Medicalpress
Rozszerzanie dostępu do nowych terapii nie tylko o nowe leki, ale także o kolejne grupy pacjentów, szersze stosowanie zaawansowanej diagnostyki molekularnej i lepsze monitorowanie procesu leczenia, a tym samym większe możliwości analizowania danych – to zagadnienia, które były omawiane podczas panelu „Priorytety i wyzwania w onkologii i hematoonkologii” w trakcie konferencji „Szczyt Zdrowie 2024”.
Dyskusję otworzyła przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, dr Beata Małecka-Libera. Odniosła się do Narodowej Strategii Onkologicznej, jako dokumentu porządkującego kluczowe elementy w profilaktyce i leczeniu onkologicznym. Zaznaczyła także, że szczególnie ważne są wysiłki na rzecz zapobiegania chorobom nowotworowym, wskazując jako przykład takiej możliwości szczepienia przeciwko HPV. – Widząc to w jaki sposób w tej chwili następuje przyrost zachorowań na choroby onkologiczne, musimy skupić się na działaniach profilaktycznych, na dostępności do wczesnej diagnostyki, bo dalej to już jest kwestia tylko choroby i innowacyjnych nowych terapii – powiedziała.

W odniesieniu do potrzeb w zakresie dostępu do nowych terapii głos zabrała konsultant krajowa w dziedzinie hematoonkologii, prof. Ewa Lech-Marańda. Podkreśliła, że w ostatnich 5 latach zrefundowano w hematoonkologii 75 nowych cząsteczkowskazań, ale w obliczu rosnącej zapadalności na nowotwory krwi, a także wydłużania życia pacjentów, wciąż identyfikowane są nowe potrzeby w zakresie dostępu do nowoczesnego leczenia.

Jeśli miałabym króciutko nakreślić najważniejsze, to dostęp do terapii CAR-T dla chorych na ostre białaczki limfoblastyczne po 25. r. ż. (…), przesunięcie terapii CAR-T dla chorych na chłoniaki agresywne do drugiej linii leczenia dla takiej szczególnej populacji chorych opornych na pierwszą linię leczenia bądź z szybkim nawrotem w ciągu pierwszego roku po pierwszej linii leczenia (…) i uzupełnienie leczenia chorych i na chłoniaki agresywne i na szpiczaka plazmocytowego o przeciwciała bispecyficzne, które są obok terapii CAR-T można powiedzieć takim najnowocześniejszym leczeniem w hematologii – podsumowała.

O konkretnej potrzebie rozszerzenia rozszerzenia jednej z refundowanych już terapii dla pacjentów z chłoniakiem Hodgkina mówił prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku, Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Jednym z badań, które zmieniło trochę losy chorych na chłoniaka Hodgkina jest badanie ECHELON-1, które włączyło chemioimmunoterapię do leczenia chłoniaka Hodgkina w pierwszej linii. Dołączenie przeciwciała anty CD30, brentuksymabu wedotyny, do chemioterapii, poprawia wyniki leczenia tych chorób. Ta forma leczenia jest refundowana od niedawna w Polsce, też dzięki staraniom naszej konsultant krajowej możemy leczyć pacjentów z zaawansowanym chłoniakiem Hodgkina w stadium czwartym, natomiast nie możemy chorych w stadium trzecim. Ktoś może powiedzieć to drobiazg, ale znowu dotyczy kolejnych 15-20% pacjentów, u których możemy poprawić wyniki leczenia już w pierwszej linii – podkreślił. – Ta potrzeba refundacyjna wydaje się dosyć istotna, żebyśmy w sumie tę niewielką populację, bo pamiętajmy o tym, że na chłoniaka Hodgkina zapada w Polsce kilkaset osób, wśród tych kilkuset osób około 20% to będą te, które mają stadium trzecie, czyli to nie jest jakiś istotny problem finansowy, a myślę że w tej niewielkiej grupie osób można by rzeczywiście osiągnąć lepsze wyniki, stosując terapię skojarzoną – zaznaczył ekspert.

Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów, prof. Krzysztof Giannopoulos zauważył z kolei, że w Polsce są sprzyjające warunki do rozwoju nowoczesnych form leczenia. Jako przykład podał rosnącą liczbę ośrodków akredytowanych do terapii CAR-T w chłoniakach, zauważając, że ewentualna refundacja tej technologii w kolejnym wskazaniu – szpiczaku plazmocytowym – nie będzie wiązała się ze szczególnie długim czasem udostępniania leczenia pacjentom. Prof. Giannopoulos zaznaczył również, że ogromną potrzebę refundacyjną stanowią przeciwciała dwuswoiste, które mogą być stosowane np. w chłoniakach czy szpiczaku plazmocytowym.
Ta grupa leków jest lekiem na półce, czyli można od razu podać to pacjentowi, nie ma tych dużych ograniczeń logistycznych. Natomiast oczywiście wyzwaniem będzie finansowanie, to są bardzo kosztochłonne terapie ze względu na sposób zaawansowania wytwarzania tego produktu. To nie jest zwykłe przeciwciało monoklonalne, to jest przeciwciało zmienione w ten sposób, że ma co najmniej 2 punkty uchwytu. Jeden punkt uchwytu na komórce szpiczakowej, drugi na układzie odporności i tak jak w technologii CAR-T możemy sobie uprościć, że zastępujemy układ odporności, to tutaj w sposób siłowy zmuszamy układ odporności do tego, żeby rozpoznał komórkę szpiczakową, bo jedna część z przeciwciała dwuswoistego ma swój cel właśnie na komórce szpiczakowej, druga na komórce układu odpornościowego i w sposób już immunologiczny jest indukowana odpowiedź cytotoksyczna – powiedział.

Jak zauważyła Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, już od 1 lipca 2024 r. w Polsce dostępna będzie pierwsza terapia przeciwciałem dwuswoistym w hematoonkologii. – Na najnowszej liście refundacyjnej pojawiło się nowe przeciwciało bispecyficzne dla pacjentów z chłoniakiem grudkowym i to nas bardzo cieszy, dlatego że już długo jako organizacje pacjenckie byliśmy w rozmowach z Departamentem Polityki Lekowej wokół tych zmian i to jest taka jaskółka nadziei. Bardzo liczymy na to, że pojawią się również kolejne leki, o których profesorowie wspominali, w chłoniaku rozlanym z dużych komórek B, i w szpiczaku plazmocytowym – wyliczała. Zwróciła również uwagę na fakt, że nowoczesne leki, nawet jeśli nie zawsze przyczyniają się do wyleczenia chorych czy przedłużenia życia, znacznie poprawiają jego jakość – Niezmiernie istotna dla człowieka jest jego jakość życia, nawet jeśli choruje na poważną chorobę przewlekłą. Doskonałym przykładem w Polsce są pacjentki z rakiem piersi, u których przez lata to leczenie zostało dopracowane i już widzimy jak bardzo zmieniło się życie pacjentek. Ono zaczyna być jakościowe, pomimo obciążającego leczenia. Jestem przekonana, że te leki, które zwłaszcza zyskały wysokie uznanie, są na liście TOP10 HEMATO, TOP10 ONKO, te wszystkie terapie również się znajdą na kolejnych listach refundacyjnych – podkreśliła.

