Medicalpress
Innowacyjne technologie zmieniają sposób ochrony pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. Coraz częściej celem nie jest możliwie szybkie wszczepienie kardiowertera-defibrylatora (ICD), lecz wybór optymalnej strategii leczenia. O roli kamizelki defibrylującej i znaczeniu międzynarodowej współpracy towarzystw naukowych rozmawiamy z prof. Robertem Gilem, past prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Jak rozpoczęła się współpraca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego z British Cardiovascular Society?

Prof. Robert Gil: Współpraca z British Cardiovascular Society jest naturalną konsekwencją naszych wcześniejszych projektów prowadzonych z włoskim towarzystwem ANMCO w obszarze zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu. Dziś wspólnie wymieniamy doświadczenia i pracujemy nad rozwiązaniami, które pozwalają szybciej wdrażać innowacyjne metody zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu do praktyki klinicznej.

Podczas sesji na czerwcowej konferencji The British Cardiovascular Society wiele mówiono o różnicach w kwalifikacji pacjentów do implantacji kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) w różnych krajach Europy. Z czego one wynikają?

Różnice wynikają przede wszystkim z odmiennego podejścia do kwalifikacji pacjentów do różnych procedur medycznych. W Polsce lekarze opierają się głównie na obowiązujących rekomendacjach, które dają poczucie bezpieczeństwa zarówno lekarzowi, jak i pacjentowi. W efekcie częściej zapada decyzja o implantacji ICD. Z kolei w Wielkiej Brytanii większy nacisk kładzie się na wspólne podejmowanie decyzji z pacjentem i rozważenie wszystkich dostępnych możliwości leczenia. To pokazuje, że nowoczesna kwalifikacja nie polega na szybszym wszczepieniu urządzenia, ale na wyborze najlepszego rozwiązania dla konkretnego pacjenta.

Podczas tej samej sesji wiele mówiono również o kamizelce defibrylującej jako rozwiązaniu, które może zmienić sposób kwalifikacji pacjentów do implantacji ICD. Na czym polega ta zmiana?

Kamizelka defibrylująca daje lekarzowi czas na podjęcie właściwej decyzji. To nieinwazyjna technologia niewymagająca implantacji, a więc rozwiązanie odwracalne. Dzięki niej możemy ocenić skuteczność prowadzonego procesu leczenia i dopiero wtedy zdecydować, czy pacjent po 2–3 miesiącach terapii rzeczywiście wymaga trwałej implantacji ICD.

To bardzo ważna zmiana, ponieważ obowiązujące wskazania do implantacji ICD powstały ponad 20 lat temu. Od tego czasu diagnostyka, farmakoterapia i rehabilitacja kardiologiczna znacząco się rozwinęły. Dziś u części pacjentów możemy więc bezpiecznie odroczyć decyzję o implantacji, a niekiedy całkowicie jej uniknąć.

Czy kamizelka defibrylująca może ograniczyć liczbę implantacji ICD?

Jak wspomniałem, kamizelka defibrylująca daje lekarzowi czas na podjęcie właściwej decyzji. Daje nam szansę na skuteczne leczenie pacjenta i czas, aby ocenić, czy pacjent nadal spełnia wskazania do implantacji ICD. Dzięki temu możemy uniknąć pochopnych implantacji, dla których jeszcze do niedawna nie było realnej alternatywy klinicznej. U części chorych funkcja serca poprawia się na tyle, że implantacja ICD nie jest już konieczna. Korzystają na tym zarówno pacjenci, jak i system ochrony zdrowia, ponieważ unikamy niepotrzebnych zabiegów oraz związanych z nimi powikłań i kosztów.

Czy z tej technologii można dziś w Polsce korzystać w sposób optymalny?

Jeszcze nie. Obecny model wymaga każdorazowo uzyskania indywidualnej zgody płatnika publicznego, co wydłuża proces i stanowi dodatkowe obciążenie dla ośrodków. Procedurę można uprościć, aby ułatwić lekarzom i pacjentom dostęp do tej technologii.

Jednocześnie nie spotkałem się z przypadkiem, aby szpital, który złożył wniosek dotyczący pacjenta spełniającego wskazania do zastosowania kamizelki defibrylującej, nie otrzymał zgody na jej finansowanie ze względów merytorycznych. To pokazuje, że obecny mechanizm działa, choć wymaga uproszczenia.

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne złożyło do Ministerstwa Zdrowia wniosek o objęcie kamizelki defibrylującej finansowaniem systemowym w lutym 2023 r. 30 stycznia 2024 r. rozwiązanie uzyskało pozytywną rekomendację Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Naturalnym kolejnym etapem tego procesu jest włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Równie ważna jak dostęp do technologii, jest edukacja lekarzy i pacjentów. Świadomy pacjent powinien wiedzieć, że w wielu przypadkach istnieje możliwość bezpiecznego odroczenia decyzji o implantacji ICD i ponownej oceny wskazań po zakończeniu leczenia.

Prof. dr hab. n. med. Robert J. Gil, kierownik Kliniki Kardiologii PIM MSWiA, Immediate past President of PCS, Chair of the ESC EuroAsia Task Force for 2024-2026, ESC Board Councillor for term 2026-2028, Honorary Member of the British Cardiovascular Society

Źródło: inf pras

Dzięki farmakoterapii pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia – dużo więcej, niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Jednak farmakoterapia to nie wszystko, zwłaszcza dla pacjentów powyżej 60. roku życia. Szansą dla tej grupy chorych jest wszczepienie pompy LVAD.
Niewydolność serca to stan, w którym serce nie jest w stanie pompować krwi w stopniu wystarczającym, aby zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na tlen i składniki odżywcze. Prowadzi to do niedotlenienia mięśnia sercowego, upośledzenia funkcji innych narządów oraz zastoju płynów w płucach lub innych tkankach. Przyczyną niewydolności serca może być niedokrwienie powodowane np. przez zwężenie tętnic wieńcowych na tle miażdżycowym.

Nowoczesna farmakoterapia przedłuża życie

Chorych z niewydolnością serca przybywa wraz ze starzeniem się społeczeństwa i nasileniem się chorób metabolicznych. W Polsce zmaga się z nią ponad milion osób. Przypadłości towarzyszą takie objawy jak duszność czy obrzęki.

„Duszność wynika z gromadzenia się nadmiernej ilości krwi w płucach, która nie może być prawidłowo odebrana przez serce. Skrajną manifestacją takiego stanu jest obrzęk płuc. Ten mechanizm prowadzi do charakterystycznego uczucia braku powietrza i trudności z oddychaniem – pacjenci opisują to jako niemożność zaczerpnięcia wystarczającej ilości powietrza. Przy niewydolności prawej komory serca dochodzi natomiast do obrzęków obwodowych – puchną nogi, brzuch, dochodzi do niewydolności wątroby, ponieważ prawa komora nie odbiera krwi z tych narządów” – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Wojciech Płazak, kierownik Oddziału Transplantologii i Mechanicznego Wspomagania Krążenia w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II.

