Medicalpress
Jak wynika z badań satysfakcji pacjentów prowadzonych przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, niemal 90 proc. pacjentów uznałoby szpital, w którym byli leczeni, jako godny polecenia. Wprowadzone rok temu przepisy kładą szczególny nacisk na jakość w ochronie zdrowia i szpitale zaczynają to u siebie wdrażać. – Poprawa jakości i bezpieczeństwo pacjenta są działami standardów akredytacyjnych, które jeszcze wypadają najgorzej. Problemem jest badanie zdarzeń niepożądanych – ocenia Agnieszka Pietraszewska-Macheta, dyrektorka Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.
 Bezpieczeństwo w szpitalach się zmienia. Myślę, że to jest kwestia systematycznego podejścia do tego. To nie jest kwestia zero-jedynkowa, że nagle wchodzi ustawa i bezpieczeństwo się poprawia. Ustawa o jakości, jej okres wdrożenia się przedłuża. Mamy ją już od roku, jednak przepisy wykonawcze dopiero się pojawiają na bieżąco. Natomiast sam system akredytacji, który funkcjonuje już wiele lat, pozwala na poprawę bezpieczeństwa pacjenta w polskich szpitalach. Mamy też coraz więcej świadomości na ten temat, co to znaczy bezpieczny szpital, w jaki sposób podejść do bezpieczeństwa, niezależnie od procesu akredytacji – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Agnieszka Pietraszewska-Macheta.

W 2023 roku weszła w życie ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Miała na celu wdrożenie kompleksowych rozwiązań prawno-organizacyjnych w obszarze jakości opieki zdrowotnej. Zgodnie z przepisami system jakości ma się opierać na czterech elementach: autoryzacji, wewnętrznym systemie zarządzania jakością i bezpieczeństwem, akredytacji oraz rejestrach medycznych. Aby szpital mógł udzielać świadczeń finansowanych ze środków publicznych, musi uzyskać autoryzację wydawaną przez prezesa NFZ. To zaś oznacza konieczność wdrożenia wewnętrznego systemu monitorowania jakości, który obejmuje identyfikację ryzyka zdarzeń niepożądanych, wyznaczanie obszarów priorytetowych dla poprawy jakości i bezpieczeństwa udzielanych świadczeń, monitorowanie wskaźników czy badanie opinii pacjentów. Ustawa wprowadza również nową procedurę akredytacyjną, która będzie dobrowolna, ale placówki będą musiały spełniać wyższe wymagania, a minister zdrowia będzie miał możliwość cofnięcia certyfikatu akredytacyjnego.

– Mamy ustawę o jakości – pierwszy raz ustawodawca w tytule ustawy określa to właśnie tym sformułowaniem, więc to pojęcie zaczyna funkcjonować w świadomości. Ustawa funkcjonuje od roku, systematycznie wdrażane są akty wykonawcze, w tej chwili brakuje nam tylko jednego aktu, abyśmy mieli komplet. Pracujemy nad standardami akredytacyjnymi w nowej odsłonie – wskazuje dyrektor CMJ.

Na początku września ukazało się obwieszczenie minister zdrowia w sprawie standardów akredytacyjnych dla działalności leczniczej w rodzaju całodobowych i stacjonarnych świadczeń zdrowotnych szpitalnych. Określono w nich kwestie dotyczące m.in. praw i obowiązków pacjentów, oceny stanu zdrowia chorych, diagnostyki, poprawy jakości i bezpieczeństwa pacjentów czy jakości obsługi.

CMJ przeprowadza procedurę oceny jakości w zakresie spełniania standardów akredytacyjnych. Jeśli szpital lub inna placówka medyczna chce uzyskać certyfikat akredytacyjny, składa do centrum wniosek. Uzyskanie akredytacji jest potwierdzeniem spełniania przez podmiot wykonujący działalność leczniczą określonych standardów akredytacyjnych.

– Każdy szpital aspiruje do tego, żeby być jak najbezpieczniejszy. Szpitale akredytowane mogą się pochwalić dużym poziomem bezpieczeństwa, szczególnie że mamy specjalny dział, który odnosi się do bezpieczeństwa pacjenta. Poza tym każdy szpital, który nawet nie jest akredytowany, może korzystać z narzędzi, które udostępniamy w formule standardów akredytacyjnych, i na ich podstawie przygotowywać wewnętrzny system zarządzania jakością i bezpieczeństwem – podkreśla Agnieszka Pietraszewska-Macheta. – Wydaje się, że szpitale mało chętnie poddają się procesowi akredytacji, bo jest to proces trudny, wymagający zaangażowania. Mamy w tej chwili trochę więcej niż 1/5 szpitali w Polsce, które poddają się akredytacji i ją odnawiają, ale cały czas to w większości są te same jednostki, jest ich trochę ponad 200. Chciałabym, aby szpitale w większym zakresie korzystały z tego narzędzia i podnosiły swoją jakość.

Z ankiet satysfakcji pacjentów, które w 2022 roku zebrało Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, wynika, że 88 proc. pacjentów uznałoby szpital, w którym byli leczeni, za godny polecenia. Zdecydowana większość (92 proc.) respondentów nie miała zastrzeżeń w zakresie przestrzegania praw pacjenta. Jeśli już zdarzały się zgłoszenia związane z naruszeniami tych praw, dotyczyły one prawa do intymności, do poszanowania godności oraz do kontaktu z osobą bliską (po ok. 4 proc.). Część pacjentów zgłaszała też problemy komunikacyjne – w badanych szpitalach 6 proc. pacjentów nie rozumiało, co chcą przekazać lekarze. Blisko 8 proc. miało poczucie, że nie uczestniczy w decyzjach dotyczących sprawowania opieki tak, jak by sobie tego życzyli.

– Proces zapewnienia badań diagnostycznych czy infrastruktury w szpitalach jest już na coraz lepszym poziomie. Natomiast poprawa jakości i bezpieczeństwo pacjenta są działami standardów, które jeszcze wypadają najgorzej – wyjaśnia ekspertka. – Tutaj problemem jest czasem badanie zdarzeń niepożądanych.

Badanie PASAT pozwoliło również na zgromadzenie informacji o częstości występowania zdarzeń niepożądanych z perspektywy pacjenta. Co 10. pacjent wskazał, że doświadczył zdarzenia niepożądanego, przy czym 3 proc. odpowiedziało, że nikt z personelu o tym nie informował. Ustawa nakłada na szpitale obowiązek identyfikacji ryzyka zdarzeń niepożądanych.

– Mamy takie przekonanie, że badanie zdarzeń niepożądanych nie służy poprawie jakości, tylko wyciąganiu konsekwencji wobec osób, które mogą się przyczynić do powstania takiego zdarzenia niepożądanego. Badanie zdarzeń niepożądanych, wyciąganie z nich wniosków służy przede wszystkim poprawie procesów i tego, co jest w szpitalu, żeby ich było coraz mniej. Myślę, że to aspekt, nad którym musimy bardzo pracować – mówi Agnieszka Pietraszewska-Macheta.

źródło: newseria

Odpowiednia wentylacja sypialni poprawia jakość snu – wynika z badań opublikowanych w „Science of the Total Environment”. Badania przeprowadzone przez naukowców z różnych uczelni, m.in. z Danii i Belgii, wykazały, że przy słabym poziomie wentylacji warunki w sypialniach były najgorsze. Wraz ze zwiększaniem jej mocy obniżał się poziom zanieczyszczenia powietrza, co pozwalało uczestnikom badania osiągnąć głębszy sen i rzadziej wybudzać się w nocy.
– Głównym celem mojej pracy doktorskiej było zbadanie, w jakim stopniu wentylacja w sypialni wpływa na jakość snu i sprawność funkcji poznawczych kolejnego dnia. Do celów szczegółowych należało określenie bieżących wskaźników wentylacji w sypialniach oraz oszacowanie wskaźnika emisji CO2 przez osoby śpiące oraz wykorzystanie tych danych do projektowania, sterowania i obsługi systemów wentylacji w sypialniach, a także sformułowanie zaleceń co do stopnia wentylacji sypialni w celu osiągnięcia odpowiedniej jakości snu – mówi agencji Newseria Biznes Xiaojun Fan, jeden z autorów badania, dziś ekspert Wydziału Architektury ETH Zürich.

