Medicalpress
Miód bartny, od wieków wykorzystywany w medycynie ludowej do leczenia ran i owrzodzeń, może rzeczywiście posiadać wyjątkowe właściwości prozdrowotne. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wykazali, że wyróżnia się on unikalnym składem fitochemicznym i aktywnością przeciwdrobnoustrojową. Co więcej, badanie potwierdziło, że historyczne metody oceny jakości miodu, stosowane przez bartników, zaskakująco dobrze odpowiadają współczesnym analizom laboratoryjnym.
Czy dawne metody oceny jakości miodu z barci mogły być trafne? I czy nasi przodkowie słusznie wiązali miód z leczeniem ran oraz owrzodzeń? Najnowsze badania prowadzone z udziałem naukowców Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazują, że tradycyjna wiedza mogła mieć solidne podstawy. Analiza miodu bartnego wykazała jego unikalny profil fitochemiczny, aktywność przeciwdrobnoustrojową oraz zaskakującą zgodność dawnych testów jakości z nowoczesnymi pomiarami laboratoryjnymi. To pierwsze tego typu badanie na świecie.

Miód pozyskiwany z barci przez stulecia był jednym z ważnych produktów spożywczych i leczniczych Europy Środkowej i Wschodniej. Już w starożytności ceniono go nie tylko jako pokarm, lecz także jako środek wspomagający leczenie ran, czyraków i owrzodzeń. Do tej tradycji nawiązywała również medycyna renesansowa. Paracelsus, słynny XVI-wieczny lekarz, alchemik i reformator sztuki lekarskiej, wykorzystywał miód i wosk pszczeli jako składniki złożonych receptur: maści, balsamów i mikstur służących oczyszczaniu oraz wspieraniu naturalnego gojenia tkanek.

Choć bartnictwo ma głębokie korzenie historyczne i jest dziś traktowane jako element dziedzictwa kulturowego wpisanego na listę UNESCO, sam miód bartny długo pozostawał poza głównym nurtem badań naukowych. Najnowsza publikacja w „Journal of Ethnopharmacology” pokazuje, że ten dawny produkt można badać bardzo współcześnie: z wykorzystaniem zaawansowanych metod analitycznych, mikrobiologii oraz rekonstrukcji historycznych praktyk.

Artykuł pt. „European forest honey (miód bartny) in context: experimental reconstruction of historical quality assessment and phytochemical profiling” jest efektem współpracy naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwszą autorką pracy jest dr Danuta Raj z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW. Badaczka od lat zajmuje się analizą związków pochodzenia naturalnego oraz rekonstrukcją dawnych receptur leczniczych i produktów historycznych.

Zainteresowanie tradycyjnym miodem leśnym, pozyskiwanym z barci, ma swoje źródło we wcześniejszym projekcie badawczym, w którym spotkali się historycy z Uniwersytetu Wrocławskiego i farmaceuci z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Chodziło o rekonstrukcję historycznego panaceum – teriaku.

– Podczas odtwarzania tego preparatu, stosowanego jako antidotum na zatrucia i ochronę przed zarazą, staraliśmy się wykonać go wiernie, zgodnie z XVII-wieczną recepturą – tłumaczy dr Danuta Raj. – Teriak był już przedmiotem badań współczesnych naukowców, ale nasz zespół jako jedyny na świecie odtworzył go jeden do jednego, zgodnie z procedurami epoki i z dbałością o każdy szczegół. Po jakimś czasie okazało się, że uzyskany przez nas preparat fermentuje, podczas gdy u innych rekonstruktorów ten proces nie zachodził. Wyjaśnieniem tej zagadki mógł być jeden z ważnych składników: użyliśmynajlepszego odpowiednika historycznego, miodu bartnego, podczas gdy inni rekonstruktorzy skorzystali z miodu pasiecznego. Postanowiliśmy pójść tym tropem i wspólnie z prof. Piotrem Kusiem z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW poszukać informacji naukowych na temat tego produktu. Okazało się, że takich publikacji nie ma.