Każdy chory z niewydolnością serca podlega wielospecjalistycznej opiece w ramach programu KONS (Koordynowana Opieka nad Pacjentami z Niewydolnością Serca). Skupia ona kardiologów, kardiochirurgów, pielęgniarki, dietetyków fizjoterapeutów oraz pracowników socjalnych, którzy rozpatrują bardzo indywidualne potrzeby danego chorego.

„Najpierw próbujemy zabezpieczyć tych chorych pod kątem zaburzeń rytmu, które potencjalnie mogą wystąpić. Optymalną terapią medyczną jest farmakoterapia, która obejmuje cztery grupy leków: β-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny, antagonisty aldosteronu, inhibitory SGLT-2. U niektórych konieczna jest implantacja kardiowertera defibrylatora. To wydłuża życie pacjentów, ale nie w nieskończoność” – mówi prof. dr hab. n med. Piotr Przybyłowski, koordynator Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, dyrektor naczelny Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Kiedy leki przestają działać, czas na leczenie inwazyjne

Pierwsza destabilizacja układu krążenia nie stanowi od razu kwalifikacji do przeszczepienia serca czy do implantacji urządzenia wspomagającego pracę lewej komory.

„Liczy się jakość życia pacjentów. Chory, który ma niewydolność serca wymagającą ośmiu-dziesięciu hospitalizacji rocznie, z obrzękami, z dusznością, pomimo że bierze maksymalne dawki leków, ma ogromny dyskomfort” – dodaje prof. Przybyłowski.

Gdy pojawiają się dolegliwości spoczynkowe, jest to znak, że doszło do zaostrzenia choroby. IV klasa w skali NYHA oznacza najbardziej zaawansowaną niewydolność serca, a rokowania tych pacjentów są gorsze niż w źle rokujących znanych nowotworach – roczna śmiertelność w tej grupie pacjentów wynosi ponad 50 proc.

„W takim przypadku należy zrobić krok dalej i pomyśleć o leczeniu inwazyjnym, czyli albo o przeszczepieniu serca, albo implantacji mechanicznego wspomagania krążenia. Przeszczepienie serca ma wiele ograniczeń, z których najważniejsze to zbyt mała ilość dawców, nadciśnienie płucne u biorcy czy zagrożenie odrzuceniem przeszczepu. Inną opcją jest mechaniczne wspomaganie krążenia” – mówi prof. Płazak.

Czasowe wspomaganie krążenia zapewniają dwie metody. Krótkoterminowym rozwiązaniem jest tzw. kontrapulsacja wewnątrzaortalna (IABP) lub miniaturowe, przezskórne urządzenia wspomagające pracę serca. Oba te rozwiązania pozwalają ustabilizować pacjenta i zadecydować o sposobie dalszego leczenia. Pacjent już ustabilizowany może być poddany zabiegowi transplantacji lub też skorzystać z dostępnego wspomagania długoterminowego. Dla takich pacjentów dostępne są wszczepialne urządzenia wspomagające pracę serca typu LVAD.

Choć początkowo pomyślane były jedynie jako pomost do przeszczepienia, od lat z powodzeniem stosowane są jako terapia docelowa (Destination Therapy) u pacjentów, którzy z powodu wieku lub innych obciążeń nie kwalifikują się do transplantacji.

Pompa przedłuża życie starszym pacjentom

Pompa odciąża chory mięsień sercowy lewej komory, zmniejsza ilość krwi zalegającej w płucach i przywraca prawidłowy jej przepływ w całym organizmie, zapobiegając tym samym objawom niewydolności serca, np. dusznościom. Aby pompa działała prawidłowo, potrzebna jest wydolna prawa komora pacjenta.

„Dzisiejsza farmakoterapia powoduje, że pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia. To dużo więcej niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Generujemy jednak powstanie dużej grupy pacjentów, którzy pomimo niewydolności serca dożyli do wieku około 60-65 lat i przestają już się dobrze czuć na samej farmakoterapii. Aby mogli żyć dalej, musimy im coś zaoferować. I choć zarówno przeszczep serca jak i pompy nie mają sztywnego ograniczenia wiekowego, w starszym wieku decydujemy się często na wszczepienie pompy” – wyjaśnia prof. Płazak.

Po zabiegu wszczepienia urządzenia do wspomagania pracy lewej komory serca chory nie wymaga immunosupresji, dzięki czemu unika się ryzyka związanego z obniżoną odpornością – np. infekcji. Czas pobytu w szpitalu po zabiegu jest krótszy. Dzięki temu można zwiększyć górną granicę wieku, w którym kwalifikuje się pacjentów do wszczepienia pompy – proponuje się ją chorym nawet w wieku 70-72 lat. Przewiduje się, że pacjent po implantacji takiej pompy będzie żył co najmniej kilka lat, a jakość jego życia będzie dużo wyższa, co oznacza, że choć to bardzo drogie urządzenie, opłaca się je wszczepiać. Jest bezpieczne, nie wymaga oczekiwania na dawcę, a także jest w pełni refundowane.

„Oczywiście każda metoda leczenia zaawansowanej niewydolności serca ma swoje ograniczenia, dlatego zawsze trzeba wziąć pod uwagę wiek pacjenta, etiologię choroby i preferencje, ale też trzeba wspomnieć o tym, że – zwłaszcza u ludzi młodych, którzy mają możliwości otrzymania pompy, a potem przeszczepienia serca – to skutecznie wydłuża okres możliwego leczenia i daje poczucie komfortu” – mówi prof. Przybyłowski.

Życie z pompą wymaga wsparcia bliskich i edukacji

Wysoka jakość i sprawne działanie pompy LVAD, która może pompować nawet 6 litrów krwi na minutę, to kwestia nowoczesnej techniki i miniaturyzacji. Przez wiele lat nie dochodzi do uszkodzenia krwinek ani istotnych zaburzeń krzepnięcia.

Trzeba pamiętać, że pompa zużywa stosunkowo dużo energii, w związku z tym musi być stale podłączona do prądu. To oznacza, że z powłok brzusznych wychodzi kabel podłączony do sterownika i dwóch baterii. Pacjent nosi je przy sobie w małym etui zawieszonym np. na pasku przy spodniach lub dedykowanej torbie. Baterie wystarczają na 17-20 godzin. A zatem pacjent jest w pewnym sensie zależny od źródła energii elektrycznej.

