Medicalpress

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie wykonano pierwszą w historii placówki krioablację guza nerki – poinformował szpital. Tę małoinwazyjną metodę leczenia wybranych zmian nowotworowych stosuje się u pacjentów, którzy nie mogą być poddani klasycznej operacji.

 
Krioablacja guza nerki to zabieg polegający na zniszczeniu zmiany nowotworowej za pomocą bardzo niskiej temperatury przy jednoczesnym oszczędzeniu zdrowej tkanki narządu. Procedurę wykonały zespoły radiologii interwencyjnej i urologii. Jak podkreślił szpital, metoda poszerza możliwości leczenia pacjentów, którzy ze względu na stan zdrowia, choroby współistniejące lub wcześniejsze terapie nie kwalifikują się do operacji.

– W krioablacji kluczowa jest precyzja. Naszym celem jest zniszczenie guza w kontrolowanym obszarze, bez niepotrzebnego uszkadzania zdrowych tkanek – powiedziała dr n. med. Justyna Filipowska, kierownik Klinicznego Zakładu Radiologii i Diagnostyki Obrazowej. Dodała, że procedura „pokazuje, jak radiologia interwencyjna realnie poszerza możliwości leczenia onkologicznego”.

Zabieg wykonano u pacjenta, u którego po wcześniejszym leczeniu nerkooszczędzającym doszło do nawrotu choroby.

– Ponowna operacja byłaby dla niego większym obciążeniem. Dlatego wybraliśmy metodę pozwalającą leczyć zmianę miejscowo i możliwie ograniczyć zakres interwencji – przekazał dr hab. n. med. Krzysztof Balawender, prof. UR, kierownik Kliniki Urologii i Urologii Onkologicznej.

Dyrektor szpitala Marcin Rusiniak podkreślił, że wprowadzenie krioablacji to element szerszego rozwoju leczenia małoinwazyjnego w ośrodku.

– To nie jest pojedynczy sukces, ale ważny element budowania w naszym szpitalu nowoczesnego leczenia. Zabieg pokazuje potencjał naszego zespołu i kierunek, w którym konsekwentnie rozwijamy szpital – zaznaczył.

Szpital planuje docelowo wykonywać około sześciu krioablacji miesięcznie u chorych spełniających kryteria kwalifikacji. W najbliższym czasie ośrodek chce rozszerzyć stosowanie technik ablacyjnych także na wybrane zmiany w płucach, a w dalszej kolejności – w wątrobie. (PAP)

Źródło: nauka w Polsce

Zdarza się, że pacjent oczekuje przeprowadzenia zabiegu ablacji konkretną techniką, jednak warunki anatomiczne lub rodzaj arytmii nie pozwalają na jej zastosowanie. Każdy pacjent jest oceniany indywidualnie w zakresie występujących zaburzeń rytmu serca, chorób współistniejących, warunków anatomicznych oraz stanu ogólnego. To na tej podstawie wybierana jest metoda przeprowadzenia zabiegu, chociaż z różnych przyczyn może ona ulec zmianie już w trakcie przeprowadzania procedury – mówi dr hab. n. med. Piotr Lodziński z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Komentarz eksperta: Na przestrzeni ostatnich lat obserwujemy rosnący odsetek pacjentów, którzy przed konsultacją kardiologiczną aktywnie poszukują w sieci odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Oprócz wielu autoryzowanych przez specjalistów treści, w internecie znajdują się również publikacje zawierające niesprawdzone informacje, które prowadzą do szumu informacyjnego, a ostatecznie do licznych obaw pacjentów co do proponowanych metod leczenia.

Oczywiście to dobry objaw, że pacjenci interesują się swoim zdrowiem, chcą poznać szczegóły dotyczące swojej choroby i metod jej leczenia, jednak ważna jest wiarygodność źródła, na którym się opierają. Najczęściej u chorych pojawiają się obawy związane z interwencją inwazyjną, jej potencjalnymi powikłaniami oraz chęć odroczenia samego leczenia.

Często pacjenci zbierają informacje na temat swojej choroby oraz metod leczenia przed zaplanowaną konsultacją. To bardzo dobry odruch, który świadczy o chęci aktywnego działania w kierunku poprawy stanu swojego zdrowia. Gorzej, jeżeli na podstawie informacji medialnych lub znalezionych na forach internetowych zostanie zbudowane oczekiwanie co do konkretnej metody leczenia.

Każdy pacjent jest indywidualnie oceniany w zakresie występujących zaburzeń rytmu serca, chorób współistniejących, warunków anatomicznych oraz stanu ogólnego. To na tej podstawie wybierana jest metoda przeprowadzenia zabiegu. Dotyczy to zarówno rodzaju energii wykorzystywanej do przeprowadzenia ablacji, jak i rodzaju cewnika ablacyjnego. Zazwyczaj decyzja zapada podczas wizyty kwalifikacyjnej, może ona jednak ulec zmianie już w trakcie trwania zabiegu. Zdarza się, że pacjent oczekuje przeprowadzenia zabiegu ablacji techniką PFA (lub inną), a warunki anatomiczne lub rodzaj arytmii nie pozwalają na jej zastosowanie.

Podczas konsultacji przed zabiegiem zbierane są szczegółowe wywiady oraz weryfikowana jest dotychczasowa dokumentacja medyczna. Jeśli dokumentacja jest niekompletna, konieczne może być wykonanie badań dodatkowych. Proces kwalifikacji do zabiegu ułatwia przygotowanie przez lekarza prowadzącego kompletu badań: EKG (szczególnie z zapisami arytmii), Holter EKG, echo serca oraz podstawowe badania laboratoryjne. Warto podkreślić, że niezwykle ważne jest udostępnienie kopii zapisu EKG z arytmią, które jest rejestrowane przez zespół ratowników lub SOR w szpitalu. Często są to jedyne udokumentowane zapisy zaburzeń rytmu serca.

Podczas konsultacji przed zabiegiem pacjent powinien uzyskać informacje na temat arytmii, ewentualnych zagrożeń z nią związanych i dostępnych metod leczenia. Konsultacja przed zabiegiem to również czas na rozwianie wątpliwości dotyczących techniki ablacji oraz skorygowanie ewentualnych oczekiwań pacjenta. Świadoma zgoda pacjenta na leczenie wymaga przedstawienia oczekiwanej skuteczności oraz ryzyka potencjalnych powikłań. Obecnie wytyczne rekomendują wspólne podejmowanie decyzji terapeutycznych, z uwzględnieniem preferencji pacjenta.

