Medicalpress
Wciąż utrzymuje się błędne przekonanie, że kleszcze stanowią zagrożenie wyłącznie w okresie letnich wyjazdów do lasu. Specjaliści podkreślają, że jest to mit o istotnym znaczeniu zdrowotnym, który może prowadzić do zaniżonej czujności i opóźnień w rozpoznawaniu chorób odkleszczowych. Kleszcze są aktywne już od lutego, a w warunkach łagodnych zim ich aktywność może utrzymywać się niemal przez cały rok.
Federacja Porozumienie Zielonogórskie intensyfikuje działania edukacyjne oraz apeluje o systematyczne stosowanie zasad profilaktyki, które w sposób istotny ograniczają ryzyko zakażeń chorobami przenoszonymi przez kleszcze.

Sezon aktywności kleszczy ulega wydłużeniu

Najpospolitszy w Polsce gatunek kleszcza – Ixodes ricinus rozpoczyna aktywność już przy temperaturach przekraczających 5–7°C. Oznacza to, że pierwsze osobniki mogą pojawiać się już na przełomie stycznia i lutego, szczególnie w okresach zimowych odwilży. Eksperci zwracają uwagę, że zmiany klimatyczne wpływają na stopniowe wydłużanie sezonu aktywności pasożytów oraz zwiększają ryzyko kontaktu człowieka z kleszczami poza tradycyjnie kojarzonym okresem wiosenno-letnim.

Kleszcze nie potrzebują lata. Wystarczy im kilka stopni powyżej zera. Obserwujemy, że z roku na rok sezon aktywności wydłuża się. To bezpośrednia konsekwencja ocieplenia klimatu. Szczyty aktywności przypadają na wiosnę (maj–czerwiec) oraz wczesną jesień (sierpień–październik), jednak ukąszenia mogą występować także zimą podczas odwilży czy wczesną wiosną – wskazuje lek. Joanna Szeląg, ekspertka Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Kleszcze występują nie tylko w lasach

Specjaliści podkreślają, że jednym z najczęściej powielanych błędnych przekonań jest ograniczanie ryzyka kontaktu z kleszczami wyłącznie do terenów leśnych. Dane epidemiologiczne wskazują, że znaczna część ukąszeń ma miejsce w bezpośrednim otoczeniu człowieka.

Kleszcze występują m.in. w parkach miejskich, przydomowych ogródkach i na działkach rekreacyjnych, na osiedlowych trawnikach, łąkach i terenach zielonych oraz w lasach, szczególnie liściastych i mieszanych.  Pasożyty nie skaczą ani nie latają. Wspinają się na roślinność zwykle do wysokości około 1–1,5 metra i aktywnie oczekują na potencjalnego żywiciela, którym może być zarówno człowiek, jak i zwierzę.

Pacjenci są zaskoczeni, kiedy pytam o okoliczności ukąszenia. I często słyszę, że doszło do niego w parku czy własnym ogrodzie, a nie w lesie. To jeden z kluczowych mitów, który usypia czujność i w efekcie prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych – podkreśla lek. Joanna Szeląg.

Ukąszenie kleszcza może prowadzić do transmisji wielu patogenów bakteryjnych, wirusowych i pierwotniakowych. W Polsce największe znaczenie kliniczne mają borelioza oraz kleszczowe zapalenie mózgu.

Ta pierwsza to choroba bakteryjna wywoływana przez Borrelia burgdorferi. Nieleczona może prowadzić do zajęcia układu nerwowego, sercowo-naczyniowego oraz stawów. Jednym z wczesnych objawów jest rumień wędrujący, który jednak nie występuje u wszystkich zakażonych, co może utrudniać wczesne rozpoznanie.

Kleszczowe zapalenie mózgu to natomiast choroba wirusowa o potencjalnie ciężkim przebiegu neurologicznym. Może prowadzić do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych oraz mózgu, a w części przypadków do trwałych powikłań neurologicznych. W leczeniu stosuje się wyłącznie terapię objawową, brak jest leczenia przyczynowego.

W Polsce diagnozuje się również inne choroby odkleszczowe, w tym anaplazmozę, babeszjozę oraz tularemię, które choć rzadsze, stanowią istotne wyzwanie diagnostyczne.

Rosnąca liczba zachorowań

Dane epidemiologiczne wskazują na systematyczny wzrost liczby przypadków chorób odkleszczowych. W przypadku boreliozy odnotowano wzrost z 25 285 przypadków w 2023 roku do 48 725 w roku 2025.

Eksperci zaznaczają, że rzeczywista skala problemu może być jeszcze większa ze względu na opóźnienia diagnostyczne, niespecyficzny przebieg wczesnych objawów oraz przypadki niezgłaszane do systemu ochrony zdrowia. Specjaliści podkreślają, że skuteczna ochrona przed kleszczami nie wymaga ograniczania aktywności na świeżym powietrzu, lecz konsekwentnego stosowania zasad profilaktycznych.
Wśród nich kluczowe jest zakrywanie ciała podczas spacerów, noszenie długich rękawów oraz nogawek czy stosowanie jasnej odzieży, co uławia zauważenie pasożyta. Konieczne jest stosowanie repelentów, dokładna kontrola skóry po powrocie oraz szybkie i prawidłowe usunięcie kleszcza. To proste, ale skuteczne metody, które istotnie ograniczają ryzyka złapania kleszcza i potem poważnych dla zdrowia konsekwencji – podsumowuje Joanna Szeląg.

Szczepienie przeciw KZM najskuteczniejszą formą ochrony

W przeciwieństwie do boreliozy, przed kleszczowym zapaleniem mózgu możliwe jest skuteczne zabezpieczenie poprzez szczepienie ochronne. Pełny cykl szczepienia zapewnia skuteczność przekraczającą 95%. Szczepienie zalecane jest przede wszystkim osobom przebywającym na terenach endemicznych, a także wszystkim, którzy regularnie spędzają czas na świeżym powietrzu, niezależnie od charakteru aktywności.

 
Federacja Porozumienie Zielonogórskie podkreśla, że kluczową rolę w ograniczaniu liczby zachorowań odgrywają lekarze medycyny rodzinnej, którzy odpowiadają zarówno za edukację pacjentów, jak i wczesne wykrywanie chorób odkleszczowych oraz kwalifikację do szczepień przeciw KZM. Federacja apeluje o zwiększenie świadomości społecznej w zakresie realnego ryzyka związanego z kleszczami oraz o regularne konsultowanie działań profilaktycznych z lekarzem rodzinnym, szczególnie w kontekście rosnącej aktywności kleszczy w środowisku miejskim i podmiejskim.

Źródło: Komunikat Prasowy

Wszystkie cztery okazy kleszczy ofrykańskich, znalezione w Polsce i zbadane, zawierały patogenne egzotyczne bakterie – informują naukowcy z UW. Apelują o czujność i – w razie znalezienia takich kleszczy – przesyłanie ich badań.

Akcja „narodowe kleszczobranie” (www.narodowekleszczobranie.pl) trwa od wiosny 2024 r. W ramach tego projektu naukowcy zachęcają Polaków, aby po spacerach regularnie przeglądali siebie i swoje psy pod kątem obecności kleszczy. Schwytane osobniki można przesłać do badań w Zakładzie Eko-Epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. „Wiedza o obecności kleszczy Hyalomma pozwoli na zapobieganie chorobom przenoszonym przez te kleszcze” – deklarują naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, autorzy akcji.

Dzięki tej akcji chcą ustalić, w jakiej skali obecne są w Polsce egzotyczne kleszcze i czy przenoszą one nowe, groźne patogeny.

Nadsyłane zgłoszenia dotyczą różnych gatunków kleszczy. Na mapie naniesiono dotychczas 253 zgłoszenia kleszczy pospolitych, 212 głoszenia kleszczy łąkowych i 12 kleszczy z rodzaju Hyalomma. Bo to one budzą największe zainteresowanie. „Po dwóch sezonach aktywności kleszczy i obywateli wiemy już, że egzotyczne kleszcze Hyalomma są znajdowane regularnie w różnych regionach kraju, np. na Śląsku czy w Wielkopolsce” – podsumowała w komunikacie dla mediów kierująca projektem prof. Anna Bajer.

Fizycznie do badania trafiły cztery Hyalomma.

„Wyniki badań kleszczy przesłanych do naszego laboratorium wykazały, że wszystkie cztery okazy zawierały bakterie, riketsje R. aeschlimannii, które należą do patogenów wywołujących u ludzi riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Zakażenie może objawiać się wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni oraz charakterystyczną zmianą skórną w miejscu ukłucia. Ten gatunek bakterii jest ściśle związany z kleszczami z rodzaju Hyalomma, więc jest nowym patogenem, po raz pierwszy zanotowanym na terenie naszego kraju” – poinformowała Wiktoria Romanek, doktorantka zajmująca się projektem „narodowe kleszczobranie”.

„Na szczęście w kleszczach z Polski nie wykryliśmy dotychczas wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, która jest chorobą o bardzo niebezpiecznym przebiegu” – zaznaczyła.

Hyalomma są duże (po opiciu krwią osiągają nawet 2 cm długości), szybko biegają i potrafią podążać za ofiarą nawet przez kilkaset metrów. Lubi krew koni, owiec, bydła i psów. Są groźne dla ludzi – przenoszą wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.