Aby móc optymalnie korzystać z możliwości, jakie dają nowe technologie lekowe, konieczne jest jednak odpowiednie zdiagnozowanie pacjentów. O tym, jak istotne jest to zagadnienie, opowiadał na przykładzie niedrobnokomórkowego raka płuca prof. Dariusz Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

Do niedawna jeszcze mediana czasu przeżycia chorych z rakiem niedrobnokomórkowym płuca wynosiła 8 miesięcy, a odsetek przeżyć jednorocznych nie przekraczał 10, 15 może 20%. W tej chwili dzięki lekom innowacyjnym, ukierunkowanym molekularnie na określone warianty genetyczne i dzięki immunoterapii, lekom immunokompetentnym, te mediany przeżycia, grubo przekraczają kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy, a odsetek przeżyć pięcioletnich, uwaga mówimy o odsetku pięcioletnich przeżyć, sięga nawet 30-40, a w niektórych przypadkach nawet 70%. Wobec raka niedrobnokomórkowego płuca zaczęliśmy używać sformułowania choroba przewlekła, co do niedawna byłoby praktycznie uważane za herezję – zauważył. – Stało się to dzięki właśnie zaawansowanej diagnostyce molekularnej, a w szczególności technologii sekwencjonowania nowej, następnej generacji, która umożliwia en bloc w jednym badaniu, jednego bloczka parafinowego identyfikować wszystkie zaburzenia molekularne (…) Tylko taka metoda diagnostyki umożliwi nam kwalifikację chorych do odpowiednich metod leczenia – dodał.

O optymalne wykorzystanie diagnostyki molekularnej apelowała także Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY. – My dążymy do tego, aby pacjenci byli optymalnie leczeni od samego początku, ponieważ właśnie to dedykowane, personalizowane leczenie przynosi im najwięcej korzyści. (…) Dzięki temu kompleksowemu profilowaniu genomowemu, pacjenci funkcjonują normalnie w świecie zawodowym, rodzinnym, w bardzo dobrej jakości życia, praktycznie w ogóle nie mają skutków ubocznych, więc gdybyśmy taką osobę spotkali na ulicy, jestem pewna, że w życiu by państwo nie powiedzieli, że to jest pacjent, który ma czwarty stopień raka płuca – powiedziała. Zauważyła, że nawet, jeżeli NFZ nie byłby w stanie pokryć tego świadczenia, to źródłem finansowania mógłby być Fundusz Medyczny, w którym dostępne są nierozdysponowane środki, które mogą zostać przeznaczone m.in. na diagnostykę.

Eksperci uczestniczący w dyskusji zwrócili również uwagę na potrzebę zbierania i analizowania danych pacjentów. Jak tłumaczyła prof. Lech-Marańda, jest to potrzebne po to, by lekarze mogli obserwować wyniki leczenia. Takie rozwiązanie z wykorzystaniem nowoczesnej aplikacji jest planowane do wdrożenia w ramach pilotażu Krajowej Sieci Hematoonkologicznej. Nie jest to jedyna inicjatywa w tym obszarze. Jak poinformował prof. Krzysztof Giannopoulos, w przypadku szpiczaka plazmocytowego prowadzone jest już od 3 lata badanie obserwacyjne na grupie ok. 2 tysięcy pacjentów spośród całej populacji 10 tysięcy chorych na szpiczaka.

Na koniec dyskusji głos zabrał Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, odnosząc się do kwestii rosnącego finansowania świadczeń w onkologii i hematoonkologii. – Na przestrzeni od 2019 r., gdzie wartość refundacji świadczeń wyniosła 10,486 mld zł, w zestawieniu z 2023 r., gdzie już wartość refundacji świadczeń wyniosła 21, 548 mld zł, widzimy że to jest wzrost grubo ponad 100%. Jeżeli mówimy o tak znaczącym przyroście, to chyba mamy wyższe oczekiwania i powinniśmy doszukiwać się przyczyn dlaczego tych efektów aż tak dobrych nie ma w zestawieniu z tymi nakładami – powiedział. Jak podsumował, skoro nakłady rosną, a liczba pacjentów nie rośnie gwałtownie, należy się więc skupić bardziej efektywnym wydawaniu pieniędzy.

źródło: Onkocafe

Dlaczego właśnie wrzesień to tak ważny miesiąc dla edukacji o nowotworach krwi? Czy rosnącą liczba pacjentów diagnozowanych w kierunku chorób hematologicznych należy odbierać jako negatywne czy pozytywne zjawisko? I w jaki sposób stosowanie nowych standardów w leczeniu może przynieść oszczędności systemowi ochrony zdrowia? O to w trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu zapytaliśmy prof. dr. hab. Krzysztofa Giannopoulosa, kierownika Zakładu Hematologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i prezesa Stowarzyszenia Hematologia Nowej Generacji.
Cały wrzesień to wyjątkowy miesiąc dla pacjentów hematoonkologicznych, 15 września będziemy obchodzić Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach, tydzień później Światowy Dzień Świadomości Przewlekłej Białaczki Szpikowej. Dlaczego właśnie wrzesień jest tak ważny w hematologii?
 
Krzysztof Giannopoulos: Wrzesień to miesiąc świadomości chorób nowotworowych układu krwiotwórczego i chłonnego, ale nie tylko. To również miesiąc świadomości chorób onkologicznych i hematologicznych u dzieci. Myślę, że też warto o tym pamiętać. Akcja Złoty Wrzesie pokazujące, że to co najcenniejsze, złoto, czyli właśnie te nasze dzieciaczki, wymagają specjalnego podejścia. Nowotwory dziecięce to jest mniej niż 1% wszystkich nowotworów, także nie powinniśmy o tym zapominać. Szczególnie, że każdy z nas wie lub ma wyobrażenie, jaki to może być dramat dla całej rodziny. Dlatego cała opieka powinna być właściwie i sprawnie regulowana pod kątem systemowym. Ośrodki mamy wspaniałe, natomiast ważne, żeby te dzieci odpowiednio wcześnie trafiały do tych ośrodków.
 
Dużą rolę mają do odegrania lekarze rodzinni, pediatrzy, którzy powinni wykazywać szczególną czujność w tym zakresie.
 
Krzysztof Giannopoulos: Muszę powiedzieć, że tu jest chyba jeszcze trudniej niż w hematologii osób dorosłych. Obszar, który jest pomiędzy, czyli tzw. „młodzi dorośli”, to jest też obszar, którym się powinniśmy zająć w Polsce. Podam banalny przykład. Jeśli do mojego gabinetu, w którym zajmuje się pacjentami dorosłymi, przychodzi 17-letni chory, który w trakcie leczenia skończy 18 lat, to ja zaczynam leczyć trochę inaczej niż pediatrzy, którzy też mogą leczyć pacjenta w tym samym wieku. I co jest ważne, pediatrzy będą leczyli skutecznie tego pacjenta, stosując bardziej intensywne protokoły dziecięce. Także ta grupa osób, młodych dorosłych, która ma specyficzną konstrukcję psychiczną i bardzo ważne jest u nich indywidualne podejście, ona nam w Polsce troszeczkę umyka. W Stanach Zjednoczonych, w krajach anglosaskich są już centra dedykowane młodym dorosłym, którzy też nie są ograniczani do 21. roku życia tylko czasami nawet ta definicja jest rozszerzana do 39. roku życia. Natomiast populacja pacjentów geriatrycznych jest znowu zupełnie inna. Jak najbardziej ta specyfika w najbliższych latach będzie wymagała odrębnego postępowania.  
 
Wracając do tematu września, jako wyjątkowego miesiąca dla pacjentów hematologicznych, ja lubię wracać do historii skąd się w ogóle wziął ten wrzesień. Otóż on się wziął z choroby, w której mamy największy sukces, czyli przewlekłej białaczki szpikowej. Tę chorobę charakteryzuje translokacja 9;22, czyli 22 września. I właśnie 22 września to dzień przewlekłej białaczki szpikowej i od tego to się zaczęło. To dla nas bardzo obrazowe, bo to jest choroba świetnie kontrolowana. Już teraz pacjenci leczeni na PBS mają takie same rokowania, są nawet badania pokazujące, że rokują lepiej rokują niż populacja ogólna. Po drugie, to właśnie u tych chorych zastosowano pierwsze leczenie celowane – imatynib, który jest dużo bardziej znany niż nawet najbardziej znany ekspert hematologiczny w Polsce, dlatego że był na pierwszej stronie magazynu TIME, a nam to nie grozi (śmiech). Kibicujemy i chcielibyśmy, żeby ten sukces przewlekłej białaczki szpikowej powtórzył się w innych chorobach hematologicznych.
 
