Medicalpress
Organoidy wątroby, czyli stworzone z komórek macierzystych struktury odtwarzające wybrane cechy budowy i funkcjonowania ludzkiego narządu, będą wykorzystywane przez naukowców z Politechniki Wrocławskiej do diagnostyki chorób metabolicznych i testowania nowych terapii.
Organoidy wątroby to „miniaturowe modele” tego narządu, stworzone w laboratorium. Powstają z komórek macierzystych i mogą odtwarzać wybrane cechy budowy i funkcjonowania ludzkiej wątroby, stając się ważnym narzędziem nowoczesnej biomedycyny.

Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej, którzy biorą udział w projekcie „Inteligentni agenci w medycynie precyzyjnej: od organoidu wątroby po predykcyjny model AI w diagnostyce chorób metabolicznych”, podkreślają, że organoidy mogą lepiej niż klasyczne hodowle komórkowe obrazować procesy zachodzące w tkance pod wpływem choroby, leku albo zmienionych warunków metabolicznych.

Kierująca projektem prof. Aleksandra Kuzan z Katedry Nauk Przedklinicznych, Farmakologii i Diagnostyki Medycznej Politechniki Wrocławskiej zwróciła uwagę, że w tradycyjnych, dwuwymiarowych hodowlach powstają warstwy komórek jednego typu, co nie oddaje złożoności ludzkiego ciała. – Z kolei sferoidy, choć trójwymiarowe, są zazwyczaj monokulturami. Organoidy wątroby tworzone w naszym projekcie będą zawierać nie tylko hepatocyty, ale całą gamę komórek tworzących funkcjonalną tkankę, która reaguje w sposób fizjologiczny. Dzięki temu model ten symuluje działanie rzeczywistego narządu znacznie lepiej niż jakiekolwiek dotychczasowe rozwiązania laboratoryjne – powiedziała prof. Kuzan.

Badaczka zwróciła uwagę, że standardowe dwuwymiarowe modele są obarczone dużym ryzykiem generowania wyników fałszywie dodatnich. – Przykładowo wiele leków, które wydają się zabijać komórki nowotworowe w modelu dwuwymiarowym nawet przy niskim stężeniu, całkowicie zawodzi w kontakcie ze złożoną strukturą trójwymiarową, która lepiej odzwierciedla naturalną oporność tkanek. Nasz projekt stawia więc na realizm, co pozwoli uniknąć błędnych wniosków już na etapie badań podstawowych – dodała.

Wrocławscy naukowcy chcą w swoim projekcie zbadać procesy towarzyszące schorzeniom wątroby, takie jak stan zapalny czy włóknienie. Występują one w chorobach związanych z nieprawidłową dietą, nadużywaniem alkoholu, uwarunkowaniami genetycznymi oraz zaburzeniami metabolicznymi.

Jak podano, zespół będzie analizować także procesy glikacji towarzyszące wielu zaburzeniom metabolicznym oraz warunki hipoksji, czyli niedotlenienia tkanek. Takie zjawisko może występować np. wewnątrz guzów nowotworowych.

Organoidy wątroby, w których zainicjowane zostaną zaburzenia metaboliczne, posłużą też do testowania fitofarmaceutyków, czyli związków pochodzenia roślinnego.

Jak podkreślono, drugim elementem projektu będzie wykorzystanie sztucznej inteligencji do opracowania danych z analiz biochemicznych, obrazowych, lipidomicznych i metabolomicznych. „Nie będzie to jedynie porządkowanie wyników, ale szukanie ukrytych zależności i wzorców. Chodzi o znalezienie tzw. »odcisku metabolicznego«, czyli zestawu cech, które pozwolą rozpoznać, w jakim stanie znajduje się badana tkanka i jakie procesy chorobowe w niej zachodzą” – podkreślili uczestnicy projektu.

Prof. Kuzan wskazała, że jednym z zadań modelu AI będzie przeprowadzenie precyzyjnej diagnostyki na podstawie dostarczonej próbki pacjenta. „Agent AI rozpozna, czy tkanka znajduje się w stanie zbliżonym do hipoksji, czy wykazuje cechy zaawansowanej glikacji lub stłuszczenia. Obecnie metody stosowane przez patomorfologów, oparte głównie na tradycyjnej histologii, są stosunkowo proste i mogą pomijać wiele istotnych informacji metabolicznych, które odpowiednio wyuczona AI będzie w stanie wychwycić” – wyjaśniała badaczka.

W realizację projektu, który otrzymał dofinansowanie w wysokości blisko 1,9 mln zł w ramach II edycji prowadzonego na Politechnice Wrocławskiej programu „Wsparcie zespołów badawczych”, zaangażowanych jest pięć wydziałów uczelni. Badania mają potrwać do końca 2027 roku.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do edukacji, ale tym razem nie ma zastąpić nauczyciela, lecz ułatwić mu pracę. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu we współpracy z Connect 4 Kids rozwija bezpłatnego Asystenta AI, który będzie opierał się wyłącznie na zweryfikowanej wiedzy ekspertów. Narzędzie ma pomóc w przygotowywaniu lekcji, odpowiadaniu na pytania uczniów oraz prowadzeniu zajęć z edukacji zdrowotnej zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Connect 4 Kids pracują nad bezpłatnym narzędziem dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Asystent AI, dostępny na platformie thekidly.com, będzie korzystał z treści publikacji „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli”, opracowanej przez ekspertów UMW. Narzędzie ma ułatwiać przygotowywanie zajęć, szybkie wyszukiwanie sprawdzonych informacji i odpowiadanie na pytania uczniów.

Projekt jest kontynuacją działań Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu na rzecz wsparcia nauczycieli realizujących nowy przedmiot w szkołach. Po przygotowaniu podręcznika UMW rozpoczął współpracę z Connect 4 Kids nad rozwiązaniem, które pomoże w praktycznym wykorzystywaniu eksperckiej wiedzy w codziennej pracy szkolnej.

Publikacja „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli” porządkuje zagadnienia z zakresu zdrowia fizycznego, psychicznego, społecznego i środowiskowego oraz pomaga prowadzić zajęcia w sposób odpowiedzialny, nowoczesny i oparty na dowodach naukowych. Jej treści będą stanowić podstawę działania Asystenta AI.

Nowe narzędzie ma wspierać nauczycieli w pracy z tematami dotyczącymi zdrowia: od wyszukiwania informacji, przez przygotowanie do lekcji, po prowadzenie rozmów z uczniami. W kolejnych etapach projekt będzie rozwijany o funkcje generowania scenariuszy zajęć, kart pracy oraz innych materiałów pomocniczych.

W praktyce szkolnej nauczyciele coraz częściej mierzą się z pytaniami i wątpliwościami uczniów, którzy czerpią informacje o zdrowiu z internetu i mediów społecznościowych. Asystent AI ma pomagać w ich porządkowaniu, korzystając wyłącznie z materiałów przygotowanych przez UMW. Odpowiedzi generowane przez narzędzie będą powiązane z publikacją, a system wskaże fragment, z którego pochodzi dana informacja. Dzięki temu nauczyciel otrzyma nie tylko syntetyczne wyjaśnienie, lecz także konkretny punkt odniesienia do dalszej rozmowy z uczniami.

– Asystent AI nie zastępuje nauczyciela, ale może wspierać go w przygotowaniu zajęć i w rozmowie z uczniami o zdrowiu. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by nowe technologie wzmacniały rolę nauczyciela, a nie ją marginalizowały. Edukacja zdrowotna wymaga zaufania, uważności i odpowiedzialności, a więc kompetencji, których nie da się sprowadzić do algorytmu. Sztuczna inteligencja może natomiast pomóc uporządkować wiedzę, oszczędzić czas i dać nauczycielowi większą pewność, że w trudnych tematach opiera się na rzetelnych podstawach – mówi Jakub Sojka, dyrektor Centrum Transferu Technologii UMW.

Rozwiązanie będzie rozwijane etapowo. Pierwszy działający prototyp planowany jest na koniec lipca. W sierpniu z narzędziem ma zapoznać się grupa nauczycieli, która przekaże twórcom informacje zwrotne. Uwagi praktyków zostaną wykorzystane przy dalszym dopracowywaniu platformy, tak aby odpowiadała na potrzeby szkół wraz z początkiem roku szkolnego.