Naukowcy z UW podkreślili, że obecna wiosna – sucha i ciepła – jest idealna dla przeżycia i rozwoju przywiezionych z Afryki młodocianych kleszczy Hyalomma. Wraz z migrującymi ptakami, tysiące larw i nimf trafiają corocznie do Europy.

Dlatego badacze proszą Polaków o czujność i zgłaszanie obserwacji.

„Chcieliśmy jeszcze raz prosić Państwa o pełną mobilizację i udział w projekcie, gdyż podczas nadchodzącej wiosny i lata możemy doświadczyć prawdziwego wysypu tych kleszczy. Przypominamy, że obecnie trwa wysyp kleszczy łąkowych (Dermacentor reticulatus) przenosicieli babeszjozy psów. Warto więc dokładnie oglądać siebie i pupili po spacerach, i zwracać uwagę na obecność nietypowych kleszczy, które można przesłać do Zakładu Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych” – zachęca prof. Bajer.

W razie znalezienia nietypowo dużego kleszcza należy poinformować badaczy (za pośrednictwem formularza) i załączyć zdjęcie. Najlepiej wysłać samego kleszcza. Aby go usunąć, nie wolno go przekręcać ani szarpać. Można to zrobić pęsetą lub zastosować specjalne lasso, haczyki zwane kleszczołapkami czy specjalną pompkę ssącą. Ważne, by został uchwycony jak najbliżej skóry, co zapobiega zgnieceniu pajęczaka. Najlepiej wyciągać kleszcza powoli, unikając gwałtownych szarpnięć. Przygotowując kleszcza do transportu, należy go zamrozić w torebce plastikowej w zamrażalniku (minus 20 st. C) przez co najmniej 24 godziny. Znalezisko należy zapakować (może być rozmrożony) z kartką z danymi: z jakiego zwierzęcia został zdjęty, kiedy, gdzie.

Kleszcze należy wysłać na adres: Zakład Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego (Ilji Miecznikowa 1, 02-096 Warszawa). (PAP)

Źródło: Nukawpolsce

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że stwardnienie rozsiane bywa mylone z boreliozą, a strach przed diagnozą SM sprawia, że pacjenci chwytają się nadziei, iż „to tylko borelioza”. Jak w rzeczywistości wygląda diagnostyka różnicowa, dlaczego w praktyce neurologicznej takie pomyłki zdarzają się niezwykle rzadko oraz dlaczego uporczywe szukanie innych niż SM przyczyn objawów może być niebezpieczne – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Alicja Kalinowska, prezes Sekcji Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz kierownik Zakładu Neuroimmunologii Instytutu Chorób Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Stwardnienie rozsiane, czyli SM (łac. sclerosis multiplex), to przewlekła autoimmunologiczna choroba ośrodkowego układu nerwowego, w której układ odpornościowy atakuje własne struktury mózgu i rdzenia kręgowego. Prowadzi to do powstawania zmian zapalnych i uszkodzenia mieliny, które mogą dawać różnorodne objawy neurologiczne. Objawy te nie są specyficzne, a więc mogą pojawić się w przebiegu innych chorób, w tym także – choć rzadko – w przypadkach neuroboreliozy. Warto zwrócić uwagę, że neuroborelioza i borelioza nie są pojęciami tożsamymi. Borelioza to choroba infekcyjna wywołana przez bakterie – krętki Borrelia, która może zająć różne tkanki i narządy. U kilku procent pacjentów dochodzi do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego, czyli tego samego obszaru, który jest objęty procesem autoimmunologicznym w stwardnieniu rozsianym. Takie sytuacje oczywiście uwzględniamy w diagnostyce różnicowej, zwłaszcza u pacjentów z pierwszymi objawami neurologicznymi. Rozpoznanie SM opiera się jednak nie tylko na identyfikacji objawów klinicznych, ale – przede wszystkim – na uwidocznieniu charakterystycznych uszkodzeń w badaniu rezonansu magnetycznego oraz nieprawidłowości w płynie mózgowo-rdzeniowym.

Jak w praktyce wygląda rozróżnienie tych dwóch chorób?

Dysponujemy całym zestawem badań, które wykonujemy rutynowo u pacjentów z objawami wskazującymi na stan zapalny w ośrodkowym układzie nerwowym. Kluczowe znaczenie ma badanie płynu mózgowo-rdzeniowego pobieranego od pacjenta poprzez nakłucie lędźwiowe. W stwardnieniu rozsianym charakterystyczna jest bardzo niewielka liczba komórek obecnych w płynie, natomiast w infekcji, takiej jak borelioza, liczba komórek w płynie jest wyraźnie zwiększona. A zatem już to podstawowe badanie bardzo często pozwala nam ukierunkować dalszą diagnostykę. Jeśli u pacjenta z podejrzeniem stwardnienia rozsianego widzimy nietypowy obraz płynu mózgowo-rdzeniowego, zawsze rozszerzamy diagnostykę o czynniki infekcyjne, a borelioza jest jednym z elementów standardowego panelu badań.

Wokół diagnostyki boreliozy narosło jednak wiele mitów…

I to jest duży problem. Kryteria rozpoznania boreliozy są jasno określone i rekomendowane przez międzynarodowe towarzystwa naukowe. Opierają się wyłącznie na dwóch testach serologicznych: ELISA jako czułym badaniu przesiewowym oraz Western Blot jako swoistym teście potwierdzającym.

W testach serologicznych oceniana jest obecność przeciwciał IgM i IgG specyficznych dla infekcji krętkami Borrelia, co pozwala określić, czy mamy do czynienia ze świeżą infekcją, przebytą infekcją, czy też w ogóle nie ma mowy o boreliozie. IgM to przeciwciała wczesne, pojawiające się w pierwszej, ostrej fazie zakażenia, a następnie zastępowane przez przeciwciała IgG. Zdarza się jednak, że IgM utrzymują się przez wiele miesięcy lub lat przy braku IgG – i to jest klasyczny przykład wyniku fałszywie dodatniego, a nie aktywnej infekcji. Bo pamiętamy zawsze o tym, że w przypadku testów serologicznych mogą wystąpić wyniki fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne, zwłaszcza u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi. Zdarzają się też zwykłe błędy laboratoryjne. Dlatego nigdy nie opieramy się na jednym wyniku – zawsze patrzymy na całość obrazu klinicznego, a w razie potrzeby powtarzamy badania w odpowiedniej sekwencji czasowej.

Pacjenci często wykonują też badania nierekomendowane…

Niestety tak. Spotykam się w mojej praktyce klinicznej z sytuacjami, kiedy pacjenci przychodzą z wynikami badań wykonanych na własną rękę, takich jak biorezonans czy badanie PCR, które absolutnie nie są zalecane w diagnostyce boreliozy. Do takich wyników bardzo trudno się odnieść klinicznie. Ostateczne rozpoznanie zawsze opiera się na całości obrazu: objawach klinicznych, badaniu neurologicznym, rezonansie magnetycznym, badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego i wiarygodnych badaniach serologicznych, niekiedy powtarzanych, ale zawsze w określonych przez lekarza sekwencjach.

A co z drugą opinią lekarską u pacjenta już z rozpoznanym SM?

Rutynowo nie ma takiej potrzeby. Kluczowe jest to, czy na etapie pierwotnej diagnozy wykonano badania serologiczne w kierunku boreliozy. Jeśli tak było, to ówczesne objawy neurologiczne nie mogą być tłumaczone boreliozą, która przecież mogła pojawić się później. Pacjent mógł się zakazić boreliozą już po postawieniu diagnozy SM, co absolutnie nie jest powodem do wycofywania wcześniej postawionego rozpoznania stwardnienia rozsianego. Warto tutaj podkreślić, że może zdarzyć się współistnienie boreliozy i stwardnienia rozsianego. Rozpoznanie jednej z tych chorób nie wyklucza drugiej. Dlatego tak ważna jest wnikliwa diagnostyka prowadzona przez neurologów, często we współpracy z innymi specjalistami, na przykład lekarzami chorób zakaźnych. W zdecydowanej większości przypadków jesteśmy w stanie jednoznacznie określić, z czym mamy do czynienia.

Dlaczego pacjenci tak często szukają alternatywnej diagnozy?

Najczęściej z powodów emocjonalnych. Borelioza jest chorobą infekcyjną, którą można wyleczyć antybiotykiem, natomiast stwardnienie rozsiane wciąż bywa postrzegane jako choroba nieuchronnie prowadząca do niepełnosprawności. Tymczasem charakter SM diametralnie zmienił się w ostatnich kilkunastu latach, w dużej mierze dzięki nowoczesnym terapiom, ale i dzięki lepszym możliwościom diagnostycznym, które pozwalają na wczesne postawienie rozpoznania, a tym samym – na wczesne wdrożenie skutecznego leczenia. Dzisiaj stwardnienie rozsiane pozostaje nieuleczalną chorobą przewlekłą, ale w większości przypadków udaje się bardzo dobrze ją kontrolować.

Czy samodzielne, kwestionujące diagnozę lekarską, „dociekanie” pacjentów może być niebezpieczne?

