Medicalpress
Dostęp do opieki szpitalnej w niektórych powiatach jest zagrożony – wynika z analizy Związku Powiatów Polskich. To efekt pogarszającej się kondycji finansowej wielu szpitali powiatowych, która w przypadku 50 z nich jest określana wręcz jako katastrofalna. W szpitalach powiatowych odbywa się ponad 60 proc. wszystkich hospitalizacji w Polsce. Dla pacjentów ich upadłość może więc oznaczać dłuższe kolejki i ograniczenie świadczeń, a w skrajnych przypadkach konieczność leczenia daleko od miejsca zamieszkania.
– Sytuacja finansowa szpitali powiatowych wygląda katastrofalnie. Około 50 jest zagrożonych upadłością. Dostawcy leków, sprzętu, materiałów nie traktują już nas poważnie, nie jesteśmy dla nich wiarygodnym partnerem. Załamanie łańcucha dostaw spowoduje niemożliwość świadczenia usług. To będzie pierwszy krok do upadłości szpitali. Nie będziemy mieli czym leczyć i zaopatrywać pacjentów – mówi agencji Newseria Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP).

Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem czarnego protestu szpitali powiatowych. Wzięło w nim udział 160 placówek, w których zawisły czarne flagi, a personel pracował w czarnych strojach. W ten sposób zwrócono uwagę na problemy finansowe szpitali powiatowych.

Z raportu Związku Powiatów Polskich (ZPP) „Szpitale powiatowe w kryzysie – analiza sytuacji finansowej w 2025 roku” wynika, że szpitali powiatowych jest w Polsce 270. ZPP przyjrzał się kondycji 207 placówek, z których blisko 79 proc. wykazuje płynność bieżącą poniżej bezpiecznego progu. 60 proc. natomiast utraciło zdolność do regulowania krótkoterminowych zobowiązań. Na problemy finansowe wpływają rosnące koszty działalności, utrzymujące się niedofinansowanie, duże uzależnienie od środków z NFZ, brak planu restrukturyzacji czy ograniczenia finansowania nadwykonań. 

– Między 40 a 50 szpitali powiatowych w Polsce jest teraz tak mocno pod kreską, że bez pomocy ministerstwa będą w pierwszej grupie upadłości. Co prawda mówi się, że nie mogą upaść, ale przyjdą przedsiębiorcy i zażądają swoich płatności, a na to nie ma środków. Lekarze się zwolnią, pójdą do innych miejsc pracy – wyjaśnia Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich. – Ryzyko dla przedsiębiorców, którzy dostarczają leki i inne usługi, rośnie. Wiarygodność szpitala jest na tyle niestabilna, że zaczynają się oni coraz częściej uczciwie upominać o swoje pieniądze. I mają rację. Natomiast pojawia się kwestia, czy inne szpitale będą w stanie przejąć działalność upadającej placówki i zabezpieczyć pacjentów.

– Mam duże wątpliwości, czy jeżeli szpital zniknie z mapy powiatu, to pozostałe placówki i świadczeniodawcy w postaci podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, będą w stanie utrzymać poziom opieki medycznej dla pacjentów danego powiatu – ocenia Waldemar Malinowski.

W stanowisku z 16 kwietnia 2026 roku dotyczącym protestu szpitali powiatowych przeciwko ograniczeniu finansowania oraz pogarszającej się sytuacji systemowej OZPSP zaznaczył, że szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii. W ich opinii równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących, które stanowią istotne wsparcie finansowe dla szpitali I i II stopnia w podstawowym szpitalnym zabezpieczeniu, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych.

 Walczymy o zmiany systemowe, żeby system ochrony zdrowia uprościć i żeby był czytelniejszy. Rząd przez 26 lat spowodował, że system jest bardzo skomplikowany, bo regulacje dotyczą wszystkiego, w związku z tym jest też bardzo drogi – ocenia prezes OZPSP. – Przeregulowanie kosztuje, więc trzeba system uprościć, żeby mniej wydawać i żeby pacjent miał jasną drogę leczenia.

Z raportu ZPP wynika, że szpitale powiatowe są uzależnione od środków NFZ, które stanowią prawie 94 proc. ich przychodów. Brak dywersyfikacji źródeł finansowania czyni placówki podatnymi na decyzje płatnika publicznego oraz zmiany w taryfikacji świadczeń.

– To nie jest teraz priorytet, ale na pewno ważne jest określenie, co to jest szpital powiatowy. Trzeba stworzyć mapę, gdzie i jak mają działać. Powinny być finansowane nie przez Narodowy Fundusz Zdrowia, tylko tak jak wszystkie służby: Policja i Straż Pożarna – mówi prezes ZPP.

– Moim zdaniem przy kontynuacji obecnej polityki szpitale zaczną upadać. Mam zapowiedzi przynajmniej czterech–pięciu placówek, których upadłość jest raczej kwestią czasu. Stanie się to do wakacji. Między innymi słyszę o szpitalu w powiecie żywieckim, o Lesku, Lublińcu w województwie śląskim, Puławach. Mam nadzieję, że spotkania, których próby jeszcze są podejmowane, znowu doprowadzą do kroplówki, która pozwoli im trwać – uważa Andrzej Płonka.

W 2025 roku koszty działalności operacyjnej przekroczyły 30,8 mld zł i wyraźnie przewyższyły przychody, co doprowadziło do powstania trwałej luki finansowej i straty netto przekraczającej 1,26 mld zł. Prawie 91 proc. badanych placówek wykazało stratę operacyjną na działalności podstawowej. To pokazuje, że deficyt nie jest wyjątkiem, lecz dominującym modelem funkcjonowania.

– Do szpitali taka kroplówka finansowa trafiała dwa, czasami trzy razy do roku. Natomiast ona nie załatwiała wszystkiego – mówi prezes Związku Powiatów Polskich.

Ponad 60 proc. analizowanych szpitali w 2025 roku posiadało zobowiązania wymagalne, które w przypadku jednostek sektora finansów publicznych nie powinny występować. Łączna kwota zobowiązań to 1,48 mld zł. Największa część dotyczy dostawców, czyli blisko 1,28 mld zł.

Źródło: Newseria

Ponad miesiąc trwa już zawieszenie broni w Strefie Gazy. Sytuacja humanitarna pozostaje trudna: funkcjonuje tylko 18 z 36 szpitali, a ponad połowa kluczowych leków (m. in. pediatrycznych czy onkologicznych) jest całkowicie niedostępna. Pomimo zawieszenia broni, cały czas giną ludzie: od 10 października zabitych zostało co najmniej 266 Palestyńczyków.
 
10 października w życie weszło zawieszenie broni w Strefie Gazy. W założeniu – oprócz wymiany zakładników i więźniów – miało ono umożliwić swobodny dostęp do pomocy humanitarnej oraz zapobiec codziennym ofiarom wśród ludności cywilnej. Niestety, oba cele spełnione są w najlepszym przypadku połowicznie. W ciągu miesiąca zginęło 245 Palestynek i Palestyńczyków: jeśli założyć, że tak jak dotychczas procent ofiar cywilnych wynosi około 80%, to w trakcie zawieszenia broni w Strefie Gazy ginie podobna liczba cywili, co w toczącej się równolegle, pełnoskalowej wojnie na terenie Ukrainy.

Również dostęp do pomocy humanitarnej pozostaje bardzo ograniczony. W porozumieniu pokojowym deklarowano, że do Gazy powinno wjeżdżać około 600 ciężarówek z pomocą dziennie. Na ten moment, każdego dnia wjeżdża ich pomiędzy 100 a 150. Ciężarówki ONZ i jej partnerów nadal czekają dniami na przepakowanie i dystrybucje na terenie Strefy Gazy. W związku z tym, wciąż brakuje kluczowych produktów, choćby takich jak leki: ponad połowa kluczowych leków (np. pediatrycznych czy onkologicznych) jest w Strefie Gazy całkowicie niedostępna. Brakuje też materiałów medycznych, potrzebnych przy zabiegach i operacjach.

– Nasi lekarze przekazują nam, że sytuacja w szpitalu Al-Aksa w Dajr al-Balah polepsza się, ale jest daleka od ideału. W końcu jest czas na planowe zabiegi, które wcześniej uniemożliwiało ciągłe przyjmowanie osób rannych w ostrzałach i bombardowaniach. Jedzenia jest więcej, ale wciąż za mało: znaczna część pacjentów nadal cierpi na niedożywienie. To utrudnia ich leczenie i regenerację organizmu

– komentuje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.

