Medicalpress
Decyzją Ministerstwa Zdrowia, od 1 kwietnia br. zacznie obowiązywać nowa lista leków refundowanych, obejmująca aż 29 nowych terapii. Wśród nich znalazło się 10 terapii onkologicznych. Mogą na nie liczyć chorujący na m.in. raka płuc, piersi, jajnika czy gruczołu krokowego.
Nowe terapie onkologiczne objęte refundacją
Od kwietnia na zaktualizowanej liście refundacyjnej znajdą się m.in., durwalumab i tremelimumab oraz alektynib, stosowane w leczeniu raka płuca i miedzybłoniaka opłucnej. Alektynib to inhibitor kinazy tyrozynowej ALK, przeznaczony dla pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca o typie niepłaskonabłonkowym, u których wykryto rearanżację genu ALK. Lek stosuje się w terapii uzupełniającej po radykalnym leczeniu chirurgicznym, co otwiera nowe możliwości dla tej grupy chorych, bardzo zmniejszając ryzyko nawrotu choroby.

Rak płuca
Znaczenie dostępu do tej terapii podkreśla prof. Dariusz M. Kowalski, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii i Sekretarz Generalny Polskiej Grupy Raka Płuca – W badaniu rejestracyjnym porównano alektynib, podawany przez dwa lata jako leczenie uzupełniające, z samodzielną chemioterapią uzupełniającą (cztery cykle). Wykazano zmniejszenie ryzyka zgonu lub progresji choroby o 76% – to spektakularny wynik. Dodatkowo stwierdzono zmniejszenie ryzyka rozwoju przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego o 78%, co ma ogromne znaczenie, ponieważ populacja chorych z rearanżacją ALK jest szczególnie narażona na ich rozwój. Ta technologia była bardzo oczekiwana zarówno przez lekarzy onkologów, jak i pacjentów, i bardzo dobrze się stało, że jest już dostępna w Polsce. 

Równie istotny rozwiązaniem dla pacjentów w z niedrobnokomórkowym rakiem płuca jest terapia skojarzona durwalumabem i tremelimumabem w połączeniu z chemioterapią. Ta strategia leczenia została opracowana z myślą o chorych kwalifikujących się do pierwszej linii paliatywnego leczenia systemowego, niezależnie od typu patomorfologicznego nowotworu. – W badaniu rejestracyjnym POSEIDON wykazano znamienną statystycznie różnicę w czasie wolnym od progresji choroby (PFS) na korzyść leczenia złożonego – terapia skojarzona (durwalumab+tremelimumab+chemioterapia) wydłużyła czas PFS do 6,8 miesiąca w porównaniu do 4,8 miesiąca w przypadku wyłącznej chemioterapii, co oznacza redukcję ryzyka progresji o 28%. Co więcej, terapia ta przełożyła się na istotne wydłużenie całkowitego czasu przeżycia pacjentów – 14,0 wobec 11,7 miesiąca, co oznacza redukcję ryzyka zgonu o 23%! Jest to kolejna technologia medyczna umożliwiająca zastosowanie tak zwanej podwójnej blokady immunologicznej w tej populacji chorych – wyjaśnia prof. Kowalski.

Podwójna blokada immunologiczna to nowoczesna strategia terapeutyczna, która pozwala na skuteczniejsze pobudzenie układu odpornościowego do walki z nowotworem, co może poprawić wyniki leczenia i zwiększyć szanse pacjentów na dłuższe życie. Refundacja tej terapii oznacza, że pacjenci w Polsce mają teraz dostęp do jednego z najbardziej obiecujących schematów leczenia w niedrobnokomórkowym raku płuca, który nie tylko wydłuża życie, ale również spowalnia postęp choroby.

Nowotwory ginekologiczne
Kolejnymi nowo dostępnymi lekami, które wzbogacają możliwości terapii onkologicznej, są rukaparyb oraz dostarlimab – oba przeznaczone do leczenia nowotworów ginekologicznych – Refundacja dwóch leków wykorzystywanych do leczenia nowotworów ginekologicznych wzbogaca możliwości działań terapeutycznych w tym obszarze. Rubraca to kolejny inhibitor poli-ADP-rybozy skutecznie wykorzystywany w leczeniu podtrzymującym u chorych na raka jajnika, jajowodu czy otrzewnej. Inhibitory PARP są klasą doustnych leków o celowanym działaniu, które polega na wywoływaniu niezdolności guza do naprawy DNA. Białka PARP1 i PARP2 odgrywają zasadniczą rolę w naprawie uszkodzeń jednej nici DNA, co zapobiega powstawaniu uszkodzeń obu nici w momencie replikacji DNA. Inhibitory PARP blokują ten proces naprawy, powodując w ten sposób znaczne zwiększenie liczby uszkodzeń obu nici DNA i tym samym prowadzą do śmierci komórek nowotworowych. Tym samym zwiększa się dostępność chorych na raka jajnika do nowoczesnych terapii celowanych – wyjaśnia prof. Mariusz Bidziński, ekspert NIO-PIB i konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Dostarlimab natomiast, który do tej pory był refundowany jedynie w monoterapii, teraz będzie stosowany u pacjentek z pierwotnie zaawansowanym nowotworem w połączeniu z chemioterapią, co znacząco poprawia wyniki leczenia. Potwierdziło to badanie kliniczne RUBY, w którym wykazano, że terapia ta zmniejsza ryzyko progresji choroby lub zgonu aż o 72% u pacjentek z zaburzeniami mechanizmu naprawy niesparowanych zasad dMMR i niestabilnością mikrosatelitarną MSI-H oraz o 36% w całej populacji pacjentek. – Takie połączenie wyraźnie poprawia wyniki leczenia raka endometrium, co znajduje potwierdzenie w badaniach klinicznych. Nowa leki na liście znacząco wpływają na możliwości leczenia w Polsce chorych na nowotwory ginekologiczne, co jest niezwykle istotnym krokiem naprzód dla pacjentek onkologicznych. – dodaje prof. Bidziński.

Rak piersi
Na liście refundacyjnej znalazł się także abemacyklib – inhibitor CDK4/6, stosowany w terapii pooperacyjnej u pacjentek z wczesnym rakiem piersi typu HER2-ujemnego o wysokim ryzyku nawrotu – Możliwość zastosowania abemacyklibu w leczeniu uzupełniającym chorych na luminalnego raka piersi stanowi istotny krok w poprawie dostępu do nowoczesnych terapii dla pacjentek z wysokim ryzykiem wznowy choroby. Lek ten jest już dobrze znany z leczenia choroby przerzutowej, gdzie wykazuje wysoką skuteczność. Co więcej, pacjentki leczone w Narodowym Instytucie Onkologii brały udział w badaniu rejestracyjnym monarchE, które potwierdziło jego skuteczność właśnie w terapii uzupełniającej. Takie postępowanie jest rekomendowane przez polskie i międzynarodowe wytyczne – wyjaśnia dr. n.med Katarzyna Pogoda, onkolog kliniczny z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej NIO-PIB.

Refundacja abemacyklibu w terapii uzupełniającej oznacza, że pacjentki w Polsce będą mogły korzystać z jednej z najnowocześniejszych metod leczenia stosowanych na świecie. To nie tylko kolejny krok w rozwoju terapii raka piersi, ale także ogromna szansa na poprawę jakości życia i dłuższą remisję choroby dla wielu kobiet.

Hematoonkologia
Dostęp do trzech nowych terapii otrzymają także pacjenci z nowotworami hematoonkologicznymi. Najnowsza zmiana dotyczy rozszerzenia refundacji o akalabrutynib u pacjentów z nowo rozpoznaną, dotychczas nieleczoną, przewlekłą białaczką limfocytową – Do tej pory tylko pacjenci z wysokimi ryzykiem niepowodzenia, z obecnością zaburzeń genetycznych w komórkach nowotworowych takich jak delecja 17p, mutacja w genie TP53 i brak mutacji w genie IGHV mieli możliwość otrzymania akalabrutynibu w pierwszej linii leczenia. Od kwietnia, także pozostali chorzy będą mieli szansę być leczeni tym lekiem. Ta zmiana pozwoli na dalszą realną personalizację i elastyczność w leczeniu chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową i takim doborze leków, aby uwzględniał stan pacjenta, jego choroby współistniejące i jego preferencje do terapii – wyjaśnia prof. Joanna Romejko-Jarosińska, kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego Instytutu.

Nowa lista refundacyjna przynosi istotne korzyści również dla pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym. Znalazły się na niej przeciwciała bispecyficzne – talkwetamab i erlanatamab – które mogą być stosowane od czwartej linii leczenia, czyli w sytuacji, gdy trzy wcześniejsze schematy terapeutyczne okazały się nieskuteczne lub przestały działać.

– Warto podkreślić, że Klinika Nowotworów Układu Chłonnego NIO brała udział w badaniach klinicznych nad tymi przeciwciałami, stosując je w monoterapii. Znamy ich mechanizm działania, który polega na angażowaniu limfocytów T do walki z komórkami szpiczaka, a także obserwowaliśmy ich skuteczność u pacjentów w bardzo zaawansowanym stadium choroby. To dobra wiadomość, że w codziennej praktyce klinicznej będziemy mogli
zaoferować pacjentom kolejne leki o odmiennym mechanizmie działania niż te już refundowane – dodaje profesor Romejko-Jarosińska.

Większa liczba dostępnych terapii to szersze możliwości indywidualizacji leczenia, co w onkologii jest kluczowe. Dzięki temu możliwe jest dostosowanie strategii terapeutycznych do potrzeb pacjentów, a to z kolei przekłada się na lepsze wyniki leczenia i poprawę jakości życia tych chorych. Sukcesywnie pojawiające się na listach refundacyjnych nowoczesne leki to także wsparcie dla lekarzy onkologów, którzy zyskują najlepsze narzędzia terapeutyczne dla swoich pacjentów.

