Medicalpress

HIV nie jest dziś diagnozą, która przekreśla możliwość długiego i aktywnego życia. Skuteczne leczenie antyretrowirusowe pozwala zahamować namnażanie wirusa do poziomu niewykrywalnego, a osoba utrzymująca niewykrywalną wiremię nie przenosi HIV drogą seksualną. Wyzwaniem pozostaje jednak dotarcie do osób, które nie wiedzą o zakażeniu. W Polsce od początku prowadzenia badań potwierdzono ponad 35 tys. zakażeń HIV, a każdego roku diagnozowane są kolejne 2–3 tys. przypadków. Eksperci podkreślają, że testowanie, profilaktyka i rzetelna edukacja pozostają kluczowe dla dalszego ograniczania epidemii.

Co roku w Polsce diagnozuje się 2–3 tys. zakażeń HIV

– Rocznie diagnozowanych jest 2–3 tys. osób żyjących z zakażeniem HIV. Oczywiście trzeba pamiętać, że do diagnozy zaliczani są także pacjenci, którzy zostali rozpoznani dużo wcześniej, ale na przykład nie byli zarejestrowani bądź są to osoby, które przyjechały do nas z innych krajów  mówi agencji Newseria dr n. med. Iwona Cielniak, specjalistka chorób zakaźnych z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

Od 1985 roku, czyli od momentu wdrożenia badań, do 31 grudnia 2024 roku stwierdzono zakażenie HIV u 35 175 Polaków oraz osób innego obywatelstwa przebywających na terenie Polski – wynika z ostatnich dostępnych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH–PIB. Nie wszyscy z nich mają wskazaną historię zakażenia, ale wśród ogółu zarejestrowanych na koniec 2024 roku było co najmniej 6,5 tys. zakażonych w związku z używaniem narkotyków, 5,5 tys. zakażonych poprzez kontakt seksualny pomiędzy mężczyznami, a 2,7 tys. poprzez kontakt heteroseksualny.

– Niewielki procent, i to uważam za sukces w Polsce, dotyczy dzieci, które zakaziły się drogą transmisji wertykalnej, czyli od mamy – wyjaśnia dr Iwona Cielniak.

Niewykrywalny znaczy niezakażający

Jak podkreśla, dzięki osiągnięciom współczesnej medycyny osoby zakażone HIV mogą dziś prowadzić normalne, aktywne życie, budować związki i mieć zdrowe dzieci. Dostępne leki pozwalają zmniejszyć namnażanie się wirusa do poziomu niewykrywalnego. Oznacza to, że osoba żyjąca z HIV, która regularnie przyjmuje leczenie i utrzymuje niewykrywalną wiremię, nie przenosi zakażenia na partnerów seksualnych. To odpowiada zasadzie N=N (niewykrywalny = niezakażający).

– Leczenie antyretrowirusowe daje możliwość niewykrywalnej wiremii i to widzimy w badaniach. Od strony medycznej to odbudowa odporności, ale jest to też leczenie, które może sprzyjać poprawie jakości życia – tłumaczy specjalistka chorób zakaźnych.

Skuteczne leczenie wymaga regularności

– Warunkiem tego, żeby leczenie było skuteczne, jest regularność. Jeżeli ktoś decyduje się na tabletki, to powinien je przyjmować codziennie. Jeżeli wybiera zastrzyki, to trzeba się na nie stawiać regularnie, raz na dwa miesiące. Przerwanie terapii powoduje, że leczenie nie będzie skuteczne – mówi Grzegorz Jezierski, bohater kampanii „Pozytywnie też znaczy dobrze”, która ma na celu walkę ze stygmatyzacją osób zakażonych, zwiększenie świadomości społecznej na temat HIV oraz wsparcie osób po diagnozie w powrocie do normalnego życia.

Leczenie HIV w Polsce jest bezpłatne

Leczenie antyretrowirusowe w Polsce jest systemowo prowadzone od 2001 roku, w ramach strategii zwalczania epidemii HIV/AIDS, określonej w Krajowym Programie Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS. Zadanie to jest realizowane poprzez Rządowy Program Polityki Zdrowotnej pn. „Leczenie antyretrowirusowe osób żyjących z wirusem HIV w Polsce”.

Jak wskazuje dr Iwona Cielniak, w Polsce leczenie przeciw HIV jest bezpłatne i może być dostosowane do indywidualnych potrzeb oraz stylu życia pacjenta. W praktyce leczenie może obejmować codzienne przyjmowanie leków doustnych, a w przypadku niektórych terapii – także leki podawane w iniekcjach w określonych odstępach czasu.

– Sam schemat leczenia antyretrowirusowego jest bezpłatny, czyli otrzymuje go każda osoba, która zgłasza się na leczenie zakażenia HIV, nawet jeśli nie ma ubezpieczenia. Dodatkowo w tym pakiecie jest możliwość oznaczenia profilu immunologicznego, czyli liczby CD4, która ocenia naszą odporność, a także wiremii HIV dwa razy w roku – mówi specjalistka chorób zakaźnych. – Dostęp do leczenia antyretrowirusowego, diagnostyki i testowania jest podstawowym narzędziem do tego, żeby tę epidemię zmniejszyć.

– Gdyby hipotetycznie wszystkie osoby zakażone objąć leczeniem i gdyby były one skutecznie leczone, to teoretycznie moglibyśmy zatrzymać epidemię – podkreśla Grzegorz Jezierski.

Mniej nowych zakażeń na świecie, ale epidemia się nie skończyła

Z danych UNAIDS, czyli Wspólnego Programu Narodów Zjednoczonych Zwalczania HIV i AIDS, wynika, że w 2010 roku na świecie żyło 32,5 mln osób żyjących z wirusem HIV. W 2020 roku ta liczba wzrosła do 38,9 mln, a w 2025 roku – do 41 mln. Wzrost liczby osób żyjących z HIV jest w dużej mierze efektem postępu w leczeniu i wydłużenia życia osób zakażonych. Jednocześnie w 2025 roku na świecie odnotowano 1,2 mln nowych zakażeń, o 43 proc. mniej niż w 2010 roku. 

– Spotykamy się z doniesieniami, że będzie coraz mniej środków poświęconych na profilaktykę, diagnozowanie i testowanie. Niestety widzimy to w trendach światowych. Mniej pieniędzy spowoduje, że osób żyjących z HIV będzie coraz więcej. To nie jest tak, że będzie to dotyczyło jednej populacji pacjentów. Będzie to dotyczyło wszystkich osób, które w jakiś sposób eksponowały się na zakażenie. Pamiętajmy, że to nie tylko kontakt intymny, ale też ekspozycja krwiopochodna, narażenie dzieci, których mamy zakaziły się HIV. Jeżeli nie będą leczone i testowane, to nie ograniczymy tej epidemii– podkreśla dr Iwona Cielniak.

UNAIDS wyznaczył na 2025 rok cel „95–95–95”, który oznacza, że 95 proc. osób żyjących z HIV zna swój status serologiczny, 95 proc. z nich otrzymuje leczenie, a 95 proc. osób leczonych osiąga niewykrywalny poziom wirusa. Nie został on jednak osiągnięty przez wszystkie kraje, dlatego pozostaje istotnym punktem odniesienia także w nowej strategii walki z AIDS na lata 2026–2031.

– Dzisiaj pokładamy dużą nadzieję w profilaktyce. Profilaktyka przedekspozycyjna, czyli stosowana przed nabyciem zakażenia HIV, być może za kilka lat, jak mówią dane, zmniejszy liczbę osób żyjących z HIV. Dzisiaj jest to choroba przewlekła, która wymaga leczenia. Być może za 10 lub 20 lat liczba osób żyjących z HIV będzie dużo niższa dzięki działaniom prewencyjnym – uważa specjalistka chorób zakaźnych.

Eksperci: wciąż wiemy za mało o HIV

Ważnym elementem profilaktyki jest podnoszenie świadomości społecznej na temat wirusa HIV i możliwości zakażenia. Z raportu „Wiedza Polaków na temat HIV oraz zachowań ryzykownych. Postawy związane z testowaniem w kierunku HIV 2025”, przygotowanego dla Krajowego Centrum ds. AIDS, wynika, że 37 proc. Polaków wysoko ocenia swoją wiedzę na temat metod profilaktyki HIV, a 23 proc. nisko. Jednocześnie w społeczeństwie wciąż silne są niektóre stereotypy na temat ryzyka zakażenia wirusem. Przytaczane w raporcie dane z ogólnopolskich badań wskazują, że w 2005 roku 66 proc. respondentów wyrażało przekonanie, że ryzyko zakażeniem HIV jest realne i trzeba się go obawiać. W 2025 roku odsetek ten spadł do 9 proc.

 Młode pokolenie dwudziestolatków, mimo że mają dostęp do wiarygodnych źródeł cyfrowych, a ich jest bardzo dużo, wie za mało. Tutaj dochodzimy do tematu potencjalnych zmian systemowych. Jeżeli nie będzie systemowo edukacji zdrowotnej czy seksualnej – ponieważ żeby mówić o HIV, trzeba mówić o seksie – to trudno się spodziewać, że jako społeczeństwo będziemy wyedukowani – uważa Grzegorz Jezierski. – Ta epidemia w pewnym sensie zmienia się w Polsce. Mamy coraz więcej zakażeń wśród osób heteroseksualnych. Pracuję jako doradca okołotestowy w punkcie testowania i rozmawiam z przychodzącymi tam ludźmi. Generalnie osoby hetero mają trochę mniejszą świadomość i bardziej myślą w kategoriach, że ich to przecież nie dotyczy. Efekty tego niestety widać w statystykach.

Twórcy i bohaterowie kampanii „Pozytywnie też znaczy dobrze” podkreślają, że rozmowa o HIV nie powinna się odbywać wyłącznie przy okazji Światowego Dnia AIDS, który wypada 1 grudnia. Dlatego start kampanii zaplanowano na sezon wakacyjny, kiedy temat profilaktyki zdrowia seksualnego nabiera aktualności.

Źródło: Newseria

Postęp medycyny sprawił, że zakażenie HIV, które bez leczenia prowadzi do AIDS i do śmierci, można dziś skutecznie kontrolować jako chorobę przewlekłą. Stygmatyzacja osób żyjących z wirusem, a także zjawisko autostygmatyzacji nadal są barierą w testowaniu i wykrywaniu zakażeń oraz dostępie do opieki. Eksperci podkreślają, że bez edukacji i przełamania tabu trudno będzie zahamować epidemię HIV. Na ten problem zwraca uwagę kampania „Pozytywnie też znaczy dobrze”.

– Zakażenie HIV może dotyczyć każdego. Pamiętajmy, że wirus przenosi się drogą krwiopochodną, podczas kontaktów intymnych oraz z matki na dziecko. Świadomość dotycząca tej choroby w Polsce niestety nie jest bardzo duża i co przykre, nie jest też duża wśród specjalistów – jest pewien opór przed testowaniem pacjenta w kierunku zakażenia HIV – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr n. med. Iwona Cielniak, specjalistka chorób zakaźnych.