Problemem pozostaje sam dostęp do pomocy medycznej: nie funkcjonuje 2/3 punktów medycznych, w tym połowa szpitali. Niemal co drugi mieszkaniec Strefy Gazy żyje w tymczasowych obozach dla uchodźców wewnętrznych: ma to związek zarówno z masową destrukcją budynków, jak i tzw. „żółtą linią”. Tereny pozostające za nią są pod kontrolą armii Izraela – to 51% terenu enklawy.

– Ludzie w Strefie Gazy żyją w trudnych warunkach, w przepełnionych namiotach i budynkach. Wielu z nich brakuje też dostępu do czystej wody. Nie pomaga tu fakt, że dostawy materiałów do uzdatniania i oczyszczania wody były w ostatnich tygodniach blokowane – dodaje Ewa Piekarska-Dymus.

Polska Misja Medyczna nie ustaje we wspieraniu cywilów w Strefie Gazy. Każdego miesiąca wysyła do szpitala w Dajr al-Balah kilkuosobowy zespół medyków z Jordanii: są to zazwyczaj ortopedzi, chirurdzy, anestezjolodzy czy pielęgniarze. Miesięcznie przeprowadzają oni około 150 operacji i ponad 1000 konsultacji lekarskich.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej w Strefie Gazy:  

W odpowiedzi na rosnące wyzwania związane z kondycją psychiczną Polaków Nationale-Nederlanden wprowadziło na rynek umowę dodatkową „zdrowie psychiczne”. Polisa obejmuje szybki dostęp do psychologa i psychiatry, finansowanie psychoterapii oraz świadczenie pieniężne w razie hospitalizacji psychiatrycznej. Produkt dostępny dla osób w wieku od 3 do 71 lat łączy profilaktykę, interwencję kryzysową i bezpieczeństwo finansowe, oferując kompleksowe wsparcie zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci i młodzieży.
Joanna Walczuk, dyrektorka ds. produktów w Nationale-Nederlanden zwraca uwagę, że zdrowie psychiczne to dziś jeden z kluczowych tematów społecznych, a jednocześnie obszar, w którym wiele osób wciąż nie otrzymuje wystarczającego wsparcia.

„Dzięki nowej umowie dodatkowej nasi klienci zyskują dostęp do specjalistów w krótkim czasie, finansowanie psychoterapii oraz realną pomoc w kryzysie. To nie jest tylko polisa – to kompleksowy pakiet rozwiązań, które dają poczucie bezpieczeństwa” – wskazała Walczuk. 

Dodała, że codzienna troska o zdrowie psychiczne to nie luksus, ale konieczność. W szybkim tempie życia zarówno dorośli, jak i dzieci coraz częściej zmagają się z napięciem, stresem czy kryzysami emocjonalnymi, a dostęp do profesjonalnej pomocy bywa ograniczony przez czas oczekiwania i koszty.

„Dlatego tak ważne jest, aby wsparcie obejmowało nie tylko sytuacje nagłe, ale także codzienną profilaktykę i budowanie odporności psychicznej” – oceniła Joanna Walczuk. 

Jak zauważył Michał Nestorowicz, dyrektor Segmentu Ubezpieczeń Indywidualnych, Nationale-Nederlanden, szczególnej uwagi wymaga kondycja psychiczna najmłodszych, bo to oni, obok dorosłych, najbardziej odczuwają brak systemowych rozwiązań i potrzebują szybkiej, adekwatnej pomocy. 

Przytoczył wyniki badania „Kondycja psychiczna dzieci i młodzieży” zrealizowanego dla Nationale-Nederlanden, które pokazują, że skala problemu jest poważna. 59 proc. rodziców zauważyło spadek formy psychicznej swojego dziecka, ale tylko co trzecia rodzina skorzystała z pomocy specjalisty. Co więcej, 42 proc. rodziców przyznaje, że nie wie, jak reagować na problemy emocjonalne dzieci, a jedynie 15 proc. pozytywnie ocenia systemowe wsparcie psychologiczne.

Znaczącą barierą pozostają koszty prywatnych konsultacji – psychiatra dziecięcy to średnio ok. 500 zł za wizytę, a sesja terapeutyczna 150-250 zł. Badania pokazują też, że w dużych miastach rodzice częściej korzystają z pomocy profilaktycznie, czyli zanim problem emocjonalny dziecka przerodzi się w kryzys wymagający natychmiastowej interwencji (39 proc. vs. 23 proc. na wsi). 

Dodatkowo rodziny z terenów wiejskich częściej deklarują brak wystarczających środków finansowych na prywatnego psychiatrę dziecięcego (45 proc. na wsi vs. 36 proc. w miastach). Natomiast dziewczynki częściej niż chłopcy korzystają ze wsparcia specjalisty w przypadku problemów z rówieśnikami (38 proc. vs. 22 proc.).

Warto podkreślić, że 23 proc. dzieci w wieku 10-14 lat doświadczyło hejtu w internecie lub w szkole, a ponad 40 proc. rodziców i 36 proc. dzieci miało już kontakt z psychologiem lub psychiatrą. To pokazuje, że z jednej strony rośnie akceptacja dla terapii, z drugiej – skala potrzeb jest ogromna i stale się pogłębia.

Jak podkreśla prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i ekspert ds. zdrowia psychicznego współpracujący z Nationale-Nederlanden, rodzice i opiekunowie często czują się bezradni wobec problemów emocjonalnych dzieci.

„Brakuje im wiedzy, narzędzi i szybkiego dostępu do pomocy. Potrzebne nam są rozwiązania odpowiadające na te potrzeby – łączenie dostępności, finansowania i profilaktyki, dającej poczucie, że w trudnych momentach nie jest się samym. Dotyczy to tak samo osób młodych, rodzin, jak i każdego, kto w danym okresie życia mierzy się z trudnościami mogącymi wymagać specjalistycznego wsparcia”  – wyjaśnił. 

„Z odpowiedzią na to zapotrzebowanie pośpieszyliśmy w Nationale-Nederlanden, wprowadzając do oferty ubezpieczenie zdrowia psychicznego” – powiedział Michał Nestorowicz, dyrektor Segmentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Nationale-Nederlanden.

Wyjaśnił, że produkt został zaprojektowany tak, aby odpowiadać na potrzeby w trzech kluczowych obszarach: szybkiego dostępu do pomocy, wsparcia terapeutycznego i bezpieczeństwa finansowego w sytuacjach kryzysowych. 

„Ubezpieczeni mają zagwarantowaną telekonsultację w ciągu pięciu dni roboczych i wizytę stacjonarną do dziesięć dni, a w ramach ochrony mogą skorzystać z piętnastu konsultacji z psychologiem i pięciu z psychiatrą rocznie. Dodatkowo, jeśli zaleci to lekarz psychiatra, dostępne są także wizyty u internisty lub specjalistów z 24 innych dziedzin medycyny (do pięciu rocznie), a także badania diagnostyczne (również do pięciu zleceń). Psychoterapia – indywidualna, rodzinna lub dla par – jest finansowana do kwoty 10 000 zł, a kolejne sesje dofinansowywane są w wysokości 50 proc. kosztu, do 150 zł każda, co pozwala rodzinom kontynuować leczenie bez barier finansowych” – wypunktował ekspert. 

Dodał, że w nagłych sytuacjach klient ma do dyspozycji pięć interwencji kryzysowych rocznie – szybkie konsultacje specjalistyczne, które można wykorzystać przy załamaniu emocjonalnym lub w trudnych przypadkach, gdy rodzic potrzebuje pilnie uzyskać poradę specjalisty.

„Dodatkowo, w razie hospitalizacji psychiatrycznej trwającej co najmniej 11 dni, ubezpieczony otrzymuje świadczenie finansowe w wysokości 10 000 zł – środki, które można przeznaczyć na dowolny cel w trudnym okresie” – zaznaczył Nestorowicz. 

Dyrektor Joanna Walczuk zwróciła uwagę, że integralną częścią umowy jest także Trening Odporności Psychicznej. Jest to sześciotygodniowy program online składający się z 42 krótkich filmów i ćwiczeń. W wersji dla dorosłych wspiera koncentrację, skuteczność i opanowanie, a w wersji dla dzieci i rodziców uczy, jak budować odporność psychiczną od najmłodszych lat.

„Chcemy, aby nasi klienci czuli, że mają w ręku konkretne narzędzie do działania” – wskazała.

Jak podkreśliła, umowa dodatkowa „zdrowie psychiczne” to połączenie empatii i praktycznych rozwiązań – od treningu odporności, przez szybki dostęp do psychologa i psychiatry, aż po finansowe wsparcie w razie hospitalizacji. 

„Wierzę, że jest to rozwiązanie, które realnie zmieni komfort życia wielu rodzin” – powiedziała Walczuk.

