Medicalpress
Wiedza na temat medycyny nuklearnej, nawet wśród onkologów, nie jest powszechna, pomimo, że jest ona obecnie standardem m.in. w precyzyjnej diagnostyce obrazowej nowotworów, dzięki zastosowaniu nowoczesnej pozytronowej tomografii emisyjnej (PET-CT). Medycyna nuklearna to nie tylko diagnostyka, ale też terapia. – Kluczowe zalety terapii izotopowej, to fakt, że jest ona rzeczywiście leczeniem spersonalizowanym, działa w miejscu, gdzie nowotwór jest aktywny i jest bardzo bezpieczna, pacjent ma minimalne skutki uboczne. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski. Musimy zrobić wszystko, aby możliwości medycyny nuklearnej zakresie diagnostyki i terapii, które są elementem wytycznych ESMO czy ASCO, były dostępne w Polsce. – apelowali eksperci podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
W wielu przypadkach w diagnostyce nowotworów, klasyczne badania radiologiczne, takie jak tomografia komputerowa, niestety nie do końca są przydatna, dlatego, że część zmian nie jest widoczna w tych metodach. Przykładem mogą być przerzuty do węzłów chłonnych czy zmiany w kościach. W tych obszarach zmiany widać doskonale w badaniach izotopowych. Co istotne, medycyna nuklearna rozwija się bardzo szybko, cały czas pojawiają nowe mechanizmy i znaczniki.
 
– Obecnie badania PET są podstawowymi badaniami w wielu chorobach onkologicznych, umożliwiając właściwy staging pacjentów (określenie stadium zaawansowania nowotworu), ale też kontrolę leczenia. Ostatnie lata przyniosły nowe znaczniki i nowe wskazania do wykonywania badań PET. Od niedawna mamy zarejestrowany preparat oparty na antygenie specyficznym dla raka prostaty, który urolodzy oznaczali z krwi, a my możemy go teraz obrazować w komórkach nowotworowych. – podkreślała prof. Jolanta Kunikowska, Kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej, UCK WUM.
 
Przełom za sprawą izotopów
 
Ostatnie 10 lat to kolosalny rozwój medycyny nuklearnej w każdym aspekcie. – Po pierwsze, to rozwój sprzętowy, zwłaszcza w obszarze badań PET, w tym cyfrowe aparaty, które mają, przy wsparciu sztucznej inteligencji, niesamowite możliwości. Po drugie, to rozwój izotopów i radiofarmaceutyków. Obecnie, niemal 100 radiofamaceutyków w kontekście diagnostycznym jest w trakcie badań, do tego dochodzą badania nad izotopami terapeutycznymi. Ze względu na wysokie bezpieczeństwo i obiecujące wyniki leczenia, ta dziedzina będzie się dalej prężnie rozwijać. – zaznaczył prof. Marek Dedecjus, Kierownik Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej, NIO-PIB w Warszawie. – Nasze wieloletnie doświadczenia z nowotworami tarczycy, wskazują, że terapia izotopowa jest bardzo skuteczna.
 
Postęp w medycynie nuklearnej spowodował, że zaczęto myśleć o korzyściach jakie niesie w kontekście możliwości wykorzystania także innych metod leczenia. – U chorych na raka gruczołu krokowego na chorobę nawrotową, niejednokrotnie dzięki wykorzystaniu nowoczesnej medycyny nuklearnej, możemy zastosować leczenie ukierunkowane na zmiany przerzutowe, np. z wykorzystaniem radioterapii stereotaktycznej i opóźnić leczenie systemowe, tym samym oszczędzając pacjentom toksyczności takiego leczenia. – powiedział dr Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego, NIO-PIB w Warszawie.
 
W uroonkologii postęp w zakresie medycyny nuklearnej jest ogromny, przykładem może być terapia izotopem Lu-177, który jest zarejestrowany w leczeniu chorych na opornego na kastrację przerzutowego raka gruczołu krokowego. – Jednocześnie już trwają badania, w tym u nas w ośrodku, nad zastosowaniem tej terapii na etapie wrażliwości na kastrację, czyli na wczesnym etapie choroby przerzutowej. Spodziewamy się tutaj podobnej eksplozji terapii, podobnie jak zadziało się to w immunoterapii. – dodał dr Kucharz.

Kolejny przełom niesie łączenie izotopów z przeciwciałami, badania potwierdzają ich wysoką skuteczność. Podczas ostatniego kongresu ASCO zaprezentowano badanie III fazy, w którym  przeciwciało było połączone z izotopem cyrkonu i okazało się fantastycznym narzędziem diagnostycznym guzów nerek z bardzo wysoką czułością i specyficznością. Istnieje zatem ogromna przestrzeń do rozwoju metod diagnostycznych i terapeutycznych.

Barierą nieaktualne procedury
 
Polskie zakłady medycyny nuklearnej są dobrze wyposażone, niestety jest ich mało w stosunku do innych krajów europejskich. W 2022 funkcjonowały 64 zakłady wyposażone w 34 skanery  PET/CT i 3 skanery PET/MR. – Wykonujemy ok. 80000 badań PET rocznie, co na poziomie europejskim stawia nas na odległym miejscu. Kraje, takie jak Niemcy czy Francja, wykonują 3-4 razy więcej tych procedur. Mamy dostępne nowoczesne aparaty PET/CT, ale pozostają w dużej mierze niewykorzystane, ponieważ jesteśmy ograniczani kontraktami. Moglibyśmy z powodzeniem robić tych badań więcej. Jeżeli już mamy dostęp do procedury, badania wykonujemy naprawdę na poziomie europejskim. – podkreśliła prof. Kunikowska.
 
– Zmiany we wskazaniach do badania PET powinny być aktualizowane, co ok. 2 lata, aby wspierać klinicystów w optymalnym leczeniu pacjentów i jego dopasowaniu. Tymczasem wskazania dot. medycyny nuklearnej mamy sprzed kilkunastu lat. Wówczas nie było wielu stosowanych obecnie znaczników. Dlatego wskazania jak i zakres refundacji wymagają pilnej aktualizacji, jak np. wspomniane wcześniej badania PET/PSMA, jedno z kluczowych w diagnostyce raka prostaty czy badanie SPECT-CT stosowane np. w limfoscyntygrafii. Dlatego apelujemy do urologów, onkologów, ale też klinicystów z innych obszarów, aby wsparli nas w tym dążeniu, aby jak najwcześniej jak najszybciej móc nowe techniki stosować. – powiedział prof. Dedecjus.
 
Eksperci wskazywali na potrzebę szerokiego dostępu do badań diagnostycznych w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej, w tym szerszego finansowania badań z zakresu medycy nuklearnej. – Trudno sobie wyobrazić, że poprawimy efektywność leczenia naszych chorych, jeśli będziemy diagnozować czy leczyć wybiórczo. – dodał dr Kucharz.  
 
