Medicalpress
Jesień i zima to dla wielu z nas trudniejszy czas. Krótszy dzień, mniejsza ilość światła słonecznego i zaburzony rytm dobowy sprzyjają senności, spadkowi energii i pogorszeniu nastroju. Nie bez powodu właśnie 10 października – w Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego – szczególnie zachęca się, by zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć swojemu samopoczuciu. To dobry moment, by pomyśleć nie tylko o zdrowiu fizycznym, ale także psychicznym, które równie mocno wpływa na jakość naszego życia.
W literaturze zjawisko pogorszenia nastroju w miesiącach jesienno-zimowych określane jest mianem SAD (Seasonal Affective Disorder) – sezonowego wzorca depresji. Już Hipokrates zauważał, że melancholia, czyli długotrwały smutek, może zmieniać się w zależności od pory roku. W 1979 roku psychiatra Norman Rosenthal opisał grupę pacjentów, u których jesienią pojawiały się epizody depresyjne objawiające się nadmierną sennością, brakiem energii i tzw. „głodem węglowodanowym” – silną ochotą na słodycze i pieczywo. Objawy te zwykle ustępowały wiosną i latem. Dlaczego tak się dzieje? Na czym polega SAD, czyli sezonowy spadek nastroju, i jak skutecznie sobie z nim radzić? Wyjaśnia Agnieszka Pankau, psychodietetyczka w Szpitalu Ars Medical w Pile.

Depresja atypowa? Nadmiar snu, trudności w stawaniu, zaniżona samoocena
– Symptomatologia (zestaw objawów) depresji zimowej przypomina depresję atypową – z nadmiarem snu, z trudnościami w porannym wstawaniu, zwiększonym łaknieniem – zwłaszcza węglowodanów („głód węglowodanowy”), obniżonym nastrojem, mniejszą energią, spowolnieniem, anhedonią (trudnością w odczuwaniu przyjemności), zaniżoną samooceną i myślami rezygnacyjnymi – wyjaśnia psychodietetyczka.

Sezonowe zaburzenie afektywne, czyli DSM-5 SAD? Czy to choroba?
– Wg DSM-5 SAD nie jest osobną chorobą – to specyfikator (dopisek) przy rozpoznaniu depresji nawracającej lub choroby dwubiegunowej, jeśli co roku objawy wracają w tej samej porze przez ≥2 lata, natomiast wg ICD-10/ICD-11: traktowany jako odmiana/nasilenie sezonowe zaburzeń depresyjnych (kwalifikator przebiegu w ICD-11). Szacuje się, że w Polsce 2–4% osób spełnia kryteria depresji sezonowej, a do 10% ma łagodniejsze, sezonowe objawy. Częstość rośnie wraz z szerokością geograficzną – wyjaśnia Agnieszka Pankau.

„Jesienna chandra”?
– Choć depresja sezonowa jest przede wszystkim zagadnieniem klinicznym, jej łagodniejsze formy – potocznie określane jako „jesienna chandra” – mają istotne znaczenie społeczne i zdrowotne. Warto je rozumieć nie tylko w kontekście psychiatrii, lecz także dietetyki i psychodietetyki. Właśnie dieta, styl życia i codzienne nawyki mogą nas wspierać w radzeniu sobie z okresem roku – stwierdza ekspertka Szpitala Ars Medical w Pile.

Dieta, mózg i nastrój – mechanizmy biologiczne
– Coraz więcej badań wskazuje, że wzorce żywieniowe pozostają w ścisłej relacji z funkcjonowaniem mózgu i regulacją nastroju. Dieta bogata w produkty wysoko przetworzone – takie jak słodycze, napoje gazowane, białe pieczywo i fast food – pełne cukrów prostych (np. sacharoza w ciastkach, glukoza i syrop glukozowo-fruktozowy w słodzonych napojach) oraz tłuszczów nasyconych (np. tłuste mięso, wędliny, masło, smalec, utwardzone oleje w wyrobach cukierniczych) sprzyja nasileniu procesów zapalnych i stresu oksydacyjnego. Zmiany te mogą zaburzać funkcjonowanie osi podwzgórze–przysadka–nadnercza (HPA) i modulować odpowiedź na stres.

Mózg pracuje najlepiej, gdy dostaje „paliwo”
– Mózg pracuje najlepiej, gdy dostaje „paliwo” w postaci wartościowych składników odżywczych. Warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty zbożowe, orzechy, nasiona i ryby morskie to fundament diety wspierającej układ nerwowy. Dostarczają one błonnika i prebiotyków, które dbają o mikrobiotę jelitową i redukują stan zapalny, kwasów omega-3 poprawiających plastyczność synaptyczną, a także witamin z grupy B i minerałów (magnezu, cynku), które regulują produkcję neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy czy melatoniny. Równie ważne jest nawodnienie – nawet niewielki deficyt płynów obniża koncentrację i nasila zmęczenie. W skrócie: kolorowe warzywa, pełne ziarno, zdrowe tłuszcze i odpowiednia ilość wody to najlepsza „dieta dla mózgu”, wspierająca zarówno pamięć i koncentrację, jak i odporność psychiczną – dodaje psychodietetyczka.

Psychodietetyczne strategie radzenia sobie z zachciankami
Technika HALT – zanim sięgniesz po słodycze, sprawdź, czy nie jesteś Hungry (głodny), Angry (zdenerwowany), Lonely (samotny) lub Tired (zmęczony). Często prawdziwa potrzeba nie dotyczy jedzenia.   Mindful eating – jedzenie w skupieniu, bez telefonu i telewizora – pozwala szybciej zauważyć sygnały sytości i zmniejsza ryzyko przejadania się. Lista przyjemności – warto mieć przygotowaną krótką listę drobnych aktywności (telefon do bliskiej osoby, krótki spacer, ćwiczenia oddechowe), które mogą zastąpić „nagrodę” w postaci batonika.

Sen i alkohol – cisi sabotażyści nastroju
 Zbyt krótki sen zwiększa apetyt na węglowodany i zmniejsza kontrolę impulsów, co sprzyja sięganiu po słodycze. Alkohol, mimo że początkowo „rozluźnia”, działa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy, zaburza architekturę snu i pogłębia obniżenie nastroju.

Nie tylko dieta
Sezonowe obniżenie nastroju to zjawisko wieloczynnikowe, dlatego interwencje dietetyczne najlepiej działają w połączeniu z ruchem, odpowiednią higieną snu oraz strategiami redukcji stresu. Badania pokazują, że te elementy synergistycznie wspierają równowagę neuroprzekaźników i zmniejszają ryzyko nawrotu objawów.

Regularny, dobrej jakości sen wspiera regenerację mózgu i stabilność emocjonalną. WHO i krajowe rekomendacje wskazują na potrzebę minimum 7 godzin snu dorosłego człowieka. Fakty? 40% Polaków śpi krócej, a aż 41% deklaruje niezadowolenie z jakości swojego snu – co wyraźnie zwiększa podatność na SAD.

