Medicalpress
Narodowy Instytut Onkologii w Krakowie wdraża narzędzia, które zmienią sposób przygotowywania, podpisywania i przechowywania dokumentacji medycznej. W ramach projektu cyfryzacji finansowanego ze środków Krajowego Planu Odbudowy zakupiono 26 tabletów mobilnych, dwa skanery, 27 długopisów biometrycznych oraz 11 ekranów podpisowych.
Nowe wyposażenie pozwoli połączyć kilka dotychczas odrębnych czynności w jeden elektroniczny proces. Dokument będzie można wyświetlić pacjentowi, uzupełnić, podpisać i zapisać bez konieczności przygotowywania kolejnych wydruków. Rozwiązanie znajdzie zastosowanie na oddziałach, w poradniach, pracowniach oraz rejestracjach Instytutu. Istotnym elementem wdrożenia jest powiązanie nowych urządzeń z funkcjonującym w NIO systemem informatycznym.

– Zakończyliśmy etap integracji rozwiązania z systemem HIS. Oznacza to, że formularze, skany i dokumenty opatrzone podpisem elektronicznym będą trafiały bezpośrednio do właściwej dokumentacji pacjenta. Jednocześnie system zachowuje kontrolę uprawnień i pozwala rejestrować, kto oraz w jakim zakresie korzystał z określonych danych – wyjaśnia Adam Gackiewicz z Działu IT NIO w Krakowie.

Tablety będą wykorzystywane m.in. do przedstawiania pacjentom treści zgód, oświadczeń i formularzy. Uzupełnienie danych na urządzeniu mobilnym ograniczy konieczność późniejszego przepisywania informacji z wersji odręcznej. Czytelność zapisów oraz możliwość sprawdzenia wymaganych pól jeszcze przed zatwierdzeniem dokumentu pomogą również zmniejszyć liczbę braków formalnych.

– Dla osób zgłaszających się do Instytutu będzie to przede wszystkim prostszy sposób dopełniania formalności. Pracownik będzie mógł przeprowadzić pacjenta przez formularz, wyjaśnić niejasne punkty i od razu zweryfikować, czy wszystkie wymagane informacje zostały podane. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pacjent jest zdenerwowany, osłabiony albo ma trudność z samodzielnym wypełnianiem rozbudowanych druków– podkreśla Katarzyna TarnawskaKierownik Działu ds. Koordynacji Krajowej Sieci Onkologicznej i Wsparcia Działalności Leczniczej.

Do systemu mogą być wprowadzane także materiały dostarczone z innych placówek, w tym wyniki badań, karty informacyjne leczenia szpitalnego, wypisy, opisy zabiegów i operacji, zaświadczenia oraz pozostałe dokumenty istotne dla dalszego postępowania medycznego. Dwa zakupione skanery umożliwią ich przekształcenie do postaci cyfrowej.

Podczas zapisu wykorzystywana będzie technologia OCR, czyli optyczne rozpoznawanie tekstu. Pozwala ona odczytywać treść zeskanowanych stron, a nie traktować ich wyłącznie jako obrazu. Każdy plik zostanie ponadto opisany metadanymi, takimi jak kategoria dokumentu, dane identyfikacyjne oraz miejsce przypisania w historii choroby.

– Dobrze przeprowadzona digitalizacja nie kończy się na wykonaniu skanu. Kluczowe jest uporządkowanie materiału w taki sposób, aby potrzebny dokument można było odnaleźć według jego rodzaju, daty lub związku z konkretnym etapem leczenia. W efekcie powstaje spójny zasób informacji, który wspiera ciągłość opieki i ogranicza konieczność korzystania z rozproszonych archiwów – mówi Krzysztof Wrona, Kierownik Archiwum Zakładowego i Dokumentacji Medycznej.

Długopisy biometryczne umożliwią odwzorowanie podpisu odręcznego wraz z jego cechami charakterystycznymi, natomiast ekrany Wacom posłużą do akceptowania dokumentów bezpośrednio na stanowiskach obsługi. Zastosowanie kilku rodzajów urządzeń pozwoli dopasować sposób pracy do specyfiki danego miejsca oraz rodzaju formularza.

Pełne uruchomienie produkcyjne rozwiązania planowane jest w najbliższym czasie. Inwestycja stanowi kolejny etap rozwoju cyfrowego środowiska NIO w Krakowie finansowanego z środków KPO, w którym technologia ma wspierać zarówno organizację procesów medycznych, jak i sprawną komunikację między pacjentem a personelem.

Żródło: inf pras

W czerwcu 2026 roku Kraków stanie się ogólnopolskim centrum debaty nad diagnostyką i leczeniem niewydolności serca. Stolica Małopolski będzie gospodarzem Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, najważniejszego w Polsce wydarzenia poświęconego tej grupie schorzeń. Spotkanie, które od lat wyznacza kierunki rozwoju praktyki klinicznej w obszarze niewydolności serca i kardiomiopatii, zgromadzi ekspertów różnych specjalności oraz całe zespoły terapeutyczne zaangażowane w opiekę nad pacjentami. Dwudniowe obrady w Centrum Kongresowym ICE będą okazją do wymiany doświadczeń, prezentacji najnowszych dowodów naukowych i dyskusji nad realnymi wyzwaniami codziennej praktyki klinicznej.

Najważniejsze w Polsce forum wymiany wiedzy i doświadczeń w zakresie niewydolności serca i kardiomiopatii odbędzie się w dniach 12-13 czerwca 2026 roku w Krakowie w Centrum Kongresowym ICE (Kraków, ul. Konopnickiej 17).

Celem wydarzenia jest szkolenie lekarzy, pielęgniarek i zespołów terapeutycznych oraz poszerzanie wiedzy w obszarze diagnostyki i leczenia, w tym farmakoterapii niewydolności serca zgodnych z najnowszymi wytycznymi, nowych dowodów klinicznych i innowacyjnych terapii, możliwości leczenia chorób rzadkich z manifestacją kardiologiczną oraz postępowania w zaawansowanej niewydolności serca, w tym prawidłowej kwalifikacji do mechanicznego wspomagania krążenia i transplantacji serca. 