Dodała, że produkt został zaprojektowany z myślą o codziennych wyzwaniach – od pierwszych symptomów, przez wsparcie w kryzysie, po długoterminową terapię. Dzięki jasnej strukturze świadczeń i szybkim terminom ubezpieczeni otrzymują klarowną ścieżkę działania. Umowa dodatkowa „zdrowie psychiczne” jest dostępna dla osób w wieku 3-71 lat i może być zawarta jako rozszerzenie do wybranych ubezpieczeń na życie Nationale-Nederlanden. 

Źródło: PAP MediaRoom

Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej przebiega pod hasłem #ActForHumanity, czyli „działaj na rzecz ludzkości”. W ostatnich latach coraz częściej za chęć pomocy ludzie płacą własnym życiem. Tylko w tym roku zginęło już 173 pracowników humanitarnych (najwięcej w Strefie Gazy). Tymczasem ich pomoc jest niezwykle potrzebna – według danych ONZ, wsparcia potrzebuje aż 311 milionów osób na świecie.
Bezpieczeństwo pracowników humanitarnych i cywilów jest kluczową sprawą w przypadku każdego konfliktu zbrojnego – oni nie są i nigdy nie byli stroną żadnej wojny. To bezpieczeństwo z każdym rokiem jednak maleje. Mimo międzynarodowych regulacji w wielu miejscach świata wciąż trwają ataki na cywilów i osoby niosące pomoc potrzebującym. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w Ukrainie oraz w Strefie Gazy.

Tereny, na które ewakuuje się cywili w Strefie Gazy, są bezpiecznie tylko z nazwy. Tam też spadają bomby i giną ludzie. Kiedy ogłaszane są ewakuacje, ataki często zaczynają się, zanim uchodźcom uda się wyruszyć w drogę – relacjonuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Na podstawie dostępnych nam danych, szacujemy, że cywile to nawet około 85% ofiar w Strefie Gazy. To również w Strefie Gazy zginęło 129 ze 173 pracowników humanitarnych, którzy stracili życie w tym roku.

Obecnie 83% terenu Strefy Gazy nie jest już realnie dostępna dla cywilów. Na skrawku ziem, które mają być dla nich „bezpieczne”, próbuje schronić się większość ponad 2-milionowej populacji Strefy Gazy. Liczba ofiar po stronie palestyńskiej to ponad 39 000 osób, w tym ponad 500 pracowników służby zdrowia. Polska Misja Medyczna wspiera w Gazie przede wszystkim potrzebującą pilnego wsparcia służbę zdrowia, której brakuje dosłownie wszystkiego. W Ukrainie, w której PMM prowadzi m.in. kliniki mobilne niosące pomoc osobom potrzebującym, które z różnych przyczyn nie mogły lub nie chciały opuścić niebezpiecznych terenów przyfrontowych, również jest bardzo niebezpiecznie.

Medykom cały czas towarzyszy wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. My natomiast musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – zapewnia Małgorzata Olasińska-Chart, opowiadając o projekcie klinik mobilnych w Ukrainie. – Pomoc we wschodniej Ukrainie to jeden z naszych priorytetów. Naszymi pacjentami są tam głównie seniorzy: to oni są często najbardziej bezbronni wobec toczącego się konfliktu.

Według danych ONZ obecnie pomocy humanitarnej wciąż potrzebuje 311,3 milionów osób. Często najbardziej dotyka ich brak żywności. U najmłodszych długo utrzymujący się stan niedożywienia prowadzi do wielu chorób i problemów rozwojowych. Polska Misja Medyczna walczy z głodem i niedożywieniem m.in. w Etiopii, Senegalu i miejscach objętych konfliktami zbrojnymi, w których łańcuchy sprawnych dostaw żywności zostały przerwane.

Polska Misja Medyczna od 25 lat stara się zapewnić bezpieczeństwo najbardziej bezbronnym i potrzebującym. Od początku swojego istnienia, zapewniała niezbędną pomoc medyczną ponad milionowi osób na całym świecie.
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:  
źródło: PMM

Polska Misja Medyczna jest nierozerwalnie połączona z medykami. Cenimy pracę wszystkich osób związanych ze służbą zdrowia, bo wiemy, że kiedy przy różnych okazjach życzymy sobie w Polsce zdrowia, to dzięki nim właśnie te życzenia mają szansę się spełnić. Nie wszędzie jednak dostęp do opieki medycznej jest tak oczywisty jak w naszym kraju. Takim miejsce jest obecnie Strefa Gazy.

Drodzy Państwo,

codziennie ratujecie życie i zdrowie każdego i każdej z nas. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, położne, wszyscy pracownicy służby zdrowia – to dzięki Wam, kiedy życzymy sobie w Polsce zdrowia, możemy liczyć na spełnienie się tych życzeń.

Niestety, są na świecie miejsca, w których dostęp do jakiejkolwiek opieki medycznej graniczy z cudem. To miejsca, w których leczenie ludzi naraża życie także tych, którzy niosą pomoc. Większość placówek medycznych nie funkcjonuje, sprzęt medyczny jest rozgrabiony lub zniszczony, a szpitale to często spalone ruiny. Polska Misja Medyczna zna je bardzo dobrze.

Takim miejscem jest obecnie Strefa Gazy, gdzie już 8 miesiąc trwa operacja wojskowa Izraela, która kosztowała życie już 35 tysięcy Palestyńczyków. Funkcjonuje tam zaledwie 12 z 36 szpitali, większość z nich zaledwie częściowo, prowadząc jedynie zabiegi medyczne ratujące życie. Pacjenci leżą na podłogach, brakuje zasilania, by obsłużyć respiratory, inkubatory czy monitory. Amputacje odbywają się bez znieczulenia, do dezynfekcji używa się octu winnego. Lekarze na miejscu są często bezsilni: nie mają środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych, są w stanie pomóc zaledwie 3 z 10 osób, które przychodzą po wsparcie. Ludzie umierają, bo nie dostają pomocy medycznej ratującej życie, a którą powinien mieć zapewniony każdy, niezależnie od miejsca urodzenia, poglądów, koloru skóry czy narodowości.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy ratują życie w Gazie. Palestyńscy lekarze nie mogli zawiesić swoich działań: żyją, pomagają i giną każdego dnia tego konfliktu. Na miejscu, w bombardowaniach, zginęło już niemal 500 pracowników medycznych: część z nich na służbie, ratując życie potrzebującym.

Chcemy zaapelować do Państwa o pomoc dla Waszych kolegów i koleżanek z Gazy. Dzięki wsparciu naszych darczyńców, do Gazy dotarły już dwie transzy pomocy, która obejmowała środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Trzecia transza, na którą środki chcielibyśmy zebrać przy Waszej pomocy, przeznaczona zostanie na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah, do którego nasz jordański partner organizuje zespoły ratunkowe. Dzięki zezwoleniom Izraela medycy  z Jordanii, Kataru i Omanu mogą bezpiecznie wjeżdżać do Strefy Gazy.

Razem z możemy uratować setki ludzkich istnień. Pomóżmy tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, by ratować ludzi ze Strefy Gazy. My jesteśmy bezpieczni, nasi najbliżsi także, ale teraz Gaza potrzebuje naszej pomocy bardziej, niż jakiekolwiek inne miejsce na świecie.

Z wyrazami szacunku i medycznym pozdrowieniem
Zespół Polskiej Misji Medycznej

Wspieraj Polską Misję Medyczną:
źróło: PMM
Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna dostarczyła ukraińskim szpitalom ponad 160 transportów z pomocą medyczną. Od kilku miesięcy we współpracy z organizacją Frida wspiera również za pomocą klinik mobilnych mieszkańców obwodu charkowskiego, który znajduje się przy linii frontu. Lekarze w nich pracujący przeprowadzili już niemal 2000 konsultacji medycznych.
We współpracy z organizacją pozarządową FRIDA, Polska Misja Medyczna stworzyła zespół medyczny, który porusza się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju, w obwodzie charkowskim. Do dyspozycji medyków są dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.

Mobilny charakter klinik pozwala nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. To często osoby starsze i cierpiące na problemy z samodzielnym poruszaniem, nie mają one możliwości samodzielnego dojazdu do odległych placówek medycznych. Te trasy pokonują za nich nasze kliniki mobilne: od sierpnia przejechały już ponad 12 000 kilometrów – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.

Medycy przeprowadzili jak dotychczas niemal 2000 konsultacji medycznych. Dotyczyły one zarówno chorób – przede wszystkim przewlekłych – jak i urazów pośrednio związanych z wojną. Obwód charkowski jest regionem, który przyjął największą liczbę uchodźców wewnętrznych (690 tysięcy ludzi), przede wszystkim ze wschodu i południa kraju. Dlatego w ramach wsparcia dla pacjentów prowadzone są również konsultacje psychologiczne – pomoc psychologiczna i psychiatryczna jest jedną z kluczowych potrzeb osób, które żyły i żyją w pobliżu linii frontu.