Z Asystenta AI będzie można korzystać bezpłatnie na stronie thekidly.com, bez instalowania dodatkowej aplikacji. Narzędzie będzie dostępne zarówno dla nauczycieli, którzy chcą używać go indywidualnie, jak i dla całych placówek.

– Zależy nam na tym, aby nauczyciel otrzymywał odpowiedź opartą na sprawdzonym źródle, a nie przypadkowy wynik wygenerowany na podstawie nieznanych treści. Dlatego model będzie pracował na publikacji UMW i pomagał szybko odnaleźć informacje potrzebne podczas lekcji. Chcemy rozwijać to rozwiązanie wspólnie z nauczycielami, słuchając ich uwag i obserwując, które funkcje są dla nich najbardziej przydatne – podkreśla Rafał Gromek z Connect 4 Kids.

Inicjatywa ma charakter niekomercyjny. Connect 4 Kids odpowiada za zaprojektowanie, wdrożenie i utrzymanie Asystenta AI, natomiast Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zapewnia podstawę merytoryczną oraz nadzór ekspercki nad zakresem wiedzy wykorzystywanej przez narzędzie.

Twórcy przewidzieli też mechanizmy ograniczające ryzyko generowania nieprecyzyjnych odpowiedzi przez sztuczną inteligencję. Jednym z nich jest rozwiązanie typu RAG, czyli mechanizm, w którym model tworzy odpowiedź na podstawie wyszukanych fragmentów wskazanego źródła. W praktyce oznacza to, że Asystent AI ma opierać się na treściach publikacji UMW, a nie na przypadkowych lub niezweryfikowanych materiałach.

Źródło: inf pras

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu prowadzi wyjątkowe w skali kraju badania nad elektroporacją wapniową, czyli metodą, w której krótkie impulsy elektryczne pomagają wprowadzić jony wapnia do komórek nowotworowych. Zespół UMW, we współpracy z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu, jako pierwszy w Polsce zastosował tę technikę u pacjentów z miejscowo zaawansowanym rakiem trzustki. Badania mogą poszerzyć możliwości leczenia guzów litych, zwłaszcza wtedy, gdy standardowe metody są nieskuteczne albo niemożliwe do zastosowania.
Rak trzustki należy do nowotworów, które najtrudniej leczyć. Często zostaje rozpoznany zbyt późno, a jego położenie ogranicza możliwość zastosowania klasycznych metod ablacyjnych. Dlatego zespół UMW rozwija rozwiązania dla pacjentów z nieoperacyjnymi guzami litymi.

Elektroporacja wapniowa polega na tym, że do guza podaje się roztwór chlorku wapnia, a następnie działa się na komórki krótkimi impulsami elektrycznymi. W błonie komórkowej powstają czasowe mikrootwarcia, przez które jony wapnia gwałtownie napływają do komórki nowotworowej. Komórka traci równowagę, zużywa energię i obumiera. Metoda nie wymaga podania cytostatyku.

– Jony wapnia są w warunkach fizjologicznych jednym z najściślej regulowanych wtórnych przekaźników. Ich gwałtowny napływ do cytoplazmy, jaki wymuszamy poprzez elektroporację, rozregulowuje homeostazę wapniową: dochodzi do przeładowania mitochondriów jonami Ca²⁺, depolaryzacji wewnętrznej błony mitochondrialnej i niespecyficznych kanałów białkowych (megakanałów mPTP) w wewnętrznej błonie mitochondrialnej. Konsekwencją jest spadek produkcji ATP, jednocześnie pochłanianego przez transportery próbujące przywrócić równowagę jonową. Komórka wyczerpuje swoje zasoby energetyczne i ginie – głównie na drodze nekrozy, choć obserwujemy także cechy innych typów śmierci komórkowej, w tym apoptozy czy pyroptozy – wyjaśnia prof. Julita Kulbacka z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego UMW.

Wrocławskie badania są przykładem przejścia od nauki do praktyki klinicznej. Ich podstawą były prace przedkliniczne prowadzone w UMW, między innymi w ramach projektu SONATA BIS 6 finansowanego przez NCN. Wyniki przeniesiono do kliniki dzięki współpracy naukowców z Wydziału Farmaceutycznego, chirurgów onkologicznych, radiologów oraz inżynierów biomedycznych.

Obecnie UMW prowadzi niekomercyjne badanie kliniczne IREC, finansowane przez Agencję Badań Medycznych. W badaniu bierze udział 70 pacjentów, a zespół porównuje trzy podejścia z użyciem elektroporacji. Zespół ocenia przede wszystkim jakość życia chorych i czas przeżycia wolny od progresji choroby.

– Pacjenci często trafiają do nas z innych ośrodków w Polsce, po wyczerpaniu standardowych linii leczenia. Obserwujemy redukcję dolegliwości bólowych, w tym tych o charakterze neuropatycznym, oraz stabilizację lub przyrost masy ciała. Z punktu widzenia chorego z nieoperacyjnym rakiem trzustki przekłada się to na realną poprawę jakości życia – mówi prof. Wojciech Kielan, kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej UMW.

Badania prowadzone przez UMW mają unikatowy charakter, ponieważ łączą biologię molekularną, farmację, chirurgię onkologiczną, radiologię i inżynierię biomedyczną. Uczelnia rozwija cały proces: od zrozumienia mechanizmu śmierci komórki nowotworowej, przez dobór parametrów impulsów elektrycznych, aż po zastosowanie procedury u pacjentów.

– Bez którejkolwiek z tych kompetencji nie udałoby się przejść drogi od mechanizmu molekularnego do urządzenia medycznego i protokołu klinicznego – podkreśla prof. Kulbacka. – Badania translacyjne w medycynie to nie kolejny punkt w strategii, to codzienna praca nad wspólnym językiem między dyscyplinami.

Pozycję wrocławskiego zespołu potwierdza aktywność międzynarodowa prof. Julity Kulbackiej, która została wybrana do zarządu International Society for Electroporation-Based Technologies and Treatments na kadencję 2024–2026 i pracowała w komitetach naukowych światowych kongresów elektroporacji.

Naukowcy UMW podkreślają, że elektroporacja wapniowa jest nadal metodą ocenianą w badaniach klinicznych i nie zastępuje leczenia standardowego. Jej rozwój może jednak stworzyć dodatkową możliwość terapeutyczną dla pacjentów, u których dotychczasowe metody nie przyniosły efektu albo nie mogą być zastosowane.

– Naszym celem nie jest zastąpienie istniejących metod, lecz poszerzenie możliwości dla chorych, dla których standardowe leczenie nie jest możliwe lub okazało się nieskuteczne – podsumowuje dr hab. Julia Rudno-Rudzińska. – Elektroporacja wapniowa jest jedną z dróg, jakimi onkologia idzie w kierunku terapii bardziej selektywnych, mniej toksycznych i dostępnych szerszej grupie pacjentów.

Źródło: UMW

Konferencja „SM – i co z tego?” jest dziś największym w Polsce wydarzeniem skierowanym do osób ze stwardnieniem rozsianym i ich bliskich, a jednocześnie największym tego typu wydarzeniem pacjenckim w całym polskim systemie ochrony zdrowia. Od siedmiu lat tworzy przestrzeń do zdobywania rzetelnej wiedzy oraz do wzajemnego poznania się i wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami.
W tegorocznej edycji po raz kolejny pobito rekord liczby uczestników i po raz pierwszy przekroczono barierę 1 tys. osób. Wśród blisko 80 ekspertów znalazło się m.in. aż 30 lekarzy neurologów oraz lekarze innych specjalizacji (m.in. psychiatra, urolog, ginekolog, seksuolog), a także psychologowie, fizjoterapeuci, dietetycy oraz przedstawiciele instytucji, takich jak ZUS czy Agencja Badań Medycznych. W wydarzeniu uczestniczyli eksperci z wielu ośrodków zajmujących się SM z całej Polski.

Ze względu na rosnącą skalę wydarzenia, konferencja po raz pierwszy odbyła się w 2 lokalizacjach. Po raz kolejny było to Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, ale część aktywności była realizowana również w położonym obok Muzeum Sali BHP. W programie znalazło się blisko 150 aktywności prowadzonych równolegle w 13 salach. Tegoroczna edycja potwierdziła, jak duża jest potrzeba takiego formatu. Przez dwa dni uczestnicy mogli brać udział m.in. w wykładach, warsztatach tematycznych, sesjach pytań i odpowiedzi oraz indywidualnych dyżurach specjalistów.