Jak co roku w Konferencji weźmie udział szerokie grono specjalistów: kardiolodzy, kardiochirurdzy, interniści, lekarze rodzinni, rezydenci, stażyści, studenci medycyny, a także pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholodzy. 

„Konferencja Asocjacji Niewydolności Serca PTK w Krakowie będzie wyjątkowa zarówno pod względem merytorycznym, jak i praktycznym” – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Rubiś, przewodniczący Asocjacji Niewydolności Serca PTK – „W programie znajdą się liczne warsztaty praktyczne – od nowoczesnych metod obrazowania, w tym w zaawansowanej niewydolności serca i współistniejących wadach zastawkowych, do postępowania w ostrej niewydolności serca. Będzie też dużo teorii, zarówno tej najnowszej, opartej na aktualnych dowodach naukowych, jak i tej płynącej z codziennej praktyki: z poradni, z dyżuru, z realnych przypadków klinicznych. Chcemy, aby każdy uczestnik wyjechał z Krakowa z nową wiedzą, inspiracją i gotowością do jej zastosowania w praktyce klinicznej.”

Rejestracja na konferencję dostępna jest na stronie internetowej: https://konferencja.niewydolnosc-serca.pl/ 

Szpital św. Rafała w Krakowie, Scanmed, uzyskał autoryzację Narodowego Funduszu Zdrowia, potwierdzając tym samym wysoki poziom jakości i bezpieczeństwa świadczonych usług. Autoryzacja przyznawana jest wyłącznie tym placówkom, które spełniają rygorystyczne wymagania dotyczące organizacji pracy, kompetencji personelu oraz wyposażenia medycznego.
Proces autoryzacji obejmuje szczegółową ocenę funkcjonowania szpitala, w tym wewnętrznego systemu nadzoru jakości, standardów opieki nad pacjentem oraz warunków realizacji świadczeń. Szpital św. Rafała spełnił wszystkie kryteria bez zastrzeżeń. Placówka wykazała się prawidłowym funkcjonowaniem na każdym etapie – od infrastruktury, przez procedury medyczne, po kwalifikacje zespołu.

Autoryzacja została przyznana dla kluczowych zakresów działalności szpitala, w tym: kardiologii, anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgii ogólnej, chirurgii onkologicznej, neurochirurgii, ortopedii i traumatologii narządu ruchu – wszystko w zakresie hospitalizacji oraz izby przyjęć. To potwierdza, że w Szpitalu św. Rafała świadczona jest kompleksowa opieka na wysokim poziomie w najważniejszych obszarach medycyny zabiegowej i ratunkowej.

– Uzyskanie autoryzacji NFZ traktujemy jako potwierdzenie profesjonalizmu naszych specjalistów oraz jakości świadczeń medycznych, które codziennie realizujemy. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo i komfort pacjentów, a ten dokument dowodzi, że spełniamy standardy opieki – mówi Dominik Słowik, dyrektor Szpitala św. Rafała w Krakowie.

Przyznanie autoryzacji NFZ to także ważny sygnał dla pacjentów z regionu, że mogą liczyć na stabilną i odpowiednio nadzorowaną opiekę zdrowotną blisko swojego miejsca zamieszkania.

źródło: AHOP

Od czwartku do soboty Kraków staje się stolicą kardiologii. To właśnie tu odbędzie się XXIX Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) — najważniejsze wydarzenie naukowe w dziedzinie medycyny sercowo-naczyniowej w Polsce. W Kongresie udział weźmie blisko 5 tysięcy uczestników z kraju i zagranicy, w tym przedstawiciele instytucji systemu ochrony zdrowia, naukowcy, klinicyści i pacjenci ze środowisk kardiologicznych.

To nie tylko okazja do prezentacji najnowszych wyników badań, ale też platforma, gdzie kształtują się praktyki kliniczne, strategie polityki zdrowotnej i ścieżki współpracy interdyscyplinarnej. Hasło przewodnie tej edycji — „Twoje Serce – Twoje Życie. Żyj Zdrowo, Przestrzegaj Zaleceń” — wskazuje na wagę codziennej profilaktyki i konsekwencji w leczeniu chorób sercowo-naczyniowych.

Co w programie? Tematy, wyzwania, nowinki

Kongres oferuje olbrzymi zakres merytoryczny. W ciągu trzech dni odbywa się 162 sesje naukowe prowadzone w 13 salach wykładowych w centrum kongresowym EXPO Kraków. 

W porządku obrad znajdą się m.in. tematy:

  • najnowsze wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego

  • choroby układu krążenia u kobiet w ciąży

  • związki między chorobami serca a zdrowiem psychicznym

  • rola sztucznej inteligencji i technologii cyfrowych w diagnostyce i leczeniu

  • systemowa organizacja opieki kardiologicznej w Polsce 

Nie zabraknie także debat dotyczących polityki zdrowotnej, finansowania kardiologii oraz współpracy środowisk medycznych, administracyjnych i pacjenckich. Prof. Jacek Legutko, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Kongresu, wskazał podczas konferencji prasowej, że choroby układu krążenia odpowiadają za około 37 % zgonów w Polsce, co podkreśla wagę tego tematu. 

Dodatkowo, wydarzenie towarzyszące Kongresowi stanowi obchód Światowego Dnia Serca — planowany na niedzielę po Kongresie, na Rynku Głównym w Krakowie. Zaplanowano tam bezpłatne konsultacje, badania profilaktyczne, warsztaty edukacyjne oraz atrakcje dla całych rodzin. To ważny moment, by wyjść poza mury sal konferencyjnych i dotrzeć do mieszkańców miasta. 