Ta pomoc to historie konkretnych ludzi. Jak choćby Viry spod Izium, która mówi nam, że dzięki opiece lekarzy i polepszeniu stanu zdrowia znów zachciało się jej żyć. Albo Ałły ze wsi Ruskie Tyszki, której niskie dochody nie pozwalały dotąd wykupywać potrzebnych leków – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

 W związku z dużym zapotrzebowaniem na pomoc medyczną, Polska Misja Medyczna wzmocni zespół lekarzy w obwodzie charkowskim o trzecią klinikę mobilną. Jednocześnie organizacja wspiera nadal 10 szpitali z oddziałami neonatologicznymi w Ukrainie, szkoląc ich personel i kupując sprzęt niezbędny do ratowania życia ukraińskich noworodków. Według szacunków ONZ, pomocy humanitarnej na terenie Ukrainy potrzebuje nadal ponad 17 milionów osób.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
źródło: PMM
Weryfikowany jest wariant dotyczący miejskiej sieci wodociągowej jako źródła zakażenia bakterią Legionella. Ustalono strategię działań zmierzających do wygaszenia ogniska choroby, niezbędnych do natychmiastowego podjęcia przez właściwe organy – przekazał w nocy ze środy na czwartek resort zdrowia.
Do późnych godzin nocnych trwał w podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie sztab kryzysowy pod kierownictwem minister zdrowia Katarzyny Sójki, dotyczący zwalczania ogniska zakażeń bakterią Legionella na Podkarpaciu.

Do późnych godzin nocnych trwał w @puwrzeszow sztab kryzysowy pod kierownictwem @aK_Sojka ministra zdrowia, dotyczący zwalczania ogniska #Legionella na Podkarpaciu. Weryfikowany jest wariant dotyczący miejskiej sieci wodociągowej jako źródła zakażenia. Ustalono strategię dalszych… pic.twitter.com/z03lVdMEb2

— Ministerstwo Zdrowia (@MZ_GOV_PL) August 23, 2023

W spotkaniu, jak informował resort zdrowia, uczestniczyli m.in. wojewoda podkarpacka Ewa Leniart oraz szef GIS Krzysztof Saczka.
„Weryfikowany jest wariant dotyczący miejskiej sieci wodociągowej jako źródła zakażenia. Ustalono strategię dalszych działań zmierzających do wygaszenia ogniska choroby niezbędnych do natychmiastowego podjęcia przez właściwe organy” – poinformowało w nocy ze środy na czwartek w mediach społecznościowych Ministerstwo Zdrowia.
W środę szef rzeszowskiego sanepidu Jaromir Ślączka informował, że liczba hospitalizowanych osób w woj. podkarpackim, u których potwierdzono zakażenie bakterią Legionella pneumophila, wzrosła do 71; zmarły cztery osoby. Trwa dochodzenie epidemiologiczne wszczęte przez sanepid.

Według wcześniejszych informacji 10 zakażonych osób przebywa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym (USK) w Rzeszowie przy ul. Szopena. Trzy przebywają na oddziale intensywnej opieki medycznej, ich stan jest ciężki. Czterech pacjentów jest w klinice nefrologii, a pozostałe osoby są w klinice gastroenterologii, klinice urologii i na onkologii. Stan siedmiu pacjentów z legionellozą w USK się poprawił.

(PAP)
Foto: twitter @MZ_GOV_PL

Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej w tym roku przebiega pod hasłem #NoMatterWhat. „Bez względu na wszystko” potrzebna jest pomoc w krajach, które ucierpiały z powodów konfliktów zbrojnych czy katastrof naturalnych. Między innymi dlatego Polska Misja Medyczna rozpoczyna pomoc w Etiopii, której mieszkańcy cierpią w jednym z największych kryzysów humanitarnych na świecie.
W minionym roku z Jemenu, Etiopii i Sudanu dotarły do nas tragiczne informacje o śmiertelnych atakach na pracowników sektora pomocy humanitarnej. Osoby, które poświęciły swoje życie pomocy innym, same zapłaciły za to najwyższą cenę. Także tuż za naszą wschodnią granicą pracownicy i wolontariusze dostarczający pomoc dla pozostających w kraju mieszkańców Ukrainy są nieustannie narażeni na ataki.
 
Wskaźnik zapotrzebowania na pomoc humanitarną w ciągu ostatniego roku gwałtownie wzrósł – obecnie według danych ONZ potrzebuje jej 360 milionów osób, o 30% więcej niż rok temu. Najpoważniejszym brakiem jest żywność – ponad 260 milionów ludzi boryka się z poważnym brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, a części z nich grozi głód.
 
Niedożywienie, szczególnie wśród najmłodszych, ma wielowymiarowy wpływ na zdrowie dziecka. Jego skutkiem są choroby takie jak anemia czy krzywica, powoduje również. Spowalnia również rozwój fizyczny i umysłowy, prowadzi do apatii. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy wspierali najmłodszych na całym świecie – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Krakowska organizacja jest aktualnie obecna m.in. w Ukrainie, Wenezueli, Syrii, Senegalu i Etiopii.
 
W Etiopii organizacja rozpoczyna projekt polepszania jakości opieki neonatologicznej i pomocy medycznej dla dzieci do 5 roku życia. W kraju wskaźnik liczby lekarzy do pacjentów wynosi 1:50 000, a pielęgniarek 1:5000 i jest najniższy w Afryce Subsaharyjskiej. Zróżnicowana geografia Rogu Afryki i trudności z pokonywaniem odległości miedzy domem a szpitalem zagrażają najmłodszym pacjentom. Sytuacji w służbie zdrowia nie polepszyła też dwuletnia wojna domowa, w której wyniku w 2022 roku zginęło więcej osób, niż w wojnie na terenie Ukrainy[1]. Dlatego Polska Misja Medyczna w Etiopii pokrywa koszty leczenia szpitalnego wcześniaków oraz dzieci z niedożywieniem oraz zapewnia jedzenie opiekunom dzieci przyjętych do szpitala. Wyposaży również oddział noworodkowy szpitala w Waliso w niezbędny sprzęt do ratowania życia maluchów.
 
­– Etiopia odniosła niezwykły sukces w zmniejszeniu śmiertelności noworodków i matek w ostatnich dziesięcioleciach, ale pozostaje jednym z sześciu krajów o najwyższym współczynniku śmiertelności matek na świecie. Wielu z nich można by uniknąć dzięki przeszkolonemu personelowi, ale pomimo wysiłków rządu, 79% porodów nadal odbywa się w domu – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart.
 
Innym projektem, który rozpoczyna teraz Polska Misja Medyczna, są kliniki mobilne, które docierać będą do najbardziej potrzebujących pacjentów w obwodzie charkowskim w Ukrainie. Mając przed sobą miliony osób potrzebujących pomocy, organizacje pomocy humanitarnej stają ramię w ramię, by wspólnie docierać tam, gdzie jest to niezbędne. Niezależnie od dystansu, przyczyn problemów i trudności napotykanych na drodze.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
[1] New figures show conflict-related deaths at 28-year high, largely due to Ethiopia and Ukraine wars – Peace Research Institute Oslo (PRIO)

źródło: PMM

Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna zaangażowała się w pomoc ukraińskim placówkom opieki medycznej. W ramach rozszerzenia działalności ukraińskiego oddziału polskiej organizacji przez kolejnych sześć miesięcy po obwodzie charkowskim będą poruszać się dwie kliniki mobilne, świadczące pomoc mieszkańcom jednego z najbardziej dotkniętych wojną regionów.
We współpracy z izraelsko-ukraińską organizacją pozarządową FRIDA udało się stworzyć zespół medyczny, który będzie poruszać się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju. Do ich dyspozycji będą dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.   
 
– Mobilny charakter klinik pozwoli nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. Możemy się spodziewać, że część mieszkańców, szczególnie osoby starsze i mające problemy z samodzielnym poruszaniem, nie monitorowały swojego stanu zdrowia od czasów przed Covid-19. To oznacza, że część z nich nie przyjmowała leków albo nie zweryfikowała, czy przyjmowane środki są odpowiednie do stanu zdrowia, czy w związku z pojawieniem się kolejnych dolegliwości powinni być leczeni w inny sposób – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.
 
Placówki medyczne, obecny w nich personel i pacjenci są nieprzerwanie narażeni na zagrożenie. Do końca maja bieżącego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 1004 ataki. W statystyki wliczane są nie tylko ostrzały, ale również wszelkie akty wpływające na dostęp do opieki zdrowotnej dla osób potrzebujących. Zginęło w nich 101 osób, zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, wiele innych zostało rannych. Jeden na dziesięć ukraińskich szpitali został bezpośrednio uszkodzony w wyniku ataków, a największe zniszczenia odnotowano we wschodnich obwodach – charkowskim, donieckim, ługańskim, a także chersońskim i kijowskim.  
 