Wiele z tych chorób należy do chorób rzadkich. Ale niektóre z nich, np. chłoniak rozlany z dużych komórek B, co roku diagnozowane są nawet u ponad 1000 pacjentów w Polsce.
 
Krzysztof Giannopoulos: Tak, to są choroby rzadkie, ale jak się zsumuje 200 rzadkich chorób, okazuje się, że jest to grupa powyżej 100 tysięcy pacjentów, bo sumarycznie tylu ich mamy. Rocznie około 16 tysięcy osób w Polsce słyszy rozpoznanie nowotworu krwi i ta grupa się powiększa. Jak powinniśmy interpretować tę informację? Chyba dobrze, dlatego że jak się powiększa, to oznacza, że mamy większą skuteczność diagnostyki, ale mamy też większą skuteczność leczenia. Pacjenci nie umierają po 2, 3 latach, tylko rzeczywiście żyją dłużej, a odsetki wyleczeń w niektórych nowotworach są zdecydowanie wyższe. Należy o tym pamiętać, że z choroby rzadkiej zrobiła się istotna populacja pacjentów. I trzeba się przyzwyczaić do tego, że tych pacjentów będzie coraz więcej. W kontekście braków kadrowych, które również dotyczą hematologii, to widać dobitnie. Trudno, niestety, dostać się do hematologa, a nam jako hematologom, trudno młodych adeptów medycyny zachęcić do tej bardzo wymagającej specjalizacji. To rzeczywiście jest poważne wyzwanie.
 
Wróćmy jednak do przywołanego chłoniaka DLBCL. Najczęstszego agresywnego, bo rzeczywiście chłoniak rozlany z dużych komórek B jest najczęstszy. Stanowi on ok. 20% wszystkich chłoniaków, także możemy mówić o 1 – 1,5 tysiąca nowych rozpoznań rocznie. To co jest ważne to fakt, że ok. 60% pacjentów potrafi być wyleczonych już po immunochemioterapii. To nas bardzo cieszy, bo rzeczywiście jest to choroba, w której mimo że nazywa się agresywną, to jest uleczalna. Te 40% pacjentów, które nam pozostaje, to bardziej skomplikowane przypadki, dlatego dla części musimy stosować bardziej zaawansowane procedury przeszczepowe, nowe technologie CAR-T, które są teraz refundowane. Te wszystkie elementy pokazują, że postęp w farmakoterapii jest bardzo ważny dla pacjentów chorych na DLBCL.
 
W trakcie panelu wspomniał Pan, że Ministerstwo Zdrowia mówi o suficie refundacyjnym, a wkrótce ten sufit staje się podłogą refundacyjną, a całe zjawisko wynika z ogromnego postępu. Czy Pana zdaniem w Polsce pacjenci są leczeni zgodnie ze standardami?
 
Krzysztof Giannopoulos: Przypomina to trochę pogoń za uciekającym królikiem, bo te standardy nam się zmieniają. Ja znowu staram się interpretować to bardzo pozytywnie, bo jeśli są zmiany, jeśli identyfikujemy jakieś potrzeby refundacyjne, Ministerstwo pracuje ciężko, żeby to zrefundować, a pojawiają się nowe potrzeby, to znaczy, że mamy coś lepszego. To jest w tym bardzo dobra informacja. Poza tymi nowymi technologiami, które są na razie zarezerwowane dla pacjentów nawrotowych, czyli technologia CAR-T czy przeciwciała dwuswoiste, gdzie też będziemy czekali niedługo na rejestrację i refundację, nowe przeciwciało monoklonalne anty-CD19 tafasitamab został zrefundowany w Polsce, też bardzo ważne leczenie szczególnie, że jest w połączeniu z lekiem immunomodulującym, lenalidomidem, czyli terapia zupełnie niezwiązana z chemioterapią.
 
Ale wróćmy do tej klasycznej immunochemioterapii. Czy da się zrobić coś lepiej? Czy da się poprawić leczenie w pierwszej linii, które od 25 lat się nie zmieniło? Okazuje się, że tak. Ostatnie wyniki badania POLARIX pokazują, że podwójna immunoterapia, czyli z jednej strony stare przeciwciało, które stosujemy anty-CD20, czyli rytuksymab plus nowa immunotoksyna polatuzumab wedotyny zwiększa skuteczność leczenia. Nie oszukujmy się, to nie będą spektakularne wyniki, że nagle nam się zwiększy wyleczalność o 50%, bo byśmy przekroczyli 100%. Zwiększa się w ten sposób, że w badaniu kontrolowanym po 2 latach 78% pacjentów było bez progresji. W tej chorobie wiemy, że to jest duża szansa, że to są choroby wyleczone. W ramieniu kontrolnym było to 70%. W dłuższej obserwacji to jest realnie 60% osób wyleczonych. Korzyść nawet tych dodatkowych 8% osób wyleczonych jest niesłychanie ważna.
 
Zwłaszcza w indywidualnym przypadku każdego pacjenta.
 
Krzysztof Giannopoulos: Po pierwsze dla pojedynczego pacjenta, ale też systemowo. Bo to oznacza, że całościowo 8% mniej osób idzie do kolejnych linii leczenia. Te 8%, w kontekście 40% nieodpowiadających dotychczas na leczenie pierwszej linii, o których mówiłem, to już jest znaczna liczba. To ponad 20% pacjentów więcej, którzy nie będą musieli być przeszczepieni, nie będą mieli powikłań po przeszczepieniu leczonych bardzo drogimi lekami infekcyjnymi. Nie będą kwalifikowani do technologii CAR-T. Myślę, że te oszczędności systemowe są gigantyczne, optymalizując leczenie w pierwszej linii. Przecież polatuzumab wedotyny jest i tak już refundowany w nawrocie dla pacjentów niekwalifikujących się do przeszczepienia. Jeśli wyleczymy większą grupę pacjentów, oni i tak nie będą musieli dostać tego leku, który jest dostępny później, gdzie już ta skuteczność będzie mniejsza, bo nie mówimy wówczas o wyleczeniu, tylko o przedłużeniu czasu do progresji choroby.

źródło: PublicPolicy

Rok 2022, a w szczególności listopadowa i styczniowa lista refundacyjna, przyniosły wiele dobrych decyzji dla pacjentów onkologicznych. Największe zmiany nastąpiły w leczeniu raka piersi i płuc. Dostęp do szerokiego wachlarza terapii zyskali również pacjenci chorujący na szpiczaka czy przewlekłą białaczkę limfocytową. Chociaż ogólny wskaźnik Alivia Oncoindex, mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych nie wzrósł, to jak mówi Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia – wielu pacjentów zyskuje szansę na leczenie zgodne z międzynarodowymi standardami. 
Nowotwory są drugą najczęstszą przyczyną śmierci w Polsce. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów stanowią one istotny problem zdrowotny, przede wszystkim wśród osób młodych i w średnim wieku (25-64 lat). Jest to szczególnie widoczne w populacji kobiet, w której od kilku lat nowotwory są najczęstszą przyczyną zgonów przed 65. rokiem życia. 

Powstały po okresie pandemii „dług zdrowotny”, wywołany odwoływaniem wizyt i planowanych zabiegów, wojna w Ukrainie oraz związany z nią kryzys uchodźczy, a teraz wyjątkowo agresywny sezon infekcyjny nie ułatwiają sytuacji pacjentów onkologicznych.

Jednak pomimo tych wyzwań, ostatnie dwie listy refundacyjne przyniosły wiele pozytywnych zmian w obszarze onkologii. W raku piersi poziom wskaźnika Alivia Oncoindex wzrósł aż o 10 punktów w stosunku do września 2022 roku. Po publikacji listopadowego obwieszczenia, do refundacji w raku piersi weszły trzy nowoczesne terapie, z czego jedna, sacituzumab govitecan, jest finansowana z Funduszu Medycznego, ponieważ zalicza się do terapii o wysokim poziomie innowacyjności. 