Osoby żyjące z HIV, które regularnie przyjmują leczenie i utrzymują niewykrywalny poziom wirusa we krwi, nie przenoszą go drogą kontaktów seksualnych (zasada N=N – „niewykrywalny = niezakaźny”). Choć wiedza o HIV jest dziś znacznie większa niż kilkadziesiąt lat temu, wiele mitów utrwalonych przed laty wciąż wpływa na postrzeganie osób żyjących z wirusem.

– Coraz więcej osób spotyka się z dobrą reakcją, otwartością i często ze zrozumieniem. Niestety to zrozumienie czasami szybko się kończy, bo po pierwszym momencie akceptacji i szacunku do drugiej osoby często do głosu dochodzą nasze osobiste przekonania, obawy, może poczucie wstydu i wtedy ta reakcja się zmienia – tłumaczy dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica, psycholożka i psychoterapeutka.

Badania prowadzone przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) we współpracy z European AIDS Treatment Group i AIDS Action Europe wśród ponad 3,2 tys. osób żyjących z HIV w 55 krajach Europy i Azji Centralnej pokazują, że 59 proc. respondentów ma trudności z mówieniem innym o swoim zakażeniu. Blisko co trzecia osoba nie powiedziała o nim żadnemu członkowi rodziny, a co czwarta deklarowała, że doświadczyła odrzucenia przez znajomych z powodu wirusa.

 Osoby żyjące z HIV najbardziej obawiają się odrzucenia. Ludzie potrzebują żyć w grupie, nawiązywać relacje, jeżeli mam poczucie, że jestem inna, że nie przynależę do tej grupy, pojawia się autostygmatyzacja – mówi dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica. – Najczęstsze autostygmatyzujące przekonania dotyczą tego, że jesteśmy gorszej kategorii, że jako osoba żyjąca z HIV nie zasługuję na miłość i relacje, czy będę mogła mieć dzieci. Nie ze względu biologicznego, tylko bardziej z moralnego czy etycznego punktu widzenia, emocjonalnego, czy to w porządku, że osoba żyjąca z HIV ma rodzinę i dzieci albo zawiera nowe związki. Bardzo często te przekonania są zbudowane na bazie negatywnych treści myśli, zniekształceń poznawczych.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że stygmatyzacja jest jedną z głównych barier utrudniających wykonywanie testów i wczesne rozpoczynanie leczenia. Może wpływać na zachowanie osób żyjących z wirusem, m.in. skłaniając ich do ukrywania statusu serologicznego czy do rezygnacji z terapii. Potwierdzają to również badania ECDC – 26 proc. osób żyjących z HIV obawiało się w ostatnim roku gorszego traktowania przez personel medyczny, 21 proc. bało się korzystać z opieki zdrowotnej z powodu ryzyka ujawnienia swojego statusu serologicznego, a 16 proc. unikało kontaktu z systemem ochrony zdrowia z obawy przed gorszym traktowaniem. Co trzeci respondent wskazał, że czuł się źle traktowany w placówce opieki zdrowotnej, a co czwarty przyznał, że zdarzyła mu się odmowa lub opóźnienie w leczeniu z powodu zakażenia HIV.

Bohaterowie kampanii „Pozytywnie też znaczy dobrze” zdecydowali się opowiedzieć o swojej diagnozie i codziennym życiu, aby przełamywać stereotypy i oswajać temat HIV.

– HIV wciąż jest tematem tabu w naszym społeczeństwie, bo jest głównie kojarzony z seksem, a o tym się nigdy nie mówi w domu. Jest tematem tabu także dlatego, że brakuje rzetelnej edukacji w szkołach, bo znam młodych ludzi, którzy nie wiedzą, jak się zakazić. To przez brak edukacji seksualnej w szkołach – ocenia Magdalena Glewicz, jedna z bohaterek kampanii.

Wyniki międzynarodowego badania Positive Perspectives wskazują, że skuteczne leczenie nie eliminuje problemów, z którymi mierzą się osoby żyjące z HIV. Na ich jakość życia wpływają również czynniki społeczne, takie jak akceptacja otoczenia, możliwość otwartego mówienia o zakażeniu czy dostęp do wiarygodnych informacji. W polskiej części badania 100 proc. respondentów zadeklarowało, że nie czuje się komfortowo, ujawniając innym swój status serologiczny.

 Coraz więcej osób jest gotowych pytać i rozmawiać o HIV. Nawet wśród moich znajomych widzę, że osoby, które żyją z nim od lat, zaczynają otwarcie mówić o swoim zakażeniu, przyznają się do niego przed znajomymi, mówią o tym w mediach czy w miejscu pracy. To dobrze, że coraz mniej boimy się rozmawiać o ważnych tematach – mówi Antoni Bremer, bohater kampanii „Pozytywnie też znaczy dobrze”.

Od początku epidemii w Polsce rozpoznano ponad 35 tys. zakażeń HIV, jednak eksperci szacują, że nawet co piąta osoba żyjąca z wirusem nie zna swojego statusu serologicznego. Dlatego jednym z największych wyzwań jest zwiększenie liczby wykonywanych testów i jak najwcześniejsze rozpoczynanie leczenia.

 Wirus może dotyczyć każdego. Każdy, kto jest aktywny seksualnie, powinien się przebadać. Warto znać swój status, bo jeżeli okaże się dodatni, można rozpocząć leczenie i żyć normalnie – przekonuje Magdalena Glewicz.

Test w kierunku HIV można wykonać anonimowo i bezpłatnie w punktach konsultacyjno-diagnostycznych. Badanie nie wymaga skierowania ani ubezpieczenia. Wczesne wykrycie zakażenia pozwala szybko rozpocząć leczenie, zachować dobrą kondycję zdrowotną i ograniczyć dalsze przenoszenie wirusa. Wciąż jednak wiele osób błędnie obawia się codziennych kontaktów z osobami żyjącymi z HIV.

 Nie spotykam się bezpośrednio z dyskryminacją, ale raczej ze stygmatyzacją wynikającą właśnie z niewiedzy. Zresztą najlepszy przykład – znajoma mi osoba, kiedy dowiedziała się pośrednio, że mam HIV, to przerażona zareagowała: „Jak to, przecież siedzieliśmy na tej samej kanapie?”. Mimo że wszyscy wiemy, że osoba, która się leczy, a nawet ta, która się nie leczy, nie ma szans przez dotyk zakazić drugiej, nadal nawet wśród młodych osób tej wiedzy i świadomości po prostu nie ma – podkreśla Antoni Bremer.

Kampania „Pozytywnie też znaczy dobrze” powstała z inicjatywy GSK we współpracy ze specjalistami leczenia HIV, psychologiem i osobami żyjącymi z wirusem. Jej celem jest przeciwdziałanie stygmatyzacji, zwiększanie wiedzy o HIV oraz zachęcanie do wykonywania testów. Zwiększenie dostępu do testowania i wczesne wykrywanie zakażeń są ważnymi elementami globalnej strategii walki z HIV. UNAIDS zakłada zakończenie epidemii AIDS jako problemu zdrowia publicznego do 2030 roku.

Źródło: Newseria

Zastanawiałaś/eś się kiedyś, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby bliska Ci osoba powiedziała, że żyje z HIV? Dzisiaj HIV nie przekreśla planów, relacji ani przyszłości. Przy odpowiednim leczeniu pozwala żyć normalnie. To jednak reakcje społeczne, wiedza oparta na przekazach sprzed dekad czy stereotypy pozostają dziś największym wyzwaniem. Przekonania, że z HIV żyje się krócej lub że mają go tylko „osoby z zachowaniami ryzykownymi”, tworzą bariery, przez które wiele osób nie decyduje się na wykonanie testu na HIV.  Ci natomiast, którzy otrzymali pozytywny wynik, ukrywają diagnozę i nie korzystają w pełni z możliwości, jakie daje współczesna medycyna. A możliwości te są bardzo duże, gdyż odpowiednie leczenie pozwala żyć długo, aktywnie i na takich samych zasadach, jak każda inna osoba. Z potrzeby szerzenia edukacji, przełamywania stereotypów i normalizacji życia z HIV powstała kampania „Pozytywnie też znaczy dobrze”, w ramach której osoby żyjące z wirusem mówią o tym, jak naprawdę wygląda ich codzienność.

Dobre życie z HIV jest możliwe

…ale są trzy warunki, aby tak było. Po pierwsze, trzeba wiedzieć o swoim zakażeniu (…), po drugie, trzeba rozpocząć leczenie i po trzecie, trzeba się w tym leczeniu utrzymać – mówi Grzegorz, bohater kampanii „Pozytywnie też znaczy dobrze”. Dzięki osiągnięciom współczesnej medycyny osoby żyjące z HIV mogą żyć normalnie, budować związki, podróżować, uprawiać sport, mieć zdrowe dzieci i cieszyć się życiem na takim samym poziomie, jak każda inna osoba. Obecnie dysponujemy skutecznymi metodami leczenia, które pozwalają zmniejszyć namnażanie się wirusa HIV do poziomu niewykrywalnego. Oznacza to, że osoba żyjąca z HIV, która jest skutecznie leczona lekami przeciw HIV(leczenie zakażenia HIV) i utrzymuje niewykrywalną wiremię, nie przenosi zakażenia na partnerów seksualnych. Dlatego też mówimy N=N czyli niewykrywalny = niezakaźny. Korzyści płynące z nowoczesnego leczenia zakażenia HIV wykraczają jednak poza samo zahamowanie namnażania wirusa. W Polsce leki przeciw HIV są bezpłatnie dostępne i mogą być dostosowana do indywidualnych potrzeb oraz stylu życia pacjenta. W praktyce najczęściej oznacza to przyjmowanie jednej tabletki dziennie lub stosowanie zastrzyków podawanych kilka razy w roku. Takie rozwiązania znacząco poprawiają komfort życia pacjentów, zarówno w wymiarze terapeutycznym, jak i psychicznym. Skuteczne leczenie ma kluczowe znaczenie nie tylko dla zdrowia i jakości życia osób żyjących z HIV, lecz także dla realizacji globalnego celu, jakim jest zakończenie epidemii HIV jako zagrożenia dla zdrowia publicznego. Mimo ogromnego postępu terapeutycznego w ostatnich latach obserwujemy jednak wzrost liczby nowych zakażeń, w różnych populacjach, w tym  wśród osób heteroseksualnych – mówi dr n. med. Iwona Cielniak, specjalistka chorób zakaźnych, z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

Wiedza o tym, jak wygląda dziś życie z HIV, wciąż nie jest powszechna. Sami bohaterowie kampanii przyznają, że znane im stereotypy i przekonanie, iż HIV oznacza koniec, sprawiły, że informacja o diagnozie była jednym z najtrudniejszych momentów w ich życiu. Na szczęście wraz ze zdobywaną wiedzą, lęk i niepewność ustępowały poczuciu akceptacji i bezpieczeństwa. To jak ważna jest wiedza na temat HIV w budowaniu normalnego życia, potwierdza też Magdalena, jedna z bohaterek kampanii i mama dwójki dzieci. Nie miałam żadnych obaw zachodząc w ciążę. Wiedziałam, że jestem niewykrywalna i ufałam lekarzom, którzy mnie prowadzili. (…) Mam zdrowe dzieci, męża, więc tak naprawdę moje życie nie różni się od życia innego człowieka – mówi Magdalena.