– Musieliśmy poświęcić dużo czasu żeby jak najlepiej przygotować się na zagrożenie, które może wpłynąć na naszą pracę w regionie. Jakość wykonywanych badań musi być zgodna ze standardami, lekarze muszą być w pełni skoncentrowani na pracy z pacjentami, choć cały czas będzie towarzyszyć im wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. Musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – dodaje Marcin Choiński.   
 
W okresie od kwietnia do czerwca ubiegłego roku Polska Misja Medyczna prowadziła punkty pierwszej pomocy medycznej po ukraińskiej stronie przejść granicznych, lekarze odbywali również wyjazdowe wizyty do punktów recepcyjnych, gdzie przebywali uchodźcy ze wschodu Ukrainy. Te doświadczenia pozwoliły stworzyć nowy program wsparcia, tym razem zakładającego dotarcie do osób, które nie opuściły swoich domów. Krakowska organizacja wciąż przekazuje specjalistyczną pomoc do ukraińskich szpitali, umożliwiając ich dalsze funkcjonowanie poprzez uzupełnianie braków wynikających z trudnej sytuacji kraju.
źródło: PMM

Najnowszy raport opublikowany w ramach inicjatywy PHSSR (Partnerstwo na Rzecz Zrównoważonego i Odpornego Systemu Ochrony Zdrowia) zawiera praktyczne wskazówki oraz rozwiązania, które mogą ulepszyć kondycję systemów zdrowia. Autorzy publikacji przeanalizowali praktyki oraz doświadczenia z 18 krajów, w tymPolski 

Zdaniem autorów raportu „Building Sustainable and Resilient Health Systems”, paradoksalnie pomimo zdobytego podczas kryzysu wywołanego wirusem COVID-19 doświadczenia, poczynionych inwestycji i stosowanych środków zaradczych, wiele systemów opieki zdrowotnej na całym świecie jest obecnie w znacznie gorszym stanie niż przed rozpoczęciem pandemii. Opieszałość w podejmowaniu odpowiednich kroków naprawczych powoduje, że systemy ochrony zdrowia mogą być wydajne i słabsze w obliczu nowych kryzysów. Eksperci zgromadzeni wokół inicjatywy PHSSR nie pozostawiają wątpliwości: czas na działanie decydentów jest teraz.

Podejście do wzmocnienia systemu zdrowia powinno być dwutorowe. W krótkim terminie jest to uzyskanie większej odporności na wstrząsy, a w dłuższym: koncentracja na procesie budowania zrównoważonego systemu, który obejmuje wiele wyzwań, m.in. demograficznych, społecznych, technologicznych czy środowiskowych. Skoordynowane działania we wszystkich dziedzinach są kluczowe dla budowania odpornych i zrównoważonych systemów, czyli takich, które zachowują zdolność do realizowania swoich podstawowych funkcji mimo nagromadzonych obciążeń w długim okresie.

Tak jak wcześniejsze raporty udostępnione w ramach PHSSR, również ten analizuje systemy opieki zdrowotnej w siedmiu obszarach, zgodnie z przyjętą wcześniej metodologią. to: zarządzanie (wrozumieniu rządzenia) systemem ochrony zdrowia, finansowanie systemu zdrowotnego, pracownicy systemu ochrony zdrowia, zrównoważony rozwój w obszarze ochrony środowiska, świadczenie usług zdrowotnych, zdrowie populacji oraz leki i technologie. Tak jak wcześniejsze raporty udostępnione w ramach PHSSR, również ten analizuje systemy opieki zdrowotnej w siedmiu obszarach, zgodnie z przyjętą wcześniej metodologią. to: zarządzanie (wrozumieniu rządzenia) systemem ochrony zdrowia, finansowanie systemu zdrowotnego, pracownicy systemu ochrony zdrowia, zrównoważony rozwój w obszarze ochrony środowiska, świadczenie usług zdrowotnych, zdrowie populacji oraz leki i technologie. 

Raport zawiera kilka kluczowych rekomendacji: 
Każdą politykę zdrowotną można analizować w ujęciu zapewniania stabilności i równoważenia systemów ochrony zdrowia, patrzeć na kwestie lekowe, technologiczne. Mają one kluczowe znaczenie, zwiększającefektywność procesów, pozwalając na gromadzenie danych, umożliwiają zdalne świadczenie opieki oraz sprawne reagowanie na kryzysy. Niemniej jednak, na przykład wdrożenie innowacyjnych technologii w krótkim terminie naraża system na dodatkowe mikro-wstrząsy takie jak: wysokie koszty wdrożenia i utrzymania, konieczność zapewnienia odpowiedniej infrastruktury, szkolenia dla kadry oraz pacjentów, konieczność podniesienia poziomu kompetencji cyfrowych, a także problemy związane z bezpieczeństwem danych. Stąd autorzy raportu podkreślają znaczenie kompleksowego podejścia, uwzględniającego realne koszty oraz biorącego pod uwagę czas potrzebny do implementacji zmian oraz właściwe przygotowanie odbiorców (interesariuszy, kadry, pacjentów). Aby kraje mogły optymalnie wykorzystywać np. analizę danych do profilaktyki wtórnej, kluczowe są również właściwe ramy legislacyjne: regulacje dot. usług cyfrowych oraz wykorzystania innowacyjnych narzędzi.  

Nowoczesne technologie to jedno z wyzwań, drugim jest dostęp do innowacyjnych terapii, które pozwalają zabezpieczyć się przed przyszłymi zagrożeniami. Eksperci wskazują, jak kluczowe dla całego systemu zdrowia innowacje. Ostatnie lata pandemii COVID-19 pokazują, że państwa, które tworzą technologie medyczne, mają rozwiniętą branżę farmaceutyczną, mogą szybko zapewnić swoim obywatelom np. szczepionki. To jest więc kluczowe zadanie, aby tworzyć miejsca dla takich innowacji i w ten sposób zapewniać odporność systemu – wskazuje Wiktor Janicki, prezes zarządu AstraZeneca Pharma Poland. 

Raport podkreśla konieczność podjęcia konkretnych kroków mających na celu dywersyfikac dostaw leków i technologii, a przede wszystkim priorytetowe traktowanie przez decydentów obszaru badań i rozwoju sektora farmaceutycznego. Cała Unia Europejska ma w tym obszarze sporo do nadrobienia: w 2002 roku Stany Zjednoczone wydały na badania i rozwój 2 miliardy dolarów więcej niż Europa; dziś ta kwota wynosi 20 miliardów dolarów – to wzrost o 1000%. Spośród wszystkich inwestycji w badania i rozwój dokonywanych w USA, Europie czy Japonii, tylko 31% przypada na Europę. Udział ten stale spada, z 41% w 2001 roku1. Dlatego tak ważne są odpowiednie regulacje wspierające innowacyjność. Aby Polska miała zapewnione bezpieczeństwo zdrowotne, a polscy pacjenci dostęp do nowoczesnych leków, konieczne jest stworzenie przestrzeni dla innowacyjnych terapii. Ważne jest, aby wzmacniać atrakcyjność inwestycyjną Europy w obszarze odkrywania nowych terapii lekowych dodaje Wiktor Janicki. 

Wśród rekomendacji dot. obszarów leków i technologii są również wskazania dot. odpowiedniego wspierania rozwoju lokalnych innowacji: jako przykład autorzy podają finansowanie z budżetu państwa działań inkubatorów akademickich, a następnie pomoc we wdrożeniu powstałych tam innowacji do systemu. 

Przy pozostałych obszarach analizowanych w raporcie, eksperci podkreślają m.in. konieczność czerpania insightów oraz wiedzy z gromadzonych danych i podejmowania decyzji na podstawie ich analizy; przeznaczenie odpowiednich środków finansowych na profilaktykę, podstawową opiekę medyczną oraz zdrowie psychiczne; potrzebę nieustannej edukacji kadr – również z zakresu nowych technologii czy w końcu wdrożenie inicjatyw, które zmniejszają ślad węglowy generowany przez system zdrowia.  

Podsumowując najnowsza publikacja jest syntezą wniosków z analiz krajowych i ma za zadanie ułatwić głębsze zrozumienie wyzwań stojących przed systemami opieki zdrowotnej na całym świecie, a także identyfikację strategii i zaleceń dotyczących wzmocnienia systemu opieki zdrowotnej. Z publikacją można zapoznać się na tej stronie.  