Drugim aspektem jest fakt, że kabel (nazywany linią życia albo driveline) wychodzi na stałe z powłok brzusznych, a zakażenie miejsca jego wyprowadzenia może być poważnym powikłaniem dla pacjenta – wymagana jest częsta zmiana opatrunków (dwa, trzy razy w tygodniu), w warunkach sterylnych, dlatego tak ważna jest edukacja pacjenta i jego rodziny.

„Pacjent musi wiedzieć, co to znaczy >>sterylnie<< – nie wystarczy umyć rąk wodą, konieczne jest użycie sterylnych rękawiczek i postępowanie zgodnie z procedurą, której uczymy. Infekcja to największe zagrożenie. Ogólnie trzeba powiedzieć, że technika idzie do przodu i jak pokazują najnowsze badania, pięcioletnie przeżycia po przeszczepieniu serca i po pompach są podobne” – mówi prof. Płazak.

O ile przeszczepienie serca wciąż jest procedurą priorytetową u młodych chorych, o tyle u pacjentów około 65. roku życia lepszym wyjściem wydaje się wszczepienie pompy.

„To nie są pacjenci, którzy będą brali udział w olimpiadach. Poza rezonansem magnetycznym i pływaniem w morzu, dalej mogą robić wszystko. Pacjent musi być jednak mentalnie zborny i mieć opiekuńczą rodzinę, która wspomoże go w początkowym okresie. Dlatego ważna jest opinia zespołu psychologicznego, czy chory i jego otoczenie są w stanie poradzić sobie z przyjmowaniem leków, obsługą urządzenia itd.” – mówi prof. Przybyłowski.

Jeszcze przed implantacją urządzenia chory i jego rodzina są edukowani, na czym polega życie z pompą. Kluczowa jest kwestia zarządzania zasilaniem, konieczna jest bowiem ciągłość działania pompy.

„Z czasem chorzy uczą się tego. Ponieważ linia zasilająca jest wyprowadzana na zewnątrz: toaleta, opatrunki, dbanie o sterylność – są kluczem do długotrwałego sukcesu. Chory musi to zrozumieć i tego przestrzegać. To wszystko wymaga współpracy z zespołem leczniczym i tu bardzo istotna jest rola koordynatorów, którzy prowadzą codzienny monitoring i stanowią swego rodzaj call center – czuwają nad bezpieczeństwem chorych, edukują ich i rodzinę w zakresie codziennej obsługi urządzenia, monitorują parametry pracy pompy oraz pomagają w stanach nagłych, zapewniając stałą opiekę i wsparcie” – podkreśla prof. Przybyłowski.

Źródło: PAP MediaRoom

Prof. Robert Gil, past prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, został wybrany do Zarządu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego na kadencję 2026–2028. Obejmie funkcję Councillora, jedno z kluczowych stanowisk w strukturach ESC. To ważna nominacja nie tylko personalnie, ale także symbolicznie: polska kardiologia po raz kolejny staje się widoczna tam, gdzie zapadają decyzje o kierunkach rozwoju europejskiej medycyny sercowo-naczyniowej.
Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne należy do najważniejszych organizacji naukowych w obszarze chorób serca i naczyń. To właśnie ESC publikuje wytyczne, organizuje największe kongresy kardiologiczne i tworzy przestrzeń współpracy dla specjalistów z całej Europy. Obecność polskiego lekarza w zarządzie tej organizacji oznacza więc nie tylko prestiż, ale również możliwość wnoszenia doświadczeń polskiego środowiska do europejskiej debaty.

Prof. Gil od lat jest związany z kardiologią interwencyjną. Kieruje Kliniką Kardiologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, był prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, a w strukturach ESC przewodniczy grupie zadaniowej odpowiedzialnej za współpracę z krajami Eurazji. Jego dorobek naukowy i organizacyjny obejmuje setki publikacji, wystąpień i projektów edukacyjnych, ale w tej nominacji szczególnie istotne wydaje się coś więcej niż liczby: doświadczenie łączenia perspektywy klinicznej, naukowej i systemowej.

To ważne, bo współczesna kardiologia coraz rzadziej kończy się na pytaniu o pojedynczą procedurę czy lek. Coraz częściej dotyczy całych modeli opieki: dostępności diagnostyki, organizacji leczenia zawałów serca, rehabilitacji, opieki nad pacjentem przewlekłym, profilaktyki i wyrównywania różnic między regionami. W tym sensie funkcja Councillora w ESC może mieć znaczenie nie tylko reprezentacyjne, ale realnie programowe.

Dla Polski ta nominacja jest również przypomnieniem, że nasza kardiologia ma mocne miejsce w Europie. Polscy specjaliści od lat uczestniczą w badaniach, współtworzą międzynarodowe projekty i są obecni w debacie o wytycznych oraz standardach leczenia. Jednocześnie krajowy system wciąż mierzy się z wyzwaniami: nierównym dostępem do świadczeń, potrzebą lepszej koordynacji opieki, rosnącą liczbą pacjentów z chorobami przewlekłymi i koniecznością silniejszego postawienia na profilaktykę.

Dlatego wybór prof. Roberta Gila do zarządu ESC można odczytywać jako wyróżnienie dla konkretnego lekarza, ale też jako sygnał dla całego środowiska. Polska kardiologia nie jest już wyłącznie odbiorcą europejskich standardów. Może być ich współtwórcą.

W czasach, gdy choroby sercowo-naczyniowe pozostają jedną z głównych przyczyn zgonów, takie nominacje mają znaczenie większe niż ceremonialne. Pokazują, że walka o lepszą opiekę kardiologiczną toczy się nie tylko w gabinetach, pracowniach hemodynamicznych i szpitalach, ale także w strukturach międzynarodowych organizacji, które wyznaczają kierunek zmian dla całej Europy.

Źródło: PTK

W Narodowym Instytucie Kardiologii wykonano pierwsze dwa zabiegi w ramach badania ADRENALINE – prospektywnego, wieloośrodkowego eksperymentu medycznego z randomizacją, którego celem jest porównanie dwóch strategii leczenia interwencyjnego u pacjentów z przewlekle niedrożnymi tętnicami wieńcowymi (CTO). Badanie finansowane jest ze środków Agencji Badań Medycznych.
 
Projekt prowadzony jest w trzech wiodących polskich ośrodkach wykonujących zabiegi CTO PCI, a jego koordynacją zajmuje się Centrum Wsparcia Badań Klinicznych NIKard. Głównym badaczem jest prof. dr hab. med. Maksymilian Opolski z Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej NIKard.

W ramach badania zaplanowano włączenie 121 pacjentów z klinicznymi wskazaniami do zabiegu przezskórnego udrożnienia CTO. Spośród nich 74 osoby trafią do grupy randomizowanej, a 47 do ramienia obserwacyjnego. Pierwszorzędowym punktem końcowym będzie ocena czasu trwania procedury oraz skuteczności interwencji. Badanie obejmie także seryjny rezonans magnetyczny serca z kontrastem.