źródło: AHOP
Jesień to początek sezonu infekcyjnego, w którym szczególnie osoby po 60. roku życia są narażone na ciężki przebieg chorób wirusowych. Grypa i RSV mogą prowadzić nie tylko do zapalenia płuc czy hospitalizacji, ale również do zaostrzenia chorób przewlekłych i pogorszenia jakości życia seniorów. Eksperci podkreślają, że najskuteczniejszą formą profilaktyki są szczepienia, które w tym roku można zrealizować jeszcze wygodniej – obie dawki, przeciw grypie i RSV, można przyjąć podczas jednej wizyty w przychodni lub aptece. Co więcej, dla wybranych grup pacjentów szczepienia te są bezpłatne.
Zbliżająca się jesień oznacza początek sezonu infekcyjnego, szczególnie trudnego dla osób po 60. roku życia. To właśnie dojrzali dorośli są najbardziej narażeni na ciężki przebieg zakażeń wirusowych i ich powikłania – zarówno w przypadku grypy, jak i RSV. Szersze zastosowanie diagnostyki laboratoryjnej ujawniło, że wiele infekcji przypominających przeziębienie to właśnie RSV, który odpowiadał aż za 92 167 przypadków zakażeń w okresie od stycznia do końca sierpnia 2025 r. Eksperci podkreślają, że najskuteczniejszą formą ochrony przed RSV są szczepienia, które warto wykonać podczas jednej wizyty – razem z sezonowym szczepieniem przeciw grypie. Na RSV nie trzeba szczepić się co roku, ale warto już teraz zapewnić sobie pełną ochronę podczas jednej wizyty w POZ lub w aptece.

Syncytialny wirus oddechowy (RSV), przez lata błędnie utożsamiany głównie z infekcjami wieku dziecięcego, stanowi istotne i rosnące zagrożenie dla seniorów. Może prowadzić do zapalenia płuc, zwiększać ryzyko zawału serca lub pobytu w szpitalu. Na ciężki przebieg zakażenia RSV szczególnie narażone są osoby starsze – już sam wiek powyżej 60 lat zwiększa prawdopodobieństwo poważnych powikłań. Szacuje się, że każdego roku z powodu tego wirusa na całym świecie do szpitali trafia 336 000 seniorów.

Nie czekaj, nim sezon rozkręci się na dobre

W przypadku zakażenia RSV nie istnieje leczenie przyczynowe – dostępną formą profilaktyki jest szczepienie. Nie trzeba szczepić się co roku. ​Eksperci podczas spotkania zorganizowanego 11 września przez Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia w Warszawie zaapelowali, by nie zwlekać i przy okazji szczepienia przeciw sezonowej grypie, zabezpieczyć się również przed RSV, zmniejszając tym samym ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia i hospitalizacji.

– Rozpoczynający się sezon grypowy to dobry moment, aby pomyśleć również o profilaktyce przeciw RSV – szczególnie wśród osób po 60. roku życia, które należą do grupy podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu zakażenia i dla których może okazać się ono poważniejsze w skutkach niż grypa. Osoby po 60. r.ż. wymagają terapii wielokierunkowej, a infekcje takie jak grypa czy RSV mogą zaostrzać przebieg chorób podstawowych i często wymagają hospitalizacji. Leczenie szpitalne jest nie tylko bardziej kosztochłonne, ale powoduje w dłuższej perspektywie pogorszenie rokowania co do długości, a zawsze również – jakości życia pacjenta. Z moich obserwacji wynika, że osoby szczepione mają nie tylko mniejsze ryzyko infekcji, ale także, jeśli one wystąpią, ich przebieg jest łagodniejszy i nie generuje tych ryzyk – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Jedna wizyta = jednoczesne szczepienia przeciw RSV i grypie, które w pewnych przypadkach mogą być również bezpłatne

W tym roku po raz pierwszy w Polsce dostępna jest również możliwość bezpłatnego, jednoczesnego szczepienia przeciw grypie i RSV dla wybranych grup pacjentów. Eksperci podkreślają, że takie rozwiązanie pozwala zyskać pełniejszą ochronę w prosty i wygodny sposób – wystarczy jedna wizyta w przychodni lub aptece.

 Jest to nie tylko bezpieczne, ale również wygodne dla pacjenta: ogranicza liczbę wizyt, oszczędza czas i pozwala szybciej zbudować bardziej kompleksową ochronę immunologiczną. Właściwe planowanie i jednoczesne szczepienia to obecnie jedna z najskuteczniejszych strategii profilaktycznych, zwiększających szanse na przejście sezonu infekcyjnego bez powikłań. Należy korzystać z tej możliwości szczególnie, że w tym roku, po raz pierwszy, szczepienia te mogą być realizowane również bezpłatnie dla wybranych grup pacjentów – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz. Lista aptek i placówek, w których można się zaszczepić, jest dostępna na stronie: https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/zaszczep-sie-w-aptece .

Odporność na omawiane choroby zakaźne można nabyć poprzez jednoczesne szczepienie na jednej wizycie. – Jak pokazały wyniki badania zrealizowanego w ramach kampanii “Wygraj z RSV. Zaszczep się”, tylko jedna trzecia seniorów wiedziała, że istnieje możliwość realizacji więcej niż jednego szczepienia podczas tej samej wizyty, ale aż 61 procent zadeklarowało, że chętnie by z niej skorzystało. A trzeba podkreślić, że możliwość jednoczesnego szczepienia przeciw grypie i RSV to bardzo sprzyjająca okoliczność. Po pierwsze – zwiększa wygodę pacjentów, którzy w trakcie jednej wizyty mogą zabezpieczyć się przed dwiema groźnymi infekcjami. Po drugie – podnosi odsetek osób zaszczepionych, bo redukuje bariery organizacyjne i czasowe, które dla seniorów bywają istotne. Obie choroby – grypa i RSV – mogą prowadzić do ciężkich powikłań, hospitalizacji, a w konsekwencji utraty sprawności. Jednoczesne szczepienie zmniejsza to ryzyko, a tym samym pomaga seniorom zachować zdrowie, mobilność i niezależnośćkomentuje dr hab. n. med. Tomasz Sobierajski, prof. UW, socjolog, wakcynolog społeczny – Warto też przyjrzeć się temu, co uruchamia decyzję o szczepieniu. Największą moc ma rekomendacja lekarza – niemal dziewięciu na dziesięciu seniorów deklaruje, że wyraźna zachęta ze strony medyka byłaby dla nich wystarczającym powodem, by podjąć decyzję. To rola lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej jako przewodników i źródeł zaufania. Działa też technologia: trzy czwarte seniorów chciałoby dostawać przypomnienia SMS-em lub telefonicznie. Apteka jako miejsce szczepień zyskuje poparcie 62 procent badanych.

Zdrowie to wolność. Polscy seniorzy o pasjach, profilaktyce i szczepieniach

Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego w ramach kampanii “Wygraj z RSV. Zaszczep się”, seniorzy w Polsce pokazują, że wiek nie jest ograniczeniem, ale przestrzenią do realizowania pasji, utrzymywania sprawczości i dbania o zdrowie. Ponad 94 procent badanych deklaruje, że po 60. roku życia można korzystać z życia i spełniać marzenia, a ich codzienność nadal w ogromnej mierze zależy od ich własnych wyborów. Co ważne, to przekonanie jest jeszcze silniejsze wśród osób po siedemdziesiątce. To nie obraz wycofania, ale pełnego uczestnictwa w życiu. W centrum tej dojrzałej aktywności stoi zdrowie – nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie do jakościowego życia. Aż 96 procent seniorów jest przekonanych, że dbając o zdrowie, mogą realizować swoje plany i marzenia. Motywacje, które stoją za dbaniem o zdrowie, pokazują bardzo ludzki obraz starzenia się. Najważniejsza jest chęć pozostania niezależnym – niemal wszyscy badani wskazali samodzielność jako kluczowy motor działania. Obok niej silną rolę odgrywa rodzina i bliscy, a także zalecenia lekarza. To pokazuje, że zdrowie seniorów nie jest prywatnym projektem, ale czymś, co łączy troskę o siebie z odpowiedzialnością za innych.

 
Materiał powstał w ramach ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Wygraj z RSV. Zaszczep się”, której celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat RSV (syncytialnego wirusa oddechowego) i przekonanie osób 60+ oraz kobiet w ciąży do profilaktyki szczepiennej przeciw RSV.  