W trakcie badania każdy z 35 uczestników (w wieku między 27 a 64 lata) spał przez tydzień w różnych warunkach: przy niskim, umiarkowanym i wysokim współczynniku wentylacji. Przez cały eksperyment, przeprowadzony w 29 sypialniach, naukowcy stale monitorowali różne aspekty środowiska sypialni i wzorce snu uczestników. Gromadzili dane na temat stężenia dwutlenku węgla (CO2), wilgotności względnej, poziomu cząstek stałych i temperatury, a także na temat różnych wskaźników dotyczących snu. Wyniki badania opublikowane w „Science of The Total Environment” wskazują, że optymalizacja jakości powietrza w sypialni poprzez lepszą wentylację może prowadzić do lepiej przespanych nocy.

 Jakość snu można określić na podstawie różnych czynników, jak m.in. czas, jaki upływa od położenia się do zaśnięcia, długość snu i jego efektywność, czyli stosunek długości snu do czasu spędzanego w łóżku. Im krótsze opóźnienie zaśnięcia, dłuższe trwanie snu i większa jego efektywność, tym lepsza jego jakość. Wyniki mojej pracy doktorskiej wskazują na korzyści płynące z lepszej wentylacji sypialni pod względem jakości snu mierzonego obiektywnie z wykorzystaniem monitorów snu oraz subiektywnie za pomocą standaryzowanych kwestionariuszy – tłumaczy naukowiec.

Eksperyment wykazał także, że ustawienie wysokiego stopnia wentylacji doprowadziło do niższego poziomu CO2, co wskazuje na lepszą cyrkulację powietrza. W badaniu przyjrzano się także poziomowi cząstek stałych (PM2,5), które mogą wpływać na jakość powietrza. Przy ustawieniu niskiej szybkości wentylacji stężenie było znacznie wyższe, ale nadal pozostawało poniżej zalecanych wytycznych określonych przez WHO.

– Mechanizmy przyczynowe obserwowanych efektów nie są jasne – nie ma badań na ich temat. Jedno z opublikowanych ostatnio badań sugeruje możliwość występowania dwóch mechanizmów. Pierwszy z nich dotyczy niekorzystnego wpływu wzrostu stężenia zanieczyszczeń pochodzących z wnętrza pomieszczeń na układ oddechowy. Badania wskazują, że podniesiony poziom CO2 nasila niektóre objawy ze strony układu oddechowego i błon śluzowych, a cząsteczki w powietrzu mogą osiadać w górnych drogach oddechowych, prowadząc do ich obturacji i uszkodzenia oksydacyjnego, w tym nawet uszkodzenia DNA. Kolejny mechanizm polega na tym, że zwiększone zanieczyszczenie powietrza powoduje zmiany w układzie współczulnym i nerwowym. Duże zanieczyszczenie może prowadzić do ich nadaktywności oraz zwiększenia aktywności układu przywspółczulnego – wskazuje Xiaojun Fan.
Wszystkie sypialnie objęte badaniem miały wentylację wyciągową z nawiewnikami zainstalowanymi w oknach. Oznacza to, że pomieszczenia były wentylowane bezpośrednio powietrzem zewnętrznym. Poprzednie badania wykazały, że wietrzenie sypialni powietrzem z zewnątrz poprzez otwieranie okien poprawiało jakość snu, jednak nie zaobserwowano tego w przypadku wentylacji sypialni powietrzem z innych pomieszczeń w mieszkaniu poprzez otwieranie drzwi wewnętrznych.

– Dopływ powietrza z zewnątrz do pomieszczeń sypialnych powinien wynosić co najmniej 10 l/s na osobę. Taka ilość pozwala uniknąć negatywnego wpływu na jakość snu i została oszacowana przy założeniu, że osoba generuje podczas snu 11 l/h CO2, co stanowi dużą wartość. Jeśli nie ma dostępnych systemów wentylacyjnych, na przykład wentylacji dachowej, w celu poprawy obiegu powietrza zaleca się otwieranie okna. Jak wskazuje jeden z wniosków mojej pracy doktorskiej, otwieranie drzwi do pomieszczenia nie daje takich efektów – zaznacza naukowiec.
W badaniu założono, że powietrze wykorzystywane do wentylacji sypialni jest czyste (choć nie było filtrowane), na co wskazuje poziom PM. Jak podkreślają badacze, takie rozwiązanie należy stosować wyłącznie na terenach o niskim zanieczyszczeniu powietrza zewnętrznego. 

– W otoczeniu sypialni powinniśmy korzystać z niskoemisyjnych materiałów i usunąć z nich niektóre przedmioty. W badaniach, jakie przeprowadziłem wraz ze współpracownikami, zaobserwowaliśmy, że obecność szafek w sypialni sprawia, że powietrze jest duszne, co zakłóca sen – mówi Xiaojun Fan.
Prawidłowa ilość snu pozwala na regenerację układu nerwowego i odpowiednie funkcjonowanie neuroprzekaźników. Z kolei jego brak może prowadzić do zaburzeń koncentracji i regeneracji, a co za tym idzie do wielu różnych chorób, również do udaru mózgu. Naukowcy odkryli, że mózg ma system drenażowy, który usuwa toksyny podczas snu, m.in. część białek związanych z chorobą Alzheimera. Podczas snu proces ten zachodzi dwukrotnie szybciej, podobnie jak część innych procesów naprawczych w organizmie.

 Sen jest jedną z głównych funkcji życiowych, potrzebną jak woda i powietrze. Bez niego nie moglibyśmy przetrwać. Dobra jakość snu wiąże się z wieloma korzyściami, a z części z nich możemy nie zdawać sobie sprawy, na przykład w kontekście zdrowia. Dobrej jakości sen zmniejsza uczucie zmęczenia, poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, zmniejsza ryzyko otyłości i wielu chorób przewlekłych, na przykład schorzeń układu sercowo-naczyniowego. Poprawia on również sprawność funkcji poznawczych kolejnego dnia i ogranicza ryzyko urazów w pracy – wymienia ekspert Wydziału Architektury ETH Zürich. – Sen wiąże się również ze znacznymi korzyściami ekonomicznymi, które udokumentowano badaniami. Na przykład oszacowano wpływ niewystarczającej ilości snu na gospodarki krajów rozwijających się na 1,43 proc. rocznego PKB.

Źródło informacji:Newseria

W związku z rozpoczęciem prac nad poselskim projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, Onkofundacja Alivia zwróciła się z apelem do członków sejmowej Komisji Zdrowia o korektę systemu monitorowania opinii pacjentów. Celem organizacji jest rzetelna oraz kompletna ocena opieki przez chorych.
Rozpoczęcie prac nad poselskim projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta wiąże się z perspektywą wprowadzenia systemu monitorowania opinii pacjentów w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia. Jak podkreśla Agata Polińska, Wiceprezes Zarządu Onkofundacji Alivia, sygnatariuszka pisma skierowanego do posła Czesława Hoca w sprawie organizacji spotkania poświęconego systemowi monitorowania pacjentów, pacjenci oczekują na wprowadzenie takiego rozwiązania. Jednak zdaniem autorki listu, aby gromadzone dane były rzetelne, wiarygodne i reprezentatywne, system powinien spełniać kilka warunków.

Po pierwsze, ankiety powinny być wystandaryzowane, wypełniane poza ośrodkami, a do tego zapewniające wypełniającym pełną anonimowość. Ponadto ankietowani powinni mieć różnorodne możliwości i formy przekazania swoich ocen i odpowiedzi – od listownej przez telefoniczną po elektroniczną. Taka różnorodność przyczyni się, zdaniem autorki pisma, do większej zwrotności ankiet. W liście pojawia się także postulat publicznego udostępnienia zgromadzonych w ten sposób danych. Kolejną propozycją jest centralizacja procesu badania opinii pacjentów:

Odpowiednimi instytucjami odpowiedzialnymi za realizację tego ważnego zadania byłby Narodowy Fundusz Zdrowia lub Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Obie instytucje posiadają odpowiednie doświadczenie, aby sprostać temu zadaniu. Rzecz jasna jego realizacja wymagałaby także zapewnienia odpowiednich zasobów – czytamy w piśmie.