Dlaczego to istotne — dla pacjentów i systemu?

Kongres PTK to nie tylko nauka — to okazja, by realnie wpłynąć na jakość opieki nad osobami z chorobami serca. Środowisko kardiologiczne oczekuje, że dyskusje i rekomendacje wygenerowane podczas obrad przekształcą się w skuteczne wdrożenia w codziennej praktyce klinicznej oraz w polityce zdrowotnej.

Jak podkreśla prof. Robert J. Gil, prezes PTK, dla polskiej kardiologii jednym z kluczowych zagrożeń jest niedostateczne finansowanie — szczególnie w obszarach innowacyjnych terapii i dostępności procedur. Kongres to także przestrzeń, by wyartykułować potrzeby i wystawić postulaty wobec decydentów. 

Organizatorzy oczekują, że efektem Kongresu będą nie tylko publikacje i prezentacje, ale realne koncepcje dalszych badań, strategiczne plany rozwoju (w tym Narodowa Strategia Prewencji Serca i Naczyń) oraz wzmocnienie współpracy między lekarzami, badaczami, samorządem i organizacjami pacjentów. 

Kraków jako mekka nauki i medycyny

Wybór Krakowa jako gospodarza tego wydarzenia nie jest przypadkowy. Miasto o bogatej tradycji akademickiej i silnym środowisku medycznym staje się areną spotkań międzynarodowych, które podnoszą jego rangę także w obszarze medycyny. 

Władze miejskie i organizatorzy zwracają uwagę, że poza wymiarem naukowym Kongres to także impuls dla miasta – zarówno wizerunkowy, jak i społeczno-edukacyjny; promowanie zdrowia w przestrzeni publicznej, edukacja mieszkańców, udział w Światowym Dniu Serca to elementy, które poszerzają zasięg oddziaływania Kongresu. 

Źródło: PTK

Szpital Dziecięcy im. św. Ludwika w Krakowie rozpoczął prace nad nowatorskim projektem: utworzeniem Małopolskiego Centrum Psychiatrii i Leczenia Uzależnień od Nowych Technologii Cyfrowych, które ma stać się kluczowym ośrodkiem wsparcia dla dzieci i młodzieży w regionie.
Rosnąca liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej to jedno z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. Co roku przybywa pacjentów zmagających się z depresją, lękiem, zaburzeniami odżywiania czy uzależnieniami behawioralnymi. Szczególnie niepokojący jest fakt, że coraz młodsze osoby doświadczają kryzysów emocjonalnych, nierzadko związanych z nadmiernym korzystaniem z internetu, gier komputerowych czy mediów społecznościowych. W tym kontekście budowa Małopolskiego Centrum Psychiatrii i Leczenia Uzależnień od Nowych Technologii Cyfrowych to inwestycja o strategicznym znaczeniu – zarówno dla Krakowa, jak i dla całego regionu.

Placówka nabyła teren o powierzchni ponad 35 arów, zlokalizowany przy ul. Kopernika 36 i Strzeleckiej 7 – tuż obok swojej obecnej siedziby, co w przyszłości umożliwi integrację funkcji leczniczych i administracyjnych.

Jak informuje dyrektor szpitala, Stanisław Stępniewski, nowy kompleks będzie obejmować:

W oświadczeniu podkreślono, że co trzeci pacjent do 14. roku życia w starej placówce trafia bezpośrednio po próbie samobójczej, a rosnąca liczba młodych osób z problemami psychicznymi często ma związek z nadmiernym korzystaniem z internetu oraz technologii. Centrum wpisuje się w szeroki plan transformacji systemu ochrony zdrowia, koncentrując się na zapewnieniu szybkiego i skutecznego wsparcia psychiatrycznego.
Gmina Małopolska zaangażowała się aktywnie w finansowanie inwestycji, poprzez zakup nieruchomości, który kosztował ponad 24 miliony złotych i został sfinansowany z budżetu województwa na lata 2024–2029.

Kolejnym krokiem będzie zapewnienie finansowania budowy i przygotowanie niezbędnej dokumentacji projektowej. Finalizacja całego przedsięwzięcia planowana jest na 2029 rok.

Nowe centrum nie jest jedynie kolejną jednostką medyczną. To odpowiedź na dramatyczne potrzeby młodych pacjentów i ich rodzin, którzy dotychczas często trafiali po pomoc zbyt późno, w stanach zagrażających życiu. Stworzenie wyspecjalizowanej placówki, która połączy diagnostykę, terapię stacjonarną i środowiskową oraz nowoczesne programy leczenia uzależnień cyfrowych, może realnie zmienić system opieki psychiatrycznej w Małopolsce. Inwestycja ta to także jasny sygnał, że zdrowie psychiczne najmłodszych przestaje być tematem tabu i staje się priorytetem – tak samo istotnym, jak leczenie chorób somatycznych.

Źródło: Szpital Dziecięcy im. św. Ludwika w Krakowie

W krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim wykonano właśnie 2000. przeszczep szpiku. Symbolicznym pacjentem tej przełomowej procedury została 27-letnia Katarzyna, zmagająca się od czterech lat z ostrą białaczką szpikową. Dla niej – jak i dla wielu innych pacjentów z nowotworami krwi – przeszczepienie komórek macierzystych krwiotwórczych to jedyna realna szansa na wyleczenie.

„Dwa tysiące przeszczepów to wystarczająco dużo, żeby nabyć odpowiedniego doświadczenia w tym, co się robi” – mówi dr Patrycja Mensah-Glanowska z Oddziału Hematologii i Chorób Wewnętrznych SU. Jak podkreśla, procedura ta „zwiększa szanse na przeżycie lub wydłuża okres wolny od nawrotu choroby”.

