Medicalpress
Jak wygląda leczenie terapią CAR-T? Kto może z niego skorzystać i jakie daje możliwości pacjentom z nowotworami krwi? Na te i inne pytania odpowie prof. Lidia Gil w nowej kampanii edukacyjnej Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. Cykl krótkich materiałów wideo ma przybliżyć pacjentom jedną z najbardziej innowacyjnych metod współczesnej hematoonkologii.
Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej rozpoczyna nowy projekt edukacyjny poświęcony jednej z najnowocześniejszych metod leczenia nowotworów hematoonkologicznych – terapii CAR-T. W serii 10 krótkich materiałów wideo prof. dr hab. n. med. Lidia Gil – wybitna ekspertka i jedna z pionierek terapii CAR‑T w Polsce – odpowiada na najczęściej zadawane pytania pacjentów i ich bliskich, wyjaśniając, na czym polega to leczenie, dla kogo jest dostępne i jakie daje realne szanse chorym.

„Żywy lek” skrojony na miarę pacjenta

Terapia CAR‑T (Chimeric Antigen Receptor T‑cell therapy) to przełomowa, w pełni spersonalizowana forma leczenia, która wykorzystuje własny układ odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem. Proces rozpoczyna się od pobrania limfocytów T podczas aferezy. Następnie komórki są modyfikowane genetycznie w wyspecjalizowanym laboratorium, aby rozpoznawały komórki nowotworowe. Po podaniu z powrotem do organizmu pacjenta CAR‑T działają jak „żywy lek” – potrafią nie tylko niszczyć komórki nowotworowe, ale także pozostawać aktywne w organizmie tak długo, jak długo funkcjonują.

Dla mnie to najwspanialsza terapia, jaką mogę dziś prowadzić. Jest niezwykle inspirująca intelektualnie, ale przede wszystkim daje pacjentom realną szansę na trwałe wyleczenie, nawet wtedy, gdy wcześniejsze metody zawiodły – podkreśla prof. dr hab. n. med. Lidia Gil, Kierownik Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku UM w Poznaniu.

Rzetelna wiedza w przystępnej formie

Kampania „Pacjenci pytają, prof. Lidia Gil odpowiada” powstała w odpowiedzi na ogromne zapotrzebowanie na wiarygodne, zrozumiałe informacje dotyczące terapii CAR‑T. W krótkich, dynamicznych materiałach wideo prof. Gil wyjaśnia m.in.:

Od obaw do nadziei

Choć terapia CAR‑T jest stosowana w Polsce od 2019 roku, wciąż budzi wiele pytań i emocji. Eksperci zwracają uwagę, że w odróżnieniu od tradycyjnych metod leczenia, takich jak przeszczepienie szpiku, często kojarzone z dużym lękiem, CAR‑T dla wielu pacjentów oznacza przede wszystkim nadzieję.

– Z radością kontynuujemy temat terapii CAR-T. Widzimy, że w hematoonkologii zachodzą realne zmiany – pojawiają się terapie, które nie tylko wydłużają życie, ale też pozwalają osiągnąć długotrwałą remisję i wrócić do codziennej aktywności. CAR‑T, w tym dostępna od kwietnia terapia Breyanzi, to dla wielu chorych przejście od braku opcji do realnej nadziei na powrót do normalnego życia. Naszą rolą jest pokazywać, że za tymi przełomami stoją konkretne dane i prawdziwe historie pacjentów – oraz że dostęp do takich terapii powinien być jak najszerszy i jak najszybszy – podsumowuje Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem lepiej.

Nowa generacja terapii dostępna dla polskich chorych od kwietnia jest coraz bezpieczniejsza, wiąże się z coraz lepszym profilem działań niepożądanych i pozwala mieć nadzieję na podawanie jej w przyszłości w trybie ambulatoryjnym, bez długotrwałych hospitalizacji. Kampania Fundacji OnkoCafe ma wzmocnić ten przekaz, pokazując terapię CAR‑T jako realną, dostępną i opartą na twardych danych medycznych opcję terapeutyczną.

Materiały z serii „Pacjenci pytają, prof. Lidia Gil odpowiada” będą publikowane sukcesywnie w mediach społecznościowych Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

Źródło: inf pras

 
Krajowa Sieć Onkologii i Hematologii Dziecięcej, nowe zasady leczenia młodych dorosłych po 18. roku życia oraz większe wsparcie dla niekomercyjnych badań klinicznych, to trzy filary zmian, nad którymi pracują eksperci podczas Krajowego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Gdańsku. Gotowa mapa drogowa reform ma zostać przedstawiona we wrześniu i trafić do Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia jako kompleksowa propozycja modernizacji polskiej onkologii pediatrycznej.
 
Podczas Krajowego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej (PTOHD) w Gdańsku Zarząd Towarzystwa oraz klinicyści i eksperci z ośrodków onkologii i hematologii dziecięcej prowadzą intensywne prace nad opracowaniem kompleksowych rozwiązań systemowych dla polskiej onkologii pediatrycznej. Towarzystwo ogłosiło, że gotowa i szczegółowa mapa drogowa zmian zostanie oficjalnie zaprezentowana we wrześniu tego roku w ramach Światowego Miesiąca Świadomości Nowotworów u Dzieci, jako oficjalna propozycja reformy dla Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

Prace nad propozycjami zmian toczą się podczas Krajowego Zjazdu PTOHD w Gdańsku, którego gospodarzem jest prof. dr hab. Ninela Irga-Jaworska – ordynator Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Immunologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku oraz kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prace zespołu eksperckiego koncentrują się wokół trzech fundamentalnych, wzajemnie uzupełniających się filarów: utworzenia Krajowej Sieci Onkologii i Hematologii Dziecięcej (KSOHD), rozwoju rozwiązań w obszarze tzw. tranzycji pacjentów wkraczających w dorosłość oraz wspierania niekomercyjnych badań klinicznych.

Filar I: Krajowa Sieć Onkologii i Hematologii Dziecięcej (KSOHD)

Pierwszym kluczowym postulatem, nad którego operacjonalizacją pracują eksperci pod przewodnictwem prof. dr. hab. Jana Styczyńskiego, prof. dr. hab. Wojciecha Młynarskiego oraz prof. dr. hab. Bożeny Dembowskiej-Bagińskiej, jest powołanie odrębnej, wyspecjalizowanej sieci medycznej. Celem jest stworzenie założeń do rozporządzenia Ministra Zdrowia, które powoła program pilotażowy dla pacjentów objętych opieką w ramach nowej struktury.

KSOHD ma na nowo zdefiniować strukturę opieki, kryteria kwalifikacji ośrodków do poszczególnych poziomów referencyjnych oraz jednolite, najwyższe międzynarodowe wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne (zgodne m.in. ze standardami SIOPE i PanCare). Integralną częścią sieci ma stać się nowoczesny rejestr medyczny, np. Hope for Children. Nowa struktura ma zapewnić pełną koordynację procesu leczenia i zagwarantować każdemu dziecku w Polsce identyczny, najwyższy standard opieki, niezależnie od miejsca zamieszkania.

Pozostali eksperci zaangażowani w prace to: prof. dr hab. Tomasz Szczepański, prof. dr hab. Szymon Skoczeń, prof. dr hab. Joanna Trelińska, prof. dr hab. Ninela Irga-Jaworska, prof. dr hab. Katarzyna Derwich oraz prof. dr hab. Katarzyna Drabko.

Filar II: Tranzycja pacjentów 18+, czyli biologia zamiast administracji

Drugim priorytetem jest rozwiązanie dramatycznej luki systemowej determinowanej wiekiem administracyjnym pacjenta. Obecnie po ukończeniu 18. roku życia pacjenci automatycznie są przekierowywani z wysoko wyspecjalizowanych ośrodków pediatrycznych do ośrodków dla dorosłych, co często przerywa ciągłość terapii.

Liderzy tego postulatu – prof. dr hab. n. med. Katarzyna Muszyńska-Rosłan, prof. dr hab. n. med. Katarzyna Derwich oraz prof. dr hab. n. med. Szymon Skoczeń – zwracają uwagę, że u młodych dorosłych (w wieku 18–25 lat, tzw. grupy AYA – Adolescents and Young Adults) biologia wielu nowotworów, takich jak ostra białaczka limfoblastyczna czy chłoniaki, jest tożsama z wiekiem dziecięcym. Stosowanie u nich intensywnych protokołów pediatrycznych przynosi znacznie wyższe odsetki wyleczeń.

– Granica 18. roku życia jako kryterium organizacji leczenia jest całkowicie nieadekwatna klinicznie – podkreślają eksperci. – Młodzi ludzie stają się zagubieni w systemie ochrony zdrowia. Nasz projekt opiera się na przejściu z modelu „wiekowego” na „biologiczno-terapeutyczny”. Chcemy, aby system umożliwiał leczenie pacjentów do 25. roku życia w ośrodkach pediatrycznych, jeśli wymaga tego biologia nowotworu.

Postulujemy wprowadzenie stabilnego finansowania, które podąża za pacjentem, stworzenie modelu współprowadzenia chorych z onkologami dorosłych, powołanie podjednostek AYA, zniesienie barier w dostępie do pediatrycznych badań klinicznych oraz zapewnienie ciągłości opieki psychologicznej i procedur zabezpieczenia płodności. Pozostali eksperci zaangażowani w prace to: dr Agnieszka Wziątek, dr Angelina Moryl-Bujakowska, dr hab. Eryk Latoch oraz dr hab. Małgorzata Sawicka.

Filar III: Rozwój niekomercyjnych badań klinicznych – szansa na innowacyjne leczenie

Trzecim, fundamentalnym obszarem prac zainaugurowanych w Gdańsku jest stworzenie systemowych mechanizmów wsparcia dla niekomercyjnych badań klinicznych w onkologii i hematologii dziecięcej.

Zespół ekspercki pod przewodnictwem prof. dr. hab. Wojciecha Młynarskiego, prof. dr. hab. Krzysztofa Kałwaka, prof. dr hab. Walentyny Balwierz oraz prof. dr hab. Nineli Irgi-Jaworskiej opracowuje postulaty mające na celu zwiększenie podaży środków finansowych oraz liczby realizowanych projektów tego typu w Polsce.

Z uwagi na małe populacje pacjentów pediatrycznych oraz brak komercyjnego zainteresowania ze strony sektora prywatnego, to właśnie badania niekomercyjne są kluczem do optymalizacji terapii i ratowania życia najmłodszych chorych. Nowe propozycje PTOHD dla Ministerstwa Zdrowia oraz Agencji Badań Medycznych będą obejmować m.in. dedykowane ścieżki konkursowe dla tej dziedziny, zniesienie barier administracyjno-prawnych dla lekarzy-badaczy oraz zacieśnienie międzynarodowej współpracy konsorcyjnej.

Wielki finał we wrześniu

PTOHD zaznacza, że proponowane reformy nie wymagają kosztownej rewolucji strukturalnej w skali całego państwa, ponieważ grupa pacjentów AYA jest stosunkowo niewielka liczebnie. Wymaga to jedynie mądrych i precyzyjnych decyzji regulacyjnych oraz finansowych, które przełożą się na poprawę wyleczalności najmłodszych pacjentów. Wszystkie wnioski i założenia legislacyjne wypracowane podczas Zjazdu w Gdańsku zostaną przedstawione w oficjalnym dokumencie. Jego uroczysta prezentacja oraz przekazanie gotowych projektów aktów prawnych na ręce Ministra Zdrowia nastąpią we wrześniu – podczas Światowego Miesiąca Świadomości Nowotworów u Dzieci.

O Polskim Towarzystwie Onkologii i Hematologii Dziecięcej (PTOHD)

PTOHD zrzesza wiodących ekspertów, lekarzy i naukowców zajmujących się diagnostyką oraz leczeniem chorób nowotworowych i układu krwiotwórczego u dzieci i młodzieży w Polsce, działając na rzecz stałego podnoszenia standardów opieki medycznej i równego dostępu do nowoczesnych terapii.

Źródło: inf pras

Pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym żyją dziś znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz skuteczniejsze terapie pozwalają wielu z nich funkcjonować z tą chorobą przez lata. U większości chorych następuje jednak nawrót, dlatego coraz większe znaczenie ma dostęp do kolejnych linii leczenia. Eksperci podkreślają, że szczególnie pierwszy nawrót może zdecydować o długości kolejnej remisji i dalszym przebiegu choroby.
– Szpiczak plazmocytowy jest nowotworem wywodzącym się z komórek układu odpornościowego, który nadal jest uznawany za chorobę nieuleczalną. W ostatnich latach coraz częściej mówimy o funkcjonalnym wyleczeniu, czyli takim stanie, kiedy po pojedynczym leczeniu przez kolejnych pięć lat pacjent ani nie wymaga leczenia, ani nie widać objawów choroby, nawet na bardzo niskim poziomie nie ma detekcji nieprawidłowych plazmocytów. Wydaje się, że ta sytuacja może się zmieniać w związku ze stosowaniem coraz skuteczniejszych metod leczenia – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.

Szpiczak plazmocytowy odpowiada za 1–2 proc. wszystkich nowotworów i blisko jedną piątą nowotworów hematologicznych. W Polsce żyje z nim ok. 10 tys. osób, a każdego roku diagnozę słyszy kilka tysięcy kolejnych pacjentów. Jeszcze kilkanaście lat temu dla wielu z nich oznaczało to znacznie krótsze perspektywy życia niż obecnie. Na początku XXI wieku mediana przeżycia wielu pacjentów wynosiła zaledwie kilka lat. Wprowadzenie kolejnych generacji leków, terapii skojarzonych oraz przeciwciał monoklonalnych sprawiło, że część chorych żyje dziś z rozpoznaniem kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Lekarze coraz częściej mówią nie tylko o wydłużaniu życia pacjentów, ale również osiąganiu bardzo głębokich i długotrwałych remisji. U części chorych przez wiele lat nie obserwuje się oznak aktywnej choroby, choć szpiczak nadal formalnie pozostaje nowotworem nieuleczalnym.

 Decyzje refundacyjne ostatnich lat dotyczyły zarówno wzmacniania pierwszej linii leczenia, jak i dalszych opcji terapii przeciwciałami dwuswoistymi od czwartej linii leczenia. Potrzeby refundacyjne dotyczą więc drugiej i trzeciej linii. Stosując coraz skuteczniejsze leczenie w pierwszej linii, potrzebujemy nowych skutecznych terapii, które celują w nowe cele molekularne. Jeśli wykorzystujemy bardzo dobre leczenie w pierwszej linii, to w drugiej linii mamy nieoptymalne wybory – ocenia prof. Krzysztof Giannopoulos.

Choć możliwości leczenia stale się poszerzają, lekarze podkreślają, że właśnie na etapie po pierwszym nawrocie choroby wciąż brakuje dostępu do terapii stosowanych już w innych krajach. Specjaliści wskazują na technologie, które mogłyby poszerzyć możliwości leczenia na tym etapie. Jedną z nich jest terapia CAR-T wykorzystująca zmodyfikowane komórki odpornościowe pacjenta do zwalczania nowotworu. Kolejna obejmuje schematy leczenia oparte na belantamabie mafadotyny w połączeniu z innymi lekami przeciwszpiczakowymi. W przeciwieństwie do terapii CAR-T mogłyby być one dostępne od razu w ośrodkach hematologicznych bez konieczności tworzenia wyspecjalizowanych centrów leczenia.

