Medicalpress
Czy dziecko to po prostu „mały dorosły”? W elektroterapii serca – zdecydowanie nie. Różnice między pacjentami pediatrycznymi a dorosłymi nie ograniczają się do wieku czy rozmiaru ciała. To zupełnie inne potrzeby kliniczne, odmienne wskazania do leczenia i odrębne wyzwania systemowe. O białych plamach w wytycznych, braku standaryzacji oraz konieczności indywidualizacji terapii opowiada prof. Joanna Kwiatkowska, kierownik Kliniki Kardiologii Dziecięcej i Wad Wrodzonych Serca UCK w Gdańsku i przewodnicząca Sekcji Kardiologii Dziecięcej PTK.
Od „białych plam” w wytycznych, przez wyboje na systemowej ścieżce opieki nad pacjentami w różnych grupach wiekowych (zwłaszcza nad młodymi dorosłymi), po wyzwania związane z ustandaryzowanymi (zaprojektowanymi z myślą o pacjentach dorosłych) technologiami medycznymi – specyficzne zagadnienia w elektroterapii serca w populacji pediatrycznej omawia prof. Joanna Kwiatkowska, kierownik Kliniki Kardiologii Dziecięcej i Wad Wrodzonych Serca Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, przewodnicząca Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i konsultant wojewódzki ds. kardiologii dziecięcej (województwo pomorskie).

Wyzwania elektroterapii u dzieci obejmują szeroki zakres problemów klinicznych i organizacyjnych, które różnią się zasadniczo od tych występujących u pacjentów  dorosłych. Wymagają one holistycznego podejścia, indywidualizacji terapii oraz rozwoju dedykowanych wytycznych i urządzeń dopasowanych do unikalnych potrzeb pacjentów pediatrycznych.

W populacji dzieci wskazania do elektroterapii są znacznie rzadsze i bardziej zróżnicowane niż u dorosłych. U dzieci najczęściej występują wrodzone wady serca, kanałopatie i choroby genetyczne (np. zespół długiego QT, kardiomiopatia przerostowa), a nie nabyte choroby niedokrwienne, jak u dorosłych.

Dzieci cechują się dobrą tolerancją zarówno brady- jak i tachyarytmi, stąd omdlenie arytmiczne jest rzadkie. O tym, czy w przebiegu arytmii dojdzie do omdlenia, decyduje wiele czynników: częstość rytmu komór, wiek pacjenta, rodzaj arytmii, funkcja skurczowa serca, nawodnienie, pozycja ciała, sprawność mechanizmów kompensacyjnych. Należy pamiętać, że obecność choroby serca nie przesądza o kardiogennym charakterze omdlenia. Tacy pacjenci mogą doświadczać na przykład typowych omdleń odruchowych lub omdlenie może mieć charakter mieszany, kiedy do niskiego rzutu serca dołącza się komponenta odruchowa.

Dodatkowo, większość wytycznych opiera się na badaniach z udziałem dorosłych pacjentow1,2,3. Rzadkość i heterogenność wskazań w populacji dziecięcej skutkuje brakiem randomizowanych badań klinicznych i wobec tego koniecznością stosowania zaleceń opartych głownie na konsensusie ekspertów i danych obserwacyjnych. Jaka jest tego konsekwencja? Leczenie dzieci często wymaga indywidualizacji decyzji terapeutycznych, co utrudnia standaryzację postępowania.

Dlaczego konieczna jest indywidualizacja?

Dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, są w fazie dynamicznego wzrostu i rozwoju, co ma bezpośredni wpływ na kwalifikację, planowanie i prowadzenie elektroterapii. I tutaj spotykamy się z problemami technicznymi.

Po implantacji na przykład układu stymulującego serce, zmieniające się wymiary ciała dziecka (noworodka, niemowlęcia) mogą powodować przemieszczanie elektrod, baterii rozrusznika serca. Może dojść także do uszkodzenia układu, co z kolei wymusza konieczność częstszych interwencji chirurgicznych. Stała stymulacja u noworodków i niemowląt powinna być zatem realizowana za pomocą systemów epikardialnych, natomiast implantację systemów endokawitarnych należy opóźnić do osiągnięcia określonego wieku i masy ciała, biorąc pod uwagę umiejętności i doświadczenie operatora. Przyjęte granice to 10–15 kg i wiek około 3–4 lata. Niektóre ośrodki opóźniają implantację układów przezżylnych aż do okresu dojrzewania. Zespół stymulatorowy u dzieci występuje rzadko, dlatego zwykle wymagają one jedynie stymulacji VVIR, a systemy dwujamowe mogą być wszczepiane lub rozbudowywane w okresie dojrzewania lub wczesnej dorosłości.

Wytyczne dorosłych nie uwzględniają takich czynników jak masa ciała, wzrost, długowieczność systemu czy przewidywana liczba wymian urządzenia w trakcie życia dziecka.

Wobec powyższego, nowe wytyczne podkreślają koncepcję, że – o ile to możliwe – należy opóźnić wdrożenie stałej stymulacji, aby zmniejszyć ryzyko powikłań. Ocena korzyści i ryzyka powinna być zawsze przeprowadzana.

Z tego też powodu najistotniejsze zmiany w obowiązujących wytycznych/ zaleceniach dotyczących elektroterapii w populacji pediatrycznej w porównaniu z wcześniej opublikowanymi wytycznymi obejmują: obniżenie dolnej granicy częstości akcji serca, przy której zalecana jest implantacja stymulatora w przypadku wrodzonego całkowitego bloku przedsionkowo-komorowego (CCAVB) oraz bloku AV związanego z wrodzonymi wadami serca (CHD), a także wydłużenie czasu oczekiwania w przypadku pooperacyjnego bloku AV. Z kolei w przypadku choroby węzła zatokowego (SND) głównym czynnikiem ryzyka pozostaje obecność objawów. Granice częstości akcji serca zostały określone jedynie dla SND związanej z umiarkowaną lub złożoną wadą serca (klasa zaleceń IIb), a obecność długiego odstępu QT w rytmie zastępczym jako czynnika ryzyka (klasa I wg wytycznych ESC), natomiast postępujący blok AV do stopnia II–III podczas wysiłku fizycznego jako klasa IIa wg zaleceń PACES.

Jeśli chodzi o implantację kardiowertera- defibrylatora (ICD), główne zmiany dotyczą zaleceń w zakresie prewencji pierwotnej. W kardiomiopatii przerostowej (HCM) europejskie wytyczne uwzględniły pediatryczne kalkulatory ryzyka. W kardiomiopatii rozstrzeniowej (DCM), ze względu na rzadkość nagłych zgonów sercowych w wieku dziecięcym, kryterium niskiej frakcji wyrzutowej zostało zdegradowane do klasy II. Obecność późnego wzmocnienia gadolinem w rezonansie magnetycznym serca jest uznawana za nowy czynnik ryzyka zarówno w HCM, jak i w DCM. Ponadto, mutacje patogenne zostały włączone do listy czynników ryzyka w przypadku kardiomiopatii arytmogennej (ACM), zespołu długiego QT (LQTS) oraz DCM.

Naszym celem jako kardiologów dziecięcych jest nie tylko leczenie tu i teraz, ale spojrzenie dalej, w przyszłość małego pacjenta. Z założenia decydując się na elektroterapię u małego pacjenta „narażamy” go na długoterminowe powikłania związane z elektroterapią, takie jak uszkodzenia elektrod, infekcje (w populacji pediatrycznej na poziomie 1-5%), zakrzepica, powikłania związane z wielokrotną wymianą systemów do elektroterapii, czy narażenia na promieniowanie. Wytyczne dorosłych nie uwzględniają strategii „lifelong management”, tak istotnej w przypadku pacjentów pediatrycznych.

Jako kardiolodzy dziecięcy zdajemy sobie sprawę, że decyzja o elektroterapii przekłada się na jakość życia naszych pacjentów i ich rodzin. Dzieci są bardziej narażone na stres, stygmatyzację i ograniczenia w aktywności fizycznej. Dorośli pacjenci są w stanie podejmować świadome decyzje, a u dzieci wymagana jest zgoda rodziców i uwzględnienie rozwoju emocjonalnego małego pacjenta.

Dostępność do badań genetycznych w kardiologii wieku dziecięcego – zalecenia a rzeczywistość

Choroby arytmogenne o podłożu genetycznym (kardiomiopatie i kanałopatie) są główną przyczyną nagłych zgonów sercowych przed 35. rokiem życia. Nagłe zatrzymanie krążenia może być pierwszym objawem choroby u pozornie zdrowego małego dziecka czy nastolatka.

Ryzyko groźnych arytmii i nagłego zgonu sercowego u młodych sportowców jest pięciokrotnie wyższe niż w normalnej populacji. Nagła śmierć młodej osoby z pozoru w pełni zdrowia jest zawsze ogromną tragedią dla rodziny, bliskich, dramatycznym wydarzeniem dla klubu sportowego a często milionów kibiców.

Dysponujemy wytycznymi europejskimi m.in. 2022 ESC Guidelines for the management of patients with ventricular arrhythmias and the prevention of sudden cardiac death, European Heart Journal (2022) 00, 1–130. Według tego dokumentu, jednym z najważniejszych badań, które znalazło się w pierwszej klasie zaleceń w niektórych grupach chorych (kardiomiopatie, kanałopatie), jest badanie genetyczne. Odgrywa ono podstawową rolę w diagnostyce, stratyfikacji ryzyka i pociąga za sobą ważne implikacje terapeutyczne. Co więcej, odgrywa ważną rolę w diagnostyce i ocenie ryzyka u krewnych osób chorych lub ofiar nagłego zgonu sercowego z nieznanych przyczyn. Coraz istotniejszą rolę odgrywa w badaniach przesiewowych młodych aktywnych osób czy też sportowców z czynnikami ryzyka nagłego zgonu sercowego.

Niestety, dostępność do badań genetycznych w kardiologii w Polsce jest dramatycznie niska. Bez systemu realnej refundacji badań genetycznych, przynajmniej tych, które znalazły się w pierwszej klasie zaleceń Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, nie może być mowy o nowoczesnym leczeniu komorowych zaburzeń rytmu serca w populacji pediatrycznej zagrożonej nagłym zgonem sercowym.

Choć istnieją dokumenty wytycznych (np. ESC, HRS, PACES), zalecenia pediatryczne są często dołączane jako osobne rozdziały do głównych wytycznych dla dorosłych lub w postaci stanowisk ekspertow.

Wydłużenie przeżycia pacjentów z wadami wrodzonymi serca zwiększa odsetek chorych wymagających elektroterapii. Heterogenność populacji pediatrycznej oraz złożoność wad wrodzonych i metod operacyjnych wymusza indywidualizację diagnostyki i terapii.

Konieczna jest wielodyscyplinarna ocena: kardiolog dziecięcy, kardiolog/ elektrofizjolog, radiolog, kardiochirurg oraz dostępność refundowanych badań genetycznych.

Źródło: Kominikat Prasowy

W ostatniej dekadzie postęp w kardiologii dziecięcej jest ogromny. Dziś już nie ma takiej wady serca, której nie można zoperować – podkreśliła dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, podczas panelu ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca. Dodała, że poprawiła się nie tylko przeżywalność pacjentów po operacjach kardiochirurgicznych, ale także jakość ich życia.

W Polsce choroby serca to wciąż jeden z głównych zabójców. Z powodu chorób serca i układu krążenia umiera ponad 45 proc. Polaków, głównie z winy nadciśnienia tętniczego, hipercholesterolemii, palenia papierosów, otyłości i cukrzycy. Na 11 mln Polaków cierpiących na nadciśnienie tętnicze połowa nie jest świadoma swojej choroby.