Kampania przełamująca stereotypy

To, jak bardzo stereotypy wpływają na jakość życia osób z HIV, pokazują także wyniki międzynarodowego badania Positive Perspectives1. Wynika z nich, że choć współczesna medycyna pozwala skutecznie kontrolować wirusa, to o jakości życia po diagnozie w dużej mierze decydują czynniki społeczne: poziom akceptacji, dostęp do rzetelnej wiedzy oraz możliwość otwartego rozmawiania o HIV. Szczególnie wymowne są dane z Polski, gdzie 100% badanych osób żyjących z HIV deklarowało, że nie czuje się komfortowo, ujawniając innym osobom, że żyje z HIV.2. To właśnie stereotypy, lęk i utrwalone przez lata wyobrażenia często pozostają jedną z największych barier dla dobrostanu osób żyjących z wirusem. Kampania „Pozytywnie też znaczy dobrze” powstała, aby odpowiadać na te wyzwania: wspierać normalizację życia z HIV oraz budować społeczne zrozumienie oparte na faktach, a nie na mitach. Od lat pracuję z osobami żyjącymi z HIV. Jednym z największych wyzwań, z jakimi mierzą się na początku tej drogi, jest strach przed odrzuceniem, wynikający z niewystarczającej wiedzy na temat HIV w społeczeństwie. Nadal pokutują przekonania, że HIV dotyczy wyłącznie wybranych grup albo jest efektem określonych zachowań. To właśnie takie stereotypy sprawiają, że wiele osób obawia się reakcji otoczenia bardziej niż samej diagnozy. Dlatego tak ważne są kampanie edukacyjne i obecność rzetelnych informacji w różnych kanałach komunikacji. Dzięki nim możemy stopniowo przełamywać stereotypy i sprawiać, że osoby żyjące z HIV nie będą się bały bycia odrzuconymi mówiąc o swojej diagnozie – podkreśla dr n. społ. Bogna Szymańska- Kotwica, psycholog zajmująca się osobami żyjącymi z HIV.

Edukacja, obok dostosowanego leczenia, jest jednym z najważniejszych narzędzi ograniczania epidemii. Większa świadomość społeczna sprzyja wykonywaniu testów, wcześniejszemu wykrywaniu zakażeń oraz szybszemu wdrażaniu leczenia, które pozwala zatrzymać dalszą transmisję wirusa. Jest to niezwykle ważne, gdyż….

HIV może dotyczyć każdego!

Z wirusem HIV zdiagnozowano do tej pory w Polsce około 35 tys. osób3, jednak eksperci szacują, że około 20 proc. osób żyjących z wirusem nie wie o swoim zakażeniu – mówi Grzegorz Jezierski, żyjący z HIV i jednocześnie wolontariusz Buddy Polska. Powód jest prosty – to brak zabezpieczeń podczas kontaktów seksualnych, bo przecież „HIV to nie moja sprawa”. A to właśnie najczęstsza droga zakażenia. Zbadać powinien się każdy, kto chociaż raz w życiu uprawiał seks – dodaje Grzegorz.

Osoby żyjące z HIV, wiedzą o swoim zakażeniu i pozostają na skutecznym leczeniuprzeciw HIV, nie przenoszą zakażenia HIV na partnerów seksualnych. Największym wyzwaniem z perspektywy zdrowia publicznego pozostają osoby nieświadome zakażenia, które – nie mając postawionej diagnozy – mogą nieświadomie przenosić wirusa HIV. Dlatego tak istotne są wczesne rozpoznanie zakażenia oraz niezwłoczne wdrożenie terapiiprzeciw HIV. Skuteczne leczenie pozwala zachować dobrą kondycję zdrowotną, znacząco ogranicza ryzyko rozwoju powikłań i umożliwia osobom żyjącym z HIV prowadzenie długiego, aktywnego życia o jakości porównywalnej z populacją ogólną. Jednocześnie, dzięki osiągnięciu i utrzymaniu niewykrywalnej wiremii, terapia skutecznie zapobiega dalszej transmisji wirusa drogą kontaktów seksualnych – mówi dr Cielniak. Rosnąca liczba zakażeń oznacza, że wirus jest dalej aktywnie przenoszony w społeczeństwie, a to z kolei oddala nas od realizacji celów programu UNAIDS, którego ambicją jest zakończenie epidemii HIV do 2030 roku, jako problemu zdrowia publicznego. Jednym z jej kluczowych wskaźników jest strategia „95-95-95”, zakładająca, że 95% osób żyjących z HIV zna swój status serologiczny, 95% z nich otrzymuje leczenie, a 95% osób leczonych osiąga niewykrywalny poziom wirusa. Nie będziemy w stanie osiągnąć tych celów bez zwiększenia testowania i normalnego traktowania osób żyjących z HIV, a wydarzy się to tylko wtedy, kiedy zwiększymy edukację dotyczącą życia z HIV i obalimy stereotypy.  Bardzo ważną zasadą, którą powinien znać każdy Polak- niezależnie, czy żyje z HIV – jest zasada N=N. Diagnoza zmienia pewien fragment życia, ale nie odbiera człowiekowi marzeń, relacji, rodzicielstwa, pracy, ani planów. Niezależnie od statusu serologicznego każdy potrzebuje poczucia akceptacji i przynależności – że jest pełnoprawną częścią świata. Dlatego, stereotypy dot. HIV tak samo krzywdzą osoby żyjące z HIV ,jak i osoby, które jeszcze się nie przebadały lub te które myślą że to nie ich problem. Apeluję zatem – działajmy, aby wykluczyć stygmatyzację, testujmy się i edukujmy. Bo życie z HIV może być zupełnie normalne – podsumowuje dr Szymańska-Kotwica.

O kampanii

Kampania „Pozytywnie też znaczy dobrze” została stworzona przez firmę GSK we współpracy ze specjalistami leczenia HIV, psychologiem oraz osobami żyjącymi z HIV, aby przeciwdziałać stygmatyzacji, zwiększać świadomość społeczną oraz wspierać osoby po diagnozie w powrocie do normalnego życia.

Jej ważnym elementem są autentyczne historie bohaterów, którzy otwarcie dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z życiem z HIV.

Dowiedz się więcej na: livlife.com/pl-pl

Polscy naukowcy sprawdzili, jak wygląda jakość życia seksualnego u osób żyjących z HIV i u pacjentów z rakiem płuca. Autorzy badania podkreślają, że o zdrowiu nie da się myśleć tylko przez pryzmat leczenia i wyników badań.
W rozmowie o chorobie najczęściej pojawiają się objawy, leki, rokowanie i skutki uboczne leczenia. Jest jednak jeszcze jedna sfera, znacznie rzadziej obecna w gabinecie lekarskim: życie intymne. Od niego także zależy stan pacjenta, bo wpływa na samopoczucie, relacje, poczucie atrakcyjności i jakość codziennego życia. Choroby przewlekłe oraz ich leczenie często prowadzą bowiem do problemów seksualnych, które mogą osłabiać samoocenę, bliskość z partnerem i zaufanie do procesu leczenia.

Tym problemem zajęli się naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Politechniki Rzeszowskiej oraz Politechniki Łódzkiej. Wyniki opublikowali w czasopiśmie „Frontiers in Psychology” (doi: 10.3389/fpsyg.2026.1766006). Badacze porównali dwie grupy pacjentów: osoby żyjące z HIV i pacjentów z rakiem płuca. W badaniu wzięło udział 191 osób, w tym 104 osoby z HIV i 87 osób z rakiem płuca. Choć są to różne choroby, obie mogą silnie wpływać na życie intymne. Osoby z HIV mierzą się często z lękiem przed zakażeniem partnera, poczuciem winy, obawą przed odrzuceniem i napięciem związanym z ujawnieniem choroby. U pacjentów z rakiem płuca częściej na pierwszy plan wysuwają się ograniczenia fizyczne: osłabienie, duszność, zmęczenie, skutki leczenia i pogorszenie kondycji. Drogi do problemów są więc różne, ale skutki emocjonalne bywają podobne: spadek pożądania, mniejsze poczucie atrakcyjności i trudność w utrzymaniu bliskości.

Badacze sprawdzali, czy osoby żyjące z HIV i pacjenci z rakiem płuca różnią się pod względem jakości życia seksualnego i to, jaką rolę odgrywają wiek, wykształcenie, sytuacja finansowa i relacja z partnerem. Wykorzystali do tego standardowe kwestionariusze oceniające funkcjonowanie seksualne kobiet i mężczyzn oraz subiektywną ocenę życia intymnego.

Wyniki nie sprowadzały się do prostej zależności od samej diagnozy.

W zakresie erekcji i pożądania seksualnego mężczyźni żyjący z HIV uzyskali lepsze wyniki niż pacjenci z rakiem płuca. Także u kobiet z HIV badania wykazały wyższe wskaźniki pożądania seksualnego niż u kobiet z rakiem płuca. Badacze podsumowują, że osoby żyjące z HIV odczuwały ogólnie wyższy poziom funkcjonowania seksualnego i lepszą jakość życia seksualnego niż pacjenci z rakiem płuca, choć różnice nie były jednakowe w każdej grupie i dla obu płci.

Bardzo ważne okazały się także czynniki społeczne. Starszy wiek wiązał się u mężczyzn z gorszymi wynikami w kilku obszarach funkcjonowania seksualnego, a u kobiet z rakiem płuca z niższym pożądaniem i ogólnym funkcjonowaniem seksualnym. Wyższe wykształcenie łączyło się z lepszą jakością życia seksualnego, prawdopodobnie dzięki większej świadomości zdrowotnej, lepszemu dostępowi do informacji i łatwiejszemu korzystaniu z pomocy. Podobny wpływ miała sytuacja finansowa: osoby oceniające ją jako dobrą lub bardzo dobrą osiągały wyższe wyniki niż badani w trudniejszej sytuacji materialnej.

Znaczenie miała również relacja z partnerem. U kobiet lepsze wyniki częściej osiągały osoby pozostające w relacji, a słabsze te, które nie były w związku. Pokazuje to, że seksualność nie sprowadza się do sprawności biologicznej. To także więź, poczucie akceptacji, bezpieczeństwo i możliwość rozmowy o potrzebach – komentują autorzy analiz.

Autorzy badania przypominają, że seksualność pacjenta nie jest dodatkiem do leczenia, lecz częścią jakości życia. Gdy lekarz i pacjent o niej nie rozmawiają, łatwo przeoczyć ważny obszar cierpienia. Naukowcy podkreślają, że zdrowie seksualne powinno być stałym elementem opieki nad osobami z chorobami przewlekłymi, obok leczenia objawów, kontroli choroby i wsparcia psychicznego. (PAP)

Źródło: Naukawpolsce

Agenda zdrowotna polskiej prezydencji w Radzie UE odbiła się szerokim echem wśród ekspertów i decydentów w całej Europie. W centrum uwagi znalazły się kluczowe wyzwania, takie jak bezpieczeństwo lekowe, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, adherencja w leczeniu chorób przewlekłych, wzrost zakażeń HIV, walka z otyłością i rozwój onkologii. 30 czerwca, podczas debaty Medyczna Racja Stanu, liderzy opinii, parlamentarzyści oraz przedstawiciele administracji rządowej i sektora farmaceutycznego podsumowali najważniejsze efekty polskiego przewodnictwa. Wnioski? Europa zdrowotna zaczyna się dziś – i nie mamy czasu do stracenia.
„Agenda polskiej prezydencji dotycząca zdrowia rozumianego jako kondycja zdrowotna społeczeństwa UE, sprawność i efektywność systemów ochrony zdrowia, a także niezakłócony dostęp do leków” – wyznaczyła priorytety prac Komisji Europejskiej na obecną kadencję. I co najważniejsze, już widzimy pierwsze jej efekty – powiedział europoseł Adam Jarubas.