Badanie PET powinno być zawsze rozważone, jeżeli wpływa na postępowania terapeutyczne. Przykładem może być leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego bez przerzutów. To jest specyficzny stan nowotworu, kiedy w badaniach konwencjonalnych nie wykrywamy zmian przerzutowych, a choroba jest oporna na redukcję androgenową. – Okazuje się, że przy wykorzystaniu badania PET/PSMA u 90% tych pacjentów potwierdza się obecność zmian przerzutowych, czy to w węzłach chłonnych, czy przerzutów odległych. Powinniśmy wówczas traktować tych pacjentów jak chorych z chorobą przerzutową. Dzięki temu można zaoferować im odpowiednio wcześnie skuteczne leczenie ukierunkowane. – uzupełnił dr Kucharz.
 
– Fakt jest taki, że medycyna nuklearna bardzo się zmieniła, a nie zmieniły się kompletnie ani wskazania ani zakres jej refundacji. Mamy zupełnie inne możliwości w tej chwili diagnostyczne, a nie mamy wycen wielu badań, chociażby scyntygrafii połączonej z tomografią komputerową. Nadal mamy stare wskazania, stare wyceny tych klasycznych metod scyntygraficznych, czyli nikt zupełnie nie myśli o tym, że w tej chwili w zakładach medycyny nuklearnej (w województwie mazowieckim) zostało tylko ok. 10-15% klasycznych kamer scyntygraficznych. Pozostałe to są skanery PET/CT, czyli technologicznie jesteśmy już bardzo rozwinięci. Natomiast koszyk świadczeń nie nadąża za tym. Wykonując lepsze badania, nie możemy ich rozliczyć. – zaznaczyła prof. Kunikowska.
 
– Cały czas nie doceniamy medycyny nuklearnej i nie nadążamy zdecydowanie za zaleceniami, ale nawet jeżeli coś wprowadzamy, chociażby terapię Rad-223 i program lekowy, który obecnie jest zmieniany, a wykonano w jego ramach ponad 1000 podań. Mamy bezpieczną, dobrą, skuteczną terapię, a niestety wskutek jakiś nieporozumień, nie jest optymalnie wykorzystywana. Czyli brakuje komunikacji między tym, co oferuje medycyna nuklearna, a tym, co realnie potem jest finansowane i wdrażane w praktyce klinicznej. – dodał prof. Dedecjus.

– Jestem przekonany, że w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej powinien znaleźć się element dotyczący wsparcia nowoczesnej medycyny nuklearnej. Zdecydowanie powinniśmy zaproponować aktualizację wskazań, ponieważ PET to jest obecnie badanie powszechne, stało się standardem, a rozporządzenia NFZ są z lat 2011-2013. – mówił prof. Piotr Rutkowski. – Uczyniono wielki wysiłek. doposażając zakłady medycyny nuklearnej w całym kraju w nowoczesny sprzęt, dlatego aktualnie stosowane badania powinny być finansowane przez płatnika.

Jak podkreślili eksperci podczas debaty, każdy moment jest dobry, żeby coś poprawić, ale teraz jest już pora najwyższa, aby zaktualizować wskazania, przyjrzeć się nowoczesnym terapiom i wprowadzić ścieżkę wdrażania diagnostyki i leczenia do praktyki klinicznej. Niezwykle ważne też jest określenie zasad współpracy między klinicystami oraz włączenie specjalistów medycyny nuklearnej w skład zespołów multidyscyplinarnych realizujących opiekę onkologiczną nad pacjentami oraz promocja tej prężnie rozwijającej się specjalizacji medycznej.

Pełna relacja z debaty:

źródło: Polskie Towarzystwo Onkologiczne, redakcja

Polskie Towarzystwo Onkologiczne zaprasza na kolejną debatę z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Medycyna nuklearna w onkologii – standard diagnostyki i nowe kierunki”, która odbędzie się 16 stycznia 2024 r., o godz. 15:00.
Uczestnicy debaty:

Tematyka spotkania:

Tak szybko, jak zasypujesz solą plamę na obrusie, gdy rozlejesz choć kroplę czerwonego wina, tak szybko zgłoś się do lekarza, gdy w moczu pojawi się, choć kropla krwi. To może być pierwszy objaw rozwijającego się raka pęcherza moczowego! Ale jeśli rak pęcherza zostanie wcześnie zdiagnozowany, szanse przeżycia i całkowitego wyleczenia wynoszą ponad 90%! Dlatego tak ważna jest świadomość objawów tej choroby i szybkie reagowanie – niezwłoczny kontakt z lekarzem, wykonanie badań diagnostycznych i podjęcie leczenia.
Bardzo niekorzystne jest natomiast odwlekanie wizyty u lekarza od momentu zauważenia krwi w moczu. To objaw dla wielu osób wstydliwy i właśnie wstyd jest głównym powodem odkładania konsultacji z lekarzem. A w tym czasie rak rozwija się i rokowania stają się coraz gorsze – mówi Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, która prowadzi kampanię edukacyjną RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!. W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego – chcemy przełamać barierę wstydu i apelujemy: Nie wstydź się – działaj! Nie czerwień się – idź do lekarza!
 
Według danych Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza (World Bladder Cancer Patient Coalition, WBCPC), nowotwór ten jest rozpoznawany każdego roku u ponad 570 tys. osób na świecie, a 1,7 miliona osób żyje z tą chorobą. Jest to 10. najczęstsza choroba nowotworowa i 13. przyczyna śmierci z powodu raka. W Polsce, według danych z Krajowego Rejestru Nowotworów, rocznie na raka pęcherza zachorowuje około 8 tys. osób, a około 4 tys. pacjentów umiera z tego powodu. Jest to zatem istotny problem i duże wyzwanie dla zdrowia publicznego. Ale te statystyki wcale nie muszą być ta dramatyczne – rakowi pęcherza można zapobiegać, można go wcześniej diagnozować i można skuteczniej leczyć!

Szacuje się, że aż połowa przypadków zachorowań na raka pęcherza jest skutkiem palenia tytoniu. Kolejna 1/3 – to skutek zawodowej ekspozycji na różne szkodliwe substancje chemiczne. Oznacza to, że można znacząco ograniczyć ryzyko zachorowania na raka pęcherza – nie paląc i unikając narażenia na toksyczne chemikalia. Oprócz tego czynnikami ryzyka nowotworu pęcherza są przewlekłe procesy zapalne w obrębie pęcherza, ekspozycja na niektóre leki, w tym również na leki stosowane w onkologii klinicznej oraz przebyta radioterapia na obszar miednicy. To z kolei oznacza, że pacjenci leczeni z powodu raka stercza lub raka odbytnicy, powinni mieć wykonywane regularne badania kontrolne w kierunku raka pęcherza.