– Dziś diagnoza stwardnienia rozsianego oznacza zupełnie inne perspektywy niż jeszcze kilkanaście lat temu, ale pacjent nadal musi odnaleźć się w dużej liczbie informacji, zaleceń i decyzji dotyczących dalszego życia z chorobą. Nie chodzi tylko o leczenie, ale też o pracę, rodzinę, aktywność, plany na przyszłość i codzienne funkcjonowanie. Chcemy, żeby osoby z SM mają miejsce, w którym mogą uporządkować wiedzę, zadać własne pytania i lepiej zrozumieć, co diagnoza oznacza w ich konkretnej sytuacji – mówi Monika Łada, prezeska Fundacji StwardnienieRozsiane.info, organizatora konferencji.

„SM – i co z tego?” nie jest klasyczną konferencją medyczną. To interdyscyplinarne spotkanie, w którym wiedza naukowa łączy się z codziennym doświadczeniem osób z SM. Uczestnicy mogą nie tylko wysłuchać wystąpień specjalistów, ale także zadać im pytania bezpośrednio w ramach różnych zaplanowanych form aktywności.
– Od początku zależało nam na tym, żeby „SM – i co z tego?” nie było wydarzeniem, na którym pacjent tylko słucha kolejnych wykładów. Stwardnienie rozsiane bywa nazywane chorobą o tysiącu twarzy, a potrzeby edukacyjne osób z SM także są bardzo różne. Zależą m.in. od momentu po diagnozie, sytuacji życiowej, planów i doświadczeń z leczeniem. Dlatego program jest tak różnorodny i realizowany równolegle w 13 salach, żeby każdy uczestnik mógł ułożyć własną ścieżkę udziału i wybrać te wykłady, warsztaty, sesje pytań i odpowiedzi czy dyżury ekspertów, które najlepiej odpowiadają jego aktualnym potrzebom – dodaje Monika Łada, prezeska Fundacji.

Organizatorem konferencji „SM – i co z tego?” jest Fundacja StwardnienieRozsiane.info, która od lat prowadzi działania edukacyjne skierowane do osób z SM i ich bliskich. Partnerem merytorycznym konferencji od pierwszej edycji jest Klinika Neurologii Dorosłych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski, ordynator kliniki i krajowy konsultant w dziedzinie neurologii, jest liderem ekspercko-programowego wymiaru konferencji.

– To wydarzenie świetnie eksponuję skalę potrzeb, jakie istnieją dziś w obszarze edukacji pacjentów ze stwardnieniem rozsianym w zakresie koordynacji wielodyscyplinarnej opieki – zauważa prof. Bartosz Karaszewski. – Stwardnienie rozsiane jest jedną z tych chorób, dla których określenie „rewolucja terapeutyczna” jest adekwatne. Potrafimy wydłużyć czas aktywnego funkcjonowania pacjenta z SM o kilkanaście, dwadzieścia, a nawet więcej lat. Cykliczna edukacja setek pacjentów i ich bliskich najpewniej powiększają jeszcze efekt leczenia modyfikującego przebieg choroby – dodaje prof. Karaszewski.

Tegorocznej konferencji po raz pierwszy towarzyszył także Dzień Ekspercki, skierowany do osób pracujących lub planujących pracować z pacjentami ze stwardnieniem rozsianym. W jego programie znalazły się m.in. debaty o potrzebach i kierunkach rozwoju systemu leczenia SM w Polsce, prezentacja raportu „Dobre praktyki w organizacji opieki nad pacjentami z SM” oraz spotkania warsztatowe poświęcone różnym aspektom opieki.

Kolejna konferencja „SM – i co z tego?” odbędzie się w maju 2027 r., ponownie w Gdańsku.

Źródło: inf pras

Naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego realizują projekt dotyczący rzadkiej choroby neurologicznej NBIA, który otrzymał finansowanie w programie resortu nauki „Nauka dla Społeczeństwa” w wysokości ok. 1,8 mln zł. Celem jest opracowanie kompleksowego modelu opieki nad pacjentami i ich rodzinami.

 
– To projekt, którego celem jest poprawa jakości życia pacjentów z rzadką chorobą genetyczną oraz ich rodzin w Polsce – powiedziała PAP dr hab. Karolina Pierzynowska, prof. UG z Pracowni Neurogenetyki Molekularnej Wydziału Biologii UG.

Podkreśliła, że naukowcy chcą nie tylko lepiej zrozumieć chorobę, ale także stworzyć rozwiązania wspierające rodziny w codziennym funkcjonowaniu – od diagnozy, przez leczenie, po wsparcie psychologiczne i społeczne.

NBIA to grupa rzadkich chorób neurologicznych, w których dochodzi do odkładania się żelaza w mózgu, co prowadzi do stopniowego pogarszania stanu zdrowia. Jest to choroba ultrarzadka, występująca z częstością ok. 1–3 przypadków na milion osób.

– U chorego pojawiają się trudności z poruszaniem się, zaburzenia mowy, problemy poznawcze i emocjonalne. Choroba wpływa jednak nie tylko na pacjenta – całe życie rodziny podporządkowane jest opiece, co wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym i organizacyjnym – wyjaśniła badaczka.

Projekt realizowany jest przez Uniwersytet Gdański – we współpracy Katedry Biologii Molekularnej Wydziału Biologii, Instytutu Psychologii oraz Instytutu Pedagogiki Wydziału Nauk Społecznych UG. Partnerem jest Stowarzyszenie NBIA-Polska oraz rodziny pacjentów.

– Choroby rzadkie to problem wielowymiarowy. Sama diagnoza i leczenie to za mało – równie ważne są emocje, codzienne funkcjonowanie i dostęp do informacji. Dlatego projekt łączy badania laboratoryjne z działaniami psychologicznymi i społecznymi – powiedziała prof. Pierzynowska.

W ramach projektu prowadzone będą badania molekularne nad opracowaniem terapii, ocena funkcji poznawczych dzieci z NBIA oraz badania ankietowe dotyczące sytuacji rodzin. Zaplanowano także pilotaż roli koordynatora opieki, opracowanie materiałów informacyjnych, szkolenia dla specjalistów oraz konferencję naukową.

– Rodziny otrzymają konkretne wskazówki dotyczące funkcjonowania dziecka i jego potrzeb. Dzięki diagnozie funkcji poznawczych będą mogły lepiej dopasować edukację i terapię – dodała badaczka.

Projekt zakłada także opracowanie rekomendacji dla systemu wsparcia społecznego w Polsce oraz narzędzi pomagających rodzinom w codziennym funkcjonowaniu.

– Wsparcie obejmie zarówno aspekt psychologiczny, jak i praktyczny. Rodziny będą mogły skorzystać z diagnozy, warsztatów oraz konsultacji – zaznaczyła prof. Pierzynowska. Dodała, że współpraca z pacjentami i ich rodzinami była kluczowa przy tworzeniu projektu i odpowiada na ich realne potrzeby.

Realizacja projektu ma przyczynić się zarówno do lepszego zrozumienia mechanizmów NBIA, jak i do poprawy opieki nad pacjentami w Polsce.

Program „Nauka dla Społeczeństwa” Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspiera projekty łączące badania naukowe z potrzebami społecznymi, w szczególności w obszarze zdrowia, edukacji i polityk publicznych.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Dolnośląskie Centrum Patomorfologii oferuje nowe możliwości w zakresie patomorfologii, diagnostyki onkologicznej oraz badań molekularnych. „Patomorfologia to wymagająca dziedzina, lecz jest niezwykle istotna, szczególnie dla pacjentów onkologicznych. W DCP łączymy innowację i zasoby technologiczne z wiedzą i doświadczeniem specjalistów medycznych, by odpowiadać na zapotrzebowanie lekarzy i pacjentów zarówno pod katem precyzji, jak i czasu wykonywanych badań” – podkreślił Tomasz Łaszkiewicz, dyrektor generalny ALAB laboratoria, podczas konferencji inaugurującej pracę ośrodka.
Należące do Grupy ALAB Dolnośląskie Centrum Patomorfologii (DCP) to laboratorium patomorfologiczne o pow. blisko 400 mkw., wyposażone w zaawansowany sprzęt, zaprojektowane zgodnie z najwyższymi standardami jakości i ergonomii pracy. Pracują w nim doświadczeni lekarze patomorfolodzy oraz technicy histopatologii. Grupa ALAB dysponuje dziewięcioma pracowniami patomorfologicznymi w kraju.