Uczestnicy „Panelu Ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca” spotkali się w Centrum Prasowym PAP, żeby omówić problemy dotyczące profilaktyki i leczenia chorób kardiologicznych w Polsce. Eksperci – lekarze i przedstawiciele organizacji wspierających pacjentów – zgodzili się, że jednym z ważniejszych wyzwań, przed którymi stoi polska kardiologia, jest uświadamianie i zapobieganie chorobom serca.

„Musimy zacząć diagnostykę jak najwcześniej, bo wtedy tworzymy zdrowe społeczeństwo. Niestety, o prewencji tylko mówimy, ale w Polsce w tej sprawie niewiele się dzieje, przeznaczamy na nią tylko 2 proc. budżetu NFZ” – tłumaczył prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Jego zdaniem nakłady na zapobieganie chorobom kardiologicznym w najbliższym czasie się nie zwiększą, ponieważ – jak powiedział – nie jest to w interesie polityków.

„Polityczne podejście zawsze jest takie, żeby mieć szybkie efekty. W przypadku prewencji, gdzie 85 proc. działań jest nastawione na edukację zdrowotną, efekty pojawiają się najczęściej dopiero po dziesięciu latach” – tłumaczył prof. Maciej Banach.

O otyłości dzieci jako przyczynie chorób mówił prof. Marek Gierlotka, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

„To duży problem, a za chwilę będzie jeszcze większy. Dlatego, oprócz działań systemowo-ekonomicznych, jak np. podatek cukrowy, potrzebne są akcje uświadamiające, jakie korzyści płyną z ruchu czy przestrzegania zdrowej diety” – powiedział prof. Marek Gierlotka.

Na problem otyłości dziecięcej zwróciła także uwagę dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

„Mamy ponad trzydziestokrotny wzrost otyłości wśród dzieci, później przekłada się to na okres życia nastoletniego. A jest to kwestia zdrowia tych ludzi na całe życie. Potrzebne jest wypracowanie wśród nich pewnych nawyków prozdrowotnych, które będą ograniczały rozwój chorób układu krążenia w dorosłym życiu” – mówiła dr Maria Miszczak-Knecht.

Zdaniem prof. Przemysława Mitkowskiego, byłego prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, edukację prozdrowotną należy zaczynać już przedszkolu.

„Konieczne jest wprowadzenie odpowiednich lekcji na temat zdrowego trybu życia, bo to jest ten moment, który może mieć największy wpływ” – powiedział prof. Przemysław Mitkowski

Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, podkreśliła, że w polskim systemie opieki zdrowotnej brakuje koordynatorów – osób, które pomogą pacjentom przejść przez proces diagnostyczny.

„Powinna to być osoba, która pokaże pacjentom – szczególnie seniorom, z wielochorobowością – co i w jakiej kolejności należy zrobić, gdzie trzeba się udać. Często spotykam się z pacjentami, którzy czują się zagubieni” – tłumaczyła Agnieszka Wołczenko.Jej zdaniem pacjent, który szuka pomocy w systemie opieki zdrowotnej, powinien mieć „jasną ścieżkę”, czyli konkretne zadania do wykonania.

„Pacjent musi mieć świadomość, dlaczego takie badania robi, po co są zaordynowane leki. Powinien także zdawać sobie sprawę, że jego obowiązkiem jest stosowanie się do zaleceń lekarskich” – podkreśliła Agnieszka Wołczenko.

Prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wskazał, że polska służba zdrowia funkcjonuje na zasadzie „górą szpitale, reszta nieważna”.

„Placówki podstawowej opieki zdrowotnej to miejsce wydawania zwolnień, skierowań i przepisywaniu leków. Mamy ambulatoryjną opiekę medyczną, ale ona jest bardzo słabo wykorzystana. Jest trochę ciałem obcym, które ma odciążać szpitalnictwo, a jednak go nie odciąża, ma także wspomagać merytorycznie podstawową opiekę medyczną, ale tego nie robi” – tłumaczył prof. Robert Gil. Według niego sytuację w polskiej służbie zdrowia może naprawić wdrożenie schematu odwróconej piramidy świadczeń.

„Chodzi o to, by na najniższym piętrze, czyli na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, można było funkcjonować, bez włączania pacjentów zdrowych do działań szpitalnych” – tłumaczył prof. Robert Gil.

źródło: PAP

W dniach 6-8 czerwca 2024 roku w Centrum konferencyjno-szkoleniowym Orientarium w Łodzi odbyła się XXII Ogólnopolska Konferencja Naukowo-Szkoleniowa Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK). Do Łodzi zaproszono najwyższej klasy specjalistów, aby podzielili się doświadczeniem w zakresie diagnostyki i leczenia serca jednokomorowego. Dwudniowe coroczne spotkanie jest jednym z najważniejszych wydarzeń medycznych w Polsce w zakresie kardiologii dziecięcej i wad wrodzonych serca.
 
Tegoroczna konferencja Sekcji Kardiologii Dziecięcej PTK była poświęcona sercu jednokomorowemu, widzianemu z wielu perspektyw.
– Szacuje się, że obecnie na świecie żyje około 70-80 tys. pacjentów po operacji Fontana, 40% z nich ma już powyżej 18 lat. Uważa się, że populacja dorosłych, pełnoletnich pacjentów po operacji Fontana w ciągu następnych 20 lat podwoi się. Pacjenci obecnie operowani traktem fontanowskim mają ponad 85% szansę na 30-letnie przeżycie. Wobec powyższego istotne jest spojrzenie na pacjenta po operacji Fontana w szerszym aspekcie: nie tylko długości, ale także jakości życia. Jako pediatrzy patrzymy na naszego pacjenta i jego rodzinę od okresu prenatalnego, poprzez pierwsze dni życia, do dorosłości i dalej. W trakcie tegorocznej konferencji dyskutowaliśmy o wyzwaniach związanych z opieką nad tą grupą chorych, wskazując na potrzeby i szanse jakie niesie zoptymalizowanie opieki w kardiologii dziecięcej – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Kwiatkowska, kierownik Kliniki Kardiologii Dziecięcej i Wad Wrodzonych Serca Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku / Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodnicząca Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego; konsultant wojewódzki ds. kardiologii dziecięcej (województwo pomorskie).

Jak zaznacza prof. Joanna Kwiatkowska, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat możliwości kardiologii dziecięcej zmieniły się diametralnie.
– Wiele się nauczyliśmy, wiele nowych strategii stale wprowadzamy. Mam to szczęście, że pracuję w ośrodku, w którym mogę towarzyszyć moim pacjentom od okresu prenatalnego po dorosłość. Moi pierwsi pacjenci przeszli przez wszystkie etapy rewolucji technicznej w medycynie w zakresie krążenia fontanowskiego. Z poprawą efektywności opieki kardiologicznej, rosnącą skutecznością procedur i poprawą wskaźników przeżywalności i długości życia tej grupy pacjentów wiążą się jednak wyzwania związane z zapewnieniem odpowiedniej jakości życia chorych – zwraca uwagę prof. Joanna Kwiatkowska.

Jednym z najważniejszych zagadnień dyskutowanych podczas tegorocznej konferencji Sekcji Kardiologii Dziecięcej PTK była rola aktywności fizycznej u pacjentów z wrodzonymi wadami serca, w tym po operacji Fontana.

– Według aktualnych badań aktywność fizyczna jest bardzo istotnym elementem determinującym jakość życia pacjenta kardiologicznego. W przypadku osób po operacji Fontana wszystko zaczyna się od właściwej rehabilitacji kardiologicznej. Niestety, w Polsce mamy w tym zakresie wiele do zrobienia, gdyż programowa rehabilitacja kardiologiczna dla dzieci i młodych dorosłych z wrodzonymi wadami serca, w tym po operacji Fontana, w naszym kraju właściwie nie istnieje. Wszystko trzeba stworzyć od podstaw. To bardzo ważne, ponieważ młodzi pacjenci kardiologiczni pozbawieni możliwości udziału w grach rekreacyjnych i zajęciach sportowych są wykluczani z życia społecznego. Cierpi na tym nie tylko ich kondycja fizyczna, ale także psychiczna. Wielu opiekunów obawia się zezwalać dzieciom z wrodzonymi wadami serca na aktywność fizyczną z obawy o pogorszenie stanu ich zdrowia, ale niejednokrotnie to przysłowiowe „wylewanie dziecka z kąpielą” – szkodzi o wiele bardziej. To wiąże się z kolejną potrzebą, jaką jest edukacja kadr wychowawców, specjalistów i wsparcie psychologiczne najmłodszych pacjentów kardiologicznych. Rozumiemy przez to wsparcie dla całej rodziny, od momentu usłyszenia diagnozy przez rodziców, którzy dotąd spodziewali się narodzin zdrowego potomka, po młodego dorosłego myślącego odpowiedzialnie o posiadaniu rodziny. W naszym kraju mamy duże braki w zakresie opieki psychologiczno-psychiatrycznej, niestety nie tylko w zakresie kardiologii wad wrodzonych serca – przyznaje prof. Joanna Kwiatkowska.

W zakresie edukacji Zarząd Sekcji Kardiologii Dziecięcej PTK podjął decyzję o wdrożeniu działań skierowanych do kadry lekarskiej – tak, by w zakresie swoich kompetencji przygotowywać specjalistów na nowe wyzwania w zakresie opieki nad pediatrycznymi i dorosłymi pacjentami z wrodzonymi wadami serca.

– Tegoroczna konferencja wykazała, że jest wielu młodych lekarzy, którzy chcieliby pogłębiać swoją wiedzę w zakresie nowych wyzwań w kardiologii dziecięcej. W odpowiedzi na te potrzeby jako Sekcja Kardiologii Dziecięcej PTK rozpoczęliśmy realizację cyklu wykładów interaktywnych on-line dla społeczności lekarzy należących do Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Takie spotkania odbywają się co miesiąc (z przerwą wakacyjną). Chcielibyśmy, aby docelowo stały się ugruntowaną platformą wymiany doświadczeń, ciągłej edukacji i scalania środowiska medycznego – mówi prof. Joanna Kwiatkowska i opowiada o kolejnych planach Sekcji Kardiologii Dziecięcej PTK:

– Chcielibyśmy opracować jasną, zdefiniowaną ścieżkę, trochę na wzór Google Maps, która we właściwym czasie skieruje każdego naszego pacjenta na właściwy tor diagnostyczno-terapeutyczny. Mamy świadomość, że niektórzy pacjenci będą wymagali zaawansowanych terapii niewydolności serca, w tym transplantacji. Ważne, by kwalifikować do nich pacjentów na odpowiednim etapie. Trwają opracowania i recenzje poszczególnych części propozycji takiej mapy, mamy nadzieję, że wkrótce ją zaprezentujemy.

W tegorocznej edycji Konferencji Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wzięło udział ponad 300 uczestników. Według danych organizatorów to rekordowa frekwencja.
 
źródło: Sekcja Kardiologii Dziecięcej PTK
W dniach 6-8.06.2024 roku w Centrum konferencyjno-szkoleniowym Orientarium w Łodzi odbędzie się XXII Ogólnopolska Konferencja Naukowo-Szkoleniowa Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Temat przewodni spotkania to: wszystko o sercu jednokomorowym. Specjaliści przedyskutują aktualne wyzwania związane z diagnostyką i terapią najmłodszych pacjentów kardiologicznych.
Doroczne spotkanie naukowe kardiologów dziecięcych rozpocznie się w czwartek 6 czerwca 2024 roku od warsztatów praktycznych z obrazowania; EKG i echokardiografii.