Wśród istotnych osiągnięć Adam Szłapka, minister ds. UE, wymienił postęp w integracji europejskiego systemu bezpieczeństwa zdrowotnego oraz wsparcie cyfryzacji ochrony zdrowia. Natomiast Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w KPRM, zwróciła uwagę na wyniesienie tematu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży na poziom unijny. – Zdrowie psychiczne dzieci zależy nie tylko od ministrów zdrowia, ale też od współpracy z gospodarką i technologią – wskazała.

Jarubas podkreślił kompromis w sprawie Pakietu Farmaceutycznego, największej od 20 lat reformy prawa farmaceutycznego UE. Jej celem jest poprawa dostępności leków, w tym na choroby rzadkie, i antybiotyków po przystępnych cenach.

Szczególną uwagę poświęcono alarmującemu wzrostowi zakażeń HIV – o 12% w skali Europy. – Zakończenie epidemii HIV do 2030 r. jest możliwe, ale wymaga inwestycji w profilaktykę i partnerstwa z NGO – podkreślił Jarubas. Dr Anna Marzec-Bogusławska przypomniała, że w Polsce bezpłatne leczenie antyretrowirusowe otrzymuje ponad 21 tys. osób, a nową nadzieją jest iniekcyjna forma profilaktyki zatwierdzona przez FDA.

Adherencja, czyli przestrzeganie zaleceń lekarskich, to kolejny filar, któremu poświęcono uwagę. – Szacunki KE wskazują, że nawet 50% pacjentów z chorobami przewlekłymi nie stosuje się do zaleceń lekarskich – to koszt rzędu 125 mld euro rocznie – wyliczał Jarubas. Prof. Krzysztof Narkiewicz wskazał, że tylko 20% młodych pacjentów z nadciśnieniem i cukrzycą kontynuuje leczenie po roku. Rozwiązaniem jest integracja lekarzy rodzinnych, farmaceutów, narzędzi cyfrowych i edukacji.

Szczepienia ochronne, jako element profilaktyki, również znalazły się wśród priorytetów. Eksperci podkreślili potrzebę usprawnienia dostępu – poprzez możliwość szczepień w aptekach i POZ. – Czy jednak wystarczająco dużo robimy, aby te szczepienia wprowadzać w życie? – pytał prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Nie zabrakło również mocnego akcentu dotyczącego zdrowia publicznego – otyłości. – W Polsce mamy 9 mln osób z otyłością i kolejne 9 mln z nadwagą – przypomniał prof. Leszek Czupryniak. Ekspert apelował o refundację leków GLP-1 oraz powszechne wdrożenie programu KOS-BAR jako elementu systemowego leczenia otyłości. – Otyłość to ciężka choroba przewlekła i wymaga przewlekłej terapii – zaznaczył.

Bezpieczeństwo zaczyna się od zdrowia – dodał prof. Paweł Kowal. Nie tylko bezpieczeństwo lekowe, ale również cyfrowa transformacja systemów zdrowia i uniezależnienie się od dostaw z rynków zewnętrznych. W Europie 80% substancji farmaceutycznych pochodzi spoza UE. – Jeśli nagle zostaniemy odcięci, tak jak od rosyjskiej energii, nie będziemy w stanie zapewnić obywatelom leczenia – ostrzegła Katarzyna Piotrowska-Radziewicz z MZ.

– Musimy mieć gwarancję zbytu i ceny leku, by inwestować w krajową produkcję. Potrzebny jest fast track administracyjny – dodała Joanna Drewla, dyrektor generalna Servier Polska.

Zamykając spotkanie, dr Aleksandra Lewandowska przypomniała, że temat zdrowia psychicznego dzieci musi zostać osadzony w zdrowiu publicznym, a uczniowie z Gdyni apelowali: – Dorośli, jesteśmy waszymi ofiarami. Zróbcie wszystko, by zdrowie było rozumiane holistycznie.

Polska prezydencja w Radzie UE wniosła realny wkład w kształtowanie wspólnej polityki zdrowotnej Europy. To nie tylko momenty debaty, ale konkretne efekty legislacyjne, nowe standardy profilaktyki i otwarcie dyskusji o zdrowiu psychicznym oraz bezpieczeństwie lekowym. Eksperci podkreślali, że teraz kluczowe jest przełożenie politycznych deklaracji na skuteczne działania. Bo zdrowie – jak przypomniano – to nie koszt. To inwestycja w przyszłość Unii Europejskiej.

Źródło: Komunikat Prasowy

Niska świadomość społeczna, opóźniona diagnostyka, utrudniony dostęp do profilaktyki przedekspozycyjnej (PrEP) i brak spójnych danych epidemiologicznych – to kluczowe bariery w skutecznej walce z HIV/AIDS w Polsce. Podczas eksperckiego panelu „Profilaktyka skojarzona jako odpowiedź na współczesne wyzwania związane z HIV/AIDS w Polsce” eksperci wskazali, że konieczne są natychmiastowe działania edukacyjne, systemowe wsparcie i zniesienie barier finansowych, które ograniczają dostęp do nowoczesnych metod zapobiegania zakażeniom.
23 czerwca 2025 r. w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH odbył się panel ekspercki „Profilaktyka skojarzona jako odpowiedź na współczesne wyzwania związane z HIV/AIDS w Polsce” zorganizowany przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych. Uroczystego otwarcia dyskusji panelowej dokonał Jakub Gołąb – prezes Instytutu Rozwoju Spraw Społecznych

„W obliczu rosnącej liczby nowych zakażeń wirusem HIV, zarówno w Polsce, jak i na świecie, potrzeba prowadzenia skutecznych działań profilaktycznych staje się bardzo pilna. Potrzebujemy konkretnych działań dla pacjentów i skoordynowanej współpracy” – mówił Jakub Gołąb.

Następnie przemówienie wprowadzające do dyskusji wygłosił dr Bernard Waśko – dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH. Wyrażał nadzieję, że okrągły stół będzie początkiem procesu wdrażania dobrych rozwiązań dla pacjenta.

„W zdrowiu publicznym wyzwaniem są nie tylko choroby, zwłaszcza choroby cywilizacyjne, o których profilaktyce mówimy dużo. Wyzwaniem jest to, co się na świecie dzieje – klimat, katastrofy czy wojna. Te zmiany powodują duże migracje ludzi, a te migracje wpływają na zachowanie różnych chorób. Na takie wyzwania musimy znaleźć odpowiedź” – podkreślał dyrektor Waśko.

Dyskusję panelową poprowadziła Karolina Wasielewska z Instytutu Rozwoju Spraw Społecznych.
Udział w panelu wzięli najważniejsi polscy eksperci, m.in. prof. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w Dziedzinie Chorób Zakaźnych, który mówił o kontekście nowych zakażeń wirusem HIV:

„Epidemia zakażenia HIV w Europie jest epidemią rozwijającą się. Chodzi o Europę Wschodnią. Mamy ok. 3 mln osób żyjących z HIV w krajach Unii Europejskiej, ale istotnie więcej w Europie Wschodniej. Czyli mówimy o Rosji, o Ukrainie, Białorusi jako kluczowych regionach, w których żyje najwięcej osób z HIV w Europie” – sygnalizował prof. Parczewski.

W zakresie profilaktyki prof. Parczewski mówił o potrzebie testowania:

„Testowanie domowe, a także populacji kluczowych czy też nisko barierowych, nie tylko żyjących w dużych miastach, jest nam bardzo, bardzo potrzebne”.

W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że od maja 2025 r. test w kierunku HIV można wykonać w jednostkach Podstawowej Opieki Zdrowotnej, podczas gdy do tej pory bezpłatne i anonimowe testy były prowadzone tylko w 29 Punktach Konsultacyjno-Diagnostycznych na terenie całego kraju.

Prof. Parczewski zwrócił również uwagę, że w 2023 roku ok. 2,2 mln osób żyło z HIV w europejskim regionie WHO, a tylko u 110 tys. osób zostało wykryte zakażenie. Dodał, że Polska pozostaje krajem, w którym mamy ok. 20% osób żyjących z HIV nie jest zdiagnozowana.

Głos również zabrała Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, prezeska zarządu Fundacji Edukacji Społecznej, która wraz z innymi ekspertami współtworzy wytyczne dla Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS. Mówiła o tym, jak trudne jest życie osób zakażonych wirusem HIV:

„Osoby żyjące z wirusem HIV doświadczają wykluczenia, stygmatyzacji i strachu. Pacjentowi bardzo trudno jest pójść do lekarza i powiedzieć: >>Dzień dobry, mam dwójkę dzieci i mam HIV<<. Taki pacjent nie ma wsparcia. Z problemem zostaje sam” – podkreślała. I dodała: „My się po prostu boimy usłyszeć diagnozę, a gdy już ją mamy, boimy się cokolwiek z tym zrobić. Następuje efekt zamrożenia”.

W Polsce narastającym problemem jest zbyt późne diagnozowanie. Jak zaznaczyła Magdalena Ankiersztajn-Bartczak, części osób z tego powodu nie udaje się uratować, ponieważ z chwilą potwierdzenia zakażenia są już w zaawansowanym stadium AIDS:

„W kraju, w którym są leki antyretrowirusowe za darmo i dla wszystkich, diagnoza jest stawiana za późno. Nie wiemy, ile osób nie dostaje w związku z tym leków antyretrowirusowych, mimo że program leczenia jest szeroko dostępny w ramach systemu opieki zdrowotnej”.

Również prof. Monika Bociąga-Jasik, prezeska Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS, podkreśliła, że osoby z pozytywnym wynikiem testu na HIV nie wahają się podjąć leczenia, a zatem problemem pozostają wszyscy ci, którzy nigdy nie sprawdzili, czy są zakażeni:

„Większość pacjentów, którzy są zdiagnozowani, jest bardzo zainteresowana rozpoczęciem terapii antyretrowirusowej. Chętnie i szybko podejmują leczenie. Bardziej istotne są dla mnie osoby, które mają świadomość tego, że powinny zrobić test w kierunku zakażenia HIV, a jednak go nie wykonują”.

Osób poddających się testom jest ciągle za mało także dlatego, że nie rekomendują im tego lekarze. W walce z HIV/AIDS kluczowa jest edukacja – i chodzi tu również o działania adresowane do pracowników ochrony zdrowia – zaznaczyła dr Barbara Daniluk-Kula, zastępczyni dyrektora Krajowego Centrum ds. AIDS:

„To nie jest tak, że odpowiada za to jeden resort. Musimy działać wspólnie, jako partnerzy. Mamy bardzo dużo informacji do przekazania, ale musimy je właściwie zaadresować. Edukacja powinna także docierać do lekarzy, którzy powinni zlecać testy”.

Z dr Kulą zgodził się prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, który podkreślił, że „kampanie edukacyjne są prowadzone, tylko one są mało widoczne”.