Kolejną grupą pacjentów, u której dostęp do nowoczesnego leczenia uległ poprawie, są chorzy na raka płuc. Dotychczasowy program lekowy został poszerzony o nowe opcje terapeutyczne. Wprowadzono trzy nowe molekuły, a dla tych, które były już w programie, poszerzono dotychczasowe wskazania refundacyjne. Poziom wskaźnika Alivia Oncoindex w raku płuca wzrósł z 27 do 34 punktów. 

Zaopiekowani zostali również pacjenci z rakiem pęcherza moczowego, u których dotychczas żadna ze wskazanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) terapii nie była refundowana w Polsce. W ramach nowego programu lekowego objęto refundacją molekułę avelumab. Wpłynęło to na wzrost wskaźnika Alivia Oncoindex w tym nowotworze z 0 do 8 punktów.

Zmiany w hematoonkologii przyniosła styczniowa lista refundacyjna – uporządkowane i scalone zostały programy lekowe w leczeniu chłoniaków, szpiczaka plazmocytowego i przewlekłej białaczki limfocytowej. Poszerzone zostały też wskazania do refundacji wielu molekuł. Wskaźnik Alivia Oncoindex w szpiczaku mnogim i nowotworach z komórek plazmatycznych wzrósł z 32 do 41 punktów, a w przewlekłej białaczce limfocytowej z 42 do 58.

”Punktacja Oncoindexu w odniesieniu do rozrostowych chorób układu krwiotwórczego i chłonnego konsekwentnie się poprawia dzięki ostatnim decyzjom refundacyjnym. Najważniejsze zmiany od stycznia 2023 dotyczą ujednoliconych programów lekowych leczenia chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową, szpiczaka plazmocytowego, chłoniaki T-komórkowe, chłoniaki B-komórkowe oraz chłoniaka Hodgkina. Uzupełniają one kompleksowy program dla chorych na ostre białaczki szpikowe wprowadzony we wrześniu 2022. Zmiana podejścia z refundacji pojedynczych substancji terapeutycznych i ogłaszania programów lekowych w kierunku zmian kompleksowo zajmujących się całą grupą chorych na daną jednostkę chorobową jest korzystna dla pacjentów oraz ułatwia stosowanie nowych leków przez lekarzy. Należy podsumować, że w Nowy Rok polska hematologia wkracza z nowymi możliwościami terapii chorych na rozrostowe choroby układu krwiotwórczego i chłonnego, są to najlepsze życzenia noworoczne, jakie w praktyce można przekazać naszym pacjentom. Wielkie podziękowanie należy się Ministerstwu Zdrowia, które za te zmiany odpowiada” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący oddziałem hematologicznym w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. 

Jest lepiej, ale czy dobrze?
Wciąż jednak brakuje wielu opcji terapeutycznych. W potrójnie ujemnym raku piersi niezbędna jest refundacja immunoterapii, która zmniejsza ryzyko nawrotu choroby u pacjentek z wczesnym rakiem i dużym ryzykiem wznowy. To właśnie chore z rakiem piersi stanowią największą grupę wśród Podopiecznych Onkofundacji Alivia. Jedną z nich jest pani Beata Równicka z Warszawy, mama 3-letniego Jurka, która w opisie swojej zbiórki pisze: “Od niedawna na świecie, w tym w wielu zachodnich krajach Unii Europejskiej, zaczęto włączać do leczenia mojego typu nowotworu także immunoterapię, która podawana razem z chemioterapią znacząco zwiększa szanse na wyleczenie i zmniejsza ryzyko nawrotu po zakończeniu kuracji. Niestety ten nowy lek, pembrolizumab, w Polsce nie jest jeszcze refundowany dla chorych z nowotworem piersi”. Na ten sam cel zbiera pani Anna Gruszka z Przasnysza, która choruje na jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi. Jej mąż, Mirek, w opisie zbiórki pisze: “Immunoterapię należy wdrożyć od samego początku, ponieważ daje to największe szanse na przeżycie. Niestety jedna dawka leku to wydatek około 16 tysięcy złotych”. 

Zmiany będą potrzebne również w programie leczenia raka jelita grubego. Pojawiły się nowe wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej obejmujące m.in. immunoterapię. Na te opcje czekają też polscy pacjenci.

Alivia Oncoindex
Onkofundacja Alivia od wielu lat monitoruje poziom dostępności terapii onkologicznych w Polsce za pomocą wskaźnika Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO. Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi 31 punktów. Na 132 analizowane terapie tylko 29 jest refundowanych zgodnie z wytycznymi ESMO, 49 terapii jest refundowanych z ograniczeniami niemającymi podstaw w wiedzy naukowej, a 54 są wciąż niedostępne dla polskich pacjentów. Dla porównania wskaźnik Oncoindex dla Hiszpanii wynosi 48.
 
Opieka onkologiczna w Polsce wciąż odbiega od europejskich standardów. Alivia wielokrotnie apelowała do Ministerstwa Zdrowia o zwiększenie wydatkowania na onkologię oraz skuteczne wykorzystanie środków z Funduszu Medycznego na leczenie chorych na raka. Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej zmieniają się bardzo dynamicznie i chociaż Polska stara się dorównać tempa, to przy obecnym poziomie finansowania ochrony zdrowia możemy złapać “zadyszkę”.

“Doceniamy wagę ostatnich decyzji refundacyjnych i cieszymy się, że w wielu nowotworach znacznie poprawiła się dostępność do terapii onkologicznych. Mimo, że wskaźnik Alivia Oncoindex nie wzrósł w porównaniu do września 2022 roku, to warto podkreślić wagę zmian, które pojawiły się w ostatnich listach refundacyjnych. Nie zapominajmy jednak, że równolegle stale powiększa się arsenał nowoczesnych terapii onkologicznych, w tym rozszerzenie wskazań oraz nowe, skuteczne leki. Aby dorównać tempa innym krajom europejskim i zapewnić polskim pacjentom leczenie zgodne z międzynarodowymi standardami musi zostać spełnionych kilka warunków, w tym skrócenie procesu refundacyjnego, który jest jednym z najdłuższych w Europie. Jednak wciąż kluczową kwestię stanowi poziom finansowania. Dlatego ponownie apelujemy o wprowadzenie w nowelizacji ustawy refundacyjnej zapisu gwarantującego całkowity budżet na refundację w wysokości nie mniejszej niż 17% sumy środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń, czyli górnej granicy wskazanej w dokumencie Polityka Lekowa Państwa” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia.

Dodatkowe zasoby:
”Punktacja Oncoindexu w odniesieniu do rozrostowych chorób układu krwiotwórczego i chłonnego konsekwentnie się poprawia dzięki ostatnim decyzjom refundacyjnym. Najważniejsze zmiany od stycznia 2023 dotyczą ujednoliconych programów lekowych leczenia chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową (program B.79), szpiczaka plazmocytowego (program B.54), chłoniaki T-komórkowe (program B.66), chłoniaki B-komórkowe (program B.12) oraz chłoniaka Hodgkina (program B.77). Uzupełniają one kompleksowy program B.114 dla chorych na ostre białaczki szpikowe wprowadzony we wrześniu 2022. Zmiana podejścia z refundacji pojedynczych substancji terapeutycznych i ogłaszania programów lekowych w kierunku zmian kompleksowo zajmujących się całą grupą chorych na daną jednostkę chorobową jest korzystna dla pacjentów oraz ułatwia stosowanie nowych leków przez lekarzy. Refundacja styczniowa objęła m.in.: ibrutynib i akalabrutinib dla chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową wysokiego ryzyka od pierwszej linii leczenia. W odniesieniu do pierwszej linii leczenia dla chorych na szpiczaka plazmocytowego kwalifikujących się do auto-HSCT refundację uzyskał daratumumab w połączeniu ze schematem VTd. Warto podkreślić, że jest to najskuteczniejszy zarejestrowany schemat dla tej grupy chorych. W leczeniu chorych nawrotowych możliwe będzie stosowanie elotuzumabu w połączeniu ze schematem pomalidomid+deksametazon oraz rozszerzono dostęp do daratumumabu, karfilzomibu i iksazomibu. Ważną decyzją było przeniesienie lenalidomidu do katalogu chemioterapii i rozszerzenie wskazań zgodnie z rejestracją co umożliwi m.in.: stosowanie w monoterapii w leczeniu podtrzymującym pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym po auto-HSCT stosowanym po pierwszej linii leczenia. Długo wyczekiwana decyzja refundacyjna dotyczyła chorych na zespoły mielodysplastyczne z syderoblastami pierścieniowatymi wymagający przetoczeń KKCz, tutaj dostępny będzie luspatercept w ramach nowego programu B.142. Należy podsumować, że w Nowy Rok polska hematologia wkracza z nowymi możliwościami terapii chorych na rozrostowe choroby układu krwiotwórczego i chłonnego, są to najlepsze życzenia noworoczne, jakie w praktyce można przekazać naszym pacjentom. Wielkie podziękowanie należy się Ministerstwu Zdrowia, które za te zmiany odpowiada” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

