Medicalpress
Coraz więcej dzieci i nastolatków zmaga się z depresją, zaburzeniami lękowymi i zachowaniami autodestrukcyjnymi. Dlatego profilaktyka zdrowia psychicznego staje się dziś jednym z kluczowych wyzwań edukacji zdrowotnej. Eksperci podkreślają, że nauczyciele i rodzice potrzebują nie tylko wiedzy, lecz także konkretnych narzędzi, które pomogą im dostrzec pierwsze sygnały kryzysu i zareagować w sposób wspierający.
W środowisku edukacyjnym rośnie przekonanie, że bez przygotowania nauczycieli do pracy z emocjami uczniów system nie poradzi sobie ze skalą problemu. Na tę potrzebę odpowiedzieli specjaliści z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opracowując pierwszy w Polsce podręcznik dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Jeden z jego rozdziałów poświęcono zdrowiu psychicznemu, profilaktyce uzależnień oraz sposobom wzmacniania odporności psychicznej uczniów.

Ciche sygnały kryzysu

Kryzys psychiczny u dziecka rzadko zaczyna się od jednoznacznych objawów. Częściej przybiera formę stopniowych zmian: wycofania, wahań nastroju, problemów ze snem, zaburzeń apetytu, spadku zaangażowania w naukę czy rezygnacji z dotychczasowych pasji.

– Dzieci i nastolatki potrafią skutecznie maskować swoje cierpienie – mówi dr Luba Ślósarz z Zakładu Humanistycznych Nauk o Zdrowiu UMW, współautorka podręcznika do edukacji zdrowotnej w części poświęconej zdrowiu psychicznemu dzieci i młodzieży oraz profilaktyce uzależnień. – Niestety, w odróżnieniu od osób dorosłych, młodzi ludzie nie mają wystarczającej motywacji wewnętrznej do podjęcia terapii lub nie wiedzą, jak szukać pomocy, co sprawia, że rola czujnego opiekuna jest w tym procesie niezbędna.

Ekspertka zwraca uwagę, że niepokojące mogą być także częste bóle brzucha lub głowy, drażliwość, wybuchy złości, apatia, izolowanie się od domowników czy zmiana sposobu ubierania się. W przypadku samookaleczeń sygnałem ostrzegawczym może być na przykład noszenie długich rękawów nawet w upalne dni.

Szkoła jako pierwsza linia wsparcia

Ponieważ nauczyciele mają z uczniami codzienny kontakt, często jako pierwsi mogą zauważyć zmianę w ich zachowaniu. Problem polega jednak na tym, że system edukacji przez lata nie wyposażał ich w praktyczne narzędzia do pracy z emocjami uczniów i wczesnego reagowania na kryzys. Podręcznik przygotowany przez ekspertów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ma wypełnić tę lukę. Zawiera wskazówki dotyczące rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych, prowadzenia wspierającej rozmowy, wzmacniania poczucia bezpieczeństwa oraz budowania relacji opartej na empatii, uważności i zdrowym autorytecie.

Cyfrowy świat i nowe formy wykluczenia

Na kondycję psychiczną młodych ludzi silnie wpływa także środowisko online. Relacje rówieśnicze w dużej mierze przeniosły się do internetu, gdzie wykluczenie przybiera mniej widoczne dla dorosłych formy: pomijanie w grupach na komunikatorach, usuwanie z list obserwowanych, presję wizerunkową czy publikowanie kompromitujących nagrań.

Długotrwałe korzystanie z internetu stało się dla wielu dzieci podstawowym sposobem kontaktu ze światem, ale również formą ucieczki przed napięciem. Eksperci podkreślają, że brak kontroli nad czasem ekranowym i treściami, z którymi styka się dziecko, może prowadzić do zaburzeń snu, spadku koncentracji, drażliwości i trudności w regulacji emocji.

Od napięcia do autoagresji

Jednym z najbardziej alarmujących sygnałów kryzysu są zachowania autodestrukcyjne, w tym samookaleczenia. Dla części młodych osób stają się one sposobem szybkiego obniżenia napięcia emocjonalnego.

– Gdy napięcie psychiczne staje się nie do zniesienia, zadanie sobie bólu fizycznego może przynieść chwilową ulgę, co organizm zapamiętuje jako skuteczną strategię – wyjaśnia dr Ślósarz.