„W Polsce nie wypełniamy niczego oprócz trzeciorzędowej profilaktyki. Po prostu nie zostaliśmy wyedukowani i nie mamy świadomości tego, co rzeczywiście nam może uratować zdrowie. Profilaktyka jest ważniejsza od leczenia”.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że najskuteczniejszą stosowaną obecnie metodą zapobiegania zakażeniom HIV jest profilaktyka przedekspozycyjna (PrEP), która w Polsce jest jednak słabo dostępna. Nie są prowadzone akcje edukacyjne w tym zakresie, w mediach brakuje publikacji na ten temat, a osoby korzystające z PrEP narażone są na spore wydatki: za miesięczną kurację płaci się średnio 160 zł, do tego dochodzi koszt każdorazowej wizyty u lekarza.

Dr Bartosz Szetela, specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych z Klinki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, mówi, że grupa użytkowników PrEP w Polsce jest słabo zbadana. Z danych z 2020 – 2021 r. , ostatnich, do jakich ma dostęp Polskie Towarzystwo Naukowe AIDS, wynika, że wówczas mogło takich osób w Polsce być 4400. Byli to przede wszystkim mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami, co może być związane z faktem, że – jak zaznaczyła prowadząca dyskusję Karolina Wasielewska – informacje o PrEP można w Polsce znaleźć głównie w mediach czy na stronach internetowych adresowanych do osób LGBT+. Brakuje zatem szerszej akcji informacyjnej w tym zakresie i rozwiązań umożliwiających zwiększenie dostępu do profilaktyki przedekspozycyjnej.

Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka na Sejm RP, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS, zaznaczyła, że „temat HIV/AIDS istnieje w świadomości polityków i polityczek w Polsce”. Jednak w rozmowach o PrEP pada często nieprawdziwy argument, że ryzyko zakażenia HIV wiąże się ze stylem życia:

„Zazwyczaj rozmowy o pieniądzach czy o refundacji profilaktyki lub refundacji leków są najtrudniejsze. Jeżeli popatrzymy na koszty funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce, to koszty refundacji leków dla różnych grup pacjenckich są znaczącą pozycją. >>To my powinniśmy wziąć odpowiedzialność za siebie<< – i to jest ta argumentacja, która bardzo często dotyczy profilaktyki określonej grupy chorób czy zagrożeń zdrowotnych” – mówiła posłanka Kucharska-Dziedzic.

W czasie dyskusji pojawił się również wątek wsparcia społeczności migranckich. Szereg działań, które można podjąć, aby ułatwić korzystanie z terapii HIV obcokrajowcom, przedstawił Rostyslaw Dzundza, współzałożyciel Stowarzyszenia Pozytywni Ukraińcy i Ukrainki w Niemczech. To m.in. pomoc w skorzystaniu z publicznej opieki zdrowotnej, usługi tłumaczeniowe, ale także działania na rzecz integracji, jak choćby mentoring:

„Pomagamy sobie nawzajem, ponieważ trafiamy na liczne bariery: przede wszystkim chodzi o język, ale też nierówny dostęp do profilaktyki” – mówił Rostyslaw Dzundza.

Ekspertki i eksperci uznali, że potrzeba intensywnych działań edukacyjnych w zakresie HIV/AIDS, ponieważ wiele osób nadal nie ma świadomości, że powinny wykonać test w kierunku HIV. Jak dotąd zrobiła to zaledwie 1/10 Polek i Polaków. Od maja istnieje możliwość wykonania testu także w jednostkach Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Od lat 90. funkcjonują Punkty Konsultacyjno-Diagnostyczne, gdzie anonimowo i bezpłatnie można się przetestować w kierunku HIV, jednak takich placówek jest w Polsce tylko 29. Kolejny wniosek ze spotkania dotyczy danych zbieranych przez NIZP-PZH, których raportowanie należy usystematyzować, ponieważ dziś pochodzą one z różnych źródeł i okresów, a więc nie dają pełnego obrazu epidemiologii HIV/AIDS. Realizowana w oparciu o nie polityka walki z tym zagrożeniem zdrowotnym nie może więc być w pełni skuteczna.

Według uczestników spotkania, należy także podjąć wysiłki na rzecz refundacji PrEP, ponieważ profilaktyka przedekspozycyjna to najskuteczniejsza obecnie metoda zapobiegania kolejnym zakażeniom HIV, a Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, gdzie jest ona trudno dostępna z uwagi na wysoki koszt takiej terapii oraz niski poziom wiedzy o jej istnieniu. Usunięcie barier ekonomicznych i społecznych w dostępie do PrEP powinno być zatem kluczowym zadaniem z obszaru profilaktyki HIV/AIDS.

Powyższe kwestie będą poruszane także na najbliższym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS 8 lipca tego roku. W Polsce wciąż zbyt mało osób wykonuje testy w kierunku HIV, a osoby żyjące z wirusem doświadczają stygmatyzacji i braku wsparcia. Tymczasem profilaktyka – w tym PrEP – jest skuteczna i powinna być powszechnie dostępna. Eksperci zgodzili się, że kluczowe jest:

Uczestnicy panelu zwrócili uwagę, że bez usunięcia barier organizacyjnych i finansowych, Polska nie zrealizuje celów zdrowia publicznego w zakresie HIV/AIDS. Oczekuje się, że temat będzie kontynuowany na najbliższym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS.

Źródło informacji: IRSS
Foto: IRSS, Łukasz Kamiński

 
Wprowadzenie badań w kierunku HIV do katalogu świadczeń gwarantowanych w podstawowej opiece zdrowotnej to jedna z najważniejszych zmian w systemie profilaktyki zdrowotnej ostatnich lat. Od 5 maja 2025 roku lekarze POZ mogą zlecać testy w ramach programu „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej”, co znacząco ułatwia dostęp do diagnostyki i może przyczynić się do zatrzymania wzrostu liczby zakażeń HIV w Polsce.
Od 5 maja 2025 r. testy na HIV są świadczeniem gwarantowanym w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). To oznacza, że lekarze rodzinni mogą zlecać je pacjentom podczas realizacji programu „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej”. Zmiana ma szansę wpłynąć na realne zwiększenie wykrywalności zakażeń i zahamowanie niepokojącego trendu wzrostu zachorowań na HIV w Polsce.

Jak przypominają eksperci, do tej pory testy w kierunku HIV były dostępne głównie w Punktach Konsultacyjno-Diagnostycznych – anonimowo i bezpłatnie, ale poza systemem podstawowej opieki zdrowotnej. Teraz pacjenci będą mogli wykonać takie badanie znacznie łatwiej – bez dodatkowych formalności, w ramach rutynowej wizyty u lekarza rodzinnego.

„Fakt, że lekarze pierwszego kontaktu w Polsce będą nareszcie mogli kierować swoich pacjentów na testy w kierunku HIV to przełom” – podkreśla Sławomir Roś, koordynator programu Pozytywnie Otwarci.

Wzrost zakażeń w Polsce na tle spadków w Europie

Statystyki są alarmujące. Podczas gdy w Europie liczba nowych zakażeń HIV systematycznie maleje od 2010 roku, w Polsce – przeciwnie – wzrasta. W 2010 roku rozpoznano 583 przypadki HIV, w 2024 roku było ich już 2013. To ponad 5–6 nowych zakażeń dziennie.

Eksperci alarmują, że nawet 17% osób żyjących z HIV w Polsce nie jest świadomych zakażenia. Brak diagnozy oznacza brak leczenia i ryzyko dalszego przenoszenia wirusa.

Skuteczność badań i profilaktyczne znaczenie testowania

Współczesne testy IV generacji charakteryzują się wysoką czułością (99,4–100%) i swoistością (98,3–99,94%), co pozwala na bardzo dokładne i szybkie wykrycie zakażenia. Wprowadzenie testów do POZ to nie tylko ułatwienie dla pacjentów, ale też ważny element profilaktyki zdrowotnej, który może zmniejszyć długofalowe koszty leczenia HIV i AIDS w systemie ochrony zdrowia.

Czas na zmianę podejścia

Pomimo dostępnych metod diagnostycznych i skutecznych terapii antyretrowirusowych, w Polsce testuje się zaledwie ok. 10% dorosłej populacji. Rozszerzenie dostępu do badań nie wystarczy – konieczne są działania edukacyjne i kampanie społeczne, które zwiększą świadomość i przełamią tabu wokół testowania się na HIV.
Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że na świecie codziennie odnotowuje się ponad milion nowych zakażeń chorób uleczalnych przenoszonych drogą płciową (STI). W rzeczywistości może ich być nawet wielokrotnie więcej. W Polsce tylko w 2023 roku wykryto ponad 5 tys. przypadków kiły, chlamydii i rzeżączki. Ze względu na tę samą drogę transmisji zakażenia choroby te często ze sobą współwystępują, a zakażenie jedną z nich zwiększa znacząco ryzyko zakażenia HIV.

WHO podaje, że przez kontakt seksualny przenoszonych jest ponad 30 różnych bakterii, wirusów i pasożytów. W 2020 roku wśród osób między 15. a 49. rokiem życia wykryto 374 mln nowych zakażeń jedną z czterech uleczalnych chorób przenoszonych drogą płciową: chlamydiozą (129 mln), rzeżączką (82 mln), kiłą (7 mln) i rzęsistkowicą (156 mln).

 Od roku 2020 nastąpił wzrost zarówno liczby zakażeń STI, czyli kiły, chlamydii, rzeżączki, jak i wzrost zakażeń HIV w populacji w Polsce. To zawsze było około 1 tys. nowych przypadków, jeżeli chodzi o HIV, a w ostatnich dwóch latach ta liczba znacznie wzrosła, mamy teraz nawet ponad 2,5 tys. zakażeń wirusem HIV – mówi agencji Newseria dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

W Polsce liczba nowo rozpoznanych STI w ostatnich latach szybko rośnie. Jak wynika z raportu NIZP PZH-PIB „Choroby zakaźne i zatrucia w Polsce”, o ile jeszcze w 2020 roku odnotowano 703 przypadki kiły, o tyle w 2023 roku liczba ta sięgnęła 2986, co oznacza wzrost o ok. 325 proc. W przypadku chlamydii liczba zakażeń w ciągu dwóch lat wzrosła ze 169 do 977, a rzeżączki – z 246 do 1322. Choroby przenoszone drogą płciową mogą zwiększać ryzyko zakażenia wirusem HIV, nawet do 10 razy w przypadku kiły i rzeżączki. W Polsce w 2020 roku potwierdzono 915 przypadków wirusa HIV, a w ubiegłym roku było ich 2876.

– Na pewno związane jest to z napływem osób innego obywatelstwa niż polskie, co też podnosi te statystyki. To często nie są nowo zakażone osoby, tylko nowo zarejestrowane w Polsce – mówi dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.

Raport PZH „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania w 2022 roku” wskazuje, że liczba zakażeń HIV wykrywanych wśród obcokrajowców zwiększyła się z 23 w 2015 roku do 210 w 2021 roku. Około 80 proc. z tych rozpoznań dotyczyło osób pochodzących z Ukrainy. To jednak analizy odnoszące się do okresu przed wybuchem wojny w 2022 roku, a zatem odzwierciedlają sytuację w grupie imigrantów, którzy już wcześniej przybyli do naszego kraju. Rozpowszechnienie zakażenia HIV w populacji ogólnej w Ukrainie według szacunków UNAIDS jest dziesięciokrotnie wyższe niż w populacji ogólnej w Polsce. W 2023 roku wirusa HIV potwierdzono u 270 obcokrajowców.