RSV (ang. Respiratory Syncytial Virus) to wysoce zakaźny wirus układu oddechowego, który przenosi się drogą kropelkową – jedna osoba może zarazić średnio trzy kolejne. Jego objawy mogą mieć różne nasilenie – od łagodnych po ciężkie. Badania wskazują, że RSV w porównaniu do grypy, może wiązać się z poważniejszymi konsekwencjami zdrowotnymi w postaci zapalenia płuc, hospitalizacji i tlenoterapii. Najbardziej narażone są osoby najstarsze oraz najmłodsze, z osłabionym układem odpornościowym: seniorzy powyżej 60. roku życia, niemowlęta poniżej 6. miesiąca życia oraz wcześniaki. Ponieważ nie istnieje skuteczne leczenie przyczynowe RSV, kluczową rolę odgrywa profilaktyka – szczepienie pomaga zapobiegać ciężkim zakażeniom u seniorów, a w przypadku kobiet w ciąży – chronić niemowlęta w pierwszych miesiącach życia.  

Źródło: Komunikat Prasowy

O tym jakie mogą być symptomy problemów zdrowia psychicznego, jakie są mity związane z tym obszarem oraz jak zadbać o swój dobrostan psychiczny – mówi Ewelina Bondyra – Łuczka, psycholog, trener zawodowy z Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON).
Pamiętajmy, że zmiana nastroju czy chandra nie świadczą jeszcze o problemach psychicznych. Ale warto obserwować, czy nastąpiły zmiany w zachowaniu, rezygnacja z czynności, które kiedyś nas cieszyły, zaniedbanie obowiązków domowych, zaprzestanie dbania o siebie, brak koncentracji czy motywacji do działania. Mogą być to sygnały, że coś się dzieje, np. problemów emocjonalnych, nadmiernego stresu czy wręcz depresji lub zaburzeń lękowych, zwłaszcza jeśli są nasilone i utrzymują się przed dłuższy czas. Warto wówczas skonsultować się z psychologiem czy innym specjalistą zdrowia psychicznego. – wskazuje ekspertka.

Obejrzyj rozmowę z psycholog.

W imieniu KSON zapraszamy Państwa do udziału w spotkaniu JESIENNE PRZEBUDZENIE, które odbędzie się 26 października o godz. 10:30 przy ul. Kopernika 30 (I piętro) w Warszawie. 

W programie rozmowy z dietetykiem, dobra kawa, wspólny trening pilates. To doskonały sposób na redukcję stresu i poprawę samopoczucia. 

Zapisy via e-mail: warszawa@kson.pl 
– Jesień to czas, kiedy wielu z nas może odczuwać obniżenie nastroju, spadek energii, czasem spadek motywacji, co jest związane m.in. z mniejszą ilością światła słonecznego, krótszym dniem czy zmianami w przyrodzie, które mogą nas skłaniać do refleksji, przemyśleń na temat przemijania. Aby zadbać o zdrowie psychiczne w tym okresie, warto m.in. zadbać o utrzymanie harmonogramu i rytmu dnia, co wspiera stabilność emocjonalną oraz korzystać ze światła dziennego. – mówi Ewelina Bondyra-Łuczka, psycholog i trener zawodowy Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON).
Zalecam utrzymanie regularności w codziennych aktywnościach, takich jak sen, posiłki, ćwiczenia fizyczne. Czasami rzeczywiście spadek energii w czasie jesieni sprawia, że tracimy nasz standardowy harmonogram dnia. Ważne, żeby dzień pozostawał w pewnym dla nas odpowiednim rytmie, co wspiera stabilność emocjonalną. To też będzie ograniczało odczucie dezorientacji, które może nasilać jesienną chandrę. Po drugie, warto zadbać o to, żeby korzystać ze świata dziennego, które odgrywa dużą rolę w regulacji naszego nastroju. Dobrze byłoby jak najczęściej wychodzić na spacer, nawet na te kilkanaście minut. Sprzyja to lepszemu nastrojowi.

Obejrzyj cały wywiad z psycholog


Jednocześnie w imieniu KSON zapraszamy do udziału w spotkaniu JESIENNE PRZEBUDZENIE, które odbędzie się 26 października o godz. 10:30 przy ul. Kopernika 30 (I piętro) w Warszawie.
W programie rozmowy z dietetykiem, dobra kawa, wspólny trening pilates. To doskonały sposób na redukcję stresu i poprawę samopoczucia. 
Zapisy via e-mail: warszawa@kson.pl 

źródło: Medicalpress

Chandra i depresja to dwa różne stany emocjonalne, chociaż mogą mieć pewne wspólne objawy. W okresie jesienno-zimowym wiele osób odczuwa obniżenie nastroju, zwane potocznie chandrą. Chociaż jest to stan powszechny i często związany z krótszymi dniami oraz brakiem słońca, bywa mylony z depresją, która jest znacznie poważniejszym zaburzeniem. 

Warto zrozumieć różnicę między tymi dwoma stanami, ponieważ chandra, choć chwilowa i łagodna, może być sygnałem do zmiany codziennych nawyków, natomiast depresja wymaga specjalistycznej pomocy i może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, jeśli zostanie zignorowana.

Chandra to krótkotrwały spadek nastroju, który często pojawia się w okresie jesienno-zimowym, kiedy dni stają się krótsze, a ilość światła słonecznego maleje. Jak wynika z badania “Jakie aktywności pomagają Polakom radzić sobie z jesienną chandrą?” serwisu Prezentmarzeń w badaniu 44% respondentów przyznało, że odczuwa chandrę okazjonalnie, a 33% zmaga się z nią co roku. Charakterystycznymi objawami chandry są brak energii, problemy z koncentracją i obniżona motywacja, które występują okresowo, ale nie wpływają poważnie na codzienne funkcjonowanie.

Depresja, w odróżnieniu od chandry, jest długotrwałym i bardziej intensywnym zaburzeniem psychicznym. Objawia się nie tylko pogorszeniem nastroju, ale także trwałym uczuciem smutku, beznadziei, problemami ze snem, apetytem oraz niską samooceną. Depresja wpływa na zdolność do normalnego funkcjonowania i wymaga specjalistycznej pomocy. W badaniu aż 20% osób zgłosiło, że w trakcie chandry odczuwa objawy zbliżone do depresji, takie jak problemy ze snem i apetytem.

Czas trwania

Chandra. Jest to krótkotrwały stan obniżonego nastroju, który pojawia się okresowo, często w związku z czynnikami zewnętrznymi, takimi jak pogoda (np. jesień), zmęczenie, stres czy napięcie. Trwa zazwyczaj kilka dni lub tygodni i z czasem samoistnie mija.

Depresja. Jest to długotrwałe zaburzenie psychiczne, które może trwać wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat. Aby zdiagnozować depresję, objawy muszą utrzymywać się co najmniej przez dwa tygodnie bez przerwy.

Intensywność objawów

Chandra. Objawy chandry są łagodniejsze i obejmują uczucie smutku, przygnębienia, zmniejszenie motywacji czy energii. Osoba nadal jest w stanie cieszyć się niektórymi aspektami życia i zachować podstawową aktywność.

Depresja. Objawy są znacznie bardziej intensywne i mogą obejmować głęboki smutek, utratę zainteresowania wszystkim, poczucie beznadziejności, trudności z koncentracją, a nawet myśli samobójcze. Depresja może poważnie zaburzać codzienne funkcjonowanie.

Przyczyny

Chandra. Zwykle jest związana z konkretnymi wydarzeniami lub zmianami w otoczeniu, jak zmniejszenie ilości światła słonecznego w okresie jesienno-zimowym, przemęczenie, chwilowy stres. Często bywa sezonowa (np. tzw. jesienna chandra).

Depresja. Może mieć wiele przyczyn – biologiczne (zaburzenia chemii mózgu, genetyka), psychologiczne (trauma, stres, negatywne wzorce myślenia), a także środowiskowe (trudne wydarzenia życiowe). Depresja nie zawsze ma jednoznaczną przyczynę i może się rozwijać bez widocznego powodu.