Szczęśliwe pszczoły robią inny miód

Skoro miód bartny nie był dotąd przedmiotem tak szczegółowych analiz, naukowcy podjęli wyzwanie. Zespół przebadał próbki miodu pozyskanego z dwóch barci zlokalizowanych w województwie świętokrzyskim. Barcie znajdowały się w środowisku leśnym, w sąsiedztwie łąk, rzeki i terenów uprawnych, czyli w warunkach odpowiadających historycznym oraz współczesnym zaleceniom dotyczącym bartnictwa. Próbki analizowano pod kątem profilu związków chemicznych, zawartości wody, przewodności, składu pyłkowego oraz aktywności przeciwdrobnoustrojowej.

Wyniki pokazały, że miód bartny wyróżnia się na tle typowych miodów i ma odrębny profil fitochemiczny. Zawiera wysokie poziomy kwasów fenolowych pochodzących z propolisu, w tym kwasu ferulowego i p-kumarowego, w stężeniach 6–13 razy wyższych niż typowe miody polskie. Stwierdzono także podwyższony poziom kwasu kynureninowego. Miód wykazuje również aktywność przeciwdrobnoustrojową, co pozostaje spójne z jego historycznym zastosowaniem.

– Szczególne właściwości miodu bartnego najprawdopodobniej wynikają ze specyfiki bartnictwa – tłumaczy dr Danuta Raj. – Pszczoły same wybierają sobie barć, same organizują gniazdo, korzystają z różnorodnych pożytków leśnych i nie są regularnie przenoszone ani intensywnie eksploatowane, a zatem mają mniej stresu. Bartnik zagląda do nich rzadko, a miód zbiera najwyżej raz w roku, więc produkt ma dłuższy kontakt z plastrem, który także jest bogaty w różne korzystne dla zdrowia substancje.

Zmysły analityczne

Jedna z najciekawszych części pracy dotyczyła rekonstrukcji dawnych metod oceny jakości miodu. W źródłach wczesnonowożytnych oceniano go przede wszystkim zmysłami: po barwie, zapachu, smaku, gęstości i lepkości. Jeden z historycznych testów polegał na sprawdzaniu, jak mocno miód skleja palce.

Jak żartuje dr Danuta Raj, naukowcy stworzyli panel badawczy: dwoje farmaceutów i dwóch historyków zasiadło w laboratorium, zanurzało palce w kolejnych próbkach miodu i oceniało ich lepkość wzorem dawnych bartników. Okazało się, że ta „ręczna” ocena bardzo dobrze odpowiadała laboratoryjnym pomiarom zawartości wody w miodzie, a właśnie zawartość wody ma kluczowe znaczenie dla jego trwałości i jakości.

Badanie potwierdziło więc, że dawna wiedza praktyczna nie była przypadkowa. Bartnicy, kupcy i użytkownicy miodu potrafili rozpoznawać jakość produktu za pomocą narzędzi, które mieli do dyspozycji: doświadczenia, zmysłów i przekazywanej przez pokolenia praktyki.

– Sama analiza farmaceutów byłaby tylko częścią prawdy o miodzie bartnym – podkreśla dr Danuta Raj. – Zależało nam na kontekście historycznym, bo choć bartnictwo ma wielowiekową tradycję, jego początki były do tej pory tajemnicą.

Dlatego publikacja jest nie tylko opisem właściwości wyjątkowego produktu naturalnego, lecz także przykładem badań, w których współczesna farmakognozja spotyka się z historią medycyny. Dzięki udziałowi zespołu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu udało się połączyć analizę substancji pochodzenia naturalnego z rekonstrukcją dawnych praktyk leczniczych i sprawdzić, ile naukowej prawdy mogło kryć się w wielowiekowym doświadczeniu bartników.