W ciągu ostatnich kilku lat dynamicznie zwiększyła się liczba zabiegów ablacji u pacjentów z migotaniem przedsionków. Wynika to z pojawienia się nowych systemów i cewników wykorzystujących technologię PFA. W wielu ośrodkach elektrofizjologicznych odnotowano istotne zmniejszenie odsetka ablacji termalnych (prąd o częstotliwości radiowej, krioablacja). Należy podkreślić, że nie oznacza to zastąpienia tych technik przez PFA. W przypadku arytmii wymagających wykorzystania cewników konwencjonalnych, cewników do mapowania wieloelektrodowego, jak również działań w pobliżu układu przewodzącego serca, techniki termalne nadal pozostają metodą z wyboru.

W ostatnich miesiącach pojawiły się również cewniki ablacyjne pozwalające na hybrydowe wykorzystanie prądu o częstotliwości radiowej przez PFA. W jednym z ostatnio opublikowanych badań ankietowych (216 respondentów, 43 kraje; badanie EHRA)  podział proporcji technik ablacyjnych wynosił w 2020 r.: 44% krioablacja balonowa, 56% ablacja prądem o częstotliwości radiowej, a w 2025 r.: 49% PFA, 30% RF i 21% krioablacja.

Pomimo coraz większej popularności, liczba ablacji PFA u pacjentów z migotaniem przedsionków oraz okres odległej obserwacji po zabiegach w tej technologii pozwalają na stwierdzenie, że jest to technologia o przynajmniej takiej samej skuteczności co ablacja prądem o częstotliwości radiowej czy krioablacja (73,3% PFA vs 71,3% RF/krio w 1. roku obserwacji). Początkowe dane wskazywały, że jest to metoda pozbawiona ryzyka trwałego porażenia nerwu przeponowego, jednak wraz ze wzrostem liczby wykonanych zabiegów PFA zaczęły pojawiać się doniesienia o występowaniu tego powikłania również po tego rodzaju procedurach. Przy zachowaniu nietermalnego charakteru PFA, uważa się, że jest to metoda pozbawiona ryzyka wystąpienia jednego z najrzadziej występującego powikłania – przetoki przełykowo-przedsionkowej. Wiarygodne porównanie bezpieczeństwa technik termalnych z PFA wymaga dłuższego okresu obserwacji.

Źródło: Komunikata Prasowy

Krioablacja guzów nerki to małoinwazyjna technika leczenia, która polega na niszczeniu tkanki nowotworowej poprzez kontrolowane, głębokie zamrażanie. Zabieg wykonywany jest przezskórnie, pod kontrolą zaawansowanych metod obrazowania, bez konieczności klasycznego nacięcia chirurgicznego i usuwania fragmentu narządu. Dzięki temu metoda ta znajduje zastosowanie zwłaszcza u pacjentów, u których standardowe leczenie operacyjne wiązałoby się z podwyższonym ryzykiem powikłań.

Jednym z ośrodków, w których krioablacja guzów nerki została wdrożona na szeroką skalę i stała się integralnym elementem postępowania terapeutycznego, jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Procedura realizowana jest tam w ścisłej współpracy zespołów radiologii zabiegowej i urologii, z wykorzystaniem nowoczesnej infrastruktury obrazowej, co pozwala na precyzyjne i bezpieczne przeprowadzanie zabiegów u starannie kwalifikowanych pacjentów.

Ten zabiegowy model leczenia, oparty na połączeniu kompetencji różnych specjalności, stał się punktem wyjścia do dalszego rozwoju krioablacji jako realnej alternatywy dla klasycznej chirurgii w określonych wskazaniach klinicznych.

Chirurgiczna precyzja bez skalpela

Za wdrożenie i rozwój krioablacji w USK odpowiada zespół radiologów zabiegowych i urologów, kierowany przez Maciej Guziński, radiologa interwencyjnego i kierownika Pracowni Radiologii Zabiegowej. Metoda została wprowadzona po specjalistycznych szkoleniach w wiodących ośrodkach europejskich i szybko stała się jednym z filarów nowoczesnego leczenia guzów nerki we Wrocławiu.
Istotą zabiegu jest zastosowanie cienkich igieł (kriosond), które – pod kontrolą tomografii komputerowej – wprowadzane są bezpośrednio do wnętrza guza. Kluczową rolę odgrywa tu trójwymiarowa nawigacja obrazowa oraz szybki tomograf zabiegowy, umożliwiający bieżące monitorowanie każdego etapu procedury.
– „To chirurgiczna precyzja bez użycia skalpela. W tej metodzie wykorzystujemy specjalny, szybki tomograf zabiegowy, gdzie czas naświetlania wynosi około sekundy, co pozwala nam na bieżąco i bardzo dokładnie monitorować każdy etap operacji” – wyjaśnia prof. Guziński.
Pacjent podczas zabiegu znajduje się w stanie analgosedacji – pozostaje w kontakcie z personelem, ale nie odczuwa bólu. Po precyzyjnym wypozycjonowaniu igieł do guza dostarczana jest energia w postaci bardzo niskiej temperatury; końcówki kriosond mogą osiągać nawet –120°C.
Decydujące znaczenie ma osiągnięcie temperatury poniżej –40°C, ponieważ dopiero wtedy dochodzi do nieodwracalnego zniszczenia komórek nowotworowych. Proces mrożenia widoczny jest na ekranie tomografu w postaci charakterystycznej „kuli lodu”, co pozwala lekarzom kontrolować zasięg ablacji i chronić sąsiednie narządy.
– „Pojedynczy cykl mrożenia trwa od 3 do 20 minut, a zazwyczaj stosujemy dwukrotne mrożenie i rozmrażanie, aby mieć całkowitą pewność, że tkanka została zniszczona” – dodaje prof. Guziński.
Po zabiegu guz staje się martwą, jałową tkanką, która z czasem ulega wchłonięciu i przekształca się w nieaktywną bliznę. Cała procedura, łącznie z precyzyjnym pozycjonowaniem igieł, trwa zwykle do dwóch godzin.