źródło: Alivia
Rok 2022, a w szczególności listopadowa i styczniowa lista refundacyjna, przyniosły wiele dobrych decyzji dla pacjentów onkologicznych. Największe zmiany nastąpiły w leczeniu raka piersi i płuc. Dostęp do szerokiego wachlarza terapii zyskali również pacjenci chorujący na szpiczaka czy przewlekłą białaczkę limfocytową. Chociaż ogólny wskaźnik Alivia Oncoindex, mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych nie wzrósł, to jak mówi Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia – wielu pacjentów zyskuje szansę na leczenie zgodne z międzynarodowymi standardami. 
Nowotwory są drugą najczęstszą przyczyną śmierci w Polsce. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów stanowią one istotny problem zdrowotny, przede wszystkim wśród osób młodych i w średnim wieku (25-64 lat). Jest to szczególnie widoczne w populacji kobiet, w której od kilku lat nowotwory są najczęstszą przyczyną zgonów przed 65. rokiem życia. 

Powstały po okresie pandemii „dług zdrowotny”, wywołany odwoływaniem wizyt i planowanych zabiegów, wojna w Ukrainie oraz związany z nią kryzys uchodźczy, a teraz wyjątkowo agresywny sezon infekcyjny nie ułatwiają sytuacji pacjentów onkologicznych.

Jednak pomimo tych wyzwań, ostatnie dwie listy refundacyjne przyniosły wiele pozytywnych zmian w obszarze onkologii. W raku piersi poziom wskaźnika Alivia Oncoindex wzrósł aż o 10 punktów w stosunku do września 2022 roku. Po publikacji listopadowego obwieszczenia, do refundacji w raku piersi weszły trzy nowoczesne terapie, z czego jedna, sacituzumab govitecan, jest finansowana z Funduszu Medycznego, ponieważ zalicza się do terapii o wysokim poziomie innowacyjności. 

Kolejną grupą pacjentów, u której dostęp do nowoczesnego leczenia uległ poprawie, są chorzy na raka płuc. Dotychczasowy program lekowy został poszerzony o nowe opcje terapeutyczne. Wprowadzono trzy nowe molekuły, a dla tych, które były już w programie, poszerzono dotychczasowe wskazania refundacyjne. Poziom wskaźnika Alivia Oncoindex w raku płuca wzrósł z 27 do 34 punktów. 

Zaopiekowani zostali również pacjenci z rakiem pęcherza moczowego, u których dotychczas żadna ze wskazanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) terapii nie była refundowana w Polsce. W ramach nowego programu lekowego objęto refundacją molekułę avelumab. Wpłynęło to na wzrost wskaźnika Alivia Oncoindex w tym nowotworze z 0 do 8 punktów.

Zmiany w hematoonkologii przyniosła styczniowa lista refundacyjna – uporządkowane i scalone zostały programy lekowe w leczeniu chłoniaków, szpiczaka plazmocytowego i przewlekłej białaczki limfocytowej. Poszerzone zostały też wskazania do refundacji wielu molekuł. Wskaźnik Alivia Oncoindex w szpiczaku mnogim i nowotworach z komórek plazmatycznych wzrósł z 32 do 41 punktów, a w przewlekłej białaczce limfocytowej z 42 do 58.

”Punktacja Oncoindexu w odniesieniu do rozrostowych chorób układu krwiotwórczego i chłonnego konsekwentnie się poprawia dzięki ostatnim decyzjom refundacyjnym. Najważniejsze zmiany od stycznia 2023 dotyczą ujednoliconych programów lekowych leczenia chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową, szpiczaka plazmocytowego, chłoniaki T-komórkowe, chłoniaki B-komórkowe oraz chłoniaka Hodgkina. Uzupełniają one kompleksowy program dla chorych na ostre białaczki szpikowe wprowadzony we wrześniu 2022. Zmiana podejścia z refundacji pojedynczych substancji terapeutycznych i ogłaszania programów lekowych w kierunku zmian kompleksowo zajmujących się całą grupą chorych na daną jednostkę chorobową jest korzystna dla pacjentów oraz ułatwia stosowanie nowych leków przez lekarzy. Należy podsumować, że w Nowy Rok polska hematologia wkracza z nowymi możliwościami terapii chorych na rozrostowe choroby układu krwiotwórczego i chłonnego, są to najlepsze życzenia noworoczne, jakie w praktyce można przekazać naszym pacjentom. Wielkie podziękowanie należy się Ministerstwu Zdrowia, które za te zmiany odpowiada” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący oddziałem hematologicznym w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. 

Jest lepiej, ale czy dobrze?
Wciąż jednak brakuje wielu opcji terapeutycznych. W potrójnie ujemnym raku piersi niezbędna jest refundacja immunoterapii, która zmniejsza ryzyko nawrotu choroby u pacjentek z wczesnym rakiem i dużym ryzykiem wznowy. To właśnie chore z rakiem piersi stanowią największą grupę wśród Podopiecznych Onkofundacji Alivia. Jedną z nich jest pani Beata Równicka z Warszawy, mama 3-letniego Jurka, która w opisie swojej zbiórki pisze: “Od niedawna na świecie, w tym w wielu zachodnich krajach Unii Europejskiej, zaczęto włączać do leczenia mojego typu nowotworu także immunoterapię, która podawana razem z chemioterapią znacząco zwiększa szanse na wyleczenie i zmniejsza ryzyko nawrotu po zakończeniu kuracji. Niestety ten nowy lek, pembrolizumab, w Polsce nie jest jeszcze refundowany dla chorych z nowotworem piersi”. Na ten sam cel zbiera pani Anna Gruszka z Przasnysza, która choruje na jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi. Jej mąż, Mirek, w opisie zbiórki pisze: “Immunoterapię należy wdrożyć od samego początku, ponieważ daje to największe szanse na przeżycie. Niestety jedna dawka leku to wydatek około 16 tysięcy złotych”. 

Zmiany będą potrzebne również w programie leczenia raka jelita grubego. Pojawiły się nowe wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej obejmujące m.in. immunoterapię. Na te opcje czekają też polscy pacjenci.

Alivia Oncoindex
Onkofundacja Alivia od wielu lat monitoruje poziom dostępności terapii onkologicznych w Polsce za pomocą wskaźnika Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO. Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi 31 punktów. Na 132 analizowane terapie tylko 29 jest refundowanych zgodnie z wytycznymi ESMO, 49 terapii jest refundowanych z ograniczeniami niemającymi podstaw w wiedzy naukowej, a 54 są wciąż niedostępne dla polskich pacjentów. Dla porównania wskaźnik Oncoindex dla Hiszpanii wynosi 48.
 