źródło: NIO-PIB
Znamy już ostateczny kształt kwietniowej listy leków refundowanych. Od 1 kwietnia 2025 r. zmiany w leczeniu obejmą m.in. raka endometrium, raka piersi, raka płuca, raka gruczołu krokowego. Do tego pojawiają się nowe możliwości korzystania ze szczepień ochronnych u różnych grup chorych. – To długo wyczekiwane, i bardzo ważne decyzje refundacyjne – ocenia Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.
Od 1 kwietnia na liście leków refundowanych znajdzie się 29 nowych cząsteczkowskazań, z których 10 to terapie onkologiczne. Dotyczą one takich nowotworów, jak np. rak endometrium, rak piersi, rak płuca czy rak gruczołu krokowego, ale także np. szpiczaka mnogiego czy przewlekłej białaczki limfocytowej. Ponadto dorośli pacjenci z chorobami współistniejącymi otrzymają dostęp do 50-procentowej refundacji szczepionki przeciwko półpaścowi, a osoby w wieku powyżej 65. roku życia będą mogły skorzystać z tej szczepionki bezpłatnie. W ocenie pacjentów, są to bardzo pozytywne zmiany.

Kwietniowa lista refundacyjna przynosi szereg ważnych, potrzebnych i długo wyczekiwanych terapii dla pacjentów onkologicznych. Ministerstwo zdrowia podkreśla, że jednym z priorytetów resortu jest zdrowie kobiet. Znajduje to odzwierciedlenie w kolejnych decyzjach refundacyjnych. Bardzo ważną zmianą jest przesunięcie możliwości stosowania immunoterapii w zaawansowanym lub nawrotowym raku endometrium z wysoką niestabilnością mikrosatelitarną (dMMR) do pierwszej linii leczenia. Ta decyzja pozwoli skuteczniej i efektywniej leczyć pacjentki i będzie korzystna zarówno dla nich jak i dla systemu. Również rozszerzenie dostępu do terapii w raku piersi o abemacyklib w skojarzeniu z hormonoterapią u pacjentek z HR- dodatnim, HER2-ujemnym wczesnym rakiem piersi z przerzutami do węzłów chłonnych i wysokim ryzykiem nawrotu oceniamy bardzo pozytywnie. A do tego pojawi się kolejna możliwość leczenia chorych z rakiem jajnika – podkreśliła Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

Na liście leków refundowanych pojawią się także inne wyczekiwane cząsteczkowskazania. Pacjenci z opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego (mCRPC), zyskają dostęp do leczenia talazoparybem w skojarzeniu z enzalutamidem. Z kolei w raku płuca od 1 kwietnia 2025 r. refundowany będzie alektynib oraz durwalumab w skojarzeniu z tremelimumabem, Pojawią się także nowe opcje terapeutyczne dla chorych na choroby hematoonkologiczne.

Jako lider HematoKoalicji, chcemy podziękować za udostępnienie nowych leków w szpiczaku plazmocytowym oraz przewlekłej białaczce limfocytowej – chorobach, w przypadku których leczenie farmakologiczne jest w zasadzie jedyną nadzieją dla pacjentów – powiedziała Anna Kupiecka. – Jako osoby bardzo mocno zaangażowanej w obszar profilaktyki, szczególnie cieszy mnie dostrzeżenie potrzeby refundacji szczepień przeciw półpaścowi dla pacjentów powyżej 18. roku życia o zwiększonym ryzyku zachorowania, a także wpisanie szczepienia przeciwko półpaścowi na listę bezpłatnych leków dla seniorów – powiedziała prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

W opinii Anny Kupieckiej, ostatnie decyzje refundacyjne otwierają przestrzeń do dalszych zmian w omawianych wskazaniach. W przypadku raka endometrium, pierwsza immunoterapia w I linii leczenia przeciera drogę dla kolejnych terapii w tym wskazaniu, które zostały już zarejestrowane w Europie i będą stanowić potrzebne uzupełnienie, by większa liczba pacjentek mogła skorzystać z nowoczesnych metod leczenia. Kolejne zmiany oczekiwane są również w raku piersi – Wciąż jeszcze brakuje dostępu do terapii trastuzumabem derukstekanem dla pacjentek z zaawansowanym hormonozależnym rakiem piersi z niską ekspresją HER2 (HER2-low) oraz podwójnej blokady w dogodnej dla pacjentek oraz przynoszącej korzyści również dla systemu, np. w postaci odciążenia kadr medycznych, formie podskórnej – wyliczała.

Z kolei w odniesieniu do raka gruczołu krokowego zwraca uwagę na potrzebę dostępu do diagnostyki HRR oraz udostępnienia terapii dla pacjentów bez mutacji BRCA 1/2 lub o nieznanym statusie molekularnym. – Nadzieją dla tej grupy chorych mogłaby być terapia skojarzona inhibitorami PARP i nowoczesną hormonoterapią. Widzimy, że Pan Minister Marek Kos odpowiedzialny za politykę lekową i podlegający mu Departament Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia nie tylko stale pracują nad nowymi refundacjami, ale także pozostają w nieustannym dialogu z organizacjami pacjentów. Dzięki temu możemy mieć realne nadzieje na to, że kolejne potrzeby, które zgłaszamy i o których mówimy, będą brane pod uwagę  – podsumowała Anna Kupiecka.

źródło: Onkocafe

Stabilne finanse to klucz do wysokiej jakości świadczeń zdrowotnych. Działamy w rzeczywistości ograniczonego budżetu. Powinniśmy wszyscy przyjrzeć się rzeczywistości, w której obecnie się znajdujemy, i najbliższej przyszłości – podkreśla Adam Szlachta, prezes Zarządu i dyrektor finansowy Grupy American Heart of Poland oraz Grupy Scanmed. Wśród kluczowych wyzwań systemu ochrony zdrowia znajdują się infrastruktura, kadry oraz cyberbezpieczeństwo, a ich rozwój wymaga odpowiedzialnego zarządzania finansami.
Jako jeden z przykładów przedstawił Szpital w Drawsku Pomorskim, American Heart of Poland. – Zarządzamy szpitalem m.in. w Drawsku Pomorskim, to właśnie tam znajduje się jeden z największych poligonów w Europie i największy w Polsce, na którym stacjonują wojska NATO. W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej temat ten wydaje się wyjątkowo aktualny. Jako Grupa modernizujemy ten szpital powiatowy i realizujemy kompleksowy proces jego unowocześnienia. Dlatego, mając na uwadze nie tylko potrzeby lokalnej społeczności, ale także rolę szpitala w kontekście poligonu i przyszłych wyzwań, podjęliśmy decyzję o budowie lądowiska. Co istotne, lądowisko to zostało zaprojektowane w taki sposób, aby spełniać wymagania umożliwiające lądowanie śmigłowców wojskowych, takich jak Black Hawk – podkreśla Adam Szlachta.

– Konieczna jest analiza regulacji generujących zbędne koszty i obniżających efektywność systemu. – Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoimy, jest eliminacja przepisów prowadzących do niepotrzebnych wydatków. Efektywność finansowa musi stać się priorytetem – zaznacza Adam Szlachta.

Nowe inicjatywy w ochronie zdrowia – Kongres Wyzwań Zdrowotnych
Podczas kongresu HCC2025 Izabela Leszczyna, ministra zdrowia, ogłosiła start nowego programu profilaktycznego „Moje zdrowie”, który ruszy w maju. Podkreśliła, że jego realizacja będzie możliwa tylko przy współpracy szpitali i personelu medycznego.

Z kolei Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych 2025 zwrócił uwagę na konieczność wyznaczenia jasnych priorytetów w finansowaniu świadczeń zdrowotnych: – Musimy skupić się na realnych działaniach i określić, które świadczenia jesteśmy w stanie finansować w ramach dostępnych środków – powiedział.

Długofalowa strategia dla ochrony zdrowia
Stabilność finansowa jest fundamentem wszelkich działań rozwojowych w sektorze.
– Musimy dostosować strategie do realnych warunków. Stabilność finansowa to nie wybór, ale konieczność – bez niej nie zbudujemy efektywnego systemu ochrony zdrowia – podsumował.
Przyszłość ochrony zdrowia wymaga strategicznych inwestycji oraz odpowiedzialnego zarządzania środkami finansowymi.
 
 
źródło: AHP
Rozporządzenie UE w sprawie oceny technologii medycznych (HTAR – Health Technology Assessment Regulation), wraz z reformą ogólnego prawodawstwa farmaceutycznego UE i proponowanymi zmianami w zakresie ochrony danych regulacyjnych, to najważniejsze reformy polityki farmaceutycznej UE od kilku dziesięcioleci. W kontekście oceny technologii medycznych kluczowe będzie wprowadzenie na poziomie UE wspólnej oceny klinicznej (JCA – Joint Clinical Assessment), co wyeliminuje potrzebę przeprowadzania indywidualnych ocen przez każde państwo członkowskie. Oznacza to realną szansę na szybszy i bardziej sprawiedliwy dostęp do innowacyjnych terapii dla pacjentów wspólnoty.
Wypowiedź Krzysztofa Kornasa, dyrektora ds. refundacji w AstraZeneca Pharma Poland

Rozporządzenie UE w sprawie oceny technologii medycznych (HTAR – Health Technology Assessment Regulation), wraz z reformą ogólnego prawodawstwa farmaceutycznego UE i proponowanymi zmianami w zakresie ochrony danych regulacyjnych, to najważniejsze reformy polityki farmaceutycznej UE od kilku dziesięcioleci. W kontekście oceny technologii medycznych kluczowe będzie wprowadzenie na poziomie UE wspólnej oceny klinicznej (JCA – Joint Clinical Assessment), co wyeliminuje potrzebę przeprowadzania indywidualnych ocen przez każde państwo członkowskie. Oznacza to realną szansę na szybszy i bardziej sprawiedliwy dostęp do innowacyjnych terapii dla pacjentów wspólnoty. To również szansa na usprawnienie metodologii procesów wprowadzania nowych technologii medycznych w ramach UE a także lepszą współpracę między krajowymi organami HTA.

Warto w tym miejscu przywołać dwa główne powody, dla których Komisja Europejska powzięła wysiłek wprowadzenia praktyki wspólnej oceny klinicznej. Zgodnie z uzasadnieniem do tej inicjatywy pierwszym takim powodem była optymalizacja wykorzystania zasobów instytucji oceniających technologie medyczne w poszczególnych krajach członkowskich. Komisja Europejska uznała, że nie jest sytuacją optymalną, gdy poszczególne kraje członkowskie niezależnie od siebie dokonują oceny klinicznej leków w oparciu o te same dane udostępnione przez producentów. Nie tylko stanowiło to powielanie pracy poszczególnych agencji oceny technologii medycznych w krajach członkowskich, ale także, przy różnych ocenach, zwiększało zjawisko nierówności w dostępie pacjentów do terapii.