Skuteczność i minimalna inwazyjność

Skuteczność krioablacji guzów nerek wykonywanej w USK we Wrocławiu sięga około 90 proc. – u dziewięciu na dziesięciu pacjentów guz po jednym zabiegu zmniejsza się lub całkowicie zanika. Tylko w pojedynczych przypadkach konieczne jest powtórzenie procedury.
Jak podkreśla Wojciech Krajewski z Uniwersyteckiego Centrum Urologii USK, największą zaletą metody jest połączenie wysokiej skuteczności z bardzo niską inwazyjnością.
– „Zabieg jest minimalnie inwazyjny, ponieważ zamiast dużego cięcia chirurgicznego wymaga jedynie wprowadzenia kriosond przez skórę. Poza samym momentem nakłucia procedura jest zasadniczo bezbolesna, gdyż zamrażanie tkanek nie boli w ogóle” – zaznacza prof. Krajewski.
Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym lub płytkiej sedacji, bez konieczności pełnej narkozy i bez przecinania tkanek w jamie brzusznej. Zamrażanie prowadzi do apoptozy i martwicy komórek nowotworowych, bez mechanicznego uszkadzania otoczenia.
Nie każdy pacjent kwalifikuje się jednak do tej metody. Krioablacja jest szczególnie korzystna dla osób starszych, obciążonych chorobami sercowo-naczyniowymi oraz pacjentów, którzy przeszli już wcześniejsze operacje nerek. Standardowo za optymalne uznaje się guzy do 4 cm, choć we Wrocławiu z powodzeniem leczono także zmiany o średnicy 6–7 cm, o ile ich lokalizacja była bezpieczna.
Istotnym atutem jest szybka rekonwalescencja – hospitalizacja zwykle ogranicza się do jednej doby obserwacji.

Rak nerki – „cichy zabójca”

USK we Wrocławiu jako pierwszy ośrodek w Polsce rozpoczął wykonywanie krioablacji guzów nerek w ramach refundacji NFZ już w czerwcu 2023 roku. Do tej pory przeprowadzono tu blisko 200 takich zabiegów, podczas gdy w większości ośrodków w kraju wykonuje się ich jedynie kilka lub kilkanaście rocznie.
Jak zwraca uwagę Tomasz Szydełko, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Urologii USK, jednym z największych problemów pozostaje późne wykrywanie raka nerki.
– „Nowotwory nerki rosną bezobjawowo bardzo długo i bez profilaktycznych badań mogą zostać niezauważone. Mogą osiągać bardzo duże średnice, nie dając żadnych dolegliwości, dlatego nowotwór nerki jest nazywany cichym zabójcą” – podkreśla prof. Szydełko.
Eksperci rekomendują wykonywanie badania USG jamy brzusznej przynajmniej raz w roku, zwłaszcza u osób z obciążeniem rodzinnym. Guzy nerki rosną zwykle powoli – o kilka milimetrów rocznie – co daje realną szansę na wykrycie zmian we wczesnym stadium.
Krioablacja jest traktowana jako leczenie radykalne, jednak – jak zaznacza prof. Szydełko – nie zastępuje klasycznej chirurgii we wszystkich przypadkach. Lokalizacja guza, zwłaszcza w pobliżu jelit, może stanowić przeciwwskazanie do tej metody.

Interdyscyplinarność jako fundament

Przezskórna krioablacja guzów nerek, nawigowana tomografią komputerową i ultrasonografią, została w tym roku wyróżniona w konkursie im. prof. Wiktora Brossa w kategorii organizacji procesów diagnostyczno-terapeutycznych. Kapituła doceniła współpracę zespołów Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej oraz Uniwersyteckiego Centrum Urologii.
Znaczenie tej współpracy podkreśla Anna Zimny, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK.
– „W tym zabiegu wspólnie działają dwa zespoły. Urolog wspólnie z radiologiem interwencyjnym kwalifikują pacjentów do zabiegu i wspólnie realizują nakłucie i wymrażanie guzów na stole tomografu komputerowego w sposób małoinwazyjny i bez potrzeby znieczulenia ogólnego” – podkreśla prof. Zimny.
Krioablacja jest tylko jednym z elementów szerokiej oferty radiologii interwencyjnej USK we Wrocławiu, obejmującej kilkaset wysokospecjalistycznych procedur, w tym rozwiązania unikatowe w skali kraju. Zdaniem ekspertów to właśnie małoinwazyjne techniki, oparte na ścisłej współpracy specjalistów różnych dziedzin, wyznaczają dziś kierunek rozwoju nowoczesnej onkologii.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej to dobra okazja, żeby powiedzieć wprost: w nowoczesnej onkologii nie wystarczą dziś już tylko chirurgia, onkologia kliniczna i radioterapia. Czwartym, równorzędnym filarem jest onkologia interwencyjna – zestaw małoinwazyjnych technik wykonywanych pod kontrolą badań obrazowych, który pozwala precyzyjnie diagnozować chorobę, celować w ogniska nowotworowe i skutecznie leczyć ból oraz powikłania.
To dziedzina rozwijająca się na świecie od dekad, obecna w międzynarodowych wytycznych, a mimo to w Polsce wciąż dramatycznie niedostępna dla większości chorych. W tym samym czasie, kiedy globalna społeczność podkreśla jej znaczenie, polskie środowisko radiologów interwencyjnych alarmuje: bez systemowych inwestycji i egzekwowania refundacji przełom pozostanie tylko na papierze. 

Czym jest onkologia interwencyjna – i dlaczego to zmienia reguły gry

Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
„Radiologia interwencyjna obecna jest na każdym etapie choroby nowotworowej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak, wiceprzewodniczący Sekcji Zabiegowej Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego UCK WUM. „Dziedzina ta obejmuje wiele procedur: diagnostykę małoinwazyjną (biopsje), zabiegi terapeutyczne (termoablacja, krioablacja, chemoembolizacja i radioembolizacja), leczenie bólu (neurolizy, blokady, krioneurolizy) czy wreszcie leczenie powikłań po innych terapiach onkologicznych (np. drenaże ropni, embolizacje krwawień). Dzięki tym zabiegom wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.” 

Biopsja jako fundament nowoczesnej diagnostyki

W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.
Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety, w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia. 

Termoablacja i krioablacja: niszczenie guza bez skalpela

Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej. Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat. 

Chemoembolizacja i radioembolizacja – celny atak w źródło choroby

Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek. Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii. 

Radiologia interwencyjna w opanowaniu bólu i powikłań

Radiolodzy interwencyjni wykonują także zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji. 

Polska wciąż poza europejskim standardem

„Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak. „W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe.” 
Radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, skraca hospitalizację i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, jednocześnie poprawiając wyniki leczenia. W krajach zachodnich jest uznawana za jeden z czterech filarów leczenia onkologicznego – w Polsce wciąż dopiero walczy o należne miejsce. 