Eksperci podczas konferencji podali, że ośrodki Grupy ALAB pomogły w zeszłym roku w diagnostyce 750 tys. pacjentów. Podkreślili również, że laboratorium kładzie duży nacisk na to, by pacjenci nie musieli czekać na wyniki badań patomorfologicznych dłużej niż 14 dni.

„Wiem, że na rynku bywa z tym różnie, natomiast nam zależy, żeby w każdym z ośrodków ten czas był ograniczony do niezbędnego minimum. Udaje się to osiągnąć dzięki logistyce, automatyzacji procesów, zasadom organizacyjnym” – zaznaczył dyrektor Tomasz Łaszkiewicz.

Jak wskazał kierownik Dolnośląskiego Centrum Patomorfologii prof. dr hab. n. med. Piotr Ziółkowski, dostępność ośrodków patomorfologii w Polsce jest ograniczona, a na Dolnym Śląsku jest to szczególnie odczuwalne. Dlatego powstanie DCP jest tak ważne dla regionu.

„Mamy miejsce, gdzie mogą być diagnozowane schorzenia, wymagające często bardzo szybkiej decyzji. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze szybko znaczy dobrze i dobrze to znaczy też szybko. Bardzo ciężko jest połączyć te dwa aspekty ze sobą, ale będziemy robili co w naszej mocy, żeby sprostać oczekiwaniom klinicystów i pacjentów” – powiedział prof. Piotr Ziółkowski.

Profesor podkreślił, że patomorfologia pełni kluczową rolę w onkologii.

„Bez diagnostyki patomorfologicznej – co potwierdzają to sami onkolodzy – nie ma w zasadzie skutecznego leczenia. Dlatego, że ustalenie rozpoznania, jakie są ewentualnie czynniki prognostyczne czy predykcyjne do dalszego postępowania z pacjentem, w zasadzie jest w stanie zrobić tylko patomorfolog” – wskazał kierownik DCP.

Dodał, że DCP będzie w stanie obsłużyć wiele dolnośląskich jednostek, które do tej pory borykały się z problemem dostępu do laboratorium i były zmuszone wysyłać wycinki pooperacyjne, np. do Świnoujścia, Krakowa, Białegostoku. Jego zdaniem patomorfolodzy i klinicyści uzupełniają się i powinni się uczyć od siebie nawzajem.

„Myślę, że to jest ten kierunek, w którym patomorfologia powinna podążać – czyli bardziej takiej patomorfologii klinicznej, a nie takiej, która jest gdzieś jako oderwana specjalizacja i robi coś tylko dla siebie, bo tak de facto to my jesteśmy dla klinicystów” – dodał prof. Piotr Ziółkowski.

Jak podkreśliła dr hab. n. med. Dorota Waśko-Czopnik, gastroenterolog, dietetyk kliniczny, praca klinicystów „nie istnieje bez histopatologii”, wiele dziedzin medycyny nie może się obejść bez histopatologii, a skrócenie czasu oceny wycinków histopatologicznych jest szczególnie ważne w wątpliwych sytuacjach.

„Współpraca gastroenterologów z histopatologią jest nieoceniona. To nie tylko potwierdzenie diagnozy, to również ukierunkowanie, wybór terapii, ocena rokowania, ale także minimalizacja naszych błędów diagnostycznych” – wyliczała prof. Dorota Waśko-Czopnik.

Podkreśliła, że histopatologia bardzo pomaga w ustaleniu, czy zmiana jest łagodna, czy złośliwa, a także typu nowotworu oraz stopnia zaawansowania choroby. Wskazała również, że skrócenie czasu oceny wycinków i większa precyzja dają możliwość bardziej efektywnego leczenia pacjentów i rozwoju.

„Współpraca kliniczno-patologiczna jest ważna zwłaszcza teraz, gdy zmieniają się refundacje, gdy pewne leczenie możemy włączyć tylko po uzyskaniu wyniku histopatologicznego” – podkreśliła prof. Dorota Waśko-Czopnik.

Źródło: PAP MediaRoom

Foto: PAP MediaRoom
Stwardnienie rozsiane kojarzy się głównie z chorobą osób dorosłych, tymczasem w Polsce żyje kilkaset dzieci i nastolatków z tą diagnozą. U młodych pacjentów SM jest bardziej aktywne niż u większości dorosłych, ale ich układ nerwowy ma większe zdolności regeneracyjne, a odpowiednio wcześnie wdrożone leczenie może znacząco spowolnić rozwój choroby. Problemem pozostaje jednak ograniczony dostęp do nowoczesnych, wysoko skutecznych terapii. O wyzwaniach związanych z leczeniem pediatrycznego stwardnienia rozsianego, postawach młodych pacjentów wobec choroby oraz koniecznych zmianach systemowych mówi prof. dr hab. n. med. Barbara Steinborn, neurolog dziecięcy, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Wieku Rozwojowego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.
Pani Profesor, jak często w Polsce diagnozuje się stwardnienie rozsiane u dzieci i młodzieży? Ilu młodych pacjentów dotyczy ta choroba?

Stwardnienie rozsiane u osób poniżej 18. roku życia jest chorobą rzadką. Na świecie szacuje się, że dotyczy około 30 tys. dzieci i młodzieży, co stanowi niewielki odsetek wszystkich chorych na SM, których globalnie jest to około 2,8 miliona. Badania wskazują, że od 2,5 do 7% pacjentów chorych na SM ma pierwsze objawy przed ukończeniem 18. roku życia. W Polsce, pod kierunkiem prof. Waldemara Broli, przeprowadziliśmy analizę epidemiologiczną, na podstawie  danych z 2019 roku. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynikało, że na dzień 31 grudnia 2019 r. zarejestrowanych było 424 dzieci i nastolatków z rozpoznaniem SM (podczas gdy dorosłych pacjentów było ponad 44 tys.). Najwięcej dzieci z SM było w województwie mazowieckim, co najprawdopodobniej wynikało z faktu, że w tym województwie jest najwięcej ośrodków lecących stwardnienie rozsiane u dzieci. Chorobowość pediatrycznego SM – czyli POMS (Pediatric Onset Multiple Sclerosis) – wynosiła wówczas 5,19 na 100 tys. dzieci i młodzieży. Zapadalność w latach 2010–2019 oscylowała wokół 0,5 przypadku na 100 tys. rocznie.

Średni wiek, w którym rozpoznajemy stwardnienie rozsiane u dzieci to niecałe 16 lat, ale rozpiętość jest tutaj bardzo duża – od 4.do 18. roku życia. Co ciekawe, czas od wystąpienia pierwszych objawów do rozpoznania wynosił średnio 7 miesięcy (rozpiętość od 0 do 62 miesięcy, a więc nawet ponad 5 lat!). Zaobserwowaliśmy, że w populacji przed okresem dojrzewania równie często chorują dziewczynki i chłopcy, natomiast po okresie dojrzewania – zdecydowanie częściej dziewczynki.

Jaki jest najczęstszy przebieg stwardnienia rozsianego u dzieci i młodzieży?

Zdecydowanie dominuje postać rzutowo-remisyjna, która dotyczy około 96% młodych pacjentów. Postacie pierwotnie postępujące są w tej grupie wyjątkowo rzadkie; jeżeli w ogóle się pojawiają, powinny skłaniać do bardzo pogłębionej diagnostyki różnicowej i poszukiwania innych jednostek chorobowych. Generalnie u dzieci, zwłaszcza przed 12. rokiem życia, jesteśmy zobligowani do mocno rozbudowanej diagnostyki różnicowej i musimy wykluczyć m.in. zespoły endokrynologiczne, mitochondrialne, genetycznie uwarunkowane choroby metaboliczne, choroby infekcyjne, naczyniowe oraz inne niż SM choroby demielinizacyjne, np. MOGAD.

U około jednej trzeciej dzieci ze stwardnieniem rozsianym początek choroby jest wieloobjawowy. Najczęściej są to zaburzenia widzenia, ale obserwujemy także objawy ruchowe, czuciowe czy móżdżkowe.

Wiemy, że u dzieci rzuty występują częściej niż u dorosłych, ale objawy zwykle szybciej ustępują. Z czego to wynika?