Drugim powodem wprowadzenia JCA była możliwość wcześniejszego rozpoczęcia procesu oceny leku pod kątem uwarunkowań krajowych, gdzie państwa członkowskie zachowują niezależność oceny, ale z intencją wykorzystania czasu zaoszczędzonego dzięki JCA, do potencjalnie wcześniejszego udostępnienia terapii pacjentom.

Teraz to od organów i instytucji wprowadzających JCA na rynkach lokalnych zależeć będzie, czy szanse, jakie stwarza wspólna ocena kliniczna na poziomie europejskim zostaną wykorzystane.

Dla pełnego wykorzystania potencjału nadchodzącej reformy kluczowe jest zagwarantowanie zgodności wspólnych ocen klinicznych (JCA) przeprowadzanych na poziomie UE z wymogami państw członkowskich w zakresie m.in. terminów, wymagań i metodologii. Aby wspólne oceny kliniczne reprezentowały interesy wszystkich pacjentów UE, niezbędne jest zapewnienie reprezentacji wszystkich państw członkowskich w unijnych procesach, decyzjach i wynikach oceny technologii medycznych (HTA).

W całym procesie przekształceń niezmierne ważne jest również wprowadzenie odpowiednich przepisów, które pozwolą na zabezpieczenie istotnej roli podmiotów opracowujących technologie medyczne (HTD – Health Technology Developers), w tym innowacyjnych firm biofarmaceutycznych, jako kluczowych partnerów w generowaniu i przedkładaniu dowodów niezbędnych do opracowania oceny klinicznej na poziomie UE. Podmioty te powinny również mieć możliwość uczestniczenia w konceptualizacji zakresu oceny, współtworzeniu tzw. dokumentacji PICO (scenariuszy populacji, interwencji, komparatora i wyników) oraz wspierać komunikację między systemami HTA na poziomie UE i państw członkowskich.

Reforma HTAR jest jednym z kilku narzędzi służących przyśpieszeniu dostępu pacjentów do nowoczesnych terapii. Warto mieć także na uwadze inne aspekty wpływające na podaż leków, a potem ich dostępność, kolejno: prawo farmaceutyczne UE wraz z zasadami ochrony własności intelektualnej oraz przepisy refundacyjne obowiązujące w poszczególnych państwach członkowskich.

Wprowadzenie usprawnień w ocenie klinicznej technologii medycznych dzięki JCA może także stać się inspiracją dla regulatorów w państwach członkowskich do przeglądu całego łańcucha krajowych przepisów i procesów, które obecnie są wymagane (ale czy niezbędne?) w okresie pomiędzy europejską rejestracją terapii a momentem faktycznego jej udostępnienia w każdym państwie członkowskim. To wydaje się szczególnie ważne dla polskich pacjentów, którzy zgodnie z wskaźnikiem W.A.I.T. Indicator (Waiting to Access Innovative Therapies Indicator) średnio najdłużej w Unii Europejskiej czekają na dostęp do terapii po jej rejestracji.

AstraZeneca jest gotowa do współpracy z organami regulacyjnymi, jak również z państwami członkowskimi w obszarze reformowania regulacji HTAR, widząc w niej szanse na wprowadzenie klarownych i jednolitych dla wszystkich państw członkowskich przepisów. Mamy nadzieję, że pozytywnie przełoży się to na dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii.

źródło: AstraZeneca
Kilka dni temu media obiegła zapowiedź Ministerstwa Zdrowia o wygaśnięciu z końcem bieżącego roku programu „Profilaktyka 40 Plus”, czyli pakietu badań podstawowych dla osób, które skończyły 40 lat. Powodem ma być małe zainteresowanie. Doktor Piotr Leszczyński, oraz dyrektor medyczny LongLife, specjalizujący się w profilaktyce i edukacji zdrowotnej, podkreśla, że kluczem do sukcesu programów profilaktycznych jest przede wszystkim uświadomienie potrzeby takich badań w społeczeństwie.
Profilaktyka zdrowotna i medycyna stylu życia to brakujące ogniwo pomiędzy stanem pełnego zdrowia, a wystąpieniem choroby i koniecznością terapii. Jej celem jest maksymalne odsunięcie w czasie chwili pojawienia się schorzenia, ograniczenie strat z tym związanych, a w efekcie całkowite zapobiegnięcie chorobie. Odpowiednia dieta, aktywność fizyczna czy redukcja stresu mogą nawet o kilkadziesiąt procent obniżyć ryzyko wystąpienia chorób sercowych, czy cukrzycy typu B. Raporty Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) wskazują z kolei, że inwestycje w profilaktykę długofalowo mogą pozwolić na redukcję kosztów leczenia o nawet 15%. Właśnie dlatego odpowiednia strategia działań prewencyjnych może mieć fundamentalne znaczenie dla systemu ochrony zdrowia w starzejącym się społeczeństwie.
 
– Rozszerzenie dostępności badań profilaktycznych powinno być priorytetem – każdy, bez względu na miejsce zamieszkania, powinien mieć ułatwiony dostęp do diagnostyki zdrowotnej. Procedura powinna być maksymalnie uproszczona, z jak najszerszą możliwością zapisów, tak aby wszystkie grupy społeczne mogły z tego skorzystać – mówi Piotr Leszczyński. I dodaje, że największym wyzwaniem jest budowanie pozytywnego przekazu związanego z prewencją – głównym celem badań nie jest jego zdaniem udowodnienie istnienia choroby, a potwierdzenia jej braku.
 
Obecnie kontakt z ochroną zdrowia kojarzony jest głównie z procesem leczenia i wynika z pojawienia się dolegliwości. W świadomości pacjentów zgłaszanie się do lekarza jako osoba zdrowa jest przejawem nadwrażliwości skutkuje nadużywaniem systemu opieki zdrowotnej. Zgodnie z ideą Medycyny Stylu Życia powinniśmy budować poczucie sprawczości wśród pacjentów i umacniać jednostki jako najważniejsze ogniwa w zespole, którego celem jest utrzymanie dobrego stanu zdrowia. Działania edukacyjne w zakresie zachowań prozdrowotnych, począwszy od okresu szkolnego, aż do późnej dojrzałości, mają za zadanie ukazać prawdziwy cel profilaktyki – zapobieganie i wczesne wykrywanie schorzeń lub stanów mogących do nich doprowadzić.
 
Wedle niedawnych zapowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia profilaktyka wciąż będzie istotnym elementem systemu ochrony zdrowia. Jednak program Profilaktyka 40 Plus ma być zastąpiony m.in. przez rozszerzenie badań medycyny pracy, a także rozszerzenie możliwości lekarzy rodzinnych. Szczegóły mamy poznać już wkrótce.
 
– Każda inicjatywa mająca na celu upowszechnienie profilaktyki zdrowotnej jest krokiem w dobrym kierunku. Warto jednak pamiętać, że system ochrony zdrowia to naczynia połączone, w których liczy się każdy podmiot – zarówno placówki medyczne, specjaliści, jak i pacjenci. Wśród pacjentów powinniśmy kształtować zdrowe nawyki bo dbanie o zdrowy styl życia to fundament zdrowia całej populacji. Jednak bardzo ważna jest tu też rola lekarzy. Pacjent musi wiedzieć dlaczego ma się zbadać, jaki jest przebieg procesu oraz musi mieć poczucie bezpieczeństwa, że rezultaty zostaną mu zrozumiale wyjaśnione, a w przypadku kiedy pojawi się diagnoza, otrzyma informację o kolejnych krokach i otrzyma potrzebną pomoc – podsumowuje Piotr Leszczyński.
 
Piotr Leszczyński to doświadczony lekarz i dyrektor medyczny w LongLife, specjalizujący się w profilaktyce zdrowotnej. Jest absolwentem prestiżowych studiów podyplomowych w Polsce i USA, posiada tytuły z zakresu medycyny Anti-aging, medycyny estetycznej oraz trychologii. Doświadczenie zdobywał w renomowanych ośrodkach medycznych w USA i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Specjalizuje się w ultrasonografii i innowacyjnych metodach profilaktyki zdrowotnej, kładąc nacisk na prewencję i promowanie zdrowego stylu życia. Jest członkiem międzynarodowych organizacji medycznych, zaangażowanym w globalne inicjatywy na rzecz zdrowia publicznego.
 
 
źródło: LongLife
Nie tak dawno do sprzedaży trafiły saszetki z alkoholem, przypominające tubki dla dzieci z musami owocowymi. Wybuchła fala krytyki i oburzenia. Produkt został wycofany, rząd obiecał zmianę przepisów. Pojawiło się jednak pytanie: co jeszcze wymyślą producenci, by zachęcić konsumentów do kupna swojego produktu? – Ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie – mówi terapeuta uzależnień i pedagog Paweł Orman z prywatnej pracowni psychoterapeutycznej w Częstochowie, którego Medicalpress poprosił o rozmowę.
Katarzyna Redmerska: Alkohol w saszetkach, gdyby nie było to tak straszne, byłoby śmieszne.
 
Paweł Orman: Mając na uwadze jak wyniszczający i wiążący jest alkohol, z pewnością taka forma niesie podwójne zagrożenie ze względu na skojarzenia z czymś, co nie jest powiązane z ryzykiem.
 
Katarzyna Redmerska: W Ugandzie alkohol w saszetkach był bardzo popularny, kupowały go mniej zamożne osoby. Doprowadziło to do ogromnego wzrostu alkoholizmu w kraju. Według danych WHO za 2018 rok, co piąty Ugandyjczyk był alkoholikiem. W Pana opinii ten trend mógłby się przyjąć w Polsce?
 
Paweł Orman: Myślę, że wprowadzenie alkoholu w saszetkach, mogłoby nieść za sobą poważne konsekwencje społeczne propozycja tej formy nie jest przypadkowa, w Polsce moda na tzw. “małpki” trwa nieprzerwanie, natomiast dostępność alkoholu w saszetce może kojarzyć się niewinnie, dyskretnie maskując ciężkość zagrożenia.
 
Katarzyna Redmerska: Według raportu Instytutu Człowieka Świadomego, 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat piło już alkohol, 78 proc. z nich sięga po piwo. Z każdym rokiem opóźnienia inicjacji alkoholowej o 14 proc. maleje prawdopodobieństwo uzależnienia od alkoholu, a ryzyko nadużywania o 8 proc.(1) Jednocześnie rośnie odsetek nastolatków przekonanych o ryzykach zdrowotnych picia alkoholu. Jak Pan skomentuje te wyniki?
 