Najczęściej występującym pierwszym objawem raka pęcherza moczowego jest bezbolesny krwiomocz. Pojawienie się krwi w moczu jest sygnałem alarmowym, którego nie można zignorować, zawsze należy wykonać w takim przypadku wnikliwą diagnostykę onkologiczną – mówił prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, podczas konferencji „Zanim będzie za późno – profilaktyka i nowoczesna diagnostyka warunkiem skutecznej terapii”, która odbyła się 20 kwietnia 2022.

Krwiomocz widoczny jest, jako czerwone lub różowe zabarwienie moczu. Nawet jedna kropla krwi w moczu może być objawem rozwijającego się raka pęcherza moczowego lub dróg moczowych. Dlatego, tak samo szybko, jak szybko posypujemy obrus solą, gdy rozleje się na nim, choć kropla czerwonego wina, udajmy się do lekarza, gdy zauważymy w moczu, choć kroplę krwi. Nie bagatelizujmy krwiomoczu, nawet jeśli minął! Wypranie obrusa z plamy z wina rozwiązuje problem, ale w przypadku krwi w moczu jedynym rozwiązaniem jest wizyta
u lekarza
– dodaje dr n. med. Iwona Skoneczna ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie, onkolog specjalizujący się w nowotworach urologicznych. Inne objawy mogące świadczyć o raku pęcherza to częstomocz dzienny lub nocny; dolegliwości przy oddawaniu moczu, takie jak szczypanie lub pieczenie; bóle w podbrzuszu; zatrzymanie moczu; czy objawy kolki nerkowej.

Specjaliści dzielą nowotwory pęcherza moczowego na dwie grupy: nowotwory nienaciekające błony mięśniowej pęcherza (czyli takie, które znajdują się na powierzchni pęcherza) oraz nowotwory naciekające błonę mięśniową (czyli takie, które wrastają w głąb pęcherza). Od tego, z którym nowotworem mamy do czynienia, zależy sposób leczenia i rokowania.

– W przypadku raków pęcherza nienaciekających mięśniówki, rokowanie jest dobre. Podstawowym leczeniem jest elektroresekcja, czyli zabieg usunięcie guza z pęcherza moczowego, niekiedy połączona z leczeniem za pomocą wlewów dopęcherzowych, jeśli lekarz oceni, że ryzyko nawrotu choroby jest duże. Leczeniem raków nienaciekających mięśniówki pęcherza zajmują się urolodzy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku nowotworów naciekających mięśniówkę, gdyż jest to choroba o znacznie większym potencjale złośliwości i większym potencjale do tworzenia przerzutów odległych. W takim przypadku należy przeprowadzić operację usunięcia pęcherza wraz z przylegającymi narządami, czyli u mężczyzn wraz prostatą, a u kobiet wraz z częścią narządu rodnego. Operacja ta, nazywana radykalną cystektomią, jest dużym, okaleczającym zabiegiem, w trakcie którego konieczne jest wykonanie urostomii. Po operacji nie jest bowiem możliwe oddawanie moczu w naturalny sposób, lecz spływa on do specjalnego woreczka przyklejanego do skóry. Niestety, nowotwór, który wrasta w ścianę pęcherza moczowego, ma także tendencję do wrastania do naczyń krwionośnych, co oznacza, że dosyć łatwo daje przerzuty. Dlatego jeszcze przed operacją cystektomii lub zaraz po niej, pacjent powinien otrzymać okołooperacyjną chemioterapię lub immunoterapię. Jest to leczenie, którego celem jest wyeliminowanie mikroprzerzutów i tym samym poprawa odległych rokowań pacjentów – mówił prof. Jakub Kucharz.

Co jeśli rak pęcherza został rozpoznany dopiero w stadium przerzutowym lub rozwinął się do takiego stadium? Tacy pacjenci otrzymują leczenie chemioterapią, której rodzaj jest uzależniony od stanu ogólnego chorego, jego sprawności, wydolności nerek i obecności chorób współistniejących. Istnieją też opcje terapeutyczne dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii.

Kampania edukacyjna RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, prowadzona przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych od maja 2021 roku, ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa i wiedzy pacjentów oraz zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę. Działania edukacyjne prowadzone są na stronie internetowej kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl oraz na profilu na Facebooku www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz. Na Facebooku działa też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz
Patronat nad kampanią sprawują Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Onkologicznych oraz Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego – przyłączamy się do apelu Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza: Nie czerwień się – idź do lekarza!
 
źródło: PKPO
Tak szybko, jak zasypujesz solą plamę na obrusie, gdy rozlejesz choć kroplę czerwonego wina, tak szybko zgłoś się do lekarza, gdy w moczu pojawi się, choć kropla krwi. To może być pierwszy objaw rozwijającego się raka pęcherza moczowego! Ale jeśli rak pęcherza zostanie wcześnie zdiagnozowany, szanse przeżycia i całkowitego wyleczenia wynoszą ponad 90%! Dlatego tak ważna jest świadomość objawów tej choroby i szybkie reagowanie – niezwłoczny kontakt z lekarzem, wykonanie badań diagnostycznych i podjęcie leczenia.
Bardzo niekorzystne jest natomiast odwlekanie wizyty u lekarza od momentu zauważenia krwi w moczu. To objaw dla wielu osób wstydliwy i właśnie wstyd jest głównym powodem odkładania konsultacji z lekarzem. A w tym czasie rak rozwija się i rokowania stają się coraz gorsze – mówi Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, która prowadzi kampanię edukacyjną RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!. W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego – chcemy przełamać barierę wstydu i apelujemy: Nie wstydź się – działaj! Nie czerwień się – idź do lekarza!
 
Według danych Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza (World Bladder Cancer Patient Coalition, WBCPC), nowotwór ten jest rozpoznawany każdego roku u ponad 570 tys. osób na świecie, a 1,7 miliona osób żyje z tą chorobą. Jest to 10. najczęstsza choroba nowotworowa i 13. przyczyna śmierci z powodu raka. W Polsce, według danych z Krajowego Rejestru Nowotworów, rocznie na raka pęcherza zachorowuje około 8 tys. osób, a około 4 tys. pacjentów umiera z tego powodu. Jest to zatem istotny problem i duże wyzwanie dla zdrowia publicznego. Ale te statystyki wcale nie muszą być ta dramatyczne – rakowi pęcherza można zapobiegać, można go wcześniej diagnozować i można skuteczniej leczyć!