– Zakażenia są częstsze wśród osób młodszych, natomiast też są wzrosty wśród osób starszych. Zakażenia dotyczą każdego, chodzi więc o to, żeby się testować – przekonuje ekspertka Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Obecnie najwięcej przypadków STI rozpoznaje się u osób w wieku 20–39 lat, przede wszystkim u mężczyzn, ale coraz częściej choroby przenoszone drogą płciową diagnozuje się u kobiet. W 2020 roku zaraportowano wśród nich 147 zachorowań na kiłę, w 2023 – już 357. Podobne wzrosty widać również u kobiet w przypadku rzeżączki (wzrost z 16 do 98) i chlamydii (wzrost ze 123 do 364 w 2023 roku).

– Wzrosty mogą być związane ze zwiększoną świadomością osób, które chcą sprawdzić, czy są zakażone, czyli ze zwiększonym testowaniem. Oczywiście może to być związane z nowymi zakażeniami, ale tego bez badań diagnostycznych, badań epidemiologicznych nie jesteśmy w stanie do końca powiedzieć – ocenia dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.

Chociaż infekcje przenoszone drogą płciową są uleczalne, mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych – nie tylko do większego ryzyka zakażenia HIV, ale także do niepłodności, problemów neurologicznych i sercowo-naczyniowych. Kluczowa jest szybka diagnostyka. W Polsce nawet połowa populacji osób zakażonych może być diagnozowana zbyt późno. Jak wskazuje Krajowe Centrum ds. AIDS, wiele osób pozostaje także niezdiagnozowanych, więc rzeczywista liczba zakażonych może być kilkukrotnie wyższa. Na niedoszacowanie składają się m.in. brak wiedzy na temat możliwości transmisji zakażenia, brak wyraźnych objawów większości infekcji, co skutkuje niezgłaszaniem się na badania diagnostyczne, uwarunkowania społeczno-kulturowe, czyli stereotypowe kojarzenie tego typu chorób z osobami sprzedającymi usługi seksualne czy zachowaniami homoseksualnymi.

– To bardzo intymne i wrażliwe aspekty naszego życia i bardzo ważne jest, aby powstały miejsca, w których są specjaliści, którzy, po pierwsze, nie boją się mówić czy pytać o zdrowie seksualne, nasze rytuały seksualne, ale także specjaliści, którzy poza sferą psychoseksualną jeszcze zajmują się sferą medyczną, gdzie przechodzimy od badania, poprzez rozmowę, do leczenia – tłumaczy Izabela Pazdan ze Społecznego Komitetu ds. AIDS i z Poradni Specjalistycznej Chmielna Express.

źródło: newseria

W 2023 roku na świecie żyło ok.  40 mln osób zakażonych wirusem HIV. Z powodu chorób związanych z AIDS zmarło 630 tys. – wynika z danych ONZ. W Polsce przez 10 miesięcy 2024 roku odnotowano niemal 2 tys. zakażeń. Większość przypadków jest rozpoznawana na późnym etapie zakażenia. Rzadko się testujemy, nie znamy też możliwości profilaktyki przed- i poekspozycyjnej – przypominają eksperci z okazji obchodzonego 1 grudnia Światowego Dnia Walki z AIDS.

– W ostatnich latach nieco spowalnia tempo rozprzestrzeniania się zakażenia. Coraz więcej osób, całe szczęście, ma dostęp do leczenia antyretrowirusowego, co zdecydowanie zmienia statystyki umieralności – coraz mniej osób na świecie umiera z przyczyn związanych z HIV – mówi agencji Newseria Irena Przepiórka ze Stowarzyszenia Wolontariuszy wobec AIDS „Bądź z nami”.

Z danych Wspólnego Programu Narodów Zjednoczonych Zwalczania HIV i AIDS wynika, że w 2023 roku liczba nowych zakażeń wirusem HIV na świecie wyniosła 1,3 mln, a 630 tys. osób zmarło z powodu AIDS. Od 2010 roku liczba nowych zakażeń HIV spadła o 39 proc., ale wciąż 1,3 mln to wynik daleki od celu, jakim jest zejście poniżej 370 tys. do 2025 roku. UN AIDS szacuje, że około 5,4 mln osób nie wie, że jest zakażonych HIV.

– Najtrudniejsza sytuacja jest w krajach Afryki, szczególnie Afryki Subsaharyjskiej, ale również podejrzewamy, że bardzo trudna sytuacja jest za naszą wschodnią granicą, w Rosji oraz w Chinach. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja epidemiologiczna w tamtych krajach jest niestety bardzo poważna, natomiast brakuje danych – wskazuje ekspertka.

W Polsce w ubiegłym roku odnotowaliśmy 2879 nowo wykrytych zakażeń HIV. Od początku roku do końca października 2024 roku odnotowano kolejne 1972 zakażenia. Od pandemii w 2020 roku, kiedy liczba zakażeń HIV spadła poniżej 900, statystyki systematycznie rosną. W sumie ok. 34 tys. osób w Polsce żyje z tym wirusem.

– W Polsce bardzo dużo zakażeń rozpoznawanych jest na późnym etapie, a to świadczy niestety o tym, że Polacy zbyt rzadko korzystają z testowania, nie utożsamiają swoich zachowań z zachowaniami ryzykownymi i dopiero kiedy sytuacja zdrowotna staje się dramatyczna, zakażenie zostaje rozpoznane. Tymczasem to właśnie wczesne rozpoznanie zakażenia umożliwia utrzymanie dobrego zdrowia i zapobiega rozwinięciu się pełnoobjawowego AIDS – przekonuje Irena Przepiórka.

Z badania Krajowego Centrum ds. AIDS „Diagnoza stanu wiedzy Polaków na temat HIV/AIDS oraz zakażeń przenoszonych drogą płciową” przeprowadzonego w 2020 roku wynika, że tylko co trzeci badany uważa, że ryzyko zakażenia dotyczy każdego. Mimo że respondenci rozpoznają możliwe drogi, jakimi może dojść do zakażenia HIV, zachowania ryzykowne oraz materiał zakaźny (wydzieliny oraz płyny ustrojowe), to szczegółowa wiedza na ten temat nie jest wystarczająca. Nieco ponad 40 proc. uważa, że można się zarazić w trakcie porodu, karmienia piersią lub ciąży. Co 10. uważa, że zagrożeniem może być podanie ręki lub pocałunek w policzek osoby zakażonej.

 W Polsce niestety poziom świadomości społecznej nie jest zbyt wysoki. Bardzo dużo ludzi nie wie, jakie zachowania wiążą się z ryzykiem zakażenia, co jest bezpieczne, natomiast jakie zachowanie należałoby już sprawdzić, wykonując test na HIV. Przez ostatnie 10 lat brakowało rzetelnej edukacji, przede wszystkim w szkołach, i poziom wiedzy, szczególnie wśród młodych osób, jest na bardzo niskim poziomie. To jest powodem i wzrostu zakażeń, i późnego ich rozpoznawania – ocenia przedstawicielka Stowarzyszenia Wolontariuszy wobec AIDS „Bądź z nami”.

Większość osób dystansuje się od problemu, twierdząc, że nie była nigdy narażona na zakażenie się HIV. Testy w kierunku wirusa kiedykolwiek wykonała co piąta badana osoba, a 60 proc. osób, które nigdy nie wykonały testu, uzasadnia to tym, że problem ten ich nie dotyczy.

– W Polsce funkcjonuje sieć 31 punktów testowania, w których każdy anonimowo, bezpłatnie, bez żadnego przygotowania może przyjść i wykonać test, uzyskać poradnictwo okołotestowe, porozmawiać ze specjalistą, który wyjaśni, czy dane zachowanie wiązało się z ryzykiem zakażenia, czy jest potrzeba wykonania testu – przypomina ekspertka. – Coraz bardziej rozpowszechnia się dostęp do tzw. testów domowych, które można kupić w internecie i samodzielnie wykonać. Dodatkowo testy można wykonywać w prywatnych laboratoriach.

Chorzy w Polsce mają możliwość bezpłatnego leczenia antyretrowirusowego. Terapia podawana w tabletkach lub w formie zastrzyków zapobiega namnażaniu HIV w organizmie i zmniejsza jego ilość. Układ odpornościowy odzyskuje sprawność i może zwalczać infekcje, dzięki czemu osoby przyjmujące nowoczesne leki antyretrowirusowe mogą żyć długo w zdrowiu. Krajowe Centrum ds. AIDS podaje, że na koniec września br. leczeniem ARV objętych było niemal 20,3 tys. pacjentów, w tym 181 dzieci.

– Najczęściej osoby żyjące z HIV przyjmują jedną, czasem dwie tabletki. Dostępne są też już takie formy terapii, które umożliwiają dostawanie zastrzyków z lekiem tylko raz na dwa miesiące, więc opcji terapeutycznych jest bardzo dużo. Leki są coraz lepsze, mają coraz mniej działań ubocznych, jest ich bardzo dużo, więc lekarze potrafią dostosowywać terapię, żeby była jak najmniej obciążająca dla organizmu i umożliwiała nie tylko powstrzymanie rozwoju zakażenia, ale również utrzymanie dobrego stanu ogólnego zdrowia – podkreśla Irena Przepiórka. – Warunkiem tego, żeby leczenie było skuteczne i w pełni umożliwiało takie życie jak przed diagnozą, jest wczesne rozpoznanie zakażenia

Jeśli osoba żyjąca z HIV przyjmuje regularnie leki antyretrowirusowe, po około pół roku następuje u niej zablokowanie namnażania się wirusa. Jest go wtedy za mało, by mógł się przenosić. Nazywa się to zasadą N=N, czyli Niewykrywalny=Niezakaźny. Niewykrywalny poziom wirusa we krwi redukuje zagrożenie przekazania HIV drogą płciową praktycznie do zera.

Niewiele osób ma świadomość, że w Polsce jest również dostępna terapia poekspozycyjna, czyli w momencie, w którym potencjalnie mogło dojść do zakażenia wirusem.

 Każda osoba, która czy to w pracy zawodowej, czy w życiu prywatnym miała jakieś ryzyko zakażenia, może się zgłosić do najbliższego szpitala zakaźnego na izbę przyjęć i otrzymać receptę na leki, które nie dopuszczą do zakażenia. Leczenie to jest bardzo skuteczne – w zasadzie w Polsce u żadnej osoby, która skorzystała z możliwości leczenia poekspozycyjnego, nie doszło do zakażenia – wskazuje ekspertka.

Inną formą profilaktyki jest możliwość zastosowania tzw. leczenia przedekspozycyjnego, w Polsce dostępnego odpłatnie.

– Postępowanie przedekspozycyjne możliwe jest dla wszystkich osób, które przewidują, że w ich życiu wystąpi jakieś ryzyko zakażenia, najczęściej dotyczy to np. par o mieszanym statusie serologicznym, tzw. par plus/minus, gdzie jedno z partnerów jest zakażone HIV, a drugie nie. W takich przypadkach stosowanie postępowania przedekspozycyjnego umożliwia zapobieganie zakażeniu HIV – tłumaczy Irena Przepiórka.