źródło: AstraZeneca

Obecnie 48,9% Polaków doświadcza pogorszenia zdrowia psychicznego, kondycji psychicznej, samopoczucia bądź funkcjonowania psychicznego w związku z wysoką inflacją. Przeciwnego zdania jest 41,8% rodaków, a niepewnych tego stanu pozostaje 9,3%. W zeszłorocznej edycji ww. problem był mniejszy. Widać zatem, że skala zjawiska niebezpiecznie rośnie. Oprócz seniorów, na swój stan skarżą się też ludzie w wieku 18-24 i 35-44 lat. Autorzy analizy ostrzegają, że z powodu samej absencji w pracy osób ubezpieczonych, spowodowanej zaburzeniami psychicznymi, gospodarka może tracić nawet 9,2 mld zł rocznie. A to tylko jedno z wielu następstw ww. sytuacji, w związku z czym straty mogą wynosić nawet kilkanaście mld zł rocznie. 

Jak pokazuje najnowsza odsłona cyklicznego raportu pt. „Zdrowie psychiczne Polaków w czasach wysokiej inflacji”, autorstwa UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, obecnie 48,9% Polaków stwierdza, że doświadcza pogorszenia własnego zdrowia psychicznego, kondycji psychicznej, samopoczucia bądź funkcjonowania psychicznego w związku z wysoką inflacją. Tak działa na rodaków m.in. wzrost cen w sklepach i spadek realnej wartości dochodów. 41,8% osób nie odczuwa tego, a 9,3% – nie potrafi tego stwierdzić. 
Wyniki są alarmujące. W dużym skrócie można powiedzieć, że blisko 15 mln Polaków może się zmagać z ww. problemami w związku z wysoką inflacją, która odcisnęła trwałe piętno na całym społeczeństwie. To będzie ciągnęło się przez kolejne lata. Z badania wynika również, że najczęstszym objawem tego jest stres, na który – wg naszych obliczeń – może skarżyć się nawet ok. 7,5 mln Polaków. Wskaźnik osób, które doświadczają pogorszenia własnego zdrowia psychicznego, rośnie. I to odbija się też na gospodarce. Biorąc pod uwagę jedynie absencję w pracy osób ubezpieczonych z powodu zaburzeń psychicznych, można szacować straty minimum na poziomie od 7,4 do 9,2 mld zł rocznie – wylicza Michał Pajdak, współautor badania z platformy ePsycholodzy.pl.
Wspomniana strata dotyczy 23,8 mln dni absencji chorobowej w 2022 roku. Oprócz tego należy wziąć pod uwagę koszty zastępstwa nieobecnych pracowników, tj. ich rekrutację i szkolenia. Do tego trzeba dodać następstwa opóźnionej, niewykonanej należycie pracy i utraconych klientów, a także obciążenia wynikające z infrastruktury służby zdrowia i prywatnej opieki medycznej pracowników.
Powyższa kwota to tylko jeden ze składników. Pozostałe mogą być dodatkowo kilkukrotną tego wartością i wynosić nawet kilkadziesiąt miliardów zł rocznie. Warto też zaznaczyć, że absencje wynikające z zaburzeń psychicznych i zachowań były aż trzykrotnie wyższe w 2022 r. niż nieobecności w pracy spowodowane chorobami nowotworowymi. Niemniej ujawnione przypadki to tylko niewielki odsetek populacji doświadczającej pogorszenia własnego zdrowia psychicznego. Nasze badanie pokazuje skalę zjawiska – alarmuje ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.
Do tego analitycy UCE RESEARCH przypominają, że w lipcu ub.r. mniej Polaków niż obecnie doświadczało ww. problemów, tj. 43,7%. Przeciwnego zdania było 44,2%, a nie potrafiło tego określić – 12,1%. – Dynamika zjawiska jest rosnąca i możemy oczekiwać dalszych wzrostów. Jeżeli dwucyfrowa inflacja zostanie z nami do końca roku i wówczas powtórzymy badanie, to wyniki znów się pogorszą. W grudniu br. nawet ok. 60-70% respondentów może stwierdzić, że doświadcza pogorszenia własnego zdrowia psychicznego, kondycji psychicznej, samopoczucia bądź funkcjonowania psychicznego. Do tego sama hamująca inflacja też nie jest gwarancją, że temat zniknie, bo problem długo się zbierał i w pewnym sensie się nawarstwił – prognozuje współautor badania.

Jak tłumaczą eksperci z platformy ePsycholodzy.pl, z reguły Polacy mają poczucie, że inflacja jest sporo wyższa niż oficjalnie podawana przez GUS. Jednak najważniejsze jest to, że tego typu myślenie dodatkowo pogarsza ich stan. A to prosta droga do różnego rodzaju zaburzeń i schorzeń, w tym tych najgroźniejszych dla życia i zdrowia, a także do kolejnych strat dla gospodarki.
Ponadto tzw. malejąca inflacja, często komunikowana np. przez polityków, wcale nie oznacza spadku cen towarów i usług, a jedynie mniejszą dynamikę ich wzrostu. Ale podejrzewam, że sporo konsumentów nie rozumie tego w ten sposób, co później przy sklepowej kasie bądź półce objawia się szokiem bądź frustracją. Inflacja zrobiła też sporą wyrwę finansową wśród Polaków, którzy mają zadłużenie w opłatach za mieszkanie lub dom. Ona będzie się pogłębiać, bo przecież są również inne bieżące opłaty. I to jeszcze bardziej pogorszy samopoczucie Polaków – zaznacza Michał Pajdak.
Polacy mogą od dłuższego czasu doświadczyć inflacji na własnej skórze, nie tylko rozumianej jako wzrost cen, ale także bezpośrednich tego skutków, np. zwolnień, ograniczenia pracy czy braku perspektyw. To bezpośrednio wpływa na pogorszenie zdrowia psychicznego. 
Pogorszenie tej sytuacji, patrząc na to rok do roku, nie powinno nikogo dziwić, ponieważ ostatni okres to właściwie epicentrum szalejącej inflacji i emocje do tego zbierają się w Polakach. Najgorsze jest to, że tego nawarstwienia wcale nie tak łatwo będzie się pozbyć, mimo że obecna inflacja, wg oficjalnych statystyk, spada. Problem się rozlał i będziemy musieli ponieść tego konsekwencje. Warto jeszcze zauważyć, że spadająca inflacja wcale nie musi wpływać na to, że ogólnie kondycja psychiczna Polaków się poprawi – stwierdza Michał Pajdak. 
Obecnie częściej skarżą się na pogorszenie zdrowia psychicznego kobiety niż mężczyźni (51,8% vs 45,6%). Z kolei patrząc na grupy wiekowe respondentów, widać, że ten problem deklarują przede wszystkim seniorzy w wieku 75-80 lat – 100%. Dalej w zestawieniu są osoby mające 18-24 lata – 61,5%, a następnie – 35-44 lata – 51,4%. Z kolei na samym końcu są Polacy w wieku 55-64 lat z wynikiem 37,6%. 
Wyniki we wszystkich grupach wiekowych są wysokie i przerażające. Z punktu widzenia pracodawców, na szczególną uwagę zasługują młodzi Polacy, głównie reprezentanci tzw. pokolenia Z. Wśród nich notowane są m.in. największe wskaźniki wypalenia zawodowego. I jeżeli młoda osoba wchodzi na rynek pracy z takimi problemami, to często jest dużo mniej efektywna. Warto też dodać, że wówczas taki stan trwa kolejne lata, jeśli nie poddaje się ona terapii. Dla pracodawców to oczywiście wyjątkowo niebezpieczny trend – analizuje ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.
Analitycy z UCE RESEARCH informują, że o pogorszeniu swojego stanu w związku z inflacją mówią przede wszystkim osoby zarabiające 5000-6999 zł netto miesięcznie – 56,9%. Dalej w zestawieniu są rodacy deklarujący dochody na poziomie 3000-4999 zł – 49,2%, a także 1000-2999 zł – 47,9%. Natomiast na końcu zestawienia znajdują się respondenci, którzy nie ujawniają wysokości swoich zarobków – 40,8%. Przed nimi widać ankietowanych z dochodami poniżej 1000 zł – 42,9%. 
Zarobki w wysokości 5000-6999 często nie pozwalają na zaspokojenie ambitnych potrzeb, szczególnie klasy średniej. Osoby, które je osiągają, mają często wieloletni i jednocześnie duży kredyt na dom lub mieszkanie, a czasem nawet na drogi samochód. A jak wiadomo, w czasie szalejącej inflacji raty kredytów mocno poszły w górę, natomiast zarobki – już niekoniecznie. Do tego wszystko dookoła podrożało. Osobom w takiej sytuacji będzie najtrudniej poprawić swoją kondycję psychiczną, bo ich potrzeby wciąż rosną, a oni mają nawarstwione bieżące problemy, które ciężko finalnie i pozytywnie pozamykać – komentuje Michał Pajdak.
Uwzględniając poziom edukacji respondentów, widać, że o ww. problemach mówią przede wszystkim osoby ze średnim i z wyższym wykształceniem – odpowiednio 50,2% i 50%. Nieco rzadziej wspominają o nich Polacy z podstawowym lub z gimnazjalnym wykształceniem – 45,8%, a także z zasadniczym zawodowym – 36,6%. 
Dla osób z wyższym czy ze średnim wykształceniem dość trudna sytuacja materialna w dobie wysokiej inflacji może być frustrująca. Chcą więcej zarabiać, ale nie mają takich możliwości bądź są one mocno ograniczone, np. z uwagi na miejsce zamieszkania. Dlatego ich zdrowie psychiczne jest narażone na szwank – dodaje Pajdak.
Patrząc jeszcze na wielkość miejscowości, można stwierdzić, że ww. problemy dotykają głównie osoby z miast liczących 50-99 tys. mieszkańców – 58,2%. Dalej są rodacy z największych polskich aglomeracji, tj. co najmniej 500-tysięcznych – 51,9%. Na końcu zestawienia widać Polaków z miast mających 200-499 tys. ludności – 42,8%, a także osoby ze wsi i z miejscowości liczących do 5 tys. mieszkańców – 42,9%. 
Zestawienie wyników dot. stopnia edukacji i miejsca zamieszkania, ewidentnie pokazuje, że wysoka inflacja najgorzej wpływa na osoby ze średnim wykształceniem z mniejszych miejscowości. Właśnie im jest najtrudniej zmienić pracę i wynegocjować wyższe wynagrodzenie. Ciężej jest im też cokolwiek odłożyć, żeby w gorszych czasach mieć lepszy komfort życia, a to potrafi mocno negatywnie wpłynąć na psychikę człowieka – podsumowuje Michał Pajdak.
 