To prawda, roczny wskaźnik rzutów u dzieci jest wyższy niż u dorosłych – badania amerykańskie wskazują, że bez podjęcia leczenia nawet 40% dzieci doświadcza kolejnego rzutu w ciągu pierwszego roku od diagnozy, a 60% w ciągu dwóch lat. U dzieci większa jest też tzw. aktywność rezonansowa SM, to oznacza więcej zmian zapalnych w ośrodkowym układzie nerwowym. Wynika to z tego, że u dzieci i młodzieży dominują mechanizmy zapalne, natomiast procesy neurozwyrodnieniowe, które są typowe dla dorosłych pacjentów, pojawiają się znacznie później. Warto jednak wiedzieć, że młody układ nerwowy ma znacznie większe zdolności kompensacyjne i regeneracyjne, dlatego nawet ciężkie rzuty często ustępują szybko i niemal całkowicie po wdrożeniu leczenia przeciwzapalnego. Młodzi pacjenci reagują też bardzo dobrze na leczenie przewlekłe, modyfikujące przebieg, dzięki czemu dziś możemy hamować także u nich aktywność rzutową i rezonansową choroby, jak również postęp niepełnosprawności. W przypadku dzieci, podobnie jak u pacjentów dorosłych, kluczowe jest jak najwcześniejsze i jak najskuteczniejsze leczenie – po to, aby maksymalnie opóźnić postęp SM.

Z jakimi postawami wobec choroby i terapii spotyka się Pani najczęściej u młodzieży? Czy bunt jest dużym problemem?

Paradoksalnie – w naszej klinice nie obserwujemy silnego buntu u naszych młodych pacjentów. Być może dlatego, że bardzo uważnie prowadzimy z nimi rozmowy. Nie mówimy im od razu pierwszego dnia: „to choroba na całe życie”. Dajemy im czas, rozmawiamy etapami, włączamy w te rozmowy rodziców i psychologa. Młodzi pacjenci są bardzo świadomi i chętnie angażują się w proces leczenia, zwłaszcza gdy mają poczucie współdecydowania.

Jak dziś wygląda leczenie dzieci i młodzieży z SM w Polsce?

Działamy w ramach programu lekowego B.29, który niestety nadal ma poważne ograniczenia wiekowe. Do 10. roku życia możemy stosować interferony i octan glatirameru. Od 10. roku życia – teriflunomid lub fingolimod, a od 12. roku życia fumaran dimetylu oraz w drugiej linii leczenia natalizumab. Pozostałe terapie, w tym terapie wysoko skuteczne HET, są zarejestrowane dopiero od 18. roku życia, co bywa bardzo frustrujące, zwłaszcza gdy pacjentowi niewiele brakuje do osiemnastki, a choroba jest bardzo aktywna.

Czy badania kliniczne zmieniają sytuację tych pacjentów?

Zdecydowanie tak. W kilku ośrodkach w Polsce prowadzimy badania kliniczne z zastosowaniem nowoczesnych, wysoko skutecznych terapii u młodzieży. Aktualnie nasz ośrodek uczestniczy w badaniu klinicznym z okrelizumabem, czyli lekiem podawanym raz na pół roku dożylnie. Młodzi pacjenci bardzo chętnie biorą udział w tym badaniu, a wyniki są obiecujące. Dlatego liczymy, że wkrótce okrelizumab będzie dostępny rutynowo również dla dzieci i młodzieży.

Dlaczego forma podawania leczenia jest tak ważna u młodych pacjentów?

Młody człowiek nie chce czuć się chory, a codzienne przyjmowanie leku przypomina o chorobie. Terapie podawane rzadziej – na przykład raz na pół roku – są dla pacjentów znacznie bardziej akceptowalne. Ponadto nastolatek, który musi codziennie pamiętać o tabletce, po prostu może zapominać o jej zażyciu. A nieregularność leczenia oznacza większą aktywność choroby, więcej rzutów i szybszy postęp zmian w ośrodkowym układzie nerwowym. Dlatego sposób podania leku ma ogromne znaczenie – zarówno dla skuteczności terapii, jak i dla jakości życia pacjentów.

Jakie zmiany w systemie opieki nad dziećmi i młodzieżą z SM uważa Pani dziś za najpilniejsze?

Przede wszystkim lepszy i wcześniejszy dostęp do terapii o wysokiej skuteczności. Musimy odejść od starego, nieaktualnego już paradygmatu, że dzieci powinny otrzymywać łagodniej działające leki. Druga bardzo istotna kwestia to edukacja – zwłaszcza dotycząca szczepień. Szczepienia są bezpieczne, konieczne, nie osłabiają skuteczności leczenia i nie wywołują SM. Musimy o tym jasno mówić zarówno rodzicom, jak i pacjentom. Jako Polskie Towarzystwo Neurologów Dziecięcych opublikowaliśmy w ubiegłym roku kompleksowe rekomendacje dotyczące szczepień w chorobach neurologicznych u dzieci, na które można się powoływać w takich rozmowach. I wreszcie – niezbędna jest poprawa dostępu do profesjonalnego wsparcia psychologicznego, które jest nieodłącznym elementem leczenia choroby przewlekłej u młodego człowieka.

Źródło: Komunikat Prasowy

Naukowcy znaleźli sposób na to, jak zobaczyć wyraźnie całą siatkówkę oka bez konieczności wykonywania wielu oddzielnych skanów. Dla pacjentów może to w przyszłości oznaczać wizytę nawet 3-5 razy krótszą niż w przypadku dzisiejszych, bardziej złożonych procedur – poinformował IChF PAN.

 
Współczesne metody obrazowania siatkówki są dziś na tyle czułe, że pozwalają zobaczyć struktury na poziomie pojedynczych komórek. To ogromna szansa dla medycyny, ponieważ siatkówka jest jedną z bardzo nielicznych części układu nerwowego, które można badać nieinwazyjnie przez przezroczyste struktury oka. Jej mikrostruktura może ujawniać nie tylko choroby okulistyczne, takie jak zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem (AMD) czy retinopatia cukrzycowa, ale także schorzenia ogólnoustrojowe i neurodegeneracyjne. Obrazowanie oka staje się coraz ważniejszym narzędziem we wczesnym wykrywaniu patologii i monitorowaniu przebiegu choroby.

Im dokładniej chcemy oglądać ludzką siatkówkę, tym wyraźniej widać jedno z podstawowych ograniczeń fizyki. W obrazowaniu komórkowym od lat obowiązuje ten sam kompromis: można zobaczyć drobne struktury z imponującą ostrością, ale tylko w bardzo cienkiej warstwie tkanki. Żeby obejrzeć całą siatkówkę, trzeba zwykle wielokrotnie przestawiać ostrość i wykonywać kilka osobnych skanów. Ten sekwencyjny proces wydłuża badanie, zwiększa złożoność całej procedury i podnosi ryzyko powstawania artefaktów, na przykład wskutek drobnych ruchów oka.

Międzynarodowy zespół naukowców z udziałem Dawida Boryckiego i Macieja Wojtkowskiego z ICTER i Instytutu Chemii Fizycznej PAN oraz Zhoulin Liu i Daniela X. Hammera z FDA Center for Devices and Radiological Health (CDRH) pokazał właśnie, że ten problem można obejść. Zamiast dalej komplikować aparaturę, badacze połączyli procedury. „To ważny krok nie tylko dla fizyki obrazowania, ale także dla przyszłej diagnostyki chorób oka i schorzeń neurologicznych” – inforuje w prasowym komunikacie Instytut Chemii Fizycznej PAN.

Szczegóły opisano w pracy opublikowanej na łamach Biocybernetics and Biomedical Engineering. 

Kluczową rolę w tym badaniu odgrywa AO-OCT, czyli optyczna tomografia koherencyjna połączona z optyką adaptacyjną, rozwijana w grupie dr. Hammera w CDRH. Łączy ona dwie technologie. OCT to dobrze ugruntowana technika w okulistyce – w istocie optyczny odpowiednik ultrasonografii, wykorzystujący światło podczerwone zamiast fal dźwiękowych i oferujący znacznie wyższą precyzję. Z kolei optyka adaptacyjna (AO) poprawia obraz OCT poprzez korekcję zniekształceń optycznych wprowadzanych przez samo oko oraz układ obrazujący. Dzięki tej korekcji można znacząco zwiększyć ostrość obrazu, zbliżając się do fizycznych granic możliwości układów optycznych.