Pierwszy przeszczep wykonano w krakowskiej klinice 7 kwietnia 1998 roku. Wspominał go prof. Aleksander Skotnicki, ówczesny kierownik oddziału. „Pamiętam czasy, gdy przeżywalność w ostrych białaczkach wynosiła zaledwie 10 procent. Dziś jest ona na poziomie 50–60%. Na początku lat siedemdziesiątych śmiertelność chorych była bardzo wysoka. To były dramatyczne chwile. Pacjenci odchodzili wkrótce po przyjęciu – z pełną niewydolnością szpiku, wyniszczeni infekcjami. Jeśli udało się ich choć trochę wzmocnić – sterydami, przetoczeniem krwi – to czasem zyskiwaliśmy kilka miesięcy życia” – mówił.

Dziś leczenie ostrej białaczki szpikowej opiera się na precyzyjnej diagnostyce i coraz bardziej spersonalizowanej terapii. Choroba ta rozwija się w szpiku kostnym, który odpowiada za produkcję krwinek białych, czerwonych i płytek krwi. W wyniku choroby szpik zostaje wypełniony przez nieprawidłowe komórki nowotworowe, które wypierają zdrowe linie komórkowe. Skutkuje to niedoborem krwinek odpowiedzialnych za odporność, transport tlenu i krzepliwość krwi.

Objawy ostrej białaczki szpikowej często bywają niespecyficzne i przypominają infekcje wirusowe, co opóźnia rozpoznanie. Do najczęstszych symptomów należą zmęczenie, gorączka, bladość skóry, skłonność do siniaków i wybroczyn, a także skłonność do infekcji. Wczesne wykonanie morfologii krwi pozwala na szybkie wykrycie nieprawidłowości i skierowanie pacjenta do dalszej diagnostyki hematologicznej.

Ostra białaczka szpikowa stanowi ok. 80 procent wszystkich ostrych białaczek. W Polsce diagnozuje się rocznie ok. 800 nowych przypadków. Choroba ta dotyczy głównie osób po 60. roku życia, ale może występować również u młodszych pacjentów. 

Historia 27-letniej Katarzyny, która przeszła 2000. przeszczep szpiku w Krakowie, to dowód na ogromny postęp w medycynie, ale także przypomnienie o ciągle istniejących lukach w dostępie do nowoczesnych terapii. Dla wielu pacjentów każdy dzień zwłoki może oznaczać pogorszenie rokowania. Tym bardziej warto inwestować w rozwój diagnostyki, terapii i infrastrukturę leczenia nowotworów krwi.

Źródło: Szpital Uniwersytecki w Krakowie Fot.: Szpital Uniwersytecki w Krakowie

Wspomagana robotycznie chirurgia małoinwazyjna, oparta na technologii da Vinci, staje się realną codziennością w polskich szpitalach publicznych. Dynamiczny rozwój tej dziedziny najlepiej widać w Krakowie, gdzie dwa wiodące ośrodki – Szpital Uniwersytecki oraz Szpital Rydygiera – systematycznie zwiększają liczbę wykonywanych zabiegów, tworzą nowe zespoły operacyjne i wprowadzają kolejne typy procedur robotycznych. Operacje są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a pacjenci zyskują dostęp do jednej z najnowocześniejszych form leczenia chirurgicznego w Europie.

Rok chirurgii robotycznej w Szpitalu Uniwersyteckim

Zaledwie rok po uruchomieniu systemu da Vinci X, Szpital Uniwersytecki w Krakowie może pochwalić się imponującym bilansem 473 operacji przeprowadzonych z użyciem robota. W czerwcu 2024 r. wykonano pierwsze zabiegi, a liczba interwencji rosła błyskawicznie. „W ciągu niespełna 2 tygodni od uruchomienia systemu w czerwcu 2024 roku przeprowadzono 6 zabiegów, by wkrótce wykonywać nawet 2 i więcej operacji robotycznych dziennie. Ubiegły rok zakończył się liczbą 205 zabiegów. W tym roku przeprowadzono ich aż 473” – przypomina dr Rafał Depukat, kierownik Bloku Operacyjnego.

Robot da Vinci wykorzystywany jest w krakowskim ośrodku przez zespoły z urologii, ginekologii, chirurgii ogólnej, onkologicznej i gastroenterologicznej, a także transplantologii. Operują nim m.in. prof. Piotr Chłosta, prof. Michał Pędziwiatr, dr hab. Marek Sierżęga czy dr hab. Paweł Basta.

Dyrektor szpitala, Marcin Jędrychowski, podkreślał, że rozwój chirurgii robotycznej nie powinien zatrzymać się na urologii czy ginekologii, ale otworzyć drogę do procedur hybrydowych i zaawansowanych zabiegów interdyscyplinarnych.

500 operacji w Rydygierze – i dynamicznie rośnie

W Małopolsce również Szpital Rydygiera rozwija chirurgię robotyczną z ogromnym rozmachem. W niespełna dwa lata od wprowadzenia robota do praktyki klinicznej, placówka zrealizowała już 500 zabiegów. „Wprawdzie systemy robotyczne wykorzystywane są w Polsce już od 2010 roku, ale to właśnie Rydygier w 2023 roku stał się w Małopolsce pierwszą publiczną placówką medyczną, która do swojej oferty wprowadziła bezpłatne, finansowane przez NFZ operacje z użyciem robota” – przypomina szpital.

Operacje rozpoczęto na Oddziale Urologii 16 października 2023 r., a już w styczniu 2024 r. robotyczne zabiegi wdrożono na Oddziale Ginekologii Onkologicznej, gdzie do czerwca wykonano 130 operacji u pacjentek z rakiem endometrium. Prawdziwym przełomem było jednak wejście chirurgii robotycznej na Oddział Chirurgii Ogólnej – gdzie wykonano już 216 operacji, w tym 195 operacji jelita grubego, 14 żołądka i 7 trzustki.