Tak, ponieważ może prowadzić do opóźnienia podjęcia leczenia albo – co gorsza – do nieuzasadnionego odstawienia terapii stwardnienia rozsianego. A to może skutkować trwałą niepełnosprawnością, której można było uniknąć. Diagnostyka chorób neurologicznych to proces złożony, wymagający doświadczenia i czasu, a ewentualne decyzje o zmianie rozpoznania zawsze zapadają zespołowo, nigdy jednoosobowo. Na koniec chciałabym jeszcze raz mocno podkreślić, że stwardnienie rozsiane, choć jest chorobą poważną, nie jest w obecnych czasach wyrokiem i nie warto na siłę szukać innych rozpoznań kosztem skutecznego leczenia.

Źródło: komunikat Prasowy Expert PR

Ukąszenie kleszcza to nie tylko chwilowa niedogodność. To potencjalne zagrożenie dla zdrowia, które – jeśli zostanie zignorowane – może prowadzić do poważnych, a nawet trwałych powikłań. Tymczasem liczba zachorowań na choroby odkleszczowe w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie – tylko w 2024 roku lekarze POZ udzielili pomocy ponad 98 tysiącom pacjentów z tego typu schorzeniami. Najwięcej przypadków dotyczy boreliozy, ale nie można lekceważyć także rzadszego, a znacznie groźniejszego odkleszczowego zapalenia mózgu.
Wbrew stereotypom, kleszcze nie czekają wyłącznie w głębokich lasach. „Nie musisz iść do lasu, aby ‘złapać pasażera na gapę’. Wystarczy wizyta w parku, spacer z psem wokół bloku czy praca w ogródku” – przypomina NFZ w swoim Poradniku Pacjenta. Pajęczaki te stają się aktywne już w lutym, a szczyt ich aktywności przypada na miesiące wakacyjne – dokładnie wtedy, gdy chętnie spędzamy czas na łonie natury.

Kleszcze mogą przenosić groźne dla człowieka patogeny. Najczęściej mowa o krętkach Borrelia, które wywołują boreliozę – chorobę, która rozwija się powoli, ale może mieć dramatyczne konsekwencje. „Borelioza może rozwijać się w ciągu miesięcy, a nawet lat. Bezwzględnie trzeba ją leczyć. Dlatego już pierwsze objawy wymagają antybiotykoterapii” – czytamy w poradniku. Nieleczona choroba może prowadzić do zapalenia stawów, powikłań neurologicznych, a nawet uszkodzenia serca.

Uwagę powinien zwrócić charakterystyczny rumień wędrujący – owalna zmiana skórna w miejscu wkłucia, która się powiększa. Jednak jego brak nie wyklucza zakażenia. Wśród innych niepokojących objawów wymienia się gorączkę, zmęczenie, bóle głowy i uczucie ogólnego rozbicia. NFZ ostrzega: „Samoistne zniknięcie rumienia wędrującego nie oznacza wyzdrowienia”.

Wirusowe odkleszczowe zapalenie mózgu, choć rzadsze (w 2024 roku potwierdzono 850 przypadków), może mieć dramatyczny przebieg i wymagać hospitalizacji. Skuteczną ochroną przed tą chorobą jest szczepienie – tym bardziej warto o nim pamiętać, jeśli planujemy letnie wyjazdy w rejony leśne lub jeziorne.

Co zrobić, jeśli mimo środków ostrożności znajdziemy kleszcza wkłutego w skórę? Kluczowe jest szybkie i prawidłowe usunięcie pasożyta. W aptekach dostępne są specjalistyczne narzędzia, które pozwalają uchwycić kleszcza blisko skóry i usunąć go bez ryzyka rozgniecenia. „Znaczący wzrost ryzyka zakażenia bakterią przenoszoną przez kleszcze pojawia się po 36 godzinach od momentu wkłucia” – przypomina NFZ. Po usunięciu należy miejsce ukąszenia dokładnie umyć i zdezynfekować.

Jeśli w miejscu wkłucia pojawi się zaczerwienienie, obrzęk, a tym bardziej objawy ogólnoustrojowe jak wysoka gorączka czy bóle głowy – należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza. Konsultacji wymagają także sytuacje, gdy w skórze pozostanie duży fragment ciała kleszcza, np. główka.

NFZ podkreśla, że nie należy badać samego kleszcza w laboratorium. „Takie badanie, zgodnie z przepisami, nie może być uznane za badanie diagnostyczne. Co więcej, nie jest także rekomendowane przez gremia naukowców oraz specjalistów w dziedzinie chorób zakaźnych” – informuje Monika Pintal-Ślimak, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. Dodatni wynik badania kleszcza nie oznacza bowiem, że doszło do zakażenia człowieka – o tym decyduje wyłącznie ocena stanu zdrowia osoby ukąszonej.

Jak się chronić? Eksperci zalecają unikanie wysokich traw i wilgotnych zarośli, noszenie długich ubrań w jasnych kolorach, stosowanie repelentów i dokładne oględziny ciała po spacerze. Szczególnie należy zwracać uwagę na okolice pachwin, brzucha, piersi i kolan – to miejsca najczęściej wybierane przez kleszcze.

Zachorowania na choroby odkleszczowe są zjawiskiem sezonowym, ale problem dotyczy całej Polski i wszystkich grup wiekowych. Jak pokazują dane NFZ, w 2023 roku liczba zachorowań wyniosła 104 tys., a w 2022 – 95 tys. Choć w 2024 roku spadła do 98 tys., nadal pozostaje wysoka i niepokojąca. A jedynym skutecznym narzędziem w walce z tym zagrożeniem pozostaje wiedza, ostrożność i szybka reakcja na objawy.

Źródło: NFZ

Wycieczki na łono natury to dla wielu obowiązkowy punkt majówki. Warto jednak pamiętać, że wśród przyrody czają się niewidoczne gołym okiem zagrożenia. Ukąszenie kleszcza może być początkiem boreliozy – choroby, która nieleczona potrafi latami siać spustoszenie w organizmie, również w sercu. O tym, jak rozpoznać zagrożenie, jakie objawy powinny zaniepokoić i jak skutecznie chronić się przed kleszczami, mówi dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka, kardiolożka American Heart of Poland.
Jak podkreśla dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka, w Europie powikłania sercowe występują u 0,3–4% osób zakażonych boreliozą, ale jeśli już do nich dojdzie, mogą być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia.

Kiedy borelioza zaczyna zagrażać sercu?
Największe ryzyko powikłań pojawia się wtedy, gdy choroba nie została wcześnie rozpoznana i odpowiednio leczona. – Do problemów kardiologicznych dochodzi zazwyczaj w przewlekłej fazie boreliozy, czyli mniej więcej po roku od zakażenia – stwierdza dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka. Wśród możliwych powikłań wymienia zapalenie mięśnia sercowego, osierdzia czy wsierdzia, pojawianie się zaburzeń rytmu serca, a także rozwój kardiomiopatii rozstrzeniowej. Krętki borrelia mogą zaatakować każdą strukturę serca – od mięśnia po układ przewodzenia.

Szczególnie narażone są osoby, które nie zauważyły ugryzienia przez kleszcza lub nie rozpoczęły leczenia we wczesnym stadium choroby. Niepokojący jest też wzrost liczby przypadków boreliozy wśród dzieci. – U najmłodszych powikłania sercowe mogą występować podobnie jak u dorosłych, choć u dzieci częściej obserwujemy również objawy skórne, stawowe i neurologiczne – zauważa kardiolożka American Heart of Poland. Dzieci nie zawsze potrafią precyzyjnie określić swoje dolegliwości, a symptomy boreliozy mogą przybierać nietypową postać — od problemów żołądkowo-jelitowych, przez nadpobudliwość ruchową, po zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Jakie objawy powinny niepokoić?
Zaatakowane przez boreliozę serce może dawać różne, często niespecyficzne sygnały. – U pacjentów pojawia się uczucie przewlekłego zmęczenia, gorsza tolerancja wysiłku, bóle w klatce piersiowej, duszności, a także kołatanie serca – wylicza dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka. W przypadku zapalenia mięśnia sercowego lub kardiomiopatii rozstrzeniowej może dojść do zwiększenia częstości oddechów, zawrotów głowy, a nawet obrzęków nóg i kostek. Objawy bywają mylące, dlatego zanim postawi się diagnozę boreliozy z zajęciem serca, konieczne jest wykluczenie innych chorób dających podobne symptomy, takich jak choroby nowotworowe, niedoczynność tarczycy czy zawał serca.

Diagnostyka
W przypadku podejrzenia powikłań kardiologicznych boreliozy konieczne jest wykonanie szeregu badań. Podstawą jest klasyczne EKG, które pozwala wykryć zaburzenia rytmu, szczególnie bloki przewodzenia, charakterystyczne dla boreliozowego zapalenia serca. – W wielu przypadkach niezbędny jest również przedłużony zapis EKG oraz test wysiłkowy – dodaje ekspertka American Heart of Poland. Przydatne bywają także badania echokardiograficzne, a w trudniejszych przypadkach – rezonans magnetyczny serca.