Co istotne, protokół ADRENALINE przewiduje również śródzabiegowe monitorowanie stresu u operatorów kardiologii interwencyjnej, z wykorzystaniem nowoczesnych przenośnych sensorów – holtera ciśnieniowego, urządzeń do ciągłego pomiaru stężenia glukozy, analizy utlenowania krwi w płatach czołowych czy oznaczania dynamiki stężeń kortyzolu i troponiny o wysokiej czułości.

Jak podkreślają badacze, projekt ma przynieść korzyści nie tylko pacjentom, poprzez poprawę wyników leczenia przewlekłych niedrożności tętnic wieńcowych, ale także systemowi ochrony zdrowia – dzięki optymalizacji zasobów i zwiększeniu efektywności procedur. Naukowcy liczą również na nowe wnioski dotyczące dobrostanu lekarzy wykonujących najbardziej złożone zabiegi kardiologii interwencyjnej.

Pierwsze zabiegi udrożnienia tętnic wieńcowych w ramach badania przeprowadził zespół Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej NIKard w składzie: prof. Maksymilian Opolski, dr n. med. Artur Dębski, dr Filip Kiljański, przy wsparciu techników Iwo Chudzika i Wiktorii Dubetskiej oraz zespołu pielęgniarskiego: Karola Sawejki, Sylwii Glińskiej, Ewy Wyszomirskiej i Jolanty Bełc.

Badanie realizowane jest w ramach projektu nr 2024/ABM/01/00006 finansowanego ze środków ABM, a materiał informacyjny powstał w ramach projektu „CWBK NIKard – integracja i wzmocnienie potencjału naukowo-badawczego”.

Źródło: Narodowy Instytut Kardiologii

W Narodowym Instytucie Kardiologii wykonuje się rocznie około 80 zabiegów małoinwazyjnej przezskórnej naprawy zastawki mitralnej metodą brzeg-do-brzegu. To nowoczesna i bezpieczna alternatywa dla klasycznej kardiochirurgii, szczególnie u pacjentów starszych lub obciążonych wieloma chorobami, dla których otwarta operacja wiązałaby się z bardzo wysokim ryzykiem.
Niedomykalność zastawki mitralnej należy do najczęstszych wad serca. Schorzenie prowadzi do niewydolności serca, objawiającej się dusznością, osłabieniem, obrzękami i spadkiem tolerancji wysiłku. W takich przypadkach procedura brzeg-do-brzegu daje szansę na poprawę jakości życia. Zabieg polega na wprowadzeniu przez żyłę udową specjalnego urządzenia – klipsa, który spina fragmenty płatków zastawki. W efekcie powstają dwa mniejsze otwory, co ogranicza cofanie się krwi i poprawia funkcjonowanie serca.

Metoda ta niesie ze sobą szereg korzyści: jest przeprowadzana przezskórnie, bez otwierania klatki piersiowej, a całość odbywa się pod kontrolą echokardiografii i fluoroskopii. Pacjenci spędzają w szpitalu krócej niż po klasycznej operacji, szybciej wracają do codziennej aktywności, a redukcja objawów niewydolności serca następuje często już wkrótce po zabiegu.

Jednym z ostatnich przykładów był 80-letni pacjent, u którego procedurę przeprowadził zespół Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej w składzie: prof. Jerzy Pręgowski, dr Patrycjusz Stokłosa, dr Jarosław Skowroński oraz dr Jakub Marek – anestezjolog.

Narodowy Instytut Kardiologii konsekwentnie rozwija wachlarz małoinwazyjnych metod leczenia, stając się jednym z głównych ośrodków w kraju, gdzie pacjenci z najcięższymi wadami zastawkowymi serca otrzymują dostęp do najnowszych technologii.

Warszawski Uniwersytet Medyczny poinformował o przeprowadzeniu pierwszych w Polsce i jednych z pierwszych w Europie zabiegów przezcewnikowej implantacji zastawki mitralnej z wykorzystaniem najnowszego systemu Sapien M3. Jak podkreślają lekarze, otwiera to zupełnie nowe perspektywy terapii dla grupy pacjentów, którzy do tej pory – ze względu na ograniczenia kliniczne i anatomiczne – nie mieli realnych szans na skuteczne leczenie.
Procedury przeprowadzono w I Katedrze i Klinice Kardiologii WUM kierowanej przez prof. Marcina Grabowskiego. Zabiegowi poddano dwie pacjentki z ciężką niedomykalnością zastawki mitralnej, u których klasyczna operacja kardiochirurgiczna niosła bardzo wysokie ryzyko, a dostępne dotąd techniki przezcewnikowe nie mogły być zastosowane.

Nad całością czuwał zespół specjalistów. Badanie echokardiograficzne przezprzełykowe prowadził dr hab. med. Piotr Ścisło, a wśród operatorów znaleźli się dr Adam Rdzanek, prof. Zenon Huczek i prof. Janusz Kochman. Zespół wspierała anestezjolog dr Renata Andrzejewska oraz lekarze kliniczni: dr Ewa Pędzich, dr Ewa Ostrowska, prof. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, dr Jan Sobieraj, dr Adam Piasecki, prof. Mariusz Tomaniak, a także pielęgniarki i technicy – Monika Cyran, Grażyna Drozdowska, Agnieszka Popławska, Stanisław Drozdowski i Katarzyna Michalska.

– „System Sapien M3 to przełomowe urządzenie, wykorzystujące ponad 20-letnie doświadczenia w zakresie małoinwazyjnych terapii wad zastawkowych. Dostępny od zaledwie kilku miesięcy, jako jedyny umożliwia całkowicie przezcewnikową, nieoperacyjną implantację zastawki mitralnej. Jego wprowadzenie do praktyki klinicznej otwiera nowe perspektywy terapii dla dużej grupy objawowych pacjentów, dla których dotychczas, ze względu na ograniczenia kliniczne i anatomiczne, nie dysponowaliśmy skutecznymi możliwościami leczenia” – wyjaśnia dr Adam Rdzanek.

To kolejne pionierskie osiągnięcie zespołu WUM, który w ostatnich latach wielokrotnie wykonywał zabiegi po raz pierwszy w tej części Europy. Dzięki zgromadzonemu doświadczeniu klinika jest dziś jedynym miejscem w Polsce, gdzie dostępne są wszystkie najważniejsze formy terapii przezcewnikowej u pacjentów z najtrudniejszymi wadami zastawki mitralnej i trójdzielnej.

Przeprowadzone procedury nie tylko potwierdzają wiodącą rolę WUM w dziedzinie kardiologii interwencyjnej, ale także dają nadzieję pacjentom, dla których do niedawna jedyną perspektywą była terapia paliatywna.