W programie sesji merytorycznych konferencji nie zabraknie zagadnień związanych z anatomią, embriologią i diagnostyką prenatalną. Specjaliści omówią między innymi warianty anatomiczne i embriologię serca czynnościowo jednokomorowego a także zagadnienia związane z opieką okołoporodową i postępowaniem z noworodkiem.

Wiele uwagi zostanie poświęcone technikom stosowanym w diagnostyce w sercu jednokomorowym: badaniu echokardiograficznemu, tomografii komputerowej i rezonansowi magnetycznemu a także diagnostyce hemodynamicznej. W części poświęconej terapii kardiolodzy skoncentrują się na zagadnieniach związanych z kardiologią interwencyjną, leczeniem operacyjnym oraz wspomaganiu krążenia i transplantacji. Zaplanowano dyskusję okrągłego stołu poświęconą kardiologii interwencyjnej w tej populacji chorych.

Pacjent po operacji Fontana – temu problemowi dedykowano dwie sesje merytoryczne, w trakcie których zostaną omówione zagadnienia kluczowe dla zdrowia i jakości życia pacjentów, w tym takie jak: długoterminowa opieka nad pacjentem, aktywność fizyczna, profilaktyka zakrzepowo-zatorowa, płodność i ciąża.

W programie tegorocznej konferencji Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zaplanowano także prezentacje przypadków i dwie sesje pielęgniarskie.

– Na przestrzeni ostatnich 30 lat wiele się zmieniło w świecie kardiologii i wad wrodzonych serca. Obecnie dysponujemy diagnostyką prenatalną, której zupełnie nie mieliśmy 30 lat temu. Przez ponad trzy dekady wiele się nauczyliśmy. Dziś lepiej rozumiemy „filozofię” krążenia fontanowskiego. Obecnie szacuje się, że na świecie żyje 70-80 tys. pacjentów po operacji Fontana. Pojawia się pytanie: i co teraz – po operacji? Co możemy zrobić, aby poprawić jakość życia naszych pacjentów i ich rodzin? Podjęliśmy ten temat, aby w gronie ekspertów dyskutować o sercu jednokomorowym z wielu perspektyw. To jednak nie jedyny powód. Kolejny to fakt, że Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi jest jednym z wiodących ośrodków kardiologiczno-kardiochirurgicznych w Polsce i na świecie, który na co dzień podejmuje wyzwanie diagnostyki, terapii i prowadzenia tej grupy pacjentów – mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Kwiatkowska, kierownik Kliniki Kardiologii Dziecięcej i Wad Wrodzonych Serca Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku / Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodnicząca Sekcji Kardiologii Dziecięcej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego; konsultant wojewódzki ds. kardiologii dziecięcej  (województwo pomorskie).

 
żródło: Sekcja Kardiologii Dziecięcej
Oceny różnych aspektów opieki telemedycznej dokonuje się najczęściej w odniesieniu do dorosłych pacjentów, tymczasem telemedycyna ma istotne zastosowanie także wśród najmłodszych grup chorych. W obszarze kardiologii dziecięcej jej najistotniejsze obszary zastosowań to: kontrola stanu pacjenta i urządzeń wszczepialnych, diagnostyka, edukacja oraz konsultacje pomiędzy opiekującymi się młodym pacjentem specjalistami – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht z Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, specjalistka Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Telemedycyna w pediatrii: dziecko i rodzic
 
Telemedycyna to różne formy elektronicznego przekazu danych stosowane w: diagnostyce, terapii, rehabilitacji i opiece nad pacjentami. W opiece kardiologicznej stosuje się między innymi telemonitoring urządzeń wszczepialnych i różne formy telekonsultacji. Jak zaznacza konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, wykorzystanie telemedycznych rozwiązań stosowanych w opiece nad osobami ze schorzeniami serca i naczyń co do zasady pozostaje takie samo w przypadku dorosłych i najmłodszych pacjentów, ale różni się w kilku obszarach wynikających ze specyfiki kardiologii dziecięcej.
 
– Zasadnicza różnica w wykorzystaniu narzędzi telemedycznych w kardiologii dziecięcej polega na tym, że mamy pacjenta, ale stroną w komunikacji i w procesie diagnostyczno-terapeutycznym dotyczącym dziecka jest także jego opiekun. To z rodzicami konsultujemy najczęściej niepokojące objawy występujące u dziecka, ewentualną modyfikację stosowanej u niego terapii – wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht i dodaje: – Punktem wyjścia jest dla nas stan pacjenta, ale musimy uważnie słuchać rodziców. Ocena pacjenta i informacji przekazanych przez opiekunów musi być jednak odpowiednio wyważona: zdarza się, że rodzic zauważa określone objawy u swojego dziecka, które w procesie diagnostyki okazują się niegroźne dla zdrowia, bywa jednak i tak, że my jako lekarze zwracamy uwagę na pewne symptomy, których rodzic początkowo nie uznaje za niepokojące. W odniesieniu do telemedycyny ważne jest więc, żeby wzajemnie uważnie się słuchać, ale aby w miarę możliwości korzystać z funkcji video podczas różnych form telekonsultacji. To znacznie podnosi bezpieczeństwo i skuteczność diagnostyki prowadzonej lub wspieranej w formule zdalnej.
 
Diagnostyka i kontrola terapii, konsultacje pomiędzy specjalistami
 
Jak zastrzega dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, tak, jak w przypadku dorosłych, konsultacje telemedyczne nie są najczęściej optymalną formą pierwszorazowej diagnostyki pacjenta.
 
– Jako lekarze nie jesteśmy w stanie podejmować odpowiedzialnych decyzji na podstawie pojedynczych, nieosadzonych w szerszym kontekście klinicznym, informacji. Przykładowo, przesłany nam krótki fragment zapisu EKG pacjenta nie wystarczy, by podjąć rzetelne decyzje diagnostyczne czy terapeutyczne. Musimy dysponować szerszą wiedzą o pacjencie, historią jego choroby, wynikami ostatnich badań. Na tym etapie telemedycyna przychodzi z istotną pomocą: jeśli tylko możemy skonsultować się z innymi specjalistami na co dzień opiekującymi się naszym pacjentem i w bezpieczny sposób wymienić jego dokumentacją medyczną oraz informacjami, jesteśmy w stanie skuteczniej pomóc choremu. Dziś oczywiście podobne konsultacje są już przez specjalistów różnych dziedzin medycyny realizowane, ale warto, by przybrały zintegrowaną, bardziej uporządkowaną strukturę. W przypadku dzieci z wadami serca przede wszystkim na linii: pediatra – kardiolog dziecięcy. To bardzo istotne, ponieważ kiedy dziecko mieszka daleko od kardiologicznego ośrodka prowadzącego a pojawia się problem, pacjent trafia do pediatry. Pediatra może potrzebować konsultacji z kardiologiem prowadzącym i tu telemedycyna sprawdza się świetnie – zaznacza dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
Telemonitoring urządzeń wszczepialnych
 
Przykładem innej formy opieki telemedycznej jest telemonitoring urządzeń wszczepialnych.
 
– Telemonitorning urządzeń wszczepialnych (stymulatorów, kardiowerterów-defibrylatorów czy układów do terapii resynchronizującej) to forma opieki zwiększająca bezpieczeństwo pacjenta z różnego rodzaju arytmiami. Ta forma kontroli urządzeń i stanu pacjenta pozwala na wczesne wykrycie problemów, na przykład z uszkodzeniem elektrod, co jest szczególnie ważne u dzieci, u których rytm serca jest zależny od stymulatora. Ta forma opieki jest także pomocna z punktu widzenia zarządzania ośrodkiem i efektywna dla systemu opieki zdrowotnej. Pozwala optymalizować organizację pracy w poradniach, redukować liczbę ponadplanowych wizyt specjalistycznych, skrócić czas poświęcany na aspekty związane z kontrolą urządzeń przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego poziomu efektywności. Telemonitoring urządzeń wszczepialnych dobrze służy zarówno dorosłym pacjentom z zaimplantowanymi układami wszczepialnymi, jak i dzieciom. Właśnie ogłoszona refundacja tej formy opieki telemedycznej jest bez wątpienia bardzo potrzebna w obydwu grupach wiekowych pacjentów z zaimplantowanymi układami do elektroterapii – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
Telemedycyna i edukacja
 
Zdaniem konsultant krajowej w dziedzinie kardiologii dziecięcej telemedycyna w szerokim ujęciu ma bardzo istotne zastosowanie także jako narzędzie edukacyjne.
 
– Dla najmłodszych grup pacjentów internet i telekomunikacja to naturalne środowiska informacyjne. Treści przekazywane dzieciom w formie cyfrowej mogą być skutecznym narzędziem edukacji o zdrowiu. Z myślą o najmłodszych chorych, ale także o ich opiekunach powstają specjalne kampanie edukacyjne. W obszarze telemedycyny to na przykład kampania pt. „TeleSERCE – Serce pod kontrolą”, w obszarze ablacji (zabiegowej metody leczenia zaburzeń rytmu serca): „Akcja Ablacja – Dzieci” – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
źródło: SRS PTK
Oceny różnych aspektów opieki telemedycznej dokonuje się najczęściej w odniesieniu do dorosłych pacjentów, tymczasem telemedycyna ma istotne zastosowanie także wśród najmłodszych grup chorych. W obszarze kardiologii dziecięcej jej najistotniejsze obszary zastosowań to: kontrola stanu pacjenta i urządzeń wszczepialnych, diagnostyka, edukacja oraz konsultacje pomiędzy opiekującymi się młodym pacjentem specjalistami – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht z Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, specjalistka Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Telemedycyna w pediatrii: dziecko i rodzic
 
Telemedycyna to różne formy elektronicznego przekazu danych stosowane w: diagnostyce, terapii, rehabilitacji i opiece nad pacjentami. W opiece kardiologicznej stosuje się między innymi telemonitoring urządzeń wszczepialnych i różne formy telekonsultacji. Jak zaznacza konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, wykorzystanie telemedycznych rozwiązań stosowanych w opiece nad osobami ze schorzeniami serca i naczyń co do zasady pozostaje takie samo w przypadku dorosłych i najmłodszych pacjentów, ale różni się w kilku obszarach wynikających ze specyfiki kardiologii dziecięcej.
 
– Zasadnicza różnica w wykorzystaniu narzędzi telemedycznych w kardiologii dziecięcej polega na tym, że mamy pacjenta, ale stroną w komunikacji i w procesie diagnostyczno-terapeutycznym dotyczącym dziecka jest także jego opiekun. To z rodzicami konsultujemy najczęściej niepokojące objawy występujące u dziecka, ewentualną modyfikację stosowanej u niego terapii – wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht i dodaje: – Punktem wyjścia jest dla nas stan pacjenta, ale musimy uważnie słuchać rodziców. Ocena pacjenta i informacji przekazanych przez opiekunów musi być jednak odpowiednio wyważona: zdarza się, że rodzic zauważa określone objawy u swojego dziecka, które w procesie diagnostyki okazują się niegroźne dla zdrowia, bywa jednak i tak, że my jako lekarze zwracamy uwagę na pewne symptomy, których rodzic początkowo nie uznaje za niepokojące. W odniesieniu do telemedycyny ważne jest więc, żeby wzajemnie uważnie się słuchać, ale aby w miarę możliwości korzystać z funkcji video podczas różnych form telekonsultacji. To znacznie podnosi bezpieczeństwo i skuteczność diagnostyki prowadzonej lub wspieranej w formule zdalnej.
 
Diagnostyka i kontrola terapii, konsultacje pomiędzy specjalistami
 
Jak zastrzega dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, tak, jak w przypadku dorosłych, konsultacje telemedyczne nie są najczęściej optymalną formą pierwszorazowej diagnostyki pacjenta.
 