Jak zmniejszyć ryzyko zakażenia?
Aby nie dopuścić do powikłań, najlepiej w ogóle nie dać się ugryźć kleszczowi. Wybierając się do lasu czy na łąkę, warto pamiętać o długich spodniach, zakrytym obuwiu i odzieży o śliskiej fakturze, po której kleszcze mają trudności z przemieszczaniem się. – Po powrocie do domu należy bardzo dokładnie obejrzeć całe ciało, a w przypadku znalezienia kleszcza usunąć go jak najszybciej i w sposób prawidłowy – mówi dr n. med. Iwona Stefania Banasiewicz-Szkróbka.

Przed spacerem warto też zabezpieczyć skórę i ubranie środkami odstraszającymi owady, pamiętając jednak, że nie każdy preparat nadaje się dla najmłodszych dzieci i niemowląt. Najważniejsze jest jednak, by nie bagatelizować żadnych niepokojących objawów, które mogą wskazywać na boreliozę. Im szybciej zostanie podjęte leczenie, tym mniejsze ryzyko, że choroba rozwinie się do niebezpiecznej fazy przewlekłej i zagrozi sercu.
źródło: AHP
Wzrost liczby zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) w Polsce, szczególnie wśród właścicieli zwierząt domowych, staje się poważnym wyzwaniem zdrowotnym. Mimo rosnącej świadomości zagrożeń, odsetek osób zaszczepionych przeciw tej groźnej chorobie pozostaje dramatycznie niski. W obliczu zmian klimatycznych i migracji kleszczy, eksperci apelują o aktywne podejmowanie działań profilaktycznych, zwłaszcza przez osoby szczególnie narażone na kontakt z tymi wektorami zakażeń.
Eksperci przypominają, że szczepienie jest najskuteczniejszym sposobem ochrony przed groźnymi następstwami kleszczowego zapalenia mózgu, które coraz częściej prowadzi do poważnych powikłań neurologicznych.

Kleszcze, będące nosicielami wielu groźnych patogenów, są dziś aktywne przez niemal cały rok – nie tylko w lasach czy na terenach wiejskich, ale również w parkach miejskich i przydomowych ogródkach. Zmiany klimatyczne (łagodniejsze zimy, wilgotne wiosny) powodują, że populacje kleszczy rosną, a ich aktywność przedłuża się na kolejne miesiące.
W Polsce najpoważniejsze zagrożenia związane z kleszczami to:
Dlaczego właściciele psów i kotów są w grupie podwyższonego ryzyka?

Psy i koty, choć same rzadko chorują na KZM, mogą przenosić kleszcze do domów. Ryzyko ukąszenia przez kleszcza wzrasta u właścicieli zwierząt, którzy:
Co istotne, nawet pojedynczy spacer w parku miejskim może zakończyć się ukąszeniem przez zakażonego kleszcza.
Niski poziom szczepień w Polsce na tle Europy

Mimo wysokiej świadomości ryzyka związanego z chorobami odkleszczowymi, odsetek osób zaszczepionych przeciwko KZM w Polsce pozostaje bardzo niski. Według danych:
Wprowadzenie narodowych programów szczepień w takich krajach jak Austria i Niemcy doprowadziło do drastycznego zmniejszenia liczby przypadków kleszczowego zapalenia mózgu.
Szczepionka przeciwko KZM jest dostępna i skuteczna. Pełny cykl szczepienia obejmuje trzy dawki podstawowe oraz dawki przypominające co 3–5 lat.
Korzyści ze szczepienia:
Eksperci podkreślają, że szczepienie to nie tylko ochrona indywidualna, ale także element strategii zdrowia publicznego, zmniejszający koszty leczenia i rehabilitacji osób z powikłaniami neurologicznymi.
Kleszczowe zapalenie mózgu – przebieg i powikłania

Choroba ma najczęściej dwufazowy przebieg:
  1. Objawy grypopodobne (gorączka, bóle mięśni, zmęczenie).

  2. Druga faza – objawy neurologiczne (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu, rdzenia kręgowego).

U około 10–20% zakażonych mogą wystąpić długotrwałe powikłania, takie jak:
Eksperci wskazują na pilną potrzebę:

Wzrost zagrożeń chorobami odkleszczowymi w Polsce powinien skłonić zarówno społeczeństwo, jak i decydentów do większego zaangażowania w promocję szczepień. Szczególną odpowiedzialność powinni wykazać właściciele psów i kotów, którzy – choć nie zawsze bezpośrednio narażeni – są pośrednio wystawieni na ryzyko zakażenia. Profilaktyka, w tym szczepienia, pozostaje najskuteczniejszą tarczą ochronną.

Źródło: Newseria
22 lipca 2024 roku ruszył dedykowany dla żołnierzy i funkcjonariuszy pełniących służbę na granicy wschodniej, przygotowany przez Wojskowy Instytut Medyczny–Państwowy Instytut Badawczy program profilaktyki i leczenia chorób odkleszczowych „Operacja borelioza”.
Żołnierze i funkcjonariusze pełniący służbę na granicy wschodniej są narażeni na wysokie ryzyko wystąpienia chorób odkleszczowych. Każdego dnia kilka tysięcy osób przebywających w tym rejonie, realizując zadania służbowe jest wystawiona na ryzyko infekcji, których odległe skutki mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia, w tym również negatywnie rzutować na ich sprawność operacyjną. WIM-PIB odpowiadając na bieżące potrzeby żołnierzy opracował i przystępuje do wdrożenia działań profilaktycznych, a w razie konieczności leczniczych, ograniczających to ryzyko. Celem projektu jest wdrożenie systemowych rozwiązań w obszarze opieki nad zdrowiem i życiem żołnierzy w części dotyczącej zagrożeń związanych z chorobami odkleszczowymi.

W realizacji projektu zostaną wykorzystane nie tylko tradycyjne metody opieki oferowane przez personel i podmioty lecznicze wojskowej służby zdrowia, ale także narzędzia teleinformatyczne, które skrócą czas interwencji i zmniejszą dystans pomiędzy pacjentem, a placówkami opieki zdrowotnej. Tego rodzaju podejście pozwoli poprawić dostępność usług, dostarczyć wsparcie merytoryczne dla terenowej służby medycznej, zapewniając jednocześnie warunki monitorowania zdarzeń w czasie rzeczywistym. Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy planuje realizację projektu w sposób ciągły ze szczególnym uwzględnieniem występującej w tym obszarze sezonowości.

Profilaktyka i leczenie chorób odkleszczowych wśród żołnierzy pod nazwą „Operacja borelioza” rozpocznie się w najbliższy poniedziałek 22.07.2024 roku. Wstępna diagnostyka przez lekarzy WIM-PIB będzie odbywała się – za pośrednictwem formularza, który wypełniają żołnierze danymi niezbędnymi do postawienia diagnozy. Mogą porównać swoje objawy na skórze jakie pojawiły się po ukłuciu przez kleszcza ze zdjęciami typowych przypadków jak również mogą sami wykonać zdjęcie miejsca podejrzanego i wysłać je w ramach konsultacji. Formularz znajduje się na dedykowanej stronie internetowej, na której dodatkowo zamieszczone są informacje dotyczące prawidłowego postępowania po ukąszeniu, profilaktyki i szczepień:
https://wim.mil.pl/borelioza-wsparcie/borelioza-kwestionariusz/.
 
„Operacja borelioza” to nie tylko usprawnienie diagnostyki i leczenia żołnierzy i funkcjonariuszy pełniących służbę na wschodniej granicy, ale również program badawczy realizowany przy udziale naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego. O naszych wspólnych badaniach i postępach w programie będziemy informować Państwa na bieżąco.
 

O programie opowiedzieli: 

 
 
źródło: WIM-PIB
 Nawet jedno ukłucie przez zarażonego kleszcza wystarczy, by zachorować na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Na tę chorobę nie ma lekarstwa, a jedyną skuteczną formą ochrony jest pełne zaszczepienie się – przekonuje lek. Agnieszka Motyl, Dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych w Medicover, lekarz medycyny rodzinnej, medycy podróży i epidemiolog. 30 marca obchodzimy Ogólnopolski Dzień Świadomości o Kleszczowym Zapaleniu Mózgu.
Wiosna jeszcze na dobre nie zadomowiła się w naszym kraju, a wokół słyszy się już o epidemii kleszczy. 
Lek. Agnieszka Motyl, Medicover: Przyzwyczailiśmy się uważać, że tzw. sezon na kleszcze trwa od wiosny do jesieni i ma charakter lokalny. Nic bardziej mylnego. Zmiany klimatu spowodowały, że kleszcze występują na terenie całej Polski i są aktywne praktycznie przez okrągły rok. Stanowią ogromne zagrożenie dla dzieci i dorosłych, gdyż nawet co 6. z nich może być nosicielem wirusa KZM, a także innych chorób.

Jak można się zatem chronić?

Nawet jedno ukłucie przez zarażonego kleszcza wystarczy, by zachorować na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Na tę chorobę nie ma lekarstwa, a pacjenci, mimo wysiłków lekarzy zazwyczaj nie odzyskują pełni zdrowia. Przewlekłe następstwa choroby to np. niedowłady kończyn, problemy z poruszaniem się, a nawet samodzielnym jedzeniem. Jedyną skuteczną formą ochrony przed KZM jest pełne zaszczepienie się. W Medicover od wielu lat edukujemy pacjentów oraz zachęcamy ich do szczepień przeciw tej groźnej chorobie. Jesteśmy też partnerem akcji „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu”.
 