Refundacja to nie wszystko – potrzebne inwestycje i sprzęt

W styczniu 2025 roku wykonano znaczący krok naprzód – Ministerstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To decyzja przełomowa, otwierająca drogę do szerszego stosowania małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów.
„Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane” – zauważa dr Rosiak. W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej, jednak – jak podkreśla ekspert – „choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki”. 
„Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla płatnika” – dodaje ekspert. 

Perspektywa pacjentki: „Radiologia interwencyjna uratowała mi życie”

Pani Bożena z Gdyni, pacjentka z wieloletnią historią choroby nowotworowej, mówi wprost: „Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr. hab. Grzegorza Rosiaka przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych (mięsaków) płuc (…). Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej (…). Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.” 

Tydzień świadomości – czas na decyzje

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej trwa od 27 do 31 października br. To nie tylko okazja do promocji wiedzy, ale i moment, by postawić pytanie: dlaczego polscy pacjenci mają dostęp do refundowanych świadczeń tylko teoretycznie?
Radiologia interwencyjna jest kluczowym elementem nowoczesnej onkologii – skraca czas leczenia, zmniejsza jego inwazyjność i poprawia jakość życia. Jeżeli Polska chce realnie realizować cele Narodowej Strategii Onkologicznej, inwestycje w ten obszar muszą stać się priorytetem.

Źródło: WUM
Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
W tym tygodniu (od 27 do 31 października 2025 r.) obchodzimy kolejny Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej – inicjatywę, której celem jest zwiększenie wiedzy pacjentów, lekarzy i decydentów o możliwościach tej dynamicznie rozwijającej się dziedziny.

Radiologia interwencyjna – obecna na każdym etapie choroby nowotworowej
Radiologia interwencyjna obejmuje szeroki zakres procedur:
Dzięki nim wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.

Biopsja – fundament nowoczesnej diagnostyki
W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.

Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia.

Termoablacja i krioablacja – precyzyjne niszczenie guzów
Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej.
Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat.

Chemoembolizacja i radioembolizacja
Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek.

Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią one bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii.

Leczenie bólu i powikłań
Radiolodzy interwencyjni wykonują też zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji.
 
Polska potrzebuje rozwoju radiologii interwencyjnej
Radiologia interwencyjna w onkologii (onkologia interwencyjna) to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin współczesnej medycyny. W krajach Zachodu jest jednym z czterech podstawowych filarów leczenia onkologicznego:
Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej.

W naszym kraju mamy więc dostępne tylko 3 filary terapii onkologicznej:

 
90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do radiologii interwencyjnej
 
W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe dla płatnika publicznego. Tymczasem radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, zmniejsza liczbę powikłań, skraca czas hospitalizacji i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, przynosząc jednocześnie lepsze wyniki leczenia.

W styczniu 2025 roku wykonano jednak ogromny krok naprzódMinisterstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To przełomowa decyzja, która otwiera drogę do szerszego stosowania tych nowoczesnych, małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów. Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane.

W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO) zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej. W zadaniu 23.5 zapisano: „W latach 2023–2026 sfinansujemy inwestycje w aparaturę i sprzęt medyczny przeznaczone do wykonywania świadczeń z zakresu radiologii interwencyjnej, celem zagwarantowania pacjentom onkologicznym procesu terapeutycznego o odpowiedniej jakości i poziomie bezpieczeństwa.”

Niestety, choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki.

Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla Płatnika.

Opinia pacjentki:
Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr Grzegorza Rosiaka, przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych /mięsaków/ płuc. Szczególnie ważny był pierwszy zabieg, w którym ablacji poddany został agresywny guz w lewym płucu, którego nie można było zniszczyć  innymi metodami. Zabiegi, z uwagi na ich małą inwazyjność,  są dla pacjenta niesamowicie oszczędzające. Mam tego pełną świadomość, bo wcześniej dwukrotnie miałam klasyczne operacje chirurgiczne usuwania guzów. Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej. Zastosowano radioterapię, jednak nie przyniosła ona efektów – zmiana się powiększyła. Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Prawdopodobnie wkrótce będę przechodzić kolejny zabieg termoablacji, ponieważ pojawił się nowy, drobny guzek w płucu. Po każdym zabiegu bardzo szybko dochodziłam do dobrej formy co jest niezwykle istotne z punktu widzenia pacjenta. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.

Wdzięczna pacjentka – Bożena z Gdyni.

źródło: PLTR

W Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przeprowadzono pierwsze w Polsce zabiegi krioablacji pierwotnego raka płuca. Łącznie wykonano trzy zabiegi tej nowoczesnej i małoinwazyjnej metody leczenia, dotychczas stosowanej głównie w terapii przerzutów nowotworowych do płuc.

Krioablacja polega na precyzyjnym niszczeniu komórek nowotworowych za pomocą bardzo niskich temperatur i stanowi przełom w krajowej radiologii interwencyjnej. Metoda umożliwia radykalne leczenie małozaawansowanych postaci raka płuca u pacjentów, którzy ze względu na liczne choroby współistniejące nie mogą być leczeni w sposób operacyjny ani radioterapią.

Zabiegi krioablacji przeprowadzono przezskórnie, pod kontrolą tomografii komputerowej, co pozwoliło na niezwykle precyzyjne zniszczenie zmian nowotworowych przy minimalnej inwazyjności i krótkim czasie rekonwalescencji. Stan wszystkich pacjentów po zabiegach jest dobry.

Zabiegi wykonali radiolodzy interwencyjni: dr n. med. Grzegorz Rosiak, dr n. med. Jacek Wakuliński, lek. Dariusz Konecki oraz lek. Mateusz Pajer z Zakładu Radiologii i Diagnostyki Obrazowej, którym kieruje dr n. med. Katarzyna Błasińska.

W zespole zabiegowym uczestniczyli również: mgr Justyna Hyska – technik elektroradiologii, Wioletta Łukasik – pielęgniarka Zakładu Radiologii, lek. Małgorzata Nierebińska – anestezjolog oraz pielęgniarki anestezjologiczne: Milena Kowalczyk, Beata Romaniuk i Halina Odżywolska. Dwóch pacjentów pozostaje pod opieką III Kliniki Chorób Płuc i Onkologii, kierowanej przez dr. n. med. Mateusza Polaczka, a ich bezpośrednim lekarzem prowadzącym jest lek. Natalia Klimek. Trzeci pacjent znajduje się pod opieką I Kliniki Chorób Płuc, której kierownikiem jest prof. dr hab. n. med. Witold Tomkowski, a opiekę bezpośrednią nad chorym sprawuje dr n. med. Małgorzata Jędrych.