– Jako lekarze nie jesteśmy w stanie podejmować odpowiedzialnych decyzji na podstawie pojedynczych, nieosadzonych w szerszym kontekście klinicznym, informacji. Przykładowo, przesłany nam krótki fragment zapisu EKG pacjenta nie wystarczy, by podjąć rzetelne decyzje diagnostyczne czy terapeutyczne. Musimy dysponować szerszą wiedzą o pacjencie, historią jego choroby, wynikami ostatnich badań. Na tym etapie telemedycyna przychodzi z istotną pomocą: jeśli tylko możemy skonsultować się z innymi specjalistami na co dzień opiekującymi się naszym pacjentem i w bezpieczny sposób wymienić jego dokumentacją medyczną oraz informacjami, jesteśmy w stanie skuteczniej pomóc choremu. Dziś oczywiście podobne konsultacje są już przez specjalistów różnych dziedzin medycyny realizowane, ale warto, by przybrały zintegrowaną, bardziej uporządkowaną strukturę. W przypadku dzieci z wadami serca przede wszystkim na linii: pediatra – kardiolog dziecięcy. To bardzo istotne, ponieważ kiedy dziecko mieszka daleko od kardiologicznego ośrodka prowadzącego a pojawia się problem, pacjent trafia do pediatry. Pediatra może potrzebować konsultacji z kardiologiem prowadzącym i tu telemedycyna sprawdza się świetnie – zaznacza dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
Telemonitoring urządzeń wszczepialnych
 
Przykładem innej formy opieki telemedycznej jest telemonitoring urządzeń wszczepialnych.
 
– Telemonitorning urządzeń wszczepialnych (stymulatorów, kardiowerterów-defibrylatorów czy układów do terapii resynchronizującej) to forma opieki zwiększająca bezpieczeństwo pacjenta z różnego rodzaju arytmiami. Ta forma kontroli urządzeń i stanu pacjenta pozwala na wczesne wykrycie problemów, na przykład z uszkodzeniem elektrod, co jest szczególnie ważne u dzieci, u których rytm serca jest zależny od stymulatora. Ta forma opieki jest także pomocna z punktu widzenia zarządzania ośrodkiem i efektywna dla systemu opieki zdrowotnej. Pozwala optymalizować organizację pracy w poradniach, redukować liczbę ponadplanowych wizyt specjalistycznych, skrócić czas poświęcany na aspekty związane z kontrolą urządzeń przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego poziomu efektywności. Telemonitoring urządzeń wszczepialnych dobrze służy zarówno dorosłym pacjentom z zaimplantowanymi układami wszczepialnymi, jak i dzieciom. Właśnie ogłoszona refundacja tej formy opieki telemedycznej jest bez wątpienia bardzo potrzebna w obydwu grupach wiekowych pacjentów z zaimplantowanymi układami do elektroterapii – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
Telemedycyna i edukacja
 
Zdaniem konsultant krajowej w dziedzinie kardiologii dziecięcej telemedycyna w szerokim ujęciu ma bardzo istotne zastosowanie także jako narzędzie edukacyjne.
 
– Dla najmłodszych grup pacjentów internet i telekomunikacja to naturalne środowiska informacyjne. Treści przekazywane dzieciom w formie cyfrowej mogą być skutecznym narzędziem edukacji o zdrowiu. Z myślą o najmłodszych chorych, ale także o ich opiekunach powstają specjalne kampanie edukacyjne. W obszarze telemedycyny to na przykład kampania pt. „TeleSERCE – Serce pod kontrolą”, w obszarze ablacji (zabiegowej metody leczenia zaburzeń rytmu serca): „Akcja Ablacja – Dzieci” – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.
 
źródło: SRS PTK
Rodzice dzieci cierpiących na arytmię serca najpierw są w szoku, gdy słyszą diagnozę. A potem, gdy słyszą, że trzeba wykonać ablację. Niepotrzebnie. Ten zabieg jest bezpieczny i skuteczny. Jeśli po dwuletniej obserwacji, dziecko nie ma nawrotów arytmii, uznaje się je za zdrowe. O tym właśnie informuje kampania edukacyjna „Akcja Ablacja – Dzieci”, zorganizowana przez Fundację „Serce dla Arytmii”.
Blanka wydaje się zdrowym noworodkiem. Ale z czasem rodzice zauważają, że męczy się szybciej od rówieśników, obserwują, że serce córki dziwnie pracuje. Idą do lekarza, który ich uspokaja. Jednak odbywają kolejne konsultacje. Stan dziewczynki nagle pogarsza się, a kolejny specjalista zauważa, że coś niedobrego dzieje się z sercem Blanki.

W Lublinie dziewczynka trafia na OIOM. Lekarze ratują jej życie i diagnozują: to groźne zaburzenia rytmu serca: częstoskurcze nadkomorowe.

Diagnoza arytmii u Blanki była szokiem dla całej naszej rodziny. Na szczęście po doraźnej interwencji w szpitalu w Lublinie, trafiliśmy pod opiekę wspaniałych lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam wszystko spokojnie nam wyjaśniono. Okazało się, że skuteczne leczenie w przypadku Blanki jest możliwe. Wyjaśniono nam, jak będą wyglądały kolejne etapy terapii. Ta wiedza bardzo nam pomogła – mówi Emilia Solnica, mama Blanki.

Arytmia: co to jest?

Arytmia, czyli zaburzenia rytmu serca, najogólniej polegają na tym, że serce pacjenta nie pracuje tak, jak powinno. Arytmia może być bezobjawowa i niegroźna, ale bywają też arytmie groźne, w tym nawet śmiertelne – zwłaszcza, jeśli są określonego rodzaju i nie zostaną rozpoznane w porę. To z ich powodu dochodzi do tak zwanych nagłych zgonów sercowych. Najczęstszą przyczyną zaburzeń rytmu serca występujących u dzieci są napadowe częstoskurcze nadkomorowe. Dziecko odczuwa je jako kołatania serca.

Bywa, że to dla młodego pacjenta bardzo trudny objaw – zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Na szczęście różne arytmie możemy dziś bardzo skutecznie leczyć – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht z Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

Dr Piotr Lodziński, kardiolog, elektrofizjolog z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zespołu zajmującego się leczeniem zaburzeń rytmu serca w Klinice Kardiologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii Ogólnej WUM,  członek Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśla, że dzieci mają kłopot z opisaniem arytmii, nie potrafią powiedzieć, co jest nie tak, choć bardzo się niepokoją.

Zaburzenia rytmu serca dzielimy na:

Trzeba pamiętać, że dzieci w porównaniu do dorosłych mają wyższą spoczynkową czynność serca, co może utrudniać rozpoznanie arytmii. U dzieci podłoże do zaburzeń rytmu serca najczęściej występuje od urodzenia, do innych dochodzi na skutek przebudowy serca. W dużym uproszczeniu arytmie spowodowane są przez obecność dodatkowych włókien przewodzących bądź dodatkowego rozrusznika, czyli ogniska, który generuje rytm – tłumaczy dr Piotr Lodziński.

Arytmie wrodzone

Ekspert podkreśla, że w większości sytuacji dostępna jest możliwość bezpiecznego i skutecznego leczenia zabiegowego.

Kluczowym elementem, by rozpocząć leczenie zaburzeń rytmu serca, jest prawidłowe rozpoznanie i udokumentowanie choroby. Wtedy dopiero zaczynamy analizę zagrożenia związanego z arytmią oraz ryzyko leczenia zabiegowego. Jeśli arytmia nie stanowi zagrożenia dla dziecka i jest niegroźna, jednym z wariantów jest leczenie farmakologiczne do czasu aż dziecko urośnie. To szczególnie ważne u bardzo małych dzieci, u których ryzyko związane z zabiegiem ablacji jest wyższe niż u dzieci z większą masą. Jeśli farmakoterapia nie jest skuteczna albo też dziecko jest na tyle duże (ok. 25kg), że ryzyko związane zabiegiem jest niskie – można go przeprowadzić pewnie i bezpiecznie. U dzieci z niską masą ciała, wskazania do zabiegu występują rzadziej, ale ich wykonanie jest możliwe. Mamy kilka zespołów w Polsce, które jeśli zajdzie taka potrzeba, dysponują odpowiednim doświadczeniem i sprzętem pozwalającym na przeprowadzenie zabiegu u tak małego dziecka – uspokaja dr Lodziński.

Skala problemu zaburzeń rytmu jest dużo większa u dzieci nieco starszych. Im dziecko ma większą masę ciała, tym bezpieczeństwo zabiegu ablacji jest wyższe.

Jednak niezależnie od masy dziecka, jeśli zabieg jest przeprowadzany w ośrodku z pełnym zapleczem pediatrycznym, zabieg oferowany jest w sytuacji kiedy korzyści z jego przeprowadzenia przewyższają potencjalne ryzyko – mówi dr Piotr Lodziński.

Etapy leczenia arytmii

Nieleczona arytmia u dziecka prowadzi do społecznych konsekwencji

U dzieci z arytmią, które przecież z natury są ruchliwe i mają potrzebę integrowania się z rówieśnikami poprzez aktywność fizyczną, najczęściej są wprowadzane jej ograniczenia. Owocuje to wykluczeniem z części działalności rówieśników. Nie pozostaje też bez wpływu na osobowość i na to, jak chore dziecko będzie emocjonalnie radziło sobie w grupie rówieśników w przyszłości.

Tymczasem częstoskurcz będący przyczyną ograniczenia aktywności ruchowej można usunąć za pomocą ablacji. To ważne, gdyż niska aktywność fizyczna prowadzi do otyłości, której konsekwencje będą również rzutowały na kondycję pacjenta kiedy dorośnie. Rozważając warianty postępowania z arytmią u dziecka,  zawsze mamy w perspektywie wiele lat życia pacjenta. Chcemy m.in. uniknąć  otyłości u dziecka, która będzie miała wpływ na rozwój chorób cywilizacyjnych jak również umożliwić normalne funkcjonowanie wśród rówieśników – mówi dr Piotr Lodziński.

W zależności od indywidualnych wskazań arytmie można leczyć za pomocą metod farmakologicznych (leków) lub zabiegowych, w tym ablacji. Metodą, którą stosuje się, jeśli trzeba zabezpieczyć pacjenta zagrożonego nagłym zgonem sercowym, jest wszczepienie kardiowertera-defibrylatora (ICD). W przypadku wielu arytmii nie mniej ważna od prawidłowo prowadzonej terapii jest modyfikacja stylu życia pacjenta. Zdaniem specjalistów, zmiana codziennych nawyków przynosi znaczący zysk w postaci zmniejszenia liczby napadów arytmii.

Ablacja: co to jest?

W uproszczeniu to zabieg, dzięki któremu naprawia się miejsca w mięśniu sercowym, które są źródłami arytmii. U najmłodszych chorych ten zabieg przebiega prawie tak samo jak u dorosłych, z tym, że u dzieci stosuje się znieczulenie ogólne (podczas zabiegu dziecko śpi).

W czasie zabiegu ablacji do serca pacjenta wprowadzane są elektrody. Ich zadaniem jest rejestracja pracy serca, za ich pomocą można także stworzyć trójwymiarową mapę serca pacjenta. Dzięki temu możemy znaleźć źródło arytmii, a następnie dokładnie tam skierować terapię. Leczenie polega na dostarczeniu do konkretnych punktów w sercu za pomocą elektrod przewodzących fale radiowe energii o określonej mocy. Celem jest unieszkodliwienie ognisk arytmii w sercu pacjenta. Pierwsze efekty leczenia mogą być odczuwane już bezpośrednio po zabiegu, ale na pełny efekt terapii trzeba poczekać do kilku tygodni. Tyle potrzeba na pełne „zneutralizowanie” tkanek odpowiedzialnych za nieprawidłowe przewodzenie impulsów w sercu – ten proces przebiega stopniowo – wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.