Paweł Orman: Fakt, że 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat sięga po alkohol nie napawa optymizmem, jeżeli mamy opóźnić inicjację alkoholową ważna jest profilaktyka, która powinna zaczynać się w domu rodzinnym, jak również praktykowana w szkołach jak i mass mediach, natomiast mam wrażenie, że kult picia nadal silnie wpływa na funkcjonowanie młodych ludzi.
 
Katarzyna Redmerska: Alkoholowy produkt w saszetkach w pojemnościach 100 i 200 ml i to w zróżnicowanej ofercie – od likierów przez nalewki aż do czystej wódki. Łudząco przypominający mus dla dzieci. Co jeszcze wymyślą producenci by przyciągnąć konsumentów?
  
Paweł Orman: Zapewne pomysły by przyciągnąć potencjalnych klientów będą się pojawiać, natomiast ważna jest odpowiedź społeczeństwa by skutecznie bronić się przed zachętą niosącą niebezpieczeństwo.
 
Katarzyna Redmerska: Kolejny problem to nikotyna w saszetkach. Okazuje się, że produkt już wszedł do polskich szkół. Czy może stać się nową plagą wśród uczniów?
 
Paweł Orman: Dostępność substancji silnie uzależniających, znajdujących się w placówkach, które mają edukować, zachęcać uczniów do rozwoju – trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego w miejscu, które ma być placówką pomagającą w życiu zaprasza się substancje, których używanie mocno niekorzystnie wpływają na stan zdrowotny. 
 
Katarzyna Redmerska: Na co dzień spotyka się Pan z osobami uzależnionymi. Co popycha pacjenta do uzależnienia?
 
Paweł Orman: Substancje psychoaktywne regulują stan emocjonalny, używanie ich często jest ucieczką przed problemem i na chwilę to działa odsuwając go, ale nie rozwiązując a tylko pogłębiając sytuację. Przyczyn może być wiele: trudne dzieciństwo, problem z uzależnieniami w rodzinie, nieradzenie sobie ze stresem, niska samoocena, traumy, presja społeczna.
 
Katarzyna Redmerska: Producenci alkoholi tworzą nowe atrakcyjne napoje alkoholowe oraz używają psychologicznych technik reklamy, wykorzystujące styl życia młodych ludzi. Czy rzeczywiście młody człowiek jest aż tak podatny na reklamę?
   
Paweł Orman: Myślę, że ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie w młodym człowieku by kupił określony produkt. Badanie rynku dokładnie precyzuje, kto kupi określony wyrób.
 
Katarzyna Redmerska: Resort zdrowia zapowiada zmiany w prawie. Uregulowane zostaną zasady dotyczące opakowań dla napojów spirytusowych. Nie będzie się także sprzedawać nieletnim e-papierosów czy saszetek nikoptynowych. Czy to wystarczające działania?
 
Paweł Orman: Wystarczające na pewno nie, natomiast każda najdrobniejsza forma prewencji jest ważna.

Katarzyna Redmerska: Od przyszłego roku szkolnego rusza nowy przedmiot o zdrowiu w klasach 4-8 i w liceum z ocenami, liczącymi się do średniej. Jak ważna jest edukacja w walce z nałogami?

Paweł Orman: Myślę, że nie ma nic lepszego jak inwestycja w prozdrowotny tryb życia w rozwój młodego człowieka, profilaktyka uzależnień to zabezpieczenie społeczeństwa przed wieloma tragediami, ale nie tylko – jest wiele do wygrania – satysfakcjonujące i szczęśliwe życie.

Powiązane artykuły:

Dr Jerzy Gryglewicz: polityka fiskalna, to tylko element walki z tytoniem, potrzebna spójna strategia

Aż 80 proc. 16-latków ma już za sobą inicjację alkoholową 

1. Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje” (październik 2024)

https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/wp-content/uploads/2024/10/Raport_Inicjacja-alkoholowa-_ONLINE_31024-ICS.pdf 

źródło: redakcja Medicalpress

Tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie chemii zostali David Baker, Demis Hassabis i John M. Jumper. Kapituła wyróżniła laureatów za projektowanie trójwymiarowych struktur i funkcji białek. Komentarze ekspertek i ekspertów centrum informacyjnego Tygodnia Noblowskiego Centrum Współpracy i Dialogu UW.
– Muszę przyznać, że dla nikogo z nas ta Nagroda nie była zaskoczeniem. Wczoraj zostało nagrodzone uczenie maszynowe, a tegoroczna Nagroda Nobla w dziedzinie chemii dotyczy zastosowania metod do poznania, odkrywania, zrozumienia i projektowania struktur białek. Jest to metoda, która wykorzystuje uczenie maszynowe, ale jej zasady i działanie zostały umożliwione dzięki ponad stuleciu stosowania  metod doświadczalnych wykorzystanych do poznania struktur białek. Najpierw, przez krystalografię rentgenowską, następnie przez kriogeniczną mikroskopię elektronową, dzięki czemu w bazie danych zostało zdeponowane ponad 100 000 struktur białek. Tak więc wieloletnia doświadczalna praca naukowców została wykorzystana do tego, by umożliwić to, co było od dawna marzeniem wszystkich badaczy zajmujących się biologią strukturalną. Mianowicie, nauczenie algorytmów tego, by przewidywały miliony najróżniejszych białek i ich struktury, a także projektowały nowe, jeszcze nieznane naturze.– Metody, za które została przyznana dzisiaj Nagroda Nobla, nie potrafią wyjaśnić, jak białka się zwijają. To jest proces dynamiczny, odbywający się w otoczeniu innych białek i kwasów nukleinowych. Natomiast można sobie wyobrazić, jak teraz wygląda zastosowanie sztucznej inteligencji do generowania obrazów. W bardzo prosty sposób można wygenerować fake obrazki i to dokładnie robi deep mind – halucynuje struktury białek w postaci skończonej. Narzędzie, które umie teraz przewidywać struktury białek, to jest coś bardzo cennego. Dzięki niemu możemy w przyszłości z dużo większą pewnością od razu projektować leki czy próbować porównywać skuteczność przeciwciał, mając modele strukturalne białek danego wirusa dr Maria Górna Zakład Chemii Teoretycznej i Strukturalnej, Wydział Chemii UW.

– Białka są biopolimerami złożonymi z cegiełek budulcowych, które nazywamy aminokwasami. Problem przewidywania struktury trójwymiarowej białek polega na tym, że cegiełki te mogą wzajemnie się obracać. Takie izomery nazywamy izomerami konformacyjnymi. Takich potencjalnych struktur jest bardzo dużo i ta liczba rośnie bardzo szybko wraz z liczbą aminokwasów wbudowanych w łańcuch polipeptydowy. Dotychczas, aby przewidywać strukturę trójwymiarową takiego łańcucha, należało białko wyizolować, oczyścić, wykrystalizować i przeprowadzić badania strukturalne takimi metodami, jakie wspominała dr Maria Górna. Dodam do tego spektroskopię magnetycznego rezonansu jądrowego NMR – to takie trzy podstawowe techniki. Komputer nie liczy tego od początku, nie przewiduje tej struktury, nie posiadając danych wejściowych, tylko najpierw analizuje bogatą bibliotekę danych, które wcześniej zgromadzono i wypełnia luki. Oczywiście tych białek w naturze jest dużo więcej niż 100 000. Niemniej, potrzebujemy bardzo dobrych danych wyjściowych, żeby takie algorytmy rozwijać. Natomiast działają one świetnie. Są organizowane specjalne konkursy, które tego typu algorytmy jak AlphaFold mogą sprawdzać w praktyce. Mamy już trzecią edycję tego programu AlphaFold i bije ona na głowę konkurencyjne metody – dr hab. Paweł W. Majewski, prof. ucz. – Zakład Chemii Teoretycznej i Strukturalnej, Wydział Chemii UW.

Białka są to makrocząsteczki, które odgrywają fundamentalną rolę w funkcjonowaniu naszego organizmu. Są zaangażowane w niemal wszystkie procesy życiowe. Są enzymami, czyli takimi katalizatorami, które przyspieszają reakcje chemiczne zachodzące w naszym organizmie. Bez nich organizm nie byłby w stanie prawidłowo funkcjonować. Pełnią dosłownie wszystkie funkcje w organizmie człowieka. Liczba różnych białek w organizmie człowieka wynosi od dziesięciu do nawet dwudziestu tysięcy, w zależności od definicji pojedynczego białka. Lata badań strukturalnych nad białkami umożliwiły zbudowanie bazy wiedzy i jest to pewien hołd dla sztucznej inteligencji, która znakomicie radzi sobie w tym konkretnym przypadku. Dzięki tym postępom jesteśmy w stanie projektować nowe białko o nowych funkcjach. Być może takie, które działają poza organizmami, ale w przyszłości z pewnością też będziemy mogli konstruować białka, które funkcjonują w organizmach w oparciu o nową, poprawioną funkcję. Dzięki temu, że znamy struktury białek, możemy je poznawać znacznie szybciej, znacznie prościej, łatwiej nam też projektować nowe czynniki terapeutyczne, nowe leki, które bardziej skutecznie będą oddziaływać z celami terapeutycznymi, jakimi są białka. Znaczenie tego odkrycia jest naprawdę olbrzymie w kontekście inżynierii nowych białek, ale również całych układów, jak na przykład sztuczne organizmy, które funkcjonują w oparciu o sztuczne białka i mają szczególne cechy, aż po zastosowania, które już obecnie mają miejsce, czyli projektowanie nowych leków. Hołd dla sztucznej inteligencji, złożony przez Komitet Noblowski, w tym konkretnym przypadku jest jak najbardziej zasłużony. To doskonały przykład sytuacji, w której dysponujemy ogromną ilością danych o wysokiej jakości, które można ze sobą porównywać. Dzięki niezwykłej wydajności obliczeń można przewidzieć struktury białek, zarówno tych, które już znaliśmy i możemy zweryfikować, jak również tych, których jeszcze nie znaliśmy, a poznaliśmy dopiero później metodami eksperymentalnymi. To doskonały przykład, że sztuczna inteligencja może nam pomóc. Natomiast moim zdaniem nieprawdą jest, że sztuczna inteligencja bez wystraczającego dostępu do wartościowych danych może stworzyć nową jakość. Być może w przyszłości to będzie możliwe, ale musimy posługiwać się tym narzędziem bardzo krytycznie – prof. dr hab. Jacek JemielityCentrum Nowych Technologii UW.