Sugestie zawarte w piśmie Onkofundacji Alivia opierają się o 10-letnie doświadczenia w realizacji projektu Onkomapa. Portal onkomapa.pl został uruchomiony właśnie w celu zbierania opinii pacjentów oraz gromadzenia ocen ośrodków onkologicznych oraz personelu medycznego. W ramach projektu „Onkomapa” zebrano do dzisiaj ponad 40 tysięcy opinii dotyczących zarówno ośrodków, jak i lekarzy sprawujących opiekę nad chorymi. Jest to najdłużej prowadzony oraz bogaty zbiór opinii w tej dziedzinie.

Do członków sejmowej Komisji Zdrowia skierowano również propozycję poprawki wprowadzającej niezbędne zmiany.

źrodło: Alivia

Właśnie wystartowała II Edycja unikalnego Konkursu „Mother and Child Startup Challenge” organizowanego przez Instytut Matki i Dziecka. Inicjatywa ma ma na celu zrzeszenie pomysłodawców innowacyjnych rozwiązań medycznych, firm, startupów oraz państwowych podmiotów medycznych we wspólnej inicjatywie – poprawie jakości leczenia, a co za tym idzie zdrowia matek i dzieci. Jest to pierwszy tego typu projekt w Polsce, a także jeden z niewielu w Europie. 

Inicjatywa skierowana jest do start-upów oraz podmiotów, które tworzą najbardziej kreatywne innowacje produktowe lub procesowe, mające istotne znaczenie dla pacjentów oraz systemu opieki zdrowotnej. Wśród szeroko rozumianych technologii medycznych, znajdują się wyroby medyczne, rozwiązania z zakresu diagnostyki, farmakoterapii oraz technologii teleinformacyjnych. MCSC to pionierska inicjatywa publicznych szpitali, której celem jest otwarcie dyskusji w państwowej ochronie zdrowia wpływając na innowacje i ekosystem startupów, zmieniający dotychczasowe oblicze sektora medycyny. W projekcie szczególną uwagę skupiono na pacjentach pediatrycznych i kobietach w ciąży. Do grona współorganizatarów MCSC należą: Centrum Medyczne Żelazna w Warszawie, Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny w Białymstoku, Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie oraz Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

I Edycja MCSC odniosła duży sukces, współpracując z 5 szpitalami klinicznymi, ponad 40 partnerami inicjatywy, a w samym konkursie wzięło udział 69 firm z Polski, jak i innych państw, między innymi: Izraela, Łotwy, Litwy, Serbii, Niemiec, czy USA. Zwycięzcami zostali MedApp oraz Infermedica, a ich rozwiązania już teraz implementowane są w partnerskich szpitalach usprawniając ścieżki leczenia pacjentów. 

Relacja z Gali Finałowej I Edycji Konkursu MCSC:

W tym roku konkurs MCSC podzielony jest na dwie ścieżki. Pierwsza z nich, nowość w konkursie, to „Ścieżka B+R” dedykowana projektom i startupom < 7 TRL, która skupia się na wyrównaniu długu zdrowia psychicznego, otyłości oraz chorobach płuc. Celem jest tutaj przede wszystkim wsparcie finansowe oraz mentoringowe zwycięskich zespołów. Druga ścieżka to tzw. „Ścieżka Dojrzałych Firm”, w której nagrodą główną jest wdrożenie produktu w 6 szpitalach w Polsce. Celem nadrzędnym tej ścieżki jest dostarczenie szpitalom innowacyjnych technologii w procesie opieki nad pacjentem.

Dnia 6 czerwca 2023 oficjalnie rozpoczął się proces rekrutacji, który potrwa do października tego roku. Formularz rekrutacyjny dostępny na stronie: Mother and Child Startup Challenge. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni i nagrodzeni podczas gali finałowej zaplanowanej na grudzień 2023. Rozwój i wsparcie nagrodzonych projektów rozpoczną się w styczniu 2024 roku. 

Organizatorem konkursu jest Instytut Matki i Dziecka, jednostka naukowo-badawcza, posiadająca 70-letnią tradycję i znaczący dorobek znany w kraju i na forum międzynarodowym. Od wielu lat Instytut intensyfikuje działania zmierzające do wykorzystania i wdrażania najnowszych technologii z myślą o pacjentach i pracownikach. Z tą myślą został powołany Dział ds. Sztucznej Inteligencji i Innowacji Technologii Medycznych, którego specjaliści odpowiadają za tworzenie koncepcji konkursu i jego realizację.

Projekt MCSC jest ważnym krokiem w kierunku rewolucji w polskiej ochronie zdrowia. Inicjatywa ta otwiera nowe możliwości dla innowacyjnych projektów, start-upów i podmiotów medycznych, które mają szansę na wsparcie i rozwój swoich rozwiązań, przyczyniając się jednocześnie do poprawy stanu zdrowia pacjentów.

Zachęcamy do aplikowania. Więcej informacji oraz formularz rejestracyjny dostępne na oficjalnej stronie konkursu MCSC: Mother and Child Startup Challenge. 

Zachęcamy również do lektury Raportu I edycji konkursu MCSC „Innowacje w procesie opieki nad pacjentką w ciąży”
 
źródło: Instytut Matki i Dziecka

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych, Krajowa Izba Fizjoterapeutów, Naczelna Rada Aptekarska, w imieniu samorządów zrzeszających 130 tys. medyków zwracają się Ministra Zdrowia z apelem o realny dialog dotyczący jakości w systemie opieki zdrowotnej, z której wynikną konkretne efekty dla zdrowia i sprawności pacjenta.

Jako przedstawiciele trzech samorządów zawodowych diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów i fizjoterapeutów, biorąc udział w dyskusji nad projektem o jakości, przedstawiamy rekomendacje niezbędnych zmian, które budowałyby rzeczywistą jakość dla pacjenta. W celu szczegółowego omówienia propozycji zapraszamy ministra zdrowia do udziału „Forum dla Jakości i Bezpieczeństwa Pacjenta”, w którym udział weźmie reprezentacja ponad 30 organizacji.

Perspektywa diagnostów, farmaceutów i fizjoterapeutów to rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo i jakość leczenia pacjenta.

Naczelna Izba Aptekarska apeluje o:
  1. Zwiększenie nadzoru nad farmakoterapią indywidualnego pacjenta w szpitalu, poprzez promowanie usług farmacji klinicznej.
  2. Wprowadzenie regulacji w obszarze leku własnego pacjenta w szpitalu i wprowadzenie niezbędnych wspólnych wytycznych MZ i NFZ.
  3. Mocniejsze zaznaczenie obszaru farmacji i farmakoterapii w standardach akredytacyjnych, aby obejmował infrastrukturę i obsługę procesów w aptekach szpitalnych.
  4. Konieczność uczestniczenia farmaceutów bezpośrednio w kontakcie z pacjentem (farmacja kliniczna) – przy czym szczegółowo chcemy rozwoju usług takich jak koncyliacja lekowa, przegląd itd.
Samorząd Diagnostów Laboratoryjnych apeluje o:
  1. Wprowadzenie do systemu porady diagnostycznej jako świadczenia medycznego bezpośrednio wpływające na wzrost jakości procesu diagnostyczno-terapeutycznego.
  2. Nadanie jakości i bezpieczeństwu w opiece zdrowotnej strategicznego znaczenia w wieloletniej perspektywie, realizowanej poprzez wdrażanie systemów zarządzania jakością w medycznych laboratoriach diagnostycznych.
  3. Uaktualnienie standardów jakości MZ i akredytacyjnych CMJ uwzględniających obszar medycyny laboratoryjnej.
Samorząd Fizjoterapeutów apeluje by:
  1. System zapewnił pacjentowi faktyczny dostęp do fizjoterapeuty w jak najwcześniejszej fazie zdiagnozowania choroby bez wielomiesięcznych kolejek, a w przypadku wybranych jednostek chorobowych – bez skierowania.
  2. Wprowadzono zmiany gwarantujące fizjoterapeutom większą samodzielność określania planu fizjoterapii i lepsze partnerstwo z lekarzem.
  3. Nadano szersze kompetencje fizjoterapeuty w systemie takie jak przerywanie ciągłości skóry, umożliwienie ordynacji leków, szczególnie przeciwbólowych, które są niezbędne przy niektórych zabiegach, rozszerzenie kompetencji diagnostycznych na potrzeby planowania fizjoterapii.
  4. Fizjoterapia wykonywana w warunkach domowych musi być jak najbliżej pacjenta i prowadzona bez zbędnych formalności.
  5. Włączenia fizjoterapeuty do zespołu terapeutycznego oraz wprowadzenia gwarancji fizjoterapii przy określonych jednostkach chorobowych.
Ponadto apelujemy, by system analizy błędów i wyciągania wniosków przebiegał na równych zasadach z innymi zawodami medycznymi. Uważamy, ze ustawa o jakości powinna adresować również aspekt przeciążenia personelu i zjawiska wypalenia zawodowego. Obciążony i przytłoczony wymaganiami jakościowymi personel medyczny powoduje wzrost ryzyka popełnienia błędów. Stoimy także na stanowisku, że w planowanej Radzie Akredytacyjnej zasiadali przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych. Dla bezpieczeństwa pacjenta należy stworzyć normy minimalnego zatrudnienia dla wszystkich zawodów medycznych.