Po zabiegu pacjent przebywa pod kontrolą ośrodka prowadzącego. Jeśli wszystko jest w porządku, przez 2 lata, zgłasza się jedynie na regularne, planowe kontrole. Tak jest w przypadku Blanki, u której zabieg ablacji wykonano kilka lat temu.

Mogę dziś normalnie bawić się z koleżankami i swoim psem, biegać, skakać, robić fikołki. Jest super! – deklaruje dziś dziewczynka.

Wykrycie arytmii u dziecka powinno skłaniać do przebadania również jego rodzeństwa, jak i rodziców. Należy przede wszystkim ocenić EKG. Ważny jest wywiad rodzinny: czy u krewnych zdarzała się utrata przytomności oraz nagłe zgony przed 50. rokiem życia? Dla bezpieczeństwa całej rodziny warto to sprawdzić – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.

Strona kampanii edukacyjnej „Akcja Ablacja – Dzieci”: 
http://dzieci.akcjaablacja.pl


Źródło: Serwis Zdrowie

Rodzice dzieci cierpiących na arytmię serca najpierw są w szoku, gdy słyszą diagnozę. A potem, gdy słyszą, że trzeba wykonać ablację. Niepotrzebnie. Ten zabieg jest bezpieczny i skuteczny. Jeśli po dwuletniej obserwacji, dziecko nie ma nawrotów arytmii, uznaje się je za zdrowe. O tym właśnie informuje kampania edukacyjna „Akcja Ablacja – Dzieci”, zorganizowana przez Fundację „Serce dla Arytmii”.
Blanka wydaje się zdrowym noworodkiem. Ale z czasem rodzice zauważają, że męczy się szybciej od rówieśników, obserwują, że serce córki dziwnie pracuje. Idą do lekarza, który ich uspokaja. Jednak odbywają kolejne konsultacje. Stan dziewczynki nagle pogarsza się, a kolejny specjalista zauważa, że coś niedobrego dzieje się z sercem Blanki.

W Lublinie dziewczynka trafia na OIOM. Lekarze ratują jej życie i diagnozują: to groźne zaburzenia rytmu serca: częstoskurcze nadkomorowe.

Diagnoza arytmii u Blanki była szokiem dla całej naszej rodziny. Na szczęście po doraźnej interwencji w szpitalu w Lublinie, trafiliśmy pod opiekę wspaniałych lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam wszystko spokojnie nam wyjaśniono. Okazało się, że skuteczne leczenie w przypadku Blanki jest możliwe. Wyjaśniono nam, jak będą wyglądały kolejne etapy terapii. Ta wiedza bardzo nam pomogła – mówi Emilia Solnica, mama Blanki.

Arytmia: co to jest?

Arytmia, czyli zaburzenia rytmu serca, najogólniej polegają na tym, że serce pacjenta nie pracuje tak, jak powinno. Arytmia może być bezobjawowa i niegroźna, ale bywają też arytmie groźne, w tym nawet śmiertelne – zwłaszcza, jeśli są określonego rodzaju i nie zostaną rozpoznane w porę. To z ich powodu dochodzi do tak zwanych nagłych zgonów sercowych. Najczęstszą przyczyną zaburzeń rytmu serca występujących u dzieci są napadowe częstoskurcze nadkomorowe. Dziecko odczuwa je jako kołatania serca.

Bywa, że to dla młodego pacjenta bardzo trudny objaw – zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Na szczęście różne arytmie możemy dziś bardzo skutecznie leczyć – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht z Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

Dr Piotr Lodziński, kardiolog, elektrofizjolog z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zespołu zajmującego się leczeniem zaburzeń rytmu serca w Klinice Kardiologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii Ogólnej WUM,  członek Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśla, że dzieci mają kłopot z opisaniem arytmii, nie potrafią powiedzieć, co jest nie tak, choć bardzo się niepokoją.

Zaburzenia rytmu serca dzielimy na:

Trzeba pamiętać, że dzieci w porównaniu do dorosłych mają wyższą spoczynkową czynność serca, co może utrudniać rozpoznanie arytmii. U dzieci podłoże do zaburzeń rytmu serca najczęściej występuje od urodzenia, do innych dochodzi na skutek przebudowy serca. W dużym uproszczeniu arytmie spowodowane są przez obecność dodatkowych włókien przewodzących bądź dodatkowego rozrusznika, czyli ogniska, który generuje rytm – tłumaczy dr Piotr Lodziński.

Arytmie wrodzone

Ekspert podkreśla, że w większości sytuacji dostępna jest możliwość bezpiecznego i skutecznego leczenia zabiegowego.

Kluczowym elementem, by rozpocząć leczenie zaburzeń rytmu serca, jest prawidłowe rozpoznanie i udokumentowanie choroby. Wtedy dopiero zaczynamy analizę zagrożenia związanego z arytmią oraz ryzyko leczenia zabiegowego. Jeśli arytmia nie stanowi zagrożenia dla dziecka i jest niegroźna, jednym z wariantów jest leczenie farmakologiczne do czasu aż dziecko urośnie. To szczególnie ważne u bardzo małych dzieci, u których ryzyko związane z zabiegiem ablacji jest wyższe niż u dzieci z większą masą. Jeśli farmakoterapia nie jest skuteczna albo też dziecko jest na tyle duże (ok. 25kg), że ryzyko związane zabiegiem jest niskie – można go przeprowadzić pewnie i bezpiecznie. U dzieci z niską masą ciała, wskazania do zabiegu występują rzadziej, ale ich wykonanie jest możliwe. Mamy kilka zespołów w Polsce, które jeśli zajdzie taka potrzeba, dysponują odpowiednim doświadczeniem i sprzętem pozwalającym na przeprowadzenie zabiegu u tak małego dziecka – uspokaja dr Lodziński.

Skala problemu zaburzeń rytmu jest dużo większa u dzieci nieco starszych. Im dziecko ma większą masę ciała, tym bezpieczeństwo zabiegu ablacji jest wyższe.

Jednak niezależnie od masy dziecka, jeśli zabieg jest przeprowadzany w ośrodku z pełnym zapleczem pediatrycznym, zabieg oferowany jest w sytuacji kiedy korzyści z jego przeprowadzenia przewyższają potencjalne ryzyko – mówi dr Piotr Lodziński.

Etapy leczenia arytmii

Nieleczona arytmia u dziecka prowadzi do społecznych konsekwencji

U dzieci z arytmią, które przecież z natury są ruchliwe i mają potrzebę integrowania się z rówieśnikami poprzez aktywność fizyczną, najczęściej są wprowadzane jej ograniczenia. Owocuje to wykluczeniem z części działalności rówieśników. Nie pozostaje też bez wpływu na osobowość i na to, jak chore dziecko będzie emocjonalnie radziło sobie w grupie rówieśników w przyszłości.

Tymczasem częstoskurcz będący przyczyną ograniczenia aktywności ruchowej można usunąć za pomocą ablacji. To ważne, gdyż niska aktywność fizyczna prowadzi do otyłości, której konsekwencje będą również rzutowały na kondycję pacjenta kiedy dorośnie. Rozważając warianty postępowania z arytmią u dziecka,  zawsze mamy w perspektywie wiele lat życia pacjenta. Chcemy m.in. uniknąć  otyłości u dziecka, która będzie miała wpływ na rozwój chorób cywilizacyjnych jak również umożliwić normalne funkcjonowanie wśród rówieśników – mówi dr Piotr Lodziński.

W zależności od indywidualnych wskazań arytmie można leczyć za pomocą metod farmakologicznych (leków) lub zabiegowych, w tym ablacji. Metodą, którą stosuje się, jeśli trzeba zabezpieczyć pacjenta zagrożonego nagłym zgonem sercowym, jest wszczepienie kardiowertera-defibrylatora (ICD). W przypadku wielu arytmii nie mniej ważna od prawidłowo prowadzonej terapii jest modyfikacja stylu życia pacjenta. Zdaniem specjalistów, zmiana codziennych nawyków przynosi znaczący zysk w postaci zmniejszenia liczby napadów arytmii.

Ablacja: co to jest?

W uproszczeniu to zabieg, dzięki któremu naprawia się miejsca w mięśniu sercowym, które są źródłami arytmii. U najmłodszych chorych ten zabieg przebiega prawie tak samo jak u dorosłych, z tym, że u dzieci stosuje się znieczulenie ogólne (podczas zabiegu dziecko śpi).

W czasie zabiegu ablacji do serca pacjenta wprowadzane są elektrody. Ich zadaniem jest rejestracja pracy serca, za ich pomocą można także stworzyć trójwymiarową mapę serca pacjenta. Dzięki temu możemy znaleźć źródło arytmii, a następnie dokładnie tam skierować terapię. Leczenie polega na dostarczeniu do konkretnych punktów w sercu za pomocą elektrod przewodzących fale radiowe energii o określonej mocy. Celem jest unieszkodliwienie ognisk arytmii w sercu pacjenta. Pierwsze efekty leczenia mogą być odczuwane już bezpośrednio po zabiegu, ale na pełny efekt terapii trzeba poczekać do kilku tygodni. Tyle potrzeba na pełne „zneutralizowanie” tkanek odpowiedzialnych za nieprawidłowe przewodzenie impulsów w sercu – ten proces przebiega stopniowo – wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.

Po zabiegu pacjent przebywa pod kontrolą ośrodka prowadzącego. Jeśli wszystko jest w porządku, przez 2 lata, zgłasza się jedynie na regularne, planowe kontrole. Tak jest w przypadku Blanki, u której zabieg ablacji wykonano kilka lat temu.

Mogę dziś normalnie bawić się z koleżankami i swoim psem, biegać, skakać, robić fikołki. Jest super! – deklaruje dziś dziewczynka.

Wykrycie arytmii u dziecka powinno skłaniać do przebadania również jego rodzeństwa, jak i rodziców. Należy przede wszystkim ocenić EKG. Ważny jest wywiad rodzinny: czy u krewnych zdarzała się utrata przytomności oraz nagłe zgony przed 50. rokiem życia? Dla bezpieczeństwa całej rodziny warto to sprawdzić – mówi dr n. med. Maria Miszczak-Knecht.

Strona kampanii edukacyjnej „Akcja Ablacja – Dzieci”: 
http://dzieci.akcjaablacja.pl


Źródło: Serwis Zdrowie

Kardiologiczne urządzenia wszczepialne można monitorować zdalnie, co poprawia ich funkcjonowanie i bezpieczeństwo pacjenta. Kardiolodzy dziecięcy wyczekują refundacji telemonitoringu takich aparatów – podkreśla dr Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.
Specjalistka pracuje w Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i jest członkinią Rady Merytorycznej kampanii edukacyjnej „TeleSERCE – serce pod kontrolą”; zajmuje się urządzeniami kardiologicznymi wszczepianymi dzieciom. Przekonuje, że telemonitoring takich aparatów to sprawdzona, efektywna i bezpieczna forma nadzoru kardiologicznego, wykorzystywana u dorosłych i u dzieci.

Wyjaśnia, że zaletą tej metody jest to, że analiza przesłanych w ramach telemonitoringu danych umożliwia szybką reakcję w sytuacji zagorzenia życia lub zdrowia pacjenta. A wczesne wykrywanie problemów to klucz do skutecznego leczenia, pozwala też obniżyć koszty terapii. – Telemonitoring zapewnia przepływ danych dotyczących funkcjonowania wszczepionego urządzenia za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej lub technologii bluetooth pomiędzy pacjentem a lekarzem – dodaje w informacji przekazanej PAP.