– Ważnym aspektem tego odkrycia jest zaoferowanie pewnej „instrukcji obsługi” procesu zwijania białek. Dotychczasowa sytuacja przypominała układanie klocków, gdzie, choć mniej więcej wiemy, w jakiej kolejności je połączyć, dysponowaliśmy jedynie fragmentami instrukcji. Natomiast teraz dostaliśmy niemal pełną instrukcję. I nie dotyczy to tylko tych białek, które istnieją, tych sekwencji, które znamy z natury, ale również takich sekwencji, które możemy sobie wyobrazić jako syntetyczne i próbować na tej bazie budować układy, które będą miały specyficzne zastosowania. Warto podkreślić pozabiologiczne zastosowania. Przykładowo, w chemii panuje dość mocny trend polegający na znalezieniu pewnego rodzaju substancji naśladujących działanie enzymów, które mamy np. w organizmie i wykorzystanie ich np. w alternatywnych źródłach energii jako efektywnych cząsteczek umożliwiających pozyskiwanie tej energii. I teraz dostajemy narzędzie, które potencjalnie daje nam możliwość zaprojektowania takiego enzymu w pełni syntetycznego, który będzie charakteryzował się dużo większą trwałością niż enzymy pozyskiwane z żywych organizmów. Uważam, że jest to otwarcie na wielu tak naprawdę polach badawczych. Chciałbym podkreślić, że dzisiejsza nagroda jest ukłonem w stronę rzeszy naukowców, którzy przez lata pracowali nad rozwiązywaniem struktur białek. Bez pracy u podstaw i eksperymentalnych danych pozwalających ustalić ściśle te struktury, w tej chwili rozwiązanie struktur dla milionów białek byłoby prawdopodobnie mało realne – prof. dr hab. Sławomir Sęk – Zakład Chemii Nieorganicznej i Analitycznej, Wydział Chemii UW. 
 
Nagroda Nobla w dziedzinie chemii
Zgodnie z testamentem Alfreda Nobla ma nią zostać uhonorowana osoba, która dokona najważniejszego odkrycia lub ulepszenia w dziedzinie nauk chemicznych. Nagrodę w tej kategorii zdobyła m.in. Maria Skłodowska-Curie, ale nie jest to jedyny polski akcent związany z dziedziną chemii. Wyróżnienie przyznaje się od początku trwania konkursu, czyli od 1901 roku. Pierwszym jego laureatem został, uznawany za twórcę nowoczesnej chemii fizycznej, Jacobus Henricus van’t Hoff za „wkład w odkrycie praw dynamiki chemicznej i ciśnienia osmotycznego”.
źródło: UW
Tegorocznymi laureatami nagrody Nobla w dziedzinie fizyki zostali John J. Hopfield i Geoffrey E. Hinton. Kapituła wyróżniła ich za fundamentalne odkrycia i wynalazki umożliwiające uczenie maszynowe za pomocą sztucznych sieci neuronowych. Komentarz ekspertów centrum informacyjnego Tygodnia Noblowskiego Centrum Współpracy i Dialogu UW.
Komentarze ekspertów centrum informacyjnego Tygodnia Noblowskiego Centrum Współpracy i Dialogu UW:
 
–  To jest w pewnym sensie rewolucja. Pierwszy raz Nagroda Nobla z fizyki nie jest w zasadzie z fizyki, a z informatyki, chociaż twórcy mieli wiele wspólnego z fizyką i inspirowali się wieloma procesami fizycznymi. Tegoroczna Nagroda przyznana została za algorytmy, które służą do przetwarzania informacji. Sieć neuronowa, którą zaprogramowujemy na naszym komputerze, jest określonym sposobem przetwarzania informacji, czyli jest algorytmem wzorowanym na tym, jak działa nasz mózg. Strukturę sieci neuronowej tworzymy w pewnej analogii do tego, jak nasze neurony są ze sobą połączone, jak przetwarzają informacje, ale oczywiście to wszystko robimy nie w materii biologicznej, tylko krzemowej – elektronicznej. Rzecz jasna – sam Alfred Nobel nie wiedział, że będzie taka dziedzina jak informatyka. Jeszcze jej nie było, więc nawet jej nie uwzględnił w swoim testamencie. Widać, że Komitet Noblowski jednak zrobił krok dalej – uznał, że w dzisiejszych czasach informatyka jest tak ważną dziedziną, że zasługuje na Nagrodę Nobla. W pewnym sensie stało się to kosztem fizyki, a nie innych dziedzin, ale wydaje mi się, że ta Nagroda jest bardzo dobrze uzasadniona, zważywszy, iż w ostatnim czasie zalały nas metody AI. Od przeszło dwóch lat mamy słynny Chat GPT, który jest swego rodzaju ikoną tego, do czego doszliśmy od lat osiemdziesiątych, czyli od pionierskich prac noblistów – Hintona i Hopfielda. Potrzebne były cztery dziesięciolecia, żeby można było pokazać praktyczne skutki tych idei – aby zaczęły one działać. I to jest bardzo ciekawa sprawa – razem z całą historią sztucznej inteligencji i kwestią sieci neuronowych. Kiedy one miały swój początek w latach osiemdziesiątych, ludzie podeszli do nich z entuzjazmem i bardzo dużo sobie po nich obiecywali – m.in., że one rzeczywiście pozwolą nam zrozumieć mózg, świadomość i przetwarzać informacje. W zupełnie inny sposób zareagowano w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych. Okres ten określany jest jako „zima sztucznej inteligencji”, bo wszyscy stracili nadzieję, że to będzie działać. Okazało się, że sieci dobrze działały, rozpoznając cyfry i litery, z pismem, tzw. „bazgrołami”, radziły sobie już gorzej, ale nikt nie był w stanie pokazać, że one rzeczywiście zaczynają robić użyteczne rzeczy na taką skalę, jak widzimy dzisiaj. Metody sztucznej inteligencji próbujemy już stosować wszędzie i w związku z tym ta Nagroda Nobla jest bardzo na czasie, bardzo uzasadniona, ale też rewolucyjna przez to, że jest z informatyki – prof. dr hab. Rafał Demkowicz-Dobrzański – Instytut Fizyki Teoretycznej, Wydział Fizyki UW.
 
Moje pierwsze spotkania z fizyką były związane z Johnem Hopfieldem, który zasłynął z prac na temat ekscytonów w fizyce ciała stałego. Fakt, że w pewnym momencie postanowił porzucić tę dziedzinę, był dużym zaskoczeniem. Jednak teorie, które wymyślił, przetrwały i są nadal szeroko wykorzystywane. Cieszy mnie, że Hopfield zdał sobie sprawę, iż osiągnął wszystko, co zamierzał i postanowił przenieść swoje zainteresowania na neuroinformatykę, neurofizykę i neurobiologię. Koncepcje stosowane w tych dziedzinach są bardzo bliskie temu, czego my używamy w martwej naturze, jak np. propagacja polarytonów, czyli wzbudzeń takich, które są też w naszych neuronach. Jeśli zastanawiamy się, w jaki sposób ludzkie oko przetwarza obrazy i sygnały, okazuje się, że również tam zaprzęgnięte są naturalne sieci neuronowe.

Chciałbym podać przykład mojego studenta, który doskonale pokazuje, jak niesamowite są te połączenia. To student pierwszego roku. Uczenie maszynowe było dla niego początkowo jedynie hobby. Na początku studiów zaczął wykorzystywać te techniki do analizy zdjęć powierzchni kryształów, które się marszczyły. Człowiek mógł zauważyć różnice w zmarszczkach w zależności od sposobu hodowli kryształu, ale żeby to skwantyfikować, potrzebne były te metody. Studentowi udało się wyszkolić sieci neuronowe, które najpierw musiały się „nauczyć” rozpoznawać te wzory, a potem mogły dostarczać precyzyjnych danych ilościowych, nie tylko jakościowych. Moim zdaniem jest w tym dużo fizyki prof. dr hab. Andrzej Wysmołek – Instytut Fizyki Doświadczalnej, Wydział Fizyki UW.
 
– Moim zdaniem należałoby nagradzać inteligencję wrodzoną, a nie sztuczną. Według mnie to odkrycie nie ma wiele wspólnego z fizyką. To podglądanie działania mózgu w bardzo uproszczony sposób. Pamiętam rok 1982 – wtedy John J. Hopfield zaproponował koncepcję sieci neuronowej. To była kompletna abstrakcja. Wiedzieliśmy już wtedy, że w mózgu funkcjonują miliardy neuronów, a możliwości komputerów tamtych czasów pozwalały na modelowanie może siedmiu, może dziesięciu neuronów. Pamiętam również backpropagation opracowane przez Hintona, które pojawiło się tuż po moich studiach, ale to również wydawało się kompletnie abstrakcyjne. Teraz mówimy o niesłychanie rozbudowanych sieciach neuronowych, o zastosowaniu ich do wielkich baz danych. Wciąż jednak, w moim odczuciu, mamy do czynienia bardziej ze skalą niż z nowym pomysłem fizycznym. Oczywiście, może to być użyteczne w fizyce, choć mam wątpliwości, czy faktycznie okaże się tak kreatywne i przełomowe. To może być użyteczne narzędzie, ale nadal – tylko narzędzie. Nawet Hinton podkreślał czynniki ryzyka związane z potencjalnym wykorzystaniem tego narzędzia w złych celach. Jeżeli ktoś tego użyje w złych celach, to może być niesłychanie silne narzędzie, które będzie bardzo, bardzo groźne. Za to osiągnięcie przyznałbym Nagrodę Turinga. Moim zdaniem Nagroda Nobla jest pewnym takim sacrum, które dostaje się za przełom w fizyce – prof. dr hab. Krzysztof A. Meissner – Instytut Fizyki Teoretycznej, Wydział Fizyki UW.
 
Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki
Fizyka była pierwszą z dyscyplin, którą Alfred Nobel wymienił w swoim testamencie. Zdaniem wielu specjalistów potwierdza to jej ówczesny status – najważniejszej dyscypliny naukowej. Nagroda w tej dziedzinie jest przyznawana od początku trwania konkursu, czyli od 1901 roku. Pierwszym jej laureatem został Wilhelm Conrad Röntgen za odkrycie promieni X, które obecnie stanowią jedno z głównych narzędzi diagnostycznych w medycynie.
 
