Medicalpress
Szpitale kliniczne pozostają filarem polskiego systemu ochrony zdrowia, leczą najtrudniejszych pacjentów, kształcą przyszłych lekarzy i prowadzą badania naukowe. Najnowsza kontrola Najwyższej Izby Kontroli pokazuje jednak, że za utrzymaniem ciągłości świadczeń kryją się poważne problemy organizacyjne i finansowe. Najbardziej alarmującym ustaleniem jest organizacja czasu pracy personelu medycznego. W jednej z placówek lekarz świadczył pracę nieprzerwanie przez ponad 70 godzin.
Kontrola objęła dziesięć szpitali klinicznych z całej Polski i dotyczyła lat 2022–2024. NIK pozytywnie oceniła fakt, że wszystkie placówki zapewniały ciągłość leczenia oraz realizowały zadania dydaktyczne i naukowe. Jednocześnie wskazała szereg nieprawidłowości, które – zdaniem kontrolerów – wymagają pilnych zmian systemowych.

Największy problem? Organizacja pracy personelu

Najpoważniejsze zastrzeżenia NIK dotyczą czasu pracy lekarzy i pielęgniarek. Nieprawidłowości stwierdzono w dziewięciu z dziesięciu kontrolowanych szpitali. Kontrolerzy wykazali przypadki naruszania prawa do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku oraz wielokrotnego przekraczania dopuszczalnego czasu świadczenia pracy. Łącznie odnotowano 75 przypadków, w których lekarze lub pielęgniarki pracowali ponad 24 godziny bez przerwy. Rekordowy dyżur trwał aż 70 godzin i 10 minut.

Według NIK takie sytuacje nie są jedynie naruszeniem przepisów prawa pracy. Przemęczony personel oznacza również większe ryzyko popełnienia błędu medycznego, a tym samym zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów.

Kontrolerzy zwracają uwagę, że problem wynika przede wszystkim z niedoborów kadrowych oraz powszechnego zatrudniania lekarzy na podstawie kontraktów cywilnoprawnych. W praktyce oznacza to brak jednego systemu monitorowania całkowitego czasu pracy lekarza, który często świadczy usługi jednocześnie w kilku placówkach.

NIK wraca do postulatu sprzed lat

To nie pierwszy raz, gdy Izba zwraca uwagę na konieczność uregulowania czasu pracy personelu medycznego. Podobne rekomendacje pojawiały się już w poprzednich kontrolach oraz były przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tym razem NIK ponownie apeluje o stworzenie centralnego systemu ewidencji czasu pracy obejmującego wszystkie formy zatrudnienia oraz wprowadzenie ustawowego limitu maksymalnego nieprzerwanego czasu wykonywania świadczeń przez personel medyczny.

Wnioski te wpisują się również w coraz intensywniejszą debatę prowadzoną przez samorząd lekarski, który od miesięcy postuluje wprowadzenie limitów łącznego czasu pracy lekarzy niezależnie od liczby miejsc zatrudnienia.

Szpitale działają, ale nie wszystkie radzą sobie finansowo

Raport pokazuje również ogromne różnice w kondycji finansowej szpitali klinicznych. Najlepiej ocenione placówki – m.in. w Gdańsku – utrzymywały dodatnie wyniki finansowe oraz stabilną płynność. Z kolei część jednostek, między innymi w Lublinie, Łodzi i Bydgoszczy, balansowała na granicy rentowności.

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Choć działalność medyczna przynosiła dodatni wynik operacyjny, szpital pozostaje obciążony ogromnym zadłużeniem odziedziczonym po konsolidacji placówek z 2019 roku. Koszty obsługi długu przekroczyły w 2024 roku 107 mln zł, a całkowite zobowiązania osiągnęły niemal 1,5 mld zł.

Jednocześnie niemal we wszystkich kontrolowanych jednostkach wzrosły zobowiązania krótkoterminowe, co – zdaniem NIK – zwiększa ryzyko pogorszenia stabilności finansowej szpitali w kolejnych latach.

Problemy z aparaturą i zamówieniami

Kontrola ujawniła również liczne nieprawidłowości dotyczące infrastruktury i aparatury medycznej. W części placówek stwierdzono zaniedbania techniczne, opóźnienia w obowiązkowych przeglądach sprzętu oraz nieefektywne wykorzystywanie kosztownej aparatury. W kilku szpitalach urządzenia przez długi czas pozostawały niewykorzystane z powodu awarii, opóźnień we wdrożeniu lub niewystarczającej liczby wykonywanych procedur.

NIK wskazała także naruszenia przepisów Prawa zamówień publicznych przy zakupie sprzętu medycznego oraz uchybienia w gospodarowaniu majątkiem publicznym.

Dobra wiadomość: dydaktyka i badania funkcjonują prawidłowo

Pozytywnie oceniono natomiast działalność dydaktyczną oraz badawczą wszystkich kontrolowanych szpitali. Placówki zapewniały odpowiednie warunki do kształcenia studentów kierunków medycznych, prowadzenia specjalizacji oraz realizacji badań klinicznych.

Kontrolerzy odnotowali jedynie pojedyncze uchybienia formalne, które nie miały wpływu na realizację zadań naukowych.

Potrzebne zmiany systemowe

Raport NIK pokazuje, że szpitale kliniczne nadal realizują swoje podstawowe zadania, jednak robią to często kosztem przeciążonego personelu i przy rosnących problemach organizacyjnych. Najwyższa Izba Kontroli nie ogranicza się do wskazania błędów poszczególnych placówek. Jej główny wniosek ma charakter systemowy – bez zmian w organizacji pracy personelu, lepszego monitorowania czasu pracy oraz poprawy zarządzania zasobami trudno będzie zapewnić długofalowe bezpieczeństwo pacjentów i stabilność funkcjonowania największych szpitali akademickich w Polsce.

Źródło: NIK

Dziennikarz przyznaje, że odkąd sam musiał walczyć o sprawność, znacząco zmieniło się jego spojrzenie na życie i na problemy osób z niepełnosprawnościami. Uświadomił sobie, że na co dzień mierzą się one nie tylko z barierami fizycznymi i architektonicznymi, ale także z dużą nietolerancją. Zdaniem Michała Figurskiego wynika to nierzadko z braku wiedzy, lęku, stereotypowego postrzegania niepełnosprawności lub też z braku osobistych kontaktów z takimi osobami.
– Widzę, jaką sensacją na ulicy nadal potrafi być osoba z niepełnosprawnością, a osoba rozpoznawalna z niepełnosprawnością to jest jeszcze większa gratka dla mało rozgarniętego przechodnia. Ale wydaje mi się, że nie chodzi o żadne celebryctwo, tylko po prostu o jakąś inność. Ta inność od PRL-u była uliczną sensacją: patrzcie, czarny idzie, patrzcie, ktoś na wózku, o, jaka biedna osoba. Wtedy się uruchamia okropna, zaściankowa empatia, której bardzo nie lubię. I to ona chyba dzisiaj wkurza mnie najbardziej, pełna niezrozumienia, ale niestety jednak podszyta nietolerancją – mówi agencji Newseria Michał Figurski.

Jak zauważa, nietolerancja prowadzi do wykluczenia społecznego i izolacji, a także obniża poczucie własnej wartości osób z niepełnosprawnościami i zwiększa ryzyko stanów depresyjnych.

– Osoby nietolerancyjne nie wykazują odwagi, bo ja zatrzymałbym się i zapytał, skąd to spojrzenie, skąd takie komentarze, skąd te słowa. Ja nie mam z tym żadnego problemu. Wydaje mi się, że im bardziej my, osoby z niepełnosprawnościami zaakceptujemy fakt, że jest, jak jest, inaczej nie będzie, bo tak chciała natura, tym bardziej będziemy tkwili zamknięci we własnych barierach, a jeżeli te wewnętrzne runą, to i w tych zewnętrznych pojawią się pęknięcia – mówi.

Michał Figurski podkreśla, że z czasem zaakceptował swój brak sprawności i nauczył się żyć z chorobą. Nie ukrywa jednak, że codzienne funkcjonowanie wymaga od niego dużego wysiłku i nie brakuje momentów zwątpienia.

– Kiedyś wszystko przychodziło łatwo, a dzisiaj niektóre rzeczy przychodzą trudno. To, że teraz mogę sobie tutaj stać przed kamerą i się nie przewracać, było okupione wieloma godzinami rehabilitacji i ciężką pracą. Jestem wdzięczny tym, którzy chcieli mi pomóc, wytrzymywali różne moje stany zniechęcenia, poddania się, cierpienia. Do tego dochodzą jeszcze oczywiście ogromne koszty – tłumaczy.

Dyrektor kreatywny Radia Zet zaznacza, że w trakcie jego rehabilitacji i walki o sprawność kluczową rolę odegrała praca z psychologiem. Jego zdaniem osoby mierzące się z niepełnosprawnością nie powinny się zamykać w czterech ścianach i pozwalać, by definiowała je jedynie choroba. Muszą przełamywać swoje bariery, najlepiej pod okiem fachowców.

– Jeżeli choruje głowa, to choruje całe ciało. Nie ma mowy o skutecznym zdrowieniu bez zdrowego umysłu, to też jedna z lekcji, które wyciągnąłem w fundacji. Jeżeli mamy do czynienia z przypadkiem beznadziejnym, trochę jak ja kiedyś, czyli człowieka, który nie godzi się ze swoją chorobą, nie chce się leczyć i wpada w tendencję samobójczą, to jedynym, który może mu pomóc, jest psycholog, i mówimy o tym głośno – dodaje założyciel Fundacji Najsłodsi.