Jak wynika z europejskiego badania przeprowadzonego przez organizację Myeloma Patients Europe (MPE) wśród 901 pacjentów z 22 krajów, dla chorych równie ważna jak skuteczność terapii jest możliwość zachowania możliwie normalnego życia. Wśród najwyżej ocenianych aspektów leczenia znalazły się: wpływ terapii na kondycję fizyczną i samopoczucie, codzienne funkcjonowanie oraz możliwość konsultacji ze specjalistą. Duże znaczenie miały również ograniczenie hospitalizacji i wpływ leczenia na życie rodzinne.

Jak podkreślają autorzy badania, pacjenci ze szpiczakiem mają zróżnicowane potrzeby i preferencje dotyczące terapii. Różnią się one także od formy przyjmowanego leku. Przykładowo w przypadku leków doustnych pacjenci wysoko ocenili przyjmowanie ich w domu, w przypadku iniekcji – pozytywnie oceniali podanie leku przez personel medyczny i zapewnienie profesjonalnej opieki. Eksperci wskazują, że wiedza o tym, jakie zdanie mają inni chorzy, może pomóc w podejmowaniu decyzji i praktycznym przygotowaniu do leczenia.

– Ważna jest indywidualizacja leczenia, bo nie ma jednego szpiczaka, tylko są szpiczaki. Każdy pacjent jest leczony inaczej i ważne jest, żeby w tych początkowych liniach leczenie było jak najmocniejsze, wtedy, kiedy komórka jest w miarę „świeża”, kiedy możemy ją mocniej zaatakować. Dlatego naprzeciw wychodzą właśnie nowe terapie, które wydłużają czas remisji z kilkunastu miesięcy do trzech lat – tłumaczy Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec.

Dla pacjentów każdy dodatkowy miesiąc lub rok bez progresji choroby oznacza nie tylko odsunięcie w czasie kolejnej terapii, ale też wydłużenie okresu aktywności zawodowej, rodzinnej i społecznej oraz szansę na skorzystanie z nowych terapii, które pojawiają się w hematologii.

– Schematów lekowych mamy bardzo dużo, ale wiemy, że choroba jest bardzo rozwojowa, mówimy tu o pacjentach nawrotowych, którzy są po kilku liniach leczenia. Pojawiają się też nowe terapie na świecie, ten pociąg z hematologią bardzo szybko pędzi i staramy się cały czas za nim nadążyć – mówi Łukasz Rokicki.

Dla wielu chorych diagnoza oznacza początek długiego procesu leczenia, który często obejmuje kolejne linie terapii i okresy remisji przeplatane nawrotami choroby. Dlatego obok samego leczenia dużego znaczenia nabiera dostęp do informacji i wsparcia ze strony lekarzy oraz najbliższych.

– Choroba jeszcze nie tak dawno śmiertelna zaczyna być przewlekła, natomiast ona ma pewną charakterystykę związaną z tym, że kolejny lek czy kolejna grupa leków określonej linii leczenia jest przyjmowana w określonym horyzoncie czasowym. Nie jest on jednoznacznie zdefiniowany, że to będzie pół roku czy półtora roku, ale mamy świadomość, że się skończy. Wtedy jest kwestia, aby podjąć decyzję wspólnie z lekarzami o kolejnym etapie leczenia – mówi gen. broni rezerwy, dr Mirosław Różański, senator RP, pacjent onkologiczny.

Szpiczak jest chorobą nawrotową, dlatego wielu pacjentów już w trakcie leczenia interesuje się kolejnymi możliwościami terapii. Wiedza o nowych metodach leczenia pomaga oswoić niepewność związaną z nawrotem choroby i lepiej się przygotować na kolejne etapy leczenia.

– Zdarzają się momenty, kiedy jest nawrót choroby. Część osób jest tym przybita, bo uważały, że wyjdą z tego problemu. Jest też druga grupa bardziej świadomych pacjentów, którzy wiedzą, że nawrót jest możliwy i w pewien sposób mentalnie się do tego przygotowują – mówi dr Mirosław Różański.

Źródło: Newseria

Indywidualizacja terapii, rozwój diagnostyki molekularnej, lepsza organizacja opieki oraz szerszy dostęp do innowacyjnych metod leczenia, to najważniejsze kierunki zmian wskazane w raporcie „Indywidualizacja terapii – podstawą optymalizacji leczenia pacjentów hematologicznych”, zaprezentowanym podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii. Eksperci zgodnie podkreślają, że współczesna hematologia coraz mocniej opiera się na medycynie personalizowanej, która uwzględnia nie tylko charakterystykę choroby, ale również potrzeby, preferencje i jakość życia pacjenta.
28 maja, z okazji Światowego Dnia Walki z Nowotworami Krwi, podczas specjalnie zorganizowanego z inicjatywy posła Marka Hoka posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii zaprezentowano raport „Indywidualizacja terapii – podstawą optymalizacji leczenia pacjentów hematologicznych”, przygotowany przez All.Can Polska we współpracy z szerokim gronem ekspertów z dziedziny hematologii.

Raport stanowi kompleksową analizę wyzwań i potrzeb polskiej hematologii w kontekście rozwoju medycyny personalizowanej. Autorzy podkreślają, że współczesna opieka nad pacjentami
z nowotworami krwi wymaga nie tylko dostępu do nowoczesnych terapii, ale także stworzenia systemu umożliwiającego rzeczywistą indywidualizację leczenia – uwzględniającą stan kliniczny chorego, jego potrzeby, jakość życia oraz preferencje terapeutyczne.

– „To właśnie hematologia jest jedną z tych dziedzin medycyny, która od lat wyznacza kierunki rozwoju nowoczesnych terapii – od chemioterapii, przez leczenie celowane, aż po immunoterapie i CAR-T. Dziś jednak równie ważne jak rozwój technologii jest przywrócenie medycynie jej humanistycznego wymiaru i dostrzeganie w pacjencie konkretnego człowieka, a nie wyłącznie przypadku klinicznego” – podkreśla Aleksandra Rudnicka, przewodnicząca Prezydium All.Can Polska.

Jak zaznaczają autorzy raportu, indywidualizacja terapii powinna stać się fundamentem nowoczesnej opieki hematologicznej w Polsce. Wymaga to zarówno rozwoju diagnostyki molekularnej, jak i zmian organizacyjnych oraz refundacyjnych, które pozwolą pacjentom na szybszy dostęp do innowacyjnych metod leczenia.

„Polscy pacjenci mają obecnie dostęp do nowoczesnych terapii hematologicznych na poziomie porównywalnym z innymi krajami europejskimi. Kluczową rolę odgrywają tutaj programy lekowe, które umożliwiają finansowanie innowacyjnych terapii. Jednocześnie widzimy, że obecny model organizacyjny wymaga dalszych usprawnień – szczególnie w zakresie dostępu do diagnostyki, organizacji opieki ambulatoryjnej oraz monitorowania jakości procesu leczenia. Odpowiedzią na te wyzwania ma być Krajowa Sieć Hematologiczna. Jej celem jest lepsze wykorzystanie zasobów kadrowych i infrastrukturalnych poprzez współpracę ośrodków oraz jasno określoną referencyjność. Bardzo istotnym elementem będą jednolite standardy diagnostyczno-terapeutyczne, koordynacja opieki oraz ścisła współpraca pomiędzy ośrodkami specjalistycznymi, ambulatoryjną opieką specjalistyczną i podstawową opieką zdrowotną” – podkreśliła podczas posiedzenia prof. dr hab. n. med. Ewa Lech-Marańda, konsultant krajowa w dziedzinie hematologii i dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie.

Zdaniem prof. dr hab. n. med. Krzysztofa Giannopoulosa, prezesa Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego „Rozwój nowoczesnej hematologii wymaga dziś nie tylko dostępu do innowacyjnych terapii, ale także odpowiedniej organizacji całego procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Coraz większe znaczenie ma indywidualizacja leczenia, która opiera się na precyzyjnej diagnostyce molekularnej i immunofenotypowej oraz ciągłym monitorowaniu odpowiedzi pacjenta na terapię. W ostatnich latach znacząco poprawił się dostęp do nowoczesnych leków w hematologii, jednak nadal istnieją bariery organizacyjne, które wpływają na tempo diagnostyki i wdrażania terapii. Dotyczy to między innymi ograniczonej dostępności części badań diagnostycznych, nierównomiernego obciążenia ośrodków oraz konieczności dalszego rozwoju opieki ambulatoryjnej. Bardzo ważnym elementem jest także przenoszenie części terapii do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, szczególnie w przypadku leczenia doustnego i podskórnego. Dzięki temu pacjent może otrzymywać skuteczną terapię bliżej miejsca zamieszkania, przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa i jakości opieki.”

Jak podkreślił dr n. o zdr. Michał Chrobot, prezes Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych „Jednym z najważniejszych wyzwań systemowych w hematologii pozostaje dziś sposób finansowania programów lekowych. W praktyce obserwujemy sytuacje, w których limitowanie świadczeń i leków prowadzi do powstawania nadwykonań, a w konsekwencji do narastających problemów finansowych placówek realizujących nowoczesne leczenie. Dodatkowym problemem jest fakt, że nowe terapie i kolejne linie leczenia wprowadzane do programów lekowych nie otrzymują adekwatnego finansowania. Ośrodki wdrażają innowacyjne metody leczenia, ale koszty ich realizacji nie są w pełni pokrywane, co przekłada się zarówno na pogłębianie zadłużenia świadczeniodawców, jak i ograniczanie dostępności terapii dla pacjentów. Szczególnie widoczne jest to w przypadku leczenia ambulatoryjnego. Podania leków w programach lekowych są obecnie wycenione na poziomie, który często nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów organizacyjnych i kadrowych, poniżej wycen dla konwencjonalnej chemioterapii. Brak jest także odrębnego produktu na refundację podań podskórnych. W efekcie część placówek nie jest zainteresowana rozwijaniem tego modelu opieki, mimo że jest on korzystniejszy dla pacjenta i bardziej efektywny z perspektywy systemu”.

„Rozwój nowoczesnych terapii w onkohematologii musi iść w parze z równoległym rozwojem i finansowaniem diagnostyki. Bez dostępu do odpowiednich badań genetycznych i immunohistochemicznych nie jesteśmy w stanie właściwie kwalifikować pacjentów do terapii celowanych, a tym samym w pełni wykorzystywać potencjału współczesnej medycyny personalizowanej. W Polsce funkcjonuje już sieć laboratoriów genetycznych dysponujących odpowiednim potencjałem i doświadczeniem. Konieczne jest jednak stworzenie ujednoliconego katalogu badań, wspólnych systemów elektronicznych oraz mechanizmów finansowania badań wykonywanych na materiale pobieranym ambulatoryjnie. Tylko w ten sposób możliwe będzie zapewnienie pacjentom równego dostępu do nowoczesnej diagnostyki bez konieczności niepotrzebnej hospitalizacji, aby uzyskać finansowanie badań genetycznych” – zaznaczył dr hab. n. med. Artur Kowalik, specjalista laboratoryjnej genetyki medycznej.

Katarzyna Lisowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni zabrała głos w imieniu pacjentów – „Pacjenci potrzebują lepszego dostępu do lekarza prowadzącego i stałego kontaktu z ośrodkiem prowadzącym leczenie, szczególnie po przeszczepieniu. Istotnym wyzwaniem pozostaje poprawa opieki poprzeszczepowej oraz zapewnienie odpowiednich standardów bezpieczeństwa, w tym szerszego stosowania inaktywowanych składników krwi. Wciąż widoczna jest także luka systemowa w zakresie koordynacji opieki nad pacjentem hematologicznym.

W praktyce część obowiązków związanych z edukacją, wsparciem i organizacją procesu leczenia przejmują dziś organizacje pacjenckie. To pokazuje, jak bardzo potrzebny jest bardziej zintegrowany i kompleksowy model opieki.”

Łukasz Rokicki prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec przedstawił raport „Jak pacjenci ze szpiczakiem oceniają sposób, czas i miejsce otrzymywania leczenia?”, wskazując, że „Wyniki badania pokazują wyraźnie, że ambulatoryjna opieka hematologiczna może odgrywać kluczową rolę w nowoczesnym modelu leczenia. Pacjenci bardzo wysoko oceniają możliwość regularnego kontaktu ze specjalistą podczas wizyt ambulatoryjnych oraz leczenie prowadzone bliżej miejsca zamieszkania. Raport potwierdza jednocześnie, że najbardziej obciążające dla pacjentów pozostają terapie wymagające hospitalizacji i długotrwałych podań dożylnych. Dlatego rozwój nowoczesnych terapii ambulatoryjnych, w tym leczenia podskórnego i doustnego, powinien być jednym z priorytetów organizacyjnych systemu ochrony zdrowia. To rozwiązania, które poprawiają komfort życia pacjentów, a jednocześnie mogą zwiększać efektywność całego systemu opieki hematologicznej.”

 
Najważniejsze rekomendacje raportu „Indywidualizacja terapii – podstawą optymalizacji leczenia pacjentów hematologicznych”
Wśród kluczowych rekomendacji zawartych w opracowaniu znalazły się m.in.:
Eksperci zwracają również uwagę na konieczność dalszego poszerzania dostępu do innowacyjnych terapii. Wśród priorytetów refundacyjnych wskazywanych przez środowisko hematologiczne na rok 2026 znalazły się m.in. nowe terapie dla pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym, kolejne wskazania do terapii CAR-T oraz nowoczesne schematy leczenia z wykorzystaniem przeciwciał monoklonalnych i inhibitorów kinazy Brutona.

Raport podkreśla, że rozwój medycyny personalizowanej to nie tylko korzyść kliniczna dla pacjentów, ale również inwestycja w bardziej efektywny system ochrony zdrowia. Nowoczesne terapie pozwalają wielu chorym prowadzić aktywne życie zawodowe i społeczne, ograniczając koszty pośrednie związane z chorobą. Autorzy raportu apelują o dalszy rozwój modelu opieki opartego o podmiotowość pacjenta, w którym  jest on partnerem procesu terapeutycznego, a decyzje systemowe uwzględniają nie tylko skuteczność leczenia, ale także jakość życia chorych i ich osobiste potrzeby.

Zachęcamy do zapoznania się z całym raportem, który jest dostępny na stronie: https://all-can.pl/raporty/raporty-polska/204,indywidualizacja-terapii-ndash-podstawa-optymalizacji-leczenia-pacjentoacutew-hematologicznych#flipbook-df_raporty/1/

 
Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki.
Współczesna hematoonkologia należy do najbardziej wymagających obszarów medycyny. Zarówno pod względem diagnostyki, jak i leczenia. Choroby układu krwiotwórczego charakteryzują się dużą różnorodnością biologiczną, często dynamicznym przebiegiem i koniecznością stosowania zaawansowanych terapii, w tym leczenia komórkowego. W tym kontekście, ogłoszona 8 kwietnia przez Resort Zdrowia oraz Instytut Hematologii i Transfuzjologii, zapowiedź budowy Krajowej Sieci Hematologicznej staje się naturalną odpowiedzią na potrzebę uporządkowania opieki nad pacjentami i zapewnienia jej jednolitej jakości w skali całego kraju.

Fundamentem budowy sieci ma być pilotaż, który zakłada opracowanie 19 standardowych ścieżek terapeutycznych oraz przygotowanie organizacyjnych podstaw funkcjonowania przyszłej sieci. Jak podkreśla w wystąpieniu inicjującym powołanie Sieci wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk – koncepcja tego rozwiązania powstała już w 2023 roku, natomiast realizacja pilotażu została zaplanowana na okres od 1 lipca 2026 r. do września 2029 r.