***
 
O Centrum Współpracy i Dialogu Uniwersytetu Warszawskiego
Centrum Współpracy i Dialogu UW (CWiD UW) jest ogólnouniwersytecką jednostką powołaną na Uniwersytecie Warszawskim w celu promowania dokonań i sukcesów naukowych kadry akademickiej oraz udostępniania wiedzy i uniwersyteckich zasobów badawczych szerokiemu gronu odbiorców, partnerów oraz instytucji zewnętrznych. Jako platforma komunikacji i współpracy CWiD UW umożliwia przybliżanie społeczeństwu odkryć i możliwości nauki XXI wieku, a także rzetelnej wiedzy naukowej w obszarach aktualnych wyzwań społecznych i gospodarczych. Centrum służy wzmacnianiu głosu naukowców, wydziałów i innych jednostek UW w debacie publicznej i kształtowaniu jej jakości w oparciu o wiedzę opartą na faktach i najnowsze zdobycze nauki.

źródło: UW
Jeszcze 10 lat temu skupialiśmy się na leczeniu niewydolności serca jako takiej. Obecnie podejście do diagnostyki, terapii i prewencji niewydolności serca jest w pełni interdyscyplinarne. To strategia nie zawsze łatwa do implementacji w codziennej praktyce, jednak w świetle aktualnej wiedzy medycznej jedyna właściwa – o zmianie paradygmatu w terapii niewydolności serca mówi prof. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w kadencji 2021-2023.
Pani Profesor, w lutym 2024 roku pod patronatem Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi odbyły się jubileuszowe X Łódzkie Warsztaty Niewydolności Serca. Program tego wydarzenia wyróżniał się wyjątkowo interdyscyplinarnym ujęciem diagnostyki i terapii niewydolności serca. Skąd taki charakter programu merytorycznego Warsztatów?
 
Prof. Małgorzata Lelonek: Od pierwszej edycji Łódzkie Warsztaty Niewydolności Serca gromadzą najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie diagnostyki i terapii niewydolności serca, przede wszystkim kardiologów, ale także środowisko lekarzy rodzinnych i uznanych przedstawicieli innych dziedzin medycyny takich jak: nefrologia, diabetologia, reumatologia i pulmonologia. Jako opiekun naukowy Warsztatów wyszłam z założenia, że tak jak pacjent z niewydolnością serca z racji swojej częstej wielochorobowości trafia do różnych specjalistów z różnych dziedzin, tak program konferencji powinien być interdyscyplinarny. Każdy ze specjalistów skupia się na terapii „swojej” jednostki chorobowej, jednak jako klinicyści mamy świadomość, że nasze strategie terapeutyczne są stosowane jednoczasowo – w oczywisty sposób muszą być zatem dobierane w sposób spersonalizowany i w miarę możliwości powinny się uzupełniać. Dzisiejsze możliwości kliniczne na to pozwalają i naszego wspólnego pacjenta mamy szansę leczyć maksymalnie skutecznie. Zainteresowanie uczestników Warsztatów zdaje się potwierdzać słuszność takiego podejścia – do udziału w bieżącej edycji spotkania zarejestrowało się blisko pół tysiąca uczestników.
 
Wspomniała Pani Profesor, że dziś aktualna wiedza medyczna pozwala w niewydolności serca realizować cele terapeutyczne wspólnie dla różnych dyscyplin medycyny. Czy ten stan rzeczy zmienił spojrzenie na niewydolność serca?
 
Zmienił diametralnie. Jeszcze 10 lat temu skupialiśmy się na leczeniu niewydolności serca jako takiej. Obecnie podejście do diagnostyki, terapii i prewencji niewydolności serca oraz ochrony innych narządów i układów jest w pełni interdyscyplinarne. To strategia nie zawsze łatwa do implementacji w praktyce, jednak w świetle aktualnej wiedzy medycznej jedyna właściwa. Co ciekawe, u jej podstaw leżą wyniki badań prowadzone dla różnych grup leków, które wykazały wzajemny komplementarny i/lub prewencyjny pozytywny wpływ na poszczególne układy organizmu. Przede wszystkim dzięki temu dziś patrzymy na problem niewydolności serca i wielochorobowości całościowo.
 
O jakich kamieniach milowych w farmakoterapii można mówić, jeśli chodzi o interdyscyplinarne spojrzenie na niewydolność serca?
 
Pierwszym przełomem w tym kontekście było opublikowane w 2014 roku badanie PARADIGM HF, w którym badano sakubitryl walsartan. Wyniki badania zwróciły uwagę na możliwość nefroprotekcji u pacjentów z niewydolnością serca i redukcję ryzyka cukrzycy w tej grupie chorych. Kolejnym kamieniem milowym były badania DAPA HF i EMPEROR Reduced oraz badnia DELIVER i EMPEROR Preserved czyli flozyny – leki, które dzięki swojemu wielokierunkowemu działaniu sprawiły, że jako kardiolodzy zyskaliśmy realną możliwość prewencji powikłań cukrzycowych i nerkowych. Kolejny przełom to program FIDELITY i finerenon, niesteroidowy wysokoselektywny antagonista receptora mineralokortykoidowego, który przyniósł jeszcze większy fokus na nerkę w aspekcie przeciwwłóknieniowym i przeciwzapalnym. Kolejna era to agoniści receptora GLP-1, badanie STEP-HFpEF, lek semaglutyd i aspekt leczenia pacjenta z otyłością i niewydolnością serca. Ostatni lek,  analogicznie jak w przypadku flozyn, jest przykładem tego, że leki zarejestrowane w cukrzycy znalazły zastosowanie w terapii niewydolności serca. W leczeniu chorego z otyłością chodzi już nie tylko o redukcję masy ciała, ale także o działanie przeciwzapalne. Mamy zatem zupełnie nowe spojrzenie na leczenie pacjenta z niewydolnością serca i wielochorobowością.
 
Jak istotnym w kontekście niewydolności serca jest problem wielochorobowości?
 
W Polsce średnia wieku pacjenta z niewydolnością serca wynosi 75 lat. Już sam czynnik podeszłego wieku sprawia, że wielochorobowość w tej grupie chorych jest dominująca. O ile młodszy pacjent ma szansę na mniej obciążeń innymi jednostkami chorobowymi, o tyle starszy zwykle prezentuje cały wachlarz różnych problemów klinicznych. Stąd tak ważne jest interdyscyplinarne podejście do  pacjenta z niewydolnością serca. Ważne, ale trzeba przyznać, że nie zawsze łatwe w implementacji w ramach codziennej praktyki.
 
Co stanowi wyzwanie?
 
Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego we współpracy z Polskim Towarzystwem Medycyny Rodzinnej przeprowadziła ankietę w środowiskach kardiologów i lekarzy rodzinnych dotyczącą stosowania aktualnych wytycznych naukowych w codziennej praktyce klinicznej. Wyniki tej ankiety zostały opublikowane w czasopiśmie Kardiologia Polska. Okazało się, że zalecane cztery filary schematu terapii niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory, które zostały ogłoszone w 2021 roku, nie są stosowane powszechnie.
 
Jakie mogą być tego przyczyny?
 
W zależności od leku barierą może być konieczność regularnego monitorowania określonych parametrów laboratoryjnych czy hemodynamicznych, brak refundacji dla preparatu lub brak refundacji dla części wskazań, czyli wyzwania organizacyjne i/ lub wysoka cena leku dla pacjenta. Jednak nawet w przypadku flozyn, ujętych na liście 65+ i nie wymagających monitorowania, wyniki ankiety były analogiczne. Przypomnijmy: w przypadku flozyn chodzi o leki, które mają udowodnione szybkie działanie, poprawę rokowania i jakości życia oraz wysokie bezpieczeństwo terapii, a sposób ich stosowania przez pacjentów jest łatwy. Stosunkowo niska skala ich stosowania w omawianej populacji pacjentów doprawdy zastanawia.
 
Potrzeba więcej edukacji?
 
Inicjatyw edukacyjnych z pewnością nigdy dość. Łódzkie Warsztaty Niewydolności Serca, webinaria edukacyjne organizowane przez Asocjację Niewydolności Serca i inne konferencje, kongresy czy szkolenia specjalistyczne są bez wątpienia bardzo potrzebne i cenne. Od czasów pandemii COVID-19 Łódzkie Warsztaty Niewydolności Serca stały się wydarzeniem o zasięgu ogólnopolskim – poprzez swój format organizacyjny zmieniony na formułę online. Umożliwienie łatwego uczestnictwa specjalistom z całej Polski i aktualna wiedza; wytyczne i najnowsze kierunki badań (w tym roku: leki biologicznie czynne i terapia przeciwzapalna związana z inhibicją ścieżki sygnałowej dla interleukiny 6, hamowanie rozwoju niewydolności serca, focus na okres około wypisowy i nowe dowody potwierdzające znaczenie implementacji wytycznych na tym etapie terapii (badanie STRONG HF), spojrzenie na niewydolność serca poza podziałami frakcji wyrzutowej (flozyny) oraz prewencja przewlekłej choroby nerek na tle cukrzycowym (flozyny plus finerenon)) omówione na przykładach przypadków klinicznych są szczególnie doceniane. Mamy nadzieję, że takie spotkania będą przekładały się na pełniejszą implementację wytycznych do codziennej praktyki klinicznej.
 
Pani Profesor, dziękuję za cenny komentarz.
 
Rozmawiała Marta Sułkowska

źródło: materiał prasowy

2023 to niewątpliwie rok nowych możliwości dla pacjentów z niewydolnością serca. Aktualizacja wytycznych niewydolności serca z 2021 ogłoszona na konferencji ESC w 2023 r. w Amsterdamie wskazuje na zasadność stosowania flozyn w populacji pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową (HFpEF). Obecnie chorzy z HFpEF mają terapię, która po raz pierwszy wykazała poprawę ich rokowania i redukcję liczby hospitalizacji. To jest dobra wiadomość dla tej grupy pacjentów. – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Jak ocenia Pani Profesor mijający 2023 rok pod kątem niewydolności serca?

Prof. Agnieszka Pawlak: 2023 to niewątpliwie rok nowych możliwości dla pacjentów z niewydolnością serca. Aktualizacja wytycznych niewydolności serca z 2021 ogłoszona na konferencji ESC w 2023 r. w Amsterdamie wskazuje na zasadność stosowania flozyn w populacji pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową (HFpEF). Flozyny są to leki, które wcześniej były już szeroko stosowane u pacjentów z niewydolnością serca ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory (dapagliflozyna i empagliflozyna) celem redukcji hospitalizacji z powodu niewydolności serca, jak i zgonów z przyczyn sercowo naczyniowych. Obecnie chorzy z HFpEF mają terapię, która po raz pierwszy wykazała poprawę ich rokowania i redukcję liczby hospitalizacji. To jest dobra wiadomość dla tej grupy pacjentów.