„Szpital Rydygiera posiada Certyfikat Bezpieczeństwa Systemu Chirurgii Robotycznej, co jest szczególnie ważne dla zapewnienia bezpieczeństwa Pacjentów” – informuje placówka. Obecnie w operacjach robotycznych uczestniczy 8 certyfikowanych zespołów, a kwartalnie wykonywanych jest ponad 100 procedur. Niedawno dołączył także nowy zespół chirurgii głowy i szyi, który przeprowadził pierwszą operację robotyczną na Oddziale Otolaryngologii.

Jak działa system da Vinci i dlaczego to rewolucja

Robot chirurgiczny da Vinci to zaawansowana platforma operacyjna zaprojektowana przez firmę Intuitive Surgical. Składa się z dwóch głównych elementów: konsoli chirurga oraz części roboczej z czterema ramionami, z których trzy wyposażone są w narzędzia operacyjne, a czwarte w kamerę endoskopową.

Konsola umożliwia chirurgowi precyzyjne kierowanie narzędziami przy użyciu manetek i pedałów, a obraz pola operacyjnego oglądany jest w trójwymiarze i wysokiej rozdzielczości. Zastosowanie technologii EndoWrist sprawia, że końcówki narzędzi naśladują ruchy nadgarstka, co pozwala na dostęp do trudno osiągalnych struktur i niezwykle precyzyjne preparowanie tkanek.

Wbrew wyobrażeniom, robot nie działa samodzielnie – każdą czynność wykonuje pod bezpośrednim nadzorem i sterowaniem chirurga. Operacja nie byłaby możliwa bez udziału wykwalifikowanego zespołu, w skład którego wchodzą certyfikowani operatorzy, asysta chirurgiczna i instrumentariuszki.

Zabiegi wykonywane w asyście robota mają wiele zalet: mniejsze nacięcia (1–2 cm zamiast kilkunastu), niższa utrata krwi, precyzyjniejsze zespolenia, krótszy czas rekonwalescencji i zmniejszone ryzyko powikłań. 

Nowy standard w medycynie – dostępny bezpłatnie

Zarówno Szpital Uniwersytecki, jak i Szpital Rydygiera przypominają, że wszystkie operacje z wykorzystaniem robota da Vinci są bezpłatne dla pacjenta – w pełni finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wspólną ambicją obu placówek jest dalszy rozwój chirurgii robotycznej, szkolenie kolejnych zespołów i włączanie do programu kolejnych dziedzin medycyny.

Jak zauważa Marcin Jędrychowski, rozwój technologii nie może odbywać się wyłącznie w dużych ośrodkach. „Pozwoli to na dalszy rozwój chirurgii robotycznej w całym kraju, gdyż według raportu opracowanego przez firmę Synektik w Polsce w chwili obecnej operujemy w 3 obszarach, w momencie, w którym w Europie jest ich już prawie 30”.

Chirurgia wspomagana robotem da Vinci nie tylko otwiera nowy rozdział w polskiej medycynie, ale staje się standardem – coraz bardziej dostępnym, coraz bardziej precyzyjnym i coraz bardziej skutecznym.

Fot. Szpital Uniwersytecki w Krakowie Źródła: Szpital Uniwersytecki w Krakowie, Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie, Centrum Chirurgii Robotycznej – Szpital Mazovia Warszawa
 
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki tradycyjnie z okazji Światowego Dnia Nerek serdecznie zaprasza na kolejną już akcję edukacyjną na Kopiec Kościuszki w Krakowie (ul. Waszyngtona 1). W tym roku wyjątkowo zapraszamy w sobotę, 29 marca 2025 r., w godzinach 11:00-14:00. Hasło akcji to: „Czy Twoje nerki są OK? Wykryj wcześnie, chroń zdrowie nerek”.
Przewlekła choroba nerek (PChN) to jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych, która wpływa negatywnie na funkcjonowanie naszego organizmu i jest zazwyczaj powiązana z problemami kardiologicznymi i metabolicznymi.

Szacuje się, że PChN dotyka około 850 milionów ludzi na świecie, a w samej Polsce jest to 4,5 mln ludzi. Jeśli choroba ta nie zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowana i leczona, może rozwinąć się w niewydolność nerek, prowadząc do poważnych powikłań i przedwczesnej śmierci. Głównymi czynnikami ryzyka chorób nerek są: cukrzyca, nadciśnienie, choroba sercowo-naczyniowa, otyłość i jej dziedziczenie.
 
W Polsce z powodu chorób nerek umiera co roku około 100 000 osób. Proste, nieinwazyjne i niedrogie metody pozwalające na sprawdzenie funkcjonowania naszych nerek to:
– Albumina w moczu (albuminuria) w celu oceny uszkodzenia nerek. Preferowany jest wskaźnik albuminy do kreatyniny w moczu (uACR).
– Hemoglobina glikowana lub stężenie glukozy na czczo lub spontanicznie w celu sprawdzenia, czy występuje cukrzyca typu 2.
– Stężenie kreatyniny w surowicy krwi, wraz z oszacowaniem wskaźnika filtracji kłębuszkowej (eGFR).
 
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki wspiera pacjentów z PChN oraz ich bliskich, pomagamy im uporać się z przeciwnościami, jakie niesie konieczność leczenia zachowawczego, zmiany stylu życia czy terapii nerkozastępczej.
 
W tym roku na Kopcu Kościuszki w Krakowie zaplanowaliśmy aktywności dla wszystkich uczestników. Będą to m.in. wykład edukacyjny na temat chorób nerek który wygłosi specjalista internista nefrolog lekarz Michał Śmigielski, a także porady i konsultacje z dietetykiem klinicznym – Panią mgr Agatą Gumulak oraz pielęgniarką nefrologiczną Panią Jolantą Doroz.  Dodatkową atrakcję stanowi konkurs z nagrodami.
 