***

Ww. wyniki pochodzą z cyklicznego raportu pt. „Zdrowie psychiczne Polaków w czasach wysokiej inflacji. Edycja II, I-II kwartał 2023 r.”, wykonanego m.in. na podstawie badania opinii publicznej, które zostało przeprowadzone przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl w pierwszej połowie czerwca br. wśród 1030 dorosłych Polaków. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku, wielkości miejscowości, wykształcenia oraz regionu.

Kolegium Nauk Medycznych Uniwersytetu Rzeszowskiego we współpracy z Agencją Badań Medycznych zaprasza do udziału w międzynarodowej konferencji pn. „Zdrowie i Medycyna w Obliczu Konfliktu Zbrojnego”, która odbędzie się w dniach 12-13 czerwca 2023 roku. Patronat nad wydarzeniem objęli: Ministerstwo Zdrowia oraz Marszałek Województwa Podkarpackiego.

Celem konferencji jest dyskusja nad zmianami krajowego systemu ochrony i obrony ludności przed skutkami zdarzeń kryzysowych, a także umożliwienie udzielania skutecznej pomocy podczas konfliktu zbrojnego toczącego się na terenie własnym i w państwach sąsiadujących. Mając na uwadze postępujący w ostatnim dziesięcioleciu wzrost zagrożeń militarnych w regionie Europy Wschodniej i Środkowo-Wschodniej, do udziału w wydarzeniu zaproszono ekspertów z Polski, Ukrainy, Norwegii, czy Stanów Zjednoczonych, którzy poruszą kwestie odpowiedniego wykorzystania zasobów i kompetencji służb i organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.

Zmiany w polityce międzynarodowej i wynikające z nich zagrożenia dla Polski pokazują, że wybrane zdolności operacyjne, które do tej pory pozostawały głównie w obszarze zainteresowania wojska, powinny stać się również elementem cywilnych segmentów życia społeczno-gospodarczego. Krajowa sieć podmiotów leczniczych uczestniczących w działaniach na rzecz bezpieczeństwa państwa powinna obejmować jednostki gotowe do prowadzenia kompletnej wielospecjalistycznej pomocy medycznej ze szczególnym naciskiem na leczenie obrażeń pola walki.

Obserwowane zmiany, powodują konieczność reorientacji na potrzeby zwiększenia zdolności obronnych Polski, w tym w obszarze medycyny wojennej. Należy podkreślić, że medycyna pola walki w dobie istniejących zagrożeń stała się koniecznością, z jej efektów powinna móc skorzystać również ludność cywilna.

Konferencję zainauguruje ogłoszenie konkursu Agencji Badań Medycznych dla przedsiębiorstw na opracowanie lub adaptację wyrobów medycznych, w tym rozwiązań cyfrowych, na potrzeby medycyny ratunkowej leczenia i rehabilitacji odniesionych obrażeń ze szczególnym uwzględnieniem medycyny pola walki, zdarzeń masowych i katastrof.

Celem konkursu jest powstanie wyrobów medycznych mających bezpośredni wpływ na zwiększenie szans przeżycia sił własnych biorących udział w walce zbrojnej oraz ludności cywilnej w warunkach konfliktu zbrojnego, poprzez tworzenie produktów ratujących życie oraz pozwalających na przedłużoną opiekę nad poszkodowanym, który nie może być ewakuowany z bezpośredniego zaplecza pola walki.
W obliczu zagrożenia konfliktem zbrojnym musimy być przygotowani do niesienia profesjonalnej pomocy ewentualnym poszkodowanym. Innowacyjne rozwiązania technologiczne są szczególnie istotne w medycynie wojskowej i niejednokrotnie wyprzedzają zastosowania w lecznictwie cywilnym. Agencja włącza się w takie badania i mam nadzieję, że dzięki temu konkursowi najlepsze polskie uczelnie i instytuty badawcze utworzą konsorcja z przedsiębiorcami i opracują rozwiązania o światowym zasięgu które mogą okazać się przełomowe w medycynie pola walki – podkreśla Prezes Agencji Badań Medycznych dr hab. n. med. Radosław Sierpiński.
Podczas konferencji międzynarodowi eksperci będą dyskutować na temat niezbędnych zmian, mających na celu osiągnięcie przez polski system ochrony skutecznej odpowiedzi na zagrożenia związane z konfliktem zbrojnym. Wśród kluczowych tematów, omówione zostaną m.in. kwestie opracowania strategii zabezpieczenia medycznego państwa w sytuacji kryzysu i wojny oraz w działaniach niekonwencjonalnych, doskonalenie kadr medycznych oraz potrzeb medycyny ratunkowej, czy leczenia i rehabilitacji ze szczególnym uwzględnieniem medycyny pola walki.

TRWA REJESTRACJA NA WYDARZENIE! ZAREJESTRUJ SIĘ JUŻ DZIŚ. 
https://www.abm.gov.pl/pl/aktualnosci/wydarzenia-1/81k83,Zdrowie-i-medycyna-w-obliczu-konfliktu-zbrojnego-konferencja.html
źródło: Agencja Badań Medycznych
„Beat Plastic Pollution” – hasło tegorocznego Światowego Dnia Środowiska (World Environment Day) wzywa światową społeczność do ostatecznego rozwiązania kryzysu zanieczyszczania środowiska tworzywami sztucznymi. Przesłanie skierowane jest do środowisk związanych z całym cyklem życia tworzyw sztucznych, postulując zatrzymanie plastiku w obiegu gospodarczym i z dala od środowiska. Globalne obchody Światowego Dnia Środowiska od 50 lat są koordynowane przez Program ONZ ds. Środowiska (UNEP). W Polsce, święto obchodzone jest w ramach kampanii #DlaPlanety.pl organizowanej przez UNEP/GRID-Warszawa.
Światowy Dzień Środowiska, obchodzony co roku 5 czerwca, ustanowiony został przez ONZ po to, by przypominać ludziom o pogarszającym się stanie globalnego środowiska. Po raz pierwszy obchodzony w roku 1973 r., i przez ostatnie pół wieku był okazją do poruszenia w przestrzeni publicznej tematów tak różnych jak jakość wody, pustynnienie, ochrona klimatu, tworzenie zielonych miast czy przyjazne dla ludzi i środowiska wzorce rozwoju.

Dlaczego to światowej rangi wydarzenie, poświęcone jest w tym roku rozwiązaniom globalnego kryzysu zanieczyszczania środowiska tworzywami sztucznymi?

Jak na ironię, jest to materiał tak trwały, że nie ulega rozpadowi przez wiele stuleci; wykorzystywany jest do masowej produkcji przedmiotów, które pozostają w użyciu zaledwie przez chwilę, po czym stają się odpadem. Na świecie produkuje się ponad 430 mln ton plastiku rocznie, z czego 2/3 to produkty przeznaczone do jednorazowego użytku. Z tej masy dodatkowych tworzyw sztucznych w gospodarczym obiegu, mniej niż 10% poddawane jest recyklingowi, a ponad 20%, przez złe zarządzanie trafia do środowiska. Szacuje się, że co roku do jezior, rzek i mórz wrzuca się 23 mln ton plastiku.