Standardy, które porządkują opiekę
Kluczowym elementem przygotowywanego pilotażu, realizowanego przez Instytut Hematologii i Transfuzjologii w partnerstwie z Centrum e-Zdrowia w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS),  będą standardy, które mają realnie uporządkować opiekę nad pacjentem – od jasno zdefiniowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych, przez model organizacji leczenia, aż po zasady współpracy pomiędzy ośrodkami na różnych poziomach referencyjności. To właśnie te rozwiązania mają w praktyce przełożyć się na większą przewidywalność procesu leczenia oraz jego spójną jakość w całym kraju.

Projekt pilotażu należy więc postrzegać jako przełomowy krok w kierunku ujednolicenia opieki hematologicznej w Polsce – tym bardziej, że już dziś nasz kraj należy do europejskich liderów w tym obszarze.  – mówiła podczas konferencji minister Kacperczyk. Polska została sklasyfikowana na trzecim miejscu w Europie pod względem dostępności do terapii hematoonkologicznych, oferując pacjentom pełen wachlarz nowoczesnych metod leczenia, w tym terapie najwyższej generacji. W samym tylko ubiegłym roku około 400 pacjentów skorzystało z terapii CAR-T, co potwierdza zarówno skalę wdrożenia, jak i dojrzałość systemu.

Doświadczenie, które wyznacza kierunek
Istotnym punktem odniesienia dla budowy nowego modelu jest doświadczenie Krajowej Sieci Onkologicznej i funkcjonujących w niej wyspecjalizowanych ośrodków, takich jak Narodowy Instytut Onkologii, który pełni funkcję Krajowego Ośrodka Monitorującego. Rola ta obejmuje m.in. analizę danych klinicznych, monitorowanie jakości leczenia, opracowywanie wskaźników efektywności oraz wspieranie jednolitego wdrażania standardów w skali całego kraju. To właśnie dzięki temu możliwe jest nie tylko bieżące zarządzanie systemem, ale również jego ciągłe doskonalenie w oparciu o twarde dane i mierzalne rezultaty.

Model ten, oparty na koordynacji, transparentności i jakości, już dziś pokazuje swoją skuteczność. Dlatego budowa Krajowej Sieci Hematologicznej stanowi jego naturalną konsekwencję i rozszerzenie na obszar chorób układu krwiotwórczego. W praktyce oznacza to przeniesienie sprawdzonych mechanizmów organizacyjnych, w tym monitorowania efektów leczenia i zarządzania ścieżką pacjenta, do kolejnego, wysoce wyspecjalizowanego segmentu opieki.

Budując referencjność
Pozycja Instytutu w projektowanym systemie wynika nie tylko ze skali działalności, lecz przede wszystkim z doświadczenia budowanego konsekwentnie od dekad. Szczególnym przykładem tych kompetencji jest działalność Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego – wyspecjalizowanej jednostki, która od momentu powstania, w połowie lat 90., rozwijana była jako miejsce kompleksowej diagnostyki i leczenia tej grupy nowotworów. Od początku jej funkcjonowanie opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnej, obejmującej patomorfologię, diagnostykę molekularną czy nowoczesne metody obrazowania, co umożliwia precyzyjne rozpoznanie i dobór terapii zgodnych z aktualnymi standardami światowymi.

Każdego roku trafia do nas blisko sześciuset nowych pacjentów, w tym chorzy z rzadkimi nowotworami układu chłonnego oraz przypadki wymagające leczenia wysokospecjalistycznego, kierowane z całego kraju. – wyjaśnia prof. Joanna Romejko-Jarosińska kierująca Kliniką.  Prowadzimy także  intensywną działalność terapeutyczną, realizując zaawansowane procedury – w tym autotransplantacje komórek krwiotwórczych oraz nowoczesne terapie komórkowe CAR-T, a równolegle rozwijamy działalność naukową i badawczą, obejmująca liczne projekty krajowe i międzynarodowe oraz szeroki portfel badań klinicznych, zapewniających pacjentom dostęp do innowacyjnych metod leczenia.- dodaje ekspertka.

Pozycja Kliniki jako jednego z wiodących ośrodków hematoonkologicznych w Polsce nie jest rezultatem ostatnich lat, lecz efektem konsekwentnie i długofalowo budowanego doświadczenia. – W 1996 roku wdrożyliśmy jedną z najbardziej intensywnych terapii dla chłoniaka Burkitta (CODOX/IVAC), uzyskując trwałą remisję u pacjentki, która pozostaje zdrowa do dziś. Równolegle klinika aktywnie uczestniczyła w przełomowych badaniach klinicznych – m.in. tych, które potwierdziły znaczenie włączenia rytuksymabu do leczenia chłoniaków grudkowych, zmieniając standardy terapii na świecie. – kontynuuje profesor Romejko-Jarosińska.

Ważnym kamieniem milowym był także rozwój programu przeszczepowego w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zapoczątkowany w 1997 roku przez profesora Jana Walewskiego Od tego czasu  w klinice wykonano ponad 1500 przeszczepień komórek krwiotwórczych, rozwijając równolegle zaplecze laboratoryjne i współpracę w zakresie terapii komórkowych. Naturalną kontynuacją tego kierunku jest wdrożenie w 2024 roku stosowania terapii CAR-T– jednej z najbardziej zaawansowanych metod leczenia współczesnej hematoonkologii.  To potwierdzenie, że ośrodek od dekad współtworzy i wdraża rozwiązania, które dziś definiują standardy nowoczesnej hematoonkologii i stają się fundamentem projektowanej Krajowej Sieci Hematologicznej.

Kierunek zmian: system, który realnie wspiera pacjenta
Światowy Dzień Świadomości Hematoonkologii staje się nie tylko okazją do budowania wiedzy o chorobach układu krwiotwórczego, lecz także momentem, w którym wyraźnie widać kierunek zmian systemowych. Zapowiedziany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej, oparty na doświadczeniach już funkcjonujących rozwiązań stanowi ważny krok w stronę bardziej spójnego, przewidywalnego i opartego na jakości modelu opieki. To właśnie połączenie wieloletniej praktyki klinicznej, rozwoju nowoczesnych terapii i świadomego projektowania systemu daje realną szansę na dalsze wzmacnianie pozycji Polski jako jednego z liderów europejskiej hematoonkologii – z korzyścią, przede wszystkim, dla pacjentów.
 
 
 
źródło: NIO-PIB
Hematoonkologia jest dziś wskazywana jako jeden z najlepiej rozwiniętych obszarów pod względem dostępu do terapii refundowanych w Polsce, a nowoczesne leczenie wyraźnie poprawiło wyniki leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym – oceniali eksperci podczas kongresu Rzecznicy Zdrowia. Jednocześnie alarmowali, że obraz polskiej hematoonkologii, szeroko komentowany w mediach jako przykład refundacyjnego sukcesu, odnosił się przede wszystkim do sytuacji sprzed roku i efektów decyzji refundacyjnych z 2025 r. Jak zaznaczano podczas debaty, dziś system stoi przed kolejnymi wyzwaniami związanymi z dostępem do terapii po pierwszym nawrocie choroby.
Punktem wyjścia do dyskusji podczas panelu „Hematologia: koordynacja ścieżki pacjenta od diagnozy do terapii” był najnowszy raport Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczący leczenia szpiczaka plazmocytowego pt. „NFZ o zdrowiu. Szpiczak plazmocytowy – analiza programu lekowego”. Analiza, przygotowana we współpracy z ekspertami klinicznymi, pokazuje wyraźną poprawę wyników leczenia pacjentów w Polsce i zmniejszenie dystansu do krajów Europy Zachodniej.

Odważyłbym się nawet stwierdzić, że hematoonkologia to jest ekstraklasa refundacyjna w Polsce, jeśli chodzi o zabezpieczenie pacjentów w bardzo szerokie narzędzia pod postacią nowych terapii, które są dostępne – mówił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia. Jak dodał, zmiana jest zauważana także poza Polską. – Sami konsultanci czy eksperci zaczepiają nas i mówią, że są teraz bardzo dumni, bo koledzy im zazdroszczą.

Jak wskazywali eksperci, pozytywny obraz hematoonkologii obecny w debacie publicznej jest niezaprzeczalny, jednak nie oddaje już w pełni aktualnej sytuacji pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym. Refundacyjny przełom z 2025 r. poprawił wyniki leczenia w pierwszej linii, ale jednocześnie uwidocznił nowe potrzeby terapeutyczne pacjentów po nawrocie choroby.

Decyzje refundacyjne ostatnich lat zmieniły perspektywę przeżycia chorych na szpiczaka plazmocytowego – podkreślił prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Jak jednak dodał – Czuję się odpowiedzialny za tę informację, którą rok temu przywiozłem z paneli europejskich, że tak dobrze jest w Polsce. To jest informacja z tamtego roku. Teraz są nadal potrzeby do refundacji i cieszę się, że są procesy w trakcie, które niewątpliwie wpłyną na dalszą poprawę przeżycia dla chorych na szpiczaka plazmocytowego.

Sukces pierwszej linii stworzył nowe wyzwania

Raport NFZ pokazuje, że poprawa wyników leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym stworzyła nowe wyzwania terapeutyczne. Najskuteczniejsze leki, które jeszcze kilka lat temu były stosowane głównie po nawrocie choroby, dziś coraz częściej trafiają już do pierwszej linii leczenia.

Świat idzie do przodu i zmienia się cały paradygmat terapii, bo po pierwsze intensyfikuje się linia pierwsza, która wykorzystuje te wszystkie terapie, które wcześniej stosowane były w linii drugiej, trzeciej i kolejnej. […]  Najlepsze leki, które dotychczas stosowaliśmy posegregowane na kolejne linie, teraz one wszystkie się spotykają w linii pierwszej i powstaje taka próżnia, bo dotychczas stosowane terapie w ramach linii drugiej są właściwie już nieadekwatne do sytuacji i ta linia druga jest zwyczajnie słaba – mówił prof. dr hab. n. med. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. Jak dodaje – W tym obszarze wydaje mi się, że szczególnie to widać, że odstajemy od tego, co oferuje rynek, czy zarejestrowane terapie. Wydaje mi się, że to jest ten obszar, w którym ta przestrzeń do nadrobienia, czy do wyrównania znowu z Europą jest najbardziej widoczna.

W efekcie, coraz trudniejsze jest skuteczne leczenie pacjentów po pierwszym nawrocie choroby, co potwierdza także Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.

No i pojawia się największe wyzwanie i to również widać w tym naszym raporcie, że analizując terapie drugiej linii widzimy, że te terapie już teraz nie są optymalne. One po prostu są często terapiami, do których porównujemy leki, które były rejestrowane w ostatnich latach – mówił prof. Krzysztof Giannopoulos.

Dlatego eksperci apelowali o szybkie udostępnienie nowych terapii dla pacjentów po nawrocie szpiczaka plazmocytowego.

Potrzeba nowoczesnych terapii, które są z jednej strony bardzo skuteczne, z drugiej strony też bezpieczne i o tej potrzebie leczenia skuteczną, nowoczesną terapią w ramach linii drugiej teraz mówimy bardzo głośno. […] Tym lekiem, którego bardzo potrzeba, jest belantamab. Jest to lek, który jest zarejestrowany właśnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, który jest adresowany szczególnie dla pacjentów leczonych z powodu wznowy choroby w ramach linii drugiej. Jest to cząsteczka, która ma unikalną strukturę, bo nie tylko spełnia definicję immunoterapii, bo atakuje konkretne antygeny obecne na komórce nowotworowej, ale również przez obecność toksyny komórkowej w zakresie tej cząsteczki zwiększa skuteczność tej terapii powiedział prof. Dytfeld.

O znaczeniu skutecznego zabezpieczenia leczenia po nawrocie mówił również przedstawiciel organizacji pacjentów. Dominik Romiński, prezes Stowarzyszenia Kierunek Zdrowie tłumaczył, że dla wielu chorych największym obciążeniem jest ciągła niepewność związana z nawrotowym charakterem choroby.

– Zabezpieczenie tego pierwszego nawrotu silnymi rozwiązaniami w drugiej linii leczenia powodowałoby, że już na etapie tak naprawdę leczenia myślę, że lekarze czy stowarzyszenie mogłoby się podzielić taką informacją – masz dobrą ścieżkę leczenia, faktycznie wystającą ponad standard na tle Europy i bardzo się cieszymy, że tak się dzieje. Liczymy, że to tempo zostanie utrzymane. Po nawrocie nadal będziesz miał, miała dostęp do leków, które są bardzo skuteczne. Stąd też myślę, że szpiczak w tym roku jest w kluczowym momencie – zaznaczył Dominik Romiński. Jak dodał – Na jednej z debat padło sformułowanie, że jeśli faktycznie szpiczak zostanie zaopiekowany zgodnie z wytycznymi tej listy TOP TEN Hemato, którą przygotowało PTHIT z panem profesorem, będzie można mówić
o funkcjonalnym wyleczeniu. Także jest to pewna nadzieja, jest to też ogromne zobowiązanie ze strony środowiska i mam nadzieję, że ona w tym roku faktycznie doczeka takiego przełomu, że będziemy mogli się z tych owoców cieszyć
– zaznaczył Dominik Romiński.

Coraz więcej pacjentów, coraz większe obciążenie systemu

Sukces nowoczesnych terapii oznacza coraz większe wyzwania organizacyjne dla systemu ochrony zdrowia. Pacjenci żyją dłużej, liczba chorych pozostających pod opieką hematologów rośnie,
a największe ośrodki są coraz bardziej przeciążone. Część pacjentów mogłaby być skutecznie prowadzona bliżej miejsca zamieszkania.

Duże, wysokospecjalistyczne ośrodki powinny koncentrować się przede wszystkim na najtrudniejszych przypadkach i najbardziej zaawansowanych terapiach – podkreślał prof. Dominik Dytfeld.

Odpowiedzią na te wyzwania ma być przygotowywany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej. Celem projektu jest lepsza koordynacja leczenia, uporządkowanie współpracy między ośrodkami oraz szersze wykorzystanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Źródło: inf pras

Projekt pt. „Broad-spectrum anticancer therapy based on molecules selectively destabilizing the cytoskeleton of cancer cells”, którego kierownikiem jest prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, otrzymał dofinansowanie w konkursie Agencji Badań Medycznych na rozwój projektów badawczo-rozwojowych z obszaru medycyny translacyjnej –  TRANSMED. Projekt, na który ABM przyznała blisko 12 mln zł dofinansowania, będzie realizowany przez konsorcjum czterech uczelni. Jego liderem jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
Celem projektu jest opracowanie nowego podejścia do leczenia nowotworów – terapii, która mogłaby działać wobec różnych typów raka, a przy tym selektywnie niszczyć komórki nowotworowe bez uszkadzania zdrowych tkanek. To jedno z najważniejszych wyzwań współczesnej onkologii. Wiele dostępnych dziś metod leczenia, choć skutecznych u części pacjentów, wiąże się z istotnymi działaniami niepożądanymi, ponieważ oddziałuje nie tylko na komórki nowotworowe, lecz także na prawidłowe komórki organizmu.