W 2023 roku zdecydowanie częściej i z większym przekonaniem mówiliśmy o postępowaniu zapobiegającym rozwojowi niewydolności serca, w tym w ramach europejskich gremiów (Heart Failure Policy Network, Heart Failure Mission). Również wytyczne niewydolności serca z 2023 r. podkreślają zasadność postępowania prewencyjnego w niewydolności serca. To szczególnie istotne w sytuacji, kiedy obserwujemy narastającą liczbę chorych z niewydolnością serca i chcemy zatrzymać tę epidemię. Wytyczne europejskie wychodząc naprzeciw tym wyzwaniom, zalecają włączenie dapagliflozyny i empagliflozyny u pacjentów z cukrzycą i niewydolnością nerek, celem redukcji liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca i zgonów z przyczyn sercowo naczyniowych. Wytyczne rekomendują także finerenon w leczeniu pacjentów z cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek w celu redukcji hospitalizacji z powodu niewydolności serca.

Kolejny krok milowy jaki się dokonał w tym roku, to refundacja telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, który jest szczególnie ważny u pacjentów z niewydolnością serca, ponieważ to ci chorzy korzystają z kardiowerterów-defibrylatorów, czy stymulatorów resynchronizujących. Zastosowanie telemonitoringu pozwoli na lepszą opiekę i wychwycenie wcześniej nieprawidłowości, które pojawiają się u chorych z niewydolnością serca. Trwają także prace w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej dotyczące niewydolności serca. Pacjenci będą, miejmy nadzieję, szybciej wychwytywani w systemie dzięki czemu szybciej trafią do ośrodków specjalistycznych i będą objęci kompleksową opieką.

Jakie aspekty opieki nad pacjentem z niewydolnością serca wymagają jeszcze zaadresowania?
Prof. Agnieszka Pawlak: Po pierwsze, cieszymy się z tego, że możemy stosować już flozyny u pacjentów z niewydolnością  serca z zachowaną frakcją wrzutową lewej komory, ale szalenie istotne byłoby poszerzenie refundacji dla tej grupy, mając na uwadze, że jest to populacja również o złym rokowaniu. Nie wyobrażam sobie jako prezes Asocjacji Niewydolności Serca PTK, żebyśmy o takie rozwiązanie nie zabiegali, a decydenci nie mieli tego na uwadze. Flozyny dla chorych z HFpEF to jedyna dostępna terapia o udowodnionym działaniu.

Czekamy także, jako kardiolodzy, na refundację kamizelki defibrylującej. W tej kwestii toczą się już bardzo zaawansowane dyskusje i mam nadzieję, że ta terapia stanie się standardem i trafi do refundacji w najbliższym czasie. Niezwykle istotną sprawą, jest również poszerzenie diagnostyki niewydolności serca dla pacjentów z kardiomiopatiami o diagnostykę genetyczną. Nie bez przyczyny, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne ogłosiło nadchodzący rok, rokiem genetyki. Trzymamy mocno kciuki, ale też rękę na pulsie, by badania genetyczny były dostępne w refundacji. Już w tej chwili mamy bowiem terapie, które mogą być zastosowane zdecydowanie wcześniej u pacjentów, u których stwierdzamy nieprawidłowości genetyczne.

Jako Asocjacja Niewydolności Serca będziemy kładli ogromny nacisk na działania edukacyjne i prewencyjne, zarówno pacjentów jak i lekarzy. Z tego powodu chcemy powołać Centrum Wsparcia i Edukacji Pacjentów z Niewydolnością Serca, aby pacjenci mieli jak najlepsze zrozumienie swojej jednostki chorobowej, stosowanych terapii, monitoringu objawów oraz znajomości czynników, które mogą pogarszać albo rozwijać niewydolność serca. Równocześnie będziemy prowadzić cykle webinarów skierowanych do środowiska medycznego, lekarzy, pielęgniarek różnych specjalności, po to, aby szerzyć i utrwalać szybko narastającą wiedzę i aby była ona wykorzystywana u naszych pacjentów. To będzie z pewnością bardzo intensywny, pracowity rok.

Pani Profesor dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Marek Kustosz
 
Strona www ANS PTK: https://www.niewydolnosc-serca.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/AsocjacjaNiewydolnosciSercaPTK
Twitter: https://twitter.com/ANS_PTK
źródło: ANS PTK
– Już dziś mamy dla Państwa dobre wieści, potwierdzono bowiem, że dapagliflozyna stosowana w leczeniu niewydolności serca powróci na listę refundacyjną z dniem 1 stycznia 2024 roku, zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami. Dlatego pragniemy Państwa uspokoić. – informuje prof. dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, Przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

W związku z opublikowanym obwieszczeniem Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, z dnia 20 października 2023r., które weszło w życie 1 listopada 2023r.[1], dwa leki z grupy flozyn stosowane m.in. w leczeniu niewydolności serca, niewydolności nerek i cukrzycy, dapagliflozyna i kanagliflozyna przestały być objęte refundacją.

Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia proces ten miał mieć charakter czasowy związany z normalnymi kwestiami proceduralnymi. Informacje te wzbudziły jednak obawy, szczególnie w środowisku pacjentów.

O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy prof. dr hab. n. med. Agnieszkę Pawlak, Przewodniczącą Asocjacji Niewydolności Serca PTK.

– Jak Państwo pamiętają, z dniem 1 listopada zostały usunięte z listy refundacyjnej dwie flozyny, dapagliflozyna i kanagliflozyna. Czas, kiedy miały być nieobecne w refundacji, to listopad i grudzień, a od 1 stycznia miały ponownie powrócić na listy refundacyjne. Celem uspokojenia Państwa, są to naturalne kwestie proceduralne, które dotyczą leku się na rynku. Jest to procedura, która odbywa się jednorazowo, w związku z czym nie powinniśmy mieć kolejnych takich sytuacji, przynajmniej z flozynami z tą flozyną, dapagliflozyną i kanagliflozyną, ale mam dla Państwa również bardzo dobrą wiadomość. Dzisiaj została właśnie potwierdzona informacja, że dapagliflozyna wraca na listę refundacyjną z dniem 1 stycznia 2024, zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami. I będą ją Państwo mieli w refundacji, jak wcześniej było to zaplanowane i ustalone. – podkreśliła prof. Agnieszka Pawlak.

 

[1] https://www.gov.pl/web/zdrowie/obwieszczenie-ministra-zdrowia-z-dnia-20-pazdziernika-2023-r-w-sprawie-wykazu-refundowanych-lekow-srodkow-spozywczych-specjalnego-przeznaczenia-zywieniowego-oraz-wyrobow-medycznych-na-1-listopada-2023-r

W obszarze niewydolności serca w Polsce minione dwa lata przyniosły wiele dobrych wiadomości. Między innymi, refundacją we wskazaniu „niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca” zostały objęte inhibitory SGLT2 – flozyny, które jako jedne z niewielu grup leków na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat realnie zmieniły przebieg i rokowanie w tym schorzeniu. Dodatkowo z końcem sierpnia flozyny zostały włączone na listę „S”, obejmującą darmowe leki dla osób powyżej 65. roku życia. To wspaniałe wiadomości, o przełomowym znaczeniu dla rokowania i jakości życia najliczniejszej populacji pacjentów z niewydolnością serca oraz zarządzania tym schorzeniem w ramach systemu opieki zdrowotnej.
W ostatnim czasie pojawiły się jednak niepokojące informacje o możliwej czasowej przerwie w refundacji dla jednego z leków z tej grupy, zaplanowanej na listopad i grudzień 2023 roku. To potencjalnie niebezpieczna sytuacja dla zdrowia pacjentów. Jako kardiolodzy zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o zabezpieczenie dostępności terapii na dotychczasowych warunkach cenowych dla chorych w newralgicznym okresie, co pozwoli na kontynuację rozpoczętego przez pacjentów leczenia i zapobieganie ewentualnym zaostrzeniom (dekompresjom) spowodowanym przerwą w prowadzonym leczeniu i związanym z nimi groźnym konsekwencjom dla zdrowia i życia pacjentów.
 
Komentarz eksperta
prof. 
dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek FESC, FHFA
 
Jak potwierdzają dane zawarte w raporcie „Niewydolność serca w Polsce 2014-2021” opracowanym przez ekspertów Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK) i analityków Ministerstwa Zdrowia (MZ), niewydolność serca to poważne i rosnące wyzwanie zdrowia publicznego w Polsce.
 
W 2019 roku łączny koszt leczenia niewydolności serca wyniósł ponad 1,6 mld złotych. Jak wynika z analizowanych w raporcie ANS i PTK danych, w ciągu zaledwie pięciu lat koszt leczenia szpitalnego tego schorzenia w roku kalendarzowym wzrósł o 116 proc.
 
W ostatnich latach wzrasta częstość występowania zaawansowanej niewydolności serca. Roczna liczba zgonów z powodu niewydolności serca przekracza obecnie 140 tys. Prognozy epidemiologiczne wskazują, że w latach 2022-2031 należy się spodziewać wzrostu zapadalności na niewydolność serca.
 
Najnowsze opracowanie oparte na danych Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia pozwoliło ekspertom zdefiniować wyzwania dla niewydolności serca w naszym kraju. Rekomendacje autorów są spójne z zaprezentowanymi w sierpniu 2023 roku na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznymi wytycznymi. Wiemy, co należy poprawić i wiemy, jakich powinniśmy użyć narzędzi, by to zrobić skutecznie. Jednym z filarów skutecznego leczenia niewydolności serca i zarządzania tą jednostką chorobową w ramach systemu opieki zdrowotnej jest wykorzystanie jak najbardziej efektywnych narzędzi, realnie zmieniających (hamujących) przebieg schorzenia, zapobiegających jego zaostrzeniom, poprawiających rokowania i jakość życia pacjentów. Przykładem takiego narzędzia, o udokumentowanych w randomizowanych badaniach klinicznych skuteczności i bezpieczeństwie są inhibitory SGLT2 – flozyny.
 