Opieka onkologiczna w Polsce wciąż odbiega od europejskich standardów. Alivia wielokrotnie apelowała do Ministerstwa Zdrowia o zwiększenie wydatkowania na onkologię oraz skuteczne wykorzystanie środków z Funduszu Medycznego na leczenie chorych na raka. Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej zmieniają się bardzo dynamicznie i chociaż Polska stara się dorównać tempa, to przy obecnym poziomie finansowania ochrony zdrowia możemy złapać “zadyszkę”.

“Doceniamy wagę ostatnich decyzji refundacyjnych i cieszymy się, że w wielu nowotworach znacznie poprawiła się dostępność do terapii onkologicznych. Mimo, że wskaźnik Alivia Oncoindex nie wzrósł w porównaniu do września 2022 roku, to warto podkreślić wagę zmian, które pojawiły się w ostatnich listach refundacyjnych. Nie zapominajmy jednak, że równolegle stale powiększa się arsenał nowoczesnych terapii onkologicznych, w tym rozszerzenie wskazań oraz nowe, skuteczne leki. Aby dorównać tempa innym krajom europejskim i zapewnić polskim pacjentom leczenie zgodne z międzynarodowymi standardami musi zostać spełnionych kilka warunków, w tym skrócenie procesu refundacyjnego, który jest jednym z najdłuższych w Europie. Jednak wciąż kluczową kwestię stanowi poziom finansowania. Dlatego ponownie apelujemy o wprowadzenie w nowelizacji ustawy refundacyjnej zapisu gwarantującego całkowity budżet na refundację w wysokości nie mniejszej niż 17% sumy środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń, czyli górnej granicy wskazanej w dokumencie Polityka Lekowa Państwa” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia.

Dodatkowe zasoby:
”Punktacja Oncoindexu w odniesieniu do rozrostowych chorób układu krwiotwórczego i chłonnego konsekwentnie się poprawia dzięki ostatnim decyzjom refundacyjnym. Najważniejsze zmiany od stycznia 2023 dotyczą ujednoliconych programów lekowych leczenia chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową (program B.79), szpiczaka plazmocytowego (program B.54), chłoniaki T-komórkowe (program B.66), chłoniaki B-komórkowe (program B.12) oraz chłoniaka Hodgkina (program B.77). Uzupełniają one kompleksowy program B.114 dla chorych na ostre białaczki szpikowe wprowadzony we wrześniu 2022. Zmiana podejścia z refundacji pojedynczych substancji terapeutycznych i ogłaszania programów lekowych w kierunku zmian kompleksowo zajmujących się całą grupą chorych na daną jednostkę chorobową jest korzystna dla pacjentów oraz ułatwia stosowanie nowych leków przez lekarzy. Refundacja styczniowa objęła m.in.: ibrutynib i akalabrutinib dla chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową wysokiego ryzyka od pierwszej linii leczenia. W odniesieniu do pierwszej linii leczenia dla chorych na szpiczaka plazmocytowego kwalifikujących się do auto-HSCT refundację uzyskał daratumumab w połączeniu ze schematem VTd. Warto podkreślić, że jest to najskuteczniejszy zarejestrowany schemat dla tej grupy chorych. W leczeniu chorych nawrotowych możliwe będzie stosowanie elotuzumabu w połączeniu ze schematem pomalidomid+deksametazon oraz rozszerzono dostęp do daratumumabu, karfilzomibu i iksazomibu. Ważną decyzją było przeniesienie lenalidomidu do katalogu chemioterapii i rozszerzenie wskazań zgodnie z rejestracją co umożliwi m.in.: stosowanie w monoterapii w leczeniu podtrzymującym pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym po auto-HSCT stosowanym po pierwszej linii leczenia. Długo wyczekiwana decyzja refundacyjna dotyczyła chorych na zespoły mielodysplastyczne z syderoblastami pierścieniowatymi wymagający przetoczeń KKCz, tutaj dostępny będzie luspatercept w ramach nowego programu B.142. Należy podsumować, że w Nowy Rok polska hematologia wkracza z nowymi możliwościami terapii chorych na rozrostowe choroby układu krwiotwórczego i chłonnego, są to najlepsze życzenia noworoczne, jakie w praktyce można przekazać naszym pacjentom. Wielkie podziękowanie należy się Ministerstwu Zdrowia, które za te zmiany odpowiada” – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

źródło: Alivia
Hematoonkologia to jedna z tych dziedzin, w której w ciągu ostatnich kilku lat bardzo poprawił się dostęp do nowoczesnych terapii dla polskich pacjentów. Co nie znaczy, że nie można zrobić więcej, aby leczenie chorych było jeszcze skuteczniejsze. Eksperci, którzy wzięli udział w sesjach dotyczących hematoonkologii podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2022” zgodnie przyznali, że celem na najbliższy rok jest uzupełnienie 1. linii leczenia w najczęściej występujących nowotworach krwi – przewlekłej białaczce limfocytowej, szpiczaku plazmocytowym i ostrej białaczce szpikowej. 
Leczenie nowotworów krwi opiera się w 70% na farmakoterapii, a terapie celowane dostępne od kilku lat na rynku pozwalają dopasować leczenie indywidualnie do każdego pacjenta. Bardzo ważne w leczeniu nowotworów krwi jest również zastosowanie nowoczesnych leków zaraz po diagnozie. Jak podkreślił prof. Dominik Dytfeld optymalna pierwsza linia leczenia pozwala oczekiwać jak najlepszych wyników w dalszej walce z nowotworem. Im jest ona bardziej intensywna, tym lepiej się leczy chorobę na późniejszym etapie. W przypadku nowotworów krwi remisja choroby trwa ok. 3 lata, a jej czas jest krótszy po każdej kolejnej linii leczenia. To dlatego eksperci zgodnie przyznali, że największym priorytetem w hematoonkologii na 2022 rok jest uzupełnienie 1. linii leczenia w trzech jednostkach chorobowych – szpiczaku plazmocytowym, przewlekłej białaczce limfocytowej i ostrej białaczce szpikowej.

 – Na naszych oczach zmieniają się standardy leczenia i w hematoonkologii są dwa zasadnicze kierunki zmian – wchodzą leki celowane, te które precyzyjniej są w stanie zwalczyć chorobę nowotworową. Taką sytuację mamy w przewlekłej białaczce limfocytowej, gdzie podejście do leczenia powinno być zindywidualizowane. Pierwszą grupą są pacjenci, którzy są w dobrym stanie ogólnym i mogą być kwalifikowani do standardowej immunochemioterapii i do niej jest dostęp. Wśród tych chorych są pacjenci, którzy mają niekorzystne genetyczne czynniki ryzyka – mutację TP53 czy niezmutowane geny kodujące ciężki łańcuch immunoglobulin i u tych chorych w 1. linii leczenia jest potrzeba inhibitorów kinazy Brutona. Jest potrzeba uzupełnienia 1. linii leczenia. Trzecią grupą, jeżeli chodzi o 1. linię w PBL są chorzy, którzy nie kwalifikują się do intensywnej immunochemioterapii. Tutaj mamy spore osiągnięcie na listopadowej liście refundacyjnej – mamy u tych chorych możliwość zastosowania wenetoklaksu z obinutuzumabem – powiedziała prof. Ewa Lech-Marańda, krajowa konsultant w dziedzinie hematologii.