– Nowy projekt zakłada wykorzystanie mechanizmu, który ma pozwolić na bardziej precyzyjne „uderzenie” w komórki raka – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, kierownik Zakładu Histologii i Embriologii UMW. – Koncentrujemy się na białku aldolazie A, oznaczanej jako ALDOA. Jest to białko, które w wielu nowotworach występuje w zwiększonej ilości i pełni ważną funkcję w życiu komórki nowotworowej. Zespół badawczy chce wykorzystać fakt, że ALDOA bierze udział w stabilizacji cytoszkieletu, czyli wewnętrznego „rusztowania” komórki.

Cytoszkielet można porównać do konstrukcji nośnej, która utrzymuje kształt komórki, pozwala jej się przemieszczać, dzielić i reagować na otoczenie. Dla komórek nowotworowych, które intensywnie się namnażają i mają zdolność naciekania innych tkanek, taka stabilność jest szczególnie ważna. Zakłócenie tego mechanizmu może sprawić, że komórka nowotworowa traci zdolność prawidłowego funkcjonowania i obumiera.

Właśnie na tym opiera się główna idea projektu: nie chodzi o klasyczne blokowanie enzymatycznej funkcji białka, ale o zakłócenie jego innej, nieenzymatycznej roli – związanej z cytoszkieletem. Według założeń projektu taka strategia może prowadzić do selektywnej śmierci komórek nowotworowych, przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na zdrowe tkanki.

 
Podstawą prowadzonych prac jest cząsteczka oznaczona jako UM0112176. W badaniach wstępnych wykazano, że może ona wiązać się z ALDOA i prowadzić do destabilizacji cytoszkieletu komórek nowotworowych. Efektem tego procesu jest śmierć komórek raka. Co istotne, założeniem projektu jest uzyskanie takich związków, które będą działały możliwie skutecznie na komórki nowotworowe,
a jednocześnie będą bezpieczne dla komórek zdrowych.

Związek wyjściowy ma jednak ograniczenia, które trzeba przezwyciężyć, zanim będzie można myśleć o jego dalszym rozwoju jako potencjalnego leku. Jednym z nich jest niska rozpuszczalność, ograniczająca możliwość zastosowania klinicznego. Dlatego projekt nie polega wyłącznie na badaniu jednej cząsteczki, ale na zaprojektowaniu, syntezie i ocenie nowych pochodnych UM0112176, które będą miały lepsze właściwości.

W ramach zaplanowanych prac naukowcy chcą otrzymać co najmniej 10 nowych pochodnych tej cząsteczki. Następnie spośród nich zostaną wybrane związki o najlepszych właściwościach przeciwnowotworowych. Kolejny etap obejmie ocenę ich zachowania w organizmie, biodostępności, toksyczności i stabilności. Ostatecznym celem jest uzyskanie co najmniej trzech zoptymalizowanych kandydatów na leki, gotowych do dalszych badań przedklinicznych i przygotowania do wczesnych badań klinicznych.

– Projekt będzie koncentrował się przede wszystkim na nowotworach o dużym znaczeniu klinicznym: raku płuca, raku trzustki i raku piersi. To choroby, w których mimo postępu medycyny nadal istnieje ogromna potrzeba nowych terapii spersonalizowanych – tłumaczy prof. Piotr Dzięgiel. – Szczególnie takich, które mogłyby działać skutecznie u pacjentów z bardziej zaawansowaną chorobą lub
w przypadkach oporności na dotychczasowe leczenie.

Ważną częścią projektu będą również prace nad formulacjami liposomalnymi. Liposomy można w uproszczeniu opisać jako bardzo małe nośniki, które pomagają dostarczyć substancję czynną tam, gdzie jest potrzebna. Dzięki nim możliwe jest poprawienie rozpuszczalności leku, zwiększenie jego trwałości w organizmie i ograniczenie niepożądanych efektów ogólnoustrojowych. W przypadku projektowanej terapii takie rozwiązanie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego ulepszania cząsteczek terapeutycznych.

Zespół naukowców zakłada, że dzięki połączeniu nowych pochodnych UM0112176 z odpowiednio dobranymi nośnikami liposomalnymi uda się uzyskać formuły o większej skuteczności i korzystniejszym profilu bezpieczeństwa. Badacze będą sprawdzać zarówno formy wolne związków, jak i formy zamknięte w liposomach, porównując ich aktywność przeciwnowotworową, toksyczność i zdolność utrzymywania się w organizmie.

Istotną cechą projektu jest jego translacyjny charakter. Oznacza to, że badania nie kończą się na poziomie podstawowego odkrycia naukowego, ale mają prowadzić do rozwiązania, które w przyszłości może być rozwijane jako realna terapia dla pacjentów. Projekt łączy zatem kilka obszarów: biologię nowotworów, chemię leków, farmakologię, technologie formulacji oraz ocenę potencjału klinicznego i komercjalizacyjnego.

Taki zakres prac wymaga współpracy specjalistów z różnych dziedzin. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu odpowiada za kliniczny i biomedyczny wymiar projektu, natomiast partnerzy konsorcjum wnoszą kompetencje w zakresie chemii, biologii molekularnej, farmakologii, technologii nośników i analiz niezbędnych do dalszego rozwoju kandydatów na leki. Dzięki temu projekt ma obejmować cały łańcuch prac – od zaprojektowania nowych związków, przez badania ich działania, aż po wybór najlepszych kandydatów do kolejnych etapów rozwoju.

Zgodnie z założeniami proponowany mechanizm działania jest nowy w skali światowej i dotąd nie był wykorzystywany w onkologii. Jeśli wyniki projektu potwierdzą przyjęte hipotezy, może on otworzyć drogę do nowej klasy terapii przeciwnowotworowych. Byłyby one ukierunkowane nie na pojedynczą mutację czy jeden rodzaj nowotworu, lecz na bardziej uniwersalną słabość komórek raka – ich zależność od stabilizacji cytoszkieletu przez ALDOA.

– To szczególnie ważne, ponieważ nowotwory są bardzo zróżnicowane – dodaje kierownik projektu.

– Terapia skuteczna tylko wobec jednego, wąskiego mechanizmu biologicznego nie zawsze sprawdza się u szerokiej grupy pacjentów. Proponowane podejście może mieć potencjalnie szersze zastosowanie, ponieważ nadmierna obecność ALDOA obserwowana jest w wielu typach nowotworów. Właśnie dlatego projekt określany jest jako praca nad terapią szerokozakresową.

Znaczenie projektu wykracza poza sam aspekt naukowy. Nowotwory pozostają jedną z najczęstszych przyczyn zgonów na świecie, a koszty ich leczenia stale rosną. Nowoczesne terapie onkologiczne, choć przełomowe, bywają bardzo drogie i nie zawsze dostępne dla wszystkich pacjentów. Autorzy projektu wskazują, że opracowanie skutecznej i mniej kosztownej terapii mogłoby w przyszłości przynieść korzyści nie tylko kliniczne, lecz także społeczne i ekonomiczne – zmniejszając liczbę hospitalizacji, poprawiając jakość życia chorych i zwiększając szanse na powrót do normalnego funkcjonowania.

Projekt, którego liderem jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, to przykład badań łączących ambitną naukę z jasno określonym celem praktycznym. Punktem wyjścia jest nowe spojrzenie na biologię komórki nowotworowej, ale celem końcowym – stworzenie podstaw do terapii, która w przyszłości mogłaby zostać rozwinięta z myślą o pacjentach.

Partnerami UMW w projekcie „Broad-spectrum anticancer therapy based on molecules selectively destabilizing the cytoskeleton of cancer cells” są: Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, Uniwersytet Wrocławski oraz Politechnika Wrocławska. Kwota dofinansowania wynosi 11 874 499 zł, a realizacja projektu została zaplanowana na trzy lata.

W przygotowaniu wniosku wsparcia udzielili: Sekcja Pozyskiwania Projektów Centrum Zarządzania Projektami oraz pracownicy Centrum Transferu Technologii UMW.

Źródło: inf pras

Szpiczak plazmocytowy coraz częściej staje się chorobą przewlekłą, ale często  bywa rozpoznawany za późno. Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii zwracają uwagę nie tylko na znaczenie czujności onkologicznej, ale też na ogromny postęp, jaki dokonał się w leczeniu i monitorowaniu tej choroby. Dziś zmieniają się już nie tylko same terapie, ale również możliwości precyzyjnej oceny, jak głęboka jest odpowiedź na leczenie i jak skutecznie udało się opanować chorobę.
W  Narodowym  Instytucie Onkologii w Warszawie jednym z ważnych kroków w postępowaniu  w szpiczaku plazmocytowym  było wdrożenie nowoczesnej metody oceny skuteczności leczenia, tj. oznaczenie minimalnej choroby resztkowej za pomocą  cytometrii przepływowej. To narzędzie pozwala z bardzo dużą czułością wykrywać pojedyncze komórki nowotworowe i lepiej oceniać skuteczność terapii, a tym samym dokładniej prognozować dalszy przebieg choroby. W praktyce oznacza to dla pacjentów bardziej precyzyjne leczenie, lepsze monitorowanie efektów terapii i dostęp do standardów, które wyznaczają dziś kierunek rozwoju współczesnej hematoonkologii.

Szpiczak – po pierwsze czujność

Szpiczak plazmocytowy jest nowotworem układu krwiotwórczego i odpornościowego. Rozwija się z plazmocytów, czyli komórek odpornościowych produkujących immunoglobuliny, a więc białka odpowiedzialne za reakcje obronne organizmu. Najczęściej rozpoznawany jest u osób starszych, zwykle w szóstej i siódmej dekadzie życia, jednak lekarze coraz częściej obserwują zachorowania również u osób młodszych, nawet między 40. a 50. rokiem życia. To choroba, która nie zawsze daje jeden wyraźny sygnał alarmowy. Znacznie częściej rozwija się etapami, a jej objawy rozpraszają uwagę i prowadzą diagnostykę w różnych kierunkach.

 To właśnie czyni szpiczaka chorobą tak zdradliwą. Pacjent może przez długi czas funkcjonować z objawami, które osobno nie wydają się szczególnie alarmujące: narastającym zmęczeniem, niedokrwistością, pogarszającą się funkcją nerek, bólami kostnymi czy nawracającymi infekcjami. – mówi dr n. med. Agnieszka Druzd-Sitek z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego NIO – Bywa, że pacjent trafia najpierw do reumatologa, ortopedy, nefrologa a nawet na oddział kardiologiczny, zanim ktoś połączy wszystkie elementy w jedną całość. U części chorych punktem zwrotnym okazuje się złamanie patologiczne, czyli złamanie kości osłabionej przez proces nowotworowy. U innych pierwszym tropem stają się nieprawidłowości laboratoryjne: anemia, białko w moczu, zaburzenia funkcji nerek. Zestawienie wszystkich elementów daje obraz, który powinien uruchomić właściwą diagnostykę – uzupełnia ekspertka. 

Z perspektywy społecznej i medycznej najważniejsze jest więc to, by nie oceniać objawów  oddzielnie . Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii od lat podkreślają ten problem i angażują się w działania edukacyjne skierowane do lekarzy rodzinnych i specjalistów różnych dziedzin. To część szerszej zmiany myślenia: im wcześniej pojawi się podejrzenie choroby, tym większa szansa na szybkie włączenie skutecznego leczenia.

Szpiczak – po drugie postęp 

Czujność onkologiczna jest dziś szczególnie ważna, bo współczesna terapia szpiczaka plazmocytowego wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze dwie dekady temu, kiedy średni czas przeżycia wielu pacjentów wynosił wtedy zaledwie kilka lat od diagnozy.

 Jeszcze niedawno szpiczak był chorobą, w której nasze możliwości były nieporównywalnie mniejsze. Dziś dysponujemy szerokim wachlarzem terapii i możemy prowadzić chorych przez kolejne linie leczenia, wydłużając ich życie i poprawiając jego komfort. To jest jedna z największych zmian, jakie dokonały się we współczesnej hematoonkologii – zaznacza dr Agnieszka Druzd-Sitek.

 Do tego postępu doprowadziło kilka przełomów terapeutycznych. Klinika Nowotworów Układu Chłonnego NIO przeszła wszystkie etapy tej rewolucji — od czasów klasycznej chemioterapii, przez wdrażanie autotransplantacji komórek macierzystych, po udział w badaniach klinicznych nad lekami, które później zmieniały standard leczenia. Dziś pacjenci mają dostęp nie tylko do chemioterapii i autotransplantacji, ale także do nowoczesnych form immunoterapii, w tym przeciwciał monoklonalnych i bispecyficznych. W perspektywie pozostaje także terapia CAR-T, która w tym wskazaniu wciąż oczekuje na decyzje refundacyjne – kontynuuje prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

Szpiczak– po trzecie jakość życia 

Nowoczesne leczenie nie oznacza dziś wyłącznie wydłużenia życia za wszelką cenę. Coraz ważniejsze staje się również to, jak pacjent żyje w trakcie terapii i po niej. W przypadku szpiczaka ma to szczególne znaczenie, ponieważ choroba dotyczy głównie osób starszych, a skuteczne leczenie pozwala im dłużej zachować samodzielność, sprawność i niezależność od opieki innych.

 Nie wolno myśleć o osobach starszych w taki sposób, że poprawa ich rokowania ma mniejsze znaczenie. To są ludzie, którzy mają swoje miejsce w rodzinie i w życiu społecznym. Im lepiej leczymy, tym dłużej zachowują samodzielność i tym większą mają szansę żyć nie tylko dłużej, ale po prostu lepiej – podkreśla prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

Rola NIO w leczeniu szpiczaka

Narodowy Instytut Onkologii odgrywa w kontekście szpiczaka ważną rolę nie tylko jako ośrodek leczący, ale także jako centrum rozwijające i wdrażające nowoczesne standardy. W Klinice Nowotworów Układu Chłonnego co roku rozpoznaje się i prowadzi wielu pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym, a doświadczenie zespołu obejmuje zarówno codzienną praktykę kliniczną, jak i udział w badaniach, które realnie wpływały na sposób leczenia tej choroby.

Szczególne znaczenie ma tu udział Instytutu w badaniach klinicznych oraz w pracach Polskiej Grupy Szpiczakowej i Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. To właśnie dzięki temu zespół pozostaje w stałym kontakcie z rozwojem światowej medycyny, a pacjenci mogą korzystać z terapii oraz narzędzi diagnostycznych, które jeszcze niedawno były dostępne tylko w najbardziej zaawansowanych ośrodkach na świecie.

 Siłą naszego ośrodka jest to, że łączymy codzienną opiekę nad pacjentem z aktywnym uczestnictwem w badaniach klinicznych i projektach naukowych. To nie jest tylko kwestia prestiżu. To oznacza realny wpływ na to, jak szybko nowe rozwiązania trafiają do praktyki i jak szerokie możliwości możemy zaoferować chorym – mówi prof. Joanna Romejko-Jarosińska.

O pozycji Instytutu decyduje także jego zaplecze diagnostyczne i wielodyscyplinarne. Szpiczak plazmocytowy jest chorobą, która bardzo często wymaga współpracy wielu specjalności: hematologii, transplantologii, radioterapii, ortopedii, neurochirurgii, patomorfologii, diagnostyki laboratoryjnej, cytogenetyki,  i zaawansowanej diagnostyki obrazowej. W przypadku zajęcia kości, guzów w obrębie kanału kręgowego, ryzyka ucisku rdzenia czy ciężkich zaburzeń metabolicznych liczy się możliwość natychmiastowej reakcji.