Szacuje się, że aż połowa przypadków zachorowań na raka pęcherza jest skutkiem palenia tytoniu. Kolejna 1/3 – to skutek zawodowej ekspozycji na różne szkodliwe substancje chemiczne. Oznacza to, że można znacząco ograniczyć ryzyko zachorowania na raka pęcherza – nie paląc i unikając narażenia na toksyczne chemikalia. Oprócz tego czynnikami ryzyka nowotworu pęcherza są przewlekłe procesy zapalne w obrębie pęcherza, ekspozycja na niektóre leki, w tym również na leki stosowane w onkologii klinicznej oraz przebyta radioterapia na obszar miednicy. To z kolei oznacza, że pacjenci leczeni z powodu raka stercza lub raka odbytnicy, powinni mieć wykonywane regularne badania kontrolne w kierunku raka pęcherza.

Najczęściej występującym pierwszym objawem raka pęcherza moczowego jest bezbolesny krwiomocz. Pojawienie się krwi w moczu jest sygnałem alarmowym, którego nie można zignorować, zawsze należy wykonać w takim przypadku wnikliwą diagnostykę onkologiczną – mówił prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, podczas konferencji „Zanim będzie za późno – profilaktyka i nowoczesna diagnostyka warunkiem skutecznej terapii”, która odbyła się 20 kwietnia 2022.

Krwiomocz widoczny jest, jako czerwone lub różowe zabarwienie moczu. Nawet jedna kropla krwi w moczu może być objawem rozwijającego się raka pęcherza moczowego lub dróg moczowych. Dlatego, tak samo szybko, jak szybko posypujemy obrus solą, gdy rozleje się na nim, choć kropla czerwonego wina, udajmy się do lekarza, gdy zauważymy w moczu, choć kroplę krwi. Nie bagatelizujmy krwiomoczu, nawet jeśli minął! Wypranie obrusa z plamy z wina rozwiązuje problem, ale w przypadku krwi w moczu jedynym rozwiązaniem jest wizyta
u lekarza
– dodaje dr n. med. Iwona Skoneczna ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie, onkolog specjalizujący się w nowotworach urologicznych. Inne objawy mogące świadczyć o raku pęcherza to częstomocz dzienny lub nocny; dolegliwości przy oddawaniu moczu, takie jak szczypanie lub pieczenie; bóle w podbrzuszu; zatrzymanie moczu; czy objawy kolki nerkowej.

Specjaliści dzielą nowotwory pęcherza moczowego na dwie grupy: nowotwory nienaciekające błony mięśniowej pęcherza (czyli takie, które znajdują się na powierzchni pęcherza) oraz nowotwory naciekające błonę mięśniową (czyli takie, które wrastają w głąb pęcherza). Od tego, z którym nowotworem mamy do czynienia, zależy sposób leczenia i rokowania.

– W przypadku raków pęcherza nienaciekających mięśniówki, rokowanie jest dobre. Podstawowym leczeniem jest elektroresekcja, czyli zabieg usunięcie guza z pęcherza moczowego, niekiedy połączona z leczeniem za pomocą wlewów dopęcherzowych, jeśli lekarz oceni, że ryzyko nawrotu choroby jest duże. Leczeniem raków nienaciekających mięśniówki pęcherza zajmują się urolodzy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku nowotworów naciekających mięśniówkę, gdyż jest to choroba o znacznie większym potencjale złośliwości i większym potencjale do tworzenia przerzutów odległych. W takim przypadku należy przeprowadzić operację usunięcia pęcherza wraz z przylegającymi narządami, czyli u mężczyzn wraz prostatą, a u kobiet wraz z częścią narządu rodnego. Operacja ta, nazywana radykalną cystektomią, jest dużym, okaleczającym zabiegiem, w trakcie którego konieczne jest wykonanie urostomii. Po operacji nie jest bowiem możliwe oddawanie moczu w naturalny sposób, lecz spływa on do specjalnego woreczka przyklejanego do skóry. Niestety, nowotwór, który wrasta w ścianę pęcherza moczowego, ma także tendencję do wrastania do naczyń krwionośnych, co oznacza, że dosyć łatwo daje przerzuty. Dlatego jeszcze przed operacją cystektomii lub zaraz po niej, pacjent powinien otrzymać okołooperacyjną chemioterapię lub immunoterapię. Jest to leczenie, którego celem jest wyeliminowanie mikroprzerzutów i tym samym poprawa odległych rokowań pacjentów – mówił prof. Jakub Kucharz.

Co jeśli rak pęcherza został rozpoznany dopiero w stadium przerzutowym lub rozwinął się do takiego stadium? Tacy pacjenci otrzymują leczenie chemioterapią, której rodzaj jest uzależniony od stanu ogólnego chorego, jego sprawności, wydolności nerek i obecności chorób współistniejących. Istnieją też opcje terapeutyczne dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii.

Kampania edukacyjna RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, prowadzona przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych od maja 2021 roku, ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa i wiedzy pacjentów oraz zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę. Działania edukacyjne prowadzone są na stronie internetowej kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl oraz na profilu na Facebooku www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz. Na Facebooku działa też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz
Patronat nad kampanią sprawują Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Onkologicznych oraz Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego – przyłączamy się do apelu Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza: Nie czerwień się – idź do lekarza!
 
źródło: PKPO
– Rak prostaty jest już w tej chwili chorobą przewlekłą. Możemy jednak jeszcze bardziej polepszyć komfort i wydłużyć życie pacjentów, jeżeli będziemy włączać nowoczesne leki na wczesnych etapach choroby, co jest zresztą zgodne z europejskimi i światowymi wytycznymi – mówi prof. Piotr Radziszewski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Lekarze podkreślają, że sytuacja pacjentów z tym typem nowotworu – których w Polsce diagnozuje się ponad 16 tys. rocznie – sukcesywnie się poprawia, ale wciąż jest daleka od sytuacji chorych w innych, rozwiniętych krajach Europy.
Dotyczy to zwłaszcza chorych z przerzutowym rakiem prostaty wrażliwym na hormonoterapię, dla których nowoczesne leczenie wciąż nie jest w Polsce refundowane. Pacjenci z tym typem nowotworu są nadal leczeni tymi samymi metodami, które były stosowane 30–40 lat temu.

W Polsce rak prostaty jest najczęściej wykrywanym wśród mężczyzn nowotworem. Co więcej, dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że zarówno liczba zachorowań, jak i zgonów szybko rośnie. Jeszcze w 2014 roku na nowotwór złośliwy gruczołu krokowego zachorowało 12,4 tys. mężczyzn, a 4,4 tys. zmarło. W 2018 roku te liczby wyniosły już odpowiednio 16,4 oraz 5,6 tys. To oznacza, że w ciągu pięciu lat liczba zachorowań na raka prostaty wzrosła o 25 proc., a zgonów – o 20 proc.