Źródło: WUM

14 lipca 1975 roku szpital przy ulicy Banacha 1a w Warszawie przyjął pierwszych pacjentów. Tego samego dnia wykonano też pierwszy zabieg operacyjny. Po niemal 19 latach budowy najnowocześniejszy i największy wówczas szpital w Polsce został oficjalnie otwarty. Pół wieku później, Centralny Szpital Kliniczny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia w krajowej i europejskiej opiece szpitalnej.
Choć od sześciu lat formalnie jest częścią struktury UCK WUM, dla wielu pacjentów pozostaje po prostu „szpitalem na Banacha”. Od początku swojej działalności łączy funkcję wiodącego ośrodka leczniczego z intensywną aktywnością naukową i dydaktyczną. Kształci studentów Wydziału Lekarskiego, przyszłe pielęgniarki i inne osoby przygotowujące się do pracy w ochronie zdrowia.

UCK WUM, w którego skład wchodzi CSK, to jeden z największych szpitali w Polsce, o najwyższym stopniu referencyjności. Trafiają tu pacjenci w najtrudniejszych sytuacjach zdrowotnych z całego kraju. Od pierwszych chwil swojej działalności jednostka ta podąża za nowymi trendami naukowymi, inwestuje w najnowocześniejsze narzędzia diagnostyczne, nieustannie dokształca kadry i dba o najwyższy standard leczenia oraz skuteczną opiekę nad pacjentami.

Obecnie szpital dysponuje powierzchnią 85 tys. m². Na tym obszarze funkcjonuje 17 Klinik, Centralny Blok Operacyjny z 21 salami, 5 Zakładów, Izba Przyjęć, Apteka Szpitalna oraz Uniwersyteckie Centrum Medycyny Laboratoryjnej. Placówka oferuje 980 łóżek, a w 2024 roku przyjęła 66 866 pacjentów. Oprócz hospitalizacji realizowana jest także szeroka opieka ambulatoryjna – w 25 poradniach Przychodni Specjalistycznej Banacha przyjmowanych jest rocznie ponad 147 tysięcy pacjentów.

Na przestrzeni dekad to właśnie w tym szpitalu dokonywano licznych przełomów medycznych. W 1988 roku przeprowadzono tu pierwsze w Polsce jednoczasowe przeszczepienie nerki i trzustki. Cztery lata później – pierwszą laparoskopową operację wycięcia pęcherzyka żółciowego. W 2002 roku zrealizowano pierwsze przeszczepienie wątroby od żywego dorosłego dawcy dla żywego dorosłego biorcy, a w 2003 roku – pierwsze w Polsce pobranie nerki od żywego dawcy z wykorzystaniem małoinwazyjnej techniki videoskopowej.

W 2004 roku miała tu miejsce światowa premiera medyczna – jednoczesne przeszczepienie trzech jednostek krwi pępowinowej u pacjenta z ostrą białaczką limfoblastyczną z chromosomem Filadelfii. Sześć lat później wykonano wszczepienie obustronnych implantów pniowych u chorego z mnogimi guzami mózgu i całkowitą głuchotą.

Do niedawnych osiągnięć należy m.in. wdrożenie systemu OCS Heart – po raz pierwszy w historii polskiej transplantologii serca. Technologia ta pozwala wydłużyć czas transportu serca do 12 godzin. Również w 2024 roku szpital zainicjował pierwszy w Polsce program przeszczepienia jednej wątroby podzielonej między dwóch dorosłych biorców.

Centralny Szpital Kliniczny UCK WUM to miejsce, w którym nowoczesna medycyna nieustannie kształtuje swoje granice. Jak podkreślają przedstawiciele placówki, „osiągnięcia medyczne i naukowe stanowią referencję dla innych ośrodków”. Dotyczy to szczególnie takich dziedzin jak transplantologia, neurochirurgia, kardiologia interwencyjna, otolaryngologia, onkologia oraz leczenie chorób rzadkich.

W ciągu 50 lat historii tego miejsca doszło do dziesiątek pionierskich operacji ratujących życie. „Wiele z nich w swoim czasie stanowiło milowe kroki w medycynie, które na zawsze zmieniły standardy leczenia i ratowania życia” – czytamy w jubileuszowym podsumowaniu. Dziś szpital na Banacha pozostaje jednym z fundamentów nowoczesnej opieki zdrowotnej w Polsce – i symbolem jej przyszłości.

Źródło: WUM Fot. WUM

Zamiast tylko nadążać za światowymi trendami, Warszawski Uniwersytet Medyczny postawił sobie ambitniejszy cel – tworzyć standardy. Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej I Katedry i Kliniki Kardiologii UCK WUM to nie tylko rozbudowa infrastruktury, ale wyraźny sygnał, że polska medycyna akademicka gotowa jest na nowy etap rozwoju – zintegrowany, interdyscyplinarny i zaawansowany technologicznie. To tu, w sercu Warszawy, będą teraz realizowane jedne z najbardziej złożonych zabiegów przezskórnych, prowadzone badania z wykorzystaniem AI i obrazowania 3D, a młodzi lekarze kształceni w standardach najlepszych europejskich ośrodków.

Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej odbyło się 27 czerwca br. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonali: prof. Maria Mrówczyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, prof. Rafał Krenke, rektor WUM, Marzena Kowalczyk, dyrektor UCK WUM, Filip Nowak prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii UCK WUM i prof. Janusz Kochman, kierownik Oddziału i Pracowni Hemodynamicznej, prof. Grzegorz Opolski.

To wyjątkowy moment dla całego zespołu kliniki – lekarzy, pielęgniarek, techników i wszystkich pracowników, którzy przez lata budowali pozycję tego ośrodka, który spełnia wszelkie kryteria Centrum Doskonałości Kardiologicznej – mówi prof. Marcin Grabowski, kierownik Kliniki Kardiologii UCK WUM – Dzięki tej inwestycji możemy nie tylko jeszcze lepiej pomagać pacjentom, ale również rozwijać badania naukowe i kształcić nowe pokolenia specjalistów w warunkach odpowiadających standardom najlepszych europejskich klinik.

Nowy oddział pozwoli na zapewnienie najwyższej jakości opieki medycznej. Dzięki zastosowaniu najnowszych technologii i rozbudowanej infrastruktury możemy jeszcze skuteczniej pomagać naszym chorym, zapewniając wysoki poziom komfortu i bezpieczeństwa, przy wykonywaniu najbardziej nawet złożonych zabiegów – mówi prof. Janusz Kochman, kierownik Oddziału i Pracowni Hemodynamicznej – To przekłada się na liczne korzyści dla pacjentów, między innymi na skrócenie czasu hospitalizacji, zmniejszenie ryzyka wystąpienia powikłań oraz przyspieszenie procesu rekonwalescencji i powrotu do pełnej sprawności. W sytuacjach krytycznych możemy także zastosować nowoczesne metody wspomaganie krążenia, co zwiększa bezpieczeństwo terapii.