Pierwszy stymulator u dziecka został wszczepiony w 1965 r. – trzy lata po pierwszym takim urządzeniu wszczepionym na świecie. Obecnie w naszym kraju wszczepianych jest rocznie około 70 stymulatorów u dzieci, w tym około 50 w Centrum Zdrowia Dziecka; co roku wszczepianych jest także 12-15 kardiowerterów-defibrylatorów. Wykorzystywane są też urządzenia resynchronizujące, ale u dzieci wszczepia się je sporadycznie. W Centrum Zdrowia Dziecka wykonuje się rocznie jedynie pięć takich wszczepień, to zaledwie ułamek procenta takich urządzeń wszczepianych u dorosłych.

Konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej zwraca uwagę, że przewidywana długość życia dziecka z urządzeniem wszczepialnym jest znacznie większa niż osoby dorosłej. U młodego pacjenta w przyszłości konieczne będzie zatem kilka, a nawet kilkanaście wymian urządzenia wszczepialnego. Wyjaśnia, że głównym wskazaniem w populacji pediatrycznej wykorzystania takich aparatów jest arytmia serca: wrodzony lub pooperacyjny całkowity blok przedsionkowo-komorowy, co powoduje większą zależność pracy serca od stymulatora.

– W standardowym modelu opieki nad pacjentem z urządzeniem wszczepialnym w grupie pediatrycznej kontrole urządzenia odbywają się 4-6 tygodni po wszczepieniu, po 3 miesiącach, a następnie co 6 miesięcy. W wyjątkowych sytuacjach, na przykład u pacjentów z napadowym blokiem przedsionkowo-komorowym kontrola odbywa się co 10-12 miesięcy – zaznacza dr Maria Miszczak-Knecht. – Częstsze kontrole wynikają z większej urazowości systemów wszczepialnych u dzieci oraz z częściej występującym uzależnieniem pracy serca dziecka od stymulatora.

Częstsza kontrola u dzieci służy temu, by zmniejszyć liczbę wymian tych aparatów w przyszłości, jak też zapewnić optymalne i bezpieczne leczenie. – Telemonitoring jest właśnie współczesnym narzędziem diagnostycznym pozwalającym lekarzom zoptymalizować opiekę – przekonuje specjalistka. Umożliwia wcześniejsze wykrycie powikłań elektroterapii.

U niemowląt i małych dzieci trudniej jest wykryć takie niepokojące objawy jak zawroty głowy, związane z blokowaniem się stymulatora. A w tych przypadkach szybka reakcja jest kluczowa nie tylko dla zdrowia, ale i życia dziecka. Ważne jest też ograniczenie wizyt w gabinecie lekarskim, gdyż zmniejsza to poczucie choroby u dziecka, co z kolei korzystnie wpływa na jego rozwój.

– Telemonitoring daje również poczucie bezpieczeństwa rodzinom i nauczycielom w szkole i przedszkolu – akcentuje konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej. – Brak poczucia bezpieczeństwa rodziców, opiekunów i nauczycieli powoduje, że dzieci z wszczepionymi urządzeniami są często izolowane społecznie. Nie mogą uczestniczyć w obozach, koloniach, a zdarza się nawet, że także w wycieczkach szkolnych. Taka sytuacja bardzo ogranicza potencjał rozwojowy dziecka i rzutuje na całe jego życie.

Specjalistka zwraca też uwagę, że ograniczenie liczby wizyt jest korzystne dla świadczeniodawcy, ponieważ pozwala na bardziej efektywną organizację pracy i lepsze wykorzystanie kadr medycznych. Lekarz w razie konieczności szybciej może zmodyfikować leczenie.

Zdaniem specjalistki u najmłodszych chorych głównym wskazaniem do terapii kardiowerterem-defibrylatorem są genetycznie uwarunkowane choroby serca, w tym zespół wydłużonego QT. W tych schorzeniach podstawą leczenia jest farmakoterapia. Analiza rytmu z pamięci urządzenia pozwala na ocenę jej skuteczności, czy dawki leku są za małe lub nie są przyjmowanie, szczególnie przez młodzież.

Za pomocą telemonitoringu można również kontrolować u dorosłych zaostrzenie niewydolności krążenia. U dzieci i nastolatków nie jest to wykorzystywane, głównie z powodu niewielkiej liczby dzieci z wszczepionym stymulatorem resynchronizującym (CRT). Nie ma wciąż dobrze zdefiniowanej grupy odnoszącej korzyść z wszczepienia CRT (w odniesieniu do osób z wadą wrodzoną serca). U najmłodszych pacjentów odmienna etiologia niewydolności krążenia znacznie ogranicza wskazania do wszczepienia tego urządzenia.

– Pojawiają się natomiast nowe technologie, polegające na wszczepianiu urządzeń monitorujących tylko i wyłącznie parametry hemodynamiczne, co pozwala bardzo wcześnie wykryć zaostrzenie niewydolności. Oczywiście jest kwestią czasu wprowadzenie tych systemów do codziennej praktyki klinicznej – twierdzi konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

Przekonuje, że korzyści wynikające z telemonitoringu są jednoznaczne, co zostało potwierdzone badaniami klinicznymi u pacjentów dorosłych i znalazło odzwierciedlenie w wytycznych. Przyznaje, że koszty wprowadzenia tej technologii w grupie pediatrycznej są jednak wyższe z uwagi na małą liczebność populacji. Należy jednak pamiętać o zyskach niepoliczalnych, takich jak zapewnienie lepszego rozwoju młodych ludzi. – Środowisko kardiologów dziecięcych wyczekuje zatem refundacji telemonitoringu – zaznacza dr Maria Miszczak-Knecht.

źródlo: PAP, autor Zbigniew Wojtasiński
Kardiologiczne urządzenia wszczepialne można monitorować zdalnie, co poprawia ich funkcjonowanie i bezpieczeństwo pacjenta. Kardiolodzy dziecięcy wyczekują refundacji telemonitoringu takich aparatów – podkreśla dr Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.
Specjalistka pracuje w Kliniki Kardiologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i jest członkinią Rady Merytorycznej kampanii edukacyjnej „TeleSERCE – serce pod kontrolą”; zajmuje się urządzeniami kardiologicznymi wszczepianymi dzieciom. Przekonuje, że telemonitoring takich aparatów to sprawdzona, efektywna i bezpieczna forma nadzoru kardiologicznego, wykorzystywana u dorosłych i u dzieci.

Wyjaśnia, że zaletą tej metody jest to, że analiza przesłanych w ramach telemonitoringu danych umożliwia szybką reakcję w sytuacji zagorzenia życia lub zdrowia pacjenta. A wczesne wykrywanie problemów to klucz do skutecznego leczenia, pozwala też obniżyć koszty terapii. – Telemonitoring zapewnia przepływ danych dotyczących funkcjonowania wszczepionego urządzenia za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej lub technologii bluetooth pomiędzy pacjentem a lekarzem – dodaje w informacji przekazanej PAP.

Pierwszy stymulator u dziecka został wszczepiony w 1965 r. – trzy lata po pierwszym takim urządzeniu wszczepionym na świecie. Obecnie w naszym kraju wszczepianych jest rocznie około 70 stymulatorów u dzieci, w tym około 50 w Centrum Zdrowia Dziecka; co roku wszczepianych jest także 12-15 kardiowerterów-defibrylatorów. Wykorzystywane są też urządzenia resynchronizujące, ale u dzieci wszczepia się je sporadycznie. W Centrum Zdrowia Dziecka wykonuje się rocznie jedynie pięć takich wszczepień, to zaledwie ułamek procenta takich urządzeń wszczepianych u dorosłych.

Konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej zwraca uwagę, że przewidywana długość życia dziecka z urządzeniem wszczepialnym jest znacznie większa niż osoby dorosłej. U młodego pacjenta w przyszłości konieczne będzie zatem kilka, a nawet kilkanaście wymian urządzenia wszczepialnego. Wyjaśnia, że głównym wskazaniem w populacji pediatrycznej wykorzystania takich aparatów jest arytmia serca: wrodzony lub pooperacyjny całkowity blok przedsionkowo-komorowy, co powoduje większą zależność pracy serca od stymulatora.

– W standardowym modelu opieki nad pacjentem z urządzeniem wszczepialnym w grupie pediatrycznej kontrole urządzenia odbywają się 4-6 tygodni po wszczepieniu, po 3 miesiącach, a następnie co 6 miesięcy. W wyjątkowych sytuacjach, na przykład u pacjentów z napadowym blokiem przedsionkowo-komorowym kontrola odbywa się co 10-12 miesięcy – zaznacza dr Maria Miszczak-Knecht. – Częstsze kontrole wynikają z większej urazowości systemów wszczepialnych u dzieci oraz z częściej występującym uzależnieniem pracy serca dziecka od stymulatora.

Częstsza kontrola u dzieci służy temu, by zmniejszyć liczbę wymian tych aparatów w przyszłości, jak też zapewnić optymalne i bezpieczne leczenie. – Telemonitoring jest właśnie współczesnym narzędziem diagnostycznym pozwalającym lekarzom zoptymalizować opiekę – przekonuje specjalistka. Umożliwia wcześniejsze wykrycie powikłań elektroterapii.

U niemowląt i małych dzieci trudniej jest wykryć takie niepokojące objawy jak zawroty głowy, związane z blokowaniem się stymulatora. A w tych przypadkach szybka reakcja jest kluczowa nie tylko dla zdrowia, ale i życia dziecka. Ważne jest też ograniczenie wizyt w gabinecie lekarskim, gdyż zmniejsza to poczucie choroby u dziecka, co z kolei korzystnie wpływa na jego rozwój.

– Telemonitoring daje również poczucie bezpieczeństwa rodzinom i nauczycielom w szkole i przedszkolu – akcentuje konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej. – Brak poczucia bezpieczeństwa rodziców, opiekunów i nauczycieli powoduje, że dzieci z wszczepionymi urządzeniami są często izolowane społecznie. Nie mogą uczestniczyć w obozach, koloniach, a zdarza się nawet, że także w wycieczkach szkolnych. Taka sytuacja bardzo ogranicza potencjał rozwojowy dziecka i rzutuje na całe jego życie.

Specjalistka zwraca też uwagę, że ograniczenie liczby wizyt jest korzystne dla świadczeniodawcy, ponieważ pozwala na bardziej efektywną organizację pracy i lepsze wykorzystanie kadr medycznych. Lekarz w razie konieczności szybciej może zmodyfikować leczenie.

Zdaniem specjalistki u najmłodszych chorych głównym wskazaniem do terapii kardiowerterem-defibrylatorem są genetycznie uwarunkowane choroby serca, w tym zespół wydłużonego QT. W tych schorzeniach podstawą leczenia jest farmakoterapia. Analiza rytmu z pamięci urządzenia pozwala na ocenę jej skuteczności, czy dawki leku są za małe lub nie są przyjmowanie, szczególnie przez młodzież.

Za pomocą telemonitoringu można również kontrolować u dorosłych zaostrzenie niewydolności krążenia. U dzieci i nastolatków nie jest to wykorzystywane, głównie z powodu niewielkiej liczby dzieci z wszczepionym stymulatorem resynchronizującym (CRT). Nie ma wciąż dobrze zdefiniowanej grupy odnoszącej korzyść z wszczepienia CRT (w odniesieniu do osób z wadą wrodzoną serca). U najmłodszych pacjentów odmienna etiologia niewydolności krążenia znacznie ogranicza wskazania do wszczepienia tego urządzenia.

