Medicalpress

Badania przesiewowe w najważniejszych z punktu widzenia zdrowia publicznego nowotworach wciąż nie cieszą się zainteresowaniem. Jednym z głównych powodów jest brak objawów – osoby, które czują się zdrowe, często nie widzą potrzeby wykonywania badań profilaktycznych. Resort zdrowia zmienia sposób komunikacji. Spersonalizowane SMS-y i powiadomienia na Internetowym Koncie Pacjenta mają zachęcić Polaków do wykonywania badań profilaktycznych.

Programy przesiewowe kierowane są do osób zdrowych lub niemających jeszcze objawów. To właśnie ten brak dolegliwości jest jedną z podstawowych barier hamujących przed zgłoszeniem się na przesiew.

– Osoba, która czuje się zdrowa, nie ma objawów, nie widzi potrzeby, by się zbadać. Nie wszyscy mamy dobre wspomnienia kontaktów z ochroną zdrowia i to bardzo często podczas warsztatów, szkoleń i spotkań edukacyjnych przejawia się jako jedna z barier. Pamiętajmy też, że test HPV HR, mammografia czy kolonoskopia nie są zupełnie bezbolesne i nie możemy powiedzieć, że są całkowicie komfortowe. Jest grupa osób, które będą odczuwały dolegliwości w trakcie wykonania takich badań. I zawsze znajdziemy wymówkę: nie mamy czasu, pracujemy, placówka jest za daleko… – mówi agencji Newseria Dagmara Mokwa, zastępca kierownika Zakładu Profilaktyki Nowotworów z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

W Polsce funkcjonują trzy główne programy przesiewowe w kierunku nowotworów finansowane ze środków publicznych: program profilaktyki raka piersi, raka szyjki macicy oraz raka jelita grubego. Skierowanie na badania nie jest wymagane.

Jak zauważa ekspertka, świadomość dotycząca badań profilaktycznych jest wysoka. Polakom brakuje jednak decyzyjności. Z danych resortu zdrowia wynika, że na początku sierpnia centralna e-rejestracja wskazywała ponad 384 tys. wolnych terminów na mammografię i ponad 445 tys. na test HPV HR w ciągu kolejnych trzech miesięcy.

– Musimy zdać sobie sprawę, że żeby wygrać z chorobą nowotworową, trzeba wykryć ją w bardzo wstępnej fazie rozwoju. Tylko wtedy mamy szansę, żeby pozbyć się problemu, zachować zdrowie i życie. Nie można zwlekać przy pełnej świadomości, że choroba nowotworowa jest bardzo niebezpieczna i niestety podstępna, przez wiele lat może nie dać nam żadnych objawów. Pamiętajmy, że badamy się po to, żeby mieć pewność – mówi Dagmara Mokwa.

Według Eurostatu Polska należy do krajów Unii Europejskiej o najniższym udziale kobiet uczestniczących w badaniach przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy. W 2023 roku poddało się im niecałe 10,9 proc. kobiet w wieku 20–69 lat objętych populacją docelową badania. W krajach takich jak Szwecja, Czechy czy Słowenia było to 74–78 proc.

Od sierpnia 2026 roku test molekularny HPV HR stał się wyłącznym standardem w bezpłatnym programie profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce, zastępując tradycyjną cytologię. Jest dokładniejszy niż mikroskopowa ocena komórek – pozwala zidentyfikować materiał genetyczny wirusa, który odpowiada za powstanie niemal wszystkich przypadków tego nowotworu. Jak informuje NFZ, udostępnienie nowej metody (najpierw w ramach pilotażu, potem etapami) spowodowało wyraźny wzrost zgłaszalności. W pierwszym półroczu 2026 roku liczba badań dwukrotnie przekroczyła wynik z całego drugiego półrocza 2025 roku – z testu HPV HR skorzystało 14,65 proc. uprawnionych kobiet.

Niska zgłaszalność dotyczy także pozostałych programów. Z badań przesiewowych raka jelita grubego korzysta niecałe 17 proc. kwalifikujących się osób, a na bezpłatną mammografię zgłasza się mniej niż 33 proc. kobiet w wieku 45–74 lat.

Jak przyznaje Dagmara Mokwa, informacja o programach profilaktycznych nie dociera do osób najbardziej zagrożonych. Sytuację mogłaby zmienić centralna wysyłka zaproszeń adresowanych do ściśle określonych grup populacji.

– Bardzo ważne jest to, żebyśmy wrócili do systemowego przypominania o badaniach z wykorzystaniem każdego dostępnego, w tym również nowoczesnego, narzędzia. To powinny być zaproszenia geolokalizacyjne. Wypuszczenie informacji „zrób mammografię” to trochę za mało. To powinna być informacja: „to jest bardzo ważne badanie, możesz je wykonać w swojej okolicy, masz listę placówek, do których się możesz zapisać” czy spersonalizowane zaproszenia. To musi być bardzo jasny, czytelny przekaz: gdzie jest najbliższa placówka, w której można zrobić to badanie – tłumaczy ekspertka.

Jako przykład przytacza tradycyjne imienne zaproszenia, które funkcjonowały do 2015 roku.

– Bardzo pomocna jest centralna e-rejestracja, gdzie jest już spersonalizowana oferta. Można się zalogować na Internetowe Konto Pacjenta i poprzez „Umów wizytę” sprawdzić, jakie badania nam przysługują. Jeżeli jestem kobietą po 45. roku życia i nie mam aktualnego badania mammograficznego, to na moim Internetowym Koncie Pacjenta będzie komunikat: „zrób badanie w kierunku raka piersi”. Jeżeli nie mam aktualnego testu HPV bądź cytologii, upłynął mi interwał, będę miała informację: „zrób badanie w kierunku raka szyjki macicy”. To są bardzo ważne elementy, które każdy z nas powinien wykorzystywać – zachęca.

We współpracy z Centrum e-Zdrowia Ministerstwo Zdrowia zmienia sposób zachęcania do profilaktyki. W połowie sierpnia rozesłane zostały pierwsze spersonalizowane informacje o mammografii do kobiet, które ukończyły 45 lat i po raz pierwszy mogą wykonać to badanie w ramach programu przesiewowego. W następnej kolejności komunikaty dotrą do pozostałych kwalifikujących się kobiet (czyli w wieku 46–74 lat). Docelowo MZ planuje wysłanie wiadomości SMS z zaproszeniem na mammografię do ponad 1,3 mln kobiet i powiadomień w aplikacji mojeIKP – do ponad 892 tys. Podobne działanie jest planowane w kontekście profilaktyki raka szyjki macicy.

Źródło: Newseria

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje prace nad jedną z najbardziej oczekiwanych zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Nowa ustawa o receptach ma uporządkować przepisy, które przez lata rozrastały się w kolejnych nowelizacjach i dziś są rozproszone w wielu aktach prawnych. Projekt ma ułatwić wystawianie i realizację recept oraz lepiej wykorzystać potencjał cyfrowych narzędzi, takich jak Internetowe Konto Pacjenta. Jednocześnie prace nad ustawą pokazują, że dyskusja nie dotyczy wyłącznie technicznych zmian w prawie. Równolegle trwa bowiem debata o tym, jak daleko powinny sięgać kompetencje farmaceutów, pielęgniarek i położnych oraz gdzie przebiega granica pomiędzy zwiększaniem dostępności świadczeń a bezpieczeństwem farmakoterapii.

W czwartek w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie poświęcone projektowi ustawy o receptach oraz zmianom w innych ustawach. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele strony społecznej, w tym Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Był to kolejny etap prac prowadzonych od wiosny, podczas których analizowane są uwagi zgłaszane przez poszczególne środowiska zawodowe.

Jednym z głównych celów przygotowywanych przepisów jest uproszczenie systemu. Obecnie zasady dotyczące wystawiania i realizacji recept znajdują się w wielu różnych ustawach i rozporządzeniach, co utrudnia ich praktyczne stosowanie zarówno lekarzom, farmaceutom, jak i pielęgniarkom. Resort chce stworzyć bardziej spójny model, który będzie łatwiejszy do stosowania przez wszystkich uczestników systemu.

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu pozostają recepty kontynuowane. To rozwiązanie, które mogłoby znacząco zmienić opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zgodnie z projektem receptę kontynuującą terapię rozpoczętą wcześniej przez lekarza mogliby wystawiać również farmaceuci, pielęgniarki oraz położne, korzystając z informacji o dotychczasowym leczeniu dostępnych w Internetowym Koncie Pacjenta. Na obecnym etapie są to jednak nadal propozycje legislacyjne, a nie obowiązujące przepisy.

To właśnie wokół zakresu nowych uprawnień pojawiają się największe różnice stanowisk. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od dawna postuluje dalsze rozszerzanie kompetencji zawodowych. Samorząd uważa, że odpowiednio wykwalifikowane pielęgniarki i położne powinny uzyskać możliwość samodzielnego ordynowania niektórych substancji bardzo silnie działających oraz wybranych leków psychotropowych. W ocenie Rady takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie przede wszystkim w opiece paliatywnej i długoterminowej, gdzie szybki dostęp do leczenia przeciwbólowego czy objawowego często decyduje o komforcie pacjenta.

Przedstawiciele pielęgniarek zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia pełniejszego dostępu do danych zgromadzonych w systemach P1 i Internetowym Koncie Pacjenta. Bez dostępu do aktualnej dokumentacji medycznej trudno bowiem mówić o bezpiecznym rozszerzaniu kompetencji zawodowych. W przypadku recept kontynuowanych NRPiP proponuje także możliwość zmiany wielkości opakowania, liczby opakowań czy postaci farmaceutycznej przy zachowaniu tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego.

Z relacji samorządu wynika jednak, że nie wszystkie postulaty znalazły uznanie resortu. Według informacji przekazanych podczas spotkania propozycja rozszerzenia możliwości ordynowania wskazanych grup leków nie została uwzględniona w obecnym kierunku prac. Co istotne, podobnych uprawnień nie mają otrzymać również farmaceuci. Kompetencje w zakresie ordynowania tych grup produktów leczniczych mają nadal pozostać po stronie lekarzy.

Naczelna Izba Aptekarska patrzy na projekt z nieco innej perspektywy. Dla farmaceutów najważniejsze wydaje się uporządkowanie przepisów oraz usunięcie niejasności prawnych, które od lat komplikują codzienną pracę aptek. Samorząd podkreśla również znaczenie rozwiązań cyfrowych, które mogłyby usprawnić realizację recept, jednocześnie zwracając uwagę, że nowe przepisy nie powinny generować kolejnych obowiązków administracyjnych dla aptek.

Prace nad ustawą pokazują szerszy kierunek zmian zachodzących w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz większa liczba świadczeń opiera się na współpracy wielu zawodów medycznych, a cyfrowa dokumentacja stopniowo staje się wspólnym źródłem informacji dla lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i położnych. Rozszerzanie kompetencji poszczególnych grup zawodowych jest naturalnym elementem tego procesu, ale jednocześnie wymaga bardzo precyzyjnego określenia zakresu odpowiedzialności każdego z uczestników systemu.

Jednocześnie część zmian już została wdrożona. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przypomina, że od 1 lipca działa możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach. Funkcjonalność jest dostępna w placówkach, których systemy informatyczne obsługują nowe rozwiązanie. To przykład, że cyfryzacja recept postępuje stopniowo, a kolejne etapy zmian są wprowadzane sukcesywnie.

Na razie trudno przesądzać, jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa. Wiele propozycji pozostaje przedmiotem dalszych konsultacji, a zarówno Naczelna Izba Aptekarska, jak i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklarują aktywny udział w kolejnych etapach prac. Można jednak przypuszczać, że nowa ustawa będzie miała znaczenie znacznie wykraczające poza same recepty. W praktyce stanie się kolejnym elementem definiującym podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi zawodami medycznymi oraz sposób funkcjonowania nowoczesnej, cyfrowej opieki nad pacjentem.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska

Mammografia w Polsce jest finansowana ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia, w przypadku kobiet w wieku 45-74 lata nie wymaga skierowania, a od lipca – można umówić ją również przez Centralną e-Rejestrację, w której dogodny dla siebie termin możemy wybrać nie wychodząc nawet z domu. Mimo to z programu badań przesiewowych korzysta obecnie zaledwie 32,77 proc. uprawnionych kobiet. Dlaczego sama dostępność badania nie wystarcza? Odpowiedzi dostarcza raport Fundacji Sexed.pl „Piersi w Polsce”, a eksperci wskazują konkretne rozwiązania: aktywne zaproszenia i przypomnienia, większe zaangażowanie lekarzy POZ i ginekologów oraz wykorzystanie możliwości IKP, programu „Moje Zdrowie i medycyny pracy.

Kobiety wiedzą, że trzeba się badać. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba to zrobić

Problem niskiej zgłaszalności na mammografię był jednym z tematów debaty eksperckiej, która odbyła się 11 sierpnia 2026 r. Punktem wyjścia do rozmowy były wyniki raportu „Piersi w Polsce”, przygotowanego przez Fundację SEXED.pl.

Przez lata mówiliśmy głównie o potrzebie podniesienia świadomości wśród kobiet. Dziś jesteśmy w momencie, w którym Polki doskonale wiedzą, dlaczego warto się badać. Problem pojawia się później – kiedy trzeba znaleźć czas, umówić wizytę, zorientować się w dostępnych świadczeniach lub zmierzyć się z lękiem przed wynikiem – mówiła Martyna Wyrzykowska, Dyrektorka Zarządzająca i Wiceprezeska Fundacji SEXEDPL.

Skala wyzwania jest duża. W Polsce żyje ponad 7,7 mln kobiet w wieku kwalifikującym do bezpłatnej mammografii. Tymczasem aktualny wskaźnik zgłaszalności wynosi 32,77 proc., co oznacza, że z programu korzysta około 2,5 mln kobiet, podczas gdy około 5,2 mln pozostaje poza nim. To szczególnie istotne, ponieważ rak piersi pozostaje najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet, a w początkowej fazie może nie dawać żadnych objawów. Regularne uczestnictwo w badaniach przesiewowych pozwala wykrywać zmiany na etapie, na którym możliwości skutecznego leczenia są największe.

Raport „Piersi w Polsce” pokazuje pewien paradoks. 91 proc. kobiet wie, że wczesne wykrycie raka piersi ratuje życie, a 73 proc. uważa, że regularne badania dają poczucie spokoju. Jednocześnie droga od wiedzy do wykonania badania okazuje się znacznie trudniejsza.

– Najważniejszy wniosek jest taki, że nie możemy utożsamiać świadomości zdrowotnej z realnym uczestnictwem w profilaktyce. Kobieta może doskonale wiedzieć, że mammografia jest ważna, a mimo to przez miesiące odkładać badanie. Dlatego potrzebujemy systemu, który nie tylko mówi „zbadaj się”, ale pomaga wykonać kolejny krok: przypomina, umożliwia prostą rejestrację, daje dogodny termin i jasno komunikuje, co wydarzy się później. Dobre doświadczenie z badaniem zwiększa szansę, że kobieta wróci na nie za kolejne dwa lata – mówi dr n. med. Katarzyna Pogoda, specjalistka onkologii klinicznej, Klinika Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy, przewodnicząca Sekcji Raka Piersi Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej.

Badanie pokazuje, że bariery mają zarówno wymiar emocjonalny, jak i bardzo praktyczny. 48 proc. respondentek obawia się diagnozy,podczas gdy badania potwierdzają, że na 1000 wykonanych mammografii zaledwie u 3-5 kobiet zostanie wykryta zmiana będąca nowotworem. Jednocześnie 37 proc. wskazuje brak wolnych terminów jako potencjalną trudność, 24 proc. – zbyt wiele obowiązków, 22 proc. – niedogodne godziny badań, a 20 proc. nie wie, czy ma prawo do badania w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Po 45. roku życia mammografia nadal nie staje się oczywistym elementem profilaktyki

Raport podkreśla, że brak doświadczenia z mammografią nie jest problemem jednego regionu w Polsce, ale jest ogólnopolskim wyzwaniem. Co czwarta badana kobieta w wieku 45–65 lat nigdy nie wykonała mammografii. W grupie 45–49 lat odsetek ten sięga aż 46 proc. Co więcej, niemal połowa kobiet w wieku 45–65 lat uważa USG piersi za badanie równie skuteczne jak mammografia. Tymczasem metody te nie zastępują się wzajemnie – mammografia pozostaje podstawowym badaniem przesiewowym, a USG może stanowić jej uzupełnienie zależnie od wieku, budowy piersi i wskazań klinicznych.

– Musimy znacznie prościej komunikować kobietom, co zmienia się po 45. roku życia. Przekaz musi odpowiadać na bardzo praktyczne pytania: czy potrzebuję skierowania, gdzie mogę się zbadać, jak się zapisać i najważniejsze – co stanie się po badaniu, gdzie się zgłosić, jeśli wynik okaże się nieprawidłowy? Im mniej niewiadomych oraz sytuacji, w których kobieta będzie musiała samodzielnie „rozszyfrowywać” system, tym większa szansa, że rzeczywiście skorzysta z profilaktyki – podkreśla dr n. med. Aleksandra Konieczna, specjalistka onkologii klinicznej, Klinika Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy.

Kobiet nie trzeba przekonywać. Trzeba je skutecznie zaprosić

Wyniki badań wskazują jednocześnie na rozwiązanie, które może być stosunkowo proste: aktywny impuls do działania. Wśród najskuteczniejszych zachęt do regularnej profilaktyki respondentki wskazały: zalecenie ginekologa 29 proc., bliskość mammobusu w okolicy 29 proc., możliwość umówienia badania online 26 proc. Blisko co czwarta uczestniczka badania wskazała, że zachętą byłoby przypomnienie SMS-em lub mailem o terminie, tyle samo (23 proc.) deklaruje, że czynnikiem mobilizującym byłaby możliwość wykonania badania w weekend lub w godzinach wieczornych. Raport potwierdza również, że regularność badań częściej występuje wśród kobiet, które otrzymują zachętę z zewnątrz – między innymi ze strony lekarza, rodziny czy innych bliskich osób.

To ważne także w kontekście doświadczeń Polski. W latach 2012–2016, gdy NFZ wysyłał spersonalizowane papierowe zaproszenia na badania przesiewowe, mammografię regularnie wykonywało 42–44 proc. kobiet. Po odejściu od imiennych zaproszeń w ciągu dekady zgłaszalność zmniejszyła się o około 10 punktów procentowych, a równoważnego mechanizmu elektronicznego nie wprowadzono.

– Zaprzestanie wysyłki papierowych zaproszeń mogło być dla kobiet sygnałem: skoro już mnie nie zapraszają to najwyraźniej nie muszę się badać, dlatego przed nami potężne wyzwanie, by poniekąd odbudować zaufanie kobiet do profilaktyki  – dodaje dr Katarzyna Pogoda.

Narzędzia już mamy. Teraz trzeba je połączyć

Eksperci zwracają uwagę, że zwiększenie udziału kobiet w mammografii nie musi wymagać budowania systemu od podstaw. Polska dysponuje już rozwiązaniami, które mogą stać się elementami aktywnego systemu zapraszania i przypominania. Od 1 lipca 2026 r. mammografię można umówić przez Centralną e-Rejestrację za pośrednictwem IKP lub aplikacji mojeIKP. Z początkiem sierpnia dostępnych było ponad 384 tys. wolnych terminów.Potencjał cyfrowego dotarcia jest znaczący: IKP ma ponad 21 mln użytkowników[9], a aplikacja mojeIKP ponad 5 mln aktywnych użytkowników. Ponad milion użytkowniczek aplikacji stanowią kobiety po 45. roku życia, czyli należące do grupy, która może korzystać z programu badań przesiewowych w ramach NFZ.

– Nie potrzebujemy jednej spektakularnej reformy. Potrzebujemy konsekwentnego wykorzystania narzędzi, które już istnieją, i połączenia ich w dobrze działający system. Personalizowane zaproszenie, SMS lub powiadomienie w IKP, możliwość natychmiastowego zapisania się na badanie oraz przypomnienie, jeśli kobieta z niego nie skorzysta – właśnie tak powinien działać program przesiewowy skrojony na miarę potrzeb współczesnej Polki. Do tego dochodzi ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał POZ, programu „Moje Zdrowie” i medycyny pracy. Celem powinno być stworzenie takiej ścieżki, w której wykonanie mammografii jest łatwiejsze niż jej odkładanie nieustannie „na później” – mówi dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, prof. Instytutu Kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy.

Doświadczenia innych krajów europejskich pokazują, że aktywne zapraszanie może być jednym z ważnych elementów skutecznych programów przesiewowych. W Danii udział w mammografii przesiewowej sięga około 90 proc. populacji uprawnionej, a system wykorzystuje spersonalizowane zaproszenia i przypomnienia. W Słowenii uczestnictwo sięga około 80 proc.; kobieta otrzymuje zaproszenie z konkretnym terminem, godziną i miejscem badania, może zmienić termin, a w przypadku braku odpowiedzi otrzymuje przypomnienie. W Polsce bezpłatna mammografia w ramach programu profilaktyki raka piersi przysługuje kobietom w wieku 45–74 lat raz na dwa lata i nie wymaga skierowania, natomiast system aktywnych spersonalizowanych zaproszeń nie funkcjonuje.

Od świadomości do działania

Raport „Piersi w Polsce”, który powstał dzięki partnerom: IPSOS i Novartis, pokazuje, że kobiety w zdecydowanej większości już wiedzą, że wczesne wykrycie raka piersi może uratować życie. Problem pojawia się na kolejnych etapach: przy znalezieniu informacji, umówieniu terminu, pogodzeniu badania z obowiązkami, pokonaniu lęku, samym doświadczeniu badania i zaplanowaniu kolejnego. Dlatego skuteczna profilaktyka powinna obejmować całą ścieżkę pacjentki – od łatwego pierwszego kroku i prostej rejestracji, przez empatyczną komunikację podczas badania, po jasną informację o wyniku i kolejnych krokach. Jak wskazuje raport, im mniej kobieta musi samodzielnie „rozszyfrowywać system”, tym mniejszy stres i ryzyko rezygnacji. W profilaktyce raka piersi nie wystarczy powiedzieć kobietom, żeby się badały. Trzeba stworzyć warunki, w których łatwo będzie tę decyzję zamienić w działanie.

Źródło: inf pras

Od 1 sierpnia pacjenci zyskali możliwość umawiania pierwszorazowych wizyt do kolejnych ośmiu poradni specjalistycznych za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta oraz aplikacji mojeIKP. To drugi etap wdrażania Centralnej e-Rejestracji, która w założeniu ma zmienić sposób organizacji zapisów do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że do końca 2027 roku system obejmie już 40 specjalizacji i stanie się standardem funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia.

Kolejki do specjalistów od lat należą do największych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia. Pacjenci często zapisują się jednocześnie do kilku placówek, nie odwołują wizyt, z których rezygnują, a część terminów pozostaje niewykorzystana. W efekcie jedni czekają miesiącami na konsultację, podczas gdy inni nie mogą skorzystać z wolnego miejsca, które pojawia się zbyt późno lub w ogóle nie trafia ponownie do systemu.

Centralna e-Rejestracja ma uporządkować ten proces. Resort zdrowia liczy, że dzięki wspólnej platformie łatwiejsze będzie zarówno zapisywanie się na wizyty, jak i zarządzanie terminami. Jednym z głównych założeń projektu jest szybsze udostępnianie odwołanych wizyt kolejnym pacjentom oczekującym na świadczenie, co ma poprawić wykorzystanie dostępnych terminów oraz ograniczyć liczbę niewykorzystanych miejsc w poradniach specjalistycznych.

Od 1 sierpnia system został rozszerzony o kolejne osiem specjalizacji. Za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta oraz aplikacji mojeIKP można już zapisywać się na pierwszorazowe wizyty do angiologa lub chirurga naczyniowego, specjalisty chorób zakaźnych, endokrynologa, lekarza chorób wątroby, specjalisty chorób układu odpornościowego, nefrologa, neonatologa oraz lekarza chorób płuc.

Rozszerzenie systemu oznacza, że pacjenci mogą umawiać wizyty o dowolnej porze, bez konieczności oczekiwania na otwarcie rejestracji w placówce czy wielokrotnego wykonywania telefonów. Elektroniczna rejestracja ma również ułatwić zmianę lub odwołanie terminu, co z punktu widzenia organizacji pracy poradni może mieć równie duże znaczenie jak samo zapisywanie nowych pacjentów.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla jednak, że cyfrowa rejestracja nie zastępuje dotychczasowych sposobów umawiania wizyt. Nadal będzie można zapisywać się telefonicznie oraz osobiście w placówkach medycznych. Ma to szczególne znaczenie dla osób starszych oraz pacjentów, którzy nie korzystają z narzędzi cyfrowych lub mają utrudniony dostęp do internetu.

Rozbudowa Centralnej e-Rejestracji wpisuje się w szerszy proces cyfryzacji ochrony zdrowia, który w ostatnich latach objął już między innymi e-recepty, e-skierowania czy Internetowe Konto Pacjenta. Tym razem celem nie jest jednak wyłącznie wygoda użytkownika, ale także poprawa organizacji systemu. Lepsze wykorzystanie dostępnych terminów może ograniczyć liczbę tzw. pustych wizyt i skrócić czas oczekiwania na konsultacje specjalistyczne.

Przed projektem stoją jednak kolejne wyzwania. Skuteczność Centralnej e-Rejestracji będzie zależała nie tylko od liczby objętych nią poradni, ale również od sprawnej integracji systemów informatycznych placówek medycznych, aktywnego udziału świadczeniodawców oraz gotowości pacjentów do korzystania z nowych narzędzi. Istotne będzie także, czy system rzeczywiście pozwoli szybciej przekazywać zwolnione terminy kolejnym osobom oczekującym na wizytę.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że to dopiero drugi etap wdrażania projektu. Do końca 2027 roku Centralna e-Rejestracja ma objąć 40 specjalizacji i stać się podstawowym sposobem organizowania zapisów do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jeśli zapowiedzi uda się zrealizować, będzie to jedna z największych zmian organizacyjnych w systemie rejestracji pacjentów od wielu lat.

W pierwszym półroczu 2026 r. liczba użytkowników aplikacji mojeIKP wzrosła do 5 mln. To wyraźne przyspieszenie jej rozwoju – zdobycie pierwszych 4 mln użytkowników zajęło ponad cztery lata, natomiast kolejny milion dołączył w zaledwie sześć miesięcy.

– Milion nowych użytkowników w zaledwie pół roku potwierdza, że mojeIKP odpowiada na codzienne potrzeby pacjentów. Rozwijamy cyfrowe usługi zdrowotne tak, aby były proste, bezpieczne i wygodne. Chcemy, aby w jednym miejscu można było sprawdzić dokumenty medyczne, zarządzać wizytami i korzystać z coraz większej liczby usług – mówi minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

mojeIKP to bezpłatna aplikacja mobilna, która zapewnia dostęp do najważniejszych funkcji Internetowego Konta Pacjenta na smartfonie lub tablecie. Użytkownicy mogą szybko sprawdzić informacje o swoim zdrowiu i dokumenty medyczne oraz korzystać z coraz szerszego zakresu usług cyfrowych.

mojeIKP jest jednym z najważniejszych narzędzi cyfrowych rozwijanych przez Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia. Ułatwia dostęp do usług zdrowotnych i pozwala załatwiać coraz więcej spraw związanych z leczeniem bezpośrednio w telefonie.

Co stoi za rekordowym wzrostem liczby użytkowników?

Internetowe Konto Pacjenta ma już ponad 21 mln użytkowników, a mojeIKP rozwija się w rekordowym tempie. Aplikacja zapewnia szybki dostęp do e-recept, e-skierowań, wyników badań, historii leczenia, informacji o przyjmowanych lekach i ich dawkowaniu, terminów ważności recept oraz danych dotyczących ubezpieczenia.

Użytkownicy mogą również ustawiać przypomnienia o przyjmowaniu leków, otrzymywać powiadomienia o nowych dokumentach, realizować e-recepty w aptece za pomocą kodu QR, korzystać z wybranych informacji dotyczących zdrowia dziecka lub osoby, która udzieliła odpowiedniego upoważnienia, a także z narzędzi wspierających profilaktykę.

Wygodne zarządzanie wizytami

Za pośrednictwem mojeIKP pacjenci mogą korzystać z centralnej e-rejestracji. Aplikacja umożliwia sprawdzenie dostępnych terminów, umówienie wizyty oraz – w razie potrzeby – zmianę lub odwołanie rezerwacji. Zakres usług zależy od rodzaju świadczenia i placówek uczestniczących w centralnej e-rejestracji.

Samodzielne zarządzanie terminami oszczędza czas pacjentów, a odwołanie wizyty, z której nie można skorzystać, umożliwia wykorzystanie zwolnionego terminu przez inną osobę.

Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia stale rozwijają kolejne funkcje mojeIKP oraz rozszerzają zakres świadczeń dostępnych w centralnej e-rejestracji. Dzięki temu pacjenci mogą coraz więcej spraw związanych ze zdrowiem załatwiać szybko, wygodnie i bezpośrednio w telefonie.

Najważniejsze informacje o zdrowiu zawsze pod ręką

mojeIKP zapewnia szybki dostęp do dokumentów medycznych i najważniejszych informacji o zdrowiu oraz umożliwia korzystanie z wybranych usług bez konieczności osobistej wizyty w placówce.

Aplikacja jest bezpłatna i dostępna na urządzenia z systemami Android i iOS

Rozwój mojeIKP pokazuje, że cyfrowe usługi zdrowotne stają się codziennym narzędziem milionów pacjentów. Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia będą nadal rozwijać aplikację, aby zapewnić użytkownikom jeszcze wygodniejszy dostęp do usług i informacji o zdrowiu.

Źródło: MZ

Z Internetowego Konta Pacjenta korzysta już ponad 21 milionów osób, co czyni je jednym z największych publicznych systemów cyfrowych w Polsce. Rosnąca liczba użytkowników pokazuje, że e-zdrowie na dobre wpisało się w codzienność pacjentów, ułatwiając dostęp do recept, skierowań, historii leczenia oraz kolejnych usług medycznych.

To już oficjalne: ponad 21 milionów Polaków ma Internetowe Konto Pacjenta (IKP). Tym samym jest to jeden z największych cyfrowych serwisów publicznych w historii kraju. Ten imponujący wynik to nie tylko suche statystyki, lecz przede wszystkim dowód na rosnące zaufanie do e-zdrowia.

Cyfrowa przychodnia w każdym domu

Internetowe Konto Pacjenta to bezpłatne i intuicyjne narzędzie, które przeniosło kluczowe usługi medyczne prosto na ekrany naszych komputerów i smartfonów (w formie aplikacji mojeIKP). Bez stania w kolejkach i bez wychodzenia z domu, pacjenci mają natychmiastowy wgląd w swoją historię medyczną.

W jednym, bezpiecznym miejscu sprawdzisz m.in.:

  • e-recepty oraz historię przepisanych leków (wraz z dawkowaniem)
  • e-skierowania na badania i do specjalistów
  • historię wizyt sfinansowanych w ramach NFZ
  • zwolnienia lekarskie (w tym zwolnienia na dziecko)

Dzięki IKP kontakt z systemem ochrony zdrowia stał się prostszy, bardziej przejrzysty i pozbawiony zbędnej biurokracji.

Co oznacza próg 21 milionów?

Osiągnięcie takiego wyniku oznacza, że z Internetowego Konta Pacjenta korzysta już większość obywateli Polski – zarówno dorosłych, jak i dzieci, gdyż ich konta podpięte są pod konta rodziców. Tego typu kont jest prawie 6 milionów, co oznacza, że ponad 80% Polek i Polaków poniżej 18 roku życia ma założone IKP. To pokazuje jak przydatnym narzędziem w planowaniu ochrony zdrowia dziecka jest dla rodziców Internetowe Konto Pacjenta. Dowiedz się więcej o tym, jak zarządzać dokumentacją medyczną dziecka dzięki IKP

Cyfrowe rozwiązania przestały być technologiczną nowinką dla wybranych, a stały się codziennym standardem. Tylko w tym roku Internetowe Konto Pacjenta uruchomiło ponad 772 tysięcy ludzi, co daje średnią prawie 130 tysięcy miesięcznie. To wzrost w stosunku do ostatnich lat – w 2024 roku średnio miesięcznie IKP uruchamiało prawie 95 tysięcy osób, a w 2025 prawie 105 tysięcy miesięcznie.

Kolejne rozwiązania, które są wprowadzane do IKP takie jak: orzeczenie medycyny pracy, Domowa Opieka Medyczna, Elektroniczna Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego z pewnością zachęcą kolejne grupy Polek i Polaków do dołączenia do tej cyfrowej transformacji ochrony zdrowia.

Co ten sukces oznacza w praktyce dla nas wszystkich?

Rozwój Internetowego Konta Pacjenta to m.in.

  • Koniec z papierologią: błyskawiczny czas obsługi spraw pacjenta.
  • Większą dostępność: łatwiejszy kontakt z lekarzem i farmaceutą.
  • Oddech dla medyków: odczuwalne odciążenie placówek medycznych z rutynowych formalności.

Zdrowie zawsze pod ręką – aplikacja mojeIKP

Dla tych, którzy cenią sobie maksymalną mobilność, idealnym rozwiązaniem stała się aplikacja mojeIKP. To kieszonkowe centrum dowodzenia zdrowiem, które sprawdza się zwłaszcza w nagłych sytuacjach.

Aplikacja pozwala na:

  • odbiór e-recepty za pomocą wygodnego kodu QR lub powiadomienia (bez czekania na SMS)
  • sprawdzenie numeru skierowania do specjalisty lub na badanie
  • wygodne zarządzanie dokumentacją medyczną swoich dzieci oraz osób, które nas do tego upoważniły.

Bezpieczeństwo na poziomie bankowości elektronicznej

Ponieważ IKP gromadzi niezwykle wrażliwe dane medyczne, system przygotowany przez państwo spełnia najwyższe standardy cyberbezpieczeństwa. Do konta nie zaloguje się nikt przypadkowy. Dostęp chroniony jest przez sprawdzone cyfrowe narzędzia weryfikacji tożsamości, takie jak:

  • Profil Zaufany
  • bankowość elektroniczna
  • aplikacja mObywatel lub e-dowód.

Dzięki temu użytkownicy mają pewność, że ich wrażliwe informacje są bezpieczne i widoczne wyłącznie dla nich oraz uprawnionych medyków.

Krok w stronę nowoczesnej medycyny

Sukces IKP to dopiero początek. System jest stale rozwijany i wzbogacany o nowe, inteligentne funkcjonalności, które mają jeszcze lepiej odpowiadać na wyzwania współczesnej medycyny. Ponad 21 milionów użytkowników to jasny sygnał: Polacy chcą nowoczesnej i cyfrowej ochrony zdrowia. I dokładnie w tym kierunku zmierzamy. 

Przekroczenie progu 21 milionów użytkowników potwierdza, że Internetowe Konto Pacjenta stało się jednym z filarów cyfrowej transformacji polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozwój nowych funkcji, takich jak elektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego czy dokumentacja medycyny pracy, ma jeszcze bardziej zwiększyć znaczenie IKP w codziennej opiece nad pacjentem i usprawnić funkcjonowanie całego systemu.

Źródło: e-zdrowie.pl

Pacjenci korzystający z centralnej e-rejestracji zyskali nowe narzędzie, które ma ułatwić dostęp do świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Chodzi o tzw. poczekalnię – funkcję, która automatycznie wyszukuje wolne terminy wizyt u specjalistów i zapisuje pacjenta, gdy tylko pojawi się odpowiednie miejsce. Rozwiązanie ma ograniczyć konieczność samodzielnego sprawdzania dostępnych terminów oraz zmniejszyć liczbę niewykorzystanych wizyt.
Centralna e-rejestracja to ogólnopolski system umożliwiający zapisywanie się na wybrane świadczenia realizowane w ramach NFZ. Obecnie pacjenci mogą za jego pośrednictwem umawiać:
Od 1 sierpnia do systemu będą sukcesywnie dołączane także pierwsze konsultacje u kolejnych specjalistów, m.in. angiologów i chirurgów naczyniowych, endokrynologów, nefrologów, hepatologów, pulmonologów, specjalistów chorób zakaźnych, immunologów oraz neonatologów. Docelowo centralna e-rejestracja ma objąć pierwsze wizyty we wszystkich poradniach specjalistycznych.

Jak działa poczekalnia?

Najważniejszą nowością systemu jest funkcja określana jako „poczekalnia”. Jest ona przeznaczona dla pacjentów, którzy nie znajdują wolnego terminu wizyty u specjalisty w ciągu najbliższych 40 dni.

W takiej sytuacji system proponuje zapisanie się do poczekalni. Zamiast samodzielnie przeglądać dostępne terminy lub wielokrotnie kontaktować się z placówkami, pacjent pozostaje w elektronicznej kolejce, a system automatycznie monitoruje pojawiające się wolne miejsca.

Gdy odpowiedni termin zostanie udostępniony, pacjent zostanie na niego zapisany i otrzyma powiadomienie SMS-em, e-mailem lub za pośrednictwem aplikacji mojeIKP.

Kolejność zgodna z obowiązującymi zasadami

Jak podkreślają autorzy systemu, poczekalnia nie zmienia zasad kwalifikowania pacjentów do świadczeń. Kolejność zapisów nadal zależy od:

Po zapisaniu się do poczekalni pacjent zobaczy przewidywaną datę przyjęcia. Nie jest to jednak termin wizyty, lecz orientacyjna informacja, która może ulec zmianie wraz z pojawianiem się nowych skierowań lub pacjentów z wyższym priorytetem.

Pacjent zachowuje swoje miejsce w kolejce

Jednym z rozwiązań, które mają zwiększyć elastyczność systemu, jest możliwość odrzucenia zaproponowanego terminu bez utraty miejsca w kolejce.

Jeżeli termin wizyty okaże się nieodpowiedni, np. z powodu urlopu lub innych zobowiązań, pacjent może go odwołać. Wówczas wraca na swoje miejsce w poczekalni, a system nadal wyszukuje kolejny odpowiadający jego preferencjom termin.

Preferencje dotyczące dni tygodnia, godzin przyjęć czy odległości od miejsca zamieszkania można w każdej chwili zmienić w Internetowym Koncie Pacjenta, aplikacji mojeIKP lub kontaktując się z placówką.

Powiadomienia i łatwiejsze odwoływanie wizyt

Centralna e-rejestracja automatycznie wysyła pacjentom potwierdzenie zapisu oraz przypomnienia o zbliżającej się wizycie. Informacje mogą być przekazywane SMS-em, e-mailem lub poprzez aplikację mojeIKP.

W przypadku wiadomości SMS pacjent może również łatwo odwołać wizytę, odsyłając wiadomość z odpowiednim kodem. Ma to ograniczyć liczbę tzw. pustych wizyt, czyli terminów, na które pacjenci nie zgłaszają się bez wcześniejszego odwołania.

Jeżeli pacjent nie pojawi się na umówionej wizycie i wcześniej jej nie odwoła, utraci miejsce w poczekalni i zostanie przesunięty na początek kolejki.

Większa przejrzystość dostępu do świadczeń

Twórcy systemu podkreślają, że centralna e-rejestracja ma zapewnić pacjentom dostęp do jednej ogólnopolskiej bazy terminów, obejmującej wszystkie placówki uczestniczące w systemie. Dzięki temu możliwe jest porównanie dostępnych terminów nie tylko w najbliższej przychodni, ale również w innych placówkach znajdujących się w wybranej okolicy.

Docelowo rozwiązanie ma usprawnić organizację kolejek do specjalistów, ograniczyć liczbę niewykorzystanych terminów oraz ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń finansowanych przez NFZ.

Źródło: Centrum e-Zdrowia / Internetowe Konto Pacjenta (IKP)

Ministrowie Zdrowia, Aktywów Państwowych i Infrastruktury podpisali 26 maja 2026 r. międzyresortowe porozumienie w sprawie współpracy na rzecz promocji profilaktyki, edukacji zdrowotnej i upowszechniania dobrych praktyk w tym zakresie.
 

Porozumienie zawarte z inicjatywy Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy ma być kolejnym krokiem w stronę skutecznego dotarcia do obywateli z promocją zdrowia, profilaktyki i edukacji zdrowotnej Celem inicjatywy jest połączenie potencjału instytucji publicznych, jednostek podległych i nadzorowanych oraz spółek Skarbu Państwa, tak aby informacje o profilaktyce były bliżej obywatela. Jest to szczególnie ważne w Roku Profilaktyki Zdrowotnej 2026.

Siła trzech resortów

Współpraca będzie polegać na promowaniu profilaktyki i edukacji zdrowotnej w sposób spójny, szeroki i bliski obywatelowi. Będziemy podejmować wspólne działania informacyjne i edukacyjne, wzajemnie wzmacniać komunikację, korzystać z różnych kanałów dotarcia oraz zachęcać podmioty publiczne do aktywnego włączania się w promocję zdrowia lub lokowania jej w swoich działaniach w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu.

 Rok 2026 został ogłoszony przez Sejm rokiem profilaktyki. Z tej okazji chcemy wzmocnić komunikację. Stąd wspólna inicjatywa z Ministerstwem Aktywów Państwowych i Ministerstwem Infrastruktury. Zdrowie Polaków staje się sprawą nie tylko resortu zdrowia, ale nas wszystkich – mówi Jolanta Sobierańska-Grenda, Minister Zdrowia.  Podkreśla też, że: – Dzisiaj jest Dzień Matki i możemy im sprawić najpiękniejszy prezent – podarować czas, uważność, zaopiekowanie. Możemy porozmawiać o profilaktyce, o badaniach, o tym co przed nami. Możemy też pomóc w zarejestrowaniu się na badania przez Moje IKP albo IKP.

Dlaczego to nowe podejście jest tak ważne?

Po raz pierwszy punkt ciężkości zostaje przesunięty z działań wyłącznie resortowych na szerszą, skoordynowaną współpracę wokół zdrowia obywateli. Zdrowie publiczne to wspólna odpowiedzialność, wymagająca nie tylko dostępnych świadczeń, ale także spójnego głosu państwa.

Zawarte dzisiaj Porozumienie otwiera ten proces i stanowi pierwszy krok do budowy szerszego modelu współpracy obejmującego kolejne obszary funkcjonowania państwa. Skuteczna profilaktyka wymaga dziś nie tylko dobrych rozwiązań w systemie ochrony zdrowia, ale także szerszego zaangażowania państwa w budowanie świadomości zdrowotnej obywateli. Rzetelna informacja o zdrowiu, programach profilaktycznych i możliwościach korzystania z badań ma być łatwiej dostępna dla obywateli.

Profilaktyka dostępna, ale zgłaszalność nadal zbyt niska

Dane pokazują, że pomimo szerokiej, bezpłatnej dostępności do badań profilaktycznych, poziom korzystania z nich przez obywateli nadal nie jest wysoki.

W 2025 r. w programie profilaktyki raka piersi objęcie populacji wyniosło 33,53 proc. A według stanu na I kw. 2026 r. i 32,39 proc. W programie profilaktyki raka szyjki macicy wskaźnik objęcia wyniósł 12,5 proc. w 2025 r. i 13,2 proc. w I kw. 2026 r. Z kolei program badań przesiewowych raka jelita grubego osiągnął poziom 15,84 proc. w 2025 r. i 15,9 proc. w I kw. 2026 r.   W praktyce oznacza to, że mimo możliwości skorzystania z mammografii i programu raka szyjki macicy w pełni finansowanych przez NFZ, znaczna część uprawnionych osób nadal nie korzysta z profilaktyki.

Na najbliższe 90 dni dostępnych jest ponad 75 tys. miejsc na testy HPV HR oraz ponad 260 tys. miejsc na mammografię.

Bezpłatna mammografia przysługuje kobietom w wieku 45–74 lata. Badania można wykonać raz na dwa lata. W przypadku programu raka szyjki macicy kobietom między 25 a 64 rokiem życia przysługują bezpłatne badania w schemacie opartym na cytologii albo teście HPV HR. Z kolei kolonoskopia przesiewowa jest dostępna dla osób w wieku 50–65 lat oraz od 40. roku życia przy obciążonym wywiadzie rodzinnym.

Nie zapominajmy o programie „Moje zdrowie”

Bardziej satysfakcjonujące są efekty podstawowego programu profilaktycznego bilans zdrowia „Moje Zdrowie”. W ciągu roku od startu programu pacjenci wypełnili 3 mln 595 tys. ankiet, a do końca stycznia rozliczono 1 mln 646 tys. pełnych bilansów zdrowotnych. 72 proc. osób, które wypełniły ankietę, przeszło dalej na badania laboratoryjne i wizytę podsumowującą.

Wicemarszałkini Sejmu RP Monika Wielichowska przekonuje: – Profilaktyka to nie dodatek do systemu ochrony zdrowia, ale jeden z jego najważniejszych filarów. Nawet najlepsza medycyna nie zastąpi edukacji, świadomości i regularnych badań. Dlatego tak ważne jest, aby o profilaktyce mówić konsekwentnie, w sposób zrozumiały i bardzo głośno, łącząc możliwości dotarcia do każdej Polki i każdego Polaka w pracy w szkole czy nawet w podróży. Dzisiejsze porozumienie to ważny sygnał, że zdrowie publiczne nie jest tylko zadaniem tylko Ministerstwa Zdrowia, ale jest odpowiedzialnością całego państwa. Wspólna odpowiedzialność i profilaktyka naprawdę ratują życie.

Rola Ministerstwa Aktywów Państwowych

Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych wskazuje, że spółki Skarbu Państwa i instytucje działające w obszarze aktywów państwowych mogą odgrywać ważną rolę w budowaniu świadomości zdrowotnej społeczeństwa. Dzięki swojej skali działania, zasięgowi i codziennemu kontaktowi z pracownikami, klientami i partnerami mogą stać się istotnym wsparciem dla państwowych działań na rzecz profilaktyki i edukacji zdrowotnej. To właśnie w tym obszarze odpowiedzialność państwa może łączyć się z realnym, szerokim oddziaływaniem społecznym i wzmacniać obecność tematyki zdrowia w przestrzeni publicznej. Podkreśla: – Spółki i instytucje funkcjonujące w obszarze aktywów państwowych mają realny potencjał społecznego oddziaływania. Chcemy go wykorzystywać odpowiedzialnie także po to, by wspierać profilaktykę i budować świadomość zdrowotną. To ważny przykład zaangażowania państwa tam, gdzie może ono skutecznie łączyć odpowiedzialność społeczną z działaniem na rzecz dobra wspólnego.

Rola Ministerstwa Infrastruktury

Z kolei Dariusz Klimczak, Minister Infrastruktury zaznacza, że transport i infrastruktura publiczna mogą pełnić nie tylko funkcję usługową, ale również społeczną i edukacyjną. To właśnie w tych obszarach państwo ma codzienny kontakt z bardzo szeroką grupą obywateli, dlatego ich potencjał może zostać wykorzystany także do promowania profilaktyki i wzmacniania przekazu o zdrowiu. Dzięki temu informacja o zdrowiu może docierać do podróżujących i korzystających z usług publicznych. – Infrastruktura i transport to nie tylko system połączeń i usług, ale również przestrzeń codziennego kontaktu z milionami obywateli. Dlatego chcemy włączyć ten potencjał w działania na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki. Im bliżej człowieka jest dobra informacja i proste zaproszenie do badania, tym większa szansa, że profilaktyka stanie się realnym elementem codziennych decyzji – przekonuje min. Klimczak.

To dopiero początek

Podpisane porozumienie otwiera szerszy proces budowania trwałej współpracy państwa na rzecz zdrowia publicznego. Również w innych obszarach istotnych dla zdrowia obywateli będziemy podejmować działania by rozwijać ten model współpracy. To istotne, aby profilaktyka, edukacja zdrowotna i promocja zdrowia były obecne blisko ludzi.

Źródło: MZ
Foto: MZ

Ponad 3,7 mln osób wypełniło ankietę programu „Moje Zdrowie”, a ponad 1,6 mln zrealizowało indywidualny bilans zdrowia, wynika z podsumowania pierwszego roku działania programu profilaktycznego. Eksperci podkreślają, że projekt nie tylko zwiększył zainteresowanie profilaktyką zdrowotną, ale także pozwolił wcześniej wykrywać choroby cywilizacyjne i kierować pacjentów do dalszej diagnostyki. Zdaniem lekarzy kluczowym elementem programu pozostaje indywidualna rozmowa z pacjentem oraz tworzenie spersonalizowanego planu zdrowotnego.
Fundacja MY PACJENCI podsumowała rocznicę funkcjonowania programu profilaktycznego w formie debaty ekspertów, którzy komentowali zaprezentowane przez Profesor Agnieszkę Mastalerz – Migas, Konsultant Krajową w dziedzinie medycyny rodzinnej oraz Macieja Karaszewskiego, Dyrektora Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia dane dotyczące realizacji programu oraz wskazywali na oczekiwane/zasadne/oczekiwane modyfikacje.

Maciej Karaszewski, Dyrektor Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia jako sukces programu uznaje jego bardzo duży zasięg populacyjny – w ciągu niespełna roku 3, 6 miliona osób wypełniło ankietę, a ponad 1,6 miliona zrealizowało indywidualny bilans zdrowia, co stanowi 72 % ankiet. W grupach wiekowych 20 – 39 lat ankietę wypełniło ponad milion osób. Założenie przy uruchomieniu programu było takie, że do końca 2025 skorzysta z niego 600 tysięcy osób –  ankiet wypełnionych na koniec 2025 było 2,3 miliona, gdzie  w całym programie PROFILAKTYKA 40 plus udział wzięło 1,2 miliona osób. Łączny koszt realizacji programu to 800 milionów złotych. Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI wskazuje, że ilość zgłoszeń do programu obala stereotyp, że Polacy nie chcą korzystać z profilaktyki, wskazując też, że w sondzie przeprowadzonej przez Fundację wśród osób, które z niego skorzystało, oceniony został pozytywnie, szczególnie zaś ankieta czyli moment wejścia do programu.     

Jakie są cele programu MOJE ZDROWIE?

Głównym celem programu Moje Zdrowie jest zbudowanie modelu kompleksowej profilaktyki dostępnej dla każdego w jego przychodni POZ oraz zachęcanie do kontrolowania swojego zdrowia. Z programu może skorzystać każda ubezpieczona dorosła osoba, która ukończyła 20 lat – co 5 lat w okresie życia od 20 do 49 lat i co 3 lata, gdy ukończy 49 lat.

Program Moje zdrowia składa się z poniższych elementów:

– kwestionariusz bilansu
– badania laboratoryjne
– wizyta podsumowująca z utworzeniem Indywidualnego Planu Zdrowotnego
– interwencje prozdrowotne
– budowania nawyku badań profilaktycznych
– długoterminowe wsparcie monitorowania zdrowia pacjentów

Lekarze specjaliści medycyny rodzinnej podkreślają, że kluczowym elementem programu jest wizyta podsumowująca, która jest indywidualnym świadczeniem medycznym, kończącym się opracowaniem Indywidualnego Planu Zdrowotnego. Pacjent może otrzymać także dwie porady edukacyjne. To jeden z najlepszych programów profilaktycznych w Europie. I decyduje o tym właśnie jego unikalna konstrukcja, czyli to indywidualne spotkanie omawiające wyniki badań i  inne rekomendacje dla danej osoby – ocenia dr Michał Sutkowski, Prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych.   

Zdaniem dr n. med. Aleksandra Biesiady, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej – „Moje Zdrowie” to nie tylko badania diagnostyczne, które stanowią jeden z elementów programu. To przede wszystkim okazja do kompleksowej oceny stanu zdrowia pacjenta, umożliwiająca identyfikację chorób oraz czynników ryzyka ich wystąpienia. To także przestrzeń do indywidualnej edukacji zdrowotnej i dopasowania zaleceń do potrzeb pacjenta. Dla wielu osób udział w programie to impuls do zmiany stylu życia i poprawy zdrowia.

Michał Dzięgielewski, Pełnomocnik Prezesa NFZ, podkreśla, że program trafił do ludzi młodych, którzy nie chodzą zazwyczaj do lekarza i nie było dla nich oferty profilaktycznej.

Po wykonaniu badań pacjent wraca do placówki POZ, gdzie odbywa się wizyta podsumowująca. Podczas niej lekarz, pielęgniarka lub położna przygotowują indywidualny plan zdrowotny.

Najczęstsze choroby wykrywane w programie „Moje Zdrowie”

Lekarze wskazują, że w programie „Moje Zdrowie najczęściej diagnozowane są choroby cywilizacyjne. Do najważniejszych należą: choroba otyłościowa, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie oraz cukrzyca. Pacjenci najczęściej otrzymywali recepty na zaburzenia lipidowe, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, niedoczynność i nadczynność tarczycy. 3670 pacjentów otrzymało kartę DILO. Problemem jest fakt, że z ponad 65 000 (grypa, pneumokoki, półpasiec, RSV) wystawionych w ramach Indywidualnego Planu Opieki Medycznej recept na szczepienia aż 22 480 nie zostało zrealizowanych. W ankiecie wstępnej do programu prawie 30 % podało, że ma objawy obniżonego nastroju lub utratę zainteresowania codziennymi aktywnościami, a aż 40 % odczuwa przewlekłe zmęczenie i problemy ze snem.

Wykonano prawie 600 000 badań anty HCV, 185 000 liporoteiny oraz prawie 76 000 testów FIT OC.

Wielu pacjentów wymaga dalszego leczenia w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, a część trafia do opieki koordynowanej, gdzie możliwe są konsultacje ze specjalistami. Pozostałe osoby otrzymują skierowania do dalszej diagnostyki lub leczenia w AOS.  Najczęściej wystawiano skierowania na kolonoskopię, USG brzucha, gastroskopię, USG tarczycy i RTG klatki piersiowej.

Sukces programu to przede wszystkim efekt ogromnego zaangażowania zespołów POZ. Lekarze, pielęgniarki, położne, koordynatorzy, profilaktycy, a także pracownicy rejestracji i administracji łączyli działania profilaktyczne z bieżącą opieką nad pacjentami, co w praktyce przełożyło się na lepsze rozpoznawanie potrzeb zdrowotnych, większą dostępność badań i wzrost świadomości pacjentów w zakresie zdrowia i działań sprzyjających jego utrzymaniu – podkreśla Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas, Konsultant Krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Co można zrobić lepiej?

Pacjenci i eksperci są zgodni, że nie ma sensu wykonywać badań na przykład poziomu glukozy na czczo u osób chorujących na cukrzycę czy anty HCV u osób, które przeszły to zakażenie – zamiast tego zasadne jest wprowadzenie nowoczesnych badań diagnostycznych, które aktualnie są dostępne jedynie dla pacjentów objętych opieka koordynowaną. „Mamy NT-proBNP, który wiemy, z czym się wiąże, jak możemy monitorować tego pacjenta i jakie mamy ryzyko zgonu. W Polsce jedną z najbardziej kosztownych jednostek leczenia są pacjenci z niewydolnością serca, więc dodanie tego badania mogłoby program jeszcze wzmocnić – mówiła prof. Agnieszka Pawlak z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Wskazywane jest także badanie UACR, które jest zalecane do wykonania u osób chorujących na cukrzycę oraz nadciśnienie tętnicze jako kluczowe badanie diagnostyczne wykrywające wcześnie przewlekłą niewydolność nerek. Istnieje silny związek pomiędzy przewlekłą chorobą nerek, cukrzycą, chorobami układu sercowo-naczyniowego oraz zaburzeniami metabolicznymi.  

Szacuje się, że cukrzyca typu 2 i nadciśnienie tętnicze stanowią przyczynę 80% przypadków niewydolności nerek. Aby pakiet badań mógł być bardziej zindywidualizowany niezbędne jest wdrożenie narzędzi cyfrowych, które to umożliwią, co podkreśla dr Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. Joanna Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia apeluje o umożliwienie lekarzom POZ dostępu/wglądu w informacje czy pacjent wykonuje badania profilaktyczne poza POZ (typu mammografia czy test HPV HR) oraz o zbieranie przez system większej ilości kompletnych danych z tego typu programów by móc badać ich dokładny wymiar w zakresie dalszej ścieżki pacjenta, już poza POZ.   

Program MOJE ZDROWIE po roku – liczby – dane Centrum e-Zdrowia: 

 
– 3 739 583 osoby wypełniło ankietę
– 95 proc. ankiet zostało podjętych przez placówki POZ
– lekarze zlecili 61,2 proc. badań podstawowych oraz 38,8 proc. badań rozszerzonych
– najwięcej ankiet wypełniono w województwie mazowieckim, a najmniej w lubuskim i opolskim
– prawie 62 proc. ankiet wypełniły kobiety
– co piąta osoba, która wypełniła ankietę, ma 30-39 lat, a prawie co piąta 40-49.  
– 53 proc. pacjentów wybrało tradycyjny sposób zapisów w przychodni POZ, 26 proc. osób skorzystało z IKP, a 21 proc. z aplikacji moje IKP

Ocena satysfakcji

Fundacja My Pacjenci przeprowadziła sondę internetową oceny satysfakcji odbiorców programu Moje Zdrowie. Badanie pokazuje, że uczestnicy programu „Moje Zdrowie” generalnie pozytywnie oceniają udział w programie, szczególnie w zakresie prostoty procesu, możliwości wykonania badań profilaktycznych oraz omówienia wyników z personelem medycznym. Najwyżej oceniono proces wypełniania ankiety (NPS 58,34) oraz wizyty omawiające wyniki badań (NPS 48,15). Uczestnicy doceniali przede wszystkim możliwość wykonania badań bez konieczności wcześniejszej wizyty lekarskiej, dostępność profilaktyki oraz szansę na kontrolę stanu zdrowia.  „Badanie pokazuje, że program ma potencjał do wzmacniania postaw prozdrowotnych i budowania większej świadomości zdrowotnej. Pacjenci często wskazywali, że udział w programie był impulsem do wykonania badań, których wcześniej nie realizowali oraz pozwolił im lepiej zrozumieć własny stan zdrowia” – komentuje Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji My Pacjenci.

Źródło: inf pras

Polacy coraz bardziej ufają szczepieniom, jednak nie przekłada się to na realną wyszczepialność – szczególnie wśród dorosłych. Eksperci podkreślają, że problemem nie jest brak świadomości, lecz bariery systemowe: utrudniony dostęp, brak przypomnień i niedostateczne wsparcie na poziomie polityki zdrowotnej. Jednocześnie rośnie rola aptek jako punktów szczepień, a rozwiązania cyfrowe mogą stać się kluczem do poprawy sytuacji.
Według raportu „State of Vaccine Confidence in the EU”, między 2018 a 2022 rokiem zaufanie Polaków do szczepień wzrosło o 4,9 proc. – jeden z wyższych wyników w Unii Europejskiej. Globalne programy szczepień uratowały co najmniej 154 miliony istnień w ciągu ostatnich 50 lat, co według badań opublikowanych w 2024 r. w „Lancecie” oznacza 6 uratowanych żyć na minutę przez pół wieku.

Mimo to w Polsce szczepienia wciąż kojarzą się głównie z profilaktyką dzieci i młodzieży. Dorosłych nikt skutecznie nie przypomina o dawkach uzupełniających, a system tego nie ułatwia. Nie jest to zresztą wyzwanie wyłącznie polskie – zarówno Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, jak i WHO promują koncepcję life-course immunisation, czyli szczepień przez całe życie.

Apteka coraz ważniejszym punktem szczepień

W 2025 r. apteki zrealizowały ponad 60 proc. wszystkich szczepień przeciw COVID-19, ok. 30 proc. przeciw RSV i 20 proc. przeciw grypie. System jest konsekwentnie rozwijany: od 1 kwietnia 2025 r. refundacją objęto szczepionki przeciw RSV (dla ciężarnych i osób po 65. roku życia) oraz przeciw półpaścowi, a od 1 lutego 2026 r. katalog bezpłatnych szczepień dla dorosłych w aptekach rozszerzono o ospę wietrzną, dur brzuszny, meningokoki (B i ACWY), żółtą gorączkę oraz szczepionkę skojarzoną przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi i polio.

– Rozszerzenie katalogu bezpłatnych świadczeń to bardzo ważny krok. Pokazuje, że apteka przestaje być wyłącznie miejscem wydania leku, a staje się realnym, systemowym punktem profilaktyki zdrowotnej. Żeby jednak w pełni wykorzystać ten potencjał, trzeba dalej upraszczać ścieżkę pacjenta – mówi dr Mikołaj Konstanty, prezydent Farmaceutycznej Grupy Unii Europejskiej (PGEU), wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Postuluje m.in. systemowy dostęp farmaceutów do historii szczepień pacjenta oraz możliwość szczepienia poza apteką – w DPS-ach, szkołach i zakładach pracy.

Szczepienia w planach fiskalnych – luka do wypełnienia

Eksperci wskazują na poważną lukę systemową: szczepienia nie figurują w polskim „Średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym na lata 2025–2028″ jako inwestycja. A mogłyby – regulacje UE dopuszczają finansowanie działań wzmacniających odporność populacyjną, co może nawet wydłużyć realizację planu z 4 do 7 lat.

– Konieczne wydaje się systemowe uwzględnienie wydatków na szczepienia w ramach planów fiskalnych jako inwestycji o wysokiej stopie zwrotu społeczno-gospodarczego. Włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych pozwoli nie tylko ograniczyć przyszłe koszty systemu ochrony zdrowia, ale także zwiększyć aktywność zawodową i produktywność społeczeństwa – mówi prof. dr hab. Marcin Czech, kierownik Zakładu Farmakoekonomiki w Instytucie Matki i Dziecka.

Liczby mówią same za siebie: według WHO szczepienia zapobiegają 3,5–4 milionom zgonów rocznie, a ekonomiści szacują, że każdy dolar zainwestowany w programy szczepień zwraca nawet szesnastokrotność poniesionych kosztów.

HPV – szczepienie, które nie wychodzi z cienia

Wzrost zaufania do szczepień nie objął HPV. Z bezpłatnego programu skorzystało zaledwie 13,46 proc. dzieci w wieku 9–14 lat i 16 proc. w grupie 15–18 lat. Tymczasem w Finlandii i Wielkiej Brytanii, gdzie wyszczepialność jest niemal stuprocentowa, w 2025 r. nie odnotowano żadnego przypadku raka szyjki macicy u kobiet szczepionych w wieku 12–13 lat.

Cyfrowa karta szczepień – postulat środowiska

Polska ma potencjał, by skutecznie rozwijać model szczepień przez całe życie, jednak wymaga to zmian systemowych i lepszego wykorzystania dostępnych narzędzi. Kluczowe są: uproszczenie ścieżki pacjenta, włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych oraz wdrożenie cyfrowej karty szczepień z przypomnieniami. Bez tych działań wysoki poziom zaufania społecznego nie przełoży się na realną ochronę zdrowia publicznego.

Źródło: Komunikat Prasowy

Od 1 stycznia 2026 r. Polska weszła w etap, na który od lat czekało wielu pacjentów i lekarzy: ruszyła centralna e-rejestracja, czyli wspólny system pokazywania wolnych terminów i umawiania wybranych świadczeń. Na start obejmuje trzy obszary o ogromnym znaczeniu zdrowotnym: pierwszą wizytę u kardiologa oraz badania profilaktyczne, mammografię i cytologię. To nie przypadek, tylko świadomy wybór. Kardiologia i profilaktyka onkologiczna to miejsca, gdzie opóźnienia kosztują najwięcej, zarówno zdrowotnie, jak i systemowo.
Placówki mają czas na pełne wdrożenie i przekazywanie terminów do systemu do końca czerwca 2026 r. (w praktyce w materiałach informacyjnych pojawia się granica 30 czerwca lub 1 lipca 2026). To znaczy, że przez najbliższe miesiące system będzie się rozwijał, a pacjent może dziś nie widzieć wszystkich możliwych terminów w swojej okolicy, bo nie każda placówka zdążyła się jeszcze podłączyć.

Jak to działa w praktyce, z perspektywy pacjenta?

Centrum ciężkości przeniesiono do Internetowego Konta Pacjenta i aplikacji mojeIKP. To tam pojawia się moduł centralnej e-rejestracji, wraz z mapą placówek i listą dostępnych terminów. Logika jest prosta: zamiast obdzwonienia kilku rejestracji i porównywania terminów na kartce, pacjent ma zobaczyć dostępność w jednym miejscu i wybrać pasujący termin według lokalizacji i preferowanego czasu. Są jednak trzy „warunki brzegowe”, które wyjaśniają większość nieporozumień.

Po pierwsze, kardiologia – na tym etapie to pierwsza konsultacja i wymaga e-skierowania, bo mówimy o ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Po drugie, mammografia i cytologia w centralnej e-rejestracji dotyczą badań profilaktycznych finansowanych przez NFZ, które w standardowym trybie nie wymagają skierowania, ale wymagają spełnienia kryteriów programu. W materiałach systemowych wskazywane są progi wiekowe: mammografia dla kobiet 45–74 lat, cytologia dla kobiet 25–64 lata. Po trzecie, centralna e-rejestracja nie jest zakazem rejestrowania się „po staremu”. Nadal można umawiać się bezpośrednio w placówce, a system ma być równoległym kanałem, który docelowo stanie się dominujący, bo pokaże pacjentowi to, czego dotąd często nie widział: realną dostępność w wielu miejscach naraz. 

Warto też zwrócić uwagę na element, który może być kluczem tej zmiany: mechanizm „poczekalni” i automatycznego wyszukiwania wcześniejszych terminów, jeśli dziś nic nie pasuje. W dokumentach i materiałach edukacyjnych NFZ oraz instytucji e-zdrowia przewija się idea wirtualnej kolejki, która ma pilnować miejsca pacjenta i reagować, gdy zwolni się termin. Jeżeli to zadziała na dużą skalę, może ograniczyć jedną z najbardziej frustrujących praktyk: wielokrotne zapisy do kilku placówek „na wszelki wypadek”, które sztucznie zagęszczają kolejki.

Jednocześnie właśnie tu pojawia się pytanie : czy cyfryzacja kolejki ją skróci, czy tylko uczyni bardziej przejrzystą? Centralna e-rejestracja sama w sobie nie „dodaje” lekarzy ani aparatów do badań. Może natomiast poprawić wykorzystanie istniejących zasobów. Jeżeli dziś część terminów przepada, bo pacjent nie dodzwonił się na czas, a rejestracja nie ma narzędzi, by szybko wypełnić lukę, to centralny system może te luki zmniejszyć. Jeżeli z kolei największym problemem jest niedobór świadczeń w regionie, to pacjent zobaczy to wprost, a presja na system może stać się bardziej konkretna.

Drugie wyzwanie to równość dostępu. Przeniesienie zapisów do IKP i aplikacji jest wygodne dla osób sprawnie poruszających się w świecie cyfrowym, ale dla części pacjentów nadal barierą pozostaje logowanie, profil zaufany, smartfon czy zwyczajnie komfort korzystania z e-usług. Dlatego ważne jest, że centralna e-rejestracja ma być usługą „wspieraną”, a nie wyłącznie cyfrową, z możliwością zapisów w placówce i z informacjami dostępnymi publicznie na portalu pacjent.gov.pl. W praktyce sukces będzie zależeć od tego, czy system nie stanie się kolejnym miejscem, w którym najlepiej odnajdują się ci, którzy i tak radzili sobie najlepiej.

Trzecia sprawa to tempo rozszerzania systemu. Oficjalnie mówimy o wdrażaniu etapami, z kolejnymi świadczeniami dodawanymi w 2026 r., a docelowo o objęciu całej ambulatoryjnej opieki specjalistycznej do końca 2029 r. To ambitny harmonogram, bo wymaga nie tylko decyzji politycznej, ale też integracji systemów informatycznych w tysiącach placówek, dyscypliny w aktualizowaniu harmonogramów i sprawnych procesów po stronie rejestracji.

Gdzie szukać najbardziej wiarygodnych informacji „jak to kliknąć” i „co obejmuje system”?

Najpewniejsze źródła są trzy. Pierwsze to portal pacjent.gov.pl z opisem centralnej e-rejestracji i mapą placówek. Drugie to komunikaty Ministerstwa Zdrowia, w tym informacje o podstawie prawnej i etapowaniu wdrożenia. Trzecie to materiały Centrum e-Zdrowia, które pokazują logikę projektu od strony systemowej.

Na koniec zostaje pytanie, które każdy duży projekt cyfrowy musi przejść, zanim zacznie być naprawdę „publiczny”: czy pacjent odczuje zmianę od razu. W styczniu 2026 r. centralna e-rejestracja już działa, ale jej siła będzie rosła wraz z liczbą podłączonych placówek i jakością danych o terminach. Jeśli do lata system pokaże pacjentowi realny wybór, a nie tylko obietnicę, to może stać się jednym z nielicznych narzędzi, które nie tyle „reformują kolejki” w deklaracjach, co zmieniają codzienne zachowanie ludzi i instytucji.