W takich sytuacjach pomocna bywa terapia dialektyczno-behawioralna, czyli DBT. To podejście terapeutyczne uczy regulacji emocji, tolerowania dyskomfortu i rozwijania bezpiecznych sposobów radzenia sobie w kryzysie. Zamiast autoagresji proponuje techniki angażujące ciało w sposób, który nie wyrządza krzywdy, na przykład kontakt z zimnem, odwracanie uwagi czy ćwiczenia uważnośc

Relacja zamiast zakazów

W profilaktyce zdrowia psychicznego kluczowe znaczenie ma relacja z dorosłym. Ekspertka podkreśla, że same zakazy i kary nie rozwiązują problemu, jeśli dziecko nie otrzymuje alternatywnego, bezpiecznego sposobu radzenia sobie z emocjami.

– Zdrowy dorosły ustala zasady przy współudziale dziecka. Warto prosić je, by samo zaproponowało rozwiązanie problemu – wtedy chętniej tych zasad przestrzega, a przy tym uczy się radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi – podkreśla dr Ślósarz. – Niezwykle istotne jest też zauważanie i nazywanie emocji dziecka, pokazywanie mu, że ma prawo czuć smutek czy złość i że je rozumiemy, nawet jeśli jednocześnie stawiamy granice szkodliwym zachowaniom.

Budowanie odporności psychicznej dziecka to proces wymagający czasu, zaangażowania i konsekwencji. Ważną rolę odgrywają w nim rozmowa, poczucie bezpieczeństwa, wspólnie ustalane zasady oraz aktywność fizyczna, która może wspierać naturalną regulację napięcia i przeciwdziałać obniżeniu nastroju.

Źródło: Komunikat Prasowy

Stres, presja wyników i trudności w regulacji emocji znacząco zwiększają ryzyko kryzysów psychicznych wśród studentów. Badanie zespołu z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazuje, że kluczowe znaczenie mają nie pojedyncze objawy, lecz sposób radzenia sobie ze stresem – zwłaszcza unikanie problemów, dysocjacja oraz umiejętność reinterpretowania trudnych sytuacji.
Okres studiów to dla wielu młodych dorosłych moment intensywnych zmian – wyprowadzka z domu, nowe relacje, pierwsze poważne decyzje życiowe. To także czas zwiększonej podatności na problemy psychiczne. Jak pokazują dane zebrane od ponad 1600 studentów, ryzyko samobójcze nie jest efektem jednego czynnika, lecz wynikiem splotu wielu wzajemnie powiązanych mechanizmów. Zespół badawczy pod kierunkiem prof. Błażeja Misiaka zastosował analizę sieci, która pozwala zobaczyć, jak cechy osobowości, strategie radzenia sobie i objawy psychiczne wzajemnie na siebie oddziałują.

– To podejście lepiej oddaje rzeczywistość niż tradycyjne modele, które szukają jednego „głównego problemu” – wyjaśnia prof. Misiak.

Dysocjacja

Najsilniejszy związek z ryzykiem samobójczym miały objawy dysocjacyjne, takie jak poczucie odłączenia od emocji, depersonalizacja czy derealizacja. Choć mogą one chwilowo obniżać napięcie, jednocześnie osłabiają naturalne mechanizmy kontroli zachowania.

– Nasza sieć pokazała, że spośród wszystkich zmiennych najmocniejszą krawędź z ryzykiem samobójczym miały objawy dysocjacyjne. To uzasadnia włączenie krótkiego screeningu dysocjacji obok standardowych skal depresji/lęku (np. PHQ-9, GAD-7) i przesiewowych narzędzi w kierunku ryzyka suicydalnego (np. C-SSRS). Jeśli wynik jest dodatni, należałoby przeprowadzić pogłębioną ocenę bezpieczeństwa, psychoedukację i ukierunkowanie na techniki ugruntowania (grounding) oraz pracę nad traumą zgodnie z protokołem – wskazuje prof. Błażej Misiak

Unikanie

W analizie sieci unikanie (czyli odkładanie problemów, odwracanie uwagi, ucieczka od trudnych emocji) okazało się węzłem o najwyższej „mostowej” wpływowości. Oznacza to, że łączyło różne czynniki ryzyka – od objawów depresji i lęku po impulsywność – i wzmacniało ich wzajemne oddziaływanie. Gdy unikanie rośnie, trudniej o realne rozwiązania, a negatywne emocje kumulują się, zamiast wygasać.

– Programy profilaktyczne powinny systemowo zmniejszać unikanie i wzmacniać podejście ukierunkowane na rozwiązywanie problemów. Przykładem są mikro-warsztaty ACT, które celują
w doświadczeniowe unikanie, oraz trening rozwiązywania problemów z indywidualnym planem kryzysowym w 3–4 krótkich sesjach grupowych – wskazuje prof. Błażej Misiak. W praktyce oznacza to, że uczelnie mogą realnie wpływać na kondycję psychiczną studentów, oferując krótkie, dobrze zaplanowane interwencje uczące konfrontowania się ze stresem zamiast jego unikania. Takie działania nie tylko zmniejszają ryzyko kryzysu, ale też rozwijają odporność emocjonalną i kompetencje przydatne w dalszym życiu.