Przedstawiciele samorządów zawodów medycznych przypominają, że w pełni popierają uwagi zgłoszone do ustawy o jakości przez środowisko lekarzy.

Mówimy jednym głosem: „Ministerstwo zdrowia obiecuje zmiany, które w naszych obszarach wciąż się nie wydarzają. Taka sytuacja zrzuca problemy wynikające z niewydolności systemu na barki nas medyków. My powinniśmy się skupiać na tym co umiemy najlepiej – czyli brać udział w zespołowym procesie przywracania pacjentom zdrowia i sprawność a nie tłumaczyć się za system”

W razie niepodjęcia przez Ministerstwo Zdrowia realnych działań dotyczących zgłaszanych wielokrotnie potrzeb mogących poprawić jakość w ochronie zdrowia – przedstawiciele samorządów zawodów medycznych rozważą zbiorowy protest.

źródła: KIDL, NRA, KF

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych, Krajowa Izba Fizjoterapeutów, Naczelna Rada Aptekarska, w imieniu samorządów zrzeszających 130 tys. medyków zwracają się Ministra Zdrowia z apelem o realny dialog dotyczący jakości w systemie opieki zdrowotnej, z której wynikną konkretne efekty dla zdrowia i sprawności pacjenta.

Jako przedstawiciele trzech samorządów zawodowych diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów i fizjoterapeutów, biorąc udział w dyskusji nad projektem o jakości, przedstawiamy rekomendacje niezbędnych zmian, które budowałyby rzeczywistą jakość dla pacjenta. W celu szczegółowego omówienia propozycji zapraszamy ministra zdrowia do udziału „Forum dla Jakości i Bezpieczeństwa Pacjenta”, w którym udział weźmie reprezentacja ponad 30 organizacji.

Perspektywa diagnostów, farmaceutów i fizjoterapeutów to rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo i jakość leczenia pacjenta.

Naczelna Izba Aptekarska apeluje o:
  1. Zwiększenie nadzoru nad farmakoterapią indywidualnego pacjenta w szpitalu, poprzez promowanie usług farmacji klinicznej.
  2. Wprowadzenie regulacji w obszarze leku własnego pacjenta w szpitalu i wprowadzenie niezbędnych wspólnych wytycznych MZ i NFZ.
  3. Mocniejsze zaznaczenie obszaru farmacji i farmakoterapii w standardach akredytacyjnych, aby obejmował infrastrukturę i obsługę procesów w aptekach szpitalnych.
  4. Konieczność uczestniczenia farmaceutów bezpośrednio w kontakcie z pacjentem (farmacja kliniczna) – przy czym szczegółowo chcemy rozwoju usług takich jak koncyliacja lekowa, przegląd itd.
Samorząd Diagnostów Laboratoryjnych apeluje o:
  1. Wprowadzenie do systemu porady diagnostycznej jako świadczenia medycznego bezpośrednio wpływające na wzrost jakości procesu diagnostyczno-terapeutycznego.
  2. Nadanie jakości i bezpieczeństwu w opiece zdrowotnej strategicznego znaczenia w wieloletniej perspektywie, realizowanej poprzez wdrażanie systemów zarządzania jakością w medycznych laboratoriach diagnostycznych.
  3. Uaktualnienie standardów jakości MZ i akredytacyjnych CMJ uwzględniających obszar medycyny laboratoryjnej.
Samorząd Fizjoterapeutów apeluje by:
  1. System zapewnił pacjentowi faktyczny dostęp do fizjoterapeuty w jak najwcześniejszej fazie zdiagnozowania choroby bez wielomiesięcznych kolejek, a w przypadku wybranych jednostek chorobowych – bez skierowania.
  2. Wprowadzono zmiany gwarantujące fizjoterapeutom większą samodzielność określania planu fizjoterapii i lepsze partnerstwo z lekarzem.
  3. Nadano szersze kompetencje fizjoterapeuty w systemie takie jak przerywanie ciągłości skóry, umożliwienie ordynacji leków, szczególnie przeciwbólowych, które są niezbędne przy niektórych zabiegach, rozszerzenie kompetencji diagnostycznych na potrzeby planowania fizjoterapii.
  4. Fizjoterapia wykonywana w warunkach domowych musi być jak najbliżej pacjenta i prowadzona bez zbędnych formalności.
  5. Włączenia fizjoterapeuty do zespołu terapeutycznego oraz wprowadzenia gwarancji fizjoterapii przy określonych jednostkach chorobowych.
Ponadto apelujemy, by system analizy błędów i wyciągania wniosków przebiegał na równych zasadach z innymi zawodami medycznymi. Uważamy, ze ustawa o jakości powinna adresować również aspekt przeciążenia personelu i zjawiska wypalenia zawodowego. Obciążony i przytłoczony wymaganiami jakościowymi personel medyczny powoduje wzrost ryzyka popełnienia błędów. Stoimy także na stanowisku, że w planowanej Radzie Akredytacyjnej zasiadali przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych. Dla bezpieczeństwa pacjenta należy stworzyć normy minimalnego zatrudnienia dla wszystkich zawodów medycznych.

Przedstawiciele samorządów zawodów medycznych przypominają, że w pełni popierają uwagi zgłoszone do ustawy o jakości przez środowisko lekarzy.

Mówimy jednym głosem: „Ministerstwo zdrowia obiecuje zmiany, które w naszych obszarach wciąż się nie wydarzają. Taka sytuacja zrzuca problemy wynikające z niewydolności systemu na barki nas medyków. My powinniśmy się skupiać na tym co umiemy najlepiej – czyli brać udział w zespołowym procesie przywracania pacjentom zdrowia i sprawność a nie tłumaczyć się za system”

W razie niepodjęcia przez Ministerstwo Zdrowia realnych działań dotyczących zgłaszanych wielokrotnie potrzeb mogących poprawić jakość w ochronie zdrowia – przedstawiciele samorządów zawodów medycznych rozważą zbiorowy protest.

źródła: KIDL, NRA, KF

W ostatnich latach pozycja sektora prywatnego w systemie ochrony zdrowia w Polsce znacznie się umocniła. Działa on komplementarnie do sektora publicznego, nie zastępując go, a uzupełniając. Dla wielu Polaków medycyna prywatna jest dziś gwarantem bezpieczeństwa – szansą na uzyskanie szybkiej diagnozy, drugiej opinii czy skróceniem czasu oczekiwania na ważne badanie. Z czego to wynika i jakie są najciekawsze tendencje rządzące prywatną ochroną zdrowia?