W dużej mierze wynika to z faktu, że ten typ nowotworu wciąż jest późno wykrywany. Mężczyźni zbyt rzadko poddają się podstawowym badaniom, takim jak oznaczenie stężenia PSA we krwi (białka wytwarzanego przez komórki prostaty) czy profilaktycznym wizytom u urologa. Tymczasem szybka diagnoza jest kluczowa, bo rak prostaty – wcześnie wykryty i poddany właściwemu leczeniu – jest już dziś, dzięki nowoczesnym terapiom, niemalże chorobą przewlekłą.

– Ostatnich 10 lat kompletnie zmieniło sytuację pacjentów z rakiem gruczołu krokowego. Wyniki różnych randomizowanych badań pokazały, że stosowanie tzw. nowoczesnych leków hormonalnych istotnie zmienia historię naturalną nowotworu, tzn. wydłuża przeżycie pacjentów i wydłuża czas do progresji, do kolejnego etapu – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Piotr Radziszewski, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

– Leczenie nowoczesnymi lekami hormonalnymi przynosi korzyść w zasadzie u wszystkich pacjentów. Korzyścią jest też na pewno dobra tolerancja takiego leczenia – dodaje dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego.

Wybór metody leczenia raka gruczołu krokowego zależy m.in. od jego zaawansowania, chorób współistniejących czy oczekiwanej długości przeżycia. Nowotwory ograniczone do gruczołu krokowego są leczone metodami radykalnymi (chirurgicznymi lub radioterapią). Z kolei w przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej, kiedy nie ma możliwości leczenia radykalnego, ścieżką postępowania jest właśnie zastosowanie nowoczesnej hormonoterapii.

 Leczenie raka prostaty może być dziś uszyte na miarę i spersonalizowane, biorąc pod uwagę szereg czynników, które są istotne w kontekście wyboru terapii, takich jak np. choroby współistniejące, rozległość choroby, lokalizacja zmian przerzutowych. Wszystkie te czynniki powinny być brane pod uwagę. Jest też pewna grupa pacjentów z zaburzeniami genetycznymi w tzw. genach naprawy DNA, w przypadku których jest możliwe zastosowanie leków z grupy inhibitorów PARP, i tu możemy mówić o leczeniu dopasowanym do potrzeb chorego – wyjaśnia Jakub Kucharz.

Lekarze oceniają, że w Polsce dostęp do nowoczesnych metod leczenia raka prostaty stopniowo się poprawia. Jednak sytuacja pacjentów z tym typem nowotworu wciąż jest daleka od sytuacji chorych w innych krajach Europy.

– W Polsce te nowoczesne leki są dostępne od pewnego czasu, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Przez długie lata mieliśmy duży problem z pacjentami bez przerzutów, ale z opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego. Ci, którym nagle skończyły się wszystkie opcje terapeutyczne, musieli czekać na pojawienie się przerzutu, który traktowali jak wybawienie, bo w tym momencie mogli zostać włączani do programu terapeutycznego – mówi prof. Piotr Radziszewski. – Od marca tego roku mamy wreszcie refundowane to leczenie, nie musimy czekać na pojawienie się przerzutu. Ale standard europejski i światowy jest trochę inny. 

Do niedawna farmakologiczna terapia deprywacji androgenowej (ADT) była jedyną formą stosowaną do momentu rozwoju oporności na kastrację.  Dziś w leczeniu raka prostaty opornego na kastrację dostępne są liczne terapie przedłużające przeżycie, które w ostatnich latach okazały się również skuteczne i bezpieczne w leczeniu przerzutowego, wrażliwego na hormonoterapię raka gruczołu krokowego.

Jak podkreśla ekspert WUM, kluczowe dla sukcesu tego typu leczenia jest jak najszybsze włączenie nowoczesnych leków. Wtedy działają lepiej i bardziej wydłużają czas przeżycia pacjentów.

 Stąd też ogromna potrzeba, żeby te nowoczesne leki działające na tzw. receptor androgenowy, który odpowiada za rozwój raka gruczołu krokowego, były stosowane nie tylko u pacjentów z rakiem opornym na kastrację, ale i z wrażliwym na hormony rakiem gruczołu krokowego z przerzutami – tłumaczy kierownik Kliniki Urologii Ogólnej WUM.

Jak podkreśla, nowoczesne leczenie przerzutowego raka prostaty wrażliwego na hormonoterapię wciąż nie jest w Polsce refundowane, a pacjenci z tym typem nowotworu są nadal leczeni tymi samymi metodami, które były stosowanie 30–40 lat temu.

– W oparciu o badania wykonane w ostatnich latach dowiedzieliśmy się, że włączenie nowoczesnych leków działających na receptor androgenowy poprawia wyniki leczenia. I to jest to, na co czekamy w tej chwili w Polsce, aby tych pacjentów z przerzutowym rakiem stercza wrażliwym na hormony móc leczyć nowocześnie, a nie tak jak 40 lat temu – mówi prof. Piotr Radziszewski. 

 W Polsce dostęp do leczenia się poprawia. Mamy już dostęp do nowoczesnych leków w przypadku raka stercza opornego na kastrację – zarówno w przypadku choroby bez przerzutów, jak i choroby przerzutowej. Natomiast to, czego z całą pewnością wciąż nam brakuje, to dostęp do nowoczesnych leków w przypadku choroby przerzutowej, ale wrażliwej na kastrację – dodaje dr hab. n. med. Jakub Kucharz.

Jak wskazuje, pacjent z rakiem prostaty powinien być kompleksowo i właściwie zaopiekowany już od momentu rozpoznania, ponieważ ten typ nowotworu często wymaga współdziałania specjalistów różnych dziedzin medycyny, takich jak urologia, radioterapia onkologiczna czy onkologia kliniczna.

– Trzeba pamiętać, że to są często mężczyźni w zaawansowanym wieku, z chorobami współistniejącymi, i niejednokrotnie nasze działania mogą wpływać np. na zaostrzenie tych chorób przewlekłych – podkreśla ekspert NIO–PIB.

źródło: newseria

– Rak prostaty jest już w tej chwili chorobą przewlekłą. Możemy jednak jeszcze bardziej polepszyć komfort i wydłużyć życie pacjentów, jeżeli będziemy włączać nowoczesne leki na wczesnych etapach choroby, co jest zresztą zgodne z europejskimi i światowymi wytycznymi – mówi prof. Piotr Radziszewski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Lekarze podkreślają, że sytuacja pacjentów z tym typem nowotworu – których w Polsce diagnozuje się ponad 16 tys. rocznie – sukcesywnie się poprawia, ale wciąż jest daleka od sytuacji chorych w innych, rozwiniętych krajach Europy.
Dotyczy to zwłaszcza chorych z przerzutowym rakiem prostaty wrażliwym na hormonoterapię, dla których nowoczesne leczenie wciąż nie jest w Polsce refundowane. Pacjenci z tym typem nowotworu są nadal leczeni tymi samymi metodami, które były stosowane 30–40 lat temu.