Jednocześnie zwraca on uwagę na szerszy problem społeczny, gdyż w Polsce nadal brakuje otwartej debaty o niepełnosprawności. Dopóki będzie ona traktowana jako temat niewygodny lub budzący sensację, osoby zmagające się z chorobą czy ograniczeniami ruchowymi będą narażone na wykluczenie. Zmiana może nastąpić jedynie poprzez edukację i większą obecność takich osób w przestrzeni publicznej.

Źródło: Newseria

Najwyższa Izba Kontroli oceniła funkcjonowanie programów „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnościami” oraz „Opieka wytchnieniowa” finansowanych z Funduszu Solidarnościowego. Z raportu wynika, że opóźnienia w podpisywaniu umów, problemy organizacyjne oraz nieprawidłowości w dokumentacji i rozliczeniach powodowały przerwy w dostępie do wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. NIK wskazuje na konieczność zmian systemowych, które zapewnią ciągłość usług i większą przejrzystość wydatkowania środków publicznych.

Programy asystencji osobistej mają umożliwiać osobom z niepełnosprawnościami wykonywanie codziennych czynności i aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Z kolei opieka wytchnieniowa ma odciążać rodziny i opiekunów poprzez zapewnienie czasowego zastępstwa w opiece nad osobą wymagającą wsparcia. Z ustaleń kontroli wynika jednak, że realizacja tych programów nie zawsze przebiegała w sposób zapewniający ciągłość pomocy.

Jednym z głównych problemów wskazanych przez NIK były opóźnienia w zawieraniu umów pomiędzy ministrem właściwym do spraw zabezpieczenia społecznego lub jednostkami samorządu terytorialnego a organizacjami pozarządowymi realizującymi usługi. Umowy podpisywano nawet kilka miesięcy po zakończeniu poprzednich kontraktów, które wygasały z końcem roku kalendarzowego. W praktyce oznaczało to, że w pierwszych miesiącach kolejnego roku osoby z niepełnosprawnościami nie zawsze mogły korzystać ze wsparcia, a jego zakres był ograniczony. Opóźnienia powodowały także trudności organizacyjne po stronie realizatorów programów. Organizacje pozarządowe miały problemy z utrzymaniem zatrudnienia personelu oraz zapewnieniem stabilnego finansowania usług. Jedna z organizacji, aby utrzymać ciągłość działań, musiała korzystać z pożyczek, których kosztów nie można było pokryć ze środków Funduszu Solidarnościowego.

Jak podkreśla NIK, potrzeby osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów mają charakter ciągły i nie kończą się wraz z końcem roku budżetowego, dlatego wsparcie powinno być zapewnione bez przerw.

Nieprawidłowości w realizacji usług

Kontrola wykazała również nieprawidłowości w sposobie dokumentowania i rozliczania usług. W części przypadków stwierdzono, że niektóre usługi nie zostały wykonane lub zostały rozliczone podwójnie. W dokumentacji pojawiały się sytuacje, w których jeden asystent w tym samym czasie miał świadczyć pomoc w dwóch różnych miejscach albo wykonywać usługę dla tej samej osoby w ramach różnych programów. Zdarzały się także przypadki, gdy kilku asystentów jednocześnie wykazywało świadczenie usług na rzecz tej samej osoby z niepełnosprawnością. W trakcie kontroli jedna z organizacji skorygowała 279 godzin usług asystencji osobistej o wartości ponad 11 tys. zł i zwróciła nienależnie pobrane środki. W innym przypadku wykazano pokrywające się godziny usług pomiędzy różnymi organizacjami pozarządowymi.

Kontrolerzy wskazali również na nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji finansowej. Jedna z organizacji nie prowadziła wyodrębnionej ewidencji księgowej dla środków z Funduszu Solidarnościowego, a w jednym roku w ogóle nie prowadziła ksiąg rachunkowych, mimo że była do tego zobowiązana. W sprawozdaniach z realizacji programów wykazywano koszty, które nie miały pełnego potwierdzenia w dokumentacji źródłowej. Wartość nieudokumentowanych wydatków oszacowano na ponad 372 tys. zł. Łączna wartość ustaleń kontroli wyniosła blisko 2,9 mln zł. W trakcie kontroli oraz po jej zakończeniu organizacje skorygowały część sprawozdań i zwróciły środki w wysokości ponad 86 tys. zł.

Kontrola Najwyższej Izby Kontroli pokazała, że programy wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów – mimo dużego znaczenia społecznego – nie zawsze są realizowane w sposób zapewniający ciągłość pomocy. Opóźnienia w podpisywaniu umów, problemy organizacyjne po stronie realizatorów oraz nieprawidłowości w dokumentowaniu i rozliczaniu usług powodowały przerwy w dostępie do asystencji osobistej i opieki wytchnieniowej. NIK wskazuje, że konieczne są zmiany systemowe, w tym usprawnienie procedur finansowania, wzmocnienie nadzoru nad wydatkowaniem środków oraz wprowadzenie rozwiązań umożliwiających dłuższe planowanie usług, tak aby wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami było stabilne i dostępne bez przerw.

Źródło: NIK