1. Większa rola ubezpieczeń

W ostatnich latach obserwujemy wzrost bieżących wydatków na prywatną ochronę zdrowia. Według danych raportu GUS w 2021 roku zwiększyły się o 1,1 mld złotych w porównaniu do roku poprzedniego i wyniosły ostatecznie 13,6 mld złotych. Jednak – paradoksalnie – kwota, jaka jest pokrywana z kieszeni Polaków, uległa w minionych latach zmniejszeniu. 
Liczby, o jakich mowa, to w dużej mierze zasługa dodatkowych pakietów ubezpieczeń, czyli na przykład tych zapewnianych przez pracodawców. Dzięki temu, a nie mówi się o tym często, Polacy wydają nieco mniej na konsultacje czy usługi w ramach prywatnej opieki zdrowotnej – mówi dr n. ekon. Małgorzata Gałązka–Sobotka, Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Jak dodaje: To spora zmiana w ciągu ostatnich lat. Chociaż wciąż daleko nam pod tym względem do krajów Europy Zachodniej, w których istnieje bardzo szeroki portfel ubezpieczeń dodatkowych. Tam kupuje się je w zależności od potrzeb, wieku i struktury gospodarstwa domowego.
2. Rosnące zainteresowanie usługami specjalistów

Jednym z najważniejszych trendów w prywatnej ochronie zdrowia jest, dużo większa niż w poprzednich latach, skłonność pacjentów do korzystania z zaawansowanych świadczeń zdrowotnych. Prywatne wizyty lekarskie dotychczas sprowadzały się najczęściej do wizyt u specjalistów (m.in. endokrynologów, kardiologów czy ginekologów). W porównaniu z publicznym systemem, w wielu przypadkach umożliwiało to szybszą i sprawniejszą diagnozę oraz ustalenie planu leczenia. Dzisiaj zakres ochrony zdrowia, na które przeznaczane są środki z prywatnych kieszeni, jest dużo szerszy. Polacy coraz chętniej korzystają nie tylko z konsultacji, ale także z wysokospecjalistycznej diagnostyki obrazowej czy zabiegów, które oferują placówki prywatne.
Przez długie lata Polaków nie było stać na to, aby samodzielnie sfinansować operację zaćmy, zabieg wstawienia endoprotezy lub w ogóle operację ortopedyczną. Mimo że te świadczenia są nielimitowane w ramach ubezpieczenia publicznego, to nadal mocno reglamentują je długie terminy oczekiwania, a pacjenci po prostu nie chcą czekać. Jest to podyktowane dużo większą wrażliwością Polaków na jakość życia, na rzecz poprawy której są gotowi przeznaczyć swoje oszczędności. To wystarczająca motywacja do tego, aby korzystać z oferty placówek prywatnych – dodaje dr Małgorzata Gałązka–Sobotka.
3. Edukacja społeczeństwa

Za wyższe niż w minionych latach zainteresowanie usługami specjalistów w dużej mierze odpowiada sektor prywatny. Ten dzięki nowoczesnym metodom komunikacji ze swoimi pacjentami i wykorzystywaniu działań marketingowych, jak mailingi czy newslettery, odgrywa rolę edukatora i skutecznie aktywizuje pacjentów. Jest to cenne szczególnie w obliczu tzw. długu zdrowotnego będącego między innymi efektem pandemii COVID-19, utrudnionego wówczas dostępu do lekarzy, rosnących kolejek do specjalistów oraz niskiej świadomości zdrowotnej Polaków. Propagowanie proaktywnej postawy pacjentów sprawia, że ten dług nie narasta.

4. Wysoka jakość usług

Jednym z czynników decydujących o rosnącej popularności medycyny prywatnej są wysokie standardy obsługi pacjentów. Dla wielu z nich pierwsze wrażenie związane z ustaleniem terminu, miejsca wizyty, ogólnych warunków i zasad przeprowadzenia procedury jest kluczowe przy wyborze placówki medycznej. 

Dużym ułatwieniem dla pacjentów jest fakt, że placówki prywatne, chętniej niż te publiczne, wykorzystują aplikacje do rejestrowania, jak chociażby stworzoną przez rodzimy start up Medidesk. Oprogramowanie wykorzystuje boty głosowe, które pomagają w umawianiu pacjentów na wizyty lekarskie przez integrację z systemami rezerwacji. Dzięki temu pacjent może łatwo i szybko umówić się telefonicznie na wizytę, bez konieczności długiego oczekiwania na odebranie połączenia przez pracowników recepcji. Może ją także równie sprawnie odwołać, nie blokując miejsca dla innych pacjentów, czekających w kolejce do specjalisty. 

Ponadto prywatne placówki wykorzystują boty głosowe do badania opinii pacjentów po odbytej wizycie, co pozwala na podnoszenie poziomu oferowanych usług i obsługi. 

Taki stały kontakt z placówką jest jednym z czynników zwiększających poczucie bezpieczeństwa wśród pacjentów. Świadomość łatwej dostępności do usług medycznych skłania do regularnego dbania o zdrowie.
 
 
5. Nowoczesne technologie na pierwszym planie

Sektor prywatny od lat jest pionierem we wdrażaniu nowoczesnych metod opieki i diagnostyki. To już nie tylko specjalistyczne konsultacje w formie porady telefonicznej. To także upowszechnianie urządzeń do telemonitorowania pacjentów (np. narzędzie Symptom checker), do wykonywania badań na odległość czy do zwiększenia udziału nowoczesnych metod diagnostycznych w domu pacjenta, pozwalających na zaobserwowanie objawów potencjalnej choroby i precyzyjne postawienie diagnozy. Prywatne placówki coraz częściej mogą sobie pozwolić na innowacyjny sprzęt, jak chociażby dostępne w kardiologii urządzenie do rejestracji EKG, w którym to nie lekarz, a algorytm analizuje dane z zapisu, co pozwala na dużo szybsze i dokładniejsze wykrycie potencjalnych wad serca.
Aktualnym wyzwaniom prywatnej ochrony zdrowia, a także zmianom i trendom, jakie zachodzą w jej obszarze, poświęcony będzie specjalny panel podczas konferencji Akademia Managera Ochrony Zdrowia. Wydarzenie odbędzie się w dniach 11-12 maja w Warszawie.
źródło: Publicon Services

W ostatnich latach pozycja sektora prywatnego w systemie ochrony zdrowia w Polsce znacznie się umocniła. Działa on komplementarnie do sektora publicznego, nie zastępując go, a uzupełniając. Dla wielu Polaków medycyna prywatna jest dziś gwarantem bezpieczeństwa – szansą na uzyskanie szybkiej diagnozy, drugiej opinii czy skróceniem czasu oczekiwania na ważne badanie. Z czego to wynika i jakie są najciekawsze tendencje rządzące prywatną ochroną zdrowia?

1. Większa rola ubezpieczeń

W ostatnich latach obserwujemy wzrost bieżących wydatków na prywatną ochronę zdrowia. Według danych raportu GUS w 2021 roku zwiększyły się o 1,1 mld złotych w porównaniu do roku poprzedniego i wyniosły ostatecznie 13,6 mld złotych. Jednak – paradoksalnie – kwota, jaka jest pokrywana z kieszeni Polaków, uległa w minionych latach zmniejszeniu. 
Liczby, o jakich mowa, to w dużej mierze zasługa dodatkowych pakietów ubezpieczeń, czyli na przykład tych zapewnianych przez pracodawców. Dzięki temu, a nie mówi się o tym często, Polacy wydają nieco mniej na konsultacje czy usługi w ramach prywatnej opieki zdrowotnej – mówi dr n. ekon. Małgorzata Gałązka–Sobotka, Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Jak dodaje: To spora zmiana w ciągu ostatnich lat. Chociaż wciąż daleko nam pod tym względem do krajów Europy Zachodniej, w których istnieje bardzo szeroki portfel ubezpieczeń dodatkowych. Tam kupuje się je w zależności od potrzeb, wieku i struktury gospodarstwa domowego.
2. Rosnące zainteresowanie usługami specjalistów

Jednym z najważniejszych trendów w prywatnej ochronie zdrowia jest, dużo większa niż w poprzednich latach, skłonność pacjentów do korzystania z zaawansowanych świadczeń zdrowotnych. Prywatne wizyty lekarskie dotychczas sprowadzały się najczęściej do wizyt u specjalistów (m.in. endokrynologów, kardiologów czy ginekologów). W porównaniu z publicznym systemem, w wielu przypadkach umożliwiało to szybszą i sprawniejszą diagnozę oraz ustalenie planu leczenia. Dzisiaj zakres ochrony zdrowia, na które przeznaczane są środki z prywatnych kieszeni, jest dużo szerszy. Polacy coraz chętniej korzystają nie tylko z konsultacji, ale także z wysokospecjalistycznej diagnostyki obrazowej czy zabiegów, które oferują placówki prywatne.
Przez długie lata Polaków nie było stać na to, aby samodzielnie sfinansować operację zaćmy, zabieg wstawienia endoprotezy lub w ogóle operację ortopedyczną. Mimo że te świadczenia są nielimitowane w ramach ubezpieczenia publicznego, to nadal mocno reglamentują je długie terminy oczekiwania, a pacjenci po prostu nie chcą czekać. Jest to podyktowane dużo większą wrażliwością Polaków na jakość życia, na rzecz poprawy której są gotowi przeznaczyć swoje oszczędności. To wystarczająca motywacja do tego, aby korzystać z oferty placówek prywatnych – dodaje dr Małgorzata Gałązka–Sobotka.
3. Edukacja społeczeństwa

Za wyższe niż w minionych latach zainteresowanie usługami specjalistów w dużej mierze odpowiada sektor prywatny. Ten dzięki nowoczesnym metodom komunikacji ze swoimi pacjentami i wykorzystywaniu działań marketingowych, jak mailingi czy newslettery, odgrywa rolę edukatora i skutecznie aktywizuje pacjentów. Jest to cenne szczególnie w obliczu tzw. długu zdrowotnego będącego między innymi efektem pandemii COVID-19, utrudnionego wówczas dostępu do lekarzy, rosnących kolejek do specjalistów oraz niskiej świadomości zdrowotnej Polaków. Propagowanie proaktywnej postawy pacjentów sprawia, że ten dług nie narasta.