Konieczność uzupełnienia 1. linii leczenia dla pacjentów z PBL podkreślał również prof. Krzysztof Giannopoulos z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie – mówiliśmy dużo o indywidualnym podejściu do leczenia i grupach pacjentów, którzy nie będą nawet na tak nowe leczenie odpowiadać. Jedna z tych grup zaznacza się bardzo mocno. To grupa, która nie ma zmutowanych genów immunoglobulinowych. Ten status mutacji genów jest czynnikiem rokowniczym, który świadczy o tym, że pacjenci dostają nowoczesne leczenie, ale Ci, którzy mają złe rokowanie nadal będą je mieli, a Ci co mają dobre rokowanie, będą odpowiadali lepiej. Możemy się zadowolić tym, że w porównaniu z immunochemioterapią osiągamy ogromny sukces, ale mamy coś lepszego. U tej grupy pacjentów inhibitory kinazy Brutona znoszą znaczenie rokownicze stanu mutacji genów immunoglobulinowych. Takie leczenie powinniśmy oferować pacjentom. To dwa leki – ibrutynib i akalabrutynib, i liczymy, że w 2022 roku ten brak optymalnego leczenia dla 1. linii zostanie zaspokojony.

Przewlekła białaczka limfocytowa była szeroko omawiana podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2022”, bo to najczęściej występujący nowotwór krwi w Polsce. Dużo uwagi poświęcono również szpiczakowi plazmocytowemu, bo ten nowotwór krwi jest na drugim miejscu, jeżeli chodzi o częstość występowania.
Prof. Dominik Dytfeld z Uniwersytety Medycznego w Poznaniu podkreślił, że szpiczak to trudna i nieuleczalna w tej chwili choroba nowotworowa, która mogłaby stać się choroba przewlekłą, gdyby dostęp do leczenia w Polsce był lepszy. Jak podkreślił Pan Profesor w szpiczaku wymagana jest sekwencja leczenia, tzn. że gdy jeden lek przestanie działać trzeba zastosować kolejny, aby w ten sposób uzyskać przewlekłość choroby. Najlepsza sytuacja to taka, w której lek jest dostępny dla pacjenta w momencie rejestracji.

Jeżeli chodzi o największe potrzeby, które poprawiłyby los pacjentów ze szpiczakiem to wzmocnienie pierwszej linii. Widać brak lenalidomidu w 1. linii, zwłaszcza w populacji starszych pacjentów, którzy nie korzystają z transplantacji autologicznych czy innych intensywnych terapii. Ten lek poprawiłby warunki i wyniki leczenia tych chorych zwłaszcza, że jest lekiem doustnym. Brakuje daratumumabu, który mógłby być podawany podskórnie, a wciąż jest refundowany w formie dożylnej. Ta lista jest bardzo długa. Chciałbym, aby każdy zarejestrowany lek był dostępny dla polskiego hematoonkologa i polskiego pacjenta – powiedział prof. Dominik Dytfeld.

O dostępie do nowoczesnych leków dla pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym mówił również Łukasz Rokicki, z Fundacji Carita: w Europie mamy 19 zarejestrowanych leków, które są dostępne dla pacjentów ze szpiczakiem, u nas mamy ich 9. Indywidualizacja leczenia pacjenta jest bardzo ważna. Szpiczak jest złożoną chorobą i każdy pacjent jest inny, trzeba zastosować różne schematy terapeutyczne i dobrze byłoby, aby narzędzi w rękach lekarzy było jak najwięcej, zarówno w 1. linii, ale też w dalszych liniach leczenia.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że ostatnie lata i decyzje refundacyjne przyniosły wiele dobrych rozwiązań dla pacjentów hematoonkologicznych. Prof. Agnieszka Wierzbowska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreśliła, że jedną z grup, która jest wciąż w trudnej sytuacji są pacjenci z ostrą białaczką szpikową.

Postęp, który dokonał się w leczeniu ostrej białaczki szpikowej wiąże się z rejestracją w Europie 7 nowych leków, z czego dla polskich pacjentów dostępny jest jeden. Z tych 7 leków 6 jest zarejestrowanych w 1. linii leczenia. Przed nami niezwykle ważne zadanie, bo włączenie optymalnego leczenia już na początku choroby stwarza największe szanse na wyleczenie. Gdybym miała zidentyfikować największą potrzebę, to jest nią leczenie chorych, którzy nie kwalifikują się do intensywnej chemioterapii. To chorzy, nie tylko w starszym wieku, powyżej 70. roku życia, ale również chorzy w wieku 50+, którzy z powodu chorób współistniejących nie mogą otrzymać intensywnej chemioterapii. Dla tej grupy mamy nowy standard leczenia – skojarzenie wenetoklaksu z azacytyzyną – powiedziała prof. Agnieszka Wierzbowska

Skuteczność terapii jest uzależniona również od tego w jakim momencie nowotwór zostanie wykryty i jak szybko rozpocznie się jego leczenie. Dlatego podczas sesji poruszona była również kwestia diagnostyki. Chodzi nie tylko o diagnostykę profilaktyczną, o której wszyscy powinni pamiętać – w przypadku nowotworów krwi pierwszym badaniem, które należy regularnie wykonywać jest morfologia. Chodzi również o nowoczesną diagnostykę genetyczną, która pozwala włączać odpowiednie leczenie i indywidualizować je u każdego pacjenta.
 
Priorytety w hematoonkologii na 2022 rok
Eksperci medyczni i przedstawiciele organizacji pacjentów podkreślili, że priorytetem w hematoonkologii w 2022 roku będzie uzupełnienie 1. linii leczenia. Potrzeby zostały podzielone na 4 główne grupy. Są to:
 – pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym i uzupełnienie 1. linii leczenia dla chorych, którzy nie kwalifikują się do autoprzeszczepienia, czyli osoby starsze lub obciążeni chorobami współistniejącymi. Dla nich niezbędny jest dostęp do lenalidomidu;
– pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową i uzupełnienie 1. linii leczenia dla chorych z niekorzystnymi czynnikami genetycznymi. Dla nich niezbędny jest dostęp do inhibitorów kinazy Brutona – akalabrutynibu i ibrutynibu;
– pacjenci chorzy na chłoniaki agresywne, gdzie jest ogromna potrzeba refundacji leczenia w sytuacjach, kiedy nie działa standardowa immunochemioterapia;
– pacjenci z ostrą białaczką szpikową i refundacja leczenia dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do intensywnej chemioterapii. Dla nich niezbędne jest leczenie wenetoklaksem w połączeniu z azacytyzyną.
Miejmy nadzieję, że w 2022 roku uda się zaspokoić przynajmniej część z tych potrzeb.
 
źródło: mat. pras.
Hematoonkologia to jedna z tych dziedzin, w której w ciągu ostatnich kilku lat bardzo poprawił się dostęp do nowoczesnych terapii dla polskich pacjentów. Co nie znaczy, że nie można zrobić więcej, aby leczenie chorych było jeszcze skuteczniejsze. Eksperci, którzy wzięli udział w sesjach dotyczących hematoonkologii podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2022” zgodnie przyznali, że celem na najbliższy rok jest uzupełnienie 1. linii leczenia w najczęściej występujących nowotworach krwi – przewlekłej białaczce limfocytowej, szpiczaku plazmocytowym i ostrej białaczce szpikowej. 
Leczenie nowotworów krwi opiera się w 70% na farmakoterapii, a terapie celowane dostępne od kilku lat na rynku pozwalają dopasować leczenie indywidualnie do każdego pacjenta. Bardzo ważne w leczeniu nowotworów krwi jest również zastosowanie nowoczesnych leków zaraz po diagnozie. Jak podkreślił prof. Dominik Dytfeld optymalna pierwsza linia leczenia pozwala oczekiwać jak najlepszych wyników w dalszej walce z nowotworem. Im jest ona bardziej intensywna, tym lepiej się leczy chorobę na późniejszym etapie. W przypadku nowotworów krwi remisja choroby trwa ok. 3 lata, a jej czas jest krótszy po każdej kolejnej linii leczenia. To dlatego eksperci zgodnie przyznali, że największym priorytetem w hematoonkologii na 2022 rok jest uzupełnienie 1. linii leczenia w trzech jednostkach chorobowych – szpiczaku plazmocytowym, przewlekłej białaczce limfocytowej i ostrej białaczce szpikowej.