Wszyscy pacjenci zostali zakwalifikowani do zabiegu podczas konsylium onkologicznego, które – po analizie stanu ogólnego i licznych obciążeń – uznało, że nie mogą być leczeni tradycyjnymi metodami.

To kolejny sukces radiologów interwencyjnych. W czerwcu br. wykonali pierwszy w Polsce zabieg termoablacji pierwotnego raka płuca. Zabieg ten stanowił przełom w krajowej radiologii interwencyjnej i otworzył nowe możliwości terapeutyczne dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do leczenia operacyjnego ani radioterapii. (https://www.igichp.edu.pl/2025/06/05/pierwszy-w-polsce-zabieg-termoablacji-pierwotnego-raka-pluca-wykonany-w-instytucie-gruzlicy-i-chorob-pluc/)

Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, jako wiodący ośrodek pulmonologiczny w kraju, konsekwentnie rozwija program radiologii interwencyjnej w onkologii płuc, wdrażając nowoczesne, małoinwazyjne techniki leczenia, które poszerzają możliwości terapeutyczne dla pacjentów z chorobami nowotworowymi.

Źródło: Komunikat Prasowy

Czym jest ablacja i kiedy się ją wykonuje? Jakie są rodzaje tej procedury, od czego zależy wybór metody oraz jak się do niej przygotować? O zabiegowym leczeniu arytmii serca opowiada dr n. med. Agnieszka Wojdyła-Hordyńska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu. Materiał powstał w ramach edukacyjnej serii „To warto wiedzieć”.
Pani Doktor, czym jest ablacja zaburzeń rytmu serca?
Ablacja to małoinwazyjny zabieg, stosowany w leczeniu konkretnych rodzajów arytmii, nazywanych częstoskurczami. Istnieją różne przyczyny powstawania zaburzeń rytmu serca. Część z nich jest wrodzona, jednak najczęściej są to choroby nabyte, które polegają na napadach zbyt szybkiego lub nieregularnego rytmu. Celem zabiegu ablacji jest zniszczenie tkanki serca odpowiedzialnej za powstawanie arytmii. Leczenie zabiegowe częstoskurczów polega na wprowadzeniu cienkich cewników, nazywanych elektrodami, do serca przez naczynia krwionośne (najczęściej przez żyły w pachwinie) i „unieszkodliwienie” tkanek odpowiedzialnych za nieprawidłowe przewodzenie impulsów – różnymi technikami.

Czy ablacja to poważna operacja?
Zabieg ablacji jest małoinwazyjny. To znaczy, że procedura wykonywana jest jedynie przez nakłucie, podobne do tego stosowanego podczas pobierania krwi. Miejsca powodujące arytmię w sercu są precyzyjnie namierzane i „wyłączane” za pomocą różnych technik i niezwykle zaawansowanych technologii.

Istnieją różne rodzaje ablacji: krioablacja, ablacja RF, ablacja PFA itd. – czym się różnią?
Ablacja RF (radiofrekwencyjna) jest najczęściej stosowaną metodą leczenia łagodnych i groźnych arytmii przedsionkowych i komorowych. Jej wysoka skuteczność wynika ze zniszczenia arytmogennych lub innych tkanek prądem o wysokiej częstotliwości, co odbywa się za pomocą ich podgrzania. Jest to metoda trwała i skuteczna, o najdłuższej historii w stosunku do innych metod i stosowanych energii.

Krioablacja (ablacja zimnem) działa odwrotnie niż ablacja RF, czyli nie poprzez podgrzanie, ale przez zamrażanie tkanek – nawet do temperatury ok. -60°C. Krioablację stosuje się najczęściej w leczeniu migotania przedsionków. Technika ta jest również stosowana jako metoda do tworzenia punktowych blizn w niektórych lokalizacjach w sercu, dając lekarzom czas na ocenę skutków interwencji, zanim powstanie trwałe, nieodwracalne uszkodzenie tkanki.

Ablacja PFA (Pulsed Field Ablation) to technika wykorzystująca elektroporację. Jest innowacyjną techniką stosowaną przede wszystkim w leczeniu migotania przedsionków. Jej działanie opiera się na tworzeniu nanoporów w błonach komórkowych poprzez zastosowanie silnego pola elektrycznego, które zwiększa przepuszczalność komórki i ostatecznie prowadzi do apoptozy (zaplanowanego, kontrolowanego usunięcia pewnych komórek). PFA ma korzystny profil bezpieczeństwa i jest stosunkowo krótką procedurą. Unikalne w tej metodzie jest to, że pozwala ona na selektywną martwicę określonych komórek, a dzięki temu skuteczne elektryczne odizolowanie wybranych struktur od pozostałych – zdrowych. PFA pozwala na zminimalizowanie ryzyka uszkodzeń innych tkanek, chociażby w obrębie przełyku, nerwu przeponowego i innych części żył płucnych.

Inne, mniej popularne metody, to ablacja laserowa i ultradźwiękowa. Nie są obecnie powszechnie stosowane wobec przewagi wyżej wymienionych technik.

Od czego zależy wybór konkretnej metody ablacji?
Proponując pacjentowi daną metodę leczenia arytmii, lekarz prowadzący weźmie pod uwagę między innymi:
Jako elektrofizjolodzy przy doborze konkretnej techniki ablacji bierzemy pod uwagę cele terapii: złagodzenie objawów arytmii; ustąpienie kołatań serca, duszności, omdleń czy utrat przytomności. W niektórych przypadkach musimy wziąć pod uwagę także możliwości poprawy efektywności leczenia niewydolności serca lub innych chorób układu krążenia (jeśli występują).

Czy ablacja to skuteczna metoda terapii zaburzeń rytmu serca?
Tak, zdecydowanie. W zależności od rodzaju arytmii:
Warto pamiętać, że głównym celem takiego zabiegu jest lepsza tolerancja wysiłku, zmniejszenie ryzyka udaru mózgu, częstości hospitalizacji, poprawa jakości i długości życia pacjenta.

Jak przygotować się do zabiegu ablacji? Co warto wiedzieć?
Przed zabiegiem:
Zabieg trwa średnio 60 minut, czasem dłużej, co zależy od rodzaju choroby i zakresu interwencji.

Czy po ablacji trzeba coś zmienić, jeśli chodzi o codzienne nawyki?
Tuż po zabiegu:
W dłuższej perspektywie:
Pani Doktor, uprzejmie dziękuję za komentarz.
Wysłuchała Marta Sułkowska
 
Materiał opracowany przez Martę Sułkowską na podstawie rozmowy z dr n. med. Agnieszką Wojdyłą-Hordyńską, Oddział Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu
Pierwszy w Polsce zabieg przezskórnej krioablacji raka nerki pod kontrolą tomografii komputerowej wykonali – w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie – specjaliści II Zakładu Radiologii WUM.
Zabieg wykonywali radiolodzy interwencyjni z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – dr n. med. Grzegorz Rosiak, lek. med. Dariusz Konecki i dr n. med. Krzysztof Milczarek oraz zespół anestezjologiczny kierowany przez dr Alicję Kwiatkowską, a pomagała pielęgniarka Barbara Dąbrowska.

Dr Grzegorz Rosiak poinformował PAP, że podczas zabiegu dzięki nawigacji tomografii komputerowej wprowadzono igły do wnętrza guza, a następnie ich końcówki zostały schłodzone do temperatury -20 st.C. Tak niska temperatura zniszczyła guz i niewielki margines tkanek wokół niego bez konieczności wykonywania operacji.

Pacjent został skierowany na ablację ze względu ogólny stan zdrowia, tradycyjna operacja była u niego zbyt ryzykowna. Zabieg trwał około 3 godzin i był zdalnie nadzorowany przez dr Patricka Knüsela, radiologa interwencyjnego ze Szwajcarii. „Dr Knüsel miał stały podgląd obrazów tomografii, USG, aparatu do ablacji oraz pola operacyjnego. Zdalny nadzór nad zabiegiem pozwolił uniknąć ryzyka zakażenia, z którym wiążą się podróże w czasie pandemii” – wyjaśnia dr Rosiak.

Specjalista podkreśla, że skuteczność przezskórnej krioablacji raka nerki jest zbliżona do operacji (sięga około 95 proc.), a powikłania są bardzo rzadkie – przy niemal zerowej śmiertelności. Niestety obecnie najprawdopodobniej w żadnym polskim szpitalu nie wykonuje się takich zabiegów. Ze względu na znaczną przewagę tomografii komputerowej nad USG w krioablacji, zabiegi takie są wymagające sprzętowo.

Poddany zabiegowi pacjent jest pod opieką chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń WUM kierowanej przez prof. Zbigniewa Gałązkę, a na stałe jest prowadzony przez dr Roberta Nowakowskiego z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, kierowanej przez prof. Tomasza Demkowa.

Radiologia interwencyjna to dziedzina zajmująca się zabiegami małoinwazyjnymi, wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych takich jak USG, tomografia komputerowa czy fluoroskopia rentgenowska. Dzięki takim zabiegom można leczyć wiele typów nowotworów u pacjentów, którzy nie mogą być poddani operacji.

Na świecie radiologia interwencyjna jest jednym z czterech filarów leczenia onkologicznego obok chirurgii, chemioterapii i radioterapii. W Polsce – podkreśla dr Rosiak – jest to dziedzina mało rozwinięta i nasze działania mają na celu rozpowszechnienie tych metod leczenia.

„W okresie pandemii, kiedy mamy do czynienia z niedoborem łóżek i personelu, krótszy pobyt pacjenta w szpitalu – zwykle wychodzi on na drugi dzień po zabiegu – jest szczególnie istotny” – podkreśla specjalista Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

źródło: Nauka w Polsce, PAP
foto: Krioablacja raka nerki przed i po.– po stronie lewej widoczny jest guz, a po prawej – martwica w miejscu po zniszczonym guzie. Fot. Rafał Śledziński / Boston Scientific Polska

Pierwszy w Polsce zabieg przezskórnej krioablacji raka nerki pod kontrolą tomografii komputerowej wykonali – w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie – specjaliści II Zakładu Radiologii WUM.
Zabieg wykonywali radiolodzy interwencyjni z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – dr n. med. Grzegorz Rosiak, lek. med. Dariusz Konecki i dr n. med. Krzysztof Milczarek oraz zespół anestezjologiczny kierowany przez dr Alicję Kwiatkowską, a pomagała pielęgniarka Barbara Dąbrowska.

Dr Grzegorz Rosiak poinformował PAP, że podczas zabiegu dzięki nawigacji tomografii komputerowej wprowadzono igły do wnętrza guza, a następnie ich końcówki zostały schłodzone do temperatury -20 st.C. Tak niska temperatura zniszczyła guz i niewielki margines tkanek wokół niego bez konieczności wykonywania operacji.

Pacjent został skierowany na ablację ze względu ogólny stan zdrowia, tradycyjna operacja była u niego zbyt ryzykowna. Zabieg trwał około 3 godzin i był zdalnie nadzorowany przez dr Patricka Knüsela, radiologa interwencyjnego ze Szwajcarii. „Dr Knüsel miał stały podgląd obrazów tomografii, USG, aparatu do ablacji oraz pola operacyjnego. Zdalny nadzór nad zabiegiem pozwolił uniknąć ryzyka zakażenia, z którym wiążą się podróże w czasie pandemii” – wyjaśnia dr Rosiak.

Specjalista podkreśla, że skuteczność przezskórnej krioablacji raka nerki jest zbliżona do operacji (sięga około 95 proc.), a powikłania są bardzo rzadkie – przy niemal zerowej śmiertelności. Niestety obecnie najprawdopodobniej w żadnym polskim szpitalu nie wykonuje się takich zabiegów. Ze względu na znaczną przewagę tomografii komputerowej nad USG w krioablacji, zabiegi takie są wymagające sprzętowo.

Poddany zabiegowi pacjent jest pod opieką chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń WUM kierowanej przez prof. Zbigniewa Gałązkę, a na stałe jest prowadzony przez dr Roberta Nowakowskiego z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, kierowanej przez prof. Tomasza Demkowa.

Radiologia interwencyjna to dziedzina zajmująca się zabiegami małoinwazyjnymi, wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych takich jak USG, tomografia komputerowa czy fluoroskopia rentgenowska. Dzięki takim zabiegom można leczyć wiele typów nowotworów u pacjentów, którzy nie mogą być poddani operacji.

Na świecie radiologia interwencyjna jest jednym z czterech filarów leczenia onkologicznego obok chirurgii, chemioterapii i radioterapii. W Polsce – podkreśla dr Rosiak – jest to dziedzina mało rozwinięta i nasze działania mają na celu rozpowszechnienie tych metod leczenia.