Reakcja na wsparcie

Chandra. Zmiana otoczenia, odpoczynek, spotkania z bliskimi, aktywność fizyczna czy zajęcia kreatywne mogą szybko poprawić nastrój i przywrócić dobre samopoczucie. Dla 27% ankietowanych, hobby, takie jak zajęcia artystyczne, warsztaty czy nawet lekcje gotowania, są idealnym sposobem na odskocznię od codzienności i poprawę nastroju. 31% badanych polega na technikach relaksacyjnych, takich jak medytacja, joga czy masaże, aby uspokoić umysł i ciało w okresie jesiennego przygnębienia. Relaksacyjne aktywności przynoszą ulgę w stresie i poprawiają samopoczucie.

Depresja. Pomoc z zewnątrz (rozmowa, wsparcie bliskich) często nie wystarcza. Wymaga specjalistycznej pomocy, takiej jak terapia psychologiczna, psychiatryczna, a czasem leczenie farmakologiczne.

Wpływ na codzienne życie

Chandra. Zwykle nie wpływa znacząco na codzienne obowiązki i relacje, choć osoba może odczuwać chwilową apatię czy mniejsze zainteresowanie różnymi aktywnościami. Jak pokazuje badanie kontakty z rodziną i przyjaciółmi okazały się skutecznym sposobem radzenia sobie z chandrą. 23% Polaków podkreśla, że spędzanie czasu z bliskimi wpływa pozytywnie na ich nastrój i daje poczucie wsparcia.

Depresja. Może znacząco zaburzać codzienne życie. Osoby z depresją mogą mieć trudności z wykonywaniem podstawowych czynności, jak praca, opieka nad sobą czy utrzymywanie relacji.

Potrzeba interwencji medycznej

Chandra. Zazwyczaj nie wymaga interwencji medycznej, a zmiana stylu życia, więcej odpoczynku czy aktywności fizycznej mogą przywrócić równowagę. 27% respondentów wskazało, że regularne ćwiczenia fizyczne, takie jak bieganie, fitness, czy nawet spacery, pomagają im zwalczyć objawy jesiennej chandry. Aktywność fizyczna skutecznie podnosi poziom endorfin i poprawia nastrój.

Depresja. Często wymaga interwencji medycznej i psychoterapii. Leczenie depresji bywa długotrwałe i wieloaspektowe.

Chandra to krótkotrwały, łagodny stan obniżonego nastroju, który może wynikać z chwilowych czynników zewnętrznych i zwykle ustępuje samoistnie. Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które trwa długo, ma intensywne objawy i wymaga leczenia profesjonalnego. Jeśli objawy obniżonego nastroju utrzymują się dłużej i są bardziej uciążliwe, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

źródło:infowire.pl

Jesień to pora roku, która przynosi nie tylko piękne, złociste krajobrazy, ale niestety także podwyższone ryzyko zdrowotne. Według kardiologów, w tym okresie rośnie ryzyko zawału serca, co stanowi szczególne zagrożenie dla osób z problemami kardiologicznymi. Spadek temperatur, większe zanieczyszczenie powietrza i inne czynniki związane z jesienną pogodą mogą wpłynąć na układ krążenia. Prof. dr hab. n. med. Piotr Buszman, kardiolog American Heart of Poland, wyjaśnia, dlaczego jesień może być szczególnie groźna dla serca oraz jakie kroki można podjąć, aby zminimalizować to ryzyko.
Znaczny spadek temperatur powietrza to jeden z głównych czynników wpływających na zdrowie układu sercowo-naczyniowego jesienią. – Kiedy temperatura na zewnątrz spada o 10 stopni Celsjusza, ryzyko wystąpienia zawału serca rośnie o 7%. To zjawisko wynika z mechanizmów fizjologicznych, które prowadzą do kurczenia się naczyń krwionośnych, co z kolei powoduje wzrost ciśnienia krwi. W przypadku osób, u których w tętnicach wieńcowych znajdują się blaszki miażdżycowe, nagły wzrost ciśnienia może być mechanizmem wyzwalającym pęknięcie niestabilnej blaszki i w efekcie prowadzić do ostrego zawału serca – wyjaśnia prof. Piotr Buszman.

Zmieniająca się temperatura nie jest jednak jedynym problemem. Jesienią rozpoczyna się sezon grzewczy, co oznacza zwiększenie zanieczyszczenia powietrza. Szczególnie niebezpieczne są pyły zawieszone, zwłaszcza PM2,5, które mają potwierdzony negatywny wpływ na serce.
– Zwiększone zapylenie destabilizuje blaszki miażdżycowe, co dodatkowo zwiększa ryzyko zawału – dodaje prof. Buszman.

Jak minimalizować ryzyko zawału?
Mimo że obniżenie temperatury i pogorszenie jakości powietrza mogą zwiększać ryzyko zawału serca, to najważniejsze pozostają tzw. modyfikowalne czynniki ryzyka. Kardiolog American Heart of Poland podkreśla, jak istotne jest dbanie o zdrowie przez cały rok, a szczególnie jesienią, gdy warunki pogodowe stają się bardziej wymagające. – Zadbajmy o swoją dietę, przestańmy palić papierosy, kontrolujmy masę ciała, ciśnienie krwi i poziom cholesterolu. Regularna aktywność fizyczna i przestrzeganie zaleceń lekarskich to podstawa profilaktyki – apeluje prof. Piotr Buszman.
Kardiolog zaznacza, że obniżenie temperatury samo w sobie nie jest bezpośrednią przyczyną zawału serca, ale może działać jako bodziec u osób obciążonych innymi czynnikami ryzyka.

– Ubierajmy się odpowiednio do pogody, unikajmy nagłych zmian temperatury, szczególnie przy wychodzeniu z ciepłych pomieszczeń na zewnątrz – radzi ekspert American Heart of Poland.

Objawy zawału serca – na co zwrócić uwagę?
Zawał serca to stan bezpośredniego zagrożenia życia, dlatego ważne jest, aby szybko rozpoznać jego objawy i natychmiast podjąć odpowiednie działania. Charakterystycznym objawem zawału mięśnia sercowego jest intensywny ból w klatce piersiowej, który może promieniować do szyi, lewego ramienia, a nawet brzucha. – Silny, piekący, gniotący i dławiący ból trwający ponad 20 minut, często towarzyszy mu uczucie lęku i obfite poty – to sygnały alarmowe – podkreśla prof. Buszman. – Ból może promieniować do innych części ciała, jak szyja, ramię czy nawet brzuch, dlatego nie należy lekceważyć żadnych nietypowych dolegliwości.

Jeżeli pacjent zauważy u siebie takie objawy, konieczne jest natychmiastowe wezwanie karetki.– Udrożnienie zamkniętej tętnicy wieńcowej w czasie krótszym niż 60 minut nie tylko ratuje życie, ale może także pozwolić na pełny powrót do sprawności serca bez uszczerbku na zdrowiu – zaznacza kardiolog American Heart of Poland. Jesień, ze swoim chłodniejszym klimatem i gorszej jakości powietrzem, jest okresem, w którym szczególnie warto zwrócić uwagę na zdrowie serca.

Nie taka jesień straszna…
Jesień to czas, kiedy nasze serca potrzebują szczególnej troski. Niezależnie od tego, czy jesteś osobą zdrową, czy cierpisz na choroby układu sercowo-naczyniowego, warto pamiętać o regularnych badaniach, zdrowym stylu życia i modyfikacji czynników ryzyka. – Zawał serca nie wybiera, ale dbając o swoje zdrowie, możemy zminimalizować ryzyko i cieszyć się jesienią w pełni zdrowia – mówi prof. Piotr Buszman.