W obszarze niewydolności serca w Polsce minione dwa lata przyniosły wiele dobrych wiadomości. Jedną z nich była właśnie refundacja flozyn – w kardiologii we wskazaniu „niewydolność serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca”.
 
29 sierpnia 2023 roku Prezydent Andrzej Duda podpisał Ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. 30 sierpnia 2023 roku w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia została opublikowana lista bezpłatnych leków dla dzieci do 18 lat i seniorów powyżej 65 lat. Dla liście leków dla osób po 65. roku życia uwzględniono między innymi flozyny.
 
Asocjacja Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego uczestniczyła i wspierała starania o udostępnienie tej grupy leków w ramach listy 65+, ponieważ z punktu widzenia populacji pacjentów z niewydolnością serca szansa na bardziej dostępne leczenie tymi lekami to zmiana przełomowa – jedynie 9 proc. chorych na niewydolność serca w Polsce to osoby poniżej 60 roku życia, a średni wiek chorego na niewydolność serca wynosi w naszym kraju 75 lat. Możliwość zastosowania skutecznej terapii w kluczowej populacji chorych pozwala zatem osiągnąć wymierne efekty terapeutyczne w znaczącej skali. To doskonała wiadomość dla pacjentów, ich bliskich i wszystkich zaangażowanych w opiekę nad chorymi na niewydolność serca a także dla systemu opieki zdrowotnej, w ramach którego skuteczne zarzadzanie schorzeniem stało się odtąd możliwe i dostępne.
 
W ostatnim czasie pojawiły się jednak niepokojące informacje o możliwej czasowej przerwie w refundacji dla jednego z leków z tej grupy (dapagliflozyny), zaplanowanej na listopad i grudzień 2023 roku. To potencjalnie niebezpieczna sytuacja dla zdrowia pacjentów z cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek oraz niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca, w których to schorzeniach terapia jest aktualnie refundowana. Jako kardiolodzy zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o zabezpieczenie dostępności terapii na dotychczasowych warunkach cenowych dla chorych w newralgicznym okresie, co pozwoli na kontynuację rozpoczętego przez pacjentów leczenia i zapobieganie ewentualnym zaostrzeniom (dekompresjom) spowodowanym przerwą w prowadzonym leczeniu i związanym z nimi groźnym konsekwencjom dla zdrowia i życia pacjentów.
 
Liczymy i pozostajemy do dyspozycji Ministerstwa Zdrowia, by wypracować rozwiązania zabezpieczające pacjentom dostępność terapii refundowaną dapagliflozyną do końca roku oraz ścieżkę powrotu do refundacji i na listę „S” wymienionej terapii od stycznia 2024 roku​. Mamy nadzieję, że zgodnie ze zaktualizowanymi w sierpniu bieżącego roku wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego flozyny jako terapia istotnie zmieniająca przebieg i rokowania w niewydolności serca zostaną udostępnione pacjentom z niewydolnością serca z obniżoną, ale także zachowaną frakcją lewej komory serca. Efektywne leczenie każdej grupy chorych na niewydolność serca to opłacalna inwestycja – w dłuższe życie i lepszą jakość życia pacjentów oraz bardziej optymalne (oszczędniejsze) gospodarowanie środkami przeznaczanymi na leczenie tego schorzenia.

żródło: Salus PR

 Z infekcjami górnych dróg oddechowych będziemy walczyć do końca marca z różnym nasileniem w różnych regionach Polski – prognozuje dr n. farm. Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie. Jak wskazuje, obserwowany obecnie wzrost zachorowań wywoływany m.in. przez SARS-CoV-2, wirusy RSV, grypy czy paragrypy – jest spowodowany splotem wielu niekorzystnych czynników, w tym pogody i społecznej niefrasobliwości w kontaktach z innymi osobami, co sprzyja przenoszeniu patogenów. Eksperci wskazują, że zalecany jest powrót do maseczek i podstawowych zasad higieny, ale jak na razie nie ma w planach surowszych restrykcji. ​
 Duża liczba zakażeń jest powodowana wieloma czynnikami, ale głównym jest nasza niedbałość o kontakty z patogenami, czyli wirusami i bakteriami. Poza tym wszystkie epidemie czy zakażenia lokalne pojawiają się w określonym czasie, kiedy zmienia się klimat. Kończy się złota polska jesień, jest zimno i mokro, a to są świetne warunki dla rozwoju patogenów. Zaczynamy chorować m.in. na zakażenia górnych dróg oddechowych już od października i kończymy w kwietniu – mówi agencji Newseria dr n. farm. Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie.

W Polsce obserwowany jest w ostatnich tygodniach duży wzrost zachorowań na infekcje wirusowe. Poczekalnie w przychodniach POZ oblegają tłumy pacjentów, w wielu placówkach nie ma możliwości umówienia wizyty do lekarza rodzinnego lub pediatry nawet na kilka dni wprzód. Przyczyną jest nie tylko obecny wciąż wirus COVID-19, ale również grypa, wirus RSV oraz inne wirusy aktywne o tej porze roku. Wszystkie wywoływane przez nie choroby są przenoszone drogą kropelkową i mają podobne objawy, co sprawia duże trudności diagnostyczne.

 Po objawach trudno jest rozpoznać, czy pacjent jest zakażony RSV, SARS-CoV-2, wirusami grypy, czy też paragrypy, bo tych jest sporo. Ich objawy są bardzo podobne. Rozróżnienie może nastąpić dopiero po wykonaniu testu, natomiast to jest test historyczny – wirus musi najpierw wtargnąć do organizmu pacjenta i tam nabroić, muszą się pojawić przeciwciała. Dopiero po jakimś czasie, po otrzymaniu wyniku testu wiemy, czym pacjent był zarażony. Natomiast leczenie każdego przeziębienia powinniśmy zacząć natychmiast – i nie mówię, żeby zaraz leczyć się w szpitalu czy iść do przychodni, ale możemy podjąć leczenie od razu w domu. W przypadku dziecka, jeśli przez dwa–trzy dni nie ma obserwowanej poprawy, to konieczna jest natychmiastowa wizyta u lekarza. Natomiast w przypadku osoby dorosłej, jeżeli nie jesteśmy w stanie sobie poradzić do siedmiu dni, to też powinniśmy skorzystać z pomocy lekarza – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.

3 stycznia Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że trwają prace nad włączeniem do koszyka świadczeń testu w kierunku istotnych zakażeń sezonowych – grypy, SARS-CoV-2 i RSV. Mają one być dostępne bezpłatnie w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej.

Jak wynika z przedstawionych wczoraj danych, w ostatnich dziewięciu dniach grudnia obserwowane było lekkie wyhamowanie epidemii grypy. W tym okresie odnotowano 389 tys. zakażeń i podejrzeń zakażenia. Dziennie to średnio 43,2 tys., czyli o 2 proc. więcej niż jeszcze tydzień wcześniej, ale wolne w szkole ograniczyło zachorowalność w grupie dzieci do 14 lat. Wcześniej to tej grupy dotyczyła połowa infekcji grypowych. Prezes Fundacji Razem w Chorobie wskazuje jednak, że szczyt zachorowań może być dopiero przed nami.

 Niebezpieczny okres zachorowań na infekcje wirusowe górnych dróg oddechowych trwa do kwietnia, ale luty i marzec to jest najgorszy okres, kiedy jeszcze mogą się pojawić kolejne fale. Poza tym sytuacja pod względem liczby zachorowań jest różna w różnych regionach Polski. Te, w których spada liczba zachorowań, powinny się cieszyć, ale i zachowywać rozsądek polegający na tym, że w miejscach publicznych nosimy maseczki – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski. – Generalnie wydaje mi się, że z infekcjami górnych dróg oddechowych będziemy walczyć do końca marca z różnym nasileniem w różnych regionach Polski.

Obok grypy największym zmartwieniem szpitali jest w tym sezonie nie COVID-19, ale wirus RSV, który jest szczególnie niebezpieczny dla najmłodszych pacjentów, zwłaszcza wcześniaków, które mają niedojrzały układ oddechowy i immunologiczny. Najwięcej ciężkich zakażeń wymagających hospitalizacji występuje u dzieci w wieku od dwóch do sześciu miesięcy. Drugą grupą szczególnie narażoną na ciężki przebieg tej infekcji są zaś seniorzy, osoby po 65. roku życia z chorobami przewlekłymi układu oddechowego, wadami serca, pacjenci po przeszczepach i w immunosupresji (wrodzonej lub związanej np. z leczeniem onkologicznym). 

– Ten wirus jest bardzo niebezpieczny dla dzieci do drugiego roku życia i umiarkowanie niebezpieczny dla dzieci do piątego roku życia. Później jest wirusem, który przechorowuje się w domu bez specjalnych konsekwencji – mówi prezes Fundacji Razem w Chorobie. – Seniorzy mają z kolei słaby układ odpornościowy, bo z wiekiem następuje w organizmie wiele dysfunkcji, zaczynają więcej chorować. Są bardzo narażeni na wszystkie choroby wieku wczesnodziecięcego i dziecięcego. Dlatego jeżeli dziecko choruje, to babcia i dziadek niekoniecznie powinni przy tym dziecku być. Może się okazać, że ta infekcja górnych dróg oddechowych dla malucha będzie przykra, ale bez złych konsekwencji, natomiast dla seniorów mogą być one poważne.

Według ekspertów Polska ma w tej chwili do czynienia z tzw. epidemią wyrównawczą – co oznacza, że po latach walki z COVID-19 i społecznej izolacji pojawiają się teraz infekcje, których wcześniej występowało niewiele. Ministerstwo Zdrowia zaleca, aby zachowywać zasady higieny i w zatłoczonych miejscach publicznych nosić maseczki. Ostrzejsze restrykcje nie są na razie planowane.

 Dzisiaj nie widzę podstaw do tego, żeby wprowadzać surowe restrykcje. Ważny jest natomiast zdrowy rozsądek w zakresie higieny i walki z patogenami – mówi farmakolog. – Trzeba dbać o higienę i wietrzenie pomieszczeń, zwłaszcza tych, w których przebywa dużo osób. To czasami technicznie może być trudne, ale takie wietrzenia sal, korytarzy warto robić dwa–trzy razy dziennie, ponieważ to wpłynie na mniejszą zachorowalność. Żadna szczepionka nie daje 100-proc. gwarancji, bo każdy ma swój indywidualny układ odpornościowy i w związku z tym nie jest pewne, że nie zachoruje, natomiast szczepić się trzeba.

źródło: newseria