„W okresie pandemii, kiedy mamy do czynienia z niedoborem łóżek i personelu, krótszy pobyt pacjenta w szpitalu – zwykle wychodzi on na drugi dzień po zabiegu – jest szczególnie istotny” – podkreśla specjalista Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

źródło: Nauka w Polsce, PAP
foto: Krioablacja raka nerki przed i po.– po stronie lewej widoczny jest guz, a po prawej – martwica w miejscu po zniszczonym guzie. Fot. Rafał Śledziński / Boston Scientific Polska

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC

Podczas Europejskiego Kongresu Onkologii Interwencyjnej zaprezentowano obiecujące wyniki wieloośrodkowego badania ICE3 — dotyczącego nieoperacyjnej krioablacji raka piersi, która niszczy komórki nowotworowe przez wystawianie ich na temperatury poniżej zera. Okazuje się ona skuteczną alternatywą dla operacji nowotworów piersi, o cechach niskiego ryzyka, u kobiet po 60. roku życia.
Ostatnie dostępne wyniki analizy pośredniej pokazały, że tylko 2,06% (4 ze 194 kwalifikujących się pacjentów biorących udział w badaniu) doświadczyło nawrotu raka, a prawdopodobieństwo braku nawrotu w populacji chorych na raka piersi niskiego ryzyka, we wczesnych stadiach i wielkości guza do 1,5 cm, przez okres do trzech lat, wynosi od 94,58% do 99,89%.

– Włączenie tymczasowych wyników badania klinicznego ICE3 do programu naukowego ECIO 2022 stanowi kamień milowy w dziedzinie zdrowia kobiet, a dokładniej leczenia raka piersi. Stanowi okazję dla onkologów interwencyjnych w Europie i na świecie, aby wykorzystać swoją wiedzę w zakresie ablacji guza pod kontrolą obrazu i rozważyć krioablację raka piersi jako leczenie teraz, gdy procedura ta zyskuje coraz szerszą akceptację jako realna niechirurgiczna opcja dla niektórych pacjentów. – powiedział dr Kenneth R. Tomkovich, główny badacz badania ICE3.

W trakcie kongresu odbyło się też sympozjum pod tytułem „Optymalne niszczenie guza za pomocą systemu opartego na ciekłym azocie” moderowane przez profesora Franco Orsi z European Institute of Oncology z Mediolanu, drugiego największego instytutu onkologicznego w UE. Analizy przypadków przedstawiali dr Yair Halpern z Centrum Medycznego Bnai Zion i dr Ghizlane Touimi Benjelloun z CHU de Nimes.

– Od dwóch lat wykonuję krioablację w leczeniu pacjentów z przerzutami do kości. Jedną z najważniejszych korzyści wynikających ze stosowania krioablacji w porównaniu ze starszymi metodami ablacji jest to, że zabieg ten jest całkowicie bezbolesny. Pacjent nie odczuwa żadnego bólu ani podczas zabiegu, ani po nim. Inną ważną przewagą tej metody jest to, że umożliwia dokładne sprawdzenie obszaru ablacji i ukształtowanie oraz strukturę zmian, ponieważ kulę lodową można łatwo zobaczyć za pomocą ultrasonografii lub tomografii komputerowej. Oznacza to, że krioablacja systemem ProSense jest bezpieczna – nie ma ryzyka uszkodzenia tkanek znajdujących się w pobliżu guza, ponieważ bardzo dokładnie widzimy gdzie znajduje się granica kuli lodowej Reasumując, dla pacjentów efekty zastosowania krioablacji są bardzo korzystne, natomiast dla lekarza zabieg jest łatwy do przeprowadzenia. – mówi profesor Orsi, Dyrektor Onkologii Interwencyjnej Instytut Onkologii w Mediolanie.

Twórcą technologii krioablacji ciekłym azotem, która bezpiecznie, szybko i bezboleśnie niszczy guzy, bez konieczności wykonywania zabiegu chirurgicznego jest firma IceCure Medical Ltd. z Izraela. System ProSense pozwala na leczenie guzów wątroby, nerek, płuc i piersi. Jest również stosowany w leczeniu paliatywnym (uśmierza ból jaki wywołują przerzuty nowotorów do kości). Jest również stosowany w ginekologii.

– W czasie kongresu kilkakrotnie prezentowano ciekawe przypadki leczenia różnych nowotworów z użyciem technologii opartej o ciekły azot. Cieszymy się,. Że od kilku miesięcy krioablacja z użyciem ProSense jest dostępna w Polce – mówi Marcin Weksler, Prezes Zarządu Mobile SCANMED Systems, który reprezentuje IceCure w Polsce. – Naszym celem jest udostępnienie pacjentom w Polsce najlepszych metod diagnostyczno-interwencyjnych w onkologii.

W marcu wieloprofilowy, zabiegowy szpital specjalistyczny EuroMediCare we Wrocławiu poinformował o wykonaniu pierwszego w Polsce zabiegu krioablacji dwóch guzów na opłucnej z wykorzystaniem ciekłego azotu systemem ProSense.

Krioablacja jest to zabieg małoinwazyjny, wykonywany przezskórnie, w znieczuleniu miejscowym, co sprawia, iż jest bardzo mało obciążający dla pacjenta. Dzięki temu możemy przeprowadzać paliatywne zabiegi krioablacji u pacjentów obciążonych wieloma chorobami i bardzo wysokim ryzykiem, u których w znieczuleniu ogólnym podobne zabiegi, takie jak ablacja, termoablacja czy echolaser nie mogłyby być zrobione. Krioablacja nie ma takich ograniczeń. – mówi dr Tomasz Sędziak z Wrocławia, który zabiegi z ProSense przeprowadza już od wielu miesięcy. – Istotną przewagą i to widoczną w każdym z przypadków jest szybka rekonwalescencja. Pacjenci niemal natychmiast wracają do domu i nie mają dolegliwości bólowych – nie odczuwają bólu zarówno w trakcie samego zabiegu, jak i po. Wiem, bo rozmawiam z nimi w trakcie krioablacji, są w pełni przytomni i mile zaskoczeni. Krioablację systemem ProSense stosujemy w przerzutach dootrzewnowych, w guzach wątroby, nerek, piersi, w mięsakach, w guzach opłucnych – jeżeli jest to guz, do którego można dojść przez klatkę piersiową nie przechodząc przez płuco. Praktycznie krioablację można zastosować w każdym guzie.