Osobowość i więzi

Zespół z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zauważył, że cechy osobowości mają istotne znaczenie w kształtowaniu ryzyka samobójczego. Wyższa impulsywność i tzw. venturesomeness – czyli skłonność do podejmowania ryzyka z pełną świadomością konsekwencji – zwiększały to ryzyko. Z kolei empatia działała jak bufor ochronny, osoby bardziej empatyczne rzadziej czuły się samotne i częściej doświadczały emocjonalnego wsparcia ze strony innych.

Reinterpretacja poznawcza – tarcza psychiczna

Jednym z najciekawszych wniosków badania było to, że reinterpretacja poznawcza, czyli umiejętność nadawania nowego znaczenia trudnym zdarzeniom. Wyraźnie obniżała ryzyko samobójcze. To zdolność, której można się nauczyć, a ćwiczenie jej w realnych sytuacjach, np. w obliczu egzaminu czy konfliktu interpersonalnego, może znacząco poprawić odporność psychiczną studentów. A jak uczyć reinterpretacji w praktyce? – Najlepiej sprawdzają się krótkie warsztaty oparte na codziennych sytuacjach (np. stres przed egzaminem), moduły e-learningowe z ćwiczeniami na żywo oraz aplikacje przypominające o ‘mikro-interwencjach’. Kluczowe, by trening odbywał się blisko realnych doświadczeń studentów – podpowiada prof. Błażej Misiak

Badanie miało charakter przekrojowy i opierało się na samoopisie, dlatego nie rozstrzyga, które z mechanizmów są przyczyną, a które skutkiem. Jednak – jak zaznacza prof. Błażej Misiak – to dopiero pierwszy krok w kierunku nowego modelu profilaktyki.

– Potrzebne są analizy podłużne i intensywne monitorowanie w czasie, by uchwycić sekwencję: stres – dysocjacja – unikanie – myśli samobójcze. Równolegle warto testować celowane interwencje – pracę
z dysocjacją, redukcję unikania, naukę reinterpretacji – z oceną ich wpływu nie tylko na myśli samobójcze, lecz także na codzienne funkcjonowanie i regulację emocji – wskazuje prof. Błażej Misiak

Ryzyko samobójcze u studentów nie jest wynikiem jednego czynnika, lecz całej sieci wzajemnych zależności. Dobra wiadomość: ta sieć może działać także w drugą stronę. Nawet niewielkie, dobrze zaplanowane działania – screening dysocjacji, ograniczanie unikania, trening reinterpretacji – mogą uruchomić efekt domina w stronę lepszego samopoczucia i odporności psychicznej. To zadanie nie tylko dla psychologów, lecz także dla całej społeczności akademickiej, wykładowców, tutorów i rówieśników.

Źródło: Na podstawie podstawie artykułu: Unravelling associations of personality traits, emotion regulation strategies, coping styles, and psychopathology with suicide risk in university students: a network perspective

BMC Psychiarty,volume 25, Błażej Misiak, Dorota Frydecka, Monika Szewczuk-Bogusławska
Rosnące potrzeby w zakresie ochrony zdrowia psychicznego sprawiają, że coraz więcej osób szuka pomocy poza systemem publicznej opieki zdrowotnej. Niestety, część z nich trafia w ręce osób bez kwalifikacji, które podszywają się pod psychoterapeutów, psychologów czy uzdrowicieli. Skutki takich praktyk mogą być dramatyczne: pogłębienie zaburzeń, opóźnienie diagnostyki, a w skrajnych przypadkach – zagrożenie życia. Rzecznik Praw Pacjenta i eksperci ostrzegają przed „szarlatanami”, którzy wykorzystują ludzką bezradność i cierpienie.
„Korzystanie z usług ‘szarlatanów’, czyli osób podszywających się pod specjalistów zdrowia psychicznego bez odpowiednich kwalifikacji, niesie ze sobą poważne zagrożenia dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – czytamy w oficjalnym komunikacie. Osoby bez wykształcenia medycznego mogą doprowadzić do zdecydowanego pogorszenia stanu pacjenta. Ich działania, zamiast łagodzić objawy depresji, lęków, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych czy psychotycznych, często je nasilają.