źródło: AHOP
Dni robią się coraz krótsze, a pogoda coraz bardziej kapryśna. Sposób odżywiania i codzienny ruch ma znaczenie dla naszego samopoczucia, nastroju i odporności. Sprawdź, co jeść jesienią, by zaspokoić wszystkie potrzeby organizmu, a przy tym wykorzystać sezonowość warzyw i owoców.
Wraz ze zmianą pór roku powinniśmy modyfikować swoje codzienne posiłki. Latem stawialiśmy na świeże, surowe, soczyste warzywa i owoce. Jesienią intuicyjnie szukamy potraw, które nas nasycą i rozgrzeją. Warto przy tym pamiętać o właściwych proporcjach na talerzu, gdyż one są niezmienne.

Połowa talerza warzyw i owoców, tylko które wybrać, kiedy asortyment jest ograniczony?

Prawda jest taka, że każda pora roku rządzi się swoimi smakami, podobnie jesień. Pomimo przeświadczenia, że jesień (i zima) jest trudnym czasem, by jeść odpowiednią ilość warzyw i owoców, to w rzeczywistości wcale tak źle nie jest. Z początkiem jesieni mamy jeszcze dostęp do pomidorów, cukinii, kapusty, brukselki, kalafiorów, z owoców królują śliwki i późne maliny oraz coraz większy wybór różnych odmian jabłek i gruszek. Wraz z upływem czasu możemy sięgać po warzywa korzeniowe: marchewka, pietruszka, buraki, seler, cebula, czosnek, ziemniaki. Do tego dochodzą kiszone warzywa, których asortyment wykracza zdecydowanie dalej niż kiszona kapusta i ogórki. Doskonałym wyborem są także warzywa i owoce mrożone. Wbrew mitom, zamrażanie należy do najlepszych metod utrwalania żywności, pozwala zachować wysoką wartość odżywczą surowców. Większość z nas prawdopodobnie tęskni za owocami jagodowymi jak maliny, truskawki czy borówki, jedną z alternatyw są owoce mrożone, ale warto poszukać ich w wersji liofilizowanej. Przywołają wspomnienie lata i będą doskonałą przekąską lub dodatkiem do owsianki.

Temperatura posiłków

Wybór surowców, proporcje na talerzu są równie ważne jak temperatura posiłków, szczególnie podczas chłodnych pór roku. Najlepiej, by choć 2 posiłki w ciągu dnia były ciepłe, co wcale nie oznacza, że zalecane jest zjadanie dwóch obiadów. Zacznijmy od ciepłego śniadania w formie omleta z warzywami np. z papryką, cukinią i cebulą a jeśli wolimy coś „na słodko” to możemy przygotować owsiankę lub kaszę na mleku z owocami i orzechami. Do obiadu mogą pojawić się warzywa w formie pieczonej, duszonej lub gotowanej. Natomiast jeśli szukamy prostej, sycącej a przy tym zdrowej kolacji, to warto przygotować pieczone warzywa z serem/wędzoną rybą lub warzywną zupę. Temperatura posiłku wpływa na uczucie sytości, zjadając ciepłe danie dłużej czujemy się najedzeni, dzięki czemu nie podjadamy i nie tyjemy jesienią.

Comfort food – czasem tego potrzebujesz!

„Comfort food” to jedzenie pocieszające, budzące dobre wspomnienia i zabierające w sentymentalną podróż w czas beztroski, często dzieciństwa. Podczas jesiennej chandry można sięgać po takie posiłki, choć nie należy ich nadużywać, gdyż często są wysokokaloryczne. Każdy ma swoje „comfort food”, dla jednych będzie to rosół z marchewką a dla innych racuchy babci z jabłkiem. W zdrowym odżywianiu najważniejsza jest równowaga oraz słuchanie potrzeb swojego organizmu.

Symbole jesieni

Koniec lata wcale nie oznacza, że natura poskąpi nam znakomitych smaków. Różne odmiany jabłek, gruszek, śliwek są na wyciągnięcie ręki. Jesień obdarowuje nas także warzywami, jednym z nich jest dynia, która poza walorami estetycznymi jest skarbnicą witamin, składników mineralnych i beta-karotenu. Przy tym wszystkim dostarcza mało kalorii. Odmian dyni jadalnej jest sporo, ale warto wybierać okazy, których miąższ jest najbardziej wybarwiony na pomarańczowo, gdyż te dynie mają najwięcej wspomnianego beta-karotenu. Jakie ma to znaczenie dla zdrowia? Beta-karoten odżywia nabłonek górnych dróg oddechowych, który bywa często podrażniony podczas sezonowych infekcji. Poza tym karotenoidy pozytywnie wpływają na odporność, dlatego dieta bogata w te związki może zmniejszyć ilość zachorowań w sezonie jesienno-zimowym.

Kolejny symbol jesieni to grzyby. Zbiór darów lasu wymaga doskonałej znajomości gatunków, dlatego jeśli nie mamy wiedzy i doświadczenia to lepiej zrezygnować z grzybobrania. Na szczęście są dostępne bezpieczne grzyby hodowlane jak pieczarki i boczniaki. Zwykło się uważać, że grzyby poza smakiem i aromatem nie wnoszą nic wartościowego do naszej diety. Jest to błędne przekonanie. Grzyby są źródłem białka, przy tym zawierają znaczne ilości lizyny, czyli aminokwasu, który w wielu produktach – przede wszystkim w zbożowych – występuje w deficytowych ilościach. Poza tym grzyby dostarczają witamin z grupy B, ich ilość zależna jest od gatunku, 100 g świeżych pieczarek pokrywa w około 30% dobowe zapotrzebowanie na B3 i w około 40% na B2. Dominujące składniki mineralne to potas, fosfor i magnez. Obecność grzybów w diecie zwiększa ilość błonnika, co korzystnie wpływa na stężenie cholesterolu. Mamy także doniesienia, że grzyby regulują poziom glikemii, dlatego możemy śmiało polecać je osobom z insulinoopornością i cukrzycą. A biologicznie aktywne związki obecne w grzybach wykazują działanie immunostymulujące, przeciwnowotworowe, przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Warto włączyć do diety zarówno pieczarki jaki i boczniaki.

Do walki z infekcjami witaminy C dostarczaj z owocami i warzywami!

Wchłanialność różnych witamin najlepiej przebiega, gdy dostarczamy ich wraz z produktami naturalnymi. Żaden witaminowy suplement nie zastąpi zdrowej diety. Jesienią mamy spory wybór surowców, które zawierają znaczne ilości witaminy C i nie są to cytrusy.

Lista warzyw i owoców (dostępnych jesienią), które dostarczają znacznych ilości kwasu askorbinowego:

– papryka czerwona (ale też zielona i żółta),

– jarmuż,

– szpinak,

– brokuł,

– brukselka,

– biała kapusta,

– natka pietruszki,

– czarne porzeczki (też mrożone),

– minikiwi,

– truskawki (też mrożone),

– maliny (też mrożone).

Doskonałym źródłem witaminy C jest również sok z rokitnika. Należy wybierać 100%, NFC.

Autorka: Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyk kliniczny

Monika Stromkie-Złomaniec jest ekspertem programów i projektów poprawiających nawyki żywieniowe Polaków. Autorka wielu artykułów i współautorka książek z zakresu zdrowego odżywiania. Prowadzi poradnię dietetyczną „Z kaloriami na pieńku”. Uczy jak jeść zdrowo, sezonowo, smacznie i jak docenić rolę warzyw i owoców.

Więcej o tym, jak zadbać o odporność jesienią, przeczytasz w materiale „Odporność leży na Twoim talerzu” – link.