W uroczystym otwarciu, prócz wymienionych, wzięli także udział m.in.: Patrycja Gutowska, zastępca dyrektora Departamentu Nauki w MNiSW, Konrad Korbiński, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej MZ, prof. Zdzisław Gajewski, dyrektor Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW, dr hab. Michał Hawranek, prezes Asocjacja Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz z WUM: prof. Marek Kuch, prorektor ds. studenckich i kształcenia i prof. Tadeusz Tołłoczko, były rektor WUM.

Projekt łączący ideę nowoczesnej nauki kardiologicznej ze świadczeniem usług medycznych

Inwestycja związana z działalnością naukową „Rozbudowa Uniwersyteckiego Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca” została zrealizowana dzięki dotacji celowej Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przy wsparciu władz rektorskich WUM oraz dyrekcji szpitala.

Jako silny ośrodek akademicki dokładamy wszelkich starań, aby posiadać jak najlepszą, nowoczesną bazę kliniczną służącą pacjentom, badaniom naukowym i kształceniu studentów oraz lekarzy. Jest to jedno ze strategicznych zadań wpisanych w Strategię Rozwoju WUM na lata 2025-2028 – podkreślił prof. Rafał Krenke, rektor WUM – Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM stanowi praktyczny przykład realizacji takich celów. Składam serdeczne podziękowanie Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego za przyznanie dotacji na ten szczytny cel, a także wszystkim osobom, które wniosły swój wkład w sprawną realizacje inwestycji. Odczuwamy ogromną satysfakcję i cieszymy się wspólnie, że, nasi pracownicy będą mogli udzielać zaawansowanych, wysokospecjalistycznych świadczeń w tak znakomitych warunkach, a studenci uczyć się nowoczesnej kardiologii.

–  To prawdziwa przyjemność być tu dzisiaj z państwem. Bardzo cieszymy się, że mogliśmy dofinansować ten projekt – powiedziała Maria Mrówczyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego – Życzę państwu, żeby praca naukowa, kształcenie studentów, jak świadczenie usługi dla społeczeństwa w tych nowych wnętrzach odbywało się na najwyższym poziomie.

Uniwersyteckie Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca – jedno z pierwszych takich centrum w Polsce

Dzięki inwestycji powstała również nowoczesna przestrzeń badawczo-rozwojowa, która umożliwia prowadzenie innowacyjnych, niekomercyjnych badań naukowych w zakresie interwencyjnego leczenia chorób serca. Uniwersyteckie Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca – jeden z pierwszych w Polsce wyspecjalizowanych ośrodków, pozwoli na:

Oprócz aspektów klinicznych niezwykle istotna jest dla nas wartość naukowa tego projektu. Dzięki nowej infrastrukturze możemy prowadzić wysokiej jakości badania, które mamy nadzieję będą przyczyniać się do postępu w diagnostyce i leczeniu chorób serca – dodaje prof. Grabowski

Kardiologia inwazyjna w I Katedrze i Klinice Kardiologii UCK WUM

Klinika należy do czołowych polskich ośrodków kardiologii inwazyjnej, zwłaszcza innowacyjnych przeskórnych interwencji w chorobach zastawkowych serca.

Rocznie w Klinice wykonuje się:

Modernizacja Oddziału Kardiologii Inwazyjnej otwiera nowe perspektywy rozwoju kardiologii na naszej uczelni. Dotyczy to zarówno wprowadzania innowacyjnych metod diagnostycznych i terapeutycznych, jak i zwiększenia liczby procedur i co za tym idzie – poprawienia dostępności zabiegów kardiologii interwencyjnej. Przełomem jest pełna integracja nowych angiografów z tomografią komputerową (TK) tętnic wieńcowych i serca, co pozwala na wykonywanie zabiegów pod kontrolą TK. Poszerzeniu ulegają również nasze możliwości w zakresie działań naukowych i dydaktycznych.

Źródło: materiał prasowy

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu dokonano medycznego przełomu. Specjaliści z Instytutu Chorób Serca jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przezcewnikową implantację zastawki mitralnej Tendyne – minimalnie inwazyjną procedurę na bijącym sercu, bez otwierania klatki piersiowej. To wydarzenie nie tylko otwiera nowy rozdział w leczeniu pacjentów z ciężką niedomykalnością mitralną, ale również pokazuje gotowość polskich ośrodków do wdrażania najbardziej zaawansowanych technologii medycznych.
Terapia dla najbardziej obciążonych pacjentów

Pacjent zakwalifikowany do zabiegu zmagał się z nasilającą się dusznością i znacznym ograniczeniem codziennego funkcjonowania. Tradycyjne metody leczenia – farmakoterapia, operacja kardiochirurgiczna czy zabieg MitraClip – były w jego przypadku niemożliwe do zastosowania. Właśnie dla takich chorych technologia Tendyne staje się realną szansą.

„To przełomowa procedura, która daje realną szansę pacjentom wykluczonym z dotychczasowych możliwości leczenia” – mówi dr hab. Piotr Kübler, prof. UMW, kardiolog inwazyjny. „Jesteśmy przekonani, że nasi pacjenci muszą mieć możliwość leczenia na światowym poziomie, aktualnie dostępnymi metodami”.

Zabieg wykonano przez niewielkie nacięcie w koniuszku serca – dostęp uzyskano po wcześniejszym nacięciu międzyżebrowym. Całość została przeprowadzona bez konieczności otwierania klatki piersiowej czy zatrzymywania pracy serca. „Było to możliwe po wcześniejszym, niewielkim nacięciu międzyżebrowym, wykonanym przez kolegów z zespołu kardiochirurgicznego. Dzięki temu operacja była zdecydowanie mniej obciążająca dla pacjenta” – dodaje prof. Kübler.

Nowa technologia i wyjątkowe możliwości

System Tendyne to pierwsze rozwiązanie tego typu w Europie, zatwierdzone do rutynowego stosowania klinicznego. Zastawka, wykonana z samorozprężalnego stentu z nitinolu, osadzana jest w natywnym pierścieniu mitralnym i stabilizowana za pomocą „kotwicy” – więzadła łączącego implant z koniuszkiem serca.

„To nowatorskie rozwiązanie łączy w sobie najwyższą precyzję z minimalną inwazyjnością” – podkreśla dr Maciej Bochenek, kardiochirurg. „System Tendyne umożliwia nie tylko dokładne dopasowanie rozmiaru i pozycji, ale również korektę ustawienia w czasie rzeczywistym, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo procedury”.

Taka precyzja i możliwość dostosowania do anatomicznych uwarunkowań pacjenta mają kluczowe znaczenie zwłaszcza u osób starszych, po zawałach, operacjach kardiochirurgicznych czy z chorobami współistniejącymi. Tendyne oferuje tym pacjentom alternatywę, której dotąd brakowało.

Interdyscyplinarny sukces

Zabieg przeprowadzono dzięki współpracy szerokiego zespołu specjalistów – kardiologów, kardiochirurgów, anestezjologów i echokardiografistów. „Choć droga do wdrożenia nowego narzędzia była długa i skomplikowana, ostatecznie zastawka nowego typu przeszła rygorystyczne badania i dziś wiemy, że jest prawdziwą rewolucją” – mówi prof. dr hab. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Kardiologii USK.

Kluczową rolę odegrała też echokardiografia przezprzełykowa – umożliwiająca precyzyjne obrazowanie struktur serca w czasie rzeczywistym. „To właśnie rola echokardiografisty: być oczami zespołu operacyjnego w sercu pacjenta” – podkreśla dr hab. Tomasz Witkowski, echokardiografista zabiegowy.

Zabieg zakończył się sukcesem – pacjent został wybudzony jeszcze tego samego dnia i szybko odczuł poprawę. „Już w ciągu pierwszych dni zgłaszał znaczną poprawę komfortu oddychania i mógł wrócić do domu” – relacjonuje dr Barbara Barteczko, kardioanestezjolog.

Kierunek: kompleksowy program leczenia

Zabieg nie był jednorazowym eksperymentem – USK we Wrocławiu rozpoczął już kwalifikację kolejnych pacjentów. „To osoby obciążone wieloma chorobami, zazwyczaj w podeszłym wieku, u których nawet niewielki wysiłek powodował duszność. Implantacja zastawki Tendyne jest dla nich przełomową szansą – terapią, której dotąd po prostu nie było” – podkreśla prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor IChS i rektor UMW.

Dla Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego to kolejny dowód na to, że może być nie tylko liderem w rankingach, ale przede wszystkim w niesieniu pomocy pacjentom. „Jako szpital uniwersytecki nie tylko czujemy odpowiedzialność za najwyższy poziom opieki, ale też nie boimy się sięgać po rozwiązania, po które nikt wcześniej w Polsce nie sięgnął” – zaznacza dr Marcin Drozd, dyrektor USK.

Dzięki dostępności nowoczesnych technologii i kompleksowemu podejściu do leczenia, Wrocław staje się miejscem, w którym przyszłość medycyny dzieje się dziś – z korzyścią dla pacjentów, którzy dotąd nie mieli żadnych opcji.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jako pierwszy w Polsce przeprowadził przezcewnikowe implantacje protez zastawkowych u pacjentów z ciężką niedomykalnością zastawki trójdzielnej. Nowatorskie zabiegi wykonano z dostępu przez żyłę udową – bez otwierania klatki piersiowej. U wszystkich trzech pacjentów osiągnięto eliminację niedomykalności. To przełom w polskiej kardiologii interwencyjnej i szansa dla tysięcy pacjentów, którzy ze względu na wiek i liczne choroby współistniejące nie kwalifikują się do klasycznych operacji kardiochirurgicznych.
W I Katedrze i Klinice Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczęto pierwszy w Polsce program leczenia ciężkiej niedomykalności zastawki trójdzielnej za pomocą wszczepiania protez zastawkowych z dostępu przez żyłę udową (TTVI – Transcatheter Tricuspid Valve Implantation). Nasi specjaliści wykonali już trzy takie zabiegi. Przebiegły bez powikłań i u wszystkich trojga chorych doprowadziły do usunięcia niedomykalności trójdzielnej.

Do czego może prowadzić niedomykalność zastawki
Niedomykalność zastawki trójdzielnej jest częstą wadą serca. Szacuje się, jej ciężka postać, występuje u około 100 000 mieszkańców Polski, głównie w populacji po 75 roku życia. Rozpoznanie ciężkiej niedomykalności trójdzielnej dramatycznie pogarsza rokowanie pacjentów, z których połowa – jeśli nie uda się wdrożyć odpowiedniego leczenia –  umrze w ciągu 5 lat od jej rozpoznania. Przez lata choroba może być dobrze tolerowana i często we wstępnym stadium, pozostaje bezobjawowa. Z biegiem czasu, wraz ze wzrostem nieszczelności zastawki, coraz większa ilość krwi zamiast płynąć do płuc cofa się z serca do organizmu. Prawa komora musi wykonywać większą pracę, co doprowadza do jej niewydolności. Co więcej, narastającemu przekrwieniu ulegają narządy wewnętrzne, w tym wątroba, nerki i jelita. Następnie, widoczne stają się obrzęki kończyn dolnych i pojawia się wodobrzusze. W zaawansowanej wadzie, chorzy coraz częściej wymagają pomocy szpitalnej, ponieważ obrzęknięty układ pokarmowy nie pozwala na wchłanianie leków podawanych doustnie. Chociaż gromadzenie się płynów w organizmie powoduje wzrost masy ciała, równocześnie pacjenci tracą apetyt i zmniejsza się ilość tkanki mięśniowej. Choroba narasta latami, a gdy osiągnie zaawansowane stadium, najczęściej w siódmej czy ósmej dekadzie życia, pacjenci często obciążeni są dodatkowymi schorzeniami, które zwiększają ryzyko operacji na otwartym sercu. Z tego względu leczenie kardiochirurgiczne izolowanej wady zastawki trójdzielnej związane jest z dużą ilością potencjalnych powikłań i jest rzadko stosowane w tej grupie chorych. 
 
Dotychczasowe metody leczenia
Przez lata nie było skutecznej metody zabiegowego leczenia chorych z ciężką niedomykalnością trójdzielną i wysokim ryzykiem operacji kardiochirurgicznej. Ze względu na ilość chorych szukających pomocy z powodu objawów wady, w 2018 roku w I Katedrze i Klinice Kardiologii WUM rozpoczął się pierwszy w Polsce program przezcewnikowej terapii niedomykalności trójdzielnej. Jak dotąd najczęściej stosowaną przez naszych specjalistów formą terapii był zabieg polegający na wprowadzeniu przez nakłucie żyły udowej specjalnych zapinek umożliwiających połączenie płatków, co poprawia ich przyleganie i zwiększa szczelność zastawki. Zabiegi tego typu, określane mianem przezcewnikowej naprawy metodą brzeg-do-brzegu (ang. transcatheter edge-to-edge repair – TEER), wykonuje się na bijącym sercu pod kontrolą dwuwymiarowej i trójwymiarowej echokardiografii w czasie rzeczywistym (tzw. echonawigacja). Niestety, ze względu na niekorzystną anatomię, nie wszystkie zastawki można skutecznie naprawić tą metodą. W przypadku zbyt dużego poszerzenia wymiarów zastawki i oddalenia od siebie jej płatków, zastosowanie klipsów może nie przynieść spodziewanego efektu; dla takich chorych rozwiązaniem mogłaby być całkowita wymiana zastawki.