Krioablacja to dziedzina radiologii interwencyjnej. Jest zabiegiem małoinwazyjnym, przeprowadzanym przezskórnie, w znieczuleniu miejscowym i pod kontrolą badań obrazowych.

ProSense ma certyfikację FDA i CE.

źródło: komunikat

Podczas Europejskiego Kongresu Onkologii Interwencyjnej zaprezentowano obiecujące wyniki wieloośrodkowego badania ICE3 — dotyczącego nieoperacyjnej krioablacji raka piersi, która niszczy komórki nowotworowe przez wystawianie ich na temperatury poniżej zera. Okazuje się ona skuteczną alternatywą dla operacji nowotworów piersi, o cechach niskiego ryzyka, u kobiet po 60. roku życia.
Ostatnie dostępne wyniki analizy pośredniej pokazały, że tylko 2,06% (4 ze 194 kwalifikujących się pacjentów biorących udział w badaniu) doświadczyło nawrotu raka, a prawdopodobieństwo braku nawrotu w populacji chorych na raka piersi niskiego ryzyka, we wczesnych stadiach i wielkości guza do 1,5 cm, przez okres do trzech lat, wynosi od 94,58% do 99,89%.

– Włączenie tymczasowych wyników badania klinicznego ICE3 do programu naukowego ECIO 2022 stanowi kamień milowy w dziedzinie zdrowia kobiet, a dokładniej leczenia raka piersi. Stanowi okazję dla onkologów interwencyjnych w Europie i na świecie, aby wykorzystać swoją wiedzę w zakresie ablacji guza pod kontrolą obrazu i rozważyć krioablację raka piersi jako leczenie teraz, gdy procedura ta zyskuje coraz szerszą akceptację jako realna niechirurgiczna opcja dla niektórych pacjentów. – powiedział dr Kenneth R. Tomkovich, główny badacz badania ICE3.

W trakcie kongresu odbyło się też sympozjum pod tytułem „Optymalne niszczenie guza za pomocą systemu opartego na ciekłym azocie” moderowane przez profesora Franco Orsi z European Institute of Oncology z Mediolanu, drugiego największego instytutu onkologicznego w UE. Analizy przypadków przedstawiali dr Yair Halpern z Centrum Medycznego Bnai Zion i dr Ghizlane Touimi Benjelloun z CHU de Nimes.

– Od dwóch lat wykonuję krioablację w leczeniu pacjentów z przerzutami do kości. Jedną z najważniejszych korzyści wynikających ze stosowania krioablacji w porównaniu ze starszymi metodami ablacji jest to, że zabieg ten jest całkowicie bezbolesny. Pacjent nie odczuwa żadnego bólu ani podczas zabiegu, ani po nim. Inną ważną przewagą tej metody jest to, że umożliwia dokładne sprawdzenie obszaru ablacji i ukształtowanie oraz strukturę zmian, ponieważ kulę lodową można łatwo zobaczyć za pomocą ultrasonografii lub tomografii komputerowej. Oznacza to, że krioablacja systemem ProSense jest bezpieczna – nie ma ryzyka uszkodzenia tkanek znajdujących się w pobliżu guza, ponieważ bardzo dokładnie widzimy gdzie znajduje się granica kuli lodowej Reasumując, dla pacjentów efekty zastosowania krioablacji są bardzo korzystne, natomiast dla lekarza zabieg jest łatwy do przeprowadzenia. – mówi profesor Orsi, Dyrektor Onkologii Interwencyjnej Instytut Onkologii w Mediolanie.

Twórcą technologii krioablacji ciekłym azotem, która bezpiecznie, szybko i bezboleśnie niszczy guzy, bez konieczności wykonywania zabiegu chirurgicznego jest firma IceCure Medical Ltd. z Izraela. System ProSense pozwala na leczenie guzów wątroby, nerek, płuc i piersi. Jest również stosowany w leczeniu paliatywnym (uśmierza ból jaki wywołują przerzuty nowotorów do kości). Jest również stosowany w ginekologii.

– W czasie kongresu kilkakrotnie prezentowano ciekawe przypadki leczenia różnych nowotworów z użyciem technologii opartej o ciekły azot. Cieszymy się,. Że od kilku miesięcy krioablacja z użyciem ProSense jest dostępna w Polce – mówi Marcin Weksler, Prezes Zarządu Mobile SCANMED Systems, który reprezentuje IceCure w Polsce. – Naszym celem jest udostępnienie pacjentom w Polsce najlepszych metod diagnostyczno-interwencyjnych w onkologii.

W marcu wieloprofilowy, zabiegowy szpital specjalistyczny EuroMediCare we Wrocławiu poinformował o wykonaniu pierwszego w Polsce zabiegu krioablacji dwóch guzów na opłucnej z wykorzystaniem ciekłego azotu systemem ProSense.

Krioablacja jest to zabieg małoinwazyjny, wykonywany przezskórnie, w znieczuleniu miejscowym, co sprawia, iż jest bardzo mało obciążający dla pacjenta. Dzięki temu możemy przeprowadzać paliatywne zabiegi krioablacji u pacjentów obciążonych wieloma chorobami i bardzo wysokim ryzykiem, u których w znieczuleniu ogólnym podobne zabiegi, takie jak ablacja, termoablacja czy echolaser nie mogłyby być zrobione. Krioablacja nie ma takich ograniczeń. – mówi dr Tomasz Sędziak z Wrocławia, który zabiegi z ProSense przeprowadza już od wielu miesięcy. – Istotną przewagą i to widoczną w każdym z przypadków jest szybka rekonwalescencja. Pacjenci niemal natychmiast wracają do domu i nie mają dolegliwości bólowych – nie odczuwają bólu zarówno w trakcie samego zabiegu, jak i po. Wiem, bo rozmawiam z nimi w trakcie krioablacji, są w pełni przytomni i mile zaskoczeni. Krioablację systemem ProSense stosujemy w przerzutach dootrzewnowych, w guzach wątroby, nerek, piersi, w mięsakach, w guzach opłucnych – jeżeli jest to guz, do którego można dojść przez klatkę piersiową nie przechodząc przez płuco. Praktycznie krioablację można zastosować w każdym guzie.

Krioablacja to dziedzina radiologii interwencyjnej. Jest zabiegiem małoinwazyjnym, przeprowadzanym przezskórnie, w znieczuleniu miejscowym i pod kontrolą badań obrazowych.

ProSense ma certyfikację FDA i CE.

źródło: komunikat