AO-OCT umożliwia uzyskiwanie trójwymiarowych obrazów siatkówki żywego oka z rozdzielczością komórkową. Pozwala to zobaczyć fotoreceptory, niektóre przezroczyste neurony, takie jak komórki zwojowe siatkówki, naczynia włosowate oraz wiele innych drobnych struktur, które jeszcze niedawno pozostawały poza zasięgiem nieinwazyjnych metod obrazowania. Dlatego AO-OCT uznawane jest za jedną z najbardziej zaawansowanych i obiecujących technik we współczesnej diagnostyce okulistycznej i badaniach nad siatkówką.

Jednak wysoka rozdzielczość AO-OCT ma swoją cenę.

Wysoka apertura numeryczna stosowana w AO-OCT ogranicza głębię ostrości do zaledwie kilkudziesięciu mikrometrów. To bardzo niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę, że siatkówka jest tkanką wielowarstwową o grubości ok. 300 mikrometrów, a z punktu widzenia biologii i medycyny często chcemy jednocześnie obserwować struktury położone na różnych głębokościach – tak jak ma to miejsce w klasycznym OCT. To ograniczenie, między innymi, utrudniało dotąd wdrożenie AO-OCT do praktyki klinicznej na szerszą skalę i ograniczało dostęp lekarzy do bardziej szczegółowego obrazu chorób oka.

Dlatego badacze od lat poszukują sposobów na „rozciągnięcie” zakresu ostrego obrazowania bez utraty wysokiej rozdzielczości.

Naukowcy z ICTER i CDRH postawili sobie za cel znalezienie sposobu, aby zobaczyć całą siatkówkę wyraźnie bez konieczności wykonywania wielu oddzielnych skanów na różnych głębokościach. Do tej pory jedynym rozwiązaniem było tzw. focus stitching. W praktyce polega ono na kolejnym ustawianiu ostrości – najpierw na jednej warstwie, potem na następnej i kolejnych – a następnie na rejestracji, wyrównaniu i połączeniu wszystkich uzyskanych obrazów w jeden wolumen. Takie łączenie obrazów działa, ale jest kosztowne zarówno pod względem sprzętu, jak i czasu. Technika wymagająca dużych nakładów czasu i zasobów może być wartościowa w badaniach eksperymentalnych, ale nie jest praktyczna w zastosowaniach klinicznych, dlatego kluczowe jest uproszczenie całej procedury.

Autorzy zaproponowali podejście hybrydowe, w którym optyka adaptacyjna koryguje główne aberracje oka i zapewnia wysoką jakość danych wejściowych dla wielu warstw jednocześnie, a następnie całość danych przetwarzana jest przez algorytm tzw. obliczeniowej korekcji aberracji (Computational Aberration Correction, CAC), który rozszerza zakres ostrego obrazowania.

„W tym badaniu skupiliśmy się przede wszystkim na korekcji defocusu zależnego od głębokości – czyli rozogniskowania wynikającego z tego, że różne warstwy siatkówki nie znajdują się w tej samej płaszczyźnie ostrości. Jeśli aparat jest idealnie ustawiony na jedną warstwę, ostrość pozostałych warstw staje się suboptymalna. Algorytm CAC ma za zadanie odzyskać ostrość tych warstw, które podczas akwizycji nie znajdowały się w najlepszym położeniu ogniskowania” – powiedział dr hab. Dawid Borycki, kierownik Grupy PICO w ICTER i pierwszy autor publikacji, cytowany w prasowym komunikacie.

„Najważniejsze było dla nas nie tylko poprawienie jakości obrazu, ale uproszczenie całego badania pacjenta. Jeśli z jednego ustawienia ostrości można uzyskać wiarygodne informacje z całej grubości siatkówki, otwieramy drogę do bardziej praktycznego i klinicznie użytecznego obrazowania oka z rozdzielczością komórkową” – podsumował dr Daniel Hammer.

Choć publikacja dotyczy bardzo zaawansowanej techniki obrazowania, jej praktyczne znaczenie jest proste. Celem jest przyspieszenie i uproszczenie szczegółowych badań siatkówki oraz zmniejszenie ich zależności od wielokrotnych akwizycji. Dla pacjentów może to w przyszłości oznaczać wizytę nawet 3-5 razy krótszą niż w przypadku dzisiejszych, bardziej złożonych procedur badawczych. Im krótsze i prostsze badanie, tym mniejsze ryzyko pogorszenia jakości obrazu przez naturalne ruchy oka, zmęczenie czy trudności w utrzymaniu stabilnego spojrzenia.

Z medycznego punktu widzenia uzyskiwanie obrazów oka o wysokiej rozdzielczości ma ogromne znaczenie, ponieważ w diagnostyce chorób siatkówki oraz niektórych schorzeń neurologicznych kluczowe jest nie tylko wykrywanie zaawansowanych zmian, ale także uchwycenie najwcześniejszych, subtelnych oznak uszkodzenia. Jeśli lekarze będą mogli szybciej uzyskać bardzo szczegółowy obraz całej siatkówki, zwiększy to ich szanse na wcześniejsze rozpoznanie choroby i dokładniejsze monitorowanie jej przebiegu.

Źródło: Nauka w Polsce

W dniach 23-24 kwietnia 2026 roku Warszawa stanie się światowym centrum kardiologii interwencyjnej. Podczas jubileuszowej, 30. edycji warsztatów WCCI, wybitni eksperci z całego globu podsumują dekady rozwoju tej dziedziny medycyny oraz zaprezentują najnowocześniejsze technologie, w tym zabiegi wspomagane robotycznie i kompleksowe procedury PCI.
Warsaw Course on Cardiovascular Interventions to najstarsza i jedna z najbardziej prestiżowych konferencji kardiologicznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Tegoroczna edycja ma wymiar szczególny. Zbiega się ona z globalnym jubileuszem 50-lecia kardiologii interwencyjnej, co stanowi doskonałą okazję do refleksji nad drogą, jaką przeszła medycyna od pierwszych zabiegów angioplastyki do dzisiejszej ery cyfryzacji i robotyki.

Trzydzieści lat WCCI to historia transformacji polskiej kardiologii interwencyjnej. Zaczynaliśmy w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej, a dziś polscy specjaliści nie tylko korzystają z najnowszych osiągnięć, ale sami wyznaczają standardy w leczeniu najbardziej skomplikowanych przypadków. Ten jubileusz to dowód na to, że konsekwencja w edukacji i otwartość na innowacje, takie jak robotyka medyczna czy zaawansowane obrazowanie wewnątrzwieńcowe, są kluczem do sukcesu w ratowaniu ludzkiego życia – mówi prof. dr hab. n. med. Robert J. Gil, Dyrektor WCCI, poprzedni prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Od pionierskich wizji do precyzji robotów

Program jubileuszowego spotkania koncentruje się na wyzwaniach współczesnej kardiologii, ze szczególnym uwzględnieniem pacjentów z grupy wysokiego ryzyka. Kluczowym punktem programu będą sesje poświęcone kompleksowym zabiegom przezskórnej interwencji wieńcowej (PCI) na zmianach silnie zwapniałych oraz na bifurkacjach (rozwidleniach) tętnic wieńcowych.

Uczestnicy będą mieli okazję śledzić transmisje „na żywo” z sal operacyjnych, gdzie prezentowane będą techniki aterektomii rotacyjnej, litotrypsji wewnątrzwieńcowej (IVL) oraz zastosowanie systemów wspomagania krążenia. Nowością, która wzbudza ogromne zainteresowanie, są zabiegi wspomagane robotycznie, pozwalające na milimetrową precyzję implantacji stentów i zwiększające bezpieczeństwo zarówno pacjenta, jak i personelu medycznego.

WCCI 2026 to nie tylko technika, ale i wyjątkowo bogata historia.

Świętujemy 50 lat od pierwszej angioplastyki, co w skali medycyny jest okresem krótkim, a jednak dokonało całkowitej rewolucji w leczeniu chorób układu krążenia. Polska kardiologia interwencyjna jest dziś w ścisłej światowej czołówce, co potwierdza obecność najwybitniejszych ekspertów na WCCI. Nasze warsztaty to platforma wymiany doświadczeń, która bezpośrednio przekłada się na jakość opieki nad pacjentem w Polsce. Jubileuszowa edycja pokaże, że przyszłość należy do zabiegów hybrydowych i pełnej integracji obrazowania z interwencją – podkreśla prof. dr hab. n. med. Adam Witkowski, Dyrektor WCCI.

Edukacja i integracja środowiska

 
Tradycyjnie WCCI łączy kardiologów interwencyjnych, kardiochirurgów, radiologów oraz pielęgniarki i techników medycznych. Dwudniowe spotkanie przewiduje liczne sympozja satelitarne, sesje typu „Case-based learning” oraz dyskusje przy okrągłym stole z udziałem liderów opinii z Europy, USA i Azji. Dzięki formule hybrydowej, warsztaty dotrą do tysięcy odbiorców online, promując najnowsze standardy opieki nad pacjentem kardiologicznym. Gościem honorowym tegorocznego wydarzenia będzie prof. Thomas Luscher, prezes Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Źródło: Komunikat Prasowy

Zespół z I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM przeprowadził jedną z pierwszych w Polsce implantacji nowoczesnego kardiowertera-defibrylatora z funkcją resynchronizacji pracy serca. Urządzenie pozwala stymulować fizjologicznie układ bodźcoprzewodzący serca – sieć komórek mięśniowych, generującą i przewodzącą impulsy elektryczne oraz koordynujące skurcze narządu. Zabieg przeprowadzono u 70-letniego mężczyzny z ciężką niewydolnością serca o niedokrwiennym podłożu, u którego w wyniku choroby dodatkowo wystąpiło zaburzenie przewodzenia impulsów elektrycznych (blok lewej odnogi pęczka Hisa).
Zabieg przeprowadził zespół z I Katedry i Kliniki Kardiologii w składzie dr med. Marcin Michalak, dr hab. Łukasz Januszkiewicz wraz z personelem asystującym: mgr Dorotą Świątek, mgr Oleksandrą Solohub, mgr Katarzyną Zawiłą i mgr Zuzanną Sawicką.

Korzyści dla pacjentów

Wszczepione urządzenie należy do najnowszej generacji układów przeznaczonych do leczenia zaawansowanej niewydolności serca z towarzyszącymi zaburzeniami przewodzenia, w tym do stymulacji obszaru lewej odnogi pęczka Hisa (left bundle branch area pacing, LBBAP). Jest wyposażone w szereg wyspecjalizowanych funkcji, które pozwalają na resynchronizację pracy serca w sposób zbliżony do fizjologicznego. 

Dzięki nim pacjent zyskuje większe bezpieczeństwo i wygodę. Częstość stymulacji automatycznie dopasowuje się do aktywności pacjenta, dzięki czemu organizm otrzymuje odpowiednie wsparcie w spoczynku i w ruchu. Rozbudowane terapie przedsionkowe pomagają stabilizować rytm serca. Nowoczesne algorytmy wykrywają groźne arytmie komorowe i dobierają właściwą terapię – nisko- lub wysokoenergetyczną. Pacjent ma też dostęp do szerokich możliwości zdalnego monitorowania, co zwiększa poczucie bezpieczeństwa i pozwala szybciej reagować na zmiany stanu zdrowia. Ponadto, mając wszczepione takie urządzenie pacjent może być poddawany badaniom przy pomocy rezonansu magnetycznego.

Innowacyjna klinika

– Cieszymy się, że jako jedni z pierwszych w Polsce i Europie możemy dostarczać naszym pacjentom najnowocześniejsze i najskuteczniejsze terapie – podkreślił po zabiegu dr Michalak. – Wykorzystanie pobudzania lewej odnogi pęczka Hisa w terapii resynchronizującej jest coraz popularniejszym rozwiązaniem, a najnowsze urządzenia do elektroterapii serca pozwalają pełniej korzystać z dobrodziejstw tej formy stymulacji.

Zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii kierowanej przez prof. Marcina Grabowskiego od lat uczestniczy we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań z zakresu elektroterapii, a także przeprowadza – często jako pierwsza w Polsce – nowatorskie procedury poprawiające pracę serca. Klinika dysponuje także nowoczesnym sprzętem, który pozwala na wykonywanie nawet najbardziej złożonych zabiegów przezskórnych.

Źródło: WUM
Foto: WUM

26 lutego 2026 roku o godz. 10:00 w Światowym Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach zaplanowano zabiegi, które mogą znacząco poszerzyć możliwości leczenia zaburzeń głosu w Polsce. Zespół specjalistów przeprowadzi pierwsze tego typu operacje z użyciem systemu VOIS – nowoczesnego implantu przeznaczonego dla pacjentów z jednostronnym porażeniem fałdu głosowego.
 
Dla wielu osób głos to nie tylko narzędzie komunikacji, ale podstawa życia zawodowego i ważny element tożsamości. Utrata możliwości swobodnego mówienia oznacza często konieczność rezygnacji z pracy nauczyciela, prawnika, dziennikarza czy dziennikarza. Implant VOIS otwiera przed takimi pacjentami nową perspektywę. Zastosowany w nim regulowany, silikonowy element pozwala chirurgowi precyzyjnie korygować ustawienie implantu podczas zabiegu, a w razie potrzeby – wprowadzać dalsze zmiany już po operacji, bez konieczności ponownego otwierania szyi. Dzięki temu możliwe jest jak najlepsze dopasowanie barwy i jakości głosu do oczekiwań konkretnej osoby.

Technologia VOIS jest już stosowana w wybranych ośrodkach referencyjnych w Europie. Włączenie jej do praktyki Światowego Centrum Słuchu oznacza, że polscy pacjenci zyskują dostęp do terapii, która do tej pory była dostępna jedynie za granicą.

Rangę wydarzenia podkreśla udział dr. Guan-Min Ho z Tajwanu – konstruktora implantu VOIS i jednego z najbardziej doświadczonych chirurgów na świecie w zakresie jego stosowania. W Kajetanach będzie on operował wspólnie z dr hab. n. med. Beatą Miaśkiewicz, prof. IFPS, uznaną polską specjalistką w dziedzinie audiologii i foniatrii. To ważny etap współpracy między zespołem, który opracował tę technologię, a ośrodkiem od lat rozwijającym nowoczesne metody leczenia zaburzeń słuchu i głosu.

Po zakończeniu zabiegów przewidziany jest briefing prasowy z udziałem operatorów i ekspertów Instytutu, podczas którego będzie możliwość zadawania pytań i nagrania krótkich wypowiedzi.

Zapraszamy przedstawicieli mediów do udziału w wydarzeniu, obserwacji zabiegów oraz rozmów z lekarzami zaangażowanymi w projekt VOIS. To rzadka okazja, by pokazać, jak konkretne rozwiązania technologiczne przekładają się na codzienne życie pacjentów, którzy dzięki nowym metodom leczenia mogą wrócić do pracy i normalnego funkcjonowania.

Źródło: Komunikat Prasowy

MEDmeetsTECH to cykliczna konferencja dla osób zawodowo związanych z branżą medtech – dojrzałych przedsiębiorstw i startupów, a także otoczenia biznesowego. Dla wszystkich tych, którym medtech jest bliski. Jeśli szukasz – inspiracji, trendów, case study oraz wartościowego networkingu – a także, chcesz zbudować bądź rozwijać swój projekt, poznać perspektywę pacjenta i lekarzy oraz zbudować relacje w środowisku – to #21 edycja MEDmeetsTECH jest dla Ciebie!
MEDmeetsTECH odsłania pierwsze karty związane z 21 edycją konferencji, która odbędzie się już 21 maja 2026 roku w Warszawie!
 
♥️ Konferencję otworzy sesja EHDS (Europejska przestrzeń danych dotycząca zdrowia), która zmienia sposób, w jaki korzystamy z danych medycznych w całej Unii Europejskiej – od leczenia pacjentów po rozwój innowacji. Prelegenci zaprezentują, co te zmiany oznaczają w praktyce dla systemu ochrony zdrowia, firm technologicznych i pacjentów. W sesji oraz panelu dyskusyjnym pod patronatem NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów wystąpią m.in.: Łukasz Sosnowski – Dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, Gabriela Lenarczyk – radca prawny postdoctoral fellow na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kopenhaskiego oraz Małgorzata Wywrot – Menadżer Programów Innowacji Zdrowotnych w NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów.