– Pojawiają się natomiast nowe technologie, polegające na wszczepianiu urządzeń monitorujących tylko i wyłącznie parametry hemodynamiczne, co pozwala bardzo wcześnie wykryć zaostrzenie niewydolności. Oczywiście jest kwestią czasu wprowadzenie tych systemów do codziennej praktyki klinicznej – twierdzi konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

Przekonuje, że korzyści wynikające z telemonitoringu są jednoznaczne, co zostało potwierdzone badaniami klinicznymi u pacjentów dorosłych i znalazło odzwierciedlenie w wytycznych. Przyznaje, że koszty wprowadzenia tej technologii w grupie pediatrycznej są jednak wyższe z uwagi na małą liczebność populacji. Należy jednak pamiętać o zyskach niepoliczalnych, takich jak zapewnienie lepszego rozwoju młodych ludzi. – Środowisko kardiologów dziecięcych wyczekuje zatem refundacji telemonitoringu – zaznacza dr Maria Miszczak-Knecht.

źródlo: PAP, autor Zbigniew Wojtasiński
Codziennie w Polsce rodzi się mniej więcej dziesięcioro noworodków z wadami serca, z czego 1 na 3 wymaga operacji w pierwszych dniach życia. Dzisiejsze możliwości diagnostyczne – ultrasonografia i echokardiografia – pozwalają na rozpoznanie większości wad serca jeszcze w życiu płodowym. Dzięki temu dzieci te mogą otrzymać odpowiednie leczenie. W czerwcu 2021 r. w Uniwersyteckim Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM zespół pod kierownictwem dr hab. n. med. Marzeny Dębskiej, w składzie którego jest prof. dr hab. Janusz Kochman, dr med. Beata Rebizant i dr Katarzyna Zych-Krekora, wznowił program prenatalnej terapii wad serca. Trwa Tydzień dla Serca, w ramach którego Klinika zwraca uwagę na problem wrodzonych wad serca u dzieci.

Najczęściej operowaną wewnątrzmacicznie wadą serca jest krytyczna stenoza aortalna, czyli zwężenie zastawki aorty, skutkujące utrudnionym odpływem krwi z lewej komory serca. Wada ta powoduje niezwykle groźne następstwa, jeszcze w życiu płodowym – postępujące uszkodzenie lewej komory serca prowadzące do rozwoju serca jednokomorowego (HLHS), niewydolność serca, a nawet zgon wewnątrzmaciczny płodu. Leczenie dzieci z krytycznym zwężeniem zastawki aortalnej to proces. Zaczyna się on zwykle kilkanaście tygodni przed porodem (operacja wewnątrzmaciczna) i jest kontynuowany po urodzeniu dziecka. Ogromne znaczenie w tym procesie ma doświadczenie i zaangażowanie wszystkich członków zespołu, ponieważ jest to grupa pacjentów, którzy wymagają indywidualnego podejścia i zastosowania nowoczesnych strategii terapeutycznych.    

– Leczenie tych dzieci to proces, w który zaangażowanych jest wielu różnych specjalistów. Połączenie sił Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM z Klinikami Kardiochirurgii Dziecięcej, Kardiologii Wieku Dziecięcego, a także Położnictwa, Perinatologii i Ginekologii WUM, daje bardzo dobre efekty. Wszystkie operowane w UCZKiN WUM dzieci, będące pod naszą opieką, mają szansę na prawidłowe, dwukomorowe krążenie. – dr Michał Buczyński, kardiochirurg, Klinika Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej Dzieci UCK WUM.

– Najwspanialsza wiadomość jest taka, że w ostatnich dniach do domu wyszedł wraz ze szczęśliwą mamą chłopiec, który po prenatalnej plastyce zastawki aortalnej nie wymaga już żadnego dalszego leczenia. Jest zdrowym dzieckiem. Dziękujemy wszystkim Kolegom, którzy przyczynili się do tego sukcesu i gratulujemy Jasiowi oraz jego Mamie! – dr hab. n. med. Marzena Dębska, ginekolog-położnik, perinatolog, UCZKiN WUM   

Na czym polega wewnątrzmaciczna operacja stenozy zastawki aortalnej?

Operacje na sercach płodu najczęściej wykonuje się między 24 a 30 tygodniem ciąży. Ze względu na konieczność zapewnienia sterylnych warunków przeprowadza się je na bloku operacyjnym. Zarówno pacjentka jak i jej dziecko otrzymują leki przeciwbólowe. Pacjentka jest przytomna, a dziecko uśpione i dodatkowo unieruchomione. Zabieg wymaga dużej precyzji, ponieważ wykonuje się na bardzo małych strukturach – całe serce dziecka ma wielkość monety, a zwężona zastawka szerokość około 2 – 3 milimetrów – nie można dopuścić, aby dziecko poruszyło się w trakcie jego trwania. Zabieg przeprowadzany jest pod kontrolą ultrasonograficzną. Przez brzuch kobiety ciężarnej wkłuwa się do macicy specjalną igłę, którą następnie wprowadza się do klatki piersiowej i serca płodu.  Przez tę igłę wprowadza się cewnik z balonem, który umieszcza się w zwężonej zastawce i pompuje. Balon powiększając się poszerza zastawkę, umożliwiając przepływ krwi. Po kilkukrotnym napompowaniu balonu cały sprzęt usuwa się z serca. W przypadku niektórych wad, w których dochodzi do zarośnięcia otworu w przegrodzie międzyprzedsionkowej, aby zapewnić prawidłowe krążenie – w obrębie serca – umieszcza się specjalny stent, który wyjmuje się dopiero po porodzie.

– Na pokładzie naszej Kliniki mamy wiele nieocenionych specjalistek i wielu specjalistów. Generalnie UCZKiN ma szczęście do ludzi. Jedną z takich specjalistek jest prof. Dębska. Pacjentki często mówią o niej, że nie jest lekarzem tylko aniołem. Trudno nie zgodzić się z tym. – mówi prof. dr hab. Mirosław Wielgoś, kierownik I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa UCZKiN WUM

– Jestem orędownikiem strategii przenikania i łączenia się kompetencji i doświadczeń. Kooperowanie i dzielenie się know-how procentuje tylko i wyłącznie z korzyścią dla zdrowia, a czasami nawet życia, pacjentek i ich dzieci. Dlatego bezustannie zapraszamy do współpracy zarówno inne ośrodki z kraju i zagranicy, jak i indywidualnych lekarzy. Takie działanie pokazuje, jak dużo dobrego możemy zrobić. Ktoś kiedyś powiedział, że konkurują ludzie mali, współpracują duzi, a pomagają wielcy. Bądźmy tylko tymi dużymi i wielkimi – dodaje prof. Mirosław Wielgoś

Najnowsze rekomendacje

Zgodnie z najnowszymi rekomendacjami dokładna ocena serca zalecana jest u wszystkich ciężarnych z nieprawidłowym obrazem serca w położniczym badaniu przesiewowym, w przypadku zaburzeń rytmu serca, poszerzonej przezierności karkowej (NT) i innych nieprawidłowości w badaniu I trymestru ciąży, w przypadku wykrycia anomalii pozasercowych u płodu, w obrzęku uogólnionym, w ciążach bliźniaczych jednokosmówkowych, u ciężarnych z cukrzycą, z wadami serca (również w najbliższej rodzinie) i innych. Taka diagnostyka jest możliwa w Pracowni Ultrasonograficznej na terenie UCZKiN WUM. W naszej placówce każda ciężarna, która spodziewa się dziecka z wadą serca otrzyma kompleksową opiekę prenatalną.

źródło: UCZKIN WUM

Codziennie w Polsce rodzi się mniej więcej dziesięcioro noworodków z wadami serca, z czego 1 na 3 wymaga operacji w pierwszych dniach życia. Dzisiejsze możliwości diagnostyczne – ultrasonografia i echokardiografia – pozwalają na rozpoznanie większości wad serca jeszcze w życiu płodowym. Dzięki temu dzieci te mogą otrzymać odpowiednie leczenie. W czerwcu 2021 r. w Uniwersyteckim Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM zespół pod kierownictwem dr hab. n. med. Marzeny Dębskiej, w składzie którego jest prof. dr hab. Janusz Kochman, dr med. Beata Rebizant i dr Katarzyna Zych-Krekora, wznowił program prenatalnej terapii wad serca. Trwa Tydzień dla Serca, w ramach którego Klinika zwraca uwagę na problem wrodzonych wad serca u dzieci.

Najczęściej operowaną wewnątrzmacicznie wadą serca jest krytyczna stenoza aortalna, czyli zwężenie zastawki aorty, skutkujące utrudnionym odpływem krwi z lewej komory serca. Wada ta powoduje niezwykle groźne następstwa, jeszcze w życiu płodowym – postępujące uszkodzenie lewej komory serca prowadzące do rozwoju serca jednokomorowego (HLHS), niewydolność serca, a nawet zgon wewnątrzmaciczny płodu. Leczenie dzieci z krytycznym zwężeniem zastawki aortalnej to proces. Zaczyna się on zwykle kilkanaście tygodni przed porodem (operacja wewnątrzmaciczna) i jest kontynuowany po urodzeniu dziecka. Ogromne znaczenie w tym procesie ma doświadczenie i zaangażowanie wszystkich członków zespołu, ponieważ jest to grupa pacjentów, którzy wymagają indywidualnego podejścia i zastosowania nowoczesnych strategii terapeutycznych.    

– Leczenie tych dzieci to proces, w który zaangażowanych jest wielu różnych specjalistów. Połączenie sił Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM z Klinikami Kardiochirurgii Dziecięcej, Kardiologii Wieku Dziecięcego, a także Położnictwa, Perinatologii i Ginekologii WUM, daje bardzo dobre efekty. Wszystkie operowane w UCZKiN WUM dzieci, będące pod naszą opieką, mają szansę na prawidłowe, dwukomorowe krążenie. – dr Michał Buczyński, kardiochirurg, Klinika Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej Dzieci UCK WUM.

– Najwspanialsza wiadomość jest taka, że w ostatnich dniach do domu wyszedł wraz ze szczęśliwą mamą chłopiec, który po prenatalnej plastyce zastawki aortalnej nie wymaga już żadnego dalszego leczenia. Jest zdrowym dzieckiem. Dziękujemy wszystkim Kolegom, którzy przyczynili się do tego sukcesu i gratulujemy Jasiowi oraz jego Mamie! – dr hab. n. med. Marzena Dębska, ginekolog-położnik, perinatolog, UCZKiN WUM   

Na czym polega wewnątrzmaciczna operacja stenozy zastawki aortalnej?

Operacje na sercach płodu najczęściej wykonuje się między 24 a 30 tygodniem ciąży. Ze względu na konieczność zapewnienia sterylnych warunków przeprowadza się je na bloku operacyjnym. Zarówno pacjentka jak i jej dziecko otrzymują leki przeciwbólowe. Pacjentka jest przytomna, a dziecko uśpione i dodatkowo unieruchomione. Zabieg wymaga dużej precyzji, ponieważ wykonuje się na bardzo małych strukturach – całe serce dziecka ma wielkość monety, a zwężona zastawka szerokość około 2 – 3 milimetrów – nie można dopuścić, aby dziecko poruszyło się w trakcie jego trwania. Zabieg przeprowadzany jest pod kontrolą ultrasonograficzną. Przez brzuch kobiety ciężarnej wkłuwa się do macicy specjalną igłę, którą następnie wprowadza się do klatki piersiowej i serca płodu.  Przez tę igłę wprowadza się cewnik z balonem, który umieszcza się w zwężonej zastawce i pompuje. Balon powiększając się poszerza zastawkę, umożliwiając przepływ krwi. Po kilkukrotnym napompowaniu balonu cały sprzęt usuwa się z serca. W przypadku niektórych wad, w których dochodzi do zarośnięcia otworu w przegrodzie międzyprzedsionkowej, aby zapewnić prawidłowe krążenie – w obrębie serca – umieszcza się specjalny stent, który wyjmuje się dopiero po porodzie.

– Na pokładzie naszej Kliniki mamy wiele nieocenionych specjalistek i wielu specjalistów. Generalnie UCZKiN ma szczęście do ludzi. Jedną z takich specjalistek jest prof. Dębska. Pacjentki często mówią o niej, że nie jest lekarzem tylko aniołem. Trudno nie zgodzić się z tym. – mówi prof. dr hab. Mirosław Wielgoś, kierownik I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa UCZKiN WUM

– Jestem orędownikiem strategii przenikania i łączenia się kompetencji i doświadczeń. Kooperowanie i dzielenie się know-how procentuje tylko i wyłącznie z korzyścią dla zdrowia, a czasami nawet życia, pacjentek i ich dzieci. Dlatego bezustannie zapraszamy do współpracy zarówno inne ośrodki z kraju i zagranicy, jak i indywidualnych lekarzy. Takie działanie pokazuje, jak dużo dobrego możemy zrobić. Ktoś kiedyś powiedział, że konkurują ludzie mali, współpracują duzi, a pomagają wielcy. Bądźmy tylko tymi dużymi i wielkimi – dodaje prof. Mirosław Wielgoś

Najnowsze rekomendacje

Zgodnie z najnowszymi rekomendacjami dokładna ocena serca zalecana jest u wszystkich ciężarnych z nieprawidłowym obrazem serca w położniczym badaniu przesiewowym, w przypadku zaburzeń rytmu serca, poszerzonej przezierności karkowej (NT) i innych nieprawidłowości w badaniu I trymestru ciąży, w przypadku wykrycia anomalii pozasercowych u płodu, w obrzęku uogólnionym, w ciążach bliźniaczych jednokosmówkowych, u ciężarnych z cukrzycą, z wadami serca (również w najbliższej rodzinie) i innych. Taka diagnostyka jest możliwa w Pracowni Ultrasonograficznej na terenie UCZKiN WUM. W naszej placówce każda ciężarna, która spodziewa się dziecka z wadą serca otrzyma kompleksową opiekę prenatalną.

źródło: UCZKIN WUM

Zaburzenia rytmu serca występujące u dzieci mają zwykle inne podłoże niż arytmie, które występują u dorosłych. Wymagają też odmiennego postępowania. Dlaczego w przypadku najmłodszych pacjentów preferuje się obserwację i nieinwazyjne formy terapii, częściej odracza zabiegi ablacji i decyzje o implantacji urządzeń wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.
Pani Doktor, w wielu przypadkach nawet, jeśli u dziecka zdiagnozuje się arytmię, nie wdraża się żadnej terapii. Dlaczego?
Przede wszystkim warto wiedzieć, że arytmie, które występują u najmłodszych pacjentów, mają inne podłoże niż u pacjentów dorosłych. W zależności od tego, jakiego rodzaju arytmia wystąpi i w jakim wieku zostanie rozpoznana, może wymagać leczenia bądź nie. Dla przykładu: częstoskurcze przedsionkowe, występujące w okresie wczesnodziecięcym, to jest przed trzecim rokiem życia, z reguły ustępują samoistnie. Najczęściej wystarczającym leczeniem jest farmakoterapia. Jeśli jednak ta sama arytmia pojawi się w późniejszym okresie życia, najczęściej nie ustępuje samoistnie i wymaga leczenia zabiegowego. Podobnie jest z arytmiami komorowymi. Jeśli występują u noworodków i nie mają podłoża genetycznego, ale należą do tak zwanych idiopatycznych arytmii komorowych, ustępują zwykle w ciągu pierwszego roku życia. Także w późniejszym okresie życia dzieci ten rodzaj arytmii często nie daje objawów i ustępuje samoistnie, wobec czego rzadko wymaga leczenia farmakologicznego czy zabiegowego. Co innego, gdy występuje u osób dorosłych.

Kiedy arytmia ma szansę samoistnie ustąpić, nie podejmuje się leczenia?
Istotnie, znakomita większość arytmii występujących u dzieci nie wymaga zastosowania żadnej formy terapii. Co ważne, zwykle arytmia występująca u najmłodszych pacjentów nie daje żadnych objawów albo przejawia bardzo łagodne symptomy. Takie zaburzenia rytmu serca nie wpływają więc negatywnie ani na samopoczucie pacjenta, ani na jego rozwój. Bywają jednak oczywiście sytuacje, kiedy leczenie jest konieczne i musi być wdrożone bezzwłocznie.

Jakie formy terapii arytmii można zastosować u najmłodszych chorych?
W zakresie leczenia w wybranych przypadkach posiłkujemy się farmakoterapią. Stosujemy tę formę terapii wtedy, kiedy występująca arytmia daje wyraźne objawy, ale jednocześnie spodziewamy się, że na przestrzeni określonego czasu ustąpi bez leczenia zabiegowego. Stosowane w takich przypadkach leki pomagają zniwelować objawy zaburzeń rytmu serca, które odczuwa pacjent. Farmakoterapia jest stosowana także w terapii tych arytmii, o których wiadomo, że nie ustąpią samoistnie, ale też nie podlegają leczeniu inwazyjnemu. To zwykle zaburzenia rytmu serca o podłożu genetycznym. Poza leczeniem farmakologicznym stosujemy także leczenie zabiegowe, takie jak u osób dorosłych.

Jakie formy tego rodzaju terapii mogą być zastosowane u dzieci?
W zakresie terapii inwazyjnej najczęściej stosowaną metodą jest zabieg ablacji podłoża arytmii. Na tę formę leczenia u najmłodszych pacjentów decydujemy się jednak nieczęsto. Ryzyko wystąpienia powikłań i trudności techniczne związane z przeprowadzeniem tego zabiegu u dzieci za pomocą sprzętu dedykowanego zasadniczo osobom dorosłym są istotne. Wielkość i odległości poszczególnych struktur serca są znacznie mniejsze u pacjenta ważącego kilka-kilkanaście kilogramów niż u pacjenta dorosłego, ważącego kilkadziesiąt kilogramów i o odpowiednio większym sercu. Jeżeli tylko jesteśmy w stanie zapanować nad arytmią za pomocą farmakoterapii, decydujemy się odroczyć zabieg ablacji do momentu, w którym procedura powinna być wykonana i będzie mogła być zrealizowana stosunkowo bezpiecznie. Uważa się, że taki przedział zaczyna się w chwili, gdy pacjent waży 20-30 kilogramów[1].

Czy u dzieci, tak jak u dorosłych, można zastosować terapię z wykorzystaniem urządzeń wszczepialnych?
Tak, układy wszczepialne to jedna z form terapii zaburzeń rytmu serca stosowana także u najmłodszych pacjentów. W populacji pediatrycznej korzystają z nich zasadniczo dwie grupy chorych. Pierwsze, najczęściej występujące wskazanie, obejmuje leczenie stałą stymulacją serca pooperacyjnych bloków całkowitych. W tej grupie pacjentów zawsze wszczepiamy stymulator. Drugie wskazanie obejmuje wrodzone bloki przewodzenia przedsionkowo-komorowego. W przypadku tego wskazania wszczepienie urządzenia często możemy odroczyć. Trzeba zaznaczyć, że w odniesieniu do noworodków i bardzo małych dzieci jest to niezmiernie istotna decyzja terapeutyczna. Jak wykazały badania, odroczenie implantacji układu powoduje, że w późniejszym okresie obserwacji, już po wszczepieniu urządzenia, u tych pacjentów występuje zdecydowanie mniej problemów zdrowotnych. Innymi słowy, jeżeli wszczepiamy stymulator noworodkowi lub niemowlęciu to wiemy, że zaimplantowany układ będzie funkcjonował krócej, a pacjent będzie wymagał większej liczby reoperacji celem wymiany układu. Jest z tym związane zwiększone ryzyko powikłań. Z tego względu w miarę możliwości odracza się decyzję o implantacji układu, chociaż oczywiście bywają sytuacje, kiedy rytm własny dziecka jest niewydolny (nie wystarcza do podtrzymania życia) i stymulator musi zostać niezwłocznie wszczepiony. Należy podkreślić, że kwalifikując dziecko do wszczepienia układu stymulującego ogromną wagę przywiązujemy do techniki implantacji. Znacznie częściej decydujemy się na układy nasierdziowe. W swojej decyzji uwzględniamy fakt, że przed dzieckiem jest nie 20 lat życia, ale 60, 80 i w tym czasie konieczne będą wielokrotne wymiany implantowanego urządzenia. W ten sposób zachowujemy dostęp naczyniowy na okres życia dorosłego.

A co z kardiowerterami-defibrylatorami? Czy w przypadku dzieci te układy także są stosowane?
W przypadku tej grupy urządzeń sytuacja jest bardziej skomplikowana. Rozważając decyzję o implantacji kardiowertera-defibrylatora (ICD), oprócz aspektu czasu funkcjonowania każdego pojedynczego układu i konieczności reimplantacji urządzenia w przyszłości, bierze się pod uwagę także specyfikę działania urządzenia. Istotne, że kryteria zagrożenia nagłym zgonem sercowym, w prewencji którego stosuje się ICD, są ściśle zdefiniowane w przypadku pacjentów dorosłych, ale w przypadku dzieci nie są już określone tak jasno. Wiadomo, że kryteria ryzyka wystąpienia nagłego zgonu sercowego obowiązujące w odniesieniu do osób dorosłych u dzieci nie mogą być zastosowane w takim samym stopniu. W tym przypadku o wskazaniach do implantacji ICD decydują inne czynniki, zatem decyzja jest trudniejsza, każdorazowo rozpatrywana indywidualnie i podejmowana w oparciu o wiele aspektów.

Jakie czynniki bierze się pod uwagę w zakresie wyboru najbardziej optymalnej formy postępowania u młodego pacjenta z arytmią?
Najważniejszymi czynnikami decydującymi o postępowaniu są przede wszystkim objawy kliniczne oraz rodzaj i podłoże arytmii. Często aby właściwie określić rodzaj i przyczynę arytmii stosuje się badania dodatkowe. Ich wynik pomaga w podjęciu najlepszej możliwej decyzji. W zależności od rodzaju zaburzeń rytmu serca panel podstawowych badań diagnostycznych, wśród których znajdują się przede wszystkim badanie echokardiograficzne i badanie elektrokardiograficzne, może być rozszerzony o dodatkowe procedury, takie jak na przykład rezonans magnetyczny czy badania genetyczne. W każdym przypadku, kiedy z różnych powodów nie podejmuje się leczenia arytmii, pacjent powinien pozostawać pod stałą opieką ośrodka prowadzącego. Zalecane są regularne wizyty kontrolne, w zależności od indywidualnych wskazań co sześć miesięcy, a jeżeli arytmia występuje rzadziej, raz do roku.

Wywiad powstał w ramach konferencji pt. „Co nowego w elektroterapii? I nie tylko”, która odbyła się pod patronatem Konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii oraz Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w grudniu 2021 roku.
 
 
[1] Dane z literatury pochodzącej z lat 90. XX wieku mówią o progu 15 kg, ale doświadczenia kliniczne wskazują na bezpieczny przedział w zakresie 20-30 kg masy ciała pacjenta. To stanowisko reprezentowane przez środowisko elektrofizjologów dziecięcych na całym świecie. Wytyczne naukowe z 2016 roku nie potwierdzają dokładnych przedziałów.

źródło: SRS PTK