W Polsce rak prostaty jest najczęściej wykrywanym wśród mężczyzn nowotworem. Co więcej, dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że zarówno liczba zachorowań, jak i zgonów szybko rośnie. Jeszcze w 2014 roku na nowotwór złośliwy gruczołu krokowego zachorowało 12,4 tys. mężczyzn, a 4,4 tys. zmarło. W 2018 roku te liczby wyniosły już odpowiednio 16,4 oraz 5,6 tys. To oznacza, że w ciągu pięciu lat liczba zachorowań na raka prostaty wzrosła o 25 proc., a zgonów – o 20 proc.

W dużej mierze wynika to z faktu, że ten typ nowotworu wciąż jest późno wykrywany. Mężczyźni zbyt rzadko poddają się podstawowym badaniom, takim jak oznaczenie stężenia PSA we krwi (białka wytwarzanego przez komórki prostaty) czy profilaktycznym wizytom u urologa. Tymczasem szybka diagnoza jest kluczowa, bo rak prostaty – wcześnie wykryty i poddany właściwemu leczeniu – jest już dziś, dzięki nowoczesnym terapiom, niemalże chorobą przewlekłą.

– Ostatnich 10 lat kompletnie zmieniło sytuację pacjentów z rakiem gruczołu krokowego. Wyniki różnych randomizowanych badań pokazały, że stosowanie tzw. nowoczesnych leków hormonalnych istotnie zmienia historię naturalną nowotworu, tzn. wydłuża przeżycie pacjentów i wydłuża czas do progresji, do kolejnego etapu – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Piotr Radziszewski, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

– Leczenie nowoczesnymi lekami hormonalnymi przynosi korzyść w zasadzie u wszystkich pacjentów. Korzyścią jest też na pewno dobra tolerancja takiego leczenia – dodaje dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego.

Wybór metody leczenia raka gruczołu krokowego zależy m.in. od jego zaawansowania, chorób współistniejących czy oczekiwanej długości przeżycia. Nowotwory ograniczone do gruczołu krokowego są leczone metodami radykalnymi (chirurgicznymi lub radioterapią). Z kolei w przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej, kiedy nie ma możliwości leczenia radykalnego, ścieżką postępowania jest właśnie zastosowanie nowoczesnej hormonoterapii.

 Leczenie raka prostaty może być dziś uszyte na miarę i spersonalizowane, biorąc pod uwagę szereg czynników, które są istotne w kontekście wyboru terapii, takich jak np. choroby współistniejące, rozległość choroby, lokalizacja zmian przerzutowych. Wszystkie te czynniki powinny być brane pod uwagę. Jest też pewna grupa pacjentów z zaburzeniami genetycznymi w tzw. genach naprawy DNA, w przypadku których jest możliwe zastosowanie leków z grupy inhibitorów PARP, i tu możemy mówić o leczeniu dopasowanym do potrzeb chorego – wyjaśnia Jakub Kucharz.

Lekarze oceniają, że w Polsce dostęp do nowoczesnych metod leczenia raka prostaty stopniowo się poprawia. Jednak sytuacja pacjentów z tym typem nowotworu wciąż jest daleka od sytuacji chorych w innych krajach Europy.

– W Polsce te nowoczesne leki są dostępne od pewnego czasu, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Przez długie lata mieliśmy duży problem z pacjentami bez przerzutów, ale z opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego. Ci, którym nagle skończyły się wszystkie opcje terapeutyczne, musieli czekać na pojawienie się przerzutu, który traktowali jak wybawienie, bo w tym momencie mogli zostać włączani do programu terapeutycznego – mówi prof. Piotr Radziszewski. – Od marca tego roku mamy wreszcie refundowane to leczenie, nie musimy czekać na pojawienie się przerzutu. Ale standard europejski i światowy jest trochę inny. 

Do niedawna farmakologiczna terapia deprywacji androgenowej (ADT) była jedyną formą stosowaną do momentu rozwoju oporności na kastrację.  Dziś w leczeniu raka prostaty opornego na kastrację dostępne są liczne terapie przedłużające przeżycie, które w ostatnich latach okazały się również skuteczne i bezpieczne w leczeniu przerzutowego, wrażliwego na hormonoterapię raka gruczołu krokowego.

Jak podkreśla ekspert WUM, kluczowe dla sukcesu tego typu leczenia jest jak najszybsze włączenie nowoczesnych leków. Wtedy działają lepiej i bardziej wydłużają czas przeżycia pacjentów.

 Stąd też ogromna potrzeba, żeby te nowoczesne leki działające na tzw. receptor androgenowy, który odpowiada za rozwój raka gruczołu krokowego, były stosowane nie tylko u pacjentów z rakiem opornym na kastrację, ale i z wrażliwym na hormony rakiem gruczołu krokowego z przerzutami – tłumaczy kierownik Kliniki Urologii Ogólnej WUM.

Jak podkreśla, nowoczesne leczenie przerzutowego raka prostaty wrażliwego na hormonoterapię wciąż nie jest w Polsce refundowane, a pacjenci z tym typem nowotworu są nadal leczeni tymi samymi metodami, które były stosowanie 30–40 lat temu.

– W oparciu o badania wykonane w ostatnich latach dowiedzieliśmy się, że włączenie nowoczesnych leków działających na receptor androgenowy poprawia wyniki leczenia. I to jest to, na co czekamy w tej chwili w Polsce, aby tych pacjentów z przerzutowym rakiem stercza wrażliwym na hormony móc leczyć nowocześnie, a nie tak jak 40 lat temu – mówi prof. Piotr Radziszewski. 

 W Polsce dostęp do leczenia się poprawia. Mamy już dostęp do nowoczesnych leków w przypadku raka stercza opornego na kastrację – zarówno w przypadku choroby bez przerzutów, jak i choroby przerzutowej. Natomiast to, czego z całą pewnością wciąż nam brakuje, to dostęp do nowoczesnych leków w przypadku choroby przerzutowej, ale wrażliwej na kastrację – dodaje dr hab. n. med. Jakub Kucharz.

Jak wskazuje, pacjent z rakiem prostaty powinien być kompleksowo i właściwie zaopiekowany już od momentu rozpoznania, ponieważ ten typ nowotworu często wymaga współdziałania specjalistów różnych dziedzin medycyny, takich jak urologia, radioterapia onkologiczna czy onkologia kliniczna.