Podczas tego wydarzenia będzie można skorzystać z porad ekspertów oraz uzyskać informacje o zdrowym stylu życia i czynnikach ryzyka rozwoju przewlekłej choroby nerek, chorób współistniejących, takich jak cukrzyca czy choroby serca. Na miejscu będzie możliwość bezpłatnego zbadania moczu metodą paskową, pomiaru glukozy, tlenku węgla, składu ciała oraz obliczenia wskaźnika masy ciała (BMI). Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora udostępni bezpłatnie czasopismo „Głos Seniora” oraz materiały informacyjno-edukacyjne. Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna, w ramach swoich działań edukacyjnych, będą promować zdrowy styl życia, profilaktykę chorób cywilizacyjnych, zasady higieny i bezpieczeństwa a także symulacje zażycia substancji psychoaktywnych z wykorzystaniem narko i alkogogli.
 
BEZPŁATNE BADANIE STĘŻENIA KREATYNINY W SUROWICY KRWI DLA 1500 OSÓB OD 13 MARCA:
 
Z okazji Światowego Dnia Nerek, zapraszamy również od 13 marca 2025 roku osoby pełnoletnie do skorzystania z bezpłatnego badania stężenia kreatyniny w surowicy krwi wraz z wyliczeniem eGFR. Badania trwają do wyczerpania puli. Badanie to, będące podstawowym parametrem oceny funkcji nerek, będzie dostępne w wybranych punktach Diagnostyki na terenie Krakowa, Wieliczki, Rudy Śląskiej, Gliwic i Zabrza.  Szczegółowe informacje oraz lista placówek biorących udział w akcji znajdują się na stronie internetowej poniżej (www.moje-nerki.pl).
Udział w akcji pod hasłem „Czy Twoje nerki są OK? Wykryj wcześnie, chroń zdrowie nerek”, jest bezpłatny dla wszystkich zainteresowanych.
 
Zapraszamy w sobotę, 29 marca, do Krakowa na Kopiec Kościuszki, aby przyjemnie i pożytecznie spędzić ten czas w gronie osób, którym zależy na tym abyśmy byli zdrowi i cieszyli się życiem!

Więcej na:

https://moje-nerki.pl/swiatowy-dzien-nerek-na-kopcu-kosciuszki-w-krakowie-29-marca-2025-r-sobota/

źródło: Moje Nerki

1 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Raka Płuca, z tej okazji zapytaliśmy dr Barbarę Lisiecką, Kierownik Zakładu Radioterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie o rolę i zastosowanie innowacyjnej radioterapii w leczeniu nowotworów płuca oraz innych narządów. – Nóż cybernetyczny jest urządzeniem, który ma akcelerator emitujący promieniowanie fotonowe, ale jest on umieszczony na ramieniu robota, który potrafi się obrócić się o 360 stopni pod wieloma kątami. Dlatego umożliwia podanie wiązki z bardzo wielu kierunków, w taki sposób, że jest ona bardzo wąska. Możemy zatem skoncentrować dawkę promieniowania w sposób bezpieczny dla pacjenta, a więc nie koncentruje się na tych obszarach, na których nie powinna się koncentrować, jak tkanki zdrowe czy narządy krytyczne. – podkreśla dr Lisiecka.

Od niedawna Państwa placówka dysponuje innowacyjnym aparatem do radioterapii tzw. CyberKnife. Jakie możliwości w terapii pacjentów onkologicznych daje taka technologia? Kiedy ma zastosowanie?

Od niedawna Szpital Uniwersytecki w Krakowie dysponuje urządzeniem o nazwie nóż cybernetyczny albo CyberKnife. Jest to urządzenie do napromieniania, czyli wykorzystywania promieniowania jonizującego do leczenia zarówno chorób nowotworowych, jak i oczywiście chorób nienowotworowych, czyli schorzeń, gdzie promienie jonizujące mają zastosowanie. Wachlarz tych chorób jest oczywiście bardzo obszerny, ale myślę, że warto się skupić na tych, w których nóż cybernetyczny ma szczególną przewagę i zastosowanie, czyli takich, gdzie użycie klasycznego przyspieszacza (klasycznego akceleratora), który wytwarza promieniowanie jonizujące, jest gorszym rozwiązaniem dla pacjenta. Rozpoznania, w których nóż cybernetyczny, ma przewagę i można go użyć w sposób bezpieczny i skuteczny dla pacjenta, to przede wszystkim schorzenia umiejscowione, w taki sposób, że napromienianie obszarów, gdzie się znajdują, mogło być dla pacjenta ryzykowne, czyli są to schorzenia zlokalizowane w ośrodkowym systemie nerwowym, czyli zarówno w samym mózgu, jak i w rdzeniu, w ogóle we wnętrzu czaszki, blisko również struktur nerwowych, niekoniecznie w mózgowiu, ale nawet w okolicach mózgu np. pojedyncze węzły chłonne zlokalizowane wewnątrzczaszkowo, ale niekoniecznie w mózgu. Są to również schorzenia trudno dostępne chirurgicznie albo takie, których nie można operować, a zlokalizowane są w jamie brzusznej np. nieoperacyjne guzy trzustki, guzy wątroby, zarówno te przerzutowe, jak i te pierwotne, również guzy nerek nieoperacyjne. Oczywiście, są to także guzy w płucach, te które nie nadają się do zabiegu operacyjnego i są to pojedyncze zmiany, gdzie napromienianie małego obszaru, gdzie znajduje się guz, może dać pacjentowi wyleczenie bez zabiegu operacyjnego. Są to również nowotwory, prostaty, guzy przerzutowe położone w bardzo wielu miejscach, to są np. guzy przerzutowe w kościach kręgosłupa, blisko rdzenia, gdzie też podanie wysokiej dawki jest konieczne do wyleczenia, a precyzja podania jest kluczowa.