Kto może się zaszczepić przeciw KZM? Jak wygląda szczepienie przeciw chorobie?

Szczepionkę przeciw KZM może otrzymać każdy, także dzieci, które ukończyły 1 r.ż., oraz seniorzy. Całkowitą odporność zapewnia tylko pełne zaszczepienie się trzema dawkami. Dwie pierwsze można podać w odstępie nawet 2 tygodni, trzecią po 5 miesiącach. By ochrona działała dalej, szczepienie należy cyklicznie powtarzać. Pierwszą dawkę przypominającą podaje się po 3 latach, a następnie w cyklu 5-letnim. Osoby, które ukończyły 65 r.ż powinny to robić częściej, czyli co 3 lata.

Kiedy najlepiej zaszczepić się przeciw KZM?

Każdy moment jest dobry, gdyż kleszcze są nie tylko w lasach i na łąkach, ale też na miejskich trawnikach, w parkach oraz na placach zabaw, gdzie wolny czas spędzają najmniejsi. Dzieci są też szczególnie narażone na ukłucie kleszcza, co potwierdzają statystyki – nawet co 4. chory nie ukończył 18 r.ż. Dlatego szczególnie cieszy fakt, że w ostatnich latach w Medicover aż trzykrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży, które zostały zaszczepione przeciw KZM. Namawiamy też rodziców, by nie zwlekali z decyzją o szczepieniu do momentu nadejścia wiosny. Warto o tym pomyśleć już zimą.

Czy szczepionka chroni przed kleszczami, które występują także poza granicami Polski? 

Szczepionka chroni nie tylko przed odmianą wirusa KZM występującą w Polsce, ale też w innych krajach europejskich i azjatyckich. . To jedyna tak skuteczna ochrona przed KZM. Nie zastąpią jej odzież ochronna, stosowanie sprayów czy olejków.

O czym warto pamiętać przed szczepieniem?

Szczepionka przeciw KZM jest bezpieczna, ale decyzję, czy w danym momencie można ją otrzymać podejmuje lekarz. Także lekarz – ten w gabinecie, a nie tzw. dr Google – jest najlepszym źródłem wiedzy o KZM i samym szczepieniu. Warto też podkreślić, że pandemia sprawiła, że wielu z nas przypomniało sobie, jak ważne są szczepienia ochronne. Dotyczy to nie tylko tych przeciw KZM, ale i pneumokokom, błonicy, tężcowi i krztuścowi, a także grypie.

źródło: Medicover

 Nawet jedno ukłucie przez zarażonego kleszcza wystarczy, by zachorować na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Na tę chorobę nie ma lekarstwa, a jedyną skuteczną formą ochrony jest pełne zaszczepienie się – przekonuje lek. Agnieszka Motyl, Dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych w Medicover, lekarz medycyny rodzinnej, medycy podróży i epidemiolog. 30 marca obchodzimy Ogólnopolski Dzień Świadomości o Kleszczowym Zapaleniu Mózgu.
Wiosna jeszcze na dobre nie zadomowiła się w naszym kraju, a wokół słyszy się już o epidemii kleszczy. 
Lek. Agnieszka Motyl, Medicover: Przyzwyczailiśmy się uważać, że tzw. sezon na kleszcze trwa od wiosny do jesieni i ma charakter lokalny. Nic bardziej mylnego. Zmiany klimatu spowodowały, że kleszcze występują na terenie całej Polski i są aktywne praktycznie przez okrągły rok. Stanowią ogromne zagrożenie dla dzieci i dorosłych, gdyż nawet co 6. z nich może być nosicielem wirusa KZM, a także innych chorób.

Jak można się zatem chronić?

Nawet jedno ukłucie przez zarażonego kleszcza wystarczy, by zachorować na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Na tę chorobę nie ma lekarstwa, a pacjenci, mimo wysiłków lekarzy zazwyczaj nie odzyskują pełni zdrowia. Przewlekłe następstwa choroby to np. niedowłady kończyn, problemy z poruszaniem się, a nawet samodzielnym jedzeniem. Jedyną skuteczną formą ochrony przed KZM jest pełne zaszczepienie się. W Medicover od wielu lat edukujemy pacjentów oraz zachęcamy ich do szczepień przeciw tej groźnej chorobie. Jesteśmy też partnerem akcji „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu”.
 

Kto może się zaszczepić przeciw KZM? Jak wygląda szczepienie przeciw chorobie?

Szczepionkę przeciw KZM może otrzymać każdy, także dzieci, które ukończyły 1 r.ż., oraz seniorzy. Całkowitą odporność zapewnia tylko pełne zaszczepienie się trzema dawkami. Dwie pierwsze można podać w odstępie nawet 2 tygodni, trzecią po 5 miesiącach. By ochrona działała dalej, szczepienie należy cyklicznie powtarzać. Pierwszą dawkę przypominającą podaje się po 3 latach, a następnie w cyklu 5-letnim. Osoby, które ukończyły 65 r.ż powinny to robić częściej, czyli co 3 lata.

Kiedy najlepiej zaszczepić się przeciw KZM?

Każdy moment jest dobry, gdyż kleszcze są nie tylko w lasach i na łąkach, ale też na miejskich trawnikach, w parkach oraz na placach zabaw, gdzie wolny czas spędzają najmniejsi. Dzieci są też szczególnie narażone na ukłucie kleszcza, co potwierdzają statystyki – nawet co 4. chory nie ukończył 18 r.ż. Dlatego szczególnie cieszy fakt, że w ostatnich latach w Medicover aż trzykrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży, które zostały zaszczepione przeciw KZM. Namawiamy też rodziców, by nie zwlekali z decyzją o szczepieniu do momentu nadejścia wiosny. Warto o tym pomyśleć już zimą.

Czy szczepionka chroni przed kleszczami, które występują także poza granicami Polski? 

Szczepionka chroni nie tylko przed odmianą wirusa KZM występującą w Polsce, ale też w innych krajach europejskich i azjatyckich. . To jedyna tak skuteczna ochrona przed KZM. Nie zastąpią jej odzież ochronna, stosowanie sprayów czy olejków.

O czym warto pamiętać przed szczepieniem?

Szczepionka przeciw KZM jest bezpieczna, ale decyzję, czy w danym momencie można ją otrzymać podejmuje lekarz. Także lekarz – ten w gabinecie, a nie tzw. dr Google – jest najlepszym źródłem wiedzy o KZM i samym szczepieniu. Warto też podkreślić, że pandemia sprawiła, że wielu z nas przypomniało sobie, jak ważne są szczepienia ochronne. Dotyczy to nie tylko tych przeciw KZM, ale i pneumokokom, błonicy, tężcowi i krztuścowi, a także grypie.

źródło: Medicover

Coraz łagodniejsze zimy i brak mrozów powodują, że wydłużył się okres aktywności kleszczy. Obecnie te pajęczaki żerują już przez cały rok i występują na terenie całej Polski, dlatego każda osoba jest potencjalnie narażona na ukłucie kleszczy i przenoszone przez nie choroby. Jedną z najgroźniejszych jest kleszczowe zapalenie mózgu. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) ubiegły rok okazał się rekordowy pod względem liczby zakażeń wirusem KZM w krajach europejskich. Dlatego lekarze i eksperci przypominają o szczepieniach, które są jedyną formą profilaktyki tej choroby. 
Liczba przypadków KZM rośnie z każdym rokiem w całej Europie. W Polsce najnowsze dane również wskazują na rekordowy wzrost zakażeń oraz groźnych powikłań wywoływanych tą chorobą. Jednak, jak podkreślają eksperci, liczba przypadków może być niedoszacowana, ponieważ nie są one dokładnie raportowane.

 Od kilkunastu lat obserwujemy gwałtowny wzrost zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu, czego główną przyczyną są zmiany w środowisku – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. – Zmiany klimatyczne, czyli łagodne zimy, sprzyjają mnożeniu się drobnych gryzoni, a w efekcie przetrwaniu kleszczy, dla których to jest najważniejszy żywiciel. Z kolei cieplejsze wiosny wydłużają okres ich żerowania, więc aktywność kleszczy obserwujemy już przez cały rok.

KZM to ostra choroba wirusowa, która atakuje mózg i ośrodkowy układ nerwowy. Według Światowej Organizacji Zdrowia u 35–58 proc. pacjentów prowadzi ona do trwałych następstw neurologicznych, a w 1–4 proc. przypadków – do zgonu. Każdego roku odnotowywanych jest kilkaset ciężkich przypadków kleszczowego zapalenia mózgu wymagających hospitalizacji.

 Każde zakażenie wirusem kleszczowego zapalenia mózgu jest groźne – podkreśla Agnieszka Motyl, dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych, specjalista medycyny rodzinnej i epidemiolog w Medicoverze. – Pomimo że 1/3 z tych zakażeń przebiega bezobjawowo, to pozostała część to zakażenia objawowe. W ok. 30 proc. przypadków infekcja przechodzi w fazę drugą, w fazę zajęcia układu nerwowego ze wszystkimi tego konsekwencjami i potencjalnym ciężkim przebiegiem, który może prowadzić do zgonu.