4. Wysoka jakość usług

Jednym z czynników decydujących o rosnącej popularności medycyny prywatnej są wysokie standardy obsługi pacjentów. Dla wielu z nich pierwsze wrażenie związane z ustaleniem terminu, miejsca wizyty, ogólnych warunków i zasad przeprowadzenia procedury jest kluczowe przy wyborze placówki medycznej. 

Dużym ułatwieniem dla pacjentów jest fakt, że placówki prywatne, chętniej niż te publiczne, wykorzystują aplikacje do rejestrowania, jak chociażby stworzoną przez rodzimy start up Medidesk. Oprogramowanie wykorzystuje boty głosowe, które pomagają w umawianiu pacjentów na wizyty lekarskie przez integrację z systemami rezerwacji. Dzięki temu pacjent może łatwo i szybko umówić się telefonicznie na wizytę, bez konieczności długiego oczekiwania na odebranie połączenia przez pracowników recepcji. Może ją także równie sprawnie odwołać, nie blokując miejsca dla innych pacjentów, czekających w kolejce do specjalisty. 

Ponadto prywatne placówki wykorzystują boty głosowe do badania opinii pacjentów po odbytej wizycie, co pozwala na podnoszenie poziomu oferowanych usług i obsługi. 

Taki stały kontakt z placówką jest jednym z czynników zwiększających poczucie bezpieczeństwa wśród pacjentów. Świadomość łatwej dostępności do usług medycznych skłania do regularnego dbania o zdrowie.
 
 
5. Nowoczesne technologie na pierwszym planie

Sektor prywatny od lat jest pionierem we wdrażaniu nowoczesnych metod opieki i diagnostyki. To już nie tylko specjalistyczne konsultacje w formie porady telefonicznej. To także upowszechnianie urządzeń do telemonitorowania pacjentów (np. narzędzie Symptom checker), do wykonywania badań na odległość czy do zwiększenia udziału nowoczesnych metod diagnostycznych w domu pacjenta, pozwalających na zaobserwowanie objawów potencjalnej choroby i precyzyjne postawienie diagnozy. Prywatne placówki coraz częściej mogą sobie pozwolić na innowacyjny sprzęt, jak chociażby dostępne w kardiologii urządzenie do rejestracji EKG, w którym to nie lekarz, a algorytm analizuje dane z zapisu, co pozwala na dużo szybsze i dokładniejsze wykrycie potencjalnych wad serca.
Aktualnym wyzwaniom prywatnej ochrony zdrowia, a także zmianom i trendom, jakie zachodzą w jej obszarze, poświęcony będzie specjalny panel podczas konferencji Akademia Managera Ochrony Zdrowia. Wydarzenie odbędzie się w dniach 11-12 maja w Warszawie.
źródło: Publicon Services
Rzecznik Praw Pacjenta zaprasza do uczestnictwa w drugiej konferencji poświęconej tematowi bezpieczeństwa pacjenta i jakości w ochronie zdrowia, podczas której omówimy m.in. główne założenia procedowanej ustawy o jakości oraz wynikające z niej wyzwania dla podmiotów leczniczych.
Podobnie jak w ubiegłym roku, wydarzenie będzie miało charakter wykładowo-dyskusyjny, a jego agenda zakłada podział na 4 panele. Podczas pierwszego z nich rozmawiać będziemy na temat obecnego stanu bezpieczeństwa pacjentów w Polsce, w kontekście wprowadzanych przepisów o jakości. Wśród uczestników swój udział potwierdzili m.in. minister zdrowia dr Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego JM prof. dr hab. Marcin Gruchała.

W dalszej części konferencji porozmawiamy o komunikacji w ochronie zdrowia i jej ważnej roli w procesie diagnozy i leczenia oraz wpływie na bezpieczeństwo. Przedstawimy  opierając się na przykładach  definicję zdarzeń niepożądanych,będziemy także rozmawiać o edukacji. Wykładowcami oraz uczestnikami dyskusji będą przedstawiciele świata nauki, strony publicznej, organizacji pacjentów, medycy, prawnicy i przedstawiciele podmiotów leczniczych.

Konferencja odbędzie się 31 marca 2023 r. w godz. 9.3016.30 w auli im. prof. Zdzisława Kieturakisa mieszczącej się na terenie UCK w Gdańsku (I p. budynku Centrum Medycyny Inwazyjnej), ul. Smoluchowskiego 17.

Wszystkich chętnych zapraszamy do oglądania bezpośredniej relacji z wydarzenia za pośrednictwem mediów społecznościowych RPP oraz UCK Gdańsk. Osoby, które chciałyby uczestniczyć w wydarzeniu osobiście, prosimy o nadsyłanie zgłoszeń za pośrednictwem załączonego formularza online.

Agenda

źródło: RPP
Rzecznik Praw Pacjenta zaprasza do uczestnictwa w drugiej konferencji poświęconej tematowi bezpieczeństwa pacjenta i jakości w ochronie zdrowia, podczas której omówimy m.in. główne założenia procedowanej ustawy o jakości oraz wynikające z niej wyzwania dla podmiotów leczniczych.
Podobnie jak w ubiegłym roku, wydarzenie będzie miało charakter wykładowo-dyskusyjny, a jego agenda zakłada podział na 4 panele. Podczas pierwszego z nich rozmawiać będziemy na temat obecnego stanu bezpieczeństwa pacjentów w Polsce, w kontekście wprowadzanych przepisów o jakości. Wśród uczestników swój udział potwierdzili m.in. minister zdrowia dr Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego JM prof. dr hab. Marcin Gruchała.

W dalszej części konferencji porozmawiamy o komunikacji w ochronie zdrowia i jej ważnej roli w procesie diagnozy i leczenia oraz wpływie na bezpieczeństwo. Przedstawimy  opierając się na przykładach  definicję zdarzeń niepożądanych,będziemy także rozmawiać o edukacji. Wykładowcami oraz uczestnikami dyskusji będą przedstawiciele świata nauki, strony publicznej, organizacji pacjentów, medycy, prawnicy i przedstawiciele podmiotów leczniczych.

Konferencja odbędzie się 31 marca 2023 r. w godz. 9.3016.30 w auli im. prof. Zdzisława Kieturakisa mieszczącej się na terenie UCK w Gdańsku (I p. budynku Centrum Medycyny Inwazyjnej), ul. Smoluchowskiego 17.

Wszystkich chętnych zapraszamy do oglądania bezpośredniej relacji z wydarzenia za pośrednictwem mediów społecznościowych RPP oraz UCK Gdańsk. Osoby, które chciałyby uczestniczyć w wydarzeniu osobiście, prosimy o nadsyłanie zgłoszeń za pośrednictwem załączonego formularza online.

Agenda

źródło: RPP
– Dane zarówno z Polski, jak i z badań międzynarodowych pokazują, że ok. 10 proc. pacjentów hospitalizowanych w placówkach medycznych doznaje zdarzeń niepożądanych – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. Jak podkreśla, błędy medyczne to problem o dużej skali, do którego rozwiązania ma się przyczynić procedowany właśnie projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Zakłada on m.in. utworzenie tzw. Rejestru Zdarzeń Niepożądanych, czyli ogólnokrajowej niejawnej bazy danych o błędach medycznych. Nie czekając na ustawę, RPP prowadzi taki rejestr od początku tego roku. Do tej pory wpłynęło do niego ponad 520 zgłoszeń.
 Podzieliliśmy te zgłoszenia na trzy kategorie. Po pierwsze, te, które dotyczą kwestii klinicznych, czyli szeroko rozumianego procesu terapeutycznego, po drugie, kwestii organizacyjnych i po trzecie – spraw pozostałych – mówi agencji Newseria Biznes Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. – Wśród sygnałów, które do nas trafiają, są właśnie te dotyczące np. pozostawienia ciała obcego w polu operacyjnym, błędów diagnostycznych czy opóźnienia w postawieniu diagnozy. Dotyczy to zwłaszcza szpitalnych oddziałów ratunkowych. Są również kwestie związane z samowolnym opuszczeniem placówki medycznej przez pacjenta, kwestie samobójstw. Mieliśmy również takie zgłoszenia, które zakwalifikowaliśmy do kategorii „pozostałe”, związane np. z molestowaniem czy mobbingiem. Takich zdarzeń mieliśmy do tej pory dziewięć.

