacji  decyzji terapeutycznych wszystkich specjalistów biorących udział w opiece nad chorym na raka płuca.

Katarzyna Redmerska: Czy rak płuca to już choroba przewlekła?
Dr. hab. n. med. Adam Płużański: W przypadku raka niedrobnokomórkowego można tak powiedzieć przynajmniej u części chorych. Pacjenci żyją o wiele dłużej i w lepszej jakości niż miało to miejsce kilkanaście lat temu. Jeżeli chodzi o raka drobnokomórkowego, owszem także widoczny jest postęp, ale nie jest on tak dynamicznie wyrażony jak w przypadku chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca. Żeby jednak mówić o przewlekłej chorobie należy ją w pierwszej kolejności odpowiednio zdiagnozować i wspólnie we współpracy w zespole wielodyscyplinarnym podejmować decyzje terapeutyczne.

 
Autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress