Medicalpress
Wakacje to czas odpoczynku, podróży i większej swobody, ale także okres, w którym codzienne decyzje mogą szczególnie wpływać na zdrowie i bezpieczeństwo – od ochrony przed upałem, słońcem i zatruciami pokarmowymi, przez bezpieczeństwo nad wodą i w podróży, po zachowania ryzykowne, decyzje cyfrowe oraz używanie substancji psychoaktywnych. Dlatego Państwowa Inspekcja Sanitarna rozpoczyna kampanię LAS – Letnia Akademia Sanepidu, realizowaną we współpracy m.in. z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, NASK oraz ekspertami zdrowia publicznego. Jej hasło – „Twoje decyzje mają znaczenie” – przypomina, że wiele wakacyjnych zagrożeń można ograniczyć dzięki wiedzy, uważności i odpowiedzialnym wyborom.
Wakacje kojarzą się z odpoczynkiem, podróżami i swobodą. Z perspektywy zdrowia publicznego są jednak również okresem zwiększonego ryzyka zdrowotnego – mówił Główny Inspektor Sanitarny dr n. med. Paweł Grzesiowski podczas briefingu inaugurującego kampanię LAS – Letnia Akademia Sanepidu.

Sanepid dba o bezpieczeństwo zdrowotne także latem

Jak co roku, Państwowa Inspekcja Sanitarna rozpoczyna działania edukacyjne skierowane do wszystkich, którzy będą odpoczywać, korzystając z letniej pogody. Wysokie temperatury, intensywna ekspozycja na słońce, podróże, aktywność nad wodą, udział w wydarzeniach masowych czy korzystanie z mediów społecznościowych – to wszystko może wpływać na nasze zdrowie i bezpieczeństwo.

Nasze działania kierujemy nie tylko do dzieci i młodzieży, ale do wszystkich, którzy korzystają z letniego wypoczynku. Wiemy, że wiele zagrożeń wynika z naszych codziennych decyzji podejmowanych spontanicznie, pod wpływem emocji, pośpiechu lub presji otoczenia. Dlatego hasło tegorocznej kampanii brzmi „Twoje decyzje mają znaczenie” – wyjaśnił dr Paweł Grzesiowski.

Z perspektywy profilaktyki używania substancji psychoaktywnych i ryzyk z tym związanych wakacje są szczególnym czasem. Młodzi ludzie mają więcej swobody, częściej wyjeżdżają bez rodziców, poznają nowe osoby i mogą znaleźć się w sytuacjach, w których pojawia się presja grupy. Dane ESPAD 20241 pokazują, że alkohol wciąż pozostaje najczęściej używaną substancją psychoaktywną przez młodzież, ale za tym stwierdzeniem stoją konkretne wakacyjne sytuacje: propozycja wypicia alkoholu, wejście do samochodu z osobą, która piła, albo potrzeba odmowy, gdy „wszyscy próbują”. Dlatego tak ważne są rozmowa, jasne zasady i gotowość dorosłych do udzielenia dziecku pomocy bez oceniania – powiedziała dr n. med. Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Nowe wyzwania dla zdrowia publicznego

Zdrowie publiczne to dziś znacznie więcej niż ochrona przed chorobami zakaźnymi. To również wspieranie umiejętności podejmowania świadomych decyzji dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa – mówił dr Paweł Grzesiowski. Główny Inspektor Sanitarny wskazał, że coraz większy wpływ na zdrowie mają media społecznościowe, dezinformacja, presja grupy oraz zachowania ryzykowne. Dodał również, że pojawiają się nowe zagrożenia, takie jak częstsze fale upałów i ekstremalne zjawiska pogodowe powodowane przez zmiany klimatyczne.

Wakacyjne bezpieczeństwo dzieci i młodzieży trzeba dziś rozumieć szerzej niż tylko jako ochronę przed słońcem, wodą czy zatruciami pokarmowymi. Obok alkoholu i innych substancji psychoaktywnych coraz większym wyzwaniem są e-papierosy, gry online, social media i hazard. To ryzyka łatwo dostępne, obecne w grupie rówieśniczej i często postrzegane przez młodych ludzi jako mniej groźne. Tymczasem właśnie dlatego wymagają uważności dorosłych i spokojnej rozmowy – wskazała dr n. med. Bogusława Bukowska.

Kampania LAS – Letnia Akademia Sanepidu

Nazwa LAS nie jest przypadkowa, bo tak jak w lesie łatwo zgubić właściwą drogę, tak podczas wakacji łatwo podjąć decyzję, której konsekwencje odczujemy później. Kampania ma pomagać odnajdywać właściwy kierunek i korzystać ze sprawdzonej wiedzy – deklarował dr Paweł Grzesiowski.

Kampania będzie realizowana przez cały okres wakacyjny (od końca czerwca do końca sierpnia) i skupi się na czterech obszarach:

Kampanię „LAS – Letnia Akademia Sanepidu” realizujemy we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, NASK oraz ekspertami z zakresu m.in. zdrowia psychicznego i toksykologii oraz dietetykami.

Partnerstwo to pozwala połączyć wiedzę i doświadczenie ekspertów reprezentujących różne obszary – od profilaktyki uzależnień i zachowań ryzykownych przez bezpieczeństwo cyfrowe i przeciwdziałanie dezinformacji, po promocję zdrowego stylu życia – mówił Główny Inspektor Sanitarny.

Nie tylko kontrolujemy, ale przede wszystkim edukujemy

Państwowa Inspekcja Sanitarna od lat nie tylko reaguje na zagrożenia, ale przede wszystkim pomaga im zapobiegać.

Nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich zagrożeń. Możemy jednak sprawić, że więcej osób będzie potrafiło je rozpoznawać i odpowiednio na nie reagować. Temu właśnie służy Letnia Akademia Sanepidu.

Chcemy, aby wakacje były czasem odpoczynku, dobrych doświadczeń i bezpiecznych wspomnień. Bo podczas wakacji, tak jak przez cały rok, nasze decyzje mają znaczenie – zakończył swoje wystąpienie Główny Inspektor Sanitarny.

Gdzie znaleźć informacje o naszych działaniach

W ramach kampanii przygotowaliśmy broszurę edukacyjną, cykl artykułów eksperckich oraz materiały edukacyjne wykorzystywane przez jednostki Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Materiały są dostępne na stronie internetowej kampanii LAS – Letnia Akademia Sanepidu: https://www.gov.pl/web/gis/las-letnia-akademia-sanepidu-twoje-decyzje-maja-znaczenie.

Działania informacyjne będą prowadzone w mediach społecznościowych oraz na terenie całego kraju przez wojewódzkie i powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne. Szczegółowe informacje będą dostępne w mediach społecznościowych Głównego Inspektoratu Sanitarnego oraz lokalnych jednostek sanepidu.

Sytuacja epidemiologiczna w Polsce i na świecie

– Służby sanitarne – międzynarodowe, zagraniczne i polskie, zdały egzamin podczas zwalczania zakażeń hantawirusem na statku m/s Hondius. Nie doszło do rozprzestrzenienia się choroby na osoby spoza grona pasażerów i załogi – mówił dr Paweł Grzesiowski.

Podkreślił także, że żadna z osób objętych nadzorem na terenie Polski nie wykazała objawów zakażenia. – Zdrowy jest także Polak, będący kapitanem jednostki. Zakończył już odbywanie kwarantanny – oświadczył Główny Inspektor Sanitarny.

Dr Paweł Grzesiowski zaapelował także do osób, które planują egzotyczne podróże, aby odpowiednio wcześniej zdobywały informacje o miejscu, do którego się udają i rozważyły kontakt z lekarzem medycyny tropikalnej albo medycyny podróży.

Przyłączam się do apelu Ministerstwa Spraw Zagranicznych i stanowczo odradzam podróże do krajów objętych epidemią spowodowaną wirusem Ebola – mówił.

Źródło: GOV.PL

Młodzi Polacy coraz rzadziej sięgają po alkohol, tradycyjne papierosy i narkotyki, jednak nie oznacza to końca problemów związanych z zachowaniami ryzykownymi. Najnowszy raport „Młodzież 2025”, przygotowany przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) i Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU), pokazuje, że miejsce tradycyjnych zagrożeń coraz częściej zajmują nowe wyzwania: e-papierosy, hazard online, problemowe korzystanie z internetu, przemoc rówieśnicza oraz pogarszająca się kondycja psychiczna młodzieży. Wyniki badania wskazują, że profilaktyka zdrowotna musi dziś odpowiadać na znacznie bardziej złożoną rzeczywistość niż jeszcze kilka lat temu.
Młodzi Polacy rzadziej piją alkohol, mniej palą tradycyjne papierosy i coraz rzadziej sięgają po narkotyki. Nie oznacza to jednak, że problemy związane z zachowaniami ryzykownymi tracą na znaczeniu. Najnowsza edycja badania „Młodzież 2025”, realizowanego przez Centrum Badania Opinii Społecznej we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, pokazuje raczej zmianę ich charakteru: obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widać wyzwania związane z e-papierosami, internetem, hazardem, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym.

„Wyniki badania “Młodzież 2025” pokazują, że zachowania ryzykowne młodych ludzi zmieniają swój charakter. Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie może usypiać naszej czujności. Obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widzimy wyzwania związane z e-papierosami, hazardem online, problemowym korzystaniem z internetu, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym. To pokazuje, że profilaktyka musi być dziś kompleksowa i odpowiadać na rzeczywistość, w której funkcjonują młodzi ludzie” – mówi dr n. społ. Artur Malczewski, zastępca dyrektora ds. Lecznictwa, Badań, Certyfikacji w Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Mniej substancji, ale problem nie znika

Jednym z najbardziej widocznych trendów jest spadek używania tradycyjnych papierosów. W 2025 roku regularne palenie zadeklarowało 6 proc. uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Jeszcze w 2021 roku było to 20 proc. badanych. Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznacza się popularność e-papierosów – regularnie korzysta z nich już 32 proc. młodzieży.

Alkohol pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży, choć w porównaniu z poprzednim pomiarem z 2021 roku zmniejszyło się spożycie wszystkich analizowanych rodzajów alkoholu, a także skala upijania się.

Trend spadkowy widoczny jest również w odniesieniu do narkotyków. Coraz więcej uczniów deklaruje, że nie wie, gdzie można je kupić, a większość twierdzi, że nigdy nie proponowano im ich zakupu. Zmniejszył się także odsetek młodzieży, która zna osoby zażywające narkotyki lub środki odurzające – w 2025 roku 66 proc. badanych wskazało, że w ich środowisku nie ma takich osób. Najczęściej używaną substancją nielegalną pozostaje marihuana lub haszysz, lecz także w tym przypadku odnotowano spadek używania. Ogólnie używanie narkotyków w ciągu ostatniego roku zadeklarowało 9 proc. uczniów, co oznacza spadek w porównaniu z 2021 rokiem i kontynuację tendencji obserwowanej od 2016 roku.

Używanie narkotyków różni się w zależności od cech społecznych i demograficznych badanych. Częściej deklarują je chłopcy niż dziewczęta, uczniowie mieszkający w większych miastach, osoby w niestandardowej sytuacji rodzinnej oraz uczniowie szkół branżowych.

Szkoła jako przestrzeń stresu, przemocy i kontaktu z substancjami

Wyniki badania pokazują, że szkoła pozostaje ważnym miejscem obserwowania zachowań ryzykownych młodzieży. Odsetek szkół, w których uczniowie zauważają obecność narkotyków, wzrósł od poprzedniej edycji badania z ponad jednej czwartej do niemal dwóch piątych. O spożywaniu alkoholu na terenie szkoły mówi co drugi uczeń, natomiast o paleniu papierosów – prawie dziewięciu na dziesięciu. Blisko jedna trzecia badanych deklaruje, że w ich szkołach obecne są wszystkie trzy rodzaje wymienionych substancji.

Jednocześnie szkoła coraz częściej wiąże się dla młodzieży ze stresem i trudnymi doświadczeniami społecznymi. W ostatniej edycji badania odnotowano najwyższy w historii pomiarów odsetek uczniów odczuwających stres i zdenerwowanie w związku ze szkołą. Poziom stresu wzrósł zarówno wśród dziewcząt, jak i chłopców, jednak jest wyraźnie wyższy wśród dziewcząt.

„Ponad połowa uczniów w ciągu roku poprzedzającego badanie doświadczyła przynajmniej jednej formy przemocy rówieśniczej. To rekordowy wynik odkąd monitorowana jest ta kwestia. Najpoważniejszym problemem jest wykluczenie przez grupę, które dotyka już niemal dwóch piątych badanych” – mówi Daria Litwin z Centrum Badania Opinii Społecznej.

Kondycja psychiczna i zachowania ryzykowne są ze sobą powiązane

Samopoczucie uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych jest wyraźnie gorsze niż ogółu dorosłych. Wchodzący w dorosłość młodzi ludzie zdecydowanie częściej doświadczają negatywnych, nieprzyjemnych przeżyć, w tym stanów depresyjnych i myśli samobójczych. Szczególnie często negatywne emocje przeżywają dziewczęta.

W ostatniej edycji badania z 2025 roku po raz pierwszy zastosowano standaryzowaną skalę Patient Health Questionnaire-8, która służy do oceny częstotliwości pojawiania się objawów depresyjnych. Wyniki są niepokojące: ponad dwie piąte uczniów doświadcza umiarkowanych lub bardziej nasilonych symptomów depresji. Jest to ponad czterokrotnie częstsze niż w generalnej populacji dorosłych Polaków, gdzie dotyczy to niespełna jednej dziesiątej.

Objawów depresji częściej doświadczają dziewczęta niż chłopcy, a także osoby znajdujące się w przeciętnej i szczególnie złej sytuacji materialnej. Do czynników ryzyka zaliczają się również: złe relacje z rodzicami, brak relacji towarzyskich, odczuwanie stresu w szkole i doświadczanie tam przemocy. Wyższy poziom ryzyka wystąpienia depresji współwystępuje także z długim czasem spędzanym w ciągu dnia online oraz sposobem korzystania z internetu, który można określić jako problemowy.

Internet i hazard: coraz ważniejsze wyzwania profilaktyki

Badanie „Młodzież 2025” pokazuje również rosnącą skalę wyzwań związanych z korzystaniem z internetu i uczestnictwem w grach o charakterze hazardowym. Od 2013 roku obserwowany jest spadek odsetka osób korzystających z internetu w sposób bezpieczny oraz wzrost grupy charakteryzującej się podwyższonym ryzykiem problemowego korzystania z sieci. Samo problemowe korzystanie z internetu, które opisuje zachowanie około jednej dwudziestej uczniów, utrzymuje się na stabilnym poziomie.

„Obecnie częstsze niż przed laty jest uczestnictwo w grach hazardowych. Udział w tego typu aktywnościach deklaruje ponad połowa badanych. Szczególnie dynamicznie rośnie popularność gier hazardowych online, które stały się najczęściej wybieraną formą hazardu wśród nastolatków. Coraz więcej młodych osób angażuje się również w zakłady bukmacherskie oraz gry na automatach” – mówi Jan Kujawski z Centrum Badania Opinii Społecznej

Uwagę zwraca nie tylko rosnąca skala zjawiska, lecz także jego konsekwencje. W porównaniu z poprzednimi latami znacząco wzrosły zarówno wydatki ponoszone przez młodzież na hazard, jak i odsetek osób wykazujących symptomy uzależnienia. Obecnie jedna siódma respondentów – dwukrotnie więcej niż w poprzedniej edycji sprzed czterech lat – znajduje się w grupie wysokiego ryzyka uzależnienia od hazardu. Problem ten szczególnie dotyczy chłopców, jednak obserwowany jest również systematyczny wzrost ryzykownych zachowań wśród dziewcząt.

Wyniki badań wskazują również na powiązanie hazardu z innymi zachowaniami ryzykownymi – im wyższy poziom zaangażowania w hazard, tym częstsze jest spożywanie alkoholu, a także używanie narkotyków.

Potrzebna jest profilaktyka odpowiadająca na zmieniające się ryzyka

Wyniki badania „Młodzież 2025” pokazują, że współczesna profilaktyka musi równocześnie odpowiadać na tradycyjne zagrożenia związane z alkoholem, nikotyną i narkotykami oraz nowe wyzwania dotyczące e-papierosów, internetu, hazardu, przemocy rówieśniczej i zdrowia psychicznego.

Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie oznacza końca problemów. Zachowania ryzykowne młodzieży zmieniają się, przenikają między sobą i coraz częściej wymagają całościowego spojrzenia – obejmującego zarówno substancje psychoaktywne, jak i funkcjonowanie młodych ludzi w szkole, społeczeństwie oraz świecie cyfrowym.

Badanie „Młodzież” realizowane jest od lat 90. XX wieku i obejmuje uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Od 2003 roku prowadzone jest przez CBOS we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Kolejne edycje realizowano w latach 2003, 2008, 2010, 2013, 2016, 2018, 2021 i 2025. Badanie prowadzone jest według tej samej, niezmiennej metodologii, co pozwala śledzić zmiany i trendy zachodzące w kolejnych pokoleniach młodzieży.

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) powstało 1 stycznia 2022 roku z połączenia Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) oraz Krajowego Biura do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN). Celem utworzenia KCPU było połączenie i koordynacja działań państwa w zakresie profilaktyki oraz przeciwdziałania uzależnieniom. KCPU zajmuje się profilaktyką, edukacją i wspieraniem działań terapeutycznych dotyczących uzależnień od alkoholu, narkotyków oraz uzależnień behawioralnych, takich jak hazard, gry komputerowe, internet czy media społecznościowe. Instytucja prowadzi także działania szkoleniowe, badawcze i informacyjne oraz współpracuje z samorządami, szkołami i organizacjami społecznymi.

 
Źródło: Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom

Polski rynek medycznych konopi przestał być niszowym marginesem farmakoterapii. Skala importu rośnie, liczba zarejestrowanych surowców zwiększa się, a zapotrzebowanie pacjentów jest dziś na tyle duże, że Polska należy już do największych rynków europejskich. Jednocześnie cały system nadal opiera się niemal wyłącznie na produkcie sprowadzanym z zagranicy, kosztownym i podatnym na zakłócenia logistyczne. W efekcie pacjent funkcjonuje w rzeczywistości, w której lek formalnie jest dostępny, ale w praktyce jego ciągłość, cena i organizacja terapii pozostają obciążone wieloma barierami.

Z dyskusji wokół obowiązujących przepisów wyłania się obraz rynku rozwijającego się szybciej niż krajowe instrumenty prawne i organizacyjne. Teoretycznie Polska od lat posiada podstawę ustawową umożliwiającą prowadzenie upraw medycznych konopi. W praktyce jednak nie przełożyło się to dotąd na realną i stabilną obecność krajowego surowca w aptekach. Powstał więc paradoks: państwo dopuściło medyczne wykorzystanie konopi, ale jednocześnie skonstruowało model, który nie doprowadził do zbudowania sprawnego krajowego łańcucha produkcji.