1 grudnia obchodzony jest Światowy Dzień Walki z AIDS. Tego dnia Polska Fundacja Pomocy Humanitarnej Res Humanae wspólnie z Gilead Sciences zorganizuje przejazd przez Warszawę samochodu wyświetlającego na fasadach budynków czerwoną kokardkę, żeby przypomnieć o ciągle żywym zagrożeniu HIV.

źródło: newseria

Mimo ogromnego postępu w medycynie i szerokiego dostępu do informacji liczba nowych zakażeń HIV wzrasta. Problem rozprzestrzeniania się epidemii wiąże się przede wszystkim z tym, że wciąż niewiele osób odnosi ryzyko zakażenia do siebie i dlatego nie myśli o zrobieniu testu na HIV.  Zaledwie około 10 proc. osób aktywnych seksualnie wykonało chociaż raz w życiu takie badanie, mimo że główną drogą zakażenia są kontakty seksualne bez użycia prezerwatywy.  

Nowa kampania Krajowego Centrum ds. AIDS #mójpierwszyraz ma na celu podniesienie świadomości społecznej dotyczącej HIV oraz zachęcenie do badań w tym kierunku.

Osoby, które nie wiedzą o swoim zakażeniu, mogą nieświadomie zakażać innych. Bez odpowiedniej diagnostyki wykrycie HIV nie jest możliwe, a objawy (jeśli występują) są mało charakterystyczne i często mogą być mylone z infekcjami, takimi jak przeziębienie czy grypa. W tym czasie  wirus namnaża się i niszczy odporność organizmu.  

Kampania #mójpierwszyraz – klucz do zwiększenia świadomości

Krajowe Centrum ds. AIDS, agenda Ministra Zdrowia, rozpoczęło działania edukacyjno-informacyjne pod hasłem #mójpierwszyraz, które mają na celu podniesienie świadomości społecznej na temat HIV oraz promowanie testowania. Akcja skierowana jest przede wszystkim do młodych ludzi, którzy są aktywni seksualnie, lecz często nie zdają sobie sprawy z ryzyka zakażenia lub nie odnoszą go do siebie.

Hasło przewodnie kampanii #mójpierwszyraz to przekaz do młodych osób:

Chcecie mieć swój pierwszy raz za sobą?
Zróbcie RAZEM test w kierunku HIV!

Mity i stereotypy związane z HIV sprawiają, że wciąż stosunkowo niski odsetek aktywnych seksualnie Polaków decyduje się na wykonanie testu. Tymczasem badanie w kierunku HIV powinien wykonać każdy, kto rozpoczął życie seksualne. Dzięki szerokiej dostępności nowoczesnych terapii farmakologicznych osoby zakażone HIV mogą żyć jak z każdą inną chorobą przewlekłą. Osoba skutecznie leczona ma bardzo niski poziom wiremii (liczba kopii wirusa we krwi), często niewykrywalny testami. Pacjent, u którego wiremia utrzymuje się przez co najmniej 6 miesięcy na niewykrywalnym poziomie, nie przenosi HIV podczas kontaktów seksualnych (także bez prezerwatywy), zgodnie z zasadą N = N, czyli Niewykrywalny = Niezakażający (ang. U = U, czyli Undetectable = Untrasmittable) – podkreśla Anna Marzec-Bogusławska, Dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS.

Profilaktyka i wczesne rozpoznanie mogą uratować życie

W Polsce istnieje możliwość wykonania testu w kierunku HIV anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania. W każdym województwie działają punkty konsultacyjno-diagnostyczne (PKD), w których można się przebadać. W większości z tych miejsc można także zrobić test na kiłę czy HCV, które także mogą być przenoszone drogą płciową. Pełna lista PKD znajduje się na stronie Krajowego Centrum ds. AIDS: https://aids.gov.pl/pkd/.

Test w kierunku HIV można również wykonać w publicznych placówkach medycznych, w prywatnych laboratoriach lub samodzielnie, korzystając z testu do użytku domowego.

Aby rozpoznać zakażenie HIV, należy wykonać badanie krwi z żyły łokciowej lub opuszki palca. Nie trzeba się specjalnie przygotowywać ani być na czczo, a wynik dostępny jest już po 30 minutach (w przypadku tzw. testów szybkich). Wczesne rozpoznanie daje ogromne szanse na skuteczne leczenie. Żyjąc w nieświadomości, odbieramy sobie szansę na normalne życie – mówi dr Anna Marzec-Bogusławska.

Ryzyko zakażenia HIV zależy od konkretnych sytuacji, zachowań lub decyzji dotyczących każdej i każdego z nas. Kampania #mójpierwszyraz ma na celu nie tylko uświadomienie, jak ważne są regularne badania, lecz także zmianę podejścia do profilaktyki zdrowotnej. Znajomość statusu serologicznego może uratować życie – zarówno twoje, jak i innych, dlatego zrób test!

Szczegółowe informacje o kampanii można znaleźć na stronie mojpierwszyraz.aids.gov.pl lub uzyskać telefonicznie, dzwoniąc pod numer telefonu Ośrodka Informacji Krajowego Centrum ds. AIDS: 22 331 77 66.

źródło: mojpierwszyraz.aids.gov.pl

W Polsce z wirusem HIV żyje około 20 tys. osób, z czego od 16 do 20% nie wie o swoim zakażeniu. Jednocześnie 16% osób, które odebrały pozytywny wynik testu, nie podejmuje leczenia, mimo że w Polsce dostępne są wszystkie najnowsze metody terapeutyczne. Przedstawiciele inicjatywy Buddy Polska wskazują, że optymalne leczenie HIV i system wsparcia pacjentów umożliwiają zachowanie aktywności społecznej i zawodowej wielu tysięcy osób zakażonych, co ma istotne znaczenie gospodarcze i społeczne.
HIV – to się leczy!
Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w 2022 roku w Polsce wykryto ponad 2,3 tys. nowych zakażeń HIV[1]. Podczas gdy w większości krajów świata liczba zakażeń systematycznie spada, w Polsce, a także większości krajów Europy Wschodniej i Azji Centralnej, obserwowany jest stały wzrost nowych przypadków HIV.

W Polsce z HIV żyje około 20 tys. osób, z czego od 16 do 20% nie wie o swoim zakażeniu. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) 16% osób, które odebrały pozytywny wynik testu, nie podejmuje leczenia, mimo że w Polsce dostępne są wszystkie najnowsze metody terapeutyczne[2]. Ich zastosowanie umożliwia zmniejszenie ilości wirusa we krwi do poziomu niewykrywalnego za pomocą dostępnych metod diagnostycznych. Eksperci wskazują także, że od leczącej się osoby zakażonej wirusem HIV nie można się zakazić – staje się ona całkowicie bezpieczna dla partnerek i partnerów seksualnych.

– Leczenie HIV w Polsce jest w pełni refundowane dla osób ubezpieczonych. Większość pacjentów przyjmuje leki doustnie raz dziennie. Nowoczesne, w pełni dostępne w Polsce leki zasadniczo nie powodują skutków ubocznych i niezwykle rzadko wchodzą w interakcje. Leczenie jest wygodne w stosowaniu i skuteczne. Najnowocześniejsze preparaty są podawane w postaci domięśniowych iniekcji co dwa miesiące. To znaczna wygoda dla pacjentów, którzy na przykład często podróżują i nie muszą w takiej sytuacji martwić się o przewóz leków. Mimo to mnóstwo osób obawia się terapii… – mówi Grzegorz Jezierski, koordynator programu i jednocześnie wolontariusz, żyjący z HIV od 2018 roku.

Stop tabu
Michał Pawlęga, terapeuta i seksuolog ze Społecznego Komitetu ds. AIDS, od wielu lat pracuje z osobami żyjącymi z HIV.
– Przyczynami niepodjęcia leczenia przez pacjentów, którzy odebrali pozytywny wynik testu na obecność wirusa HIV są między innymi strach przed ujawnieniem zakażenia przed innymi pacjentami i personelem medycznym, napięcie spowodowane stygmatyzacją związaną z zakażeniem HIV, niepokój i lęk odnośnie do efektów terapii, w tym potencjalnych skutków ubocznych i dalszego życia z wirusem, a przypadku osób bi- i homoseksualnych – obawy związane z ujawnieniem orientacji seksualnej i byciem rozpoznanym jako osoba nieheteronormatywna – mówi Michał Pawlęga.

Specjaliści wskazują, że w Polsce wciąż niewiele organizacji zajmuje się wsparciem osób żyjących z HIV. Ośrodki leczenia HIV/AIDS koncentrują się na wsparciu medycznym, w mniejszym stopniu na psychologiczno-społecznym. Pacjenci skarżą się, że mają poczucie ograniczonego wpływu na przebieg leczenia.

Skuteczne leczenie: terapia + wsparcie
Po postawieniu rozpoznania kluczowa jest szybka i pozwalająca pacjentowi zachować anonimowość interwencja budująca motywację do podjęcia i utrzymania terapii, ułatwiająca poprawę stanu psychicznego, w tym oswojenie się z zakażeniem. Pomocne może być skontaktowanie zainteresowanej osoby z inną osobą zakażoną, żyjącą z HIV dłuższy czas, która akceptuje swoje zakażenie, a jej postawa może służyć za przykład.

Na te potrzeby odpowiada prowadzony od kilku lat przez Społeczny Komitet ds. AIDS program „Buddy Polska”, tworzony przez grupę kilkunastu wolontariuszek i wolontariuszy żyjących z HIV. Osoby te udzielają wsparcia nieprofesjonalnego, opartego na własnych doświadczeniach. Bezpośrednie spotkania z wolontariuszami odbywają się w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Bydgoszczy. Dwoje wolontariuszy mieszka za granicą i udziela wsparcia online.

– Bywa, że łatwiej jest porozmawiać z obcą osobą, która rozumie realia życia z HIV niż z rodziną czy przyjaciółmi. Osoby zgłaszające się do nas po pomoc bardzo często boją się odrzucenia ze strony najbliższych, a my, wolontariusze, doskonale to rozumiemy – mówi Grzegorz Jezierski i dodaje: – Osoby z diagnozą „HIV” zgłaszają się do nas z bardzo różnymi potrzebami. Czasem potrzebują po prostu rozmowy. Pytają o to, jak wygląda wizyta w poradni leczenia zakażenia HIV, jak przebiega proces leczenia. Częstym tematem jest życie seksualne albo pytanie o to, w jaki sposób HIV wpływa na jakość życia. Chcemy własnym przykładem pokazać, że HIV nie powoduje drastycznych zmian. Żyjemy normalnie, pracujemy normalnie, jesteśmy w związkach, uprawiamy sport. Początek jest trudny, ale potem dla większości osób to tak naprawdę jedna tabletka dziennie i wizyta kontrolna w poradni co kilka miesięcy. Zależy nam, żeby zmotywować zakażone osoby do podjęcia leczenia i do pozostania w nim. Aktywizacja społeczna, zawodowa i gospodarcza wielu tysięcy osób bez wątpienia ma ogromne znaczenie i wymiar społeczny.