Opracowanie sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw w ramach realizacji przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw projektu „CORE TEAM – promocja konsumpcji owoców i warzyw i forum współpracy sektora, II edycja”. Projekt jest realizowany pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Źródło informacji: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw

Dni robią się coraz krótsze, a pogoda coraz bardziej kapryśna. Sposób odżywiania i codzienny ruch ma znaczenie dla naszego samopoczucia, nastroju i odporności. Sprawdź, co jeść jesienią, by zaspokoić wszystkie potrzeby organizmu, a przy tym wykorzystać sezonowość warzyw i owoców.
Wraz ze zmianą pór roku powinniśmy modyfikować swoje codzienne posiłki. Latem stawialiśmy na świeże, surowe, soczyste warzywa i owoce. Jesienią intuicyjnie szukamy potraw, które nas nasycą i rozgrzeją. Warto przy tym pamiętać o właściwych proporcjach na talerzu, gdyż one są niezmienne.

Połowa talerza warzyw i owoców, tylko które wybrać, kiedy asortyment jest ograniczony?

Prawda jest taka, że każda pora roku rządzi się swoimi smakami, podobnie jesień. Pomimo przeświadczenia, że jesień (i zima) jest trudnym czasem, by jeść odpowiednią ilość warzyw i owoców, to w rzeczywistości wcale tak źle nie jest. Z początkiem jesieni mamy jeszcze dostęp do pomidorów, cukinii, kapusty, brukselki, kalafiorów, z owoców królują śliwki i późne maliny oraz coraz większy wybór różnych odmian jabłek i gruszek. Wraz z upływem czasu możemy sięgać po warzywa korzeniowe: marchewka, pietruszka, buraki, seler, cebula, czosnek, ziemniaki. Do tego dochodzą kiszone warzywa, których asortyment wykracza zdecydowanie dalej niż kiszona kapusta i ogórki. Doskonałym wyborem są także warzywa i owoce mrożone. Wbrew mitom, zamrażanie należy do najlepszych metod utrwalania żywności, pozwala zachować wysoką wartość odżywczą surowców. Większość z nas prawdopodobnie tęskni za owocami jagodowymi jak maliny, truskawki czy borówki, jedną z alternatyw są owoce mrożone, ale warto poszukać ich w wersji liofilizowanej. Przywołają wspomnienie lata i będą doskonałą przekąską lub dodatkiem do owsianki.

Temperatura posiłków

Wybór surowców, proporcje na talerzu są równie ważne jak temperatura posiłków, szczególnie podczas chłodnych pór roku. Najlepiej, by choć 2 posiłki w ciągu dnia były ciepłe, co wcale nie oznacza, że zalecane jest zjadanie dwóch obiadów. Zacznijmy od ciepłego śniadania w formie omleta z warzywami np. z papryką, cukinią i cebulą a jeśli wolimy coś „na słodko” to możemy przygotować owsiankę lub kaszę na mleku z owocami i orzechami. Do obiadu mogą pojawić się warzywa w formie pieczonej, duszonej lub gotowanej. Natomiast jeśli szukamy prostej, sycącej a przy tym zdrowej kolacji, to warto przygotować pieczone warzywa z serem/wędzoną rybą lub warzywną zupę. Temperatura posiłku wpływa na uczucie sytości, zjadając ciepłe danie dłużej czujemy się najedzeni, dzięki czemu nie podjadamy i nie tyjemy jesienią.

Comfort food – czasem tego potrzebujesz!

„Comfort food” to jedzenie pocieszające, budzące dobre wspomnienia i zabierające w sentymentalną podróż w czas beztroski, często dzieciństwa. Podczas jesiennej chandry można sięgać po takie posiłki, choć nie należy ich nadużywać, gdyż często są wysokokaloryczne. Każdy ma swoje „comfort food”, dla jednych będzie to rosół z marchewką a dla innych racuchy babci z jabłkiem. W zdrowym odżywianiu najważniejsza jest równowaga oraz słuchanie potrzeb swojego organizmu.

Symbole jesieni

Koniec lata wcale nie oznacza, że natura poskąpi nam znakomitych smaków. Różne odmiany jabłek, gruszek, śliwek są na wyciągnięcie ręki. Jesień obdarowuje nas także warzywami, jednym z nich jest dynia, która poza walorami estetycznymi jest skarbnicą witamin, składników mineralnych i beta-karotenu. Przy tym wszystkim dostarcza mało kalorii. Odmian dyni jadalnej jest sporo, ale warto wybierać okazy, których miąższ jest najbardziej wybarwiony na pomarańczowo, gdyż te dynie mają najwięcej wspomnianego beta-karotenu. Jakie ma to znaczenie dla zdrowia? Beta-karoten odżywia nabłonek górnych dróg oddechowych, który bywa często podrażniony podczas sezonowych infekcji. Poza tym karotenoidy pozytywnie wpływają na odporność, dlatego dieta bogata w te związki może zmniejszyć ilość zachorowań w sezonie jesienno-zimowym.

Kolejny symbol jesieni to grzyby. Zbiór darów lasu wymaga doskonałej znajomości gatunków, dlatego jeśli nie mamy wiedzy i doświadczenia to lepiej zrezygnować z grzybobrania. Na szczęście są dostępne bezpieczne grzyby hodowlane jak pieczarki i boczniaki. Zwykło się uważać, że grzyby poza smakiem i aromatem nie wnoszą nic wartościowego do naszej diety. Jest to błędne przekonanie. Grzyby są źródłem białka, przy tym zawierają znaczne ilości lizyny, czyli aminokwasu, który w wielu produktach – przede wszystkim w zbożowych – występuje w deficytowych ilościach. Poza tym grzyby dostarczają witamin z grupy B, ich ilość zależna jest od gatunku, 100 g świeżych pieczarek pokrywa w około 30% dobowe zapotrzebowanie na B3 i w około 40% na B2. Dominujące składniki mineralne to potas, fosfor i magnez. Obecność grzybów w diecie zwiększa ilość błonnika, co korzystnie wpływa na stężenie cholesterolu. Mamy także doniesienia, że grzyby regulują poziom glikemii, dlatego możemy śmiało polecać je osobom z insulinoopornością i cukrzycą. A biologicznie aktywne związki obecne w grzybach wykazują działanie immunostymulujące, przeciwnowotworowe, przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Warto włączyć do diety zarówno pieczarki jaki i boczniaki.

Do walki z infekcjami witaminy C dostarczaj z owocami i warzywami!

Wchłanialność różnych witamin najlepiej przebiega, gdy dostarczamy ich wraz z produktami naturalnymi. Żaden witaminowy suplement nie zastąpi zdrowej diety. Jesienią mamy spory wybór surowców, które zawierają znaczne ilości witaminy C i nie są to cytrusy.

Lista warzyw i owoców (dostępnych jesienią), które dostarczają znacznych ilości kwasu askorbinowego:

– papryka czerwona (ale też zielona i żółta),

– jarmuż,

– szpinak,

– brokuł,

– brukselka,

– biała kapusta,

– natka pietruszki,

– czarne porzeczki (też mrożone),

– minikiwi,

– truskawki (też mrożone),

– maliny (też mrożone).

Doskonałym źródłem witaminy C jest również sok z rokitnika. Należy wybierać 100%, NFC.

Autorka: Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyk kliniczny

Monika Stromkie-Złomaniec jest ekspertem programów i projektów poprawiających nawyki żywieniowe Polaków. Autorka wielu artykułów i współautorka książek z zakresu zdrowego odżywiania. Prowadzi poradnię dietetyczną „Z kaloriami na pieńku”. Uczy jak jeść zdrowo, sezonowo, smacznie i jak docenić rolę warzyw i owoców.

Więcej o tym, jak zadbać o odporność jesienią, przeczytasz w materiale „Odporność leży na Twoim talerzu” – link.