Biuro Rzecznika Praw Pacjenta prowadzi rejestr zdarzeń niepożądanych od początku tego roku. Jak podkreśla Bartłomiej Chmielowiec, wdrożenie kompleksowego systemu rejestrowania i oceny zdarzeń niepożądanych jest istotne dla poprawy standardów bezpieczeństwa i w przyszłości pozwoli na wdrożenie właściwych działań naprawczych. To o tyle istotne, że już wkrótce prowadzenie rejestru takich zdarzeń może być obowiązkowe.

 Projekt ustawy o jakości i bezpieczeństwie pacjenta zakłada, że Rejestr Zdarzeń Niepożądanych będzie prowadzony dwutorowo. Z jednej strony będzie to rejestr zdarzeń zgłaszanych przez placówki medyczne, a z drugiej zgłaszanych przez samych pacjentów – mówi Rzecznik Praw Pacjenta.

Jak wyjaśniono w ocenie skutków wspomnianego projektu, dziś szpitale mogą prowadzić takie rejestry na zasadzie dobrowolności – w ramach celu, jakim jest uczenie się na błędach. To jednak powoduje, że nie wszystkie placówki je wdrażają. Poza tym brak nadzoru nad tym systemem sprawia, że prawdopodobnie znaczna część zdarzeń nie jest zgłaszana w obawie przed konsekwencjami prawnymi. Ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej często zgłaszane są zdarzenia, które w większości nie stanowiły zagrożenia dla pacjenta oraz w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału.

Rejestr Zdarzeń Niepożądanych, prowadzony przez ministra zdrowia, ma być obowiązkowy i niejawny. Wprowadzenie takiego obowiązku wymaga także wdrożenia nadzoru nad tym systemem, co czyni go systemem dwupoziomowym.

 Na podstawie zgłoszonych zdarzeń niepożądanych będzie można ukierunkować pewne działania Ministerstwa Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta i placówek medycznych oraz wydać rekomendacje w zakresie bezpieczeństwa pacjentów. To ma służyć temu, aby wyciągać wnioski, zastanowić się i wskazać konkretnej placówce medycznej, co ma poprawić w swoich działaniach, co było wykonane źle, co należy zmienić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło w przyszłości. Trzeba też się zastanowić, czy być może coś źle działa w systemie, być może pewne rozwiązania prawne sprzyjają temu, aby powstały zdarzenia niepożądane, i być może coś należy poprawić na przyszłość – podkreśla ekspert.

To właśnie na skutek zgłaszanych pomyłek podczas operacji w 2010 roku wprowadzono do szpitali okołooperacyjną kartę kontrolną, która gromadzi wszystkie informacje na temat pacjenta, jego badań, planowanej operacji. Innym przykładem jest wdrożenie w 2015 roku systemu Triage na szpitalnych oddziałach ratunkowych, który polega na tym, że pacjenci są badani niezwłocznie i oznaczani kolorami pod względem najpilniejszych potrzeb. W ten sposób nie powinno dochodzić do sytuacji, w której pacjent najbardziej potrzebujący pomocy czeka w długiej kolejce na konsultacje z lekarzem.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Pacjenta, zdarzenia niepożądane dotyczą średnio co 10. pacjenta hospitalizowanego w placówce medycznej. W Polsce skalę tego problemu obrazują też dane przytaczane przez Ministerstwo Zdrowia, z których wynika, że w 2019 roku do wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych skierowano 861 wniosków, z czego 1/5 dotyczyła śmierci pacjenta. Natomiast w 2018 roku polska prokuratura wszczęła 2217 spraw o błędy medyczne, a do sądów cywilnych wpłynęło 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyrządzonej przez służbę zdrowia.

– Jako kraj zaczynamy podchodzić do tego na poważnie – mówi Bartłomiej Chmielowiec. – Dane amerykańskie wskazują, że w tamtejszych szpitalach z powodu błędów medycznych umiera przedwcześnie między 44 a 100 tys. pacjentów rocznie. To pokazuje skalę zjawiska. W krajach Europy Zachodniej już dawno się zorientowano, że to jest bardzo poważny problem, bo zdarzenia niepożądane generują przedwczesne zgony. Dlatego w tej chwili w całej Europie Zachodniej mówi się o budowaniu kultury bezpieczeństwa. Na to składa się m.in. rejestrowanie zdarzeń niepożądanych oraz wprowadzanie rozwiązań nakłaniających personel medyczny do tego, żeby te zdarzenia niepożądane zgłaszać.

Kolejną kwestią, którą zajmuje się procedowany projekt ustawy, jest wprowadzenie systemu no-fault. Zakłada on, że po zdarzeniu niepożądanym i jego zgłoszeniu przez pacjenta nie skupiamy się na szukaniu winnego, tylko na określeniu, czy do takiego zdarzenia rzeczywiście doszło, a jeśli tak, to bez zbędnej zwłoki pacjentowi wypłacane jest odszkodowanie.

– Obecnie w Polsce, aby móc dochodzić roszczeń, trzeba skierować sprawę na drogę postępowania cywilnego. Jest to proces żmudny, długotrwały, bardzo kosztowny, bardzo niepewny, bo mniej więcej procent wygranych ze strony pacjentów oscyluje około 45–50 proc., w zależności od tego, gdzie zostanie skierowane powództwo, czy do sądu rejonowego, czy do sądu okręgowego. Jest to także proces trudny, bo proces cywilny jest elementem sporu, pozywa się drugą stronę, w tym przypadku placówkę medyczną bądź też konkretnego lekarza. Trzeba przedstawić świadków, trzeba przedstawić opinie i dowody potwierdzające zasadność roszczeń. System no-fault od tego odchodzi – wyjaśnia rzecznik.

Ustawa zakłada, że pacjent będzie mógł się zgłosić do Rzecznika Praw Pacjenta, przedstawić tam swoje roszczenie i opisać sytuację, a to rolą rzecznika przy wsparciu zespołu ekspertów, biegłych, specjalistów z zakresu różnych dziedzin medycyny będzie ustalenie, czy faktycznie w danej placówce doszło do zdarzenia medycznego. Jeśli postępowanie to potwierdzi, rzecznik przedstawi propozycję wypłaty odszkodowania. Wszystko to ma nastąpić w ciągu trzech miesięcy.

Projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta jest na etapie prac w KPRM. Jak poinformował niedawno minister zdrowia Adam Niedzielski, po uzyskaniu rządowej akceptacji ma trafić do Sejmu we wrześniu.

źródło: newseria

– Dane zarówno z Polski, jak i z badań międzynarodowych pokazują, że ok. 10 proc. pacjentów hospitalizowanych w placówkach medycznych doznaje zdarzeń niepożądanych – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. Jak podkreśla, błędy medyczne to problem o dużej skali, do którego rozwiązania ma się przyczynić procedowany właśnie projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Zakłada on m.in. utworzenie tzw. Rejestru Zdarzeń Niepożądanych, czyli ogólnokrajowej niejawnej bazy danych o błędach medycznych. Nie czekając na ustawę, RPP prowadzi taki rejestr od początku tego roku. Do tej pory wpłynęło do niego ponad 520 zgłoszeń.
 Podzieliliśmy te zgłoszenia na trzy kategorie. Po pierwsze, te, które dotyczą kwestii klinicznych, czyli szeroko rozumianego procesu terapeutycznego, po drugie, kwestii organizacyjnych i po trzecie – spraw pozostałych – mówi agencji Newseria Biznes Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. – Wśród sygnałów, które do nas trafiają, są właśnie te dotyczące np. pozostawienia ciała obcego w polu operacyjnym, błędów diagnostycznych czy opóźnienia w postawieniu diagnozy. Dotyczy to zwłaszcza szpitalnych oddziałów ratunkowych. Są również kwestie związane z samowolnym opuszczeniem placówki medycznej przez pacjenta, kwestie samobójstw. Mieliśmy również takie zgłoszenia, które zakwalifikowaliśmy do kategorii „pozostałe”, związane np. z molestowaniem czy mobbingiem. Takich zdarzeń mieliśmy do tej pory dziewięć.