W Polsce KZM jest najczęściej raportowaną przyczyną neuroinfekcji wirusowych. Wśród możliwych powikłań tej choroby najgroźniejsze są powikłania neurologiczne. U ok. 1 proc. chorych z objawami neurologicznymi dochodzi do zgonu, ale co istotne, nie wszyscy wśród pozostałych 99 proc. wracają do pełnej sprawności. U 1/3 osób zakażonych wirusem KZM mogą wystąpić długoterminowe powikłania, takie jak zaburzenia funkcji poznawczych.

Gorączka, ból głowy, mięśni i stawów, czyli typowe objawy przypominające grypę, towarzyszą pierwszej fazie kleszczowego zapalenia mózgu. Natomiast w drugiej pojawiają się objawy neurologiczne, takie jak nudności, drgawki, zaburzenia świadomości, porażenie kończyn i mięśni oddechowych, a nawet śpiączka. Co istotne, na KZM nie ma lekarstwa, tę chorobę można leczyć wyłącznie objawowo.

– Leczenie jest niestety tylko objawowe. Zmniejszamy gorączkę, pomagamy przetrwać ostry okres choroby, zmniejszamy bóle głowy, zmniejszamy ciśnienie wewnątrzczaszkowe. Natomiast jeżeli zaczynają się porażenia, nie jesteśmy w stanie nic zrobić, nie jesteśmy w stanie ich wyhamować – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska.

– Nie mamy leku na kleszczowe zapalenie mózgu, w związku z tym nie jesteśmy w stanie pomóc pacjentowi w inny sposób, jak tylko podtrzymując jego funkcje życiowe i pomagając mu przeczekać ten ostry, dramatyczny okres choroby – dodaje Agnieszka Motyl.

Lekarze wskazują, że powikłania po ciężkim przebiegu KZM często wymagają wielomiesięcznej rehabilitacji, choć zdarza się też, że są nieodwracalne. Na ciężki przebieg KZM, powikłania, a nawet śmierć z powodu zakażenia wirusem KZM szczególnie narażone są osoby, które mają z jakiegoś powodu upośledzoną naturalną odporność, a także dzieci.

– Dzieci bardzo energicznie wchodzą w przyrodę, zarówno w momencie kiedy dopiero zaczynają chodzić, czyli około pierwszego roku życia, aż po okres nastoletni, kiedy zaczynają się wyjazdy z rówieśnikami, kolonie, obozy harcerskie i tego typu aktywności. Dlatego rzeczywiście dzieci są bardziej narażone na ataki kleszczy i w ich przypadku szczególnie zalecane są szczepienia przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu – mówi Alicja Sapała-Smoczyńska, kierownik Działu Medycznego ds. operacyjnych Szpitala Medicover, specjalista w zakresie pediatrii. 

Podobnie jak w przypadku innych chorób wirusowych szczepienia są najskuteczniejszą formą profilaktyki i zapobiegania przypadkom kleszczowego zapalenia mózgu. Szczepionka na KZM jest dostępna już od wielu lat i jest jedną z najlepiej przebadanych na świecie. Zgodnie z wytycznymi publikowanymi m.in. przez GIS szczepienia przeciw KZM są zalecane już od pierwszego roku życia, a ich skuteczność w czasie wieloletnich obserwacji klinicznych określono na ponad 90 proc.

 Takie szczepienie składa się z kilku dawek: cykl podstawowy to są trzy dawki, a następnie dawki przypominające podawane po trzech i po pięciu latach – mówi Agnieszka Motyl.
Profilaktyka przeciwko KZM zyskuje na znaczeniu zwłaszcza w kontekście coraz dłuższej żywotności kleszczy. Coraz częściej pajęczaki wybudzają się ze spoczynku i wyruszają na łowy już w styczniu, a ostatnie przypadki pokłuć są notowane nawet w grudniu.

 W takich miejscach jak Wielkopolska śnieg występuje raptem przez trzy–pięć dni w roku, a temperatury ujemne może przez tydzień i to jest jedyny czas, kiedy kleszcze są nieaktywne – mówi dr inż. Anna Wierzbicka, zoolog i leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki. – Już nawet w grudniu czy styczniu kleszcze mogą się wbić w naszą skórę albo zaatakować nasze zwierzęta. Oczywiście zimą jesteśmy ubrani w grubsze warstwy ubrań, więc takiemu kleszczowi trudniej jest się dostać do skóry, w miesiącach letnich odkrywamy ciało i jesteśmy narażeni w dużo większym stopniu. Jednak to nie oznacza, że kleszcze zagrażają nam tylko w ciepłych miesiącach.

Obecnie za teren endemiczny występowania kleszczy uważa się też całą Polskę, co oznacza, że praktycznie wszędzie można mieć kontakt z tym pajęczakiem i zakazić się chorobami, które przenosi. Są one obecne już nawet w wysokich górach. Co istotne, pokłutym przez kleszcza można zostać nie tylko w lesie, ale nawet podczas spaceru w miejskim parku, na trawniku czy w przydomowym ogródku. Takie ukłucie zwykle jest bezbolesne i niezauważalne, ponieważ kleszcze mają w ślinie specjalne substancje znieczulające.

– Jeśli spędzamy wolny czas na zewnątrz, rutynowo powinniśmy ubierać długie spodnie. Po kąpieli oglądajmy swoje ciało, a szczególnie miejsca, gdzie kleszcze lubią się wbijać, czyli zgięcia pod kolanami, w łokciach, miejsce za uszami, pachy i pachwiny. Sprawdźmy, czy nie mamy tam małych, czarnych kropeczek. Jeżeli są, to postarajmy się je wyrwać pęsetą. W internecie można znaleźć filmiki instruktażowe, które pokazują, jak prawidłowo wyciągnąć kleszcza. Potem takie miejsce przemywamy, dezynfekujemy i obserwujemy – mówi dr inż. Anna Wierzbicka.

Aby uchronić się przed kleszczami, wychodząc do lasu czy parku, warto ubrać się tak, aby mieć zakryte nogi, ręce oraz głowę. Można też stosować specjalne preparaty, które mają za zadanie odstraszać kleszcze. Żadna z tych metod nie daje jednak 100-proc. gwarancji ochrony przed pokłuciem.

– Dlatego warto pomyśleć o szczepieniu na kleszczowe zapalenie mózgu – mówi  zoolog i leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

W celu zwiększenia świadomości dotyczącej wirusa KZM oraz zwrócenia uwagi na niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z chorobami przenoszonymi przez kleszcze, powstała kampania edukacyjna „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu”. Z inicjatywy jej organizatorów 30 marca ogłoszono w Polsce Ogólnopolskim Dniem Świadomości Kleszczowego Zapalenia Mózgu. Celem kampanii jest dostarczanie rzetelnych i wiarygodnych informacji na temat kleszczy i KZM, a także na temat profilaktyki zakażeń w postaci szczepień ochronnych. Jej organizatorami są Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Fundacja Aby Żyć oraz Pfizer. Partnerem kampanii jest Medicover.

źródło: newseria

Coraz łagodniejsze zimy i brak mrozów powodują, że wydłużył się okres aktywności kleszczy. Obecnie te pajęczaki żerują już przez cały rok i występują na terenie całej Polski, dlatego każda osoba jest potencjalnie narażona na ukłucie kleszczy i przenoszone przez nie choroby. Jedną z najgroźniejszych jest kleszczowe zapalenie mózgu. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) ubiegły rok okazał się rekordowy pod względem liczby zakażeń wirusem KZM w krajach europejskich. Dlatego lekarze i eksperci przypominają o szczepieniach, które są jedyną formą profilaktyki tej choroby. 
Liczba przypadków KZM rośnie z każdym rokiem w całej Europie. W Polsce najnowsze dane również wskazują na rekordowy wzrost zakażeń oraz groźnych powikłań wywoływanych tą chorobą. Jednak, jak podkreślają eksperci, liczba przypadków może być niedoszacowana, ponieważ nie są one dokładnie raportowane.

 Od kilkunastu lat obserwujemy gwałtowny wzrost zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu, czego główną przyczyną są zmiany w środowisku – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. – Zmiany klimatyczne, czyli łagodne zimy, sprzyjają mnożeniu się drobnych gryzoni, a w efekcie przetrwaniu kleszczy, dla których to jest najważniejszy żywiciel. Z kolei cieplejsze wiosny wydłużają okres ich żerowania, więc aktywność kleszczy obserwujemy już przez cały rok.

KZM to ostra choroba wirusowa, która atakuje mózg i ośrodkowy układ nerwowy. Według Światowej Organizacji Zdrowia u 35–58 proc. pacjentów prowadzi ona do trwałych następstw neurologicznych, a w 1–4 proc. przypadków – do zgonu. Każdego roku odnotowywanych jest kilkaset ciężkich przypadków kleszczowego zapalenia mózgu wymagających hospitalizacji.

 Każde zakażenie wirusem kleszczowego zapalenia mózgu jest groźne – podkreśla Agnieszka Motyl, dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych, specjalista medycyny rodzinnej i epidemiolog w Medicoverze. – Pomimo że 1/3 z tych zakażeń przebiega bezobjawowo, to pozostała część to zakażenia objawowe. W ok. 30 proc. przypadków infekcja przechodzi w fazę drugą, w fazę zajęcia układu nerwowego ze wszystkimi tego konsekwencjami i potencjalnym ciężkim przebiegiem, który może prowadzić do zgonu.