♠️ Longevity to jeden z najdynamiczniej rozwijających się obszarów współczesnej medycyny i technologii zdrowotnych. Podczas sesji MEDmeetsTECH poświęconej długowieczności pokazane zostanie, jak nauka, innowacje i nowe modele opieki mogą wspierać nie tylko wydłużanie życia, ale przede wszystkim jego jakość. W programie tej sesji zaplanowano cztery wykłady, dwa z nich zaprezentowano poniżej:
♦️ Human Experience staje się jednym z kluczowych filarów nowoczesnej ochrony zdrowia, łącząc perspektywę pacjenta, personelu medycznego i technologii. Podczas tej sesji zostanie pokazane, jak projektowanie doświadczeń użytkownika może realnie poprawiać jakość leczenia, komunikację i zaufanie w systemie opieki zdrowotnej. W sesji wystąpią m.in. Artur Białoszewski – z prezentacją “Human-centered design w e-zdrowiu: jak CaregIVR przekłada potrzeby opiekunów na scenariusze i protokoły VR” oraz Paulina Ignatowska-Zaremb – z wykładem „Szpitale dla dzieci to szpitale bez stresu”.

♣️ W kluczowej tego dnia sesji Keynote, będą miały miejsce 4 wykłady, jednym z nich będzie: „Risk management we wdrażaniu AI w ochronie zdrowia”, który zaprezentuje Marta Chalimoniuk-Nowak oraz Sebastian Burgemejster. Prelegenci zapraszają na swoją prezentację słowami: „Rozwijając AI w organizacji mamy presję na poprawę efektywności – na wszystkich stanowiskach, we wszystkich obszarach. Jednak już samo wdrożenie niesie za sobą szereg wyzwań technologicznych, w zakresie cyberbezpieczeństwa, ochrony prywatności. Nie zawsze pamiętamy jednak o tych z obszaru human & culture – kognitywnych, psychologicznych, a także w zakresie weryfikacji pracowników czy zarządzaniu wiedzą.”

MEDmeetsTECH to cykliczna konferencja dla osób zawodowo związanych z branżą medtech – dojrzałych przedsiębiorstw i startupów, a także otoczenia biznesowego. Dla wszystkich tych, którym medtech jest bliski. Jeśli szukasz – inspiracji, trendów, case study oraz wartościowego networkingu – a także, chcesz zbudować bądź rozwijać swój projekt, poznać perspektywę pacjenta i lekarzy oraz zbudować relacje w środowisku – to #21 edycja MEDmeetsTECH jest dla Ciebie!
 
Partnerami merytorycznymi konferencji zostali Medonet oraz NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów.
 
Rejestracja Early Birds dostępna jest tylko do 28 lutego na stronie internetowej wydarzenia. Organizator przyjmuje także zgłoszenia projektów w sesji startup do dnia 31 marca.

źródło: MedMeetsTech

Kapituła Prix Galien Polska – złożona z wybitnych przedstawicieli świata nauki i medycyny, pod przewodnictwem prof. Cezarego Szczylika – uhonorowała laureatów w następujących kategoriach: Najlepszy innowacyjny produkt farmaceutyczny, Najlepszy innowacyjny produkt biotechnologiczny, Najlepszą innowacyjną technologię medyczną, Najlepszy innowacyjny produkt drugiej generacji, Najlepszy lek na choroby rzadkie, Najlepszą kampanię promującą zdrowie oraz Najlepszy innowacyjny startup.
Prix Galien, jedna z najbardziej prestiżowych inicjatyw wyróżniających innowacje w medycynie, farmacji oraz technologiach medycznych, ogłosiła laureatów tegorocznej polskiej edycji podczas uroczystej gali, która odbyła się w Warszawie. Wydarzenie zgromadziło wybitnych przedstawicieli nauki, biznesu i świata publicznego. Kapituła Prix Galien Polska – złożona z wybitnych przedstawicieli świata nauki i medycyny, pod przewodnictwem prof. Cezarego Szczylika – uhonorowała laureatów w następujących kategoriach: Najlepszy innowacyjny produkt farmaceutyczny, Najlepszy innowacyjny produkt biotechnologiczny, Najlepszą innowacyjną technologię medyczną, Najlepszy innowacyjny produkt drugiej generacji, Najlepszy lek na choroby rzadkie, Najlepszą kampanię promującą zdrowie oraz Najlepszy innowacyjny startup.

„W imieniu Kapituły Prix Galien Polska składam najwyższe wyrazy uznania wszystkim nominowanym i laureatom, których przełomowe dokonania realnie przyczyniają się do rozwoju medycyny oraz poprawy jakości życia pacjentów” – powiedział prof. Cezary Szczylik, przewodniczący kapituły, wieloletni lider środowiska onkologicznego i jeden z najwybitniejszych polskich klinicystów.

„Członkowie Kapituły z ogromnym szacunkiem odnoszą się do pracy osób, które odważnie podejmują najtrudniejsze wyzwania współczesnej medycyny. To dla nas wyjątkowa chwila, kiedy możemy wyróżnić dokonania, które realnie zmieniają standardy leczenia i przynoszą pacjentom wymierne korzyści.” – zaznaczył prof. Cezary Szczylik.

„To niezwykle satysfakcjonujące obserwować, jak grono laureatów Prix Galien w Polsce tworzy realną wartość dla pacjentów i całego systemu ochrony zdrowia. Ich praca, odwaga w podejmowaniu wyzwań i konsekwencja w rozwijaniu innowacji zasługują na najwyższe uznanie. W imieniu Galien Foundation składam serdeczne gratulacje wszystkim nagrodzonym i z dużą nadzieją patrzę na ich dalszy wpływ na rozwój medycyny w naszym regionie i na świecie.” – powiedział Bruno Cohen, Chairman The Galien Foundation Worldwide.

LAUREACI PRIX GALIEN POLSKA 2025:
Najlepszy innowacyjny produkt farmaceutyczny:
– Novo Nordisk Pharma
 
Najlepszy innowacyjny produkt biotechnologiczny:
– Bristol Myers Squibb Polska
 
Najlepszy innowacyjny lek na choroby rzadkie/sieroce:
– Servier Polska
– Vertex Pharmaceuticals Poland
 
Najlepszy innowacyjny produkt drugiej generacji:
– Polpharma Biologics
 
Najlepsza innowacyjna technologia medyczna:
– Medtronic Poland
 
Najlepsza kampania promująca zdrowie:
– Fundacja Rak’n’Roll
 
Najlepszy innowacyjny startup:
– Hemolens Diagnostics
 
Podczas Gali Prix Galien wręczono też dwie nagrody specjalne Tha Galien Foundation:
Prix Galien CEE Pro Bono Humanum
 
Nagrodę CEE Prix Galien Pro Bono Humanum, przyznano Novo Nordisk Foundation za umiejętne łączenie przedsiębiorczości z filantropią, wyjątkowe zaangażowanie na rzecz poprawy jakości życia oraz przypominanie światu, że u podstaw nauki leży głęboko humanistyczna misja.
„Ta nagroda inspiruje nas do dalszej współpracy na rzecz przełomowych badań i innowacji, które mogą pomóc zmierzyć się z najpilniejszymi wyzwaniami dotyczącymi zdrowia – zarówno ludzkiego, jak i całej planety. Jestem wdzięczny za to wyróżnienie i dumny, że mogę stać obok innych znakomitych laureatów, którzy podzielają zaangażowanie w rozwój nauki i poprawę jakości życia.” – powiedział prof. Mads Krogsgaard Thomsen, CEO Novo Nordisk Foundation
 
Prix Galien CEE Lifetime Achievement Award
W tym roku – po raz pierwszy w historii – nagroda Prix Galien Lifetime Achievement Award została przyznana również w naszym kraju. Tym samym Polska dołączyła do grona państw, które honorują najwybitniejsze postaci medycyny i farmacji, nie tylko za pojedyncze odkrycia, ale za życiową misję służby zdrowiu publicznemu.
 
Tegorocznym laureatem tej wyjątkowej nagrody został Jerzy Starak, za całokształt wizjonerskiego przywództwa i zaangażowania na rzecz sektora medycznego, inspirowanie innowacji, wspieranie postępu oraz tworzenie fundamentów bezpieczeństwa dostaw leków w Polsce i całym regionie.
 
Prix Galien Polska i Prix Galien CEE stanowią część globalnej inicjatywy Galien Foundation. Nagroda Prix Galien uznawana jest za jedno z najważniejszych wyróżnień w obszarze nauk biomedycznych – często określanej jako „Nobel innowacji medycznych”.
Szczegółowe informacje na temat nagrodzonych zgłoszeń dostępne są na: www.prixgalienpolska.com z zastrzeżeniem dostępu dla uprawnionych.

Na zdjęciu znajdują się przedstawiciele Novo Nordisk Pharma.

Foto: Prix Galien Polska
Źródło: Prix Galien Polska