Odpady z tworzyw sztucznych są już we wszystkich zakamarkach świata, są też we wszystkich organizmach żywych, także w ciałach ludzi. Mikroplastik – drobiny plastiku do 5 mm – przedostają się do żywności, wody i powietrza. Niektóre dodatki chemiczne zawarte w mikroplastikach powodują poważne skutki zdrowotne, jak np. zaburzają gospodarkę hormonalną. Istnieją potwierdzone związki tych dodatków z otyłością, cukrzycą, nieprawidłowym funkcjonowaniem mózgu, chorobą nowotworową. Czas więc podjąć natychmiastowe działania, które przyniosą systemowe zmiany w obszarach produkcji, projektowania, konsumpcji czy unieszkodliwiania tworzyw sztucznych, tym bardziej, że większość z możliwych rozwiązań jest znana i dostępna od ręki.

Przyszłość jest cyrkularna

Kiedy w latach 50. plastik zaczął być produkowany na masową skalę, nie opracowano koncepcji – i wciąż jej nie ma – jak skutecznie unieszkodliwiać tworzywa sztuczne. Nie wzięto również pod uwagę, że plastik będzie mieć wpływ na środowisko naturalne. Kryzys wywołany przez zanieczyszczanie środowiska uświadomił społeczeństwu, że jako ludzie, nie żyją i nie działają w izolacji od planety. Ludzie są częścią wielkiego, żywego systemu, od którego zależą jako istoty biologiczne, i na który mają wpływ jako istoty twórcze. Kryzys zanieczyszczeń nauczył społeczeństwo, że tworzywa sztuczne – chociaż są stworzone przez ludzi, nie należą do świata natury. Teraz, kiedy już znane są mechanizmy i skutki wprowadzania ich do środowiska, należy znaleźć sposoby, żeby zachowując korzyści z tworzyw sztucznych, nie szkodzić planecie i nam samym.

W marcu 2022, podczas 5. sesji Zgromadzenia ONZ ds. Środowiska (United Nations Environment Assembly, UNEA5), państwa członkowskie przyjęły historyczną Rezolucję „End Plastic Pollution: Towards an International Legally Binding Instrument”. Dokument ten wzywa rządy państw do wypracowania do roku 2024 nowego prawa międzynarodowego, które zakończy problem zanieczyszczania środowiska przez zamknięcie obiegu dla gospodarki tworzyw sztucznych.

Inger Andersen, dyrektor wykonawcza Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (United Nations Environment Programme, UNEP) wyraziła przekonanie, że porozumienie to będzie najważniejszym międzynarodowym, wielostronnym porozumieniem środowiskowym od czasu Porozumienia Paryskiego z 2015 r. (https://www.unep.org/news-and-stories/story/what-you-need-know-about-plastic-pollution-resolution).
Jest to perspektywa utwierdzająca nas, że gra jest warta świeczki – tak Maria Andrzejewska, dyrektor generalna UNEP/GRID-Warszawa podsumowała analizy UNEP mówiące m.in., że już samo przejście na gospodarkę cyrkularną może do 2040 r. zmniejszyć ilość tworzyw sztucznych trafiających do oceanów o ponad 80%, zredukować produkcję pierwotnego plastiku o 55% oraz zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych o 25%.
Systemowa zmiana, korzyści dla wszystkich

Zanieczyszczanie środowiska tworzywami sztucznymi powoduje szkody o wartości od 300 do 600 mld USD rocznie. Przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym do 2040 r. może przynieść oszczędności przekraczające 4,5 bln USD. Zmniejszyłoby to również emisje gazów cieplarnianych o 25%, stworzyłoby dodatkowe miejsca pracy oraz poprawiło warunki życia milionów pracowników sektora nieformalnego w krajach rozwijających się. Mówiąc krótko, odejście od obecnego niezrównoważonego modelu będzie lepsze dla planety, klimatu, ludzkiego zdrowia i samej gospodarki.

Działania zmierzające do zamknięcia cyklu życia tworzyw sztucznych muszą zostać podjęte przez wszystkich, którzy mamy wpływ na obieg plastiku – rządy, samorządy, przedstawicieli biznesu, a także społeczności, placówki edukacyjne, związki wyznaniowe oraz każdą osobę fizyczną. Z okazji Światowego Dnia Środowiska, UNEP przygotował w tym roku Poradnik #Beat Plastic Pollution”, który podpowiada gotowe rozwiązania i sposoby angażowania się wynikające z możliwości działania reprezentantów tych środowisk.

Warto w tym miejscu przypomnieć hierarchię postępowania z odpadami, jaką Unia Europejska ustanowiła w 2019 r. Według niej, wydłużenie życia przedmiotów z plastiku, które zatrzymuje plastik w gospodarczym obiegu, a więc z dala od środowiska, może się odbywać przez naprawianie, renowację i powtórne użycie. Strategia ta jest lepsza niż recykling. Naprawianie i ponownie użycie są najlepszą strategia przeciwdziałania zanieczyszczeniu środowiska tworzywami sztucznymi, stąd też należy pamiętać: jeśli nie możesz użyć jakiejś rzeczy ponownie, odmów jej przyjęcia! („If you can’t use it – refuse!”).

Światowy Dzień Środowiska w Polsce

Globalna kampania Światowego Dnia Środowiska ma swoją odsłonę w Polsce. Na nośnikach firm Screen Network i AMS, zostaną wyemitowane animowane spoty z jej polską wersją. Dodatkowo, uruchomiona zostanie komunikacja mówiąca o obecności mikroplastiku w opadach deszczu, która będzie zsynchronizowana ze zmieniającą się w czasie rzeczywistym pogodą.

W weekend poprzedzający święto odbędą się w Warszawie wydarzenia towarzyszące. W sobotę 3 czerwca, UNEP/GRID-Warszawa zaprasza wszystkich do symbolicznej akcji sprzątania w dwóch lokalizacjach nad Wisłą: na plaży „Poniatówka” pod Mostem Poniatowskiego oraz na skwerze przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ochotnicy będą od godz. 12:00 zbierać porzucone plastikowe odpady, a cała akcja zorganizowana jest przy wsparciu Miasta st. Warszawa oraz platformy Planet Heroes. Ciekawostka w temacie zanieczyszczenia naszego środowiska plastikiem będzie czekać na przechodniów w jednym z wystawowych kubików na bulwarach wiślanych, z kolei 5 czerwca, w Światowym Dniu Środowiska, odbędzie się w Pałacu Zamoyskich w Warszawie konferencja „Solutions to Plastic Pollution”.
Przed nami jedno z najważniejszych globalnych wydarzeń, które łączy ludzi na całym świecie w holistycznej refleksji nad stanem naszej planety. Temat Światowego Dnia Środowiska każdego roku jest inny, ale cel ten sam – zdać sobie sprawę z błędów, które popełniamy, poczuć powagę sytuacji, zmotywować się do wspólnego działania i zrobić wszystko, aby utrzymać nasze środowisko w jak najlepszej kondycji – mówi o tym wyjątkowym dniu Maria Andrzejewska.
Światowy Dzień Środowiska 2023

Organizator: UNEP/GRID-Warszawa
Patronat honorowy: Prezydent m. st. Warszawy, przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Finansów;
Patroni medialni: AMS S.A., gazeta.pl, Rzeczpospolita, Screen Network, Teraz Środowisko.
UNEP/GRID-Warszawa

Organizacja ustanowiona 17 września 1991 roku na mocy porozumienia zawartego pomiędzy Programem ONZ ds. Środowiska (UN Environment Programme, UNEP) a rządem polskim reprezentowanym przez ministerstwo właściwe ds. ochrony środowiska. Od tego czasu realizuje w Polsce misję Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UNEP), działając na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Funkcjonuje jako jeden z kilku ośrodków globalnej sieci GRID (Global Resource Information Database – światowa baza danych o zasobach Ziemi) utworzonej przez UNEP w celu wzmocnienia efektywnego zarządzania zasobami środowiska. Swoje działania realizuje we współpracy z organizacjami i instytucjami krajowymi oraz zagranicznymi. Jest partnerem jednostek samorządowych, oświatowych oraz firm wdrażających politykę społecznej odpowiedzialności biznesu. UNEP/GRID-Warszawa ma status organizacji pozarządowej i działa w strukturze Narodowej Fundacji Ochrony Środowiska.

https://www.gridw.pl/pl/
 
źródło: UNEP/GRID-Warszawa