W Polsce KZM jest najczęściej raportowaną przyczyną neuroinfekcji wirusowych. Wśród możliwych powikłań tej choroby najgroźniejsze są powikłania neurologiczne. U ok. 1 proc. chorych z objawami neurologicznymi dochodzi do zgonu, ale co istotne, nie wszyscy wśród pozostałych 99 proc. wracają do pełnej sprawności. U 1/3 osób zakażonych wirusem KZM mogą wystąpić długoterminowe powikłania, takie jak zaburzenia funkcji poznawczych.

Gorączka, ból głowy, mięśni i stawów, czyli typowe objawy przypominające grypę, towarzyszą pierwszej fazie kleszczowego zapalenia mózgu. Natomiast w drugiej pojawiają się objawy neurologiczne, takie jak nudności, drgawki, zaburzenia świadomości, porażenie kończyn i mięśni oddechowych, a nawet śpiączka. Co istotne, na KZM nie ma lekarstwa, tę chorobę można leczyć wyłącznie objawowo.

– Leczenie jest niestety tylko objawowe. Zmniejszamy gorączkę, pomagamy przetrwać ostry okres choroby, zmniejszamy bóle głowy, zmniejszamy ciśnienie wewnątrzczaszkowe. Natomiast jeżeli zaczynają się porażenia, nie jesteśmy w stanie nic zrobić, nie jesteśmy w stanie ich wyhamować – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Zajkowska.

– Nie mamy leku na kleszczowe zapalenie mózgu, w związku z tym nie jesteśmy w stanie pomóc pacjentowi w inny sposób, jak tylko podtrzymując jego funkcje życiowe i pomagając mu przeczekać ten ostry, dramatyczny okres choroby – dodaje Agnieszka Motyl.

Lekarze wskazują, że powikłania po ciężkim przebiegu KZM często wymagają wielomiesięcznej rehabilitacji, choć zdarza się też, że są nieodwracalne. Na ciężki przebieg KZM, powikłania, a nawet śmierć z powodu zakażenia wirusem KZM szczególnie narażone są osoby, które mają z jakiegoś powodu upośledzoną naturalną odporność, a także dzieci.

– Dzieci bardzo energicznie wchodzą w przyrodę, zarówno w momencie kiedy dopiero zaczynają chodzić, czyli około pierwszego roku życia, aż po okres nastoletni, kiedy zaczynają się wyjazdy z rówieśnikami, kolonie, obozy harcerskie i tego typu aktywności. Dlatego rzeczywiście dzieci są bardziej narażone na ataki kleszczy i w ich przypadku szczególnie zalecane są szczepienia przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu – mówi Alicja Sapała-Smoczyńska, kierownik Działu Medycznego ds. operacyjnych Szpitala Medicover, specjalista w zakresie pediatrii. 

Podobnie jak w przypadku innych chorób wirusowych szczepienia są najskuteczniejszą formą profilaktyki i zapobiegania przypadkom kleszczowego zapalenia mózgu. Szczepionka na KZM jest dostępna już od wielu lat i jest jedną z najlepiej przebadanych na świecie. Zgodnie z wytycznymi publikowanymi m.in. przez GIS szczepienia przeciw KZM są zalecane już od pierwszego roku życia, a ich skuteczność w czasie wieloletnich obserwacji klinicznych określono na ponad 90 proc.

 Takie szczepienie składa się z kilku dawek: cykl podstawowy to są trzy dawki, a następnie dawki przypominające podawane po trzech i po pięciu latach – mówi Agnieszka Motyl.
Profilaktyka przeciwko KZM zyskuje na znaczeniu zwłaszcza w kontekście coraz dłuższej żywotności kleszczy. Coraz częściej pajęczaki wybudzają się ze spoczynku i wyruszają na łowy już w styczniu, a ostatnie przypadki pokłuć są notowane nawet w grudniu.

 W takich miejscach jak Wielkopolska śnieg występuje raptem przez trzy–pięć dni w roku, a temperatury ujemne może przez tydzień i to jest jedyny czas, kiedy kleszcze są nieaktywne – mówi dr inż. Anna Wierzbicka, zoolog i leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki. – Już nawet w grudniu czy styczniu kleszcze mogą się wbić w naszą skórę albo zaatakować nasze zwierzęta. Oczywiście zimą jesteśmy ubrani w grubsze warstwy ubrań, więc takiemu kleszczowi trudniej jest się dostać do skóry, w miesiącach letnich odkrywamy ciało i jesteśmy narażeni w dużo większym stopniu. Jednak to nie oznacza, że kleszcze zagrażają nam tylko w ciepłych miesiącach.

Obecnie za teren endemiczny występowania kleszczy uważa się też całą Polskę, co oznacza, że praktycznie wszędzie można mieć kontakt z tym pajęczakiem i zakazić się chorobami, które przenosi. Są one obecne już nawet w wysokich górach. Co istotne, pokłutym przez kleszcza można zostać nie tylko w lesie, ale nawet podczas spaceru w miejskim parku, na trawniku czy w przydomowym ogródku. Takie ukłucie zwykle jest bezbolesne i niezauważalne, ponieważ kleszcze mają w ślinie specjalne substancje znieczulające.

– Jeśli spędzamy wolny czas na zewnątrz, rutynowo powinniśmy ubierać długie spodnie. Po kąpieli oglądajmy swoje ciało, a szczególnie miejsca, gdzie kleszcze lubią się wbijać, czyli zgięcia pod kolanami, w łokciach, miejsce za uszami, pachy i pachwiny. Sprawdźmy, czy nie mamy tam małych, czarnych kropeczek. Jeżeli są, to postarajmy się je wyrwać pęsetą. W internecie można znaleźć filmiki instruktażowe, które pokazują, jak prawidłowo wyciągnąć kleszcza. Potem takie miejsce przemywamy, dezynfekujemy i obserwujemy – mówi dr inż. Anna Wierzbicka.

Aby uchronić się przed kleszczami, wychodząc do lasu czy parku, warto ubrać się tak, aby mieć zakryte nogi, ręce oraz głowę. Można też stosować specjalne preparaty, które mają za zadanie odstraszać kleszcze. Żadna z tych metod nie daje jednak 100-proc. gwarancji ochrony przed pokłuciem.

– Dlatego warto pomyśleć o szczepieniu na kleszczowe zapalenie mózgu – mówi  zoolog i leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

W celu zwiększenia świadomości dotyczącej wirusa KZM oraz zwrócenia uwagi na niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z chorobami przenoszonymi przez kleszcze, powstała kampania edukacyjna „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu”. Z inicjatywy jej organizatorów 30 marca ogłoszono w Polsce Ogólnopolskim Dniem Świadomości Kleszczowego Zapalenia Mózgu. Celem kampanii jest dostarczanie rzetelnych i wiarygodnych informacji na temat kleszczy i KZM, a także na temat profilaktyki zakażeń w postaci szczepień ochronnych. Jej organizatorami są Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Fundacja Aby Żyć oraz Pfizer. Partnerem kampanii jest Medicover.

źródło: newseria

Borelioza to podstępna choroba, która potrafi się rozwijać w naszym organizmie latami, przynosząc wiele powikłań – również pod kątem serca. A choć do powikłań kardiologicznych po zakażeniu boreliozą dochodzi stosunkowo rzadko, to jeśli już wystąpią, potrafią być bardzo groźne. O tym, czym mogą się objawiać powikłania sercowe przy boreliozie, które badania pomagają w rozpoznaniu choroby oraz jak się przed nią chronić opowiada dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka, Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach, Grupa American Heart of Poland.
Wakacje to dla wielu z nas okazja do spędzania wolnego czasu na łonie natury. Podczas letniej beztroski warto jednak pamiętać o zagrożeniach, które mogą na nas czyhać na łące lub w lesie. Mowa tu np. o kleszczach, których ukąszenie może się wiązać z zakażeniem boreliozą. 

Jak zaznacza dr Banasiewicz-Szkróbka, powikłania sercowe przy zakażeniu boreliozą nie należą do szczególnie częstych i zazwyczaj dotyczą one sytuacji, w których choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona. W Europie szacuje się, że występują one z częstotliwością od 0,3 do 4%. Warto jednak mieć się na baczności, bo w wielu wypadkach mogą się one okazać groźne dla zdrowia.

Najczęściej powikłania sercowe boreliozy występują w fazie przewlekłej choroby, a zatem po ok. roku od zakażenia. Mówimy wówczas o możliwości wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej. Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu – tłumaczy.

Kto jest szczególnie narażony na powikłania kardiologiczne przy boreliozie?
Na wystąpienie tego typu powikłań wystawione są przede wszystkim te osoby, które nie odkryły w odpowiednim czasie ugryzienia przez kleszcza (a tak często bywa) i nie rozpoczęły leczenia we wczesnym okresie rozwoju choroby, co spowodowało, że weszła ona w fazę przewlekłą. Szczególną ostrożnością powinny się wykazywać przy tym osoby starsze oraz dzieci.