Tomasz Markowski z Wrocławia był pierwszym uczestnikiem programu „Buddy Polska” trzy lata temu.
– Program „Buddy Polska” pomógł mi podnieść się z kryzysu po otrzymaniu diagnozy HIV, dlatego w 2022 roku postanowiłem dołączyć do grupy jako wolontariusz. Program daje mi poczucie przynależności i zrozumienia. Dodatkowo wiem, że przez swoje doświadczenie mogę dać wsparcie innym w podobnej do mojej sytuacji a jest to wyjątkowa wartość i szczęście, które biorę z całej sytuacji dla siebie.

Obecnie trwają prace nad zaangażowaniem w program „Buddy Polska” osób żyjących z HIV pochodzenia ukraińskiego. To odpowiedź na rosnące potrzeby osób uchodźczych po wybuchu wojny.

Kontakt z wolontariuszami programu „Buddy Polska” jest możliwy przez stronę internetową:
www.buddy-polska.pl.
 
[1] https://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm
[2] https://www.ecdc.europa.eu/sites/default/files/documents/Dublin-Continuum-of-HIV-care-2021-progress-report-final-with-covers-updated.pdf
źródło: Buddy Polska

Liczba zakażeń kiłą dramatycznie wzrasta. Tylko w ciągu pierwszych 4 miesięcy br. było ich o 150 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. W praktyce to może być dopiero wierzchołek góry lodowej. – Rzeczywistą skalę zachorowań trudno ocenić. (…) Dramatem jest to, że mamy kiłę wrodzoną – mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Kiła w Polsce jest najczęściej notowaną chorobą przenoszoną drogą płciową. I jak przyznaje dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, w naszym kraju od 2014 roku utrzymuje się trend wzrostowy zakażeń. Rocznie przypadków kiły jest ponad 2 tysiące. Wszystko wskazuje, że ten rok może być – niestety – pod tym względem rekordowy.

Tylko od początku roku do końca kwietnia odnotowano w Polsce 1050 przypadków kiły, podczas gdy w analogicznym okresie roku 2022 było ich 434 (dane NIZP-PZH – red.).

Kiła wrodzona: takich przypadków nie widzieliśmy od lat
Kiła jest głównie zakażeniem współistniejącym z HIV. Większość przypadków w kraju dotyczy młodych mężczyzn o orientacji homoseksualnej. Przypadki zakażeń u kobiet występują zdecydowanie rzadziej, a ich obecny wzrost ma związek z napływem uchodźców – mówi ekspertka.
Szczególnie niepokoi nas fakt, że w Polsce zaczęły się przypadki kiły wrodzonej, czego nie było od 40 lat – zaznacza konsultant. Z danych NIZP-PZH wynika, że w tym rok odnotowano już dwa takie przypadki.
Jak wyjaśnia, kiła wrodzona dotyczy dzieci zakażonych matek, które zachodząc w ciążę, nie miały świadomości tego problemu. Te przypadki to też efekt braku odpowiedniej diagnostyki w kierunku chorób wenerycznych wśród ciężarnych – mimo że wymagają tego obowiązujące przepisy. Ginekolodzy powinni zlecać diagnostykę w tym kierunku dwukrotnie, w pierwszym trymestrze i pod koniec ciąży. – Niestety – komentuje nasza rozmówczyni – dzieci z wrodzoną kiłą będą się z nią mierzyć już przez całe życie.

Kiła w Polsce: widzimy tylko wierzchołek góry lodowej

Dr Cholewińska-Szymańska przyznaje, że oficjalne statystyki nie pokazują pełnego obrazu epidemiologicznego, ponieważ wielu zakażonych wstydzi się choroby i leczy w prywatnych gabinetach albo wcale. W rzeczywistości skala zachorowań jest zdecydowanie wyższa. Jaka? Trudno ocenić.

Na rozprzestrzenianie się zakażenia wpływa też fakt, że spore grono osób, które są zakażone, w ogóle o tym nie wie lub jest diagnozowana w późnym stadium choroby, co oznacza, że przez długi czas stanowi potencjalne źródło zakażenia dla kolejnych osób.

Jak przypomina dr Cholewińska-Szymańska, ryzyko zakażenia chorobami wenerycznymi dotyczy każdej aktywnej seksualnie osoby i w każdym wieku.

Z danych NIZP-PZH wynika, że najwyższa zapadalność na kiłę dotyczy województwa mazowieckiego. W 2020 r. leczono w tym regionie 25 proc. wszystkich przypadków tego zakażenia w kraju. W tym samym czasie w województwach lubelskim i świętokrzyskim odnotowano pojedyncze przypadki. W ocenie ekspertów NIZP może to być efekt tego, że w województwie mazowieckim często mieszkają i pracują osoby napływowe nie tylko z różnych części Polski, ale też z zagranicy. Problem leży też w tym, że tak duże różnice mogą wskazywać na różną skuteczność w diagnozowaniu i raportowaniu chorób przenoszonych drogą płciową w zależności od województwa.

Jak zwraca uwagę dr Cholewińska-Szymańska, samo leczenie zakażonych kiłą jest dosyć proste – wymaga podania penicyliny. – Ale choroba musi być najpierw właściwie zdiagnozowana. Z tym mamy duży problem – podkreśla.

Powód? – Na przestrzeni lat zmieniły się nasze zachowania seksualne. W efekcie kiłę dziś widzimy na policzkach, gardle, na podniebieniu. Wcześniej były to narządy płciowe. Ta zmiana sprawia sporo kłopotów, szczególnie lekarzom “starej daty”. Mimo wzrostu zachorowań w kraju coraz rzadziej wykonuje się testy kiłowe. Coraz mniej ośrodków nimi w ogóle dysponuje – zaznacza Cholewińska-Szymańska.

Specjalistka zaznacza, że chociaż sytuacja jest niepokojąca, to brakuje opracowania i wdrożenia odpowiednich działań systemowych, które pozwoliłyby to zmienić. W jej ocenie obecnie szczególną rolę w walce z tym zakażeniem mają do odegrania lekarze, którzy muszą zacząć pytać swoich pacjentów o życie seksualne – zarówno młodych, jak i tych starszych. W tym drugim przypadku pamiętając, że choroby weneryczne to wcale nierzadka „pamiątka” z pobytu w sanatoriach.

źródło: infoWire

Liczba zakażeń kiłą dramatycznie wzrasta. Tylko w ciągu pierwszych 4 miesięcy br. było ich o 150 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. W praktyce to może być dopiero wierzchołek góry lodowej. – Rzeczywistą skalę zachorowań trudno ocenić. (…) Dramatem jest to, że mamy kiłę wrodzoną – mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Kiła w Polsce jest najczęściej notowaną chorobą przenoszoną drogą płciową. I jak przyznaje dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, w naszym kraju od 2014 roku utrzymuje się trend wzrostowy zakażeń. Rocznie przypadków kiły jest ponad 2 tysiące. Wszystko wskazuje, że ten rok może być – niestety – pod tym względem rekordowy.

Tylko od początku roku do końca kwietnia odnotowano w Polsce 1050 przypadków kiły, podczas gdy w analogicznym okresie roku 2022 było ich 434 (dane NIZP-PZH – red.).

Kiła wrodzona: takich przypadków nie widzieliśmy od lat
Kiła jest głównie zakażeniem współistniejącym z HIV. Większość przypadków w kraju dotyczy młodych mężczyzn o orientacji homoseksualnej. Przypadki zakażeń u kobiet występują zdecydowanie rzadziej, a ich obecny wzrost ma związek z napływem uchodźców – mówi ekspertka.
Szczególnie niepokoi nas fakt, że w Polsce zaczęły się przypadki kiły wrodzonej, czego nie było od 40 lat – zaznacza konsultant. Z danych NIZP-PZH wynika, że w tym rok odnotowano już dwa takie przypadki.
Jak wyjaśnia, kiła wrodzona dotyczy dzieci zakażonych matek, które zachodząc w ciążę, nie miały świadomości tego problemu. Te przypadki to też efekt braku odpowiedniej diagnostyki w kierunku chorób wenerycznych wśród ciężarnych – mimo że wymagają tego obowiązujące przepisy. Ginekolodzy powinni zlecać diagnostykę w tym kierunku dwukrotnie, w pierwszym trymestrze i pod koniec ciąży. – Niestety – komentuje nasza rozmówczyni – dzieci z wrodzoną kiłą będą się z nią mierzyć już przez całe życie.

Kiła w Polsce: widzimy tylko wierzchołek góry lodowej

Dr Cholewińska-Szymańska przyznaje, że oficjalne statystyki nie pokazują pełnego obrazu epidemiologicznego, ponieważ wielu zakażonych wstydzi się choroby i leczy w prywatnych gabinetach albo wcale. W rzeczywistości skala zachorowań jest zdecydowanie wyższa. Jaka? Trudno ocenić.

Na rozprzestrzenianie się zakażenia wpływa też fakt, że spore grono osób, które są zakażone, w ogóle o tym nie wie lub jest diagnozowana w późnym stadium choroby, co oznacza, że przez długi czas stanowi potencjalne źródło zakażenia dla kolejnych osób.

Jak przypomina dr Cholewińska-Szymańska, ryzyko zakażenia chorobami wenerycznymi dotyczy każdej aktywnej seksualnie osoby i w każdym wieku.

Z danych NIZP-PZH wynika, że najwyższa zapadalność na kiłę dotyczy województwa mazowieckiego. W 2020 r. leczono w tym regionie 25 proc. wszystkich przypadków tego zakażenia w kraju. W tym samym czasie w województwach lubelskim i świętokrzyskim odnotowano pojedyncze przypadki. W ocenie ekspertów NIZP może to być efekt tego, że w województwie mazowieckim często mieszkają i pracują osoby napływowe nie tylko z różnych części Polski, ale też z zagranicy. Problem leży też w tym, że tak duże różnice mogą wskazywać na różną skuteczność w diagnozowaniu i raportowaniu chorób przenoszonych drogą płciową w zależności od województwa.

Jak zwraca uwagę dr Cholewińska-Szymańska, samo leczenie zakażonych kiłą jest dosyć proste – wymaga podania penicyliny. – Ale choroba musi być najpierw właściwie zdiagnozowana. Z tym mamy duży problem – podkreśla.

Powód? – Na przestrzeni lat zmieniły się nasze zachowania seksualne. W efekcie kiłę dziś widzimy na policzkach, gardle, na podniebieniu. Wcześniej były to narządy płciowe. Ta zmiana sprawia sporo kłopotów, szczególnie lekarzom “starej daty”. Mimo wzrostu zachorowań w kraju coraz rzadziej wykonuje się testy kiłowe. Coraz mniej ośrodków nimi w ogóle dysponuje – zaznacza Cholewińska-Szymańska.

Specjalistka zaznacza, że chociaż sytuacja jest niepokojąca, to brakuje opracowania i wdrożenia odpowiednich działań systemowych, które pozwoliłyby to zmienić. W jej ocenie obecnie szczególną rolę w walce z tym zakażeniem mają do odegrania lekarze, którzy muszą zacząć pytać swoich pacjentów o życie seksualne – zarówno młodych, jak i tych starszych. W tym drugim przypadku pamiętając, że choroby weneryczne to wcale nierzadka „pamiątka” z pobytu w sanatoriach.

źródło: infoWire