Na czym polega nowatorski zabieg
Od długiego czasu trwały intensywne badania nad opracowaniem protez zastawkowych, które można byłoby wszczepić bez konieczności przeprowadzania operacji kardiochirurgicznej, zastępując tym samym uszkodzoną zastawkę trójdzielną. 

Pierwsza tego typu zastawka została zarejestrowana w Europie pod koniec 2023 roku.  Zbudowana jest z płatków wszytych w samorozprężalną ramkę, która jednocześnie stanowi element mocujący zastawkę w sercu. Przed wszczepieniem, całość zamocowana jest na sterowalnym systemie doprowadzającym, który umożliwia przeprowadzenie zabiegu z dostępu przez żyłę udową. Procedura wykonywana jest głównie pod kontrolą echokardiografii trójwymiarowej w czasie rzeczywistym (echonawigacja).

24 i 25 marca br. zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii przeprowadził pierwsze w Polsce zabiegi przezcewnikowej implantacji zastawki trójdzielnej z dostępu przez żyłę udową. Zespół operatorów: dr Adam Rdzanek,  prof. Janusz Kochman i prof. Zenon Huczek wszczepił u trzech chorych zastawki. Echonawigację w czasie zabiegów prowadził dr hab. Piotr Scisło. 

Chorych przygotował i procedurę wspierał zespół: dr Ewa Pędzich, dr Izabela Krysińska, prof. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, dr Ewa Ostrowska, dr Adam Piasecki, prof. Mariusz Tomaniak, pielęgniarki i technicy: Katarzyna Pałyska, Monika Cyran, Agnieszka Popławska, Olga Chylińska oraz cały zespół naszego Kliniki, której kierownikiem jest prof. Marcin Grabowski.

Procedury przebiegły bez powikłań i u wszystkich trojga chorych doprowadziły do eliminacji niedomykalności trójdzielnej. 

Udowodniono, że zabiegi przezcewnikowej implantacji zastawki trójdzielnej, w porównaniu z leczeniem farmakologicznym, powodują znaczącą redukcję nasilenia objawów i poprawę jakości życia. Metoda jest od dawna wyczekiwaną opcją terapii niedomykalności trójdzielnej.

Źródło materiału: WUM
Po raz 29. czołowi eksperci z Polski i świata spotkają się w Warszawie, aby dzielić się wiedzą, doświadczeniem i najnowszymi osiągnięciami w dziedzinie kardiologii interwencyjnej. Tegoroczna edycja Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej w Warszawie (WCCI) odbędzie się w dniach 9-10 kwietnia i jak zawsze będzie wyjątkowym forum wymiany doświadczeń oraz prezentacji najnowocześniejszych technik i procedur.
Organizowane pod auspicjami Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AISN PTK) oraz przy współpracy z EAPCI i EuroPCR Warsztaty od lat cieszą się międzynarodowym uznaniem. W programie wydarzenia aktywnie uczestniczą również eksperci Asocjacji Intensywnej Terapii Kardiologicznej PTK, Klubu 30 PTK oraz grupy Euro 4C EAPCI, co czyni je jednym z najważniejszych wydarzeń kardiologicznych w Europie.

Kluczowe tematy WCCI 2025
W tym roku Warsztaty skupią się na innowacyjnych metodach rewaskularyzacji tętnic wieńcowych, ze szczególnym uwzględnieniem wielonaczyniowej choroby wieńcowej (z i bez zajęcia pnia lewej tętnicy wieńcowej), problemu bifurkacji wieńcowych oraz przezskórnego leczenia chorób strukturalnych serca (w tym interwencji na zastawce aortalnej, mitralnej oraz trójdzielnej).

Nie zabraknie sesji na styku intensywnej terapii kardiologicznej i kardiologii inwazyjnej, co czyni WCCI wydarzeniem wyjątkowym. Tegoroczna edycja to jak zawsze spotkanie światowej klasy ekspertów, podczas którego będziemy dyskutować o najnowszych trendach i technikach. Szczególną uwagę poświęcimy procedurom, które mają kluczowe znaczenie w leczeniu pacjentów z wielonaczyniową chorobą wieńcową i wadami strukturalnymi serca. To wydarzenie nie tylko inspiruje, ale przede wszystkim podnosi standardy naszej codziennej praktyki klinicznej – mówi prof. Robert J. Gil, Dyrektor Warsztatów, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W tym roku odbędzie się również sesja poświęcona szeroko pojętej polskiej kardiologii interwencyjnej oraz perspektywom jej rozwoju. Do udziału w niej – poza ekspertami kardiologii, zaproszono przedstawicieli kluczowych instytucji zarządzających ochroną zdrowia, z którymi omówione zostaną najważniejsze kierunki dla kardiologii interwencyjnej.

Ekskluzywne warsztaty i transmisje na żywo
Podobnie jak w poprzednich edycjach, uczestnicy będą mogli skorzystać z unikalnych mini-warsztatów WARSAW CHIP (poświęconych kompleksowym zabiegom najwyższego ryzyka) oraz Warsaw CTO (dla operatorów specjalizujących się w rekanalizacji przewlekłych okluzji wieńcowych). Warsztaty te od lat przyciągają ekspertów z całego świata, oferując praktyczne doświadczenie na najwyższym poziomie.

Dodatkowym atutem Warsztatów będą transmisje na żywo z renomowanych ośrodków kardiologii inwazyjnej w Polsce i za granicą oraz prezentacje w formacie „live-in-a-box”, umożliwiające uczestnikom śledzenie skomplikowanych zabiegów w najwyższej jakości.

WCCI 2025 – obowiązkowy punkt w kalendarzu każdego kardiologa interwencyjnego!
XXIX edycja Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej to wydarzenie, którego nie można przegapić. To nie tylko okazja do poszerzenia wiedzy i zdobycia nowych umiejętności, ale także platforma do networkingu i wymiany doświadczeń z najlepszymi specjalistami w tej dziedzinie.
WCCI to niepowtarzalna okazja, by w jednym miejscu spotkać czołowych ekspertów kardiologii interwencyjnej i śledzić najnowsze osiągnięcia w tej dynamicznie rozwijającej się dziedzinie. Transmisje na żywo, interaktywne warsztaty i sesje poświęcone najbardziej wymagającym przypadkom sprawiają, że to wydarzenie ma realny wpływ na codzienną praktykę kliniczną i podnoszenie standardów leczenia pacjentów – podkreśla prof. Adam Witkowski, dyrektor WCCI. I dodaje, że na WCCI po prostu trzeba być.