 – Na naszych oczach zmieniają się standardy leczenia i w hematoonkologii są dwa zasadnicze kierunki zmian – wchodzą leki celowane, te które precyzyjniej są w stanie zwalczyć chorobę nowotworową. Taką sytuację mamy w przewlekłej białaczce limfocytowej, gdzie podejście do leczenia powinno być zindywidualizowane. Pierwszą grupą są pacjenci, którzy są w dobrym stanie ogólnym i mogą być kwalifikowani do standardowej immunochemioterapii i do niej jest dostęp. Wśród tych chorych są pacjenci, którzy mają niekorzystne genetyczne czynniki ryzyka – mutację TP53 czy niezmutowane geny kodujące ciężki łańcuch immunoglobulin i u tych chorych w 1. linii leczenia jest potrzeba inhibitorów kinazy Brutona. Jest potrzeba uzupełnienia 1. linii leczenia. Trzecią grupą, jeżeli chodzi o 1. linię w PBL są chorzy, którzy nie kwalifikują się do intensywnej immunochemioterapii. Tutaj mamy spore osiągnięcie na listopadowej liście refundacyjnej – mamy u tych chorych możliwość zastosowania wenetoklaksu z obinutuzumabem – powiedziała prof. Ewa Lech-Marańda, krajowa konsultant w dziedzinie hematologii.

Konieczność uzupełnienia 1. linii leczenia dla pacjentów z PBL podkreślał również prof. Krzysztof Giannopoulos z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie – mówiliśmy dużo o indywidualnym podejściu do leczenia i grupach pacjentów, którzy nie będą nawet na tak nowe leczenie odpowiadać. Jedna z tych grup zaznacza się bardzo mocno. To grupa, która nie ma zmutowanych genów immunoglobulinowych. Ten status mutacji genów jest czynnikiem rokowniczym, który świadczy o tym, że pacjenci dostają nowoczesne leczenie, ale Ci, którzy mają złe rokowanie nadal będą je mieli, a Ci co mają dobre rokowanie, będą odpowiadali lepiej. Możemy się zadowolić tym, że w porównaniu z immunochemioterapią osiągamy ogromny sukces, ale mamy coś lepszego. U tej grupy pacjentów inhibitory kinazy Brutona znoszą znaczenie rokownicze stanu mutacji genów immunoglobulinowych. Takie leczenie powinniśmy oferować pacjentom. To dwa leki – ibrutynib i akalabrutynib, i liczymy, że w 2022 roku ten brak optymalnego leczenia dla 1. linii zostanie zaspokojony.

Przewlekła białaczka limfocytowa była szeroko omawiana podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2022”, bo to najczęściej występujący nowotwór krwi w Polsce. Dużo uwagi poświęcono również szpiczakowi plazmocytowemu, bo ten nowotwór krwi jest na drugim miejscu, jeżeli chodzi o częstość występowania.
Prof. Dominik Dytfeld z Uniwersytety Medycznego w Poznaniu podkreślił, że szpiczak to trudna i nieuleczalna w tej chwili choroba nowotworowa, która mogłaby stać się choroba przewlekłą, gdyby dostęp do leczenia w Polsce był lepszy. Jak podkreślił Pan Profesor w szpiczaku wymagana jest sekwencja leczenia, tzn. że gdy jeden lek przestanie działać trzeba zastosować kolejny, aby w ten sposób uzyskać przewlekłość choroby. Najlepsza sytuacja to taka, w której lek jest dostępny dla pacjenta w momencie rejestracji.

Jeżeli chodzi o największe potrzeby, które poprawiłyby los pacjentów ze szpiczakiem to wzmocnienie pierwszej linii. Widać brak lenalidomidu w 1. linii, zwłaszcza w populacji starszych pacjentów, którzy nie korzystają z transplantacji autologicznych czy innych intensywnych terapii. Ten lek poprawiłby warunki i wyniki leczenia tych chorych zwłaszcza, że jest lekiem doustnym. Brakuje daratumumabu, który mógłby być podawany podskórnie, a wciąż jest refundowany w formie dożylnej. Ta lista jest bardzo długa. Chciałbym, aby każdy zarejestrowany lek był dostępny dla polskiego hematoonkologa i polskiego pacjenta – powiedział prof. Dominik Dytfeld.

O dostępie do nowoczesnych leków dla pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym mówił również Łukasz Rokicki, z Fundacji Carita: w Europie mamy 19 zarejestrowanych leków, które są dostępne dla pacjentów ze szpiczakiem, u nas mamy ich 9. Indywidualizacja leczenia pacjenta jest bardzo ważna. Szpiczak jest złożoną chorobą i każdy pacjent jest inny, trzeba zastosować różne schematy terapeutyczne i dobrze byłoby, aby narzędzi w rękach lekarzy było jak najwięcej, zarówno w 1. linii, ale też w dalszych liniach leczenia.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że ostatnie lata i decyzje refundacyjne przyniosły wiele dobrych rozwiązań dla pacjentów hematoonkologicznych. Prof. Agnieszka Wierzbowska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreśliła, że jedną z grup, która jest wciąż w trudnej sytuacji są pacjenci z ostrą białaczką szpikową.

Postęp, który dokonał się w leczeniu ostrej białaczki szpikowej wiąże się z rejestracją w Europie 7 nowych leków, z czego dla polskich pacjentów dostępny jest jeden. Z tych 7 leków 6 jest zarejestrowanych w 1. linii leczenia. Przed nami niezwykle ważne zadanie, bo włączenie optymalnego leczenia już na początku choroby stwarza największe szanse na wyleczenie. Gdybym miała zidentyfikować największą potrzebę, to jest nią leczenie chorych, którzy nie kwalifikują się do intensywnej chemioterapii. To chorzy, nie tylko w starszym wieku, powyżej 70. roku życia, ale również chorzy w wieku 50+, którzy z powodu chorób współistniejących nie mogą otrzymać intensywnej chemioterapii. Dla tej grupy mamy nowy standard leczenia – skojarzenie wenetoklaksu z azacytyzyną – powiedziała prof. Agnieszka Wierzbowska

Skuteczność terapii jest uzależniona również od tego w jakim momencie nowotwór zostanie wykryty i jak szybko rozpocznie się jego leczenie. Dlatego podczas sesji poruszona była również kwestia diagnostyki. Chodzi nie tylko o diagnostykę profilaktyczną, o której wszyscy powinni pamiętać – w przypadku nowotworów krwi pierwszym badaniem, które należy regularnie wykonywać jest morfologia. Chodzi również o nowoczesną diagnostykę genetyczną, która pozwala włączać odpowiednie leczenie i indywidualizować je u każdego pacjenta.
 
Priorytety w hematoonkologii na 2022 rok
Eksperci medyczni i przedstawiciele organizacji pacjentów podkreślili, że priorytetem w hematoonkologii w 2022 roku będzie uzupełnienie 1. linii leczenia. Potrzeby zostały podzielone na 4 główne grupy. Są to:
 – pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym i uzupełnienie 1. linii leczenia dla chorych, którzy nie kwalifikują się do autoprzeszczepienia, czyli osoby starsze lub obciążeni chorobami współistniejącymi. Dla nich niezbędny jest dostęp do lenalidomidu;
– pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową i uzupełnienie 1. linii leczenia dla chorych z niekorzystnymi czynnikami genetycznymi. Dla nich niezbędny jest dostęp do inhibitorów kinazy Brutona – akalabrutynibu i ibrutynibu;
– pacjenci chorzy na chłoniaki agresywne, gdzie jest ogromna potrzeba refundacji leczenia w sytuacjach, kiedy nie działa standardowa immunochemioterapia;
– pacjenci z ostrą białaczką szpikową i refundacja leczenia dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do intensywnej chemioterapii. Dla nich niezbędne jest leczenie wenetoklaksem w połączeniu z azacytyzyną.
Miejmy nadzieję, że w 2022 roku uda się zaspokoić przynajmniej część z tych potrzeb.
 
źródło: mat. pras.
“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia