Medicalpress
Nowy estrogen o korzystnym profilu bezpieczeństwa może zmienić podejście do terapii hormonalnej na różnych etapach życia kobiety. O roli estetrolu w nowoczesnej antykoncepcji oraz jego potencjale w leczeniu objawów menopauzy mówi prof. Robert Spaczyński, wskazując na wyniki badań dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa tej substancji.
 
Estetrol otwiera nowy rozdział w terapii hormonalnej kobiet. Dzięki korzystnemu profilowi bezpieczeństwa może znaleźć zastosowanie zarówno w antykoncepcji hormonalnej, jak i leczeniu dolegliwości menopauzalnych – mówi prof. Robert Spaczyński.

Wywiad z Prof. dr hab. n. med. Robertem Spaczyńskim, Uniwersytet Zielonogórski, Centrum Ginekologii Położnictwa i Leczenia Niepłodności „Pastelova” w Poznaniu

 
Panie Profesorze, jaka jest obecnie pozycja antykoncepcji doustnej wśród różnych dostępnych metod zapobiegania ciąży?
 
W 2026 roku antykoncepcja doustna pozostaje najczęściej wybieraną metodą hormonalną i nadal jest rekomendowana przez europejskie oraz polskie towarzystwa naukowe. Aktualne zalecenia nie wskazują przewagi żadnego z rodzajów antykoncepcji (dwuskładnikowej ani jednoskładnikowej). Obydwa rodzaje mogą być z powodzeniem stosowane w wielu sytuacjach klinicznych i obecnie dysponujemy wieloma skutecznymi opcjami terapeutycznymi opartymi na różnych substancjach czynnych.
 
Z czego wynika popularność tej metody antykoncepcji?
 
Pacjentki cenią doustną antykoncepcję za prostotę stosowania i możliwość zakończenia terapii w dowolnym momencie. Nie mniej istotna jest również cena. Miesięczny koszt antykoncepcji doustnej jest bardziej przystępny niż implantu, który wymaga od pacjentki długoterminowej deklaracji i jednorazowego wydatku. Jako ginekolodzy staramy się dobierać preparaty w oparciu o indywidualne potrzeby i preferencje naszych pacjentek, każdorazowo mając na uwadze najwyższy możliwy profil skuteczności i bezpieczeństwa rozważanych opcji antykoncepcyjnych.
 
W ostatnim czasie pojawiła się pierwsza doustna terapia z estetrolem. Skąd wzięła się idea zastosowania tego związku w terapii hormonalnej?
 
Warto sobie uświadomić, że w ciągu ostatnich 20 lat nie obserwowaliśmy rewolucyjnych zmian w dziedzinie antykoncepcji. Nie pojawiały się nowe estrogeny ani gestageny, aż w 2021 roku wprowadzono estetrol (E4) – nowy estrogen wzorowany na hormonie naturalnie produkowanym przez płód w czasie ciąży.
 
Od początku z nową substancją wiązano bardzo duże nadzieje. Estetrol wykazuje szczególną selektywność tkankową, czyli w niektórych tkankach działa jak klasyczny estrogen poprzez stymulację receptorów jądrowych, a w innych hamuje receptory błonowe, co może ograniczać procesy proliferacyjne w piersi i wpływać na korzystniejszy profil bezpieczeństwa.
 
Nadzieje badaczy okazały się uzasadnione?
 
Dotychczasowe badania – zarówno kliniczne, jak i porejestracyjne – potwierdzają korzystny profil bezpieczeństwa estetrolu. Przede wszystkim potwierdzają niższe ryzyko epizodów zatorowo-zakrzepowych w porównaniu z klasycznymi estrogenami w antykoncepcji czyli etynyloestradiolem. Wynika to z ograniczonego wpływu estetrolu na wątrobę, w tym na syntezę czynników krzepnięcia i białek transportowych. Korzystny profil bezpieczeństwa potwierdzają również dane porejestracyjne oraz analiza zgłoszeń z europejskiej bazy EudraVigilance.
 
Równie interesujące są wyniki badań dotyczących wpływu na tkanki piersi. Dotychczasowe obserwacje wskazują, że estetrol może wykazywać korzystniejszy profil biologiczny niż estradiol i potencjalnie ograniczać procesy związane z rozwojem oraz progresją raka piersi. Choć obszar ten nadal wymaga dalszych badań, dotychczasowe wyniki są bardzo obiecujące.
 
Niedawno firma Gedeon Richter poinformowała o uzyskaniu pozwolenia na dopuszczenie do obrotu preparatu na bazie estetrolu w nowym wskazaniu – terapii menopauzalnej.
 
Jako ginekolodzy wiążemy z nowym wskazaniem bardzo duże nadzieje. Jak wspomniałem, staramy się dobierać dla naszych pacjentek leki tak, by odznaczały się one jak najwyższym profilem bezpieczeństwa i skuteczności. Stosując estetrol, dążymy do ograniczenia ryzyka epizodów zatorowo-zakrzepowych, a dotychczasowe dane wskazują również na potencjalnie korzystny profil w odniesieniu do piersi. Jest to ważne zarówno u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną, jak i – być może w jeszcze większym stopniu – u pacjentek kwalifikowanych do terapii menopauzalnej. Jak wiadomo, ryzyko wystąpienia zarówno zdarzeń sercowo-naczyniowych, jak i nowotworów (w tym raka piersi) rośnie wraz z wiekiem. Możliwość zastosowania preparatu o korzystnym profilu bezpieczeństwa w tej grupie pacjentek byłaby naprawdę cenna. Tym bardziej, że potrzeby kobiet w okresie okołomenopauzalnym będą coraz większe.
 
Jakie są trendy?
 
Już dziś nawet 40 proc. kobiet w krajach wysokorozwiniętych  znajduje się w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym. Zapotrzebowanie na skuteczne leczenie symptomów charakterystycznych dla tego okresu, to jest objawów wazomotorycznych, bezsenności, zaburzeń koncentracji i pamięci, jest istotne. Dostępne terapie nadal budzą jednak obawy wielu kobiet. Co więcej, liczba wartościowych opcji terapeutycznych stosowanych w terapii menopauzalnej także jest ograniczona. Jako specjaliści chcielibyśmy móc proponować naszym pacjentkom leczenie, które jest efektywne, ale jednocześnie maksymalnie bezpieczne. Z dużą nadzieją patrzę na możliwość zastosowania estetrolu w leczeniu objawów okołomenopauzalnych i menopauzalnych.

Źródło: inf pras

 
 
Hormonalna terapia menopauzalna pozostaje najskuteczniejszą metodą łagodzenia objawów menopauzy, jednak jej stosowanie od lat budzi kontrowersje związane z potencjalnym wpływem na ryzyko rozwoju raka piersi. Najnowsze wspólne stanowisko Sekcji Płodności w Chorobie Nowotworowej Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej oraz Sekcji Raka Piersi Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej porządkuje aktualną wiedzę w tym zakresie, wskazując na konieczność odejścia od uogólnionego postrzegania ryzyka na rzecz podejścia opartego na danych i indywidualnej ocenie pacjentki.
W dokumencie podkreślono, że wpływ HTM na ryzyko raka piersi nie jest jednolity i zależy przede wszystkim od rodzaju terapii, czasu jej stosowania oraz wieku kobiety w momencie rozpoczęcia leczenia.Oznacza to, że bezpieczeństwo terapii należy oceniać indywidualnie, w odniesieniu do konkretnej pacjentki.

Istotnym tłem dla aktualizacji zaleceń jest zmiana podejścia instytucji regulacyjnych, w tym amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA). Po przeglądzie dostępnych badań naukowych FDA zdecydowała o usunięciu z charakterystyk produktów leczniczych najbardziej restrykcyjnych ostrzeżeń dotyczących ryzyka nowotworów, chorób sercowo-naczyniowych i otępienia. W ocenie FDA wcześniejsze komunikaty mogły nie odzwierciedlać w pełni aktualnego stanu wiedzy medycznej oraz specyfiki populacji, na podstawie której je sformułowano. Zmiany te mają na celu zapewnienie pacjentkom i lekarzom bardziej precyzyjnych, wyważonych informacji.

Dane epidemiologiczne pozwalają obecnie dokładniej oszacować rzeczywistą skalę ryzyka. W populacji kobiet po menopauzie, które nie stosują HTM, obserwuje się około 15 przypadków raka piersi na 1000 kobiet w ciągu pięciu lat. W przypadku terapii łączącej estrogen z progestagenem liczba ta wzrasta o dodatkowe 5–8 przypadków. Oznacza to wzrost ryzyka, jednak w ujęciu bezwzględnym pozostaje on ograniczony.