– Trzeba pamiętać, że to są często mężczyźni w zaawansowanym wieku, z chorobami współistniejącymi, i niejednokrotnie nasze działania mogą wpływać np. na zaostrzenie tych chorób przewlekłych – podkreśla ekspert NIO–PIB.

źródło: newseria

Na drodze pacjenta onkologicznego jest kilka bardzo trudnych psychologicznie momentów. Pierwszym z nich jest diagnoza choroby nowotworowej, drugim – informacja o tym, że nowotwór dał przerzuty do innych miejsc w organizmie poza pierwotną lokalizację. Oznacza to, że nie jest już możliwe całkowite wyleczenie z choroby. Jednak dzięki nowoczesnemu leczeniu, można spowolnić jej postęp, wydłużyć życie pacjenta i utrzymać dobrą jakość tego życia.
Dlatego uczymy pacjentów, jak żyć z chorobą przewlekłą w określonym, danym na życie czasie i przede wszystkim tłumaczymy, że nie należy walczyć z rakiem, a należy leczyć się i żyć – mówiła Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, podczas sesji „Przerzutowa choroba nowotworowa” w ramach konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2022, która odbyła się pod koniec stycznia na Zamku Królewskim w Warszawie. Podczas sesji dyskutowano m.in. o tym, jak w sposób optymalny leczyć zawansowanego raka pęcherza moczowego.
 
Rak pęcherza moczowego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych – to drugi najczęstszy nowotwór urologiczny. Częstość zachorowania na raka pęcherza wzrasta wraz z wiekiem – większość zachorowań dotyczy osób po 50. roku życia, o około 60% pacjentów ma ponad 65 lat. Większość chorych stanowią mężczyźni. Charakterystycznym objawem raka pęcherza jest pojawienie się krwi w moczu, ale niestety czas od wystąpienia tego objawu do zgłoszenia się pacjenta do lekarza jest zazwyczaj dosyć długi. A w tym czasie nowotwór rozwija się i przechodzi w postać bardziej zaawansowaną.

Apelujmy, żeby nie lekceważyć pierwszych objawów raka pęcherza moczowego, takich jak krwiomocz. Jeśli pojawi się krew w moczu należy zgłosić się do lekarza rodzinnego i wykonać podstawowe, proste badanie diagnostyczne czyli badania ogólne moczu. Obecnie badanie to jest dostępne także w pakiecie Profilaktyka 40 Plus – mówiła Aleksandra Rudnicka, koordynatorka kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!

Działania w ramach kampanii prowadzone są na stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku. W ramach kampanii funkcjonuje też facebookowa grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich, moderowana przez pielęgniarkę stomijną i psychoonkologa. Obecnie grupa liczy już ponad 270 członków.

Sposób leczenia raka pęcherza jest zależny od stopnia zaawansowania choroby. Nowotwór pęcherza wywodzi się z komórek nabłonka pokrywającego pęcherz i początkowo jest rakiem nienaciekającym mięśniówki pęcherza. Wówczas leczenie polega na usunięciu zmian nowotworowych drogą przezcewkową. U pacjentów, u których nie stwierdza się przerzutów, ale nowotwór nacieka mięśniówkę pęcherza, konieczne jest usunięcia pęcherza moczowego. Jednak zanim urolog przeprowadzi taką operację, należy pacjentowi podać chemioterapię przedoperacyjną. Jest to postępowanie optymalne, które poprawia odsetek pięcioletniego przeżycia o 5%. Niestety w Polsce, ale również w innych krajach, znaczna część pacjentów, z różnych powodów, nie otrzymuje chemioterapii przedoperacyjnej – tłumaczył prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie.

Usunięcie pęcherza moczowego jest operacją rozległą i wiąże się z koniecznością wykonania urostomii. Dla pacjentów jest to duże obciążenie emocjonalne, dlatego ogromne znaczenie ma profesjonalna opieka stomijna prowadzona przez psychoonkologów i pielęgniarki stomijne. Powinna być to opieka wyprzedzająca, co oznacza, że spotkania z pielęgniarką stomijną powinny rozpoczynać się jeszcze przed operacją, na etapie kwalifikacji do zabiegu. Wtedy możemy zmniejszyć u pacjentów poziomu lęku i przed operacją i przed stomią – przyznał prof. Jakub Kucharz.

Jeśli u pacjenta po operacji usunięcia pęcherza dojdzie do wznowy choroby i pojawienia się przerzutów lub gdy choroba zostanie rozpoznana dopiero w stadium przerzutowym, leczenie polega na podaniu chemioterapii pierwszej linii. U większości chorych odpowiedź na chemioterapię jest dobra, tzn. uzyskuje się co najmniej stabilizację choroby, ale niestety zazwyczaj ten pozytywny efekt trwa krótko.

Wkrótce dochodzi do progresji choroby, i jest to progresja na tyle dynamiczna, że u około połowy chorych nie możemy zastosować chemioterapii drugiej linii, ze względu na zły stan ogólny tych pacjentów oraz tempo progresji choroby, które jest tak duże, że nie jesteśmy w stanie go zahamować. Dlatego pojawiła się koncepcja, aby pacjentom, u których uzyskujemy kontrolę nowotworu po leczeniu chemioterapią pierwszej linii, proponować terapię podtrzymującą, czyli taką, która pozwoli na jak najdłuższe podtrzymanie dobrych efektów uzyskanych w wyniku chemioterapii. W leczeniu podtrzymującym chorych na raka urotelialnego zarejestrowany jest awelumab. Korzyści ze stosowania awelumabu w terapii podtrzymującej u pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza, po uprzedniej chemioterapii, wykazało duże badanie kliniczne. Badanie to pokazało, że awelumab istotnie wydłuża przeżycie chorych – mówił prof. Jakub Kucharz.

Niestety, aktualnie leczenie to nie jest w Polsce refundowane. Na utworzenie programu lekowego dedykowanego chorym z rakiem pęcherza czekają zarówno chorzy, jak i środowisko klinicystów.
Konferencja Priorytety w Ochronie Zdrowia to cykliczne wydarzenie z udziałem specjalistów poszczególnych dziedzin medycyny, decydentów kształtujących system opieki zdrowotnej w Polsce, a także przedstawicieli organizacji pacjentów. Podczas tegorocznej edycji Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych zabrała głos w sesjach poświęconych zdrowiu kobiet oraz innowacyjnemu leczeniu raka piersi, natomiast Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych aktywnie uczestniczyła w debacie na temat powszechnych szczepień przeciwko HPV oraz w dyskusjach dotyczących zapewnienia dostępu do nowoczesnego leczenia polskim pacjentom z rakiem płuca, nowotworami krwi czy przerzutową chorobą nowotworową, w tym zaawansowanym rakiem pęcherza moczowego.