Biuro Rzecznika Praw Pacjenta prowadzi rejestr zdarzeń niepożądanych od początku tego roku. Jak podkreśla Bartłomiej Chmielowiec, wdrożenie kompleksowego systemu rejestrowania i oceny zdarzeń niepożądanych jest istotne dla poprawy standardów bezpieczeństwa i w przyszłości pozwoli na wdrożenie właściwych działań naprawczych. To o tyle istotne, że już wkrótce prowadzenie rejestru takich zdarzeń może być obowiązkowe.

 Projekt ustawy o jakości i bezpieczeństwie pacjenta zakłada, że Rejestr Zdarzeń Niepożądanych będzie prowadzony dwutorowo. Z jednej strony będzie to rejestr zdarzeń zgłaszanych przez placówki medyczne, a z drugiej zgłaszanych przez samych pacjentów – mówi Rzecznik Praw Pacjenta.

Jak wyjaśniono w ocenie skutków wspomnianego projektu, dziś szpitale mogą prowadzić takie rejestry na zasadzie dobrowolności – w ramach celu, jakim jest uczenie się na błędach. To jednak powoduje, że nie wszystkie placówki je wdrażają. Poza tym brak nadzoru nad tym systemem sprawia, że prawdopodobnie znaczna część zdarzeń nie jest zgłaszana w obawie przed konsekwencjami prawnymi. Ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej często zgłaszane są zdarzenia, które w większości nie stanowiły zagrożenia dla pacjenta oraz w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału.

Rejestr Zdarzeń Niepożądanych, prowadzony przez ministra zdrowia, ma być obowiązkowy i niejawny. Wprowadzenie takiego obowiązku wymaga także wdrożenia nadzoru nad tym systemem, co czyni go systemem dwupoziomowym.

 Na podstawie zgłoszonych zdarzeń niepożądanych będzie można ukierunkować pewne działania Ministerstwa Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta i placówek medycznych oraz wydać rekomendacje w zakresie bezpieczeństwa pacjentów. To ma służyć temu, aby wyciągać wnioski, zastanowić się i wskazać konkretnej placówce medycznej, co ma poprawić w swoich działaniach, co było wykonane źle, co należy zmienić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło w przyszłości. Trzeba też się zastanowić, czy być może coś źle działa w systemie, być może pewne rozwiązania prawne sprzyjają temu, aby powstały zdarzenia niepożądane, i być może coś należy poprawić na przyszłość – podkreśla ekspert.

To właśnie na skutek zgłaszanych pomyłek podczas operacji w 2010 roku wprowadzono do szpitali okołooperacyjną kartę kontrolną, która gromadzi wszystkie informacje na temat pacjenta, jego badań, planowanej operacji. Innym przykładem jest wdrożenie w 2015 roku systemu Triage na szpitalnych oddziałach ratunkowych, który polega na tym, że pacjenci są badani niezwłocznie i oznaczani kolorami pod względem najpilniejszych potrzeb. W ten sposób nie powinno dochodzić do sytuacji, w której pacjent najbardziej potrzebujący pomocy czeka w długiej kolejce na konsultacje z lekarzem.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Pacjenta, zdarzenia niepożądane dotyczą średnio co 10. pacjenta hospitalizowanego w placówce medycznej. W Polsce skalę tego problemu obrazują też dane przytaczane przez Ministerstwo Zdrowia, z których wynika, że w 2019 roku do wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych skierowano 861 wniosków, z czego 1/5 dotyczyła śmierci pacjenta. Natomiast w 2018 roku polska prokuratura wszczęła 2217 spraw o błędy medyczne, a do sądów cywilnych wpłynęło 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyrządzonej przez służbę zdrowia.

– Jako kraj zaczynamy podchodzić do tego na poważnie – mówi Bartłomiej Chmielowiec. – Dane amerykańskie wskazują, że w tamtejszych szpitalach z powodu błędów medycznych umiera przedwcześnie między 44 a 100 tys. pacjentów rocznie. To pokazuje skalę zjawiska. W krajach Europy Zachodniej już dawno się zorientowano, że to jest bardzo poważny problem, bo zdarzenia niepożądane generują przedwczesne zgony. Dlatego w tej chwili w całej Europie Zachodniej mówi się o budowaniu kultury bezpieczeństwa. Na to składa się m.in. rejestrowanie zdarzeń niepożądanych oraz wprowadzanie rozwiązań nakłaniających personel medyczny do tego, żeby te zdarzenia niepożądane zgłaszać.

Kolejną kwestią, którą zajmuje się procedowany projekt ustawy, jest wprowadzenie systemu no-fault. Zakłada on, że po zdarzeniu niepożądanym i jego zgłoszeniu przez pacjenta nie skupiamy się na szukaniu winnego, tylko na określeniu, czy do takiego zdarzenia rzeczywiście doszło, a jeśli tak, to bez zbędnej zwłoki pacjentowi wypłacane jest odszkodowanie.

– Obecnie w Polsce, aby móc dochodzić roszczeń, trzeba skierować sprawę na drogę postępowania cywilnego. Jest to proces żmudny, długotrwały, bardzo kosztowny, bardzo niepewny, bo mniej więcej procent wygranych ze strony pacjentów oscyluje około 45–50 proc., w zależności od tego, gdzie zostanie skierowane powództwo, czy do sądu rejonowego, czy do sądu okręgowego. Jest to także proces trudny, bo proces cywilny jest elementem sporu, pozywa się drugą stronę, w tym przypadku placówkę medyczną bądź też konkretnego lekarza. Trzeba przedstawić świadków, trzeba przedstawić opinie i dowody potwierdzające zasadność roszczeń. System no-fault od tego odchodzi – wyjaśnia rzecznik.

Ustawa zakłada, że pacjent będzie mógł się zgłosić do Rzecznika Praw Pacjenta, przedstawić tam swoje roszczenie i opisać sytuację, a to rolą rzecznika przy wsparciu zespołu ekspertów, biegłych, specjalistów z zakresu różnych dziedzin medycyny będzie ustalenie, czy faktycznie w danej placówce doszło do zdarzenia medycznego. Jeśli postępowanie to potwierdzi, rzecznik przedstawi propozycję wypłaty odszkodowania. Wszystko to ma nastąpić w ciągu trzech miesięcy.

Projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta jest na etapie prac w KPRM. Jak poinformował niedawno minister zdrowia Adam Niedzielski, po uzyskaniu rządowej akceptacji ma trafić do Sejmu we wrześniu.

źródło: newseria

Rzecznik Praw Pacjenta opublikował Poradnik Dobrej Komunikacji dla pracowników placówek medycznych na temat współpracy z pacjentami. Stanowi on podręczne kompendium informacji związanych ze sposobem udzielania świadczeń zdrowotnych, zgodnych z obowiązującym stanem prawnym oraz standardami postępowania wobec pacjentów, którzy oczekują wysokiej jakości usług medycznych.
Poradnik nt. dobrej komunikacji na linii lekarz-pacjent to podręczne kompendium wiedzy na temat komunikacji i współpracy z Pacjentami. Zawiera przykłady z życia, modele i wskazówki, praktyczne podpowiedzi, przemyślenia i teorie. Wszystko, co jest potrzebne, aby kontakt z Pacjentem był owocny oraz przystępny dla obu stron relacji. Publikacja jest skierowana przede wszystkim do pracowników podmiotów leczniczych oraz wszystkich tych, którzy pragną pogłębić wiedzę nt. komunikacji w relacji lekarz-pacjent. 

Poradnik komunikacji jest skierowany do:
→  osób pracujących w rejestracji medycznej (w prywatnych placówkach zwanych czasem recepcją);
→ pielęgniarek i pielęgniarzy;
→ ratowniczek i ratowników;
→ lekarek i lekarzy;
→ asystentek i asystentów, higienistek i higienistów stomatologicznych;
→ innych osób pracujących w placówkach ochrony zdrowia

PORADNIK DOBREJ KOMUNIKACJI – zobacz lub pobierz