Z kolei terapia oparta wyłącznie na estrogenach, stosowana u kobiet po histerektomii, nie wykazuje istotnego zwiększenia ryzyka raka piersi lub wiąże się jedynie z jego minimalną zmianą. Różnice te mają kluczowe znaczenie dla praktyki klinicznej i potwierdzają, że nie można traktować hormonalnej terapii menopauzalnej jako jednorodnej interwencji terapeutycznej.

Czas stosowania terapii pozostaje jednym z najważniejszych czynników modyfikujących ryzyko. Krótkotrwałe leczenie, trwające do pięciu lat, wiąże się z niewielkim wzrostem ryzyka lub jego brakiem – maksymalnie do około trzech dodatkowych przypadków na 1000 kobiet. W przypadku terapii długotrwałej, przekraczającej 10 lat, liczba nowych zachorowań może wzrosnąć o 10–20 przypadków na 1000 kobiet, co oznacza istotne zwiększenie ryzyka w porównaniu z populacją niestosującą HTM.

Znaczenie ma również moment rozpoczęcia terapii. Dane wskazują, że korzystniejszy profil bezpieczeństwa obserwuje się u kobiet rozpoczynających leczenie w ciągu pierwszych 10 lat od menopauzy, zazwyczaj przed 60. rokiem życia. W tej grupie pacjentek, poza skutecznym łagodzeniem objawów, obserwuje się także potencjalne korzyści ogólnoustrojowe, w tym zmniejszenie ryzyka złamań czy chorób sercowo-naczyniowych. Rozpoczynanie terapii w późniejszym wieku wiąże się z mniej korzystnym bilansem korzyści i ryzyka.

Wspólne stanowisko wskazuje również grupy pacjentek wymagające szczególnej ostrożności. Najwyższe ryzyko dotyczy kobiet stosujących przez wiele lat terapię estrogenowo-progestagenową, rozpoczynających leczenie wiele lat po menopauzie lub po 60. roku życia, a także pacjentek obciążonych dodatkowymi czynnikami ryzyka. Z kolei niższe ryzyko obserwuje się u kobiet młodszych, stosujących terapię krótkoterminową oraz w określonych schematach leczenia, w tym z wykorzystaniem preparatów przezskórnych.

Autorzy dokumentu jednoznacznie podkreślają konieczność indywidualizacji decyzji terapeutycznych. Wdrożenie HTM powinno być poprzedzone oceną korzyści i ryzyka u konkretnej pacjentki, z uwzględnieniem jej wieku, czasu od menopauzy, nasilenia objawów oraz obecności czynników ryzyka nowotworów. Jednocześnie przypomniano, że terapia jest przeciwwskazana u kobiet z rozpoznanym rakiem piersi, a stosowanie estrogenów w monoterapii możliwe jest wyłącznie u pacjentek po usunięciu macicy.

Integralnym elementem bezpiecznego stosowania HTM pozostaje nadzór profilaktyczny. Regularne wykonywanie badań przesiewowych, w tym mammografii co dwa lata u kobiet w wieku 45–74 lat, istotnie zmniejsza ryzyko zgonu z powodu raka piersi i powinno towarzyszyć decyzjom terapeutycznym.

Aktualne dane oraz stanowisko polskich towarzystw naukowych wskazują na potrzebę bardziej precyzyjnego podejścia do hormonalnej terapii menopauzalnej. Zamiast uogólnionych ocen ryzyka, coraz większe znaczenie ma właściwa kwalifikacja pacjentek oraz dostosowanie terapii do ich indywidualnej sytuacji klinicznej. Takie podejście pozwala jednocześnie skutecznie łagodzić objawy menopauzy i minimalizować potencjalne zagrożenia.

Źródło: Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Stanowisko wspólne z 19 marca 2026 r.
Stanowisko podpisali:
dr n. med. Joanna Kufel-Grabowska – Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej PTO
dr hab. n. med. Radosław Mądry – Polskie Towarzystwo Ginekologii Onkologicznej
dr n. med. Katarzyna Pogoda – Sekcja Raka Piersi PTOK