źródło: mat. pras.

Na drodze pacjenta onkologicznego jest kilka bardzo trudnych psychologicznie momentów. Pierwszym z nich jest diagnoza choroby nowotworowej, drugim – informacja o tym, że nowotwór dał przerzuty do innych miejsc w organizmie poza pierwotną lokalizację. Oznacza to, że nie jest już możliwe całkowite wyleczenie z choroby. Jednak dzięki nowoczesnemu leczeniu, można spowolnić jej postęp, wydłużyć życie pacjenta i utrzymać dobrą jakość tego życia.
Dlatego uczymy pacjentów, jak żyć z chorobą przewlekłą w określonym, danym na życie czasie i przede wszystkim tłumaczymy, że nie należy walczyć z rakiem, a należy leczyć się i żyć – mówiła Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, podczas sesji „Przerzutowa choroba nowotworowa” w ramach konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2022, która odbyła się pod koniec stycznia na Zamku Królewskim w Warszawie. Podczas sesji dyskutowano m.in. o tym, jak w sposób optymalny leczyć zawansowanego raka pęcherza moczowego.
 
Rak pęcherza moczowego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych – to drugi najczęstszy nowotwór urologiczny. Częstość zachorowania na raka pęcherza wzrasta wraz z wiekiem – większość zachorowań dotyczy osób po 50. roku życia, o około 60% pacjentów ma ponad 65 lat. Większość chorych stanowią mężczyźni. Charakterystycznym objawem raka pęcherza jest pojawienie się krwi w moczu, ale niestety czas od wystąpienia tego objawu do zgłoszenia się pacjenta do lekarza jest zazwyczaj dosyć długi. A w tym czasie nowotwór rozwija się i przechodzi w postać bardziej zaawansowaną.

Apelujmy, żeby nie lekceważyć pierwszych objawów raka pęcherza moczowego, takich jak krwiomocz. Jeśli pojawi się krew w moczu należy zgłosić się do lekarza rodzinnego i wykonać podstawowe, proste badanie diagnostyczne czyli badania ogólne moczu. Obecnie badanie to jest dostępne także w pakiecie Profilaktyka 40 Plus – mówiła Aleksandra Rudnicka, koordynatorka kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!

Działania w ramach kampanii prowadzone są na stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku. W ramach kampanii funkcjonuje też facebookowa grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich, moderowana przez pielęgniarkę stomijną i psychoonkologa. Obecnie grupa liczy już ponad 270 członków.

Sposób leczenia raka pęcherza jest zależny od stopnia zaawansowania choroby. Nowotwór pęcherza wywodzi się z komórek nabłonka pokrywającego pęcherz i początkowo jest rakiem nienaciekającym mięśniówki pęcherza. Wówczas leczenie polega na usunięciu zmian nowotworowych drogą przezcewkową. U pacjentów, u których nie stwierdza się przerzutów, ale nowotwór nacieka mięśniówkę pęcherza, konieczne jest usunięcia pęcherza moczowego. Jednak zanim urolog przeprowadzi taką operację, należy pacjentowi podać chemioterapię przedoperacyjną. Jest to postępowanie optymalne, które poprawia odsetek pięcioletniego przeżycia o 5%. Niestety w Polsce, ale również w innych krajach, znaczna część pacjentów, z różnych powodów, nie otrzymuje chemioterapii przedoperacyjnej – tłumaczył prof. dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie.

Usunięcie pęcherza moczowego jest operacją rozległą i wiąże się z koniecznością wykonania urostomii. Dla pacjentów jest to duże obciążenie emocjonalne, dlatego ogromne znaczenie ma profesjonalna opieka stomijna prowadzona przez psychoonkologów i pielęgniarki stomijne. Powinna być to opieka wyprzedzająca, co oznacza, że spotkania z pielęgniarką stomijną powinny rozpoczynać się jeszcze przed operacją, na etapie kwalifikacji do zabiegu. Wtedy możemy zmniejszyć u pacjentów poziomu lęku i przed operacją i przed stomią – przyznał prof. Jakub Kucharz.

Jeśli u pacjenta po operacji usunięcia pęcherza dojdzie do wznowy choroby i pojawienia się przerzutów lub gdy choroba zostanie rozpoznana dopiero w stadium przerzutowym, leczenie polega na podaniu chemioterapii pierwszej linii. U większości chorych odpowiedź na chemioterapię jest dobra, tzn. uzyskuje się co najmniej stabilizację choroby, ale niestety zazwyczaj ten pozytywny efekt trwa krótko.

Wkrótce dochodzi do progresji choroby, i jest to progresja na tyle dynamiczna, że u około połowy chorych nie możemy zastosować chemioterapii drugiej linii, ze względu na zły stan ogólny tych pacjentów oraz tempo progresji choroby, które jest tak duże, że nie jesteśmy w stanie go zahamować. Dlatego pojawiła się koncepcja, aby pacjentom, u których uzyskujemy kontrolę nowotworu po leczeniu chemioterapią pierwszej linii, proponować terapię podtrzymującą, czyli taką, która pozwoli na jak najdłuższe podtrzymanie dobrych efektów uzyskanych w wyniku chemioterapii. W leczeniu podtrzymującym chorych na raka urotelialnego zarejestrowany jest awelumab. Korzyści ze stosowania awelumabu w terapii podtrzymującej u pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza, po uprzedniej chemioterapii, wykazało duże badanie kliniczne. Badanie to pokazało, że awelumab istotnie wydłuża przeżycie chorych – mówił prof. Jakub Kucharz.

Niestety, aktualnie leczenie to nie jest w Polsce refundowane. Na utworzenie programu lekowego dedykowanego chorym z rakiem pęcherza czekają zarówno chorzy, jak i środowisko klinicystów.
Konferencja Priorytety w Ochronie Zdrowia to cykliczne wydarzenie z udziałem specjalistów poszczególnych dziedzin medycyny, decydentów kształtujących system opieki zdrowotnej w Polsce, a także przedstawicieli organizacji pacjentów. Podczas tegorocznej edycji Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych zabrała głos w sesjach poświęconych zdrowiu kobiet oraz innowacyjnemu leczeniu raka piersi, natomiast Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych aktywnie uczestniczyła w debacie na temat powszechnych szczepień przeciwko HPV oraz w dyskusjach dotyczących zapewnienia dostępu do nowoczesnego leczenia polskim pacjentom z rakiem płuca, nowotworami krwi czy przerzutową chorobą nowotworową, w tym zaawansowanym rakiem pęcherza moczowego.

źródło: mat. pras.