Pacjenci między importem a dostępnością terapii

Najbardziej odczuwają to pacjenci. Maciej Pawłowski, reprezentujący Stowarzyszenie Pacjentów Konopnych, zwracał uwagę, że rynek wciąż jest zakładnikiem importu, a to oznacza nie tylko wysokie ceny, lecz także problemy z ciągłością terapii. Jak podkreślał, „Często dochodzi do sytuacji, w której pacjent nie może kupić w aptece swojego leku z konopi, ponieważ producent boryka się z problemami importowymi.”. W jego ocenie dla osób leczonych przewlekle nie jest to jedynie niedogodność organizacyjna, ale realny problem terapeutyczny, bo – jak podkreśla – „pacjent musi przyjmować lek stale, nie może dochodzić do przerw w terapii”. Z tej perspektywy dyskusja o modelu uprawy nie jest sporem wyłącznie ustrojowym czy gospodarczym, lecz pytaniem o bezpieczeństwo i przewidywalność leczenia.

Do problemu dostępności dochodzi kwestia ceny. Mec. Daniel Wójtowicz wskazywał, że mimo nowelizacji przepisów w polskich aptekach nadal nie ma krajowej marihuany medycznej, a ta obecna na rynku jest droga. Jak mówił, „dzisiaj jeden gram marihuany medycznej kosztuje średnio około 65 zł, co sprawia, że koszt miesięcznej kuracji może sięgać nawet 1000 zł”. W jego ocenie koszt wytworzenia surowca w Polsce mógłby być realnie znacznie niższy, ale obowiązujący model prawny nie stworzył dotąd warunków do tego, by krajowa produkcja rzeczywiście ruszyła na większą skalę.

W ostatnich latach wolumen importu systematycznie rósł, a Polska stała się trzecim największym rynkiem medycznych konopi w Europie. Jednocześnie – jak zwracał uwagę Maciej Pawłowski – „0 g pochodzi z surowca krajowego”. Ten kontrast dobrze oddaje obecną sytuację: rynek istnieje, pacjenci są, pieniądze krążą, ale produkcja wciąż pozostaje poza Polską.

Regulacje, które nie doprowadziły do powstania krajowej produkcji

Wśród powodów tego stanu rzeczy najczęściej pojawia się konstrukcja art. 49a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który dopuścił uprawę konopi innych niż włókniste wyłącznie przez państwowe instytuty badawcze, po uzyskaniu zezwolenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego. W założeniu miał to być model bezpieczny, ściśle kontrolowany i nastawiony na potrzeby polskich pacjentów. W praktyce okazał się jednak rozwiązaniem trudnym do wdrożenia. Jak argumentował mec. Wójtowicz, instytuty zazwyczaj nie dysponują ani własną infrastrukturą, ani odpowiednim finansowaniem, a więc są zmuszone budować skomplikowane modele współpracy z podmiotami zewnętrznymi. To wydłuża cały proces o kolejne konkursy, negocjacje, przygotowanie dokumentacji, procedury administracyjne, kontrole zabezpieczeń, sprowadzenie materiału roślinnego i dalsze etapy prowadzące dopiero do rozpoczęcia uprawy.

Instytuty między misją publiczną a realiami finansowymi

W tej perspektywie problem nie sprowadza się do samego formalnego zakazu działania przez prywatnych producentów. Równie ważne jest to, że państwowe instytuty, którym powierzono tę misję, muszą często wykonywać ją w warunkach niedostosowanych do realiów przedsięwzięcia wymagającego wysokich nakładów, infrastruktury i specjalistycznego zaplecza technologicznego. Dr inż. Przemysław Baraniecki z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich Państwowego Instytutu Badawczego podkreśla, że „najistotniejszym problemem dla nas były i wciąż pozostają kwestie finansowe”. Jak zaznaczał, wysokość nakładów potrzebnych do uruchomienia takiego przedsięwzięcia okazała się dla instytutu zaporowa. „Nie mogliśmy sobie pozwolić ani na finansowanie z własnych środków, ani na zaciągnięcie tak dużego kredytu, który pozwoliłby sfinansować to przedsięwzięcie” – wyjaśniał, dodając, że w jego instytucie prace nad projektem ostatecznie nie są dziś kontynuowane.

Z kolei przedstawiciel Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach podkreślał, że ich zespół prowadzi projekt samodzielnie, na własny koszt i we własnym modelu organizacyjnym. Instytut korzysta wprawdzie z wydzierżawionego obiektu, ale – jak zaznaczono – bez powierzania zasadniczej części przedsięwzięcia zewnętrznemu wykonawcy. Według przedstawionych informacji instytut jest już zaawansowany w badaniach stabilności dwóch odmian i liczy na szybkie przejście do etapu rejestracji surowców farmaceutycznych.

Pokazuje to jednak, że tylko część instytutów jest w stanie zbudować odpowiednie zaplecze organizacyjne i finansowe. W praktyce obecny model sprawia, że uruchomienie produkcji staje się procesem długim, kosztownym i zależnym od zdolności konkretnej jednostki do samodzielnego udźwignięcia takiego przedsięwzięcia.

Spór o otwarcie rynku na podmioty prywatne

Na tym tle wraca pytanie o ewentualne otwarcie rynku na podmioty prywatne. Zwolennicy tej zmiany wskazują, że skoro obowiązujące wymogi dotyczące zabezpieczeń, kontroli i zezwoleń pozostają rygorystyczne, to nie ma przekonującego uzasadnienia, by samo prawo do wystąpienia o zgodę na uprawę było ograniczone wyłącznie do państwowych instytutów badawczych. Taką logikę prezentował m.in. poseł Przemysław Wipler, który pytał przedstawicieli administracji, czy przy zachowaniu wszystkich pozostałych rygorów deregulacja w zakresie kręgu uprawnionych podmiotów niosłaby realne ryzyka dla państwa. W jego ocenie obecna konstrukcja tworzy „biurokratyczne, niepotrzebne pośrednictwo”, a Polska, mimo korzystnych warunków, oddaje w praktyce cały rynek podmiotom zagranicznym.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie zajął w tej sprawie stanowiska politycznego, ale sygnalizował, że temat wymaga analizy międzyresortowej. Magdalena Rychter, dyrektor Departamentu Nadzoru Farmaceutycznego GIF, przypominała, że organ jest przede wszystkim wykonawczy i działa w granicach obowiązującej ustawy. Zaznaczała jednocześnie, że sama uprawa substancji narkotycznej musi pozostawać pod odpowiednim nadzorem i że wymagania w tym zakresie „nie są na wyrost”. Dodała jednak, że przy właściwych zabezpieczeniach i dobrze zaprojektowanych regulacjach zmiany nie są wykluczone. 

Z drugiej strony część instytutów badawczych broniła obecnego rozwiązania. Przedstawiciel Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego argumentował, że prywatne podmioty są nastawione przede wszystkim na zysk, podczas gdy intencją ustawodawcy było zabezpieczenie potrzeb polskiego rynku i polskich pacjentów. W jego ocenie instytuty są w stanie docelowo zaspokoić krajowe zapotrzebowanie, zachowując przy tym reżimy bezpieczeństwa i przejrzystość działania. 

Dostęp do terapii i skutki ograniczenia „receptomatów”

Obok kwestii uprawy wyraźnie wybrzmiał także problem dostępu do leczenia na poziomie lekarz–pacjent. Maciej Pawłowski zwracał uwagę na skutki zmian związanych z ograniczeniem działalności tzw. receptomatów. W jego ocenie sama eliminacja praktyk polegających na wystawianiu recept bez rzeczywistego badania pacjenta była potrzebna, ale sposób interpretacji nowych przepisów doprowadził do nadmiernego ograniczenia telemedycyny. Jak argumentował, uznanie, że badanie osobiste musi oznaczać fizyczną obecność pacjenta i lekarza w jednym pomieszczeniu, uderza szczególnie w osoby z mniejszych miejscowości i w tych pacjentów, którzy nie mają łatwego dostępu do wyspecjalizowanych poradni. Według niego skutek jest taki, że ciężar kontynuacji terapii został w dużej mierze przerzucony na lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy często nie mają odpowiedniego przygotowania do prowadzenia leczenia z użyciem konopi medycznych.

Z perspektywy nadzorczej zwrócono także uwagę na skutki zmian dotyczących tzw. receptomatów. Joanna Sosnowska, naczelnik Wydziału ds. Substancji Kontrolowanych w Departamencie Nadzoru Farmaceutycznego, stwierdziła wprost, że „te zapisy spowodowały, że preskrypcja marihuany w Polsce spadła prawie o 50%”. Ten spadek można oczywiście interpretować na różne sposoby: jako ograniczenie patologii, ale też jako sygnał pogorszenia dostępności legalnej terapii dla części pacjentów. 

Wiedza medyczna i kontekst zdrowia publicznego

Istotną rolę w całej debacie odgrywa także kwestia wiedzy medycznej. Pawłowski mówił o niewielkiej liczbie lekarzy gotowych do pogłębiania kompetencji w tym obszarze i wskazywał, że temat leczenia konopiami medycznymi praktycznie nie funkcjonuje w standardowym kształceniu medycznym. Do tego wątku odniósł się także dr n. społ. Artur Malczewski z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, przypominając, że w 2022 roku na zlecenie KCPU powstała publikacja „Konopie i medyczne zastosowanie kanabinoidów. Praktyczne rekomendacje”. Jak zaznaczał, celem tego opracowania było właśnie dostarczenie środowisku lekarskiemu kompendium wiedzy o możliwych zastosowaniach kanabinoidów w leczeniu różnych chorób. W polskiej debacie medyczne konopie są często omawiane przede wszystkim w kategoriach regulacyjnych i politycznych, podczas gdy bez szerszego zaplecza edukacyjnego nawet najlepsze przepisy nie przełożą się na dojrzałą praktykę kliniczną.

Jednocześnie KCPU przypomina o drugim, znacznie szerszym tle zjawiska, czyli o ryzykach związanych z używaniem marihuany poza kontekstem medycznym. Z przedstawionych danych wynikało, że w grupie 15–16-latków skala używania marihuany spadła między 2019 a 2025 rokiem z 21 proc. do 17 proc., ale w populacji ogólnej odnotowano wzrost zarówno odsetka osób, które próbowały marihuany kiedykolwiek w życiu, jak i tych, które używały jej w ostatnim roku. 

System nadzoru i perspektywa regulacyjna

GIF podkreśla, że w swojej części system stara się działać sprawnie. Magdalena Rychter informowała, że wydano dotąd dwa zezwolenia dotyczące uprawy, z czego jedno pozostaje aktywne, a kolejny wniosek jest procedowany. Zaznaczała też, że wnioski importowe są obecnie rozpatrywane bez opóźnień, a średni czas procedowania skrócił się do około 14 dni. Jednocześnie urząd rozwija narzędzia monitorowania rynku, m.in. przez propozycję raportowania obrotu surowcami farmaceutycznymi do systemu SMOP. Z punktu widzenia nadzoru to ruch racjonalny: skoro rynek rośnie, konieczne jest lepsze śledzenie dystrybucji i wyłapywanie nieprawidłowości.

Rynek, który wciąż czeka na krajowy surowiec

To wszystko nie zmienia jednak podstawowego faktu, że Polska nadal pozostaje rynkiem importowym. Nawet jeśli administracja usprawniła część procedur, a niektóre instytuty są bliżej uruchomienia krajowego surowca niż jeszcze kilka lat temu, system nadal nie zapewnił pacjentom tego, co z perspektywy zdrowotnej i gospodarczej wydaje się najbardziej oczywiste: przewidywalnego, krajowego źródła produktu leczniczego dostępnego w rozsądnej cenie.

Właśnie dlatego dyskusja o medycznych konopiach coraz mniej przypomina spór ideologiczny, a coraz bardziej debatę o jakości regulacji. Dziś nie chodzi już o samo pytanie, czy terapia konopiami medycznymi ma prawo funkcjonować w Polsce, bo to zostało rozstrzygnięte wcześniej. Kluczowe staje się raczej to, czy państwo potrafi zbudować model, który rzeczywiście służy pacjentowi: zapewnia ciągłość leczenia, nie skazuje rynku wyłącznie na import, nie produkuje zbędnych barier biurokratycznych i jednocześnie nie rezygnuje z nadzoru właściwego dla substancji kontrolowanej.

Źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie zapisu posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany pt. „Spotkanie z ekspertami dotyczące polskich regulacji prawnych w zakresie uprawy medycznych konopi oraz praktycznego funkcjonowania tego rynku”, 26 marca 2026 r., sala nr 04A, bud. U. Wypowiedzi cytowane w tekście pochodzą z tego posiedzenia.
Z opublikowanych wyników badania ESPAD 2024 wynika, że alkohol wciąż pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród polskiej młodzieży, a coraz więcej nastolatków sięga po e-papierosy. Choć odsetek palących klasyczne papierosy spada, niemal 70 proc. uczniów w wieku 17–18 lat deklaruje, że próbowało elektronicznych zamienników. Eksperci podkreślają, że same zakazy nie wystarczą – konieczne jest zarówno uszczelnienie prawa, jak i powszechna edukacja zdrowotna oraz podejście do profilaktyki i leczenia uzależnień w sposób kompleksowy. Tylko wtedy można skutecznie przeciwdziałać narastającemu problemowi.
Niemal trzy czwarte uczniów w wieku 15–16 lat już sięgnęło po alkohol. Jak wynika z badania ESPAD 2024, to wciąż najbardziej wśród młodzieży rozpowszechniona substancja psychoaktywna. W ostatnich 20 latach o ponad 20 pp. spadł odsetek nastolatków palących papierosy, ale prawie 70 proc. 17–18-latków przyznaje, że sięgnęło w swoim życiu po e-papierosa. Eksperci wskazują na potrzebę nie tylko bardziej restrykcyjnego ograniczania dostępności tych produktów dla młodych ludzi, ale też o działania na rzecz edukacji zdrowotnej i kompleksowego podejścia do profilaktyki i leczenia uzależnień, bez podziału na poszczególne grupy substancji.

 Wyniki badania ESPAD sugerują spadek rozpowszechnienia używania substancji psychoaktywnych przez młodzież. Dotyczy to zarówno wyrobów tytoniowych, jak i napojów alkoholowych i marihuany, jedynie w zakresie nowych substancji psychoaktywnych, tzw. dopalaczy, obserwujemy obecnie stabilizację – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Janusz Sierosławski, koordynator badań ESPAD z Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych. – Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież i jednocześnie jest to najbardziej rozpowszechniona substancja również w świecie dorosłych, stąd prawdopodobnie właśnie ta kulturowa jedność stanowi wyzwanie.

Z badania ESPAD – ogólnopolskiego badania ankietowego, realizowanego co cztery lata od 1995 roku na losowych próbach uczniów klas pierwszych i trzecich szkół średnich (wiek 15–16 lat i 17–18 lat) w ramach europejskiego projektu badawczego – wynika, że 72,9 proc. uczniów w wieku 15–16 lat sięgnęło kiedykolwiek po alkohol. Spożycie alkoholu przez grupę dziewcząt i grupę chłopców w ciągu ostatnich 30 lat praktycznie się zrównało. W 1995 roku różnica między płciami wynosiła w tym względzie 10,2 pp. na niekorzyść chłopców, podczas gdy w 2024 roku jest to 0,5 pp. i po raz drugi, od kiedy trwa badanie, jest to niewielka przewaga dziewcząt.

– Także nowe wyroby nikotynowe, które zastępują obecnie papierosy czy tytoń, stanowią poważne wyzwanie z racji tego, że postrzegane są jako produkty niegroźne, jako produkty zdrowotnie obojętne. Tymczasem nie jest to prawda, bez wątpienia ich używanie jest mniej szkodliwe niż palenie tytoniu, ale jednak coraz więcej badań pokazuje, że nie są one obojętne dla zdrowia, szczególnie dla młodych ludzi powinny być w sposób jednoznaczny bardzo ograniczone – ocenia Janusz Sierosławski.

Odsetek uczniów w wieku 17–18 lat, którzy sięgnęli kiedykolwiek po wyroby tytoniowe, spadł w ciągu ostatnich 20 lat z 77 proc. do 56 proc. W grupie 15–16-latków ten odsetek spadł z 66,7 proc. do 38,9 proc. W pytaniu o palenie tytoniu w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem wskazania są na poziomie odpowiednio 29,8 proc. oraz 20,9 proc. Jednak w ostatnim badaniu do sięgnięcia po e-papierosy przyznało się 56,7 proc. z grupy 15–16-latków i 69,5 proc. 17–18-latków.

– Dochodzi do zjawiska substytucji jednej substancji przez drugą. Prawdopodobnie wynika to po pierwsze z tego, że wyroby tytoniowe mają coraz gorszy image, coraz powszechniej dociera do świadomości społecznej, również do młodych ludzi, że te substancje są bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Po drugie, ograniczenie dostępności tych substancji ma tutaj kluczowe znaczenie. Wystarczy popatrzeć, ile kosztowała paczka papierosów jeszcze parę lat temu, a ile kosztuje teraz. Dostępność ekonomiczna to jeden z istotnych czynników, które decydują o rozpowszechnieniu użycia. E-papierosy są jednak znacznie tańsze i mają właśnie image w miarę bezpiecznych, to znaczy niegroźnych dla zdrowia produktów, image, który nie do końca zgodny jest z prawdą – zauważa ekspert Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych.

Choć prawo zakazuje sprzedaży e-papierosów z nikotyną osobom niepełnoletnim, podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku papierosów i wyrobów alkoholowych, to w Polsce wciąż jest wyraźny problem z egzekwowaniem prawa. Prawie połowa (44,2 proc.) 15–16-latków uważa, że piwo jest bardzo łatwe dla nich do zdobycia. Dużym problemem są też luki w prawie, które sprzyjają tworzeniu się nisz produktowych. Dopiero w toku prac legislacyjnych jest chociażby rozszerzenie zakazu sprzedaży osobom poniżej 18. roku życia elektronicznych papierosów bez nikotyny. Zakaz ma dotyczyć także sprzedaży osobom niepełnoletnim woreczków z nikotyną.

Dużym wyzwaniem jest więc z jednej strony uszczelnienie prawa, z drugiej – edukacja zdrowotna. Kolejną kwestią są działania skierowane na leczenie i profilaktykę uzależnień, w tym rozszerzenie kompetencji Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, które obecnie nie zajmuje się profilaktyką nikotynową.

 Istnieje wiele argumentów za tym, żeby kwestie uzależnień traktować kompleksowo, niezależnie od tego, czy mowa o narkotykach, o alkoholu, czy o tytoniu. Jednym z argumentów za tym jest chociażby prowadzenie tak zwanej profilaktyki uniwersalnej – to są działania profilaktyczne, które nie są specyficznie nastawione na jakąś substancję czy nawet nie są specyficznie nastawione na uzależnienia, ale mają w sposób generalny wzmacniać potencjał młodych ludzi w przeciwstawianiu się zachowaniom ryzykownym. W ten sposób zapobiegamy i alkoholowi, i narkotykom, i tytoniowi również, ale też i hazardowi. Tylko takie ujęcie pozwala działać kompleksowo i nie rozpraszać środków, nie powodować, że jakieś działania są duplikowane, czy trafiają nie tam, gdzie należy – podkreśla Janusz Sierosławski. – Tu jest także kwestia leczenia. Jeżeli pacjent trafia do placówki leczniczej z powodu problemu alkoholowego albo z powodu problemu narkotyku, to bardzo często występuje również u niego problem nikotyny. Kompleksowe radzenie sobie z jego uzależnieniem jest znacznie bardziej efektywne niż próba radzenia sobie z każdym z tych uzależnień osobno.

Źródło materiału: Newseria Biznes