Pani Doktor, powiedzmy naszym czytelnikom, na czym polega radioterapia i jakie są różnice pomiędzy konwencjonalną a innowacyjną radioterapią?
Napromienianie, czyli wykorzystanie promieniowania jonizującego do leczenia schorzeń, najczęściej jest realizowane przy użyciu klasycznych akceleratorów, które wytwarzają wiązkę promieniowania fotonowego, najczęściej, bo może być to również promieniowanie protonowe, jak w przypadku protonoterapii (dostępna również w Krakowie, w Bronowicach) może być to promieniowanie elektronowe, ale najczęściej stosuje się promieniowanie fotonowe. Ma ono za zadanie uszkodzić strukturę DNA komórki nowotworowej, która z założenia różni się od komórki zdrowej najczęściej, czyli jest komórką szybko proliferującą, szybko namnażającą się i to promieniowanie, uszkadzając uszkadzając strukturę DNA, również uniemożliwia dalszy wzrost i namnażanie się tych komórek nowotworowych. Aby uzyskać taki efekt, czyli uszkodzenie komórek nowotworowych, potrzebne jest podanie określonej wielkości dawki promieniowania w określony sposób, czyli frakcjonując, dzieląc ją na mniejsze części i w określone miejsca, żeby uzyskać wiązką promieniowania dostosowaną do danej zmiany nowotworowej, najczęściej nowotworowej. Oczywiście takie promieniowanie przechodzi przez wszystko po drodze, co znajduje się między przyspieszaczem a zmianą nowotworową, np. wyobraźmy sobie zmianę nowotworową, która znajduje się w płucu, żeby wiązka dotarła do tej zmiany, to przechodzi przez ścianę klatki piersiowej zbudowaną z żeber, mięśni, są tam naczynia, nerwy jest również zdrowe płuco, jest serce, jest gruczoł piersiowy. Dlatego lekarz, który planuje napromienianie takiego obszaru, musi uwzględnić wszystkie zdrowe tkanki wokół takiego guza, aby nie uległy uszkodzeniu.

I tu są pewne ograniczenia przyspieszaczy tradycyjnych, które formułują wiązkę w pewien określony sposób, przede wszystkim mają możliwość podania wiązki tylko do pewnej wielkości ograniczonej, nie tak małej jak np. nóż cybernetyczny. Mogą ją podać pod pewnymi kontami albo taką techniką łukową, czyli z różnych stron, ale w pewnej płaszczyźnie, czasem w kilku płaszczyznach, ale tylko w płaszczyznach i w związku z tym, stworzenie takiego modelu skoncentrowania tego promieniowania w jednym miejscu jest trudne, dlatego że zawsze po drodze formując tę wiązkę napotykamy tzw. narządy krytyczne. My tak nazywamy te obszary, które nie mogą uzyskać wysokiej dawki promieniowania (np. serce).

CyberKnife jest urządzeniem, który również oczywiście ma akcelerator emitujący promieniowanie fotonowe, ale jest on umieszczony na ramieniu robota, który potrafi się obrócić się o 360 stopni pod wieloma kątami. Dlatego umożliwia podanie wiązki z bardzo wielu kierunków. Można powiedzieć, że można tę wiązkę podać z olbrzymiej ilości kierunków w taki sposób, że jest ona bardzo wąska. My ją nazywamy „pencil beam”, czyli wiązka ołówkowa, cieniusieńka. Kolimatory, czyli części przyspieszaczy, które kształtują tę wiązkę, są bardzo małe. W związku z tym, wiązka, która przechodzi przez ciało człowieka, jest bardzo niewielkiej wielkości i może być podawana z wielu kierunków. Możemy zatem skoncentrować dawkę promieniowania w sposób bezpieczny dla pacjenta, ponieważ wiązka przechodzi z wielu miejsc z wielu kierunków, a więc nie koncentruje się na tych obszarach, na których nie powinna się koncentrować. Ponadto, liczne osie i wielkość związki, dają nam możliwość podania bardzo wysokiej dawki promieniowania, w sposób bezpieczny dla tych narządów, które znajdują się wokół guza nowotworowego, a jak już wspomniałem na początku, przedmiotem naszego zainteresowania, narządy krytyczne, jak mózg, pień mózgu, skrzyżowania nerwów wzrokowych, są to obszary, w których nie możemy sobie pozwolić, lecząc pacjenta na ich uszkodzenie. To jest główna przewaga CyberKnife. Dodatkowo możemy w sposób bezpieczny podać wysoką dawkę promieniowania, a jest bardzo wiele zmian nowotworowych, które szczególnie reagują na takie promieniowanie, które jest jednorazowo bardzo wysokie i tych frakcji podawanych jest niewiele. W klasycznym przyspieszaczu nie możemy podawać promieniowania o takiej nominalnej dawce pojedynczej frakcji powyżej 5 Gy (grejów). Tu możemy podać nawet jednorazową dawkę kilkudziesięciu grejów w sposób bezpieczny dla pacjenta, a co za tym idzie również skuteczniejszy, jeżeli chodzi o potencjalne wyleczenie.

Nóż cybernetyczny ma istotne znaczenie w leczeniu raka płuca. Kiedy i dlaczego?
Nóż cybernetyczny ma istotne znaczenie w leczeniu raka płuca, ale nie w każdym przypadku. Tutaj warto nadmienić, że nóż cybernetyczny jest rzeczywiście przeznaczony do zmian niewielkich, małych. Maksymalna zmiana, jaką możemy leczyć nożem cybernetycznym w sposób skuteczny, to 9 cm. Może to nie brzmi, że to jest mało, ale 9 cm, czasem w przypadku guzów płuca to nie jest tak dużo. Dlatego leczenie raka płuca radioterapią często wymaga zastosowania przyspiesza tradycyjnego i napromienienia wielkich pól, czyli zarówno guza, jak i przestrzeni zajętych przez przerzuty, np. węzły chłonne. I tu wielu pacjentów skorzysta na takim leczeniu, ale są nowotwory płuca, które są szczególnie przeznaczone do CyberKnife i pacjent, z takiego leczenia skorzysta.
Są to zazwyczaj guzy małe, położone w miąższu płuc u pacjentów, którzy nie mogą być operowani z wielu względów, dlatego, że są obciążeni bardzo licznymi chorobami i znieczulenie, zabieg torakochirurgiczny byłby dla nich poważnym obciążeniem. Czasem pacjenci też po prostu nie godzą się na taki zabieg operacyjny lub mamy do czynienia z guzami położonymi tak, że operacja byłaby trudna do wykonania. Tu przede wszystkim wkracza właśnie nóż cybernetyczny, którym w sposób bezpieczny możemy przeprowadzić coś na kształt operacji torakochirurgicznej, czyli spowodować zniszczenie guza nowotworowego przy pomocy promieniowania. To leczenie jest również możliwe przy użyciu przyspieszaczy tradycyjnych, ale nie uwzględniają one śledzenia ruchów oddechowych małego guza nowotworowego. Normalnie, kiedy napromieniamy takie guzy tradycyjnym akceleratorem, musimy zaplanować podanie dawki w danym obszarze, jak i uwzględnić margines na tzw. ruchomość oddechową i ta ruchomość oddechowa u pacjenta jest duża, nawet do 15 mm osi długiej pacjenta.

W związku z tym, żeby skutecznie napromienić pacjenta z takim guzem, powinniśmy uwzględnić ten margines, planując to leczenie. Ten margines to nic innego jak zdrowa tkanka, którą też musimy napromienić, żeby mieć pewność, że dawka została podana do guza, dlatego że wiązka promieniowania wydzielana przez zwykły przyspieszacz, nie widzi, gdzie guz się porusza. Napromieniając tradycyjnym przyspieszaczem taki guz musimy usunąć tę ruchomość oddechową i napromieniamy wówczas więcej tkanki zdrowej płuca. A tak jak wspomniałam, często pacjenci, którzy są poddani takiemu leczeniu, to pacjenci już ze współchorobowością, często ludzie starsi z chorobami płuc, POChP, z chorobami serca, gdzie objętość napromienionych płuc ma duże znaczenie.
Nóż cybernetyczny, którym dysponujemy, ma taką unikalną zdolność z wykorzystania takiego systemu „synchrony”, czyli synchronizacji ruchów akceleratora, który znajduje się na ramieniu robota z ruchami pacjenta. Rozpoczynamy leczenie w ten sposób, że uczymy najpierw pacjenta, jak oddychać prawidłowo, następnie uczymy przyspieszać CyberKnife jak pacjent oddycha, jak się porusza wraz z guzem nowotworowym i następnie CyberKnife śledzi te ruchy oddechowe. Przy pomocy tego systemu „synchrony” podaje wiązkę promieniowania cały czas, tylko do guza z minimalnym, dwumilimetrowym czasem marginesem. Taki błąd (do 2mm) zawsze musi być wliczony. Pacjent czasem głębiej odetchnie, czasem coś się wydarzy. W związku z tym, margines jest konieczny. Podsumowując, CyberKnife ma zastosowanie szczególnie w tych przypadkach, gdzie zabieg operacyjny jest trudny lub niemożliwy do wykonania, guz jest mały (do 9 cm) i napromienianie pacjenta z małym marginesem, z oszczędzeniem zdrowej tkanki płuc przyniesie mu zdecydowane korzyści.

Dlaczego wg Pani Doktor inwestycje w innowacyjne technologie w radioterapii się opłacają? Jak ważne jest wsparcie samorządów i rządu w tym zakresie?
Na pytanie to trudno mi jest odpowiedzieć, gdyż jestem po prostu zwykłym lekarzem, radioterapeutą, któremu do dyspozycji w pracy klinicznej oddano wyjątkowe urządzenia. W naszym zakładzie dysponujemy nie tylko nożem cybernetycznym, ale innymi wyjątkowymi, innowacyjnymi urządzeniami do leczenia promieniami. Na pewno, bez wsparcia finansowego dla szpitala, który chciał zakupić takie urządzenie, nie byłoby to możliwe, bo nie ukrywajmy, jest urządzenie bardzo drogie, zdecydowanie droższe niż zwykły przyspieszacz. Dlaczego jest ważne, żeby pacjent miał do takiego właśnie leczenia dostęp? Myślę, że jest to myśl naszych czasów. Dążymy do tego, żeby pacjenci byli leczeni na światowym poziomie w sposób taki, jaki dyktują nam aktualne doniesienia z najnowszych badań, aby pacjent wyleczony był człowiekiem zdrowym, a nie okaleczonym tym leczeniem, żeby po okresie rekonwalescencji i rehabilitacji mógł wrócić do życia lub te objawy leczenia nie były gorsze niż objawy samej choroby. Dlatego bez innowacyjności w leczeniu, bez poszukiwania takich, a nie innych technologii leczenia, jest to po prostu niemożliwe.

Radioterapia jest akurat dziedziną medycyny, dziedziną onkologii, która rozwija się niezwykle dynamicznie i wszystko w radioterapii można powiedzieć jest już innowacyjne i nowe. Nie ma już tej radioterapii, o której czasem jeszcze mówią nasi pacjenci, sprzed wielu, wielu lat, obawiając się tzw. poparzeń, znacznych skutków niepożądanych – tej radioterapii w Polsce już nie ma. W Polsce jest radioterapia tylko i wyłącznie Innowacyjna, nowoczesna, oparta o najnowocześniejsze systemy komputerowe. Wszyscy lekarze, radioterapeuci stosują się do najnowszych wytycznych, które mówią o tym, jaką technikę leczenia zastosować, aby pacjent mógł po prostu odzyskać zdrowie. Do tego dąży polska onkologia – aby pacjent żył długo po leczeniu i nie odczuwał negatywnych skutków tego leczenia.

źródło: Medicalpress