Statystyki niestety pokazują, że zakażenie boreliozą rośnie u dzieci, pomimo wysiłków, które są wkładane na rzecz większej świadomości oraz zapobiegania tej chorobie. Jest to dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego – mówi Iwona Banasiewicz-Szkróbka. – Musimy wiedzieć, że objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne, a dzieci nie zawsze potrafią je sprecyzować. Mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Zatem zapobieganie boreliozie u dzieci powinno być priorytetem dla dorosłych, gdyż leczenie tej choroby u młodych pacjentów jest ciężkim wyzwaniem – podkreśla.
 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Pacjent, u którego wystąpiło zaatakowanie serca przez krętki borrelia, prezentuje bardzo szeroki wachlarz objawów. Jak tłumaczy ekspertka z Grupy American Heart of Poland, może to być po prostu uczucie dużego zmęczenia i zła tolerancja wysiłku, ale również ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Czasem mamy do czynienia z bólem zamostkowym o charakterze kłującym oraz obrzękami nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej będzie to przede wszystkim zwiększenie liczby oddechów, a także zawroty głowy.

Jakie badania warto wykonać?
Przed postawieniem diagnozy powikłań kardiologicznych na skutek boreliozy niezbędne jest wykluczenie innych poważnych schorzeń, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

– Zatem zanim postawimy rozpoznanie, że mamy do czynienia z kardiologicznymi powikłaniami boreliozy, musimy dokładnie przeskanować i zrobić badania całego organizmu. Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jak zapobiegać powikłaniom sercowym boreliozy?
– Aby zmniejszyć do absolutnego minimum ryzyko wystąpienia powikłań sercowych boreliozy powinniśmy przede wszystkim zadbać o to, by nie zostać ugryzionym przez kleszcza. Wybierając się na tereny zalesione zakładajmy długie spodnie i zakryte buty, tak aby faktura tego ubioru była śliska, wtedy kleszcze będą miały problem z poruszaniem się po nim. Poza tym po każdym spacerze powinniśmy dokładnie sprawdzić skórę i jak najszybciej usunąć kleszcze, które wbiły się w skórę, pamiętając przy tym, by robić to w sposób prawidłowy, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – wyjaśnia kardiolożka.

Przed wyjściem z domu warto też spryskać swoje ubranie i odsłonięte fragmenty skóry odpowiednim środkiem odstraszającym kleszcze. Pamiętajmy przy tym, by uważać przy wyborze takich repelentów, ponieważ nie wszystkie mogą być stosowane u noworodków i małych dzieci. Pamiętajmy też, by absolutnie nie bagatelizować objawów, które mogą wskazywać na boreliozę i jak najszybciej skonsultować się w takiej sytuacji z lekarzem, ponieważ im dłużej krętki borrelia działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.

źródło: AHoP
Borelioza to podstępna choroba, która potrafi się rozwijać w naszym organizmie latami, przynosząc wiele powikłań – również pod kątem serca. A choć do powikłań kardiologicznych po zakażeniu boreliozą dochodzi stosunkowo rzadko, to jeśli już wystąpią, potrafią być bardzo groźne. O tym, czym mogą się objawiać powikłania sercowe przy boreliozie, które badania pomagają w rozpoznaniu choroby oraz jak się przed nią chronić opowiada dr n.med. Iwona Banasiewicz-Szkróbka, Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe w Tychach, Grupa American Heart of Poland.
Wakacje to dla wielu z nas okazja do spędzania wolnego czasu na łonie natury. Podczas letniej beztroski warto jednak pamiętać o zagrożeniach, które mogą na nas czyhać na łące lub w lesie. Mowa tu np. o kleszczach, których ukąszenie może się wiązać z zakażeniem boreliozą. 

Jak zaznacza dr Banasiewicz-Szkróbka, powikłania sercowe przy zakażeniu boreliozą nie należą do szczególnie częstych i zazwyczaj dotyczą one sytuacji, w których choroba nie była odpowiednio wcześnie leczona. W Europie szacuje się, że występują one z częstotliwością od 0,3 do 4%. Warto jednak mieć się na baczności, bo w wielu wypadkach mogą się one okazać groźne dla zdrowia.

Najczęściej powikłania sercowe boreliozy występują w fazie przewlekłej choroby, a zatem po ok. roku od zakażenia. Mówimy wówczas o możliwości wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia osierdzia, zapalania wsierdzia, występowania różnego rodzaju arytmii, a także kardiomiopatii rozstrzeniowej. Zakażenie boreliozą może doprowadzić do chorób każdej struktury, która występuje w sercu – tłumaczy.

Kto jest szczególnie narażony na powikłania kardiologiczne przy boreliozie?
Na wystąpienie tego typu powikłań wystawione są przede wszystkim te osoby, które nie odkryły w odpowiednim czasie ugryzienia przez kleszcza (a tak często bywa) i nie rozpoczęły leczenia we wczesnym okresie rozwoju choroby, co spowodowało, że weszła ona w fazę przewlekłą. Szczególną ostrożnością powinny się wykazywać przy tym osoby starsze oraz dzieci.

Statystyki niestety pokazują, że zakażenie boreliozą rośnie u dzieci, pomimo wysiłków, które są wkładane na rzecz większej świadomości oraz zapobiegania tej chorobie. Jest to dosyć alarmująca sytuacja, gdyż powikłania sercowe u dzieci mogą występować tak samo jak u dorosłych, a częściej przy tym pojawiają się u nich inne objawy: ze strony skóry, układu stawowego oraz przede wszystkim układu nerwowego – mówi Iwona Banasiewicz-Szkróbka. – Musimy wiedzieć, że objawy u każdego dziecka mogą być zupełnie inne, a dzieci nie zawsze potrafią je sprecyzować. Mogą to być problemy żołądkowo-jelitowe, zespół nadpobudliwości ruchowej, czy też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Zatem zapobieganie boreliozie u dzieci powinno być priorytetem dla dorosłych, gdyż leczenie tej choroby u młodych pacjentów jest ciężkim wyzwaniem – podkreśla.
 
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Pacjent, u którego wystąpiło zaatakowanie serca przez krętki borrelia, prezentuje bardzo szeroki wachlarz objawów. Jak tłumaczy ekspertka z Grupy American Heart of Poland, może to być po prostu uczucie dużego zmęczenia i zła tolerancja wysiłku, ale również ból w klatce piersiowej, nieregularne lub szybkie bicie serca czy duszności. Czasem mamy do czynienia z bólem zamostkowym o charakterze kłującym oraz obrzękami nóg i kostek. Przy kardiomiopatii rozstrzeniowej będzie to przede wszystkim zwiększenie liczby oddechów, a także zawroty głowy.

Jakie badania warto wykonać?
Przed postawieniem diagnozy powikłań kardiologicznych na skutek boreliozy niezbędne jest wykluczenie innych poważnych schorzeń, które mogą się manifestować podobnymi objawami. Na przykład ogólne zmęczenie może być oznaką choroby nowotworowej, a ból w klatce piersiowej – zawału mięśnia sercowego. Zaburzenia rytmu serca mogą z kolei oznaczać również problemy z tarczycą.

– Zatem zanim postawimy rozpoznanie, że mamy do czynienia z kardiologicznymi powikłaniami boreliozy, musimy dokładnie przeskanować i zrobić badania całego organizmu. Badania, które warto wykonać przy podejrzeniu powikłań sercowych boreliozy, to na pewno zwykłe EKG, a następnie przedłużony zapis EKG. Pamiętajmy, że powikłania po boreliozie w przypadku serca często są związane z procesem przewodzenia i mogą powodować różnego rodzaju bloki. A te wykryjemy monitorując pracę mięśnia sercowego przed dłuższy odcinek czasu. Wśród zalecanych badań znajdziemy też testy wysiłkowe oraz badanie echokardiograficzne. Pomocny będzie także rezonans magnetyczny serca, ale jest to badanie trudniej dostępne – mówi dr Banasiewicz-Szkróbka.

Jak zapobiegać powikłaniom sercowym boreliozy?
– Aby zmniejszyć do absolutnego minimum ryzyko wystąpienia powikłań sercowych boreliozy powinniśmy przede wszystkim zadbać o to, by nie zostać ugryzionym przez kleszcza. Wybierając się na tereny zalesione zakładajmy długie spodnie i zakryte buty, tak aby faktura tego ubioru była śliska, wtedy kleszcze będą miały problem z poruszaniem się po nim. Poza tym po każdym spacerze powinniśmy dokładnie sprawdzić skórę i jak najszybciej usunąć kleszcze, które wbiły się w skórę, pamiętając przy tym, by robić to w sposób prawidłowy, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – wyjaśnia kardiolożka.

Przed wyjściem z domu warto też spryskać swoje ubranie i odsłonięte fragmenty skóry odpowiednim środkiem odstraszającym kleszcze. Pamiętajmy przy tym, by uważać przy wyborze takich repelentów, ponieważ nie wszystkie mogą być stosowane u noworodków i małych dzieci. Pamiętajmy też, by absolutnie nie bagatelizować objawów, które mogą wskazywać na boreliozę i jak najszybciej skonsultować się w takiej sytuacji z lekarzem, ponieważ im dłużej krętki borrelia działają nieleczone w naszym organizmie, tym większe mogą siać spustoszenie.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.

źródło: AHoP