Źródło: inf pras

 
14 lipca 1975 roku szpital przy ulicy Banacha 1a w Warszawie przyjął pierwszych pacjentów. Tego samego dnia wykonano też pierwszy zabieg operacyjny. Po niemal 19 latach budowy najnowocześniejszy i największy wówczas szpital w Polsce został oficjalnie otwarty. Pół wieku później, Centralny Szpital Kliniczny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia w krajowej i europejskiej opiece szpitalnej.
Choć od sześciu lat formalnie jest częścią struktury UCK WUM, dla wielu pacjentów pozostaje po prostu „szpitalem na Banacha”. Od początku swojej działalności łączy funkcję wiodącego ośrodka leczniczego z intensywną aktywnością naukową i dydaktyczną. Kształci studentów Wydziału Lekarskiego, przyszłe pielęgniarki i inne osoby przygotowujące się do pracy w ochronie zdrowia.

UCK WUM, w którego skład wchodzi CSK, to jeden z największych szpitali w Polsce, o najwyższym stopniu referencyjności. Trafiają tu pacjenci w najtrudniejszych sytuacjach zdrowotnych z całego kraju. Od pierwszych chwil swojej działalności jednostka ta podąża za nowymi trendami naukowymi, inwestuje w najnowocześniejsze narzędzia diagnostyczne, nieustannie dokształca kadry i dba o najwyższy standard leczenia oraz skuteczną opiekę nad pacjentami.

Obecnie szpital dysponuje powierzchnią 85 tys. m². Na tym obszarze funkcjonuje 17 Klinik, Centralny Blok Operacyjny z 21 salami, 5 Zakładów, Izba Przyjęć, Apteka Szpitalna oraz Uniwersyteckie Centrum Medycyny Laboratoryjnej. Placówka oferuje 980 łóżek, a w 2024 roku przyjęła 66 866 pacjentów. Oprócz hospitalizacji realizowana jest także szeroka opieka ambulatoryjna – w 25 poradniach Przychodni Specjalistycznej Banacha przyjmowanych jest rocznie ponad 147 tysięcy pacjentów.

Na przestrzeni dekad to właśnie w tym szpitalu dokonywano licznych przełomów medycznych. W 1988 roku przeprowadzono tu pierwsze w Polsce jednoczasowe przeszczepienie nerki i trzustki. Cztery lata później – pierwszą laparoskopową operację wycięcia pęcherzyka żółciowego. W 2002 roku zrealizowano pierwsze przeszczepienie wątroby od żywego dorosłego dawcy dla żywego dorosłego biorcy, a w 2003 roku – pierwsze w Polsce pobranie nerki od żywego dawcy z wykorzystaniem małoinwazyjnej techniki videoskopowej.

W 2004 roku miała tu miejsce światowa premiera medyczna – jednoczesne przeszczepienie trzech jednostek krwi pępowinowej u pacjenta z ostrą białaczką limfoblastyczną z chromosomem Filadelfii. Sześć lat później wykonano wszczepienie obustronnych implantów pniowych u chorego z mnogimi guzami mózgu i całkowitą głuchotą.

Do niedawnych osiągnięć należy m.in. wdrożenie systemu OCS Heart – po raz pierwszy w historii polskiej transplantologii serca. Technologia ta pozwala wydłużyć czas transportu serca do 12 godzin. Również w 2024 roku szpital zainicjował pierwszy w Polsce program przeszczepienia jednej wątroby podzielonej między dwóch dorosłych biorców.

Centralny Szpital Kliniczny UCK WUM to miejsce, w którym nowoczesna medycyna nieustannie kształtuje swoje granice. Jak podkreślają przedstawiciele placówki, „osiągnięcia medyczne i naukowe stanowią referencję dla innych ośrodków”. Dotyczy to szczególnie takich dziedzin jak transplantologia, neurochirurgia, kardiologia interwencyjna, otolaryngologia, onkologia oraz leczenie chorób rzadkich.

W ciągu 50 lat historii tego miejsca doszło do dziesiątek pionierskich operacji ratujących życie. „Wiele z nich w swoim czasie stanowiło milowe kroki w medycynie, które na zawsze zmieniły standardy leczenia i ratowania życia” – czytamy w jubileuszowym podsumowaniu. Dziś szpital na Banacha pozostaje jednym z fundamentów nowoczesnej opieki zdrowotnej w Polsce – i symbolem jej przyszłości.

Źródło: WUM Fot. WUM