Więcej informacji znajdziesz pod linkiem: Akademia NFZ

Źródło: Ministerstwo Zdrowia/NFZ

W Senacie RP zaprezentowano dwa nowe raporty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które szczegółowo opisują przyczyny niskiej zgłaszalności na mammografię i przedstawiają gotowe do wdrożenia rozwiązania systemowe. Eksperci, administracja publiczna oraz organizacje pacjenckie podkreślili, że Polska znajduje się wśród krajów UE o najwyższej umieralności z powodu raka piersi, a wykorzystanie potencjału medycyny pracy oraz narzędzi cyfrowych i personalizowanych zaproszeń może odwrócić ten trend.
 
25 listopada 2025 r. w Senacie RP odbyło się posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia poświęcone analizie dwóch nowych raportów Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które obejmują dogłębną analizę epidemiologiczną, ocenę efektywności dotychczasowych działań, przegląd barier organizacyjnych i prawnych oraz propozycje integracji działań POZ, medycyny pracy, systemów cyfrowych i mobilnej diagnostyki. Dokumenty przedstawiają pełen pakiet rekomendacji – od przywrócenia imiennych zaproszeń na badania przesiewowe, przez wykorzystanie narzędzi mObywatel i IKP, po włączenie profilaktyki do rutynowych badań pracowniczych – tworząc najbardziej kompleksową wizję modernizacji profilaktyki raka piersi w Polsce.

W obradach uczestniczyli reprezentanci administracji publicznej, środowiska medycznego i organizacji pacjenckich, m.in. wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, dyrektor Centrum e-Zdrowia Adam Konka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa Dominika Janiszewska-Kajka, prezes PTO prof. Piotr Rutkowski, dr hab. Paweł Koczkodaj, dr Artur Fałek, dr Janusz Meder. Spotkanie poprowadziła przewodnicząca Komisji, Senator Beata Małecka-Libera. 

Dyskusję otworzył prof. Piotr Rutkowski, przedstawiając najważniejsze założenia obu raportów oraz skalę wyzwań związanych z rakiem piersi, który pozostaje najczęstszym nowotworem kobiet i odpowiada za około 15 procent zgonów onkologicznych. Podkreślił, że kluczowym problemem jest nadal zbyt późne wykrywanie choroby, co przekłada się na niższe wskaźniki przeżyć w porównaniu z krajami Unii Europejskiej. Wskazał również, że roczne koszty leczenia raka piersi przekraczają 250 milionów euro, natomiast inwestycje w mammografię przesiewową przynoszą wielokrotny zwrot społeczno-ekonomiczny.

Najszersza diagnoza systemu od lat: co pokazują raporty PTO?

Pierwszy raport pt. „Profilaktyka raka piersi. Zwiększenie uczestnictwa w mammografii: diagnoza problemu i propozycje działań, przygotowany przez dr. hab. Pawła Koczkodaja, przedstawia aktualne dane epidemiologiczne oraz analizuje bariery uczestnictwa kobiet w programie przesiewowym. Według danych GLOBOCAN 2022 w Polsce w 2022 roku odnotowano ponad 21,5 tysiąca nowych zachorowań, a kraj znajduje się w grupie państw UE o najwyższej umieralności. Zgłaszalność na mammografię wynosi obecnie zaledwie 33,8 proc., podczas gdy minimalny poziom konieczny dla osiągnięcia efektu populacyjnego to 70 proc. W raporcie wskazano, że kluczowe bariery obejmują brak imiennego systemu zaproszeń, który został zawieszony w 2017 roku, niską świadomość potrzeby regularnych badań oraz niedostateczne kierowanie pacjentek przez lekarzy. Załączona do raportu opinia prawna potwierdza, że przepisy RODO nie stanowią przeszkody do ponownego uruchomienia systemu imiennych zaproszeń. Zwrócono także uwagę, że ograniczona skuteczność kampanii medialnych nie pozwala przełamać negatywnych trendów. Dr hab. Koczkodaj zaakcentował również szczególną rolę medycyny pracy jako niewykorzystanego dotąd narzędzia mogącego istotnie podnieść zgłaszalność na badania przesiewowe. Lekarz medycyny pracy, dysponując wiedzą o wieku pacjentki, mógłby każdorazowo zweryfikować aktualność mammografii i wystawić skierowanie podczas rutynowych badań. W jego ocenie, połączenie tego potencjału z pełną integracją cyfrową oraz wykorzystaniem mammobusów, które realizują ponad połowę badań w Polsce, mogłoby znacząco zwiększyć uczestnictwo w programie.

Drugi raport „Ekspertyza w zakresie dysfunkcjonalności systemu oraz rozwiązań prawnych i zmian organizacji udzielania świadczeń prowadzących do wzrostu ilości wykonywanych badań i poprawy koordynacji udzielania świadczeń w profilaktyce raka piersi, opracowany przez dr. Artura Fałka, skupia się na praktycznych rozwiązaniach dotyczących włączenia badań profilaktycznych do systemu medycyny pracy. Autor ocenia, że obecny stan uczestnictwa kobiet w badaniach – około 35 procent – jest niewystarczający, a populacja pracownicza charakteryzuje się dużą niejednorodnością w zakresie gotowości do udziału w profilaktyce. Zwrócił uwagę, że po zmianach Kodeksu Pracy w 2023 roku kierowanie pracownic na mammografię wymaga ich zgody, co w jego ocenie ogranicza możliwości systemowe. Raport rekomenduje usunięcie wymogu zgody oraz zrównanie skierowania na mammografię z obowiązkowymi badaniami okresowymi wykonywanymi w godzinach pracy, wraz z zachowaniem wynagrodzenia i możliwością zwrotu kosztów dojazdu.

Dr Artur Fałek podkreślił, że obowiązujące przepisy już dziś nakładają na medycynę pracy konieczność sprawozdawania świadczeń profilaktycznych do systemu P1 – problemem pozostają jedynie zaniedbania organizacyjne. Wskazał też na szersze bariery systemowe, takie jak niski poziom edukacji zdrowotnej, niewystarczająca rola POZ w profilaktyce onkologicznej, zbyt wysoki próg nagród motywacyjnych dla lekarzy rodzinnych oraz wyjątkowo niskie finansowanie działań profilaktycznych w Polsce, które wynosi 1,9 procent wydatków zdrowotnych wobec prawie 8 procent w Niemczech. W raporcie zaproponowano m.in. wzmocnienie narzędzi motywujących lekarzy, rozwój współpracy z Krajową Siecią Onkologiczną oraz wykorzystanie doświadczeń krajów o wysokiej zgłaszalności, takich jak Słowenia, Estonia czy Czechy.

Piętnaście kroków do naprawy systemu – bez zmiany ustaw

Podsumowując oba raporty, prof. Rutkowski przedstawił zestaw piętnastu działań możliwych do wdrożenia bez konieczności zmian ustawowych, w tym pełne wykorzystanie Internetowego Konta Pacjenta, aplikacji mObywatel i platformy „Moje Zdrowie”, a także integrację medycyny pracy z systemami P1 i SIM. Podkreślił, że spójne raportowanie danych profilaktycznych oraz większe zaangażowanie pracodawców w działania prozdrowotne stanowi warunek poprawy obecnej sytuacji. Zwrócił także uwagę na konieczność optymalizacji mobilnej sieci mammobusów, które pozostają filarem dostępności badań w wielu regionach kraju.

Senat: czas skończyć z równoległymi systemami ochrony zdrowia

W trakcie dyskusji senator Beata Małecka-Libera zaznaczyła, że mimo wieloletnich zapowiedzi integracja medycyny pracy z podstawową opieką zdrowotną wciąż nie została wdrożona. Odwołała się do wcześniejszych prób powiązania badań okresowych z cytologią, które nie zostały utrzymane ze względu na obawy części kobiet. W jej ocenie Ministerstwo Zdrowia powinno przejąć inicjatywę i wykorzystać potencjał medycyny pracy w szeroko rozumianej profilaktyce, zwłaszcza że obecny model funkcjonuje całkowicie odrębnie od POZ. Senator zapowiedziała również projekt „Moja Profilaktyka”, zakładający spersonalizowany plan badań na całe życie oraz indywidualną edukację zdrowotną.

Milion SMS-ów wystarczyło, by ruszyć statystyki

Przedstawiciele administracji publicznej podkreślili gotowość do współpracy i wdrażania rozwiązań proponowanych w raportach. Dyrektor Adam Konka wskazał, że cyfryzacja systemu zdrowia jest jednym z priorytetów rządu, a prace nad narzędziami onkologicznymi – w tym rozwój e-DILO oraz rozbudowa funkcjonalności aplikacji mObywatel – są realizowane zgodnie z harmonogramem. Z kolei Dominika Janiszewska-Kajka poinformowała, że wysyłka blisko miliona wiadomości SMS i ponad 650 tysięcy powiadomień PUSH z linkiem do rejestracji na mammografię przyniosła wyraźny wzrost zgłaszalności. Wskazała również, że barierą dla większego udziału medycyny pracy pozostają społeczne obawy kobiet dotyczące potencjalnych reakcji pracodawców na wyniki badań, mimo że pracodawcy nie mają do nich dostępu.

Kluczowe decyzje przed Ministerstwem Zdrowia. Raporty PTO jako plan naprawczy

W końcowej części posiedzenia podkreślono, że raporty PTO stanowią najbardziej aktualny i kompletny materiał analityczny dotyczący profilaktyki raka piersi i powinny zostać wykorzystane jako kierunkowy dokument dla Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Komisja zapowiedziała powrót do tematu na początku 2026 roku, aby przedstawić efekty wdrażania rekomendacji. Zwrócono również uwagę na konieczność dogłębnej analizy różnic w zgłaszalności – nie tylko między regionami, ale także w obrębie dużych miast.

Posiedzenie zakończono podkreśleniem, że poprawa profilaktyki raka piersi wymaga jednoczesnych działań systemowych, legislacyjnych i organizacyjnych, w tym pełnego wykorzystania narzędzi cyfrowych, integracji medycyny pracy z POZ oraz kontynuacji skutecznych działań komunikacyjnych kierowanych bezpośrednio do kobiet. Raporty PTO mają w tym procesie pełnić rolę strategicznego drogowskazu.

Źródło: PTO