Zamiana pomocy w zagrożenie

Jednym z największych niebezpieczeństw wynikających z kontaktu z pseudoterapeutami jest opóźnienie właściwej diagnozy i leczenia. Pacjenci często przez długi czas nie trafiają do lekarza psychiatry lub wykwalifikowanego psychoterapeuty, a czasem zostają całkowicie zniechęceni do kontaktu z medycyną konwencjonalną. To może prowadzić do eskalacji objawów, stanów psychotycznych, a nawet prób samobójczych.

„Szarlatani bardzo często żerują na ludziach zdesperowanych, oferując im kosztowne ‘cudowne metody’ leczenia jak: pseudoterapie, ‘energetyczne oczyszczanie’, niezweryfikowane suplementy czy duchowe sesje” – ostrzegają eksperci. Zamiast wspierać proces zdrowienia, pogłębiają fałszywe przekonania o przyczynach choroby, np. mówiąc o „urokach”, „blokadach duchowych” czy „złych energiach”. Nierzadko izolują pacjenta od rodziny i otoczenia, wzmacniając swoją kontrolę i uzależniając chorego emocjonalnie i finansowo.

Brak regulacji, brak odpowiedzialności

Działalność osób oferujących niezweryfikowane „terapie” psychiczne nie podlega takim samym wymogom jak działalność lekarzy, psychoterapeutów czy psychologów. „Brak regulacji prawnych i etycznych ich działalności sprawia, że osoby takie nie przestrzegają zasad poufności, odpowiedzialności czy profesjonalizmu” – podkreślają autorzy ostrzeżenia. To oznacza, że w razie nadużyć nie obowiązują ich kodeksy etyczne, a pacjenci są pozbawieni jakiejkolwiek ochrony instytucjonalnej.

Jak się chronić? Po pierwsze – weryfikować kwalifikacje. „Psycholog czy psychoterapeuta powinien posiadać dyplom uczelni wyższej i certyfikat uznawanego towarzystwa zawodowego”. Warto unikać osób, które obiecują szybkie wyleczenie, odradzają kontakt z lekarzami lub krytykują całą medycynę. Rzetelny specjalista nigdy nie uzależni leczenia od światopoglądu pacjenta ani nie będzie go izolować od bliskich.

Gdzie szukać realnej pomocy

Rzecznik Praw Pacjenta udostępnił ogólnopolską listę organizacji wspierających osoby w kryzysie psychicznym. „Doświadczenie kryzysu psychicznego dotyka zazwyczaj nie tylko samego pacjenta, ale także jego rodziny i osób mu bliskich. Do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpływają zapytania, gdzie szukać pomocy psychiatrycznej. Oczywistym miejscem, gdzie taka pomoc jest udzielana są poradnie zdrowia psychicznego, centra zdrowia psychicznego, oddziały dzienne psychiatryczne oraz oddziały całodobowe” – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec.

Lista dostępna na stronie internetowej Rzecznika zawiera dane kontaktowe do kilkuset organizacji z całej Polski – od fundacji i stowarzyszeń po grupy wsparcia prowadzone przez osoby z własnym doświadczeniem kryzysu psychicznego. „Często można spotkać tam nie tylko psychologów czy terapeutów, ale także osoby, które same przechodzą lub przechodziły proces zdrowienia i chcą podzielić się swoim doświadczeniem z innymi” – dodaje Chmielowiec.

Warto również pamiętać, że każda osoba przebywająca w szpitalu psychiatrycznym ma prawo skontaktować się z Rzecznikiem Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego. 

Współpraca z organizacjami – filar systemu

Rzecznik Praw Pacjenta aktywnie współpracuje z organizacjami pozarządowymi. „Współpraca z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz pacjentów jest bardzo ważna dla Rzecznika Praw Pacjenta. Dzięki niej na początku roku powołał on Radę Organizacji Pacjentów, w ramach której utworzono m.in. Zespół ds. Psychiatrii i Neurologii”.

Udział organizacji społecznych, fundacji i grup samopomocy w systemie ochrony zdrowia psychicznego jest zresztą zapisany w ustawie z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego. Obok instytucji państwowych i samorządowych, to właśnie społeczeństwo obywatelskie ma istotną rolę do odegrania w zapewnianiu dostępu do leczenia i wsparcia.

Gdzie szukać pomocy?

Lista organizacji wspierających osoby w kryzysie psychicznym: www.gov.pl/web/rpp/lista-organizacji-obywatelskich-dzialajacych-na-rzecz-zdrowia-psychicznego
Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego: www.gov.pl/web/rpp/rzecznicy-praw-pacjenta-szpitala-psychiatrycznego

Źródło: RPP