 To właśnie ten model kompleksowej opieki sprawia, że pacjent nie trafia do miejsca, które jedynie stawia rozpoznanie albo rozpoczyna terapię, lecz do ośrodka zdolnego przeprowadzić go przez cały proces leczenia. W praktyce oznacza to większe bezpieczeństwo, mniej opóźnień i większą ciągłość terapii – podsumowuje prof. Romejko Jarosińska.

Ekspertki zwracają uwagę na fakt, że istotnym krokiem w rozwoju Kliniki było również wdrożenie oznaczania  minimalnej choroby resztkowej metodą cytometrii przepływowej. To narzędzie pozwala z bardzo dużą czułością ocenić, jak głęboka jest odpowiedź na leczenie, a tym samym lepiej prognozować dalszy przebieg choroby i kwalifikować pacjentów do badań klinicznych. Dla ośrodka oznacza to wejście do grona placówek pracujących według najbardziej wymagających standardów europejskich.

 Współczesne leczenie szpiczaka nie kończy się na podaniu leku. Równie ważna staje się precyzyjna ocena tego, jak głęboko udało się opanować chorobę. Dlatego wdrożenie oceny minimalnej choroby resztkowej było dla nas tak ważnym krokiem — to rozwiązanie, które ma bezpośrednie przełożenie zarówno na codzienną praktykę, jak i na możliwość udziału w najbardziej zaawansowanych badaniach – mówi dr Agnieszka Druzd-Sitek.

Czujność i nadzieja 

Eksperci Narodowego Instytutu Onkologii chcą więc jasno przekazać, że z  jednej strony potrzebna jest większa czujność wobec objawów, które łatwo uznać za zwyczajne lub wynikające z wieku. Z drugiej — Warto mówić o szpiczaku nie tylko przez pryzmat zagrożenia, ale także przez pryzmat realnej nadziei. To choroba, w której współczesna medycyna zrobiła ogromny krok naprzód i świetnie sobie z nią radzi. Coraz częściej mamy do czynienia nie z krótką perspektywą, ale z długim, wieloletnim prowadzeniem chorego. To zmienia wszystko — i dla pacjenta, i dla jego bliskich, i dla lekarza – podsumowuje dr Agnieszka Druzd-Sitek.

Źródło: NIO

W dniach 27-28 marca 2026 roku Warszawa stała się centrum międzynarodowej debaty na temat przewlekłej białaczki limfocytowej (CLL). Podczas IV edycji Warsaw CLL Workshop eksperci z Polski i zagranicy omawiali najnowsze osiągnięcia w diagnostyce molekularnej, terapiach celowanych i immunoterapii. W programie znalazły się prezentacje wyników badań klinicznych, dyskusje o leczeniu pacjentów wysokiego ryzyka oraz debaty dotyczące przyszłości personalizowanej terapii CLL.
Program konferencji koncentrował się na praktycznych aspektach leczenia CLL, aktualnych wynikach badań klinicznych oraz możliwościach wykorzystania terapii celowanych i immunoterapii w codziennej praktyce klinicznej. Eksperci omawiali również wyzwania związane z leczeniem pacjentów wysokiego ryzyka oraz znaczenie diagnostyki molekularnej w personalizacji terapii.

Tradycyjnie pierwszy dzień konferencji był dniem międzynarodowym. Jednym z głównych wykładowców tej części był prof. Csaba Bödör z Semmelweis University w Budapeszcie – uznany specjalista w dziedzinie biologii molekularnej nowotworów hematologicznych. Podczas wykładu „How new data on CLL biology may shape future therapy?” przedstawił najnowsze dane dotyczące genomowych i epigenetycznych mechanizmów rozwoju CLL oraz ich wpływu na przyszłość terapii. Ekspert omówił, w jaki sposób rozwój diagnostyki molekularnej może przyczynić się do jeszcze bardziej precyzyjnego doboru leczenia oraz identyfikacji pacjentów wymagających indywidualnego podejścia terapeutycznego.

Dr Othman Al-Sawaf z University Hospital of Cologne zaprezentował wykład „Individualization of first-line therapy of CLL: lessons learned from CLL17 study”, poświęcony personalizacji leczenia pierwszej linii. Badacz, związany z German CLL Study Group, omówił najważniejsze wnioski płynące z badania CLL17 z uwzględnieniem doboru optymalnej strategii leczenia. Szczególną uwagę poświęcił różnicowaniu terapii w zależności od biologii choroby i profilu pacjenta.

Istotnym punktem programu było także wystąpienie prof. Lydii Scarfò z IRCCS Ospedale San Raffaele w Mediolanie. W wykładzie „Double-refractory CLL: the current and future treatment landscape” ekspertka omówiła aktualne możliwości terapeutyczne u pacjentów z CLL oporną zarówno na inhibitory BTK, jak i inhibitory BCL2. Przedstawiła rozwijane obecnie strategie leczenia, w tym nowe cząsteczki, immunoterapie oraz innowacyjne schematy terapeutyczne dla chorych z najbardziej opornymi postaciami choroby. Profesor Scarfò zaprezentowała również założenia międzynarodowego projektu badawczego RESOLVE realizowanego w ramach współpracy europejskich ośrodków hematologicznych.

Duże zainteresowanie wzbudziły sesje poświęcone współpracy badawczej w ramach European Research Initiative on CLL (ERIC). Eksperci z polskich ośrodków prezentowali wyniki badań dotyczących akceleracji CLL, zakażeń u pacjentów leczonych nowymi terapiami celowanymi oraz rokowania chorych z podwójną opornością na leczenie. W dyskusjach podkreślano znaczenie międzynarodowej współpracy naukowej oraz standaryzacji diagnostyki molekularnej.

W programie znalazły się również debaty eksperckie dotyczące najbardziej aktualnych wyzwań terapeutycznych. Specjaliści dyskutowali m.in. nad przewagami terapii ciągłych i ograniczonych czasowo u pacjentów z niezmutowanym statusem genu IGHV, a także nad wyborem kolejnych linii leczenia po zakończeniu terapii wenetoklaksem.

Polska część konferencji koncentrowała się na krajowych projektach badawczych oraz doświadczeniach klinicznych związanych z nowoczesnym leczeniem CLL. Prezentowano aktualny stan badań VERITA PALG-CLL5, AVO-CLL oraz OPTIC, a także wyniki analiz dotyczące skuteczności wenetoklaksu, akalabrutynibu i zanubrutynibu. Wiele miejsca poświęcono również ocenie minimalnej choroby resztkowej (MRD) oraz możliwości wykorzystania ctDNA i metod uczenia maszynowego w monitorowaniu skuteczności terapii.

Warsaw CLL Workshop 2026 po raz kolejny potwierdził swoją pozycję jako jedno z najważniejszych wydarzeń naukowych poświęconych przewlekłej białaczce limfocytowej w Europie Środkowo-Wschodniej, integrując środowisko ekspertów wokół najnowszych wyzwań diagnostycznych i terapeutycznych w hematologii.

Autor: dr hab. n. med. Bartosz Puła, prof. UM, Klinika Hematologii, Uniwersytet Medyczny w Łodzi

Zastępca Kierownika Oddziału Hematologii Ogólnej i Chorób Wewnętrznych
Wojewódzkie Wielospecjalistyczne Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi
Terapia CAR-T jest dziś najlepiej znana z leczenia wybranych nowotworów hematologicznych, ale kolejne strategie inżynierii komórkowej przesuwają jej zastosowania poza klasyczną onkologię. Przegląd opublikowany w „Frontiers in Immunology” opisuje rozwój CAR-T w guzach litych, chorobach autoimmunologicznych i przewlekłych zakażeniach wirusowych, wskazując jednocześnie na ograniczenia dotyczące bezpieczeństwa, trwałości odpowiedzi, produkcji i dostępności leczenia.
Terapia CAR-T polega na genetycznym zmodyfikowaniu limfocytów T w taki sposób, aby rozpoznawały określony antygen i niszczyły komórki, które go prezentują. W praktyce klinicznej największe znaczenie uzyskała dotychczas w leczeniu nowotworów krwi, gdzie komórki nowotworowe są łatwiej dostępne dla układu odpornościowego, a cele terapeutyczne, takie jak CD19, są stosunkowo dobrze określone.

Znacznie trudniejsze okazało się przeniesienie tej technologii do guzów litych. Barierą jest nie tylko gorsza dostępność komórek nowotworowych, ale także immunosupresyjne mikrośrodowisko guza, zmienność antygenów oraz ryzyko uszkodzenia zdrowych tkanek, jeśli cel terapeutyczny nie jest wystarczająco swoisty dla nowotworu.

CAR-T poza onkologią

Autorzy przeglądu zwracają uwagę, że podobne wyzwania pojawiają się przy próbach zastosowania CAR-T poza onkologią. W chorobach autoimmunologicznych celem nie jest zniszczenie komórek nowotworowych, lecz precyzyjne usunięcie lub przeprogramowanie nieprawidłowych elementów układu odpornościowego. Badania obejmują m.in. toczeń rumieniowaty układowy, stwardnienie rozsiane, ciężkie zapalenia mięśni, twardzinę układową czy reumatoidalne zapalenie stawów.

W części wczesnych badań klinicznych i opisów przypadków CAR-T ukierunkowane na komórki B prowadziły do głębokiej deplecji tych komórek, zmniejszenia poziomu autoprzeciwciał i remisji choroby. Autorzy podkreślają jednak, że nadal nie wiadomo, jak trwały jest taki efekt i czy oznacza rzeczywisty „reset” układu odpornościowego, czy raczej czasowe usunięcie populacji komórek odpowiedzialnych za aktywność choroby.

Istotnym problemem pozostają długofalowe konsekwencje głębokiej deplecji limfocytów B. Należą do nich hipogammaglobulinemia, większa podatność na zakażenia, konieczność monitorowania stężenia immunoglobulin, a u części pacjentów potencjalna potrzeba leczenia substytucyjnego.

Osobnym kierunkiem badań są przewlekłe zakażenia wirusowe, w tym HIV i wirusowe zapalenie wątroby typu B. CAR-T mogą być projektowane tak, aby rozpoznawały komórki zakażone wirusem lub pomagały eliminować rezerwuary wirusowe. Autorzy zaznaczają jednak, że ten obszar pozostaje znacznie wcześniejszy klinicznie niż onkologia.

Terapie „z półki” i CAR-T in vivo

Przegląd omawia także rozwój tzw. allogenicznych i uniwersalnych CAR-T. W klasycznym modelu autologicznym komórki pobiera się od pacjenta, modyfikuje poza organizmem, namnaża i podaje ponownie. Takie podejście jest najbardziej dojrzałe klinicznie, ale czasochłonne, kosztowne i trudne do skalowania.

Platformy allogeniczne wykorzystują komórki od zdrowych dawców, co może skrócić czas oczekiwania i umożliwić produkcję „z półki”. Wymaga to jednak ograniczenia ryzyka choroby przeszczep przeciw gospodarzowi oraz odrzucenia komórek przez organizm biorcy. W tym celu stosuje się m.in. technologie edycji genów, takie jak CRISPR/Cas9 czy TALENs.

Kolejnym kierunkiem są strategie in vivo CAR-T, czyli próby modyfikowania limfocytów T bezpośrednio w organizmie pacjenta, bez klasycznej produkcji ex vivo. Do dostarczania konstruktu CAR badane są m.in. nanocząstki lipidowe, wektory wirusowe, egzosomy czy przeciwciała bispecyficzne. Taki model mógłby uprościć produkcję i zwiększyć dostępność terapii, ale obecnie nadal wymaga rozwiązania problemów związanych z bezpieczeństwem, trwałością działania i precyzją dostarczania.

Bezpieczeństwo i ograniczenia terapii

W publikacji porównano również CAR-T z CAR-NK, czyli komórkami NK wyposażonymi w chimeryczny receptor antygenowy. CAR-NK mogą mieć potencjalnie korzystniejszy profil bezpieczeństwa, w tym niższe ryzyko ciężkiego zespołu uwalniania cytokin i neurotoksyczności, ale zwykle krócej utrzymują się w organizmie niż CAR-T.

Rozwijane są także systemy kontroli aktywności CAR-T, takie jak przełączniki ON/OFF, receptory hamujące czy tzw. przełączniki samobójcze, które mają umożliwiać wyłączenie terapii w przypadku ciężkich działań niepożądanych. Autorzy wskazują jednak, że bardziej złożone konstrukcje oznaczają jednocześnie większe wyzwania produkcyjne i regulacyjne.

Przegląd podsumowuje, że CAR-T pozostaje najbardziej ugruntowane w nowotworach hematologicznych, natomiast w guzach litych, chorobach autoimmunologicznych i przewlekłych zakażeniach wirusowych znajduje się na różnych etapach rozwoju. Dalsze zastosowanie tej technologii będzie zależało nie tylko od skuteczności biologicznej, lecz także od możliwości standaryzacji produkcji, kontroli działań niepożądanych, trwałości odpowiedzi, kosztów i dostępności leczenia.

Źródło: Zhang X., Liu Z.C., Luo L.J. i wsp. Advancements and expanding applications of CAR-T cell therapy. Frontiers in Immunology, 2026.
O najnowszych metodach diagnozowania i leczenia nowotworów hematologicznych, nienowotworowych chorób hematologicznych, a także o tym, jak zwiększyć bezpieczeństwo leczenia krwią, będą dyskutować najwybitniejsi eksperci z Polski i zagranicy podczas VI Konferencji „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” w dniach 7-10 maja 2026 r. w Lublinie. – Drugiej takiej konferencji hematologicznej nie ma w Polsce w tym roku – zapowiada prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.
Warsztaty, wykłady, panele dyskusyjne, spotkania robocze, sesje plakatowe i prezentacje ustne wyników – czterodniowa VI Konferencja „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” zgromadzi w tym roku rekordową liczbę uczestników: hematologów, transfuzjologów i diagnostów, których przyciągają sesje z udziałem polskich i międzynarodowych ekspertów. Konferencję wyróżnia wyjątkowy zakres podejmowanych tematów.

– „Pierwszego dnia, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem konferencji, odbędą się warsztaty nowoczesnej diagnostyki w hematoonkologii. Zaplanowaliśmy dwa panele: pierwszy na temat oceny mierzalnej choroby resztkowej w szpiczaku, a drugi dotyczący nowych metod oznaczania wolnego krążącego DNA nowotworu jako nowej metody służącej do diagnozowania oraz monitorowania skuteczności leczenia. Skupiamy się na bardzo nowoczesnych metodach diagnostycznych” – zaznacza prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzologicznego, koordynator programu Konferencji.

Polscy i międzynarodowi eksperci o nowych metodach leczenia

Wiele sesji będzie odbywać się z udziałem zagranicznych gości: wybitnych hematologów z Europy. Przed oficjalnym rozpoczęciem konferencji odbędzie się spotkanie Polskiej Grupy Szpiczakowej z ich udziałem. – „Eksperci z Niemiec będą dzielić się wynikami badań obserwacyjnych z rejestru prowadzonego w Niemczech. Polscy eksperci z kolei będą mówić o wynikach analizy wykonanej wspólnie z NFZ, która pokazuje aktualny krajobraz terapeutyczny dla chorych na szpiczaka, a także wynikami badania prospektywnego POMOST, w którym obserwujemy ścieżki pacjentów ze szpiczakiem” – dodaje prof. Giannopoulos.

Wykład otwarcia – na temat teraźniejszości i przyszłości leczenia przewlekłej białaczki limfocytowej – wygłosi prof. Gianluca Gaidano (University of Eastern Piedmont, Novara, Włochy). Wymiar międzynarodowy będzie miał również tzw. „Panel prezydencki” na temat tworzenia wytycznych i standardów leczenia. W części międzynarodowej wykład wygłosi prof. Lars Bullinger, dyrektor Kliniki Hematologii, Onkologii i Immunoonkologii w Charité (Berlin). W części polskiej prof. Ewa Lech-Marańda opowie o niedawno uzyskanym finansowaniu w ramach projektu FERS: grant ma na celu określenie ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych pacjentów oraz adaptację wytycznych NCCN na Polskę. Interesująco zapowiada się dyskusja na ten temat z udziałem prof. Krzysztofa Giannopoulosa, prof. Sebastiana Giebla, prof. Agnieszki Wierzbowkiej i prof. Jana Macieja Zauchy.

– „Podczas konferencji „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” wykraczamy poza panele ściśle naukowe, dodając panele na tematy systemowe, które są dziś niezwykle ważne dla całego środowiska hematologicznego” – zapowiada prof. Giannopoulos. W sesji systemowej na temat optymalizacji finansowania, wykorzystania personelu medycznego, koordynacji opieki w ramach Krajowej Sieci Hematologicznej wezmą udział m.in. wiceprezes NFZ Marek Augustyn, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, konsultant krajowa prof. Ewa Lech-Marańda.

Sesje kliniczne będą poświęcone najnowszym metodom leczenia szpiczaka plazmocytowego, chłoniaków, przewlekłej białaczki limfocytowej, ostrych białaczek szpikowych, ale także chorób nieonkologicznych, m.in. nocnej napadowej hemoglobinurii. Dyskusje będą toczyć się także na temat przyszłości diagnostyki i leczenia. – „Z pewnością będziemy szli w kierunku stosowania leczenia wolnego od chemioterapii. Z jednej strony będą to terapie doustne, podskórne czy dożylne, niewymagające hospitalizacji, podawane „bliżej pacjenta”, w ośrodkach ambulatoryjnych. Drugi kierunek rozwoju hematoonkologii to terapie komórkowe. Wydaje się, że coraz rzadziej będziemy stosować procedury przeszczepienia szpiku, a coraz częściej inteligentną immunoterapię: nie tylko „komercyjne”, również CAR-T rozwijane przy ośrodkach terapii komórkowych, czy generowane bezpośrednio w organizmie pacjenta, a nie w laboratorium. Hematologia bardzo szybko się rozwija, co rodzi wyzwania, ponieważ pacjentów jest coraz więcej” – zaznacza prof. Krzysztof Giannopoulos.

Hematologia doświadczalna: rozwój badań naukowych w hematologii

Równolegle do sesji „klinicznych” będą odbywały się wykłady skierowane do młodych badaczy dotyczące badań naukowych toczących się w hematologii. Konferencja będzie doskonałą okazją do zaprezentowania wyników badań klinicznych lub doświadczalnych.

– „Zgłoszono 60 streszczeń prac oryginalnych, doświadczalnych: są one kwalifikowane do wystąpień ustnych i wystąpień plakatowych. Najlepsze prace – zarówno w formie ustnej, jak i plakatowej – zostaną uhonorowane nagrodami. Dla młodych badaczy będą się też odbywały warsztaty Klubu Młodego Hematologa” – podkreśla prof. Giannopoulos.

Interesująco zapowiada się również panel dotyczący możliwości rozwoju naukowego i kariery akademickiej w hematologii i transfuzjologii, a także możliwości finansowania badań klinicznych i badań podstawowych m.in. z udziałem prof. Krzysztofa Jóźwiaka, dyrektora Narodowego Centrum Nauki, naukowców oraz przedstawicieli sektora badawczo-rozwojowego firm farmaceutycznych.

Sesje dla transfuzjologów: bezpieczeństwo krwi

W osobnej ścieżce konferencyjnej będą odbywały się sesje transfuzjologiczne na temat bezpieczeństwa krwi i jej składników.

– „W tym roku zamierzamy przede wszystkim zwrócić uwagę na prawidłowe zabezpieczenie potrzeb pacjentów. Będziemy kłaść duży nacisk na zagadnienia z zakresu immunohematologii i wykorzystania metod genetycznych w transfuzjologii, odpowiedniego dobierania krwi i składników krwi dla szczególnych pacjentów wymagających podawania tych preparatów. Jedna z sesji będzie poświęcona pacjentom, u których może nastąpić oporność na przetoczenia krwinek płytkowych. Dobranie dla nich odpowiedniego preparatu stwarza wyzwania nie tylko diagnostyczne i kliniczne, ale też organizacyjne. Będzie też mowa o tworzeniu rejestru dawców krwi, z oznaczonymi antygenami rzadkich grup krwi, co pozwoli nam w przyszłości szybciej i lepiej dobierać do przetoczenia krew czy poszczególne jej składniki” – mówi prof. Jolanta Antoniewicz-Papis, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego, koordynator sesji transfuzjologicznych konferencji.

Ważnym tematem będzie też współpraca centrów krwiodawstwa ze szpitalami, działania w sytuacjach kryzysowych, lepsze zarządzanie stanami magazynowymi w centrach krwiodawstwa. – „Zarządzanie krwią pacjenta (ang. Patient Blood Management) w wielu krajach wdrażane jest od wielu lat, a w Polsce cały czas odnotowujemy brak kompleksowego wykorzystania tych zasad. Dużym zainteresowaniem będzie się cieszył wykład prof. Zbigniewa Szczepiorkowskiego, który z amerykańskiej perspektywy przedstawi współpracę ośrodków służby krwi z lekarzami wykonującymi zabiegi przetoczenia. Zastanowimy się, jakie nowe metody otrzymywania składników krwi mogą być wdrożone w celu bardziej efektywnego leczenia wybranych grup pacjentów. Będziemy też rozmawiać na temat badań wirusa zapalenia wątroby typu E: ten temat wraca od kilku lat, w części centrów krwiodawstwa są już wykonywane takie badania. Chcemy pokazać, jakie ma to znaczenie, jakie jest ryzyko przeniesienia tego wirusa na pacjentów. W tej części konferencji zostaną zaprezentowane także doświadczenia ośrodka hiszpańskiego: wykład wygłosi dr Silvia Sauleda. Zainteresowanie transfuzjologów konferencją jest ogromne” – podkreśla prof. Antoniewicz-Papis.

Największa konferencja hematologiczna 2026 w Polsce

Konferencja „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” kontynuuje tradycję międzynarodowych konferencji „International Conference on Chronic Myeloid and Lymphoid Leukemias”, które odbywały się przez wiele lat w Kazimierzu Dolnym.

– „Tamte konferencje były poświęcone nowotworom mielo- i limfoproliferacyjnym. Ponieważ hematologia mocno się rozwija, chciałem, żeby nowa odsłona była zdecydowanie szersza i wychodziła poza tematykę nowotworów przewlekłych, by rozmawiać także o nowotworach przebiegających bardziej agresywnie, duży akcent kłaść na nowe metody leczenia i na hematologię doświadczalną. Pierwsza Międzynarodowa Konferencja „Hematologia Kliniczna i Doświadczalna” była zorganizowana w Kazimierzu Dolnym, później przenieśliśmy ją do Lublina ze względu na to, że cieszyła się coraz większym zainteresowaniem. 2 lata temu dołączyliśmy do konferencji sesje poświęcone transfuzjologii. Obecnie jest to największa konferencja hematologiczna w tych latach, w których nie są organizowane Zjazdy PTHiT” – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos.

Udział w konferencji już potwierdziło kilkuset lekarzy hematologów, transfuzjologów oraz diagnostów.

 
Autor: Katarzyna Pinkosz
Źródło: inf pras
Ostra białaczka szpikowa (AML) to najczęstszy typ ostrej białaczki u dorosłych, który charakteryzuje się agresywnym przebiegiem i niskim odsetkiem przeżyć. Jak podkreślają lekarze, o powodzaeniu leczenia w dużej mierze decyduje szybkie rozpoznanie choroby. Utrudniają to jednak jej nieswoiste objawy, które często bywają bagatelizowane. Organizacje pacjentów zwracają uwagę na rolę lekarzy podstawowej opieki we wczesnej diagnostyce oraz potrzeby związane z wytyczeniem jasnych ścieżek terapeutycznych dla osób już zdiagnozowanych.
– Ostra białaczka szpikowa występuje w około pięciu przypadkach na 100 tys. mieszkańców rocznie. Częściej chorują mężczyźni, a mediana wieku zachorowania to około 60. roku życia – informuje w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Piotr Rzepecki, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Hematologii Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego.

AML jest najczęstszą ostrą białaczką u dorosłych. Stanowi ok. 80 proc. wszystkich zachorowań na ten rodzaj nowotworu. Choroba przebiega agresywnie, przez co odsetek pięcioletnich przeżyć wynosi zaledwie 25 proc. Nieleczona może doprowadzić do zgonu nawet w ciągu dwóch–trzech miesięcy. Lekarze podkreślają, że skuteczność terapii zależy w dużej mierze od tego, jak wcześnie będzie zastosowana. Nie ułatwia tego gwałtowny przebieg choroby i nieswoiste objawy.

– To objawy ogólne takie jak zmęczenie, osłabienie, bóle kostno-stawowe, zlewne poty, podwyższona temperatura, objawy niedokrwistości, ale również zawroty głowy czy częste omdlenia. To też objawy wynikające z obniżonej odporności, a więc często występujące infekcje, w tym grzybicze, nawracające anginy, opryszczki i niegojące się zakażenia skóry – wymienia dr Michał Sutkowski, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Jak podkreśla, już te objawy powinny wzbudzić czujność i u pacjenta, i u jego lekarza pierwszego kontaktu. Tym bardziej że zwykle nie występują one oddzielnie, ale razem. Jednak tym, co najczęściej wywołuje niepokój, są problemy wskazujące na plamicę, czyli rodzaj skazy krwotocznej.

– To czerwone plamy na ciele, głównie na skórze, ale też na śluzówkach. Następne są objawy, które wynikają z nacieczenia narządów wewnętrznych. Mogą to być dolegliwości, które będą imitowały zaburzenia funkcji mózgu, ośrodkowego układu nerwowego i serca. Dodatkowo mogą się pojawić powiększone węzły chłonne, rzadziej – powiększona śledziona i wątroba. To także objawy takie jak zaburzenia widzenia, szumy uszne, zawroty głowy, które w 5–20 proc. przypadków wynikają z leukostazy, czyli dużej ilości blastów, nieprawidłowych leukocytów, które są kwintesencją ostrej białaczki szpikowej – tłumaczy dr Michał Sutkowski.

Ekspert podkreśla, że prawidłową diagnozę często może postawić już lekarz rodzinny. Podstawowym badaniem w diagnostyce jest morfologia krwi z rozmazem, najlepiej ręcznym. Takie badanie jest w koszyku świadczeń gwarantowanych w podstawowej opiece zdrowotnej.

– Kiedy pacjent trafi do szpitala, to ma szansę na skuteczne leczenie, powrót do funkcjonowania i nowego życia. Gorzej jest w momencie, kiedy pacjent tam nie trafi, bo albo on, albo lekarz POZ-u coś przeoczy. Objawy są różne i czasami ktoś nam zwraca uwagę, że źle wyglądamy, dentysta mówi o stanie zapalnym w jamie ustnej, a my się na przykład budzimy w nocy, jest nam gorąco, przebieramy się, mamy zlewne poty. Teoretycznie ostra białaczka szpikowa daje objawy grypopodobne i czasami my sami je lekceważymy. Najtrudniejsze dzisiaj dla pacjentów jest to, żeby zostać zdiagnozowanym, być dobrze leczonym i mieć leczenie podtrzymujące, żeby dalej funkcjonować – wskazuje Katarzyna Lisowska z Fundacji Per Humanus.

Ważną arolę w diagnostyce AML odgrywają badania genetyczne. Dotychczas naukowcy zidentyfikowali kilkadziesiąt mutacji, które wpływają na rokowania pacjenta i warunkują proces leczenia. U około 30 proc. pacjentów z AML występuje mutacja w obrębie genu FLT3, której obecność niekorzystnie wpływa na rokowanie. Przekłada się to na  mały odsetek uzyskiwanych remisji, częste nawroty i krótki czas przeżycia chorych. Obecność tej mutacji jest wskazaniem do intensyfikacji leczenia.

– Stąd konieczność zastosowania, poza klasyczną chemioterapią, również terapii niwelujących niekorzystne działanie tej nieprawidłowości. W Polsce mamy do dyspozycji trzy takie leki. Dwa z nich są refundowane w ramach programów lekowych – wyjaśnia prof. Piotr Rzepecki.

U pacjentów ze wskazaniem do transplantacji szpiku ryzyko nawrotu choroby jest na poziomie 70–80 proc., po transplantacji spada ono do 30–40 proc. Gdy po przeszczepie szpiku choroba powraca, pacjent jest poddawany dalszemu leczeniu. W takiej sytuacji zastosowanie mogą mieć leki off-label. Chodzi o nowoczesne terapie celowane, które już są refundowane w leczeniu nawrotów ostrej białaczki szpikowej, ale nie mają refundacji w leczeniu po transplantacji. Jak podkreśla prof. Rzepecki, dobrze by było, gdyby były one dostępne w ramach programu lekowego. Sytuacja ta dotyczy na przykład pacjentów z mutacją FLT3. 

– Pacjenci, którzy się do nas zgłaszają, szukają przede wszystkim informacji na temat dostępnego leczenia, ponieważ są to już osoby, które mają diagnozę i potrzebują nowoczesnych terapii, ośrodków, do których mogą się udać, a także sprawdzonej wiedzy. Leczenie i jego dostępność bardzo się zmieniły w ostatnich latach, a my w fundacji tę wiedzę cały czas aktualizujemy – mówi Katarzyna Lisowska.

Źródło: Newseria

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że część terapii z listy TOP 10 HEMATO na 2026 rok jest już na zaawansowanym etapie procedowania, a pierwsze decyzje refundacyjne mogą pojawić się jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego. Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. hematoonkologii pokazało jednak, że sama lista nie wyczerpuje wszystkich problemów. Obok nowych leków i terapii komórkowych równie pilne pozostają kwestie diagnostyki, dostępności leczenia dla dorosłych pacjentów ze skazami krwotocznymi i organizacji opieki nad chorymi w zaawansowanym stadium choroby.
Lista TOP 10 HEMATO jako mapa najpilniejszych potrzeb

Tegoroczna lista TOP 10 HEMATO została przygotowana przez środowisko ekspertów zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Hematologów i Transfuzjologów i obejmuje terapie, które z perspektywy klinicznej uznawane są za najważniejsze potrzeby refundacyjne na 2026 rok. Znalazły się na niej zarówno nowe schematy w szpiczaku plazmocytowym, jak i leczenie celowane w przewlekłej białaczce limfocytowej oraz chłoniaku z komórek płaszcza, a także kilka technologii CAR-T dla pacjentów z chłoniakiem grudkowym i szpiczakiem.
Lista TOP 10 HEMATO
  1. Daratumumab (DVRd, DVRd+DR) – szpiczak plazmocytowy, 1. linia
  2. Ciltacabtagene autoleucel (Carvykti) – szpiczak plazmocytowy (Terapia CAR-T)
  3. Akalabrutynib (A+BR) – chłoniak z komórek płaszcza 
  4. Akalabrutynib (AV, AVO) – przewlekła białaczka limfocytowa
  5. Pirtobrutynib – przewlekła białaczka limfocytowa
  6. Lisocabtagene maraleucel (Breyanzi) – chłoniak grudkowy (Terapia CAR-T)
  7. Belantamab mafodotin (BPD, BVD) – szpiczak plazmocytowy
  8. Pirtobrutynib – chłoniak z komórek płaszcza
  9. Idecabtagene vicleucel (Abecma) – szpiczak plazmocytowy (Terapia CAR-T)
  10. Axicabtagene ciloleucel (Yescarta) – chłoniak grudkowy (Terapia CAR-T)
Ostra białaczka szpikowa: szybkie leczenie, ale wciąż niepełne możliwości

Ostra białaczka szpikowa była jednym z tych obszarów, w których bardzo wyraźnie wybrzmiało, że postęp terapeutyczny jest realny, ale nadal niepełny. Jak podkreślała prof. Agnieszka Wierzbowska, kierownik Oddziału Hematologii i Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. Mikołaja Kopernika w Łodzi: „ostra białaczka szpikowa jest jednym z najbardziej agresywnych nowotworów układu krwiotwórczego. Jeżeli nie zostanie podjęte leczenie, choroba prowadzi do zgonu w ciągu kilku tygodni, dlatego kluczowe znaczenie ma szybkie wdrożenie optymalnej terapii – zarówno w pierwszej linii leczenia, jak i w dalszej jego kontynuacji”.
Jak zwracała uwagę prof. Wierzbowska: „u chorych młodszych, kwalifikujących się do intensywnej terapii, jesteśmy dziś w stanie wyleczyć około połowę pacjentów. Natomiast u osób starszych dzięki nowoczesnym terapiom, które są już zarejestrowane i dostępne w ramach programu lekowego, mediana przeżycia wydłużyła się z niespełna pół roku do około 30 miesięcy. W przypadku tak agresywnej choroby jest to ogromna różnica”. Jednocześnie zaznaczała, że nadal istnieją ważne potrzeby refundacyjne, przede wszystkim dla chorych z mutacją FLT3, u których rokowanie jest gorsze, a ryzyko nawrotu wysokie. W Polsce refundowana jest obecnie midostauryna, ale – jak przypomniała – „Europejska Agencja Leków zarejestrowała już jednak kolejny inhibitor FLT3 o bardziej selektywnym działaniu i większej aktywności wobec zmutowanego genu. Terapia ta została przebadana w wyselekcjonowanych grupach chorych o określonym profilu genetycznym i wydaje się, że jej refundacja mogłaby istotnie poprawić wyniki leczenia u części młodszych pacjentów”.
Drugim ważnym obszarem pozostaje leczenie podtrzymujące po transplantacji. Prof. Wierzbowska przypominała, że u młodych pacjentów z mutacją FLT3 przeszczepienie komórek krwiotwórczych daje szansę na wyleczenie, ale ryzyko nawrotu pozostaje nadal wysokie. W tym kontekście podkreślała, że „Od wielu lat pojawiają się koncepcje stosowania terapii celowanych jako leczenia podtrzymującego po transplantacji przez okres nawet do dwóch lat. Takie podejście jest rekomendowane zarówno przez amerykańskie, jak i europejskie towarzystwa naukowe, natomiast w Polsce żadna terapia tego typu nie jest obecnie refundowana”. Zwracała też uwagę, że dostępne są dowody dotyczące skuteczności zarówno sorafenibu, jak i gilterytynibu, a przyszłość tego leczenia powinna być coraz bardziej spersonalizowana. Jak zaznaczała, „Badania pokazują, że z leczenia podtrzymującego najbardziej korzystają chorzy, u których przed transplantacją lub w okresie okołotransplantacyjnym wykrywana jest choroba resztkowa. Oznacza to, że te kosztowne, ale bardzo skuteczne terapie można kierować przede wszystkim do pacjentów, którzy realnie z nich skorzystają”.
To właśnie ta choroba najmocniej wybrzmiała też w głosie pacjenta. W trakcie dyskusji podnoszono, że w przeciwieństwie do innych wskazań uwzględnionych na liście TOP 10 HEMATO, ostra białaczka szpikowa nie doczekała się w tym zestawieniu odrębnej pozycji, mimo że eksperci wskazują konkretne i pilne potrzeby terapeutyczne. Wypowiedzi pacjentów i organizacji społecznych pokazywały, że z ich perspektywy w tej chorobie nie ma czasu na administracyjne opóźnienia, bo dni zwłoki mogą przesądzać o dalszym przebiegu leczenia.

Przewlekła białaczka limfocytowa: leczenie ograniczone w czasie i większy wybór terapii

W przewlekłej białaczce limfocytowej postęp refundacyjny jest już dziś widoczny, ale eksperci podkreślali, że kolejne zmiany są konieczne, jeśli leczenie ma nadążać za tym, co pokazują aktualne badania kliniczne. Prof. Iwona Hus, kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, mówiła, że: „Przewlekła białaczka limfocytowa jest najczęstszą białaczką u osób dorosłych. W praktyce odchodzimy już od klasycznej chemioterapii – dziś podstawą leczenia są terapie celowane i immunoterapia, do których w Polsce mamy stosunkowo szeroki dostęp”. Jej zdaniem bardzo dużą wartością obecnego modelu jest możliwość doboru terapii do profilu genetycznego chorego, co pozwala leczyć bardziej spersonalizowanie. Jednocześnie jak podkreślała, „Jednym z kierunków rozwoju terapii w przewlekłej białaczce limfocytowej jest leczenie ograniczone w czasie. Obecnie coraz częściej stosujemy schematy skojarzone przez określony okres – najczęściej około 12–15 miesięcy – zamiast terapii ciągłej”.
Profesor Hus zwracała uwagę, że schematy ograniczone w czasie mają: „duże znaczenie także dla jakości życia pacjentów, ponieważ w takich schematach możemy łączyć leki dożylne z doustnymi, a w niektórych przypadkach stosować wyłącznie leczenie doustne” – mówiła. W polskim programie lekowym dostępny jest już schemat ibrutynib z wenetoklaksem, ale ibrutynib jest inhibitorem BTK pierwszej generacji, zarejestrowanym ponad dekadę temu. Obecnie dostępne są nowsze cząsteczki, które oferują podobną skuteczność przy lepszym profilu tolerancji, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa kardiologicznego. Prof. Hus podkreślała, że „W 2025 roku w Unii Europejskiej zarejestrowano schemat akalabrutynib z wenetoklaksem – zarówno w wersji dwulekowej, jak i w schemacie trójlekowym z dodatkiem przeciwciała monoklonalnego obinutuzumabu”, a badania trzeciej fazy wykazały mniejszą częstość działań niepożądanych ze strony układu sercowo-naczyniowego niż w przypadku ibrutynibu. Dzięki temu – jak zaznaczała – lekarz miałby możliwość rzeczywistego wyboru pomiędzy schematem z ibrutynibem a schematem z akalabrutynibem, zależnie od sytuacji klinicznej pacjenta.
Drugim ważnym tematem był pirtobrutynib, czyli inhibitor BTK nowej generacji. Prof. Hus przypominała, że działa on w odmienny sposób niż dotychczas stosowane inhibitory i wykazuje skuteczność u pacjentów wcześniej leczonych inhibitorami BTK pierwszej lub drugiej generacji. To populacja jeszcze niezbyt liczna, ale szczególnie trudna terapeutycznie, bo u części chorych dochodzi do oporności lub nawrotu choroby, a możliwości leczenia są wtedy ograniczone. Jak zaznaczała, „W takich sytuacjach pozostaje terapia ratunkowa lub udział w badaniach klinicznych, ale nie każdy pacjent spełnia kryteria udziału w badaniu i nie każdy ma dostęp do ośrodka prowadzącego takie badania”. Dlatego refundacja pirtobrutynibu mogłaby w praktyce zapewnić realną opcję leczenia dla pacjentów, którzy dziś pozostają pomiędzy standardem a bardzo ograniczonym dostępem do kolejnych możliwości terapeutycznych.

Chłoniak z komórek płaszcza: najważniejsza jest pierwsza linia

Prof. Krzysztof Jamroziak, zastępca kierownika Kliniki Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przypominał, że „Chłoniak z komórek płaszcza jest chorobą rzadszą niż nowotwory, o których mówiliśmy wcześniej. Stanowi około 5–7 proc. chłoniaków nieziarniczych B-komórkowych. W Europie i w Polsce zapadalność wynosi mniej więcej jeden przypadek na 100 tysięcy mieszkańców rocznie”. Jednocześnie podkreślał, że około połowa pacjentów znajduje się jeszcze w okresie aktywności zawodowej i rodzinnej, dlatego skuteczność leczenia ma tu bardzo wymierny wymiar społeczny i życiowy.
Prof. Jamroziak zaznaczał, że choć „jest to choroba zasadniczo nieuleczalna, ale dzięki postępowi w terapii pacjenci żyją coraz dłużej. Obecnie mediana przeżycia u młodszych chorych przekracza osiem lat” – mówił, dodając jednocześnie, że „Kluczowe znaczenie ma pierwsza linia leczenia. Jeśli pacjent uzyska dobrą odpowiedź na terapię początkową, jest ona najdłuższa. W kolejnych liniach, w chorobie nawrotowej lub opornej, czas odpowiedzi na leczenie jest już zdecydowanie krótszy”. W jego ocenie właśnie dlatego refundacja nowoczesnych terapii w pierwszej linii powinna stać się priorytetem.
Ekspert przypominał, że w Polsce pierwsza linia nadal opiera się głównie na immunochemioterapii, a u młodszych chorych także na autologicznym przeszczepieniu komórek macierzystych, tymczasem w 2024 roku opublikowano dwa przełomowe badania trzeciej fazy. „Pierwsze z nich – badanie ECHO – dotyczyło populacji starszych pacjentów. Wykazano w nim, że dodanie akalabrutynibu, inhibitora kinazy Brutona, do standardowej immunochemioterapii bendamustyną i rytuksymabem zmniejsza ryzyko progresji choroby lub zgonu o około 73 procent”. Z kolei „Drugie badanie – TRIANGLE – przeprowadzono u pacjentów młodszych, kwalifikujących się do przeszczepienia komórek macierzystych. Wykazano w nim, że dodanie ibrutynibu obniża ryzyko progresji lub zgonu o około 48 procent”. Dla prof. Jamroziaka wniosek był jasny: „Wzmocnienie pierwszej linii terapii pozwala więc znacząco wydłużyć czas do progresji choroby, a tym samym umożliwia pacjentom dłuższe funkcjonowanie w życiu zawodowym i rodzinnym”. Co więcej, dodanie ibrutynibu może zmniejszyć potrzebę wykonywania autologicznego przeszczepienia komórek macierzystych, a więc także ograniczyć konieczność stosowania terapii kosztownej i obciążającej.

Szpiczak plazmocytowy: dobre leczenie to za mało, jeśli system nie daje elastyczności

Prof. Marek Hus z Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie wyraźnie zaznaczał, że: „szpiczak plazmocytowy jest chorobą, która w Polsce – obiektywnie rzecz biorąc – jest dziś dość dobrze zaopiekowana terapeutycznie. Mamy dostęp do wielu narzędzi leczenia, ale jednocześnie program lekowy ogranicza naszą elastyczność w doborze terapii do konkretnej sytuacji klinicznej”.
Profesor Hus zwracał uwagę, że dzięki coraz lepszej diagnostyce, w tym technikom biologii molekularnej, lekarze potrafią dziś znacznie precyzyjniej oceniać ryzyko związane z chorobą i łączyć dane o biologii nowotworu z wiekiem oraz wielochorobowością pacjenta. Tymczasem system refundacyjny nie zawsze pozwala wykorzystać tę wiedzę w praktyce. W tym kontekście bardzo mocno akcentował potrzebę odejścia od talidomidu jako standardowego elementu leczenia indukującego. Jak mówił, „Uważam, że Polska powinna już zapomnieć o talidomidzie jako standardowym elemencie leczenia indukującego. Mamy obecnie leki nowej generacji, które pozwalają osiągać znacznie lepsze wyniki terapeutyczne”.
Kluczową potrzebą refundacyjną w pierwszej linii pozostaje według niego terapia czterolekowa z daratumumabem. „Mówimy przede wszystkim o terapii czterolekowej: daratumumab, bortezomib, lenalidomid i deksametazon. Ten schemat daje znakomite wyniki zarówno u pacjentów kwalifikujących się do autologicznego przeszczepienia komórek krwiotwórczych, jak i u chorych starszych lub obciążonych chorobami współistniejącymi” – podkreślał. Jak zaznaczał, dzięki takim schematom można uzyskiwać bardzo głęboką odpowiedź na leczenie, w tym ujemny poziom choroby resztkowej, a to właśnie MRD staje się dziś jednym z najważniejszych wskaźników skuteczności terapii. Profesor Hus zwracał uwagę, że coraz dojrzalsze dane kliniczne pokazują możliwość bardzo długiego utrzymywania kontroli choroby. „Dane z badań klinicznych są niezwykle obiecujące. W niektórych analizach pacjenci mogą pozostawać wolni od progresji nawet przez kilkanaście lat. W części badań mówimy o ponad siedmiu latach bez progresji choroby” – mówił, dodając, że w kontekście choroby dotyczącej głównie pacjentów w wieku około 65–70 lat zaczynamy mówić o czymś, co można określić jako funkcjonalne wyleczenie.
Drugim ważnym obszarem pozostaje leczenie nawrotów. Tu profesor Hus zwracał uwagę,  że: „jednym z najbardziej interesujących kierunków jest połączenie daratumumabu z nową klasą leków – przeciwciałami bispecyficznymi. Przykładem jest teclistamab, który wiąże się z antygenem na komórkach szpiczaka i jednocześnie aktywuje limfocyty T pacjenta, kierując je przeciwko komórkom nowotworowym”. Jak przypominał, „W badaniach klinicznych pokazano bardzo wysoką skuteczność takiego podejścia – w około trzyletniej obserwacji ponad 80 procent pacjentów pozostawało przy życiu i bez progresji choroby”. 

CAR-T: technologia, która zmienia rokowanie, ale nadal nie jest dostępna we wszystkich wskazaniach

O miejscu terapii CAR-T w hematologii mówił prof. Grzegorz Basak, kierownik Kliniki Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jak podkreślał: „Terapia limfocytami CAR-T polega na genetycznym przeprogramowaniu komórek układu odpornościowego pacjenta w taki sposób, aby mogły one rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Jest to jedna z najbardziej zaawansowanych i jednocześnie najbardziej skutecznych technologii współczesnej hematologii” – mówił. Jednocześnie zaznaczał, że w wybranych wskazaniach dzięki tej technologii uzyskuje się bardzo długotrwałe remisje, a być może także wyleczenia u niemal połowy pacjentów, niezależnie od klasycznych czynników ryzyka czy niekorzystnych cech genetycznych choroby.
Prof. Basak przypomniał, że w Polsce refundowanych jest już kilka terapii CAR-T w takich wskazaniach jak chłoniak rozlany z dużych komórek B, ostra białaczka limfoblastyczna typu B czy chłoniak z komórek płaszcza, ale nadal pozostają ważne luki refundacyjne. „Jedną z najważniejszych jest brak refundacji terapii CAR-T w szpiczaku plazmocytowym oraz w chłoniaku grudkowym” – zaznaczał. W przypadku szpiczaka skuteczność tej technologii jest bardzo dobrze udokumentowana. Profesor przypominał, że „W badaniu CARTITUDE-4 wykazano, że zastosowanie terapii CAR-T od drugiej do czwartej linii leczenia trzykrotnie zmniejsza ryzyko progresji choroby w porównaniu z terapią standardową”. Co więcej, „W tej samej analizie obserwowano również istotne zmniejszenie ryzyka zgonu – o około połowę w porównaniu z leczeniem kontrolnym. To bardzo silny poziom dowodów naukowych, który w badaniach nad terapiami CAR-T zdarza się stosunkowo rzadko”. Jak podkreślał, ponad 70 proc. pacjentów osiąga całkowitą remisję, podczas gdy w grupie kontrolnej odsetek ten wynosił około 21 proc.
Drugim ważnym obszarem pozostaje chłoniak grudkowy. Prof. Basak przypominał, że choć jest to choroba zwykle powolna, to przy kolejnych nawrotach czas remisji wyraźnie się skraca. Dla tych chorych zarejestrowane są trzy terapie CAR-T, a odpowiedź na leczenie uzyskuje nawet do 96 proc. pacjentów. „Szczególnie korzystnym profilem skuteczności i bezpieczeństwa charakteryzuje się lisocabtagene maraleucel, który łączy wysoką skuteczność z relatywnie niską toksycznością – co ma duże znaczenie w leczeniu chłoniaków o wolniejszym przebiegu” – zaznaczał.
Nie pomijał jednak podstawowej bariery: ceny. „Oczywiście największym ograniczeniem terapii CAR-T pozostaje ich wysoka cena” – mówił, ale od razu wskazywał też kierunki możliwych zmian. Przypominał, że w Europie rozwijane są strategie obniżania kosztów, w tym wytwarzanie produktów CAR-T w ramach tzw. wyłączenia szpitalnego w ośrodkach akademickich. Jak podkreślał, „Takie rozwiązanie funkcjonuje już między innymi w Hiszpanii i w Holandii. Produkty wytwarzane w tym modelu są nawet trzy- do czterokrotnie tańsze niż komercyjne terapie CAR-T”. W jego ocenie właśnie w tym kierunku będzie rozwijał się system finansowania terapii komórkowych w najbliższych latach.

Skazy krwotoczne: dorośli pacjenci nadal leczeni jak przed dekadami

W części poświęconej skazom krwotocznym główny ciężar merytoryczny spoczywał na wypowiedziach dr Magdaleny Górskiej-Kosickiej z Kliniki Zaburzeń Hemostazy i Chorób Wewnętrznych Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie. Już na początku jasno określiła cel leczenia tych pacjentów: „Hemofilia i pokrewne skazy krwotoczne to choroby wrodzone, z którymi pacjent rodzi się i żyje przez całe życie. My nie jesteśmy w stanie ich wyleczyć, ale naszym obowiązkiem jest zapewnienie choremu jak najlepszej jakości życia – nie tylko ochrony przed krwawieniami i nieodwracalną artropatią, ale jakości życia porównywalnej z osobami zdrowymi, zgodnie z wytycznymi World Federation of Hemophilia”. Jak podkreślała, w ostatnich latach dokonał się ogromny postęp terapeutyczny, ale jego owoce nie są równomiernie dostępne dla wszystkich pacjentów.
Największym problemem pozostaje sytuacja dorosłych chorych. Dr Górska-Kosicka przypominała, że „W ostatnich latach dokonał się ogromny postęp w leczeniu skaz krwotocznych. Mamy koncentraty czynników krzepnięcia o przedłużonym czasie działania i terapie niesubstytucyjne. Problem polega na tym, że choć w wielu krajach Europy są one standardowo dostępne, dorośli pacjenci w Polsce nadal nie mają do nich realnego dostępu”. W praktyce oznacza to, że dorośli chorzy są nadal leczeni właściwie tak jak w latach 90., czyli osoczopochodnymi koncentratami wymagającymi częstych podań dożylnych. Ekspertka bardzo plastycznie opisywała ciężar takiego leczenia: pacjent musi rano wyjąć lek z lodówki, ogrzać go, przygotować, rozpuścić i w warunkach aseptycznych podać sobie dożylnie, a u wielu chorych zaawansowana artropatia sprawia, że nawet samo wkłucie bywa bardzo trudne.
Dlatego jednym z głównych postulatów pozostaje dostęp do koncentratów o przedłużonym czasie działania. W hemofilii A takim lekiem jest efanesoctocog alfa, który można podawać raz w tygodniu i który przez większość tygodnia utrzymuje aktywność czynnika VIII blisko wartości prawidłowych. W hemofilii B podobną rolę odgrywają koncentraty umożliwiające podanie raz w tygodniu albo raz na 10 dni. Drugą wielką grupą potrzeb są terapie niesubstytucyjne, przede wszystkim emicizumab w hemofilii A u dorosłych pacjentów bez inhibitora, a w hemofilii B także nowoczesne terapie podskórne, takie jak concizumab czy marstacimab. Jak mówiła dr Górska-Kosicka, to właśnie one dają szansę na bardziej stabilne zabezpieczenie hemostatyczne, co ma szczególne znaczenie u starszych pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi i koniecznością leczenia przeciwpłytkowego lub przeciwkrzepliwego.
Wyraźnie wybrzmiał również problem choroby von Willebranda. Ekspertka wskazywała, że obecnie dostępne koncentraty są osoczopochodne i zawierają zarówno czynnik von Willebranda, jak i czynnik VIII, co u części pacjentów prowadzi do niebezpiecznej kumulacji czynnika VIII i zwiększenia ryzyka zakrzepowego. Dlatego leczeniem z wyboru u części chorych jest rekombinowany czynnik von Willebranda – vonicog alfa. To właśnie brak jego refundacji stawia lekarzy w sytuacjach terapeutycznie skrajnie trudnych, czego przykłady dr Górska-Kosicka przywoływała bardzo konkretnie, mówiąc zarówno o pacjentce w ciąży z ciężką trombofilią, jak i o starszych chorych z krwawieniami z przewodu pokarmowego oraz uczuleniem na koncentraty osoczopochodne.
Ważnym obszarem potrzeb refundacyjnych pozostają także immunologiczne koagulopatie, zwłaszcza zakrzepowa plamica małopłytkowa oraz nabyta hemofilia. Dr Górska-Kosicka podkreślała, że w tych stanach zgodnie z wytycznymi już na początku leczenia powinno się dołączać rytuksymab, ale lek ten nie jest refundowany w tych wskazaniach. To prowadzi do sytuacji paradoksalnych, bo system refunduje kaplacizumab, lek znacznie droższy i działający objawowo, natomiast nie finansuje wcześniejszego zastosowania rytuksymabu, które mogłoby skrócić terapię i poprawić bezpieczeństwo chorego. W jej podsumowaniu wybrzmiał bardzo wyraźny katalog najważniejszych potrzeb: „To są nasze główne potrzeby refundacyjne: nowoczesne terapie dla dorosłych chorych na hemofilię, refundacja rekombinowanego czynnika von Willebranda oraz dostęp do rytuksymabu w immunologicznych koagulopatiach. To są rozwiązania, które realnie przekładają się zarówno na bezpieczeństwo, jak i na jakość życia pacjentów”.
Bardzo ważnym uzupełnieniem tej części debaty był głos Pauliny Szykuły-Woźniak z Fundacji Sanguis Hemofilia i Pokrewne Skazy Krwotoczne, która zwracała uwagę na różnicę między leczeniem dzieci i dorosłych. Jak podkreślała, „W ubiegłym roku dokonał się bardzo duży przełom w leczeniu dzieci z hemofilią, ponieważ zostały udostępnione dwie nowoczesne terapie. Jako środowisko pacjentów jesteśmy za to bardzo wdzięczni”. Jednocześnie rodzice mają świadomość, że po ukończeniu 18. roku życia dzieci przejdą do systemu, w którym tych terapii dla dorosłych nie ma. „To rodzi ogromne obawy o przyszłość młodych pacjentów – czy leczenie, które dziś jest skuteczne i stabilne, będzie mogło być kontynuowane także w dorosłości” – mówiła. Zwracała też uwagę, że u dzieci leczenie jest dziś stabilniejsze, natomiast w przypadku dorosłych o tym, jakim preparatem pacjent jest leczony, często decyduje przetarg, co nie sprzyja ciągłości i bezpieczeństwu leczenia.

Refundacja to nie wszystko. Bez dobrej diagnostyki i opieki końcowej system traci spójność

W hematologii o skuteczności leczenia decydują dziś nie tylko same leki, ale również jakość diagnostyki, organizacja ścieżki pacjenta i dostęp do odpowiednich świadczeń towarzyszących. Prof. Agnieszka Wierzbowska zwróciła uwagę, że „rozmawiamy dziś przede wszystkim o lekach i refundacji, ale jest jeszcze jeden problem, który pozostaje trochę na marginesie dyskusji. To kwestia właściwej diagnostyki i wykorzystania nowoczesnych technologii do monitorowania odpowiedzi na leczenie” – mówiła. Jej zdaniem hematoonkologia rozwija się dziś tak dynamicznie, że decyzje o intensyfikacji terapii, jej zakończeniu czy kwalifikacji do transplantacji coraz częściej opierają się na ocenie mierzalnej choroby resztkowej. Problem polega na tym, że w Polsce taka diagnostyka nie jest wystandaryzowana.
Profesor Wierzbowska wskazywała, że choć w dużych ośrodkach akademickich każde laboratorium pracuje według własnych metod i własnych standardów, to dla podejścia systemowego to za mało. Przywołała wyniki badania prowadzonego przez Polską Grupę do Spraw Leczenia Ostrych Białaczek, w którym zgodność wyników ujemnych była bardzo wysoka, ale zgodność wyników dodatnich wynosiła jedynie około 40 proc. Jak zaznaczała, „A to oznacza, że decyzja o intensyfikacji leczenia czy skierowaniu pacjenta do transplantacji opiera się w praktyce na wyniku, który bywa równie przypadkowy jak rzut monetą”. Jej zdaniem konieczne są centralne rozwiązania: standaryzacja metod diagnostycznych, certyfikacja laboratoriów oraz budowa sieci referencyjnych ośrodków. To nie tylko kwestia jakości diagnostyki, ale też realnych oszczędności dla systemu, bo pozwala uniknąć przeleczenia i stosowania bardzo drogich terapii u pacjentów, którzy ich nie potrzebują.
Prof. Grzegorz Basak, zwrócił uwagę, że „Oprócz standaryzacji diagnostyki bardzo ważny jest również realny dostęp do badań – szczególnie badań genetycznych – już na poziomie poradni. W tej chwili system działa w sposób paradoksalny”. W praktyce oznacza to, że aby wykonać badania genetyczne, trepanobiopsję czy badania immunofenotypowe, pacjenci bywają formalnie przyjmowani do jednodniowej hospitalizacji, której w rzeczywistości nie wymagają. Zdaniem profesora generuje to niepotrzebną pracę i czystą stratę dla systemu, który mógłby zamiast tego finansować samo badanie i poradę ambulatoryjną.
W kontekście opieki paliatywnej, prof. Basak przypominał, że wielu pacjentów dochodzi do etapu choroby, w którym leczenie przyczynowe nie jest już możliwe, a tymczasem w hospicjach i oddziałach opieki paliatywnej przetoczenia preparatów krwi nie są refundowane. „Pacjent zależny od transfuzji często nie ma możliwości przyjęcia do hospicjum i w konsekwencji umiera na oddziale hematologii lub interny” – mówił, podkreślając, że oddziały hematologiczne są stworzone do leczenia chorych, a nie do prowadzenia opieki u kresu życia. To pokazuje, że nawet bardzo nowoczesny system terapeutyczny pozostaje niepełny, jeśli nie zapewnia pacjentom możliwości godnego końca życia.

Ministerstwo: większość terapii z listy jest już w procesie

Do listy TOP 10 HEMATO oraz sygnalizowanych potrzeb odniosła się Martyna Kosmal, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia. Przedstawicielka resortu podkreślała, że „Departament Polityki Lekowej i Farmacji zawsze bardzo szczegółowo analizuje listę TOP 10 HEMATO, gdy tylko się pojawia. W przypadku listy na 2026 rok kluczowe jest to, aby dla wszystkich terapii, które się na niej znalazły, wpłynęły wnioski refundacyjne od podmiotów odpowiedzialnych”. Zaznaczała przy tym, że „część z nich jest na dość zaawansowanym etapie procesu refundacyjnego, dlatego można się spodziewać, że pierwsze decyzje refundacyjne pojawią się jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego”.
Kosmal przypomniała też, że wszystkie technologie ujęte na liście są procedowane według tych samych zasad, a minister zdrowia podejmuje decyzję na podstawie ustawowych kryteriów. Odnosząc się do terapii, które nie znalazły się formalnie na liście, ale były wskazywane przez ekspertów, jak sorafenib czy gilterytynib, zaznaczała, że możliwe jest procedowanie refundacji off-label, ale wymaga to wniosku od konsultanta krajowego. W przypadku terapii CAR-T poinformowała, że w Ministerstwie Zdrowia działa specjalny zespół roboczy pracujący nad rozwiązaniami prawnymi umożliwiającymi ich wytwarzanie w Polsce, co w przyszłości mogłoby obniżyć koszty i poszerzyć dostęp pacjentów do tego leczenia.
W odniesieniu do hemofilii podkreślała, że kwestia finansowania emicizumabu u dorosłych jest obecnie oceniana w ramach Narodowego Programu Leczenia Chorych na Hemofilię i Pokrewne Skazy Krwotoczne, a konsultacje pomiędzy podmiotem odpowiedzialnym a resortem trwają. Podobnie w sprawie rytuksymabu – jak mówiła – prowadzone są rozmowy z firmą farmaceutyczną dotyczące możliwości sfinansowania leku u wskazanych pacjentów.
Jednocześnie przedstawicielka resortu podkreślała, że hematologia i hematoonkologia należą do najważniejszych dziedzin refundacyjnych. „Hematologia i hematoonkologia to dla nas jedna z najważniejszych dziedzin refundacyjnych. W departamencie mówimy czasem, że to jest wręcz królowa dziedzin leczniczych, bo to właśnie w tym obszarze udostępnianych jest bardzo dużo nowoczesnych terapii” – mówiła. Zaznaczała jednak, że mimo dużego postępu nadal pozostają niezaspokojone potrzeby, a największym wyzwaniem niezmiennie pozostają koszty i wpływ nowych terapii na budżet płatnika publicznego.

Postęp jest realny, ale lista potrzeb nadal jest długa

Debata nad potrzebami refundacyjnymi w hematologii na 2026 rok pokazała, że choć w wielu obszarach postęp terapeutyczny jest realny, a nowe leki coraz szybciej trafiają do refundacji, medycyna rozwija się jeszcze szybciej niż system, dlatego lista TOP 10 HEMATO nie jest jedynie katalogiem kolejnych technologii lekowych, lecz mapą miejsc, w których brak refundacji oznacza dziś konkretną stratę kliniczną – krótszą odpowiedź w pierwszej linii leczenia, gorszą kontrolę nawrotów, większą toksyczność terapii, brak możliwości leczenia podtrzymującego zgodnie z wytycznymi, a także ograniczony dostęp do nowoczesnej diagnostyki i opieki w zaawansowanym stadium choroby.

Źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. hematoonkologii z 14 kwietnia 2025 r. poświęconego potrzebom refundacyjnym w hematologii na 2026 rok.