Opracowanie sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw w ramach realizacji przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw projektu „CORE TEAM – promocja konsumpcji owoców i warzyw i forum współpracy sektora, II edycja”. Projekt jest realizowany pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Źródło informacji: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw

Chociaż ostatnie tygodnie przyniosły uspokojenie sytuacji epidemicznej w Polsce, konieczne jest przygotowanie się na ewentualny powrót koronawirusa jesienią – apelują lekarze. Wśród niezbędnych działań przed możliwą kolejną falą COVID-19 wymieniają m.in. uzupełnienie szczepień, również wśród uchodźców z Ukrainy, odbudowanie systemu testowania i wdrożenie na polski rynek doustnej terapii przeciw COVID-19, szczególnie w przypadku chorób z grup wysokiego ryzyka. To umożliwi przeniesienie ciężaru leczenia tej choroby ze szpitali do domów i podstawowej opieki zdrowotnej – wynika z raportu „Ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta z COVID-19 w Polsce”.
– Nasze przygotowanie do jesieni jest o tyle ważne, że nie wiemy, co się wtedy wydarzy, jakie będą dalsze losy pandemii i czy nie pojawi się nowy mutant – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, rektor Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – Medycyna XXI. – Co należy zrobić do jesieni? Po pierwsze, uzupełnić szczepienia, ponieważ nadal w Polsce tym podstawowym schematem zaszczepionych jest pięćdziesiąt kilka procent populacji, a dopiero co trzeci dorosły Polak przyjął tzw. booster, czyli dawkę przypominającą.

Pod względem wyszczepienia populacji Polska jest w ogonie Europy. Przynajmniej jedną dawkę przyjęło 60 proc. społeczeństwa, dwie – 59,5 proc. (niecałe 20 mln), podczas gdy średnia dla UE wynosi odpowiednio 75,4 proc. i 72,7 proc. Dawkę przypominającą przyjęło niecałe 12 mln Polaków. To mniej więcej jedna trzecia populacji, podczas gdy średnia dla krajów UE wynosi ponad 50 proc. (dane Ministerstwa Zdrowia i COVID-19 Vaccine Tracker). Jeszcze mniejsze jest zainteresowanie drugą dawką przypominającą, którą – zgodnie z wytycznymi rządowymi – mogą przyjąć osoby 80+. Zdaniem ekspertów ten limit wiekowy powinien zostać obniżony. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych drugi booster może być podawany osobom 55+.

 Przede wszystkim musimy edukować społeczeństwo, że szczepienia są najskuteczniejszą metodą profilaktyki wystąpienia zakażenia COVID-19, a w przypadku zakażenia obniżają ryzyko rozwoju do ciężkiej postaci tej choroby – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.

W ciągu ponad dwóch lat pandemii na COVID-19 zachorowało ponad 5,9 mln Polaków, a zmarło ponad 116 tys. Koronawirus pośrednio przyczynił się także do 200 tys. nadmiarowych zgonów spowodowanych ograniczonym dostępem do opieki zdrowotnej. Chociaż ostatnie dane wskazują na uspokojenie sytuacji, zagrożenie koronawirusem nie minęło. Ze stanu pandemii przechodzimy w etap, kiedy COVID-19 jest traktowany jako niebezpieczna infekcja sezonowa, znacznie groźniejsza niż przeziębienie czy grypa. Za tą zmianą powinna pójść także modyfikacja diagnostyki i leczenia tej choroby.

 Gros pacjentów teraz, późną wiosną, wystarcza leczenie ambulatoryjne, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. Te wytyczne mówią o tym, że pacjent powinien być w samokontroli, która jest dokładnie oceniona poprzez parametry takie jak ciśnienie, tętno, mierzenie saturacji, temperatury, poprzez odpowiedni odpoczynek fotelowo-łóżkowy, poprzez nawodnienie, właściwe leczenie chorób przewlekłych, poprzez wdrożenie leków przeciwgorączkowych, przeciwbólowych, ale także poprzez wdrożenie takich preparatów jak wziewne sterydy – wymienia dr n. med. Michał Sutkowski, ekspert Uczelni Łazarskiego, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.


– Myśmy się przyzwyczaili w ostatnich latach pandemii, że chorzy byli hospitalizowani i leczeni na intensywnych oddziałach opieki medycznej. Nasz raport pokazuje jednak, że ta ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta powinna wyglądać zupełnie inaczej. Zdecydowanie chcemy teraz COVID-19 eliminować u części społeczeństwa poprzez szczepienia, a osoby, którzy zachorują, powinny być diagnozowane i leczone na poziomie opieki podstawowej i lecznictwa specjalistycznego –
 mówi dr n. med. Jakub Gierczyński.

Jak wskazują lekarze i eksperci, którzy przygotowali raport „Ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta z COVID-19 w Polsce”, podstawą jest odbudowa systemu testowania, a co za tym idzie wprowadzenie innych sposobów rozliczania testów w ramach podstawowej opieki zdrowotnej i szpitali oraz wyposażenie lekarzy rodzinnych w szybkie testy, najlepiej różnicujące COVID-19 i grypę, które często mają podobne objawy. Szybkie i prawidłowe zdiagnozowanie jest warunkiem włączenia odpowiedniego leczenia przeciwwirusowego.


– W przypadku chorych o podwyższonym ryzyku zaostrzania się COVID-19 powinno być zastosowane zarejestrowane w Unii Europejskiej leczenie doustne, które w ciągu pięciu dni od diagnozy do włączenia terapii gwarantuje, że ten przebieg będzie znacznie mniej ciężki lub w ogóle praktycznie nie wystąpią objawy – 
wyjaśnia ekspert systemu ochrony zdrowia.

O włączeniu leczenia doustnego powinien decydować lekarz na podstawie m.in. takich kryteriów, czy objawy nie trwają dłużej niż pięć dni oraz czy przebieg choroby jest łagodny i umiarkowany, a chory nie wymaga podawania tlenu.

 Naszym marzeniem byłoby, żeby w Polsce były dostępne leki doustne zarejestrowane w Unii Europejskiej, które można by było wdrożyć na wczesnym etapie leczenia ambulatoryjnego w grupach ryzyka, które obejmują osoby powyżej 60. roku życia, osoby z wielochorobowością, nadciśnieniem, cukrzycą, niewydolnością krążenia, POChP, chorobami nowotworowymi, chorzy na immunosupresji czy w końcu osoby, które się nie zaszczepiły na COVID-19 – mówi prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. – Miejmy nadzieję, że przed jesienią roku 2022 ten lek zarejestrowany w Unii Europejskiej będzie także w Polsce.

W kwietniu 2022 roku w UE było zarejestrowanych osiem leków przeciwko COVID-19.

 Schemat postępowania jest bardzo prosty: wiem, że się zakaziłem, jeżeli ten lek przyjmę do pięciu dni od zakażenia i będę go przyjmował przez pięć następnych dni, to szacujemy, że o 80–90 proc. zmniejsza się ryzyko hospitalizacji i zgonu z powodu COVID-19 – podkreśla prof. Krzysztof J. Filipiak. – Ten lek, zdaniem ekspertów, powinien być jak najszerzej dostępny. Być może dla pewnej grupy osób najwyższego ryzyka powinien być w jakiś sposób refundowany, zapewniany przez państwo, ale także dla wszystkich innych powinna być opcja zakupu takiego leku w aptece.

Wśród propozycji kluczowych elementów strategii na jesień 2022 roku lekarze wymienią także stworzenie ram do funkcjonowania opieki specjalistycznej i rehabilitacyjnej dla pacjentów, którzy borykają się z długofalowymi następstwami przebytej choroby COVID-19.


Przygotowania do ewentualnej kolejnej fali pandemii były tematem konferencji „Wirus SARS-CoV-2. Wiedza, doświadczenie, przyszłość”, która odbyła się 31 maja w Centrum Prasowym Newserii.

źrodło: newseria

Chociaż ostatnie tygodnie przyniosły uspokojenie sytuacji epidemicznej w Polsce, konieczne jest przygotowanie się na ewentualny powrót koronawirusa jesienią – apelują lekarze. Wśród niezbędnych działań przed możliwą kolejną falą COVID-19 wymieniają m.in. uzupełnienie szczepień, również wśród uchodźców z Ukrainy, odbudowanie systemu testowania i wdrożenie na polski rynek doustnej terapii przeciw COVID-19, szczególnie w przypadku chorób z grup wysokiego ryzyka. To umożliwi przeniesienie ciężaru leczenia tej choroby ze szpitali do domów i podstawowej opieki zdrowotnej – wynika z raportu „Ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta z COVID-19 w Polsce”.
– Nasze przygotowanie do jesieni jest o tyle ważne, że nie wiemy, co się wtedy wydarzy, jakie będą dalsze losy pandemii i czy nie pojawi się nowy mutant – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, rektor Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – Medycyna XXI. – Co należy zrobić do jesieni? Po pierwsze, uzupełnić szczepienia, ponieważ nadal w Polsce tym podstawowym schematem zaszczepionych jest pięćdziesiąt kilka procent populacji, a dopiero co trzeci dorosły Polak przyjął tzw. booster, czyli dawkę przypominającą.

Pod względem wyszczepienia populacji Polska jest w ogonie Europy. Przynajmniej jedną dawkę przyjęło 60 proc. społeczeństwa, dwie – 59,5 proc. (niecałe 20 mln), podczas gdy średnia dla UE wynosi odpowiednio 75,4 proc. i 72,7 proc. Dawkę przypominającą przyjęło niecałe 12 mln Polaków. To mniej więcej jedna trzecia populacji, podczas gdy średnia dla krajów UE wynosi ponad 50 proc. (dane Ministerstwa Zdrowia i COVID-19 Vaccine Tracker). Jeszcze mniejsze jest zainteresowanie drugą dawką przypominającą, którą – zgodnie z wytycznymi rządowymi – mogą przyjąć osoby 80+. Zdaniem ekspertów ten limit wiekowy powinien zostać obniżony. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych drugi booster może być podawany osobom 55+.

 Przede wszystkim musimy edukować społeczeństwo, że szczepienia są najskuteczniejszą metodą profilaktyki wystąpienia zakażenia COVID-19, a w przypadku zakażenia obniżają ryzyko rozwoju do ciężkiej postaci tej choroby – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.

W ciągu ponad dwóch lat pandemii na COVID-19 zachorowało ponad 5,9 mln Polaków, a zmarło ponad 116 tys. Koronawirus pośrednio przyczynił się także do 200 tys. nadmiarowych zgonów spowodowanych ograniczonym dostępem do opieki zdrowotnej. Chociaż ostatnie dane wskazują na uspokojenie sytuacji, zagrożenie koronawirusem nie minęło. Ze stanu pandemii przechodzimy w etap, kiedy COVID-19 jest traktowany jako niebezpieczna infekcja sezonowa, znacznie groźniejsza niż przeziębienie czy grypa. Za tą zmianą powinna pójść także modyfikacja diagnostyki i leczenia tej choroby.

 Gros pacjentów teraz, późną wiosną, wystarcza leczenie ambulatoryjne, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. Te wytyczne mówią o tym, że pacjent powinien być w samokontroli, która jest dokładnie oceniona poprzez parametry takie jak ciśnienie, tętno, mierzenie saturacji, temperatury, poprzez odpowiedni odpoczynek fotelowo-łóżkowy, poprzez nawodnienie, właściwe leczenie chorób przewlekłych, poprzez wdrożenie leków przeciwgorączkowych, przeciwbólowych, ale także poprzez wdrożenie takich preparatów jak wziewne sterydy – wymienia dr n. med. Michał Sutkowski, ekspert Uczelni Łazarskiego, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.


– Myśmy się przyzwyczaili w ostatnich latach pandemii, że chorzy byli hospitalizowani i leczeni na intensywnych oddziałach opieki medycznej. Nasz raport pokazuje jednak, że ta ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta powinna wyglądać zupełnie inaczej. Zdecydowanie chcemy teraz COVID-19 eliminować u części społeczeństwa poprzez szczepienia, a osoby, którzy zachorują, powinny być diagnozowane i leczone na poziomie opieki podstawowej i lecznictwa specjalistycznego –
 mówi dr n. med. Jakub Gierczyński.

Jak wskazują lekarze i eksperci, którzy przygotowali raport „Ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta z COVID-19 w Polsce”, podstawą jest odbudowa systemu testowania, a co za tym idzie wprowadzenie innych sposobów rozliczania testów w ramach podstawowej opieki zdrowotnej i szpitali oraz wyposażenie lekarzy rodzinnych w szybkie testy, najlepiej różnicujące COVID-19 i grypę, które często mają podobne objawy. Szybkie i prawidłowe zdiagnozowanie jest warunkiem włączenia odpowiedniego leczenia przeciwwirusowego.


– W przypadku chorych o podwyższonym ryzyku zaostrzania się COVID-19 powinno być zastosowane zarejestrowane w Unii Europejskiej leczenie doustne, które w ciągu pięciu dni od diagnozy do włączenia terapii gwarantuje, że ten przebieg będzie znacznie mniej ciężki lub w ogóle praktycznie nie wystąpią objawy – 
wyjaśnia ekspert systemu ochrony zdrowia.

O włączeniu leczenia doustnego powinien decydować lekarz na podstawie m.in. takich kryteriów, czy objawy nie trwają dłużej niż pięć dni oraz czy przebieg choroby jest łagodny i umiarkowany, a chory nie wymaga podawania tlenu.

 Naszym marzeniem byłoby, żeby w Polsce były dostępne leki doustne zarejestrowane w Unii Europejskiej, które można by było wdrożyć na wczesnym etapie leczenia ambulatoryjnego w grupach ryzyka, które obejmują osoby powyżej 60. roku życia, osoby z wielochorobowością, nadciśnieniem, cukrzycą, niewydolnością krążenia, POChP, chorobami nowotworowymi, chorzy na immunosupresji czy w końcu osoby, które się nie zaszczepiły na COVID-19 – mówi prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. – Miejmy nadzieję, że przed jesienią roku 2022 ten lek zarejestrowany w Unii Europejskiej będzie także w Polsce.

W kwietniu 2022 roku w UE było zarejestrowanych osiem leków przeciwko COVID-19.

 Schemat postępowania jest bardzo prosty: wiem, że się zakaziłem, jeżeli ten lek przyjmę do pięciu dni od zakażenia i będę go przyjmował przez pięć następnych dni, to szacujemy, że o 80–90 proc. zmniejsza się ryzyko hospitalizacji i zgonu z powodu COVID-19 – podkreśla prof. Krzysztof J. Filipiak. – Ten lek, zdaniem ekspertów, powinien być jak najszerzej dostępny. Być może dla pewnej grupy osób najwyższego ryzyka powinien być w jakiś sposób refundowany, zapewniany przez państwo, ale także dla wszystkich innych powinna być opcja zakupu takiego leku w aptece.

Wśród propozycji kluczowych elementów strategii na jesień 2022 roku lekarze wymienią także stworzenie ram do funkcjonowania opieki specjalistycznej i rehabilitacyjnej dla pacjentów, którzy borykają się z długofalowymi następstwami przebytej choroby COVID-19.


Przygotowania do ewentualnej kolejnej fali pandemii były tematem konferencji „Wirus SARS-CoV-2. Wiedza, doświadczenie, przyszłość”, która odbyła się 31 maja w Centrum Prasowym Newserii.

źrodło: newseria